Dodaj do ulubionych

Misja ,,czystość"

01.05.15, 15:06
Podejrzewam, że forum BSWM ma dobre perspektywy. Tysiące nowych kandydatek bedzie sie radziło, co robić. Tu mamy dobrych specjalistów, więc spoko.

wiadomosci.onet.pl/swiat/to-lepsze-niz-seks-niemiecki-dziennik-o-ruchu-czystych-serc/54cz5q
Obserwuj wątek
    • loppe Re: Misja ,,czystość" 01.05.15, 15:29
      marek.zak1 napisał:

      > Podejrzewam, że forum BSWM ma dobre perspektywy. Tysiące nowych kandydatek bedz
      > ie sie radziło, co robić. Tu mamy dobrych specjalistów, więc spoko.


      A jak myślisz, o co będą się nas radzić?:)
      • marek.zak1 Re: Misja ,,czystość" 01.05.15, 15:41
        loppe napisał:

        > marek.zak1 napisał:
        >
        > > Podejrzewam, że forum BSWM ma dobre perspektywy. Tysiące nowych kandydat
        > ek bedzie sie radziło, co robić. Tu mamy dobrych specjalistów, więc spoko.
        >
        >
        > A jak myślisz, o co będą się nas radzić?:)

        Dlaczego na to tyle czekali, a jak się doczekali, to nie jest tak fajnie, jak mysśeli, że będzie.
    • ninek04 Re: Misja ,,czystość" 01.05.15, 17:03
      czysta lelija , która kwiat swego sekretu zachowuje tylko dla tego jedynego w dniu ślubu, bo tak nakazuje wiara,ech,mnie to nie przekonuje.
      • loppe Re: Misja ,,czystość" 01.05.15, 17:24
        Nie wiem jak inni, ja swoją cnotliwość straciłem w noc sylwestrową
        • loppe Re: Misja ,,czystość" 01.05.15, 17:49
          Chciałbym z tego miejsca zaapelować do młodzieży, żeby się nie spieszyła. Najpierw przepracować temat w wyobraźni ("o czym myśli dziewczyna gdy dorastać zaczyna?"), potem nacieszyć się pocałunkami, następnie grą pettingową - umiejętności tak rozwinięte przydadzą się na całe życie.
      • marek.zak1 Kwiat mego sekretu 01.05.15, 17:43
        ninek04 napisała:

        > czysta lelija , która kwiat swego sekretu zachowuje tylko dla tego jedynego w dniu ślubu, bo tak nakazuje wiara,ech,mnie to nie przekonuje.

        Ninek, natchnęłas mnie do napisania niniejszego:

        Kwiat mego sekretu

        Kwiat mego sekretu trzymam dla ciebie,
        Gdy go posiądziesz, będziesz jak w niebie.
        Wiem, że go pragniesz, lecz czekasz do rana,
        Jakże mnie kochasz. I ja zakochana.

        Coś nie wypaliło. Czyja to jest wina?
        Nie wiem, jaka tej klęski przyczyna.
        Tyle lat czekania, a się nie udało.
        Może mej miłości dla ciebie zbyt mało?

        Co teraz zrobimy? Nieudane próby
        A może mylne mieliśmy rachuby?
        Co po mej miłości, skruszona wyznaję,
        Skoro ci kutas zwyczajnie nie staje.
        • ninek04 Re: Kwiat mego sekretu 01.05.15, 17:55
          Tak właśnie, niech czeka do ślubu, a potem wielkie rozczarowanie i ogólnie kicha, no, ale przynajmniej nie złamała zasad wiary.
          • morrison9 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 08:44
            ninek04 napisała:

            > Tak właśnie, niech czeka do ślubu, a potem wielkie rozczarowanie i ogólnie kich
            > a, no, ale przynajmniej nie złamała zasad wiary.
            Ale ja nie sądzę by większość z tych ludzi czekało jakiekolwiek rozczarowanie po ślubie.
            Takie ruchy to idealne wyjście dla niskolibidowców i osób aseksualnych.
            Nie dość, że nie uprawiają seksu, na którym i tak im nie zalezy to jeszcze mogą chodzić w glorii chwały osób o wysokich standardach moralnych.
            Kobieta o małych potrzebach seksualnych szukająca sobie na przykład partnera w takim środowisku ma praktycznie gwarancje, że ten nie będzie jej zbytnio zawracał głowy "tymi sprawami".
            • marek.zak1 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 11:36
              Może tak być, ale nie musi. Jak ktoś ma wpojone, ze seks bez ślubu to grzech, wierzy w to I rzeczywistość dopasowuje do wiary, nie odwrotnie. Potem oczekuje, że w połączeniu z wybranym dostąpi szczęścia, a jak nie dostepuje, to znaczy, ze tak miało być, albo zaczyna zadawać pytania.
              • morrison9 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 13:30
                marek.zak1 napisał:

                > Może tak być, ale nie musi. Jak ktoś ma wpojone, ze seks bez ślubu to grzech, w
                > ierzy w to I rzeczywistość dopasowuje do wiary, nie odwrotnie. Potem oczekuje,
                > że w połączeniu z wybranym dostąpi szczęścia, a jak nie dostepuje, to znaczy, z
                > e tak miało być, albo zaczyna zadawać pytania.
                Oczywiście, że "tak nie musi być"
                Ale straszenie tego typu ludzi "rozczarowaniem po ślubie" w większości przypadków uważam za bezcelowe.
                Wg mnie większość z nich to osoby niskolibidowe, które niczym rozczarowane nie będą, druga grupa to osoby dla których nakazy wiary są znacznie ważniejsze od potrzeb seksualnych i nigdy przed samymi sobą nie przyznają się do tego, ze sa niezadowolone.
                Rozczarowanych i takich, którym się system wartości i światopogląd zmienił będzie w tej grupie niewielu.
                • marek.zak1 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 14:07
                  morrison9 napisał:
                  > Wg mnie większość z nich to osoby niskolibidowe, które niczym rozczarowane nie będą,

                  Szanuje twój poglad, ale jestem zupełnie odmiennego zdania. Ludzie niskolibidowi traktują seks jako cos mało istotnego i nie musza deklarować czystości.
                  Deklaruja ci, którzy podkreslaja swoje oddanie wierze i mimo dużej chęci, chcą dotrwac do slubu bez seksu. Sa przez to, przynajmniej w swoich oczach, wielcy.
                  Tak więc deklaracja świadczy o ich ,,bohaterstwie" i ,,wyjatkowości".




                  • morrison9 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 15:21
                    marek.zak1 napisał:

                    > morrison9 napisał:
                    > > Wg mnie większość z nich to osoby niskolibidowe, które niczym rozczarowan
                    > e nie będą,
                    >
                    > Szanuje twój poglad, ale jestem zupełnie odmiennego zdania. Ludzie niskolibidow
                    > i traktują seks jako cos mało istotnego i nie musza deklarować czystości.
                    > Deklaruja ci, którzy podkreslaja swoje oddanie wierze i mimo dużej chęci, chcą
                    > dotrwac do slubu bez seksu. Sa przez to, przynajmniej w swoich oczach, wielcy.
                    > Tak więc deklaracja świadczy o ich ,,bohaterstwie" i ,,wyjatkowości".
                    Jedna grupa nie wyklucza drugiej.
                    Nawet bez takich wzniosłych deklaracji istnieje szeroka grupa ludzi, którym na seksie nie zależy.
                    Większosć z nich to oczywiście kobiety ale są też wśród nich i mężczyźni.
                    O ile w przypadku mężczyzn mogę się zgodzić z Twoją teorią, że to próba stłumienia popędu w nadziei na korzysci innego typu, o tyle w przypadku kobiet (czy raczej dziewcząt) to żadne wyrzeczenie a jeszcze w dodatku pozwala podniesienie własnego ego i poczucie wyższości moralnej.
                    • marek.zak1 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 15:50
                      morrison9 napisał:

                      > O ile w przypadku mężczyzn mogę się zgodzić z Twoją teorią, że to próba stłumienia popędu w nadziei na korzysci innego typu, o tyle w przypadku kobiet (czy raczej dziewcząt) to żadne wyrzeczenie a jeszcze w dodatku pozwala podniesienie własnego ego i poczucie wyższości moralnej.

                      Moze masz rację. Potwierdzasz więc, że przyszli mężowie takich kobiet będą odwiedzać nasze forum, pytając: dlaczego ona nie chce też po ślubie? Przeciez grzechu nie ma.
                      • aardwolf_ge Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 19:53
                        Wątpię.
                        Według doktryny katolickiej w małżeństwie seks masz właściwie nakazany.
                • ninek04 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 16:54
                  morrison9 napisał:

                  > Oczywiście, że "tak nie musi być"
                  > Ale straszenie tego typu ludzi "rozczarowaniem po ślubie" w większości przypadk
                  > ów uważam za bezcelowe.
                  > Wg mnie większość z nich to osoby niskolibidowe, które niczym rozczarowane nie
                  > będą, druga grupa to osoby dla których nakazy wiary są znacznie ważniejsze od p
                  > otrzeb seksualnych i nigdy przed samymi sobą nie przyznają się do tego, ze sa n
                  > iezadowolone.
                  > Rozczarowanych i takich, którym się system wartości i światopogląd zmienił będz
                  > ie w tej grupie niewielu.

                  Ja sie zgadzam z Markiem.Skąd takie przeświadczenie,że większość wierzących to niskolibidowcy?Na pewno część z nich ma wpojone,że seks tylko poślubie,są też być może pod presją środowiska, rodziny i się powstrzymują, ale to nie znaczy, że potem seks ich nie interesuje , może być wręcz przeciwnie.Tylko wówczas może wystąpić rozczarowanie, bo obie strony nie "spróbowaly "się wcześniej i moga miec diametralnie różne podejście do tematu.
                  • morrison9 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 17:04
                    ninek04 napisała:


                    > Ja sie zgadzam z Markiem.Skąd takie przeświadczenie,że większość wierzących to
                    > niskolibidowcy?Na pewno część z nich ma wpojone,że seks tylko poślubie,są też b
                    > yć może pod presją środowiska, rodziny i się powstrzymują, ale to nie znaczy, ż
                    > e potem seks ich nie interesuje , może być wręcz przeciwnie.Tylko wówczas może
                    > wystąpić rozczarowanie, bo obie strony nie "spróbowaly "się wcześniej i moga mi
                    > ec diametralnie różne podejście do tematu.
                    Zaraz zaraz.
                    Nie mówimy o osobach "wierzących" tylko o tym ich wycinku, który przykłada szczególną wagę do kwestii dziewictwa, wstrzemięźliwości seksualnej przed ślubem itd.
                    W Polsce jest ponoć ponad 90% wierzących, z których większość to katolicy.
                    Ale nie trzeba się specjalnie gimnastykować by od znacznej części z nich uzyskać deklarację, ze na przykład nie zamierzają czekać z seksem do ślubu, nie oczekują od partnera (partnerki) by ten byl prawiczkiem (dziewicą) itd.
                    Wg mnie do takich ruchów trafiają głównie ludzie młodzi, dla których nie jest to żadne wyrzeczenie bo popędu seksualnego nie odczuwają. Dotyczy to wg mnie zwłaszcza młodych dziewcząt.
                    • ninek04 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 17:46
                      morrison9 napisał:

                      > Wg mnie do takich ruchów trafiają głównie ludzie młodzi, dla których nie jest t
                      > o żadne wyrzeczenie bo popędu seksualnego nie odczuwają. Dotyczy to wg mnie zwł
                      > aszcza młodych dziewcząt.

                      Mogą odczuwać popęd,ale ich wyrzeczeniem jest to, że dziewictwo trzymają do slubu dla tego jedynego, jedynej w ich osobistym mniemaniu,bo tak nakazują zasady ich wiary.Czy są to głownie młode dziewczęta?Znam takie ok.23,24 letnie,więc nie całkiem młodziutkie,całkiem fajne i lużne w rozmowie na różne tematy, równiez te dotyczące seksu, ale przekonane, ze seks beda uprawiac dopiero po ślubie,innej opcji nie przewidują.Inna sprawa,że mieszkają z rodzicami, którzy wręcz opresyjnie wymagają od nich przestrzegania tych rozmaitych rytuałow katolickich,więc właściwie nie mają innego wyjscia, niż się im podporządkować.
                      • morrison9 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 20:02
                        ninek04 napisała:

                        > Czy są to głownie młode dziewczęta?Znam takie ok.23,24 letnie,więc ni
                        > e całkiem młodziutkie,całkiem fajne i lużne w rozmowie na różne tematy, równiez
                        > te dotyczące seksu, ale przekonane, ze seks beda uprawiac dopiero po ślubie,in
                        > nej opcji nie przewidują.
                        Brr.
                        Okropność :-)
                        Nie żebym traktował kobiety wyłacznie jako obiekt seksualny.
                        Absolutnie nie.
                        Ale trudno byłoby mi się wyluzować w rozmowie z taką kobietą nawet jeśli temat nie miałbym nic wspólnego z seksem :-)
                        To znaczy jakas ograniczona w czasie rozmowa byłaby nawet ciekawa.
                        Ale wspólne spedzanie czasu, trwalsza znajomość, częstsze spotkania - dla mnie nie do przejścia.
                        • marek.zak1 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 20:16
                          morrison9 napisał:

                          > ninek04 napisała:
                          > > Czy są to głownie młode dziewczęta?Znam takie ok.23,24 letnie,więc nie całkiem młodziutkie,całkiem fajne i lużne w rozmowie na różne tematy, równiez te dotyczące seksu, ale przekonane, ze seks beda uprawiac dopiero po ślubie,innej opcji nie przewidują.

                          > Brr.
                          > Okropność :-)
                          > Nie żebym traktował kobiety wyłacznie jako obiekt seksualny.
                          > Absolutnie nie.
                          > Ale trudno byłoby mi się wyluzować w rozmowie z taką kobietą nawet jeśli temat nie miałbym nic wspólnego z seksem :-)
                          > To znaczy jakas ograniczona w czasie rozmowa byłaby nawet ciekawa. Ale wspólne spedzanie czasu, trwalsza znajomość, częstsze spotkania - dla mnie nie do przejścia.

                          Tutaj całkowicie się z Tobą zgadzam. W momencie, gdybym się o tym dowiedział, zerwałbym znajomość bez względu na uczucia czy atrakcyjnośc. Ten przypadek został opsany w filmie Barańskiego ,,Przygody Polaka na obczyźnie". Mlody Polak mial obiecane Bog wie jakie profity po ślubie, ale seks dopiero miał byc po slubie. Potem dowiedział sie, że dziewczyna ma jednak feler.

                    • marek.zak1 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 17:48
                      morrison9 napisał:

                      > Zaraz zaraz. Nie mówimy o osobach "wierzących" tylko o tym ich wycinku, który przykłada szczególną wagę do kwestii dziewictwa, wstrzemięźliwości seksualnej przed ślubem itd.
                      > W Polsce jest ponoć ponad 90% wierzących, z których większość to katolicy.
                      > Wg mnie do takich ruchów trafiają głównie ludzie młodzi, dla których nie jest to żadne wyrzeczenie bo popędu seksualnego nie odczuwają. Dotyczy to wg mnie zwłaszcza młodych dziewcząt.


                      Morrisin, rozumujesz jak (sorry) stary bezideowy cynik. Zobowiązujesz się do czegoś, co przychodzi ci łatwo. Młodzi ludzie sa idealistyczni i zobowiazuja się często nie robić czegoś, co CHCĄ robić i dlatego dla nich to zobowiazanie jest ważne, cenne i trudne. W prezencie w tym przypadku Bogu daje sie coś bardzo wartościowego i cennego, a nie coś błachego.
                      • morrison9 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 19:55
                        marek.zak1 napisał:

                        > Morrisin, rozumujesz jak (sorry) stary bezideowy cynik. Zobowiązujesz się do cz
                        > egoś, co przychodzi ci łatwo.
                        Nie.
                        Po prostu próbuję dociec mechanizmów.
                        > Młodzi ludzie sa idealistyczni
                        Wiem.
                        Sam taki byłem i w takim towarzystwie się obracałem.
                        Hippisowsko-punkowo-pacyfistycznym.
                        Rezygnowali z kariery (której i tak wtedy nie mieli szans zrobić), odrzucali pieniądze (których nikt im nie proponował.
                        Kiedy przyszedł odpowiedni czas wiekszość z ich zrobiła (lub próbuje robić) karierę, zarabiajac pieniądze itd.
                        > CHCĄ robić i dlatego dla nich to zobowiazanie jest
                        > ważne, cenne i trudne. W prezencie w tym przypadku Bogu daje sie coś bardzo w
                        > artościowego i cennego, a nie coś błachego.
                        No i fajnie. Pewnie i są tacy wśród nich. Ale to nie znaczy, ze stanowią większość.
                        • ninek04 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 21:12
                          morrison9 napisał:

                          > No i fajnie. Pewnie i są tacy wśród nich. Ale to nie znaczy, ze stanowią większ
                          > ość.

                          A gdzie, jest mowa, że stanowią większość?Większość ten seks przed uprawia, podobno wg badań przeprowadzonych przez duży portal randkowy, takie kontakty miało ok.90% Polaków, już abstrahując od rzetelności tych badan, te liczby mówią same za siebie.Także ci cnotliwi są w zdecydowanej mniejszości i nie ma co do tego wątpliwości.
                          • morrison9 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 21:20
                            ninek04 napisała:


                            > A gdzie, jest mowa, że stanowią większość?Większość ten seks przed uprawia,
                            Miałem na myśli większosć spośród tych którzy deklarują wstrzemięźliwość.
                            Wg mnie większość deklaruje ją bo ich to nic nie kosztuje.
                            Marek twierdzi, że jest to dla nich jakieś poważne wyrzeczenie.
                            Zapewne są obydwa przypadki. Moim zdaniem ten pierwszy stanowi większość.
                            • sea.sea Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 21:32
                              www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,13607538,Malgorzata_Terlikowska__Maz_chce__dzieci_chca__a_ja.html
                              Terlik nie wytrzymał. Ten Terlik. Nie wytrzymał.
                              Mając tę wiedzę, też sądzę, że ci, którzy deklarują i wytrzymują, mają jednak w porażającej większości, łagodnie mówiąc, dość wątłe libido.
                              • morrison9 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 21:42
                                sea.sea napisała:

                                > www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,13607538,Malgorzata_Terlikowska__Maz_chce__dzieci_chca__a_ja.html
                                > Terlik nie wytrzymał. Ten Terlik. Nie wytrzymał.
                                > Mając tę wiedzę, też sądzę, że ci, którzy deklarują i wytrzymują, mają jednak w
                                > porażającej większości, łagodnie mówiąc, dość wątłe libido.
                                Pamiętam ten wywiad.
                                Byłem wstrząśnięty ale nie zmieszany :-)

                                A tak poważnie - zawsze interesowały mnie takie artykuły, opracowania, wywiady itp.
                                Interesował mnie sposób postrzegania rzeczywistości przez osoby kompletnie odmienne ode mnie.
                                • sea.sea Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 21:44
                                  Mnie też, jak miałam więcej czasu i nerwów, to namiętnie czytałam Frondę oraz Wielodzietnych :D
                                  • morrison9 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 21:46
                                    sea.sea napisała:

                                    > Mnie też, jak miałam więcej czasu i nerwów, to namiętnie czytałam Frondę oraz W
                                    > ielodzietnych :D

                                    Ja kiedyś często słuchałem Radia Maryja :-)
                                    Radio Maryja miało rewelacyjny zasięg i dobrze się go słuchało w czasie podróży samochodem. Nie było problemu z gubieniem sygnału :-)
                                    • sea.sea Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 21:51
                                      U mnie RM odpada, jestem dość wrażliwa na dźwięki, a z tego, co kojarzę, kościółkowi mają taką nieznośną manierę mówienia :/
                                      • morrison9 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 22:04
                                        sea.sea napisała:

                                        > U mnie RM odpada, jestem dość wrażliwa na dźwięki, a z tego, co kojarzę, kośció
                                        > łkowi mają taką nieznośną manierę mówienia :/
                                        No tak.
                                        Ale z drugiej strony zawsze to żywe słowo.
                                        To co w Radu Maryja słychac to ja nawet przy odrobinie fantazji bym wymyślił i napisał :-)
                                        Ale żadnym sposobem nie potrafiłbym tego wypowiedzieć w przekonujący dla słuchacza sposób:-)
                                  • ninek04 Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 22:20
                                    sea.sea napisała:

                                    > Mnie też, jak miałam więcej czasu i nerwów, to namiętnie czytałam Frondę oraz W
                                    > ielodzietnych :D

                                    Mnie nerwy wysiadają, a ciśnienie rośnie od razu przy czytaniu takich rzeczy, czy słuchaniu takich ludzi jak MT i jej mąż.
                      • gogol77 Re: Kwiat mego sekretu 05.05.15, 18:40
                        W moim domu za moich lat dziecięco - młodzieńczych panował kult umartwiania się, narzucony przez Mamę, wychowankę szkoły urszulanek, mającej nawet (wg. jej własnych słów) poczucie winy że trochę zdradziła Boga wychodząc za maż i rodząc dzieci. Ale przed sobą usprawiedliwiała się, że to Bóg tak chciał. Panował kult odmawiania sobie właśnie tego na co ma się ochotę. W moim przypadku chodziło o zabawy, kino, słodycze. Miało to być "prezentem" dla Boga i zwiększać szanse na wejście do Królestwa Niebieskiego. Z półsłówek ojca można było się domyślać, że mieli problemy z seksem. Ja gdy dorastałem i zaczynałem myśleć samodzielnie to ten kult nazwałem "kultem robienia sobie na złość" czym mocno podpadałem.
                        Takie są efekty indoktrynacji religijnej i bezkrytycznego jej przyjmowania. Już samo nazwanie nie uprawiania seksu czystością jest przecież chore. Bo co? Bo seks jest brudny???
                        A w temacie to zgadzam się z morrisonem - no bo czy osobnik z wysokim albo tylko normalnym libido świadomie ślubował by dozgonną czystość decydując się na stan duchowny? Wyłączając wyrachowanych cwaniaków z góry zakładających różne formy konkubinatów no i gejów i lesbijki bo ci nie widząc perspektyw na założenie tradycyjnej rodziny widzą w tym środowisku jakieś szanse na realizacje swoich potrzeb.
                        • hello-kitty2 Re: Kwiat mego sekretu 05.05.15, 19:13
                          gogol77 napisał(a):

                          Już
                          > samo nazwanie nie uprawiania seksu czystością jest przecież chore. Bo co? Bo s
                          > eks jest brudny???

                          Akurat dla mnie seks jest 'brudny' i taki wlasnie ma byc. Przeciez jak nazywasz babke w lozku dziwka to trudno zeby byla 'czysta','czysta dziwka'? ;) Dziwka to dziwka, ma byc brudna w swej rozpuscie. Wiec mi sie to akurat nie gryzie z nazywaniem przez nich wstrzemiezliwosci czystoscia. Za czystosc tez uwazam wiernosc. Ktos czysto postepuje = nie zdradza. Z tego widac, ze brud w moim swiecie tez mozna stopniowac ;-) A czystosci nie. Czystosc to przymiot. Nie puszczanie sie moze byc jakims przymiotem chocby w postaci wkladu do nierozprzestrzeniania chorob, niemnozenia bekartow, niepowielania biedy ect. Tyle, ze ja mialam bardzo liberalna matke. Moze dlatego nie mam z tym problemu. Jakby nie bylo sie przeciwko czemu buntowac na tym polu? ;-)
                          • morrison9 Re: Kwiat mego sekretu 05.05.15, 19:55
                            hello-kitty2 napisała:

                            > gogol77 napisał(a):
                            >
                            > Już samo nazwanie nie uprawiania seksu czystością jest przecież chore. Bo co?
                            > Bo seks jest brudny???

                            > Akurat dla mnie seks jest 'brudny' i taki wlasnie ma byc. Przeciez jak nazywasz
                            > babke w lozku dziwka to trudno zeby byla 'czysta','czysta dziwka'? ;) Dziwka t
                            > o dziwka, ma byc brudna w swej rozpuscie.
                            Ale katolickie sugerowanie, ze seks jest "brudny" ma wywoływać negatywne skojarzenia ze słowem "brud"
                            Każdy może mieć oczywiście swoje skojarzenia.
                            Ja raczej nie skupiam się na słowie "brud"
                            Wolę raczej "nieprzyzwoitość", "wyuzdanie", "perwersję" itp. bo te słowa kojarzą mi się z pewną wyjątkowością, unikatowością a tego właśnie a,jak juz kiedyś wspominałem, tego włąśnie szukam.
                            "Brud" wyjątkowy i unikatowy niestety nie jest :-)

                          • kag73 Re: Kwiat mego sekretu 05.05.15, 23:03
                            "Za czystosc tez uwazam wiernosc. Ktos czysto postepuje = nie zdradza:"

                            Ja bym to nazwala: ktos postepuje fair, albo lojalnie wobec drugiej osoby. Mnie tez nie podoba sie przekaz, ze seks jest "brudny" i "czystosc przedmalzenska" taka wazna. Bo jak niektorym potem wymazac z glowy, ze ten "brudny" seks, tuz po slubie staje sie "czysty"?
                            Seks to przyjemnosc i wlasnie z tym powinnien sie kojarzyc, jak dla mnie:))
                        • kag73 Re: Kwiat mego sekretu 05.05.15, 22:42
                          "A w temacie to zgadzam się z morrisonem - no bo czy osobnik z wysokim albo tylko normalnym libido świadomie ślubował by dozgonną czystość decydując się na stan duchowny? Wyłączając wyrachowanych cwaniaków z góry zakładających różne formy konkubinatów no i gejów i lesbijki bo ci nie widząc perspektyw na założenie tradycyjnej rodziny widzą w tym środowisku jakieś szanse na realizacje swoich potrzeb."

                          To moim zdaniem wcale nie jest takie oczywiste/jednoznacze. Taki osobnik wychowywal sie w okreslonym klimacie, jest produktem religii czy wiary, wierzy w ide wyzsza, jest tym przesiakniety itd. Byc moze on i wali konia, bo ma normalny poped, ale zasada kaze mu wierzyc, ze to jes be i brudne a w ogole seks z dziewczyna tez nie wchodzi w rachube przed slubem. I jezeli ten mlody czlowiek czuje "powolanie", jakies porozumienie duchowe z Bogiem i decyduje sie na stan duchowny to czyni to w mlodym wieku i bez doswiadczen seksualnych z druga osoba. On w ogole nie wie co przegapia!Tesknic mozna najbardziej za czyms co sie doswiadczylo, sprawialo przyjemnosc, on natomiast tego nie mial/nie poznal.
                          Znalam kiedys pare zakonnic i jedna z nich byla dosc otwarta w rozmowach ze mna i kiedys powiedziala mi tak nieco oglednie o swoich rozsterkach, bo do zakonu nie wstapila jako dziewica bez zadnych doswiadczen. Natomiast jej kolezanka zakonnica, w jej oczach, miala latwiej, bo od poczatku zdecydowala sie na te droge, nie miala kontaktow seksualnych przedtem, zwyczajnie nie byla w temacie. I jestem dosc pewna, ze ta jedna mial romans, czy jak to nazwac, z tamtejszym zaznajomionym ksiedzem.
                          Bo czasem sie okazuje, ze nie jest latwo i libido sie odzywa itd.
                          Chociaz nie wykluczam, ze moga tez zdarzac sie przypadki niskolibidowych czy tez homo.
                          • kag73 Re: Kwiat mego sekretu 05.05.15, 22:55
                            Jeszcze mi sie przypomnialo co do czystosci przedmalzenskiej: jedna z moich kolezanek i jej maz pzed slubem rok ze soba nie sypiali. Owszem spali ze soba jak sie poznali, po jakims czasie jej przyszly maz zaproponowal, ze do slubu zrezygnuja z seksu, zeby byc pwnym, ze to cos niezwyklego, ze laczy ich duzo wiecej niz tylko seks itd. A facet jet bardzo wierzacy, nie tak "plasko" czy z wychowania, tylko z przekonania. Poza tym oboje lubili/lubia seks. I nie bylo im latwo wytrzymac, wiem od niej. Po wielu juz latach moja przyjaciola stwierdzila, ze byl to bardzo poroniony pomysl, jak mozna bylo byc tak glupim i przez rok sie nie seksic!
                            • marek.zak1 Re: Kwiat mego sekretu 05.05.15, 22:58
                              kag73 napisała:

                              . Po wielu juz latach moja przyjaciola stwierdzila, ze byl to bardzo poroniony pomysl, jak mozna bylo byc tak glupim i przez rok sie nie seksic!

                              Tak, dzien bez seksu - dzień stracony.
                          • marek.zak1 Re: Kwiat mego sekretu 05.05.15, 22:56
                            kag73 napisała:
                            Chociaz nie wykluczam, ze moga tez zdarzac sie przypadki niskolibidowych czy tez homo.

                            Tak, czasami, ale Morrison twierdzi, że jest to zdecydowana wiekszość. Moim zdaniem młodzi ludzie chca mieć idee i taką ideą jest religia i poświęcenie, tutaj swojej przyjemności seksualnej dla czystości i Boga. \
                            Kiedys obejrzałem film ,,Nun story" z Audrey Hapbourn, ktora gra mniszke, która po latch zrzuca habit, bo Boga nie znalazła.
                            Tak więc młodzieży, nie warto sie poświecać. Bzykajcie sie. Naprawdę warto.
                            • morrison9 Re: Kwiat mego sekretu 06.05.15, 08:51
                              marek.zak1 napisał:

                              > kag73 napisała:
                              > Chociaz nie wykluczam, ze moga tez zdarzac sie przypadki niskolibidowych czy t
                              > ez homo.
                              >
                              > Tak, czasami, ale Morrison twierdzi, że jest to zdecydowana wiekszość.
                              Ściślej rzecz biorąc uważam, że w przypadku kobiet takie podejście wynika głównie z niskiego libido ew. z jego braku w przypadku składania takich ślubów w młodym wieku.
                              W przypadku męzczyzn (chłopców) wydaje mi się, że jest to trochę bardziej zróznicowane.
                              Zarówno niskie libido jak i dosyć silne libido w połączeniu z szeregiem męskich kompleksów i lęków okołoseksualnych może być przyczyną takiego podejścia (tj. ślubów czystości, wstrzemięźliwości itd)
                              • marek.zak1 Re: Kwiat mego sekretu 06.05.15, 09:36
                                morrison9 napisał:

                                > Zarówno niskie libido jak i dosyć silne libido w połączeniu z szeregiem męskich kompleksów i lęków okołoseksualnych może być przyczyną takiego podejścia (tj. ślubów czystości, wstrzemięźliwości itd)

                                Jak miałem 7 czy 8 lat usłyszałem jak któres z moich rodziców powiedziało, że nie mozna oprzeć się, żeby nie jeść lodów. Przypominam sobie, ze powiedziałem, że mimo, że bardzo lubię lody, dla mnie to nie bedzie problem. I przez całe akurat gorace lato nie zjadłem ani jednego loda. Czułem sie wyjatkowy, bo tylko ja tych lodów nie jadlem. Mówiłem, że nie jem i koniec. Miałem 7, czy 8 lat :).
                                To też (oprócz kompleksów, zahamowań) może być jeden z mechanicmów ślubów czystosci u chłopaków.
                                • kag73 Re: Kwiat mego sekretu 06.05.15, 09:45
                                  Taki rodzaj wyzwania i czesto przekonanie o slusznosci i wielkosci postanowienia. Postanowilem i dam rade, pokaze i sam sobie udowodnie sile woli i charakter.
                                • morrison9 Re: Kwiat mego sekretu 06.05.15, 10:15
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > morrison9 napisał:

                                  > Jak miałem 7 czy 8 lat usłyszałem jak któres z moich rodziców powiedziało, że
                                  > nie mozna oprzeć się, żeby nie jeść lodów. Przypominam sobie, ze powiedziałem,
                                  > że mimo, że bardzo lubię lody, dla mnie to nie bedzie problem. I przez całe aku
                                  > rat gorace lato nie zjadłem ani jednego loda. Czułem sie wyjatkowy, bo tylko ja
                                  > tych lodów nie jadlem. Mówiłem, że nie jem i koniec. Miałem 7, czy 8 lat :).
                                  > To też (oprócz kompleksów, zahamowań) może być jeden z mechanicmów ślubów czyst
                                  > osci u chłopaków.
                                  Ale seks to nie jedzenie lodów.
                                  Róznica jest taka, ze jedzenie lodów nie ma tak znaczącego wymiaru etycznego.
                                  Nie zostaniesz zmieszany z błotem i nazwany świrem jeśli zaproponujesz kobiecie wspólne lody (takie w coctail barze).
                                  Jeśli po długiej przyjaźni z kobietą zaproponujesz jej wyjście na lody to nie obrazi się, ze zepsułeś waszą przyjaźń.
                                  Osoba, która powstrzymuje się od jedzenia lodów czy słodyczy może zyskac dzięki temu opinię osoby o silnej samodyscyplinie ale nikt przy zdrowych zmysłach nie przypisze jej z tego tytułu wyższych standardów moralnych.

                                  • marek.zak1 Re: Kwiat mego sekretu 06.05.15, 11:15
                                    morrison9 napisał:

                                    > Ale seks to nie jedzenie lodów.
                                    > Róznica jest taka, ze jedzenie lodów nie ma tak znaczącego wymiaru etycznego.
                                    > Osoba, która powstrzymuje się od jedzenia lodów czy słodyczy może zyskac dzięki temu opinię osoby o silnej samodyscyplinie ale nikt przy zdrowych zmysłach nie przypisze jej z tego tytułu wyższych standardów moralnych.

                                    Piszę o mechaniźmie, skłaniajacym chłopaków do podejmowania slubów czystości. Twoja teza jest ze mają niskie libido, a moja, ze wcale tak byc nie musi. Chca przez to stać sie kimś twardym, wyjatkowym. Standardy moralne odgrywają, moim zdaniem, drugorzedna role.
                                    • morrison9 Re: Kwiat mego sekretu 06.05.15, 13:05
                                      marek.zak1 napisał:
                                      > Piszę o mechaniźmie, skłaniajacym chłopaków do podejmowania slubów czystości. T
                                      > woja teza jest ze mają niskie libido,
                                      Nie.
                                      Moja teza to:
                                      "W przypadku męzczyzn (chłopców) wydaje mi się, że jest to trochę bardziej zróznicowane.
                                      Zarówno niskie libido jak i dosyć silne libido w połączeniu z szeregiem męskich kompleksów i lęków"
                        • ninek04 Re: Kwiat mego sekretu 06.05.15, 06:02
                          gogol77 napisał(a):

                          > Takie są efekty indoktrynacji religijnej i bezkrytycznego jej przyjmowania. Już
                          > samo nazwanie nie uprawiania seksu czystością jest przecież chore. Bo co? Bo s
                          > eks jest brudny???

                          W ogóle hasło "czystość przedmałżeńska "jest według mnie idiotyczne, bo z tego wynika, że po ślubie jest juz tylko "nieczystość"?I to ustawianie seksu, jako brudnego, odrażającego , wręcz na piedestale zła przez kościół, czemu to ma służyć?Ma wzbudzić poczucie winy i napędzić skruszone owieczki do kościoła.Ta cała czystość i wstrzemięźliwość to zaprzeczenie instynktowi seksualnemu, któremu wg kk nie można dać ujścia, bo to taki grzech.
                          Seks nie jest brudny, bo jak coś, co daje tyle przyjemności, wyzwala masę euforycznych wrażeń,emocji, moze być brudne.
                          • zyg_zyg_zyg Re: Kwiat mego sekretu 06.05.15, 11:34
                            > W ogóle hasło "czystość przedmałżeńska "jest według mnie idiotyczne, bo z tego
                            > wynika, że po ślubie jest juz tylko "nieczystość"?I to ustawianie seksu, jako b
                            > rudnego, odrażającego , wręcz na piedestale zła przez kościół, czemu to ma służ
                            > yć?

                            Kościół wcale nie piętnuje seksu. Seks w małżeństwie jest nie tyle mile widziany, co w zasadzie wymagany - jako wyraz miłości dla współmałżonka i jako sposób współuczestnictwa w cudzie narodzin :-) Jedynie seks poza małżeństwem jest grzechem i nieczystością.
                            • urquhart Re: Kwiat mego sekretu 09.05.15, 16:50
                              > Kościół wcale nie piętnuje seksu. Seks w małżeństwie jest nie tyle mile widzian
                              > y, co w zasadzie wymagany - jako wyraz miłości dla współmałżonka i jako sposób
                              > współuczestnictwa w cudzie narodzin :-) Jedynie seks poza małżeństwem jest grze
                              > chem i nieczystością.

                              Bardzo trafnie.
                              A Kościół poniekąd sprytnie uwłaszczyl się na wydawaniu I unieważnieniu zgody czy licencji który seks jest ten dozwolony I społecznie akceptowany :)
                              • ninek04 Re: Kwiat mego sekretu 09.05.15, 17:51
                                urquhart napisał:
                                > A Kościół poniekąd sprytnie uwłaszczyl się na wydawaniu I unieważnieniu zgody c
                                > zy licencji który seks jest ten dozwolony I społecznie akceptowany :)
                                >
                                To taki paradoks, że seksualni(w większości)frustraci , ustalają i nakazują,co w seksie można, a co nie.
            • aardwolf_ge Re: Kwiat mego sekretu 04.05.15, 19:48
              Podobno z badań zadowolenia z życia seksualnego (np. ortal C-date) wynika, ze osoby bardzo religijne są przeważnie z niego zadowolone.
    • burzowa.kejt Re: Misja ,,czystość" 01.05.15, 18:52
      Trzeba być zdrowo zindoktrynowanym żeby seks stawiać w jednym szeregu z narkomanią, alkoholizmem i pornografią.
      Ciekawe czy Andrzej i Grzegorz walą konia, czy też ten brudny seks to tylko z kobitką...
    • loppe Higiena seksualna 05.05.15, 08:45
      Przy tej okazji: 1 stosunek/tydzień to chyba wręcz min. wymóg higienicznego życia?
      • marek.zak1 Re: Higiena seksualna 05.05.15, 09:18
        loppe napisał:

        > Przy tej okazji: 1 stosunek/tydzień to chyba wręcz min. wymóg higienicznego życia?

        To absolutne minimum, jak mówiła pewna pani: ,,minimum minimorum". Nie wiem,w jakim to jezyku, ale oddaje klimat.
        • loppe Re: Higiena seksualna 05.05.15, 09:29
          I tego jeszcze na forum sobie nie powiedzieliśmy dotychczas, że brakuje higieny w niektórych związkach, że żyją niehigienicznie.
          • marek.zak1 Re: Higiena seksualna 05.05.15, 09:37
            loppe napisał:

            > I tego jeszcze na forum sobie nie powiedzieliśmy dotychczas, że brakuje higieny w niektórych związkach, że żyją niehigienicznie.

            Czyli BSWM przenosisz na na grunt braku higieny. To jest zupełnie nowatorskie podejście, które otwiera zupełnie nowe perspektywy. Gdybym był trochę młodszy i mial bardziej biologiczne wykształcenie, prosiłbym Cię o pozwolenie napisania doktoratu w temacie.
            • loppe Re: Higiena seksualna 05.05.15, 09:58
              marek.zak1 napisał:

              > loppe napisał:
              >
              > > I tego jeszcze na forum sobie nie powiedzieliśmy dotychczas, że brakuje h
              > igieny w niektórych związkach, że żyją niehigienicznie.
              >
              > Czyli BSWM przenosisz na na grunt braku higieny. To jest zupełnie nowatorskie p
              > odejście, które otwiera zupełnie nowe perspektywy. Gdybym był trochę młodszy i
              > mial bardziej biologiczne wykształcenie, prosiłbym Cię o pozwolenie napisania d
              > oktoratu w temacie.

              Spojrzenie na te sprawy z perspektywy (prymatu) higieny otwierałoby drogę do wielu nowych wniosków i możliwości, jak sądzę. Na przykład partner/ka w niehigienicznym związku w celu zachowania higieny udaje się na miasto. I tym podobne.
              • marek.zak1 Re: Higiena seksualna 05.05.15, 10:08
                loppe napisał:
                Spojrzenie na te sprawy z perspektywy (prymatu) higieny otwierałoby drogę do wielu nowych wniosków i możliwości, jak sądzę. Na przykład partner/ka w niehigienicznym związku w celu zachowania higieny udaje się na miasto. I tym podobne.

                Tez mogłaby/mógłby zaprosić kogos do własnego mieszkania w celu wejscia na wyższy poziom higieny. Lokalizacja wydaje mi sie mniej ważna.
                • loppe Re: Higiena seksualna 05.05.15, 11:01
                  > Tez mogłaby/mógłby zaprosić kogos do własnego mieszkania w celu wejscia na wyżs
                  > zy poziom higieny. Lokalizacja wydaje mi sie mniej ważna.

                  Ważniejsze jest kto występuje w roli osobistej higienistki/higienisty. Tu kontrowersyjne może być obsadzanie w roli higienistki pani lekkich obyczajów z agencji małohigienicznej.
                  • marek.zak1 Re: Higiena seksualna 05.05.15, 11:14
                    loppe napisał:

                    > Ważniejsze jest kto występuje w roli osobistej higienistki/higienisty. Tu kontrowersyjne może być obsadzanie w roli higienistki pani lekkich obyczajów z agencji małohigienicznej.

                    Jest to rzeczywiście sprzeczność. Więcej higieny kosztem pogorszenia warunków higieny. To tak jak gdyby pani higienistka odkażała rany, ni emyjąc sama rąk.
                    • loppe Re: Higiena seksualna 05.05.15, 11:23
                      marek.zak1 napisał:

                      > loppe napisał:
                      >
                      > > Ważniejsze jest kto występuje w roli osobistej higienistki/higienisty. Tu
                      > kontrowersyjne może być obsadzanie w roli higienistki pani lekkich obyczajów z
                      > agencji małohigienicznej.
                      >
                      > Jest to rzeczywiście sprzeczność. Więcej higieny kosztem pogorszenia warunków h
                      > igieny. To tak jak gdyby pani higienistka odkażała rany, ni emyjąc sama rąk.

                      Tu mi się przypomina niezwykły przypadek młodego radzieckiego chirurga, który zapewniał ochronę medyczną państwowej wyprawie antarktycznej. To on zachorował, zapalenie wyrostka, i nie było drugiego specjalisty w ekipie, i nie było możliwości ewakuacji. Sam siebie zoperował! Zaczął patrząc w lustro, ale to odwrócenie okazało się zbyt konfudujące, więc kontynuował i operację ukończył już tylko na dotyk.
                      • marek.zak1 Re: Higiena seksualna 05.05.15, 11:43
                        loppe napisał:

                        > Tu mi się przypomina niezwykły przypadek młodego radzieckiego chirurga, który zapewniał ochronę medyczną państwowej wyprawie antarktycznej. To on zachorował, zapalenie wyrostka, i nie było drugiego specjalisty w ekipie, i nie było możliwości ewakuacji. Sam siebie zoperował! Zaczął patrząc w lustro, ale to odwrócenie okazało się zbyt konfudujące, więc kontynuował i operację ukończył już tylko na dotyk.

                        A w filmie ,,Pan i wladca, na krańcach świata" chirurg robi operację na sobie, wyjmując kulę, patrząc w lustro. Radziecki chirurg bardziej ufał może swojemu dotykowi, aniżeli zawodnemu sprzętowi, albo lustro zaparowało. Ja mam kilku znajomych chirurgów, ale żaden z nich sie sam nie operował. Może dlatego że to sa głównie kardiochirurdzy. Taka operacja na własnym sercu to dopiero jest wyzwanie.
                        • loppe Re: Higiena seksualna 05.05.15, 13:01
                          > Taka operacja na własnym sercu to dopiero jest wyzwanie.

                          Serce. Podstawa. Jakoś nie przybywa kardiochirurżek? (ciągle się widzi facetów tylko, jeszcze od czasów wielkiego profesora Religi).
                          • marek.zak1 Re: Higiena seksualna 05.05.15, 13:14
                            loppe napisał:

                            > > Taka operacja na własnym sercu to dopiero jest wyzwanie.
                            >
                            > Serce. Podstawa. Jakoś nie przybywa kardiochirurżek? (ciągle się widzi facetów tylko, jeszcze od czasów wielkiego profesora Religi).

                            Nie tylko kardio - w ogóe chirurżek jest bardzo, bardzo mało. W całej Warszawie np. chirurżek - proktolożek są tylko 4.
                            Wydaje mi sie., że ten zawód polegający na krojeniiu ciała, odstręcza kobiety, ale to tylko moja teoria. Tylko intuicja.
                            • loppe Re: Higiena seksualna 05.05.15, 13:20
                              > Wydaje mi sie., że ten zawód polegający na krojeniiu ciała, odstręcza kobiety,
                              > ale to tylko moja teoria. Tylko intuicja.

                              Panie pielęgnują, panowie rżną.
                              Ale to oczywiście tylko stereotypy:)
                              • marek.zak1 Re: Higiena seksualna 05.05.15, 13:25
                                loppe napisał:

                                > Panie pielęgnują, panowie rżną.
                                > Ale to oczywiście tylko stereotypy:)


                                Bardzo trafne i uniwersalne.
                                • loppe Re: Higiena seksualna 05.05.15, 13:57
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > loppe napisał:
                                  >
                                  > > Panie pielęgnują, panowie rżną.
                                  > > Ale to oczywiście tylko stereotypy:)
                                  >
                                  >
                                  > Bardzo trafne i uniwersalne.

                                  To pozwolę sobie na jeszcze jeden bon mot:

                                  higiena serca?
                                  kochać

                                  no comments plse:)
              • loppe Re: Higiena seksualna 05.05.15, 21:45

                > Spojrzenie na te sprawy z perspektywy (prymatu) higieny otwierałoby drogę do wi
                > elu nowych wniosków i możliwości, jak sądzę. Na przykład partner/ka w niehigien
                > icznym związku w celu zachowania higieny udaje się na miasto. I tym podobne.

                Można tę perspektywę wykorzystać w perswazji intrazwiązkowej - kochanie żyjemy niehigienicznie.To może zaskakująco skutkować. Np. w przypadku partnerek ceniących sobie czystość albo zdrowie.
          • jesod Żyją niehigienicznie 05.05.15, 21:15
            loppe napisał:
            > I tego jeszcze na forum sobie nie powiedzieliśmy dotychczas, że brakuje higieny
            > w niektórych związkach, że żyją niehigienicznie.

            A co dokładnie Loppe rozumie przez życie higieniczne w związku?

    • prosty_facet Re: Misja ,,czystość" vs BDSM 06.05.15, 13:28
      marek.zak1 napisał:

      > Podejrzewam, że forum BSWM ma dobre perspektywy.

      Mówisz, że ludzie to ze skrajność w skrajność ?
      Też o tym słyszałem. Podobno dziewczyny po "Urszulankach"
      to niezłe agentki są ;-)
    • midnight_lightning Re: Misja ,,czystość" 09.05.15, 05:22
      "Podejrzewam, że forum BSWM ma dobre perspektywy. Tysiące nowych kandydatek bedzie sie radziło, co robić. Tu mamy dobrych specjalistów, więc spoko. "

      Ha, to wcale nie te forum ma dobre perspektywy, Raczej fora dla singli, singielek i samotnych mam.

      Najedzony głodnego nie zrozumie, święta prawda. Łatwo wtedy nie zauważać banalnych oczywistości:

      - Tak naprawdę oni niczego sobie nie odmawiają. Żeby sobie czegoś odmówić, trzeba mieć możliwość skorzystania z tego. A to są wykluczeni przez kobiety. To typowi oazowicze, mili, porządni, grzeczni, dobrze wychowani, wykształceni, inteligentni, oni nie plują, nie biją słabszych, nie kłamią, nie kradną. Tacy nie kręcą jako materiał do seksu. Kobiety wolą rozdawać seks tym złym, "bad boyom".


      - U nich coraz bardziej przebija się do świadomości fakt, że zostali wykluczeni. Ba, wyraźnie wzrosła ich samoocena i duma, skoro ze swej "słabości" czynią oręż. Cóż bowiem oznacza deklaracja zachowania czystości do ślubu? to jasny, czytelny komunikat "jestem świeży, czysty, nówka wprost z salonu WIĘC oczekuję tego samego od partnerki". Po prostu dziewicy chcą.

      A przecież wiadomo, że dziewice to zbiór pusty. Niby ktos coś słyszał, ale nikt takiej nie widział. Dziewice wyginęły przed smokami, które padły z głodu.


      To jest wstanie od stołu i rzucenie kartami w twarz szulerkom, po ważnej przegranej, i de facto, po latach wykluczania z seksu wykluczenia kobiet ze związku. Wypisania się z roli mężusia frajera.

      Widocznie nie mają zamiaru chodzić w butach używanych przez kilkanaście lat przez niezliczoną ilość samców alfa.


      Nieważne, na ile jest to czysto wyspekulowane zachowanie, a na ile wbudowany mechanizm biologiczny, ale takie zachowanie jest wręcz typowe u wykluczonych po przekroczeniu masy krytycznej kopniaków, upokorzeń i czasu wykluczenia.

      Sama odpowiedź jest ładnym i eleganckim wykorzystaniem samonakręcającego się mechanizmu, którego kobiety użyły do ich wykluczenia. Seksić się tylko z tymi, którzy mają dużo seksu, pozbawić tych, którzy nic nie mają. Młodym kobietom łatwo o seks, tracenie dziewictwa też przychodzi im z łatwością, potrafią pozbyć się dziewictwa tylko dlatego, gdyż zbliża się 18-ka.

      Dysproporcja w ilości prawiczków i dziewic, przy ciągłym wykluczaniu ich ze strony kobiet jest taka, że rzeczywiście można przyjąć, że nie ma dziewic.


      Ten mechanizm obronny jest z punktu widzenia wykluczonych racjonalny. Na cóż mogą bowiem liczyć po kilkunastoletnim (29lat średni wiek pana mlodego) szalenia kobiet z niewielką, specyficzną grupą samców? Część kobiet po tych kontaktach będzie zrażona do seksu i mężczyzn. Druga część będzie zdeprawowana, zdemoralizowana, wytresowana do łatwego puszczania się i nauczona zdradzania bez najmniejszych skrupułów. "co innego seks, co innego związek", "nie angażujesz się emocjonalnie, nie zdradzasz", "to tylko seksik, nic ważnego". Nie dość tego, będzie uzależniona od częstej zmiany partnerów, seksu brutalnego, brudnego, sado-maso, trójkątów, wielokątów, gangbangów. No i będzie miała trwale wdrukowany wzorzec "faceta do seksu", prymitywa i chama. Szanujący mąż z definicji okaże się wtedy kiepskim kochankiem. Zdecydowana większość mężczyzn nie wchodzi w związek, by nie mieć seksu i nosić poroże.

      ---------------------------------------

      Te sugestie odnośnie niskolibidowości czy aseksualności doskonale wpisują się w kobiecą narrację dotyczącą wykluczonych, narrację wątłą i często idiotyczną.

      Część ściem podawanych przez kobiety właściwie potwierdza fakt wykluczania, jako że ci wykluczeni okazują się być niewidzialni dla kobiet.

      - przecież wszyscy się bzykają ze wszystkimi - a jakże, wiele kobiet w to święcie wierzy
      - widocznie to geje, inaczej bzykaliby kobiety - też typowe zachowanie
      - przyjaźni się ze mną, bo jestem super fajną przyjaciółką - czyli friendzone po kobiecemu

      I zdumiewające przekazy od strony cwaniar, mających na koncie sporo tego towaru, którym się udało wrobić prawiczków grubo po 20-ce, ale przed 30-ką :)

      - widocznie nie spotkał tej jedynej
      - widocznie nie miał przedtem takich potrzeb
      - widocznie nie znalazł tej swojej połówki

      Śmieszne to teksty w ustach młodocianych latawic, które decydują się na sięgniecie po tych wykluczonych tylko dlatego, że są w ciąży nie wiadomo z kim, bo lubią sex grupowy. I to w wieku 18 lat.
      • aardwolf_ge Re: Misja ,,czystość" 09.05.15, 10:27
        Znam osobiście 3 dziewice po 30.
        Czyli teza że "że dziewice to zbiór pusty" jest obalona.
        Poza tym znam całkiem sporo kobiet, które chętnie przestałyby być singielkami i nie mają wcale kosmicznych wymagań.
        Jedyne co źle robią to że nie robią nic, tylko czekają na cud że ten mężczyzna nagle pojawi im się w progu domu bo to jest jedyne miejsce gdzie mogłyby kogoś poznać.
        • kag73 Re: Misja ,,czystość" 09.05.15, 12:51
          "Jedyne co źle robią to że nie robią nic, tylko czekają na cud że ten mężczyzna nagle pojawi im się w progu domu bo to jest jedyne miejsce gdzie mogłyby kogoś poznać."

          A wiesz, ze ja znam takich mezczyzn, co najmniej trzech. Prawiczkami nie sa, ale tez czekaja az jakas laska zapuka do ich drzwi, wtedy moze rusza dupe, zeby otworzyc i cos zrobic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka