Dodaj do ulubionych

Cielesnosc w zwiazku

19.02.05, 13:39
Witam
Od ponad roku w naszym zwiazku nie ma cielesnosci.trudskowac z czego to wynika. Moja partnerka twierdzi ze w czasie uprawiania stosunku czesto odczuwala bol a teraz kojarzy jej sie wylacznie z bolem. Poza tym odrzuca mozliwosc stosunku az do slubu! Tlumaczy mi, ze takie rozwiazanie ma sens bo we przeciwnym razie odczuwa ponizenie i upokorzenie plynace z cielesnosci. Martwi mnie to wszystko bo jestesmy gdzies w tym momencie, w ktorym nalezy podjac decyzje co dalej. A zeby podjac taka decyzje musze miec pewnosc co do wielu rzeczy, i choc cielesnosc nie jest najwzniejsza to chcialbym wiedziec ze po slubie cos w tej sprawie sie zmieni. Wiele rzeczy zwiazanych z tematem chodzi mi po glowie ale brak mi skupienia zeby zebrac to do kupy i opisac w sensowny sposob. Zenujace, est dla mnie to ze mam poczucie zbytniego przywiazywania wagi do milosci w zwiazku. Czesto sie za to karce w myslach ale po chwili przekorny glos podpowiada, ze to przeciez normalne u zdrowego czlowieka. Teraz juz nie wiem co jest normalne a juz napewno nie bede wierzyl wlasnym sadom bo sa zbyt subiektywne.
Obserwuj wątek
    • unicorn Re: Cielesnosc w zwiazku 19.02.05, 14:49
      DOBRZE SIE JESZCZE ZASTANÓW
      • anula36 Re: Cielesnosc w zwiazku 19.02.05, 15:20
        a z kim ona uprawiala ten bolesny seks skoro z toba chce czekac do slubu??
        • dusth Re: Cielesnosc w zwiazku 19.02.05, 22:13
          No wlasnie, chodzi o to ze wczesnie tj. przez 3 lata bycia razem wszystko bylo normalnie. Teraz zastanawiam sie czy zrobilem cos zle a moze zachowalem sie zbyt egoistycznie i nie zwrocilem uwagi, ze cos jest nie tak. Hmmm dobra rada: ZASTANOW SIE! zastanawiam sie! Choc coraz blizszy jestem mysli, ze sex to nie wszystko, wazna jest relacja z druga osoba. Tylko problem w tym, ze czasem pojawiaja sie watpliwosci i wtedy wszystko wydaje mi sie niejasne! Problem tkwi raczej w mojej glowie. Cala ta sytuacja doprowadza mnie do szalenstwa. A zawsze marzylo mi sie proste i beztroskie zycie a tu prosze wszystko idzie w zla strone.
          pozdrawiam
          • anula36 Re: Cielesnosc w zwiazku 19.02.05, 22:17
            nic z tego nei rozumiem. Dziewczyna z toba wspolzyla przez 3 lata i bylo ok a
            teraz twierdzi ze wtedy cierpiala i chce teraz czekac do slubu??
            Gdzie tu sens, gdzie logika?
            Ty sie nei zastanawiaj tylko bierz ja na dywanik:)
    • ewpiot Re: Cielesnosc w zwiazku 19.02.05, 22:21
      Po slubie na pewno sie nie zmieni. Skoro odczuwa bol przy stosunku i tylko z
      tym seks jej sie kojarzy to znaczy, ze twoja kobieta ma powazny problem i
      powinna skontaktowac sie z seksuologiem, bo stan ten bedzie sie poglebiac.
      Zgadzam sie, ze seks nie jest najwazniejszy, ale jest BARDZO WAZNY, do tego
      stopnia, ze bez dobrego seksu nie uda sie stworzyc dobrego zwiazku. Kazdy
      zwiazek bez seksu predzej czy pozniej sie rozpada. Mysle ze jesli nie
      rozwiazecie tego problemu do slubu to po slubie bedziesz bardzo zalowal.
      Porozmawiaj z nia powaznie i namow na wizyte u specjalisty, moze akurat da sie
      wszystko wyrostowac.pozdrawiam.
      • dusth Re: Cielesnosc w zwiazku 20.02.05, 00:04
        Sam nie wiem czy cos sie zmieni czy tez nie. Chcialbym tylko zebym sam mogl sobie z tym poradzic i nie przywiazywac do tego tak wielkiej wagi. Ale sam mam wrazenie, ze bez sexu wiele rzeczy wydaje sie trudniejszych w zwiazku. Moze poprostu nie jestem dla niej odpowiednia osoba. A co do rozmow to przeprowadzilismy ich juz wiele i wszystko co z nich wyniklo przedstawilem juz powyzej. Cos spieprzylem po drodze i mam wrazenie, ze nie da sie juz tego naprawic. Przyczyn obecnego stanu rzeczy moge sie dopatrywac w wielu roznych czynnikach od relacji w rodzinie mojej Pani poprzez jej wartosci az do relacji miedzy nami. Pewnie pomyslicie, ze jestem ignorantem ale chcialbym zeby ten problem rozwiazal sie sam.

        pozdrawiam
    • norton31 Re: Cielesnosc w zwiazku 20.02.05, 00:21
      Obawiam sie, ze jak "w tych sprawach" cos nie gra przed slubem, to rowniez po
      slubie predzej czy pozniej problem wyplynie. Daj sobie spokoj, poki jeszcze
      mozesz bez konsekwencji. Potem bedzie to trudno rozwiazac.
      • tina1 Re: Cielesnosc w zwiazku 20.02.05, 07:50
        Dusth, Ty coś kręcisz...nie bardzo rozumię o co Ci chodzi!Co spieprzyłeś po
        drodze...za co się obwiniasz, nic z tego nie rozumię!Mam wrażenie ,że coś
        ukrywasz!
    • dusth Re: Cielesnosc w zwiazku 20.02.05, 12:22
      Co spieprzylem? Chyba zbyt mocno dazylem zeby owa cielesnosc byla w tym zwiazku. Nie liczylem sie z tym co mysli o tym moja Pani, mam wrazenie, ze choc nie swiadomi to wykorzystalem, to ze ona mnie kocha zeby moc sie z nia kochac. Wszystko to stworzylo presje, ktora w jakis sposob zaciazyla na jej psychice i oto tego efekty. Nie wiem czego spodziewalem sie piszac na tym forum? Moze chcialem zostac zbesztanym, otrzymac czytelna odpowiedz, w ktorej bedzie zawarta moja wina.Jeeez sam nie wiem. Czasem boje sie wlasnej glowy. Bo ona tworzy miliony mysli, z ktorymi walczy sie jak z wiatrakami. A jak ktos tak niepoukladany moze myslec o tym zeby zwiazac sie z kobieta. Piszac mam wrazenie, ze sam udzielam sobie odp na swoje pytania. Wlasnie przelecialo mi przez glowe, ze moze to wszystko wynika z braku bezpieczenstwa mojej Pani w zwiazku ze mna, brak pewnosci co do tego kim ja wlasciwie jestem. Who am I?
      • mixin Re: Cielesnosc w zwiazku 20.02.05, 12:58
        no co ty, nie mozna az tak sie nakrecac....
        swoja droga to dla mnie nowosc, ze facet ma taka biegunke myslowa ;))) tak
        skrzetnie to ukrywacie, ze sie teraz nie dziw ;)))
        kurcze, moze ta rozmowa ktora wszystko wyjasni jeszcze przed toba? moze jednak
        jest jakis problem fizjologiczny? a moze ona byla rozczarowana? a tak w ogole
        to co, nie ma zadnej cielesnosci? tak w ogole? jej sie nic nie chce?? to
        dziwne....
        • dusth Re: Cielesnosc w zwiazku 20.02.05, 13:24
          Dziwne, jest to ze ja juz sam zastanawiam sie nad celowoscia dazenia do zblizenia z moja Pania. Bo skoro przez ten rok mimo rozmow i dazen do spelnienia nic nie wyszlo to chyba nikle na to szanse by cos w koncu sie zmienilo. Biorac pysznic wpadlo mi do glowy, ze moze moja Pani gdzies podswiadomi po 3 latach bycia razem poczula, ze nie pasuje do tego obrazu mnie w jej glowie. Ergo: ten czlowiek jest kims innym anizeli ten za kogo go bralam wiec nie bede sie dzielila z nim tym co tak intymne!

          A tak baj de łej to o co chodzi z ta "biegunka umyslowa"? Bo poza tym rozbawieniem troche mnie owo nazewnictwo zaniepokoilo.
          pozdrawiam
          • mixin Re: Cielesnosc w zwiazku 20.02.05, 13:40
            nie, no, chodzi mi o to, ze facetow raczej bawi ta szarpanina myslowa kobiet,
            te miliony wersji, rekonstrukcje zdarzen i te pe ;)) klasyczne dzielenie wlosa
            na czworo (albo i wiecej); gosc po prostu widzi - jest tak i tak, koniec
            piesni... oczywiscie moze sobie czasami pogdybac, ale tak niezobowiazujaco i
            raczej abstrahujac ;)))
            co do tematu, to naprawde mnie to intryguje, czy nie ma wcale a wcale zadnych
            potrzeb w sensie, no nie wiem, jakies wieksze buzi czy cos w tym guscie;
            czasami jak ktos kogos tylko wezmie za reke i mizia to ta druga osoba szaleje w
            srodku, nawet, jesli miziajacy troche wkurza ;)))))
            • dusth Re: Cielesnosc w zwiazku 20.02.05, 13:52
              Dear Maxin
              Tak wiec nie ma nic a nic. Nie odnosze wrazenia zeby moj dotyk sprawial jakakolwiek przyjemnosc mojej Pani a to w polaczeniu z cala zalaczona sytuacja doprowadza mnie do jakiegos rozdzaju pustyni myslenia, w ktorym nie potrafie przeskoczyc nad pewnymi rzeczami i wowczas nawet sensownie nie mozna ze mna porozmawiac (tak mi sie wydaje, a w takim razie zupelnie juz ze mnie nie ma pozytku no i idea bycia razem sie gdzies zaciera.
              • mixin Re: Cielesnosc w zwiazku 20.02.05, 13:57
                no to ja juz nie wiem...
                w takim razie stawiam na te jej psyche i doswiadczenia poprzednie (dom?
                zwiazki?) niemile oczywiscie.....
                a w takim razie moze... moze jakas mala terapia? nie tylko psychole chodza na
                terapie ;))) to w sumie taka higiena psychiczna, cos jak prysznic ;) no nie?
                przemysl to, moze byc bingo,
                czego zycze,
                Mixin
    • xapur Bez seksu można żyć. 20.02.05, 14:55
      To nie jedzenie, czy spanie. Pytanie tylko - PO CO??? Opisana przez ciebie
      sytuacja jest co najmniej dziwna. 3 lata seksu, a potem czekanie do ślubu? Nie
      pojmuję w czym rzecz. Faktycznie lepiej się DOBRZE zastanów, bo za parę lat
      będziesz tu elaboraty wypisywał o braku seksu w małżeństwie.
      • dusth Re: Bez seksu można żyć. 20.02.05, 16:51
        No zgadzam sie, nez sexu da sie zyc! Natomiast problem pojawia sie przy wybieganiu mysla w przyszlosc. Nie umiem przewidziec czy mam w sobie na tyle sily zeby moc tlumic w sobie pewne potrzeby dla dobra zwiazku do konca jesgo trwania! Same czarne schematy do gowy w zwiazku z tym przychodza. Ale rozstanie a przynajmniej mysl o nim tworzy we mmie rodzaj pustki juz teraz. Brak osoby, ktora obdarzylo sie uczuciem.

        Do pani Mixin:
        Jej przepraszma okropnie za przeinaczenie Twojego nicka. Poczulem sie jak maly skarcony chlopiec czytajac na koniec Twego postu nick, ktory chyba mial nawet takie zadanie. Przepraszam raz jesscze.
        • tina1 Re: Bez seksu można żyć. 20.02.05, 17:12
          Wiesz co? Przyszło mi jeszcze do głowy ,że może to zwykły , perfidny szantaż!!??
          Wie ,że zależy Tobie na niej i chce przyśpieszyć podięcie decyzji o ślubie!A
          jeśli tak , to wiej! Wogóle nie podoba mi się to! Nie czyń sobie wyrzutów ,że
          tu piszesz, ostatecznie wszyscy my tu mamy jakieś problemy :))) Powodzenia:)
        • mixin Re: Bez seksu można żyć. 20.02.05, 20:24
          no co ty ;)) maxin tez fajne...
          choc przyznaje sie do malej perfidii w podpisiku ;)))
          coz, takie male slabostki....
          ale sie nie gniewam, no co ty....
          ja sie przyzwyczailam, ze nawet moje imie przekrecaja czesto ludzie
          nienawykli ;)))
          • anula36 Re: Bez seksu można żyć. 20.02.05, 22:25
            ha cos misie zdaje ze ta panna juz niedlugo otworzy forum "towarzyszki zycia
            pokreconych facetow".
            Chlopie zastanow sie najpierw o co ci chodzi?
            Jakie popedy bedziesz musial tlumic do konca zycia? Chciales ja obsikac i sie
            nie zgodzila? Domyslam sie ze zaproponowales jakies perwersyjki ktore twojej
            ukochanej nie wprawily w zachwyt.
            • dusth Re: Bez seksu można żyć. 21.02.05, 00:30
              Dziwne, ze doszukujesz sie tu od razu dewiacji z mojej strony. Wyobraz sobie, ze nic takiego nie mialo miejsca. A co do popendow to chodzilo mi o seksualny!Ot co.

              Pokrecony to moze i rowniez jestem ale to chyba jest juz norma w swiecie, w ktorym zyjemy.
              • anula36 Re: Bez seksu można żyć. 21.02.05, 00:32
                ale wlasnie nie bardzo rozumiem??
                Przeciez po slubie szlaban na seks ma isc w gore.
                No chyba ze tylko w celach prokreacyjnych:)
        • xapur Aż mnie ciekawi jakie to potrzeby zamierzasz ... 21.02.05, 00:25
          tłumić "dla dobra związku"... Przemyśl to sobie lepiej dobrze.
          • anula36 do Xapura:) 21.02.05, 00:27
            cos ostatnio podejrzanie rownolegle myslimy:)
            • mixin Re: do Xapura:) 21.02.05, 14:04
              no wlasnie, to nie moze isc w tym kierunku, bo jest on dokladnie odwrotny do
              zamierzonego....
              ja nadal obstaje za jakas blokada psychiczna, a to da sie rozmontowac,
              odpowiednio; to do dziela...
              tylko, tylko... ona tez musi chciec/widziec problem i partycypowac....
              niestety...
              jak to stare przyslowie mowi, "caly w tym ambaras..."
            • xapur Do Anuli36 22.02.05, 11:11
              anula36 napisała:
              "cos ostatnio podejrzanie rownolegle myslimy:)"

              Przyczyny tego dziwnego stanu rzeczy mogą być dwojakie:
              1. Mamy podobny światopogląd.
              2. Z wiekiem konformizm staje się moim znakiem rozpoznawczym.

              Ale, ale - wbrew pozorom często reaguję emocjonalnie i łatwo się denerwuję.
              Dlatego też przy najbliższej okazji gdy nasze zdania będą się różniły lub znowu
              wytkniesz mi braki w edukacji z polskiej literatury (nie mówiąc już o
              światowej) pewnie się wkurzę i trochę posprzeczam. Czyli nic straconego,
              jeszcze zdążymy się poróżnić. ;)

              Aha, tak poza tym całkiem niedawno myśleliśmy raczej prostopadle. Przypomnij
              sobie dyskusję na temat udzielania rad. :)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka