Dodaj do ulubionych

Kolejne martwe lozko

30.01.17, 23:27
Czesc,

Na wstepie przepraszam za brak polskich znakow.

Czasem czytam tu o Waszych problemach ale nie wypowiadam sie za bardzo, bo jestem raczej z obserwatorow niz aktywnych uczestnikow.
Prosze Was o w miare nie zatruta jadem, uczciwa opinie. Pisanie tutaj dla mnie jest troche ostatnia deska zdobycia jakiejs oceny i perspektywy mojej sytuacji.
W przyszlym tygodniu koncze 30 lat. Nie mieszkam w Polsce. Mam dobra prace.
Moj 10letni zwiazek sie sypie od 2-lat.
Mojego obecnego chlopaka poznalam majac 20 lat na studiach (on jest tylko rok starszy, jest moim trzecim chlopakiem). Na studiach nie mieszkalismy ze soba bo on byl z miasta w ktorym studiowal wiec mieszkal z rodzicami. Przez 6 lat nie mieszkalismy ze soba. Nie mielismy seksu przez 6 miesiecy kiedy "poznawalismy sie", co wtedy uznawalam ze sile charakteru, teraz mysle ze on chyba bal sie seksu.
Seks mielismy rzadko jako studencka para - glownie ze wzgledow mieszkaniowych (mieszkal z mama). Nie chcial sie od niej nigdy wyprowadzic, co doprowadzalo mnie do rozpaczy, bo ja bylam bardzo gotowa zeby zamieszkac ze soba jak 'dorosli' (haha).
Jego mama czesto wyjezdzala wiec w pewnym momencie mialam wystarczajaco seksu, poza tym zaczelam uczyc sie orgazmow w zwiazku z czym bylam dosyc zadowolona z naszego zycia seksualnego. Moze nie bylo szalone, ale wystarczajace. Orgazmy byly nowowscia i byly OK. Bylam na pigulkach, powiedzialabym ze mialam bardzo przecietne jesli nie obnizone libido.
Po studiach wyjechaslimy za granice - wreszcie moglam zamieszkac razem z nim. Niestety, stresy moje i jego w pracy sprawialy ze super seksu nie bylo. Zreszta mialam wrazenie ze po tylu latach to juz... meh... kto by tam myslal o seksie, sa wazniejsze rzeczy... I nagle jakos przed 29 urodzinami kompletnie mi odbilo (ginekolog zmienil mi pigulki co prawda ale to bylo tuz po przyjezdzie - czyli mialam 26-27 lat - nie sadze zeby efekty zamiany pigulek pokazaly sie dopiero po 2 latach). Zaczelam czuc ze chce seksu prawie codziennie, zaczylam sie normalnie uaktywniac stojac blisko co atrakcyjniejszych kolegow z pracy (a jest ich sporo). Ze zdziwieniem rowniez odkrylam, ze i mnie uwaza sie za atrakcyjna (w Polsce takich jak ja na peczki, to i spojrzen meskich mniej).
Na domiar zlego mniej wiecej w tym samym okresie czasu (no dobra - kilka miesiecy wczesniej) on zaczal miec problemy z utrzymaniem erekcji i przedwczesnym wytyskiem. I mowie tu naprawde o tym ze nie mogl go postawic przez kilkanascie minut, po czym w koncu kiedy wkladal po dwoch ruchach mial wytrysk.... Na pocztaku tlumaczyl sie stresem,
powiedzial ze jak oglada pornole to mu stoi wiec to musi byc psychologiczne bo fizycznie penis mu dziala. Zignorowalam to, myslalam ze mu przejdzie, udawalam ze nie szkodzi, nie zwracalam uwagi... Ale po jakims czasie gdy sytuacja powtorzyla sie kilkakrotnie, on chyba zaczal unikac seksu, ja sie coraz bardziej napalalam, ale rownoczesnie chcialam seksu na moich zasadach bo jego gra wstepna okropnie mnie irytowala. Im bardziej ja na moich zasadach, tym bardziej on unikal.... W koncu w Listopadzie 2015 powiedzialam ze moze powinnismy dac sbie troche przestrzeni - zareagowal bardzo zle, powiedzial ze on mnie potrzebuje i ze tego nie przezyje.Przyznal sie tez ze oglada sporo ostrego porno kiedy mnie
nie ma i ze czuje sie z tym raczej obrzydliwie. Wtedy jeszcze nie zapalila mi sie czerwona lampka, nawet pomyslalam ze to troche moja wina, bo mnie nie ma duzo w domu i jestem nudna w lozku.
W Grudniu zaiskrzylo miedzy mna a kolega z pracy i poczulam ze jestem na granicy wytrzymalosci i ze ta moja posucha seksualna doprowadzi do czegos glupiego (w tym momencie nie mieliscmy juz stosunku jakos od Sierpnia? czyli ok 5 miesiecy), postanowilam dzialac. Powiedzialam mojemu ze jest zle i ze mysle o wyprowadzce i 'separacji' (nie
jestesy malzenstwem ale 10 lat zobowiazuje) powiedzial ze 'pracuje nad sytuacja'.
Do Lipca nic sie nie zmienilo - zakomunikowalam ze sie wyprowadzam we Wrzesniu 2016, mialismy duzo rozmow - on powiedzial ze byl u lekarza i ze badania wyszly dobrze, ja zwrocilam uwage pierwszy raz na temat porno i ze ono moze byc przyczyna jego impotencji. Powiedzialam ze czytalam o tym i jest to problemem, rowniez mozna znalezc doniesienia ze dlugotrawale palenie ziola (on palil dosyc mocno w pewnym momencie - dzien w dzien mocno sie bakal) moze powodowac impotencje. Co do ziola nic nie powiedzial, co do porno powiedzial ze 'sprobuje odstawic'. We wrzesniu tak jak obiecalam - wyprowadzilam sie. Od tametgo czasu chodzimy na 'randki'. Raczej platonicze. Mielismy JEDNA probe penetracji, nie udalo sie dojsc zadnemu z nas - bo mu opadl w miedzyczasie. Ja przestalam brac pigulki zeby sie wsluchac w swoje cialo i wykluczyc ze moje libido jest jakos nie zdrowo zaafekowane chemia, ale to uerzylo rykoszetem bo on w 'kondomie nic nie czuje' i opada mu bardzo szybko.

Chodzi do psychologa, ale nie wiem czy rozmawia na ten temat. Wiem ze wspomnial o pornografii i psycholog sie zgodzila ze mu to nie pomaga.
W styczniu 2017 pochwalil sie ze 'nie oglada porno od nowego roku". Pogratulowalam, ale w srodku zjadla mnie zlosc - bo wyprowadzilismy sie od siebie we Wrzesniu, a on TERAZ rzucil porno....

W Lutym ja koncze 30 lat.

Moi rodzice mieli zwiazek bez intymnosci i WIEM ze nie chce czegos takiego, to nie jest zwiazek tylko UKLAD EKONOMICZNY, a ja jestem niezalezna finansowo i nie mam dzieci na utrzymaniu zeby sie poswiecac w imie wyzszych celow.

Jest moim przyjacielem, zaczal pracowac nad problemem - poszedl do lekarza, poszedl do psychologa, ale to idzie TAK WOLNO..... Mam wrazenie ze ja zyje tylko jednym problemem. Jestem zafiksowana na seks, nie moge sie skupic, nie moge myslec ani mowic o niczym innym. Tylko brak seksu i ta cala sytuacja i czy da sie ja naprawic... Super chemii miedzy nami nigdy nie bylo, ale szczerze myslalam ze to nie wazne bo inne rzeczy sie licza.... No i co jak na koniec zacznie mu stawac a okaze sie ze i tak mamy rozne libida??? Chociaz mowi ze masturbuje sie 7 razy w tygodniu, czyli jakies libido ma - ja co prawda masturbuje sie dwa razy dziennie ale mysle ze gdybym miala jakosciowy seks to raz- dwa razy w tyg byloby wystarczajaco.... Czuje sie stara i nie atrakcyjna... Juz nie bede mowic ze sfrustrowana bo to da sie wyczytac miedzy wierszami....

Moje pytanie: Marnuje czas czy jest szansa? Jezeli dac mu czas na naprawe to ile jeszcze? Mam wrazenie ze zycie mi ucieka... Jak sie pytam o postepy, to reaguje zloscia ze ja oczekuje 'raportow' i ze te rzeczy wymagaja czasu.... Ale 'dowodow' w postaci seksu (juz nie mowie ze dzikiego- zwyklego na poczatek) tez nie widze, wiec po prostu chce wiedziec czy stoimy w miejscu czy nie.....Wyszlo na jaw tez, ze on od zawsze taki zimny w lozku przez to porno, ktore oglada cale zycie ('ale przeciez wszyscy ogladaja')....

Co robic? Rozejsc sie, zaplakac, zapic, zapomniec i zaczac nowe zycie poki jeszcze jestem wzglednie mloda czy ratowac to?
Obserwuj wątek
    • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 00:09
      Ladnie napisalas, rzeczowo. Wez Ty sobie Kochanie jakies kochanie w miedzyczasie. Za mloda jestes na poswiecanie sie. Pokochaj sie, przezyj, doswiadcz, a potem pomyslisz. Zanim tonac splon. Potem zobaczysz.
    • zyg_zyg_zyg Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 00:14

      A jakie są Twoje pomysły na ratowanie tego? Poza cierpliwym czekaniem albo szukaniem takiej antykoncepcji, która zarżnie Twoje libido?

      Masz świadomość, jak to wszystko wygląda, co nie? Musisz przecież mieć. Wygląda chujowo. Chciałabyś mieć śmigajęcego merca, więc do "naprawy" oddałaś zepsutego trabanta i masz nadzieję, że - może nie tak od razu, ale trochę trzeba poczekać - dostaniesz to, czego pragniesz?

      Nie sądzę, żeby psycholog czy seksuolog tak naprawili Twojego chłopaka, żeby nagle pojawiła się między Wami chemia, której nigdy nie było. Nie wymienią mu części, żeby przestał realizować swoje potrzeby w pornografii. Nie podrasują tak, żeby rytm jego seksualności stał się nagle zgodny z rytmem Twojej. Wyklepią, polakierują, może nawet trochę pojeździ, ale to dalej będzie stary trabant.
      • archigen Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 22:29
        Chyba licze na to, ze przez te lata nie bylam swiadoma ze jest uzalezniony od porno (jesli faktycznie jest) i ze jak odstawi to moze 'zaskoczymy'.
    • urquhart chcialam seksu na moich zasadach 31.01.17, 01:06
      archigen napisała:
      > ze nie szkodzi, nie zwracalam uwagi... Ale po jakims czasie gdy sytuacja powtor
      > zyla sie kilkakrotnie, on chyba zaczal unikac seksu, ja sie coraz bardziej napa
      > lalam, ale rownoczesnie chcialam seksu na moich zasadach bo jego gra wstepna ok
      > ropnie mnie irytowala. Im bardziej ja na moich zasadach, tym bardziej on unikal

      Co to są te "twoje zasady" bo ciarki przechodzą? Tym bardziej że widzę w historii forum że zdecydowania babka jesteś i pachnie mi że to powód te "impotencji" co jej nie ma przy porno.
      Jak faceta jara to porno to czy "jego zasady" bierzesz pod uwagę tak jak te swoje?
      Zasada porno to zalew nowości intensywnych bodźców wzrokowych, a jak "po twojemu"?
      No co za problem spotkać się w pół drogi, seksić razem nakręcając się porno?
      Stosuje z powodzeniem na leniwca czasem ślubna ma swoje ulubione kawałki do oglądania.
      Raz po mojemu raz po twojemu?
      Albo poprzebierać się, seks roleplaing bo to daje złudzenie efektu nowości i inności wzrokowo.
      Reszta opisu niestety nie jest pocieszająca i niestety standardowo opisywane tu nawarstwione problemy.
      Dużo się reguralnie masturbuje, to nic nie czuje z Tobą bo żeby zwiększać dawkę facet typowo zaciska dłoń, w pochwie będzie mu wtedy zawsze za luźno, a z kondonem to już pełna katastrofa i znieczulica, za to pewno jara go anal bo tam ciasno.
      • sabat3 Re: chcialam seksu na moich zasadach 31.01.17, 07:04
        Pewnie tak, masz racje Urqu, a przynajmniej troche, ale widac, ze ludzie do siebie nie pasuja. Dobrali sie na poczatku studiow, no jakie czlowiek ma wtedy pojecie o zyciu?
        Moim zdaniem, skoro nie ma dzieci - bede monotematyczny - a wez go olej.
        Czasem czlowieka trzeba troche pociagnac za uszy, zeby wylazl z gowna, ale ewidentnie nie na tym etapie.
        Jak on teraz ma takie problemy, to po dzieciach i za 10 lat bedzie mial w portkach zdechla glizde i zero ochoty na seks. Masz zamiar wolami go ciagnac do sypialni? Ten kolo to jakis popapraniec, sorry za szczerosc. Nawet jesli ma problemy z postawieniem masztu, to moglby zainteresowac sie Toba i Twoim cialem w inny sposob. Sam mam problemy z hydraulika, to przykra dolegliwosc, teoretycznie powinienem miec wobec niego wiele empatii. Ale jesli koles nie teskni za dotykiem, cipka, smakiem Twojego ciala, potu, bliskoscia - to jest imho stracony z Twojego punktu widzenia.
        Mozna wspierac kogos, kto Cie pozada. Wtedy to szlachetnosc. A sadzanie w kacie "niepokornego dzieciaka", ktory patrzy jak tu sie wymigac ze wstretnego zadania pt. "seks" jest dla kobiety uwlaczajace.
        Dam diabelska rade. Klin wybijaj klinem. Zaszalej, a zapomnisz o nim.
        Przypominasz mi przypadek mgly_jedwabnej.
        Jak go rzucisz dla innych, to po pol roku zapytasz siebie - "On? A kto to kurde jest?" ;)
        • urquhart Re: chcialam seksu na moich zasadach 31.01.17, 08:35
          sabat3 napisał:

          > Pewnie tak, masz racje Urqu, a przynajmniej troche, ale widac, ze ludzie do sie
          > bie nie pasuja. Dobrali sie na poczatku studiow, no jakie czlowiek ma wtedy po
          > jecie o zyciu?

          Ja z żoną się dobrałem jeszcze wcześniej i to z destrukcją rodzinną z obu stron i wychodzi.
          Ale potrzebne jest warunki a) obustronne nastawienie, a wydaje się jest, b) wiedza co jest przyczyną i dlaczego nie działa i jak to zmienić, a tego drugiego ewidentnie nie ma.

          > Jak go rzucisz dla innych, to po pol roku zapytasz siebie - "On? A kto to kurde
          > jest?" ;)

          Właśnie. Jest spore ryzyko że potem ci inni po zajebistej seksie i namiętności rzucą ją z kolei dla następnych, bo jest spora podaż i konkurencja na tym rynku . W tym związku ma zbudowaną zaangażowanie i bliskość i dobre nastawienie i dlatego warto spróbować dać szansę, ale z głową, stworzyć dla niej warunki, a nie czekać na cud na który sam nie nastąpi, z czasem będzie tylko gorzej.
          • sabat3 Re: chcialam seksu na moich zasadach 31.01.17, 08:59
            urquhart napisał:
            > Ja z żoną się dobrałem jeszcze wcześniej i to z destrukcją rodzinną z obu stron
            > i wychodzi.

            Bo tak sie zlozylo. Gdybys nie zostal z zona, tylko dostal od niej kopa (na co szansa byla przepotezna), to bys teraz opowiadal o wolnosci, swobodzie, swiadomym wyborze i takie tam. Niektorzy ludzie jak nie przypisza sobie wszystkich sukcesow, to sie zesraja :)
            Nie tylko szklanka jest pelna (do polowy co prawda), ale to ja, "tymi rencamy" ja napelnilem :))

            > Ale potrzebne jest warunki a) obustronne nastawienie, a wydaje się jest, b) wie
            > dza co jest przyczyną i dlaczego nie działa i jak to zmienić, a tego drugiego e
            > widentnie nie ma.

            No wlasnie. Nie ma. A jak bedzie? Dla mnie to ewidentne, ze ognia z woda nie ozenisz. Zajac kica wokol slimaka i krzyczy "galopuj, stary!" :)
            Myslisz, ze od zrozumienia slimakowi przybedzie animuszu?

            > Właśnie. Jest spore ryzyko że potem ci inni po zajebistej seksie i namiętności
            > rzucą ją z kolei dla następnych, bo jest spora podaż i konkurencja na tym rynku
            > . W tym związku ma zbudowaną zaangażowanie i bliskość i dobre nastawienie i dl
            > atego warto spróbować dać szansę, ale z głową, stworzyć dla niej warunki, a nie
            > czekać na cud na który sam nie nastąpi, z czasem będzie tylko gorzej.

            Rzuci, no i trudno. Albo ona rzuci. I co sie stanie? Jest przymus przyspawania sie do drugiego czlowieka na wieki wiekow? Gdybym mial zyc jeszcze raz, to skoncentrowalbym sie na samodzielnosci, a nie na budowaniu zwiazku. Na moje, to zwiazki sie same dzieja, jest chemia to jest zwiazek. Nie ma chemii to jest sciema i udawanie.

            Dziewczyna mieszka za granica, ma dobra prace, ale zyciowo najwyrazniej realizuje typowo polski schemat. Tu jest pole do autoanalizy. Niezawodny maz jako priorytet? Poswiecalnictwo? O nie.
        • urquhart beta nie ma erekcji przy alfie 31.01.17, 08:49
          sabat3 napisał:
          > alni? Ten kolo to jakis popapraniec, sorry za szczerosc. Nawet jesli ma problem
          > y z postawieniem masztu, to moglby zainteresowac sie Toba i Twoim cialem w inny
          > sposob. Sam mam problemy z hydraulika, to przykra dolegliwosc, teoretycznie po
          > winienem miec wobec niego wiele empatii.

          Jak już piszesz, przypomnę co w takich sytuacjach pisali ci od psychowewo i Starowicz: nawet u u szympansów podporządkowany beta nie ma erekcji przy alfie, tylko stara sie odciągnąć jakąś samice w krzaki z daleka od uwagi alfy i jego wzroku.
          Tu ona tu wyraźnie dominuje i naciska, jest alfą, a on ma swoje podniecenie w ukryciu z dala od jej władzy w porno nad którym ma złudzenie kontroli.
          U ciebie przecież ślubna ma o ile pamiętam sprawczość, większa kasę, wsparcie bogatej rodziny.
          • sabat3 Re: beta nie ma erekcji przy alfie 31.01.17, 09:20
            urquhart napisał:
            > U ciebie przecież ślubna ma o ile pamiętam sprawczość, większa kasę, wsparcie b
            > ogatej rodziny.

            To zle pamietasz. Jest polsierota, jej matka ma glodowa emeryture. Zona zaraba aktualnie o 200PLN wiecej niz ja. Formalnie to wieksza kasa ;) Ty bys nawet nie zauwazyl. Tesciowa rzeczywiscie ja wspiera. Czasem jej da stowke czy dwie do kieszeni, bo jest taka stara ze juz nie wychodzi z domu i nie ma na co wydawac. Jedyny plus, ze tesciowa ma wspolwlasnosc domku 120m2, ktory jest niestety w stanie tragicznym.
            Czy ma sprawczosc? Nie wiem, pewnie tak. Ma przede wszystkim bardzo trudny charakter.
          • stokrotka_a Re: beta nie ma erekcji przy alfie 31.01.17, 09:52
            urquhart napisał:

            > Tu ona tu wyraźnie dominuje i naciska, jest alfą, a on ma swoje podniecenie w u
            > kryciu z dala od jej władzy w porno nad którym ma złudzenie kontroli.

            Biedne misie, jak nie inny samiec alfa to partnerka będąca samcem alfa. ;-) Jednak moim zdaniem twoja teoria nie trzyma się kupy, bo gdy gość ogląda porno, to widzi tam mnóstwo samców alfa, a on może sobie tylko popatrzeć jak inni bzykają, gdy on tylko oblizuje się na próżno. Nawet przez papierek nie może sobie polizać tego cukierka. ;-)
            • sabat3 Re: beta nie ma erekcji przy alfie 31.01.17, 09:57
              stokrotka_a napisała:

              > bo gdy gość ogląda porno, to
              > widzi tam mnóstwo samców alfa, a on może sobie tylko popatrzeć jak inni bzykaj
              > ą, gdy on tylko oblizuje się na próżno. Nawet przez papierek nie może sobie pol
              > izać tego cukierka. ;-)

              Chyba ze oglada takie, na ktorym samice alfa robia z samcem co chca ;)
              • stokrotka_a Re: beta nie ma erekcji przy alfie 31.01.17, 10:24
                sabat3 napisał:

                > Chyba ze oglada takie, na ktorym samice alfa robia z samcem co chca ;)

                A może ogląda lesbijki? Diagnozy domorosłych lekarzy mogą się bardzo różnić. ;-)
      • archigen Re: chcialam seksu na moich zasadach 31.01.17, 21:23
        Trafiles z tym analem w dziesiatke. Parl na to miesiacami....
        Nie lubie tego i powiedzialam mu wprost. Nie mam z tym problemu jako z urozmaiceniem raz na jakis czas, ale nie chce zeby to byl staly i jedyny element naszego pozycia. byl zachwycony jak zrobilismy to ostatnio ze wzgledu na brak antykoncepcji.
        Moje zasady? No wlasnie, nie wiem do konca bo nasze zycie sie nigdy okol tego nie krecilo, ale lubie eksperymenty, generalnie najbardziej chyba jara mnie spontan - zeby tak wrocic do domu i zamiast 'dzien dobry, jak bylo w pracy?' podniosl mi sukienke do gory i wyruhal...miejsca publiczne, zabawki, zapachy, smaki, dzwieki, wytarzanie sie w farbie i dupczenie na plotnie do obrazu.... Nie wiem, jestem otwarta generalnie.... Z przebierankami tez nie mialam problemu, ale jakos nam nie szlo.... jakos sztucznie to wychodzilo dla mnie. Ale najbardziej chyba jara mnie spontan, a on potrzebuje wlasnie calego przedstawienia w 4 aktach.... najpierw ssij przez pol godziny, potem przebierz sie za zakonnice... potem anal... boshe nie mam czasu na te szopki zakonczone pol wzwodem i brakiem orgazmu (mojego).... chce normalnie wesolo i z poczuciem humoru podupczyc.... I tak probowalismy na jego zasadach tzn. z szopkami jak dla mnie to jest przekombinowane, ale moze mam mala motywacje bo nagroda jest mialka. Aha, i powiedziec mu o tym wszystkim jest nie mozliwoscia, bo slysze tylko ze on juz taki jest. I kto wie, moze z jego punktu widzenia ja jestem nudna, bo jak by nie bylo fantazja o byciu przeruhana na kuchennym stole po pracy brzmi nudziarsko w porownaniu do analu z zakonnica.... I tu tez pojawia sie moj wyrzut sumienia, moze ja jestem nudna?
        • hello-kitty2 Re: chcialam seksu na moich zasadach 01.02.17, 00:14
          archigen napisała:

          I k
          > to wie, moze z jego punktu widzenia ja jestem nudna, bo jak by nie bylo fantazj
          > a o byciu przeruhana na kuchennym stole po pracy brzmi nudziarsko w porownaniu
          > do analu z zakonnica.... I tu tez pojawia sie moj wyrzut sumienia, moze ja jest
          > em nudna?

          Anal polwzwodem z zakonnica ;-) Magik.
          • sabat3 Re: chcialam seksu na moich zasadach 01.02.17, 04:11
            hello-kitty2 napisała:
            > Anal polwzwodem z zakonnica ;-) Magik.

            Zerznal ja tym miekkim kutasem w dupe, az jej kornet z glowy zlecial ;))
            Punkt za spostrzegawczosc.
          • stokrotka_a Re: chcialam seksu na moich zasadach 01.02.17, 11:43
            hello-kitty2 napisała:

            > Anal polwzwodem z zakonnica ;-) Magik.

            Oj tam, są różne możliwości, np. anal bez penetracji, z penetracją palcem lub wibratorem. Facet ma zacięcie do realizowania przedstawień kostiumowych, a ona tylko ruchania chce. Nie dogadają się. ;-)
        • triss_merigold6 Re: chcialam seksu na moich zasadach 01.02.17, 13:24
          Gość, któremu nie staje lub staje połowicznie powinien być przeszczęśliwy, że pannie w ogóle chce się zdjąć majtki.
          Przedstawienia? Kaman, bez przesady, pan przedawkował porno, co oznacza, że pożytku już z niego nie będzie.
          • sabat3 Re: chcialam seksu na moich zasadach 01.02.17, 14:26
            triss_merigold6 napisała:

            > Gość, któremu nie staje lub staje połowicznie powinien być przeszczęśliwy, że p
            > annie w ogóle chce się zdjąć majtki.

            Zdecydowanie tak.
            Jest takie fajne slowo - wdziecznosc. Powinien byc wdzieczny.

            > Przedstawienia? Kaman, bez przesady, pan przedawkował porno, co oznacza, że poż
            > ytku już z niego nie będzie.

            Jest jeszcze opcja pt "nie ta kobieta". Zbyt maly poziom podniecenia, zbyt wysoki stres.
            Wskazowka bylyby poranne wzwody, ale nic o tym nie wiemy... i pewnie sie nie dowiemy, bo stawiam, ze to jednak troll. To z zakonnicami ruchanymi analnie mnie przeroslo :)
            • triss_merigold6 Re: chcialam seksu na moich zasadach 01.02.17, 14:43
              Powinien być wdzięczny za to, że panna pochyla się nad nim wyrozumiale od miesięcy zamiast go zostawić z hukiem.
              Cokolwiek mu dolega, to nie jej problem. Pan ma 30 lat, a nie 70.
              • sabat3 Re: chcialam seksu na moich zasadach 01.02.17, 15:05
                triss_merigold6 napisała:

                > Powinien być wdzięczny za to, że panna pochyla się nad nim wyrozumiale od miesi
                > ęcy zamiast go zostawić z hukiem.
                > Cokolwiek mu dolega, to nie jej problem. Pan ma 30 lat, a nie 70.

                O ile to wszystko prawda. Tak, zgadzam sie.
                Ale z jakichs przyczyn nie jest wdzieczny.
                Moze ma w dupie prawdziwy seks, a moze nie rozumie jaki jest nieatrakcyjny w oczach kobiet.
            • archigen Re: chcialam seksu na moich zasadach 01.02.17, 20:31
              Ales mi dowalil Sabat. Nie ma to jak twoje zyciowe problemy sa tak pojechane ze inni cie za trola uznaja.
              Poranne wzwody mial, pozniej przestal miec na jakis czas, ale wrocily. Nie wiem co to oznacza? Podziel sie doswiadczeniem, o czym to wedlug Ciebie swiadczy.
    • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 09:29
      archigen napisała:
      Nie mielismy seksu przez 6 miesiecy kiedy "poznawalismy sie", co wtedy uznawalam ze sile charakteru,

      .. Super chemii miedzy nami nigdy nie bylo, ale szczerze myslalam ze to nie wazne bo inne rzeczy sie licza....
      ------------------------------
      Brak chemii (o miłości nie wspomnę) brak od początku zainteresowanie tobą jako kobietą i seksem. Kryptogej albo / i masturbator a nie siła charakteru. Tutaj na forum to standard.
    • cinram Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 10:36
      wiem że może to nie jest dla Ciebie łatwe ale jesteś w jednej z lepszych sytuacji na tym forum.
      Jesteś w związku w którym jesteście nie dopasowani seksualnie. To się po prostu zdarza i brutalnie mówiąc dużo na to nie poradzisz. Owszem jak będzie pracować, to może wypracujecie sobie "Jakiś tam seks". Z tym że to nie jest to co czego oczekujemy chcąc się cieszyć seksem.

      Jeśli jesteście nie dopasowani, macie rozjechane libido to jedno jest sfrustrowane bo jest za mało, drugie też bo czuje presje - nie zależnie w jakiej konfiguracji damsko męskiej. poczytaj forum - jasno wynika że z niedopasowania mało co się urodziło, za to znalezienie osoby z którą pasujecie do siebie seksualnie daje energie, radość, uśmiech i człowiek zaczyna inaczej żyć.

      Ty jesteś w zasadzie w najlepszej sytuacji. zdałaś sobie sprawę z tego kiedy
      - nie jesteś w małżeństwie
      - nie masz dzieci
      - jesteś niezależna finansowo
      - jesteś jeszcze młodą dziewczyną (30ki to najfajniejsze dziewczyny)
      - do tego masz wokół facetów którzy pokazują Ci że jesteś atrakcyjną babką (nie chodzi żeby z nimi kręcić, ale przyznasz że to poprawia wiarę w siebie)

      decyzje o rozstaniu zawsze są trudne, ale sama piszesz że już jesteście w pół drogi. piszesz o Was jak o przyjaciołach. I świetnie. nimi pozostańcie.

      powodzenia i ciesz się życiem. Masz wszystko co Ci do tego potrzeba - już tylko trochę wiary w siebie.
      • zawle Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 10:44
        cinram napisał: > powodzenia i ciesz się życiem. Masz wszystko co Ci do tego potrzeba - już tylko
        > trochę wiary w siebie.

        I żeby Ci się odpowiedzialność z poświęceniem się nie pokićkała:))))
      • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 12:35
        Mnie interesuje kwestia niedopasowania seksualnego ilościowego vs. niedopasowania seksualnego jakościowego. U nich jakby jedno i drugie niedopasowane.

        Jakościowe? Np. on co i raz łaknie anala, a ona nie.
    • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 11:12
      Z przedstawionego opisu wynika że prawidłowo rozwijasz się seksualnie. Gorzej z partnerem. Myślę że coś jest nie tak, bo zaburzeniu współżycia towarzyszy jeszcze do tego porno, narkotyk, nerwica. A co fachowcy mówią??, był chyba u kilku, bo jak nie to... ma tak słabo libido że nawet mu nie zależy na poprawie.
      • archigen Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 20:36
        Co fachowcy mowia, to wiem tylko z jego relacji, bo nie chodze z nim na terapie. Wiem, ze sie przebadal u lekarza, ale wszystko wyszlo ok. Pozniej psycholog - stwierdzil ze jest pod duzym stresem w pracy i w zwiazku, przepisal prochy dorazne, ale na stres, nie na potencje. Doradzili sporty, zdrowe jedzonko i ograniczenie alko. Psycholog zgodzil sie ze porno moze mu wypaczac obraz seksu jako takiego. Tyle wiem.
    • g0d_h1mself Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 14:40
      Cokolwiek zdecydujesz - powinnaś mysleć przede wszystkim o sobie. Jeżeli jesteś w stanie mu pomóc, to zrób to - nie uczciwe jest zostawiać partnera w obliczu problemów, w dodatku tak poważnych.
      Ale masz racje, w którymś momencie musisz zdecydować czyinwestycja twojego czasu się opłaci, czy chęć naprawienia sytuacji jest obustronna. W gruncie rzeczy nie jesteś instytucją charytatywną.

      To mówiąc, jeżeli znajdziesz sobie zastepstow, to być może będziesz miała ten upgragniony seks... i nic poza tym.

      Żadna rada tutaj nie będzie dobrą radą niestety.
      • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 15:13
        Masz rację, trudno coś komu radzić odpowiedzialnie. Najważniejsza rada, to żeby każdy używał swojego mózgu przy podejmowaniu decyzji w swojej osobistej sprawie życiowej. Tylko ten mózg potrafi zważyć wszystkie za i przeciw w kierunku rozwiązania z którym osoba może żyć. Tylko on zna je wszystkie. A my tu pomagamy tylko.

        Podoba mi się ten tytuł: Martwe łóżko.

        Stroniłbym od wyrazu "kolejne", ponieważ są to niebywale ważne sytuacje, dramat ludzki nie jest kolejny. No owszem, dodanie że kolejny może pomóc zmniejszyć cierpienie.
        • archigen Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 20:51
          Martwe lozko wzielam z angielskiego, na Rededit jest cale forum Dead Bedroom (wiem to bardziej martwa sypialnia - ale tak mi sie uklecilo). Tam to dopiero ludzie maja pojechane.
      • bcde Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 02:38
        >Żadna rada tutaj nie będzie dobrą radą niestety.

        Nieprawda, ja mam bardzo dobrą. Autorko, stuknij się w głowę i kopnij go w dupę.
    • stary.dziadyga Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 21:24
      Myślę, że Kitty miała rację przed laty, że to forum powinno się nazywać "koniojebcy i żony koniojebców", czy jakoś tak? Oj coś widzę że to porno zbiera potężne żniwo. Wyobraźcie sobie, że nawet usłyszałam ostanio od znajomego (ma prawie 30 lat), że seks z dziwczynami w jego wieku to seks, a z tymi kolo 20 to już jak z odgrywka wszystkiego prosto z pornola. I nie był zbyt zadowolny z takiego obrotu spraw.

      Co do meritum, kochanka raczej nie polecam, bo co to niby zmieni? Raczej się Twojemu partnerowi od tego nie poprawi. Proponuję ostre cięcie. 10 lat Kochana, 10 lat...
      I mówię to od strony "nie dającej", choć ze mną nie wiadomo jak to naprawdę jest, ale z tym jak jest do tej pory, nie życzyłabym żadnemu buchajowi żeby się ze mną męczył 10 lat.
    • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 21:49
      To ja dorzucę swoje. Trochę głupio podporządkowywać życie dupie. Nie zgadzam się z większością dawanych tu rad, a najbardziej śmieszą rady od ludzi którzy sami rozstać się nie mają odwagi, więc radzą to komuś. Oczywiście że libido się zmienia na przestrzeni życia potrzeby seksualne mogą się zjeżdżać rozjeżdżać. Ludzie potrafią seksualnie ewoluować i ogólnie ewoluują w wielu aspektach (degenerują się też) - dlatego gdy ktoś jest egoistą, chce centralną częścią życia uczynić swoje potrzeby i swoje ja - moim zdaniem niech sobie odpuści budowanie związku bo tu trochę trzeba się dla drugiego człowieka poświęcić, to wspólne szczęście to coś ponad dziecinną przepychanką moje- twoje. Z drugiej strony czy egoista, narcyz, osoba oceniająca innych pod kątem przydatności do zaspokajania własnych potrzeb - potrafi żyć samotnie? Wątpię, bo to trudne dla ego i trzeba być twardym. Myślę, że łatwiejszą strategią jest wykorzystywanie innych, co niniejszym wielu użytkowników tego forum i innych czyni. Nie radzę pochopnego rozstania.
      • sea.sea Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 22:19
        A czemu warto podporządkować życie i dlaczego akurat temu? :)
        • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 22:31
          Tam, obok wykorzystywania innych miał być emotikon - uśmieszek ale mój telefon nie zrozumiał żartu.;)
          Z tym trochę wg mnie, jak z orgazmem: lepszy w pojedynkę niż żaden, ale gdy mowa o najlepszym to ja obstawiam "wspólny".:)
          • archigen Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 23:36
            the.bitch.is.sick ale o to wlasnie pytam, gdzie konczy sie rozwaga w rozstaniu, a gdzie zaczyna tracenie czasu? Jezeli czekac to ile? Pytac o postepy czy zamknac jape i czekac na cud?
            • sea.sea Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 23:57
              Ja akurat w tej wąskiej reprezentacji, co się nie wahaly rozstać z powodu tzw dupy. I to dwa razy.. Nie żałuję :) A sytuacja nie była nawet w połowie tak ekstremalna, jak u Ciebie. Z eksami jestem w bardzo spoko stosunkach, bo się generalnie lubilismy, zerwanie paradoksalnie pocieplilo nam relacje, bo przestały między nami wisieć smutki i zawiedzione nadzieje. Mimo że po rozstaniach bylam przez dłuższy czas sama, paradoksalnie było to łatwiejsze niż bycie w związku ale bez seksu. Potrzeby socjalne zaspokajalam przyjaciółmi, a znacznie łatwiej jest budzić się samej w łóżku, niż obok człowieka, który Cię nie pożąda..

              • zawle Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 10:52
                sea.sea napisała:

                > Ja akurat w tej wąskiej reprezentacji, co się nie wahaly rozstać z powodu tzw d
                > upy. I to dwa razy.. Nie żałuję :) A sytuacja nie była nawet w połowie tak ekst
                > remalna, jak u Ciebie. Z eksami jestem w bardzo spoko stosunkach, bo się genera
                > lnie lubilismy, zerwanie paradoksalnie pocieplilo nam relacje, bo przestały mię
                > dzy nami wisieć smutki i zawiedzione nadzieje. Mimo że po rozstaniach bylam prz
                > ez dłuższy czas sama, paradoksalnie było to łatwiejsze niż bycie w związku ale
                > bez seksu. Potrzeby socjalne zaspokajalam przyjaciółmi, a znacznie łatwiej jest
                > budzić się samej w łóżku, niż obok człowieka, który Cię nie pożąda..

                Święte słowa.
            • zyg_zyg_zyg Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 11:31
              > Jezeli czekac to ile?

              Najlepiej do momentu, kiedy seks przestanie Cię tak bardzo interesować.
              Prawdopodobnie już koło siedemdziesiątki ogarnie Cię błogi spokój. Jeśli oczywiście nie będziesz nosiła w sobie żalu, że najlepsze lata zmarnowałaś. Że nie wykorzystałaś możliwości swojego młodego ciała, nie nurzałaś się w podnieceniu i rozkoszy, nie zgłębiałaś swojej seksualności, nie eksperymentowałaś, nie szalałaś, że zamiast oddawać się namiętnościom, czekałaś, aż przejdą.

              Podejrzewam jednak, że grubo przed siedemdziesiątką dojdziesz do ściany. Może też być tak, że on sobie znajdzie zakonnicę uwielbiającą anal i po "dziękuję, przepraszam" odejdzie do niej. A Ty zostaniesz z tym swoim poświęceniem jak chuj.
              • aandzia43 Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 11:47
                zyg_zyg_zyg napisała:

                > > Jezeli czekac to ile?
                >
                > Najlepiej do momentu, kiedy seks przestanie Cię tak bardzo interesować.
                > Prawdopodobnie już koło siedemdziesiątki ogarnie Cię błogi spokój. Jeśli oczywi
                > ście nie będziesz nosiła w sobie żalu, że najlepsze lata zmarnowałaś. Że nie wy
                > korzystałaś możliwości swojego młodego ciała, nie nurzałaś się w podnieceniu i
                > rozkoszy, nie zgłębiałaś swojej seksualności, nie eksperymentowałaś, nie szalał
                > aś, że zamiast oddawać się namiętnościom, czekałaś, aż przejdą.
                >
                > Podejrzewam jednak, że grubo przed siedemdziesiątką dojdziesz do ściany. Może t
                > eż być tak, że on sobie znajdzie zakonnicę uwielbiającą anal i po "dziękuję, pr
                > zepraszam" odejdzie do niej. A Ty zostaniesz z tym swoim poświęceniem jak chuj.

                Amen.
              • archigen Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 20:43
                Ok, przyjmuje passywno-agresywny ton na klate. Ale powaznie, postaw sie w mojej sytuacji. Facet mowi, ze robi wszystko co w jego mocy, i choc zajelo mu to w ch*j czasu - to przyznaje ze rozumie, iz mam prawo byc sfrustrowana i zaczyna dzialac w kierunku poprawy. Zreszta ja tez w tym calym ukladzie nie jestem bez winy - wiele rzeczy moglam zrobic lepiej i wczesniej, nie potrzebne bylo to tlumienie moich zali i liczenie ze sytuacja sama sie rozwiaze. Ale stalo sie.
                Patrzac w przyszlosc: facet ktory chce to naprawde naprawic kiedy powienien miec jakies efekty? 2 miechy, 6 miechow? nie chce go popedzac, ale nie chce marnowac wiecej czasu.
                • sea.sea Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 20:50
                  Nie wiadomo, kiedy powinien, będzie miał wtedy, kiedy będzie miał, myślę, że nawet jego terapeuta by Ci tego nie określił z całą pewnością.

                  Jednak nawet jeśli terapia naprawi panu wzwód i zwiększy nieco zainteresowanie seksem, stawiam brylanty przeciwko orzechom, że "normalnie wesolo i z poczuciem humoru podupczyc" się w tym związku i tak nie da. Nie ta energia między Wami, tak po prostu.
                  • archigen Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 20:56
                    Podejrzewam, ze masz racje. Ale dojrzewam jeszcze do decyzji...
                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 21:03
                    sea.sea napisała:


                    > Jednak nawet jeśli terapia naprawi panu wzwód i zwiększy nieco zainteresowanie seksem, stawiam brylanty przeciwko orzechom, że "normalnie wesolo i z poczuciem humoru podupczyc" się w tym związku i tak nie da. Nie ta energia między Wami, tak po prostu.
                    ----------------------
                    zgadzam się w 100%. W realnym świecie trupa ożywić się nie da.
                • zyg_zyg_zyg Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 02:32
                  > Ok, przyjmuje passywno-agresywny ton na klate.

                  To tak na wszelki wypadek, gdybyś chciała zbyt dosłownie potraktować Bitch i jej rady o poświęcaniu się w związku, bo seks w perspektywie długich lat razem aż tak ważny nie jest ;-)
                  Fakt - głupio byś zrobiła, gdybyś odeszła od kogoś tylko dlatego, że nicki w internecie Ci kazały. W przeciwieństwie do Ciebie ich nie dotkną konsekwencje Twojego wyboru.

                  Te nicki w większości ustawiły Twojemu chłopakowi deadline na wczoraj. Ty byś chciała, żeby przesunęły go o dwa miechy albo sześć. Prosisz, masz - przesuwamy. Ale Ty jeszcze potrzebujesz gwarancji, żeby to nie był zmarnowany czas. Uuu.... Może przynajmniej dojrzewanie do decyzji o odejściu jesteś w stanie uznać za czas dobrze wykorzystany? Choć stawiałabym, że oczekujesz naprawienia Twojego chłopaka. Raczej nie w sensie wzmocnienia erekcji - na to akurat szansa jakaś jest (szansa, nie gwarancja, i to nie po dwóch miesiącach) - tylko w sensie, żeby on zaczął się bzykać w końcu normalnie. Czyli wesoło, spontanicznie i na płótnach ;-) (nie szydzę!)

                  A tu jest problem, na który wszyscy prawie zwrócili uwagę, jedynie Ty sie wzbraniasz (może to jest w tym wszystkim najważniejsze - dlaczego?). Że "normalnie" to znaczy po prostu po Twojemu. Tylko z tego, że ktoś ma inną wizję dobrego seksu niż Ty, nie leczą. Z fundamentalnego niedopasowania nie leczą. Jest szansa, że jego "uzależnienie od pornografii i masturbacji" przykrywa jakąś inną seksualność. I że ta zostanie po terapii odkryta. Ale gdyby miała ona pasować do Twojej, to jakoś musiałoby sie to przejawić przez dziesięć lat. Tak mi się wydaje. Z tego, co piszesz, nie przejawiło się.

                  I ja kiedyś liczyłam na poprawę. W innych okolicznościach niż Ty, ale też mi się wydawało, że dwa miechy to max tego, ile mogę sobie pozwolić na czekanie. Kilka lat się z tego uzbierało - z kilkuset świadomych wyborów podejmowanych każdego dnia. Życzę Ci, żeby u Ciebie szybciej się rozstrzygnęło, czy z tej mąki będzie chleb :-) No i żebyś jeszcze zaszalała z kimś, kto będzie do Ciebie pasować - może jeszcze ze swoim chłopakiem, może już z kimś innym.

                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 08:49
                    > Te nicki w większości ustawiły Twojemu chłopakowi deadline na wczoraj. Ty byś chciała, żeby przesunęły go o dwa miechy albo sześć. Prosisz, masz - przesuwamy. <

                    Po pierwsze i najważniejsze - prywatnie nie wysuwam zadnych rad, zwłaszcza tak jednoznacznych jak "odejdź" albo "zostań". Autorka robi wrazenie pozbieranej, zrobi co jest właściwe. W czym mozna jej chyba pomoc to odbić z powrotem jej treść i ton (metoda Kitty), co zazwyczaj pomaga. I tak jak nadawanie jest zniekształcone uprzedzeniami nadawcy tak odbiór - uprzedzeniami odbiorcy.

                    Ok do rzeczy. Mój odbiór jest taki, od ze strony autorki juz jest po zwiazku na poziomie emocjonalnym, erotycznym zwłaszcza. Nie dziwie sie jej. Niesie ich jeszcze pewna bezwładność i rozterki na poziomie racjonalnym. W takiej chwili większość ludzi odruchowo szuka nowej relacji, bo wtedy przeskoczenie mniej kosztuje, mniej boli. Stronę przeskakujaca, bo strona zostawiona ma z kolei cały level wiecej do przerobienia ("zdradziłas kurwo mnie, pod pociąg sie podłoże").

                    Stad jezeli dobrze rozumiem jej stan to ma wybór: czekać na tego Johna Cleese'a i wtedy przejechać przez rozstanie jak po maśle, albo usiąść juz teraz i to dobić. W drugim przypadku jest ciężej ale wchodzi sie w następny zwiazek duzo bardziej komfortowo. Bo rozpoczynanie zwiazku ze zdrajcą/zdrajczynią jest bardzo ekscytujące i pompuje ego, ale to pozniej wraca, wtedy kiedy jest najciężej. Juz inni pisali, ze jej sytuacja jest komfortowa do dokonywania takich wyborów w porównaniu z równaniem z ziemia na wspol rozkreconych projektów, z zyciami dzieci i innych zależnych od tych projektów.
                    • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 20:11
                      proteinowy.na.chwile napisał:

                      > Ok do rzeczy. Mój odbiór jest taki, od ze strony autorki juz jest po zwiazku na
                      > poziomie emocjonalnym, erotycznym zwłaszcza. Nie dziwie sie jej. Niesie ich je
                      > szcze pewna bezwładność i rozterki na poziomie racjonalnym. W takiej chwili wię
                      > kszość ludzi odruchowo szuka nowej relacji, bo wtedy przeskoczenie mniej kosztu
                      > je, mniej boli. Stronę przeskakujaca, bo strona zostawiona ma z kolei cały leve
                      > l wiecej do przerobienia ("zdradziłas kurwo mnie, pod pociąg sie podłoże").
                      >
                      > Stad jezeli dobrze rozumiem jej stan to ma wybór: czekać na tego Johna Cleese'a
                      > i wtedy przejechać przez rozstanie jak po maśle, albo usiąść juz teraz i to do
                      > bić. W drugim przypadku jest ciężej ale wchodzi sie w następny zwiazek duzo bar
                      > dziej komfortowo. Bo rozpoczynanie zwiazku ze zdrajcą/zdrajczynią jest bardzo e
                      > kscytujące i pompuje ego, ale to pozniej wraca, wtedy kiedy jest najciężej. Juz
                      > inni pisali, ze jej sytuacja jest komfortowa do dokonywania takich wyborów w p
                      > orównaniu z równaniem z ziemia na wspol rozkreconych projektów, z zyciami dziec
                      > i i innych zależnych od tych projektów.

                      Byc moze czytalam po lebkach czy opuscilam jakis post ale ja myslalam, ze ona czeka az mu stanie czy tam co mu jest nie tak, zostanie jakimis silami przyrody, czarow, rozmow czy tabetek naprwione, a nie, ze czeka az jakis przechodzcy mlody bog krzyknie do nie 'ej mala idziesz?' I wtedy ona sobie w podskokach kopnie w dupala przedjebce. Zreszta czy ona jest w nim w zwiazku? Znowu zrozumialam, ze sie wyprowadzila i sie z nim zaledwie na randki umawia. Czy randki zobowiazuja? Do czego?

                      I teraz w odpowiedzi: w zadne 'naprawiania' seksualnosci, fiuta, 'naprawiania' z pasji, 'naprawiania' charakteru nie wierze. Szkoda sensu. Z kims innym moze zaskoczyc bez zadnych napraw.
                      • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 20:32
                        hello-kitty2 napisała:
                        > I teraz w odpowiedzi: w zadne 'naprawiania' seksualnosci, fiuta, 'naprawiania'
                        > z pasji, 'naprawiania' charakteru nie wierze. Szkoda sensu. Z kims innym moze z
                        > askoczyc bez zadnych napraw.

                        Dokladnie - w dodatku jemu tez moze "zaskoczyc". Z inna ;) Moze znajdzie swoja "analna zakonnice" :)

                        Autorka moim zdaniem podjela decyzje wczesniej, przyszla tutaj sie "upewnic", bo to jednak "zyciowa decyzja". Krzyz na droge, za pol roku, w ramionach innego faceta, nie bedzie juz o obecnym pamietac.
                        • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 23:30
                          sabat3 napisał:

                          > hello-kitty2 napisała:
                          > > I teraz w odpowiedzi: w zadne 'naprawiania' seksualnosci, fiuta, 'naprawi
                          > ania'
                          > > z pasji, 'naprawiania' charakteru nie wierze. Szkoda sensu. Z kims innym
                          > moze z
                          > > askoczyc bez zadnych napraw.
                          >
                          > Dokladnie - w dodatku jemu tez moze "zaskoczyc". Z inna ;) Moze znajdzie swoja
                          > "analna zakonnice" :)
                          >

                          Ale to lepiej niech się pospieszy, bo przeczytałem bardzo ważne przemówienie prezydenta Tuska. Lista zagrożeń dla Europejczyków, po raz pierwszy tak szczerze ujawniona, jest ogromna, nawet Chińczycy stają się agresywni, a to tylko początek listy.
                      • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 22:27
                        > ona czeka az mu stanie czy tam co mu jest nie tak, zostanie jakimis silami przyrody, czarow, rozmow czy tabetek naprwione, a nie, ze czeka az jakis przechodzcy mlody bog krzyknie do nie 'ej mala idziesz?' <

                        No to juz moje zrozumienie tego co ona mówi, moze i ide za daleko.

                        Formalnie czeka na autonaprawe starego, ale tak naprawde potrzebuje potwierzenia, ze przypadek jest stracony (a wyglada ze jest). Jej podświadomość skanuje otoczenie juz od jakiegoś czasu (czuje sie zauważana, podoba sie jej to). Jezeli poczeka dłużej to któryś syn Albionu jakos tak wysunie sie z tła na pierwszy plan, i jezeli odpowie na jej feromon swoim feromonem - to juz z górki.

                        Byle to nie był Jack Whitehall : youtu.be/GDikmise66k

                        Tez nie wierze w naprawianie. Glam tu z rok temu śpiewała peany jak sie jej mąż naprawił po odstawieniu, potem zamilkła a potem: "Mąż? Jaki mąż? To był krasnal, teraz mam księcia".
                        • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 22:37
                          proteinowy.na.chwile napisał:


                          > Formalnie czeka na autonaprawe starego, ale tak naprawde potrzebuje potwierzeni
                          > a, ze przypadek jest stracony (a wyglada ze jest). Jej podświadomość skanuje otoczenie juz od jakiegoś czasu (czuje sie zauważana, podoba sie jej to). Jezeli poczeka dłużej to któryś syn Albionu jakos tak wysunie sie z tła na pierwszy plan, i jezeli odpowie na jej feromon swoim feromonem - to juz z górki.
                          ----------------------
                          To potwierdza ogromny autorytet, jakim cieszy się forum. Powinniśmy założyć spółdzielnię i kasować za porady.
                        • archigen Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 22:41
                          Po odstawieniu czego, bo nie znam historii?
                          • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 23:22
                            Po odstawieniu męża od loża, stołu i zycia w ogole. Mąż w takiej sytuacji sie zebrał, prosił, dostał szanse i nawet deklarował ze uwielbia w łożku rzeczy ktorych wczesniej nie lubił. Przez jakiś czas.
                            • archigen Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 23:36
                              Wlasnie mialam podac przyklad uzytkowniczki glamorous jako takiej pozytywnej historii, bo pamietam ze ona cos wspominala, ze 'a jednak da sie, tylko trzeba byc zdeterminowanym' - widze jednak, ze inaczej sie skonczylo...
                              • triss_merigold6 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 00:03
                                Da się - z kimś innym.
                        • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 23:26
                          proteinowy.na.chwile napisał:

                          Jej podświadomość skanuje ot
                          > oczenie juz od jakiegoś czasu (czuje sie zauważana, podoba sie jej to). Jezeli
                          > poczeka dłużej to któryś syn Albionu jakos tak wysunie sie z tła na pierwszy pl
                          > an, i jezeli odpowie na jej feromon swoim feromonem - to juz z górki.

                          No i niech skanuje, nich ma z gorki, jaki problem? A najbardziej kuriozalne to nazwanie jej zdrajczynia ;-) A co to kurwa jej maz? Obiecywala mu cos? Ma jakies zobowiazania? Jakie?
                          • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 00:38
                            > A najbardziej kuriozalne to nazwanie jej zdrajczynia ;-)

                            Racja, nie ma zobowiazan.
                  • archigen Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 22:38
                    Nie potrzebuje zadnej gwarancji, raczej opinii na szanse powodzenia tego wszystkiego od bardziej w temacie doswiadczonych. Jako ze jestem w temat zaangazowana personalnie to i nie patrze trzezwo. NAwet te moje opisy tutaj sa bardzo nieobiektywne przeciez. Zastanawiam sie co on by mial do powiedzenia na ten temat, ale bardzo ciezko cos mi od niego wyciagnac. Najwiecej co mi sie udalo, to zal i postanowienie poprawy.
                    Wzbraniac sie wzbraniam, no bo zal mi.... zal mi tego zwiazku (oczywiscie jak to bywa poza seksem bylo fantastycznie), zal mi tez jego. Jemu tak bardzo zalezy na mnie, boje sie ze go to rozstanie zalamie psychicznie.
                    • zawle Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 22:57
                      archigen napisała:

                      > Nie potrzebuje zadnej gwarancji, raczej opinii na szanse powodzenia tego wszyst
                      > kiego od bardziej w temacie doswiadczonych. Jako ze jestem w temat zaangazowana
                      > personalnie to i nie patrze trzezwo. NAwet te moje opisy tutaj sa bardzo nieob
                      > iektywne przeciez. Zastanawiam sie co on by mial do powiedzenia na ten temat, a
                      > le bardzo ciezko cos mi od niego wyciagnac. Najwiecej co mi sie udalo, to zal i
                      > postanowienie poprawy.
                      > Wzbraniac sie wzbraniam, no bo zal mi.... zal mi tego zwiazku (oczywiscie jak t
                      > o bywa poza seksem bylo fantastycznie), zal mi tez jego. Jemu tak bardzo zalezy
                      > na mnie, boje sie ze go to rozstanie zalamie psychicznie.

                      Osoby które w czymś takim były odradzają jak widzisz. Nic z tego nie będzie. Tyle że czasami to może nie być najważniejsze. Gdy pomiędzy wami jest wielka miłość i ten problem jest wspólnym problemem, to jest szansa. Może nie na lepszy seks, ale na całkiem dobry związek na pewno. Ale litość lub strach o partnera to chujowy doradca. Potraktuj go to jako szansę dla niego na coś, co dla niego będzie lepsze.
                      • archigen Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 23:42
                        A warto zamykac, albo ujarzmiac swoja seksualnosc dla 'calkiem dobrego zwiazku'? Czy wyplynie po latach i tak?
                        • sea.sea Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 23:49
                          Zaprawdę powiadam Ci, siostro, ona Ci będzie pykać jak pokrywka na garnku z wrzącą zupą.
                          Jak masz w związku ciężko sfrustrowaną jakąś żywotną potrzebę i wiesz, że lepiej nie będzie - wszystko jedno jaką: dupa, dzidziuś, bezpieczeństwo finansowe, możliwość rozwoju własnych kompetencji związanych z pracą czy hobby, itp itd - to to wpływa na całą resztę. Trudno wstawać rano i emanować pozytywną energią w stronę partnera, który Cię w Twoim odczuciu w jakiś sposób blokuje.
                          • archigen Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 02:23
                            No tylko widzisz, tak mnie nauczono (na marginesie nie wiem czy to prawda, ale tak mam wdrukowane w dynie) ze 1. nie mozna miec wszystkiego i w zyciu jest cos za cos, 2. uczucia i chemia jest ulotna -> zatem nie da sie nic na tym zbudowac, a przynajmniej jest to wielce ryzykowne. Bo po latach i tak wyparuje. Wiec dla mnie jest pytanie,biorac pod uwage multum mozliwosci ustawienia sobie priorytetow w zyciu swoim + tej drugiej strony, to czy jest w ogole mozliwosc znalezienia kogos kompatybilnego na tym grajdole... No i druga sprawa, gdyby mnie jakos okrutnie ograniczal, albo nie mial pracy latami to latwo by mi bylo pozegnac sie.... A brak energii seksualnej to cos co obserwowalam cale zycie miedzy rodzicami i chodz wiem jak ich malzenstwo to spartolilo to dalej mam wbite w leb ze w sumie to seks nie jest wazny.... (mimo ze malzenstwo moich rodzicow raczej swiadczy przeciw tej teorii)
                            • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 08:48
                              archigen napisała:

                              No i druga sprawa, gdyby m
                              > nie jakos okrutnie ograniczal, albo nie mial pracy latami to latwo by mi bylo p
                              > ozegnac sie....

                              hehe Proteinowy pewnie by powiedzial, ze to powraca natura zdracy ;)

                              A brak energii seksualnej to cos co obserwowalam cale zycie mie
                              > dzy rodzicami i chodz wiem jak ich malzenstwo to spartolilo to dalej mam wbite
                              > w leb ze w sumie to seks nie jest wazny.... (mimo ze malzenstwo moich rodzicow
                              > raczej swiadczy przeciw tej teorii)

                              To moze od tego wyjdz i zastanow sie na ile dla Ciebie seks jest wazny (taki, jak lubisz). Czy np mozesz bez niego zyc latami? Czy mozesz z niego zupelnie zrezygnowac? Czy jestes wysokolibidowa? Czy mozesz moze uprawiac samoerotyzm latami (chyba tak to Mabelle nazywa)? Bo ja np jestem przykladem (na ile sie jestem w stanie samozdiagnozowac), ze po latach wiekszeggo czy mniejszego trzepania sie w poszukiwaniu seksu doszlam do wniosku czy tam odczulam, ze seks nie jest dla mnie jakis priorytetowy: tj jak jest to fajnie, a jak nie ma to tez sie nic nie stanie. Po prostu: nie muszem, bo sie nie uduszem ;) Tyle, ze ja mam juz dziecko. Narodziny dziecka, to jednak w zyciu kobiety przelom. Moze powinnam dodac nieskolobidowej. Poki go nie ma, to jest parcie, zeby sie pojawilo (nieswidome), a jak juz jest, to co wlasciwie prze ku mezczyznie? Nic szczegolnego.
                              • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 09:17
                                hello-kitty2 napisała:

                                Narodziny dziecka, to jednak w zyciu kobiety przelom. Moze powinnam dodac
                                > nieskolobidowej. Poki go nie ma, to jest parcie, zeby sie pojawilo (nieswidome
                                > ), a jak juz jest, to co wlasciwie prze ku mezczyznie? Nic szczegolnego.
                                >

                                Ciekawe! Faceci mogą więc chcieć zwlekać z zapłodnieniem żeby się nacieszyć. Żeby się zabezpieczyć przed brakiem seksu. Ewentualnie jeśli kobieta uparta na dwójkę dzieci to pewnie po pierwszym jeszcze nie wyłączy jej się zainteresowanie mężem.

                                A jeśli kobieta w ogóle nie chce mieć dzieci i jest jak piszesz niskolibidowa no to nic już w ogóle, zero seksu od startu. A jak wysokolibidowa ale nie chce mieć dzieci to OK dla seksu.
                              • zyg_zyg_zyg Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 10:06
                                > To moze od tego wyjdz i zastanow sie na ile dla Ciebie seks jest wazny (taki, jak lubisz). Czy np
                                > mozesz bez niego zyc latami? Czy mozesz z niego zupelnie zrezygnowac? Czy jestes
                                > wysokolibidowa? Czy mozesz moze uprawiac samoerotyzm latami (chyba tak to Mabelle nazywa)?

                                Ja dodam: co czujesz na myśl, że może to już wszystko? Że lepiej, pełniej, bardziej ekscytująco seksu już nie zaznasz? Że może nie będziesz miała na starość takiego wspomnienia, przy którym "ho ho!" będzie Ci się samo wyrywać? ;-) (chyba że już masz)

                                > Bo ja np jestem przykladem (na ile sie jestem w stanie samozdiagnozowac), ze po latach wiekszeggo czy mniejszego trzepania sie w poszukiwaniu seksu doszlam do wniosku czy tam odczulam, ze seks nie jest dla mnie jakis priorytetowy

                                Co innego jest, jak ktoś sam do takiego wniosku dochodzi po latach doświadczania, a co innego, jak w imię czegoś (poczucia powinności? braku odwagi? wdrukowanych "prawd"?) pozbawia się możliwości sprawdzenia tego na sobie.
                              • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 20:39
                                > hehe Proteinowy pewnie by powiedzial, ze to powraca natura zdracy ;)

                                Mna sie nie przejmuj. Nie ma mnie na rynku. A skoro wywołujesz do tablicy w temacie zdrady to w dwoch slowach: mam skrzywiona ocene, bo przerabialem to od strony rogacza.

                                Mniej wiecej to dziala tak, ze w trakcie zywego zwiazku w systemie hulaja Ci hormony (Urqu podawal liste nie raz), i uaktywniaja sie sie rozmaite wzorce z dziecinstwa. Jestes bezbronny. Np zakladasz ze minimum to szczerosc, nawet nie wzajemna wylacznosc na uzywanie narzadow plciowych (choć zazwyczaj: tak, wyłączność też). Wiem: troche wstyd sie przyznac do az takiej naiwnosci. Problem w tym, ze "stukam tez Romana" przynosi blyskawiczne wysuszenie tych hormonow u partnera i w miare doswiadczone zawodniczki/zawodnicy az takich glupot nie robia (vide nestor Gogol).

                                Dlatego ludzie dla ktorych seks jest w miare intymny, otwiera ich, zwieksza zakres zaufania do stukanej osoby itd beda szukac osob w miare uczciwych, trzymajacych sie umow. Opcja b: szybko wydupczyc partnera/ke zanim on/a wydupcza ciebie (wydupczyc jest tu uzyte w szerokim sensie).

                                Mniej wiecej to staralem sie przekazac autorce: nedza biezacego seksu jest do naprawienia przez nastepnego rebacza. Za to utrzymywanie go w stanie chodzenia do pana doktora zeby go naprawil z jednoczesnym otwarciem na nowe znajomosci moze ja postawic kiedys w nieprzyjemnej sytuacji.
                                • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 13:18
                                  Przymierzam sie do odpowiedzi na ten post (ktorego fragmenty ponizej) od wczoraj. Wczoraj i tak nie bylam w stanie obsluzyc klawiatry, dzisiaj jeszcze jestem ale nie wiem co napisac. Powinnam byla napisac, ze ja to wszystko rozumiem, dociera to do mnie, uklada sie jedna calosc ALE sie nie uklada. Nie uklada sie, nie po tym, co pisales.

                                  Np to jest o Tobie?:
                                  "> Dlatego ludzie dla ktorych seks jest w miare intymny, otwiera ich, zwieksza zak
                                  > res zaufania do stukanej osoby itd beda szukac osob w miare uczciwych, trzymaja
                                  > cych sie umow."
                                  Tak jak szukales z ta laska, co to ja pierwszy raz wystukales prawie na oczach jej chlopaka? Czy jechales wtedy opcja B? ;) I tam bylo chyba wiecej takich akcji, po bandzie ze zdrajcami. Ale najciekwsze jest jak Cie takie akcje kreca w tych Twoich opowiesciach, w przeciwienstwie do akcji nigdy nieopowiedzianych w tych zwiazkach prostolinijnych opartych na uczciwosci.

                                  Wlasnie: a kiedy zaczyna sie nowy zwiazek? Bo tutaj:
                                  > Mniej wiecej to dziala tak, ze w trakcie zywego zwiazku w systemie hulaja Ci ho
                                  > rmony (Urqu podawal liste nie raz), i uaktywniaja sie sie rozmaite wzorce z dzi
                                  > ecinstwa. Jestes bezbronny. Np zakladasz ze minimum to szczerosc, nawet nie wza
                                  > jemna wylacznosc na uzywanie narzadow plciowych (choć zazwyczaj: tak, wyłącznoś
                                  > ć też). Wiem: troche wstyd sie przyznac do az takiej naiwnosci. Problem w tym,
                                  > ze "stukam tez Romana" przynosi blyskawiczne wysuszenie tych hormonow u partner
                                  > a

                                  Wg mnie tu wnosisz, ze seks zobowiazuje, a nie zwiazek zobowiazuje, a zobowiazuje? A jesli ktos stuka oprocz ciebie jeszcze Romana, to czy jest z toba w zwiazku? Od kiedy sie jest w zwiazku?

                                  W ogole to Twoja postawa zyciowa przypomina mi morrisonowa probe bycia uczciwym w swej nieuczciwosci ;)

                                  > Mniej wiecej to staralem sie przekazac autorce: nedza biezacego seksu jest do n
                                  > aprawienia przez nastepnego rebacza. Za to utrzymywanie go w stanie chodzenia d
                                  > o pana doktora zeby go naprawil z jednoczesnym otwarciem na nowe znajomosci moz
                                  > e ja postawic kiedys w nieprzyjemnej sytuacji.

                                  NIeprzyjemnej sytuacji? Np takiej?:
                                  www.youtube.com/watch?v=zlcim4WIOLk (we filmiku nawiazania do moich wczesniejszych pytan z tego postu do Ciebie, dokladnie posluchaj o co ona go pyta w tym samochodzie).
                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 13:44
                                    Inna sprawa czy ona go utrzymuje w stanie chodzenia do pana doktora zeby go naprawil? Skad w ogole wysyp w dzisiejszych czasach szarlatanow i w ogole pomysl, ze mozna sobie ze lbem czy kutasem zrobic porzadek? Czy ktos to w ogole wierzy, zna i widzial osobe zjebana, ktora jest odmienionym czlowiekiem na reszte zycia po nawet kilkuletniej terpii? Bo ja odpowiem z reka n sercu: NIE. Nie ma takich osob. One w najlepszym przypadku maja pozaleczane/uswiadomione wlsne zjebanie ale widac naprawde na pierwszy rzut oka, ze to ich trzyma chocby sie naprodukowaly tekstow o zbawiennym dzialaniu i 'nowym' zyciu. Kraza wokol tematow, ktore kontrybutuja w ich skrzywieniu jak muchy wokol gowna. No wiec czy ona go trzyma czy on sam sobie cos ubzdural, ze sie 'wyleczy'? Jezeli mialabym cos sensownego powiedziec przed smiercia (a niewiele mi przychodzi do glowy ;), to ze w zyciu nalezy sie jak najbardziej zblizyc do siebie, nie przerabac sie w nikogo innego i akceptowac siebie. Nie tworzyc jakis bzdur o sobie. I pozwolic innym ludziom akceptowac lub nie akceptowac siebie. Byc raczej narratorem niz bohaterem swojego zycia.
                                    • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 19:17
                                      > Inna sprawa czy ona go utrzymuje w stanie chodzenia do pana doktora zeby go naprawil? <

                                      Bo chodzi nie o naprawianie a o medyczny papier na to kto winien. Oraz o władze. Możliwe, ze facet tez w to wierzy, albo uzywa jako wymówki do psychologicznego szantażu (dla NAS pracuje nad soba) w celu utrzymania przy sobie autorki.

                                      > w zyciu nalezy sie jak najbardziej zblizyc do siebie, nie przerabac sie w nikogo innego i akceptowac siebie. <

                                      Zgoda. A czy mozna/warto/trzeba zaznajamiać otoczenie ze swoja prawdziwa natura? Innymi słowy czy polecasz tez psychologiczny naturyzm, czy jednak jakies ubrania na mózg jak wychodzimy do ludzi?
                                      • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 21:07
                                        proteinowy.na.chwile napisał:

                                        > Zgoda. A czy mozna/warto/trzeba zaznajamiać otoczenie ze swoja prawdziwa natura
                                        > ? Innymi słowy czy polecasz tez psychologiczny naturyzm, czy jednak jakies ubra
                                        > nia na mózg jak wychodzimy do ludzi?

                                        Prawdziwej ludzkiej natury to chyba nikt by nie zniosl w calkowitej odslonie. Moze dlatego mamy ciala i jakas te urode, by przykrywala kim jestesmy, mimo wszystko przyciagajac do nas innych. Jakis % samotnosci jest konieczny. W tej przestrzeni mozesz byc soba, pod warunkiem, ze sie akceptujesz. Ty chyba pisales w tonie ze jak sie z kims kochasz, to sie odkrywasz. To kochaj sie po prostu. Nie przestawaj.
                                        No i tez pozwolic ludziom by Cie odrzucali, nie bac sie. Godzic sie na to i godzic sie z tym. A jednoczesnie byc otwartym na ludzi jesli chca czegos. Nie uciekac, no moze nie od razu ;)

                                        Tak mysle, ze jesli ktos cie odrzuca, to byles wystarczajaco soba.

                                        Natomiast jesli masz poczucie odgrywania teatru, to to jest zdecydowanie zla droga.

                                        A Ty co myslisz?
                                        • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 03:53
                                          > No i tez pozwolic ludziom by Cie odrzucali, nie bac sie. Godzic sie na to i god
                                          > zic sie z tym.

                                          Zgadzam sie ale to jest luksus. Czasem jednak musisz zawierac sojusze i one dzialaja lepiej w iluzji dobrowolności i porozumienia niż gołej logiki wzajemnych potrzeb. Ludzie czują się poniżeni postawieniem faktów na stół, np część skilla w przepływie usług i gotówki jest robienie tego tak, zeby odbiorca czuł się w pełni uprawniony do odbioru ale nie zobowiązany do rewanżu. Nie wiem, czy zauważyłaś błąd Marka, który deklarował organizowanie czasu. Któraś odpowiedź była w rodzaju: "nie rozumiesz niezależności, dawaj kasę i poświęcenie a program rozrywek ustawię sobie sama".

                                          > A jednoczesnie byc otwartym na ludzi jesli chca czegos. Nie ucie
                                          > kac, no moze nie od razu ;)

                                          Ha! To mi sie nie udało, nigdy. Cos nie teges z charakterem.

                                          > Tak mysle, ze jesli ktos cie odrzuca, to byles wystarczajaco soba.
                                          >
                                          > Natomiast jesli masz poczucie odgrywania teatru, to to jest zdecydowanie zla dr
                                          > oga.
                                          >
                                          > A Ty co myslisz?

                                          Na teraz (i następne 20 lat): oceniam, że szczegółów swojej osobowości ujawniać na codzien nie mam po co, co najwyżej jakbym się chciał rozwieść a nie miał na tyle jaj, żeby powiedzieć wprost. Nie to, że kogoś zwodzi takie udawanie. Chodzi o to, że doceniany jest wysiłek nie obciążania moją osobą otoczenia. Chyba podobnie jest z silikonem w cyckach. Jezeli któraś pani w średnim wieku sobie zrobi na klatce dwa sprężyste baloniki - nikogo tym nie zwodzi. Ale wielu to sie podoba i tak, czesto pomaga w zwiazku a nawet w pracy. Tak jak mówisz: teatr jest na pewno niezdrowy, niewygodny, nieuczciwy - ale jest jedynym sprawdzonym trybem w temacie długiego i stabilnego związku. Dla mnie.
                                          • aandzia43 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 04:32
                                            proteinowy.na.chwile napisał:

                                            > > No i tez pozwolic ludziom by Cie odrzucali, nie bac sie. Godzic sie na to
                                            > i god
                                            > > zic sie z tym.
                                            >
                                            > Zgadzam sie ale to jest luksus. Czasem jednak musisz zawierac sojusze i one dzi
                                            > alaja lepiej w iluzji dobrowolności i porozumienia niż gołej logiki wzajemnych
                                            > potrzeb. Ludzie czują się poniżeni postawieniem faktów na stół, np część skilla
                                            > w przepływie usług i gotówki jest robienie tego tak, zeby odbiorca czuł się w
                                            > pełni uprawniony do odbioru ale nie zobowiązany do rewanżu. Nie wiem, czy zauwa
                                            > żyłaś błąd Marka, który deklarował organizowanie czasu. Któraś odpowiedź była w
                                            > rodzaju: "nie rozumiesz niezależności, dawaj kasę i poświęcenie a program rozr
                                            > ywek ustawię sobie sama".

                                            >
                                            Nie, ta odpowiedź była w rodzaju: "nie.rozumiesz że nie.jesteś arbiter of elegance łamane przez zdolny uszczęśliwić wszystko co się rusza, dawaj część kasy, zrozumienie dla odmiennosci,, zaangażowanie i dobrą wolę, zorganizujemy coś razem, a czasem osobno".

                                            Co do "teatru w związku": ja nie zamęczam ludzi swoimi schizami (informuję o nich, ale nie zalewam nimi upierdliwie) i oczekuję tego samego. Taki teatr mi odpowiada.
                                            • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 06:20
                                              > zorganizujemy coś razem, a czasem osobno

                                              O ile mnie pamiec nie myli tego aspektu nie bylo w ogole w oryginale. Ale nie ma problemu, nie da sie wszystkiego na raz przekazac. Zgadzam się, że to znacznie milej ująć rzeczywistość w takie słowa jak powyżej. Właśnie o tym mówiłem do Kitty.
                                          • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 13:03
                                            proteinowy.na.chwile napisał:

                                            > > A jednoczesnie byc otwartym na ludzi jesli chca czegos. Nie ucie
                                            > > kac, no moze nie od razu ;)
                                            >
                                            > Ha! To mi sie nie udało, nigdy. Cos nie teges z charakterem.

                                            Moze nie lubisz uwagi (skupiania na sobie uwagi). Ale uwazaj, uciekanie przed ludzmi, to prosta droga do samotnosci. Pamietaj, ze wiekszosc ludzi nie interesuje w ogole kim jestes i dokad zmierzasz.
                                    • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 20:25
                                      hello - kitty 2 napisała
                                      >Skad w ogole wysyp w dzisiejszych czasach szarlatanow i w ogole pomysl, ze mozna sobie ze lbem czy kutasem zrobic porzadek? Czy ktos to w ogole wierzy, zna i widzial osobe zjebana, ktora jest odmienionym czlowiekiem na reszte zycia po nawet kilkuletniej terpii? Bo ja odpowiem z reka n sercu: NIE. Nie ma takich osob. One w najlepszym przypadku maja pozaleczane/uswiadomione wlsne zjebanie ale widac naprawde na pierwszy rzut oka, ze to ich trzyma chocby sie naprodukowaly tekstow o zbawiennym dzialaniu i 'nowym' zyciu. Kraza wokol tematow, ktore kontrybutuja w ich skrzywieniu jak muchy wokol gowna. No wiec czy ona go trzyma czy on sam sobie cos ubzdural, ze sie 'wyleczy'? <

                                      Ja nie wierzę i nie widzę za bardzo sensu w tym, że próby naprawienia mogą cokolwiek zmienić. Bo w dzisiejszych czasach trochę tak to wygląda, że do terapeuty idzie się po uzyskanie gotowych rozwiązań, podobnie jak powiedzmy do mechanika, gdy psuje się samochód. Z żądaniem lub presją, by znalazł przyczynę " zepsucia " lub usterki umysłu i w miarę szybko go naprawił. To z czym kiedyś człowiek zmagał się jako tzw. trudnością życiową, z częścią egzystencji, zwykłego życia dzisiaj urasta do miana patologii, albo zakłócenia, z którym natychmiast trzeba udać się do specjalisty w celu naprawy i przywrócenia swojego dobrostanu, jakby tylko to się liczyło.
                                      • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 20:33
                                        ninek04 napisała:
                                        Ja nie wierzę i nie widzę za bardzo sensu w tym, że próby naprawienia mogą cokolwiek zmienić.
                                        ---------------
                                        Bo nie mogą. Jak uczucie, fascynacja, podziw mijają, a na ich miejsce pojawiają się negatywne uczucia i emocje, zawód, rozczarowanie, a w najlepszym wypadku obojętność, to co można zrobić? Tolerować się z poczucia pragmatyzmu lub konieczności, albo się rozstać.
                                        • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 21:27
                                          marek. żak 1 napisał
                                          >Bo nie mogą. Jak uczucie, fascynacja, podziw mijają, a na ich miejsce pojawiają się negatywne uczucia i emocje, zawód, rozczarowanie, a w najlepszym wypadku obojętność, to co można zrobić? Tolerować się z poczucia pragmatyzmu lub konieczności, albo się rozstać. <

                                          Tolerować się można, dopóki oboje mają wrażenie, że to wystarczy na dłuższy czas. A gdy już nie wystarcza, to wtedy trzeba zdecydować się na jednoznaczny w tył zwrot ;)
                                          • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 21:37
                                            ninek04 napisała:

                                            > Tolerować się można, dopóki oboje mają wrażenie, że to wystarczy na dłuższy czas. A gdy już nie wystarcza, to wtedy trzeba zdecydować się na jednoznaczny w tył zwrot ;).
                                            -------------
                                            Jeśli jest się gdzie podziać.
                                          • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 21:50
                                            Jeszcze dodam, że wraz ze zmianą otoczenia przestałam się bać. Mieszkając tam, prawie że na odludziu, daleko od szosy ;) i nie tylko, to w takie zimne, ponure wieczory kładąc się spać czułam każde niewyraźne, nieokreślone skrzypnięcie,każdy podmuch wiatru dobijający się o drzwi,okna, wzmocniony miejscowymi opowieściami, nie wiadomo czy prawdziwymi, ale zapadającymi w pamięć , każde warkníęcie nie mojego psa wprawiało mnie w stan podwyższonej czujności. Teraz przynajmniej część moich demonów poszła się pasać na zieloną łączkę,to też jest jakiś pozytyw i plus.
                                            • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 22:19
                                              ninek04 napisała:

                                              > Jeszcze dodam, że wraz ze zmianą otoczenia przestałam się bać. Mieszkając tam,
                                              > prawie że na odludziu, daleko od szosy ;) i nie tylko, to w takie zimne, ponure
                                              > wieczory kładąc się spać czułam każde niewyraźne, nieokreślone skrzypnięcie,ka
                                              > żdy podmuch wiatru dobijający się o drzwi,okna, wzmocniony miejscowymi opowieśc
                                              > iami, nie wiadomo czy prawdziwymi, ale zapadającymi w pamięć , każde warkníęcie
                                              > nie mojego psa wprawiało mnie w stan podwyższonej czujności. Teraz przynajmni
                                              > ej część moich demonów poszła się pasać na zieloną łączkę,to też jest jakiś poz
                                              > ytyw i plus.

                                              Ciekawe czy chodziło o miejsce, czy obecność męża, a może po prostu to miejsce kojarzyło się z nim?

                                              Jako dziecko byłem prowadzany przez matkę do domu koleżanki. Strasznie się tam bałem. Miałem tam wrażenie przytłaczającej obecności czegoś wrogiego. W oknach były takie grube zasłony, prawie jak kurtyny. Odnosiłem wrażenie, że coś tam stoi/czai się/ukrywa. Wariowałem, jęczałem, płakałem żeby stamtąd iść.
                                              Nikt tego nie brał na poważnie, matka psychologizowała, że próbuję zwrócić na siebie uwagę.
                                              Niedługo potem przestaliśmy tam chodzić. Koleżanka mamy trafiła do psychiatryka.
                                              • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 22:48
                                                Pewnie wszystko po trosze. Dom był zupełnie na odludziu, i jak wiatr ( nie tylko halny) zaczynał piździć, i w dodatku wyłączyli prąd, co w tym miejscu zdarzało się nagminnie to naprawdę zaczynało być nieprzyjemnie. Męża w tym czasie na ogół nie było, taki traf jak zwykle,więc przy blasku zapalonych świec szliśmy się myć i kładliśmy się spać. A rano, wraz ze wschodem słońca już świat wyglądał zupełnie inaczej. Ale teraz jest i tak o niebo lepiej, niż w tamtym miejscu. Bez porównania.
                                              • aandzia43 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 03:30

                                                >
                                                > Jako dziecko byłem prowadzany przez matkę do domu koleżanki. Strasznie się tam
                                                > bałem. Miałem tam wrażenie przytłaczającej obecności czegoś wrogiego. W oknach
                                                > były takie grube zasłony, prawie jak kurtyny. Odnosiłem wrażenie, że coś tam st
                                                > oi/czai się/ukrywa. Wariowałem, jęczałem, płakałem żeby stamtąd iść.
                                                > Nikt tego nie brał na poważnie, matka psychologizowała, że próbuję zwrócić na s
                                                > iebie uwagę.
                                                > Niedługo potem przestaliśmy tam chodzić. Koleżanka mamy trafiła do psychiatryka

                                                Moja córka jako przedszkolny dzieciak bardzo gwałtownie reagowała na pewien typ swira w otoczeniu. Oględnie: pewien rodzaj zaburzenia osobowości. Była niespokojna, drażliwa, wybuchowa, "niegrzeczna", okazywała wprost niechęć do osoby. Wyczuwala patologię, której dorośli niedostrzegali. Schizofrenik nam się w towarzystwie nie trafił, ciekawe czy też by wyniuchała ;-)
                                            • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 22:33
                                              ninek04 napisała:

                                              > Jeszcze dodam, że wraz ze zmianą otoczenia przestałam się bać. Każde warkníęcie nie mojego psa wprawiało mnie w stan podwyższonej czujności.
                                              ++++++++++++++++++++++++++++++++
                                              www.facebook.com/406806132780423/photos/a.406810542779982.1073741828.406806132780423/1105571386237224/?type=3&theater
                                              • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 22:46
                                                marek.zak1 napisał:
                                                > www.facebook.com/406806132780423/photos/a.406810542779982.1073741828.406806132780423/1105571386237224/?type=3&theater

                                                Dobrze, że to nie jużak, albo dogo argentino :/
                                                Psy mają wystarczająco dużo instynktu drapieżnika, żeby jeszcze go rozbudzać. Sugerowałbym odwrotny kierunek tresury...
                                                • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 22:51
                                                  sabat3 napisał:

                                                  > marek.zak1 napisał:
                                                  > > www.facebook.com/406806132780423/photos/a.406810542779982.1073741828.406806132780423/1105571386237224/?type=3&theater
                                                  >
                                                  > Dobrze, że to nie jużak, albo dogo argentino :/
                                                  > Psy mają wystarczająco dużo instynktu drapieżnika, żeby jeszcze go rozbudzać. Sugerowałbym odwrotny kierunek tresury...
                                                  -----------------
                                                  Dla naszego bezpieczeństwa najeźdźcom i agresorom mówimy ,,nie'.
                                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 23:00
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Dla naszego bezpieczeństwa najeźdźcom i agresorom mówimy ,,nie'.

                                                    Pies Cię przed niczym nie obroni.
                                                    Złodziej go przed kradzieżą otruje.
                                                    Gangster, któremu zamarzyłaby się napaść, sprzeda mu kulkę w łeb i po psie.
                                                    Zwykły pijak czy dresiarz, który zaatakuje Cię na ulicy, w razie pogryzienia będzie świętą krową. Jeszcze mu odszkodowanie zapłacisz, zobaczysz.
                                                    W tym kraju zawsze winny jest nie ten koniec kija co trzeba.
                                                    Czytałem kiedyś na dogomanii gorzkie żale, gdy nawalony pomylił piętra w bloku i wdarł się dziewczynie do mieszkania siłą. Wewnątrz był owczarek niemiecki, który go dotkliwie pogryzł.
                                                    Czyja była wina? Właścicielki owczarka :D
                                                    Biedny pijak nie wiedział, że w środku jest "zły pies" ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 23:13
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Dla naszego bezpieczeństwa najeźdźcom i agresorom mówimy ,,nie'.
                                                    >
                                                    > Pies Cię przed niczym nie obroni.
                                                    > Złodziej go przed kradzieżą otruje.
                                                    > Gangster, któremu zamarzyłaby się napaść, sprzeda mu kulkę w łeb i po psie.
                                                    --------------------------
                                                    Ja w domu niewiele mam, więc i niewiele można ukraść. To tak bardziej w surrealu :).

                                                    Już tętnica rozszarpana,
                                                    Intruz jedzie do kostnicy.
                                                    Teraz do samego rana]
                                                    Śpią spokojnie domownicy.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 01:02
                                                    > Pies Cię przed niczym nie obroni.

                                                    Hm, nie mam teraz psa, ale jestem po stronie psiarzy. Po pierwsze redukuje przypadkowe formy agresji, zwłaszcza wobec kobiet. Tak, jakiś mały procent pogryzionych agresorów pojawi sie w statystyce, ale nie pajawia sie tam armia tych, co im podskakiwanie przyszło do głowy, ale im szybko przeszło na widok wyszczerzonym kłów. Moim zdaniem duży pies sprawdza sie lepiej niz nóż, baseball, nawet broń w kwestii obrony osobistej. Ma kilka ostrzejszych zmysłów, ma niezależność działania, jest dobra kombinacja inteligentnego alarmu i aktywnej obrony. Jest tez przyjaznym stworem, co jest wydaje sie poza tematem obrony, ale nastawia inaczej do rzeczywistości niz nóż za pasem, czy kabura pod pachą, co moze mieć wpływ na szanse zaangażowania sie (lub nie) w konflikt. Innymi słowy: jezeli zadałem sobie trud zdobycia broni (legalnie czy nie) i ja wyciągam w konflikcie to podnoszę stawkę w starciu od zera do maksa w kilka sekund i druga strona (pijaczek dajmy na to) moze popełnić fatalny dla nas obu błąd w ocenie sytuacji.

                                                    Miałem kilka owczarków (ostatni flandryjski: en.m.wikipedia.org/wiki/Bouvier_des_Flandres). Ze wszystkich aspektów markowego zycia najbardziej zazdroszczę mu psa.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 01:03
                                                    en.m.wikipedia.org/wiki/Bouvier_des_Flandres
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 09:29
                                                    proteinowy.na.chwile napisał:
                                                    > Miałem kilka owczarków (ostatni flandryjski: en.m.wikipedia.org/wiki/Bouvier_des_Flandres). Ze wszystkich aspektów markowego zycia najbardziej zazdroszczę mu psa.
                                                    --------------------------
                                                    Sowa jest moją córką, (nosi moje nazwisko w papierach) przyjaciółką i osobistą trenerką - 3 spacery po lesie każdego dnia. Po takim spacerze nawet największe idiotyzmy korpo stają się łatwiejsze do strawienia. Wieczorem dotlenienie przed snem chodząc nocą po skrzypiącym śniegu.
                                                    Są też zagrożenia w postaci stada dzików, ale staramy sobie nie wchodzić w drogę.

                                      • zawle Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 23:42
                                        ninek04 napisała: > Ja nie wierzę i nie widzę za bardzo sensu w tym, że próby naprawienia mogą coko
                                        > lwiek zmienić. Bo w dzisiejszych czasach trochę tak to wygląda, że do terapeuty
                                        > idzie się po uzyskanie gotowych rozwiązań, podobnie jak powiedzmy do mechanika
                                        > , gdy psuje się samochód. Z żądaniem lub presją, by znalazł przyczynę " zepsuci
                                        > a " lub usterki umysłu i w miarę szybko go naprawił.

                                        A kiedyś po co się szło? Na masaż łechtaczki?:))

                                        To z czym kiedyś człowiek
                                        > zmagał się jako tzw. trudnością życiową, z częścią egzystencji, zwykłego życia
                                        > dzisiaj urasta do miana patologii, albo zakłócenia, z którym natychmiast trzeba
                                        > udać się do specjalisty w celu naprawy i przywrócenia swojego dobrostanu, jakb
                                        > y tylko to się liczyło.

                                        A to liczy się samo zmaganie bez znieczulenia?
                                        • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 08:00
                                          zawle napisała
                                          >A to liczy się samo zmaganie bez znieczulenia?<

                                          Chodziło mi o to, że tak jak niektórzy z byle katarem latają od razu do lekarza, bo chcą, by w cudowny sposób, najlepiej z miejsca być " wyleczeni" bez zmagania się z nieprzyjemnymi objawami, to inni z najmniejszym lękiem, niepokojem, czy dyskomfortem psychicznym lecą do terapeuty właśnie w celu szybkiej " naprawy ",uwolnienia od wszelkich lęków egzystencjalnych, które przecież są częścią naszego życia . Najlepiej jeszcze jak się utwierdzą w przekonaniu, że "winę" za swoje problemy nie ponoszą oni sami tylko to najczęściej balast złego dzieciństwa, środowiska społecznego, itd., żeby było na kogo zrzucić odpowiedzialność .Ja nie twierdzę, że psychoterapia to ściema i wyłącznie dobry biznes i że nie jest potrzebna, nie pomaga wyciągać ludzi z dołka, tylko żeby też nie przesadzać w tę drugą stronę - że stanie się lekiem na całe "zło"
                                      • aandzia43 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 03:52
                                        ninek04 napisała:

                                        > hello - kitty 2 napisała
                                        > >Skad w ogole wysyp w dzisiejszych czasach szarlatanow i w ogole pomysl, ze
                                        > mozna sobie ze lbem czy kutasem zrobic porzadek? Czy ktos to w ogole wierzy, z
                                        > na i widzial osobe zjebana, ktora jest odmienionym czlowiekiem na reszte zycia
                                        > po nawet kilkuletniej terpii? Bo ja odpowiem z reka n sercu: NIE. Nie ma takich
                                        > osob. One w najlepszym przypadku maja

                                        Ja znam. Nie ma sposobu by zmienić zasadniczą konstrukcję, ale można zmienić gorszą wersję w lepszą. Mnie to wystarczy. Wystarczająco dużo szczęścia i spokoju dzięki temu zaznałam.



                                        > Ja nie wierzę i nie widzę za bardzo sensu w tym, że próby naprawienia mogą coko
                                        > lwiek zmienić. Bo w dzisiejszych czasach trochę tak to wygląda, że do terapeuty
                                        > idzie się po uzyskanie gotowych rozwiązań, podobnie jak powiedzmy do mechanika
                                        > , gdy psuje się samochód.

                                        Tak, ludzie chodzą do fachowców z najdziwniejszymi żądaniami i dzikimi wyobrażeniami :-P Co oni im na to odpowiadają i co konkretnie oferują to już inna sprawa.


                                        Z żądaniem lub presją, by znalazł przyczynę " zepsuci
                                        > a " lub usterki umysłu i w miarę szybko go naprawił. To z czym kiedyś człowiek
                                        > zmagał się jako tzw. trudnością życiową, z częścią egzystencji, zwykłego życia
                                        > dzisiaj urasta do miana patologii, albo zakłócenia, z którym natychmiast trzeba
                                        > udać się do specjalisty w celu naprawy i przywrócenia swojego dobrostanu, jakb
                                        > y tylko to się liczyło.

                                        Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie mój dobrostan to sprawa zasadnicza. Jak ktoś nie chce to nie musi oczywiście udawać się do specjalisty i trwać w stanie eeee.. dyskomfortu. Ja nie jestem męczennikiem i fanem "natury", chodzę do dentysty i leczę zęby, głowę też leczę. Cudów nie ma, Buddą nie zostanę, ale lepszą wersją Aandzi już jestem. Mam jedno życie, w pozagrobowe nie wierzę, a cierpienie nigdymnie nie kręciło. A propos cierpienia: żeby zrobić sobie porządek z głową trzeba się niestety wystawić na cierpienie. Przede wszystkim mocno zranić swoje ego :-Pia.
                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 18:29
                                    > Tak jak szukales z ta laska, co to ja pierwszy raz wystukales prawie na oczach jej chlopaka? Czy jechales wtedy opcja B? ;) I tam bylo chyba wiecej takich akcji, po bandzie ze zdrajcami. Ale najciekwsze jest jak Cie takie akcje kreca w tych Twoich opowiesciach, w przeciwienstwie do akcji nigdy nieopowiedzianych w tych zwiazkach prostolinijnych opartych na uczciwosci. <

                                    Ani to, ani to. 20 lat, zadnych refleksji ani doświadczenia w temacie, fajna i chętna dziewczyna. Z czasem relacja wyewoluowała w przywiązanie, zmieniło sie moje nastawienie, ofertę a z nią oczekiwania. Zmieniło sie do poziomu niekompatybilności z jej oferta, trzeba było sie rozejść. Wszystko sie zmienia.

                                    > Wg mnie tu wnosisz, ze seks zobowiazuje, a nie zwiazek zobowiazuje, a zobowiazuje? A jesli ktos stuka oprocz ciebie jeszcze Romana, to czy jest z toba w zwiazku? Od kiedy sie jest w zwiazku? <

                                    Mnie temat "od kiedy to jest prawdziwy zwiazek" az tak nie interesuje. Interesuje mnie głębokość relacji. Podobnie ze zobowiązaniami: nikt nie jest do niczego zobowiązany z automatu z powodu bycia w takiej czy innej roli (partnerka, zona). Wszystko jest kwestia bycia fair. I stad pisze o seksie bo dobry seks otwiera mnie na kolejne emocje. Ktos z kims sypiam sluzej dostaje niemal nieograniczony kredyt zaufania. Zdaje sobie sprawę, ze nie kazdy tak ma, niektórzy ludzie bez wiekszych problemów potrafią oddzielić jedno od drugiego.

                                    Z mojego punktu widzenia seks (a zatem w perspektywie wiązanie sie) z kims kto sypia z ludnością bardziej sportowo jest czymś takim jak dawanie dostępu do konta bankowego (metafora) komuś kto nie ma zamiaru sie odwdzięczyć tym samym.

                                    > NIeprzyjemnej sytuacji? Np takiej?

                                    W przypadku autorki miałem bardziej na mysli mniej widowiskowe problemy. Głównie: spalenie mostu z kims tylko z powodu lenistwa i niecheci do higieny uczuciowej.
                            • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 09:11
                              archigen napisała:

                              > No tylko widzisz, tak mnie nauczono (na marginesie nie wiem czy to prawda, ale tak mam wdrukowane w dynie) ze 1. nie mozna miec wszystkiego i w zyciu jest cos za cos, 2. uczucia i chemia jest ulotna -> zatem nie da sie nic na tym zbudowac, a przynajmniej jest to wielce ryzykowne.
                              --------------------------------------
                              Tzw gówno prawda. Budowanie bez uczucia i emocjonalnej / erotycznej chemii to pewna porażka, jakiej jesteś przykładem.
                            • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 09:26
                              > No tylko widzisz, tak mnie nauczono

                              Rozumiem to. Mam podobne wzorce i przekazy z dzieciństwa. Niełatwo je strząsnąć, nie jest pewne czy sie da, i nie jest pewne czy warto. Trzeba ze środka swoich uprzedzeń i prywatnej perspektywy probowac obiektywnie porównać jabłka "odpowiedzialności" z pomarańczami osobistego szczęścia.

                              Ze swojej perspektywy: chodzenia "za głosem serca" kończyło sie regularnym obracaniem zycia w perzynę co kilka lat, nie tylko emocjonalnie. Pójście za "głosem rozumu" skończyło sie stabilizacja, głęboką samotnością, autoagresja i cynicznym zgorzknieniem wyrzucanym na zewnątrz. Zajebistosc jabłek kontra zajebistosc pomarańczy. Ty mowisz, ze masz lepsze karty (atrakcyjna kobieta), moze lepiej to rozegrasz.

                              Ludzie ktorzy mowia tu o rozstaniu trafnie podkreślają niska cenę rozstania, wysokie szanse poprawy. Wydajesz sie lekceważyć fakt o ile ta cena wzrośnie z czasem, zwłaszcza jezeli próbujesz byc w miarę uczciwa.

                              A wlasnie offtop: z wielu rzeczy ktore mnie zaskoczyły koło czterdziestki jest siła wzajemnej niecheci "zdradzaczy" i "uczciwych" (zanim sie ktos zagotuje, podkreślam, ze użyłem cudzysłowów). Tak jakby ludzie potrzebowali potwierdzenia własnych wyborów w cudzych życiach.
                              • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 09:36
                                proteinowy.na.chwile napisał:

                                > Ze swojej perspektywy: chodzenia "za głosem serca" kończyło sie regularnym obracaniem zycia w perzynę co kilka lat, nie tylko emocjonalnie. Pójście za "głosem rozumu" skończyło sie stabilizacja, głęboką samotnością, autoagresja i cynicznym zgorzknieniem wyrzucanym na zewnątrz. Zajebistosc jabłek kontra zajebistosc pomarańczy.
                                -------------------------------------------
                                Czy to oznacza, że głos serca odebrał Ci rozum? Te głosy sa z różnych światów i jeden nie ma nic wspólnego z drugim.
                                • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 15:06
                                  > Czy to oznacza, że głos serca odebrał Ci rozum? Te głosy sa z różnych światów i jeden nie ma nic wspólnego z drugim. <

                                  Spróbuje grzecznie odpowiedzieć. Te głosy spotykają sie w tej samej przestrzeni świadomości, konkretne działania sa wypadkowa obydwu, i karmią obydwa (sprzężenie zwrotne). Proces introspekcji jest trudny, umiejetność prawidłowego rozpoznania składowych - bezcenna. Niektóre z Twoich wypowiedzi (w tym powyższą) odbieram jakbyś był istota z innej planety, tak bardzo Twoj swiat wewnętrzny różni sie od mojego. Albo jakbys nie prezentował wiernie swojego swiata.
                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 15:41
                                    proteinowy.na.chwile napisał:

                                    > > Czy to oznacza, że głos serca odebrał Ci rozum? Te głosy sa z różnych światów i jeden nie ma nic wspólnego z drugim. <
                                    >
                                    > Spróbuje grzecznie odpowiedzieć. Te głosy spotykają sie w tej samej przestrzeni świadomości, konkretne działania sa wypadkowa obydwu, i karmią obydwa (sprzężenie zwrotne). Proces introspekcji jest trudny, umiejetność prawidłowego rozpoznania składowych - bezcenna. Niektóre z Twoich wypowiedzi (w tym powyższą) odbieram jakbyś był istota z innej planety, tak bardzo Twoj swiat wewnętrzny różni sie od mojego. Albo jakbys nie prezentował wiernie swojego swiata.
                                    -----------------------------
                                    Te głosy się istotnie spotykają i wpływaja na decyzje. Żyjemy rzeczywiście w innych światach. które się nie rozumieją, bo dla mnie miłośc była i jest podstawowym kryterium i warunkiem wiązania się z kobietą. To nie znaczy, że proces logicznego myślenia został pominięty, gdyż służył do rzeczowej (aż do bólu) oceny naszego uczucia, partnerki i perspektyw. Niemniej jednak był wtórny w stosunku do uczucia, które było warunkiem koniecznym. Jest takie ładne angielskie słowo: prerequisite.
                                    To moje uczucie ni ebyło pierwsze, bo tez przeżyłem rozczarowania, niemniej jednak one nie spowodowały odrzucenia kryteriów, jakimi sie posługiwałem.
                                    • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 16:51
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > To nie znaczy, że proces logi
                                      > cznego myślenia został pominięty, gdyż służył do rzeczowej (aż do bólu) oceny n
                                      > aszego uczucia, partnerki i perspektyw. Niemniej jednak był wtórny w stosunku d
                                      > o uczucia, które było warunkiem koniecznym.

                                      Czyli gdyby Marek był kobietą, to mógłby powiedzieć "kocham pana do szaleństwa, ale nie ma pan, niestety, szans na osiągnięcie wystarczającego statusu materialnego i pozycji społecznej, by zaspokoić moje wysokie aspiracje w tym zakresie. Cóż, tam są drzwi"?
                                      • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 18:07
                                        sabat3 napisał:

                                        > marek.zak1 napisał:
                                        >
                                        > > To nie znaczy, że proces logicznego myślenia został pominięty, gdyż służył do rzeczowej (aż do bólu) oceny nszego uczucia, partnerki i perspektyw. Niemniej jednak był wtórny w stos
                                        > unku do uczucia, które było warunkiem koniecznym.
                                        >
                                        > Czyli gdyby Marek był kobietą, to mógłby powiedzieć "kocham pana do szaleństwa,
                                        > ale nie ma pan, niestety, szans na osiągnięcie wystarczającego statusu materialnego i pozycji społecznej, by zaspokoić moje wysokie aspiracje w tym zakresie. Cóż, tam są drzwi"?
                                        ------------------------
                                        Nie Sabat, Chodzi głównie o cechy charakteru, które rokują albo nie.. Tak więc jeśli facet jest kobieciarzem, himalaistą, ma skłonności do hazardu czy alkoholu, jest bardzo wybuchowy, te cechy są jego częścią i nie znikną. a będą przyczyną serii kłopotów.
                                        Podobnie branie faceta z rodziną i dziećmi rokuje kłopoty.
                                        • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 18:21
                                          marek.zak1 napisał:
                                          > Podobnie branie faceta z rodziną i dziećmi rokuje kłopoty.

                                          O, a branie jak? Na germanskiego najezdzce? :)
                                          Nie wiem jakie klopoty rokuje branie takiego daceta, ale niektorym paniom to chyba nie przeszkadza.
                                          • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 18:28
                                            sabat3 napisał:

                                            > marek.zak1 napisał:
                                            > > Podobnie branie faceta z rodziną i dziećmi rokuje kłopoty.
                                            >
                                            > O, a branie jak? Na germanskiego najezdzce? :)
                                            > Nie wiem jakie klopoty rokuje branie takiego daceta, ale niektorym paniom to chyba nie przeszkadza.
                                            ---------------
                                            Piszemy o czymś innym. Ja pisze o kandydacie do związku, a nie o romansach czy seksie. Tu wystarczy zauroczenie i fajne ciało.
                                            • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 18:39
                                              marek.zak1 napisał:
                                              > Piszemy o czymś innym. Ja pisze o kandydacie do związku, a nie o romansach czy
                                              > seksie. Tu wystarczy zauroczenie i fajne ciało.

                                              Romans to tez rodzaj zwiazku.
                                            • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 18:59
                                              ---------------
                                              marek. żak 1 napisał
                                              >Piszemy o czymś innym. Ja pisze o kandydacie do związku, a nie o romansach czy seksie. Tu wystarczy zauroczenie i fajne ciało. <

                                              W przypadku związku to też jest loteria, albo trafisz i żyjesz po kres dni w szczęśliwości i spełnieniu, albo okazuje się, że trafiłaś /eś na niewypał i trzeba dać sobie spokój.I wiążąc się z kimś na poważnie to chyba człowiek kieruje się ( a przynajmniej kierował) uczuciem przede wszystkim, a nie cynizmem, czy oceną przydatności kandydata do związku. Wszystko i tak wyjdzie w trakcie.
                                              • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:19
                                                ninek04 napisała:


                                                > W przypadku związku to też jest loteria, albo trafisz i żyjesz po kres dni w szczęśliwości i spełnieniu, albo okazuje się, że trafiłaś /eś na niewypał i trzeba dać sobie spokój.I wiążąc się z kimś na poważnie to chyba człowiek kieruje się ( a przynajmniej kierował) uczuciem przede wszystkim, a nie cynizmem, czy oceną przydatności kandydata do związku. Wszystko i tak wyjdzie w trakcie.
                                                ------------------------
                                                Uczucie uczuciem, a realistyczna ocena jest przydatna i jest ważna, bo tutaj każdy błąd jest bardzo kosztowny, o czym większość uczestników forum dobrze wie. Otóż gdybym nie skończył studiów, moja by miała ze mną romans, bo już miała, ale o ślubie nie byłoby mowy.
                                                • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:24
                                                  marek.zak1 napisał:
                                                  > Uczucie uczuciem, a realistyczna ocena jest przydatna i jest ważna, bo tutaj ka
                                                  > żdy błąd jest bardzo kosztowny, o czym większość uczestników forum dobrze wie.
                                                  > Otóż gdybym nie skończył studiów, moja by miała ze mną romans, bo już miała, al
                                                  > e o ślubie nie byłoby mowy.

                                                  Czy to byl oficjalny warunek, czy Twoja imaginacja?
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:29
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Uczucie uczuciem, a realistyczna ocena jest przydatna i jest ważna, bo tutaj każdy błąd jest bardzo kosztowny, o czym większość uczestników forum dobrze wie. > Otóż gdybym nie skończył studiów, moja by miała ze mną romans, bo już miała, ale o ślubie nie byłoby mowy.
                                                    >
                                                    > Czy to byl oficjalny warunek, czy Twoja imaginacja?
                                                    ---------------------
                                                    Nie, przed chwila spytałem, czy by za mnie wyszła, gdybym nie skończył studiów. Odpowiedź. ,,Nie".
                                                  • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:47
                                                    marek. Żak 1 napisał
                                                    >Nie, przed chwila spytałem, czy by za mnie wyszła, gdybym nie skończył studiów. Odpowiedź. ,,Nie".<

                                                    To skąd ten warunek? Trochę dziwne, skoro mówisz, że uczucie i miłość była priorytetem po obu stronach?
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:51
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > marek. Żak 1 napisał
                                                    > >Nie, przed chwila spytałem, czy by za mnie wyszła, gdybym nie skończył stu
                                                    > diów. Odpowiedź. ,,Nie".<
                                                    >
                                                    > To skąd ten warunek? Trochę dziwne, skoro mówisz, że uczucie i miłość była priorytetem po obu stronach?
                                                    ------------------------
                                                    Facet, którego wywalają ze studiów biją na podwórku, nie umie pływać i generalnie słabo sobie radzi w życiu jednak dużo traci.
                                                  • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 21:32
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Nie, przed chwila spytałem, czy by za mnie wyszła, gdybym nie skończył studiów.
                                                    > Odpowiedź. ,,Nie".
                                                    -----
                                                    Jejku, jakie to szczescie, ze nie zaangazowales sie podczas studiow w jakis KOR, Solidarnosc czy NZS! Jeszcze by cie wyjebali ze studiow a ty bys stracil swoja piekna ukochana... Gdzie sie podzialy te dziewietnastowieczne dupy co za swoimi menami w deszczu, sniegu i mrozie na bezkresny i daleki Sybir podazaly? Ale w sumie to one nog wtedy nie golily wiec chyba wole jednak dzisiejsze ogolone wygodnickie, opurtunistyczne suczki :)
                                                  • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 21:54
                                                    wont2 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie, przed chwila spytałem, czy by za mnie wyszła, gdybym nie skończył st
                                                    > udiów.
                                                    > > Odpowiedź. ,,Nie".
                                                    > -----
                                                    > Jejku, jakie to szczescie, ze nie zaangazowales sie podczas studiow w jakis KOR
                                                    > , Solidarnosc czy NZS! Jeszcze by cie wyjebali ze studiow a ty bys stracil swoj
                                                    > a piekna ukochana... Gdzie sie podzialy te dziewietnastowieczne dupy co za swoi
                                                    > mi menami w deszczu, sniegu i mrozie na bezkresny i daleki Sybir podazaly? Ale
                                                    > w sumie to one nog wtedy nie golily wiec chyba wole jednak dzisiejsze ogolone w
                                                    > ygodnickie, opurtunistyczne suczki :)
                                                    >

                                                    cześć;) są nadal, i dają swoim menom 150 szansę;) wpadają regularnie
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 22:29
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Jejku, jakie to szczescie, ze nie zaangazowales sie podczas studiow w jakis KOR , Solidarnosc czy NZS! Jeszcze by cie wyjebali ze studiow a ty bys stracil swoja piekna ukochana...
                                                    -------------------------------------------
                                                    Zły timing. W Solidarności byłem pracując w fabryce, ale już byłem w związku z moją. Jak Wałęsa podpisywał porozumienia była w zaawansowanej ciąży.
                                                  • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 05:26
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Zły timing. W Solidarności byłem pracując w fabryce, ale już byłem w związku z
                                                    > moją. Jak Wałęsa podpisywał porozumienia była w zaawansowanej ciąży.
                                                    -----
                                                    Sam widzisz, ze czlowiek jest tylko pylkiem targanym przez wichry historii. Jakby strajki wybuchly wczesniej, wyjebaliby cie ze studiow, stracilbys Ele ale zostalbys gwiazda tenisa i popularnym pisarzem otoczonym wianuszkiem wpatrzonych w ciebie adoratorek! :)
                                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 08:26
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Sam widzisz, ze czlowiek jest tylko pylkiem targanym przez wichry historii. Jak
                                                    > by strajki wybuchly wczesniej, wyjebaliby cie ze studiow, stracilbys Ele ale zo
                                                    > stalbys gwiazda tenisa i popularnym pisarzem otoczonym wianuszkiem wpatrzonych
                                                    > w ciebie adoratorek! :)

                                                    Albo Henkiem... tfy, Markiem spod budki z piwem. Wszak czlowiek jest tylko pylkiem targanym...
                                                    ...a sila napedowa dla mezczyzny potrafi byc wlasciwa kobieta. Nie ze wzgledu na jego zaleznosc i nirsamodzielnosc, raczej mowa o poczuciu zyciowej realizacji i sile uczuc. Najwyzszy szczebel piarmidy potrzeb Maslova.
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 09:00
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Sam widzisz, ze czlowiek jest tylko pylkiem targanym przez wichry historii. Jakby strajki wybuchly wczesniej, wyjebaliby cie ze studiow, stracilbys Ele ale zostalbys gwiazda tenisa i popularnym pisarzem otoczonym wianuszkiem wpatrzonych w ciebie adoratorek! :).
                                                    ---------------------
                                                    Gwiazda tenisa na pewno nie, bo żadnej istotnej kariery nie zrobiłem. Co do innych rzeczy - zgadzam się, życiem rządzi przypadek i jesteśmy istotnie pyłkami na wietrze. Jedne pyłki wykorzystują prądy wstępujące i gdzieś tam lecą,inne spadają.
                                                    >
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 23:07
                                                    Gdzie byłeś, Woncie?
                                                  • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 05:34
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Gdzie byłeś, Woncie?
                                                    ------
                                                    Ja? Wczoraj bylem w Mecie, Secie, Galarecie. A tak na powazanie, to myslami przy Tobie :) A juz tak bardziej na powaznie to cofnalem sie, zeby zrobic Ci troche miejsca (wiesz, pua, powrot bohatera...). A juz tak najbardziej na powaznie to wszystko w porzadku, po prostu zima pani. Zimno i ciemno. Nie chcialo mi sie ruszyc zadnym czlonkiem, nawet poklikac myszka :)
                                                  • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 06:11
                                                    wont 2 napisał
                                                    >A juz tak najbardziej na powaznie to wszystko w porzadku, po prostu zima pani. Zimno i ciemno. Nie chcialo mi sie ruszyc zadnym czlonkiem, nawet poklikac myszka :)<

                                                    Stary niedźwiedź mocno spał, stary niedźwiedź mocno spał, ale już się obudził ;)
                                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 08:17
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Nie chcialo mi sie
                                                    > ruszyc zadnym czlonkiem, nawet poklikac myszka :)

                                                    Nawet myszka?! To juz najwyzszy stopien zimowego zmeczenia... :)
                                                  • zawle Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 08:35
                                                    wont2 napisał: A juz tak najbardziej na powaznie t
                                                    > o wszystko w porzadku, po prostu zima pani. Zimno i ciemno. Nie chcialo mi sie
                                                    > ruszyc zadnym czlonkiem, nawet poklikac myszka :)

                                                    To w wawce już wiosna? ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 09:18
                                                    zawle napisała:

                                                    > To w wawce już wiosna? ;)
                                                    ----------
                                                    Rano minus 3. W lesie sporo śniegu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 10:15
                                                    zawle napisała:

                                                    > wont2 napisał: A juz tak najbardziej na powaznie t
                                                    > > o wszystko w porzadku, po prostu zima pani. Zimno i ciemno. Nie chcialo
                                                    > mi sie
                                                    > > ruszyc zadnym czlonkiem, nawet poklikac myszka :)
                                                    >
                                                    > To w wawce już wiosna? ;)

                                                    U mnie juz jest wiosna. 10 stopni i widno do 19:00. Do tego krnawal. Ale mi zima w ogole nie przeszkadzala, cala przejezdzilam na rowerze, ani razu nie bylo snegu. Teraz jak jade do pracy, to zakladam pod kurtke tylko t-shirt. Ale do rzeczy: Wont witam sie. Jakbys byl w okolicach, to mam teraz takiego dealera (personalnego), ze moze byc jak w tej piosence z TVP KULTURA. Podobniez widzowie na nia glosowali i wygrala plebiscyt! ;-) hehe kultura. Czyzby jakies zminy obyczajowe w Polsce? Tylko prosze Cie nie pisz przypadkiem, ze nie pijesz nawet kawy.

                                                    www.youtube.com/watch?v=iSHG_B4GhFg
                                                  • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 10:18
                                                    -Zimno i ciemno. Nie chcialo mi sie ruszyc zadnym czlonkiem, nawet poklikac myszka :)

                                                    Czyżby kolejne martwe łóżko:)
                                                • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:41
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  >> Otóż gdybym nie skończył studiów, moja by miała ze mną romans, bo już miała, al
                                                  > e o ślubie nie byłoby mowy.

                                                  a to dlaczego? Taka miłość Marek oznacza brak wiary w partnera
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:48
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > >> Otóż gdybym nie skończył studiów, moja by miała ze mną romans, bo już miała, ale o ślubie nie byłoby mowy.
                                                    >
                                                    > a to dlaczego? Taka miłość Marek oznacza brak wiary w partnera
                                                    ------------------------------------
                                                    Tak, realia podkopałyby wiarę w jego wytrwałość, pracowitość i determinację. Czar pryska :)
                                                  • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:52
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > >> Otóż gdybym nie skończył studiów, moja by miała ze mną romans,
                                                    > bo już miała, ale o ślubie nie byłoby mowy.
                                                    > >
                                                    > > a to dlaczego? Taka miłość Marek oznacza brak wiary w partnera
                                                    > ------------------------------------
                                                    > Tak, realia podkopałyby wiarę w jego wytrwałość, pracowitość i determinację. Cz
                                                    > ar pryska :)

                                                    a to taka miłość warunkowa. A miłość przecież ślepa... twoja miała okulary ;) No i dobrze, wzajemna kalkulacja na dobre wam wyszła;) ale to takie mało "miłosne"...
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 20:28
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > a to taka miłość warunkowa. A miłość przecież ślepa... twoja miała okulary ;) No i dobrze, wzajemna kalkulacja na dobre wam wyszła;) ale to takie mało "miłosne"...
                                                    ----------------------
                                                    W przypadku związku zawsze jest warunkowa. Jak facet okazuje się nieodpowiedzialnym leniem, skąpym, czy maminsynkiem, to odkochanie jest nieuniknione. Widziałem to z bliska u moich córek. Wszystkie wielkie miłości się rozpadły, bo faceci byli zwyczajnie słabi. Czar pryskał.

                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 20:46
                                                    > Jak facet okazuje się nieodpowiedzialnym leniem, skąpym, czy maminsynkiem, to odkochanie jest nieuniknione.

                                                    Marek, masz Ty jakies wady? Nie musisz wyszczegolniac, wystarczy szczere "tak" albo "nie".
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 20:49
                                                    proteinowy.na.chwile napisał:

                                                    > > Jak facet okazuje się nieodpowiedzialnym leniem, skąpym, czy maminsynkiem , to odkochanie jest nieuniknione.
                                                    >
                                                    > Marek, masz Ty jakies wady? Nie musisz wyszczegolniac, wystarczy szczere "tak" albo "nie".
                                                    ------------------------
                                                    Ogromną liczbę. Dlatego jest to niezbity dowód na uczucie mojej żony, która potrafiła ze mną tyle wytrzymać :).
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 20:53
                                                    > Ogromną liczbę. Dlatego jest to niezbity dowód na uczucie mojej żony, która potrafiła ze mną tyle wytrzymać :).

                                                    Nie zawiodłeś, 10/10.
                                                  • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 20:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > a to taka miłość warunkowa. A miłość przecież ślepa... twoja miała okular
                                                    > y ;) No i dobrze, wzajemna kalkulacja na dobre wam wyszła;) ale to takie mało "
                                                    > miłosne"...
                                                    > ----------------------
                                                    > W przypadku związku zawsze jest warunkowa. Jak facet okazuje się nieodpowiedzia
                                                    > lnym leniem, skąpym, czy maminsynkiem, to odkochanie jest nieuniknione. Widział
                                                    > em to z bliska u moich córek. Wszystkie wielkie miłości się rozpadły, bo faceci
                                                    > byli zwyczajnie słabi. Czar pryskał.
                                                    >
                                                    jeśli komuś miłość oczu nie przyćmiewa, ten widzi takie rzeczy wcześniej, a kto miłością się kieruje ten dostrzega dopiero po latach swój błąd, najczęściej już pod wspólnym dachem. Miłość jest ślepa- nie kalkuluje- ufna, naiwna, wyrozumiała, zwłaszcza u młodych mimo problemów wyjątkowo optymistycznie się zapowiada
                                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 10:52
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    Jak facet okazuje się nieodpowiedzia
                                                    > lnym leniem, skąpym, czy maminsynkiem, to odkochanie jest nieuniknione. Widział
                                                    > em to z bliska u moich córek. Wszystkie wielkie miłości się rozpadły, bo faceci
                                                    > byli zwyczajnie słabi. Czar pryskał.

                                                    Oczywiscie, to nie corek wina, ze im sie zwiazki rozpadly. To tamtych slabych chlopow! ;-) To nie my, to oni. Swoja droga ta teoria Urqu, ze dziewczynki z dobrych domow, w ktorych ojciec obdarza je miloscia, potrafia sie cieszyc kobiecoscia i tworza fajne zwiazki, cos nie bardzo sie tu sprawdza. Ciekawe dlaczego?
                                                  • zawle Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 11:53
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Oczywiscie, to nie corek wina, ze im sie zwiazki rozpadly. To tamtych slabych c
                                                    > hlopow! ;-) To nie my, to oni. Swoja droga ta teoria Urqu, ze dziewczynki z dob
                                                    > rych domow, w ktorych ojciec obdarza je miloscia, potrafia sie cieszyc kobiecos
                                                    > cia i tworza fajne zwiazki, cos nie bardzo sie tu sprawdza. Ciekawe dlaczego?

                                                    Bo mają wysoko postawioną poprzeczkę- dlatego. Pytanie na co się dały złapać? I czemu? Ja zawsze myślałam że mnie ominęło doświadczenie obcowania z facetem w domu rodzinnym i przez to miałam o nich błędne zdanie. Uczę się ich dopiero. No a Twoje córki powinny umieć odróżnić ziarno od plewa.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 12:13
                                                    zawle napisała:

                                                    > Bo mają wysoko postawioną poprzeczkę- dlatego. Pytanie na co się dały złapać? I
                                                    > czemu? Ja zawsze myślałam że mnie ominęło doświadczenie obcowania z facetem w
                                                    > domu rodzinnym i przez to miałam o nich błędne zdanie. Uczę się ich dopiero. No
                                                    > a Twoje córki powinny umieć odróżnić ziarno od plewa.

                                                    Jak nie podjedzie ksiaze na bialym koniu na spotkanie przy kiosku, to moze zalapia sie na a la Proteinowego, ktory cale zycie bedzie scigal sie z ich tatusiem. A na co sie daly zlapac? A nie pamietasz jak Marek tu wypisywal ody do milosci przed ostatnim slubem corki? Daly sie zlapac na opowiesci o milosci i uczciwosci malzenskiej.
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 12:23
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    Jak nie podjedzie ksiaze na bialym koniu na spotkanie przy kiosku, to moze zalapia sie na a la Proteinowego, ktory cale zycie bedzie scigal sie z ich tatusiem
                                                    ----------------
                                                    Książęta sie zjawili. Obie są w związkach.

                                                    ------------------
                                                    A na co sie daly zlapac? A nie pamietasz jak Marek tu wypisywal ody do milosc i przed ostatnim slubem corki? Daly sie zlapac na opowiesci o milosci i uczciwosci malzenskiej.
                                                    ---------------------
                                                    Tak było. Będę cie kochać do końca świata i potem też. W końcu to one ich odstrzeliwały. Czar pryskał i rzeczywistość była inna niż wyobrażenia.
                                                    Poza tym utrzymanie miłości kobiety nie jest łatwe i proste. O tym nie uczą w szkołach.
                                                    >
                                                  • zawle Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 12:27
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Jak nie podjedzie ksiaze na bialym koniu na spotkanie przy kiosku, to moze zala
                                                    > pia sie na a la Proteinowego, ktory cale zycie bedzie scigal sie z ich tatusiem
                                                    > . A na co sie daly zlapac? A nie pamietasz jak Marek tu wypisywal ody do milosc
                                                    > i przed ostatnim slubem corki? Daly sie zlapac na opowiesci o milosci i uczciwo
                                                    > sci malzenskiej.

                                                    No nie wiem czy marek to aż taki książe:)) To powiedz mi kitka na chuj wiązać się z facetem jak absolutnie na nic nie możesz liczyć? A wszystko co dostaniesz to klękajcie narody. Za dużo przy nich roboty.
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 12:34
                                                    zawle napisała:


                                                    > No nie wiem czy marek to aż taki książe:))
                                                    ---------------\
                                                    Dokładnie. Przeciętny student o bardzo przeciętnej urodzie, mający 2 pary dzinsów i tyleż swetrów.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 12:44
                                                    > Jak nie podjedzie ksiaze na bialym koniu na spotkanie przy kiosku, to moze zalapia sie na a la Proteinowego, ktory cale zycie bedzie scigal sie z ich tatusiem. <

                                                    Shrek, tylko głupszy.
                                                    youtu.be/Aeh0BsjYJok?t=1m22s
                                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 14:01
                                                    proteinowy.na.chwile napisał:

                                                    > Shrek, tylko głupszy.
                                                    > youtu.be/Aeh0BsjYJok?t=1m22s

                                                    A wlasnie mialam pytac jak to zrobic zeby zalinkowac cos z YouTuba z kwintesencja z srodka? Trzeba na koncu linka dopisac rowna sie, interesujaca nas minute i sekunde?
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 12:15
                                                    zawle napisała:

                                                    > Bo mają wysoko postawioną poprzeczkę- dlatego. Pytanie na co się dały złapać? I czemu? Ja zawsze myślałam że mnie ominęło doświadczenie obcowania z facetem w domu rodzinnym i przez to miałam o nich błędne zdanie. Uczę się ich dopiero. No a Twoje córki powinny umieć odróżnić ziarno od plewa.
                                                    ------------------------------
                                                    Pierwsi dwaj patentowane lenie, studia przerwane, praca to wrog. Do dzisiaj właściwie nie pracują. Trzeci - pierwszy chłopak z klubu, sportowiec, pierwsza miłość. To się przeważnie nie sprawdza i się nie sprawdziło. Nie bylo niczyjej winy. Tak wyszlo
                                                    Jak odroznic? Obserwacja, jak taakie wielkie uczucia i grajace hormony?
                                                    Poza tym rzeczywiscie poprzeczka wysoko.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 12:26
                                                    > dziewczynki z dobrych domow, w ktorych ojciec obdarza je miloscia, potrafia sie cieszyc kobiecoscia i tworza fajne zwiazki, cos nie bardzo sie tu sprawdza. Ciekawe dlaczego? <

                                                    Takie dziewczynki są czasem rozpuszczone poza wszelka przyzwoitość. Zalezy jak ta ojcowska milosc sie dokładnie wyrażała. Od razu: nie mowie ze Żakówny sa takie, tylko ze spotkałem jedna czy dwie królewny. Z dwojga złego wole "puszczalskie", rokują szanse na jeden udany wieczór czy miesiąc.
                                                  • zawle Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 12:31
                                                    proteinowy.na.chwile napisał:
                                                    > Takie dziewczynki są czasem rozpuszczone poza wszelka przyzwoitość. Zalezy jak
                                                    > ta ojcowska milosc sie dokładnie wyrażała. Od razu: nie mowie ze Żakówny sa tak
                                                    > ie, tylko ze spotkałem jedna czy dwie królewny. Z dwojga złego wole "puszczalsk
                                                    > ie", rokują szanse na jeden udany wieczór czy miesiąc.

                                                    MIL:)))
                                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 14:28
                                                    zawle napisała:

                                                    > proteinowy.na.chwile napisał:
                                                    > > Takie dziewczynki są czasem rozpuszczone poza wszelka przyzwoitość. Zalez
                                                    > y jak
                                                    > > ta ojcowska milosc sie dokładnie wyrażała. Od razu: nie mowie ze Żakówny
                                                    > sa tak
                                                    > > ie, tylko ze spotkałem jedna czy dwie królewny. Z dwojga złego wole "pusz
                                                    > czalsk
                                                    > > ie", rokują szanse na jeden udany wieczór czy miesiąc.
                                                    >
                                                    > MIL:)))

                                                    Prowokuje, nie?
                                                    Mysle, ze demony, w ktore wierze maja niezla zabawe kuszac ludzi do czynienia zlych rzeczy, ZWLASZCZA jesli ludzie prowokuja. Czyz nie jest to proste wyjasnienie mechanizmu stojacego za Urqu stopka 'Dostroj sie do tego, czego pragniesz, bo wszystko jest energia? World behind the world. Trzeba byc ostroznym w pragnieniach (Proteinowy).

                                                    Nie, nie umiem wstawic linka z przeskokem do pozadanej sceny, a pozadam, co za zbieg okolicznosci od 1m22s.
                                                    www.youtube.com/watch?v=OjkJaUN4tEQ
                                                  • zawle Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 14:40
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Prowokuje, nie?

                                                    Myślę że jest jednym z wielu facetów którym się kobiety nie lepią. Coś jak u tych od bomb...chcesz się pieprzyć radośnie? To musisz się wysadzić z polową autobusu, bo na ziemi to masz mieć dziewicę- inaczej będziesz grzeszył przeciwko Bogu. Oj, tak mi się zrobiło religijnie, a pojęcia o tym nie mam. Tak więc w gadkach o demonach to będę kiepska.

                                                    > Mysle, ze demony, w ktore wierze maja niezla zabawe kuszac ludzi do czynienia z
                                                    > lych rzeczy, ZWLASZCZA jesli ludzie prowokuja. Czyz nie jest to proste wyjasnie
                                                    > nie mechanizmu stojacego za Urqu stopka 'Dostroj sie do tego, czego pragniesz,
                                                    > bo wszystko jest energia? World behind the world. Trzeba byc ostroznym w pragni
                                                    > eniach (Proteinowy).

                                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 18:41
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Mysle, ze demony, w ktore wierze maja niezla zabawe kuszac ludzi do czynienia z
                                                    > lych rzeczy, ZWLASZCZA jesli ludzie prowokuja. Czyz nie jest to proste wyjasnie
                                                    > nie mechanizmu stojacego za Urqu stopka 'Dostroj sie do tego, czego pragniesz,
                                                    > bo wszystko jest energia? World behind the world. Trzeba byc ostroznym w pragni
                                                    > eniach (Proteinowy).
                                                    >
                                                    > Nie, nie umiem wstawic linka z przeskokem do pozadanej sceny, a pozadam, co za
                                                    > zbieg okolicznosci od 1m22s.
                                                    > www.youtube.com/watch?v=OjkJaUN4tEQ

                                                    A potrafisz odpuscic religijna narracje w tych rozwazaniach o "demonach"? Konkretnie - Jezus, Budda, Allah itd. Potrafisz przyjac istnienie osobowego zla i dobra, w postaci jakiejs trudnej do sprecyzowania "obecnosci", uznajac ze nie wiemy czym te byty sa, w jakiej rzeczywistosci egzystuja, a takze to, ze prawdopodobnie nawet gdybysmy potrafili doswiadczyc ich natury, to nie potrafilibysmy wypowiedziec tego w ludzkim jezyku?
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 19:01
                                                    > A potrafisz odpuscic religijna narracje w tych rozwazaniach o "demonach"? Konkretnie - Jezus, Budda, Allah itd. Potrafisz przyjac istnienie osobowego zla i dobra, w postaci jakiejs trudnej do sprecyzowania "obecnosci", uznajac ze nie wiemy czym te byty sa, w jakiej rzeczywistosci egzystuja, a takze to, ze prawdopodobnie nawet gdybysmy potrafili doswiadczyc ich natury, to nie potrafilibysmy wypowiedziec tego w ludzkim jezyku? <

                                                    Przeciez ten obiektywnie istniejący osobowy aspekt dobra i zła to z definicji religia. Grecy w swoim panteonie mieli chyba dokładnie takie bóstwo o jakie Ci chodzi.

                                                    A Ty: potrafisz odpuścić ten osobowy aspekt dobra i zła, ale utrzymać same pojecia jako obiektywne?
                                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 19:40
                                                    proteinowy.na.chwile napisał:
                                                    > Przeciez ten obiektywnie istniejący osobowy aspekt dobra i zła to z definicji r
                                                    > eligia. Grecy w swoim panteonie mieli chyba dokładnie takie bóstwo o jakie Ci c
                                                    > hodzi.

                                                    Tak, to greckie bostwo nazywalo sie Niewiem ;)
                                                    Religie tlumacza. Religie sa skonkretyzowaniem tej odczuwanej przez ludzkosc od wiekow "obecnosci".
                                                    Czlowiek jako gatunek ma taka wade, ze nie lubi przyznac sie do niewiedzy. Dlatego tworzy dogmatyczne opisy czegos, co moze nas przerastac, takze w swojej naturze. Zgadzam sie, ze one sa miejscami smieszne. Nawet w wiekszosci miejsc.
                                                    Ujme to metafora:
                                                    Wielu z nas slyszy pukanie do drzwi.

                                                    Religie odpowiadaja:
                                                    Puka czlowiek z siwa broda.
                                                    Puka stureka kobieta.
                                                    Puka zolw stojacy na sloniu.
                                                    Pukaja duchy przodkow.
                                                    Puka facet z piorunem w reku.

                                                    Ateisci odpowiadaja:
                                                    Nikt nie puka

                                                    Twierdze, ze odpowiedzi obu stron sa jednakowo glupie :)


                                                    > A Ty: potrafisz odpuścić ten osobowy aspekt dobra i zła, ale utrzymać same poje
                                                    > cia jako obiektywne?

                                                    Potrafie, bo "osobowosc" tych bytow wywodze z mojego ulomnego rozumienia swiata. Konkretyzuje to slowem, ktore znam. Nie znam innej rzeczywistosci. Z mojego punktu widzenia bycie osoba i posiadanie swiadomosci jest najwyzsza forma istnienia, ale niewykluczone, ze jest cos ponad to.
                                                    Czy pojecie dobra i zla moze byc obiektywne? To zalezy jak je zdefiniowac.
                                                    Podaj definicje, to odpowiem.
                                                  • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 23:24
                                                    Panowie aż wstyd o tym pisać, ale czy nie jest tak że moralna legalizacja onanii i porno nie przysporzyła cierpień związkom z kobietami niespełnionymi oczekującymi? Czyż zatem tabu nie było potrzebne, albo chociaż przydatne troszku?
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 23:31
                                                    > Religie odpowiadaja:
                                                    > Puka czlowiek z siwa broda.
                                                    > Puka stureka kobieta.
                                                    > Puka zolw stojacy na sloniu.
                                                    > Pukaja duchy przodkow.
                                                    > Puka facet z piorunem w reku.
                                                    >
                                                    > Ateisci odpowiadaja:
                                                    > Nikt nie puka

                                                    No co ty. Wszyscy pukają. Ważne zeby robić to z głowa.

                                                    A poważniej - wstrzyknąłeś tu dwie hipotezy. Pierwsza: "powszechność odczuć uprawomocnia ich informacyjna wartosc". Druga: "wobec niemożności rozróżnienia czy prawda jest X czy Y należy jako prawdę przyjąć cos pośrodku". Obie fałszywe.

                                                    Niemniej chyba Cie rozgryzłem. Ty jestes humanista. Nie w sensie bycia upośledzonym w podstawowej matematyce, tylko w sensie bycia zainteresowanym bardziej w swojej relacji z reszta gatunku niz w relacji do rzeczywistości materialnej. Człowiek ludu. Pod takim katem poniższe zdanie jest subiektywnie prawdziwe:

                                                    > Religie tlumacza. Religie sa skonkretyzowaniem tej odczuwanej przez ludzkosc od
                                                    > wiekow "obecnosci".

                                                    Dla humanisty "tłumaczyć" ma inne znaczenie niz dla naturalisty. Oznacza "uśpić poznawczy niepokój".

                                                    > Czlowiek jako gatunek ma taka wade, ze nie lubi przyznac sie do niewiedzy.

                                                    Nie jako gatunek. Jako większość jego przedstawicieli. Mniejszość wyzej sobie ceni "nie wiem" niz "to był Kraken". Dzieki tej mniejszości gatunek identyfikuje coraz nowe nieużytki "nie wiem" i przerabia je na "wiem" a potem hoduje z tego smartphony i inne. Ktore potem większość bierze to w łapki zeby powiedziec dokładnie to samo co pierwsze człowiekowate patrząc w niebo: "ojej, duży ja".



                                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 00:49
                                                    proteinowy.na.chwile napisał:

                                                    > Niemniej chyba Cie rozgryzłem. Ty jestes humanista. Nie w sensie bycia upośledz
                                                    > onym w podstawowej matematyce, tylko w sensie bycia zainteresowanym bardziej w
                                                    > swojej relacji z reszta gatunku niz w relacji do rzeczywistości materialnej. Cz
                                                    > łowiek ludu. Pod takim katem poniższe zdanie jest subiektywnie prawdziwe:
                                                    > > Religie tlumacza. Religie sa skonkretyzowaniem tej odczuwanej przez ludzk
                                                    > osc od
                                                    > > wiekow "obecnosci".
                                                    >
                                                    > Dla humanisty "tłumaczyć" ma inne znaczenie niz dla naturalisty. Oznacza "uśpić
                                                    > poznawczy niepokój".

                                                    Tutaj mnie rozgryzłeś. Religie usypiają niepokój poznawczy - bardzo ładnie ujęte.

                                                    > > Czlowiek jako gatunek ma taka wade, ze nie lubi przyznac sie do niewiedzy

                                                    > Nie jako gatunek. Jako większość jego przedstawicieli. Mniejszość wyzej sobie c
                                                    > eni "nie wiem" niz "to był Kraken". Dzieki tej mniejszości gatunek identyfikuje
                                                    > coraz nowe nieużytki "nie wiem" i przerabia je na "wiem" a potem hoduje z tego
                                                    > smartphony i inne. Ktore potem większość bierze to w łapki zeby powiedziec dok
                                                    > ładnie to samo co pierwsze człowiekowate patrząc w niebo: "ojej, duży ja".

                                                    Dobra, przedstawię Ci pewne wydarzenie:

                                                    Miałem jakieś 9-10 lat. Nie mam pewności, może ciut mniej, może więcej, ale coś koło tego.
                                                    Była 23, ojciec się kąpał, a ja poczułem czyjąś obecność w mieszkaniu. Wrogą obecność, dodajmy. Światła wszędzie pogaszone, zimno się robi, gęsia skórka i te sprawy. Zacząłem marudzić staremu przez drzwi do łazienki, on się irytował, bo lubił siedzieć w wannie. Wróciłem do swojego pokoju, zapaliłem światło i chciałem czytać komiks. Dobrze że stałem przy łóżku.
                                                    Coś mnie uderzyło w twarz. Poczułem cios w twarz, w policzek, jakby ktoś mi wypłacił z pięści. Uderzenie było na tyle silne, że się przewróciłem na łóżko. W mieszkaniu nikogo nie było, ojciec leżał w wannie. I wyobraź sobie, że miałem na tyle racjonalny łeb, chociaż byłem dzieckiem, że poleciałem do lustra zobaczyć jak wyglądam. Wyobraź sobie, że w miejscu gdzie poczułem cios, skóra była cała czerwona i napuchnięta. Aż mi cały pysk pulsował.
                                                    Uruchom swój naukowy aparat i wytłumacz to zdarzenie.
                                                    Bo ja o halucynacjach, które wywołują fizyczne konsekwencje nie słyszałem. O niewidzialnych bokserach również ;)

                                                    Wiem że byłem mały, ale byłem typem "stary-młody" tzn. szybko rozwijałem się umysłowo i moja świadomość w tamtym czasie była nad wiek rozwinięta. Zauważ też, że poleciałem do lustra sprawdzić, byłem dość przytomny mimo panicznego strachu. Ręczę za to, że nie masz do czynienia ze zdarzeniem urojonym w głowie dziecka. To się stało.

                                                    To że widziałem duchy, jasno, wyraźnie, w dzień, w odległości góra kilku metrów, prawdę mówiąc wyglądające równie realnie jak każdy inny element rzeczywistości, można wytłumaczyć - halucynacje. Przyjmuję takie wytłumaczenie z pokorą. Tak, to się zdarza, umysł czasem tak dziwnie pracuje.

                                                    Dostanie boksa od niewidzialnej postaci, jak na moją wiedzę, nie jest wytłumaczalne. Niemożliwe.

                                                    Masz do wyboru - machnąć ręką i stwierdzić - "E tam, wariat" albo spróbować znaleźć uzasadnienie tego co podałem.

                                                    Podpowiem też, że sporo ludzi ma doświadczenia tego typu, ale się z nimi kryją, żeby nie wyjść na wariata. W średniowieczu i wcześniej by się nie kryli, tyle że by wytłumaczyli sprawę prosto - "diabeł", "demony", "bogowie".

                                                    Natomiast to, że dziś się kryją jest imho dalekim bastardem "oświecenia". Paradoks, co? Tu masz szersze pole do polemiki, twardszy grunt.

                                                    Naturalnie - budujemy komputery, latamy w kosmos i wynajdujemy smartfony również dzięki temu "oświeceniu". Niemniej - nie ma róży bez kolców i pewien margines wątpliwości został w społecznym dyskursie wstydliwie zamieciony pod wycieraczkę.
                                                  • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 01:14
                                                    sabat3 napisał:
                                                    Dobrze że stałem przy łóżku.
                                                    > Coś mnie uderzyło w twarz. Poczułem cios w twarz, w policzek, jakby ktoś mi wyp
                                                    > łacił z pięści. Uderzenie było na tyle silne, że się przewróciłem na łóżko. W m
                                                    > ieszkaniu nikogo nie było, ojciec leżał w wannie. I wyobraź sobie, że miałem na
                                                    > tyle racjonalny łeb, chociaż byłem dzieckiem, że poleciałem do lustra zobaczyć
                                                    > jak wyglądam. Wyobraź sobie, że w miejscu gdzie poczułem cios, skóra była cała
                                                    > czerwona i napuchnięta. Aż mi cały pysk pulsował.
                                                    > Wiem że byłem mały, ale byłem typem "stary-młody" tzn. szybko rozwijałem się um
                                                    > ysłowo i moja świadomość w tamtym czasie była nad wiek rozwinięta. Zauważ też,
                                                    > że poleciałem do lustra sprawdzić, byłem dość przytomny mimo panicznego strachu
                                                    > . Ręczę za to, że nie masz do czynienia ze zdarzeniem urojonym w głowie dziecka
                                                    > . To się stało. > > To że widziałem duchy, jasno, wyraźnie, w dzień, w odległości góra kilku metrów > , prawdę mówiąc wyglądające równie realnie jak każdy inny element rzeczywistośc
                                                    > i, można wytłumaczyć - halucynacje.

                                                    szokujesz mnie, opowiadałeś ojcu, matce o tym? Żartujesz czy żyjesz sobie spokojnie z taką przygodą? masz odporność na dziwne akcje, dałeś radę nie zwaeiować? A schizofrenicy w rodzinie byli?- przepraszam, nie obraź się
                                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 02:02
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > szokujesz mnie, opowiadałeś ojcu, matce o tym?

                                                    O tym uderzeniu w twarz - nie.
                                                    Wystarczająco szybko zdążyłem zauważyć, że ludzie reagują na takie rewelacje mniej więcej jak Ty.

                                                    Ciekawe, że nie zamykają w Tworkach tych, którzy zwracają się bezpośrednio do pana Boga w codziennej modlitwie, wierzą że dwa tysiące lat temu był facet co chodził po wodzie, zmienił wodę w wino i w trzy dni po swojej śmierci zmartwychwstał.
                                                    Przy tym moje doświadczenia to bagatelka.

                                                    Przepraszam. Tych, co mówią, że Pan Bóg na ich zaczepki słowne odpowiedział, albo że bezpośrednio z tym facetem od chodzenia po wodzie dyskutowali, to jednak zamykają.
                                                    I to jest paradoks religii:
                                                    Mówisz do Boga - modlisz się, Bóg mówi do ciebie - masz schizofrenię.

                                                    Spójrz obiektywnie na naturę zjawiska, bo to ciekawe.
                                                    Z jednej strony ludzie mają zinternalizowane przeświadczenie, że to bullshit, wsadzając tych co mają "objawienia" do psychuszki, z drugiej - sami modlą się i chodzą do świątyń.

                                                    To jest bardziej schizofeniczne niż proza Kafki.

                                                    Żartujesz czy żyjesz sobie spoko
                                                    > jnie z taką przygodą?

                                                    Niestety - umarłem ze strachu ;)

                                                    >masz odporność na dziwne akcje, dałeś radę nie zwaeiować?

                                                    No wiesz, po tylu latach na forum, to raczej powinnaś umieć sobie odpowiedzieć na to pytanie ;) Wątpię bym się mieścił w ramach normalności, ale akurat tamte wydarzenia nie miały na to w moim odczuciu większego wpływu. Wrzuciłem je do szuflady z napisem "nie wiem".

                                                    > A schizofrenicy w rodzinie byli?- przepraszam, nie obraź się

                                                    Sami ;D Ale zdiagnozowany tylko jeden, jakiś daleki kuzyn ze strony ojca.
                                                  • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 15:14
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ciekawe, że nie zamykają w Tworkach tych, którzy zwracają się bezpośrednio do p
                                                    > ana Boga w codziennej modlitwie, wierzą że dwa tysiące lat temu był facet co ch
                                                    > odził po wodzie, zmienił wodę w wino i w trzy dni po swojej śmierci zmartwychws
                                                    > tał.
                                                    > Przy tym moje doświadczenia to bagatelka.
                                                    >
                                                    > Przepraszam. Tych, co mówią, że Pan Bóg na ich zaczepki słowne odpowiedział, al
                                                    > bo że bezpośrednio z tym facetem od chodzenia po wodzie dyskutowali, to jednak
                                                    > zamykają.
                                                    > I to jest paradoks religii:
                                                    > Mówisz do Boga - modlisz się, Bóg mówi do ciebie - masz schizofrenię.
                                                    > Spójrz obiektywnie na naturę zjawiska, bo to ciekawe.
                                                    > Z jednej strony ludzie mają zinternalizowane przeświadczenie, że to bullshit, w
                                                    > sadzając tych co mają "objawienia" do psychuszki, z drugiej - sami modlą się i
                                                    > chodzą do świątyń.
                                                    >
                                                    przeczytałam to sobie jeszcze raz;) oczywiście, że masz rację, wtedy ci nie odpisałam;) ale ubawiło mnie to porównanie już wcześniej... to fakt, facet chodził po wodzie i jest ok ale w drugą stronę już nie;)) taki świat;)

                                                    > >masz odporność na dziwne akcje, dałeś radę nie zwaeiować?
                                                    >
                                                    > No wiesz, po tylu latach na forum, to raczej powinnaś umieć sobie odpowiedzieć
                                                    > na to pytanie ;)

                                                    tu wszyscy mają jakiś odchył, ale kto na tym świecie jest w "normie"?;) znasz takich?;)

                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 02:57
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Była 23, ojciec się kąpał, a ja poczułem czyjąś obecność w mieszkaniu. [...]
                                                    > Uruchom swój naukowy aparat i wytłumacz to zdarzenie.
                                                    > Bo ja o halucynacjach, które wywołują fizyczne konsekwencje nie słyszałem. O ni
                                                    > ewidzialnych bokserach również ;)

                                                    Nie musze. Z całym szacunkiem: przedstawiasz zdarzenie opisane oczami dziecka będącego w panice opisane z pamięci przez osobę dorosłą. Co do halucynacji wywołującej fizyczne konsekwencje jak najbardziej słyszałem i to działa na wielu poziomach. W Twoim przypadku posortowane ze względu na prawdopodobieństwo:

                                                    - fałszywe wspomnienie (jesteś osobą o żywej, kreatywnej wyobraźni i ponadprzeciętnej podatności na (auto)sugestię - vide zarazenie sie Aspergerem od TB)
                                                    - faza rozwoju z łagodnym rozdwojeniem jaźni, niemal tak popularna jak pryszcze w dojrzewaniu ("niewidzialny przyjaciel" u młodszych dzieci) połączona z albo przypadkowym uderzeniem sie w twarz o jakis przedmiot albo osobiście uderzeniem się pięścią i usunieciem tego z pamięci post factum
                                                    - panika i opuchlizna mogą mieć to samo źródło (ja np w tamtym roku miałem atak uczulenia na cos, reakcja: przyspieszone bicie serca, miejscowa opuchlizna, psychika w pośpiechu generuje emocje pasujące do fizjologicznego stanu. Gdybym był przestraszonym dzieckiem srałbym w tym momencie cegłami)
                                                    - psychosomatyczne zmiany (opuchlizna) pod wpływem paniki indukowanej wyobraźnią,

                                                    - ... [dużo jeszcze mniej prawdopodobnych wytłumaczeń pozostających jednak w granicach znanej fizyki]

                                                    - duchy i inna magia

                                                    > Wiem że byłem mały, ale byłem typem "stary-młody" tzn. szybko rozwijałem się um
                                                    > ysłowo i moja świadomość w tamtym czasie była nad wiek rozwinięta. Zauważ też,
                                                    > że poleciałem do lustra sprawdzić, byłem dość przytomny mimo panicznego strachu
                                                    > . Ręczę za to, że nie masz do czynienia ze zdarzeniem urojonym w głowie dziecka
                                                    > . To się stało.

                                                    Ja np nie ręczę za poprawność reprezentacji rzeczywistości przez moje zmysły, jeszcze mniej za wiernej mojej pamięci, jeszcze mniej za autodiagnozę psychiki, jeszcze mniej jeżeli mówimy o diagnozowaniu siebie sprzed kilkudziesięciu lat.

                                                    > To że widziałem duchy, jasno, wyraźnie, w dzień, w odległości góra kilku metrów
                                                    > , prawdę mówiąc wyglądające równie realnie jak każdy inny element rzeczywistośc
                                                    > i, można wytłumaczyć - halucynacje. Przyjmuję takie wytłumaczenie z pokorą. Tak
                                                    > , to się zdarza, umysł czasem tak dziwnie pracuje.

                                                    Te wspomnienia podkopują wiarygodność porzedniego jeszcze bardziej. Nie będę stawiać diagnoz medycznych ale pomysł "Sabat jako instrument do mierzenia rzeczywistości" jest ewidentnie niedobry. Coś co całkowicie może zrehabilitować wszystkie Twoje świadectwa (i uczyni Cie bajecznie bogadym) to zweryfikowany, niezależny dowód. Nagranie. Obdukcja. Coś.

                                                    > Dostanie boksa od niewidzialnej postaci, jak na moją wiedzę, nie jest wytłumacz
                                                    > alne. Niemożliwe.

                                                    "Dostanie boksa" to już bardzo daleko posunięta interpretacja. Faktem w tej chwili jest Twoja relacja o wspomnieniu paniki, bólu i opuchlizny.

                                                    > Masz do wyboru - machnąć ręką i stwierdzić - "E tam, wariat" albo spróbować zna
                                                    > leźć uzasadnienie tego co podałem.

                                                    "E tam, wariat" jest obraźliwe. Niska jakość aparatu sensorycznego, szokująca otwartość pamięci na (auto)sugestię i dopisywanie narracji do danych post factum przez świadomość to są dobrze udokumentowane fakty z dziedziny neurologii i pokrewnych.

                                                    > Podpowiem też, że sporo ludzi ma doświadczenia tego typu, ale się z nimi kryją,
                                                    > żeby nie wyjść na wariata. W średniowieczu i wcześniej by się nie kryli, tyle
                                                    > że by wytłumaczyli sprawę prosto - "diabeł", "demony", "bogowie".

                                                    Rzuć okiem na te obrazki: www.boredpanda.com/objects-with-faces/ (zwlaszcza ten: static.boredpanda.com/blog/wp-content/uuuploads/things-with-faces/things-with-faces-33.jpg ) i przeanalizuj odpowiedź Twojego aparatu sensoryczno-interpretacyjnego. Innymi słowy "co widzisz na tych obrazkach?". Następnie wyobraź sobie ten sam efekt w działaniu w dziedzinie nadawania osobowości rzeczom i zjawiskom.


                                                    > Natomiast to, że dziś się kryją jest imho dalekim bastardem "oświecenia". Parad
                                                    > oks, co? Tu masz szersze pole do polemiki, twardszy grunt.

                                                    Tego nie rozumiem.

                                                    > Naturalnie - budujemy komputery, latamy w kosmos i wynajdujemy smartfony równie
                                                    > ż dzięki temu "oświeceniu". Niemniej - nie ma róży bez kolców i pewien margines
                                                    > wątpliwości został w społecznym dyskursie wstydliwie zamieciony pod wycieraczk
                                                    > ę.

                                                    Tu mamy wątłe wspólne pole, ale widzimy je inaczej. Jak dla mnie dookoła jest masa tajemnicy do rozgryzienia. Część z tych tajemnic dotyczy "mechaniki" świadomości, bez wątpienia, ale narracja "duchy!" oddaje rozgryzaniu tych tajemnic taką przysługę jak "Posejdon!" oceanografii.

                                                    Wiem, że nie lubisz tego kąta widzenia ale człowiek to małpa, która wyewoluowała do wspołdziałania a czasem walki z innymi osobnikami. Rozpoznanie twarzy lub inteligentnego zamysłu (pułapki) to była przez setki, tysiące pokoleń kwestia przeżycia. Mniejszym ryzykiem jest mieć software, który czasem "wykrywa" niestniejące byty niż taki, który nie wykrywa istnienia lub wrogich intencji prawdziwych. Przecież to wiesz, tylko upierasz się, że Twój, właśnie Twój hardware/software działa bez zarzutu, nawet wytrącony z równowagi.
                                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 07:15
                                                    proteinowy.na.chwile napisał:

                                                    > [...]

                                                    Podsumujmy: jestem mitomanem, schizofrenikiem albo przechodzilem te zaburzenia w lagodniejszej formie w okresie rozwojowym. Ogolnie - nie ma sie czym chwalic.
                                                    Rozumiesz, dlaczego ludzie wyskakujacy z podobnymi rewelacjami sa w mniejszosci?

                                                    Ja spokojnie napisalem, bo nie przejmuje sie latkami.
                                                    Nie mam z tym problemu. Domyslam sie, ze czestotliwosc takich doswiadczen musi byc spora. Ojciec, matka, ciotka a wczesniej i zona przyznali sie do takich doswiadczen, ale w strachu, zebym nie uznal ich za swira.
                                                    Zona po wprowadzeniu sie do naszego mieszkania przez pewien czas bala sie zostawac sama. Przyznala sie w koncu, ze czuje czyjas obecnosc i kilka razy "cos" pociagnelo ja za wlosy (nosila wtedy kucyk).

                                                    Wytlumaczenia:
                                                    1) zmyslilem to na poczekaniu
                                                    2) nie rozmawialem z zona, tylko samym soba, jako schizol
                                                    3) rozmawialem ze zderzakiem samochodu przypominajacym moja zone
                                                    4) rozmawialem z zona o tym, ze przypalila jajecznice, a motyw z ciagnieciem za kucyk nadpisal sie z czasem w postaci "falszywego wspomnienia"
                                                    5) duchy, posejdon, koncert zespolu disco polo w moim przedpokoju. ;)

                                                    Nie odpowiedziales jak definiujesz dobro i zlo - to jest ciekawsze od przepychania sie, kto z nas jest wiekszym ciulem i dlaczego ja ;)
                                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 07:41
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ojciec, matka, ciotka a wczesniej i zona przyznali sie do takich dos
                                                    > wiadczen, ale w strachu, zebym nie uznal ich za swira.

                                                    W sumie jestem troche niesprawiedliwy. Ojciec sam mowil ze to "zaburzenia", nazywal to "hiperrealistycznym snem", "snem na jawie" itd.
                                                    On jest mniej wiecej taki jak Ty w narracji.

                                                    W sumie najciekawszy przypadek jest taki:
                                                    Mialem dostac w prezencie slubnym zloty zegarek od dziadka. Wiedzialem, ze ten zegarek jest w rodzinnym schowku. Wyniuchalem gdzie rodzice trzymaja kluczyki i wlamalem sie do schowka pod ich nieobecnosc. Znalazlem ten zegarek, byl nienakrecony, pewnie lezal tam przez jakies dziesiec lat, od smierci dziadka. Zaczalem sobie go przymierzac, nakrecilem. Potem odstawilem na miejsce, zamknalem schowek i zajalem sie czyms innym. Nastepnego ranka obudzilem sie ostatni, przy sniadaniu wyczulem ze cos jest nie tak. Tata byl przerazony - mowil ze w nocy przyszedl do niego dziadek, ktory wygladal jak zywy i z nim rozmawial. On ro opisal jako sen, w ktorym poziom swiadomosci byl jak na jawie.
                                                    Zrelacjonowal mi rozne szczegoly, o ktorych nie bede mowil na forum, ale jeden mnie uderzyl. Dziadek w tej "nocnej wizji" stal dokladnie przed miejscem, gdzie w scianie, za kalendarzem, byl rodzinny schowek.
                                                    Ojciec nie mial prawa wiedziec o mojej "zabawie", nogi by mi z dupy pourywal, gdyby sie dowiedzial. Mialem wtedy jakies 16-17 lat. Ciezko tu zwalic na "dzieciece fantazje". U mojego starego tym bardziej ;)
                                                    Pozostaje dziedziczna schizofrenia :/
                                                  • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 08:10
                                                    No a co z tym zegarkiem? Dostałeś go i masz u siebie w domu?W takim razie to może on wykręca te wszystkie " dziwne "numery, które się dzieją u was. Może jakaś klątwa rodzinna za tym stoi? Badałeś sprawę od tej strony? ;)
                                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 08:17
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > No a co z tym zegarkiem? Dostałeś go i masz u siebie w domu?W takim razie to m
                                                    > oże on wykręca te wszystkie " dziwne "numery, które się dzieją u was. Może jaka
                                                    > ś klątwa rodzinna za tym stoi? Badałeś sprawę od tej strony? ;)

                                                    Mam, lezy w szafie :)
                                                    Nosilbym, ale raz ze obciach (zlota "Moskwa"), dwa ze mogliby mi go chciec "pozyczyc" na ulicy.
                                                    No i to jedyna pamiatka po dziadku jaka mam, a bardzo go lubilem.
                                                  • urquhart Czy dziecko widzi duchy? 05.02.17, 10:18
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Mam, lezy w szafie :)
                                                    > Nosilbym, ale raz ze obciach (zlota "Moskwa"), dwa ze mogliby mi go chciec "poz
                                                    > yczyc" na ulicy.
                                                    > No i to jedyna pamiatka po dziadku jaka mam, a bardzo go lubilem.

                                                    Nie wiem jaką masz świadomość powszechności takich zjawisk wśród dzieci. Widywanie duchów, obecności czy rysowanie aury wokół ludzi. Dziecięca wrażliwość ma wady i zalety. Sceptycy jak Proteinowy tłumaczą wyobraźnią ale do mnie przemawia bardziej że dzieci mają znacznie więcej sieci neuronowych a przez to wrażliwość na bodźce które nie trenowane i nie wzmacniane zanikają. To akurat dobrze znane zjawisko neuropsychologii, rozwiniecie wszystkich sieci neuronowych mózgu przewyższa fizyczne możliwości dostarczania energii przez ciało, wiec intensywny rozwój części dotyczącej zmysłów, dzieje się kosztem zanikania wrażliwości na inne bodźce.
                                                    strefatajemnic.onet.pl/duchy/czy-twoje-dziecko-widzi-duchy/6rysn
                                                    Zobacz sobie ile podobnych opowieści jest pod tym artykułem.

                                                    Natomiast wspomniany przez Kitty rezonans z mojej stopki zastanówcie się czym fizycznie jest? To zbudowanie aparatu o czułości na określoną częstotliwość dzięki czemu cześć energii tej częstotliwości przenosi się z jednego układu na drugi, jeden układ pobiera energię od drugiego. I większa czułość i precyzyjne dostrojenie tym silniejsze zjawisko. Wszystkie elektroniczne urządzenia pomiarowe i nadawczo odbiorcze są zbudowane z wykorzystaniem zjawisku rezonansu.

                                                    Dlatego cóż w tym odkrywczego że w psychice działają podobne mechanizmy w odniesieniu do energii którą jest świadomość?
                                                    Pozdrawiam
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Czy dziecko widzi duchy? 05.02.17, 11:50
                                                    > Sceptycy jak Proteinowy tłumaczą wyobraźnią

                                                    Hola Urqu, nie słuchasz, nie wkładaj mi w usta rzeczy ktorych nie powiedziałem.

                                                    Po pierwsze wstawiłem opcje "duchy i inna magia" ale jako moim zdaniem mniej prawdopodobne od niesprzecznych z fizyka. Po drugie zostawiłem sobie punkt pusty jako reprezentacje grup "nie wiem" i "nikt nie wie". Zrobiłem wiec wysiłek oszacowania prawdopodobieństwa poszczególnych wyjaśnień i podałem ja na tacy. Dzieki temu mozesz wziąć ta listę i posortować ja inaczej (moze rozszerzyć, jak masz ochotę). Nie zrobisz tego bo dobrze wiesz jak wyglada lista w stylu:
                                                    - duchy
                                                    - inne
                                                    - uczulenie na pleśń
                                                    - niedostatki percepcji i pamięci

                                                    > energii którą jest świadomość

                                                    Nieraz juz mowilem, mieszasz język poetycki ze ścisłym, następnie stosujesz narzędzia które sie sprawdziły w jednej domenie do tłuczenia zjawisk w innej. Świadomość nie ma jasnej definicji ale wiadomo czym na pewno nie jest: nie jest dosłownie energią.

                                                    Jeżeli twierdzisz ze jest, rozwiń. Którą forma energii, ktora z cząstek elementarnych ja transportuje, albo chociaż gdzie w rodzinie cząstek elementarnych jest jakas dziura do której moznaby wepchnąć tego teoretycznego urquona. Dorzuć troche precyzji a bedziesz za kilka lat na rozdaniu Nobli. A jeżeli nie podasz szczegółów to wycofaj sie z mieszania pojec, dyskredytując sie na jednym polu podkopujesz swoje uprawnienia w innych. "Nie wiem" i "nie jestem pewien" dodają wiarygodności (moze nie u dzieci i upośledzonych) a nie odbierają.
                                                  • urquhart Re: Czy dziecko widzi duchy? 05.02.17, 12:31
                                                    > Hola Urqu, nie słuchasz, nie wkładaj mi w usta rzeczy ktorych nie powiedziałem.

                                                    No dobra, powinien zacząć że tak ja zrozumiałem w odniesienu do naszych wielu rozmów.
                                                    Ale nie kłócimy sie przecież o takie drobiazgi wiedząc o wzajemnym dobrym nastawieniu? :)

                                                    > Jeżeli twierdzisz ze jest, rozwiń. Którą forma energii, ktora z cząstek element
                                                    > arnych ja transportuje, albo chociaż gdzie w rodzinie cząstek elementarnych jes
                                                    > t jakas dziura do której moznaby wepchnąć tego teoretycznego urquona.

                                                    Generalnie do nowych odkryć w fizyce to przecież prowadzą teoretyczne przewidywania gdzie podziewa się brakująca część w bilansie energii. Każda wysoko uporządkowana informacja w przyrodzie a taką jest świadomość wiąże się z jakąś forma energii. Stanem braku energii jest odwrotnie haos i wysoka entropia, brak uporządkowania.
                                                    Oczywiście że nie pretenduje do specjalizacji w tym kierunku bo też żeby utrzymać dzieci jak i swój dobrostan muszę skupiać się na czymś innym.
                                                    Na tym forum zaś przecież dzielimy się intymnymi odczuciami a to takie bardzo jest.

                                                    I zmieniło się że wszystko od czasu kiedy masz wizualizację pracy mózgu. Badania nie opierają się tylko na subiektywnych opowieściach i odczuciach przypominam.
                                                    Zresztą dziś wiadomo że najmocniejszym nadajnikiem emocji ciała jest serce, wytwarza najsilniejsze zmienne mierzalne dziś pole (przyspieszenie i ruchy wirowe poruszającej się krwi) które powoduje synchronizowanie emocji do innych w zasięgu i które wpływa na wyczuwanie emocji przez zwierzęta, do tego ma własną reagująca na sygnał siec neuronową wiec o pozazmysłowej komunikacji odkrywają coś nowego każdego dnia.
                                                    www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/emocje/neurokardiologia-naukowcy-dowodza-ze-serce-czuje-i-rozumie_41356.html
                                                    -
                                                  • zawle Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 10:55
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Mam, lezy w szafie :)
                                                    > Nosilbym, ale raz ze obciach (zlota "Moskwa"), dwa ze mogliby mi go chciec "poz
                                                    > yczyc" na ulicy.


                                                    Durny jesteś. Uwielbiam stare zegarki i w przeciwieństwie do nowych nie tracą na wartości. Poljoty, Moskwy, Pobiedy....chcę:))
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 11:05
                                                    > Ojciec nie mial prawa wiedziec o mojej "zabawie", nogi by mi z dupy pourywal, gdyby sie dowiedzial. Mialem wtedy jakies 16-17 lat. Ciezko tu zwalic na "dzieciece fantazje". U mojego starego tym bardziej ;) <

                                                    Ależ on Ci wlasnie "nogi z dupy powyrywał" tą opowieścią. Byc moze skuteczniej i mocniej niz chciał skoro to teraz czesc Twojego zycia. Tak ze niekoniecznie schizofrenia. Zauważ ze "materiał dowodowy" w takich sprawach to bez wyjątku wspomnienia i opowieści.
                                                  • urquhart Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 11:15
                                                    > i mocniej niz chciał skoro to teraz czesc Twojego zycia. Tak ze niekoniecznie s
                                                    > chizofrenia. Zauważ ze "materiał dowodowy" w takich sprawach to bez wyjątku wsp
                                                    > omnienia i opowieści.

                                                    Wiesz proteinowy , Sceptycyzm to zjawisko dokładnie odwrotnie niż Rezonansu.
                                                    Odstrajasz się od częstotliwości, obniżasz wrażliwość układu żeby triumfalnie oświadczyć że zjawisko przekazywania energii już nie występuje .
                                                    I to nie jest twoim zdaniem "usypianiem poznawczego niepokoju"?
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 12:54
                                                    > Wiesz proteinowy , Sceptycyzm to zjawisko dokładnie odwrotnie niż Rezonansu.
                                                    Odstrajasz się od częstotliwości, obniżasz wrażliwość układu żeby triumfalnie oświadczyć że zjawisko przekazywania energii już nie występuje .
                                                    I to nie jest twoim zdaniem "usypianiem poznawczego niepokoju"? <

                                                    Nie. Niepokój poznawczy pozostaje nieuśpiony po stwierdzeniu "nie wiem". Subtelności sabatowych przeżyć sa w takim samym stopniu niewyjaśnione jak były wczoraj. Natomiast nadawanie aury mistycyzmu potocznym słowom przez pisanie ich z duzej litery - jest owym usypianiem, jest gotowością złamania dyscypliny myślenia w celu wywołania wrażenia podania wyjaśnień.

                                                    A skoro przy tym jestesmy: nie jestem przekonany, ze wiernie reprezentujesz tutaj Einsteina z ta stopka. Podaj publikacje z której to wziąłeś. Ale nawet gdyby: czy prawa Newtona (i jego geniusz) w dziedzinie fizyki uprawomocniają jego bełkot w alchemii? Twoja stopka jest dowodem na to, ze stokrotka sie myli co do Kościoła. Dla większości z nas autorytet stoi przed prawda.
                                                  • urquhart Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 13:44
                                                    > A skoro przy tym jestesmy: nie jestem przekonany, ze wiernie reprezentujesz tut
                                                    > aj Einsteina z ta stopka. Podaj publikacje z której to wziąłeś. Ale nawet gdyby
                                                    > : czy prawa Newtona (i jego geniusz) w dziedzinie fizyki uprawomocniają jego be
                                                    > łkot w alchemii? Twoja stopka jest dowodem na to, ze stokrotka sie myli co do K
                                                    > ościoła. Dla większości z nas autorytet stoi przed prawda.

                                                    Dobra punkt . Cytat pojawił sie na DobreWiadomości. Trafia do mojego doświadczenia po zakładzie radioelektroniki na PW. Kiedy sprawdzałem jego wiarygodność google nie znalazło go na stronach fejkami, ale teraz juz znajduje razem z historią. Muszę to przyznać.
                                                    quoteinvestigator.com/2012/05/16/everything-energy/
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 14:42
                                                    > Muszę to przyznać.

                                                    I za to Cie k***a szanuję Heniek ;)
                                                  • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 11:43
                                                    ja na potrzeby własne, ze względu na bezpieczeństwo i niezmącony spokój wybieram, że "miałeś zaburzenia w okresie rozwojowym";)

                                                    A teraz żarcik: może te "zaburzenia" są zaraźliwe? Mama zaraziła ojca, albo ojciec mamę, ty się zaraziłeś od nich, a potem zaraziłeś żonę?;)

                                                    Znam z dzieciństwa trochę podobnych historii, rodzice, ich znajomi, dziadkowie(skarbnica!) przekazywali je z dużą powagą. Kończyło się dla mnie paraliżem ogólnym, bezdechem i gęstniejącym powietrzem wokół;) Koniec zabaw, niemoc totalna. O ile nogę zadziałać na sprawy "uchwytne", to na te wpływu nie mam, dlatego wole myśleć, ze mieliście zwidy. Ale historię mi opowiadała siostra kiedyś- z doświadczenia znajomego psychiatry- facet nie mógł ogarnąć jakim sposobem jego pacjentka robi "różne sztuczki", włosy mi się jeżyły jak tego słuchałam. Horrorów też nie oglądam
                                                  • aandzia43 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 12:48
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > ja na potrzeby własne, ze względu na bezpieczeństwo i niezmącony spokój wybiera
                                                    > m, że "miałeś zaburzenia w okresie rozwojowym";)

                                                    Mnie rownież takie tłumaczenie wystarcza (prawie) I wpawia w stan świętego spokoju. Ostatnio (starej babie ze stabilną i należycie przyciętą siecią neuronalną ;-)) przytrafiło się zjawisko, podczas ktoregi kiedyś przeżywałam straszliwy lęk. Teraz już w trakcie trwania pomyślałam "ooo, dawno się nie działo,spoko"

                                                    >
                                                    > Znam z dzieciństwa trochę podobnych historii, rodzice, ich znajomi, dziadkowie(
                                                    > skarbnica!) przekazywali je z dużą powagą. Kończyło się dla mnie paraliżem ogól
                                                    > nym, bezdechem i gęstniejącym powietrzem wokół;) Koniec zabaw, niemoc totalna.
                                                    > O ile nogę zadziałać na sprawy "uchwytne", to na te wpływu nie mam, dlatego wol
                                                    > e myśleć, ze mieliście zwidy. Ale historię mi opowiadała siostra kiedyś- z dośw
                                                    > iadczenia znajomego psychiatry- facet nie mógł ogarnąć jakim sposobem jego pacj
                                                    > entka robi "różne sztuczki", włosy mi się jeżyły jak tego słuchałam. Horrorów t
                                                    > eż nie oglądam

                                                    Mnie za bardzo otoczenie nie straszylo, a rodzice kompletnie nie mówili przy mnie takich rzeczy. Byłam wystarczająco pokręcona sama z siebie.
                                                  • aandzia43 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 13:05
                                                    A, horrory czasem oglądam, ale trudno o dobry, większość mnie nudzi, część po prostu brzydzi, trudni mnie już przestraszyć. Za to już doskonale wiem, o co chodziło mojej babci gdy na trwożliwe pytanie małego dziecka "babciu, czy ty się boisz duchów?" odpowiadała łagodnie "nie dziecko, boję się tylko żywych". Filmy wojenne, dokumenty i inne takie wizualuzacje wyczynów bestii ludzkiej często sobie odpuszczam lub zostawiam na czas lepszej formy psychicznej. Chyba jestem już stara i mam wyjebane na bzdety ;-)
                                                  • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 13:21
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    Filmy
                                                    > wojenne, dokumenty i inne takie wizualuzacje wyczynów bestii ludzkiej często so
                                                    > bie odpuszczam lub zostawiam na czas lepszej formy psychicznej.

                                                    ja podobnie. Zazwyczaj sobie nie odpuszczam ale kilka razy podchodzę zanim obejrzę w całości- jednorazowo, potrafi minąć sporo czasu i mam sporo podejść;) masakra, a już jestem stara...
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 13:14
                                                    > Nie odpowiedziales jak definiujesz dobro i zlo - to jest ciekawsze od przepychania sie, kto z nas jest wiekszym ciulem i dlaczego ja <

                                                    Ale ja nie mysle, żeś ciul. Pisze ze Ci dobrze idzie z ludzmi, zes kreatywny i wrażliwy - a ty sobie wydestylowales z tego "ciula"? :)

                                                    Dobro i zło sa przeładowane znaczeniami, wiec faktycznie trzeba zaczac od definicji. Ja je widze jako pojecia dotyczące istot świadomych zdolnych do odczuwania cierpienia i dobrostanu. Jezeli wyobrazic sobie wszystkie możliwe wszechświaty to ten złożony z najwiekszej możliwej ilości świadomych istot cierpiących najmocniej jak to jest możliwe przez jak najdłuższy czas - jest czymś rodzaju bieguna południowego tej "etycznej przestrzeni światów". Dobro i zło reprezentują zwrot wektora każdego działania. Złem jest działanie którego rezultatem jest zbliżanie sie do tego bieguna, dobrem : oddalanie.

                                                    Widze tu brak jasnej definicji bieguna północnego (zbawienie? nirvana?) ale to mnie nie martwi az tak. Tutaj porównam je do pojęć "zdrowie" i "medycyna". Oba nieścisłe ale wystarczające do szukania praktycznych rozwiązań.

                                                    Klasyk to sytuacja kobiet w Afganistanie. Możemy sie spierać co do definicji ale jest niemal pewne, ze Taliban nie reprezentuje najefektywniejszej strategi zwiększania dobrostanu kobiet.
                                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 14:41
                                                    Wiem juz co masz na mysli mowiac o dobrze i zle. W porzadku, to mozna przyjac jako istniejace obiektywnie. Entropia itd...
                                                    W sumie to nic nie zmienia, jesli nie istnieja zadne konsekwencje zwiazane z wyborem zla czy dobra jako sposobu postepowania. A sadze, ze nie istnieja, bytowanie po smierci jako czlowiek uwazam za skrajnie malo prawdopodobne.
                                                    Istnieja ku temu mocne przeslanki - sen, spiaczka, uszkodzenia mozgu ograniczajace swiadomosc. Niestety... chcialoby sie, ale raczej po prostu zezra nas robaki.
                                                    Jesli chodzi o wplyw na zycie doczesne, to czesto wybor zla ogolnego poprawia nasz osobisty dobrostan, jest wiec dla nas korzystne.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 14:55
                                                    > W porzadku, to mozna przyjac jako istniejace obiektywnie. Entropia itd... <

                                                    Nie do konca entropia, ale chyba sie rozumiemy. Najważniejsze nie jest to, że etyka jest zakorzeniona w fizyce (jak wszystko), tylko że dotyczy rezultatów akcji świadomych agentów zdolnych do odczuwania cierpienia we wszystkich (50?) odcieniach.

                                                    > W sumie to nic nie zmienia, jesli nie istnieja zadne konsekwencje zwiazane z wyborem zla czy dobra jako sposobu postepowania. <

                                                    Pozornie. Konsekwencję istnieją dla miażdżącej większość ludzi praktycznie od chwili dokonania wyboru aż poza grób (zjebane życia dzieci i wnuków np). Do reszty potrzebna jest niestety policja albo psychiatryki.

                                                    Za to koncepcja życia wiecznego w rozumieniu Chrześcijan i Muzułman z definicji unieważnia jakikolwiek system moralny, o ile pojawiają się tam kruczki typu nawrócenie na łożu śmierci albo śmierć w bitwie jako bilet do raju. Reinkarnacja nie jest aż tak zjebnana ale tez daleka od "fair".

                                                    A propo's (jeżeli już wrzucałem, to przepraszam za gwoździa)

                                                    Umierający pacjent do lekarza:
                                                    - Panie Doktorze, mysli pan że istnieje życie po śmierci?
                                                    - Oczywiście. Pan umrze a my będziemy żyć dalej....
                                                  • aandzia43 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 04:10

                                                    >
                                                    > Wiem że byłem mały, ale byłem typem "stary-młody" tzn. szybko rozwijałem się um
                                                    > ysłowo i moja świadomość w tamtym czasie była nad wiek rozwinięta. Zauważ też,
                                                    > że poleciałem do lustra sprawdzić, byłem dość przytomny mimo panicznego strachu
                                                    > . Ręczę za to, że nie masz do czynienia ze zdarzeniem urojonym w głowie dziecka
                                                    > . To się stało.
                                                    >
                                                    > To że widziałem duchy, jasno, wyraźnie, w dzień, w odległości góra kilku metrów
                                                    > , prawdę mówiąc wyglądające równie realnie jak każdy inny element rzeczywistośc
                                                    > i, można wytłumaczyć - halucynacje. Przyjmuję takie wytłumaczenie z pokorą. Tak
                                                    > , to się zdarza, umysł czasem tak dziwnie pracuje.

                                                    >
                                                    Sabat, jestem pod wrażeniem. Moje dziecięce i wczesnomłodzieńcze demony to pan pikuś przy twoich ;-) Moja głowa też nie pracowała do końca prawidłowo, prawie wszystko udało się potem zamknąć w paru terminach medycznych, jednego (byli świadkowie slyszacy i widzący dokładnie to samo) nie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 20:18
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Mysle, ze demony, w ktore wierze maja niezla zabawe kuszac ludzi do czyni
                                                    > enia z
                                                    > > lych rzeczy, ZWLASZCZA jesli ludzie prowokuja. Czyz nie jest to proste wy
                                                    > jasnie
                                                    > > nie mechanizmu stojacego za Urqu stopka 'Dostroj sie do tego, czego pragn
                                                    > iesz,
                                                    > > bo wszystko jest energia? World behind the world. Trzeba byc ostroznym w
                                                    > pragni
                                                    > > eniach (Proteinowy).
                                                    > >
                                                    Potrafisz przyjac istnienie osobowego zla i do
                                                    > bra, w postaci jakiejs trudnej do sprecyzowania "obecnosci", uznajac ze nie wie
                                                    > my czym te byty sa, w jakiej rzeczywistosci egzystuja, a takze to, ze prawdopod
                                                    > obnie nawet gdybysmy potrafili doswiadczyc ich natury, to nie potrafilibysmy wy
                                                    > powiedziec tego w ludzkim jezyku?

                                                    Potrafie i przyjmuje. Sa to osoby. Nie wiem tylko po co odwracasz uwage od tego, co chcialam powiedziec? Jesli czegos mocno pragniesz, mozesz spowodowac, ze to sie stanie. Urqu nazywa to dostrojem sie do energii tego, a ja uwazam, ze 'ktos' ci po prostu 'pomoze'. Z tego linka przykladowe wyjasnienie jak to dziala: "the single word can give you courage or turn your favorite pleasure into your worst nightmare". Oczywiscie nie wiem jak to jest naprawde ale ja np bardzo uwazam, czego pragne. A jak ktos mnie prowokuje, to mi sie rodza pragnienia, ktorych wolalabym nie doswiadczac. Dla bezpieczenstwa. Problem z ludzmi jest taki, ze ludzie nie sa wylacznie zli albo wylacznie dobrzy. Sa miksem.
                                                  • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 20:51
                                                    hello - kitty 2 napisała
                                                    >Mysle, ze demony, w ktore wierze maja niezla zabawe kuszac ludzi do czynienia zlych rzeczy, ZWLASZCZA jesli ludzie prowokuja.<

                                                    A w które wierzysz? Moim demonem jest, albo był bezsens życia, który wiąże się z jego początkiem wyznaczającym zarówno jego koniec. Ważne jest to, co pomiędzy, to co się dzieje, to, czemu się oddajemy z pasją i zaangażowaniem i uczuciem, byle móc zdążyć i pożyć, zanim ciemności nas pochłoną ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 12:31
                                                    proteinowy.na.chwile napisał:

                                                    > Takie dziewczynki są czasem rozpuszczone poza wszelka przyzwoitość. Zalezy jak ta ojcowska milosc sie dokładnie wyrażała. Od razu: nie mowie ze Żakówny sa takie, tylko ze spotkałem jedna czy dwie królewny. Z dwojga złego wole "puszczalskie", rokują szanse na jeden udany wieczór czy miesiąc.
                                                    ------------------------
                                                    Są bardzo różne. Pierwsza rozpuszczona powodzeniem, modellingiem, facetami, ktorych często zmieniała. Druga bardzo skromna z niezrozumiałymi kompleksami, które na szczęście ma za sobą. No i baardzo mocne charaktery.
                                                • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:42
                                                  marek. żak 1 napisał
                                                  >Uczucie uczuciem, a realistyczna ocena jest przydatna i jest ważna, bo tutaj każdy błąd jest bardzo kosztowny, o czym większość uczestników forum dobrze wie. Otóż gdybym nie skończył studiów, moja by miała ze mną romans, bo już miała, ale o ślubie nie byłoby mowy.<

                                                  Koszty to ja mam głęboko gdzieś. Zawsze są jakieś koszty, nie tylko w relacjach, ale na każdym kroku trzeba się liczyć z kosztami, tylko co z tego? Nie ma nic piękniejszego niż total eclipse of the heart, a nie jakieś chłodne kalkulacje i dywagacje.
                                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 20:04
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Nie ma ni
                                                    > c piękniejszego niż total eclipse of the heart, a nie jakieś chłodne kalkulacje
                                                    > i dywagacje.

                                                    Nie ma. Najlepiej wspolnie, na jednym lozku :)
                                                  • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 20:12
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > ninek04 napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie ma ni
                                                    > > c piękniejszego niż total eclipse of the heart, a nie jakieś chłodne kalk
                                                    > ulacje
                                                    > > i dywagacje.
                                                    >
                                                    > Nie ma. Najlepiej wspolnie, na jednym lozku :)

                                                    zakochani...;) total eclipse of the heart ... a gdzie warunki, gdzie rozsądek, co to za inwestycja?;) i bardzo dobrze, niech wam się wiedzie
                                                  • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 20:26

                                                    sabat 3 napisał
                                                    >Nie ma. Najlepiej wspolnie, na jednym lozku :)<

                                                    Może być i pod(łóżkiem),albo nad, co kto lubi ;) Jak się stoczyć, to na całego, byle wspólnie i z ochotą :)
                                          • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 18:41
                                            sabat 3 napisał
                                            >marek.zak1 napisał:
                                            > Podobnie branie faceta z rodziną i dziećmi rokuje kłopoty.

                                            >O, a branie jak? Na germanskiego najezdzce? :)
                                            Nie wiem jakie klopoty rokuje branie takiego daceta, ale niektorym paniom to chyba nie przeszkadza.<

                                            Nie ma nic kłopotliwego w braniu takiego faceta, no chyba że sam by się wz(braniał) ;). A jak się nie wzbrania i sam chce, to się nie tylko bierze, ale i daje,za obopólną zgodą i dla obopólnej przyjemności ;)
                                            • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:17
                                              ninek04 napisała:
                                              > Nie ma nic kłopotliwego w braniu takiego faceta, no chyba że sam by się wz(bran
                                              > iał) ;). A jak się nie wzbrania i sam chce, to się nie tylko bierze, ale i daje
                                              > ,za obopólną zgodą i dla obopólnej przyjemności ;)

                                              Wszystko zalezy czego sie oczekuje. Jesli celem jest obopolna przyjemnosc, to chyba kwestie formalne schodza na dalszy plan. Nie sa wazne, bo zyje sie (wspolzyje) chwila, zapominajac o calej reszcie ;)
                                              • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:28
                                                sabat3 napisał:

                                                > Wszystko zalezy czego sie oczekuje. Jesli celem jest obopolna przyjemnosc, to chyba kwestie formalne schodza na dalszy plan. Nie sa wazne, bo zyje sie (wspolzyje) chwila, zapominajac o calej reszcie ;).
                                                ---------------------
                                                Tak ale to tez zależy od wieku, ale też celu. Cego innego szukasz teraz a czego innego 20 lat temu, jak sądzę.
                                              • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 20:20
                                                sabat 3 napisał
                                                >>>Nie sa wazne, bo zyje sie (wspolzyje) chwila, zapominajac o calej reszcie ;)<

                                                Współ (życie) chwilą to właśnie realistyczne bycie razem tu i teraz, bo reszta jest nie do przewidzenia, albo zwyczajnie może nigdy nie nadejść, nikt tego nie wie. I na tym życiu lepiej się skupić :)
                                                • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 21:20
                                                  ninek04 napisała:

                                                  > sabat 3 napisał
                                                  > >>>Nie sa wazne, bo zyje sie (wspolzyje) chwila, zapominajac o cale
                                                  > j reszcie ;)<
                                                  >
                                                  > Współ (życie) chwilą to właśnie realistyczne bycie razem tu i teraz, bo reszta
                                                  > jest nie do przewidzenia, albo zwyczajnie może nigdy nie nadejść, nikt tego ni
                                                  > e wie. I na tym życiu lepiej się skupić :)

                                                  Tak czytam to przewijajace sie 'tu i teraz' i tak sobie uswiadomilam, ze jest taka piosenka 'TERAZ-TU', ktorej kiedys bardzo duzo sluchalam. To chyba o Was.
                                                  "Pragnij mnie na zawsze,
                                                  w rozkoszy, zapomnieniu,
                                                  bez granic i naprawde,
                                                  w swiadomym nieistnieniu,
                                                  teraz, tu, pragnij mnie, teraz, tu".
                                                  Dedykacja ;-)
                                                  www.youtube.com/watch?v=jR6udHTC5BE
                                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 21:46
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Tak czytam to przewijajace sie 'tu i teraz' i tak sobie uswiadomilam, ze jest t
                                                    > aka piosenka 'TERAZ-TU', ktorej kiedys bardzo duzo sluchalam. To chyba o Was.
                                                    > "Pragnij mnie na zawsze,
                                                    > w rozkoszy, zapomnieniu,
                                                    > bez granic i naprawde,
                                                    > w swiadomym nieistnieniu,
                                                    > teraz, tu, pragnij mnie, teraz, tu".
                                                    > Dedykacja ;-)
                                                    > www.youtube.com/watch?v=jR6udHTC5BE

                                                    Dzieki! Nie znalem tej nuty, mysle ze pasuje :)
                                          • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 21:43
                                            sabat3 03.02.17, 18:21

                                            marek.zak1 napisał:
                                            > Podobnie branie faceta z rodziną i dziećmi rokuje kłopoty.

                                            O, a branie jak? Na germanskiego najezdzce? :)
                                            Nie wiem jakie klopoty rokuje branie takiego daceta, ale niektorym paniom to chyba nie przeszkadza. ""

                                            August Mocny miał 268 dzieci, z tego 267 nieślubnych
                                            • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 10:20
                                              ludovicolo napisał(a):
                                              >
                                              > August Mocny miał 268 dzieci, z tego 267 nieślubnych

                                              W jego przypadku zjawisko martwego łóżka nie występowało, może poza tym łóżkiem małżeńskim bo z żoną byli niedopasowani
                              • zawle Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 10:06
                                proteinowy.na.chwile napisał:
                                > A wlasnie offtop: z wielu rzeczy ktore mnie zaskoczyły koło czterdziestki jest
                                > siła wzajemnej niecheci "zdradzaczy" i "uczciwych" (zanim sie ktos zagotuje, po
                                > dkreślam, ze użyłem cudzysłowów). Tak jakby ludzie potrzebowali potwierdzenia w
                                > łasnych wyborów w cudzych życiach.

                                Dla ludzi największą cenę mają wartości własne. Nie te narzucone, opowiedziane, tylko te w które wierzymy całym sercem. Równie wielką wartość mają zasady które nigdy nasze nie były, ale dokonaliśmy raz ich wyboru w sytuacji ważnej i teraz umacniamy je racjonalizacją. I bądź tu mądry i odróżnij jedne od drugich:))
                              • aandzia43 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 14:57

                                >
                                > A wlasnie offtop: z wielu rzeczy ktore mnie zaskoczyły koło czterdziestki jest
                                > siła wzajemnej niecheci "zdradzaczy" i "uczciwych" (zanim sie ktos zagotuje, po
                                > dkreślam, ze użyłem cudzysłowów). Tak jakby ludzie potrzebowali potwierdzenia w
                                > łasnych wyborów w cudzych życiach.

                                Nieustająco mnie zaskakuje animozja "ja mam tak, a ty inaczej, więc ja mam lepiej" w kwestii życiowych wyborów. Jeszcze, a stara jestem. Jakby nie można było uprawiać łagodnego kagizmu :-) Nie mówię oczywiście o jakimś rozbuchanym relatywizmie moralnym tylko o wyborach równoważnych moralnie.
                              • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:36
                                proteinowy.na.chwile napisał:

                                > A wlasnie offtop: z wielu rzeczy ktore mnie zaskoczyły koło czterdziestki jest
                                > siła wzajemnej niecheci "zdradzaczy" i "uczciwych" (zanim sie ktos zagotuje, po
                                > dkreślam, ze użyłem cudzysłowów). Tak jakby ludzie potrzebowali potwierdzenia w
                                > łasnych wyborów w cudzych życiach.

                                no nie? ;) każdy wie lepiej, a najlepiej wiedzą ci co najgłośniej krzyczą. Siła przebicia wyznacza kurs ;)
                            • zawle Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 09:59
                              archigen napisała: A brak energii seksualnej to cos co obserwowalam cale zycie mie
                              > dzy rodzicami i chodz wiem jak ich malzenstwo to spartolilo to dalej mam wbite
                              > w leb ze w sumie to seks nie jest wazny....

                              Czyli walczysz z demonami z domu. Jest duża szansa że Twoje dziecko też to kupi. No jakoś będziesz musiała sobie zracjonalizować decyzję...obłożysz ją kołderką zasad i własnej wielkości.
                            • sea.sea Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 10:58
                              Trochę mnie śmieszy zawsze ta hierarchia istotności powodów, dla których się można rozstać z partnerem.
                              Seks niby taki nieważny, ale jak partner zamoczy na boku choćby incydentalnie i bez uczuciowego zaangażowania, to nikt się nie dziwi, że osoba zdradzona czuje się zraniona, strzela focha, wystawia walizki - a przecież to był to tylko ten zupełnie nieistotny seks :]
                              • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 11:10
                                sea.sea napisała:

                                > Trochę mnie śmieszy zawsze ta hierarchia istotności powodów, dla których się można rozstać z partnerem.
                                > Seks niby taki nieważny,
                                ----------------------
                                Powietrze też takie nieważne, ale jak go brak człowiek się dusi.
                        • triss_merigold6 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 00:01
                          Przecież nie masz całkiem dobrego związku. Masz iluzję związku, jeśli już.
                          • archigen Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 01:05
                            Wiem :) pytam teoretycznie, bo that.bitch napisala o takowym :)
                            • archigen Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 01:10
                              Sorry zawle - nie that.bitch
                        • zawle Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 09:56
                          archigen napisała:
                          > A warto zamykac, albo ujarzmiac swoja seksualnosc dla 'calkiem dobrego zwiazku'
                          > ? Czy wyplynie po latach i tak?

                          Ci którzy podjęli ten krok i odeszli ( poznali inną jakość życia) powiedzą Ci że nie warto. Ci którzy zostali będą mówić że warto, że można. Ja Ci tylko przypominam że inwestujesz coraz więcej...najpiękniejsze lata seksualne, młodość, urodę, może macierzyństwo. Im więcej zainwestujesz, tym trudniej będzie Ci odejść. A łózko to miejsce gdzie dokonują się rzeczy wzniosłe i najważniejsze. Budujesz tam bliskość, intymność, zadowolenie, ciepło wewnętrzne, samoocenę, komunikację w związku. Rozwiązujesz problemy, załagadzasz konflikty.
                    • sea.sea Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 23:40
                      Pytanie podstawowe, jakie sobie należy zadać w takiej sytuacji (i każdej innej, jaka nas uwiera): załóżmy, że nic się nie zmieni. Czy ja mogę trwać w takiej sytuacji całe życie, czyli, w Twoim przypadku, jeszcze z 20 lat (do menopauzy, chociaż nie ma 100% pewności, że menopauza zabije Twoje zainteresowanie seksem). Co się ze mną stanie, jeśli wybiorę trwanie, jakie będą konsekwencje dla mojego dobrostanu fizycznego i psychicznego? Żeby uszczęśliwić w relacji drugiego człowieka, samemu trzeba najpierw być szczęśliwym..

                      Forum istnieje kupę czasu, były tu już takie ptaszyny, co były w Twojej sytuacji, wałkowaliśmy to na forum, znikały, po czym wracały z płaczem mówiąc "byłam na forum 5 lat temu i mówiliście mi, że nic się nie zmieni, ale ja nie posłuchałam, nic się nie zmieniło i teraz mam dodatkowe 5 najlepszych lat życia w plecy, jestem stara i sfrustrowana, kto mnie teraz zechce???"
                    • mimfa Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 09:55
                      Nigdy nie nazwałabym związku z kulejącym seksem fantastycznym.
            • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 17:42
              archigen napisała:

              > the.bitch.is.sick ale o to wlasnie pytam, gdzie konczy sie rozwaga w rozstaniu,
              > a gdzie zaczyna tracenie czasu? Jezeli czekac to ile? Pytac o postepy czy zamk
              > nac jape i czekac na cud?

              A kim jest dla Ciebie ten człowiek? Na ile jest ważny? Pytam bo można przecież kochać kogoś bez nogi, czy takiego który nie zrobi wszystkich pozycji z kamasutry oraz takiego z wiotkim fiutem.
              Zaspokajanie własnych potrzeb jest przecież ważne ale jako środek do osiągnięcia szczęścia nie jako cel sam w sobie. Bo inaczej skończymy jak pewien ukraiński polityk - srając w złoty kibel, lub amerykański polityk z wynajętą modelką zamiast żony.
              Więc jak to jest między wami- tego nie wiem.
              • sea.sea Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 17:57
                Nie z każdym, kogo kochasz i kto jest Ci bliski, da się spędzić resztę życia.

                Ja rozumiem: bliskość, intymność itd, ale tu jest ewidentny brak chemii. Seksualność faceta autorki przy innej kobiecie być może wyglądałaby zupełnie inaczej, a tak to się obydwoje męczą? Jak z kimś mieszkasz i nie uprawiasz z nim seksu, bo on uprawiać z Tobą seksu nie chce, to nie związek, tylko współlokatorstwo. No można, ale w imię czego? Strachu, że nikt inny nas nie zechce? Jakiegoś wyimaginowanego zobowiązania, które podjęliśmy 10 lat wcześniej, więc musimy się go trzymać do końca życia, nawet jeśli żadne z zainteresowanych nie czuje się z nim dobrze? Autorka ma sobie wsadzić własną seksualność w buty wyłącznie z powodu tego, że ma z panem jakąś wspólną historię i się do siebie przyzwyczaili? Eee tam :)
              • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 11:03
                that.bitch.is.sick napisała:
                >
                > A kim jest dla Ciebie ten człowiek? Na ile jest ważny? Pytam bo można przecież
                > kochać kogoś bez nogi, czy takiego który nie zrobi wszystkich pozycji z kamasut
                > ry oraz takiego z wiotkim fiutem.

                Wierzę że jak facet ma w sobie to coś to właśnie i z ograniczeniami seksualnymi znajdzie interesującą, a nawet temperamentną kobietę do wspólnej zabawy i refleksji.

                > Zaspokajanie własnych potrzeb jest przecież ważne ale jako środek do osiągnięci
                > a szczęścia nie jako cel sam w sobie. Bo inaczej skończymy jak pewien ukraiński
                > polityk - srając w złoty kibel, lub amerykański polityk z wynajętą modelką zam
                > iast żony.

                Właśnie, nie należy przesadzać z tymi potrzebami i ich zaspokajaniem, choć już Karol Marks sformułował prawo nieustannego rozwoju potrzeb, ale właśnie materializm który do dziś rządzi pod taką czy inną otoczką ideologiczną powoduje smog i inne problemy przesadnego zaspokajania potrzeb np. potrzeby mobilności:). Trzeba mniej potrzeb. Już sam prąd elektryczny jest takim darem, że wystarczy do zaspokojenia wielu co mądrzejszych potrzeb.
      • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 04:08
        that.bitch.is.sick napisała:

        > To ja dorzucę swoje. Trochę głupio podporządkowywać życie dupie. Nie zgadzam s
        > ię z większością dawanych tu rad, a najbardziej śmieszą rady od ludzi którzy sa
        > mi rozstać się nie mają odwagi, więc radzą to

        Radza, bo poki co to rozstanie nie wymaga odwagi.
        A kiedy zacznie, moze byc trudno, o czym radzacy przekonali sie na wlasnej skorze, w przeciwienstwie do Ciebie.
        • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 17:45
          sabat3 napisał:

          > > Radza, bo poki co to rozstanie nie wymaga odwagi.
          > A kiedy zacznie, moze byc trudno, o czym radzacy przekonali sie na wlasnej skor
          > ze, w przeciwienstwie do Ciebie.

          Nie wiem skąd przekonanie że ja nie przekonałam się na własnej skórze co to znaczy "trudno", taki jesteś zapatrzony w siebie że innych ludzi nie kojarzysz?
          • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 19:07
            that.bitch.is.sick napisała:
            > Nie wiem skąd przekonanie że ja nie przekonałam się na własnej skórze co to zna
            > czy "trudno", taki jesteś zapatrzony w siebie że innych ludzi nie kojarzysz?

            Rozumiem ze masz za soba zwiazek z kilkunastoletnia historia kulejacego seksu, czy wrecz wieloletniego bezseksia, z czeladka dzieci w tle i wspolnymi kredytami na glowie. Od tej strony Cie nie znalem ;p
            Przeciwnie, obserwuje Cie uwaznie, slucham co masz do powiedzenia. Innych tez.
            • triss_merigold6 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 00:02
              No, ja odeszłam i to szybko. Od ponad dekady jestem z innym panem, wspólnego dziecka też się dorobiliśmy. Nigdy nie żałowałam.
              • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 06.02.17, 22:44
                triss_merigold6 napisała:

                > No, ja odeszłam i to szybko. Od ponad dekady jestem z innym panem, wspólnego dz
                > iecka też się dorobiliśmy. Nigdy nie żałowałam.

                Co to ma wspólnego z autorką? Oprócz okazji do zaprezentowania ogromnego JA.
            • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 09:44
              sabat3 napisał:

              > >
              > Rozumiem ze masz za soba zwiazek z kilkunastoletnia historia kulejacego seksu,
              > czy wrecz wieloletniego bezseksia, z czeladka dzieci w tle i wspolnymi kredytam
              > i na glowie. Od tej strony Cie nie znalem ;p
              > Przeciwnie, obserwuje Cie uwaznie, slucham co masz do powiedzenia. Innych tez.

              To jest najtrudniejsze doświadczenie życiowe jakie znasz, sabat? Trudno się dziwić Twojej wypaczonej percepcji. Na bezludnej wyspie byłbyś kontrolowany i terroryzowany przez palmę.
              • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 09:59
                that.bitch.is.sick napisała:
                > To jest najtrudniejsze doświadczenie życiowe jakie znasz, sabat? Trudno się dzi
                > wić Twojej wypaczonej percepcji. Na bezludnej wyspie byłbyś kontrolowany i terr
                > oryzowany przez palmę.

                Mowilsmy o zwiazkach i rozmawiamy w tym kontekscie.
                • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 10:36
                  sabat3 napisał:

                  > that.bitch.is.sick napisała:
                  > > To jest najtrudniejsze doświadczenie życiowe jakie znasz, sabat? Trudno s
                  > ię dzi
                  > > wić Twojej wypaczonej percepcji. Na bezludnej wyspie byłbyś kontrolowany
                  > i terr
                  > > oryzowany przez palmę.
                  >
                  > Mowilsmy o zwiazkach i rozmawiamy w tym kontekscie.

                  W dodatku przyczepilas sie mnie, bo jestem wdziecznym (z Twojego punktu widzenia) obiektem kopania - w sensie, ze latwo dopierdolic, jest w co.
                  Powiedz to samo Triss czy Bcde.
                  • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 06.02.17, 22:55
                    sabat3 napisał:

                    > > W dodatku przyczepilas sie mnie, bo jestem wdziecznym (z Twojego punktu widzeni
                    > a) obiektem kopania - w sensie, ze latwo dopierdolic, jest w co.
                    > Powiedz to samo Triss czy Bcde.

                    Co?? Przecież to Ty się przyczepiłeś. Co za hipokryzja.
                • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 06.02.17, 22:41
                  sabat3 napisał:

                  > > Mowilsmy o zwiazkach i rozmawiamy w tym kontekscie.

                  No właśnie. I nie każdy związek to scenariusz Twojego związku. Ani mojego.
      • aandzia43 Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 11:55
        that.bitch.is.sick napisała:

        > To ja dorzucę swoje. Trochę głupio podporządkowywać życie dupie. Nie zgadzam s
        > ię z większością dawanych tu rad, a najbardziej śmieszą rady od ludzi którzy sa
        > mi rozstać się nie mają odwagi, więc radzą to komuś. Oczywiście że libido się z
        > mienia na przestrzeni życia potrzeby seksualne mogą się zjeżdżać rozjeżdżać. Lu
        > dzie potrafią seksualnie ewoluować i ogólnie ewoluują w wielu aspektach (degene
        > rują się też)

        Zjeżdżac, rozjeżdżać i ewoluować to zrozumiałe, ale jeśli mamy różnice fundamentalne to nie ma co czekać na cud w postaci arii operowej śpiewanej przez euglenę zieloną.


        - dlatego gdy ktoś jest egoistą, chce centralną częścią życia ucz
        > ynić swoje potrzeby i swoje ja - moim zdaniem niech sobie odpuści budowanie zwi
        > ązku bo tu trochę trzeba się dla drugiego człowieka poświęcić, to wspólne szczę
        > ście to coś ponad dziecinną przepychanką moje- twoje. Z drugiej strony czy egoi
        > sta, narcyz, osoba oceniająca innych pod kątem przydatności do zaspokajania wła
        > snych potrzeb - potrafi żyć samotnie? Wątpię, bo to trudne dla ego i trzeba być
        > twardym. Myślę, że łatwiejszą strategią jest wykorzystywanie innych

        Słuszna uwaga :-)
        • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 12:16
          that.bitch.is.sick napisała:

          > To ja dorzucę swoje. Trochę głupio podporządkowywać życie dupie. Nie zgadzam s
          > ię z większością dawanych tu rad, a najbardziej śmieszą rady od ludzi którzy sa
          > mi rozstać się nie mają odwagi, więc radzą to komuś. Oczywiście że libido się z
          > mienia na przestrzeni życia potrzeby seksualne mogą się zjeżdżać rozjeżdżać. Lu
          > dzie potrafią seksualnie ewoluować i ogólnie ewoluują w wielu aspektach (degene
          > rują się też)

          Aandzia napisała: Zjeżdżac, rozjeżdżać i ewoluować to zrozumiałe, ale jeśli mamy różnice fundamentalne to nie ma co czekać na cud w postaci arii operowej śpiewanej przez euglenę zieloną.


          Dla dobra wszechstronnej dyskusji, a jeśli ktoś ma partnera z którym poza seksem bardzo dobrze i tylko musi indywidualnie np. z vibratorem etc. domasturbować:

          a/30% swoich potrzeb seksualnych
          b/40%
          c/50%
          d/60%
          itd.

          Więc to nie jest tak łatwo określić z zewnątrz to wszystko dla konkretnej osoby, ten moment decyzji prawda... Jeśli seks jest niezły, a tylko jest go za mało to pewnie można sobie ileś go dorobić.

          Podoba mi się jak Bitch pisze że nie taki najważniejszy seks w związku aż. Trzeba jeszcze razem śnić, marzyć...
          • triss_merigold6 Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 13:21
            Pięknie jest marzyć i śnić razem jeśli nie doskwiera niedojebanie.
            Autorce poradzę: rzuć typa.
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 22:06
      Smutek. Rzucisz faceta, a żyjesz na obczyźnie, więc następny będzie zapewne jakiś czwartoligowy tubylec albo stary ciapaty/czorny, dla którego nie starczy tamtejszych grubasek. Wymieszasz geny, a przy okazji - jak to rodaczka, w przeciwieństwie do Polaków - wstydzisz się polskości, więc nawet nie nauczysz dziecka pięknego polskiego języka. I tak geny ulegną zmarnowaniu. Zwrócisz piniondze polskiemu podatnikowi za swoje wykształcenie? To może chociaż ochrzcij małego?!
      • stary.dziadyga Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 22:29
        Jprdl Kombi...wrzuć na luz
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 23:07
          "Nie rzucim ziemi skąd nasz ród..."

          :)
          • stokrotka_a Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 11:36
            kombinerki_pinocheta00 napisała:

            > "Nie rzucim ziemi skąd nasz ród..."
            >
            > :)

            Ród nasz z Afryki. Wracaj, kombi, do źródeł. :-)
      • archigen Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 23:41
        kombinerki dzieki, fantastyczne kompendium polskich lekow i uprzedzen, glownie do siebie samych.
        Ale, kombi poruszyl ciekawy problem, faktycznie troche sie boje ze zwiazek z obcokrajowcem przyniesie inne zagrozenia i niedpasowania. Chociaz z drugiej strony z obecnym partnerem mowimy oboje po polsku a komunikacja jest raczej kulawa....
        • stary.dziadyga Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 13:31
          archigen napisała:


          > Ale, kombi poruszyl ciekawy problem, faktycznie troche sie boje ze zwiazek z ob
          > cokrajowcem przyniesie inne zagrozenia i niedpasowania. Chociaz z drugiej stron
          > y z obecnym partnerem mowimy oboje po polsku a komunikacja jest raczej kulawa..
          > ..

          Hola,hola jakim obcokrajowcem? Ty już masz jakiegoś kandydata na boku czy tak se tylko teoretyzujesz ze strachu? Przede wszystkim ważne jak się czujesz w tej sytyacji z tym partnerem i jakie podejmiesz kroki w tym obszarze. Przyszłość to jedna wielka niewiadoma, którą współtworzysz swoimi wyborami z teraźniejszości. Może poznasz fajnego rodaka, może nie-rodaka, może bedziesz sama przez nastepne 5 lat, a może jutro spadnie na Ciebie samobójca, wszystko jest inshallah (pozdro Kombi!)
          • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 14:22
            stary.dziadyga napisała:

            > Hola,hola jakim obcokrajowcem? Ty już masz jakiegoś kandydata na boku czy tak s e tylko teoretyzujesz ze strachu? Przede wszystkim ważne jak się czujesz w tej sytyacji z tym partnerem i jakie podejmiesz kroki w tym obszarze.
            -------------------------
            Właśnie. Przerabiam pierwszego obcokrajowca w rodzinnym otoczeniu i rokuje lepiej niż wszyscy krajowcy do tej pory razem wzięci. Czas pokaże.
          • archigen Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 20:47
            Teoretyzuje. Ze strachu.
            No i mam fetysz na bialych angoli, tacy bladzi i dowcipno-smutni. Jak lord Czarna Zmija. Ale to takie fantazje z niedojebania.
      • stokrotka_a Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 11:35
        kombinerki_pinocheta00 napisała:

        > Smutek.

        To radość, kombi, bo na szczęście nie wymieni genów z tobą. To byłaby katastrofa, a tak to jest nadzieja, że zasada doboru naturalnego doprowadzi do zakończenia twojej linii genetycznej. :-)

        > To może chociaż ochrzcij małego?!

        Sam sobie ochrzcij małego, chłopczyku. ;-)
        • archigen Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 20:48
          Ha ha :)
    • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 13:19
      archigen napisała:

      > >
      > >
      > Co robic? Rozejsc sie, zaplakac, zapic, zapomniec i zaczac nowe zycie poki jesz
      > cze jestem wzglednie mloda czy ratowac to?

      Słuchaj, przeanalizowałam Twoją historię, wymagasz moim zdaniem pomocy najoględniej mówiąc, bo nawet gdy rzucisz tego faceta, Twoje problemy mogą powtórzyć się w kolejnym związku.
      Z Twojej opowieści wynika że jesteś kobietą z typu który seksualnie rozkwita w okolicach trzydziestki, jest to fizjologia i często tak się zdarza. Mężczyźni rozwijają się zazwyczaj wcześniej i gwałtowniej, a potem gdy partnerka jest już w stanie mu dorównać zapałem i otworzyć się na fantazje oni nabierają różnych nawyków radzenia sobie z tłumionymi potrzebami. Często po wieloletnich próbach rozwiązania sytuacji - gdy kobieta jest zamknięta w sferze seksu a on ucieka w porno czy chwyta się różnych form samozaspokojenia by nie zdradzać - facet staje się wrakiem psychicznym/fizycznym a i tak jest traktowany jako winny. Niektórzy zdradzają co paradoksalnie pozwala im ocalić jakieś resztki zdolności do normalnego współżycia. To smutne historie, biorące się wyłącznie z nieporozumień i braku nawyku szczerej, otwartej komunikacji w tej sferze. To nie są problemy trudne do rozwiązania przy obustronnych chęciach, jednak brakuje nam tej woli do wypracowania czegoś w seksie zamiast liczyć na spontaniczną, chwilową satysfakcję.
      Wracając do Ciebie- ty się na razie seksualnie rozkręcasz, więc musisz przeżyć swój moment szaleństwa określić czego chcesz a czego nie w seksie - czy jesteś uległa dominująca, mniej bardziej szalona, eksperymentatorka czy dążąca do rutyny; ale nie będzie to trwało wiecznie te wzrosty libido po trzydziestce charakteryzują się tym że za "moment" przyjdzie menopauza i libido po paru kapryśnych amplitudach będzie dążyć do stabilnego poziomu aby potem spaść. Jest to okazja aby zgrać się z facetem który zalicza wówczas spadki testosteronu i wątpliwości co własnej witalności. Czy warto sobie fundować nowego faceta na każdą fazę życia? Bliskość emocjonalną, wspólne doświadczenia trudniej odtworzyć niż zgranie w łóżku. Pieprzyć się można z większością. Budzić się codziennie już nie z każdym, ale sama zdecydujesz jak rozegrać swoją fizjologię. Są różne ważne rzeczy w życiu. Pamiętaj aby patrzeć na swój rozwój seksualny i potrzeby mądrze i całościowo, nie pod wpływem chwili.
      • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 13:57
        that.bitch.is.sick napisała:

        ale nie będzie to trwało wiecznie te wzrosty libido po trzydziestce charakt
        > eryzują się tym że za "moment" przyjdzie menopauza i libido po paru kapryśnych
        > amplitudach będzie dążyć do stabilnego poziomu aby potem spaść. Jest to okazja
        > aby zgrać się z facetem który zalicza wówczas spadki testosteronu i wątpliwości
        > co własnej witalności. Czy warto sobie fundować nowego faceta na każdą fazę ży
        > cia? Bliskość emocjonalną, wspólne doświadczenia trudniej odtworzyć niż zgranie
        > w łóżku. Pieprzyć się można z większością. Budzić się codziennie już nie z każ
        > dym, ale sama zdecydujesz jak rozegrać swoją fizjologię. Są różne ważne rzeczy
        > w życiu. Pamiętaj aby patrzeć na swój rozwój seksualny i potrzeby mądrze i cało
        > ściowo, nie pod wpływem chwili.

        Jeju. Nie warto szukac faceta na każdą fazę życia, ale mówić o spadku libido, który by to miał nastąpić lada dzień do przesada. No co ty? Przed nią jest jeszcze kawał życia, ja mam 10 lat więcej od niej, andzia chyba z 10 więcej ode mnie. Czy ja odczuwam jakiś spadek libida? Nie. Andzia chyba też nie (?) Nie ma co tworzyć takiej wizji przyszłości żeby dziewczynę uśpić. Będzie miała wysokie libido, albo jej spadnie, każda wersja możliwa i lepiej być gotowym na wszystko, a nawet proponuję wyobrazić sobie ta gorszą wersję z wysokim libido i się zastanowić czy da radę w tej sytuacji?
      • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 23:11
        Słuchajcie kochani, nie długo żyjemy, nie długo umieramy i w związku z pierwszym niedługo piszemy na forum. Jaki z tego wniosek? Sam też jestem nieraz zagubiony, oczywiście nie każdego dnia, bo jednego dnia jest tak jakbyśmy wiedzieli, a drugiego jakby nie, czyż nie jest tak?
    • potwor_z_piccadilly Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 14:00
      Kiepska sprawa. Wasz związek jest nieustabilizowany, a w takich warunkach, na dłuższą metę, piękny seks jest niemożliwy, a im dłużej tak stan rzeczy występuje, to chęć do seksu zanika w ogóle.
      Widzisz, nasze życie dzielimy na trzy części, które są składnikami prawidłowej stabilizacji.
      1 - Obowiązki
      2 - Wypoczynek i rozrywka
      3 - Intymność
      W/g mnie u Was (chyba) nie występuje punt 3.
      Jeśli tak, to w tym układzie nie myśl o udanym seksie. To, że się masturbujecie wcale nie musi znaczyć, że opanował Was, w tym wypadku głównie Ciebie, demon seksu. To może być jedynie rozpaczliwa próba wypełnienia jakiejś pustki, czyli braku intymności i pełnej akceptacji siebie nawzajem.
      Widzę, że jesteś całkiem logiczną babką i sądzę, że zdajesz sobie sprawę z tego, że seks, to nie jest młócenie cepem, i że dobry seks mierzy się jakością, a nie ilością.
      Czyli, jeśli nie zbudujecie, stworzycie warunków do budowy intymności w Waszym związku, to sukcesu nie wróżę i nie pomogą tu żadne autorytety z dziedziny psychologii, czy seksuologii.
      Pozdrówka.
    • archigen Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 15:10
      Mam kilka nowosci. Przepraszam ze nie odpowieadam wszystkim, ale jakis maly offtop sie zrobil na dole i nie wiem o czym mowicie :)
      Spedzilismy ze soba dzien i staralam sie nie poruszac tematu. Zapytalam tylko czy dalej idzie dobrze w kwestii odstawienia porno. Powiedzial, ze tak, ze dalej trzyma sie noworocznych postanowien. Zapytalam czy masturbuje sie, powiedzial ze tak, raz dziennie. Troche mnie to zdziwilo, bo czytalam, ze jak odstawia sie porno, to powinno sie i masturbacje, ale pomyslalam ok - moze po kolei malymi krokami. Spedzilismy kilka milych godzin na rozmowie i zartach na lonie przyrody. Wieczorem przyszedl do mnie. Nie mialam zadnych oczekiwan, bo wiem ze dalej nie moze w kondomie, a ja nie mam jeszcze spirali, ktora postanowilam zalozyc w najblizszym czasie. Tak wiec nie napalalam sie na seks.... Niestety mimo braku oczekiwan stalo sie cos dziwnego, mianowicie zaczelam byc bardzo nie mila i opryskilwa, zolzowata wrecz. Nie wiem czemu poprostu jego obecnosc mnie irytowala, zaczelam rozmowe ktora moze trzeba bylo pozostawic na kiedy indziej. Zaczelam dopytywac, co oglada, jaki typ porno? ('rozne rzeczy'), dlaczego sie masturbuje codziennie jezeli ma mnie? ('a czemu ty sie masturbujesz? + zeby sie rozladowac') czemu w ogole zaczal to robic wczesniej kiedy juz bylismy ze soba? ('no wiesz z nudow jak czlowiek siedzi przed komputerem, poza tym to szybka pilka nie trzeba sie starac') Czy wie jak sie czuje odtracona i nieatrakcyjna? ('to nie ma nic wspolnego z toba, podobasz mi sie'), co mam zrobic zeby mu pomoc? ('byc mila'). Do tego uslyszalam ze malo sie staram/ staralam w lozku a ostatni oral co mu chcialam zrobic (na Sylwestera - przetwal mi w polowie) byl za wolny i bylam pijana (co z tego?). Ale bardzo mnie kocha, bardzo chce ze mna byc i obiecuje ze sie poprawi i ze pracuje nad tym... i wie ze jestem sfrustrowana i rozumie.
      On chyba mysli ze ja moge kontrolowac moje frustracje, bo denerwuje go ze NIE UMIE byc mila. Osiagnelismy jakis dziwny impas gdzie ja zeby bys mila musze czuc ZEBY MNIE POZADAL, a on zeby mnie pozadal musi miec mila dziewczyne przy sobie, a nie jedze ktora tylko suszy mu leb o ruchanie..... Nie wiem co robic, czuje tylko zlosc przemieszana z obojetnoscia, te zarzuty, ze sie nie staram, ze nie jestem.... no wlasnie jaka? niby mu sie podobam, ale uwaza ze jestem oziebla i drewniana.... Ja uwazam ze on jest mechaniczny i robi to jak w pornolu, czyli mechanicznie i bez emocji, jak mu pokazuje jak ja lubie to pozniej sie obraza ze nic mi sie nie podoba, albo zarzuca mi ze go patronizuje... Jednym slowem nie moge mu powiedziec czego chce (bo go patronizuje) wiec musze liczyc na cud ze sam odgadnie i sama tez mam siedziec w jego glowie na temat tego co uwaza za podniecajace i sexy.... jakias konstruktywna krytyka?????
      • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 06.02.17, 22:55
        archigen napisała:

        Nie wiem co robic,
        --------------------------
        Pisarzowi jest łatwo, bo może zacytować jakiś fragment swoje książki:

        Nagle usłyszał szept.
        – Rżnij mnie jak dziwkę. Chcę być teraz tylko twoją dziwką.

        Przestań go pouczać i instruować i nim rządzić. To faceta zwyczajnie odstręcza od seksu.

        Dobranoc.
        • sea.sea Re: Kolejne martwe lozko 06.02.17, 23:08
          Sęk w tym, że autorka by pewnie nawet i tak chciała, ale ten facet wg opisu nie może inaczej niż z ceregielami, od których autorce wysycha.
        • archigen Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 20:19
          Jak go nie instruuje i nie rzadze nim to tez go skutecznie odstrecza.
      • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 06.02.17, 23:05
        archigen napisała:
        ... Jednym slowem nie
        > moge mu powiedziec czego chce (bo go patronizuje) wiec musze liczyc na cud ze
        > sam odgadnie i sama tez mam siedziec w jego glowie na temat tego co uwaza za po
        > dniecajace i sexy.... jakias konstruktywna krytyka?????

        Walka o władzę. Problemy z komunikacją. Niska empatia.. Libido normalne chyba. Znowu nierozwiązane konflikty przeniesione na sferę seksualną.
        • zawle Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 04:04
          that.bitch.is.sick napisała:
          > Walka o władzę. Problemy z komunikacją. Niska empatia.. Libido normalne chyba.
          > Znowu nierozwiązane konflikty przeniesione na sferę seksualną.

          Najpierw muszą się dogadać u kogo:))
          • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 08:49
            zawle napisała:

            > that.bitch.is.sick napisała:
            > > Walka o władzę. Problemy z komunikacją. Niska empatia.. Libido normalne c
            > hyba.
            > > Znowu nierozwiązane konflikty przeniesione na sferę seksualną.
            >
            > Najpierw muszą się dogadać u kogo:))

            U nich. Compositum;)
      • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 06.02.17, 23:07
        archigen napisała:

        > Mam kilka nowosci (...)
        --------
        Przestań marnować swoją młodość. Ja rozumiem, zainwestowałaś w tego chłopa kupę czasu i emocji i trochę szkoda, ale naprawdę - nic z tego nie będzie. Zajmij się sobą. Nikt nie da ci gwarancji, że znajdziesz szczęście z innym mężczyzną, ale wszyscy chyba mogą ci zaręczyć (z wyjątkiem that bich is sick, ale to, nomen omen, chora dziwka jest), że z obecnym szczęścia i spełnienia nie znajdziesz :(
        • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 06.02.17, 23:20
          wont2 napisał:

          > archigen napisała:
          >
          > > Mam kilka nowosci (...)
          > --------
          > Przestań marnować swoją młodość. Ja rozumiem, zainwestowałaś w tego chłopa kupę
          > czasu i emocji i trochę szkoda, ale naprawdę - nic z tego nie będzie. Zajmij s
          > ię sobą. Nikt nie da ci gwarancji, że znajdziesz szczęście z innym mężczyzną, a
          > le wszyscy chyba mogą ci zaręczyć (z wyjątkiem that bich is sick, ale to, nomen
          > omen, chora dziwka jest), że z obecnym szczęścia i spełnienia nie znajdziesz :
          > (
          >
          Wont, po co ty marnujesz młodość na forum, skoro sam przyznajesz że nie masz nic odkrywczego do powiedzenia? Żółć cię zaleje gdy ktoś skończy lepiej niż Ty ,czyli nie poparzony własnym toksycznym cynizmem?
          • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 07:22
            that.bitch.is.sick napisała:

            > Wont, po co ty marnujesz młodość na forum, skoro sam przyznajesz że nie masz ni
            > c odkrywczego do powiedzenia? Żółć cię zaleje gdy ktoś skończy lepiej niż Ty ,c
            > zyli nie poparzony własnym toksycznym cynizmem?
            ------
            Z ta mlodoscia to nie przesadzaj, ale dziekuje za komplement. Przeciwnie, czuje sie cholernie stary, ale zwalam to na zime. W ubiegly weekend odmowilem konsumpcji (po pijaku!) mojej atrakcyjnej, ale niestety zbyt bliskiej kolezance, ktora umyslila sobie ze zagnie na mnie parol. Wczesniej, kiedy nie bylem toksycznym cynikiem wyruchalbym ja i swiecil potem oczami, bo chcac nie chcac musialbym sie z nia spotykac z racji laczacych nas spraw. Teraz, cynicznie uzylem mojego toksycznego mozgu i dobrze mi z tym. Wczesniej, kiedy nie bylem toksycznym cynikiem zbyt czesto uzywalem serducha i kutasiny jako zrodla rad i madrosci zyciowych i slabo na tym wychodzilem, bo one niestety stosuja metode riserczu ziemkiewiczowskiego - przyjmuja wszystkie argumenty za i odrzucaja wczystkie argumenty przeciw. Czuje, ze zaczyna we mnie kielkowac madrosc zyciowa, polegajaca na zaprzeganiu do pracy aparatu poznawczego, w kontekscie relacji damsko-meskich, mozgu. I sie tym neoficko dziele z bliznimi.
            • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 08:03
              wont2 napisał:

              :
              >
              > > Teraz, cynicznie uzylem mojego t
              > oksycznego mozgu i dobrze mi z tym. Wczesniej, kiedy nie bylem toksycznym cynik
              > iem zbyt czesto uzywalem serducha i kutasiny jako zrodla rad i madrosci zyciowy
              > ch i slabo na tym wychodzilem, bo one niestety stosuja metode riserczu ziemkiew
              > iczowskiego - przyjmuja wszystkie argumenty za i odrzucaja wczystkie argumenty
              > przeciw. Czuje, ze zaczyna we mnie kielkowac madrosc zyciowa, polegajaca na zap
              > rzeganiu do pracy aparatu poznawczego, w kontekscie relacji damsko-meskich, moz
              > gu. I sie tym neoficko dziele z bliznimi.
              >

              Może czas opanować arcytrudną sztukę czynienia użytku z całego tego danego przez matkę naturę mięcha jednocześnie? Tzn, wiesz używać mózgu, dupy i komponentu emocjonalnego zwanego przez Ciebie serduchem, tak, by osiągnąć pewnego rodzaju synergię. Jeśli nie umiesz to choć współczuję Ci tragicznych dylematów (cynizm, rozsądek lub kastracja?), dziwię się że polecasz innym.
              • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 11:07
                that.bitch.is.sick napisała:

                > Może czas opanować arcytrudną sztukę czynienia użytku z całego tego danego prze
                > z matkę naturę mięcha jednocześnie? Tzn, wiesz używać mózgu, dupy i komponentu
                > emocjonalnego zwanego przez Ciebie serduchem, tak, by osiągnąć pewnego rodzaju
                > synergię. Jeśli nie umiesz to choć współczuję Ci tragicznych dylematów (cynizm,
                > rozsądek lub kastracja?), dziwię się że polecasz innym.
                ----
                No tego to ja nie napisalem, zeby uzywac tylko mozgu. Przeciwnie, mozg powinien byc ostatnim checkboxem. Jak dupcia i serduszko mowia "si" to czekasz na obiektywny, chlodny wynik procesu poznawczego zwanego potocznie "mysleniem". To raczej twoje poglady prezentowane od pewnego czasu na forum sklaniaja mnie do wniosku, ze bylabys sklonna wylaczyc serducho i cipuchne, w sytuacji gdy mozg wysyla sygnal na tak. Dekodujac to na jezyk bardziej potoczny, uwazam, ze znalazlas sie w takim punkcie zyciowym, ze chetnie weszlabys w zwiazek z niskolibidowym feederem, ktory by sie toba zaopkiekowal. Moim zdaniem to blad, ale to jest oczywiscie twoja sprawa. Nie podoba mi sie, ze wygodnicka filozofie zyciowa chcesz w swoich oczach zrehabilitowac piszac slodkopierdzace farmazony o szczytnym poswieceniu w sytuacji takiej w jakiej znajduje sie autorka tematu.
                • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 11:35
                  wont2 napisał:
                  No tego to ja nie napisalem, zeby uzywac tylko mozgu. Przeciwnie, mozg powinien byc ostatnim checkboxem. Jak dupcia i serduszko mowia "si" to czekasz na obiektywny, chlodny wynik procesu poznawczego zwanego potocznie "mysleniem".
                  ------------------
                  Naisałem tak jakiś czas temu ale zrobiono ze mnie i z mojej cyników, że nie tylko emocje, ale i mózg jako weryfikator.
                • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 22:10
                  wont2 napisał:

                  >> No tego to ja nie napisalem, zeby uzywac tylko mozgu. Przeciwnie, mozg powinien
                  > byc ostatnim checkboxem. Jak dupcia i serduszko mowia "si" to czekasz na obiek
                  > tywny, chlodny wynik procesu poznawczego zwanego potocznie "mysleniem".

                  :) myli ci się "chłodny proces poznawczy" z chłodnym traktowaniem współuczestników kontaktów intymnych. Na dodatek roisz sobie, że to ma coś wspólnego z myśleniem. Zamiast trudnej sztuki właściwego działania- zrezygnujmy z działania.
                  Po pierwsze: nie ma myślenia wolnego od schematów, popędów i emocji. Po drugie: tylko akceptacja swoich potrzeb i emocji a nie ich sabotowanie pozwala uruchomić jakikolwiek proces poznawczy.konflikty wewnętrzne są sygnałem braku synergii między potrzebami, przekonaniami i pragnieniami. To są w zasadzie podstawy psychologii.


                  To racz
                  > ej twoje poglady prezentowane od pewnego czasu na forum sklaniaja mnie do wnios
                  > ku, ze bylabys sklonna wylaczyc serducho i cipuchne, w sytuacji gdy mozg wysyla
                  > sygnal na tak. Dekodujac to na jezyk bardziej potoczny, uwazam, ze znalazlas s
                  > ie w takim punkcie zyciowym, ze chetnie weszlabys w zwiazek z niskolibidowym fe
                  > ederem, ktory by sie toba zaopkiekowal. Moim zdaniem to blad, ale to jest oczyw
                  > iscie twoja sprawa. Nie podoba mi sie, ze wygodnicka filozofie zyciowa chcesz w
                  > swoich oczach zrehabilitowac piszac slodkopierdzace farmazony o szczytnym posw
                  > ieceniu w sytuacji takiej w jakiej znajduje sie autorka tematu.

                  Tak, tą są jakieś bzdury płynące z twojego uproszczonego obrazu świata okraszonego dawką butnej ignorancji.
                  Jeśli chodzi o mnie- zupełnie nie odczuwam imputowanych mi ciągot:). Nie rozumiem też posiadania abstrakcyjnej potrzeby związku w oderwaniu od konkretnej osoby. Ja jestem mało związkową osobą mocno niezależną, skupioną na pracy. Jednak nie wszyscy ludzie są tacy sami wont. Rozumiem logikę wspólnoty, rodziny. To są piękne rzeczy.

                  Co do "farmazonów". Związki są chujowe bo chujowi są ludzie którzy je tworzą.Nie są chujowe same w sobie. Nie przeceniajmy niedopasowania zrzucając z siebie odpowiedzialność. Fakt, że wyjmiesz z jednego związku chujową postać i włożysz w nowy niczego nie zmieni. Ona będzie dalej psuła. Warto wyciągnąć wnioski na ile to są problemy moje, twoje czy wspólne.

                  "You can't dictate to a woman what should make her feel sexy" Dita Von Teese
                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 02:55
                    that.bitch.is.sick napisała:
                    > Co do "farmazonów". Związki są chujowe bo chujowi są ludzie którzy je tworzą.Ni
                    > e są chujowe same w sobie. Nie przeceniajmy niedopasowania zrzucając z siebie o
                    > dpowiedzialność. Fakt, że wyjmiesz z jednego związku chujową postać i włożysz w
                    > nowy niczego nie zmieni. Ona będzie dalej psuła. Warto wyciągnąć wnioski na il
                    > e to są problemy moje, twoje czy wspólne.

                    To na pierwszy rzut oka wydaje sie byc logiczne.
                    Wydaje sie, bo zycie zaskakujaco czesto zadaje temu klam. Czasem cechy, ktore wydaja sie byc obiektywnie dyskwalifikujace, w praktyce pomagaja stworzyc zgrany zwiazek. Posuwajac sie do skrajnosci - zwiazki sado-maso, pary uzaleznionych od alkoholu/narkotykow, kobitka z nieopanowanym pragnieniem zdrad i cuckold itd. W wariancie z mainstreamowym partnerem - totalnie destrukcyjne.
                    Przeciwnie - cech, ktore obiektywnie uniemozliwiaja stworzenie zwiazku jest mniej niz by nam sie wydawalo. Prawie zawsze da sie znalezc jakies satysfakcjonujace uzupelnienie.
                    A porozumienie na plaszczyznie seksualnej jest moim zdaniem elementem zupelnie podstawowym, zeby zwiazek mogl zagrac - tutaj wszelkie niedopasowania zemszcza sie w sposob spektakularny.
                    Ludzie powinni szukac partnerow o zblizonym libido. Albo chociaz ukladu, ktory umozliwi jego rozladowanie.
                    • zawle Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 03:26
                      sabat3 napisał: Wydaje sie, bo zycie zaskakujaco czesto zadaje temu klam. Czasem cechy, ktore w
                      > ydaja sie byc obiektywnie dyskwalifikujace, w praktyce pomagaja stworzyc zgrany
                      > zwiazek. Posuwajac sie do skrajnosci - zwiazki sado-maso, pary uzaleznionych o
                      > d alkoholu/narkotykow, kobitka z nieopanowanym pragnieniem zdrad i cuckold itd
                      > . W wariancie z mainstreamowym partnerem - totalnie destrukcyjne.
                      > Przeciwnie - cech, ktore obiektywnie uniemozliwiaja stworzenie zwiazku jest mni
                      > ej niz by nam sie wydawalo. Prawie zawsze da sie znalezc jakies satysfakcjonuja
                      > ce uzupelnienie.

                      Bredzisz sabat.
                      • zawle Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 03:28
                        A może i nie...tyle że masz inną od mojej wizję "związku". To powiem Ci że nieszczęśliwi małżonkowie męczący się ze sobą też ja realizują. Każde z nich realizuje jakieś tam swoje potrzeby.
                        • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 09:10
                          zawle napisała:

                          > A może i nie...tyle że masz inną od mojej wizję "związku". To powiem Ci że nies
                          > zczęśliwi małżonkowie męczący się ze sobą też ja realizują. Każde z nich realiz
                          > uje jakieś tam swoje potrzeby.

                          Bez watpienia inna. W zwiazkach miedzy ludzmi realizuja sie wzajemne potrzeby, glownie chodzi wlasnie o to, by po tej realizacji potrzeb suma szczescia obu osob byla wyzsza ;)
                          A nie przykladowo uklad pt. realizujemy oboje swoja potrzebe bezpieczenstwa i zaspokajania fizjologii (ale nie calkowicie, bo Maslov wlaczyl tu seks) kosztem wszystkiego co wyzej.
                          To tez zwiazek miedzy ludzmi, wymuszony sytuacja, ale nie przyczynia sie do zwiekszenia dobrostanu. Przytoczylem zarowno dlatego, ze mnie to dotyka, ale i dlatego, ze uwazam go za najpowszechniejszy przypadek zwiazku miedzy ludzmi, ktory do tego wyzszego dobrostanu nie prowadzi.
                          • zawle Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 10:40
                            sabat3 napisał:
                            > Bez watpienia inna. W zwiazkach miedzy ludzmi realizuja sie wzajemne potrzeby,
                            > glownie chodzi wlasnie o to, by po tej realizacji potrzeb suma szczescia obu os
                            > ob byla wyzsza ;)

                            Bierzesz pod uwagę że na świecie są ludzie którzy wybierają coś innego niż szczęście? Np...bycie w związku. Lub bycie ofiarą. Lub dobrą opinię środowiska. Lub bycie 'porządną'.

                            > A nie przykladowo uklad pt. realizujemy oboje swoja potrzebe bezpieczenstwa i z
                            > aspokajania fizjologii (ale nie calkowicie, bo Maslov wlaczyl tu seks) kosztem
                            > wszystkiego co wyzej.
                            > To tez zwiazek miedzy ludzmi, wymuszony sytuacja, ale nie przyczynia sie do zwi
                            > ekszenia dobrostanu. Przytoczylem zarowno dlatego, ze mnie to dotyka, ale i dla
                            > tego, ze uwazam go za najpowszechniejszy przypadek zwiazku miedzy ludzmi, ktory
                            > do tego wyzszego dobrostanu nie prowadzi.

                            Przy takim zrozumieniu swoich potrzeb to chyba pozostaje wyjście z tej smutnej sytuacji. Lub pozostanie pomimo wszystko bo jednak seks nie jest aż tak ważny żeby wygrał z całą resztą. Lub zdrada....takie obejście. Ale czy podnosi poczucie szczęścia? Ja się czułam mega chujowo.
                            • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 11:58
                              zawle napisała:

                              > Lub zdrada....takie obejście. Ale czy podnosi poczuci
                              > e szczęścia? Ja się czułam mega chujowo.

                              A ja sie czuje o wiele lepiej niz przedtem, chociaz mogloby byc lepiej - to jasne. Dla mnie - lepiej tak, niz wcale. Pewnie - chcialbym zyc skromnie, samodzielnie i moc sie z Nia spotykac znacznie czesciej. To by bylo juz bardzo dobrze.
                              • zawle Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 14:20
                                Jaka Ona jest? I co o tym sądzi?
                              • rekreativa Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 15:03
                                " i moc sie z Nia spotykac znacznie czesciej. "

                                Czy to znaczy, że ona jest stanu wolnego?
                              • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 15:11
                                sabat3 napisał:

                                Pewnie - chcialbym zyc skromnie, samodzie
                                > lnie i moc sie z Nia spotykac znacznie czesciej. To by bylo juz bardzo dobrze.

                                Sabat mysl o tym intensywnie, wyobrazaj sobie to. Nie zebym mowila do Ciebie pewnikami albo zebym to zagadnienie zglebila ale zdarzalo mi sie w zyciu b.czegos chciec i sciagnelam to na siebie myslami. Nie zeby to bylo dokladnie w tej formie, w jakiej tego pragnelam ale w rownie dobrej albo nawet lepszej. Teraz powiesz przewrotnie: 'a dlaczego teraz tego nie praktykujesz?' Bo teraz jestem w pulapce, ze nie wiem czego chce, dlatego staram sie niczego nie pragnac tak bardzo zeby to miec. Ale skoro jestes pewny, ze tego chcesz, przywoluj to jak najczesciej i jak naintensywniej myslami. Dostoj sie Urqu by powiedzial. U mnie to zawsze dzialalo. Moze uda sie taka sztuczka, ze ja tez tego dla Ciebie chce. Moze sie uda polaczyc sily, zeby Ci to sciagnac.
                                • mabelle2000 Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 16:11
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > . Ale skoro jestes pewny, ze tego chcesz, przywoluj to jak najcze
                                  > sciej i jak naintensywniej myslami. Dostoj sie Urqu by powiedzial. U mnie to za
                                  > wsze dzialalo. Moze uda sie taka sztuczka, ze ja tez tego dla Ciebie chce. Moze
                                  > sie uda polaczyc sily, zeby Ci to sciagnac.

                                  Najlepiej gdyby odpalil do tego miotle z bialej szalwii i zrobil okadzanie pomieszczen ;-) Zartuje. Co tu duzo rozkmniniac, jak chce sie bzykac czesciej z kochanka, to niestety ale musi pojsc do budynku sadu okregowego, drugie drzwi po prawej z napisem "wydzial cywilny". Inne czary- mary nie zadzialaja obawiam sie.
                                  • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 16:27
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > hello-kitty2 napisała:
                                    >
                                    > > . Ale skoro jestes pewny, ze tego chcesz, przywoluj to jak najcze
                                    > > sciej i jak naintensywniej myslami. Dostoj sie Urqu by powiedzial. U mnie
                                    > to za
                                    > > wsze dzialalo. Moze uda sie taka sztuczka, ze ja tez tego dla Ciebie chce
                                    > . Moze
                                    > > sie uda polaczyc sily, zeby Ci to sciagnac.
                                    >
                                    > Najlepiej gdyby odpalil do tego miotle z bialej szalwii i zrobil okadzanie pomi
                                    > eszczen ;-) Zartuje. Co tu duzo rozkmniniac, jak chce sie bzykac czesciej z koc
                                    > hanka, to niestety ale musi pojsc do budynku sadu okregowego, drugie drzwi po p
                                    > rawej z napisem "wydzial cywilny". Inne czary- mary nie zadzialaja obawiam sie.

                                    i co? tam się będą bzykali?;) żartuje oczywiście, myśle że sabatowi stoją na drodze inne rozkminy, coś w stylu co on może Jej zaoferować więcej niż rozwód. Rozwód i dalej co? Problemy finansowe? Przeprowadzka ale dokąd? jednym słowem strach przed niepewnym jutrem, to chyba jest problem;(
                                    • mabelle2000 Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 17:17
                                      bgz0702 napisała:

                                      > . Ro
                                      > zwód i dalej co? Problemy finansowe? Przeprowadzka ale dokąd? jednym słowem str
                                      > ach przed niepewnym jutrem, to chyba jest problem;(

                                      Zeby bez problemow wychodzic z domu na spotkania z kochankiem/kochanka trzeba miec po pierwsze - silna konstrukcje psychiczna (trzeba umiec klamac bez mrugniecia okiem ) i do tego miec mozliwosc uszczkniecia troche wolnego czasu bez wzbudzania podejrzen. To jest tylko dla ludzi o mocnych nerwach.
                                      Oficjalny rozwod nie musi zmienic stanu mieszkaniowego, ale pozwala na konsekwentne odciecie sie od wspolmalzonka, bez koniecznosci chociazby spowiadania dokad sie wychodzi i z kim. To na poczatek i tak bardzo duzo dla kogos kto nie umie klamac.
                                      • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 18:36
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > Zeby bez problemow wychodzic z domu na spotkania z kochankiem/kochanka trzeba m
                                        > iec po pierwsze - silna konstrukcje psychiczna (trzeba umiec klamac bez mrugnie
                                        > cia okiem ) i do tego miec mozliwosc uszczkniecia troche wolnego czasu bez wzbu
                                        > dzania podejrzen. To jest tylko dla ludzi o mocnych nerwach.
                                        > Oficjalny rozwod nie musi zmienic stanu mieszkaniowego, ale pozwala na konsekwe
                                        > ntne odciecie sie od wspolmalzonka, bez koniecznosci chociazby spowiadania doka
                                        > d sie wychodzi i z kim. To na poczatek i tak bardzo duzo dla kogos kto nie umie
                                        > klamac.

                                        w tym sensie masz rację. Jeśli jest się gotowym na burzę i pewnym chęci definitywnych zmian i konsekwencji, to bez dwóch zdań trzeba się rozwieść, to wiele ułatwi. Abstrahując od konkretnej sytuacji (to nie o tobie sabat), to rzeczywiście zyskuje się swobodę. Jeśli dodatkowo całą kasę, wypłatę oddawało się żonie do dyspozycji to po opłaceniu alimentów i innych "rachunków", zyskuje się trochę kasy na własne potrzeby, które wcześniej nie były brane pod uwagę. Oczywiście może paść argument "ale ile tej kasy zostanie? tyle co na jedzenie, nic więcej", no cóż, trudno. Wcześniej nie było kasy wcale, bo żona brała wszystko, teraz jest cokolwiek. Wiec jest swoboda i odrobina kasy, na dobry początek.
                                        Kochanka jeśli byłaby, to powinna to zrozumieć, wiedziałaby od początku ze nie będzie łatwo, i w jakich warunkach rozpoczęła znajomość. Zresztą razem zawsze da się coś wykombinować, jak są dobre chęci, a poza tym jest motywacja, big motywacja, bo to co nowe bardziej motywuje. I, oby nie przedobrzyć z fantazją...tego życzę ludziom na nowej drodze, bo oczekiwania czasami rozmijają się z realem i robi się kanał. Myślę, że właśnie tutaj trzeba mieć mocne nerwy i dobry kontakt z realem;)
                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 16:58
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > Najlepiej gdyby odpalil do tego miotle z bialej szalwii i zrobil okadzanie pomi
                                    > eszczen ;-) Zartuje. Co tu duzo rozkmniniac, jak chce sie bzykac czesciej z koc
                                    > hanka, to niestety ale musi pojsc do budynku sadu okregowego, drugie drzwi po p
                                    > rawej z napisem "wydzial cywilny". Inne czary- mary nie zadzialaja obawiam sie.

                                    No ale nawet gdyby plan obejmowal przejscie sie do wydzialu cywilnego sadu okregowego, to ktos by mogl mu szepnac slowko na odwage. Ktos moglby moze nawet rozwiazac sprawe w sposob nie bedacy w mocy Sabata. Mozna by np szepnac slowko innym osobom tak by ciag zupelnie niespodziewanych zdarzen zwanych przypadkiem doprowadzil do miejsca, w ktorym Sabat chcial by sie znalezc. Wierz Mabelle albo i nie wierz ale ja boje sie pragnac, wole zyc beznadziejnie niz sterowac pragnieniami swoim losem. Nie chce brac odpowiedzialnosci i nie wiem tez jaka cena tego wszystkiego i kto placi. Jesli jednak jest calkowicie pewien niech pragnie, niech bardzo pragnie, niech tym zyje i niech sobie to wyobraza. Tyle moge doradzic od siebie ale nie wiem czy u niego to zadziala. Nie wiem zupelnie od czego to zalezy.
                                    • mabelle2000 Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 17:21
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Wierz Mabelle albo i
                                      > nie wierz ale ja boje sie pragnac, wole zyc beznadziejnie niz sterowac pragnie
                                      > niami swoim losem. Nie chce brac odpowiedzialnosci i nie wiem tez jaka cena teg
                                      > o wszystkiego i kto placi.

                                      Niemoc akurat rozumiem bardzo dobrze. Jest jednym z objawow depresji.
                                      • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 10.02.17, 01:55
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > Niemoc akurat rozumiem bardzo dobrze. Jest jednym z objawow depresji.

                                        Ale ja nie ma depresji Mabelle. Dla mnie depresja jak i kazda choroba psychiczna bylaby taka sama wymowka jak dla Ciebie gospodarka hormonalna kobiet.
                                    • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 10.02.17, 00:20
                                      > Jesli jednak jest calkowicie pewien niech pragnie, niech bardzo pragnie,
                                      > niech tym zyje i niech sobie to wyobraza.

                                      To jest dobra rada i ta stopka Urqu (niezależnie kto jest jej autorem) ma tu 100% zastosowania.

                                      Dorzucę tylko troche Kłapouchego: czasem fajniej jest zyc w lekkim niedosycie, troche jak Dyzio ktory obserwuje łakomie chmurki w kształcie lodów waniliowych, niz sie nasycić. Gogol prawdopodobnie bedzie tu tym mentorem, ktory swoje współdzielenie łazienki, podatków, diety i kropli do oczu dzieli z jedna kobieta, a akumulatory ładuje z inna.

                                      Tak, ze Sabat zgadzam sie z Kitty w temacie sprawczości nastawienia, ale wziąłbym pod mikroskop pierwsza czesc (jeśli) niz druga (niech). W końcowym rozrachunku pozycja lekko niedopieszczone marzyciela moze sie dla Ciebie okazać daleko przyjemniejsza niz rozbijacza rodzin, osierociciela dziatek, tarczy strzelniczej do plucia. No ale moze warto ścigać swoje szczęście nie gubiąc uczciwości, wiec w razie czego, jakbys sie rozwodził itd to powodzenia.
                                      • mabelle2000 Re: Kolejne martwe lozko 10.02.17, 00:35
                                        proteinowy.na.chwile napisał:

                                        > W końcowym rozrachun
                                        > ku pozycja lekko niedopieszczone marzyciela moze sie dla Ciebie okazać daleko
                                        > przyjemniejsza niz rozbijacza rodzin, osierociciela dziatek, tarczy strzelnicze
                                        > j do plucia.

                                        He, he najpierw siedem lat mu doradzali jak wyruchac niechetna zone, teraz siedem lat mu beda doradzac jak przy niechetnej zonie ruchac kochanke ;-)
                                      • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 10.02.17, 02:12
                                        proteinowy.na.chwile napisał:

                                        niz rozbijacza rodzin, osierociciela dziatek, tarczy strzelnicze
                                        > j do plucia.

                                        Ale to nie jest problem dla Sabata. To jest problem dla Ciebie. Swoja droga dziwne, jakbys nie mieszkal na obczyznie. A moze to jedynacy nie maja takich problemow, a ludzie z wiekszych rodzin sa bardziej stadn-byczajwi. Pamietam jak mi jeden zonaty kochanek opowiadal w lozku jaki to jego brat jest zalosny, bo na kazda rodzinna impreze przychodzi z inna dziewczyna, jakby nie mogl po prostu ich tak przestac przyprowadzac poki nie zdecyduje sie na jedna poslubiona, a nie tak ich matce taka przykrosc robic w ich chrzescijanskim domu rodzinnym ;)
                                        • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 10.02.17, 02:13
                                          'stadno-obyczajowi' mialo byc, a teraz spac ;)
                                        • zawle Re: Kolejne martwe lozko 10.02.17, 04:25
                                          hello-kitty2 napisała: Pamietam jak mi j
                                          > eden zonaty kochanek opowiadal w lozku jaki to jego brat jest zalosny, bo na ka
                                          > zda rodzinna impreze przychodzi z inna dziewczyna, jakby nie mogl po prostu ich
                                          > tak przestac przyprowadzac poki nie zdecyduje sie na jedna poslubiona, a nie t
                                          > ak ich matce taka przykrosc robic w ich chrzescijanskim domu rodzinnym ;)

                                          Hehe...poziom abstrakcji wysoki:)) Też mam taką historię:)) Będąc na randce ze swoim byłym chłopakiem ( żona, 3 synów) wysłuchałam opowieści jakiego ma znajomego-chuja. Żona mu zmarła parę miesięcy temu i ten nawet nie doczekał do roku żałoby, tylko przed terminem się zaczął z drugą prowadzać:)) Ale jego przecież nadal żyje;) Niestety sam też terminu nie zachował bo po miesiącu od śmierci swojej pisał już do mnie. Jak to jest możliwe że ludziom się aż tak nie lepią zasady z nimi samymi?
                                          • zawle Re: Kolejne martwe lozko 10.02.17, 04:47
                                            A swoją drogą trochę w temacie, czemu tak ale inaczej;)

                                            www.cda.pl/video/138285be

                                            W jednym filmie Tom biegał z siurem na wierzchu:)) Niski taki a ma malucha:((( Trochę mniej wiarygodny już się dla mnie zrobił:))
                                            • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 10.02.17, 06:09
                                              zawle napisała:

                                              > W jednym filmie Tom biegał z siurem na wierzchu:)) Niski taki a ma malucha:(((
                                              > Trochę mniej wiarygodny już się dla mnie zrobił:))
                                              -------
                                              A ty myslisz ze dlaczego on we wszystkich filmach taki chmurny chodzi?
                                              • zawle Re: Kolejne martwe lozko 10.02.17, 06:11
                                                Żeby było widać że ma pełne usta? :))
                                        • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 10.02.17, 09:47
                                          > Ale to nie jest problem dla Sabata. To jest problem dla Ciebie. Swoja droga dziwne, jakbys nie mieszkal na obczyznie. <

                                          Czemu na obczyźnie cos zmienia? Ty byś była inna w Polsce (nie licząc takich rzeczy jak doły z powodu np braku pracy czy dostępu do aborcji)?
                                          • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 12.02.17, 14:39
                                            proteinowy.na.chwile napisał:

                                            > Czemu na obczyźnie cos zmienia? Ty byś była inna w Polsce (nie licząc takich rz
                                            > eczy jak doły z powodu np braku pracy czy dostępu do aborcji)?

                                            Nie wiem od czego zaczac, a to ciekawy temat. Obczyzna zmienia wszystko (moja obczyzna, moze Twoja jest inna, nie znam sie). Wolnosc, to poczulam na poczatku. Poczucie, ze wszystko ma sens. Ze nie ma juz tak jak w Polszy, ze jestes pogrzebany na zawsze w jakims schemacie. Jak to pisales? "rozbijacza rodzin, osierociciela dziatek, tarczy strzelniczej do plucia". Nie ma tu tego, nie ma. Nie przynos tego tu, to bylo w tamtej rzeczywistosci. Tutaj tego nie ma. Rozumiesz, ze mozesz zyc, jak chcesz, a ludzie sa w stanie to zrozumiec? Masowo, a nie jakies ciche ukryte podziemia wyjatki. A nie wleczesz przed swiat to zacofanie. Wez schowaj to ukryj czy nasiaknales tym i juz sie nie da uciec? To chociaz nie przekazuj nastepnemu pokoleniu.
                                            • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 12.02.17, 21:21
                                              > Nie przynos tego tu, to bylo w tamtej rzeczywistosci. Tutaj tego nie ma. Rozumiesz, ze mozesz zyc, jak chcesz, a ludzie sa w stanie to zrozumiec? <

                                              Cos jest w tym co mowisz, mój najlepszy kumpel do dziś, po dekadzie w UK na niemal każde zjawisko mowi: "Ha! Tu nie jest Polska". Nawet takie, ktore jestem pewien w Polsce sa nie gorsze. Jako ze juz dawno wylazłem z utytłanej gnojem wiochy - znam ten mechanizm. Nie pisze sie na to, mam dosc innych kompleksów.

                                              Pod tym względem różnię sie i od Ciebie i od mojego kumpla. W sprawach związkowych ograniczam sie sam. Jezeli juz to wlasnie w Polsce pozwalałem sobie na bardzo dyskusyjne zagrania, w rodzaju przypinania poroża znajomym. (chuj tam papierek, ważne sa uczucia). Wlasnie zastanawiam sie, co Cie tam dokładnie ograniczało? Ze ktos cos powie? Bez jaj.

                                              Jestem juz stary. Nie bardzo ale na tyle, zeby mieć centralnie w dupie opinie rodziny czy znajomych. Jezeli mam jakiś ideał do dążenia, albo chociaż patrzenia w jego kierunku, to to jest coś do czego sam doszedłem. Nikomu nie wciskam ale odebrać sobie tez nie dam. Kościołkowi, lewaki, prawaki, znajomi, rodzina - moga mnie cmoknąć w słone niedogolone kule :)
                                              • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 13.02.17, 01:00
                                                proteinowy.na.chwile napisał:

                                                Wlasnie zastanawiam sie, co Cie tam dokładnie ograniczał
                                                > o? Ze ktos cos powie? Bez jaj.

                                                Damsko-mesko/zwiazkowo? Tylko jedno: tusza ;-)

                                                > Kościołkowi, lewaki, prawaki, znajomi, rodzina - mo
                                                > ga mnie cmoknąć w słone niedogolone kule :)

                                                Slone? Spociles sie? ;)

                                                Dobra, wybralam tylko rzeczy do posmiania sie. Reszte przeczytalam b.dokladnie i zapamietalam.
                                                • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 13.02.17, 01:16
                                                  > Slone? Spociles sie? ;)

                                                  No nie wiem jak smakują jajka, opisz :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 13.02.17, 22:21
                                                    :) Nie wierze,ze pytasz mnie. Sa miekkie, bez smaku, leiste, milutkie, a penis jest alabastrowy, sperma jest cierpka, pot jest slony, sluz jest mega sliski, pupa jest delikatna, miesnie sa twarde, wlosy pachna, zarost jest raniacy, skora jest ciepla, a usta sa miekkie. A jakie sa piersi? Piersi sa pelne. O cipce nie wiem nic.
                                                • sea.sea Re: Kolejne martwe lozko 13.02.17, 23:30
                                                  Ja z kolei nie mogę wyjść z zadziwienia: gdzie znajdowałaś w ilościach hurtowych panów, którym przeszkadzała ta rzekoma tusza :))
                              • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 15:48
                                sabat3 napisał:

                                > zawle napisała:
                                >
                                > > Lub zdrada....takie obejście. Ale czy podnosi poczuci
                                > > e szczęścia? Ja się czułam mega chujowo.
                                >
                                > A ja sie czuje o wiele lepiej niz przedtem, chociaz mogloby byc lepiej - to jas
                                > ne. Dla mnie - lepiej tak, niz wcale. Pewnie - chcialbym zyc skromnie, samodzie
                                > lnie i moc sie z Nia spotykac znacznie czesciej. To by bylo juz bardzo dobrze.

                                bardzo dobrze nie jest nigdy dane na zawsz, zawsze bardzo staje się dobre po jakimś czasie. Marzenia o lepszym, mogą cię pozbawić radości z tego co najlepsze w tej sytuacji, a najlepsze to w tej chwili to, że kogoś lubisz, a może bardziej nawet i kochasz. Ciesz się tym, bo to najlepsze, najlepszy seks, najlepsze emocje. Życzę ci szczęścia oczywiście na "dużą skalę" ale, szkoda byłoby skoncentrować się na przeszkodach, które smucą a nie masz na nie wpływu w tej chwili. Tak myślę. Ciesz się. Co będzie jutro to będzie
                    • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 12.02.17, 16:54
                      sabat3 napisał:

                      > .
                      >
                      > To na pierwszy rzut oka wydaje sie byc logiczne.
                      > Wydaje sie, bo zycie zaskakujaco czesto zadaje temu klam. Czasem cechy, ktore w
                      > ydaja sie byc obiektywnie dyskwalifikujace, w praktyce pomagaja stworzyc zgrany
                      > zwiazek. Posuwajac sie do skrajnosci - zwiazki sado-maso, pary uzaleznionych o
                      > d alkoholu/narkotykow, kobitka z nieopanowanym pragnieniem zdrad i cuckold itd

                      Chyba się z choinki urwałeś.


                      > . W wariancie z mainstreamowym partnerem - totalnie destrukcyjne.
                      > Przeciwnie - cech, ktore obiektywnie uniemozliwiaja stworzenie zwiazku jest mni
                      > ej niz by nam sie wydawalo. Prawie zawsze da sie znalezc jakies satysfakcjonuja
                      > ce uzupelnienie.
                      > A porozumienie na plaszczyznie seksualnej jest moim zdaniem elementem zupelnie
                      > podstawowym, zeby zwiazek mogl zagrac - tutaj wszelkie niedopasowania zemszcza
                      > sie w sposob spektakularny.
                      > Ludzie powinni szukac partnerow o zblizonym libido. Albo chociaz ukladu, ktory
                      > umozliwi jego rozladowanie.

                      Oj sabat, sabat a jak jutro odkryjesz, że jesteś gejem?

                      "You can't dictate to a woman what should make her feel sexy" Dita Von Teese
                  • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 07:24
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > :) myli ci się "chłodny proces poznawczy" z chłodnym traktowaniem współuczestni
                    > ków kontaktów intymnych. Na dodatek roisz sobie, że to ma coś wspólnego z myśle
                    > niem. Zamiast trudnej sztuki właściwego działania- zrezygnujmy z działania.
                    > Po pierwsze: nie ma myślenia wolnego od schematów, popędów i emocji. Po drugie
                    > : tylko akceptacja swoich potrzeb i emocji a nie ich sabotowanie pozwala urucho
                    > mić jakikolwiek proces poznawczy.konflikty wewnętrzne są sygnałem braku synergi
                    > i między potrzebami, przekonaniami i pragnieniami. To są w zasadzie podstawy ps
                    > ychologii.
                    -------
                    Fajnie że się nie obraziłaś i kontynuujesz polemikę, ale może nie używajmy już chwytów erystycznych? Błędnie rozszerzasz moją wypowiedź, żeby ją obalić. Proces myślenia na pewno nie jest w pełni autonomiczny i poddaje się emocjom i innym wpływom, ale jednak daje szansę na spojrzenie na siebie i swoją relację z pewnego dystansu, Czasem, aby usprawnić ten proces poznawczy, który w skrajnych sytuacjach może być już zupełnie zainfekowany toksycznością relacji w której się tkwi trzeba zasięgnąć porady przyjaciół, psychologa czy anonimowych nicków z forum BSwM. Podam jakiś durny przykład, bo może niejasno się wyraziłem. Poznajesz faceta - przystojny, inteligentny, bogaty i podobasz mu się. Serduszko i cipuchna mówią "si". Uruchamiasz myślenie. Hm. Jest członkiem gangu obcinaczy placów. Pewnie mi nic nie obetnie, ale wcześniej czy później trafi do pierdla, bo to jednak prymitywna gangsterka jest a nie jakieś inteligentne machinacje pod parasolem. Next.


                    > Tak, tą są jakieś bzdury płynące z twojego uproszczonego obrazu świata okraszon
                    > ego dawką butnej ignorancji.
                    > Jeśli chodzi o mnie- zupełnie nie odczuwam imputowanych mi ciągot:). Nie rozumi
                    > em też posiadania abstrakcyjnej potrzeby związku w oderwaniu od konkretnej osob
                    > y. Ja jestem mało związkową osobą mocno niezależną, skupioną na pracy. Jednak n
                    > ie wszyscy ludzie są tacy sami wont. Rozumiem logikę wspólnoty, rodziny. To są
                    > piękne rzeczy.
                    -----
                    Ok. Rozumiem. Idea rodziny piękna rzecz.

                    > Co do "farmazonów". Związki są chujowe bo chujowi są ludzie którzy je tworzą.Ni
                    > e są chujowe same w sobie. Nie przeceniajmy niedopasowania zrzucając z siebie o
                    > dpowiedzialność. Fakt, że wyjmiesz z jednego związku chujową postać i włożysz w
                    > nowy niczego nie zmieni. Ona będzie dalej psuła. Warto wyciągnąć wnioski na il
                    > e to są problemy moje, twoje czy wspólne.
                    --------
                    Nie do końca się zgadzam. Oczywiście, w chujowych związkach tkwią chujowi ludzie, bo jakby nie byli chujowi to by w nich nie tkwili. Tyle, że wiele osób ma chęć i szansę przestać być chujowymi. Ale żeby przestać być chujowi i, być może wejść w związek niechujowy, muszą wyjść ze związku chujowego. Niektórym się to udaje, innym nie, ale nie kojarzę, żeby ktokolwiek tkwiąc w chujowym związku, przestał być chujowy. Oczywiście, możemy dyskutować jaki związek jest chujowy, a jaki nie jest. Moim zdaniem związek autorki jest chujowy jak... chuj.
                    • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 07:33
                      Jeszcze a propos polemiki, to niedawno obejrzałem niesamowitą polemikę eksperta od herbaty z "ekspertem" od herbaty z tvnu. No naprawdę, jakbyśmy tak umieli w Polszy wszyscy ze sobą rozmawiać, to byśmy byli szczęśliwi jak bonobo :)
                      www.cda.pl/video/1242750ac?wersja=1080p
                    • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 12.02.17, 13:05
                      wont2 napisał:

                      > -------
                      > Fajnie że się nie obraziłaś i kontynuujesz polemikę, ale może nie używajmy już
                      > chwytów erystycznych? Błędnie rozszerzasz moją wypowiedź, żeby ją obalić. Proce
                      > s myślenia na pewno nie jest w pełni autonomiczny i poddaje się emocjom i innym
                      > wpływom, ale jednak daje szansę na spojrzenie na siebie i swoją relację z pewn
                      > ego dystansu, Czasem, aby usprawnić ten proces poznawczy, który w skrajnych syt
                      > uacjach może być już zupełnie zainfekowany toksycznością relacji w której się t
                      > kwi trzeba zasięgnąć porady przyjaciół, psychologa czy anonimowych nicków z for
                      > um BSwM. Podam jakiś durny przykład, bo może niejasno się wyraziłem. Poznajesz
                      > faceta - przystojny, inteligentny, bogaty i podobasz mu się. Serduszko i cipuch
                      > na mówią "si". Uruchamiasz myślenie. Hm. Jest członkiem gangu obcinaczy placów.
                      > Pewnie mi nic nie obetnie, ale wcześniej czy później trafi do pierdla, bo to j
                      > ednak prymitywna gangsterka jest a nie jakieś inteligentne machinacje pod paras
                      > olem. Next.

                      Tu pełna zgoda, gdyby nicki z forum traktowały swoje opinie jako subiektywne, zainfekowane przykładami relacji w jakich same się znajdują oraz emocjami, które popychają je do prób obrażania osób o opiniach odmiennych. Wówczas autorka miałaby szanse przemyśleć to w świetle różnych punktów widzenia. Niestety niektóre nicki na forum próbują forsować pewną wersję jako oczywistą oczywistość z zajadłością która dystansu nie zwiastuje.. I tu mamy czynnik braku dystansu do własnych doświadczeń rzutujący na ocenę poczynań innych niestety.

                      > > >> > Ok. Rozumiem. Idea rodziny piękna rzecz.

                      To wiesz, nie jest tylko idea. Ludzie robią to od dawna. Twierdzisz że to zbiorowa halucynacja?
                      >
                      > > Co do "farmazonów". Związki są chujowe bo chujowi są ludzie którzy je two
                      > rzą.Ni
                      > > e są chujowe same w sobie. Nie przeceniajmy niedopasowania zrzucając z si
                      > ebie o
                      > > dpowiedzialność. Fakt, że wyjmiesz z jednego związku chujową postać i wło
                      > żysz w
                      > > nowy niczego nie zmieni. Ona będzie dalej psuła. Warto wyciągnąć wnioski
                      > na il
                      > > e to są problemy moje, twoje czy wspólne.
                      > --------
                      > Nie do końca się zgadzam. Oczywiście, w chujowych związkach tkwią chujowi ludzi
                      > e, bo jakby nie byli chujowi to by w nich nie tkwili. Tyle, że wiele osób ma ch
                      > ęć i szansę przestać być chujowymi. Ale żeby przestać być chujowi i, być może w
                      > ejść w związek niechujowy, muszą wyjść ze związku chujowego. Niektórym się to u
                      > daje, innym nie, ale nie kojarzę, żeby ktokolwiek tkwiąc w chujowym związku, pr
                      > zestał być chujowy. Oczywiście, możemy dyskutować jaki związek jest chujowy, a
                      > jaki nie jest. Moim zdaniem związek autorki jest chujowy jak... chuj.
                      >

                      Wont, nie widzę logiki w twojej wypowiedzi.

                      Związek to gra zespołowa. Podobnie jak seks. Jak chcesz przestać być chujowy w łóżku przestając uprawiać seks? Myślisz że gdyby twoja chujowość samemu ci przeszkadzała - to byś jej nie zmienił?

                      "You can't dictate to a woman what should make her feel sexy" Dita Von Teese
            • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 08:04
              > uzywalem serducha i kutasiny jako zrodla rad i madrosci zyciowych i slabo na tym wychodzilem, bo one niestety stosuja metode riserczu ziemkiewiczowskiego <

              :D

              Dobrze ze wróciłeś.
        • urquhart Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 07:49
          >wont2 napisał:
          ię sobą. Nikt nie da ci gwarancji, że znajdziesz szczęście z innym mężczyzną, a
          > le wszyscy chyba mogą ci zaręczyć (z wyjątkiem that bich is sick, ale to, nomen
          > omen, chora dziwka jest), że z obecnym szczęścia i spełnienia nie znajdziesz

          I juz sie nie zgadza bo ja pisalem jak bitch też.
          Tylko ona napisała duzo celniej.
          • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 10:53
            urquhart napisał:

            > I juz sie nie zgadza bo ja pisalem jak bitch też.
            > Tylko ona napisała duzo celniej.
            ------
            Przepraszam, ze cie pominalem. Oczywiscie nieumyslnie. Na swoje usprawiedliwienie mam, ze sam przyznales, ze napisales duzo mniej celnie niz bitch. I pewnie dlatego akurat we mnie nie trafilo.
            • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 11:14
              wont2 napisał:

              > urquhart napisał:
              >
              > > I juz sie nie zgadza bo ja pisalem jak bitch też.
              > > Tylko ona napisała duzo celniej.
              > ------
              > Przepraszam, ze cie pominalem. Oczywiscie nieumyslnie. Na swoje usprawiedliwien
              > ie mam, ze sam przyznales, ze napisales duzo mniej celnie niz bitch. I pewnie d
              > latego akurat we mnie nie trafilo.

              Jeszcze całkiem sprawiedliwie - Proteinowy wyraził opinię na temat związku autorki, którą chyba można by zakwalifikować w umiarkowany kagizm, ale nie wiem czy tutaj to się liczy.
              • zyg_zyg_zyg Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 11:29
                Proteinowy przecież napisał, że jest już pozamiatane. To umiarkowany kagizm?
                • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 15:59
                  Czesc zyg. Dobrze kojarzysz. Ale zeby byc ścisłym - nie mowie, ze nie da sie tak zyc. Pewnie stad kagizm. Z tego co pamietam Ty tez po grudzie?
                  • zyg_zyg_zyg Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 16:50
                    Po grudzie? Znaczy, że u mnie też bryndza? Nie do końca. U mnie od jakiegoś czasu raczej taki CHAD seksualny. Fazy euforii przetykane dołami. Albo i odwrotnie :-)
                    • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 17:32
                      Aaa, to wiem (proteinowy skrobie sie po brodzie i wyglada jakby jednak nie wiedział), cos jak bi-polar?

                      Takie cos Google znalazł: www.chadresearch.co.uk/2016/11/30/chad-seminar-mental-health/
                      • zyg_zyg_zyg Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 18:22
                        Coś jak. Jasne, że nie dokładnie, bo to przecież bardzo poważna choroba. W tym sensie tylko, że swoje obecne życie seksualne oceniam dość skrajnie. I że te skrajności zmieniają mi się stosunkowo często.
                      • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 20:29
                        proteinowy.na.chwile napisał:

                        > Aaa, to wiem (proteinowy skrobie sie po brodzie i wyglada jakby jednak nie wied
                        > ział), cos jak bi-polar?
                        >
                        > Takie cos Google znalazł: www.chadresearch.co.uk/2016/11/30/chad-seminar-mental-health/
                        -------
                        CHAD we wpisie zyg to nie skrot od "Centre for Health And Development" z twojego linka tylko skrot od "Choroba Afektywno-Dwubiegunowa". Tak sie jednak zabawnie zlozylo, ze zalinkowales info o tym, ze ten pierwszy, angielski, CHAD zorganizowal semianarium o tym drugim, polskim, CHAD-zie :)
                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 21:06
                    proteinowy.na.chwile napisał:

                    > Z tego co pamietam Ty tez po grudzie?

                    Z moich folderow (w razie czego Zyg koryguj/uaktualniaj): Zyg nigdzie/nigdy nie zglaszala zastrzerzen/zazalen do swojego mazenskiego seksu. Zatem pytanie zupelnie nietrafione. Zawsze podkreslala, ze b.kocha meza, jest szczesliwa mezatka, w dyskusji z Mabelle otarla sie nawet o romantyczne 'nie mogle bez niego zyc'. Jedyny minus jaki wylapalam to, ze maz Zyg nie lubuje sie w rozmowach o seksie innych ludzi (czyli w rozmowach typowych dla tego forum) tylko preferuje go uprawiac z Zyg. Co, dla porownania, Wont uznal za jak najbarbardziej normalne.
                    • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 21:49
                      Oj kitty, po cholerę ci łeb pojemny jak szafa pancerna, skoro nie potrafisz dokładnie przeczytać zawartych w niej dokumentów? ;)

                      Po pierwsze, pytanie nie było nietrafione co potwierdziła odpowiedź na to pytanie.

                      Po drugie, podzielę się moją amatorską psychoanalizą. Niestety, ponieważ nie mam tak pojemnej szafy, opieram swoje wnioski tylko na fragmentach dokumentacji ale za to z większą dbałością o ich analizę. Zwracałem również większą uwagę na to nie co zyg pisze, tylko jak pisze. No i moje wnioski są następujące, choć w sumie oczywiste i banalne: nie wiem czy zyg kocha męża, ale czuje do niego olbrzymią wdzięczność i przywiązanie bo dał jej miłość, bezpieczeństwo i stabilizację po emocjonalnym i psychicznym rozpierdolu zafundowanym przez poprzednika. Jednocześnie odczuwa niedosyt, bo tęskni za wcześniejszymi dużo silniejszymi emocjami. Jest jednak z jednej strony zbyt mądra i uczciwa a z drugiej strony boi się tej swojej ciemniejszej strony, żeby coś wywinąć. I tylko raz na jakiś czas przychodzi myśl, zwątpienie, że to już wszystko.

                      Odnośnie do twojego cytatu mojej wcześniejszej wypowiedzi to nie pamiętam, ale chyba to raczej niekontrowersyjne jest, że uznałem za jak najbardziej normalne, że lepiej uprawiać seks z zyg niż rozmawiać o seksie innych ludzi :)
                      • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 22:56
                        wont2 napisał:

                        Zwracałem również większą uwagę na
                        > to nie co zyg pisze, tylko jak pisze.

                        Tak zwracales, ze jak Ci zwrocilam uwage na nicka Zyg, to odpowiedziales, ze nie wiesz kto to jest (=nie zwrociles w ogole uwagi na takiego nicka), a teraz przyszedles mnie pouczac. Tak samo (mialam Ci tego oszczedzic ale sam sie prosisz) jak ostatnio przekonywales Bitch, ze bylbys wniebowziety i bardzo, bardzo szczesliwy gdyby Bitch zechciala pisywac na tym forum wiecej, bo bardzo, bardzo ja lubisz (choc linkowalam, zes dwulicowy ale wiadomo ta podla Kitty dolki kopie), po czym jak tylko sie zjawila i napisala zaledwie pare postow, to uraczyles ja 'chora suka'. O taki jestes! Tylko, ze Bitch nie jest glupia.

                        A w temacie moich archiwow vs Twojej intuicji, Zyg moze sama sporostowac i np przyznac sie, ze jej malzenstwo i zycie seksualne to niewypal i ze juz nie kocha meza, to sobie o tym podyskutujemy ;-) Zapraszam.

                        --
                        'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                        • lybbla Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 23:19
                          hello-kitty2 napisała:

                          Przypomniałaś mi czasy budzącej się we mnie seksualności. To było chyba w starszakach.

                          > Tak zwracales, ze jak Ci zwrocilam uwage na nicka Zyg, to odpowiedziales, ze ni
                          > e wiesz kto to jest (=nie zwrociles w ogole uwagi na takiego nicka), a teraz pr
                          > zyszedles mnie pouczac.

                          Tak był zaślepiony Twymi cyckami, że wyparł się Zyg. Klasyka.

                          > Tak samo (mialam Ci tego oszczedzic ale sam sie prosisz
                          > ) jak ostatnio przekonywales Bitch, ze bylbys wniebowziety i bardzo, bardzo szc
                          > zesliwy gdyby Bitch zechciala pisywac na tym forum wiecej, bo bardzo, bardzo ja
                          > lubisz (choc linkowalam, zes dwulicowy ale wiadomo ta podla Kitty dolki kopie)
                          > , po czym jak tylko sie zjawila i napisala zaledwie pare postow, to uraczyles j
                          > a 'chora suka'. O taki jestes! Tylko, ze Bitch nie jest glupia.

                          Ale akurat ta suka jest chora. Do głupoty się nie przyznaje.

                          > A w temacie moich archiwow vs Twojej intuicji, Zyg moze sama sporostowac i np p
                          > rzyznac sie, ze jej malzenstwo i zycie seksualne to niewypal i ze juz nie kocha
                          > meza, to sobie o tym podyskutujemy ;-) Zapraszam.

                          A Ty myślisz, że Zyg nie jest odporna na tortury? O jak się mylisz.
                          • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 23:37
                            lybbla napisał:

                            > A Ty myślisz, że Zyg nie jest odporna na tortury? O jak się mylisz.

                            Gubie sie w przeczeniach. Ale wiem, ze Zyg jest odporna na tortury. Niemniej oceniam za duza podlosc manipulanctwo typu 'nie wiem czy Zyg kocha meza' po tym wszystkim, co ona tu o nim i swoim malzenstwie napisala. Oczywiscie wiem czemu to ma sluzyc i dlatego oceniam to jako bardzo niskie. Jesli kiedys pokochalbym mezczyzne, to chcialabym go kochac tak, jak Zyg kocha meza. Nie bala sie nawet Mabelle. To byla sciema? NIe wierze.
                            • lybbla Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 00:23
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Gubie sie w przeczeniach. Ale wiem, ze Zyg jest odporna na tortury. Niemniej oc
                              > eniam za duza podlosc manipulanctwo typu 'nie wiem czy Zyg kocha meza' po tym wszystkim, co ona tu o nim i swoim malzenstwie napisala.

                              Wzrusza mnie dobroć Twego serca.

                              > Oczywiscie wiem czemu t
                              > o ma sluzyc i dlatego oceniam to jako bardzo niskie.

                              Oj tam. Wont poleciał estymatorem najwiekszej wiarygodnosci.
                              Na szczesliwych malzenstwach sie nie zna. Te sa jak wyspa białych karłów na diagramie HR. Wont siedzi w ciągu głownym.

                              > Jesli kiedys pokochalbym m
                              > ezczyzne, to chcialabym go kochac tak, jak Zyg kocha meza. Nie bala sie nawet M
                              > abelle.

                              Tak, Twoja argumentacja do mnie trafia. Nawet ja drżę przed Mabelle.

                              > To byla sciema? NIe wierze.

                              Skłaniam się ku Twojej interpretacji, ale ponieważ Zyg jest odporna na tortury
                              i nie możemy skonstruować doświadczenia rozstrzygającego w jakim stanie jest jej układ,
                              to musimy brać wersję Wonta pod uwagę przypisując tej wersji mniejsze prawdopodobieństwo.
                              • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 00:38
                                lybbla napisał:

                                > Skłaniam się ku Twojej interpretacji, ale ponieważ Zyg jest odporna na tortury
                                > i nie możemy skonstruować doświadczenia rozstrzygającego w jakim stanie jest je
                                > j układ,
                                > to musimy brać wersję Wonta pod uwagę przypisując tej wersji mniejsze prawdopod
                                > obieństwo.

                                "Uklad"... chyba jednak inaczej przypisales to pradopodobienstwo. A ja stawiam na milosc.
                                • lybbla Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 00:52
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > "Uklad"... chyba jednak inaczej przypisales to pradopodobienstwo.

                                  Sprawdzałem czego Cię na tych studiach nauczyli.

                                  > A ja stawiam na milosc.

                                  Ty stawiasz na miłość, Wont na stabilność a ja nie stawiam tylko opisuję.
                            • mabelle2000 Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 01:43
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Jesli kiedys pokochalbym m
                              > ezczyzne, to chcialabym go kochac tak, jak Zyg kocha meza.

                              A kto Ci Kicia broni jakiegos mezczyzne pokochac? Bierz i kochaj. Milosc to w koncu swiadoma decyzja, dzialanie, wybor.
                              Inna sprawa, czy * seks jak dwubiegunowa* miesci sie w tej Twojej definicji milosci. I czy wyidealizowany obrazek, ktory sobie w glowie stworzylas jest dokladnie tym, ktory chcialabys w zyciu realizowac. Sprawdz najpierw moze co to jest ta dwubiegunowa i na co sie piszesz, bo obawiam sie, ze Zyg nie zartowala.

                              . Nie bala sie nawet M
                              >Mabelle

                              Wzruszajace:-) O ile dobrze pamietasz tamta dyskusje, to ja probowalam wcisnac Zyg, ze z chwila odejscia meza zniknie jej szczescie. I to ona sie zaklinala, ze nic podobnego, bo ona tak czy tak bedzie szczesliwa. Wiec raczej na pewno nie twierdzila, ze zyc bez meza nie moze.
                              I dodam po raz kolejny- zycze wszystkim malzenstwom jak najlepiej. To na wypadek, gdybys znowu miala jakies watpliwosci.
                              • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 06:17
                                Opcja dwubiegunowa w relacji damsko-meskiej generuje najsilniejsze przywiazanie, chyba ze te bieguny dobrego seksu/okazywania pozytywnych uczuc z czasem maleja niemal do zera, a bieguny czarnej dupy rozciagaja sie w nieskonczonosc.
                                Ja nikomu takiej milosci nie zazdroszcze, to bezustanne cierpienie. W dodatku uniemozliwiajace wyrwanie sie z matni.
                                Nie wiem czy Zyg doswiadcza czegos takiego, byl.czas, ze ja przeszedlem podobny kolowrotek uczuciowy. Nie polecam.
                                Spokojne, stabilne uklady sa najlepsze.
                                • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 08:51
                                  sabat3 napisał:

                                  > Opcja dwubiegunowa w relacji damsko-meskiej generuje najsilniejsze przywiazanie
                                  > , chyba ze te bieguny dobrego seksu/okazywania pozytywnych uczuc z czasem malej
                                  > a niemal do zera, a bieguny czarnej dupy rozciagaja sie w nieskonczonosc.
                                  > Ja nikomu takiej milosci nie zazdroszcze, to bezustanne cierpienie. W dodatku u
                                  > niemozliwiajace wyrwanie sie z matni.
                                  > Nie wiem czy Zyg doswiadcza czegos takiego, byl.czas, ze ja przeszedlem podobny
                                  > kolowrotek uczuciowy. Nie polecam.
                                  > Spokojne, stabilne uklady sa najlepsze.

                                  Nastepny z 'ukladem' ;-)
                                  Tez mam fajny, spokojny uklad ale na Boga nie bede tego nawet stawiac kolo malzenstwa Zyg. Chyba, ze jest cos, o czym nie wiem. O chorobach psychicznych nie wiem nic i wolalabym zeby tak pozostalo ;) Dla nnie podstawowe pytanie brzmi: kocha czy nie kocha? A jestem pewna, ze kocha. Najwyzej niech zaprzeczy. Bo ze Ty Sabat nie kochasz zony czy ja 'meza' no to wiadomo wiec i Ty i ja mamy 'uklady'.
                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 10:07
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > Nastepny z 'ukladem' ;-)
                                    > Tez mam fajny, spokojny uklad ale na Boga nie bede tego nawet stawiac kolo malz
                                    > enstwa Zyg. Chyba, ze jest cos, o czym nie wiem. O chorobach psychicznych nie w
                                    > iem nic i wolalabym zeby tak pozostalo ;) Dla nnie podstawowe pytanie brzmi: ko
                                    > cha czy nie kocha? A jestem pewna, ze kocha. Najwyzej niech zaprzeczy. Bo ze Ty
                                    > Sabat nie kochasz zony czy ja 'meza' no to wiadomo wiec i Ty i ja mamy 'uklady

                                    Ale ja nie powiedzialem, ze mam lepiej niz Zyg.
                                    Mowiac o stabilnych ukladach, mialem na mysli sfere marzen. I nie mowilem o "zonie". Tutaj juz nie ma nic.
                                • zyg_zyg_zyg Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 11:57
                                  O do chuja :-) Włóżcie mi wszystkie flaczki z powrotem do środka, poukładajcie równo i strzelcie jakiś ładny szew.

                                  Najpierw o tym, co napisałam kiedyś w rozmowie z Mabelle. Zaprzeczyłam tylko jej tezie, że niemożliwe jest szczęście człowieka w związku, jeśli bez związku nie czuł szczęścia. Nie pisałam, że nie mogę żyć bez mojego męża, nigdzie nie pisałam też, że bez niego i tak będę szczęśliwa. Skąd mam to niby wiedzieć? Duchem Świętym nie jestem ;-) W tym temacie rozkminy "co by było gdyby" uznaję za bezużyteczne i pozbawione sensu. "Tyle o sobie wiem, na ile mnie sprawdzono".

                                  Po drugie, nie "seks jak dwubiegunowa", tylko ocena swojego życia seksualnego jak dwubiegunowa. Od "ale jest zajebiście, będzie jeszcze lepiej" do "to tak ma to wyglądać?". Na forum zgłaszałam już drobniejsze zastrzeżenia - z tych bardziej stałych. Na bieżąco się nie dzielę, w gorszych okresach się raczej zamykam. Ogólnie w tym temacie nie ma we mnie stabilności.

                                  Po trzecie. Kocham swojego męża. Niezmiennie i niezależnie od tego, jak oceniam akurat nasze pożycie. Nie chcę, nie wyobrażam sobie nikogo innego. Chciałabym się pławić w jego dotyku do końca życia :-) Czuję się często niekompetentną matką, niekompetentnym pracownikiem, niekompetentnym człowiekiem, ale w byciu z nim czuję się kompetentna. Jestem kurą od złotego ziarnka :-)

                                  Wdzięczność do niego mam, ale ona dotyczy czegoś z jeszcze dawniejszych czasów, kiedy jeszcze nie byliśmy parą. Bardzo mi pomógł, był przy mnie w złym i ciemnym okresie, kiedy kolejno odcinałam kontakty ze wszystkimi ludźmi. Doświadczam też takich codziennych, drobnych wdzięczności, ale ich nie kolekcjonuję, tylko wymieniam na bieżąco na dobre gesty w jego stronę.

                                  Faktycznie, mąż miał swój udział w moim wyrywaniu się z toksycznego związku, ale ten kawałek historii jest akurat z tych brzydkich. Wykorzystałam go, traktując jak klin. To, co zadziało się ze mną później, ogromnie mnie zaskoczyło. Ten poprzedni związek przewija co jakiś czas w moich postach - sztandarowy taki jest. Dał mi dużo, dużo mi też odebrał. Otworzył na jedno, pozatrzaskiwał na coś innego. Nie tęsknię za tamtymi emocjami - czuję ulgę, że nie są już moim udziałem (seks zwłaszcza). Do normalnego funkcjonowania potrzebuję spokoju. Ale cieszę się, że "choć raz umarłam z miłości", że mam to w poczcie swoich doświadczeń. Nakarmiłam młodzieńcze tęsknoty o zakochaniu, namiętności, zatraceniu i spalaniu się w uczuciu. Swąd dymu czuję do dziś ;-) O tamtym człowieku ciągle myślę jak o kimś bardzo ważnym, ale zamkniętym już w przeszłości.
                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 12:24
                                    YES! Wyszlo na moje przeciw wontowemu, nawet jak to ciut inaczej zarejestrowalam w receptorach. Dla mnie milosc i "Nie chcę, nie wyobrażam sobie nikogo innego. Chciałabym
                                    > się pławić w jego dotyku do końca życia" to jest po prostu 'nie moge bez ciebie zyc' ale nie chce sie tu klocic o slowa.

                                    Kurwa tez bym cicala kiedys tak moc napisac, chocby pomyslec. Nie dane mi ale chociaz wiem, ze istnieje.
                                  • aandzia43 Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 16:19
                                    > Wdzięczność do niego mam, ale ona dotyczy czegoś z jeszcze dawniejszych czasów,
                                    > kiedy jeszcze nie byliśmy parą. Bardzo mi pomógł, był przy mnie w złym i ciemn
                                    > ym okresie,

                                    > Faktycznie, mąż miał swój udział w moim wyrywaniu się z toksycznego związku, al
                                    > e ten kawałek historii jest akurat z tych brzydkich. Wykorzystałam go, traktują
                                    > c jak klin. To, co zadziało się ze mną później, ogromnie mnie zaskoczyło. Ten p
                                    > oprzedni związek przewija co jakiś czas w moich postach - sztandarowy taki jest
                                    > . Dał mi dużo, dużo mi też odebrał. Otworzył na jedno, pozatrzaskiwał na coś in
                                    > nego. Nie tęsknię za tamtymi emocjami - czuję ulgę, że nie są już moim udziałem
                                    > (seks zwłaszcza). Do normalnego funkcjonowania potrzebuję spokoju. Ale cieszę
                                    > się, że "choć raz umarłam z miłości", że mam to w poczcie swoich doświadczeń. N
                                    > akarmiłam młodzieńcze tęsknoty o zakochaniu, namiętności, zatraceniu i spalaniu
                                    > się w uczuciu. Swąd dymu czuję do dziś ;-) O tamtym człowieku ciągle myślę jak
                                    > o kimś bardzo ważnym, ale zamkniętym już w przeszłości.

                                    O rany, Zyg, to moja historia sprzed trzydziestu lat :-O
                                  • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 19:11
                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                    > O do chuja :-) Włóżcie mi wszystkie flaczki z powrotem do środka, poukładajcie
                                    > równo i strzelcie jakiś ładny szew (...)
                                    -----
                                    Pięknie napisane. Bardzo wam zazdroszczę i trzymam kciuki :)

                                    Wybacz amatorską wiwisekcję, ale po pierwsze już wszystko pięknie zaszyte i nie widać nawet maciupeńkiej blizny, a po drugie fajnie było popatrzyć na twoje flaczki! :)
                                  • mabelle2000 Re: Kolejne martwe lozko 09.02.17, 08:56
                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                    > Po drugie, nie "seks jak dwubiegunowa", tylko ocena swojego życia seksualnego j
                                    > ak dwubiegunowa. Od "ale jest zajebiście, będzie jeszcze lepiej" do "to tak ma
                                    > to wyglądać?". Na forum zgłaszałam już drobniejsze zastrzeżenia - z tych bardz
                                    > iej stałych. Na bieżąco się nie dzielę, w gorszych okresach się raczej zamykam.
                                    > Ogólnie w tym temacie nie ma we mnie stabilności.

                                    Co tam seks, milosc najwazniejsza przeciez. Tak trzymac.
                              • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 08:40
                                mabelle2000 napisała:

                                > Wzruszajace:-) O ile dobrze pamietasz tamta dyskusje, to ja probowalam wcisnac
                                > Zyg, ze z chwila odejscia meza zniknie jej szczescie. I to ona sie zaklinala,
                                > ze nic podobnego, bo ona tak czy tak bedzie szczesliwa. Wiec raczej na pewno ni
                                > e twierdzila, ze zyc bez meza nie moze.

                                To moze jeszcze dodaj dlaczego probowalas wcisnac Zyg, ze z chwila odejscia meza jej szczescie zniknie? :-) To bedziemy mieli komplet. Zreszta tu nie chodzi o doslownosc takiej wypowiedzi 'nie moge bez niego zyc', 'jest moim zrodlem szczescia' czy nawet czy dokladnie te slowa padly, tylko co mnie uderzylo pozytywnie, to zywe, romantyczne uczucie, jakie ona ma dla tego mezczyzny po tylu latach.
                          • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 23:47
                            lybbla napisał:

                            > > Ale akurat ta suka jest chora. Do głupoty się nie przyznaje.
                            >
                            Weź się z łaski swojej odpierdol od mojego nicka. Zniesmaczasz mnie. Gdybyś był kobietą, powinieneś nosić słowiańskie imię Mszczuja. Męskie narządy przy takiej typowo estrogenowej wredocie są tu cokolwiek nie na miejscu.

                            "You can't dictate to a woman what should make her feel sexy" Dita Von Teese
              • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 11:38
                sabat3 napisał:

                > Jeszcze całkiem sprawiedliwie - Proteinowy wyraził opinię na temat związku auto
                > rki, którą chyba można by zakwalifikować w umiarkowany kagizm, ale nie wiem czy
                > tutaj to się liczy.
                -------
                Ojej, no troche mnie nie bylo i mniej wnikliwie czytalem opinie forumowiczow, skupiajac sie na wypowiedziach autorki watku. Jak kogos jeszcze pominalem to sorki. Po prostu wzialem za aksjomat, biorac pod uwage doswiadczenia i intelektualny dorobek forum, ze nikt rozsadny nie dopatrzy sie tam przestrzeni do naprawy. Przeciez tam juz nie ma szczatkow normalnego zwiazku pomiedzy mezczyzna i kobieta, jest tylko strach przed niepewnoscia zmiany i zal utraconych lat. A sama relacja przypomina jakiegos tandetnego brazzersa dla pryszczatych gimbusow z serii "mom and son". Ile razy waliles konia synku? Na pewno nie ogladasz porno? Bo mamusia cie ukarze a mamusia ma wilgotna cipke, ktora lubi zaciskac jak imadlo... No mi to w kazdym razie przypomina relacje pomiedzy mamusia a synkiem.
                • archigen Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 20:32
                  Wont jedyne co chce powiedziec na swoja obrone to ze ja mu nie zabroniam ogladac porno, moze to robic ile chcew jakich chce konfiguracjach, tylko niech sie zlituje i ruchnie mnie w pierwszej kolejnosci, albo niech przyzna sie sam przed soba ze nie jestem mu potrzebna jako parterka seksualna i zostanmy przyjaciolmi. Tymczasem on wpada w panike na mysl o rozstaniu, jakies rzewne postanowienia poprawy mi tu odspiewuje, a efektow jak nie bylo pol roku temu tak nie ma i dzis i jak go przycisniesz to nie ma zadnych powodow do optymizmu. Przegladalam tu rozne watki i w sumie historia Glamorous wydaje sie bardzo podobna do mojej i wiemy wszyscy jak sie skonczyla... Zastanawia mnie tylko PO CO??? Po co to cale klamanie ze sie poprawie, ze sie zmienie tylko nie odchodz? Zarowno z ex-mezem Glam jak i moim facetem. Czy im tez nie szkoda czasu? Jezeli tak wola sie spelniac seksualnie, niech sie przyznaja sami przed soba ze wola pixele i ze nie zamierzaja nic z tym robic.....po co marnuja moj na jakies czcze obietnice?
                  • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 20:49
                    A po co ci ta wiedza? Moze nie wyobraza sobie zycia bez ciebie? Moze to, moze siamto. A moze sam nie wie. Liczy sie efekt. A efekt jest taki jaki jest. Marnujesz najlepsze lata, wpedzasz sie w schizy, usychasz. To szlachetne, ze nie chcesz zranic bliskiego czlowieka, ale najwazniejsze powinno byc dla ciebie twoje dobro, bo jesli ty o siebie nie zadbasz to kto? On?
                    • urquhart Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 20:53
                      wont2 napisał:

                      > A po co ci ta wiedza? Moze nie wyobraza sobie zycia bez ciebie? Moze to, moze s
                      > iamto. A moze sam nie wie. Liczy sie efekt. A efekt jest taki jaki jest. Marnuj
                      > esz najlepsze lata, wpedzasz sie w schizy, usychasz. To szlachetne, ze nie chce
                      > sz zranic bliskiego czlowieka, ale najwazniejsze powinno byc dla ciebie twoje d
                      > obro, bo jesli ty o siebie nie zadbasz to kto? On?

                      A jak jej siądzie libido bo zajdzie w ciąże abo zachoruje?
                      • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 21:02
                        urquhart napisał:

                        > A jak jej siądzie libido bo zajdzie w ciąże abo zachoruje?
                        ------
                        Jasne, zapomnialem o tym uniwersalnym rozwiazaniu wszystkich problemow zwiazkowych. Archigen, zajdz w ciaze! :)

                        A tak na powaznie, to znowu nie trafil do mnie twoj argument. Jak jej siadzie libido to co? To siadzie.
                      • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 07.02.17, 21:18
                        urquhart napisał:

                        > A jak jej siądzie libido bo zajdzie w ciąże abo zachoruje?

                        Sorry Wont, ze wlaze Ci w dyskusje ale co ma Urqu jej libido do jego braku erekcji??? To ona ma na wypadek wlasnej ewentualnej choroby akceptowac jego klapnietego fiuta juz teraz? Jeszcze raz, bo nie wierze. Majac 30lat musze akceptowac brak penetracji, bo moze za 30 lat zachoruje. A dziecko jak beda robic. Zastanowmy sie. Przekladac speme z klawiatury do cipy lapami, tak? Nie wierze. Mzesz wytlumaczyc co stoi za tak idiotycznym mysleniem?
                        • urquhart Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 07:54
                          hello-kitty2 napisała:
                          > Sorry Wont, ze wlaze Ci w dyskusje ale co ma Urqu jej libido do jego braku erek
                          > cji??? To ona ma na wypadek wlasnej ewentualnej choroby akceptowac jego klapnie
                          > tego fiuta juz teraz? Jeszcze raz, bo nie wierze. Majac 30lat musze akceptowac
                          > brak penetracji, bo moze za 30 lat zachoruje.(...) Mzesz w
                          > ytlumaczyc co stoi za tak idiotycznym mysleniem?

                          No ale ona nie akceptuje, a on chce się zmienić, naprawić, pisała że chodzi gdzieś to duża różnica niż by jej napisała że jej potrzeby są jego zdaniem "niedojrzałe" nie determinuje ich wygoda i przyzwyczajenie. Jemu zależy z opisu i jej też. Nie ma jeszcze zgorzknienia czy obojętności a problemy sa typowe. Plan naprawczy ma szanse się powieść.
                          Pewno łatwo jej będzie znaleźć lepszego kandydata do seksualnego spełnienia, ale bez lat wypracowanego wspólnego nastawienia, bliskości istnieje spore prawdopodobieństwo ze z kolei tamten szybko podziękuje jak coś w seksie zaszwankuje albo straci atrakcyjność nowości.
                          Po za tym zależy z jakiej półki atrakcyjności startuje, bo jak jest zjawiskową glamourus która zamiata otoczenie i o którą sami biją się kandydaci to też wiele zmienia.
                          • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 09:52
                            urquhart napisał:

                            > No ale ona nie akceptuje, a on chce się zmienić, naprawić, pisała że chodzi gdz
                            > ieś to duża różnica niż by jej napisała że jej potrzeby są jego zdaniem "niedoj
                            > rzałe" nie determinuje ich wygoda i przyzwyczajenie. Jemu zależy z opisu i jej
                            > też. Nie ma jeszcze zgorzknienia czy obojętności a problemy sa typowe. Plan na
                            > prawczy ma szanse się powieść.

                            Problemy sa typowe? Uwazasz, ze jak facet nie jest w stanie odbyc z kobieta stosunku seksualnego, bo mu nie staje, to to jest typowy problem?

                            > Pewno łatwo jej będzie znaleźć lepszego kandydata do seksualnego spełnienia, al
                            > e bez lat wypracowanego wspólnego nastawienia, bliskości istnieje spore prawdop
                            > odobieństwo ze z kolei tamten szybko podziękuje jak coś w seksie zaszwankuje al
                            > bo straci atrakcyjność nowości.
                            > Po za tym zależy z jakiej półki atrakcyjności startuje, bo jak jest zjawiskową
                            > glamourus która zamiata otoczenie i o którą sami biją się kandydaci to też wiel
                            > e zmienia.

                            Glam ma 4 dychy i jest wygodna, bo bezdzietna. Tutaj dziewczyna jest o dekade mlodsza i moze bedzie chciala miec dziecko. To niech lepiej inwestuje w zjawiskowosc i znajdzie sobie fajnego partnera na zycie.
                            • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 10:13
                              hello-kitty2 napisała:
                              > Glam ma 4 dychy i jest wygodna, bo bezdzietna. Tutaj dziewczyna jest o dekade m
                              > lodsza i moze bedzie chciala miec dziecko. To niech lepiej inwestuje w zjawisko
                              > wosc i znajdzie sobie fajnego partnera na zycie.

                              Urqu inaczej by spiewal, gdyby Urquhartowa przytrzasnela mu jaja drzwiami wejsciowymi, odciela od dzieci i przydoila alimentami. Jedyny komfort ma taki, ze mimo wszystko jakos by spiewal. Cienko bo cienko, ale jakos. Kase ma, to as w rekawie.
                          • sea.sea Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 11:22
                            Spore prawdopodobieństwo? No serio? Błagam.
                            Roztaczasz, nie wiem na jakiej podstawie, wizję jakiegoś dziwnego świata, w którym się po prostu nieomal nie da znaleźć sensownego człowieka do kolejnego związku :))) Ja żyję chyba w jakimś innym..
                  • kag73 Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 01:06
                    "Zastanawia mnie tylko PO CO??? Po co to cale klamanie ze sie poprawie, ze sie zmienie tylko nie odchodz? Zarowno z ex-mezem Glam jak i moim facetem. Czy im tez nie szkoda czasu? Jezeli tak wola sie spelniac seksualnie, niech sie przyznaja sami przed soba ze wola pixele i ze nie zamierzaja nic z tym robic.....po co marnuja moj na jakies czcze obietnice?"

                    Ale po co oni maj sie do czegos "przyznawac" przed soba czy przed innymi? Klamanie jest po to, bo im taka sytuacja odpowiada, dobry uklad, maja swoja cicha przystan, zwiazek(rodzine), osobe, ktora darza uczuciem, dobrze im z nia a seksualnosc maja swoja wlasna, zmieniac jej nie zamierzaja, bo im odpowiada. Oni do zmian dazyc nie beda, bo nie maja takiej potrzeby. Wrecz przeciwnie niech zostanie jak jest. Zmian mozesz chciec Ty, bo Tobie brakuje seksu, Twoj parner ma swoje porno i wlasna reka, co mu calkowicie odpowiada. Wszystko w temacie. Chcesz miec seks we dwoje, zmien faceta. Tyle w temacie.
                    • slepafuria15 Re: Kolejne martwe lozko 08.02.17, 07:51
                      To taki ludzki rzep co się odczepić nie chce. Odczep się rzepie. ;)
                  • glamourous Re: Kolejne martwe lozko 13.02.17, 23:52
                    > Czy im tez nie szkoda czasu? Jezeli tak wola sie spelniac seksualnie, niech sie przyznaja sami przed soba ze wola
                    > pixele i ze nie zamierzaja nic z tym robic.....po co marnuja moj na jakies czcze obietnice?

                    Hehe, moja analiza facetow o takim profilu wyglada nastepujaco :
                    Kobieta dla nich jest jak trofeum. Fajnie sie z nia pokazac, pojsc na kolacje do znajomych, poafiszowac sie i podrasowac meskie ego. Cos jak fajny samochod ktorym jedzie sie w niedziele na rundke po miescie, zeby wszyscy zobaczyli ze "sie ma", a potem odstawia na caly tydzien do garazu. Zona - witryna. Poza tym takim lozkowym leniwcom-minimalistom nie chce sie starac i bajerowac kolejnych lasek. Juz oni dobrze wiedza, ze nie sa gornych lotow kochankami i ze ciezko im bedzie upolowac kolejna zenska wersje jelenia. A ta przynajmniej przy nich trwa, wprawdzie skarzy sie, narzeka, urzadza sceny, ale jest i jakos nie odchodzi.
                    Brrrrrr... dobrze ze to juz za mna. Never again.
                    • urquhart Re: Kolejne martwe lozko 14.02.17, 08:52
                      glamourous napisała:
                      > Hehe, moja analiza facetow o takim profilu wyglada nastepujaco :
                      > Kobieta dla nich jest jak trofeum. Fajnie sie z nia pokazac, pojsc na kolacje d
                      > o znajomych, poafiszowac sie i podrasowac meskie ego. Cos jak fajny samochod kt
                      > orym jedzie sie w niedziele na rundke po miescie, zeby wszyscy zobaczyli ze "si
                      > e ma", a potem odstawia na caly tydzien do garazu. Zona - witryna.

                      To raczej nieczęsty przypadek.
                      Jak nieczęsto z definicji zdarza się taka wyjątkowa zjawiskowa żona którą można się chwalić i wszyscy będą ją podziwiać :)
                      • glamourous Re: Kolejne martwe lozko 14.02.17, 19:12
                        Moze niekoniecznie chodzi o zjawiskowosc, ile o to, ze sie ta zone ma. Taka patiomkinowska wioska : mam fajne, ulozone zycie, dom, kobiete na stanie, patrzcie jak pieknie szafa gra ;) U mojego ex bylo wlasnie takie kultywowanie witrynki. Do dzis ma na FB status ze jest w zwiazku mazlenskim....
                      • aandzia43 Re: Kolejne martwe lozko 14.02.17, 20:23
                        urquhart napisał:

                        > glamourous napisała:
                        > > Hehe, moja analiza facetow o takim profilu wyglada nastepujaco :
                        > > Kobieta dla nich jest jak trofeum. Fajnie sie z nia pokazac, pojsc na kol
                        > acje d
                        > > o znajomych, poafiszowac sie i podrasowac meskie ego. Cos jak fajny samoc
                        > hod kt
                        > > orym jedzie sie w niedziele na rundke po miescie, zeby wszyscy zobaczyli
                        > ze "si
                        > > e ma", a potem odstawia na caly tydzien do garazu. Zona - witryna.
                        >
                        > To raczej nieczęsty przypadek.
                        > Jak nieczęsto z definicji zdarza się taka wyjątkowa zjawiskowa żona którą można
                        > się chwalić i wszyscy będą ją podziwiać :)
                        >
                        Owszem, to częsty przypadek. I tak jak napisała Glam nie.chodzi.o wielką urodę wynranki tylko o witrynkę dla społeczności, rodzinę (często dzieci), wsparcie partnerki, brak podejrzeń o eunuchowatość. Znam takich. Skąd wiem? Od ich kolejnych partnerek i od chłopaków, którym się nieopatrznie po alkoholu wygadali.
                        • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 14.02.17, 21:49
                          aandzia43 napisała:
                          > Owszem, to częsty przypadek. I tak jak napisała Glam nie.chodzi.o wielką urodę wynranki tylko o witrynkę dla społeczności, rodzinę (często dzieci), wsparcie partnerki, brak podejrzeń o eunuchowatość.
                          --------------------------
                          A ja byłem dumny i bardzo zadowolony, że piękna dziewczyna mnie wybrała. Żadna witrynka, tylko samcza satysfakcja. Po co komu sukcesy i miliony, jak ma marną partnerkę?
                          Dzisiaj zadzwoniła do pracy i powiedziała, że walentynki są nieważne, bo u nas są codziennie.
    • robertwml Re: Kolejne martwe lozko 17.02.17, 10:16
      miauczynskiadam89@o2.pl
      Napisz.. myślę że jestem w stanie pomóc.
    • cubalibre100 Re: Kolejne martwe lozko 24.03.17, 13:58
      Hej. Nie wiem czy jeszcze tu zaglądasz, ale chce Ci powiedziec zostaw go. Mówie Ci to jako ta, co sie "obudziła" mając juz 2ke dzieci :/
      Prześledziłam wątek i jak widzę, że on Ci mówi, ze Twoja wina bo nie jesteś dość miła to szkoda gadać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka