urquhart 06.12.15, 23:39 proseksualna.pl/zwiazki/jak-zmienic-chec-zdrady-w-cos-pozytywnego/ Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gomory Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 07.12.15, 00:02 > możemy po prostu masturbować się do fantazji o byciu pożądanymi Dla mnie jako faceta to zabawne. Miałbym walić konia dlatego, że kręcę jakąś laskę? Jeśli już miałbym pobujać się w krainach fantazji, to prędzej stanąłby mi na myśl, że zdradzam. Jestem jakimś ewenementem? Macie inaczej? Powyższego pytania nie kieruję do kobiet ;). Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 07.12.15, 00:05 gomory napisał: > Miałbym walić konia dlatego, że kręcę jakąś laskę? Stawiam, że wolałbyś, żeby to ona waliła Ci konia, bo ją kręcisz? :D Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 07.12.15, 00:29 gomory napisał: > > możemy po prostu masturbować się do fantazji o byciu pożądanymi > > Dla mnie jako faceta to zabawne. > Miałbym walić konia dlatego, że kręcę jakąś laskę? Ale podniecenie ze strony drugiej płci jest uznanym afrodyzjakiem Gomory. Odpowiedz Link
urquhart Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 07.12.15, 09:54 > Miałbym walić konia dlatego, że kręcę jakąś laskę? > Jeśli już miałbym pobujać się w krainach fantazji, to prędzej stanąłby mi na my > śl, że zdradzam. > Jestem jakimś ewenementem? Macie inaczej? Kręcenie to pożądanie i od tego niewatpliwie staje. Zdrada to z definicji oszustwo brak lojalności, wyrządzanie krzywdy ale nie wiem komu od tego staje, mi nie. A następne propozycje w tekscie które pominąłeś to otwarcie z związku lub swing w którym masz zarówno lojalność w negocjowanym zakresie jak i kręcenie. Mnie dużo bardziej przekonuje niż pomysł walenia konia pod fantazje o zdradzie. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 07.12.15, 00:04 Można też zostać mistrzem w podskakiwaniu na jednej nodze kręcąc się przy tym wokół własnej osi, przepisać od tyłu "Annę Kareninę" albo "Opowieści 1001 nocy", wynaleźć rewolucyjną metodę na nadmuchanie balonika tyłkiem, lub też pójść na pochód pierwszomajowy w połowie listopada i wkurwiać się, że duch robotniczy w narodzie zanika. Wszystko, byle tylko nie zdradzić! Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 07.12.15, 00:20 sabat777 napisał: > Można też zostać mistrzem w podskakiwaniu na jednej nodze kręcąc się przy tym w > okół własnej osi, przepisać od tyłu "Annę Kareninę" albo "Opowieści 1001 nocy", > wynaleźć rewolucyjną metodę na nadmuchanie balonika tyłkiem, lub też pójść na > pochód pierwszomajowy w połowie listopada i wkurwiać się, że duch robotniczy w > narodzie zanika. Wszystko, byle tylko nie zdradzić! Sublimacja, substytucja. "Sublimacja (od łac. sublimis, wyniosły) – jeden z mechanizmów obronnych znanych w psychologii, odmiana substytucji. Jest to jeden z obronnych mechanizmów osobowości, polegający na przesunięciu popędu (potrzeb, motywów) z celu, którego nie można zrealizować ze względu na niezgodność z przyjętymi zasadami, na inny, zastępczy obiekt lub czynność. Zygmunt Freud uważał, że cały dorobek kultury jest efektem sublimacji popędu seksualnego. Teraz wiadomo, że istnieją też inne motywacje działań artystycznych." Oczywiście że może dotyczyć również wł. chęci zdrady, a nie całego popędu seksualnego jednostki. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 07.12.15, 00:24 loppe napisał: > Oczywiście że może dotyczyć również wł. chęci zdrady, a nie całego popędu seksu > alnego jednostki. Spróbuj teraz wyobrazić sobie, co by się stało, gdyby całą wieloletnią chuć jednostki seksualnie popędliwej przesunąć w zapamiętałą czynność podskakiwania na jednej nodze! Potęga, Panie. Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 07.12.15, 00:26 sabat777 napisał: > loppe napisał: > > > Oczywiście że może dotyczyć również wł. chęci zdrady, a nie całego popędu > seksu > > alnego jednostki. > > Spróbuj teraz wyobrazić sobie, co by się stało, gdyby całą wieloletnią chuć jed > nostki seksualnie popędliwej przesunąć w zapamiętałą czynność podskakiwania na > jednej nodze! Potęga, Panie. Co proponujesz jako możliwie najlepszy substytut pożycia pozamałżeńskiego? Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 07.12.15, 07:15 >Spróbuj teraz wyobrazić sobie, co by się stało, gdyby całą wieloletnią chuć jednostki seksualnie popędliwej przesunąć w zapamiętałą czynność podskakiwania na jednej nodze! Potęga, Panie.< Podskakiwanie na jednej nodze jako znak rozpoznawczy "sublimatorów"zdrady.To by było całkiem niezłe, takie tłumy podskakiwaczy ;) Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 07.12.15, 07:03 Jakby dla mnie zdradą było tylko myślenie o innych osobach,czy wyobrażanie siebie z nimi w łóżku, to by znaczyło, że zdradziłam już męża z tabunami mężczyzn;) Zdrada bez kontaktu fizycznego to żadna zdrada.Zresztą to też nie jest takie oczywiste -ja myślę, że jeśli ustały te składowe miłości, o których pisał Wojciszke, czyli intymność, namiętność,bliskość ,a zostają tylko resztki zaangażowania,ograniczające się do samej logistyki spraw domowych, czyli związek staje się pusty,jest związkiem juz tylko formalnym, to wówczas kontakty intymne z tym drugim nie są zdradą. Zdrada już wcześniej nastąpiła w związku, ze strony tego,który odpuścił, czy zniszczył tę intymność, czy bliskość. Odpowiedz Link
zawle Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 12:03 ninek04 napisała: czyli związek staje się > pusty,jest związkiem juz tylko formalnym, to wówczas kontakty intymne z tym dru > gim nie są zdradą. Zdrada już wcześniej nastąpiła w związku, ze strony tego,któ > ry odpuścił, czy zniszczył tę intymność, czy bliskość. No tak pewnie się tłumaczą wszyscy zdradzający. Jednak związek to dwoje, dwoje dopuściło się zaniedbań. Zdradą w stosunku do siebie samego jest życie w kłamstwie, a niezauważenie że druga strona się odkochała. Zdradza się po cichu bo tak mi się opłaca. Odpowiedz Link
zawle Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 12:08 Mój mąż nie spał ze mną kilka lat. Poznałam kogoś. Wtedy też uważałam że nie zdradzam, w zasadzie nadal tak uważam- nie zdradziłam. Nie obnosiłam się z tym gdzie realizuję swoją seksualność, ale nie robiłam z tego tajemnicy. Gdy zapytał, powiedziałam prawdę. A zapytał bardzo szybko, bo normalnie z tym drugim gadałam przez telefon, umawiałam się oficjalnie. To było odejście. Aczkolwiek gdy ktoś nazwie to zdradą, nie będę protestować, powinnam była najpierw odejść. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 12:49 Powinno sie unikac alkoholu. Powinno sie jesc pieczywo z grubego przemialu. Powinno sie dobrze wysypiac. Powinno sie wystrzegac sie slodyczy, kawy i papierosow. Powinno sie zawsze mowic prawde. Powinno sie odnosic do wszystkich z szacunkiem naleznym ludzkiej istocie. Powinno sie dbac o czystosc i o srodowisko. Powinno sie duzo czytac i regularnie wyprozniac. Powinno sie byc wiernym. Powinno sie byc zawsze uczciwym i z podniesiona przylbica brac na barki wszystkie swoje bledy... Ok, ta lista jest duzo dluzsza niz wszystkie posty napisane na tym forum od poczatku jego istnienia. Rzecz w tym, ze ktos kto by postepowal zgodnie z wszystkimi powinnosciami, ktore zastal jako jednostka ludzka na swiecie, bylby na krotkiej drodze do popelnienia samobojstwa. Nie wyobrazam sobie czlowieka, ktory by to psychicznie udzwignal. Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 12:53 "Kochaj i rób co chcesz" - Św.Augustyn Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 12:54 "Zwięzłość jest duszą rozumu" - Szekspir :) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 13:03 loppe napisał: > "Zwięzłość jest duszą rozumu" - Szekspir> :). ========================= Trwaj chwilo, jesteś piękna - Gioethe. W czwartek wróciłem z Pardubc. Pozdrowiłem Olomouc od Ciebie. Teraz do Berlina. Za chwile obejrzę najwyższego Chrystusa na świecie, który jest w Świebodzinie. To robi na wszystkich ogromne wrażenie. Ludzie robią zdjęcia, ogólne poruszenie. Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 13:14 marek.zak1 napisał: > loppe napisał: > > > "Zwięzłość jest duszą rozumu" - Szekspir> :). > ========================= > > Trwaj chwilo, jesteś piękna - Gioethe. > W czwartek wróciłem z Pardubc. Pozdrowiłem Olomouc od Ciebie. Teraz do Berlina. > Za chwile obejrzę najwyższego Chrystusa na świecie, który jest w Świebodzinie > . To robi na wszystkich ogromne wrażenie. Ludzie robią zdjęcia, ogólne poruszen > ie. I znów piękna myśl:). Goethe zresztą pięknie żył, nie tylko pisał. Było o nim bardzo dużo w biografii Schopenhauera. Obaj panowie latami pracowali nad... teorią barw, a Goethe tę naukową działalność uważał nawet za ważniejszą od swojej jakże słynnej twórczości literackiej?! A ja Marku "tylko" wielką świątynię w Miasteczku Wilanów ostatnio często oglądam z tego typu obiektów jakie opisujesz w swoim dzienniku podróży:). W dawnych czasach ktokolwiek podróżował, prowadził taki dziennik - nie było telewizji, samolotów, podróże były rzadkie i cenione ogromnie. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 13:36 loppe napisał: A ja Marku "tylko" wielką świątynię w Miasteczku Wilanów ostatnio często oglądam z tego typu obiektów jakie opisujesz w swoim dzienniku podróży:). W dawnych czasach ktokolwiek podróżował, prowadził taki dziennik - nie było telewizji, samolotów, podróże były rzadkie i cenione ogromnie. =================================== Do Pragi i Berlina to moje dwie najbardziej uczęszczane i bardzo historyczne trasy. Ta do/z Berlina występuje wielokrotnie w jednej z moich książek. Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 13:53 marek.zak1 napisał: > loppe napisał: > opisujesz w swoim dzienniku podróży:). W dawnych > czasach ktokolwiek podróżował, prowadził taki dziennik - nie było telewizji, sa > molotów, podróże były rzadkie i cenione ogromnie. > =================================== > > Do Pragi i Berlina to moje dwie najbardziej uczęszczane i bardzo historyczne tr > asy. Ta do/z Berlina występuje wielokrotnie w jednej z moich książek. Berlin był jednym z 4 miast po których obwieźliśmy naszego małego misiaczka-córkę. W Berlinie obejrzeliśmy m.in Reichstag - b.dokładnie, a spaliśmy w hotelu przy nowym dworcu kolejowym, z widokiem na Reichstag. Widziałem tego samego człowieka dzień po dniu, co b. rzadko się zdarza w wielkich miastach, za drugim razem na tej wystawnej ulicy: www.google.pl/search?q=kurfurstendamm&biw=1280&bih=598&tbm=isch&imgil=jfMVQgVA2uJGEM%253A%253B6qqWrJoOlBpzEM%253Bht Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 14:06 Tu mi się przypomina jak Kałużyński opisał kiedyś swój wywiad z Richardem Bartonem na festiwalu filmowym w Moskwie. Rozmowa odbywała się w pokoju hotelowym naprutego jak zwykle gwiazdora i dziennikarz w pewnym momencie spytał, jak mu się podoba Moskwa. - O, to piękne miasto, muszę je kiedyś obejrzeć - po czym wykonał ruch jakby chciał wstać i podejść do okna:)) Odpowiedz Link
zawle Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 13:04 sabat777 napisał: Rzecz w tym, ze ktos kto by postepowal zgodnie z wszystki > mi powinnosciami, ktore zastal jako jednostka ludzka na swiecie, bylby na krotk > iej drodze do popelnienia samobojstwa. Nie wyobrazam sobie czlowieka, ktory by > to psychicznie udzwignal. Tyle że widzisz, ja go skrzywdziłam. I siebie. Wyszło na to, że odeszłam do kochanka. A odeszłam od niego, nie do kogoś. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 13:10 Czasem wybor w zyciu polega na tym, kogo bedziesz musiala skrzywdzic bardziej. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 13:12 zawle napisała: > Tyle że widzisz, ja go skrzywdziłam. I siebie. Wyszło na to, że odeszłam do kochanka. A odeszłam od niego, nie do kogoś. ====================================== Nie byłaś w związku, bo, jak napisałaś, on nie chciał kilka lat się seksić, więc od nikogo nie odeszłaś, bo z nim nie byłaś. > Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 17:18 zawle napisała >Tyle że widzisz, ja go skrzywdziłam. I siebie. Wyszło na to, że odeszłam do kochanka. A odeszłam od niego, nie do kogoś.< Ale czym go skrzywdzilaś właściwie? Tym,że nie chciałaś z nim być, wyrządzilaś mu krzywdę i sobie również? Kluczowe jest to odejście od kogoś, dla siebie samej, dla spokoju wewnętrznego,bo zostawanie z kimś, by kogoś nie skrzywdzić przeważnie obraca się przeciwko nam. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 15:42 zawle napisała >Gdy zapytał, powiedziałam prawdę. A zapytał bardzo szybko, bo normalnie z tym drugim gadałam przez telefon, umawiałam się oficjalnie. To było odejście. Aczkolwiek gdy ktoś nazwie to zdradą, nie będę protestować, powinnam była najpierw odejść.> No widzisz, Ciebie przynajmniej zapytał, czyli jeszcze mu na Tobie zależało, był jakiś ślad relacji. ;)My odeszlismy od siebie całkowicie. Gdy spytałam kiedyś, żeby może otworzyć związek, to mi powiedział za którymś razem:rób, co chcesz, ty mnie już nie interesujesz.I tak zrobiłam. Odeszłam od niego, różnica jest taka, że jeszcze mieszkamy razem, ale co to zmienia. Odpowiedz Link
zawle Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 13:27 ninek04 napisała: > No widzisz, Ciebie przynajmniej zapytał, czyli jeszcze mu na Tobie zależało, by > ł jakiś ślad relacji. ;) Zapytał, bo zachowywałam się ostentacyjnie;) My odeszlismy od siebie całkowicie. Gdy spytałam kiedyś > , żeby może otworzyć związek, to mi powiedział za którymś razem:rób, co chcesz, > ty mnie już nie interesujesz.I tak zrobiłam. Odeszłam od niego, różnica jest t > aka, że jeszcze mieszkamy razem, ale co to zmienia. Rozumiem że nie robisz jakiś podchodów w stylu: Ktoś do Ciebie dzwoni......A, to z pracy;) Mnie chodzi o to, żeby nie rozmywać pojęcia zdrady. Nie ma w tym oceny, bo sama byłabym hipokrytką. Jednak nie zmieniajmy znaczenia słów, bo nic nam jako istotom moralnym nie zostanie. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 16:39 zawle napisała >Rozumiem że nie robisz jakiś podchodów w stylu: Ktoś do Ciebie dzwoni......A, to z pracy;) Mnie chodzi o to, żeby nie rozmywać pojęcia zdrady. Nie ma w tym oceny, bo sama byłabym hipokrytką. Jednak nie zmieniajmy znaczenia słów, bo nic nam jako istotom moralnym nie zostanie.< Mnie naprawdę nie chodzi o rozmywanie, czy usprawiedliwianie się przed sobą. Zdrada dla mnie występuje wtedy, gdy z tą drugą osobą, z którą jestem związana formalnie coś mnie jeszcze łączy w kwestiach uczuciowych przede wszystkim. Jeśli ten ktoś mnie odrzuca, nie lubi, nie akceptuje, wytyka bez przerwy wady i błędy, nie chce mieć ze mną kontaktów intymnych, to ja wchodząc z kimś w innym w relację nie zdradzam, no bo kogo mam zdradzać, jak tamten ma mnie w dupie i ja jego też? Bo kogo niby zdradzam, jeśli dla tamtego nie istnieję juz w najmniejszym stopniu?Papierek, który kiedyś podpisalam też niewiele zmienia, ale na papierku nie bylo napisane, że uczucia są dożywotnie, i że mogą ulec zmianie. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 14.12.15, 09:32 Zawle, rozumiem ze wedlug Ciebie najuczciwiej byloby postawic sprawe jasno. Na przyklad - "Sluchaj, poznalem ciekawa kobiete na portalu randkowym, umawiam sie z nia na kawe. Czy dasz rade zaopiekowac sie dziecmi sama w sobotni wieczor, czy raczej podrzucic ich do dziadkow?" albo "Poznalem fajna babke przez Internet ale mieszka w innym miescie. Chcialbym do niej pojechac, nie bedzie mnie cala noc. Nie chce zebys sie zastanawiala gdzie jestem czy zawiadamiala policje, po prostu jade i wroce nad ranem. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 14.12.15, 10:00 Może tak - najprostsza i najuczciwsza konstrukcja: Zakładam konto na portalu randkowym, z oficjalnym zdjęciem, jakimś nowym nickiem, piszę tam w profilu że jestem żonaty, mam dwójkę dzieci, ale odczuwam w związku dotkliwy brak bliskości i zrozumienia ze strony żony ;) Z takim wpisem będzie pod górę, ale próbuję do skutku umówić się z jakąś babką na kawę. Kiedy rozmówczyni się zgodzi, to komunikuję to oficjalnie żonie, a jak ta obśmiewa i nie wierzy, to pokazuje jej konto z portalu i rozmowę z umówionym spotkaniem. Jak to brzmi? Dobry pomysł? Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 14.12.15, 16:16 Sabat 777 napisał >Kiedy rozmówczyni się zgodzi, to komunikuję to oficjalnie żonie, a jak ta obśmiewa i nie wierzy, to pokazuje jej konto z portalu i rozmowę z umówionym spotkaniem. Jak to brzmi? Dobry pomysł?< No nie najgorzej brzmi.A kto wie, taki pomysł może się obrócić i na Twoją korzyść,bo jeśli żona uświadomi sobie, co i kogo może stracić, to wiesz, z prawie że ascetycznej seksualnie mniszki zamieni się w ognistą i chetną klaczkę i będziesz miał seksu po kokardkę ;) Odpowiedz Link
gogol77 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 14.12.15, 18:21 ninek04 napisała: >...zamieni się w ognistą i chetną klaczkę i będziesz miał seksu po kokardkę ;)> Z gwarantowanymi 3 (trzema!) udawanymi orgazmami na jedną sesję. Nie da się zmienić muła w rumaka. Nawet przy niewątpliwym sabatowym wdzięku osobistym. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 14.12.15, 20:59 gogol 77napisał >Nie da się zmienić muła w rumaka. < No wiesz, jak Cię bardzo przypili,albo Ci zależy , to metamorfoza jest możliwa nawet w 21 dni,jak twierdzi pewna sławna trenerka fitnessu ;) Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 11:30 gogol77 napisał: > Z gwarantowanymi 3 (trzema!) udawanymi orgazmami na jedną sesję. Nie da się zmi > enić muła w rumaka. Nawet przy niewątpliwym sabatowym wdzięku osobistym. Ale da się sprawić, żeby jechał, a kiedyś mi to obiecał. Zanim zrealizuję ten scenariusz, jest jeszcze jeden, którego do tej pory nie przerabiałem. To co mnie niesamowicie irytuje, to to, że ona tak swobodnie sobie chodzi do spowiedzi i potem do komunii, chodzi w radosnym i niczym niezmąconym nastroju moralnej poprawności. Najwyraźniej totalne olewanie męża jest w jej świecie moralności czymś funkcjonującym całkiem obok religii i można spokojnie mieć w dupie kogoś, komu się przysięgało przy ołtarzu i jednocześnie latać rozchichrana do komunii i mieć poczucie bycia częścią społeczności chórów anielskich. Mogę zburzyć ten nastrój. Mogę jej uświadomić, że olewając mnie przez długie miesiące popełnia grzech ciężki i powinna się z tego spowiadać. Nawet jak nie uwierzy, to może zapyta o to księdza podczas spowiedzi i ten jej uświadomi. Jestem całkowicie pewny, że ona się z tego nie spowiada. Jak nie będzie na sumie mogła z lekkim sumieniem iść do komunii to może pójdzie po rozum do głowy. Bo teraz jest w takim trybie, że mi się to zwyczajnie nie mieści w głowie. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 11:38 sabat777 napisał: > gogol77 napisał: > > > Z gwarantowanymi 3 (trzema!) udawanymi orgazmami na jedną sesję. Nie da się zmienić muła w rumaka. Nawet przy niewątpliwym sabatowym wdzięku osobistym. > > Ale da się sprawić, żeby jechał, a kiedyś mi to obiecał. =========================================== Obiecał, że Cie nie opuści aż do śmierci i że będzie z Tobą w zdrowiu i chorobie i coś o uczciwości małżeńskiej. NIC więcej. Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 11:42 marek.zak1 napisał: > sabat777 napisał: > > > gogol77 napisał: > > > > > Z gwarantowanymi 3 (trzema!) udawanymi orgazmami na jedną sesję. Ni > e da się zmienić muła w rumaka. Nawet przy niewątpliwym sabatowym wdzięku osobi > stym. > > > > Ale da się sprawić, żeby jechał, a kiedyś mi to obiecał. > =========================================== > Obiecał, że Cie nie opuści aż do śmierci i że będzie z Tobą w zdrowiu i chorobi > e i coś o uczciwości małżeńskiej. NIC więcej. Chyba jest "miłość i wierność małżeńską" w ślubowaniu, zaraz sprawdzimy w googlu. No a miłość małżeńska to na pewno obejmuje seks. Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 11:43 Portal kaznodziejski: www.slowo.redemptor.pl/pl/50168/83499/Slubuje_ci_milosc_wiernosc_i_uczciwosc_malzenska_na_dobre_i_na_zle_na_zawsze...html Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 11:45 loppe napisał: Slubuje_ci_milosc_wiernosc_i_uczciwosc_malzenska_na_dobre_i_na_zle_na_zawsze...html</a> ================================================== Nic o seksie, sorry. Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 11:50 marek.zak1 napisał: > loppe napisał: > > Slubuje_ci_milosc_wiernosc_i_uczciwosc_malzenska_na_dobre_i_na_zle_na_zawsze... > html</a> > ================================================== > Nic o seksie, sorry. Ten przymiotnik "małżeńska" obejmuje miłość, wierność i uczciwość, a miłość małżeńska gorzko gorzko obejmuje seks od nocy poślubnej, najlepiej codziennie:) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 11:53 loppe napisał: > > Nic o seksie, sorry. > > Ten przymiotnik "małżeńska" obejmuje miłość, wierność i uczciwość, a miłość mał > żeńska gorzko gorzko obejmuje seks od nocy poślubnej, najlepiej codziennie:). ======================================== Chodzi o mocne argumenty dla Sabata i jego żony. Ona mu powie, że go kocha, a seksu uprawiać nie ma ochoty. Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 11:57 marek.zak1 napisał: > loppe napisał: > > > > Nic o seksie, sorry. > > > > Ten przymiotnik "małżeńska" obejmuje miłość, wierność i uczciwość, a miło > ść mał > > żeńska gorzko gorzko obejmuje seks od nocy poślubnej, najlepiej codzienni > e:). > ======================================== > Chodzi o mocne argumenty dla Sabata i jego żony. Ona mu powie, że go kocha, a s > eksu uprawiać nie ma ochoty. Absolutnie. Oprócz przysięgi może jeszcze poszukać w Biblii, nic mi się a vista nie przypomina, oraz zapoznać małżonkę z pracą K.Wojtyły "Miłość i Odpowiedzialność", gdzie na 100% jest dużo o seksie i to na wysokim poziomie seksuologicznym nawet. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 11:44 > > > Ale da się sprawić, żeby jechał, a kiedyś mi to obiecał. > > =========================================== > > Obiecał, że Cie nie opuści aż do śmierci i że będzie z Tobą w zdrowiu i > chorobie i coś o uczciwości małżeńskiej. NIC więcej. > > Chyba jest "miłość i wierność małżeńską" w ślubowaniu, zaraz sprawdzimy w googlu. No a miłość małżeńska to na pewno obejmuje seks. ============================================= Ale tylko wg Twojej opinii. Wg cywilnej przysięgi : ,,uczynię WSZYSTKO, żeby nasze małżeństwo było szczęśliwe i udane". ,,Wszystko" na pewno obejmuje seks. Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 11:47 marek.zak1 napisał: > > > > > Ale da się sprawić, żeby jechał, a kiedyś mi to obiecał. > > > =========================================== > > > Obiecał, że Cie nie opuści aż do śmierci i że będzie z Tobą w zdro > wiu i > > chorobie i coś o uczciwości małżeńskiej. NIC więcej. > > > > Chyba jest "miłość i wierność małżeńską" w ślubowaniu, zaraz sprawdzimy w > googlu. No a miłość małżeńska to na pewno obejmuje seks. > ============================================= > Ale tylko wg Twojej opinii. Wg cywilnej przysięgi : ,,uczynię WSZYSTKO, żeby na > sze małżeństwo było szczęśliwe i udane". ,,Wszystko" na pewno obejmuje seks. Myślę że nawet Sąd Biskupi potwierdziłby że miłość małżeńska obejmuje seks:). WSZYSTKO w rocie świeckiej - już pisałem - czyni tę przysięgę wadliwą, ponieważ człowiek nie jest w stanie uczynić wszystkiego, tam powinno być wszystko co w mojej mocy może... Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 12:03 sabat777 napisał: > Mogę zburzy > ć ten nastrój. Mogę jej uświadomić, że olewając mnie przez długie miesiące pope > łnia grzech ciężki i powinna się z tego spowiadać. Najpierw to Ty sie wyspowiadaj, ze z premedytacja znalazles sobie dziure, ktora ma Ci zapewnic regularny seks. Dziure, a nie kobiete. A kto Ci walil konia zanim sie ozeniles ? Do rodzicow miales pretensje, nauczycieli, ze Ci potrzeb nie zaspokajaja ? Jak jestes niezadowolony z uslug dziury, to sie do licha rozwiedz, a nie biadol, ze ona grzech popelnia. Odpowiedz Link
urquhart Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 12:16 nauczycieli, ze Ci potrzeb nie > zaspokajaja ? Jak jestes niezadowolony z uslug dziury, to sie do licha rozwiedz > , a nie biadol, ze ona grzech popelnia. On jedynie przecież chce żeby ponosila konsekwencje swoich wyborów? Czy to nie ty czasem Marbele tak domagasz się tego konsekwentnie od mężczyzn? Obowiązek małżeński będzie miał co najmniej 4 tysiące lat w cywilizacji z Judazmem a obowiązek alimentacyjny wprowadziły Prusy raptem sto lat temu. Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 12:29 urquhart napisał: > On jedynie przecież chce żeby ponosila konsekwencje swoich wyborów? Ona juz poniosla konsekwencje- zyjac z taka jeczypala. Bo z takim Sabatem to sie seksu nie da uprawiac niestety. Wiec lepiej by zrobil puszczajac ja wolno, moze by babka odzyla i nareszcze znalazla sobie kogos z kim zaliczylaby odlot. Po co trzyma sie jej jak pijany plota i marnuje czas sobie i jej ? > Czy to nie ty czasem Marbele tak domagasz się tego konsekwentnie od mężczyzn? > Obowiązek małżeński będzie miał co najmniej 4 tysiące lat w cywilizacji z Judaz > mem a obowiązek alimentacyjny wprowadziły Prusy raptem sto lat temu. Ja sie niczego nie domagam. Ja tylko twierdze, ze Sabat jest obludnym gnojem. Bo z jednej strony twierdzi, ze interesuje go seks we dwoje, a tak naprawde, to zada dziury, ktora ma mu sie udostepnic. Dlatego o seksie moze tylko pomarzyc. Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 12:35 Ja nie osądzam ani postawy żony Sabata, ani jego. Po prostu nie znamy pełnej dynamiki ich historii małżeńskiej. Oni też niekoniecznie ją znają. Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 12:36 Partnerka ostatnim razem jak się kochaliśmy powiedziała mi, że mam być dynamiczniejszy... Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 12:51 loppe napisał: > Partnerka ostatnim razem jak się kochaliśmy powiedziała mi, że mam być dynamicz > niejszy... Powiedziała: za romantycznie:). Ja pytam błędnie dobierając słowo - chcesz ostrzej? Nie chcę ostrzej, chcę dynamiczniej... Odpowiedz Link
loppe Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 13:19 Mówimy o fazie gry wstępnej. W trakcie stosunku taka rozmowa byłaby nie na miejscu... Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 13:00 Zadam zeby wypelnila zobowiazanie, ktorego sie podjela. Jesli nie chce go wypelnic to niech nie chodzi do komunii w glorii i chwale. Czyny rodza konsekwencje. Przeciez jej nie zmusze do niczego sila. Niech jednak ponosi konsekwencje swoich wyborow. Odpowiedz Link
zawle Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 13:08 sabat777 napisał: > Zadam zeby wypelnila zobowiazanie, ktorego sie podjela. Jesli nie chce go wypel > nic to niech nie chodzi do komunii w glorii i chwale. Czyny rodza konsekwencje. > Przeciez jej nie zmusze do niczego sila. Niech jednak ponosi konsekwencje swoi > ch wyborow. Naskarż księdzu, albo porusz temat z sprawach różnych ( mają taki punkt podczas mszy?:) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 23:24 zawle napisała: > sabat777 napisał: > > > Zadam zeby wypelnila zobowiazanie, ktorego sie podjela. Jesli nie chce go > wypel > > nic to niech nie chodzi do komunii w glorii i chwale. Czyny rodza konsekw > encje. > > Przeciez jej nie zmusze do niczego sila. Niech jednak ponosi konsekwencje > swoi > > ch wyborow. > > Naskarż księdzu, albo porusz temat z sprawach różnych ( mają taki punkt podczas > mszy?:) hehe dopiero teraz to czytam, Zawle uwielbiam Cie. Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 13:26 Nikt sie nie podejmuje dawania dupy wbrew sobie. To bylo TWOJE wyobrazenie malzenstwa, ze znajdziesz dziure, ktora bedzie Ci sluzyc. Dobrze to sobie wykombinowales biorac katoliczke, zawsze to wieksza szansa, ze pokornie rozlozy nogi. Ale sie przejechales, bo akurat seksu w zwiazku nie da sie wymusic, ani kupic, ani przehandlowac. Dlatego Twoje biadolenie o konsekwencjach mialoby sens gdybys sie z nia rozwiodl, bo to Twoja wizja malzenstwa-kurewskiej wymiany upadla. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 13:56 Nieprawda. To katolickie wyobrazenie malzenstwa, nie moje. Brala slub katolicki czy moze zydowski, muzulmanski albo innej wiary? Mogla nie brac slubu, nikt jej nie zmuszal. A to ona przebierala nogami do slubu, nie ja. Nawet dala mi ultimatum, wymusila na mnie oswiadczyny. Mniej emocji Mabelle, rozumiem ze jestes niewolnikiem wlasnej narracji, ale ja nie jestem Twoim bylym mezem, nie sadze bym go w jakimkolwiek stopniu przypominal. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 14:11 sabat777 napisał: > Nieprawda. To katolickie wyobrazenie malzenstwa, nie moje. Brala slub katolicki czy moze zydowski, muzulmanski albo innej wiary? Mogla nie brac slubu, nikt jej nie zmuszal. A to ona przebierala nogami do slubu, nie ja. Nawet dala mi ultimatum, wymusila na mnie oswiadczyny. ======================================== Wiesz Sabat, seksu z obowiązku, świeckiego czy kościelnego, ze strony babki to ja bym nigdy nie brał. Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 14:22 sabat777 napisał: > Nieprawda. To katolickie wyobrazenie malzenstwa, nie moje. Brala slub katolicki > czy moze zydowski, muzulmanski albo innej wiary? Mogla nie brac slubu, nikt je > j nie zmuszal. A to ona przebierala nogami do slubu, nie ja. Nawet dala mi ulti > matum, wymusila na mnie oswiadczyny. Ona przebierala nogami do slubu, a Ty do seksu. Seksu nie dostales, to uznaj zwiazek za niewazny, a nie biadol, ze ona do komunii przystepuje, czy tam inne koscielne czary-mary uskutecznia. Chciales regularnie ruchac i tylko ruchac, no ale do tego to nie trzeba slubu koscielnego, nikt Cie nie zmuszal. Sam jestes sobie winien. > Mniej emocji Mabelle, rozumiem ze jestes niewolnikiem wlasnej narracji, ale ja > nie jestem Twoim bylym mezem, nie sadze bym go w jakimkolwiek stopniu przypomin > al. Wiesz dlaczego tacy jak Ty nie ruchaja ? Bo im sie wydaje, ze seks im sie nalezy. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 15:12 W porzadku, przekonalas mnie. Nie bede podejmowal tego tematu. Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 23:30 mabelle2000 napisała: > Wiesz dlaczego tacy jak Ty nie ruchaja ? Bo im sie wydaje, ze seks im sie nalez > y. Głupotki... Jest dokładnie na odwrót, Ci niczego nie mają, którzy niczego nie oczekują od życia. Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 00:16 druginudziarz napisał: > Głupotki... > Jest dokładnie na odwrót, Ci niczego nie mają, którzy niczego nie oczekują od ż > ycia. A zauwazyles, ze mowimy o seksie ? Bo ja nie pisalam o oczekiwaniu. Mozesz seksu zazadac, uznac, ze Ci sie nalezy, watpie jednak czy go wtedy dostaniesz. Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 00:59 mabelle2000 napisała: > druginudziarz napisał: > > > Głupotki... > > Jest dokładnie na odwrót, Ci niczego nie mają, którzy niczego nie oczekuj > ą od ż > > ycia. > > A zauwazyles, ze mowimy o seksie ? Bo ja nie pisalam o oczekiwaniu. Mozesz seks > u zazadac, uznac, ze Ci sie nalezy, watpie jednak czy go wtedy dostaniesz. "Mam oczekiwania"="należy mi się". Seks, spadek, odśnieżony chodnik, niskie podatki, bez znaczenia. Nie formułujesz jasno i dobitnie swoich oczekiwań wobec świata, to świat o tobie zapomni. Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 23:35 mabelle2000 napisała: > urquhart napisał: > > > On jedynie przecież chce żeby ponosila konsekwencje swoich wyborów? > > Ona juz poniosla konsekwencje- zyjac z taka jeczypala. Bo z takim Sabatem to si > e seksu nie da uprawiac niestety. Wiec lepiej by zrobil puszczajac ja wolno, mo > ze by babka odzyla i nareszcze znalazla sobie kogos z kim zaliczylaby odlot. Po > co trzyma sie jej jak pijany plota i marnuje czas sobie i jej ? Przeoczyłaś istotną sprawę, żona sabata ma poważny defekt endokrynologiczny. Jakby sprawę podrążyć, szczególnie jeśli to zataiła przed ślubem, mogłoby się okazać że to jest mocna przesłanka do unieważnienia ślubu kościelnego. Inna sprawa że ja bym się raczej nie zdecydował, zwłaszcza że jestem z dość bliskiej sytuacji. Zamilcz więc mabelle, bo Twoje oceny są tyleż szybkie co przestrzelone i krzywdzące. Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 00:07 druginudziarz napisał: > Przeoczyłaś istotną sprawę, żona sabata ma poważny defekt endokrynologiczny O endometriozie to pisalam trzy razy, ale uswiadomiono mnie, ze to blaha sprawa, ktora nie powinna miec wplywu na "olewanie potrzeb partnera". > Jakby sprawę podrążyć, szczególnie jeśli to zataiła przed ślubem, mogłoby się o > kazać że to jest mocna przesłanka do unieważnienia ślubu kościelnego. Dlaczego wiec tego slubu nie uniewazni, skoro sa ku temu przaslanki ? Powiem Ci dlaczego- bo tak jest wygodniej, mozna grac role ofiary i oczekiwac wspolczucia. > Zamilcz więc mabelle, bo Twoje oceny są tyleż szybkie co przestrzelone i krzywd > zące. Taaa, juz sie rozpedzilam, zeby zamilknac. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 00:25 E tam, po prostu wizja odwolywania sie do katolickiego sposobu widzenia swiata Cie wkurwila, bo przenioslas to emocjonalnie na grunt osobistych przezyc, a wizja zaszachowania zony przez randke z inna kobieta juz takiej emocji nie wywolala. Wedlug mnie oba zachowania sa niemal tozsame moralnie - wymuszenie poprzez szantaz emocjonalny. Tylko w dzisiejszym pojebanym swiecie jedno rozwiazanie jest be, bo patriarchalne, staroswieckie i poniza kobiety, a drugie jest spoko, bo nowoczesnosc, egalitaryzm i nie dotyka sfer zakazanych (religia = ciemnogrod). Zblizone zachowania, a tak rozne postawy budza. To dlatego, ze otwieraja inne szufladki w mozgu. Prosta klasyka forum niezle to ilustruje: jak maz chce, zeby mu zona dawala to jest gwalt, patriarchat i naruszenie wolnosci. A jak facet nie chce ruchac zony, to impotent, mazgaj i pewnie pedal. Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 00:45 sabat777 napisał: > E tam, po prostu wizja odwolywania sie do katolickiego sposobu widzenia swiata > Cie wkurwila, bo przenioslas to emocjonalnie na grunt osobistych przezyc, a wiz > ja zaszachowania zony przez randke z inna kobieta juz takiej emocji nie wywolal > a. Wedlug mnie oba zachowania sa niemal tozsame moralnie - wymuszenie poprzez s > zantaz emocjonalny. Chcesz wydebic seks szantazem emocjonalnym, tylko kombinujesz, ktora wersja bedzie bardziej akceptowalna spolecznie ? Chyba mi sie to sni jednak. Nie, szantazem sie nie da, przykro mi. > Prosta klasyka forum niezle to ilustruje: jak maz chce, zeby mu zona dawala to > jest gwalt, patriarchat i naruszenie wolnosci. A jak facet nie chce ruchac zony > , to impotent, mazgaj i pewnie pedal. Pudlo. Tak samo chce mi sie rzygac jak czytam o wymuszaniu seksu przez kobiety jak i przez mezczyzn, wiec to chyba nie do mnie jednak te zale. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 00:52 Wiesz, ostatecznie to masz racje, instytucja malzenstwa jest do dupy po prostu, jestesmy tak stworzeni by byc ze soba tylko okreslony czas. Naturalnym byloby zamiast na sile naprawiac po prostu poszukac kogos nowego. Te wszystkie zabiegi utrzymujace dlugoletnie malzenstwa przy zyciu sa zwykle niczym innym jak pudrowaniem trupa. Nie powinno byc malzenstw tylko luzne uklady. Cos sie konczy? Spierdalasz. Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 01:03 sabat777 napisał: > Wiesz, ostatecznie to masz racje, instytucja malzenstwa jest do dupy po prostu, > jestesmy tak stworzeni by byc ze soba tylko okreslony czas. Naturalnym byloby > zamiast na sile naprawiac po prostu poszukac kogos nowego. Te wszystkie zabiegi > utrzymujace dlugoletnie malzenstwa przy zyciu sa zwykle niczym innym jak pudro > waniem trupa. Nie powinno byc malzenstw tylko luzne uklady. Cos sie konczy? Spi > erdalasz. Nie do końca. Mam taką luźną obserwację, że osoby które odniosły nazwijmy to "sukces życiowy" były istotnie wspierane w dzieciństwie przez dziadków. Z tym, że to jest istotne tylko dla osób mających na uwadze dobro swoich dzieci. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 01:09 druginudziarz napisał: > Nie do końca. Mam taką luźną obserwację, że osoby które odniosły nazwijmy to "s > ukces życiowy" były istotnie wspierane w dzieciństwie przez dziadków. > Z tym, że to jest istotne tylko dla osób mających na uwadze dobro swoich dzieci > . Co masz na myśli mówiąc "były istotnie wspierane"? Bo ja miałem poczucie wsparcia od strony dziadków najsilniejsze z możliwych i oni mnie istotnie wspierali/wsparli - tak jak umieli najlepiej. A trudno mi przypisać, mimo najszczerszych chęci, jakikolwiek sukces życiowy. Jestem kompletnym bankrutem, na każdym polu. Chyba nie do końca trafna ta Twoja teoria ;) Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 01:19 sabat777 napisał: > Co masz na myśli mówiąc "były istotnie wspierane"? Bo ja miałem poczucie wsparc > ia od strony dziadków najsilniejsze z możliwych i oni mnie istotnie wspierali/w > sparli - tak jak umieli najlepiej. A trudno mi przypisać, mimo najszczerszych c > hęci, jakikolwiek sukces życiowy. Jestem kompletnym bankrutem, na każdym polu. > Chyba nie do końca trafna ta Twoja teoria ;) Pisałem, że to luźna obserwacja. Aczkolwiek warto było by się zastanowić jaką miałbyś pozycje bez udziału dziadków. Zauważyłem kiedyś że w życiorysach ludzi sukcesu (i nie chodzi mi tylko o kasę) pojawiają się dziadkowie. Potem zauważyłem, ze w rodzinach gdzie rodzice wyraźnie szwankują, a są dziadkowie, dzieci jednak jakoś wychodzą na równą, w odróżnieniu od ich rówieśników, którzy nie mieli dziadków. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 06:57 druginudziarz napisał >Zauważyłem kiedyś że w życiorysach ludzi sukcesu (i nie chodzi mi tylko o kasę) pojawiają się dziadkowie. Potem zauważyłem, ze w rodzinach gdzie rodzice wyraźnie szwankują, a są dziadkowie, dzieci jednak jakoś wychodzą na równą, w odróżnieniu od ich rówieśników, którzy nie mieli dziadków.< Ale chodzi o fakt mieszkania z tymi dziadkami,czy sam fakt posiadania dziadków, choćby na odległość, bez wspólnego zamieszkiwania? No bo dawniej to wiadomo, że wielopokoleniowe rodziny zamieszkujące razem były codziennością, teraz to ze świecą szukać takich,chyba że na wsiach, choć też już coraz rzadziej. Co nie zmienia faktu, że niezależnie od wspólnego, czy osobnego życia, ci dziadkowie z wnukami potrafią osiągać jakieś magiczne porozumienie i fantastyczny kontakt,jakiego próżno nieraz szukać między rodzicami a dziećmi. Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 09:35 ninek04 napisała: > druginudziarz napisał > >Zauważyłem kiedyś że w życiorysach ludzi sukcesu (i nie chodzi mi tylko o > kasę) pojawiają się dziadkowie. Potem zauważyłem, ze w rodzinach gdzie rodzice > wyraźnie szwankują, a są dziadkowie, dzieci jednak jakoś wychodzą na równą, w o > dróżnieniu od ich rówieśników, którzy nie mieli dziadków.< > > Ale chodzi o fakt mieszkania z tymi dziadkami,czy sam fakt posiadania dziadków, > choćby na odległość, bez wspólnego zamieszkiwania? Nie, chodzi o emocjonalną dostępność dziadków. > No bo dawniej to wiadomo, ż > e wielopokoleniowe rodziny zamieszkujące razem były codziennością, To jest taka legenda. Były wielopokoleniowe gdy były na to warunki. Znam historie swojej rodziny dość głęboko i ani dziadkowie ani pradziadkowie (wszyscy, czyli 4 małżeństwa) nie żyli w "rodzinie wielopokoleniowej". > teraz to ze świecą szukać takich,chyba że na wsiach, choć też już coraz rzadziej. Nie, niekoniecznie, nie trzeba mieszkać razem, obok, w jednej wsi. Np. dzieci brata często spędzały (z przyjemnością!) weekendy u dziadków macierzystych. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 06:42 >jestesmy tak stworzeni by byc ze soba tylko okreslony czas. >. Te wszystkie zabiegi utrzymujace dlugoletnie malzenstwa przy zyciu sa zwykle niczym innym jak pudrowaniem trupa. Nie powinno byc malzenstw tylko luzne uklady. Cos sie konczy? Spierdalasz.< No dokładnie. Miłości i seksu, który spaja jakoś związek wystarczy góra na kilkanaście lat,z małymi wyjątkami, reszta to przyzwyczajenie i niechęć do komplikowania sobie życia poprzez dokonywanie w nim zmian.Luźny układ przynajmniej pozwoliłby na w miarę bezkonfliktowe odejście, a tak to jeszcze trzeba bebechy na wierzch wywalać w sądzie,dzielić, co moje,co twoje,zbierać kwity na siebie i przerzucać winę, byle wyjść na swoje, bo wiadomo, nie zawsze da się rozstać z pełną kulturą i dobrymi manierami. Odpowiedz Link
urquhart Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat razem 16.12.15, 07:55 ninek04 napisała: > No dokładnie. Miłości i seksu, który spaja jakoś związek wystarczy góra na kilk > anaście lat,z małymi wyjątkami, reszta to przyzwyczajenie i niechęć do kompliko > wania sobie życia poprzez dokonywanie w nim zmian.Luźny układ przynajmniej pozw > oliłby na w miarę bezkonfliktowe odejście, a tak to jeszcze trzeba bebechy na w > ierzch wywalać w sądzie,dzielić, co moje,co twoje,zbierać kwity na siebie i prz > erzucać winę, byle wyjść na swoje, bo wiadomo, nie zawsze da się rozstać z pełn > ą kulturą i dobrymi manierami. Mówicie tak sceptycznie z Sabatem bo wam się nie udało dobrać z partnerami którzy mają podobne życiowe oczekiwania i priorytety. Konkrety. Dajmy na warsztat doskonale pasującą do postulatów w wątku parę celebrytów, podobno najtrwalszą w Hollywoodskim showbiznesie małżeństwo Stinga i Trudie. Zawsze serdeczni wobec siebie i chętni do mówienia dużo i entuzjastycznie o wspólnym seksie. Nie można poddawać w wątpliwość deklarowaną namiętność i duża ilość seksu w tym tantrycznego o której mówią w talkshows bo co jakiś czas wychodzą skandale jakie urządzają wspólne swingerskie seks parties i kto brał w nich udział i są naoczni świadkowie. I Trudie jest opisywana w podrywaniu równie biseksualnie aktywna jak Sting. Do tego też mają dwójkę dzieci, których Sting wychowywał twardą ręką co zarzucali mu że dzieci muszą zarabiać na kieszonkowe, choć ojciec jest multimilionerem i nie było to zarzewiem małżeńśkiego konfliktu jak bywa typowo. Ale wyszli na ludzi. Co ciekawe Trudie była sąsiadką Stinga w bloku i odbiła go poprzedniej żonie kiedy jeszcze byli biedni, za co środowisko długo otaczało ją długo ostracyzmem. Sam Sting czytałem wspominał poznanie ją jako zawiadiacką dziewczynę z blizną na twarzy która go urzekła energią i zmysłowością (po wypadku samochodowym w dzieciństwie zoperowała ją i usunęłą ją dosyć późno). Można? No to na tyle o tej wzajemnej namiętności co to niby "musi" wygasnąć i zamienieniu chęci zdrady w coś pozytywnego . www.thespoof.com/spoof-news/magazine/8186/fellow-swinger-reveals-real-reason-why-sting-likes-to-dress-up-trudie-styler-during-their-tawdry-sex-sessions www.contactmusic.com/sting/news/sting.s-wife-in-swinging-and-drugs-shock Odpowiedz Link
sabat777 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 08:50 Okej, ja nie mowie, ze nikomu sie nie udaje i ze nie ma korzysci ze wspolnego dlugoletniego ukladu. Akurat podales przyklad z otwartym, swingujacym zwiazkiem, gdzie baba jest pelna energii seksualnej. Taki uklad to bardzo mocne karty, bo nie ma w nim mozliwosci manipulowania seksem poprzez odmawianie. Nie dajesz? Biore gdzie indziej. Ideal spelniony, bo Mabelle nie rzyga i seks jest dobrowolnym darem. Ale niestety kolejny dowod na to, ze to udostepnienie dziury czy kutasa ma jednak spore znaczenie, szczegolnie jesli kochajacy partner chce drugiemu zrobic prezent, robiac mu supel na genitaliach i majac pretensje, ze jeczy ;) Tylko wychodzi, ze to niekoniecznie musi byc jedyna dziura czy kutas na swiecie, jak tego domaga sie strona racjonujaca seks. Wolnosc musi dzialac w obie strony i jesli ma byc wolnodc dawania, to musi tez byc wolnosc brania gdzie sie chce. Bo inaczej bedzie to tak, jakbym oczekiwal ze ktos bedzie kupowac jedzenie tylko w moim sklepie a ja bede otwierac go tylko wtedy, kiedy mam ochote i dyktowal ceny jakie mi sie podoba. Poza tym porownaj Urqu ilosc zwiazkow celebrytow, ktore sie rozpadly. Swiat potrzebuje nowej formy bycia razem, bo ta co jest okazuje sie byc pogwalceniem wolnosci obojga (nie tylko strony reglamentujacej seks ale i dla tej, ktorej seks sie wydziela). Powinny byc luzniejsze uklady finansowe celem wychowania dzieci. Przy dzisiejszej technologii problem wychowywania bekartow i regulacji plodnosci przestaje miec wiodace znaczenie. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 09:20 sabat777 napisał: > Okej, ja nie mowie, ze nikomu sie nie udaje i ze nie ma korzysci ze wspolnego dugoletniego ukladu. Ale niestety kolejny dowod na to, ze to udostepnienie dziury czy kutasa ma jednak spore znaczenie, szczegolnie jesli kochajacy partner chce drugiemu zrobic prezent, robiac mu supel na genitaliach i majac pretensje, ze jeczy ;) > Tylko wychodzi, ze to niekoniecznie musi byc jedyna dziura czy kutas na swiecie, jak tego domaga sie strona racjonujaca seks. Wolnosc musi dzialac w obie strony i jesli ma byc lnodc dawania, to musi tez byc wolnosc brania gdzie sie chce. Bo inaczej bedzie to tak, jakbym oczekiwal ze ktos bedzie kupowac jedzenie tylko w moim sklepie a ja bede otwierac go tylko wtedy, kiedy mam ochote i dyktowal ceny jakie mi sie podoba. ===================================================+ Przemawia przez Ciebie gorycz odsuniętego faceta. Ja ze swojego związku jestem bardzo zadowolony, a trwa już 38 lat. Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 09:43 marek.zak1 napisał: > > Tylko wychodzi, ze to niekoniecznie musi byc jedyna dziura czy kutas na s > wiecie, jak tego domaga sie strona racjonujaca seks. Wolnosc musi dzialac w obi > e strony i jesli ma byc lnodc dawania, to musi tez byc wolnosc brania gdzie sie > chce. Bo inaczej bedzie to tak, jakbym oczekiwal ze ktos bedzie kupowac jedzen > ie tylko w moim sklepie a ja bede otwierac go tylko wtedy, kiedy mam ochote i d > yktowal ceny jakie mi sie podoba. > ===================================================+ > Przemawia przez Ciebie gorycz odsuniętego faceta. Ja ze swojego związku jestem > bardzo zadowolony, a trwa już 38 lat. > Ale nie musiałeś już tego teraz przypominać... Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 09:49 druginudziarz napisał: Ja ze swojego związku j > estem > > bardzo zadowolony, a trwa już 38 lat. > > > > Ale nie musiałeś już tego teraz przypominać... ;-) To juz trzy lata z nami, bo zaczynal swoja spiewke od 35 lat. Taki tam refrenik. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 09:58 hello-kitty2napisala >druginudziarz napisał: Ja ze swojego związku j > estem > > bardzo zadowolony, a trwa już 38 lat. > > > > Ale nie musiałeś już tego teraz przypominać... >;-) To juz trzy lata z nami, bo zaczynal swoja spiewke od 35 lat. Taki tam refrenik.< Stara śpiewka, tylko nie wszyscy ją chętnie podchwytują.Ja jakbym miała tyle lat z jednym i tym samym chłopem przeżyć, to bym na pewno inaczej śpiewała ;) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 09:52 druginudziarz napisał: > Ale nie musiałeś już tego teraz przypominać... ================================ = O zmaganiach Sabata jest 100 razy więcej. Zreszta Sabat twierdzi, ze stały związek jest do dupy, a teraz czekam na jakąś alternatywę z jego strony. Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 10:04 marek.zak1 napisał: > druginudziarz napisał: > > > > Ale nie musiałeś już tego teraz przypominać... > ================================ > = O zmaganiach Sabata jest 100 razy więcej. Zreszta Sabat twierdzi, ze stały zw > iązek jest do dupy, a teraz czekam na jakąś alternatywę z jego strony. Marek, ale ja to wiem. One też wie, i on, i tamta. W porządku? Pomogło Ci? a Sabatowi? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 10:13 druginudziarz napisał: > marek.zak1 napisał: > > > druginudziarz napisał: > > > > > > > Ale nie musiałeś już tego teraz przypominać... > > ================================ > > = O zmaganiach Sabata jest 100 razy więcej. Zreszta Sabat twierdzi, ze st > ały zw > > iązek jest do dupy, a teraz czekam na jakąś alternatywę z jego strony. > > Marek, ale ja to wiem. One też wie, i on, i tamta. W porządku? > Pomogło Ci? a Sabatowi? Ale co on ma pisac? U mnie jest kupa alternatyw, opisywalam przeciez ale trzeba formalizacje zwiazkow partnerskich przeforsowac ale jak w katolickim kraju? Zreszta abstrahujac od formalnych alternatyw: czy Wy sie nie zastanawiacie ile nam zycia zostalo? Ja obstawiam ze 20 lat. To przeciez akurat na srednio dlugi zwiazek. Ludzie wiazcie sie z najlepsza opcja jaka macie (najbardziej jebliwa i niedupotrujaca) na warunkach, ktore obu pasuja. Naprawde juz ostatni dzwonek. Nad czym sie tu zastanawiac? Przeciez nie nad dlugoterminowym zwiazkiem. bo takiej opcji juz przeciez i tak nie mamy, gdyz biologicznie smiercia jestesmy ogranczeni. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 10:20 Od podstawowki po LO i studia bylam wybierana na skarbnika i do sporzadzania zestawien i list wiec sporzadzam nimniejszym (WoncioMiodzio koryguj mi bledy jakby co) LISTE SPARUJACA na reszte zycia: 1. Ninek + Sabat, 2. Zawle + Druginudziarz, 3. Sea.sea + Wont, cdn. ;-) Odpowiedz Link
wont2 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 10:43 To ty chyba kitty troche kasy zdefraudowalas w tym uczniowskim samorzadzie :) Zupelnie nie czytasz gry. Ja w meczu z sea dostalem w pierwszej polowie hattricka i zszedlem po prostu w przerwie do szatni :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 11:05 wont2 napisał: > To ty chyba kitty troche kasy zdefraudowalas w tym uczniowskim samorzadzie :) You wish ;) Walnelam tu akapit samochwalny ale mi zzarlo wiec oceniam, ze tak mialo byc, zatem przejdzmy od razu do Ciebie, bedzie wiekszy fun ;) > Zupelnie nie czytasz gry. Ja w meczu z sea dostalem w pierwszej polowie hattric > ka i zszedlem po prostu w przerwie do szatni :) Nie wiem co Ty do mnie mowisz ale wiem jedno, to co Ci od dawien dawna powtarzam: u Ciebie jest do jeden raz sztuka. Najwiejszy blad EVER. A ten jeden raz to Ty tez se sam decydujesz kiedy i w jakiej formie majac kompletnie w dupie czy na to gotowa jest druga strona. PO czym dostajesz delikatnego wyciszacza z drugiej strony, a obruszasz sie jakby kurwa po 3 latach negocjacji odrzucono wszystkie Twoje warunki w jakies bardzo waznej transakcji. NIe umiesz zupelnie stopniowac dawanego zainteresowania i walisz babe obuchem w leb, po czym zainteresowana jest tak otlumaniona, ze jedynie co jest w stanie odpowiedziec to: ale ja nie wiem co czuje w proponowanej kwestii nie wiem czego ty ode mnie oczekujesz i dak mi ochlonac. PO czym Ty sie zabierasz obrazony, bo miales swoj raz. Daje sie ludziom to, co oni potrzebuja i wtedy kiedy oni potrzbuja, a nie to i wtedy kiedy akurat Ciebie jebnie pomysl na postawienie sie. Nie lapiesz zupelnie kobiecych emocji. NIe wspolgrasz z nimi. Interesuja Cie tylko Twoje. Odpowiedz Link
zawle Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 11:14 hello-kitty2 napisała: > Nie wiem co Ty do mnie mowisz ale wiem jedno, to co Ci od dawien dawna powtarza > m: u Ciebie jest do jeden raz sztuka. Najwiejszy blad EVER. A ten jeden raz to > Ty tez se sam decydujesz kiedy i w jakiej formie majac kompletnie w dupie czy n > a to gotowa jest druga strona. PO czym dostajesz delikatnego wyciszacza z drugi > ej strony, a obruszasz sie jakby kurwa po 3 latach negocjacji odrzucono wszystk > ie Twoje warunki w jakies bardzo waznej transakcji. NIe umiesz zupelnie stopnio > wac dawanego zainteresowania i walisz babe obuchem w leb, po czym zainteresowan > a jest tak otlumaniona, ze jedynie co jest w stanie odpowiedziec to: ale ja nie > wiem co czuje w proponowanej kwestii nie wiem czego ty ode mnie oczekujesz i d > ak mi ochlonac. PO czym Ty sie zabierasz obrazony, bo miales swoj raz. Daje sie > ludziom to, co oni potrzebuja i wtedy kiedy oni potrzbuja, a nie to i wtedy ki > edy akurat Ciebie jebnie pomysl na postawienie sie. Nie lapiesz zupelnie kobiec > ych emocji. NIe wspolgrasz z nimi. Interesuja Cie tylko Twoje. Coś w tym jest:)) Jednak ja to bym w dużym uproszczeniu przedstawiła to takim monologiem: Ruchnąłbym Ciebie. Oferuję hotel, butelkę wina. Możemy rozmawiać. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 11:20 zawle napisała: > Coś w tym jest:)) Jednak ja to bym w dużym uproszczeniu przedstawiła to takim m > onologiem: > Ruchnąłbym Ciebie. Oferuję hotel, butelkę wina. Możemy rozmawiać. Czyli i tak niewiele stracil, bo i tak nic nie mial do zaoferowania? Innymi slowy: oczywiscie strategia do raz sztuka i zainteresowanie mezatkami to nie przypadek tylko, strategia sluzaca wizji 'nie chce sie wiazac i angazowac wiec mala daj mi dupu i nie licz na mnie' ;) Odpowiedz Link
wont2 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 11:20 zawle napisała: > Coś w tym jest:)) Jednak ja to bym w dużym uproszczeniu przedstawiła to takim m > onologiem: > Ruchnąłbym Ciebie. Oferuję hotel, butelkę wina. Możemy rozmawiać. ---------- No bo ja to taki bardziej romantyczny jestem :) A na powaznie, hattrick to hattrick, a ja mam swoje zasady i nie zamierzam podkladac sie Lewandowskim jak Wolfsburg :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 11:41 wont2 napisał: A na powaznie, hattrick to hatt > rick, a ja mam swoje zasady i nie zamierzam podkladac sie Lewandowskim jak Wolf > sburg :) Po protu jestes glupi i na tym tracisz ale co nie wolno? Wolno. Wszystko wolno tylko nie wszystko jest pozyteczne. Btw zapisz majatek na mojego syna, bo komu to zostawisz, co jeszcze od starych zbierzesz? ;) Odpowiedz Link
zawle Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 10:55 hello-kitty2 napisała: > Od podstawowki po LO i studia bylam wybierana na skarbnika i do sporzadzania ze > stawien i list wiec sporzadzam nimniejszym (WoncioMiodzio koryguj mi bledy jakb > y co) LISTE SPARUJACA na reszte zycia: > 1. Ninek + Sabat, > 2. Zawle + Druginudziarz, > 3. Sea.sea + Wont, > cdn. ;-) Kitka, a Ty do kogo pasujesz? Odpowiedz Link
ninek04 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 11:05 zawle napisała >Kitka, a Ty do kogo pasujesz?< Pytanie retoryczne?-do Proteinowego :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 11:09 ninek04 napisała: > zawle napisała >Kitka, a Ty do kogo pasujesz?< > > Pytanie retoryczne?-do Proteinowego :) O tak, tak, nie przyszlo mi do glowy ale fakt jest faktem Proteinowy to tez nerd ;) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 11:08 zawle napisała: > Kitka, a Ty do kogo pasujesz? Ja do nerda, np jak podalam w drugim watku do Kutuzowa :) Odpowiedz Link
sabat777 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 11:09 hello-kitty2 napisała: > Od podstawowki po LO i studia bylam wybierana na skarbnika i do sporzadzania ze > stawien i list wiec sporzadzam nimniejszym (WoncioMiodzio koryguj mi bledy jakb > y co) LISTE SPARUJACA na reszte zycia: > 1. Ninek + Sabat, > 2. Zawle + Druginudziarz, > 3. Sea.sea + Wont, > cdn. ;-) Kitty, ale po co dobierać pary na całe życie? Wszyscy których wymieniłaś mają na tyle życiowego doświadczenia, żeby wiedzieć, że ciężko coś obiecać na rok - ba! - na miesiąc do przodu, a co dopiero na całe życie. Za rok nie będę już tym kim jestem dzisiaj, kobieta z którą miałbym się związać może być kimś innym niż obecnie. Potrzeby i oczekiwania ludzi rozjeżdżają się w czasie i przestrzeni. Właśnie dlatego, że mamy tak mało czasu, to trudno się przywiązywać. Nawiązując do tej listy, którą wymyśliłaś, dziś mogę powiedzieć jedno. Tu i teraz. Mogę się parować z Ninek jak zechce i o ile zechce. Od przodu, od tyłu, w usta, w tyłek, obojętnie. Albo nawet wszystko po kolei. Tak, jestem gotów powiedzieć sprawdzam i wystawiam się na sprawdzenie, kiedy to będzie możliwe. To dla mnie bez znaczenia co pisałem wczoraj i co napiszę jutro. To tylko słowa a liczą się czyny. A jutro? Co będzie? Zobaczymy, jutro dopiero przyjdzie. Nie mogę nic obiecać, już nikomu niczego nie obiecuję, bo wiem, że mogę nie móc albo nawet nie chcieć wypełnić swojego zobowiązania. www.youtube.com/watch?v=azxoVRTwlNg Ale - tak czy owak - pamiętaj, że Tobie nic do tego Kitty. Ja sam zadecyduję i poniosę konsekwencje. Nie liczyłbym na Twoim miejscu na brazylijską telenowelę. Co najwyżej spadnę ze schodów. Rozumiesz? :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 11:14 sabat777 napisał: > Kitty, ale po co dobierać pary na całe życie? Wszyscy których wymieniłaś mają n > a tyle życiowego doświadczenia, żeby wiedzieć, że ciężko coś obiecać na rok - b > a! - na miesiąc do przodu, a co dopiero na całe życie. Za rok nie będę już tym > kim jestem dzisiaj, kobieta z którą miałbym się związać może być kimś innym niż > obecnie. Potrzeby i oczekiwania ludzi rozjeżdżają się w czasie i przestrzeni. > Właśnie dlatego, że mamy tak mało czasu, to trudno się przywiązywać. No nie, brzmisz jakbys mial zyc forever. Jak bedziesz sie tak migal to najbardziej realnym wydaje sie zycie z Twoja wlasna zona do konca zycia. Naprwade to jest ostatnim czego Ci zycze. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 11:27 hello-kitty2 napisała: > No nie, brzmisz jakbys mial zyc forever. Jak bedziesz sie tak migal to najbardz > iej realnym wydaje sie zycie z Twoja wlasna zona do konca zycia. Naprwade to je > st ostatnim czego Ci zycze. Nie bój się, przecież nie wiesz czy mi tego życia został tydzień, miesiąc, rok, czy 30 lat... Ważniejsze jest o kim myślisz, kogo ci brakuje w ciągu dnia, z kim się pieprzysz. Papiery, zobowiązania - widzisz przykładowo taką Zawle na ślubnym kobiercu? Stawiam, że umarłaby ze śmiechu... Wierzę, że Ty chciałaby się z kimś związać na stałe. To jest Twoje marzenie. Ale wiedz, że to jest coś czego ja nie umiem zaoferować. Chcę być uczciwy, już wiem, że nie ma czegoś takiego jak na stałe. Mogę tylko powiedzieć "na dziś". Przypomniał mi się cytat z profilu 3rdsin: Woody Allen — 'Love is the answer, but while you are waiting for the answer, sex raises some pretty good questions.' Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 11:36 sabat777 napisał: Papiery, zobowiązania - widzisz przykładowo taką Zawle na ślubnym kobiercu? > Stawiam, że umarłaby ze śmiechu... Ale co Wy z tymi slubami? W ogole przezywam jakis sen wariata ostatnio. Przykladowo: ludzie w moim wieku, a moze nawet starsi mi zwracaja uwage na moje podstarzenie, ludzie do mnie zyjacej od dekady bez slubu zagaduja mnie czy im slubu zycze? ;-) Chyba sprawdze sobie paszport czy ja aby sie z kims miejscami w zyciu nie zamienilam, jak w komediach. Odpowiedz Link
zawle Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 11:47 sabat777 napisał: > Ważniejsze jest o kim myślisz, kogo ci brakuje w ciągu dnia, z kim się pieprzys > z. Papiery, zobowiązania - widzisz przykładowo taką Zawle na ślubnym kobiercu? > Stawiam, że umarłaby ze śmiechu... No co Ty..ja tam się nie zapieram. Co prawda na razie nie mogę wyjść poza poziom odwiedzania się ( nic więcej nie powiem, Wielki Brat czyta), ale w przyszłości? Tylko że tym razem chciałabym chcieć. Następne zakochanie za 7 lat, mam czas;) Odpowiedz Link
ninek04 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 11:52 sabat 777 napisał >Od przodu, od tyłu, w usta, w tyłek, obojętnie. Albo nawet wszystko po kolei. < O nie,nie,tylko nie obojętnie ;-)Obojętnie to ja już miałam przez iks lat.Natomiast wszystko po kolei i od nowa i w różnej kolejności to już jak najbardziej tak,byle z ogniem,biglem, żarliwie i ochoczo:-) Odpowiedz Link
ninek04 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 10:57 hello -kitty 2napisała >czy Wy sie nie zastanawiacie ile nam zycia zostalo? Ja obstawiam ze 20 lat. To przeciez akurat na srednio dlugi zwiazek. Ludzie wiazcie sie z najlepsza opcja jaka macie (najbardziej jebliwa i niedupotrujaca) na warunkach, ktore obu pasuja. Naprawde juz ostatni dzwonek. Nad czym sie tu zastanawiac? Przeciez nie nad dlugoterminowym zwiazkiem. bo takiej opcji juz przeciez i tak nie mamy, gdyz biologicznie smiercia jestesmy ogranczeni.< Cały czas o tym piszę, nie ma na co czekać, lepiej żyć i wykorzystywać jak najlepiej bieżące chwile,wycisnąć z nich, co się da,nie zastanawiać się czy to przystoi, czy też nie,bo jutro może nas już nie być.. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 08:53  urquhart napisał >co jakiś czas wychodzą skandale jakie urządzają wspólne swingerskie seks parties i kto brał w nich udział i są naoczni świadkowie. I Trudie jest opisywana w podrywaniu równie biseksualnie aktywna jak Sting. Do tego też mają dwójkę dzieci, których Sting <wychowywał twardą ręką co zarzucali mu że dzieci Gwoli ścisłości, to chyba czwórkę, a nie dwójkę dzieci. Urqu, w Twoich wpisach często to odniesienie do swingu się pojawia, więc można wysnuć wniosek, że Ty wraz z żoną taki sposób podtrzymywania namiętności uprawiacie, choć sam o tym nie mówisz wprost. No i jeśli tak jest,jeśli obie strony chcą w ten sposób realizować się w seksie i umacniać intymność, to bardzo dobrze, ale to nie jest uniwersalny sposób na to,by namiętność, bliskość, porozumienie nie wygasły i nie odeszły na zawsze. >Można? No to na tyle o tej wzajemnej namiętności co to niby "musi" wygasnąć i zamienieniu chęci zdrady w coś pozytywnego .< Nie każdemu się udaje, nie każdy się dopasuje na tyle z partnerem, by chęć pielęgnowania,czy odbudowania namiętności przewyższyła wzajemną niechęć i chłód. Więc nie zawsze można, bo gdyby tak było, to wszyscy żyliby szczęśliwie,zgodnie,bez rozwodów i zdrad. Odpowiedz Link
zawle Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 09:03 urquhart napisał: > Konkrety. Dajmy na warsztat doskonale pasującą do postulatów w wątku parę celeb > rytów, podobno najtrwalszą w Hollywoodskim showbiznesie małżeństwo Stinga i Tru > die. Zawsze serdeczni wobec siebie i chętni do mówienia dużo i entuzjastycznie > o wspólnym seksie. > Nie można poddawać w wątpliwość deklarowaną namiętność i duża ilość seksu w tym > tantrycznego o której mówią w talkshows bo co jakiś czas wychodzą skandale jak > ie urządzają wspólne swingerskie seks parties i kto brał w nich udział i są nao > czni świadkowie. I Trudie jest opisywana w podrywaniu równie biseksualnie aktyw > na jak Sting. hehe...zaczęłam czytać i od razu wiedziałam że to Ty:)) Grunt to mieć ideały. Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 09:28 zawle napisała: > > czni świadkowie. I Trudie jest opisywana w podrywaniu równie biseksualnie > aktyw > > na jak Sting. > > hehe...zaczęłam czytać i od razu wiedziałam że to Ty:)) Grunt to mieć ideały. No cóż, bez ideałów jesteśmy tylko odmianą nagiej małpy. Odpowiedz Link
zawle Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 09:33 druginudziarz napisał: > zawle napisała: > > hehe...zaczęłam czytać i od razu wiedziałam że to Ty:)) Grunt to mieć ide > ały. > > No cóż, bez ideałów jesteśmy tylko odmianą nagiej małpy. Ostatnio coraz częściej dumam nad tym, czy nie dumniej byłoby być taką nagą małpą. Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 09:39 zawle napisała: > > No cóż, bez ideałów jesteśmy tylko odmianą nagiej małpy. > > Ostatnio coraz częściej dumam nad tym, czy nie dumniej byłoby być taką nagą mał > pą. Ale małpy nie mają dumy. A duma to też "idea". Pomijam sprawę czy to "lepiej" czy "gorzej", bo to jak dyskusje czy lepiej mieć płetwy czy skrzydła. Odpowiedz Link
zawle Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 09:55 druginudziarz napisał: > zawle napisała: > > > > No cóż, bez ideałów jesteśmy tylko odmianą nagiej małpy. > > > > Ostatnio coraz częściej dumam nad tym, czy nie dumniej byłoby być taką na > gą mał > > pą. > > Ale małpy nie mają dumy. A duma to też "idea". > Pomijam sprawę czy to "lepiej" czy "gorzej", bo to jak dyskusje czy lepiej mieć > płetwy czy skrzydła. Mnie te dywagacje z Tobą nużą , więc pominę. Jednego nam ludziom nie brakuje....hucpy. Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 10:12 zawle napisała: > > Ale małpy nie mają dumy. A duma to też "idea". > > Pomijam sprawę czy to "lepiej" czy "gorzej", bo to jak dyskusje czy lepie > j mieć > > płetwy czy skrzydła. > > Mnie te dywagacje z Tobą nużą , więc pominę. Jednego nam ludziom nie brakuje... > .hucpy. Bo dziś nie mam czasu na podnoszenie Ci ciśnienia :D A jak Ci pisałem, że jesteś adrenalinowym ADHD-owcem to mi nie wierzyłaś ;) Odpowiedz Link
zawle Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 10:17 Drugi..piekę ciasteczka na wigilię do pracy. Kupiłam piekarnik, jednak okazał się zepsuty. Wymienić moge go dopiero w piątek ( w piątek jest wigilia). Usiłuje te jebane ciasteczka upiec w rożnie. Dwa oddziały mi się spaliły. To pierdoły, jednak mogące doprowadzić człowieka do załamania nerwowego. Jestem bliska. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 10:26 .zawle napisała >Wymienić moge go dopiero w piątek ( w piątek jest wigilia). Usiłuje te jebane ciasteczka upiec w rożnie. Dwa oddziały mi się spaliły. To pierdoły, jednak mogące doprowadzić człowieka do załamania nerwowego. Jestem bliska. < Wierzę Ci,że jesteś bliska obłędu,bo wigilia jest w czwartek.. Odpowiedz Link
zawle Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 10:26 U mnie w pracy w ten piątek Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 10:31 zawle napisała: > Drugi..piekę ciasteczka na wigilię do pracy. Kupiłam piekarnik, jednak okazał s > ię zepsuty. Wymienić moge go dopiero w piątek ( w piątek jest wigilia). Usiłuje > te jebane ciasteczka upiec w rożnie. Dwa oddziały mi się spaliły. To pierdoły, > jednak mogące doprowadzić człowieka do załamania nerwowego. Jestem bliska. rozumiem... przytulam mocno Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 11:26 druginudziarz napisał: > zawle napisała: > > > Drugi..piekę ciasteczka na wigilię do pracy. Kupiłam piekarnik, jednak ok > azał s > > ię zepsuty. Wymienić moge go dopiero w piątek ( w piątek jest wigilia). U > siłuje > > te jebane ciasteczka upiec w rożnie. Dwa oddziały mi się spaliły. To pie > rdoły, > > jednak mogące doprowadzić człowieka do załamania nerwowego. Jestem blisk > a. > > rozumiem... przytulam mocno Jesli mialabym sie zblizyc do forumowego szczescia to pewnie tylko wtedy gdyby Zawle z Drugim sie zblizyli. Drugi ale daj sie pociagnac za jezyk: podoba Ci sie Zawle, prawda? Mysle ze musialbys sie mniej madrowac a byc bardziej czulym (lozko pomijam, bo tu nic mnie nie niepokoi, tuta z gorki). Ale chyba dalbys rade, nie? (dobra ide, bo zaraz pogonia) Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 20:11 hello-kitty2 napisała: > Jesli mialabym sie zblizyc do forumowego szczescia to pewnie tylko wtedy gdyby > Zawle z Drugim sie zblizyli. Drugi ale daj sie pociagnac za jezyk: podoba Ci si > e Zawle, prawda? Mysle ze musialbys sie mniej madrowac a byc bardziej czulym (l > ozko pomijam, bo tu nic mnie nie niepokoi, tuta z gorki). Ale chyba dalbys rade > , nie? Czuję się jakbym dostał o Ciebie forumowe Virtuti Militari :D Zawle pewnie mi się podoba, choć jeśli o to pytasz, to nie wymienialiśmy się foto :P Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przypadek Stinga i Trudie: namiętność 30 lat 16.12.15, 09:55 zawle napisała: > hehe...zaczęłam czytać i od razu wiedziałam że to Ty:)) Grunt to mieć ideały. Ty sie nie smiej tylko lepiej sprawdz tam w bloku na liscie lokatorow czy jak czy bylby do odbicia jakis pan majacy szanse stac sie multimilionerem. Zawadiacka i zmyslowa juz jestes, jeszcze tylko blizna ;) Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 00:25 mabelle2000 napisała: > druginudziarz napisał: > > > Przeoczyłaś istotną sprawę, żona sabata ma poważny defekt endokrynologicz > ny > > O endometriozie to pisalam trzy razy, ale uswiadomiono mnie, ze to blaha sprawa > , ktora nie powinna miec wplywu na "olewanie potrzeb partnera". OBJAWY I PRZEBIEG Choroba rozwija się powoli, a przebiega często ze skąpymi objawami chorobowymi lub bezobjawowo. Zaczyna zwracać uwagę chorej z uwagi na ból podczas współżycia, problemy z zajściem w ciążę. Endometrioza objawia się dolegliwościami bólowymi w miednicy mniejszej, zaburzeniami cyklu miesięcznego oraz obfitymi krwawieniami miesiączkowymi, często występuje PMS. Bardzo często doprowadza do niedrożności jajowodów i zaburzenia zdolności rozrodczych bądź do bezpłodności. Rzadszymi objawami są plamienia lub krwawienia acykliczne, nadmierne krwawienia miesięczne (typowo w adenomyosis), krwiomocz (postać pęcherzowa), krwawienia z przewodu pokarmowego (postać jelitowa), plamienia kontaktowe (lokalizacja szyjkowa). > > Jakby sprawę podrążyć, szczególnie jeśli to zataiła przed ślubem, mogłoby > się o > > kazać że to jest mocna przesłanka do unieważnienia ślubu kościelnego. > > Dlaczego wiec tego slubu nie uniewazni, skoro sa ku temu przaslanki ? Powiem Ci > dlaczego- bo tak jest wygodniej, mozna grac role ofiary i oczekiwac wspolczuci > a. Mam nadzieję, że los Ci kiedyś wynagrodzi i ześle błogosławieństwo "bycia ofiarą". > > Zamilcz więc mabelle, bo Twoje oceny są tyleż szybkie co przestrzelone i > krzywd > > zące. > > Taaa, juz sie rozpedzilam, zeby zamilknac. Trudno. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 09:36 mabelle2000 napisała: > Dlaczego wiec tego slubu nie uniewazni, skoro sa ku temu przaslanki ? Powiem Ci > dlaczego- bo tak jest wygodniej, mozna grac role ofiary i oczekiwac wspolczuci > a. > Podkrece. Z ta ofiara to tylko pod nas pewnie, w realu byc moze jest nawet kontrolujacym. Dawno Cie nie bylo Mabelle wiec spiesze doniesc, ze ostatnio wyszlo, ze zona Sabata nie ma bezposredniego dostepu do swojej skrzynki emailowej tj jej maile sa obslugiwane wylacznie przez Sabata (!). Wyobrazasz sobie takie cuda Mabelle i konsekwencje takich cudow. > druginudziarz napisał: > > Zamilcz więc mabelle, Idz tam powiedz, zeby Kutuzow zamilkl ze swoja kampania wypowiadania sie na tematy, ktorych nie liznelismy ;) Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 13:27 hello-kitty2 napisała: > Podkrece. Z ta ofiara to tylko pod nas pewnie, w realu byc moze jest nawet kont > rolujacym. Dawno Cie nie bylo Mabelle wiec spiesze doniesc, ze ostatnio wyszlo, > ze zona Sabata nie ma bezposredniego dostepu do swojej skrzynki emailowej tj j > ej maile sa obslugiwane wylacznie przez Sabata (!). Wyobrazasz sobie takie cuda > Mabelle i konsekwencje takich cudow. Tak Kicia, wyobrazam sobie. Zdecydowana wiekszosc tych, ktorym inni odmowili seksu uwaza sie za biednych i skrzywdzonych. Czesto w realnym zyciu to zwykle mendy. Nie twierdze, ze wszyscy, ale duza ich czesc na pewno. Wyobrazam tez sobie, co to znaczy stworzyc forumowa kreacje i nadac jej takie cechy, ktore wywolaja zamierzony efekt. Wirtualny swiat stwarza ku temu nieograniczone mozliwosci. Odpowiedz Link
sea.sea Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 13:53 No ja się czuje skrzywdzona, bo nigdy się nie dowiedziałam o co konkretnie chodziło. I zasadniczo owszem, nikt nie ma obowiązku mi się tłumaczyć ze swoich odczuć czy uzasadniać nagle odmiany serca. Ale po ludzku mi przykro, bo wg swych deklaracji mój eks zakończył swoje dwa poprzednie, długoletnie związki z powodu braku seksu i poczucia bycia odrzucanym przez partnerkę i bardzo to przeżywał, a potem mi zafundowal identyczna jazdę, jakby w ogole nie wiedział, jak to cholernie potrafi boleć i co się dzieje w głowie kogoś, kto się czuje niechciany i usiluje zrozumieć, co zrobił źle. Odpowiedz Link
zawle Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 14:50 sea.sea napisała: mój eks zakończył swoje dwa poprzednie, długoletnie związki z powodu > braku seksu i poczucia bycia odrzucanym przez partnerkę i bardzo to przeżywał, > a potem mi zafundowal identyczna jazdę, jakby w ogole nie wiedział, jak to chol > ernie potrafi boleć i co się dzieje w głowie kogoś, kto się czuje niechciany i > usiluje zrozumieć, co zrobił źle. Może tu też TY nie chciałaś seksu? A nie odmówiłaś mu raz, bo Cię głowa bolała? Albo nie powiedziałaś NIE, na szczególnie obleśną fantazję? ;) To znany mechanizm. - Nie pomagasz mi w ogóle. Zobacz, garnki w zlewie stoją od tygodnia. - Tak? A ty wczoraj dołożyłaś tam szklankę i JA CI nie wypominam Kto tego nie zna?:)) naukowcy odkryli że kobiety z dużym biustem odnoszą większe sukcesy zawodowe niż mężczyźni z dużym biustem Odpowiedz Link
sea.sea Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 14:57 :DDD A wiesz, że o tym nie pomyślałam :D Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 15:11 sea.sea napisała: > No ja się czuje skrzywdzona, bo nigdy się nie dowiedziałam o co konkretnie chod > ziło. I zasadniczo owszem, nikt nie ma obowiązku mi się tłumaczyć ze swoich odc > zuć czy uzasadniać nagle odmiany serca. Ale po ludzku mi przykro, bo wg swych d > eklaracji mój eks zakończył swoje dwa poprzednie, długoletnie związki z powodu > braku seksu i poczucia bycia odrzucanym przez partnerkę i bardzo to przeżywał, > a potem mi zafundowal identyczna jazdę, jakby w ogole nie wiedział, jak to chol > ernie potrafi boleć i co się dzieje w głowie kogoś, kto się czuje niechciany i > usiluje zrozumieć, co zrobił źle. Aaa bo widzisz Ty sie tu zlapalas we wlasne 'bycie w porzadku'. To jest oczywiscie pozytywna cecha i oficjalnie bardzo poszukiwana przez panow ale jest tez tego ciemna strona. Jak to sie nawyslawial Wont nad ta nowa Kyn jaka to ona w porzadku i z eksem sie koleguje albo Ninek taka w porzadku i nic absolutnie nic od kochanka nigdy nie nie bedzie chciala, a mnie to sie na takie postawy noz otwiera, bo jak znam zycie to do takich w porzadku babek ciagna cale tabuny skurwieli, bo to przeciez im jest potrzebne jako wygodne ladowanie gdyby im sie odwidzialo, gdyby napotkali lepsza dupe albo gdyby sie zaczelo kolo dupy palic, po prostu strzasnac z siebie cala odpowiedzialnosc za kobiete w razie czego i spierdalam, a ona jeszcze potem pomoze na doskok jakby co. No tez ja z reguly funduje mocne tapniecie na koniec, oczywiscie zawsze sobie obiecuje, ze bede w porzadku ale prawda jest taka, ze jak mi zle to niech jemu tez bedzie. A Ty to juz jestes przegieciem w porzadkowosci ani za Toba nie lataja ani o Ciebie nie zabiegaja ani sie nie kwapia do wyjasnien ani sie Ciebie nie boja ani nie wracaja na kolanach ani sie pod Ciebie nie masturbuja. Za dobra jestes sea.sea, za dobra, nikt tego nie uszanuje. Ja kiedys bylam cos na ksztalt kumpeli, zawsze sie skladalam na wszystko po rowno, zawsze rozumialam, zawsze pocieszylam, no i spadlam do poziomu kryzysowa narzeczona roku', a w miedzyczasie laski rozbieraly chlopow, od ktorych biora kase, stawiaja warunki, spychaja w dol do robienia minety i wiesz co? Dostaja za to hymny pochwalne. Ty? Nie pora zmienic strategie? ;) (nie bierz tego do siebie, ja sie zawsze pochyle nad skrzywdzona kobieta, bo tez ile sama sie wycierpialam, szkoda mi Ciebie, bo nie zasluzylas) Odpowiedz Link
sea.sea Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 15:41 Ta, ja zauważyłam, że ta strategia strasznie ssie, i to nie w tym pozytywnym sensie, ale praca nad wieloletnio praktykowanymi postawami i odruchami jednak wymaga czasu (i za każdym razem refleksji: czy ja nie z a d o b r z e robię? ;) W ogóle mam taką refleksję, że ludzie strasznie często twierdzą, że szukają/potrzebują czegoś tam określonego (wszystko jedno: napalonej kotki, dobrego ojca dla dzieci, żony idealnej, whatever), a potem jak już to mają, to w ogóle nie wiedzą, co z tym potencjałem robić. Odpowiedz Link
zawle Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 16:03 Święte słowa Kitka. Z tym że w tej plejadzie dobroci skryły się cwaniury, co niejednego tą swoją dobrocią zbałamuciły;) A te biedne chłopy może i minetę robią, może i prezencik kupią, ale wracają do tych "dobrych żon, matek, czystych i pobożnych. I siedzą tam jak mysz pod miotłą, bo wiedzą że taka to relikt przeszłości i drogocenna jak diament. Poza przymiotami ducha ma silny charakter i stalową dupę która z uczętami do nieba skierowanymi razy przyjmuje;) Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 19:47 hello -kitty 2napisała >albo Ninek taka w porzadku i nic absolutnie nic od kochanka nigdy nie nie bedzie chciala, a mnie to sie na takie postawy noz otwiera, bo jak znam zycie to do takich w porzadku babek ciagna cale tabuny skurwieli, bo to przeciez im jest potrzebne jako wygodne ladowanie gdyby im sie odwidzialo, gdyby napotkali lepsza dupe albo gdyby sie zaczelo kolo dupy palic, po prostu strzasnac z siebie cala odpowiedzialnosc za kobiete w razie czego i spierdalam, a ona jeszcze potem pomoze na doskok jakby co. No tez ja z reguly funduje mocne tapniecie na koniec, oczywiscie zawsze sobie obiecuje, ze bede w porzadku ale prawda jest taka, ze jak mi zle to niech jemu tez bedzie< Właśnie o to chodzi Kitty, że Ty to Ty,ja to ja,a ktoś inny to ktoś inny i tak już jest, ilu ludzi, tyle postaw i podchodzenia do różnych problemów, czy wydarzeń, które przynosi życie. Ty możesz widzieć dookoła samych skurwieli, którzy niby bałamucą te naiwne, dobre i glupiutkie baby, a gdy grunt im się pali pod nogami,to spierdalają byle dalej,a tamte zostają z niczym,to znaczy tylko ze swoim bólem i łezkami. Ja na przykład odwetu nie potrzebuję, bo skoro już mnie skrzywdził, to mu nie popuszczę.Nie ma we mnie takiej potrzeby zemsty,czy odreagowania krzywd, których de facto nie było. No ale Tobie nikt nie zabrania, jeśli ma Ci być z tym lepiej, to się mścij. Odpowiedz Link
wont2 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 20:56 A o co chodzi z tym całym "strząsaniem całej odpowiedzialności za kobietę"? Strząsać to ja strząsam kutasa nad pisuarem. A odpowiedzialny to jestem za istoty ode mnie zależne - psa, być może, w przyszłości, za rodziców jeśli będą niedołężni i będą wymagali pomocy. Odpowiedzialny byłbym za dziecko, gdybym je miał. Za żonę w ciąży albo w chorobie. Ale za zdrową, równą mi kobietę? Mam być za nią odpowiedzialny? A co ona, jakaś ułomna? Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 19:24 mabelle 2000 napisała >Zdecydowana wiekszosc tych, ktorym inni odmowili seksu uwaza sie za biednych i skrzywdzonych. Czesto w realnym zyciu to zwykle mendy. Nie twierdze, ze wszyscy, ale duza ich czesc na pewno. Wyobrazam tez sobie, co to znaczy stworzyc forumowa kreacje i nadac jej takie cechy, ktore wywolaja zamierzony efekt. Wirtualny swiat stwarza ku temu nieograniczone mozliwosci.< Ale nie jesteś w stanie tego stwierdzić, dopóki nie skonfrontujesz wyobrażeń z rzeczywistością. W związku z tym nie ma co a priori zakładać, że zdecydowana większość to wirtualne byty, stworzone na wywołanie na kimś wrażenia. Albo mendy wcielające się w skrzywdzone ofiary.Bo wcale tak nie musi być. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 06:14 mabelle 2000 napisała >Ona juz poniosla konsekwencje- zyjac z taka jeczypala. Bo z takim Sabatem to sie seksu nie da uprawiac niestety. Wiec lepiej by zrobil puszczajac ja wolno, moze by babka odzyla i nareszcze znalazla sobie kogos z kim zaliczylaby odlot. Po co trzyma sie jej jak pijany plota i marnuje czas sobie i jej ?< >Ja sie niczego nie domagam. Ja tylko twierdze, ze Sabat jest obludnym gnojem. Bo z jednej strony twierdzi, ze interesuje go seks we dwoje, a tak naprawde, to zada dziury, ktora ma mu sie udostepnic. Dlatego o seksie moze tylko pomarzyc.< Z przykrością, ale nie mogę się z Tobą zgodzić, a już w żadnym razie co do obłudnego gnoja.Gdybym miała takiego męża, jak Sabat, to byłabym chętna uprawiać seks z nim o każdej porze dnia i nocy.Sama od siebie z przyjemnością udostępniałabym takiemu mężowi nie tylko jedną, ale dwie,albo i nawet trzy dziury, a wówczas wiadomym by było, że pała jęczy, ale wyłącznie li tylko z rozkoszy ;)) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 10:05 ninek04 napisała: > Z przykrością, ale nie mogę się z Tobą zgodzić, a już w żadnym razie co do obłu > dnego gnoja.Gdybym miała takiego męża, jak Sabat, to byłabym chętna uprawiać se > ks z nim o każdej porze dnia i nocy.Sama od siebie z przyjemnością udostępniała > bym takiemu mężowi nie tylko jedną, ale dwie,albo i nawet trzy dziury, a wówcza > s wiadomym by było, że pała jęczy, ale wyłącznie li tylko z rozkoszy ;)) To dlaczego nie sprobujecie sie zwiazac po rozwodach? Powaznie i bez zlosliwosci pytam. Jesli kazde z Was ma dokladnie to, co dla drugiego jest cenne, to czemu sobie tego nie dac? Lepiej tkwic w nieszczesliwych ukladach, w jakich jestescie? Tak sobie mysle, ze gdyby ktos publicznie oferowal mi dokladnie to, czego chce, to bylabym idiota gdybym sie nie zainteresowala. Sabat nie sadzisz? Macie w zasiegu reki (przynajmniej deklaracyjnie) rozwiazanie problemow dwoch rodzin. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 10:53 hello -kitty 2 napisała >To dlaczego nie sprobujecie sie zwiazac po rozwodach? Powaznie i bez zlosliwosci pytam. Jesli kazde z Was ma dokladnie to, co dla drugiego jest cenne, to czemu sobie tego nie dac? < A Ty byś chciała już tak szybko i od razu ;)Może od razu ze ślubem w pakiecie? ;) Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 11:18 ninek04 napisała: > A Ty byś chciała już tak szybko i od razu ;)Może od razu ze ślubem w pakiecie? > ;) Mnie to się śluby z pogrzebami kojarzą. Oficjalnie, kwiaty, garnitury. Tyle że na ślubie wypada się głupawo cieszyć, a na pogrzebie przyjęte jest głupawo się smucić. Potem stypa po stygnącym uczuciu, wzajemnym szacunku i fascynacji. W obu wypadkach sprowadza się to do wpierdalania schabowego w akompaniamencie kapeli "40%" i żenada w wykonaniu najebanego wuja, za którego wstydzi się całą rodzina. Pytając o ślub, to jakbym zapytał: - Kochanie, chcesz ze mną pójść na pogrzeb? ;) - Czyj, słońce? - No, jak to? Nasz... Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 12:03 sabat 777 napisał >Tyle że na ślubie wypada się głupawo cieszyć, a na pogrzebie przyjęte jest głupawo się smucić< To czasem zależy od tego, kto umarł, wtedy bywa,że nawet udawany smutek ciężko byłoby z siebie wykrzesic . >Pytając o ślub, to jakbym zapytał: - Kochanie, chcesz ze mną pójść na pogrzeb? ;) - Czyj, słońce? - No, jak to? Nasz...< To jest myśl! Po takim pytaniu kochanie chyba nie zdecydowaloby się na ślub ze swoim słońcem i po kłopocie ;) Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 12:13 ninek04 napisała: > To jest myśl! Po takim pytaniu kochanie chyba nie zdecydowaloby się na ślub ze > swoim słońcem i po kłopocie ;) Chyba że jest w wisielczym nastroju i ma akurat myśli "S" ;) Odpowiedz Link
kutuzow Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 13:57 > sabat 777 napisał > >Pytając o ślub, to jakbym zapytał: > - Kochanie, chcesz ze mną pójść na pogrzeb? ;) > - Czyj, słońce? > - No, jak to? Nasz...< ninek04 napisała: > To jest myśl! Po takim pytaniu kochanie chyba nie zdecydowaloby się na ślub ze > swoim słońcem i po kłopocie ;) Mi się strasznie spodobało podejście z serialu "Coupling" gdzie porównali ślub do śmierci: "wiesz że się zbliża, ale czujesz sie niezręcznie, kiedy ludzie zaczynają rzucać datami" Polecam cały odcinek (pokazuje zaangażowanie z punktu widzenia mężczyzn): www.youtube.com/watch?v=3pycQ0fS4NA (niestety tylko taki format jest dostepny) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 11:28 ninek04 napisała: > A Ty byś chciała już tak szybko i od razu ;)Może od razu ze ślubem w pakiecie? > ;) NIe no z tych 20 lat co nam zostalo odjelam z pare lat na podchody ;) Nie jestem w goracej wodzie kapana. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 19:16 hello -kitty 2 napisała >NIe no z tych 20 lat co nam zostalo odjelam z pare lat na podchody ;) Nie jestem w goracej wodzie kapana.< Ja także staram się nie być. Poza tym podchody jakieś są wskazane, inaczej zaraz uznają Cię za łatwą. Nosz kurde, trzeba mieć jakieś zasady w życiu, nie? ;) Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 13:32 ninek04 napisała: > Gdybym miała takiego męża, jak Sabat, to byłabym chętna uprawiać se > ks z nim o każdej porze dnia i nocy.Sama od siebie z przyjemnością udostępniała > bym takiemu mężowi nie tylko jedną, ale dwie,albo i nawet trzy dziury, a wówcza > s wiadomym by było, że pała jęczy, ale wyłącznie li tylko z rozkoszy ;)) Tak trzymaj, slodka naiwnosc jest zawsze w cenie ;-) Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 16.12.15, 19:34 mabelle 2000 napisała >Tak trzymaj, slodka naiwnosc jest zawsze w cenie ;-)< Nie bardzo wiem, w czym upatrujesz, że jestem naiwna? Wydaje mi się, że dość często przedstawiam tu swój punkt widzenia i sceptycyzm dotyczący miłości, trwałości związków, czy potrzeby wiązania się. Gdybym była naiwna, to raczej na siłę szukałabym szczęścia i faceta, który byłby w stanie zapewnić mi wygodne i bezproblemowe życie, a mnie to kompletnie nie interesuje, więc gdzie ta naiwność? Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 12:25 Przykro mi, ale niech ona tez rozumie wage zobowiazan, ktore podejmuje. Przypominam Ci, ze ona nie jest nowoczesna feministka jak Ty, ale ortodoksyjna katoliczka. Nie mozna miec ciastko i zjesc ciastko. Oczekuje, ze wypelni swoja czesc przysiegi. I mnie rozwodem nie strasz, bo w katolicyzmie nie ma rozwodow. Jest tylko uniewaznienie malzenstwa, a ja sie wywiazuje. Nie ma podstaw. Nie, teraz ja bede oczekiwac i zadac. Odpowiedz Link
gogol77 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 18:25 gogol77 napisał: > Z gwarantowanymi 3 (trzema!) udawanymi orgazmami na jedną sesję. Nie da się zmienić muła w rumaka. Nawet przy niewątpliwym sabatowym wdzięku osobistym.> na co sabat777 odpisał m.inn.: ....że olewając mnie przez długie miesiące popełnia grzech ciężki i powinna się z tego spowiadać. Nawet jak nie uwierzy, to może zapyta o to księdza podczas spowiedzi i ten jej uświadomi. Jestem całkowicie pewny, że ona się z tego nie spowiada> Sabat, no co Ty?? Ona ma wg. Ciebie na spowiedzi wyznać swój grzech tak oto??: Popełniłam grzech braku pożądania i nie dałam dupy mężowi n razy (od ostatniej spowiedzi) bo nie miałam na to ochoty. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że zawsze gdy on chciał to występowała u mnie sucha cipka a na żel jestem uczulona. A ksiądz na to: dam ci rozgrzeszenie jak wyrazisz teraz żal i skruchę i obiecasz, że dziś wieczór dasz mu dupy. A cipkę posmarujesz kremem nivea. Chociaż wróć!, bo ksiądz nie ma prawa wiedzieć jaka powinna być cipka sabatowej mającej ochotę na seks. Celibat!!! I tego samego wieczoru masz jak w banku to co Ci wcześniej napisałem: trzy udawane orgazmy. Bo ta Twoja w trosce o zbawienie to się nawet poświęci. Ale te orgazmy to będą nie dla Twojej satysfakcji ale po to żebyś szybciej skończył. Sabat, i co?, wystarczy Ci że ona Ci rozłoży nogi?? Bo jej ksiądz kazał??? I Ty ją będziesz ruchał (czy raczej się nią masturbował??) a ona w tym czasie będzie układała jadłospis na jutrzejszy obiad??? Nie wierzę, że Ci to wystarczy!!! Mnie by w takiej sytuacji w ogóle nie stanął. Sabat, kurwa!!!, kiedy wreszcie trafi do Ciebie prawda, że pożądania nie da się w sobie. wygenerować za pomocą aktu woli?. Zrozum-że kobietę, to nie jest jej wina, jej zła wola, że jej się nie chce ruchać. Ona po prostu tak ma!!!. I wyciągnij z tego wnioski. Także ten, że jest wokół Ciebie ducka kobiet, które chętnie by Ci nadstawiły swoja mokrą, napaloną cipkę. I to nie dlatego, że im ksiądz kazał ale dlatego, że Twoja osobowość by im te cipki zwilżała. Nie look, nie status, nie money ale ten Twój bajer, który nam tu prezentujesz. One lubią być bajerowane! I facetom z bajerem na ogół chętnie rozkładają nogi. Sam to sprawdziłem! BTW tak w temacie, to ja lata temu na przedślubnej spowiedzi nie dostałem rozgrzeszenia bo odmówiłem wzbudzenia w sobie żalu, że bzykałem przyszłą żonę. Przed ślubem!!! Straszny grzech!!! I na pożegnanie usłyszałem od gościa: co to za kobieta, z którą ty się chcesz żenić??!!. Miejsce akcji: Kościół zbawiciela na Pl. Zbawiciela w stolicy środkowoeuropejskiego państwa. Ciekawe co by ten ksiądz powiedział Twojej sabatowej?? Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 15.12.15, 22:56 gogol77 napisał: > Sabat, no co Ty?? Przyjmijmy że miałem gorszy dzień dzisiaj. Ostatnio często się zdarzają, wiem ;) Odpowiedz Link
zawle Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 14.12.15, 13:42 sabat777 napisał: > Zawle, rozumiem ze wedlug Ciebie najuczciwiej byloby postawic sprawe jasno. Na > przyklad - "Sluchaj, poznalem ciekawa kobiete na portalu randkowym, umawiam sie > z nia na kawe. Czy dasz rade zaopiekowac sie dziecmi sama w sobotni wieczor, c > zy raczej podrzucic ich do dziadkow?" albo "Poznalem fajna babke przez Internet > ale mieszka w innym miescie. Chcialbym do niej pojechac, nie bedzie mnie cala > noc. Nie chce zebys sie zastanawiala gdzie jestem czy zawiadamiala policje, po > prostu jade i wroce nad ranem. Według mnie najuczciwsze jest zastanowić się co jest prawdą. Bo ja tu tyle Twoich kreacji widziałam. Nie jestem arbitrem moralności, bo mam jej niewiele- z tego nie potrafiłam zrezygnować, chociaż próbowałam Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 14.12.15, 16:10 Prawda jest, ze chce normalnie zyc. Bez realizacji seksualnej to niemozliwe. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 15:24 zawle napisała >No tak pewnie się tłumaczą wszyscy zdradzający. Jednak związek to dwoje, dwoje dopuściło się zaniedbań. Zdradą w stosunku do siebie samego jest życie w kłamstwie, a niezauważenie że druga strona się odkochała. Zdradza się po cichu bo tak mi się opłaca. < Tak, zawsze" wina "leży po obu stronach, co do tego nie mam wątpliwości i oskarżanie tylko tej drugiej strony, a wybielanie siebie i robienie z siebie ofiary jest dość słabe i dupne.Z tym,że Ty twierdzisz, że każdy siebie tłumaczy,czy usprawiedliwia w ten,lub inny sposób,by pozbyć się tego uczucia niesmaku,czy kłamstwa,jeśli już zdecydował się na zdradę.Ale to nie jest takie proste, skoro nie ma śladu więzi w związku, a zamiast tego jest obojętność i oddalenie, to ja nie mam poczucia, że zdradzam tego człowieka. Poza tym nie uważam, że moja cipka i jego fiut są tylko na wyłączność, tylko dlatego, że podpisalam kiedyś jakiś papierek, którego znaczenie już dawno się zdezaktualuzowało. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 15:42 Formalne malzenstwo, powinnosci, papierologia, oficjalne powiazania - to wszystko pustoslowie bez wartosci. Surrealistyczna struktura, abstrakcyjna konstrukcja bedaca plodem naszej cywilizacji. Prawdziwym problemem sa emocje, w ktore zdrada moze razic. Jesli nie razi, to mozna sie moim zdaniem nie przejmowac. Reszta to tylko forma, jak u Gombrowicza. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 17:01 >Prawdziwym problemem sa emocje, w ktore zdrada moze razic. Jesli nie razi, to mozna sie moim zdaniem nie przejmowac. Reszta to tylko forma, jak u Gombrowicza.< Pod warunkiem, że są jeszcze jakiekolwiek emocje, które bywa,że przez długi czas życia w pustym związku są w stanie hibernacji,czy wyparcia,odsunięcia gdzieś w niebyt.Niestety, funkcjonowanie na dłuższą metę bez emocji, również tych seksualnych i sensualnych skutkuje tym, że taki stan staje się nie do zniesienia i zaczyna się ich poszukiwać,również tam,gdzie nie wolno.A dlaczego nie wolno?-właśnie dlatego, że lepiej założyć bezpieczną i komfortową maskę społeczną,bo przyprawienie gęby przeważnie musi odbić się czkawką.Jeśli oczywiście ktoś uważa zachowanie konwenansów społecznych za priorytetowe. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 17:29 Nie wolno bo nas tak wychowano. Jakos u Arabow facet ma kilka zon, twierdzi ze kazda kocha i nikt nie robi afery. W druga strone tez nie widze przeszkod innych niz konwenans spoleczny. Wcale nie trzeba porzucac emocji ze starego zwiazku by wejsc w nowy. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 17:33 Jeszcze przyszlo mi na mysl, ze przeciez ludzie z otwartych zwiazkow, czy tam swingersi, niekoniecznie sa rabnietymi zbokami, przeciwnie - to moga byc normalne, fajne relacje pozbawione zaborczosci. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 21:13 sabat 777 napisał >Jeszcze przyszlo mi na mysl, ze przeciez ludzie z otwartych zwiazkow, czy tam swingersi, niekoniecznie sa rabnietymi zbokami, przeciwnie - to moga byc normalne, fajne relacje pozbawione zaborczosci.< Tę relacje mogą być jak najbardziej normalne i prawidłowe, jeśli obie strony są zainteresowane i tego chcą, potrzebują, bo interesuje ich eksploracja różnych stron seksualności. A kto wyznacza, co jest normalne, a co nie jest,co można podciągnąć pod normę zachowań, a co już ją przekracza, no kto?Jakiś cenzor moralny, czy guru,wytykający palcem, że w ten sposób to już nie wolno.?Przecież ludzka seksualność jest tak wielowymiarowa, niejednoznaczna,zmieniająca się w zależności od czasu i okoliczności, że chyba nie ma sensu określać sztywnych ram i ograniczeń,bo jeśli spróbujemy wyjść poza te ramy,to z góry jesteśmy zboczeni.Jeśli chodzi o swingersów, to ja uważam że jeśli oboje są zainteresowani tą formą relacji w równym stopniu i mają potrzebę jej realizacji, to wówczas przyczynia się do wzmocnienia ich związku, a nie osłabienia. Jestem sobie w stanie wyobrazić tę wymianę spojrzeć między parą, gdzie facet obserwuje, jak jego kobietę posuwa inny,a ona tez przeszywa go wzrokiem.Dla mnie to nie jest nienormalne, poronione, złe, nieobyczajne.Bo dlaczego takie ma być, skoro nikomu nie przeszkadza i jest dobrowolne. Odpowiedz Link
gogol77 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 13:40 ninek04 napisała: > Jestem sobie w stanie wyobrazić tę wymianę spojrzeć między parą, gdzie facet obserwuje, jak jego kobietę posuwa inny, a ona tez przeszywa go wzrokiem.> Ale jak myślisz, co mu się dzieje w środku, co czuje, co myśli facet patrzący jak jego kobieta, którą kocha - orgazmuje z innym? Jeśli myśli np.: ja to jestem taki fantastyczny gość, że ona nawet teraz uwielbia mnie a nie jego - to ja jeszcze jestem w stanie zrozumieć gościa, że na to poszedł. Albo że myśli: widzisz gościu jaką ja mam fantastyczną dupę, ty ją ruchasz tylko teraz a ja mam ją codziennie i ona kocha mnie a nie ciebie. Samiec alfa. Ale mogę go tylko zrozumieć a nie iść w jego ślady. W życiu!! Natomiast ja podejrzewam, że większość facetów, których jara takie coś to raczej masochiści. Masochiści psychiczni, podobni w tym do tych którym trzeba wpieprzyć, sprawić ból, żeby im stanął. Są zdaje się tacy. A kobieta? co wtedy myśli kobieta? co czuje gdy ma w cipce tego gościa a ten którego kocha na to patrzy? Czy może ona myśli: nie przejmuj się kochanie, trochę większy fiut to nie wszystko! A co ona czuje, gdy ten ukochany bzyka właśnie taką z pięknymi cyckami a ona ma takie średnie? Czy ona może sobie wtedy myśli: a i tak jestem lepsza bo wiem jak ci najlepiej zrobić loda? I gotuję fajny krupnik ;-) I muszę się przyznać, że w męskiej roli w tych ostatnich scenariuszach to już jakoś dużo łatwiej mogę sobie siebie wyobrazić niż w tamtej wyżej. Dziwne co? ha, ha, ha! Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 14:27 gogol77 napisał: > A kobieta? co wtedy myśli kobieta? co czuje gdy ma w cipce tego gościa a ten kt > órego kocha na to patrzy? A dlaczego zakladasz, ze ona w ogole o czymkolwiek wtedy mysli ? Ktos nastawia sie na odbior/dawanie przyjemnosci, w tym celu nagazuje sie w relacje z wiecej niz jedna osoba, ale nie angazuje sie w te relacje uczuciowo. Nie widze w tym nic dziwnego. Nikt nikomu nie broni celebrowac milosci we dwoje, ale w swingu nie o to przeciez chodzi. > Czy może ona myśli: nie przejmuj się kochanie, trochę większy fiut to nie wszys > tko!> A co ona czuje, gdy ten ukochany bzyka właśnie taką z pięknymi cyckami a ona ma > takie średnie? No i wyszlo na to, ze uprawiajac seks myslimy o szczegolach anatomicznych swoich i partnera ;-) Bzdura, nie myslimy. > Czy ona może sobie wtedy myśli: a i tak jestem lepsza bo wiem jak ci najlepiej > zrobić loda? > I gotuję fajny krupnik ;-) Wiesz, jezeli ktos ma ambicje byc jedynym, wyjatkowym i najlepszym, to pewnie ustawicznie mysli o swojej niezastapionej roli, ktora pelni w zyciu drugiego czlowieka. Przynaleznosc do drugiej osoby pomaga prawdopodobnie poczuc sie waznym. Ja tego nie kytykuje, zeby nie bylo, ale naiwnoscia jest sadzic, ze satysfakcjonujacy seks moj partner/partnerka moze miec tylko ze mna. Odpowiedz Link
gogol77 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 15:21 mabelle2000 napisała: >... naiwnoscia jest sadzic, ze satysfakcjonujacy seks moj partner/partnerka moze miec tylko ze mna.> Mądra kobieta z którą kiedyś byłem blisko powtarzała mi: facet to powinien być trochę zarozumiały bo nic tak nie zagraża roli faceta w relacjach międzyludzkich (wszystkich, ale erotycznych - najbardziej) jak brak poczucia własnej wartości. Poczucia. On powinien sobie przynajmniej wyobrażać, że jest fajny gość. Nawet jeśli to gówno prawda! I, tak, tak mabelle, że seks nim to jest tak zajebisty, że z innym to na pewno nie będzie jej lepiej. To nie tylko poprawia nam samopoczucie, nawet erekcję, ale pozwala uniknąć myślenia w stylu ML, Kombi etc. Sabat jest fajny gość (chyba) ale nie przyjmuje tego do wiadomości, nie wierzy, że mógłby dać kobiecie radość z seksu, że może być w tym lepszy niż inny, np. niż mąż jakiejś zaniedbywanej mężatki 30-40+. I skutki widać. Jest cały sfrustrowany. Jest oczywiście masę facetów, którzy trwając w błędnym przekonaniu, że seks z nimi jest absolutnie zajebisty - doprowadzają do BSwM bo panie tracą ochotę na cokolwiek. Ale ja nie o nich. Ja raczej o tych, którzy mogli by ruchać bo mają potencjał a nie ruchają bo mają kompleksy wynikające z dołującego ego. Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 15:47 Gogol, nie ma nic gorszego niz zarozumialy facet ;-) Ale ja nie o tym. Mnie nie chodzi o poczucie wlasnej wartosci, bo to jakby warunek konieczny, zeby czerpac radosc z seksu. Mnie chodzi o bajkowa wizje "dla niego jestem jedyna/y zajebista/y ". Ja rozumiem, ze niektorym jest to potrzebne dla poprawy samopoczucia, ale jest tez druga strona medalu- takie myslenie to prosta droga, zeby dac sie poniesc np. zazdrosci. Mysle tez, ze wiekszosc ludzi w zaden swing nie wejdzie, bo to bolesny cios w ich starannie skrywane kompleksy. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 17:23 mabelle2000 napisała: Mysle tez, ze wiekszosc ludzi w zaden swing nie wejdzie, bo to bolesny cios w ich starannie skrywane kompleksy. ========================================================== Nie, dlatego, że związek dla 99% ludzi oznacza seksualną wyłączność Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 17:43 marek.zak1napisal >Nie, dlatego, że związek dla 99% ludzi oznacza seksualną wyłączność< Operowanie procentami i statystykami nie zmienia faktu, że są ludzie, dla których seksualna wyłączność nie jest wyznacznikiem szczęścia i jedyną drogą spełniania się w życiu. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 17:55 ninek04 napisała: > marek.zak1napisal > >Nie, dlatego, że związek dla 99% ludzi oznacza seksualną wyłączność< > > Operowanie procentami i statystykami nie zmienia faktu, że są ludzie, dla których seksualna wyłączność nie jest wyznacznikiem szczęścia i jedyną drogą spełniania się w życiu. ================================================= Oczywiście, są tacy. Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 18:10 marek.zak1 napisał: > Nie, dlatego, że związek dla 99% ludzi oznacza seksualną wyłączność Serio ? W krajach gdzie legalne jest wielozenstwo tez ? Odpowiedz Link
urquhart Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 18:49 mabelle2000 napisała: > marek.zak1 napisał: > > > Nie, dlatego, że związek dla 99% ludzi oznacza seksualną wyłączność > > Serio ? W krajach gdzie legalne jest wielozenstwo tez ? Chytre. Niektórych to najbardziej pociąga w Islamie, jak w Upadku Houellebecqa Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 19:08 urquhart napisał >Chytre. Niektórych to najbardziej pociąga w Islamie, jak w Upadku Houellebecqa< Chyba w "Uległości",a nie w "Upadku ".Tak to odebrałeś, takie refleksje pozostały Ci z tej lektury? Hmm,no jednak ja mam inne. Odpowiedz Link
urquhart Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 19:19 ninek04 napisała: > urquhart napisał > >Chytre. Niektórych to najbardziej pociąga w Islamie, jak w Upadku Houelleb > ecqa< > > Chyba w "Uległości",a nie w "Upadku ".Tak to odebrałeś, takie refleksje pozosta > ły Ci z tej lektury? Hmm,no jednak ja mam inne. Oczywiście Uległość. Dam znać jak przeczytam całość, na razie jestem tylko po obszernych fragmentach bo "Możliwość wyspy" mnie rozczarowała po pierwszych książkach które były hitami. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 19:47 >Oczywiście Uległość. Dam znać jak przeczytam całość, na razie jestem tylko po obszernych fragmentach bo "Możliwość wyspy" mnie rozczarowała po pierwszych książkach które były hitami.< Dla kogo były hitami?Jesteś pewien, że jego książki można uznać za hity, no nie jestem przekonana.W każdym bądź razie ja Houellebecqa łykam w całości u prawie że bezkrytycznie.I jak zwykle, wybrzmiewa konkluzja, że człowiek w gruncie rzeczy jest istotą samotną, wyobcowaną i chyba pozbawioną nadziei,już pomijając jego zawieszenie w okolicznościach politycznych, które go otaczają. Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 20:05 ninek04 napisała: > I jak zwykle, wybrzmiewa konkluzja, że człowiek w gruncie rze > czy jest istotą samotną, wyobcowaną i chyba pozbawioną nadziei,już pomijając je > go zawieszenie w okolicznościach politycznych, które go otaczają. Mam jednak wrazenie, ze bohater "Uleglosci" nawet gdyby mogl cos zmienic to by nie chcial. Szczerze, to jemu sie nawet podoba wizja bycia zaopiekowanym przez kobiety. Komu zreszta mogloby przeszkadzac posiadanie w domu wielocipkowego tworu pelniacego funkcje roboczo-uslugowo-seksualne ? ;-) Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 20:33 mabelle 2000 napisała >Mam jednak wrazenie, ze bohater "Uleglosci" nawet gdyby mogl cos zmienic to by nie chcial. Szczerze, to jemu sie nawet podoba wizja bycia zaopiekowanym przez kobiety. Komu zreszta mogloby przeszkadzac posiadanie w domu wielocipkowego tworu pelniacego funkcje roboczo-uslugowo-seksualne ? ;-)< No pewnie nikomu, w końcu bohater powieści konkluduje na koniec, że "każda z tych dziewcząt, choćby najładniejsza,będzie szczęśliwa i dumna,jeśli mój wybór padnie właśnie na nią, i będzie się czuła zaszczycona, mogąc dzielić ze mną łoże. Wszystkie będą godne miłości, a ja na pewno zdołam je pokochać"I dokonuje wyboru, który jest dla niego wygodny,i którego zdaje się, nie będzie żałować. Odpowiedz Link
zawle Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 14.12.15, 01:21 Przeczytałam wszystko, ale nie odróżniam książki od książki.. Odpowiedz Link
wont2 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 14.12.15, 16:00 ninek04 napisała: > Dla kogo były hitami?Jesteś pewien, że jego książki można uznać za hity, no nie > jestem przekonana.W każdym bądź razie ja Houellebecqa łykam w całości u prawie > że bezkrytycznie.I jak zwykle, wybrzmiewa konkluzja, że człowiek w gruncie rze > czy jest istotą samotną, wyobcowaną i chyba pozbawioną nadziei,już pomijając je > go zawieszenie w okolicznościach politycznych, które go otaczają. ----------- Ja mam mieszane uczucia w stosunku do Houllebecqa. Z jednej strony uwielbiam Platforme i glownego bohatera, Michela - autora i moje alter ego (tyle, ze ja jestem wielkszym optymista, mniejszym nihilista i nie mam na imie Michal). I tak samo chyba jak Houllebecq strasznie zaluje, ze w realnym swiecie nie spotkalem platformianej Valerie, ktora jest kobiecym idealem. Czastki elementarne i Poszerzenie pola walki byly ok, ale nie na tyle zebym chcial do nich wracac, tak jak do Platformy. Jego przedostatnia powiesc, bardzo glosna i obsypana nagrodami Mapa i terytorium, w ogole, nic a nic, nie przypadla mi do gustu. Wybralem sie nawet na film Porwanie Michela Houllebecqa i musze powiedziec, ze chlop niesamowicie sie posunal w latach. Zamiast szczuplego, blyskotliwego intelektualisty mamy nudnego, sklerotycznego, stetryczalego, zaniedbanego dziadyge ktory odpala szlugi jak ten palacz w kotlowni w barejowskim Misiu. Obawiam sie, ze Uleglosc to moze byc jego ostatnia powiesc (jeszcze nie czytalem) i wcale nie bedzie to zasluga ISIS. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 14.12.15, 17:22 wont 2napisał >ze w realnym swiecie nie spotkalem platformianej Valerie, ktora jest kobiecym idealem.< No tak,ona umiała i chciała dawać przyjemność i to za friko, ofiarowywać się z radością i nie czekając na profity, co ludzie Zachodu kompletnie zatracili,jak stwierdza Michel. > , aHoullebecqa i musze powiedziec, ze chlop niesamowicie sie posunal w latach. Zamiast szczuplego, blyskotliwego intelektualisty mamy nudnego, sklerotycznego, stetryczalego, zaniedbanego dziadyge ktory odpala szlugi jak ten palacz w kotlowni w barejowskim Misiu. Obawiam sie, ze Uleglosc to moze byc jego ostatnia powiesc (jeszcze nie czytalem) i wcale nie bedzie to zasluga ISIS. To fakt, jest obleśny, zdziadziały i obwiesiowaty, a ta jego gruba kurtka zakładana również w gorące letnie dni na spotkania autorskie dopełnia całości obrazu. Pewnie to też rodzaj maski, albo pancerza, odgradzajacego go od rzeczywistości i ludzi,ale trudno, niech już ma taki image,ale niech pisze dalej,ja tam bym chciała go dalej czytać. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 17:34 gogol 77napisał >Mądra kobieta z którą kiedyś byłem blisko powtarzała mi: facet to powinien być trochę zarozumiały bo nic tak nie zagraża roli faceta w relacjach międzyludzkich (wszystkich, ale erotycznych - najbardziej) jak brak poczucia własnej wartości. Poczucia. On powinien sobie przynajmniej wyobrażać, że jest fajny gość. Nawet jeśli to gówno prawda! I, tak, tak mabelle, że seks nim to jest tak zajebisty, że z innym to na pewno nie będzie jej lepiej.<< Gogol, ziomalu, nie idź tą drogą, bo Cię znielubię :)Zarozumiałość jest aseksualna, wychładzająca i odrzucająca. Nie twierdzę, że dla wszystkich, ale dla niektórych tak . >To nie tylko poprawia nam samopoczucie, nawet erekcję, ale pozwala uniknąć myślenia w stylu ML, Kombi etc> Zarozumiałość i wysokie ego nie ma tu nic do rzeczy. Jeśli już oboje trafią na siebie i jest im ze sobą dobrze, blisko, przyjemnie, to dowartościowanie się w swoich oczach nie ma aż takiego znaczenia. Po prostu oboje czują się dobrze, mogąc że sobą przebywać,być blisko, kochać się. Kompleksy odchodzą w niebyt, bo ich nie ma,gdy jest się ze sobą,gdy drugiemu daje się siebie. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 17:41 , > > Zarozumiałość i wysokie ego nie ma tu nic do rzeczy. Jeśli już oboje trafią na > siebie i jest im ze sobą dobrze, blisko, przyjemnie, to dowartościowanie się w > swoich oczach nie ma aż takiego znaczenia. Po prostu oboje czują się dobrze, mo > gąc że sobą przebywać,być blisko, kochać się. Kompleksy odchodzą w niebyt, bo i > ch nie ma,gdy jest się ze sobą,gdy drugiemu daje się siebie. > Nie to żebym się zgadzała z uproszczeniami Twojego adwersarza, ale masz baardzo wyidealizowane wizje relacji męsko-damskich, i nie żebym coś miała do idealistycznych dążeń jednak przy mentalnej dziecinadzie tak wielu facetów, twoje wizje to brzytwa w przedszkolu. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 18:15 >Nie to żebym się zgadzała z uproszczeniami Twojego adwersarza, ale masz baardzo wyidealizowane wizje relacji męsko-damskich, i nie żebym coś miała do idealistycznych dążeń jednak przy mentalnej dziecinadzie tak wielu facetów, twoje wizje to brzytwa w przedszkolu. < Nie mam nic do tego,jak realizowane są relacje damsko -męskie i na czym się one opierają,bo i tak każdy jest w stanie określić stopień zadowolenia i satysfakcji, który czerpie z bycia w relacji kimś.Ale jeśli jest się defetystą, to idealistyczne dążenia bywają jedynym wyjściem z sytuacji, w której przyszło ci żyć. Pewnie do czasu, ale skąd wiadomo, ile nam jeszcze zostało? Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 17:15 mabelle 2000 napisała >A dlaczego zakladasz, ze ona w ogole o czymkolwiek wtedy mysli ? Ktos nastawia sie na odbior/dawanie przyjemnosci, w tym celu nagazuje sie w relacje z wiecej niz jedna osoba, ale nie angazuje sie w te relacje uczuciowo. Nie widze w tym nic dziwnego. Nikt nikomu nie broni celebrowac milosci we dwoje, ale w swingu nie o to przeciez chodzi.< :))Mabelle, jak zawsze ubierasz w słowa to,z czym ja również się zgadzam:) Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 13.12.15, 17:07 gogol 77napisał >Ale jak myślisz, co mu się dzieje w środku, co czuje, co myśli facet patrzący jak jego kobieta, którą kocha - orgazmuje z innym? Jeśli myśli np.: ja to jestem taki fantastyczny gość, że ona nawet teraz uwielbia mnie a nie jego - to ja jeszcze jestem w stanie zrozumieć gościa, że na to poszedł. Albo że myśli: widzisz gościu jaką ja mam fantastyczną dupę, ty ją ruchasz tylko teraz a ja mam ją codziennie i ona kocha mnie a nie ciebie. Samiec alfa. Ale mogę go tylko zrozumieć a nie iść w jego ślady. W życiu!!<< Ale to jest kwestia realizacji swoich fantazji, czy mierzenia się ze swoją seksualnością. Nikt Ci nie każe swingować, jeśli nie masz takiej potrzeby, Ty i Twoja partnerka. O to chodzi, że jeśli nie czujesz potrzeby, by iść w tę stronę, to tego nie robisz.Ale inni mają do tego prawo, jeśli mają na to ochotę. >Natomiast ja podejrzewam, że większość facetów, których jara takie coś to raczej masochiści. Masochiści psychiczni, podobni w tym do tych którym trzeba wpieprzyć, sprawić ból, żeby im stanął. Są zdaje się tacy. A kobieta? co wtedy myśli kobieta? co czuje gdy ma w cipce tego gościa a ten którego kocha na to patrzy? Czy może ona myśli: nie przejmuj się kochanie, trochę większy fiut to nie wszystko! > Wiesz co, ja bym była daleka od podejrzewania, co do intencji każdej ze stron,bo jeśli ich to jara, to zdanie osób postronnych naprawdę niewiele wnosi.Skąd możesz wiedzieć, co myśli kobieta, jeśli ona właśnie potrzebuje tego typu emocji do zrealizowania swojej seksualności, a jeśli jej partner potrzebuje tego samego, to nic, tylko się cieszyć, że się tak dobrali. Bo jeśli nie krzywdzą siebie i innych, to nikomu nic do tego, co kogo podnieca. Naprawdę nie musi być tak,że jeden schemat -on bzyka ją, a ona tylko jego, jest obowiązujący i wpusujacy się w normy. Daleka bym była od tego. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 21:37 sabat 777 napisał >W druga strone tez nie widze przeszkod innych niz konwenans spoleczny. Dla niektórych przekroczeniem konwenansu społecznego może być np.zrobienie prania w niedzielę, czy zjedzenie mięsa w piątek,albo zostawienie dzieci z mężem, by pojechać samej na wycieczkę, więc wszystko jest w gruncie rzeczy takie płynne, trzeba samemu sobie określić, czy to co robię, lub czego nie robię zależy od tego, co inni powiedzą. No, a co to zmieni,gdyby nawet coś napomknęli,oni mają swoje życie, w którym się realizują i czują dobrze, a z kolei ja to ich życie mogę uznać na przykład za beznadziejne.Bo punkt widzenia zależy od.. itd. >Wcale nie trzeba porzucac emocji ze starego zwiazku by wejsc w nowy > No nie trzeba. Chyba, że ociupinkę, tylko tyle, żeby w chwili , gdy jest się z tą drugą, nie myśleć za bardzo, albo wcale o tej pierwszej. A potem już można ;) Odpowiedz Link
sabat777 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 21:50 Wiesz, ja zeby latwiej mi sie myslalo, to roboczo obieram taki punkt widzenia, jaki mialby kosmita obserwujacy Ziemie. Zycie spoleczne Ziemian ;) I przykladowo gdyby ten kosmita byl czlonkiem jakiegos roju, tak jak u nas owady, to 90% naszej kultury wydawaloby mu sie absurdem. Pamietam, ze jako nastolatek ogladalem w tv jakis program przyrodniczy o walkach jeleni. Walczyly o przywodztwo, trykaly sie porozem. To byly bardzo wazne walki, bo od nich zalezalo, kto przez nastepne lato bedzie kryl samice. I przyszla mi do glowy taka mysl, ze przeciez gdyby jeden sie wylamal i zamiast trykac tym porozem zgodnie z rytualem rozprul brzuch drugiemu samcowi, to nawet gdyby byl slabszy moglby zostac alfa. Poniewaz normalnie natura promuje takie zachowania (maksymalizacja skutecznosci) zastanawialem sie czemu jednak ani jeden sie nie wylamuje. Sam instynkt tego nie tlumaczy, musi byc cos jeszcze. Troche podobna sytuacja jest u ludzi, ale u nas natura to inaczej rozwiazala. Wsrod ludzi wszyscy lapia sie "dirty tricks" ale wiekszosc udaje, ze tego nie robi. I to dopiero jest maksymalizacja skutecznosci. Oficjalnie glosimy wspolprace spoleczna a w praktyce pod stolem kazdy ciagnie w swoja strone jak najwiecej czerwonego sukna. Z mina niewiniatka oczywiscie :) Odpowiedz Link
ninek04 Re: Jak zamienić chęć zdrady w coś pozytywnego? 12.12.15, 23:03 W końcu wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu szympansami,wyćwiczonymi w nieustępliwej rywalizacji, toczącej się od milionów lat,i dbamy bardziej o naszą reputację i zachowanie pozorów tylko i wyłącznie dla naszych korzyści.A gdy nikt nie widzi i nie wie, to hulaj dusza, piekła nie ma.Z tym,że, jak głoszą uczeni w 10%jesteśmy pszczolami, czyli istotami rojnymi,które pod pewnymi warunkami mogą zrezygnować z dbałości tylko o swoje korzysci i jakby zatracić się w czymś innym, niż tylko my sami.Wtedy właśnie, jak nam się włączy tryb roju,to stajemy się częścią większej całości, odczuwając i doświadczając zespołową radość i poczucie wspólnoty. Ale te 90 %to jednak to ciągnięcie w swoją i tylko swoją stronę i dbanie o pozory,takie fałszowanie siebie przed innymi. Bywa to bardzo męczące, niestety. Odpowiedz Link
urquhart Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożądaniu 12.12.15, 08:34 Oglądałem wczoraj Pożądanie z Sofii Marceau. Uwaga spolilery. Jest bardzo w temacie wątku. Prawnika z poukładaną rodziną i pisarkę po rozwodzie z córkami los stawia na swojej drodze i czują do siebie nieprzepartą chemię. Pisarz parokrotnie widzi przyszłość przed oczami, pasje, erotykę, zdradę odkrycie zdrady przez żonę, awantury i ... rezygnuje. Ona nie poddaje się prowokuje kontakt ponowny. I tak parę razy. Chrakterystyczna jest scena gdy na przyjęciu żona poznaje pisarkę patrzy na ich spojrzenie i od razu wie że coś ich łączy. I co to zmienia? No właśnie. Po przyjęciu inicjuje gorący seks w kuchni. Co więcej pisze w ciągu dnia SMS "nie zapomniałeś o przedstawieniu syna?" zastanawia się trochę i kasuje go zamieniając na: Kocham cię! Postanawia zawalczyć. Tak jak w tytule wątku chęć zdrady zmienia związek na lepsze. Ale czy na pewno? Charakterystyczne jest jak leżą obok siebie na łóżku z laptopami i słuchawkami ona ogląda romansidło romansidło a on dokument o mechanice kwantowej. Film pokazuje że jedyny temat który ich łączy to sprawy wspólnego dziecka. Zona potem przewija się dalej w za dużych lejących się bluzkach i pidzamie jest przeciwstawiana jest Marceau która wbija się w seksowne obcisłe ciuchy, ołówek i szpilki budując i tworząc przestrzeń dla zmysłowości i pożądania. Jednej się chce a drugiej nie. Facet też nagle zaczyna interesować się jaką koszulę założy. Jesod by się podobał film, wreszcie nie wiarołomny facet, ale dla mnie przebija z filmu przygnębiający duch rezygnacji :( Zostawiam trochę smaczków nieopisanych i brak głównego motto żeby zachęcić a nie zepsuć oglądanie. >>> Chodzi generalnie o to, dlaczego nie podejmujemy ryzyka bycia z drugą osobą, która wydaje nam się, że jest spełnieniem naszych marzeń i ideałów - podkreśla Janusz Wróblewski. Według krytyka, film ten ma w sobie coś kobiecego, ponieważ mężczyźni mają bardziej jednoznaczne spojrzenie na rzeczywistość i nie boją się podejmować ryzyka, związanego z wyborem miłości. www.polskieradio.pl/7/178/Artykul/1181387,Sophie-Marceau-poraza-pieknem-i-zmyslowoscia-w-Pozadaniu Odpowiedz Link
sabat777 Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 09:10 Jednej sie chce bo nie ma, a drugiej sie nie chce, bo ma i osiadla na laurach. Ale obie walcza o to samo - fajnego e-tate u boku e-mamy. To bardzo kobiece Urqu, dlatego powinnismy sobie uswiadamiac jak cenna i wartosciowa sprawa jest kobiece pozadanie. W czystej postaci wystepuje tak rzadko, ze powinno sie je wziac pod ochrone, jak Zubry ;) I my, mezczyzni, powinnismy ten zagrozony gatunek darzyc wyjatkowa atencja ;) Odpowiedz Link
loppe Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 12:47 Romans porażającej pięknem i zmysłowością 50-latki. Ciekawy temat. Tego chyba jeszcze Hollywood nie przepracował. Francja! Cóż, żyjemy dłużej to i romansujemy dłużej. Bo na emeryturę znów idziemy po staremu, nie pracujemy dłużej. Z tym że ten mężczyzna, jak piszesz, jakby mniej gorący od Marceau. Może to hormony - już nie te u 50-latka? Sophie daje radę. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 14:06 Hmm zasadniczo problemem tego pana jest powielanie w koło tych samych błędów. Postać grana przez Marceau to też nie jest jest partnerka do rozmów o mechanice kwantowej, zmierza więc to wszystko w kierunku schematu takiego jak z żoną. Ogólnie, traktowanie kobiet jako przynależnych do sfery seksu i rozrywki, skutkuje spychaniem tych relacji w sferę banału - ułomność też twoja urquhart którą projektujesz na kobiety, które starają się jedynie uosabiać męskie wyobrażenia, polega na niezdolności do nawiązania z kobietą poważnej i szczerej relacji IMHO. Odpowiedz Link
loppe Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 14:09 Poza tym solą relacji damsko-męskiej jest łączność na poziomie emocjonalny, a nie intelektualnym. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 14:30 loppe napisał: > Poza tym solą relacji damsko-męskiej jest łączność na poziomie emocjonalny, a n > ie intelektualnym. Nie zgadzam się i nie wiem na jakiej postawie te wnioski serwowane jako pewnik:) Odpowiedz Link
loppe Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 14:41 that.bitch.is.sick napisała: > loppe napisał: > > > Poza tym solą relacji damsko-męskiej jest łączność na poziomie emocjonaln > y, a n > > ie intelektualnym. > > Nie zgadzam się i nie wiem na jakiej postawie te wnioski serwowane jako pewnik:) Wiedziałem że się nie zgadzasz:). Są oczywiście ludzie spod znaku powiedzmy sapioseksualizmu, więc ta opcja też występuje, ale chyba niszowo. A u Ciebie to by było jak mi się wydaje: intelekt&seks - dominują w relacji Twojej do faceta...?:) Więcej może jak wrócę z miasta, idę teraz. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 15:03 loppe napisał: > that.bitch.is.sick napisała: > > > loppe napisał: > > > > > Poza tym solą relacji damsko-męskiej jest łączność na poziomie emo > cjonaln > > y, a n > > > ie intelektualnym. > > > > Nie zgadzam się i nie wiem na jakiej postawie te wnioski serwowane jako > pewnik:) > > Wiedziałem że się nie zgadzasz:). Są oczywiście ludzie spod znaku powiedzmy sap > ioseksualizmu, więc ta opcja też występuje, ale chyba niszowo. A u Ciebie to by > było jak mi się wydaje: intelekt&seks - dominują w relacji Twojej do faceta... > ?:) Więcej może jak wrócę z miasta, idę teraz. Możemy oczywiście pogadać o mnie:) ale ja bardziej tak ogólnie. Nie bagatelizuję więzi emocjonalnej, po prostu jestem przeciwna przesądzaniu o "soli" i proporcjach damsko - męskich relacji. Są różne typy relacji dostępnych dla jednej osoby, w jednym życiu. Była mowa o swingu;), ja proponuję swing relacyjny, zamiast przerzucania różnych ciał w ramach tej samej unieszczęśliwiającej relacji:). Odpowiedz Link
loppe Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 17:56 that.bitch.is.sick napisała: > > Możemy oczywiście pogadać o mnie:) ale ja bardziej tak ogólnie. Nie bagatelizu > ję więzi emocjonalnej, po prostu jestem przeciwna przesądzaniu o "soli" i propo > rcjach damsko - męskich relacji. Są różne typy relacji dostępnych dla jednej os > oby, w jednym życiu. Była mowa o swingu;), ja proponuję swing relacyjny, zamias > t przerzucania różnych ciał w ramach tej samej unieszczęśliwiającej relacji:). Czyli cenisz sobie różnorodność wrażeń a również nie jesteś w stanie zbudować i utrzymać wieloletniej relacji, tak? Fakt że piękno może mieć wiele postaci - piękno charakteru, ciała i jego ruchów, intelektu, bycia razem w dobrej komitywie przez lata, okazywanej miłości... Miłość do kobiety czy mężczyzny choć dość bezwarunkowa ze swojej definicji bierze się jednak z zachwytu czymś. Kochanie należy do świata emocji. Intelektualnie to można cenić (piękno), ale nie kochać. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 13.12.15, 01:48 loppe napisał: > that.bitch.is.sick napisała: > > Czyli cenisz sobie różnorodność wrażeń a również nie jesteś w stanie zbudować i > utrzymać wieloletniej relacji, tak? > Jestem w stanie zbudować i utrzymać relację, but this lady is a tramp:). Jeśli jednak o mnie mówimy, to tak porozumienie intelektualne jest dla mnie b.ważne, jestem flirciarą, uwielbiam słowną sublimację erotyki i pożądania. Sublimację w każdej formie. Lubię skłaniać mężczyzn do kreatywności i w uwodzeniu i podczas seksu. Lubię też seks na tyle, że zdarza mi się iść do łóżka z kimś kogo uważam za idiotę albo z kimś głupszym od siebie. A najważniejsze że ja tyle w sobie analizuję i jestem zdystansowana że pożądanie nie ma u mnie prostego przełożenia na emocje. Jeśli ktoś wciąż wewnętrznie płonie to umie dać sobie na wstrzymanie:) > > Fakt że piękno może mieć wiele postaci - piękno charakteru, ciała i jego ruchów > , intelektu, bycia razem w dobrej komitywie przez lata, okazywanej miłości... M > iłość do kobiety czy mężczyzny choć dość bezwarunkowa ze swojej definicji bierz > e się jednak z zachwytu czymś. > Kochanie należy do świata emocji. Intelektualnie to można cenić (piękno), ale n > ie kochać. > Jeśli już, to do "świata" uczuć. Uczucia są trwalsze niż emocje bo opierają się na racjonalnych komponentach. Emocje są silniejsze, ale ulotne. W tym problem że ludzie próbują budować na piasku. Jednak mówiliśmy o relacjach męsko- damskich. To nieco szerszy zbiór niż "kochanie", szerszy niż seks. Można mieć wiele różnych relacji równolegle. Z różnymi osobami. One się dopełniają. I podlegają transformacjom. Odpowiedz Link
loppe Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 14.12.15, 18:01 that.bitch.is.sick napisała: > loppe napisał: > > > that.bitch.is.sick napisała: > > > > Czyli cenisz sobie różnorodność wrażeń a również nie jesteś w stanie zbud > ować i > > utrzymać wieloletniej relacji, tak? > > > Jestem w stanie zbudować i utrzymać relację, but this lady is a tramp:). Jeśli > jednak o mnie mówimy, to tak porozumienie intelektualne jest dla mnie b.ważne, > jestem flirciarą, uwielbiam słowną sublimację erotyki i pożądania. Sublimację w > każdej formie. Lubię skłaniać mężczyzn do kreatywności i w uwodzeniu i podcz > as seksu. Lubię też seks na tyle, że zdarza mi się iść do łóżka z kimś kogo uwa > żam za idiotę albo z kimś głupszym od siebie. A najważniejsze że ja tyle w sobi > e analizuję i jestem zdystansowana że pożądanie nie ma u mnie prostego przełoże > nia na emocje. Jeśli ktoś wciąż wewnętrznie płonie to umie dać sobie na wstrzym > anie:) Ja powiem tak: z moich cech idealnej, a więc pożądanej kobiety - dobra, ładna, silna i bystra...połowa należy do sfery charakteru. Wydaje mi się że najlepsza dla nas kobiet i mężczyzn jest praca nad charakterem, a w drugiej kolejności nad intelektem i ciałem. Uczucia są trwalsze niż emocje. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 14.12.15, 18:14 loppe napisał: Wydaje mi się że najlepsza dla nas kobiet i mężczyzn jest praca nad charakterem, a w drugiej kolejności nad intelektem i ciałem. ================================================== Charakter jest wrodzony. Nad intelektem i ciałem możesz pracować, ale charakter masz, jaki masz. Charakter z drugiej strony jest jednak najważniejszy i stąd nasze bardzo ograniczone możliwości zmiany nas samych. Odpowiedz Link
loppe Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 14.12.15, 18:24 marek.zak1 napisał: > loppe napisał: > Wydaje mi się że najlepsza dla nas kobiet i mężczyzn jest praca nad charakterem > , a w drugiej kolejności nad intelektem i ciałem. > ================================================== > > Charakter jest wrodzony. Nad intelektem i ciałem możesz pracować, ale charakter > masz, jaki masz. > Charakter z drugiej strony jest jednak najważniejszy i stąd nasze bardzo ograni > czone możliwości zmiany nas samych. Wszystko jest bardzo wrodzone: charakter, uroda i inteligencja. Ale Marku nad wszystkim można pracować, a mi się wydaje że nad charakterem nie mniej niż nad pozostałymi dwiema, czyli dobroć i siłę (charakter) można kształtować, kształtuje je również samo życie. Czy to nie piękne? Z czasem, z życiem ludzie stają się lepsi, a nie gorsi, taka jest reguła. I brzydsi oczywiście:) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 14.12.15, 18:38 loppe napisał: > Charakter jest wrodzony. Nad intelektem i ciałem możesz pracować, ale charakter masz, jaki masz. > > Charakter z drugiej strony jest jednak najważniejszy i stąd nasze bardzo ograniczone możliwości zmiany nas samych. =======================================================> > Wszystko jest bardzo wrodzone: charakter, uroda i inteligencja. Ale Marku nad wszystkim można pracować, a mi się wydaje że nad charakterem nie mniej niż nad pozostałymi dwiema, czyli dobroć i siłę (charakter) można kształtować, kształtuje je również samo życie. ================================================== Można pracować, ale nie znałem lenia, który stał się pracowity, tchórza - odważnym, olewusa - ambitnym itp. Można zdawać sobie sprawę ze swojego charakteru i jego ułomności i tak sterować, aby wykorzystać jego mocne strony. Tak więc osoba kreatywna może odnosić sukcesy tam, gdzie kreatywność jest w cenie, a więc w sztuce, wynalazczości itp. To nie jest jednak praca nad charakterem, a jego optymalizacja w życiu. Odpowiedz Link
loppe Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 14.12.15, 18:58 Ja też jestem zdania że geny są ważniejsze od a/wychowania b/pracy własnej, ale zdarza się widziałem jak ludzie pracą własną usypiali pewne swoje cechy, a inne dochodziły do głosu. Widziałem np. chłopaka który był największym zawadiaką w szkole, a potem spokojnie przez lata opiekował się matką jak aniołek. Widocznie przeżył przemianę. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 14.12.15, 19:04 loppe napisał: > Ja też jestem zdania że geny są ważniejsze od a/wychowania b/pracy własnej, ale > zdarza się widziałem jak ludzie pracą własną usypiali pewne swoje cechy, a inne dochodziły do głosu. Widziałem np. chłopaka który był największym zawadiaką w szkole, a potem spokojnie przez lata opiekował się matką jak aniołek. Widocznie przeżył przemianę. =========================== Teraz czytam książki o mafii ,Masy" Ci mordercy i gangsterzy byli bardzo rodzinni :) Odpowiedz Link
ninek04 Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 16:27 >Poza tym solą relacji damsko-męskiej jest łączność na poziomie emocjonalny, a nie intelektualnym.< Ho,ho,ho!Gdy nie ma łączności na poziomie intelektualnym,to w takiej relacji nie ma ani soli, ani pieprzu, pozostaje jedynie mdły nie(smak);) Odpowiedz Link
loppe Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 18:11 ninek04 napisała: > >Poza tym solą relacji damsko-męskiej jest łączność na poziomie emocjonalny > , a nie intelektualnym.< > > Ho,ho,ho!Gdy nie ma łączności na poziomie intelektualnym,to w takiej relacji ni > e ma ani soli, ani pieprzu, pozostaje jedynie mdły nie(smak);) Chciałem przede wszystkim podkreślić to, że intelekt może znaleźć satysfakcję poza związkiem - we wciąż nowych książkach i rozmowach z uczonymi kolegami:) etc. Dodatkowo, wydaje mi się że schematy intelektualne osób można przez kilka lat opanować na tyle, by domyślać się co by zasadniczo powiedziały na jakiś temat, tak więc dalsze dyskusje mogą już małżonkom nie dawać nawet 1/3 tej satysfakcji co w latach gdy poznawali swoje intelekty. Niektórzy ludzie rozwijają się mocno intelektualnie całe życie i to może podnieść wskaźnik powiedzmy do 1/2. W każdym razie intelektualnie może być tylko gorzej ha ha w związku, gdy miłość ma potencjał by wzrastać z czasem. Oczywiście, wszyscy uznajemy że pewien poziom intelektualnego porozumienia jest konieczny by związek mógł powstać, a zachwyt intelektem partnera nieraz bardzo w tym pomógł. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 22:09 >Chciałem przede wszystkim podkreślić to, że intelekt może znaleźć satysfakcję poza związkiem - we wciąż nowych książkach i rozmowach z uczonymi kolegami:) etc.<Oczywiście, wszyscy uznajemy że pewien poziom intelektualnego porozumienia jest konieczny by związek mógł powstać, a zachwyt intelektem partnera nieraz bardzo w tym pomógł.< Czy ja wiem, czy jest tak do końca, jak mówisz? No na przykład, czy związek utytułowanego profesora doktora habilitowanego z powiedzmy nianią jego dzieci opiera się na zachwycie intelektem tejże pani przez tegoż pana, niczego nie ujmując jej inteligencji oczywiście?. W tym układzie pan profesor raczej na pewno będzie się skupiał na rozwoju intelektualnym poza związkiem.Natomiast ja uważam, że nie ma udanego związku bez porozumienia intelektualnego między partnerami,jeśli ma to być relacja równorzędna.Prędzej, czy później te braki, czy rozbieżności wyjdą w trakcie, wywołując nierzadko poczucie frustracji i protekcjonalności, a to już nie jest takie miłe. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 16:58 loppe napisał: > Poza tym solą relacji damsko-męskiej jest łączność na poziomie emocjonalny, a nie intelektualnym. ======================================================= To taki trójkąt emocje, intelekt i seks. Odpowiedz Link
loppe Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 18:08 marek.zak1 napisał: > loppe napisał: > > > Poza tym solą relacji damsko-męskiej jest łączność na poziomie emocjonaln > y, a nie intelektualnym. > ======================================================= > To taki trójkąt emocje, intelekt i seks. W istocie, jak najbardziej. Chciałem przede wszystkim podkreślić to, że intelekt może znaleźć satysfakcję poza związkiem - we wciąż nowych książkach i rozmowach z uczonymi kolegami:) etc. Dodatkowo, wydaje mi się że schematy intelektualne osób można przez kilka lat opanować na tyle, by domyślać się co by zasadniczo powiedziały na jakiś temat, tak więc dalsze dyskusje mogą już małżonkom nie dawać nawet 1/3 tej satysfakcji co w latach gdy poznawali swoje intelekty. Niektórzy ludzie rozwijają się mocno intelektualnie całe życie i to może podnieść wskaźnik powiedzmy do 1/2. W każdym razie intelektualnie może być tylko gorzej ha ha w związku, gdy miłość ma potencjał by wzrastać z czasem. Oczywiście, wszyscy uznajemy że pewien poziom intelektualnego porozumienia jest konieczny by związek mógł powstać, a zachwyt intelektem partnera nieraz bardzo w tym pomógł. Odpowiedz Link
urquhart Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 15:18 that.bitch.is.sick napisała: > kwantowej, zmierza więc to wszystko w kierunku schematu takiego jak z żoną. Ogó > lnie, traktowanie kobiet jako przynależnych do sfery seksu i rozrywki, skutkuje > spychaniem tych relacji w sferę banału - ułomność też twoja urquhart którą pro > jektujesz na kobiety, które starają się jedynie uosabiać męskie wyobrażenia, po > lega na niezdolności do nawiązania z kobietą poważnej i szczerej relacji IMHO. Spychaniem sfery seksu i rozrywki w sferę banału? Dowodzi niezdolności do nawiązania z kobietą poważnej i szczerej relacji? To jakby czepiać się kogoś kto krytykuje schrzanioną niesmaczną i niechlujnie podaną potrawę na stole że przywiązywanie małostkowej wagi do przypraw proporcji świadczy o jedynie niezdolności do zrozumienia że najważniejszą celem posiłku jest dostarczenie organizmowi substancji odżywczych. Ciebie akurat nie podejrzewałem o takie uproszczenia, obstawiam tezę odwrotną że relacja damsko meska w której brak seksu i rozrywki oraz komunikacji i szacunku dla wzajemnych wyobrażeń dowodzi niezdolności braku poważnej i szczerej relacji. "zmierza więc to wszystko w kierunku schematu takiego jak z żoną"? To odrębne pytanie, czy zmierza i czy musi zmierzać. Faktycznie Marceau zadaje pytanie sugerujące tą przyszłość. "Pokażcie mi małżeństwo które po 15 latach rozmawia ze sobą i uprawia seks. I to jest pewna manipulacja. Odpowiedz Link
sabat777 Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 15:36 Podstawa relacji damsko meskiej nie jest porozumienie, ba - nawet wzajemne zrozumienie - tak jak kiedys sadzilem, ale przede wszystkim pozadanie, ktore budzi sie w biegunowo odleglych cechach partnerow, czesto opartych na stereotypach rol plciowych. Relacja psuje sie najczesciej od strony lozka, a tutaj pozadanie jest czynnikiem niezbednym. Odpowiedz Link
ninek04 Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w " 12.12.15, 16:12 >Podstawa relacji damsko meskiej nie jest porozumienie, ba - nawet wzajemne zrozumienie - tak jak kiedys sadzilem, ale przede wszystkim pozadanie, ktore budzi sie w biegunowo odleglych cechach partnerow, czesto opartych na stereotypach rol plciowych. Relacja psuje sie najczesciej od strony lozka, a tutaj pozadanie jest czynnikiem niezbednym.< No też tak to widzę. Cóż mi po porozumieniu, które wiadomo, że musi być, choćby w sprawach podstawowych, obejmujących logistykę dnia codziennego, jeśli pożądanie wygasło nieodwracalnie i nawet myśl o godzeniu się w łóżku nie przechodzi przez głowę, skoro wiadomo, że druga osoba tego nie chce, albo się zmusza.Gdzie tu mowa o kole zamachowym relacji, jakim może być to pożądanie, skoro ono nie istnieje. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w " 13.12.15, 01:58 sabat777 napisał: > Podstawa relacji damsko meskiej nie jest porozumienie, ba - nawet wzajemne zroz > umienie - tak jak kiedys sadzilem, ale przede wszystkim pozadanie, ktore budzi > sie w biegunowo odleglych cechach partnerow, czesto opartych na stereotypach ro > l plciowych. Relacja psuje sie najczesciej od strony lozka, a tutaj pozadanie j > est czynnikiem niezbednym. Możemy tu rozróżnić dwa rodzaje pożądania na bieżącą potrzebę ( choć podziałów może być więcej, kwestia systematyki). Pożądasz kogoś bo go nie znasz, stanowi nowość, jest tajemnicą - i tu problem polega na tym że gdy już poznasz "tajemnicę" to być może okaże się banalna i nieciekawa. I drugie: Pożądasz tego co znasz ... Jednak jak długo można tak funkcjonować? Musi rozwinąć się tolerancja. Odpowiedz Link
urquhart kobiety od seksu i rozrywki i spychanie w banał 13.12.15, 19:12 that.bitch.is.sick napisała: > Hmm zasadniczo problemem tego pana jest powielanie w koło tych samych błędów. P > ostać grana przez Marceau to też nie jest jest partnerka do rozmów o mechanice > kwantowej, zmierza więc to wszystko w kierunku schematu takiego jak z żoną. Ogó > lnie, traktowanie kobiet jako przynależnych do sfery seksu i rozrywki, skutkuje > spychaniem tych relacji w sferę banału - ułomność też twoja urquhart którą pro > jektujesz na kobiety, które starają się jedynie uosabiać męskie wyobrażenia, po > lega na niezdolności do nawiązania z kobietą poważnej i szczerej relacji IMHO. Cały czas mocno pamiętam określenie Esther Perel która mówiła że obserwując swoje środowisko Żydów którzy przeżyli holocaust widzi przejaskrawione to jak związki ludzi i ich potomków dzielą się na Żywych którzy szukają wspólnej radości życia w tym seksu i jedynie Nieumarłych którzy są zdeterminowani swoimi lękami i traumami i uważają za obraźliwe zajmowanie się takimi sprawami. Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 20:49 > Ale czy na pewno? Charakterystyczne jest jak leżą obok siebie na łóżku z laptop > ami i słuchawkami ona ogląda romansidło romansidło a on dokument o mechanice kw > antowej. Film pokazuje że jedyny temat który ich łączy to sprawy wspólnego dzie > cka. Zona potem przewija się dalej w za dużych lejących się bluzkach i pidzami > e jest przeciwstawiana jest Marceau która wbija się w seksowne obcisłe ciuchy, > ołówek i szpilki budując i tworząc przestrzeń dla zmysłowości i pożądania. Jedn > ej się chce a drugiej nie. Facet też nagle zaczyna interesować się jaką koszulę > założy. Obejrzałam i zupełnie inaczej odebrałam. Też będę spojlerować. Główny bohater mówi o sobie że jest szczęśliwy. I za bardzo nie można mu nie wierzyć. Ma w swoim związku miłość, przyjaźń, ma czułość, dotyk, zainteresowanie (żona przecież głośno wyraża wątpliwość, czy to w porządku, że tak oddzielnie oglądają te filmy na laptopie, on twierdzi, że to przejaw wolności). Miewa nawet seks w kuchni. Ma też długi staż, rutynę i przyzwyczajanie, które zaczynają go uwierać, kiedy na horyzoncie pojawia się pociągająca kobieta. Ale jedyne, czego może dostarczyć mu ta kobieta, to świeżość, nowość i odrobina pieprzu. I zgadzam się z Bitch - pan ma zasadniczo problemem z powielaniem tych samych błędów, czego zdaje się jest świadom. Jedynym sposobem, żeby ta relacja była dla niego ożywcza i podniecająca na wieczność, jest w ogóle jej nie zaczynać w realu, tylko zostawić w sferze wyobrażeń. Pan otwiera na chwilę drzwi do nowej przygody, ale zaraz za tymi drzwiami okazuje się być trochę mniej romantycznie i trochę bardziej niezdarnie, niż w tęsknych marzeniach. A kawałek dalej jest już pospolitość i dzwonienie do ukochanej z kibelka przy porannym robieniu kupki. Więc po co ma zmieniać to, w czym mu całkiem dobrze i co całkiem gładko funkcjonuje? Na coś, co wyłącznie przy dobrych wiatrach doprowadzi go w dokładnie to samo miejsce, w którym teraz jest? Ale przy gorszych wiatrach niewykluczone, że tylko wrzuci na jakieś skały. Pan lubi swoje wygodne życie i nie doświadcza tak bolesnych braków, jakie Ty Urqu tam widzisz. Raczej braczki takie... :-) Odpowiedz Link
sabat777 Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 12.12.15, 21:32 Ja wiem jedno. Przy gorszych wiatrach przy porannym robieniu kupki to moze byc bardzo glosny telefon do ukochanej. Odpowiedz Link
urquhart Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 13.12.15, 10:41 zyg_zyg_zyg napisała: > nuje? Na coś, co wyłącznie przy dobrych wiatrach doprowadzi go w dokładnie to s > amo miejsce, w którym teraz jest? Ale przy gorszych wiatrach niewykluczone, że > tylko wrzuci na jakieś skały. Pan lubi swoje wygodne życie i nie doświadcza tak > bolesnych braków, jakie Ty Urqu tam widzisz. Raczej braczki takie... :-) Dzieki za naprowadzenie Zyg. Faktycznie wygoda może byc najwaznuejszym z priorytetow. Ale wracajac do źródeł co jest brakiem a co braczkiem? Jak to szlo? Namiętność, intymność zaangażowanie. Innaczej szczera budowanie ggleboiej relacji z kobietą (mezczyzną) jak ujęła Tbis. A innym do szczescia wystarczy wygoda czyli samo zaangazowanie. Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 13.12.15, 12:30 Przeczytaj, Urqu, co sama Sophie Marceau mówi o obiekcie fascynacji bohaterki, którą gra: "Pierre jest ciekawym przypadkiem. Spełniony zawodowo, kochający mąż i ojciec. Dobrze ułożony, gentleman, czuły, odwzajemniający uczucia żony. Nie ma tu rys. To przykład pary, której udało się, pracując nad stabilizacją materialną, nie zagubić w swoich priorytetach, nie zatracić w karierach, wciąż mają silną emocjonalną więź. Pierre poznaje Elsę i nie ma powodów, by się nią zafascynować - nie musi sobie niczego rekompensować, udowadniać. To nie jest historia o tym, że komuś nie układa się w życiu, dlatego szuka pocieszenia na zewnątrz, poza związkiem, domem, środowiskiem najbliższych mu osób." film.dziennik.pl/news/artykuly/464827,sophie-marceau-pozadanie-to-nietypowa-historia-milosna-wywiad.html Ja podobnie do niej, czyli chyba inaczej niż Ty, to widzę. Dla mnie jedyne, czego nie ma w małżeństwie bohatera, to namiętności. Zaangażowanie jest, ale intymność też jest. Namiętności nie ma, bo - zgodnie z teorią cytowanych tu często specjalistów - wraz z czasem, w sposób naturalny wyparowała. A oni widać ani nie starali się jakoś wyjątkowo, żeby ją zatrzymać, ani na co dzień nie boleją nad jej utratą. Pierre dostrzega, że to jest jednak jego brak, kiedy poznaje Sophie. Porażające pragnienie, pożądanie, erotyczna fascynacja, endorfinowy haj, napięcie i fruwające feromony - to wszystko staje się jego udziałem. Ale przeczuwa, a potem nabiera pewności, że jeśli podda się temu szaleństwu i rzuci w wir namiętności ;-) to po pierwsze potrwa to zaledwie chwilę, a po drugie zniszczy to, co jest dla niego bazą i fundamentem - czyli rodzinne życie. To on decyduje, że ten brak jest jedynie braczkiem i zrobiwszy ostateczny rachunek zysków i strat, postanawia go nie wypełniać. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 13.12.15, 15:18 zyg_zyg_zyg napisała: > > Ja podobnie do niej, czyli chyba inaczej niż Ty, to widzę. Dla mnie jedyne, czego nie ma w małżeństwie bohatera, to namiętności. Zaangażowanie jest, ale intymność też jest. Namiętności nie ma, bo - zgodnie z teorią cytowanych tu często specjalistów - wraz z czasem, w sposób naturalny wyparowała. A oni widać ani nie starali się jakoś wyjątkowo, żeby ją zatrzymać, ani na co dzień nie boleją nad jej utratą. > > Pierre dostrzega, że to jest jednak jego brak, kiedy poznaje Sophie. Porażające pragnienie, pożądanie, erotyczna fascynacja, endorfinowy haj, napięcie i fruwające feromony - to wszystko staje się jego udziałem. Ale przeczuwa, a potem nabiera pewności, że jeśli podda się temu szaleństwu i rzuci w wir namiętności ;-) to po pierwsze potrwa to zaledwie chwilę, a po drugie zniszczy to, co jest dla niego bazą i fundamentem - czyli rodzinne życie. =================================================== A jeszcze dodajmy, że mówi to kobieta, a reżyserem jest kobieta i co mamy? Namiętność kontra życie rodzinne, gdzie te drugie zwycięża. Ten obraz faceta jest podobny jak obraz Greya, stworzony przez kobietę. Wszystko jest fajne i sprowadza się do Harlequina. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 13.12.15, 16:09 marek.zak1 napisał: > =================================================== > A jeszcze dodajmy, że mówi to kobieta, a reżyserem jest kobieta i co mamy? Nami > ętność kontra życie rodzinne, gdzie te drugie zwycięża. Ten obraz faceta jest > podobny jak obraz Greya, stworzony przez kobietę. Wszystko jest fajne i sprowa > dza się do Harlequina. Marek, musisz trochę bardziej zwracać uwagę na meritum. Masz nakreślony życiowy scenariusz i snujesz interpretacje. Nie zastanawiamy się tu co autor miał na myśli umoralniając nas pewną puentą. To tak jakby rozważać probabilizm filmu "Piła" , rozważać życiowość konwencji "torture porn" i etykietować idiotyzm płci której owa konwencja jest autorstwa. To film fabularny na litość Boga. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 13.12.15, 17:03 that.bitch.is.sick napisała: > Marek, musisz trochę bardziej zwracać uwagę na meritum. Masz nakreślony życiowy scenariusz i snujesz interpretacje. Nie zastanawiamy się tu co autor miał na myśli umoralniając nas pewną puentą. To tak jakby rozważać probabilizm filmu "Piła" , rozważać życiowość konwencji "torture porn" i etykietować idiotyzm płci której owa konwencja jest autorstwa. To film fabularny na litość Boga. ======================================== Autor zaczynając pisać książkę ma jakąś tezę, którą właśnie w beletrystyce, tam gdzie wymyślam akcję, czy w filmie fabularnym, stara się bronić. ,,Pożądanie" jest filmem z tezą, o której to tezie toczy się dyskusja. Tezą jest brak namiętności w małżeństwie, u faceta, która w ostatecznym rachunku przegrywa ze stabilizacją i uczuciem. Możesz się zgadzać z tę tezą, lub nie, ale tu, w tym filmie, faceta i jego życie / przemyślenia / decyzje przedstawiają kobiety, które na ten temat nie mają pojęcia. Może one tutaj przypadkowo maja nawet rację, ale to jest co najwyżej przypadek. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 13.12.15, 17:38 marek.zak1 napisał: > A jeszcze dodajmy, że mówi to kobieta, a reżyserem jest kobieta i co mamy? Nami > ętność kontra życie rodzinne, gdzie te drugie zwycięża. Ten obraz faceta jest > podobny jak obraz Greya, stworzony przez kobietę. Wszystko jest fajne i sprowa > dza się do Harlequina. W tej drobnej kwestii zgadzam się w 100% z Markiem. Pomijając mój odbiór filmu (o tym napisze w poście obok), to sama końcówka była niemalże kalką identycznej sceny z filmu "I think I love my wife" (który też polecam swoją drogą). [SPOILER] Tam gostek "zaplątuje" się we własny krawat, co mu przypomina o zabawie z dzieckiem i w cudowny czarodziejski sposób mija mu podniecenie i nagle leniwa i egoistyczna żona chce z nim naprawiać związek. Zyją razem długo i szczęśliwie (końcówka totalnie od czapy). Tutaj jest identycznie, tylko zabawę z dzieckiem przypomina mu rękaw od koszuli -efekt ten sam. Z kilometra widać happy -end dla tych wszystkich housewifes, które wolą myśl, że spoko, Twój facet na pewno się opamięta, nawet jak mu reglamentujesz seks i jesteś egoistką, niż zderzenie z rzeczywistością. [spoiler] Jest po prostu taki rubikon w zachowaniu, po przekroczeniu którego puszcza rozsądek i testosteron bierze górę. Szczególnie w sytuacji, gdy nowa sexy laska zachowuje się jak kotka na gorącym dachu i ściąga ubranie. O ile wierze że na początku gość mógł np. racjonalnie pomyśleć i nie wsiąść do taksówki ani nie wymienić się numerem, o tyle gdy już pewne tamy pękły (wspólny hotel, bliskość, marzenia co do wspólnie spędzonego wieczoru, na koniec symbolicznie przekracza jej próg, to już jest pozamiatane. Gość już wcześniej dał sobie przyzwolenie na to, teraz to już płynie z prądem. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 13.12.15, 17:58 kutuzow napisał: > Jest po prostu taki rubikon w zachowaniu, po przekroczeniu którego puszcza rozsądek i testosteron bierze górę. Szczególnie w sytuacji, gdy nowa sexy laska zachowuje się jak kotka na gorącym dachu i ściąga ubranie. O ile wierze że na początku gość mógł np. racjonalnie pomyśleć i nie wsiąść do taksówki ani nie wymienić się numerem, o tyle gdy już pewne tamy pękły (wspólny hotel, bliskość, marzenia co do wspólnie spędzonego wieczoru, na koniec symbolicznie przekracza jej próg, to już jest pozamiatane. Gość już wcześniej dał sobie przyzwolenie na to, teraz to już płynie z prądem. ============================================= Tak to wygląda. Na takim etapie jazda wstecz już nie działa, bo sterowności już nie ma. Odpowiedz Link
urquhart Namiętności nie ma, w sposób naturalny wyparowała? 13.12.15, 18:37 zyg_zyg_zyg napisała: > Ja podobnie do niej, czyli chyba inaczej niż Ty, to widzę. Dla mnie jedyne, cze > go nie ma w małżeństwie bohatera, to namiętności. Zaangażowanie jest, ale intym > ność też jest. Namiętności nie ma, bo - zgodnie z teorią cytowanych tu często s > pecjalistów - wraz z czasem, w sposób naturalny wyparowała. A oni widać ani nie > starali się jakoś wyjątkowo, żeby ją zatrzymać, ani na co dzień nie boleją nad > jej utratą. Po pierwsze posługujesz się powyżej półprawdami Zyg z teorii miłości Sternberga. Namiętność miedzy parą owszem wygasa samoistnie bez pielęgnowania jej przestrzeni aby ją utrzymać trzeba jej stwarzać klimat i miejsce rozpalać. Fakt że tu najczęściej leży pies pogrzebany a szczegóły jak tego dokonać typową treścią poradników. Wszystkie trzy czynniki tworzą związek pełny. Namiętność i jej potrzeba wygasa naturalnie z potrzebami obu stron i gdy są staruszkami na emeryturze związek bez namiętności to związek przyjacielski - niema nic w nim złego w odpowiednim czasie życia. To po pierwsze. Po drugie: widzisz tam intymność. Co to intymność? Czy tylko emocjonalna wieź szacunku? Dla mnie raczej dzielenie się smutkami radościami, inspiracjami, uczuciami, oczekiwaniami czyli cała komunikacja emocjonalna. Specjalnie lub nie reżyser przedstawił tą komunikację na podstawowym funkcjonalnym poziomie codzienności. Dla mnie intymność jakaś jest, ale w daleka od ideału Sternberga. > iera pewności, że jeśli podda się temu szaleństwu i rzuci w wir namiętności ;-) > to po pierwsze potrwa to zaledwie chwilę, a po drugie zniszczy to, co jest dla > niego bazą i fundamentem - czyli rodzinne życie. To on decyduje, że ten brak j > est jedynie braczkiem i zrobiwszy ostateczny rachunek zysków i strat, postanawi > a go nie wypełniać. A potem żyli długo i szczęśliwie. :) Odpowiedz Link
loppe Re: Marceau poraża pięknem i zmysłowością w "Pożą 14.12.15, 12:01 Zyg uchwyciła istotę zagadnienia imho - very humble bo nie oglądałem filmu:), znam tylko synopsis. Odpowiedz Link
kutuzow Mój odbiór "Pożądania" - SPOILERY 13.12.15, 18:20 urquhart napisał: > Oglądałem wczoraj Pożądanie z Sofii Marceau. Uwaga spolilery. > Jest bardzo w temacie wątku. Prawnika z poukładaną rodziną i pisarkę po rozwodz > ie z córkami los stawia na swojej drodze i czują do siebie nieprzepartą chemię. > Pisarz parokrotnie widzi przyszłość przed oczami, pasje, erotykę, zdradę odkry > cie zdrady przez żonę, awantury i ... rezygnuje. Ona nie poddaje się prowokuje > kontakt ponowny. I tak parę razy. Siadałem do filmu skuszony krótką recenzją Urqu. Spodziewałem się czegoś ciekawego o relacjach, czegoś związanego z forum. Pierwsze co mnie zaskoczyło to moja własna reakcja. To trochę tak jak oglądasz serial "Friends" w wieku lat 25+ i uważasz że to najśmieszniejszy sitcom pod słońcem (bo problemy bohaterów, to często Twoje własne problemy). Gdy wracasz do tych samych odcinków w wieku lat 40-tu, to już jakoś inaczej to odbierasz. Owszem nadal śmieszą niektóre odcinki, ale to już trochę inny/obcy świat, inne obce problemy. Ja miałem dokładnie takie odczucie gdy oglądałem "Pożądanie". Mimo iż rozumiałem całą rozgrywkę w trójkącie bohaterów, to jakoś nie potrafiłem się mocniej zaangażować w to. Było to dla mnie bezbarwne emocjonalnie. Po pierwsze, jakoś nie mogłem dostrzec co takiego Sophie zobaczyła w Pierre. Wyglądem przegrywał z tym 25-latkiem, pod kątem osobowości też jakoś nie błyszczał. Tutaj jako porównanie mam rolę Brosmana w "Anglik który mnie kochał" www.imdb.com/title/tt1725986/?ref_=fn_al_tt_6 Tam gość ma wygląd, do tego maniery brytyjskiego gentlemana, zna poezję i super akcent. Tutaj, w sumie to sam nie wiem co wstawić. Co takiego ma Pierre, że kobieta która NIGDY nie romansowała z żonatymi nagle zachowuje się jak nastolatka. Po drugie, to irytowały mnie dzieci w obu rodzinach. Pewnie to moje osobiste podejście, ale jakoś zupełnie nie dostrzegałem tej radości które dzieci wnoszą (niby) w związek. Raczej widziałem małe tłuczki, które zatruwają życie rodzicom. Trochę jak na tym rysunku: oi68.tinypic.com/28s3jpj.jpg Po trzecie, mam wrażenie że w tej obustronnej fascynacji niby miało chodzić o osobowość, ale jakoś tak po męsku w to wątpię. Ciekawy jestem czy Pierre tak by rozmyślał o swej potencjalnej kochance, gdyby główną rolę miała jedna z koleżanek Sophie (jedna z tych dwóch "mamusiek"). Także tutaj trochę wyłazi poprawność polityczna. W poście obok pisałem o samym (mało realnym) zakończeniu, tutaj zaś wspomnę o ukrywaniu roli wyglądu. Owszem aktorka ma 50-tkę, ale z wyglądu możne grać późną trzydziestkę (swoją drogą w scanie z sukienką opinającą sterczący biust, wygląda na to że chirurg poprawiał to i owo). Rozumiem, że przesłanie że gdy masz 50-tkę i wyglądasz na 50-tkę, to raczej ciężko o płomienny romans jak ze snów słabo by się przełożyło na bilety do kina. Za to przesłanie, że możesz być rozwódką ze stadem dzieci, ale jeśli jesteś kobietą sukcesu i do tego inteligentną, to nadal możesz zawrócić w głowie super gościowi, jest dużo bardziej kuszące. Ja nie potrafiłem się wciągnąć w ten film. Oglądałem go będąc niejako z boku -raczej z "forumowej" ciekawości. Zamiast pasjonować się wątkiem miłosnym np. na koniec zastanawiałem się co specjalista od prawa karnego robił w czasie negocjacji umów handlowych w innym kraju. Nie zauważyłem także tej poprawy związku na lepsze o której pisał Urqu. Dla mnie to była taka tymczasowa reakcja obronna. Bardziej celny wydaje mi się tutaj tekst Sabata: "Jednej sie chce bo nie ma, a drugiej sie nie chce, bo ma i osiadla na laurach. Ale obie walcza o to samo - fajnego e-tate u boku e-mamy." Jak dla mnie super podsumowanie! Odpowiedz Link
wont2 Re: Mój odbiór "Pożądania" - SPOILERY 13.12.15, 18:43 Filmu nie oglądałem i jeszcze nie ocipiałem, żeby go oglądać ale chciałem się z wami podzielić wrażeniem, nie wiem jak je nazwać (pijany jestem), zupełnego odseparowania i wyobcowania. Kochani, ja naprawdę nie robię czarnego pijaru ale za parę lat to my mamy do przerobienia kolejno: rozpad "Europy bez granic" (Schengen), rozpad UE, rozpad NATO. Ja wiem, rozumiem, ale podniecanie się takimi pierdołami jest naprawdę niepotrzebne. Żenujące nawet. Czy ci Francuzi naprawdę nic nie zrozumieli? Odpowiedz Link
urquhart Re: Mój odbiór "Pożądania" - SPOILERY 13.12.15, 18:52 wont2 napisał: > Filmu nie oglądałem i jeszcze nie ocipiałem, żeby go oglądać ale chciałem się z > wami podzielić wrażeniem, nie wiem jak je nazwać (pijany jestem), zupełnego od > separowania i wyobcowania. Kochani, ja naprawdę nie robię czarnego pijaru ale z > a parę lat to my mamy do przerobienia kolejno: rozpad "Europy bez granic" (Sche > ngen), rozpad UE, rozpad NATO. Ja wiem, rozumiem, ale podniecanie się takimi pi > erdołami jest naprawdę niepotrzebne. Żenujące nawet. Czy ci Francuzi naprawdę n > ic nie zrozumieli? Zrób osobny wątek bo sam bym się wpisał z odpowiedzią ale robienie takich offtopów od rzeczy to psucie forum. Odpowiedz Link
wont2 Re: Mój odbiór "Pożądania" - SPOILERY 14.12.15, 05:46 Wybaczcie koleżanki i koledzy (szczególnie ty urqu jako twórca wątku). Jesienna chandra podlana, gęsto, alko. Powinni sprzedawać laptoki z alkomatem. A film z przyjemnością obejrzę :) Odpowiedz Link
ninek04 Re: Mój odbiór "Pożądania" - SPOILERY 13.12.15, 19:02 wont napisał >zupełnego odseparowania i wyobcowania. Kochani, ja naprawdę nie robię czarnego pijaru ale za parę lat to my mamy do przerobienia kolejno: rozpad "Europy bez granic" (Schengen), rozpad UE, rozpad NATO. Ja wiem, rozumiem, ale podniecanie się takimi pierdołami jest naprawdę niepotrzebne. Żenujące nawet.< A Ty, jak zwykle, gdybyś nie wplótł odniesień politycznych, to nie byłbyś sobą ;)Choć poczucie wyobcowania i odseparowania nie jest mi obce,o nie.Ja tak bardziej przyziemnie, abstrahując od politycznych kotonacji -gdyby nie dzieci, zachwyt nad pięknem przyrody, zwłaszcza tym przypadającym na miesiące letnie i możliwość obcowania z literaturą, to już dawno zeszłabym z tego,jakże beznadziejnego świata. No ale mus, to mus, trzeba ciągnąć ten wózek i uczynić go w miarę możliwości przyjemnym i znośnym,jeśli się tylko da ;) Odpowiedz Link
ninek04 Re: Mój odbiór "Pożądania" - SPOILERY 13.12.15, 23:38 >politycznych kotonacji -g< konotacji Odpowiedz Link
urquhart Re: Mój odbiór "Pożądania" - SPOILERY 13.12.15, 19:42 kutuzow napisał: > Także tutaj trochę wyłazi poprawność polityczna. W poście obok pisałem o samym > (mało realnym) zakończeniu, tutaj zaś wspomnę o ukrywaniu roli wyglądu. Owszem > aktorka ma 50-tkę, ale z wyglądu możne grać późną trzydziestkę (swoją drogą w s > canie z sukienką opinającą sterczący biust, wygląda na to że chirurg poprawiał > to i owo). Rozumiem, że przesłanie że gdy masz 50-tkę i wyglądasz na 50-tkę, t > o raczej ciężko o płomienny romans jak ze snów słabo by się przełożyło na bilet > y do kina. No widać że chirurg się napracował, ale efekt fajny,mnie scena ze sterczącymi sutkami się tam podobała. Before www.plotek.pl/plotek/56,79592,12073726,sophie-marceau,,6.html After film.wp.pl/idGallery,11901,idPhoto,348368,title,Skandal-Czyli-co-slychac-w-Cannes,galeria.html?ticaid=1161cc&_ticrsn=5 Odpowiedz Link
jesod Tej chęci nie da się zamienić w nic pozytywnego 13.12.15, 00:04 urquhart napisał: > rel="nofollow">proseksualna.pl/zwiazki/jak-zmienic-chec-zdrady-w-cos-pozytywnego/ Mało ciekawy wpis. Bzdurne bałakanie autorki na fali zainteresowania blogiem. Chęć zdrady sama w sobie jest już zdradą, a zdrada, jako taka, nie niesie w sobie nic pozytywnego. To jest bardzo proste, tylko trzeba chcieć to dostrzec, zamiast ubierać w potok słów bez znaczenia i bez odniesienia do sedna problemu. Tak, tak... problemu, bo... zdrada jest problemem i chęć zdrady również. Chęć to tylko preludium do (PO)tworu. Odpowiedz Link