Dodaj do ulubionych

Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze są l

06.07.15, 23:13
Ostatnio przy piwie kupel który powiedzmy że lubi puszyste i ogólnie zawsze śmialiśmy się z niego że jak nikt nie weźmie dziewczyny to ona się nią zaopiekuje. Zaczął mi się przechwalać że te powiedzmy mało urodziwe są najlepszymi kochankami, że te ładne znają swoją wartość i mają w d... a te pierwsze znają swoje braki więc nadrabiają aktywnością w łóżku zgoda na wiele nowinek i dużym parciem na to by partner wyszedł zadowolony. Mi tam ciężko coś porównać ale ciekaw jestem waszej opinie, może też opinii dziewczyn.
Oczywiście nie ma brzydkich kobiet są po prostu niedoceniane urody a ten tytuł miał być lekko prowokujący.
Obserwuj wątek
    • hello-kitty2 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 06.07.15, 23:27
      Mi sie wydaje, ze stopien 'jak dobrym sie jest w lozku' jest zalezny od stopnia krecenia. Byc moze ladne dziewczyny wybieraja wg innego klucza, gdyz wybor maja i dlatego czasem sa nieruchawe. Poza tym ladna nie oznacza namietna/lubiaca seks, a facetom sie wydaje, ze skoro jest atrakcyjna to = sie dobrze rucha wiec sie potem moze rozczarowuja. Mysle, ze sie mozna naciac. Babka moze wygladac jak rodem z pornusa, a zainteresowanie seksem moze miec zerowe. Wyglad i libido nie chadza automatem w parze. Czasem sobie zerkam na pornole big tits (te naturalne) to powiem Ci, ze czesto sa mocno cienkie, tyle co sie wypna i postekaja.
      • sid_15 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 17:09
        Zgadzam się. Stopień kręcenia plus brak kompleksów, co nie zawsze musi mieć związek z urodą lub jej brakiem. No i rzeczywiście, może chodzi też o oczekiwania, że z super laską seks automatycznie powinien być też super.
    • bcde Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 00:26
      Nie to powiedzenie wybrałeś na tytuł. Właściwe to "brzydkie pozwalają na więcej". I to jest stara prawda, którą wielu facetów może potwierdzić.
    • marek.zak1 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 08:38
      zombi135 napisał:
      > Zaczął mi się przechwalać że te powiedzmy mało urodziwe są najlepszymi kochank
      > ami, że te ładne znają swoją wartość i mają w d... a te pierwsze znają swoje braki więc nadrabiają aktywnością w łóżku zgoda na wiele nowinek i dużym parciem na to by partner wyszedł zadowolony.
      ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

      Czyli co, jednak ładna a druga niezbyt urodziwa i lepiej sie zabrać za tą drugą, bo, wprawdzie sie nie bardzo podoba, ale łatwiejsza i (być może) lepsza w łóżku?
      Może Twój kolega tak zachwalał te brzydsze, bo zwyczajnie u tych 9+ szans nie miał?
      • hello-kitty2 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 08:45
        marek.zak1 napisał:

        > Czyli co, jednak ładna a druga niezbyt urodziwa i lepiej sie zabrać za tą drugą
        > , bo, wprawdzie sie nie bardzo podoba, ale łatwiejsza i (być może) lepsza w łó
        > żku?
        > Może Twój kolega tak zachwalał te brzydsze, bo zwyczajnie u tych 9+ szans nie m
        > iał?

        A Twoja zona byla 'trudna'?
        • marek.zak1 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 08:50
          hello-kitty2 napisała:

          > marek.zak1 napisał:
          >
          > > Czyli co, jednak ładna a druga niezbyt urodziwa i lepiej sie zabrać za tą
          drugą, bo, wprawdzie sie nie bardzo podoba, ale łatwiejsza i (być może) lepsz
          > a w łóżku?
          > > Może Twój kolega tak zachwalał te brzydsze, bo zwyczajnie u tych 9+ szans nie miał?
          ------------------------------------------------------------------------------------------------------------->
          > A Twoja zona byla 'trudna'?
          --------------------------------------------------------------------------------------------------------

          Wg obecnych standardów bardzo. Gdy sie poznaliśmy miała 18 lat i rok mi zajęło przekonywanie :).
          • kag73 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 09:57
            marek.zak1 napisał:
            > Wg obecnych standardów bardzo. Gdy sie poznaliśmy miała 18 lat i rok mi zajęło
            > przekonywanie :).

            No to chyba jest zasadnicza roznica ile dziwewczyna ma lat i czy jest dziewica itd.
            Poza tym wtedy byly troche inne czasy, ale do dzis z dziewicami latwo nie jest. Co do kolegi zombie sie nazywa, ze "lubi puszyste" czyli co dla kogo jest "ladna", co dla kogo brzydka.
            I w dodatku zalezy od przypadku i stazu razem tez, bo z czasem wymysla sie raczej wiecej roznosci niz na poczaku, zazwyczaj, no i z wiekiem tez, moim zdaniem. Co zreszta oznacza "pozwala na wiecej?", moze przypadkowo ona tez "chce wiecej", wiec nie ma problemu.
            W dodatku nie kazdy poleci na te "brzydsza", bo z tego, mimo akrobacji lozkowych, bedzie mial niewiele, bo mu walorow optycznych bedzie brakowac. I wielu facetom, na poczatku zwlaszcza, wystarczy, ze laska jest atrakcyjna dla nich i ze wypnie wlasnie tylek(ale jaki tylek!!!) i bedzie stekac albo nie ;)) I to mi calkowicie wystarczy.
            Bo co maja powiedziec Ci, ktorzy twierdza, ze przy np. grubej im nie stanie, w sumie nie wiedza, bo sporobwac nie chca, ale jednak.

            • marek.zak1 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 10:04
              kag73 napisała:

              > W dodatku nie kazdy poleci na te "brzydsza", bo z tego, mimo akrobacji lozkowych, bedzie mial niewiele, bo mu walorow optycznych bedzie brakowac.
              ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
              Czy nie jest to tez przyznanie sie do jakiejs tam porażki, startowanie do brzydszej, bo wiadomo, że u ładniejszej szanse niewielkie? Gadanie, że brzydsza jest fajniejsza to próba oszukiwania samego siebie i przy okazji innych.

              • kag73 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 10:11
                marek.zak1 napisał:
                > Czy nie jest to tez przyznanie sie do jakiejs tam porażki, startowanie do brzyd
                > szej, bo wiadomo, że u ładniejszej szanse niewielkie? Gadanie, że brzydsza jest
                > fajniejsza to próba oszukiwania samego siebie i przy okazji innych.

                To zalezy, moim zdaniem, od faceta i od nastwienia. Dla jednego najwazniejsze bedzie, ze pobzyka, dla innego bez sensu, bo co to za frajda niby.
              • hello-kitty2 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 10:28
                marek.zak1 napisał:

                > Czy nie jest to tez przyznanie sie do jakiejs tam porażki, startowanie do brzyd
                > szej, bo wiadomo, że u ładniejszej szanse niewielkie? Gadanie, że brzydsza jest
                > fajniejsza to próba oszukiwania samego siebie i przy okazji innych.

                Czy Twoja zona tez ma sie przyznac do porazki? W koncu moglaby miec przystojniejszego ;) Wez sobie tak pomysl, a potem sobie sam odpowiedz na wczesniej postawione pytania.

                Inna sprawa, ze moze sie komus nie chce czekac rok zeby miec seks. Poza tym badz ostrozny z okresleniami. Nikt nie mowil, ze one sa 'fajniejsze' tylko, ze sa lepsze w lozku. Dalej z takiego myslenia wynika, ze tylko ladni powinni miec seks, bo jak brzydsi maja to sie oszukuja? Bez sensu.
                • marek.zak1 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 12:04
                  hello-kitty2 napisała:


                  > Czy Twoja zona tez ma sie przyznac do porazki? W koncu moglaby miec przystojniejszego ;) Wez sobie tak pomysl, a potem sobie sam odpowiedz na wczesniej
                  postawione pytania.
                  -------------------------------------------------------------------------------------------
            • hello-kitty2 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 10:13
              kag73 napisała:

              I wielu face
              > tom, na poczatku zwlaszcza, wystarczy, ze laska jest atrakcyjna dla nich i ze
              > wypnie wlasnie tylek(ale jaki tylek!!!) i bedzie stekac albo nie ;)) I to mi ca
              > lkowicie wystarczy.

              Ja tylko chcialam powiedziec, ze to sie slabo oglada na pornusie. Facetowi na poczatek moze i wystarczy, a potem jeden z drugim tu trafiaja. Co to malo tu pisali, ze tego nie tamtego nie, caly czas pomidorowa, to sie znudzi. Zreszta nie wiem jakby nie byl facet atrakcyjny, jesli by sie tylko przede mna polozyl i nic, to owszem jeden raz albo ze trzy i tyle mnie widzieli. To sie nazywa 'zaliczyc' ;) Mozna zaliczyc ale sie nie wiazac.
              • kag73 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 10:23
                hello-kitty2 napisała: > Ja tylko chcialam powiedziec, ze to sie slabo oglada na pornusie. Facetowi na poczatek moze i wystarczy, a potem jeden z drugim tu trafiaja. Co to malo tu pis
                > ali, ze tego nie tamtego nie, caly czas pomidorowa, to sie znudzi. Zreszta nie
                > wiem jakby nie byl facet atrakcyjny, jesli by sie tylko przede mna polozyl i ni
                > c, to owszem jeden raz albo ze trzy i tyle mnie widzieli. To sie nazywa 'zalicz
                > yc' ;) Mozna zaliczyc ale sie nie wiazac.

                I tu sie robi problem, bo wedlug reguly "brzydsza pozwala na wiecej" musieliby sie jednak wiazac z brzydsza, ale czy to robia? Do pobzykania tak, za zone? I badz tu madry. Wielu wzielo, bo ladna i pewnie duzej niz trzy razy wystarczalo, albo mieli nadzieje, ze sie rozkreci a tu nic.
                Moim osobistym zdaniem regul nie ma, zalezy od temperamentu i wlasnie to, ze ladna nie znaczy z automatu, ze chetna, seksiara i Bog wie co. A brzydsza tez moze miec kompleksy i tu mnie nie dotykaj, tam na mnie nie patrza, zgas swiatlo. No tak mi sie wydaje.
            • gogol77 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 19:25
              kag73 napisała:

              > Co do kolegi co zombie sie nazywa, ze "lubi puszyste" czyli co dla kogo jest "lad
              > na", co dla kogo brzydka.>
              > Bo co maja powiedziec Ci, ktorzy twierdza, ze przy np. grubej im nie stanie, w sumie nie wiedza, bo sporobwac nie chca, ale jednak. >

              A co powiecie o chudych? Kiedyś w jakimś tu wątku już to opisywałem. Ale pasuje do tytułowego pytania więc powtórzę. Leciało to tak:

              "Kiedyś dawno temu niespodziewanie znalazłem się z koleżanką z pracy w łóżku. Było tak: impreza domówka, nadmiar % -tów, urwany film, przebudzenie w środku nocy i stwierdzenie, że impreza skończona, jestem goły w łóżku, obok mnie goła gospodyni, gra dyskretna muzyka, na stoliku nocnym przygotowane dwa koniaczki na klina.
              Nie była atrakcyjna fizycznie - chuda jak szczapa, z przodu deska. Ale była miła i inteligentna. Mąż w Afryce na jakichś pracach.
              Było b.fajnie, all included
              W jakiejś przerwie igraszek pozwoliłem sobie na taką uwagę: Mario Anno (tak miała na imię) - ale ty jesteś świetna w łóżku.
              A ona na to: no muszę, bo przy moich warunkach to nic bym już z tego życia nie miała."

              Bo nie w urodzie rzecz a w tym czy ona ma w sobie TO COŚ.
              • kag73 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 19:43
                gogol77 napisał:
                > W jakiejś przerwie igraszek pozwoliłem sobie na taką uwagę: Mario Anno (tak mia
                > ła na imię) - ale ty jesteś świetna w łóżku.
                > A ona na to: no muszę, bo przy moich warunkach to nic bym już z tego życia nie miała."
                > Bo nie w urodzie rzecz a w tym czy ona ma w sobie TO COŚ.

                No ale wiesz az chcialoby sie zapytac: co ona takiego robila albo miala, ze byla "swietna" w lozku? I w dodatku moze sie okazac, ze swietna dla Ciebie a nie dla np. pana Henia spod
                15 stki :)
                • gogol77 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 20:21
                  kag73 napisała:

                  > No ale wiesz az chcialoby sie zapytac: co ona takiego robila albo miala, ze byla "swietna" w lozku? I w dodatku moze sie okazac,ze swietna dla Ciebie a nie dla np.pana Henia spod 15 stki :)>

                  Wiesz, to trudno wymieniać co robiła, co robiliśmy. Było fajnie, ale to wynikało raczej z jakiegoś wspólnego "grania w jednej orkiestrze". Oczywiście były orale, pieski, jeźdźcy. Ale to na pewno nie było takie ważne. Miała bardzo ekspresyjne orgazmy to lubimy. Widać było, że bardzo lubi seks. Potrafiła się w nim zatracić. Pełna inicjatywy a my to też lubimy. Zresztą okoliczności w jakich ją (ona mnie?) bzyknąłem jasno na to wskazywały. Była wtedy stosunkowo nowa w firmie, a potem wyszło, że przeleciała jeszcze kilku. Ale żeby nie było - znalazłem się w dobrym towarzystwie, więc nie wiem jaka była by opinia o niej pana Henia spod 15-tki. A tak w ogóle, to była mądra, inteligentna kobieta. Z klasą. A że miała niebotyczne libido to nie jej wina. Podobnie jak to, że była strasznie chuda i nie miała cycków. Po opisanym epizodzie były jeszcze 2 albo 3 bzykania z wspólnej, ale bardziej mojej inicjatywy - to kobieta dość subtelna i nikogo na siłę do łóżka nie ciągnęła. A mnie się w tym łóżku podobało więc dlaczego nie.
                  • prosty_facet Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 09.07.15, 13:51
                    gogol77 napisał:

                    > Po opisanym epizodzie były jeszcze 2 albo 3 bzykania z
                    > wspólnej, ale bardziej mojej inicjatywy - to kobieta dość subtelna i nikogo na
                    > siłę do łóżka nie ciągnęła. A mnie się w tym łóżku podobało więc dlaczego nie.

                    I akie optymistyczne opowieści bardzo lubimy ;-)
          • hello-kitty2 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 10:04
            marek.zak1 napisał:

            > Wg obecnych standardów bardzo. Gdy sie poznaliśmy miała 18 lat i rok mi zajęło
            > przekonywanie :).

            Rok chodzenia ze soba = rok randek zeby sie przespac? Czy po prostu nie byliscie ze soba ten rok = nie byliscie para, a Ty np zaliczyles kogos innego w miedzyczasie? Bo to co innego.
            • marek.zak1 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 10:08
              hello-kitty2 napisała:

              > marek.zak1 napisał:
              >
              > > Wg obecnych standardów bardzo. Gdy sie poznaliśmy miała 18 lat i rok mi z
              > ajęło przekonywanie :).
              ---------------------------------------------------------------------------------------------------------->
              > Rok chodzenia ze soba = rok randek zeby sie przespac? Czy po prostu nie byliscie ze soba ten rok = nie byliscie para, a Ty np zaliczyles kogos innego w miedzyczasie? Bo to co innego.
              -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

              Nie byliśmy parą, ale spotykalismy się od czasu do czasu. Nikogo nie zaliczałem w międzyczasie.
              • zombi135 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 12:41
                marek.zak1 napisał:

                > hello-kitty2 napisała:
                >
                > > marek.zak1 napisał:
                > >
                > > > Wg obecnych standardów bardzo. Gdy sie poznaliśmy miała 18 lat i ro
                > k mi z
                > > ajęło przekonywanie :).
                > -------------------------------------------------------------------------------
                > --------------------------->
                > > Rok chodzenia ze soba = rok randek zeby sie przespac? Czy po prostu nie b
                > yliscie ze soba ten rok = nie byliscie para, a Ty np zaliczyles kogos innego w
                > miedzyczasie? Bo to co innego.
                > -------------------------------------------------------------------------------
                > ------------------------------
                >
                > Nie byliśmy parą, ale spotykalismy się od czasu do czasu. Nikogo nie zaliczałem
                > w międzyczasie.

                Marek nie pisz za dużo bo zaraz będą memy o tobie w internecie ludzie teraz tego nie zrozumieją ;)
            • kag73 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 10:09
              hello-kitty2 napisała:
              > Rok chodzenia ze soba = rok randek zeby sie przespac? Czy po prostu nie bylisci
              > e ze soba ten rok = nie byliscie para, a Ty np zaliczyles kogos innego w miedzy
              > czasie? Bo to co innego.

              Przestan kitty to zadna wielka sprawa, dziewczyna mloda i ladna, facet zauroczony poczeka. Wiesz mozna sie miziac, calowac, piescic, cos tam, ale myslac o seksie ludzie maja na mysli stosunke czesto, innych rzeczy nie wliczaja.
              Moj pierwszy facet 6 miesiecy potrzebowal, zeby sie ze mna przespac ;)) Co nie zanczy, ze kompletnie nic przedtem nie bylo.

              • hello-kitty2 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 10:21
                kag73 napisała:

                > Przestan kitty to zadna wielka sprawa, dziewczyna mloda i ladna, facet zauroczo
                > ny poczeka. Wiesz mozna sie miziac, calowac, piescic, cos tam, ale myslac o sek
                > sie ludzie maja na mysli stosunke czesto, innych rzeczy nie wliczaja.
                > Moj pierwszy facet 6 miesiecy potrzebowal, zeby sie ze mna przespac ;)) Co nie
                > zanczy, ze kompletnie nic przedtem nie bylo.

                Nie byli para. To sie nie liczy. Znac sie mogli dlugo. Liczy sie od momentu bycia para, bo wtedy musi dojsc do rzeczywistego opierania sie ;) Nie przypominam sobie zebym sie opierala dluzej kiedys nie ze 2 tygodnie hehe nie liczac jakis przypadkow gdzie po prostu dzielila nas duza odleglosc, to wtedy mozna bylo sie i miesiacami opierac albo i latami ;)
                • kag73 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 10:26
                  hello-kitty2 napisała:
                  > Nie byli para. To sie nie liczy. Znac sie mogli dlugo. Liczy sie od momentu byc
                  > ia para, bo wtedy musi dojsc do rzeczywistego opierania sie ;) Nie przypominam
                  > sobie zebym sie opierala dluzej kiedys nie ze 2 tygodnie hehe nie liczac jakis
                  > przypadkow gdzie po prostu dzielila nas duza odleglosc, to wtedy mozna bylo sie
                  > i miesiacami opierac albo i latami ;)
                  Jakbys miala wkrecone historie o nagryzionym jablku, seksie dopiero po slubie i czekanie na tego wlasciwego, to uwierz mi, nie byloby Ci latwo a ja mialam. To jest wtedy wewnetrzna walka i wielki dylemat. Dlatego jestem przeciw mieszaniu sie kk w zycie seksulane obywateli i opowiadanie takich rzeczy na lekcji religii, ale tak niestety sie dzieje a przynajmniej za moich czasow dzialo :(
                  • wheels.of.steel Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 11:57
                    Ale te 6 miesięcy jak się ma nie wiem 18 lat to nic strasznego. Ja wtedy nie miałem żadnego doświadczenia, ale mając 18-20 lat na pewno bym teraz nie oczekiwał, że dziewczyna pójdzie ze mną do łóżka od razu. A jakby poszła, to jako małolat pewnie bym ją uznał za 'łatwną".
                    Za to teraz, jakby przed łóżkiem za długo się broniła albo byłaby w nim zachowawcza (czyt. np. nie robiła mi loda i seks by uprawiała "na odwal", byleby jak najszybciej się skończył), to bym uznał że mnie nie pożąda i się jej nie podobam, a może nawet uważa mnie za brzydala. Z własnego doświadczenia wiem, że jak facet podoba się kobiecie i ona jest na niego napalona, to robi mu loda z takim apetytem i taką energią, jakby miała mu ogryźć jego pałkę. ;)
                    • kag73 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 12:02
                      wheels.of.steel napisał:

                      > Ale te 6 miesięcy jak się ma nie wiem 18 lat to nic strasznego. Ja wtedy nie mi
                      > ałem żadnego doświadczenia, ale mając 18-20 lat na pewno bym teraz nie oczekiwa
                      > ł, że dziewczyna pójdzie ze mną do łóżka od razu. A jakby poszła, to jako małol
                      > at pewnie bym ją uznał za 'łatwną".
                      > Za to teraz, jakby przed łóżkiem za długo się broniła albo byłaby w nim zachowa
                      > wcza (czyt. np. nie robiła mi loda i seks by uprawiała "na odwal", byleby jak n
                      > ajszybciej się skończył), to bym uznał że mnie nie pożąda i się jej nie podobam
                      > , a może nawet uważa mnie za brzydala. Z własnego doświadczenia wiem, że jak fa
                      > cet podoba się kobiecie i ona jest na niego napalona, to robi mu loda z takim a
                      > petytem i taką energią, jakby miała mu ogryźć jego pałkę. ;)

                      Tez wszystko zalezy od wielu i doswiadczenia/niedoswiadczenia. Ale jak ja slysze te "lody" to mi sie szczerze odbija, no nic na to nie poradze :( Chociaz do robienia/nierobienia lodow nic nie mam. A Ty minety dobre oferujesz albo inne atrakcje dla kobiety? Czy tylk lody i seks "na odwal"?
                      • wheels.of.steel Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 12:11
                        Staram się być mistrzem w swojej dziedzinie, mimo to jakimś wielkim fanem seksu nie jestem. Chyba w kategorii przyjemność wyżej stawiam już alkohol. :) Przyznaję się bez bicia. :)
                        Chodziło mi o coś innego - lubię czuć się pożądanym przez partnerkę. I rozumiem frustrację tych, którzy na seks z partnerką muszą czekać pół roku, podczas gdy przystojniejszym wcześniejszym partnerom ona nieźle szalała już na pierwszych randkach. :) Czasem kobieta "daje szansę" komuś, kto jej się niezbyt podoba i nie czuje do niego pożądania. Takim relacjom ja mówię nie. :) Ja kocham, jak od pożądania aż kipi i jest mnóstwo bliskości. Mówię o relacjach ludzi dorosłych, a nie romantycznych nastolatków.
                        • mabelle2000 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 15:12
                          wheels.of.steel napisał:

                          > Staram się być mistrzem w swojej dziedzinie, mimo to jakimś wielkim fanem seksu
                          > nie jestem.

                          "Staram sie byc mistrzem, ale nie jestem fanem". O kurwa. Konstrukcja kulawa, czy dno totalne ?
                          • hello-kitty2 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 15:25
                            mabelle2000 napisała:

                            > "Staram sie byc mistrzem, ale nie jestem fanem". O kurwa. Konstrukcja kulawa, c
                            > zy dno totalne ?

                            hehe staram sie byc mistrzem w dziedzinie, ktorej nie jestem fanem. Tudziez 'klamiem' ;-)
                            • wheels.of.steel Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 21:25
                              Mabelle, Kitty,
                              To nie tak, że nie lubię seksu. Lubię i uważam, że w sypialni się spełniam. Jednak zdecydowanie wolę dobre trunki, smaczne żarełko i muzykę. Tyle lat prawictwa i ostrzenia pinokia robi swoje - pomimo bycia w związku dalej kocham męczyć gruchę. Życie bez rękodzieła - to nie dla mnie! :)
                  • kachaa17 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 08.07.15, 18:40
                    "Jakbys miala wkrecone historie o nagryzionym jablku, seksie dopiero po slubie i czekanie na tego wlasciwego, to uwierz mi, nie byloby Ci latwo a ja mialam. " - ja miałam historię o raz pękniętej szklance, której nie można skleić :).
    • wheels.of.steel Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 11:37
      Za nic w świecie nie poszedłbym do łóżka z kobietą, która mi się nie podoba. No ale ja długo byłem zakompleksionym prawiczkiem. :)
      Dodam, że dla faceta zakompleksionego taki seks z brzydulą na siłę może być jeszcze bardziej zgubny dla samooceny, niż dalsze rękodzieło. Takie obudzenie się rano obok niezbyt apetycznej pani to może być twardy upadek i bolesne zderzenie się z rzeczywistością, takie walnięcie głową w ścianę i przyznanie się przed samym sobą do tego, że się nie jest żadnym rarytasem i czas przestać marzyć o ładnej kobiecie, bo nie dla psa kiełbasa.
      • kag73 Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 11:51
        wheels.of.steel napisał:
        > Za nic w świecie nie poszedłbym do łóżka z kobietą, która mi się nie podoba. No
        > ale ja długo byłem zakompleksionym prawiczkiem. :)
        > Dodam, że dla faceta zakompleksionego taki seks z brzydulą na siłę może być jes
        > zcze bardziej zgubny dla samooceny, niż dalsze rękodzieło. Takie obudzenie się
        > rano obok niezbyt apetycznej pani to może być twardy upadek i bolesne zderzenie
        > się z rzeczywistością, takie walnięcie głową w ścianę i przyznanie się przed s
        > amym sobą do tego, że się nie jest żadnym rarytasem i czas przestać marzyć o ła
        > dnej kobiecie, bo nie dla psa kiełbasa.

        Tez pisze, ze to zalezy od czlowieka, inny stwierdzi, ze kazda babka jest lepsza niz wlasna renia, bo wlasna renia to dopiero jest porazka, np.
        • wheels.of.steel Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 12:02
          Mimo wszystko faceci, którzy potrafią incognito bzykać jakąś brzydulę, jednocześnie wstydząc się jej przed kolegami to dla mnie mała porażka. :) Wielu facetów potrafi przelecieć każdą, a seks z brzydką kobietą to dla nich eksperyment porównywalny do testowej jazdy nowym autem lub degustowania nowego wina - nie otrują się przecież.
          • kag73 Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 12:04
            wheels.of.steel napisał:
            > Mimo wszystko faceci, którzy potrafią incognito bzykać jakąś brzydulę, jednocze
            > śnie wstydząc się jej przed kolegami to dla mnie mała porażka. :)

            No widzisz, kitty? Kto sie chce wiazac z brzydka ale dobra w lozku? Przeciez tam sie ciagle trzeba w jej towarzystwie pokazywac... Wiec ma byc ladna i dobra w lozku a jak nie jest to....i tak sie bierze? Szuka nastepnej ladne i dobrej w lozku?
          • wheels.of.steel Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 12:04
            Tylko, że póki mają wybór, to okazjonalny seks z kobietą, która się im nie podoba mogą traktować w kategorii hecy, a jak się wyboru nie ma, to można stać się małym frustratem. :)
            • kag73 Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 12:06
              wheels.of.steel napisał:
              > Tylko, że póki mają wybór, to okazjonalny seks z kobietą, która się im nie podo
              > ba mogą traktować w kategorii hecy, a jak się wyboru nie ma, to można stać się
              > małym frustratem. :)

              Tez mi "heca", jak ma sie wybor, zalezy, sie okazuje, dla kogo.
            • marek.zak1 Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 12:08
              wheels.of.steel napisał:

              > Tylko, że póki mają wybór, to okazjonalny seks z kobietą, która się im nie podoba mogą traktować w kategorii hecy,
              ---------------------------------------------------------------------------------------------------

              Nigdy nie traktowałem seksu i kobiet w kategorii hecy. Może przez to straciłem w ilosci przygód, ale nie żałuję.
              • hello-kitty2 Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 12:35
                No dobra to moze niech kazdy wstawi obrazek z brzydka kobieta z ladna ale normalna, nie jakas modelka, bo moze rozmawiamy o czyms innym. Ja widze mnostwo zwiazkow z tzw brzydkimi i co mam popukac pana w ramie 'prosze pana, pan sie chyba pomylil, przeciez ona jest brzydka' ;-)
                • aardwolf_ge Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 12:43
                  Mam kolegę który naprawdę był dobry w podrywaniu, super ślicznotki za nim biegały a wybrał sobie taką totalną brzydulę, że aż koledzy się z niego skrycie naśmiewali, ale on wszem i wobec głosił że całe lata dokładnie takiej szukał.
                  • kag73 Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 12:48
                    aardwolf_ge napisał:
                    > Mam kolegę który naprawdę był dobry w podrywaniu, super ślicznotki za nim biega
                    > ły a wybrał sobie taką totalną brzydulę, że aż koledzy się z niego skrycie naśm
                    > iewali, ale on wszem i wobec głosił że całe lata dokładnie takiej szukał.

                    A jak sam wygladal? Przystojny?
                    To napisz moze dla kombinerek jak on to robil? Na czym polegal jego podryw?
                    • aardwolf_ge Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 12:52
                      >>A jak sam wygladal? Przystojny?

                      Nie mi to oceniać ale dziewczyny na niego leciały. W każdym razie uderzał prawie do każdej i w każdej sytuacji.
                      • kag73 Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 12:55
                        aardwolf_ge napisał:
                        > Nie mi to oceniać ale dziewczyny na niego leciały. W każdym razie uderzał prawi
                        > e do każdej i w każdej sytuacji.

                        No widzisz i na tym to polega, mial gostek odwage i nie bral se do serca co bedzie jak mi odmowi. Im wiecej prob tym wiecej szans, ze sie uda, to tak jak z rozmowamii o prace, im wiecej tym wieksze szanse, ze sie w koncu uda.
                        Z drugiej strony, ze Hindu nie wyglada wiesz, a czy kolega byl przystojny nie wiesz :)
                        • aardwolf_ge Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 13:01
                          Bo jeżeli chodzi o męska urodę. styl itd. to od biedy mogę ocenić jedynie skrajności.
                          Hindus był skrajnie malutki i to widziałem, kolega nie był modelem więc nic więcej nie mogę o nim powiedzieć.
                          • hello-kitty2 Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 14:00
                            aardwolf_ge napisał:

                            > Bo jeżeli chodzi o męska urodę. styl itd. to od biedy mogę ocenić jedynie skraj
                            > ności.
                            > Hindus był skrajnie malutki i to widziałem, kolega nie był modelem więc nic wię
                            > cej nie mogę o nim powiedzieć.

                            Pomoge ;) Ojciec mojego dziecka oglada kupe sportu. Teraz oglada Tour de France. No i wczoraj byl fajny facet w studiu. Przewincie sobie na niego np od (9:50). Granatowa podkoszulka, jeansy i trampki. Kag podoba Ci sie?
                            www.npo.nl/nos-studio-tour/06-07-2015/POW_01112557
                            • kag73 Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 14:26
                              hello-kitty2 napisała:
                              > . Granatowa podkoszulka, jeansy i trampki. Kag podoba Ci sie?

                              No niezly, wysoki i sportowa sylwetka, fryzura tez fajna, twarz tez. Ale ten moderator tez niezly, moze sie podobac, ma cos, typ intelektualisty troche, twarz meska, kanciata, jakby troche bardziej dopakowal...
                              • hello-kitty2 Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 14:37
                                kag73 napisała:

                                > No niezly, wysoki i sportowa sylwetka, fryzura tez fajna, twarz tez. Ale ten mo
                                > derator tez niezly, moze sie podobac, ma cos, typ intelektualisty troche, twarz
                                > meska, kanciata, jakby troche bardziej dopakowal...

                                Prawda. A jak tam w tym sezonie 2015 pakujecie z mezem czy luz? Maly jak podrosnie tez bedzie mogl z Wami chodzic. Ja to juz rece zalamuje, bo syn najmniejszy w klasie z chlopcow. Jak sie nie je to sie nie rosnie ;( Teraz jedzie na zakonczenie roku szkolnego na 3 dni obozu klasowego. Wczoraj nam sie zwierzyl, ze jest na tym obozie jest bardzo fajnie, bo w zeszlym roku nie trzeba bylo sie przez 3 dni myc (!!!). My z ojcem oczy w slup ;) Dobrze, ze upaly juz przeszly.
                                • kag73 Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 14:51
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > kag73 napisała:
                                  >
                                  > > No niezly, wysoki i sportowa sylwetka, fryzura tez fajna, twarz tez. Ale
                                  > ten mo
                                  > > derator tez niezly, moze sie podobac, ma cos, typ intelektualisty troche,
                                  > twarz
                                  > > meska, kanciata, jakby troche bardziej dopakowal...
                                  >
                                  > Prawda. A jak tam w tym sezonie 2015 pakujecie z mezem czy luz? Maly jak podros
                                  > nie tez bedzie mogl z Wami chodzic.

                                  No lenistwo straszne, w tym roku nic, ale moze jak bedziemy na wakacjach w Polsce to pojezdzimy na rowerkach do silowni. Chociaz ja w Polsce mam lepsze rzyczy do roboty ;) Zobaczymy. Dzieciaki z silka za wczesnie zaczynac nie powinny, starczy, ze sobie biegaja, w pilke kopia czy na rowerach jezdza, plywaja troche.

                                  " Ja to juz rece zalamuje, bo syn najmniejszy w klasie z chlopcow. Jak sie nie je to sie nie rosnie ;(
                                  No nie ma regul, moze nadrobic pozniej, tez jestem z rodziny dlugo malych i chudych a nie jestem najmniejsza, siostra nawet wysoka, brat tez a wszyscy dlugo mali byli. Ja chcialam sprawdzic jak to z wiekiem kostnym u mojego mlodego, bo jakby co to mozna zadzialac hormonami, ale nie zwasze. Jak dzieciak jest za duzy to tak, mozna wzrost zatrzymac, jak za maly to tylko jezeli ma za malo hormonow wzrostu.
                  • pomorzanka34 Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 19:45
                    >a wybrał sobie taką totalną brzydulę,

                    myślę ze dobrze by było sprecyzować pojęcie brzyduli abyśmy miały punkt odniesienia
                    brzydka piękna to pojecie względnie i rzecz gustu osobiście co do kobiet to wolę te o pełnych kształtach(piers ,udo,pupa) nie mylić z puszystymi..bardziej mnie kręcą niż takie chude i wysuszone sama skóra + kości
              • gogol77 Re: Ja zawsze wolałem wybrzydzać :) 07.07.15, 19:43
                marek.zak1 napisał:

                > Nigdy nie traktowałem seksu i kobiet w kategorii hecy. Może przez to straciłem w ilosci przygód, ale nie żałuję.>

                W wieczór wyborczy w TV po 1-szej turze dziennikarz pyta taka pannę: na kogo głosowała? Na Kukiza. Dlaczego? A dla hecy.
    • sid_15 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 17:11
      Wiesz, a może on tak gadał, bo chciał się jakoś "wybronić" z tego, że lubi puszyste, skoro koledzy dokuczają. Mam znajomego, który też gustuje w kobietach przy kości, powiedzmy rozmiar 44-48 i podchodzi do tego bezproblemowo.:)
    • anbale Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 17:19
      No wiem, że temat nie jest 100% na serio, ale dość paskudne wydaje mi się podejście "jak wykorzystać na maksa człowieka bo jest brzydki/słaby i będzie dużo z siebie dawał i się starał...
      A tak poza tym; osobiście nigdy nie poszłabym do łóżka z facetem, o którym bym wiedziała, że nie odpowiada mu moja fizyczność-fizjonomia. Po co? Żeby wzbudzić jego politowanie i niesmak? A jeśli by już nawet doszło do sytuacji, że zaciągałby mnie do łóżka, to pewnie albo by mnie sparaliżowała świadomość własnej niedoskonałości, albo bym zwiała.
      Mogę się kochać w pełni spontanicznie i bez zahamowań tylko z tymi, którzy mnie w pełni akceptują...
      • marek.zak1 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 18:05
        anbale napisała:

        > No wiem, że temat nie jest 100% na serio, ale dość paskudne wydaje mi się podejście "jak wykorzystać na maksa człowieka bo jest brzydki/słaby i będzie dużo z siebie dawał i się starał...
        -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

        Zgadzam sie., Jest to zupełnie cyniczne podejście, wykorzystujace tesknotę dziewczyn za uczuciem, bliskoscią. Nigdy tego nie robiłem, i może mialem w młodości mniej seksu, ale nie żałuję.
      • kag73 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 18:18
        anbale napisała:

        > No wiem, że temat nie jest 100% na serio, ale dość paskudne wydaje mi się podej
        > ście "jak wykorzystać na maksa człowieka bo jest brzydki/słaby i będzie dużo z
        > siebie dawał i się starał...
        > A tak poza tym; osobiście nigdy nie poszłabym do łóżka z facetem, o którym bym
        > wiedziała, że nie odpowiada mu moja fizyczność-fizjonomia. Po co? Żeby wzbudzić
        > jego politowanie i niesmak? A jeśli by już nawet doszło do sytuacji, że zaciąg
        > ałby mnie do łóżka, to pewnie albo by mnie sparaliżowała świadomość własnej nie
        > doskonałości, albo bym zwiała.
        > Mogę się kochać w pełni spontanicznie i bez zahamowań tylko z tymi, którzy mnie
        > w pełni akceptują...

        A niby skad on a mialby wiedziec, ze sie facetowi nie podoba? Przeciz nie mowi w ramach try wstenej: nie podobasz mi sie ale cie bzykne.
        • anbale Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 18:27
          Przecież to widać, słychać i czuć czy się człowiek podoba czy nie, moim zdaniem :)
          Zupełnie inaczej zachowuje się facet zauroczony, adorujący, a zupełnie inaczej taki co nagle cię zauważa bo wszelkie inne opcje się wyczerpały i tylko ty zostałaś "na parkiecie"- nawet ma taki moment, kiedy widać jak walczy ze sobą...:)
          • kag73 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 18:32
            anbale napisała:

            > Przecież to widać, słychać i czuć czy się człowiek podoba czy nie, moim zdaniem
            > :)
            > Zupełnie inaczej zachowuje się facet zauroczony, adorujący, a zupełnie inaczej
            > taki co nagle cię zauważa bo wszelkie inne opcje się wyczerpały i tylko ty zost
            > ałaś "na parkiecie"- nawet ma taki moment, kiedy widać jak walczy ze sobą...:)
            Po pierwsze moze akcja nie dzieje sie na parkiecie, po drugie nie musisz zauwazyc, po trzecie moze sama mass ochoe na seks z gym facetem. Po czwarte gdyby co niektore roztrzasay to by seksu nie mialy nigdy a ochote miec moga. po pirate do seksu nie potrzeba zuroczenia I wreszce zagrac mozesz co chcesz I widziec tez mozesz co chcesz. On chce z toba isc do loza a ty z nim wiec to robisz.
            • marek.zak1 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 18:40
              kag73 napisała:

              Po pierwsze moze akcja nie dzieje sie na parkiecie, po drugie nie musisz zauwazyc, po trzecie moze sama mass ochoe na seks z gym facetem. Po czwarte gdyby coniektore roztrzasay to by seksu nie mialy nigdy a ochote miec moga. po pirate do seksu nie potrzeba zuroczenia I wreszce zagrac mozesz co chcesz I widziec tz mozesz co chcesz. On chce z toba isc do loza a ty z nim wiec to robisz.
              ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

              A po siódme, to facet jak chce seksu, to przewaznie mówi dużo miłych, słodkich słów, ktore bardzo zmiękczaja dziewczyne. Do seksu nie trzeba może zauroczenia, ale ono bardzo ułatwia i pomaga.
              • anbale Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 18:50
                właśnie tzw. "słodkie słówka" są dla mnie zawsze podejrzane :)
                Chyba właśnie kompletnie się nie podobam facetom od słodkich słówek, zawsze tak było...
            • anbale Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 18:44
              No właśnie nie mam ochoty na seks z facetem, co do którego mam przekonanie, że nie podobam mu się, jest to dla mnie sytuacja aseksualna. Może jakieś inne mają na to ochotę mimo wszystko, proszę uprzejmie, nie przeszkadza mi to.
              Nigdy też nie zdarzyło mi się żeby facet poświęcał mi swój czas i uwagę, aby na końcu stwierdzić, że jestem brzydka i go nie kręcę, ale z łaski może mnie przelecieć, skoro się napaliłam. Raczej ze strony mężczyzn to szybka decyzja "to nie to", następuje wycofanie i sama bym musiała się pchać chłopowi do wyra, uczepić się go; a jak wspomniałam wcześniej- odstręcza mnie taka sytuacja.
              Nigdy nie trafiłam na żadnego zawziętego naciągacza emocjonalnego, więc nie wiem jak to z nimi jest. Jak już lądowałam z kimś w łóżku to zawsze był pozytywny feedback na temat mojej fizjonomii, nie pociągali mnie nigdy ci, którzy patrzeli na mnie chłodnym, nieprzychylnym, taksującym wzrokiem:)
              • triss_merigold6 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 18:53
                Geee... kobieto, ten tekst tj. kto wybrzydza ten nie r...a dotyczy facetów właściwie w dwóch sytuacjach: napalonych małolatów którzy chcą po prostu wsadzić w coś co ma puls i narąbanych, których przycisnęło na tu i teraz.
                • anbale Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 19:00
                  A nie wiem, kobiety chyba też dotyczy. Dlaczego mają być dyskryminowane? :)
                  • triss_merigold6 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 19:02
                    Kobiet w sensie, że są obiektem, że rzekomo te brzydkie są bardziej wdzięczne i starające się.

                    Nie mam pojęcia, natomiast facetów mniej atrakcyjnych wizualnie ta prawda objawiona nie dotyczy - nie są lepsi, nie są bardziej wyrafinowani, bardziej starający się. Zwłaszcza zwykle nie są bardziej doświadczeni.
                    • anbale Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 19:17
                      Moim zdaniem kwestia bycia "dobrym w łóżku" kompletnie nie jest powiązania z tzw. obiektywną atrakcyjnością fizyczną. To jest cecha osobnicza, coś jak talent- jak ktoś go nie ma to może ćwiczyć do upadłego a i tak jest beznadziejny, lub najwyżej przeciętny. I czasem te talenty, w różnych dziedzinach kompletnie zaskakują, przecież, trafia się jakiś niepozorny Paganini...
                      A jakieś bardzo duże doświadczenie u mężczyzn to dla mnie sygnał ostrzegawczy, że żadna kobieta nie chciała go zatrzymać dla siebie na dłużej, więc biedak się telepie po różnych łóżkach jak puchar przechodni, i jakoś nic nikomu z nim nie trybi, albo jemu z nikim. No, takie mam doświadczenia :)
                      • triss_merigold6 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 20:53
                        Obiektywna atrakcyjność fizyczna sprzyja nawiązywaniu kontaktów, ładni mają większy wybór, zwłaszcza w młodym wieku. Mają więcej propozycji, wyżsżą pozycję towarzyską. Life is brutal.
                        • anbale Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 08.07.15, 01:43
                          no tak, ale te fakty mają nikły wpływ na to jakimi okażą się kochankami czy też partnerami na co dzień
                        • brak.polskich.liter Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 08.07.15, 12:16
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Obiektywna atrakcyjność fizyczna sprzyja nawiązywaniu kontaktów, ładni mają wię
                          > kszy wybór, zwłaszcza w młodym wieku.

                          Zgoda, niemniej jesli dekoracyjny wyglad bedzie glownym atutem goscia (bo wycofany/bojacy sie kobiet/zakompleksiony/libido denne lub w ogole malo zainteresowany erotyka/etc), no to slabo. I nawet, jesli dobrym wygladem zainteresuje atrakcyjne kolezanki, to cala reszta cech pana skutecznie je odinteresuje, predzej czy pozniej.

                          Atrakcyjny wyglad, owszem, wiele ulatwia, zwlaszcza w poczatkowych etapach znajomosci, albo kiedy to z puli kandydatow/ek wybieram, do kogo podbijac*. Ale to tylko jedna ze skladowych bycia postrzeganym/a jako osoba atrakcyjna dla plci przeciwnej.

                          *Zawsze lecialam na urodziwych, ale zdarzylo mi sie kilkukrotnie sparzyc - facet o filmowej aparycji, oblegany przez stado bab, okazywal sie lozkowa kloda - nie, ze narcystyczny, rozpaskudzony powodzeniem gogus, tylko po prostu typ niespecjalnie zainteresowany seksem. Nie znaczy to, ze uwazam, ze jak ktos brzydszy/mniej atrakcyjny, to automatycznie bedzie sie bardziej starac, zeby niedostatki urody zrekompensowac innymi, fajnymi cechami, co, zdaje sie, jest glowna teza wpisu zalozycielskiego.
                          • kag73 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 08.07.15, 12:28
                            Rzecz polega na tym, ze atrakcyjnosc jest subiektywna, facet, ktory podoba sie mnie, pociaga mnie, nie musi podobac sie Tobie.
                            Czy reszta pasuje okazuje sie w praniu, po to sie z kims spotykamy, zeby go poznac i zobaczyc czy to ten czy nie.
                            • brak.polskich.liter Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 08.07.15, 14:12
                              Nie do konca.
                              Zgadzam sie, ze atrakcyjnosc to dosc pojemne pojecie, ale jakies tam warunki brzegowe istnieja.
                              Amatorek nisko skanalizowanego piwnego kalduna jest w populacji jakby mniej, niz milosniczek pieknej muskulatury na osobniku nieco wyzszym od siedzacego psa.

                              Inna sprawa, ze gosciu, ktory spelnia warunki brzegowe (brak wad pyska i kadluba, w dozym skrocie) nie bedzie sie z automatu podobal kazdej kobiecie tylko dlatego, ze je spelnia. I tu juz czynniki subiektywne, o ktorych pisalas, graja role.
                          • marek.zak1 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 08.07.15, 12:30
                            brak.polskich.liter napisała:

                            > triss_merigold6 napisała:
                            >
                            > > Obiektywna atrakcyjność fizyczna sprzyja nawiązywaniu kontaktów, ładni ma
                            > ją większy wybór, zwłaszcza w młodym wieku.
                            ------------------------------------------------------------------------------------------------
                            • brak.polskich.liter Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 08.07.15, 13:59
                              De gustibus :)
                              Chodzilo mi o wyglad wpasowujacy sie w dosc pojemne kryteria atrakcyjnosci, czyli: harmonijna sylwetka, zdrowe wlosy, zeby i skora, twarz bez wiekszych dysproporcji/asymetrii, brak wad typu otylosc/spora nadwaga, karli wzrost, oznaki zaburzen hormonalnych/chorob i takich tam.

                              Nie wnikam w szczegoly - ludziom podobaja sie rozne rzeczy i jednego kreci szczegolnie ladna buzia, innego jedrne cycki, jeszcze innego dlugie, smukle nogi. Panie maja rozne preferencje w kwestii wzrostu, kolorystyki, czy muskulatury meskiej - nie chodzilo mi o offtopowanie watku w strone dysput o wyzszosci blondynow nad brunetami czy czegos w tym stylu.
                    • urquhart Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 08.07.15, 08:36
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Kobiet w sensie, że są obiektem, że rzekomo te brzydkie są bardziej wdzięczne i
                      > starające się.
                      > Nie mam pojęcia, natomiast facetów mniej atrakcyjnych wizualnie ta prawda objaw
                      > iona nie dotyczy - nie są lepsi, nie są bardziej wyrafinowani, bardziej starają
                      > cy się. Zwłaszcza zwykle nie są bardziej doświadczeni.

                      Właśnie to zbyd daleko idąca generalizacja i słuszna uwaga.
                      U kobiet też to dotyczy nie brzydkich ale ujmijmy to mających jakieś nazwijmy to wady, ale mimo to pewność siebie i poczucie wartości, umiejetność dostrzegania i zarządzania swoimi zaletami przy przy świadomości swoich wad (czasem sporych) :)

                      Jak się to tak ujmie to podobnie jest i u mężczyzn.
          • triss_merigold6 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 18:46
            Przecież w tym powiedzeniu chodzi o seks, a nie o adorację czy zauroczenie.
      • wheels.of.steel Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 09.07.15, 00:05
        anbale napisała:

        > No wiem, że temat nie jest 100% na serio, ale dość paskudne wydaje mi się podej
        > ście "jak wykorzystać na maksa człowieka bo jest brzydki/słaby i będzie dużo z
        > siebie dawał i się starał...
        > A tak poza tym; osobiście nigdy nie poszłabym do łóżka z facetem, o którym bym
        > wiedziała, że nie odpowiada mu moja fizyczność-fizjonomia. Po co? Żeby wzbudzić
        > jego politowanie i niesmak? A jeśli by już nawet doszło do sytuacji, że zaciąg
        > ałby mnie do łóżka, to pewnie albo by mnie sparaliżowała świadomość własnej nie
        > doskonałości, albo bym zwiała.
        > Mogę się kochać w pełni spontanicznie i bez zahamowań tylko z tymi, którzy mnie
        > w pełni akceptują...

        Za to wydaje mi się, że to kobiety potrafią się częściej wiązać z facetami, których fizyczność im do końca nie odpowiada, niż odwrotnie.
        Niemniej jednak uważam, że związek bez chemii i obustronnego pożądania jest ubogi, pozbawiony mocy i treści. Nie mówię o wieloletnim związku, w którym etap motylków minął z czasem - mówię o relacji "z rozsądku" od samego początku, takiej w której nigdy nie było wulkanu namiętności i cielesnej, fizycznej fascynacji.
    • triss_merigold6 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 07.07.15, 18:51
      Nie mam pojęcia czy mniej urodziwe są najlepszymi kochankami i nadrabiają staraniem się/zaangażowaniem ewentualne braki estetyczne, ale jestem dziwnie pewna, że facetów powyższy tekst nie dotyczy.

      Nie ma takiej opcji, żeby gość z dolnych rejonów atrakcyjności wizualnej nadrabiał "staraniem się" i aktywnością w celu zadowolenia partnerki, bo ma świadomość tego, że ma trudniej. Często tacy są zakompleksieni, niezbyt doświadczeni i nieporadni łóżkowo, od innych bodźców mają problemy z erekcją, są krótkodystansowi. Żaden szał. Jeśli są dobrzy, to są dobrzy, bo mają bajer, potrafią wyrywać kobiety, nie boją się ich, a nie dlatego, że są 20 cm niżsi i 20 kg lżejsi + mają niezby twarz w porównaniu z przystojnymi równieśnikami.
    • midnight_lightning Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 08.07.15, 01:46
      Muszę się przyznać, że kiedyś, jak to frajer, broniłem brzydkich kobiet uważając naiwnie, że każdy ma prawo do szczęścia.

      Dziś się tego wstydzę. Brzydkie kobiety to nadal kobiety. Latających za nimi ignonują w stopniu doskonałym i marzą o zostaniu przelotnym workiem na spermę dla popularnego przygłupa.

      Ładna, atrakcyjna potrafi przebierać wśród tych swoich samców alfa, dając niektórym kopa. Brzydka i zakompleksiona puści się z każdym przygłupem, nawet wiedząc, że będzie tylko jednorazową szmatką.

      I rzeczywiście, brzydka takiemu pozwoli na wszystko w wyrku, na każde, najbardziej obrzydliwe zachowanie.


      Znałem sporo takich kobiet, każda wolała, licząc na wygodne życie, zrobić z siebie tymczasowy poligon doświadczalny dla starszych panów, nie mających na tyle kasy, by znaleźć sobie super ładną młodkę lub znaleźć prostytutki chętnej na takie perwersje.

      I bardzo dobrze, takie, jak się już znudzą, po 30-ce nie mają żadnych szans, zdrajczynie własnej klasy. One najszybciej zauważą, że cycki już nie są jędrne, tyłek rozlazły, i wiadro między nogami. A chłopaki, którzy za nimi latali maja już większe aspiracje. Sorry, po 30-ce to i kiedyś te ładne są łatwe. Było korzystać, gdy związkowi jeszcze chcieli.
      No i teraz taki ML posuwa mężatkę, która w młodości była autentyczną 11-ką.
      • gogol77 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 08.07.15, 10:20
        midnight_lightning napisał:

        >I rzeczywiście, brzydka takiemu pozwoli na wszystko w wyrku,na każde,najbardziej obrzydliwe zachowanie. >

        A co to jest to Twoje "obrzydliwe zachowanie"? Mógłbyś sprecyzować? Mineta? Palec w pupie? Bo mnie ta wyżej opisana przeze mnie w tym wątku, mało fizycznie atrakcyjna wzięła do buzi!! Sama!!! Z własnej inicjatywy!!! To już też było obrzydliwe, czy jeszcze nie? A że ja też nie jestem piękny, wiec czy do facetów też się stosuje ta Twoja teza, że "brzydki to takiej pozwoli na wszystko w wyrku"? I w związku z tym - kto z nas tej obrzydliwości się dopuścił?

        >...i wiadro między nogami >

        Zaintrygowało mnie to wiadro! Czy to jakaś nowy trend w perwersji? A może - w obrzydliwości?
    • lilyrush Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 08.07.15, 14:53
      w temacie facetów- może nie tyle w odniesieniu do wyglądu zewnętrznego, ale wielkości penisa- z doświadczenia wynika, że nie ma nic gorszego niz w łóżku facet, co ma dużego, jeśli duzy jako taki nie powoduje orgazmu od samego patrzenia. A akurat u mnie nie powoduje ;-) Za to panowie tacy najczyściej sa juz tak w swoim organie zakochani i o swojej wyjątkowości przekonani, że szczytem wyrafinowania w ich wykonaniu jest ruszenie tyłkiem....
      • kag73 Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 08.07.15, 14:59
        lilyrush napisała:
        > w temacie facetów- może nie tyle w odniesieniu do wyglądu zewnętrznego, ale wie
        > lkości penisa- z doświadczenia wynika, że nie ma nic gorszego niz w łóżku facet
        > , co ma dużego, jeśli duzy jako taki nie powoduje orgazmu od samego patrzenia.
        > A akurat u mnie nie powoduje ;-) Za to panowie tacy najczyściej sa juz tak w sw
        > oim organie zakochani i o swojej wyjątkowości przekonani, że szczytem wyrafinow
        > ania w ich wykonaniu jest ruszenie tyłkiem....

        Nie potwierdzam .
      • brak.polskich.liter Re: Kto wybrzydza ten nie r... czyli czy brzydsze 08.07.15, 15:35
        lilyrush napisała:

        > Za to panowie tacy najczyściej sa juz tak w sw
        > oim organie zakochani i o swojej wyjątkowości przekonani, że szczytem wyrafinow
        > ania w ich wykonaniu jest ruszenie tyłkiem....

        O, popatrz, to zupelnie, jak facet (byly, na szczescie) mojej przyjaciolki, dysponujacy penisem, hmm, takim raczej azjatyckim.
    • glamourous Podejscie hurtownika 08.07.15, 21:33
      Troche pokretna ta filozofia Twojego kolegi. Jakis hurtownik z niego, liczy sie ilosc zaliczen, a nie jakosc. Lozko to przeciez nie tylko technika, nowinki i seks z nogami na zyrandolu. To rowniez podobanie sie sobie - chemia, burza zmyslow, i motylki w brzuchu do tej konkretnej osoby.

      Z punktu widzenia kobiety - ja osobiscie mam wieksza frajde w lozku z facetem, ktory ma w doopie nowinki, gadzety i kamasutre, ale za to podoba mi sie tak bardzo, ze sam kontakt z nim jest przezyciem afrodyzyjskim - niz z jakims brzydkim, ale swietnym technicznie trollem. Dlatego wole poczekac, az spotkam kogos, kto trafi w moje erotyczne epicentrum, niz isc do lozka z pierwszym lepszym zainteersowanym, bo "szkoda zycia na wybrzydzanie".

      Czy z punktu widzenia faceta nie przyjemniej Ci przespac sie z naprawde atrakcyjna laska, na sam widok ktorej slina Ci cieknie sama po brodzie i samo pieszczenie jej ciala to czysta rozkosz? Niz z nieapetyczna, ale za to bardzo chetna (czy moze raczej zdesperowana???), nastawiona na "nowinki" panienka, ktora sie musi niezle postarac, zeby w ogole Cie podniecic?

      A moze wy faceci wolicie to drugie, a ja sie nie znam na zyciu mrowek...? Hmmmm....
      • wheels.of.steel Re: Podejscie hurtownika 08.07.15, 21:50
        Jestem facetem i mam tak samo jak Ty, widocznie moje podejście jest mało męskie, a wręcz kobiece. :)
        Nie wiem jak dla Ciebie, ale w moim przypadku, jak jeszcze byłem wolny, zainteresowanie ze strony kobiety, która mi się nie podobała nie było komfortowe. Od kiedy mam partnerkę jest inaczej, bo skupiam się na swoim związku. Kiedyś potrafiłem mieć wyrzuty sumienia, że nie potrafiłbym być z dziewczyną która mi się nie podoba fizycznie. Teraz takich problemów i dylematów nie mam i cieszę się, że jestem z dziewczyną, która fizycznie mi odpowiada i którą pożądam.
      • sea.sea Re: Podejscie hurtownika 08.07.15, 21:58
        Ja kurde nie wiem... Bo z drugiej strony jakby wyglądał nawet totalnie w moim typie, ale głównie leżał i pachniał, to bym się jednak raczej poddała :/
        • marek.zak1 Re: Podejscie hurtownika 08.07.15, 22:42
          sea.sea napisała:

          > Ja kurde nie wiem... Bo z drugiej strony jakby wyglądał nawet totalnie w moim typie, ale głównie leżał i pachniał, to bym się jednak raczej poddała :/
          ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

          Pamietasz, jaki musi byc facet? "Functional". Kiedys poprosilem o polskie tłumaczenie, ale póki co nie wiadomo, co to znaczy :)
          • triss_merigold6 Re: Podejscie hurtownika 08.07.15, 23:17
            Użyteczny.
            • wheels.of.steel Re: Podejscie hurtownika 08.07.15, 23:58
              Cenię w kobietach pragmatyzm - facet nierzadko tak ma, że zrobi wszystko by być z piękną, ale leniwą i kompletnie nieużyteczną dziunią - nawet u samego diabła się zapożyczy i pozwoli się dymać do dna, byleby dalej móc spełniać jej zachcianki. :-P
              • hello-kitty2 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 00:04
                wheels.of.steel napisał:

                > Cenię w kobietach pragmatyzm - facet nierzadko tak ma, że zrobi wszystko by być
                > z piękną, ale leniwą i kompletnie nieużyteczną dziunią - nawet u samego diabła
                > się zapożyczy i pozwoli się dymać do dna, byleby dalej móc spełniać jej zachci
                > anki. :-P

                Ty tez tak 'masz'?
                • wheels.of.steel Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 00:11
                  Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia z kobietami, a obecnie jestem związany z kobietą, która jest człowiekiem bardzo sensowym i fascynującym. Oczywiście podoba mi się fizycznie, bo inaczej bym z nią nie był, ale nie z powodu samego wyglądu z nią jestem. Cielesne pożądanie jednak zrobiło swoje i może nawet na pewnym etapie było tutaj decydują rolą, bo raczej że tak powiem, szybko poszło, bez specjalnego "chodzenia za rączkę".
                  • hello-kitty2 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 00:16
                    A mozesz odpowiedziec na moje pytanie?
                    • wheels.of.steel Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 00:24
                      Może nie odpowiedziałem dosłownie, bo może i jestem zwolennikiem odpowiadania na pytania tak jak robi się to w debatach prezydenckich, czy nie do końca dosłownie i w 100% na temat, ale odpowiem:
                      Nie wiem, czy tak mam. Obecnie nie mam takiego dylematu, ale nie wiem co by było, jakbym teraz był wolny i zechciałaby się umawiać ze mną fotomodelka. Wcześniej to raczej bywałem zakochany platoniczne i bałem się wyjść z inicjatywą, no ale żadna z tych dziewcząt nie była leniwym pustakiem. Faktem jednak jest, że lubię dbać o swoją dziewoję i delikatnie ją rozpieszczać, ale w granicach zdrowego rozsądku - nie biorę kredytu, by kupić jej naszyjnik z królewskich pereł lub zegarka jednej z marek z rankingu ulubionych producentów Sławka Nowaka.
                      • wheels.of.steel Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 00:34
                        Wystarczy? :) Bo naprawdę nie wiem, co by mogłoby być, jak dopadnie mnie kryzys wieku średniego. A tak, to nigdy nie byłem desperatem. Aczkolwiek desperaci są również w młodym wieku i zrobią wszystko, byleby mieć kobietę przy boku.
      • urquhart Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 04:15
        glamourous napisała:
        > Z punktu widzenia kobiety - ja osobiscie mam wieksza frajde w lozku z facetem,
        > ktory ma w doopie nowinki, gadzety i kamasutre, ale za to podoba mi sie tak bar
        > dzo, ze sam kontakt z nim jest przezyciem afrodyzyjskim - niz z jakims brzydkim
        > , ale swietnym technicznie trollem. Dlatego wole poczekac, az spotkam kogos, kt
        > o trafi w moje erotyczne epicentrum, niz isc do lozka z pierwszym lepszym zaint
        > eersowanym, bo "szkoda zycia na wybrzydzanie".
        >
        > Czy z punktu widzenia faceta nie przyjemniej Ci przespac sie z naprawde atrakcy
        > jna laska, na sam widok ktorej slina Ci cieknie sama po brodzie i samo pieszcze
        > nie jej ciala to czysta rozkosz? Niz z nieapetyczna, ale za to bardzo chetna (c
        > zy moze raczej zdesperowana???), nastawiona na "nowinki" panienka, ktora sie mu
        > si niezle postarac, zeby w ogole Cie podniecic?

        Bardzo trafne, ale zdolność do czerpania przyjemności z przeżywania piękna, wyczulenie na nie jest skorelowana z wrażliwością zmysową i bardzo różna i ulotna. Jakość wiec nie jest możliwa do uchwycenia obiektywnie :)
        Piękno – pozytywna właściwość estetyczna bytu wynikająca z zachowania proporcji, harmonii barw, dźwięków, stosowności, umiaru i użyteczności, odbierana przez zmysły. Istnieje piękno idealne, duchowe, moralne, naturalne, cielesne, obiektywne i subiektywne. Pojęcie to jest silnie związane z teorią estetyki, prawdy i dobra.
        pl.wikipedia.org/wiki/Pi%C4%99kno
      • gogol77 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 12:17
        glamourous napisała:

        > .... Niz z nieapetyczna, ale za to bardzo chetna (czy moze raczej zdesperowana???), nastawiona na "nowinki" panienka, ktora sie musi niezle postarac, zeby w ogole Cie podniecic?>

        Ależ taka nieapetyczna (umówmy się, że umiarkowanie i że chodzi o fizyczność, a nie o niski poziom rozgarnięcia) - niekoniecznie musi się starać! Dla wielu facetów najsilniejszym afrodyzjakiem jest napalona, mokra cipka i te "nowinki", które jej właścicielka wdraża. Z własnej inicjatywy, z autentycznej chcicy!! Bo po prostu lubi się bzykać i ma do tego talent.
        • wheels.of.steel Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 12:28
          Gogol77 ( Sabat77 ? ), już widzę jak lubisz być adorowany przez nieatrakcyjne (nieatrakcyjne dla Ciebie) kobiety. Pic na wodę. Co by mi było po kobiecie, która byłaby dobra w łóżku, ale totalnie dla mnie nieapetyczna? Miałbyś ochotę z taką się całować?
          • gogol77 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 13:10
            wheels.of.steel napisał:

            > Gogol77 ( Sabat77 ? ),
            Sabat nie rucha. Ja rucham
            • hello-kitty2 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 13:20
              gogol77 napisał:

              > Sabat nie rucha. Ja rucham

              Gogol a dla zony jestes impotentem? I ona sie temu nie dziwi?
              • gogol77 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 15:06
                hello-kitty2 napisała:

                > Gogol a dla zony jestes impotentem? I ona sie temu nie dziwi?

                Kitty, Ty czatownico (czarownico?) śledcza!
                Za Wikipedią: Od słowa czat powstały inne wyrażenia, takie jak czatownik (ewentualnie chatownik) – osoba korzystająca z czatu (chatu), oraz czatować (chatować) – rozmawiać za pośrednictwem czatu.
                No... impotencja to taka smutna przypadłość!. Ale i tak Cię lubię. Mimo tego, że czasem potrafisz być wredna.
                • hello-kitty2 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 19:30
                  gogol77 napisał:

                  > hello-kitty2 napisała:
                  >
                  > > Gogol a dla zony jestes impotentem? I ona sie temu nie dziwi?
                  >
                  > Kitty, Ty czatownico (czarownico?) śledcza!
                  > Za Wikipedią: Od słowa czat powstały inne wyrażenia, takie jak czatownik (ewent
                  > ualnie chatownik) – osoba korzystająca z czatu (chatu), oraz czatować (ch
                  > atować) – rozmawiać za pośrednictwem czatu.
                  > No... impotencja to taka smutna przypadłość!. Ale i tak Cię lubię. Mimo tego, ż
                  > e czasem potrafisz być wredna.

                  Wiesz taka wiedza moglaby tu poprostowac niejedna babke co zachodzi w glowe osochodzi z tym mezem niezainteresowanym seksem. Nie przechodziles jakis rozmow naprawczo-upraszajacych? Czy tak sie wyciszylo bez niczego?
                  • gogol77 Dla czatownicy śledczej 09.07.15, 20:56
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Wiesz taka wiedza moglaby tu poprostowac niejedna babke co zachodzi w glowe o co chodzi z tym mezem niezainteresowanym seksem>.

                    Tu są zbyt mądre babki, żeby nie wiedziały, że istnieje i jest dość powszechna, nazwijmy to tak na potrzeby tego wątku - impotencja selektywna. Przecież wiele z was na pewno doświadczyło czegoś co per analogiam można by nazwać selektywną zwilżalnością cipki. Zrobiłabyś się dziś mokra dla ojca Twojego syna? A przecież kiedyś pewnie byliście sobie bliscy.

                    >Nie przechodziles jakis rozmow naprawczo-upraszajacych? Czy tak sie wyciszylo bez niczego?>

                    Przeprowadzaliśmy, a potem jakoś się wyciszyło, co (wstyd przyznać!) było mi na rękę. I nie tylko na rękę
                    • kag73 Re: Dla czatownicy śledczej 09.07.15, 21:09
                      gogol77 napisał:
                      > Tu są zbyt mądre babki, żeby nie wiedziały, że istnieje i jest dość powszechna,
                      > nazwijmy to tak na potrzeby tego wątku - impotencja selektywna. Przecież wiele
                      > z was na pewno doświadczyło czegoś co per analogiam można by nazwać selektywną
                      > zwilżalnością cipki. Zrobiłabyś się dziś mokra dla ojca Twojego syna? A przeci
                      > eż kiedyś pewnie byliście sobie bliscy.>
                      > Przeprowadzaliśmy, a potem jakoś się wyciszyło, co (wstyd przyznać!) było mi na
                      > rękę. I nie tylko na rękę

                      Tylko mam nadzieje, ze ona teraz, w ramach wiernosci i co obiecywala na slubie, nie obsycha przekonana, ze zrobic nic nie mozna skoro maz impotent :( Trzeba zniesc taki los.
                    • hello-kitty2 Re: Dla czatownicy śledczej 09.07.15, 21:43
                      gogol77 napisał:

                      > Przeprowadzaliśmy, a potem jakoś się wyciszyło, co (wstyd przyznać!) było mi na
                      > rękę. I nie tylko na rękę

                      A Ty wiesz, ze cytatow sie nie poprawia? ;)

                      I jak to bedzie dlugo trwalo ta selektywana impotencja i w imie czego?
                      • kag73 Re: Dla czatownicy śledczej 09.07.15, 21:53
                        hello-kitty2 napisała:
                        > I jak to bedzie dlugo trwalo ta selektywana impotencja i w imie czego?

                        Kitty, ty sie wczoraj urodzilas? "I slubuje Ci.....oraz, ze Cie nie opuszcze az do smierci", albo chociaz do czasu az dzieci podrosna i / albo splacimy kredyt ;))
        • hello-kitty2 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 12:46
          gogol77 napisał:

          > Ależ taka nieapetyczna (umówmy się, że umiarkowanie i że chodzi o fizyczność, a
          > nie o niski poziom rozgarnięcia) - niekoniecznie musi się starać! Dla wielu fa
          > cetów najsilniejszym afrodyzjakiem jest napalona, mokra cipka i te "nowinki",
          > które jej właścicielka wdraża. Z własnej inicjatywy, z autentycznej chcicy!! Bo
          > po prostu lubi się bzykać i ma do tego talent.

          Zgadzam sie z Gogolem mimo, ze nie gustuje w kobietach. Na przyklad podam swojego eksa, ktory byl ladny jak z obrazka i wysportowany jak pierwszoligowy atleta, a byl lozkowo tak tepy i nierozgarniety, i to nawet nie chodzi o to co robil jak juz sie w tym lozku znalezlismy (choc najczesciej zamykal sie w gora 5 minutach z gra wstepna wlacznie, absolutnie za kazdym razem ;) ale byl bez polotu, nie umial o seksie mowic ani nim zyc ani nim emanowac. Chyba nawet pies poswieca wiecej czasu suce ;-0 Bycie w zwiazku z kims, kto Cie nie zaspokaja jest okropne, lepiej byc samemu i zyc w celibacie. Jak jestem w Polsce zawsze do mnie wydzwania i szuka kontaktu, a ja zawsze sie wymiguje mimo, ze jego uroda nadal trwa, a cialo ma tluszczem nieskazone mimo uplywu lat i jest piekniejszy (zmeznial, spoteznial) niz wtedy, gdy mielismy po 20 lat. Moj wniosek: uroda tyle ma do doznan lozkowych co piernik do wiatraka ;) Od momentu naszego rozwodu nigdy nie polecialam na urode i nie polece.
          • wheels.of.steel Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 12:57
            Sama uroda nie jest czynnikiem wystarczającym, ale chyba trudno pożądać kogoś, kto się nam fizycznie nie podoba. Nie trzeba być pięknym, jednak partner powinien naszą urodę akceptować i uważać nas za co najmniej znośnych.
            W życiu nie chciałbym być z kobietą, która uważałaby mnie za brzydala potrafiącego rekompensować swoje niedostatki urody innymi cechami. :)
            • hello-kitty2 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 13:04
              wheels.of.steel napisał:

              > W życiu nie chciałbym być z kobietą, która uważałaby mnie za brzydala potrafiąc
              > ego rekompensować swoje niedostatki urody innymi cechami. :)

              Jesli dajmy na to jestes brzydki to jak ma Cie uwazac za niebrzydkiego? ;) Oczywiscie, ze dochodzi do rekompensaty, najwyzej sie o tym nie mowi. Na szczescie w niektorych przypadkach nie ma to w ogole wplywu na pozadanie, ktore zyje sobie wlasnym, nieurodowym zyciem ;)
              • wheels.of.steel Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 13:22
                Na szczęście jestem przeciętny i mi to wystarcza. :) Jednak nie wyobrażam sobie sytuacji następującej:
                podoba mi się kobieta i jednocześnie uważam ją za brzydką.
                Dla mnie to niepojęte.
                • mabelle2000 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 13:32
                  wheels.of.steel napisał:

                  > Jednak nie wyobrażam sobie
                  > sytuacji następującej:
                  > podoba mi się kobieta i jednocześnie uważam ją za brzydką.
                  > Dla mnie to niepojęte.

                  Skoro tak piszesz, to najprawdopodobniej masz wdrukowany wzorzec urody, dlatego dzielisz kobiety na brzydkie i ladne. Stad juz tylko krok aby utwierdzic sie w przekonaniu, ze brzydka nie moze zafascynowac Cie erotycznie, bo grubo odbiega od wzorca urody. Tymczasem sam wzorzec bardzo sie zmienial przez wieki :-)
                  Szczesliwi wiec Ci, ktorzy maja na tyle wrazliwe wszystkie zmysly, aby nie polegac tylko na jednym- na wzroku.
                  • wheels.of.steel Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 13:43
                    Podobno piękne kobiety są dla mężczyzn bez wyobraźni. Nie dzielę kobiet na brzydkie i ładne, ale raczej na te które mi się podobają lub nie. Tembr głosu, intelekt, temperament, zachowanie, wrażliwość - to wszystko składa się na atrakcyjność kobiety (w moim przypadku).
                • sea.sea Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 18:22
                  Dla mnie to pojęte, byłam kiedyś potwornie zakochana w obiekcie, który naprawdę był kontrowersyjnej urody, zdawałam sobie z tego sprawę i nijak mi to nie przeszkadzało :)
                  • anbale Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 18:27
                    Ja się wiecznie zakochiwałam w jakichś Quasimodo, a oni mnie nie chcieli, hmm:)
                    Za to różni tacy "śliczni, higieniczni" miewali do mnie słabość, a ja do nich zupełnie nie...
                    Po prostu lubię mężczyzn "ze skazą", nawet na filmach zawsze sobie wypatrzę najpaskudniejszego aktora i uważam, że jest najbardziej męski...
            • marek.zak1 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 13:10
              wheels.of.steel napisał:

              > W życiu nie chciałbym być z kobietą, która uważałaby mnie za brzydala potrafiącego rekompensować swoje niedostatki urody innymi cechami. :)
              ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

              Skoro jest z Tobą, to oznacza, ze chce być i ją kręcisz. Czym? Nigdy nie wiadomo i to jest bez znaczenia.
              • mabelle2000 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 13:21
                marek.zak1 napisał:

                > Skoro jest z Tobą, to oznacza, ze chce być i ją kręcisz. Czym? Nigdy nie wiadom
                > o i to jest bez znaczenia.

                No wiesz Marek, gdyby kogos krecila moja kasa, albo koneksje zawodowe, z ktorych mozna skorzystac, to seks z taka osoba raczej zaliczylabym do choojowych ;-)
                • wheels.of.steel Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 13:24
                  mabelle2000 napisała:

                  > marek.zak1 napisał:
                  >
                  > > Skoro jest z Tobą, to oznacza, ze chce być i ją kręcisz. Czym? Nigdy nie
                  > wiadom
                  > > o i to jest bez znaczenia.
                  >
                  > No wiesz Marek, gdyby kogos krecila moja kasa, albo koneksje zawodowe, z ktoryc
                  > h mozna skorzystac, to seks z taka osoba raczej zaliczylabym do choojowych ;-)

                  To samo chciałem napisać. :)
                • marek.zak1 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 13:57
                  mabelle2000 napisała:

                  > marek.zak1 napisał:
                  >
                  > > Skoro jest z Tobą, to oznacza, ze chce być i ją kręcisz. Czym? Nigdy nie wiadom o i to jest bez znaczenia.
                  ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------->
                  > No wiesz Marek, gdyby kogos krecila moja kasa, albo koneksje zawodowe, z ktorych mozna skorzystac, to seks z taka osoba raczej zaliczylabym do choojowych ;-)
                  --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                  Facetów nie kręcą koneksje, kasa, czy osiągniecia kobiet. Co kręci kobiety - nie wiem. Jak sie ożeniłem rozpoczałem dopiero pracę w fabryce na stanowisku mistrza zmianowego, nadzorujacego prace aparatowych. To nie było stanowisko, które mogłoby imponować kobietom.

                  • mabelle2000 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 14:12
                    marek.zak1 napisał:

                    > Facetów nie kręcą koneksje, kasa, czy osiągniecia kobiet. Co kręci kobiety - ni
                    > e wiem.

                    No wiec skoro nie wiesz, to nie doradzaj innym, ze maja tym sobie glowy nie zaprzatac. Tobie jest wszystko jedno dlaczego Ci zona daje, grunt, zeby dawala, ale moze innym nie jest i woleliby jednak wiedziec czy mocza wacka charytatywnie czy musza za to zaplacic.
                    • marek.zak1 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 14:22
                      mabelle2000 napisała:

                      > marek.zak1 napisał:
                      >
                      > > Facetów nie kręcą koneksje, kasa, czy osiągniecia kobiet. Co kręci kobiety - nie wiem.
                      --------------------------------------------------------------------------------------------------------->
                      > No wiec skoro nie wiesz, to nie doradzaj innym, ze maja tym sobie glowy nie zaprzatac. Tobie jest wszystko jedno dlaczego Ci zona daje, grunt, zeby dawala, ale moze innym nie jest i woleliby jednak wiedziec czy mocza wacka charytatywnie czy musza za to zaplacic.
                      --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                      Jak powiedziała jedna z userek, pożądanie chodzi swoimi drogami i jest niezależne od urody.
                    • kag73 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 16:12
                      mabelle2000 napisała:
                      > No wiec skoro nie wiesz, to nie doradzaj innym, ze maja tym sobie glowy nie zap
                      > rzatac. Tobie jest wszystko jedno dlaczego Ci zona daje, grunt, zeby dawala, al
                      > e moze innym nie jest i woleliby jednak wiedziec czy mocza wacka charytatywnie
                      > czy musza za to zaplacic.

                      Bardzo wielu jest swiadomych, ze bez kasy nie mieliby szans np. w wieku lat 50+ bzykac 20+ i myslisz, ze przeszkadza im to cieszyc sie z seksu? Myslisz, ze dla nich ich seks jest ch..wy? Watpie ;)
                      • marek.zak1 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 16:20
                        kag73 napisała:

                        > mabelle2000 napisała:
                        > > No wiec skoro nie wiesz, to nie doradzaj innym, ze maja tym sobie glowy nie zaprzatac. Tobie jest wszystko jedno dlaczego Ci zona daje, grunt, zeby dawala, al e moze innym nie jest i woleliby jednak wiedziec czy mocza wacka charytatywnie czy musza za to zaplacic.
                        ----------------------------------------------------------------------------------------------------------->
                        > Bardzo wielu jest swiadomych, ze bez kasy nie mieliby szans np. w wieku lat 50+
                        > bzykac 20+ i myslisz, ze przeszkadza im to cieszyc sie z seksu? Myslisz, ze dla nich ich seks jest ch..wy? Watpie ;)
                        -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                        Własnie. Znam takiego jednego. Dom pod Warszawą, rozwodnik, wyjazdy na narty w zimie do Włoch,Szwajcarii, w lecie od Florydy, po inne atrakcyjne miejsca. Podarowany dziewczynie Mercedes. Jest bardzo zadowolony. Czy by to sie zdarzyło, gdyby pracował jako motorniczy?
                        • mabelle2000 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 18:08
                          marek.zak1 napisał:

                          > Własnie. Znam takiego jednego. Dom pod Warszawą, rozwodnik, wyjazdy na narty w
                          > zimie do Włoch,Szwajcarii, w lecie od Florydy, po inne atrakcyjne miejsca. Poda
                          > rowany dziewczynie Mercedes. Jest bardzo zadowolony. Czy by to sie zdarzyło, gd
                          > yby pracował jako motorniczy?

                          A co sie zdarzy jak teraz wszystko straci ? Dziewczyna odjedzie mercedesem pokazujac mu srodkowy palec ?
                          • anbale Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 18:19
                            mabelle2000 napisała:

                            >
                            > A co sie zdarzy jak teraz wszystko straci ? Dziewczyna odjedzie mercedesem poka
                            > zujac mu srodkowy palec ?

                            Ale jakie to właściwie ma znaczenie? Osobiście się nie zastanawiam, czy warto inwestować w przyszłość z moim partnerem, bo co to będzie jak mi urwie obie nogi, pewnie mnie porzuci...
                            Ludzie raczej nie kierują w swoich wyborach przewidywaniami i hipotezami na przyszłość, każdy chce hapsnąć trochę szczęścia tu i teraz, jeśli się da.
                            • marek.zak1 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 18:23
                              anbale napisała:

                              > mabelle2000 napisała:
                              >
                              > >
                              > > A co sie zdarzy jak teraz wszystko straci ? Dziewczyna odjedzie mercedesem pokazujac mu srodkowy palec ?
                              >

                              > Ale jakie to właściwie ma znaczenie? Osobiście się nie zastanawiam, czy warto inwestować w przyszłość z moim partnerem, bo co to będzie jak mi urwie obie nogi, pewnie mnie porzuci...
                              > Ludzie raczej nie kierują w swoich wyborach przewidywaniami i hipotezami na przyszłość, każdy chce hapsnąć trochę szczęścia tu i teraz, jeśli się da.

                              -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                              Odsyłam do Fausta: ,,Trwaj chwilo, jesteś piękna".
                      • mabelle2000 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 18:00
                        kag73 napisała:

                        > Bardzo wielu jest swiadomych, ze bez kasy nie mieliby szans np. w wieku lat 50+
                        > bzykac 20+ i myslisz, ze przeszkadza im to cieszyc sie z seksu? Myslisz, ze dl
                        > a nich ich seks jest ch..wy? Watpie ;)

                        Jesli ktos definiuje seks jako spuszczenie z krzyza, to zapewne nie jest on choojowy, nawet jesli wiadomo, ze kobieta robi to tylko dla kasy :-)
                        • kag73 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 21:13
                          mabelle2000 napisała:
                          > Jesli ktos definiuje seks jako spuszczenie z krzyza, to zapewne nie jest on cho
                          > ojowy, nawet jesli wiadomo, ze kobieta robi to tylko dla kasy :-)

                          Skad to wzielas? To, ze robi, bo on ma kase, nie znaczy, ze seks jest do bani, walory estetyczne dla niego pierwsza klasa. W dodatku nie powiedziane, ze takiego nie mozna pokochac/polubic i spoko z nim sypiac, w koncu jest za co go kochac. A nawet jezeli nie, on ma kase, ona urode, wszystko ma swoja cene. Rzecz w tym, ze kasa umozliwila mu w ogole rozpoczecie tej relacji.
                  • glamourous Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 19:53
                    > Facetów nie kręcą koneksje, kasa, czy osiągniecia kobiet.

                    Musialbys pogadac z mlodym Schwarzeneggerem, ktory wkrecil sie w jedna z bardziej wplywowych rodzin Ameryki porzez mariaz i ustawil sie tym samym na reszte zycia - kariera filmowa i polityczna stanela przed nim otworem :)
                    I on nie jest wyjatkiem. Znam cale mnostwo facetow, ktorzy bardzo kalkuluja przy wyobrze kobiet, patrza na ilosc zer na ich koneksie, stan posiadania... Bardziej nawet niz na urode.
                    • marek.zak1 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 20:28
                      glamourous napisała:

                      > > Facetów nie kręcą koneksje, kasa, czy osiągniecia kobiet.
                      >
                      > Musialbys pogadac z mlodym Schwarzeneggerem, ktory wkrecil sie w jedna z bardziej wplywowych rodzin Ameryki porzez mariaz i ustawil sie tym samym na reszte zycia - kariera filmowa i polityczna stanela przed nim otworem :)
                      > I on nie jest wyjatkiem. Znam cale mnostwo facetow, ktorzy bardzo kalkuluja przy wyobrze kobiet, patrza na ilosc zer na ich koneksie, stan posiadania... Bardziej nawet niz na urode.
                      --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                      Kobieta kręci = podnieca.
                      Oczywiści sa faceci, którzy kalkulują i patrzą na to, co moga, poza nia samą, zyskać. Kalkulacja =biznes, próba ustawienia się w życiu.
                • zawle Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 15:10
                  mabelle2000 napisała:
                  > No wiesz Marek, gdyby kogos krecila moja kasa, albo koneksje zawodowe, z ktoryc
                  > h mozna skorzystac, to seks z taka osoba raczej zaliczylabym do choojowych ;-)

                  A to mnie od dawna frapuje. Czemu kasa ma być oceniana negatywnie a super pośladki nie? Za dużo bajek panie dzieju, za dużo bajek o starym porządku świata;)
                  • mabelle2000 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 18:17
                    zawle napisała:

                    > A to mnie od dawna frapuje. Czemu kasa ma być oceniana negatywnie a super pośla
                    > dki nie?

                    Slusznie, w sumie to nie ma roznicy, posladki mozna bzyknac, a kase od biedy tez mozna sobie w dupe wsadzic ;-)
                  • hello-kitty2 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 19:39
                    zawle napisała:

                    > A to mnie od dawna frapuje. Czemu kasa ma być oceniana negatywnie a super pośla
                    > dki nie? Za dużo bajek panie dzieju, za dużo bajek o starym porządku świata;)

                    Ale kasa w polaczeniu 50+ to juz jakby mniej tej kasy ;-)
            • mabelle2000 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 13:15
              wheels.of.steel napisał:

              > W życiu nie chciałbym być z kobietą, która uważałaby mnie za brzydala potrafiąc
              > ego rekompensować swoje niedostatki urody innymi cechami. :)

              Sek wtym, ze wybierajac partenera/partnerke do seksu nie oceniamy go jak konia na targu- zdrowe zeby, korpus w normie, prosty pysk. Erotyzmem ludzie emanuja, albo sie to czuje, albo nie.
              • wheels.of.steel Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 13:24
                Dlatego pisałem wyżej, że związek bez obustronnego pożądania i chemii jest dla mnie relacją ułomną, kulawą.
          • mabelle2000 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 13:08
            hello-kitty2 napisała:

            > ale byl bez polotu,
            > nie umial o seksie mowic ani nim zyc ani nim emanowac.

            To zdanie wedlug mnie jest kluczowe. Nic nie zastapi PASJI. Piekne cialo, twarz, wielki, stojacy kutas, wszystko na nic jesli mezczyzny autentycznie nie cieszy to co robi, nie wklada w to calego swojego serca, nie ma fantazji i nie angazuje w seks wszystkich swoich zmyslow.

            > Moj wniosek: uroda tyle ma do
            > doznan lozkowych co piernik do wiatraka ;) Od momentu naszego rozwodu nigdy ni
            > e polecialam na urode i nie polece.

            Podpisuje sie :-)
        • glamourous Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 19:18
          > Ależ taka nieapetyczna (umówmy się, że umiarkowanie i że chodzi o fizyczność, a nie o niski poziom
          > rozgarnięcia) - niekoniecznie musi się starać! Dla wielu facetów najsilniejszym afrodyzjakiem jest napalona, > mokra cipka i te "nowinki", które jej właścicielka wdraża. Z własnej inicjatywy, z autentycznej chcicy!! Bo po > prostu lubi się bzykać i ma do tego talent.

          Chyba bardzo naginasz pojecie "nieapetyczna" do swojego zyczeniowego myslenia. Fakt, ze jak to powiedzial klasyk, jak przyjdzie ochota to i pies kota itd, niemniej jednak kobieta nieapetyczna to nie taka, ktora uroda jedynie troche ustepuje laskom z rozkladowek Playboya. Wyobraz sobie naprawde NIEAPETYCZNA dla Ciebie kobiete, a nie jakis lajcik (nie wiem, np. klimat Marzeny Wrobel) i wyobraz sobie teraz to co napisales powyzej : z tym napaleniem i nowinkami, o reszcie juz nie wspomne.
          Naprawde, talent do bzykania i zgoda kobiety na "wszystko" (te nieatrakcyjne robia wiele rzeczy z czystej desperacji) nie zalatwia wszystkiego.
          • mabelle2000 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 19:45
            glamourous napisała:

            > Wyobraz sobie naprawde NIEAPETYCZNA dla Cieb
            > ie kobiete, a nie jakis lajcik (nie wiem, np. klimat Marzeny Wrobel) i wyobraz
            > sobie teraz to co napisales powyzej

            Moge sie mylic, ale cos tu mezczyzni brzdakali, ze takich naprawde nieapetycznych dla nich jest bardzo malo :-)
            • kag73 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 21:17
              mabelle2000 napisała:

              h naprawde nieapetycznych dla nich jest bardzo malo :-)

              Nie ludz sie, mezczyzni, podbnie jak kobiety, KLAMIA, mowia co innego a robia tez co innego ;))
              • sea.sea Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 21:21
                No, raz mają focha, czemu kobiety nie dają każdemu kto poprosi, zaraz potem narzekają na chętne 30-tki, że nie są takie jędrne jak 18-tki, jak żyć? :DDD
          • gogol77 Re: Podejscie hurtownika 09.07.15, 22:12
            glamourous napisała:

            >Wyobraz sobie naprawde NIEAPETYCZNA dla Ciebie kobiete, a nie jakis lajcik (nie wiem, np. klimat Marzeny Wrobel) >

            Się poddaję. Ale pojechałaś! Dobrze, że nie posłanki Pawłowicz. Ale dlatego właśnie napisałem, że "umiarkowanie nieapetyczna"
      • druginudziarz Re: Podejscie hurtownika 10.07.15, 14:37
        glamourous napisała:

        > Troche pokretna ta filozofia Twojego kolegi. Jakis hurtownik z niego, liczy sie
        > ilosc zaliczen, a nie jakosc.

        Ja przeczytałem zupełnie coś innego niż Ty.
        Ten kolega mówi, że lepiej mu się kocha mniej urodziwe, ta nie ma nic o hurcie, nie wiem skąd sobie to uroiłaś (?)

        > Lozko to przeciez nie tylko technika, nowinki i .
        > seks z nogami na zyrandolu. To rowniez podobanie sie sobie - chemia, burza zmys
        > low, i motylki w brzuchu do tej konkretnej osoby.

        No i co w związku z tym? motylki są osiągalne tylko w przypadku kontaktu z 'top one'??

        > Z punktu widzenia kobiety - ja osobiscie mam wieksza frajde w lozku z facetem,
        > ktory ma w doopie nowinki, gadzety i kamasutre, ale za to podoba mi sie tak bar
        > dzo, ze sam kontakt z nim jest przezyciem afrodyzyjskim - niz z jakims brzydkim
        > , ale swietnym technicznie trollem.

        Jakim 'brzydkim'? bo znów piszesz o czymś czego w temacie nie było.
        Między pięknem a brzydotą rozpościera się ocean realnego świata...

        > Dlatego wole poczekac, az spotkam kogos, kt
        > o trafi w moje erotyczne epicentrum, niz isc do lozka z pierwszym lepszym zaint
        > eersowanym, bo "szkoda zycia na wybrzydzanie".

        No to czekaj.

        > Czy z punktu widzenia faceta nie przyjemniej Ci przespac sie z naprawde atrakcy
        > jna laska, na sam widok ktorej slina Ci cieknie sama po brodzie i samo pieszcze
        > nie jej ciala to czysta rozkosz?

        Ja się śliniłem będąc nastolatkiem.

        > Niz z nieapetyczna, ale za to bardzo chetna (c
        > zy moze raczej zdesperowana???), nastawiona na "nowinki" panienka, ktora sie mu
        > si niezle postarac, zeby w ogole Cie podniecic?
        >
        > A moze wy faceci wolicie to drugie, a ja sie nie znam na zyciu mrowek...? Hmmmm

        Pochowałem ostatnio kolegę, czterdziestki nie dożył, żadna nie była dla niego wystarczająco dobra. To samo zresztą twierdził o pracodawcach, znajomych etc.
    • wheels.of.steel A może "hurtownicy" są mniejszymi egoistami? :) 08.07.15, 22:58
      I są w stanie dzielić się przyjemnością z każdą kobietą, bez względu na jej urodę? ;-)
      • druginudziarz Re: A może "hurtownicy" są mniejszymi egoistami? 10.07.15, 14:38
        wheels.of.steel napisał:

        > I są w stanie dzielić się przyjemnością z każdą kobietą, bez względu na jej uro
        > dę? ;-)

        A może nie sa nadętymi, narcystycznymi bubkami?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka