Dodaj do ulubionych

A 'male sex deficit' - what about us horny women?

11.08.15, 08:30
Trochę teoretycznego podkładu pod ostanie podsumowania i rady sabata
Równouprawnienie i emancypacja kobiet zwiększa deficyt seksu u mężczyzn, naturalną nierównowagę że kobiety interesują się seksem mniej. Rozwiązanie jedyne: zalegalizować prostytucję która może wpłynąć na motywację kobiet do seksu które mają ponadprzeciętne potrzeby seskualne.
Mabelle będzie triumfować :)
www.telegraph.co.uk/women/sex/11786742/Prostitution-row-Sex-deficit-what-about-us-horny-women.html
Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 08:41
      Założenie:

      In short because men need sex and modern women aren?t providing it.


      jest bezsensowne, więc wnioski także są błędne. Opisał to juz dawno Schopenhauer w ,,Ertystyce" i tutaj autorka idzie tymtropem.
      • loppe Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 09:28
        Urqu i w ogóle wskazują na mniejsze zainteresowanie kobiet seksem.
        Penetrowanie vs. bycie penetrowanym. Wydaje się normalne że większe zainteresowanie jest penetrowaniem niż otwieraniem się na penetrację, która jest jakby inwazyjna? Więc do bycia spenetrowanym potrzebny jest nastrój, tak? Etc.
        • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 09:32
          Jako przyczynek do tych rozważań proponuję zajrzeć na dowolny portal dla gejów i sprawdzenie ilu pasywów przypada na jednego aktywa.
          • urquhart Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 09:33
            triismegistos napisała:

            > Jako przyczynek do tych rozważań proponuję zajrzeć na dowolny portal dla gejów
            > i sprawdzenie ilu pasywów przypada na jednego aktywa.

            :)
            • loppe Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 09:53
              urquhart napisał:

              > triismegistos napisała:
              >
              > > Jako przyczynek do tych rozważań proponuję zajrzeć na dowolny portal dla
              > gejów
              > > i sprawdzenie ilu pasywów przypada na jednego aktywa.
              >
              > :)

              Może ktoś zajrzał i poda tę interesującą statystykę, zawsze mnie to ciekawiło.
              • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 10:17
                To ja wam powiem- aktywów jest zdecydowanie mniej.
                • sabat777 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 10:24
                  triismegistos napisała:

                  > To ja wam powiem- aktywów jest zdecydowanie mniej.

                  Ciekawe. To zgodnie z prawem popytu i podaży albo taki aktyw rucha aż go jaja bolą, albo robi się wybredny i wtedy pasywi sami się podkładają i umizgują żeby ich wyruchać :D
                • loppe Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 10:25
                  triismegistos napisała:

                  > To ja wam powiem- aktywów jest zdecydowanie mniej.
                  >

                  Zaskoczenie. Czyli - porządkując - geje pragną być penetrowani raczej niż penetrować i szukają chętnych do spenetrowania ich. Odwrotnie niż w relacjach mężczyźni-kobiety, gdzie jest cały wielki przemysł płatnej penetracji kobiet i lilipuci w porównaniu biznes panów do towarzystwa. Pozostaje zadać pytanie, to w płatnym seksie geje płacą raczej za to żeby ich penetrować??

                  I jeszcze jedno ważne pytanie, jak jest para gejowska to oni się nie penetrują na zmianę tylko zawsze w jedną stronę to idzie??
                  • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 10:33
                    Nie wydaje mi się, aby dysproporcje w płci osób pracujących w seks usługach wzięły sie z tego kto kogo penetruje :D
                    Różnice są dlatego, ze kobiety i mężczyźni czerpią inne pozaseksualne korzyści z seksu. Facetom chodzi o władzę i dominację, a kobietom o potwierdzenie swojej atrakcyjności. Zgadnij o którą gratyfikację łatwiej kiedy się kogoś wynajmuje?

                    W płatnym seksie geje płacą raczej za bycie penetrowanymi. Pasywna męska prostytutka moze zarobić na jakieś waciki, może trochę więcej jak to młodziutki i świeżutki w mieście chłopaczek. A aktyw może z tego nieźle żyć :) Znam kilka męskich prostytutek.

                    A w parach jest różnie. Niektórzy łączą się na zasadzie aktyw-pasyw, niektórzy są uni i nie mają problemu, niektórzy używają gadżetów, niektórzy w ogóle nie lubią analu i zaspokajają się inaczej, niektórzy przygruchowywują sobie kogoś na trzeciego... Jednym słowem każdy orze jak może ;)
                    • loppe Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 10:38
                      Dziękuję.

                      Pozostaje mi jeszcze tylko wyrazić przypuszczenie, że penetrowanemu gejowi człon stoi jak najbardziej z podniecenia, choć ten wzwód nie jest potrzebny do penetracji ha ha ha!!
                      • sabat777 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 10:41
                        loppe napisał:

                        > Pozostaje mi jeszcze tylko wyrazić przypuszczenie, że penetrowanemu gejowi czło
                        > n stoi jak najbardziej z podniecenia, choć ten wzwód nie jest potrzebny do pene
                        > tracji ha ha ha!!

                        E, tu chyba nie zawsze. Oni się koncentrują bardziej na przeżywaniu rozkoszy związanej z drażnieniem odbytu i prostaty, to trochę inna bajka.
                      • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 10:49
                        Niektórym owszem, ale raczej rzadziej niż częściej. To jest inny mechanizm podniecenia. Mój chłopak jest biseksualny i uniwersalny. Mówi, ze podczas bycia penetrowanym przestawia się na zupełnie inny tryb. Chhociaż dowcip o urodzinach tez nie wziął się z kosmosu ;)
                        • loppe Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 10:53
                          triismegistos napisała:

                          > Niektórym owszem, ale raczej rzadziej niż częściej. To jest inny mechanizm podn
                          > iecenia. Mój chłopak jest biseksualny i uniwersalny. Mówi, ze podczas bycia pen
                          > etrowanym przestawia się na zupełnie inny tryb. Chhociaż dowcip o urodzinach te
                          > z nie wziął się z kosmosu ;)
                          >

                          No teraz to już wreszcie wiem dużo o gejach, thx:)
                        • marek.zak1 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:03
                          triismegistos napisała:

                          > Niektórym owszem, ale raczej rzadziej niż częściej. To jest inny mechanizm podniecenia. Mój chłopak jest biseksualny i uniwersalny. Mówi, ze podczas bycia penetrowanym przestawia się na zupełnie inny tryb.
                          ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                          Jak twierdza znajomi biolodzy u facetów nie ma biseksualnych, sa jedynie kryptogejegeje. Tak więc mechanizm polega na tym, ze kotłuje sie z Toba a wyobraza sobie, ze jest z facetem. Sorry.
                          • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:06
                            To istnieją biolodzy negujący biseksualizm?
                            • sabat777 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:10
                              triismegistos napisała:

                              > To istnieją biolodzy negujący biseksualizm?

                              Może to jakiś znajomy Marka, ornitolog?
                              Ale to tez ryzykowne, bo co będzie jak ludzie dowiedzą się, że całymi dniami przygląda się ptaszkom i jajkom?
                          • mabelle2000 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:13
                            marek.zak1 napisał:

                            > Jak twierdza znajomi biolodzy u facetów nie ma biseksualnych, sa jedynie krypto
                            > gejegeje. Tak więc mechanizm polega na tym, ze kotłuje sie z Toba a wyobraza so
                            > bie, ze jest z facetem. Sorry.

                            Wszystko co zaburza proste i nieskomplikowane podejscie do ludzkiej seksualnosci proponuje zlikwidowac. Uznajmy wiec, ze biseksualizm nie istnieje. Nie ma takiej orientacj po prostu. Dla wygody Marka i markopodobnych.
                            • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:18
                              Nieno, marek to sobie może wierzyć w co chce akurat. Ale istnienie biologów, którzy negują to zjawisko jest dla mnie wielce zagadkowe.
                              • marek.zak1 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:25
                                triismegistos napisała:

                                > Nieno, marek to sobie może wierzyć w co chce akurat. Ale istnienie biologów, którzy negują to zjawisko jest dla mnie wielce zagadkowe.
                                -----------------------------------------------------------------------------------------------

                                Nie mam zdania a temat jest mi daleki. Kobiety u gejów nie wywołuja podniecenia, a objetnośc lub obrzydzenie, więc wzwód jest następstwem wyobrażenia sobie seksu z facetem. Powtarzam,, słyszałem I pisze o tym.
                                • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:29
                                  Dobra, dawaj linka. Muszę moim znajomym wykazać, ze nie istnieją :D
                                  • urquhart Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:43
                                    triismegistos napisała:

                                    > Dobra, dawaj linka. Muszę moim znajomym wykazać, ze nie istnieją :D

                                    Mogą się obrazić że masz ich za wpartych gejów a oni ciebie za testosteronową męską kobietę :)
                                    Co akurat jest normą wśród aktywistek na tym forum : )
                                    • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 18:52
                                      Nie jestem testosteronową męską kobietą. W ogóle nie wiem co to za twór "męska kobieta".
                            • marek.zak1 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:19
                              mabelle2000 napisała:

                              > marek.zak1 napisał:
                              >
                              > > Jak twierdza znajomi biolodzy u facetów nie ma biseksualnych, sa jedynie
                              > kryptogeje. Tak więc mechanizm polega na tym, ze kotłuje sie z Toba a wyobraza so
                              > > bie, ze jest z facetem. Sorry.
                              >
                              > Wszystko co zaburza proste i nieskomplikowane podejscie do ludzkiej seksualnosc i proponuje zlikwidowac. Uznajmy wiec, ze biseksualizm nie istnieje. Nie ma takiej orientacj po prostu. Dla wygody Marka i markopodobnych.
                              ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                              Nie znam sie na tym, tylko powtarzam, co słyszałem. U kobiet, według nich, biseksualnośc jak najbardziej istnieje.
                              • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:28
                                :D
                              • kawitator Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 08:16
                                Potwierdzam zasłyszenia Marka Tym razem ze środowiska Psycho dycho. Jeden z moich kolegów prof dr hab itd itd w dziedzinie psychologii w czasie dyskusji na temat homoseksualizmu powtórzył to co mówi Marek. Badania preferencji według nich wykazały co następuje
                                Seksualność kobieca jest bardziej -rozmyta to znaczy poza zdeklarowanymi hetero i homo jest kilka procent kobiet biseksualnych rozciągniętych na skali pomiędzy czystym homo i czystym hetero.
                                Seksualność męska jest bardziej dwubiegunowa czyli albo homo albo hetero co nie znaczy że nie ma osobników bi ale to promil z promila.
                                Ponieważ miałem podobne wątpliwości jak Tris wytłumaczono mi że, mężczyzna homo seksualny może utrzymywać stosunki z kobieta ale prawdziwą przyjemność odczuwa podczas seksu z facetem. i na odwrót oczywiście także hetero z facetem. Jest wiele przyczyn dla których wikłają się ludzie w takie układy ale według moich rozmówców "badania reaktywności na poszczególne bodźce" wykazywały taka właśnie prawidłowość u facetów.
                                Temat mnie głębiej nie interesował więc musiałbym popytać czy od czasu naszej rozmowy coś się poglądach uczonych zmieniło ;-)
                                • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 08:54
                                  To może ty zarzucisz linkiem do jakiegoś czegoś na ten temat? Serio proszę. Bujam sie w towarzystwie, w którym jest nadreprezentacja biseksów i zawsze chętnie dzielimy się co absurdalniejszymi artykułami o bdsm, fetyszach i innych takich. Negowanie męskiego biseksualizmy wydaje mi się wyjątkowo smakowitym kąskiem.
                                  • kawitator Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 10:59
                                    Ceniąc sobie Twoje wypowiedzi popytam wiedzących. Prawdopodobnie może to potrwać ale jak będzie z dużym opóźnieniem wyślę WAM na pocztę. Podoba mi się Twoja dezynwoltura dotycząca wyników badań. :-) taka reakcja jest dokładnie opisana w literaturze ;-P
                                    Kawi
                                    • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 11:18
                                      Ooo, do literatury też poproszę linka :)
                                      • kawitator Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 14:13
                                        Tu juz troszkę się zapędziłaś
                                        po pierwsze
                                        Clara non sunt interpretanda
                                        po drugie
                                        Nec stultis solere succurri
                                        a po trzecie nie wszystko jest w sieci pod linkami

                                        pozdrawiam Kawi
                                        • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 17:40
                                          Niech będzie sam tytuł tej literatury, sama sobie znajdę :)
                                  • potwor_z_piccadilly Re: Merdanie nóżkami 15.08.15, 07:50
                                    triismegistos napisała:

                                    > To może ty zarzucisz linkiem do jakiegoś czegoś na ten temat? Serio proszę. Buj
                                    > am sie w towarzystwie, w którym jest nadreprezentacja biseksów i zawsze chętnie
                                    > dzielimy się co absurdalniejszymi artykułami o bdsm, fetyszach i innych takich
                                    > . Negowanie męskiego biseksualizmy wydaje mi się wyjątkowo smakowitym kąskiem.

                                    Dziś prawdy o omawianym tu zagadnieniu nie znajdziesz, bo ta prawda nie jest zgodna z współczesną modą (a może przymusem) na forsowanie idei poprawności politycznej.
                                    Jeśli chcesz poznać inne od dzisiejszych oceny orientacji seksualnych innych jak hetero i chcesz zapoznać się z argumentami na poparcie tych ocen, to sięgnij do publikacji fachowej z okresu trzydzieści lat wstecz i wcześniejszych.
                                    O ile mnie pamięć nie myli, to nasz Starowicz w tej kwestii w miarę upływu lat, zmienił zdanie o 180 stopni. Musiał, bo trzymając się swojej prawdy, pod prąd by szedł i prąd ten by go zatopił.
                                    Moda (dla wielu co ambitniejszych przymus) nastała nie na prawdę, a na kreowanie prawdy. Prawda ma być dla elit, dla tych którzy sznureczki pociągają by pajacyki wesoło nóżkami merdały w przeświadczeniu o tym, jacy to oni są "normalni" i "wartościowi".
                                    Fellini tworzył dzieła, bo posługiwał się prawdą. Dziś podobny twórca tytułem obrazy uczuć religijnych, jakichś środowisk, moralności i chuj wie czego, zamiast sławy i pieniędzy, miałby kłopoty. www.youtube.com/watch?v=QMQ4JicUs1A

                                    • potwor_z_piccadilly Re: Merdanie nóżkami 15.08.15, 08:45
                                      Żona mi podpowiedziała.
                                      Poczytaj Wisłocką.
                                      Jeśli znajdziesz jej czytanki.
                                • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 08:54
                                  To może ty zarzucisz linkiem do jakiegoś czegoś na ten temat? Serio proszę. Bujam sie w towarzystwie, w którym jest nadreprezentacja biseksów i zawsze chętnie dzielimy się co absurdalniejszymi artykułami o bdsm, fetyszach i innych takich. Negowanie męskiego biseksualizmy wydaje mi się wyjątkowo smakowitym kąskiem.
                                  • ninek04 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 09:12
                                    Triismegistos napisała
                                    >To może ty zarzucisz linkiem do jakiegoś czegoś na ten temat? Serio proszę.<

                                    Ja też bym chętnie poczytala, bo takie luźne dywagowanie,negujace orientację bi- mnie nie przekonuje.
                                    • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 10:47
                                      Ale te dywagacje negują tylko bi- facetów, przecież jęki aktorek w lespornnolach nie mogą być udawane :D
                    • sabat777 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 10:40
                      triismegistos napisała:

                      > Różnice są dlatego, ze kobiety i mężczyźni czerpią inne pozaseksualne korzyści
                      > z seksu. Facetom chodzi o władzę i dominację, a kobietom o potwierdzenie swojej
                      > atrakcyjności. Zgadnij o którą gratyfikację łatwiej kiedy się kogoś wynajmuje?

                      No patrz, wiele to wyjaśnia. Faktycznie może być grupa facetów, która idzie do prostytutki z założeniem "jesteś taką szmatą, że tam ci dwie stówy, a ty mi zrobisz laskę na kolanach i jeszcze będziesz się oblizywać". Ja tak nigdy nie myślałem, więc pewnie to jest przyczyną dlaczego nie kręcą mnie takie klimaty.
                      • loppe Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 10:45
                        sabat777 napisał:

                        > triismegistos napisała:
                        >
                        > > Różnice są dlatego, ze kobiety i mężczyźni czerpią inne pozaseksualne kor
                        > zyści
                        > > z seksu. Facetom chodzi o władzę i dominację, a kobietom o potwierdzenie
                        > swojej
                        > > atrakcyjności. Zgadnij o którą gratyfikację łatwiej kiedy się kogoś wyna
                        > jmuje?
                        >
                        > No patrz, wiele to wyjaśnia. Faktycznie może być grupa facetów, która idzie do
                        > prostytutki z założeniem "jesteś taką szmatą, że tam ci dwie stówy, a ty mi zro
                        > bisz laskę na kolanach i jeszcze będziesz się oblizywać". Ja tak nigdy nie myśl
                        > ałem, więc pewnie to jest przyczyną dlaczego nie kręcą mnie takie klimaty.

                        Ale rzeczywiście można przyjąć że prostytutki konkurują nie tylko o pieniądze, choć głównie, ale też o bycie najbardziej pożądaną z cór Koryntu.
                        • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 10:46
                          No jasne, ze tak.
                    • sid_15 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:38
                      > Różnice są dlatego, ze kobiety i mężczyźni czerpią inne pozaseksualne korzyści
                      > z seksu. Facetom chodzi o władzę i dominację, a kobietom o potwierdzenie swojej
                      > atrakcyjności. Zgadnij o którą gratyfikację łatwiej kiedy się kogoś wynajmuje?

                      Może nawet nie o władzę i dominację, co o własną satysfakcję. kobiety bardziej potrzebują tego, żeby autentycznie kręciły faceta, z którym uprawiają seks (oczywiście dla mężczyzny też jest przyjemne, kiedy laska na niego leci i go pożąda) a idąc dalej - uczucia, zależy mu, chce założyć ze mną rodzinę. Czyli trochę przeglądają się w oczach mężczyzn. Natomiast faceci są bardziej skupieni na tym, co oni z tego mają, a nie na tym, jak postrzega ich kobieta.
    • mabelle2000 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 10:50
      urquhart napisał:

      > Równouprawnienie i emancypacja kobiet zwiększa deficyt seksu u mężczyzn

      Taki deficyt jaki kochanek ;-) Skoro wczesniej mezczyznom nalezala sie cipa z przydzialu ( wystarczylo wziac slub ), a emancypacja zaburzyla ten *naturalny porzadek* , to teraz zeby poruchac musza przynajmniej sie tej cipie przyjrzec i sprawdzic jak dziala. W sumie jasne. I rozumiem ich zal, ze nie moze byc tak bezproblemowo jak wczesniej.

      > Rozwiązanie jedyne: za
      > legalizować prostytucję która może wpłynąć na motywację kobiet do seksu które m
      > ają ponadprzeciętne potrzeby seskualne.

      Tego to przyznaje nie rozumiem, bo jak prostytucja, zalegalizowana lub nie, mialaby wplynac na motywacje kobiet, ktore maja ponadprzecietne potrzeby seksualne ?




      • urquhart Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:10
        > Tego to przyznaje nie rozumiem, bo jak prostytucja, zalegalizowana lub nie, mia
        > laby wplynac na motywacje kobiet, ktore maja ponadprzecietne potrzeby seksualne

        A nie zarządzasz w pracy jakimiś ludźmi?
        Ludzie z natury nie mający ochoty do ciężkiej pracy A wręcz odrazę nagle nabierają cudownie ochoty i motywacji do niej jak dostaną za to kasę
        Cud nie?
        • sabat777 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:13
          urquhart napisał:

          > A nie zarządzasz w pracy jakimiś ludźmi?
          > Ludzie z natury nie mający ochoty do ciężkiej pracy A wręcz odrazę nagle nabier
          > ają cudownie ochoty i motywacji do niej jak dostaną za to kasę
          > Cud nie?

          Urquhart! Przecież bycie kobietą, która uwielbia seks i bycie prostytutką to w praktyce sprzeczność! Wiesz ile trzeba samozaparcia, żeby uprawiać seks z osobą, która wywołuje w Tobie obrzydzenie? A większość klientów wywołuje...
          • sid_15 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:40
            > Urquhart! Przecież bycie kobietą, która uwielbia seks i bycie prostytutką to w
            > praktyce sprzeczność! Wiesz ile trzeba samozaparcia, żeby uprawiać seks z osobą
            > , która wywołuje w Tobie obrzydzenie? A większość klientów wywołuje...

            O - to to. Nie wiem, jak można łączyć wysokie libido, gdy można uprawiać seks z kim się chce, jak się chce i na swoich warunkach, z prostytucją.
            • urquhart Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:53
              sid_15 napisała:
              > > Urquhart! Przecież bycie kobietą, która uwielbia seks i bycie prostytutką
              > to w
              > > praktyce sprzeczność! Wiesz ile trzeba samozaparcia, żeby uprawiać seks z
              > osobą
              > > , która wywołuje w Tobie obrzydzenie? A większość klientów wywołuje...
              >
              > O - to to. Nie wiem, jak można łączyć wysokie libido, gdy można uprawiać seks z
              > kim się chce, jak się chce i na swoich warunkach, z prostytucją.

              Logicznie to mam takie same odczucia jak wy. Zgoda.

              Ale przynajmniej niektóre zawodowe prostytutki piszą na garso coś innego, do tego widać że seks lubią bo piszą z wyraźną pasją emocjonalnie i dużo wątkach ogólnych, żartach , podsyłają i komentują linki widać ze mają "temat na tapecie".
              • sid_15 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:58
                A to nie wiem, nie znam takich źródeł. Możliwe, że są takie kobiety, dla których nie ważne jak, gdzie i z kim, byle wsadził, a one i tak maja satysfakcję. Osobiście nie słyszałam ani nie spotkałam i obstawiam, że to jakiś mały procent lub wręcz promil.
                • urquhart Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 13.08.15, 07:53
                  sid_15 napisała:

                  > A to nie wiem, nie znam takich źródeł. Możliwe, że są takie kobiety, dla któryc
                  > h nie ważne jak, gdzie i z kim, byle wsadził, a one i tak maja satysfakcję. Oso
                  > biście nie słyszałam ani nie spotkałam i obstawiam, że to jakiś mały procent lu
                  > b wręcz promil.

                  No i nazywa się to przecież nimfomania, " nie ważne jak, gdzie i z kim, byle wsadził" i występuje rzadko ale bliżej procenta niż promila.
                  • sid_15 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 13.08.15, 18:13
                    Czyli zgadzamy się, że takich kobiet jest mało, więc teoria z prostytutkami tutaj nie przystaje.:)
        • mabelle2000 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:16
          urquhart napisał:
          > A nie zarządzasz w pracy jakimiś ludźmi?
          > Ludzie z natury nie mający ochoty do ciężkiej pracy A wręcz odrazę nagle nabier
          > ają cudownie ochoty i motywacji do niej jak dostaną za to kasę
          > Cud nie?

          Napisales o kobietach o ponadprzecietnych potrzebach seksualnych, wiec pytam sie czy prostytutki mialyby stanowic dla nich konkurencje ? No bo motywowac taka co lubi seks to chyba nie potrzeba ?
          • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:58
            mabelle2000 napisała:

            > urquhart napisał:
            > > A nie zarządzasz w pracy jakimiś ludźmi?
            > > Ludzie z natury nie mający ochoty do ciężkiej pracy A wręcz odrazę nagle
            > nabier
            > > ają cudownie ochoty i motywacji do niej jak dostaną za to kasę
            > > Cud nie?
            >
            > Napisales o kobietach o ponadprzecietnych potrzebach seksualnych, wiec pytam si
            > e czy prostytutki mialyby stanowic dla nich konkurencje ? No bo motywowac taka
            > co lubi seks to chyba nie potrzeba ?

            Mabelle nie zrozumialas, Urqu motywuje kasa Ciebie i Tobie podobne czyli chocby nas Forumki do zostania divami ;-)
            • mabelle2000 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 12:02
              Odpada Kitek, ja mam alergie na kutasy wpychane bez rozgrzewki ;-)
        • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:17
          Urqu, wyobraź sobie, ze płacą ci za ruchanie. Robiłbyś to częściej i z większym entuzjazmem?
          • sabat777 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:18
            triismegistos napisała:

            > Urqu, wyobraź sobie, ze płacą ci za ruchanie. Robiłbyś to częściej i z większym
            > entuzjazmem?

            Szczególnie, gdyby ruchać się przyszła 70-letnia babcia... :D
            • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:30
              A niechby i trzydziestoletnia, stukilowa dziewica...
              • sabat777 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:38
                triismegistos napisała:

                > A niechby i trzydziestoletnia, stukilowa dziewica...

                Tutaj sie nie wypowiem, bo to całkiem blisko moich upodobań :>
                Ale Urqu zdaje się nie lubi takich klimatów,więc może i celne ;)
            • rekreativa Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 12:49
              Wcale nie musi być stara czy tłusta. Ot , chocby taki przypadek, o jakim czytałam w prasie, że pan płatny spotkał się z panią całkiem atrakcyjną, ale jak zanurkował jej między nogi, to się okazało, że go odrzuca jej zapach intymny. A tu trzeba usługę wykonać mimo odruchu wymiotnego. I wykrzesaj z siebie entuzjazm...
              • gogol77 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 16:13
                rekreativa napisała:

                > Wcale nie musi być stara czy tłusta. Ot , chocby taki przypadek, o jakim czytałam w prasie, że pan płatny spotkał się z panią całkiem atrakcyjną, ale jak zanurkował jej między nogi, to się okazało, że go odrzuca jej zapach intymny. A tu trzeba usługę wykonać mimo odruchu wymiotnego. I wykrzesaj z siebie entuzjazm..>

                Tak mi się przypomniało: ja młody szczawik służbowo w Gdyni, w takim laboratorium chemicznym. Popołudnie, ale coś tam jeszcze miałem do zrobienia. Została też taka panienka, laborantka, na oko b. atrakcyjna i bardzo sympatyczna. Poza tym pusto. Zaczęło coś iskrzyć (a może there was something in the air?) i dość szybko wyszło, że może warto by się bzyknąć. Do dyspozycji jak to w laboratorium - tylko takie długie stoły pokryte kafelkami. Panienka siada więc na takim stole gotowa już by ją skonsumować, choć nie można wykluczyć, że to ja jako ten młody szczawik miałem być przedmiotem konsumpcji, bo z sytuacji wynikało, że to chyba panienka miała w tej materii więcej doświadczenia ode mnie.
                Ale ja póki co jestem mocno zainteresowany tymi jej cyckami, które w staniczku wyglądają wyjątkowo imponująco. Odsłaniam je i oto moim oczom ukazuje się gęsty pukiel czarnych włosów między tymi cyckami. Szok!. To co mi już imponująco sterczało - zwiędło w sekundzie! Zmysły łącznie z entuzjazmem, którego już nie byłem w stanie wykrzesać - prysły, panienka obrażona, ja zawstydzony, obciach straszny. Później z uporem różnymi sposobami wymigiwałem się już od delegacji do tej Gdyni.
                BTW 1 w wątku obok enia17 marzy o kimś z włosami na klacie. Ja pod tym względem jestem cienki bolek, ledwo co mi tam rośnie. Z kolei mam kumpla, którego b. kręcą kobiety z owłosionymi nogami. No ale żeby na klacie u kobiety? Dziś też pewnie bym tak jak wtedy zwiądł.
                BTW 2 mój wpis nie ma żadnego związku z wymianą tu poglądów o płaceniu za ruchanie ale z wpisem rekreativy jak to czasem z nami facetami w seksie bywa.
                No i może loppe (w fantazjach) dopuszczać romans z finałem na fotelu dentystycznym to ja nie będę się wypierał tego epizodu na stole laboratoryjnym mimo jego katastrofalnego zakończenia.
                .
                • rekreativa Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 16:38
                  :)
                  A możesz zdradzić, jak wtedy wybrnąłeś? Zobaczyłeś te włochy w cyckach i co?
                  • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 17:00
                    Mi się aż taki koszmar nie wydarzył, ale kiedyś była odrobinę podobna sytuacja w której po zdjęciu ubrania okazało się że panienka przesadziła ze słońcem i z całych pleców skóra jej schodziła całymi płatami.
                    Wyraziłem zdecydowane niezadowolenie, że w takim stanie się zgłasza na amory i dziewczyna prawie mnie przepraszała.
                    Gdyby spróbowała się obrazić to wyszedłbym w cholerę ale tak kochaliśmy się od przodu i było bardzo dobrze.
                    • rekreativa Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 17:08
                      :)
                      U mnie w sytuacji analogicznej czyli z partnerem obłażącym ze skóry po opalaniu też nie byłoby seksu, gdyż zajęłabym się ściąganiem tejże skóry.
                      • mabelle2000 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 17:13
                        rekreativa napisała:

                        > :)
                        > U mnie w sytuacji analogicznej czyli z partnerem obłażącym ze skóry po opalaniu
                        > też nie byłoby seksu, gdyż zajęłabym się ściąganiem tejże skóry.

                        :-D Jak bylam dzieckiem to podkradalam ojcu butapren i smarowalam sobie nim rece. Po zaschnieciu imitowal taka luszczaca sie skore, ktora z upodobaniem zdzieralam :-)
                        • rekreativa Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 17:37
                          :)
                          Ja z kolei celowo parzyłam się pokrzywami, bo mnie fascynowały te bąbelasy na skórze.
                    • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 22:13
                      Jeny, jak by mi facet wyjechał z fochami o bąble po opalaniu to sama pokazałabym mu drzwi...
                      • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 22:21
                        triismegistos napisała:

                        > Jeny, jak by mi facet wyjechał z fochami o bąble po opalaniu to sama pokazałaby
                        > m mu drzwi...

                        Kurna, bo tu sami modele pisza, buleczki, cycuszki, wymogi, a sami niech wstawia foty madrale, na silce nigdy nie byli ;)
                        • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 22:27
                          A ja podejrzewam, ze z aardwolfa musi być prawdziwie boski apollo, skoro lala go przepraszała zamiast wykopać. Dla mnie kosmos, ale jak to mówią- każdemu jego porno :)
                        • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 13.08.15, 18:42
                          1. prosiłaś mnie o zdjęcie i je wystawiłem
                          2. w tym kto w związku (jak by go nie definiować) stawia warunki wygląd nie ma większego znaczenia.
                          Fajnie się to wpisuje w treść wątku bo jest to kolejny przykład na to, że są kobiety różnie myślące i różnie się zachowujące.


                          • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 01:02
                            aardwolf_ge napisał:

                            > 1. prosiłaś mnie o zdjęcie i je wystawiłem
                            > 2. w tym kto w związku (jak by go nie definiować) stawia warunki wygląd nie ma
                            > większego znaczenia.
                            > Fajnie się to wpisuje w treść wątku bo jest to kolejny przykład na to, że są ko
                            > biety różnie myślące i różnie się zachowujące.

                            Nie wiem czy to do mnie czy fo Triis. Jak do mnie (cos mi swita ze zdjeciem) to za cholere nie kumam o co chodzi i do czego refereujesz. Pkt 2 niegramatycznie = nie do zrozumienia. Co mam podstawic pod 'w tym'? Dalej pisanina typu: na trawniku sa rozne kwiatki, rozne zolte kwiatki i rozne rozowe kwiatki. I co? ;-)
                            • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 01:16
                              Oczywiście że do Ciebie. Kobieta która pisze że jej chłopak jest biseksualny to dla mnie taki kosmos że jakakolwiek dyskusja nie wchodzi zupełnie w grę.

                              1. ja akurat wstawiłem fotografię
                              2. to zdanie wg mnie jest gramatyczne i zrozumiałe.
                              Napisze je z zamienioną kolejnością słów:
                              wygląd nie ma większego znaczenia w tym kto w związku stawia warunki
                              • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 01:35
                                aardwolf_ge napisał:

                                > 2. to zdanie wg mnie jest gramatyczne i zrozumiałe.
                                > Napisze je z zamienioną kolejnością słów:
                                > wygląd nie ma większego znaczenia w tym kto w związku stawia warunki

                                Wg mnie nadal nie jest gramatyczne ;) Nadal mam problem z 'w tym'. Chodzilo Ci o:
                                'Wyglad nie ma wiekszego znaczena dla tego, kto w zwiazku stawia warunki.' ? Jesli o to chodzilo to i tak sie nie zgadzam, bo niby dlaczego nie ma?
                                • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 01:36
                                  Nie.
                                  Chodziło o to, że o tym która strona w związku stawia warunki nie decyduje wygląd.
                                • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 01:41
                                  Aaa zalapalam. Chodzilo Ci, ze wyglad nie jest faktorem/czynnikiem, ktory ma wplyw na to, kto w zwiazku stawia warunki. Tak? Moja odpowiedz: nie wiem. Juz nie pamietam o czym rozmawialismy. Ucieklo mi. Wybacz.
                                  • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 01:47
                                    Ale teraz sobie tak mysle jak nie ma wyglad znaczenia? Skoro sam pisales, ze z chudzielcem to bys nawet mogl miec dziecko. No to co by zdecydowalo? Nie jej wyglad? Chyba, ze tak sobie strzeliles babola :)
                                    • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 02:01
                                      Nie pisałem że wygląd nie ma znaczenia w niczym, ale że nie ma znaczenia w określaniu kto stawia warunki.
                                      Na podstawie informacji kto w związku stawia warunki trudno wysnuć racjonalny wniosek kto jak wygląda.
                                      Ze szczupła dziewczyną byłbym o wiele bardziej skłonny mieć dziecko niż z przeciętną, ale wcale nie znaczy to, że byłbym skłonny jej na wszystko pozwalać.
                                      Kiedyś spotkałem taką która fizycznie mi się idealnie podobała, ona była w takiej fazie że koniecznie chciała kogoś znaleźć więc nawet była skłonna, ale kiedy poznałem ja trochę i stwierdziłem, że psychicznie do siebie nie pasujemy od razu spasowałem.
                                      • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 02:10
                                        aardwolf_ge napisał:

                                        > Nie pisałem że wygląd nie ma znaczenia w niczym, ale że nie ma znaczenia w okre
                                        > ślaniu kto stawia warunki.
                                        > Na podstawie informacji kto w związku stawia warunki trudno wysnuć racjonalny w
                                        > niosek kto jak wygląda.

                                        Po prostu nie pamietam jak doszlismy w dyskusji do odnosienia wygladu do stawiania warunkow w zwiazku. Dla mnie do stawiania warunkow decydujace jest, kto placi, a nie kto jak wyglada, chcociaz to moze miec wplyw na wole placenia ;)

                                        > Ze szczupła dziewczyną byłbym o wiele bardziej skłonny mieć dziecko niż z przec
                                        > iętną, ale wcale nie znaczy to, że byłbym skłonny jej na wszystko pozwalać.
                                        > Kiedyś spotkałem taką która fizycznie mi się idealnie podobała, ona była w taki
                                        > ej fazie że koniecznie chciała kogoś znaleźć więc nawet była skłonna, ale kiedy
                                        > poznałem ja trochę i stwierdziłem, że psychicznie do siebie nie pasujemy od ra
                                        > zu spasowałem.

                                        A jestes w stanie okreslic jaka dziewczyna by do Ciebie charakterologocznie pasowala?
                                        • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 02:40
                                          >>Po prostu nie pamietam jak doszlismy w dyskusji do odnosienia wygladu do stawiania warunkow w zwiazku.

                                          Proszę bardzo:
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158414222,158421420,Re_A_male_sex_deficit_what_about_us_horny_w.html
                                          Z opisu sytuacji w której tak się złożyło że ja dyktowałem warunki przeszłyście do oceny mojego wyglądu tak jakby to akurat mój wygląd decydował że akurat wtedy mogłem dyktować warunki.

                                          >>Dla mnie do stawiania warunkow decydujace jest, kto placi, a nie kto jak wyglada, chcociaz to moze miec wplyw na wole placenia ;)

                                          Kto płaci za co?

                                          >>A jestes w stanie okreslic jaka dziewczyna by do Ciebie charakterologocznie pasowala?

                                          Tu jest kilka zakresów.
                                          Ideał to kobieca, w miarę inteligentna Bliźniaczka o lekko konserwatywnych poglądach.

                                          Kolejny zakres to wliczenie też innych znaków zodiaku poza Bykiem i Lwem bo z tymi dwoma to nigdy się nie dogadam.

                                          Kolejny zakres to rezygnacja z inteligencji.

                                          I właściwie tyle, wszelkie popierające Poprawność Polityczną, LGBTQQIP2SAA i tego typu wymysły nie są na moje nerwy.
                                          • ninek04 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 06:53
                                            aardwolf_ge napisał
                                            >Kolejny zakres to rezygnacja z inteligencji.<

                                            A możesz rozwinąć, dlaczego to ważne dla Ciebie?
                                            • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 13:27
                                              Zdziwiło mnie to pytanie.
                                              Dlaczego to, czy dziewczyna jest inteligentna czy głupkowata nie miałoby mieć znaczenia?
                                              • ninek04 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 16:57
                                                Aardwolf_ge napisał
                                                >Zdziwiło mnie to pytanie.
                                                Dlaczego to, czy dziewczyna jest inteligentna czy głupkowata nie miałoby mieć znaczenia?<

                                                Bo wymieniales cechy,które dla Ciebie mają znaczenie. Pisząc :rezygnacja ze swojej inteligencji-zrozumialam,że będąc z Tobą, kobieta musi zrezygnować ze swojej inteligencji i stad moje pytanie,bo wydało mi się to kuriozalne. Jakbys napisał :inteligencja,albo nie rezygnowanie ze swojej inteligencji, to by było jasne.
                                                • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 17:18
                                                  Nie, to były zakresy od ideału poprzez coraz mniej dopasowane aż do kompletnego braku dopasowania.
                                                  Byłbym w stanie być z dziewczyną mało inteligentną, choć wolałbym nie.
                                          • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 16:04
                                            aardwolf_ge napisał:

                                            > Z opisu sytuacji w której tak się złożyło że ja dyktowałem warunki przeszłyście
                                            > do oceny mojego wyglądu tak jakby to akurat mój wygląd decydował że akurat wte
                                            > dy mogłem dyktować warunki.

                                            Ale zadyktowales warunki w kwestii wygladowej (tj nie spodobal Ci sie wyglad plecow dziewczyny i ja wyrzuciles). Dla mnie niezrozumiale jest krytykowanie czyjegos wygladu, bez autorefeksji nad swoim. O uzywaniu wladzy w zwiazku w tej sprawie to nawet nie pomyslalam. To dopiero podle ;)

                                            > >>Dla mnie do stawiania warunkow decydujace jest, kto placi, a nie kto
                                            > jak wyglada, chcociaz to moze miec wplyw na wole placenia ;)
                                            >
                                            > Kto płaci za co?

                                            W sensie decydujesz i stawiasz warunki w sprawie, w ktorej jestes platnikiem. Np idziemy na kolacje, za ktora Ty placisz. Ja nie moge decydowac o tym, co zamowisz. Ty mozesz miec wplyw na moje zamowienie.

                                            > Tu jest kilka zakresów.
                                            > Ideał to kobieca, w miarę inteligentna Bliźniaczka o lekko konserwatywnych pogl
                                            > ądach.

                                            Tak, jestem sobie w stanie ja wyobrazic. Blizniaczka rozgadana, a Ty nie wygladasz na rozgadanego? Nie meczyloby Cie to? Ile Ci sie takich udalo spotkac?

                                            > Kolejny zakres to wliczenie też innych znaków zodiaku poza Bykiem i Lwem bo z t
                                            > ymi dwoma to nigdy się nie dogadam.

                                            Ja nie znosze Rakow.
                                            • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 16:27
                                              >>tj nie spodobal Ci sie wyglad plecow dziewczyny i ja wyrzuciles
                                              nieprawda. Wyraziłem niezadowolenie ponieważ zostałem tym wzięty z zaskoczenia. Dopiero gdyby zaczęła stroić fochy jak ta na którą naciął się Gogol to bym wyszedł. Ale ponieważ ta moja nie stroiła fochów to o sprawie natychmiast zapomniałem.

                                              >>Dla mnie niezrozumiale jest krytykowanie czyjegos wygladu, bez autorefeksji nad swoim.
                                              Dla mnie średnio, ale nawet jakby to mi się plecy nie łuszczyły.

                                              >>W sensie decydujesz i stawiasz warunki w sprawie, w ktorej jestes platnikiem. Np idziemy na kolacje, za ktora Ty placisz. Ja nie moge decydowac o tym, co zamowisz. Ty mozesz miec wplyw na moje zamowienie.

                                              Mam myślenie skierowane na współdziałanie więc nawet bym nie wpadł ze można wymyślić takie reguły. Pieniądze mnie niezbyt interesują i nie mam tendencji do uzależniania swojego zachowania od nich.

                                              >>Tak, jestem sobie w stanie ja wyobrazic. Blizniaczka rozgadana, a Ty nie wygladasz na rozgadanego? Nie meczyloby Cie to? Ile Ci sie takich udalo spotkac?
                                              Lubię rozmawiać a męczą mnie niedomówienia.
                                              Bliźniaczek jest niestety w miarę mało, ale więcej niż połowa z nich jest fajna. Za duży błąd uważam, że nie koncentruję się wyłącznie na nich tylko marnuję czas.
                                              • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 17:54
                                                aardwolf_ge napisał:

                                                > >>Dla mnie niezrozumiale jest krytykowanie czyjegos wygladu, bez autore
                                                > feksji nad swoim.
                                                > Dla mnie średnio, ale nawet jakby to mi się plecy nie łuszczyły.

                                                Juz lepiej, jakis postep ;)

                                                > Mam myślenie skierowane na współdziałanie więc nawet bym nie wpadł ze można wym
                                                > yślić takie reguły. Pieniądze mnie niezbyt interesują i nie mam tendencji do uz
                                                > ależniania swojego zachowania od nich.

                                                Mowiles wczesniej, ze nie masz zylki do interesow. Podejscie ekonomiczne jest typowo biznesowe. Wg mnie zdrowe w relacjach z obcymi.

                                                > Lubię rozmawiać a męczą mnie niedomówienia.

                                                Ja tez. Nienawidze jak ktos stosuje tzw ciche dni, ucina rozmowy, tematy, problemy, wycisza. Czujesz sie samotny?
                                                • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 23:06
                                                  >>Czujesz sie samotny?
                                                  Oczywiście.
                                                  • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 14.08.15, 23:35
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > >>Czujesz sie samotny?
                                                    > Oczywiście.
                                                    Ja tez niewyobrazalnie.
                  • gogol77 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 21:51
                    rekreativa napisała:
                    > A możesz zdradzić, jak wtedy wybrnąłeś? Zobaczyłeś te włochy w cyckach i co?>

                    No ponieważ fiut mi smętnie zwisł i dziewczyna namacalnie to stwierdziła a że była raczej doświadczona - to po chwili nieudanych prób reanimacji doszła do wniosku, że po ptokach i temat seksu został zamknięty. Raczej przez nią. Nie komentowała i nie wiem czy była świadoma przyczyn. Ja starałem się żeby wyszło, że to ze mną jest coś nie tak i dałem nogę tak szybko jak to było możliwe.
                    Potem się gdzieś dowiedziałem, że tak może działać nadmiar testosteronu. Ale to chyba nie to o co urqu oskarża triis parę wpisów wyżej a ona się wypiera?
                    A swoją drogą, jeśli kobiety "testosteronowe" to demony seksu, to szkoda, że w tamtej sytuacji ominęło mnie jakieś fajne doświadczenie.
                    • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 21:57
                      Co tu tłumaczyć testosteronem, nie miała rąk żeby wyrwać?
                      Kompletnie nie rozumiem jak jakikolwiek mężczyzna mógł z nią cokolwiek robić, mi się robi słabo od samego czytania.
                      • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 22:06
                        aardwolf_ge napisał:

                        > Co tu tłumaczyć testosteronem, nie miała rąk żeby wyrwać?
                        > Kompletnie nie rozumiem jak jakikolwiek mężczyzna mógł z nią cokolwiek robić, m
                        > i się robi słabo od samego czytania.

                        A widziales kiedys kobiete z wlosami na klacie? Bo ja nie wiec moze nia ma co sie tak emocjonowac ;)
                        • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 22:08
                          nie widziałem, ale od samego wyobrażenia sobie robi mi się niedobrze
                          • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 22:18
                            aardwolf_ge napisał:

                            > nie widziałem, ale od samego wyobrażenia sobie robi mi się niedobrze

                            Kurde nastepny Mister Olympia ;) Moze spojrz na siebie...
                            • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 22:51
                              Nie przesadzasz czasem, takiego freak jakiego opisał gogol nawet na efukcie nie widziałem.
                              • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 23:03
                                aardwolf_ge napisał:

                                > Nie przesadzasz czasem, takiego freak jakiego opisał gogol nawet na efukcie nie
                                > widziałem.

                                Ja przesadzam? Freak? SPOJRZ na siebie. A Gogol niech na siebie spojrzy. Pojebalo Cie? Z freakow sie wysmiewasz FREAKU?
                                • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 23:07
                                  Nie wyśmiewam się bo nie widzę w tym absolutnie nic śmiesznego.
                    • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 22:28
                      Potem się gdzieś dowiedziałem, że tak może działać nadmiar testosteronu. Ale to chyba nie to o co urqu oskarża triis parę wpisów wyżej a ona się wypiera?

                      Urqu "oskarża" o to każdą babę, która na forumie pisze, że lubi się bzykać.
                      • szopen_cn Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 22:33
                        triismegistos napisała:

                        > Potem się gdzieś dowiedziałem, że tak może działać nadmiar testosteronu. Ale to
                        > chyba nie to o co urqu oskarża triis parę wpisów wyżej a ona się wypiera?
                        >
                        > Urqu "oskarża" o to każdą babę, która na forumie pisze, że lubi się bzykać.
                        >

                        Bo to z pewnego punktu widzenia moze sie wydawac niemozliwe albo tak rzadkie jak babka z lokami na cyckach.

                        • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 22:54
                          Cóż, akurat to, ze "pewien punkt widzenia" na tym forum na nadreprezentację nie powinno dziwić ;)
                        • urquhart Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 07:24
                          Wręcz przeciwnie, gdy zawodowo spotykam się z paniami inżynier i rywalizującymi menadżerkami w mojej profesji w zdecydowana większość z nich ma męski układ palców informujący o męskim mózgu chociaż cześć jest bardzo ładna, zdarzają się też takie z wąsikiem który widać że usuwają.
                          Więc to kwestia miejsca, bo w skali populacji to rzadkość.
                          • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 11:23
                            Co to jest męski układ palców?
                            • mabelle2000 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 11:29
                              Serdeczny dluzszy od wskazujacego.
                              • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 11:37
                                Większość ludzi których znam ma te palce mniej więcej równej wielkości. Zależnosć z palcami to tylko kobiet dotyczy, czy mierzyć chłopu palce, by tutejsi mędrkowie wymyślali w jaki sposób pasuje im do teorii?
                                • mabelle2000 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 11:48
                                  Podobno wedlug teorii "o palcach" testosteron dzialajacy na plod powoduje roznice w dlugosci palcow. Dlatego wiekszosc mezczyzn rodzi sie z palcami serdecznymi dluzszymi od wskazujacego. U kobiet jest odwrotnie. Podobno wiekszosc gejow ma uklad taki jak kobiety.
                                  Wszystko to "podobno", bo co do calej teorii jestem sceptyczna, pewnie dlatego ze sama mam serdeczny o prawie centymetr dluzszy od wskazujacego, a za zadna "meska" kobiete sie nie uwazam.
                                  • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 11:54
                                    Od dzisiaj zacznę uważnie patrzeć facetom na dłonie. Jesteś pewna, ze to dotyczy też mężczyzn?
                                  • urquhart Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 12:03
                                    mabelle2000 napisała:
                                    > ze sama mam serdeczny o prawie centymetr dluzszy od wskazujacego, a za zadna "m
                                    > eska" kobiete sie nie uwazam.

                                    Też mi zaskoczenie, No właśnie bo masz swiatopogladową blokadę że męski układ mózgu to obelga dla Ciebie .

                                    Prawie wszystkie weteranki tutaj wcześniej czy pożniej przyznały się do męskiego układu palców czy wysokiego testosteronu jak Kag
                                    • mabelle2000 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 12:12
                                      urquhart napisał:

                                      > Też mi zaskoczenie, No właśnie bo masz swiatopogladową blokadę że męski układ
                                      > mózgu to obelga dla Ciebie .

                                      Oj tam, od razu "swiatopogladowa" :-D Myslalam, ze jak nie bzykam wszystkiego co sie rusza, to nie moge miec meskiego mozgu ;-)
                                  • urquhart Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 12:54
                                    mabelle2000 napisała:
                                    > Podobno wedlug teorii "o palcach" testosteron dzialajacy na plod powoduje rozni
                                    > ce w dlugosci palcow. Dlatego

                                    To spore uproszczenie, szczegóły badań i zależności I skutki od poziomu hormonów W różnych fazach rozwoju mózgu I przy okazji ba stosunek długości palców opisane są najlepiej w książce Moore Płeć Mózgu , kiedyś je to cytowalem.
                                    Wpływ hormonów na preferencjami homo czy tożsamość płciowej (tras) osobnika to inny późniejszy etap fomowania mózgu i długość palców ma słabą korelacje
                                    • urquhart Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 13:09
                                      Jak już obgadaliśmy koncerny farmaceutyczne to teraz możemy to rozszerzyć dlaczego świat feministyczny nienawidzi tej książki Moire :)
                                      • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 14:40
                                        urquhart napisał:

                                        > Jak już obgadaliśmy koncerny farmaceutyczne to teraz możemy to rozszerzyć dlacz
                                        > ego świat feministyczny nienawidzi tej książki Moire :)

                                        Strzelam: bo glownodowodzace feministyki maja serdeczny dluzszy od wskazujacego? Mozna sobie na wskazujacym zapuscic dluzszy pazur (juz probowalam nie raz) ale z doswiadczenia wiem, ze sie wtedy niewygodnie pisze zarowno na klawiaturze jak i dlugopisem ;) Dziwnym tez jest, ze u mnie najladniejszy i najwiekszy paznokiec jest na wkazujacym. Tak jakbym z naury miala go eksponowac. Jak mam nerwy to go obgryzam.
                                        • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 14:48
                                          Też mam ładne paznokcie na palcach wskazujących. Bardzo jestem ciekawa co to oznacza.
                                          • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 16:42
                                            triismegistos napisała:

                                            > Też mam ładne paznokcie na palcach wskazujących. Bardzo jestem ciekawa co to oz
                                            > nacza.

                                            hehe nic nie oznacza, troche sie rozpedzilam, o paznokciach nic w teorii nie ma, tyle ze ja mam ladne na serdecznych (no obecnie obgryzione akurat te dwa, nerwy ;)
                                            • rekreativa Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 17:27
                                              "hehe nic nie oznacza, troche sie rozpedzilam, o paznokciach nic w teorii nie ma"

                                              Nic nie stoi na przeszkodzie, ażeby w teorii o paznokciach było. Co to, tylko urqu ze swoimi autorami może mieć teorie? Do dzieła, kitka! :D
                                              • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 17:54
                                                rekreativa napisała:

                                                > Nic nie stoi na przeszkodzie, ażeby w teorii o paznokciach było. Co to, tylko u
                                                > rqu ze swoimi autorami może mieć teorie? Do dzieła, kitka! :D

                                                A tak sie troche podsmiewam z tych teorii, sama wiesz ;)
                                        • urquhart glownodowodzace feministyki maja serdeczny dluzszy 12.08.15, 18:48
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > urquhart napisał:
                                          >
                                          > > Jak już obgadaliśmy koncerny farmaceutyczne to teraz możemy to rozszerzyć
                                          > dlacz
                                          > > ego świat feministyczny nienawidzi tej książki Moire :)
                                          >
                                          > Strzelam: bo glownodowodzace feministyki maja serdeczny dluzszy od wskazujacego
                                          > ?

                                          Bingo!!!
                                          :)

                                          Tu link do badań
                                          Feminist activist women are masculinized in terms of digit-ratio and social dominance: a possible explanation for the feminist paradox
                                          journal.frontiersin.org/article/10.3389/fpsyg.2014.01011/full
                                          • triismegistos Re: glownodowodzace feministyki maja serdeczny dl 12.08.15, 18:52
                                            No to ja ją moge znienawidzieć za to, ze udowadnia mi, że nie jestem feministką, a całe życie myślałam, że jestem :D
                                          • hello-kitty2 Re: glownodowodzace feministyki maja serdeczny dl 12.08.15, 20:04
                                            urquhart napisał:

                                            > Bingo!!!
                                            > :)
                                            >
                                            > Tu link do badań
                                            > Feminist activist women are masculinized in terms of digit-ratio and social dom
                                            > inance: a possible explanation for the feminist paradox
                                            > journal.frontiersin.org/article/10.3389/fpsyg.2014.01011/full

                                            To jak moga dowodzic tymi/reprezentowac te, ktorych nie rozumieja?
                                            • urquhart Re: glownodowodzace feministyki maja serdeczny dl 12.08.15, 20:24
                                              > To jak moga dowodzic tymi/reprezentowac te, ktorych nie rozumieja?

                                              Całkowicie straciłyby mandat do reprezentowania kobiet gdyby się przyznały, nieprawdaż ?

                                              Zostaje im dyskredytowanie wszystkich badań nad mózgiem i brniecie w Gender Studies który im zaprzecza.
                                              • mabelle2000 Re: glownodowodzace feministyki maja serdeczny dl 12.08.15, 20:39
                                                urquhart napisał:

                                                > Całkowicie straciłyby mandat do reprezentowania kobiet gdyby się przyznały, nie
                                                > prawdaż ?

                                                Zdecydowanie zabrac im mandat, a pozniej jeszcze Sklodowskiej Nobla.
                                              • ninek04 Re: glownodowodzace feministyki maja serdeczny dl 12.08.15, 21:32
                                                urquhart napisał

                                                >Hello -kitty 2napisala To jak moga dowodzic tymi/reprezentowac te, ktorych nie rozumieja? <

                                                >Całkowicie straciłyby mandat do reprezentowania kobiet gdyby się przyznały, nieprawdaż ?<

                                                Ja tu sprzeczności nie widzę:bo chcą wprawdzie reprezentowac prawa wszystkich kobiet i egzekwować te znane powszechnie postulaty feminizmu,jednakże ich poglądy popierają głównie te kobiety o nadreprezentacji męskiego, testosteronowego mózgu,chyba można tak założyć. Natomiast zupełnie takiego poparcia nie mają, czy są wręcz obrzucane błotem przez kobiety o tradycyjnym, konserwatywnym sposobie myślenia,czyli przez te obdarzone kobiecym mózgiem.,Dlatego feministki reprezentują tylko te podobne sobie,te różne od nich w sposobie myślenia nie potrzebują takiej reprezentacji.
                                                • urquhart Re: glownodowodzace feministyki maja serdeczny dl 13.08.15, 07:24
                                                  > Ja tu sprzeczności nie widzę:bo chcą wprawdzie reprezentowac prawa wszystkich k
                                                  > obiet i egzekwować te znane powszechnie postulaty feminizmu,jednakże ich poglą
                                                  > dy popierają głównie te kobiety o nadreprezentacji męskiego, testosteronowego m
                                                  > ózgu,chyba można tak założyć. Natomiast zupełnie takiego poparcia nie mają, czy
                                                  > są wręcz obrzucane błotem przez kobiety o tradycyjnym, konserwatywnym sposobie
                                                  > myślenia,czyli przez te obdarzone kobiecym mózgiem.,Dlatego feministki repreze
                                                  > ntują tylko te podobne sobie,te różne od nich w sposobie myślenia nie potrzebuj
                                                  > ą takiej reprezentacji.

                                                  Mam podobne spojrzenie. Ale jest kolosalna różnica jeżeli uzurpujesz sobie prawo do reprezentowania 50% populacji a tak naprawdę reprezentujesz nie więcej niż 5% populacji tych męskich kobiet.
                                                  Męskie kobiety miały przechlapane historycznie były wkluczone ograniczane i dobrze że mają dziś swoje miejsce w społeczeństwie i reprezentacje. Niedobrze jak swoje odczucia i punkt widzenia narzucają wszystkim innym. I zafiksowane jedynie na sobie że piszą że tak mają wszystkie kobiety jak rzekoma "badaczka" Badinger na przykład pisze książki o wmówionym kobietom instynkcie macierzyńkim czy te od Gender co kwestionują badania i wiedzę o działaniu estrogenów i testosteronu na psychikę sprowadzając wszystko do narzucania ról kulturowych.

                                                  Wracając na ziemię: wiedza że to właśnie forum skupia kobiety o męskim układzie mózgu (i androgeniczne) testosteronowe, rzadko występujące w populacji, że takie mają seks na tapecie i inaczej go traktują od innych kobiet i jakie mają cechy charakterystyczne jak układ palców jest przecież bezcenna jak ktoś szuka takiej partnerki o symetrycznych oczekiwaniach.
                                                  • hello-kitty2 Re: glownodowodzace feministyki maja serdeczny dl 13.08.15, 12:26
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Męskie kobiety miały przechlapane historycznie były wkluczone ograniczane i dob
                                                    > rze że mają dziś swoje miejsce w społeczeństwie i reprezentacje. Niedobrze jak
                                                    > swoje odczucia i punkt widzenia narzucają wszystkim innym. I zafiksowane jedyni
                                                    > e na sobie że piszą że tak mają wszystkie kobiety

                                                    No popatrz jak w pysk strzelil. To wpadnij do watku o orgazmach. 85% kobiet pisze (jesli to prawda), ze im orgazm niepotrzebny, a aktywistki pisza, ze ni chuja bez ;-) Komu wierzyc? Ale najciekawsza jest ta nutka, ze stoi za tym jakis wrog, jakis przemytnik tej nieprawdziwej informacji co nam kobietom wmawia, ze nam orgazm niepotrzebny. Ciekawe kto to jest? ;-) Albo z drugiej strony moze aktywistki maja prawo narzucac wiekszosci, bo jesli nie beda to wiekszosc im narzuci, ze im faktycznie ten orgazm niepotrzebny i co wtedy? Maja zyc bez? Czy to jest w porzadku?

                                                    > Wracając na ziemię: wiedza że to właśnie forum skupia kobiety o męskim układzie
                                                    > mózgu (i androgeniczne) testosteronowe, rzadko występujące w populacji, że tak
                                                    > ie mają seks na tapecie i inaczej go traktują od innych kobiet i jakie mają cec
                                                    > hy charakterystyczne jak układ palców jest przecież bezcenna jak ktoś szuka tak
                                                    > iej partnerki o symetrycznych oczekiwaniach.

                                                    Ale przyznaj, ze rzadko ktos szuka meskiej kobiety (pomijajac wspanialy pomysl poszukiwania na prostytutke czy na kochanke zonatego), bo przeciez seks na tapecie to tylko jedna z cech, a reszta tych bardziej odpychajacych, ktore ida w parze? Zreszta seks na tapecie to tez wyzsze prawdopodobienstwo zdrad, klusownictwa, ect.
                                                  • urquhart Re: glownodowodzace feministyki maja serdeczny dl 13.08.15, 12:40
                                                    > Ale przyznaj, ze rzadko ktos szuka meskiej kobiety (pomijajac wspanialy pomysl
                                                    > poszukiwania na prostytutke czy na kochanke zonatego), bo przeciez seks na tape

                                                    Co do pierwszego od pisałem w tamtym wątku,

                                                    Mabelle popełniła świetny post o promieniowaniu na wszystkie sfery życia jeżeli para jest spełniona seksualnie. Rewelacja. To jest cel który łączy, ale ja uważam że w szczegółach jak to osiągnąć wiele nas dzieli.

                                                    Co do szukania męskich kobiet kolega śmiertelnie zakochany pokazuje mi zdjęcie ostatnio narzeczonej i zaprasza na ślub. Widzę błyski kurwikow w jej oczach i dużą charakterystyczną szczękę i kości policzkowe. Sądzę że gdybym mu pogratulował mówiąc co myślę to by się obraził.
                                                    :)
                                    • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 13:12
                                      Przyglądam się uważnie, i wychodzi mi, ze w prawej ręce mam dłuższy wskazujący a w lewej serdeczny. Fakulec jest najdłuższy w obu dłoniach.
                                      Drogie brawo, czy mam jechac do kliniki na przyszycie ptaszka czy nie musze?
                                      • urquhart Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 13:52
                                        > Drogie brawo, czy mam jechac do kliniki na przyszycie ptaszka czy nie musze?

                                        Uzupełnić braki w teorii co to jest męski czyli testosteronowi układ mózgu.

                                        Poza innym przeżywaniu emocji I doznań predyspozycji do matematyki sportu i rywalizacji I oczywiście znaczenie większej gratyfikacji seksem nie musi mieć wpływu na wygląd.
                                        • urquhart Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 14:04
                                          No i czy Jesod nie ma jednak racji żyjąc w przeświadczeniu że jest jedyną prawdziwą kobietą na tym forum?
                                          :)
                                          • hello-kitty2 Re: Urqu w raju ;-) 12.08.15, 14:34
                                            urquhart napisał:

                                            > No i czy Jesod nie ma jednak racji żyjąc w przeświadczeniu że jest jedyną prawd
                                            > ziwą kobietą na tym forum?
                                            > :)

                                            No i dlatego Urqu czujesz sie na tym forum jak w domu, w takim prawdziwym domu. Wyobraz sobie jakbys nas wszystkie tesosteronowe do siebie zaprosil na bal ;-) Raj panie RAJ ;)
                                            • prosty_facet Re: Urqu w raju ;-) 12.08.15, 23:03
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Wyobraz sobie jakbys nas wszystkie tesosteronowe do siebie zaprosil na bal ;-)
                                              > Raj panie RAJ ;)


                                              Taaaa - tylko sam jeden nie dał by rady.
                                              Trzeba wespół w zespół .....
                                        • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 14:47
                                          Czyli ten palec działa czy nie? Bo już się pogubiłam?
                                          • rekreativa Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 17:32
                                            A szczękę jaką masz? I jeszcze wargi piczkowe tam szły, zdaje się (kolor?)... Wszystko razem trza obejrzeć i wyciągnąć wnioski :)
                                            • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 17:45
                                              Szczękę jak na złość mam delikatną i lekko szpiczastą, ale ja w ogóle mam bardzo drobny szkielet. Jakie są opcje na kształty piczki? Bo szczerze mówić to moja piczka się jakoś specjalnie nie wyróżnia, żeby ją opisywać.
                                              • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 17:52
                                                triismegistos napisała:

                                                > Jakie są opcje na kształty piczki?

                                                No wiesz?! Caly watek Urqu poswiecil na to ;-): bulka i motyl. Z kolorami cos tam bylo ale nie pamietam.

                                                Bo szczerze mówić to moja
                                                > piczka się jakoś specjalnie nie wyróżnia, żeby ją opisywać.

                                                Urqu lubi na przykladach - zdjec ;-) Pochyl sie do przodu i cyknij fote od tylu. Podpowiem: Urqu lubi fast food ;)
                                                • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 18:40
                                                  Łomatko, co za wątek. Ale nie dogrzebałam się o czym świadczą poszczególne kształty. Streścisz?
                                                  • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 20:41
                                                    triismegistos napisała:

                                                    > Łomatko, co za wątek. Ale nie dogrzebałam się o czym świadczą poszczególne kszt
                                                    > ałty. Streścisz?

                                                    Tu wygrzebalam w wielkim skrocie z fotami:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,157364294,157762214,Motylki_pierogi_buleczki_cipki_seksualnosc.html
                                                    Ale wg mnie to zmienione podejscie Urqu, bo pamietam z wczesniejszych postow inne podzialy. O tu chociazby. Motyl jako wamp a Buleczka jako femme fatale albo mamuska (?).

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,147932168,147932168,Wyglad_warg_sromowych_swiadczy_o_temperamencie_sex.html
                                        • rekreativa Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 17:30
                                          A jeśli ja u obu rąk mam ten wskazujący z serdecznym na tej samej linii, to czy oznacza, że mój mózg osiągnął idealny balans między pierwiastkiem męskim a kobiecym?
                                          • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 17:47
                                            rekreativa napisała:

                                            > A jeśli ja u obu rąk mam ten wskazujący z serdecznym na tej samej linii, to czy
                                            > oznacza, że mój mózg osiągnął idealny balans między pierwiastkiem męskim a kob
                                            > iecym?

                                            Czlowiek srodka, tak Cie nazywam. Idealnie zbalansowana jednostka ;-)
                                          • urquhart Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 2D:4D 12.08.15, 18:35
                                            rekreativa napisała:

                                            > A jeśli ja u obu rąk mam ten wskazujący z serdecznym na tej samej linii, to czy
                                            > oznacza, że mój mózg osiągnął idealny balans między pierwiastkiem męskim a kob
                                            > iecym?

                                            No masz, zalety obu płci (a może wady?) jak w znaku Yin yang symbolu harmonii :)
                                            Podejmujesz się przecież nierzadko tłumaczyć kobietom męski punkt widzenia?
                                            Według badań takie osoby są bardziej kreatywne od innych - siedzisz w grafice komputerowej.

                                            Generalnie to strasznie słodzą tym androgynicznym
                                            pl.wikipedia.org/wiki/Androgynia_%28psychologia%29
                                            Tu na szybko skrót z rożnych badań palców 2D:4D
                                            mnemotechnik-mnemonika.blogspot.com/2014/11/co-ciekawego-mowia-nam-palce-o-naszej.html

                                            I pełne oryginalne badania Manning'a
                                            books.google.pl/books?id=xyCFaHy6riYC&lpg=PP1&dq=Digit+Ratio:+A+Pointer+to+Fertility,+Behavior,+and+Health&hl=pl&pg=PP1#v=onepage&q&f=false






                                            • triismegistos Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 12.08.15, 18:53
                                              Urqu, zlituj się. Działa ten palec czy nie? Bo w co drugim poście piszesz że tak, a mi napisałeś że nie. Weź się zdecyduj.
                                              • urquhart Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 12.08.15, 19:09
                                                triismegistos napisała:

                                                > Urqu, zlituj się. Działa ten palec czy nie? Bo w co drugim poście piszesz że ta
                                                > k, a mi napisałeś że nie. Weź się zdecyduj.

                                                Działa jak diabli!

                                                I znajomość tego pomaga bardzo ocenić jak należy startować do danej osoby :)

                                                Jak bym cie nie znał, ale zainteresował się i przyjrzał tym palcom to już bym cię przejrzał czego się spodziewać i co z ciebie za rzadkie ziółko :)
                                                • triismegistos Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 12.08.15, 19:13
                                                  To czemu piszesz, że nie działa?
                                                  • urquhart Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 12.08.15, 19:21
                                                    triismegistos napisała:

                                                    > To czemu piszesz, że nie działa?

                                                    No, a gdzie konkretnie?
                                                  • triismegistos Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 12.08.15, 19:36
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158414222,158426424,Re_A_male_sex_deficit_what_about_us_horny_w.html?wv.x=2
                                                  • urquhart Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 12.08.15, 20:18
                                                    triismegistos napisała:

                                                    > Drogie brawo, czy mam jechac do kliniki na przyszycie ptaszka czy nie musze?
                                                    "Uzupełnić braki w teorii co to jest męski czyli testosteronowi układ mózgu.
                                                    Poza innym przeżywaniu emocji I doznań predyspozycji do matematyki sportu i rywalizacji I oczywiście znaczenie większej gratyfikacji seksem nie musi mieć wpływu na wygląd."

                                                    To było faktycznie badziej do Marbelle która nawiązała że ma serdeczny dłuższy ale nie czuje się za męską kobietą, skojarzyła mi sie że nawiazujesz że meskie palce to męski wygląd babochopa ktorej brakuje tylko ptaka i tak wyobrażacie sobie tą "męską kobietę".

                                                    To w skrócie, męskie palce korelują z układem mózgu jedynie który formuje się raz, na samym początku formowani płodu, a inne cechy wyglądu wysokiego testosteronu jak duża szczęka, czy wąsik, owłosienie to inny efekt

                                                    Ty zresztą pisałaś o sobie że masz w jednej ręce męski układ w drugiej kobiecy co komplikuje sprawę sugerując coś z pogranicza jak u Rekreatywnej
                                            • rekreativa Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 12.08.15, 19:13
                                              Wiesz co, w tym coś jest :)
                                              Od zawsze mnie ciągnęło do ludzi "z pogranicza", bo mi się jacys fajniejsi wydawali, wielowymiarowi. Tu na forum tez najbardziej lubię sabata...
                                              • sabat777 Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 12.08.15, 23:33
                                                rekreativa napisała:

                                                > Wiesz co, w tym coś jest :)
                                                > Od zawsze mnie ciągnęło do ludzi "z pogranicza", bo mi się jacys fajniejsi wyda
                                                > wali, wielowymiarowi. Tu na forum tez najbardziej lubię sabata...

                                                :)
                                                Myślę że podstawowy problem tej dyskusji to brak zrozumienia, że mówimy o stereotypowych ROLACH płciowych, a nie o zafiksowanej raz na zawsze strukturze umysłowej. Czymś co wynika z genów może być orientacja seksualna, ale sposoby w jaki manifestujemy nasze emocje, to jakie grupy zachowań uznajemy za stosowne czy nie - to w dużej mierze zależy od procesu wychowania. Myślę też sobie, że tzw. androgyniczność jest niczym innym jak etapem rozwoju psychicznego, na którym zdajemy sobie świadomie sprawę z tego, że jednostka ludzka jest czymś płynnym, zmiennym w czasie, że wiele rzeczy jest względne i zależne od sytuacji. "Androgyniczność" jest czymś w rodzaju emocjonalnego oświecenia, umiejętnością nabrania ponadstereotypowego dystansu do rozumienia płciowości własnej lub innych jednostek ludzkich. A z tego dystansu w efekcie wynika zrozumienie, ale i na swój sposób wyalienowanie pośród jednostek, które uważają, że ich płciowość i role, które pełnią w społeczności są czymś im zewnętrznie narzuconym i od nich całkowicie niezależnym.
                                                Tak rozumiana androgyniczność według mnie nie jest dwupłciowością w sensie stricte, jest raczej etapem wzniesienia się ponad kategorię płci, a skupieniem na kategorii człowieczeństwa.
                                                • rekreativa Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 13.08.15, 00:23
                                                  Świetnie to ująłeś.
                                                  Własnie o ten dystans mi chodzi, o to "jestem" w pierwszej kolejności, a dopiero potem "jestem kobietą, męzczyzną".
                                                  Mam takie wrażenie, że wielu ludzi jest niewolnikami przypisanej im z zewnątrz roli płciowej i całe swoje jestestwo filtrują przez to, czy są właściwie "męscy" lub "kobiecy". Jakby poza tą kategorią płci mieli przestać istnieć.
                                                  • urquhart Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 13.08.15, 07:44
                                                    > Świetnie to ująłeś.
                                                    > Własnie o ten dystans mi chodzi, o to "jestem" w pierwszej kolejności, a dopier
                                                    > o potem "jestem kobietą, męzczyzną".

                                                    No ale wy tu piszecie o poetyckiej życzeniowej rzeczywistości świadomego wznoszenia się poza role płciowe, podczas gdy badania i udowadniają coś dokładnie odwrotnego że co prawda osobowość o ile nie jest zdeterminowana samym posiadaniem penisa lub cipki ale jest zdeterminowana działaniem hormonów płciowych na płód jak i potem co obrazuje to forum :)
                                                  • triismegistos Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 13.08.15, 08:28
                                                    Ale cóż takiego obrazuje to forum jak nie smętnych niedoruchanych facetów snujących coraz to bardziej kuriozalne teorie dlaczego nie ruchają?
                                                  • kutuzow Prawo Kopernika-Greshama 13.08.15, 11:54
                                                    triismegistos napisała:

                                                    > Ale cóż takiego obrazuje to forum jak nie smętnych niedoruchanych facetów snują
                                                    > cych coraz to bardziej kuriozalne teorie dlaczego nie ruchają?

                                                    Zastanawiałaś się może Triss czemu tak się dzieje?
                                                    Moja prywatna teoria jest taka, że pieniądz gorszy wypycha pieniądz lepszy tj. pamiętam czasy gdy na tym forum były ciekawe MERYTORYCZNE dyskusje. Ostatnio jednak koleżanki zaczęły zaprzeczać podstawowym faktom (że to kobiety bardziej prą na małżeństwo niż faceci, że to facecji mają większe ciśnienie na seks, że One night standy, są, ale bardzo rzadkie (w skali populacji), że z wiekiem to kobieta jednak traci na atrakcyjności (a nie zyskuje), itp.

                                                    Wykruszyli się Ci którzy chcieli dyskutować a na to miejsce przyszły niki które chciały się emocjonalnie wyżyć. Czytałem pobieżnie forum przez ostatnie 1,5 miesiaca i niki takie jak Kombinerki, Zombi czy MiL, to właśnie efekt wyparcia tych co chcieli dyskutować, tymi co lubią emocjonalne napier***ki.

                                                    Na tamtym tle powrót Sabata zajaśniał niczym supernowa (piszę to bez ironii). Po prostu w pewnym momencie forum osiągnęło tak kiepski merytoryczny poziom, że Sabat ze swymi ciekawymi spostrzeżeniami pokazał dobitnie czym było to forum KIEDYŚ (gdy takich jak Sabat było więcej, a MiL był wyjątkiem olewanym niczym Jesod).

                                                    Więc jeśli teraz ktoś narzeka na "smętnych niedoruchanych facetów", to najpierw powinien sprawdzić czy przypadkiem sam też nie przyłożył/przyłożyła reki do tego, że Ci smętni faceci opanowali obecnie to forum.
                                                  • triismegistos Re: Prawo Kopernika-Greshama 13.08.15, 12:06
                                                    Przyznaję, przyłożyłam rękę do opanowania forum przez kombinerkopodobnych. W końcu nie sypiam z takimi typami :)
                                                  • rekreativa Re: Prawo Kopernika-Greshama 13.08.15, 12:19
                                                    Takie typy jak kombi panoszą się na foro pod nieobecność sensownych męskich nicków, kiedy mają samą żeńską publikę. Ogarniętych męskich rozmówców boją się.
                                                    Tymczasem ostatnio ogarnięci forumowicze jak np, kutuzow :) robią sobie urlop od forum.
                                                  • hello-kitty2 Re: Prawo Kopernika-Greshama 13.08.15, 13:19
                                                    kutuzow napisał:

                                                    to właśnie efekt wyparcia t
                                                    > ych co chcieli dyskutować, tymi co lubią emocjonalne napier***ki.

                                                    Takie rzeczy sie wypisuje, jak sie neguje czesc prive owa forum (kulisy).

                                                    Moja teoria jest taka. To forum sciaga i najdluzej utrzymuje osoby z BRAKIEM swm, bo taka jego rola, jakbysmy sie tu nie krygowali, ze forum jest o seksie w malzenstwie, to magnesem jest 'brak'. Chwala Sabatowi, bo pewnie BSWM go dlugo nie opusci (tak jak i mnie, chociaz bez chwaly ;). Inni fajni, merytoryczni, mescy dyskutanci, ktorzy z 'brakiem' nie maja do czynienia od lat musza byc przyciagani i gratyfikowani w inny sposob. Jesli nie sa, to im szkoda czasu. Czy ktos z Was (Kutuzow?) rozmawial z kims takim prywatnie dlaczego sie wykruszyl? Jakby rozmawial, to by wiedzial.

                                                    To ja w takim razie dodam do listy podziekowan Urqu, ktory trwa na posterunku od chyba ponad dekady (?)

                                                    Poza tym uwazam, ze taka pisanina nie jest do konca szczera, bo pojawiaja sie z rzadka ale jadnak watki osob nowych faktycznie dotknietych BSWM, ktorymi w ogole nie interesuja sie stali uzytkownicy, mimo, ze osoby sa swieze i faktycznie oczekuja pomocy, sa aktywne, swoich watkow nie porzucaja. Wiec nie wiem czemu merytoryczni dyskutanci nie moga sie postarac tym osobom pomoc? Moze nie o to jednak im chodzi tylko o cos z gola innego ;)
                                                  • kawitator Re: Prawo Kopernika-Greshama 14.08.15, 16:30
                                                    Kitty

                                                    Wiec nie wiem czemu merytoryczni dyskutanci nie mogą sie postarać tym osobom pomoc?

                                                    Bo wątki ,problemy w nich poruszane opinie oraz rady powtarzają się po wielokroć i trzeba mieć poczucie misji (Urgu, czasami Yoric i kilku innych) aby po raz 87 lub 93 pisać to samo. Piszący ludzie chcą się w swojej większości wygadać i tak naprawdę, rady im walą
                                                    Pozdro.
                                                    Zgoniony z upału do zimnej piwnicy Kawi
                                                  • hello-kitty2 Re: Prawo Kopernika-Greshama 14.08.15, 18:05
                                                    kawitator napisał:

                                                    > Kitty
                                                    >
                                                    > Wiec nie wiem czemu merytoryczni dyskutanci nie mogą sie postarać tym osobom po
                                                    > moc?
                                                    >
                                                    > Bo wątki ,problemy w nich poruszane opinie oraz rady powtarzają się po wielokro
                                                    > ć i trzeba mieć poczucie misji (Urgu, czasami Yoric i kilku innych) aby po raz
                                                    > 87 lub 93 pisać to samo. Piszący ludzie chcą się w swojej większości wygadać i
                                                    > tak naprawdę, rady im walą
                                                    > Pozdro.
                                                    > Zgoniony z upału do zimnej piwnicy Kawi

                                                    Zgadza sie powtarzaja sie. A merytoryczne powtarzanie sie ze statystykami to dla mnie juz smiertelna nuda. Zreszta pisarze merytoryczni pisza dla racji i uznania, a nie zeby komus pomoc. Ja lubie emocje. Nowi piszacy zwykle sa ich pelni i dlatego lubie ich poczytac. Brakuje mi emocji Morrisona, Abrigado, Glam ;) Urqu realizuje swoja pasje, wiem.

                                                    Masz corki Kawi?
                                                  • kawitator Re: Prawo Kopernika-Greshama 14.08.15, 20:39
                                                    Forum to nie gabinet psychoterapeuty. Ktoś opowiada swą historie zwykle mniej lub bardziej prawdziwą Można mu współczuć.. Można go pocieszać ale tak naprawdę nie mamy tu pojęcia co się dzieje i dawanie rad odbywa się tak właśnie statystycznie i ogólnie czyli zwykle kula w płot. Dlatego nie udzielam dobrych rad bowiem zdaję sobie sprawę że wcale nie są takie dobre ani trafne. Zdaje się, że Zawle coś działa w tej materii zawodowo więc ona mogłaby rozszerzyć.
                                                    Kiedyś był tu taki słynny watek "Mojej Nogi" Poczytaj zobaczysz jak z dwóch stron to samo wygląda zupełnie inaczej. Postaram się wysłać Ci jedna książkę która może Ci coś rozjaśnić ;-)
                                                    Trudne emocje innych ludzi jak wiem, że możliwość pomocy im leży poza moim zasięgiem i możliwościami mnie nie interesują. Uważam to za taka formę podglądactwa, choć rozumiem innych którzy to czytają i współodczuwają z autorem lub autorką
                                                  • hello-kitty2 Re: Prawo Kopernika-Greshama 14.08.15, 21:48
                                                    kawitator napisał:

                                                    > Forum to nie gabinet psychoterapeuty. Ktoś opowiada swą historie zwykle mniej l
                                                    > ub bardziej prawdziwą Można mu współczuć.. Można go pocieszać ale tak naprawdę
                                                    > nie mamy tu pojęcia co się dzieje i dawanie rad odbywa się tak właśnie statysty
                                                    > cznie i ogólnie czyli zwykle kula w płot. Dlatego nie udzielam dobrych rad bowi
                                                    > em zdaję sobie sprawę że wcale nie są takie dobre ani trafne. Zdaje się, że Zaw
                                                    > le coś działa w tej materii zawodowo więc ona mogłaby rozszerzyć.
                                                    > Kiedyś był tu taki słynny watek "Mojej Nogi" Poczytaj zobaczysz jak z dwóch st
                                                    > ron to samo wygląda zupełnie inaczej. Postaram się wysłać Ci jedna książkę któr
                                                    > a może Ci coś rozjaśnić ;-)
                                                    > Trudne emocje innych ludzi jak wiem, że możliwość pomocy im leży poza moim zasi
                                                    > ęgiem i możliwościami mnie nie interesują. Uważam to za taka formę podglądactwa
                                                    > , choć rozumiem innych którzy to czytają i współodczuwają z autorem lub autorką

                                                    Nie kazdego stac na wizyte u psuchoterapeuty. Czasem jest tak, ze ktos nie ma z kim porozmawiac, jest kompletnie sam, mimo ludzi wokolo. Jak bys mial cos o podswiadomosci, to bardzo chetnie poczytam.
                                                  • sabat777 Re: Prawo Kopernika-Greshama 14.08.15, 22:36
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Czasem jest tak, ze ktos nie ma z
                                                    > kim porozmawiac, jest kompletnie sam, mimo ludzi wokolo.

                                                    Czasem?.. Tak jest zawsze.
                                                    No, prawie zawsze. Kiedy wreszcie przez chwilę tak nie jest, to zaczynasz rozumieć, że spotkałeś tą miłość prawdziwą i niezakłamaną, jedyną. Tylko z czasem coś się potrafi złośliwie spieprzyć i widzisz, że przez ten cały czas właściwie oszukiwałeś się, on/ona ciebie .... a właściwie to nie wiadomo kto kogo, a co gorsza nie ma to już żadnego znaczenia. I tak wracasz do punktu wyjścia.

                                                    Samotność kochana jest kwintesencją tego forum. Siedzimy przed monitorami i wbijamy do siebie niezrozumiałe kody, jak na jakichś popierniczonych "Lostach". Ale to nic nie zmienia. Nic a nic. Czasem alko pozwala zapomnieć.
                                                    Chociaż mi na ten przykład nie.
                                                    Gdy nawalę się w kawiarni, to na pewnym etapie robi mi się taki pancerz przed otoczeniem, że siedzę sobie z procentami w dłoni i wali mi kompletnie co tam ktoś próbuje gadać. Już go nawet nie słucham. Słucham sobie ciszy i własnej samotności.
                                                    www.youtube.com/watch?v=PuuCezrAUKk
                                                  • szopen_cn Re: Prawo Kopernika-Greshama 14.08.15, 22:51
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Samotność kochana jest kwintesencją tego forum. Siedzimy przed monitorami i wbi
                                                    > jamy do siebie niezrozumiałe kody, jak na jakichś popierniczonych "Lostach". Al
                                                    > e to nic nie zmienia. Nic a nic.

                                                    Gdybym tak myslal nigdy bym tutaj nic nie napisal.


                                                  • sabat777 Re: Prawo Kopernika-Greshama 14.08.15, 22:56
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > Gdybym tak myslal nigdy bym tutaj nic nie napisal.

                                                    Wobec tego dobrze, że tak nie myślisz Szopen :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Prawo Kopernika-Greshama 14.08.15, 23:48
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Samotność kochana jest kwintesencją tego forum. Siedzimy przed monitorami i wbi
                                                    > jamy do siebie niezrozumiałe kody, jak na jakichś popierniczonych "Lostach". Al
                                                    > e to nic nie zmienia. Nic a nic. Czasem alko pozwala zapomnieć.
                                                    > Chociaż mi na ten przykład nie.
                                                    > Gdy nawalę się w kawiarni, to na pewnym etapie robi mi się taki pancerz przed o
                                                    > toczeniem, że siedzę sobie z procentami w dłoni i wali mi kompletnie co tam kto
                                                    > ś próbuje gadać. Już go nawet nie słucham. Słucham sobie ciszy i własnej samotn
                                                    > ości.

                                                    Ja ogladam filmy i zyje ich zyciem przez chwile, lzy prawdziwe rosze. Ciagnie mnie do polskich. Alko mnie zaczyna zdradzac. Czasem za cholere nie moge sie upic, wlewam, wlewam i nic, zadnego upicia, no ile mozna?

                                                    A wiesz co sobie ostatnio pomyslalam suprenowa? Ze zes zajasnial powrotnie powitany przez metorycznego i od razu jeb kontenerkiem z kicia ;-) Jakby co to tylko miedzy nami posmiejmy sie, nie troluje prowokujac do klotni. We are good.
                                                  • ninek04 Re: Prawo Kopernika-Greshama 15.08.15, 06:20

                                                    hello-kitty2 napisała
                                                    >sabat777 napisał:

                                                    > Samotność kochana jest kwintesencją tego forum. Siedzimy przed monitorami i wbi
                                                    > jamy do siebie niezrozumiałe kody, jak na jakichś popierniczonych "Lostach". Al
                                                    > e to nic nie zmienia. Nic a nic. Czasem alko pozwala zapomnieć.
                                                    > Chociaż mi na ten przykład nie.


                                                    >Ja ogladam filmy i zyje ich zyciem przez chwile, lzy prawdziwe rosze. Ciagnie mnie do polskich. Alko mnie zaczyna zdradzac. Czasem za cholere nie moge sie upic, wlewam, wlewam i nic, zadnego upicia, no ile mozna?>

                                                    Samotność odbiera radość życia i chęć jakiegokolwiek działania.Przynajmniej ja mam takie odczucie.Co z tego, że ma się męża, dzieci,znajomych, imprezy -nie zmienia to faktu, że i tak zawsze poczucie samotności jest dobijające.Człowiek się śmieje,a w środku pustka.
                                                    Kitty, z alko u mnie jest podobnie,przestaje na mnie działać to raz,a dwa coraz mniej przyjemnie mi się go pije,nie myślałam nawet, że to będzie możliwe w moim przypadku.
                                                  • marek.zak1 Re: Prawo Kopernika-Greshama 15.08.15, 09:38
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Samotność odbiera radość życia i chęć jakiegokolwiek działania.Przynajmniej ja mam takie odczucie.Co z tego, że ma się męża, dzieci,znajomych, imprezy -nie zmienia to faktu, że i tak zawsze poczucie samotności jest dobijające.Człowiek się śmieje,a w środku pustka.
                                                    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Przecież masz fajnego kochanka. To nie pomaga?
                                                  • ninek04 Re: Prawo Kopernika-Greshama 15.08.15, 13:37
                                                    Marek.zak1napisal
                                                    >Przecież masz fajnego kochanka. To nie pomaga?<

                                                    Posiadanie kochanka nie zmniejsza w żaden sposób poczucia tej samotnosci wewnętrznej,zresztą do tej wymienionej listy moge dopisywać kolejne i kolejne punkty i tak nic to nie zmieni.Nawet jeśli rozumiesz się z kimś prawie, że bez słów, to i tak z pewnymi swoimi przemyśleniami, wrażeniami, odczuciami zostaje się samemu,bo nie zawsze do końca ta druga strona jest w stanie "wgryźć"się w naszą percepcję różnych zdarzeń.
                                                    Rozumiem Twoją ironię co do kochanka, ale tak myślę, że jako osoba, która wiedzie szczęśliwe,bezproblemowe życie, u boku żony, która nie tylko jest częścią Ciebie, ale również jest z Tobą niejako sklejona,ta samotnosc i różne jej aspekty są Ci po prostu obce, a pewnie i niezrozumiałe.
                                                  • marek.zak1 Re: Prawo Kopernika-Greshama 15.08.15, 15:14
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Posiadanie kochanka nie zmniejsza w żaden sposób poczucia tej samotnosci wewnętrznej,zresztą do tej wymienionej listy moge dopisywać kolejne i kolejne punkty, i tak nic to nie zmieni.Nawet jeśli rozumiesz się z kimś prawie, że bez słów, to i tak z pewnymi swoimi przemyśleniami, wrażeniami, odczuciami zostaje się samemu,bo nie zawsze do końca ta druga strona jest w stanie "wgryźć"się w naszą percepcję różnych zdarzeń.
                                                    > Rozumiem Twoją ironię co do kochanka, ale tak myślę, że jako osoba, która wiedzie szczęśliwe,bezproblemowe życie, u boku żony, która nie tylko jest częścią Ciebie, ale również jest z Tobą niejako sklejona,ta samotnosc i różne jej aspekty są Ci po prostu obce, a pewnie i niezrozumiałe.
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Druga osoba nigdy nie ma dostępu do wszystkich naszych wnętrz i przemysleń. Tak więc w pewnej warstwie powiedzmy egzystencjonalnej, człowiek jest sam ze sobą. Jako młody człowiek, bedąc jedynakiem, czułem się bardzo samotny, więc wiem, co to jest. Tak wyszło, że dlatego chciałem mieć rodzinę co sie stało.
                                                    Seks jako taki nigdy nie był dla mnie celem samym w sobie, chociaż uważam, że jest czyms fantastycznym.
                                                    Piszę bez żadnej ironii, bo uwazam, że posiadanie kochanlka, a więc bliskiej fizycznie i psychicznie osoby może być lekiem na całe zło samotności. Oczywiście sa osoby, ktore zawsze się czują samotne, bo to może wynika z ich charakteru, czy dzieciństwa, tak więc posiadanie żony/męża czy kochanka niewiele tu wnosi.

                                                  • urquhart Klucz forum 15.08.15, 09:50
                                                    > Samotność odbiera radość życia i chęć jakiegokolwiek działania.Przynajmniej ja
                                                    > mam takie odczucie.Co z tego, że ma się męża, dzieci,znajomych, imprezy -nie zm
                                                    > ienia to faktu, że i tak zawsze poczucie samotności jest dobijające.Człowiek si
                                                    > ę śmieje,a w środku pustka.

                                                    Samotność w przeżywaniu pewnych intymnych uczuć to jest prawdziwy klucz na tym forum. Można wiele rzeczy zmienić wokół siebie, ale dzielić się uczuciami, dylematami, pasjami można tylko z kimś kto podobnie je przeżywa i ceni.
                                                    Tymczasem typowa reakcja na werbalizowanie tych uczuć seksualnych to deprecjonowanie i ośmieszanie - taka jak "prawdziwej kobiety" Jesod do Sabata: lepiej zająłbyś się dziećmi zamiast mędrkować .

                                                    P.S.
                                                    Trzeba jeszcze nie być naiwnym i odróżniać prawdziwe osoby od wirtualnych kreacji bytów które powstają tylko by wyciągać z innych uczestników silne emocje trolowaniem i traktują to jako emocjonalna masturbację.
                                                  • marek.zak1 Re: Klucz forum 15.08.15, 10:04
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Samotność w przeżywaniu pewnych intymnych uczuć to jest prawdziwy klucz na tym forum.
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Zgadzam się Toforum jest w dużej mierze własnie o samotności.
                                                  • hello-kitty2 Re: Klucz forum 15.08.15, 11:23
                                                    urquhart napisał:

                                                    > P.S.
                                                    > Trzeba jeszcze nie być naiwnym i odróżniać prawdziwe osoby od wirtualnych kreac
                                                    > ji bytów które powstają tylko by wyciągać z innych uczestników silne emocje tr
                                                    > olowaniem i traktują to jako emocjonalna masturbację.

                                                    Szczerze mowiac nie bardzo to rozumiem. Przeciez jesli ktos 'wyciagnal' od kogos jakies emocje, to te emocje sa prawdziwe. Dla mnie niepociagajacy i nieinteresujacy jest czlowiek nieokazujacy emocji. Emocje sa prawdziwe, reszta to maska. Dlaczego ogladamy filmy? Ktore uwazamy za najlepsze? Te ktore wzbudzily emocje. To o czym Ty piszesz to, ze uczestnikowi moze sie nie podobac, ze takie emocje zaprezentowal ale to wcale nie swiadczy o jego naiwnosci. Inna sprawa to czy uczestnik chce konkretne emocje przezywac. Sama unikam emocji pewnego rodzaju ale je w sobie nosze. Pojecie emocjonalnej masturbacji jest dla mnie w ogole niezrozumiale.
                                                  • ninek04 Re: Klucz forum 15.08.15, 13:59
                                                    Urquhart napisał
                                                    >Trzeba jeszcze nie być naiwnym i odróżniać prawdziwe osoby od wirtualnych kreacji bytów które powstają tylko by wyciągać z innych uczestników silne emocje trolowaniem i traktują to jako emocjonalna masturbację<

                                                    Wiem,do czego pijesz,tylko popatrz, ile osób się w to wciągnęło, udzielając całkiem poważnych rad.Ich wszystkich nazwiesz naiwnymi,czy wkreconymi?.To,że ktoś trolluje dość łatwo poznać po spietrzeniu różnych, dość nieprawdopodobnie brzmiących faktów, które podaje,(np.ten z pigułką gwałtu),i nieścisłościach,które wychodzą w kolejnych postach. We mnie na przykład uruchamia się wtedy potrzeba,by te bzdurne niespójnosci wytykać i wyciągać i dopiero po fakcie stwierdzam,że to może istotnie niepotrzebne.
                                                    To też moja wada,bo każdą prawie sytuację, która dotyczy mojego życia, rozkładam na czynniki pierwsze, analizując ze wszystkich stron, jak ja się zachowałam, a mogłam przecież inaczej, albo jak ten ktoś się zachował i dlaczego akurat tak.Czasem zamiast ocenić ogląd sprawy całościowo, czepiam się szczegółów, co bywa upierdliwe,dla mnie też.;)
                                                  • kawitator Re: Prawo Kopernika-Greshama 15.08.15, 08:42
                                                    Jak bys mial cos o podswiadomosci, to bardzo chetnie poczytam.
                                                    Masz na poczcie
                                                    Kawi
                                                    na dziś : Nie jestem zwyczajnym Chamem mam stwierdzoną dyskulturie
                                                  • szopen_cn Re: Prawo Kopernika-Greshama 13.08.15, 22:59
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > triismegistos napisała:
                                                    >
                                                    > > Ale cóż takiego obrazuje to forum jak nie smętnych niedoruchanych facetów
                                                    > snują
                                                    > > cych coraz to bardziej kuriozalne teorie dlaczego nie ruchają?

                                                    Dodac do tego nalezy niedoruchane kobiety tu pisujace. Czesto podobnie jak ci mezczyzni powyzej widza jak zycie im przez palce przecieka a uciec nie mogo bo wydaje im sie, ze conajmniej jedna noga tkwia w zatrzasnietej lapce na niedzwiedzie.

                                                    > Zastanawiałaś się może Triss czemu tak się dzieje?
                                                    > Moja prywatna teoria jest taka, że pieniądz gorszy wypycha pieniądz lepszy tj.
                                                    > pamiętam czasy gdy na tym forum były ciekawe MERYTORYCZNE dyskusje. Ostatnio je
                                                    > dnak koleżanki zaczęły zaprzeczać podstawowym faktom (że to kobiety bardziej pr
                                                    > ą na małżeństwo niż faceci, że to facecji mają większe ciśnienie na seks, że On
                                                    > e night standy, są, ale bardzo rzadkie (w skali populacji), że z wiekiem to kob
                                                    > ieta jednak traci na atrakcyjności (a nie zyskuje), itp.

                                                    Mysle, ze tutaj bardzo sie mylisz. Fakty, ktore wymieniasz tak naprawde sa bez znaczenia.
                                                    Rownie dobrze mozna winic teorie dlugosci palcow czy inne psychoewo.

                                                    > Wykruszyli się Ci którzy chcieli dyskutować a na to miejsce przyszły niki któr
                                                    > e chciały się emocjonalnie wyżyć. Czytałem pobieżnie forum przez ostatnie 1,5 m
                                                    > iesiaca i niki takie jak Kombinerki, Zombi czy MiL, to właśnie efekt wyparcia t
                                                    > ych co chcieli dyskutować, tymi co lubią emocjonalne napier***ki.

                                                    Tu masz zupelna racje.

                                                    > Na tamtym tle powrót Sabata zajaśniał niczym supernowa (piszę to bez ironii). P
                                                    > o prostu w pewnym momencie forum osiągnęło tak kiepski merytoryczny poziom, że
                                                    > Sabat ze swymi ciekawymi spostrzeżeniami pokazał dobitnie czym było to forum KI
                                                    > EDYŚ (gdy takich jak Sabat było więcej, a MiL był wyjątkiem olewanym niczym Jes
                                                    > od).

                                                    Powrot Sabata zajasnial jak supernowa bo Sabat potrafi swietnie pisac.
                                                    Dodac do tego nalezy ogromna zmiane tonu z ciaglego jojczenia i podejscia z pisania takiej ilosci postow, ze kazdy watek robil sie o Sabacie do tego co sie dzieje obecnie, kiedy posty Sabata naprawde zmuszaja do pomyslenia i czytam je z przyjemnoscia.

                                                    > Więc jeśli teraz ktoś narzeka na "smętnych niedoruchanych facetów", to najpierw
                                                    > powinien sprawdzić czy przypadkiem sam też nie przyłożył/przyłożyła reki do te
                                                    > go, że Ci smętni faceci opanowali obecnie to forum.

                                                    Oni i one tu zawsze byli, sa i beda.
                                                    Nie mozna chyba oczekiwac by reszta tu piszacych zgodzila sie z wykladnia rzeczywistosci prezentowana przez powiedzmy to "nieomylnych/nieugietych gloscieli prawdy".
                                                    Tym bardziej jesli ta gloszona prawda nie potwierdza sie w rzeczywistosci.
                                                  • jesod Powrót SuperZmowy 14.08.15, 00:44
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Na tamtym tle powrót Sabata zajaśniał niczym supernowa (piszę to bez ironii).

                                                    Tak wślizgiwać się analnie to Ty potrafisz jedynie sam w siebie. No, ale to już mnie od dawna nie dziwi. Nie dziwiło też dużo wcześniej, ale raczej intrygowało w sensie poznawczym, jeśli chodzi wybryki natury.

                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Po prostu w pewnym momencie forum osiągnęło tak kiepski merytoryczny poziom, że
                                                    > Sabat ze swymi ciekawymi spostrzeżeniami pokazał dobitnie czym było to forum KI
                                                    > EDYŚ (gdy takich jak Sabat było więcej, a MiL był wyjątkiem olewanym niczym Jes
                                                    > od).

                                                    Zżera Ciebie megalomania i samouwielbienie.
                                                    Do tego, o ile dobrze pamiętam jesteś cholernym sknerą, a te Twoje żałosne wywody dusigrosza i samolubnej jęczydupy, co to na każdym kroku rzęzi swoje parchate teorie na temat mężczyzny i kobiety, byle tylko na wszystkim skorzystać w sposób satysfakcjonujący jedynie własne, chore ego, od dawna przyprawiały mnie o niesmak, na granicy odruchu wymiotnego.
                                                  • sabat777 Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 13.08.15, 09:01
                                                    No daruj. Tym sie rozni czlowiek od psa, ze ma zdolnosc do wgladu w samego siebie. Hormony to moze rzadza bykiem na polu kapusty, a czlowiek ma jeszcze do dyspozycji swiadomosc, zeby zrozumiec swoje wlasne zachowanie i je zmodyfikowac.
                                                  • ninek04 Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 13.08.15, 09:47
                                                    urquhart napisał:

                                                    >
                                                    > No ale wy tu piszecie o poetyckiej życzeniowej rzeczywistości świadomego wznosz
                                                    > enia się poza role płciowe, podczas gdy badania i udowadniają coś dokładnie odw
                                                    > rotnego że co prawda osobowość o ile nie jest zdeterminowana samym posiadaniem
                                                    > penisa lub cipki ale jest zdeterminowana działaniem hormonów płciowych na płód
                                                    > jak i potem co obrazuje to forum :)

                                                    Biologia biologią i tej nie da się zakwestionować, ale do tego dochodzi cała otoczka wychowawczo-kulturowo-społeczna, która podział na te stereotypy i podział ról na męskie i damskie utrwala, ukazując je jako normę, a wszelkie odstępstwa od niej , jako, ze w tę normę się nie wpisują, już wzbudzaja kontrowersje , a często i wykluczenie.A co szkodzi spróbować wyjśc poza te sztywne podziały i pielegnowanie czy utrwalanie sztywnych podziałow.Może kobiecość nie ucierpi na tym, jeśli będzie miała szansę uzyskać doświadczenie wejścia w role męskie , i odwrotnie-mężczyżni też nie musza stracić na swiojej męskości i byciu postrzeganym jak baba,jeśli też wykrocza poza te typowe męskie cechy im przypisane.Wiadomo, że to kwestia życzeniowa, bo jednak te podziały akurat w naszym społeczńswie są nie do przeskoczenia,ale chyba warte przemyśleń i dyskusji.
                                                    >
                                                • urquhart Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 13.08.15, 08:29
                                                  nie - to w dużej mierze zależy od procesu wychowania. Myślę też sobie, że tzw. androgyniczność jest niczym innym jak etapem rozwoju psychicznego, na którym zdajemy sobie świadomie sprawę z tego, że jednostka ludzka jest czymś płynnym, zmiennym w czasie, że wiele rzeczy jest względne i zależne od sytuacji. "Androgyniczność" jest czymś w rodzaju emocjonalnego oświecenia, umiejętnością nabrania ponadstereotypowego dystansu do rozumienia płciowości własnej lub innych jednostek ludzkich. A z tego

                                                  Twoja androgynia Sabat jak sam pisałeś bierze się nie z oświecenia a z wpojonej nienawiści do ojca, archetypu męskiego i wychowania w tym duchu w kobiecym kręgu jedynie? Jest sprzeczna z hormonalnym zaprogramowaniem i skutkuje typowym brak im spójności osoby i rozdarciem wewnętrznym, poczuciem niezrealizowania.
                                                  Neuropsycholodzy opisują ten efekt opisując skutki doświadczeń z gender narzucania innych ról płciowych sprzecznych z preferencjami. Kończy się psychozami a ostatnio było głośno o samobójstwie jednego faceta,
                                                  • triismegistos Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 13.08.15, 08:35
                                                    Ależ cała nasz kultura jest narzucaniem ról sprzecznych z naturą!
                                                  • sabat777 Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 13.08.15, 09:12
                                                    Kocham mojego ojca, ostatnio czesto sie martwie o jego zdrowie. Nie umiem zaakceptowac wielu jego zachowan, ale nie czuje nienawisci do jego osoby. Projektujesz na nmie swoje doswiadczenia, zupelnie niepotrzebnie. Nie jestem dawnym Toba Urquhart, nie przykladaj do mnie swojej miary.
                                                    Wychowanie w kobiecym kregu tez nie jest trafnym okresleniem. Zawsze bylem racjonalny w mysleniu, a upieranie sie przy stereotypowo meskiej czy kobiecej wizji swiata jest wedlug mnie objawem pewnej ociezalosci umyslowej. Natura nie jest ani meska ani kobieca - ona laczy w sobie mnostwo roznych polprawd w jedna prawde. Jezykiem wszechswiata jest matematyka a nie emocje, ktore sa cecha typowo ludzka. dziwi mnie to co mowisz, umiejetnosc zdystansowania sie od wlasnej plciowosci jest wyzwoleniem z mentalnej niewoli schematu, czego i Tobie zycze.
                                                  • urquhart Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 13.08.15, 10:45
                                                    Fakt ty w odróżnieniu zdystadowaleś się od swojej płciowosci, podjełes grzecznie wpojoną wychowaniem rolę tyle że twój zaprogramowany hormonalnie meski mechanizm nagrody w mózgu nic o tym nie I Cię za to nie wcale nie gratyfikuje, od tego się nie odetniesz, przemawia przez ciebie emocjonalnie niespójnośc zgorzknienie i sarkazm .
                                                    To tego racjonalizujesz afirmujac to jako resentyment zgodnie z obowiązującą "postepową" modą,
                                                    Czy takiej androgynicznosci niespełnienia jaką sam prezentujesz faktycznie byś życzył swoim synom ?
                                                  • sabat777 Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 13.08.15, 11:07
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Fakt ty w odróżnieniu zdystadowaleś się od swojej płciowosci, podjełes grzeczni
                                                    > e wpojoną wychowaniem rolę tyle że twój zaprogramowany hormonalnie meski mechan
                                                    > izm nagrody w mózgu nic o tym nie I Cię za to nie wcale nie gratyfikuje, od teg
                                                    > o się nie odetniesz, przemawia przez ciebie emocjonalnie niespójnośc zgorzknie
                                                    > nie i sarkazm .
                                                    > To tego racjonalizujesz afirmujac to jako resentyment zgodnie z obowiązującą "
                                                    > postepową" modą,
                                                    > Czy takiej androgynicznosci niespełnienia jaką sam prezentujesz faktycznie byś
                                                    > życzył swoim synom ?

                                                    Gówno prawda. Sam sobie nagrabiłem, bo wlazłem z rozmysłem w układ, gdzie było od początku widać, że seksu nie będzie. To nie kwestia wychowania, tylko zajebistych kompleksów i ogólnego życiowego niepoukładania, że zabrnąłem w rejony typu "dam dopiero po ślubie", "chyba żartujesz" itd.
                                                    Jeśli czegoś mógłbym życzyć swoim synom, to żeby nie brali jak leci, ale parę razy zastanowili się dobrze nad małżeństwem i napłodzeniem dzieci z partnerem, który prezentuje jakieś mocno niesatysfakcjonujące zachowania w jakiejś ważnej dla nich sferze życia.
                                                    Ludzie nie zmieniają się aż tak bardzo, za to można zmienić ludzi. A jeśli już idzie się na kompromisy w zakresie cech partnera, to nie warto iść na kompromisy w sferze seksualnej, ogólnego życiowego poukładania i pewnej podstawowej odpowiedzialności.
                                                    Jak partner jest mocno nieprzystający w sferze seksualnej, pije, gra w karty, chodzi na kurwy, nieodpowiedzialnie przetraca domową kasę na własne przyjemności, nie kiwnie palcem w domu przy obowiązkach - to łatwiej będzie znaleźć nowego partnera niż zmienić starego.
                                                  • jesod Jeśli czegoś mógłbym życzyć 14.08.15, 01:12
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Jeśli czegoś mógłbym życzyć swoim synom, to żeby nie brali jak leci, ale parę
                                                    > razy zastanowili się dobrze nad małżeństwem i napłodzeniem dzieci z partnerem,
                                                    > który prezentuje jakieś mocno niesatysfakcjonujące zachowania w jakiejś ważnej
                                                    > dla nich sferze życia.

                                                    Ciekawe, dlaczego ich tatuńcio brał jak leci, a teraz... jak ostatnia łajza wali w klawiaturę, udając niewiniątko i biednego, skrzywdzonego chłopczyka, cyklicznie wydaje z siebie ryk zranionego jelenia. Z tym, że te rany to takie markowane są, na potrzeby tutejszego pisania. Ponoć pięknego... No, ale gówno też można zawinąć w złoty papierek.

                                                    Co do zastanawiania się, jeśli chodzi o Twoich chłopców to należy wziąć pod uwagę i spodziewać się, iż potomkowie pozostaną tacy supermądrzy jak tatuś... Krew z krwi, kość z kości, no i ta cała reszta przekazana celnym strzałem w pakiecie, z pewnym ryzykiem przypadkowej mutacji na niekorzyść jakości dawcy.
                                                    Przesiąkną tym, czym ich tatuś skutecznie nasączy... Nauczą się traktować z buta i jebnąć między oczy - co do tego nie mam żadnych wątpliwości.
                                                    Nieśmiało proponuję byś mniej pierdział przed komputerem, a więcej czasu spędzał ze swoimi chłopcami. To przyniesie znacznie więcej pozytywnych efektów niż pobożne życzenia tatusia na jakimś badziewiastym forum, przekazywane im jak namaszczenie i spuścizna po SuperTatusiu.
                                            • rekreativa Re: Androgyniczni, link do Badań Manninga palców 12.08.15, 19:26
                                              I jeszcze dodam, że tak się tu trochę chichramy z tej palcowej teorii, a tymczasem sprawdziłam trochę paluchów w otoczeniu i obserwacje się pokrywają z teorią.
                                      • sea.sea Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:05
                                        Ja mam tak samo, tylko odwrotnie ;)
                    • ninek04 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 00:01
                      Gogol 77napisal>
                      >Potem się gdzieś dowiedziałem, że tak może działać nadmiar testosteronu. Ale to chyba nie to o co urqu oskarża triis parę wpisów wyżej a ona się wypiera?<

                      Może dziewczyna cierpiała na zespół policystycznych jajników, którego jedynym z objawem jest nadmierne owłosienie, na piersiach i mostku tez m.in.To zaburzeniae hormonalne, gdzie właśnie jest wysoki poziom androgenow. No ale to się leczy,dziwne trochę, że nic nie zrobiła z tymi włosami, skoro bzykac się bzykala wcześniej i była chętna,jak pisałeś. No to mogła się ich pozbyć wcześniej. :)
          • urquhart Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:36
            triismegistos napisała:

            > Urqu, wyobraź sobie, ze płacą ci za ruchanie. Robiłbyś to częściej i z większym
            > entuzjazmem?

            Zależy jak i z kim: )

            Ale czytam czasem garsoniere jak divy (określenie zawodu z szacunkiem) piszą jak dają radę z klientami którzy ich brzydzą tylko myśląc o kasie . A z jakimi seks lubią I wspominają z przyjemnością. One pisywaly że nie dałyby rady grzebać w zepsutych cuchnacych zębach jak dentysci, czy podcierać obesranych staruchow
            Tak że znów punkt widzenia może być różny.
            • sabat777 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:44
              urquhart napisał:

              > Ale czytam czasem garsoniere jak divy (określenie zawodu z szacunkiem) piszą j
              > ak dają radę z klientami którzy ich brzydzą tylko myśląc o kasie . A z jakimi s
              > eks lubią I wspominają z przyjemnością. One pisywaly że nie dałyby rady grzeba
              > ć w zepsutych cuchnacych zębach jak dentysci, czy podcierać obesranych starucho
              > w
              > Tak że znów punkt widzenia może być różny.

              Różnica to w przypadku lekarza wkraczanie do cudzej strefy intymnej a w przypadku prostytutki - udostępnianie swojej. Dla większości osób, które znam jest to znacznie poważniejsze tabu.
              Dentystka nie pokazuje Ci swojej cipki.
              Przynajmniej zazwyczaj... ;)
              • loppe Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:55
                sabat777 napisał:
                >
                > Różnica to w przypadku lekarza wkraczanie do cudzej strefy intymnej a w przypad
                > ku prostytutki - udostępnianie swojej. Dla większości osób, które znam jest to
                > znacznie poważniejsze tabu.
                > Dentystka nie pokazuje Ci swojej cipki.
                > Przynajmniej zazwyczaj... ;)

                Och, moja dentystka, przypomniałeś mi. Jak ja ją lubię, bo to cudowna bardzo fajna kobieta po 30-tce. Mam wrażenie że się rozstała z mężem i jest otwarta na romans, oczywiście ze mną. Nie pytam, czy się rozstała. No przynajmniej flirtuje ze mną, a ja z nią troszeczkę bo jest cudowna. Ostatnio powiedziała mi: "No i co pan tak oczy spuszcza?". Z takim uśmiechem wartym milion...
                • loppe Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:59
                  "No i co pan tak oczy spuszcza?". Z takim uśmiechem wartym milion...

                  Była nie w całym białym outficie tym razem, tylko w niebieskiej bluzeczce eskponującej biust rozmiar 3 (jest szczupłej budowy) i tych białych spodniach. Zgrabniutka. Ale przede wszystkim osobowość - tylko ja niestety nie mogę mówić większość czasu i to bardzo utrudnia mi, a ona mi ostatnio o Alice Cooperze muzyce w trakcie mojej zatkanej gęby... Strasznie serdecznie się zawsze żegnamy, iskrzy.
                  • loppe Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 12:10
                    Ale ja już nie jestem tak jak kiedyś zainteresowany romansami, raczej wspieram kobiety platonicznie
                    • loppe Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 12:13
                      Mam ochotę ją przytulić czasem po naszych serdecznych spotkaniach, no ale ludzie... kto przytula dentystkę w gabinecie?
                      • prosty_facet Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 17:23
                        > Mam ochotę ją przytulić czasem po naszych serdecznych spotkaniach, no ale ludzi
                        > e... kto przytula dentystkę w gabinecie?

                        To zależy, czy jest jeszcze pomoc dentystyczna czy jesteście sami ;-)
            • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 12:23
              urquhart napisał:

              > triismegistos napisała:
              >
              > > Urqu, wyobraź sobie, ze płacą ci za ruchanie. Robiłbyś to częściej i z wi
              > ększym
              > > entuzjazmem?
              >
              > Zależy jak i z kim: )
              >
              > Ale czytam czasem garsoniere jak divy (określenie zawodu z szacunkiem) piszą j
              > ak dają radę z klientami którzy ich brzydzą tylko myśląc o kasie . A z jakimi s
              > eks lubią I wspominają z przyjemnością. One pisywaly że nie dałyby rady grzeba
              > ć w zepsutych cuchnacych zębach jak dentysci, czy podcierać obesranych starucho
              > w
              > Tak że znów punkt widzenia może być różny.

              No ale Urqu trzeba szczerze dodac, ze do tego zawodu nie wystarczy umilowanie seksu ale rownie wazne jest tez umilowanie pieniedzy. Jak sam napisales umiejetnosc podniecania sie kasa.

              Przeczytalam ten artykul. To zdanko o motywacji kobiet ponadprzecietnie lubiacych seks sobie dodales od siebie ;-)

              Ja mam inna propozycje zamiast powszechnej legalizacji prostytucji. Skoro kobiety staja sie jak mezczyzni tj. staja sie finansowo niezalezne, nabywaja wladze to moze mezczyzni powinni sie w odpowiedzi na to stac bardziej jak kobiety? W jakim sensie? Ano oferowac kobietom to, czego mezczyzni oczekuja od kobiet. Skoro kobiety sa prawie mezczyznami to powinny reagowac na:
              1. zadbane meskie cialo (sytwetke o odpowiednich proporcjach)
              2. fajny ubior, ktory jest odpowiednikiem, jak sam twierdzisz gry wstepnej
              3. umiejetnosci lozkowe
              4. sex appeal
              5. dostepnosc (brak zwiazkow, zobowiazan)
              6. inteligencje
              ect

              Bo widzisz, ja sobie wzielam do serca slowa Zombika zeby zajac sie moim wlasnym zwiazkiem i zaczelam dyskusje z moim partnerem (100 kg 176 cm wzrostu) na temat jego atrakcyjnosci fizycznej mowiac czy na pewno aby nie pocwiczylby ze mna moja sztanga i nie pobiegal. Ja sie wszystkim zajme (planem treningu, dieta, gotowaniem). To wiesz, ze on mi udowodnil przepytujac wszystkich swoich znajomych (facetow) czy ktos z nich lubi trening silowy (ksztaltowanie sylwetki) i wyszlo mu z tej ankiety, ze ZADEN nie lubi, ze kazdemu wydaje sie nudny i glupi i dlatego on z zyciu nie bedzie tego robil, nie bedzie tez biegal, bo mu nic nie daje (bo jak pisalam wczesniej po kazdym biegu wpierdzielal duza paczke czipsow).

              Skoro ja staje sie mezczyzna to czy nie bede reagowac seksualnie na fajna meska dupe? To dlaczego ta dupa o siebie nie zadba?
              • marek.zak1 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 12:38
                hello-kitty2 napisała:
                > Ja mam inna propozycje zamiast powszechnej legalizacji prostytucji. Skoro kobiety staja sie jak mezczyzni tj. staja sie finansowo niezalezne, nabywaja wladze to moze mezczyzni powinni sie w odpowiedzi na to stac bardziej jak kobiety? W jakim sensie? Ano oferowac kobietom to, czego mezczyzni oczekuja od kobiet. Skoro kobiety sa prawie mezczyznami to powinny reagowac na:
                > 1. zadbane meskie cialo (sytwetke o odpowiednich proporcjach)
                > 2. fajny ubior, ktory jest odpowiednikiem, jak sam twierdzisz gry wstepnej
                > 3. umiejetnosci lozkowe
                > 4. sex appeal
                > 5. dostepnosc (brak zwiazkow, zobowiazan)
                > 6. inteligencje
                > ect
                >
                > Bo widzisz, ja sobie wzielam do serca slowa Zombika zeby zajac sie moim wlasnym
                > zwiazkiem i zaczelam dyskusje z moim partnerem (100 kg 176 cm wzrostu) na temt jego atrakcyjnosci fizycznej mowiac czy na pewno aby nie pocwiczylby ze mna moja sztanga i nie pobiegal. Ja sie wszystkim zajme (planem treningu, dieta, gotowaniem). To wiesz, ze on mi udowodnil przepytujac wszystkich swoich znajomych (facetow) czy ktos z nich lubi trening silowy (ksztaltowanie sylwetki) i wyszlo mu z tej ankiety, ze ZADEN nie lubi, ze kazdemu wydaje sie nudny i glupi i dlatego on z zyciu nie bedzie tego robil, nie bedzie tez biegal, bo mu nic nie daje (bo jak pisalam wczesniej po kazdym biegu wpierdzielal duza paczke czipsow).
                >
                > Skoro ja staje sie mezczyzna to czy nie bede reagowac seksualnie na fajna meska
                > dupe? To dlaczego ta dupa o siebie nie zadba?
                ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                Obserwujac rzeczywistośc widzimy, że większość dup o siebie nie dba, a to Ty I ja nalezymy do wyjatków. Mamy pierdolca w temacie fitness/sylwetki I inni uważaja że mamy tego pierdolca naprawdę.

                >
          • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 12:16
            >>wyobraź sobie, ze płacą ci za ruchanie. Robiłbyś to częściej i z większym entuzjazmem?

            Ja zdecydowanie tak.
            Wręcz do tego stopnia, że bez problemu robiłbym to z kobietą z którą nie zdecydowałbym się na seks nie za pieniądze.

            A to dlatego, że nie czułbym moralnego zobowiązania do utrzymywania powstałego w ten sposób dziecka.
      • triismegistos Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:12
        Nijak nie wpłynie.
    • loppe Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:07
      Na pewno - tak jak wskazuje Triis - są kobiety ceniące sobie jak najczęstszą penetrację. Na przykład te spod znaku Skorpiona. Ja za młodu podchodziłem do tematu z założeniem, że nie chcą raczej, że to faceci chcą; kolega mnie uspokajał - chcą, chcą.
      • marek.zak1 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:14
        loppe napisał:

        > Na pewno - tak jak wskazuje Triis - są kobiety ceniące sobie jak najczęstszą penetrację. Na przykład te spod znaku Skorpiona. Ja za młodu podchodziłem do tematu z założeniem, że nie chcą raczej, że to faceci chcą; kolega mnie uspokajał - chcą, chcą.
        ---------------------------------------------------------------------------------------------------------
        No proszę, a moja zona to skorpionica. To wiele wyjaśnia.
        • loppe Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 11:19
          marek.zak1 napisał:

          > loppe napisał:
          >
          > > Na pewno - tak jak wskazuje Triis - są kobiety ceniące sobie jak najczęst
          > szą penetrację. Na przykład te spod znaku Skorpiona. Ja za młodu podchodziłem d
          > o tematu z założeniem, że nie chcą raczej, że to faceci chcą; kolega mnie uspok
          > ajał - chcą, chcą.
          > -------------------------------------------------------------------------------
          > --------------------------
          > No proszę, a moja zona to skorpionica. To wiele wyjaśnia.


          Dokładnie. Skorpionica powie Ci gdy jesteś w trakcie penetracji: "jeszcze, jeszcze", albo po stosunku: "ja mogłabym cały czas". Miałem przyjemność z dwiema Skorpionicami. Zidentyfikowanymi zodiakalnie, bo wcześniej śmiałem się z Zodiaku.
          Taki Skorpion z kolei, zalecam paniom z jakimiś problemami ale gotowymi na terapię seksualną - tak je wytrzęsie, że zapomną o wszystkim, aż mózg im się zmieni, trochę...
        • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 12:27
          marek.zak1 napisał:

          > loppe napisał:
          >
          > > Na pewno - tak jak wskazuje Triis - są kobiety ceniące sobie jak najczęst
          > szą penetrację. Na przykład te spod znaku Skorpiona. Ja za młodu podchodziłem d
          > o tematu z założeniem, że nie chcą raczej, że to faceci chcą; kolega mnie uspok
          > ajał - chcą, chcą.
          > -------------------------------------------------------------------------------
          > --------------------------
          > No proszę, a moja zona to skorpionica. To wiele wyjaśnia.

          A najwyrazniej Mabelle to nie skorpionica. To wiele wyjasnia.
          Zycie jest proste ;)
      • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 12:24
        Jedna z dziewic po 30-tce które znam to właśnie Skorpionka.
        I to taka z poważnymi zahamowaniami: seks tylko w pozycji misjonarskiej i zero czynnego seksu oralnego.
        Natomiast czy by się kiedyś odblokowała to nie wiem, bo ja z kolei jestem totalnie zablokowany na seks bez antykoncepcji hormonalnej.
        • hello-kitty2 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 12:30
          aardwolf_ge napisał:

          > Jedna z dziewic po 30-tce które znam to właśnie Skorpionka.
          > I to taka z poważnymi zahamowaniami: seks tylko w pozycji misjonarskiej i zero
          > czynnego seksu oralnego.
          > Natomiast czy by się kiedyś odblokowała to nie wiem, bo ja z kolei jestem total
          > nie zablokowany na seks bez antykoncepcji hormonalnej.

          Podaj jeszcze dla porzadku swoj znak zodiaku ;O
          • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 12:32
            Tak podstawowa informacja jest w opisie profilu.
        • loppe Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 11.08.15, 12:31
          aardwolf_ge napisał:

          > Jedna z dziewic po 30-tce które znam to właśnie Skorpionka.
          > I to taka z poważnymi zahamowaniami: seks tylko w pozycji misjonarskiej i zero
          > czynnego seksu oralnego.
          > Natomiast czy by się kiedyś odblokowała to nie wiem, bo ja z kolei jestem total
          > nie zablokowany na seks bez antykoncepcji hormonalnej.

          Zodiak jest - wyjaśniam - tylko jednym, bardzo potężnym, z wpływów. Nigdy nie jest tak że jest 100% gwarancja zachowań. I bardzo dobrze. Wszelkie statystyki czegokolwiek no...jakoś nie wskazują że 100%
          • kawitator Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 08:44
            Dla Loppego i innych wierzących w horoskopy pozwalam sobie zacytować horoskop (aha44.pl/content/view/1333/70/) aby wiedzieć jakie to mają cechy:

            Baran ( 20. III – 18. IV)
            Urodzeni pod tym znakiem są z natury rzeczy ociężali umysłowo i z trudem uczą się najprostszych czynności. Tylko długotrwałym biciem można Barana skłonić do przyswojenia minimum wiedzy (tabliczka mnożenia, wyjątki na„rz”). Ludzie spod tego znaku z powodu swojej tępoty w pracy dezorganizują wszystko, dzięki czemu awansują szybko na wysokie stanowiska. W kontaktach towarzyskich Barany są z reguły niezmiernie uciążliwe i z powodu najmniejszego pretekstu, a nierzadko i bez, wywołują karczemne burdy i bijatyki. Na szczęście żyją krótko.

            Byk – Wenus (19. IV – 19. V)
            Wdzięk powiatowego Casanovy i skłonności homoseksualne. Niczym nie zmącone przekonanie, że jest pępkiem świata. Lubi mizdrzyć się zarówno przed lustrem jak i w pracy. Najbliższą rodzinę terroryzuje od urodzenia do późnej starości. Nigdy niczego nie czyta, choć o wszystkim ma z góry wyrobione zdanie. Poci się.

            Bliźnięta – Merkury (20. V – 20. VI)
            Ludzie spod tego znaku w ogóle nie osiągają dojrzałości zarówno intelektualnej, jak i uczuciowej. Jedyne co naprawdę potrafią, to raz w tygodniu wypełnić kupon Totolotka. Niezdarnie to ukrywają, ale największą przyjemność sprawia im dłubanie w nosie. Zapraszając takiego do domu należy pamiętać, że kradnie i koniecznie przed wyjściem zrewidować.

            Rak – Księżyc (21. VI – 21. VII)
            Szkoda słów. Nie pomoże nawet oddział zamknięty. Urodzeni pod znakiem Raka oszukują na każdym kroku, zdradzają, uwielbiają podłożyć świnię. Rakom nie można wierzyć nigdy i w niczym. Jeśli np. Rak mówi, że ceni sobie twoją przyjaźń, to można być pewnym, ze przed godziną napisał do szefa donos. Raki stale komuś czegoś zazdroszczą, a po dwudziestym piątym roku życia łysieją, garbią się i tracą zęby. Słusznie zresztą.

            Lew – Słońce (22. VII – 21. VIII)
            Urodzeni pod znakiem Lwa od najmłodszych lat maja skłonności do narkomanii, pijaństwa i najbardziej brutalnej rozpusty. Nie lubią się uczyć, z trudem kończą szkoły, nawet specjalne, uwielbiają krzywoprzysięstwo i bardzo chętnie zeznają przed sadem. Zdemaskowani wywołują awantury i dantejskie sceny. Wżyciu rodzinnym Lwy na szczęście nie uczestniczą bo każdy lew po 30 roku życia to impotent.

            Panna – (22. VIII – 21. IX)
            Bardziej osobiste wiązanie się z ludźmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz beznadziejna, bo Panna – zarówno rodzaju męskiego, jak i żeńskiego – jako partner erotyczny wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika. Dzieci ze związku Panny z jakimkolwiek innym znakiem kończą na ogół w klinikach dla nerwicowców. Umysłowo Panna pozostaje zawsze stuprocentową dziewicą.

            Waga – Wenus (22. IX – 22. X)
            Trzeba mieć prawdziwego pecha, żeby urodzić się pod znakiem Wagi. To przesądza właściwie o wszystkim. Wagi maja krótką pamięć i wzrok, dwie lewe ręce, tępy słuch i dowcip, ambicje zawodowe i poczucie humoru w zaniku. Nie mają natomiast szczęścia do pieniędzy, powodzenia w miłości, rozumu i zdrowia. Ze względu na to, że mają to, czego nie mają, Wagi są idealnymi współmałżonkami.

            Skorpion – Mars (23. X – 21. XI)
            Ma manie prześladowczą. Nic nie jest wstanie zmienić jego przekonania, że licznym, stałym niepowodzeniom Skorpiona winien jest zawsze ktoś inny, a nie on sam. Ze strachu atakuje pierwszy i od tyłu. Z przyjemnością dręczy zwierzęta i marzy o posadzie dozorcy w ZOO.

            Strzelec – Jowisz (22. XI – 20. XII)
            Osobnik spod tego znaku wykazuje dużo energii i pomysłowości – urodzony działacz społeczny. Oczywiście do czego się nie weźmie, to spieprzy. W dzieciństwie zabiera młodszym dzieciom cukierki. Ma skłonności do samogwałtu i podgląda w toalecie. Na starość pisuje wspomnienia od początku do końca zmyślone.

            Koziorożec – Saturn (21. XII – 19. I)
            Każde zdrowe i dbające oswój rozwój społeczeństwo powinno natychmiast izolować osoby spod znaku Koziorożca. Koziorożec, sam alkoholik i analfabeta, chętnie deprawuje młodzież, gwałci staruszki, póki nie popadnie w nieuchronną impotencję. Nadaje się wyłącznie dokopania rowów, a i to pod nadzorem. Wżyciu rodzinnym przeważnie bije.

            Wodnik – Uran, Saturn (20. I – 18. II)
            Ma szalony pociąg do gastronomii czwartej kategorii i nigdy nie oddaje pożyczonych pieniędzy. Mężczyźni spod tego znaku, wcześniej czy później, okazują się ekshibicjonistami, a kobiety nimfomankami. W zakładzie penitencjarnym czują się dobrze bo spędzają tam większość życia.

            Ryby – Jowisz, Neptun (19. II – 19. III)
            Bez przerwy powoduje ciągłe nieporozumienia w pracy i w domu. Prochu na pewno nie wymyśli. Sprawdza się jako kontroler biletów autobusowych. Lubi pornografię. Broń Boże nie dopuszczać go do urządzeń bardziej skomplikowanych niż tłuczek do kartofli, bo popsuje. Znak sprzyjający – żaden.

            myślę ze bardzo trafna charakterystyka Odnajdujecie się ;-P
            • urszula.slo Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 12:59
              Umarłam ze śmiechu :)
            • sid_15 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:13
              Może dlatego, że to bardziej pod mężczyzn, ale u mnie zgadza się góra połowa. :)
            • loppe Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:34
              Ja już kiedyś trafiłem - ale na inny - tego typu, bardzo mnie rozśmieszyło. Np. Lew - degenerat i impotent. I tak dalej:))
              • loppe Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:38
                Muszę kiedy sam taki napisać.

                Lew
                Degenerat i impotent. Jest tak dumny, że nawet nie zauważy że zasmarkał swoją ostatnią koszulę. I tak dalej:))
    • sid_15 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:21
      Nawiążą trochę i opiszę swój problem, bo u mnie wyszło tak, że ja chcę częściej, a pan może rzadziej. Może rzadziej, bo sytuację życiową ma taką, że trzeba się konspirować, a nie ze kwestie techniczne. Natomiast ja mam sporo wolnego czasu i mogłabym codziennie, fizycznie i czasowo. Ponieważ w przypływie szczęścia i dobrej organizacji udaje się góra raz w tygodniu, to mam dylemat. Pan mnie bardzo, bardzo kręci, z wzajemnością. Sytuacja jest taka, że częściej niż jest się nie da, bo może zrobić się ryzykownie. I nie wiem - czy odpuścić sobie i się jakoś wyluzować, bo w sumie tylko raz na jakiś czas, a reszta dni chodzenia po ścianach z pożądania, to tak trochę średnio. Czy korzystać z tego, co jest, bo właśnie pożądanie i seks świetny. Uprzedzam - "uprawiaj seks z kimś innym" tak średnio wchodzi w grę, bo kręci mnie ten konkretny facet i właśnie jego chcę.
      • sea.sea Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:23
        Korzystaj, wcale nie tak łatwo znaleźć kogoś, kto kręci do nieprzytomności.
        • sid_15 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:33
          Ale wiesz, jakie to jest męczące, kiedy się widzimy i bardzo by się chciało, lecz się nie da? :)
          • sea.sea Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:42
            Wiem doskonale. Uwierz mi, potem, jak już tego nie ma, to się za tym pieruńsko tęskni i człowiek żałuje, że się niewystarczająco delektował i czekaniem i konsumpcją.
            • sid_15 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:45
              Ech, pewnie masz rację. Aż tak nie zdarza się na każdym kroku. :)
              • sea.sea Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:47
                Ja teraz przez takie właśnie żyję teraz w celibacie, bo jak się już wie, jak to jest z kimś tak pociągającym, to trudno się potem przemóc do pół gwizdka :/
                • sid_15 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:49
                  A weź mnie nie strasz, bo u mnie to jest historia, która prędzej czy później musi się skończyć, więc nie chcę myśleć, że potem tylko "wystarczająco dobrze" może mnie czekać. :/
      • aardwolf_ge Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:32
        powiedz o wszystkim tej organizacji przed którą konspiruje to nie będzie musiał się ukrywać
        • sid_15 Re: A 'male sex deficit' - what about us horny w 12.08.15, 19:34
          To ja już wolałabym się wymiksować, bo takie wyjście nikomu by nie zrobiło dobrze.:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka