Dodaj do ulubionych

Zostawil mnie

27.11.04, 11:19
Serce mi peka, ciagle rycze, wczoraj w poludnie wszytsko bylo jeszcze
"normalne", wieczorem powiedzial, ze nie chce mnie krzywdzic, poniewaz bardzo
mnie kocha i zalezy mu na mnie, wiec to niesprawiedliwe wobec mnie. Spotyka
sie z jakas panna z pracy. A ja sie Jemu po prostu znudzilam. A ja glupia
myslalam, ze mimo ogromu problemow, jestesmy w stanie zniesc wszystko, bo to
co nas laczy jest wyjatkowe i bardzo silne, ze taka milosc sie nie trafia dwa
razy. 1 grudnia jest nasza rocznica 5 lat ze soba. Ostatnio bylo bardzo zle,
ale wlasnie pojawily sie nowe perspektywy, wlasnie teraz mielibysmy szanse na
zupelnie inne zycie. Nic nie rozumiem......
Obserwuj wątek
    • xapur Re: Zostawil mnie 27.11.04, 11:49
      "nie chce mnie krzywdzic, poniewaz bardzo mnie kocha i zalezy mu na mnie, wiec
      to niesprawiedliwe wobec mnie. Spotyka sie z jakas panna z pracy. A ja sie Jemu
      po prostu znudzilam."
      Ciekawe - kocha, zależy mu, ale się znudził i znalazł inną. Logiki w tym za
      grosz. Cóż - chyba czasem lepiej wcześniej niż później. Zawszeć można spróbować
      od nowa. Najwidoczniej nie jest to facet, z którym warto się zestarzeć. Póki
      co - trzymaj się. Czas leczy rany.
      Chociaż wcale się nie zdziwię, jeśli gość wróci za pół roku, bo mu się "znudzi"
      nowa idolka.
      • aruana Re: Zostawil mnie 27.11.04, 12:02
        Znalazlam swojego posta z sierpnia:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=12370886&a=15352765
        moze to pokaze "caloksztalt"
        • thistle Re: Zostawil mnie 27.11.04, 13:11
          Takie zagrania to tylko sposób na zminimalizowanie poczucia winy i- u niego.
          On wie, ze to co robi jest nie fair, i próbije na siłę dorobić filozofię
          swojego zagrania. Ciężko jest się przyznać przed sobą, że jest się taką
          niedoskrobaną świnią.
          • aruana Re: Zostawil mnie 27.11.04, 13:20
            Wiem, ze jest nie w porzadku, wiem, ze powinnam Jego olac. Ale co mam zrobic
            jesli nie chce, bardzo Go kocham i nie jestem w stanie przestac myslec o Nim
            jako o najblizeszj mi osobie. Co mam robic? Nic nie rozumiem, czemu to tak boli?
            Czemu stawiam uczucia ponad rozumem?
            • anula36 Re: Zostawil mnie 27.11.04, 13:30
              Bo uczucia nei sa racjonalne- glowie mozesz cos tam wytlumaczyc - uczucia same
              musza wygasnac. A to sie nie dzieje z dnia na dzien.Ja po zakonczeniu (to ja
              sie zwinelam) 7 letniego zwiazku zbieralam sie rok- z powodzeniem.
              Odejscie partnera jest w warstwie psychologicznej jeszcze trudniejsze niz jego
              smierc- partnera ktory umarl mozna opalkiwac- temu ktory odszedl do innej -
              trzeba wybaczyc a to okropnie trudne.
              Gdyby cie bardzo zmory dreczyly i chialabys pogadac - napisz na priv.
              pozdrawiam i trzymam kciuki.
            • thistle Re: Zostawil mnie 27.11.04, 13:30
              Bo jesteś normalną, zdrową kobietą ?
              Szczerze mówiąc, nie byłam w takiej sytuacji, ale patrząc po znajomych to,
              niestety, dość częste. Jeden taki osobnik/osobniczka potrafi namieszać w
              życiorysie wielu ludziom.
              Podobno najpierw boli, potem ciągle boli, ale się człowiek przyzwyczaja i juz
              nie pielęgnuje bólu, potem jest już tylko gorzko, potem smutno, a potem świat
              wraca do właściwych proporcji.
              Będzie dobrze, trzymaj się :)))
    • aruana Re: Zostawil mnie 27.11.04, 14:29
      Zostawil mnie dla glupiej, brzydkiej i pustej panny. Taka typowa "dziewczyna
      dresiarza". Nie dorasta mi do piet. Ale zagiela parol na Niego. Od maja albo
      czerwca mami i kusi. Czemu mezczyzni sie daja? Czemu jakas "dupa" zakreci i On
      jest w stanie niszczyc takie wspaniale uczucie, bliskosc i zwiazek? Nie chce
      konca tego zwiazku. Bardzo chce byc z Nim. Chyba mi sie wlasni lzy skonczyly...
      Co mam zrobic? Jak mam uswiadomic Jemu, ze Ona nie jest warta tego? Czy to bez
      sensu?
      • anula36 Re: Zostawil mnie 27.11.04, 14:45
        Dla ciebie pewnie jest glupia brzydka i pusta dziewczyna dresiarza, a dla niego
        ta ktorej sie podoba,ktora sie wdzieczy,nie wymaga jest wdzieczna za kazdy
        przejaw zainteresowania i ma urok nowej zdobyczy. No widzisz zagiela parol - i
        sie stara. A to na facetow dziala. Czemu sie daja faceci? Bo to lubia- kazdy
        lubi jak jakas panna sie wokol niego kreci.
        Nie wiem czy to jest "wspanialy zwiazek" w ktoreym facet mowi "juz mnie nie
        podniecasz".
        Im bardziej bedziesz mu "uswiadamiac" tym bardziej go odstraszysz- jest tylko
        jedna metoda musisz krecic dupa jeszcze intensywniej niz konkurencja.
        Wykorzystac to ze znasz go lepiej niz ta panienka-przypomnij sobie to co lubi,
        jakie twoje zachowania lubisz najbardziej,moze zmienisz styl, ciuchy,fryzure,
        zacznij kusic.
        Trzeba dzialac na zmysly nie racjonalnosc. Bo racjonalnie, to facet juz podjal
        decyzje.
      • nastinka Re: Zostawil mnie 27.11.04, 15:00
        Jak uswiadomic jemu, ze Ona nie jest warta tego?
        Sam do tego dojdzie, ale pewnie nie dzisiaj i nie jutro...
        Widzialam wielu mezczyzn,ktorzy sobie to uswiadamiali po czasie,
        widzac swoja byla parterke wracajaca do zycia, usmiechnieta i pelna klasy.
        Wiem, ze trudno jest sie pozbierac (zwlaszcza na poczatku), uwierzyc w ten zly
        sen, a co dopiero zachowac klase...
        On moze sobie uswiadomic swoja pomylke tylko poprzez negatywny kontras, pzrez
        fakty, ze nowa partnerka wcale nie jest fajna, tak jak mu sie wydawalo na
        poczatku.
        Urok nowosci dziala krotko.
        Trzymaj sie.
        Nigdy nie wiadomo, czy dane wydarzenie z zycia, ktore wydaje sie nam tragedia,
        nie okarze sie w przyszlosci szczesliwym przelomem.
        • xapur "Sam do tego dojdzie, ale pewnie nie dzisiaj ..." 27.11.04, 17:28
          Tak napisała nastinka. Jest to bardzo prawdopodobne i pewnie zechce wrócić.
          Tylko czy ty będziesz go jeszcze chciała...
      • ewelinaa3 Re: Zostawil mnie 27.11.04, 17:59
        wiesz... mialam taka sytuacje 6 lat temu... kochalam bezgranicznie, az tu nagle
        wracam z podrozy do domu i wiesc jak grom z jasnego nieba - baba tez byla
        brzydka, glupia i w dodatku klotliwa, kolezanka z pracy, a ja dobra kobieta
        gotujaca obiadki itd. widocznie to bylo nudne... to byla dla mnie totalna
        trauma, rozstanie bylo straszne, ale wyprowadzilam sie... powiedzialam mu na
        pozegnanie, ze i tak tamta szybko da mu popalic i ze nie jest to kobieta dla
        niego... po roku zadzwonil z placzem, ze jest mu zle, ze teskni, ze bylam
        najlepsza kobieta w jego zyciu... ale ja juz mialam to w dupie, udalo mi sie
        stanac na nogi... po tej akcji jestem o wiele bardziej niezalezna i serce mi
        stwardnialo, choc potrafie kochac i kocham... badz dzielna i dbaj przede
        wszystkim o siebie!
    • aruana Re: Zostawil mnie 29.11.04, 20:05
      Dziekuje Wam wszystkim serdecznie, Anuli w szczegolnosci!!!
      Jestem dzis silniejsza o rozmowe z kims bardzo bliskim (dopiero teraz, po tylu
      latach, to odkrylam), a jednoczesnie odpowiednio zdystansowanym. Niestety wciaz
      nie moge w to wszytsko uwierzyc...
      • xapur Świetnie. Nie ma tego złego co by na dobre nie ... 30.11.04, 20:26
        Głowa do góry. Już widać, że nie będzie tak znowu strasznie jak się obawiałaś.
        Pół światu tego kwiatu...
    • juna_bis Re: Zostawil mnie 30.11.04, 21:08
      A ja mysle, ze jeszcze dlugo bedzie bolec...
      Najbanalniej, ale najprawdziwiej - potrzeba czasu. Mysle tez, ze jesli to byl
      mezczyzna twojego zycia, to mimo wszystko warto o niego powalczyc. Tak jak
      wyzej powiedziano, znasz go, wiec... Ale tez niestety mysle, ze jesli juz on
      sam ci powiedzial, ze odchodzi, to moze byc za pozno. Bo zdazyl to przemyslec i
      dojrzec do tego. Ale mysle tez, ze nie ma milosci niezastapionych. Bedzie
      bolalo az go oplaczesz albo do nastepnej milosci. Wiem, latwo powiedziec, ale
      lekarstwem na nieudana milosc jest nastepna. Znam dwie takie historie z
      dziewczynami, ktore nie wiedzialy jak dalej zyc. Mezczyzni nie wrocili. Coz,
      one zyja dalej, pieknie, z kims innym. Obydwie, mniej wiecej po roku od tego
      nieszczesliwego zdarzenia, stwierdzily, ze nigdy by sie nie spodziewaly, ze
      stwiedza, ze dobrze sie stalo, jak sie stalo. Bo inaczej nie spotkalyb ytych
      wlasciwych facetow.
      Poki co, wspolczuje i zycze duzo sil.
      • anula36 Re: Zostawil mnie 30.11.04, 21:59
        zapewniam cie Juno,ze jak sie pozna wiecej szczegolow...nie tylko nie ma o kogo
        walczyc ale wrecz chce sie siegnac po kusze i odstrzelic bez halasu:)
        Lepiej bedzie dziewczynie z kims innym.
        Bedzie bolec-na pewno. Ale nie ma bolu do wyleczenia. Nie wierze tez ze tylko
        jeden facet moze byc naszym (kobiety) idealnym dopelnieniem.
        Tu sie z XApurem zgadzam -pol swiatu tego kwiatu. NA niektore kwiatki nie warto
        marnowac zycia.
        • juna_bis Re: Zostawil mnie 30.11.04, 22:47
          Ba, w ogole nie warto marnowac zycia, a zwlaszcza na takie se kwiatki. Tylko
          nie zawsze dostrzega sie, ze ten cud to nie taki cud.
          Anulo, ja tez nie wierze w jednego faceta, ale wierze, ze mozna spotkac milosc
          zycia. A jednoczesnie w to, ze kazda milosc jest pierwsza i wyjatkowa.
          • kayama2 Zostawil mnie 02.12.04, 18:00
            Zostawil mnie 3 h temu. Nawet nie powiedzial mi tego w cztery oczy, tylko
            wyslal smsa, ze nie wie czy chce byc ze mna i ze chyba nie jest odpowiednim
            facetem dla mnie.

            A ja w tej chwili wyje z bolu. Czuje sie jakby ktos mi wyrwal serce. Kochalam
            go i kocham nadal.
            • aruana Re: Zostawil mnie 03.12.04, 00:04
              W zaleznosci jak dlugo byliscie ze soba, jak mocna jest Wasza wiez, tak dlugo i
              mocno bedzie bolec. Nie ma recepty na lagodzenie tego bolu. Z mojego
              parodniowego i ciagle swiezego doswiadczenia, powiem tak: wyplacz sie, znajdz
              kogos, kto nie jest Ci za bliski, kogos ze zdrowym podejsciem i dystansem, kogos
              kto Cie przytuli. Jemu wykrzycz i powiedz wszystko, wyzal sie, powsciekaj i daj
              sie poglaskac. Ja to dostalam i mimo ogromu bolu, wierze, ze cokolwiek sie
              stanie, bedzie dobrze. To banal - ale co nas nie zabije, to wzmocni.
              To moje pierwsze takie doswiadczenie i po tych prawie 7 dniach, wciaz bardzo
              chce z Nim byc, bo wciaz Go kocham ponad wszystko, ale nie zmusze Go do powrotu,
              choc dostalam rade, aby przykuc Go do kaloryfera ;P
              Przeczytaj co odpisali mi Dobrzy Ludzie z tego forum.
              Trzymaj sie, choc wiem, jak to trudne!
              • kayama2 Jak to przetrwac? 05.12.04, 13:23
                A jak sobie radzic z chwilami calkowitego rozklejenia? Kiedy jest sie samej w
                domu, np w nocy lub z samego rana. Kiedy on powraca w snach. Jest dobrze kiedy
                jest sie wsrod ludzi, kiedy sie o nim nie mysli, kiedy ma sie znajomych, ktorzy
                pomoga, podtrzymuja na duchu. Ale ja mam codziennie takie male chwile
                samotnosci, ta moja twarda skorupka peka, pare godzin wczesniej bylam silna itp
                a pozniej znowu sie rozklejam...przypominaja mi sie wszystkie cudne chwile,
                wszystkie obietnice, ktore okazaly sie puste i nic nie warte...a ja tak w nie
                wierzylam.
                Te demony milosci powracaja jak bumerang...
                • juna_bis Re: Jak to przetrwac? 05.12.04, 14:02
                  Poplacz sobie.

                  Jak mi zle, rycze po prostu. Jak troche poplacze, zaczynam ziewac:) Mysle o
                  tym, ze zycie jest niesprawiedliwe, ale ja to przetrwam. Biore ciepla kapiel.
                  Pozniej czekoladowe cukierki, wino i do lozka. I ciagle mi zle, ale juz jestem
                  troche otumaniona i nawet nie chce mi sie przelaczac pilota. Wybieram jakas
                  stacje z ktorej nic nie rozumiem, np. wegierska czy turcka i szum telewizora
                  mnie usypia.
                  • viillemo Re: Jak to przetrwac? 05.12.04, 14:36
                    dokładnie popłakac sobie...utulic samą siebie i zyć, żyć, żyć...przez łzy,
                    przez bół i cierpienie...podnieść głowę...otrzeć łzy i znaleźć sobie cel i
                    wtaczac ten "głaz" na górę...może po którymś z kolei upadku uda się...
                    • anula36 Re: Jak to przetrwac? 05.12.04, 22:06
                      najwazniejsze to malo siedziec samotnie w domu - znalezc sobie jakies dodatkowe
                      zajecie, byc duzo miedzy ludzmi,nawet jak sie nie chce.Dzialanie zawsze
                      przegania demony:)
                • aruana Re: Jak to przetrwac? 08.12.04, 12:03
                  Doskonale Cie rozumiem, sa momenty, w ktorych lzy same sie wylewaja. Kazde
                  miejsce ma wspomnienia, ale gdy tylko czuje, ze roklejam sie zaczynam sobie
                  przypominac, z czym to miejsce kojarzylo mi sie 5 lat temu. Mam ze soba ksiazke,
                  ktorej tresc mnie rozbawia, zapisalam sie na zajecia, po ktorych jestem tak
                  zmeczona, ze nie mam sily nawet sie umyc, a co dopiero myslec. Porzadkuje swoje
                  zycie i otoczenie. Codziennie spotykam sie z moja bliska osoba, ktora bez slowa
                  wyrzutu trzyma mnie za reke, przytula i mowi - wszystko bedzie dobrze.
                  Dodatkowo pojawily sie w moim zyciu takie problemy, o jakich mi sie nawet nie
                  snilo. A mezczyzna, ktorego wciaz tak mocno kocham, zachowuje sie
                  niewytlumaczalnie dla mnie. Codziennie mysle, czy te 5 lat bylo z Jego strony
                  jednym wielkim udawaniem? Jest mi bardzo ciezko...
                  Trzymaj sie i nie daj ogarnac rozpaczy!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka