Dodaj do ulubionych

rozpad małżeństwa

10.03.05, 10:31
Nie przejrzałem wszystkich wątków dokłądnie ale widzę, że temat jest jak
najbardziej poważny.
Kiedyś śmiałem się jak słyszałem o kobietach, którym religia namieszała w
głowie ... o losie, tylko dlaczego na taką trafiłem. Oczywiście nie
współżyliźmy przed ślubem bo to był grzech ale rozumiałem to .. w końcu to w
co się wierzy jest ważne. Przyszedł ślub i ... nic się prawie nie zmieniło. Z
Jej strony brak aktywności, pozycja tylko misjonarska, o innych rzeczach
mogłem tylko pomarzyć.
Przemęczyłem się tak 2 lata. Teraz jak z perspektywy czasu patrze na to co
minie spotkało to chce mi się śmiać. W końcu kupiłem kota w worku i nie
powinienem narzekać:)) Ciekawe czy jeszcze kogoś coś takiego spotkało.
Powtórzę się za innymi osobami tu na forum: Sex jest ważny, jest niezbędny do
normalnego funkcjonowania związku. Jeżeli w łóżku sie nie dogadujecie to to
samo macie lub za chwilę będziecie mieć w codziennym życiu. Osoby, które
mówią, że sex nie jest ważny w związku niech lepiej sie zastanowią i nie
niszczą życia innym.
Pozdrawiam wszystkich.
Obserwuj wątek
    • dorothea37 Re: rozpad małżeństwa 10.03.05, 11:09
      Wiesz,może za mało się starałeś?Są kobiety które trzeba rozbudzić/ze mną też
      tak było/,bo mają wyniesione z domu jakieś dziwne zasady,nie rozmawia się o
      seksie,seks traktuje się jako obowiązek,a nie przyjemność.Mój mąż przeszedł ze
      mną przez to wszystko ,miał dużo cierpliwości i małymi kroczkami doszliśmy do
      tego wspólnie.Teraz nawet jest tak że to ja jestem stroną inicjującą nasze
      współżycie.Gdyby ktoś 15 lat temu powiedział mi że ja teraz będę robić takie
      rzeczy w łóżku,to bym mu powiedziała że jest nienormalny !
      • lava71 Re: rozpad małżeństwa 10.03.05, 11:22
        Dziękuję za te słowa.
        Wiesz ... próbowałem. Jestem cierpliwy i potrafię czekać. Rozmawiałem na te
        tematy, starałem się sugerować ... ale nic z tego niw wyszło.
        Wiem, że ludzie mają swoje przekonania i że należy je szanować ... ale ...
        Dodam tylko jeszcze jedno do poprzedniej wypowiedzi.
        Na początku było zupełnie nijak .. Ona nawet nie chciała żeby jej tam pieścić.
        To jednak jakoś przemogła ... tyle, że w prost mi zakomunikowała, że na podobne
        rzeczy nie mam co nawet liczyć. Po 2 latach podchodów taka deklaracja mnie po
        prostu wkurzyła. Jak można byc takim samolubem. NIe życzę nikomu aby w sexie
        wiecznie czuł się jak agresor czy napastnik. Wiem za to co to sex z kłoda
        drewna.
        • dorothea37 Re: rozpad małżeństwa 11.03.05, 09:32
          >>>Nie ma kobiet oziębłych ,są tylko nierozbudzone...<<< A tak na poważnie to
          może potrzebny by był jakiś specjalista? pozdrawiam
          • lava71 Re: rozpad małżeństwa 11.03.05, 16:16
            specjalista już nie jest potrzebny ... a przynajmniej mi.
            NApisałaś to tak, że nie wiem co miałaś na myśli.
            • anula36 Re: rozpad małżeństwa 11.03.05, 17:17
              ja zrozumialam ze moglby sie przydac kobiecie:)
    • ewzj Re: rozpad małżeństwa 11.03.05, 20:26
      Praktycznie podchodząc do tematu, może nie przesądzaj sprawy. Moze ona chce,
      ale nie umie sie przełamać. Może jej nawiązywanie do religii jest tylko zasłoną
      dymną, która owszem przeszkadza, ale prawdziwym powodem jest niemozność
      przełamania się. Jeżeli ją kochasz, spróbuj jej pomóc. Przede wszystkim
      rozmawiaj. Mężczyźni często popełniają błąd, że robią próby wspólżycia, a nie
      rozmawiają. Ona tez może nie uświadamiać sobie do końca, co jest przyczyną.
      Spróbuj odkryć jej tajemnice. Zaproponuj jej dosłownie: ĆWICZENIA.

      Twoja żona jest biedna. Pewnie w skrytości marzy, aby wreszcie zacząc przezywać
      prawdziwe orgazmy. Prawdopodobnie warunkiem jest pełne "bezwstydne" oddanie
      się. Zacznij od drobnych zmian (nie od razu od pozycji "od tyłu" :D)

      Powiedz jej, ze to tylko ćwiczenie. Np. niech ona połozy się na brzuchu i
      rozchyli lekko nogi. Głaszcz ją po pupie. Czasem sięgnij troszkę dalej.
      Zapewnij ją, ze nie posuniesz się dalej i dotrzymaj słowa. Tak zaśnijcie.

      Innym razem zaśnijcie z jej ręką na tobie. Stopniowo w następnych ćwiczeniach
      odważniej, ale bez pospiechu.
      Wymyslajcie coraz to inne ćwiczenia. To co napisałam, to tylko sygnał. Pobudź
      swoją fantazję.

      Bądź cierpliwy, daj jej się przełamać. Kochaj ją.
      • lava71 Re: rozpad małżeństwa 14.03.05, 11:36
        Dziękuję za porady.
        No cóż, mogę się tylko powtórzyć. Byłem cierpliwy, rozmawiałem, nie popędzałęm.
        Problem w tym, że to trwało 2 lata ... a ja mam do końca życia się męczyć.
        Myślę, że zrobiłem tyle ile mogłem. Brak motywacji może zniechęcić każdego.
        Miałbym jeszcze nadzieję gdyby mi powiedziała, że z będzie starać .. że z
        czasem coś może być. To co usłyszałem to to, że nie mam co liczyć teraz i
        wogóle..
        I to tyle.
      • lava71 Re: rozpad małżeństwa 14.03.05, 11:42
        .. a jeszcze:)) W tym tempie jak zaproponowałaś to i dwóch żyć by mi nie
        wystarczyło aby dojść do pozycji "od tyłu" ... a powinnaś wiedzieć, że czas nie
        jest sprzymieżeńcem facetów;) No ale to już pisze bo mam dzisiaj dobry humor.
        Pozdrawiam.
    • bope Re: rozpad małżeństwa 14.03.05, 11:44
      znajdz sobie druga kobiete, ktora wiecej i czesciej chce; jesli zona jest taka
      niechcetna do sexu; to moja rada; pozdr
      • prowincjal Re: rozpad małżeństwa 14.03.05, 12:14
        Żadna to rada namawiać do zdrady. Eh...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka