10.04.05, 17:28
Po 7 latach malzenstwa mam dosyc. Wczoraj cala czara goryczy przelala sie.
Nie ma rozmow, czulosci, normalnosci, seksu. Jestem z nim, bo nie mam gdzie
isc. Mamy 3 letnia corke, ja z pensja pielegniarska nie dam sobie sama rady
finansowo. Nie wiem co robic... Nie widze juz wspolnej przyszlosci.
Wczoraj moj maz powiedzial, ze nie bedzie sie ze mna kochac bo nie ma na to
ochoty, wogole. A zdarzalo mi sie na taka ochote czekac 3 mies. i jak sie w
koncu doczekalam to bylo kiepsko.
Mam 29 lat. Chce miec jeszcze normalne zycie z normalnym facetem. Kanal.


Obserwuj wątek
    • olalia Re: Mam dosyc 20.04.05, 10:55
      Jestem w podobnej sytuacji jak ty i tez mam dosyć !Mozesz mi powiedzieć
      dlaczego taka sytuacja u was zaistniała.Dlaczego nie ma nic:rozmów, seksu itp.
      Na pewno musisz cos z tym zrobić i nie popadać w pesymizm.Ja zaczynam dojrzewac
      do rozwodu, jeszcze trochę a na pewno sie zdecyduje.Szkoda czasu i zycia.
      Pozdrawiam
      • kubeczek_malutki Re: Mam dosyc 20.04.05, 12:27
        To i ja sie dołączę...U nas seks przestał istniec dwa lata temu, po urodzeniu
        drugiego dziecka. Od tego czasu było dwa, moze trzy razy, tez mam serdecznie
        dość, mąż oczywiscie nie chce słyszec o rozwodzie, uwaza ze powinnismy sie
        poswiecic dla dobra dzieci, myśle ze od lat robi sobie skoki w bok, i moze
        nawet zaakceptowałby moje gdybym takie miała, ale dla mnie to jest chore
        myślenie po prostu, ja tak nie potrafię...ale seks(własciwie jego brak) to
        tylko jedna chora czesc tego zwiazku, jest jeszcze cos wazniejszego: brak
        porozumienia na wielu płaszczyznach, brak wspólnego finansowania, brak pomocy
        przy dzieciach, było tez picie i bicie, wytrzymałam 11 lat w takiej
        toksycznosci wierząc mu ze tak ludzie zyją, ze wiele ludzi ma takie związki i
        nic na to nie poradzisz, takie zycie, ale moje takie nie będzie, nie chce juz
        dłuzej tak zyc, moze skrzywdze przez to dzieci, ale jak czegos z tym nie zrobie
        to wyląduje w wariatkowie po prostu (mam czasem wrazenie ze trafiłam na takeigo
        psychola, ktoremu tylko o to własnie chodzi zebym sie załamała
        kompletnie)....zbieram kasę i siły zeby wreszcie powiedziec dosc! trzymajcie
        kciuki....
        • danajur Re: Mam dosyc 27.04.05, 22:40
          Kubeczek - gdy czytalam Twoj list to widzialam siebie za te 11 lat , z moim
          obecnym chlopakiem ...Najgorsze jest , to ze nie mam sily by zakonczyc to na
          tyle wczesnie , by pozniej nie bylo gorzej.
        • martini80 Re: Mam dosyc 30.04.05, 20:27
          trzymam kciuki za ciebie bardzo mocno! Gratuluję ci podjęcia takiej decyzji.
          Musi być ci bardzo ciężko...
    • mariamagdalena66 Re: Mam dosyc 26.04.05, 08:18
      Jesteś młoda przed Tobą jeszcze ok 25 lat życia seksualnego albo i więcej, Jak
      sobie to wyobrażasz? Jeśli tak ci powiedział, to pora na zmianę partnera, albo
      zostaniesz zakompleksioną i zgorzkniałą, postarzałą kobietą,
      • anula36 Re: Mam dosyc 26.04.05, 08:53
        ale poco zmieniac partnera jak za 2 gora 4 lata jak sama twierdzisz- bezdie to
        samo.
        To juz lepszy kochanek i co 2 lata zmieniac. A dorobek wspolnego zycia z mezem
        przynajmniej dostanie sie w spadku.
        • mariamagdalena66 Re: Mam dosyc 26.04.05, 12:26
          A kto powiedział, że ma to być mąż? Albo konkubent? U kochanków sielanka może
          trwać dłużej. Smak zakazanego owocu podnieca mocniej. To po zamieszkaniu razem
          seks się wypala.
          • anula36 Re: Mam dosyc 27.04.05, 12:52
            ale fajnei dostac spadek po mezu i z nim mieszkac a kochanka miec na bokui z
            nim nei mieszkac - w zwiazku z czym seks z nim sie nie wypali.
            No chyba ze ma sie biednego meza- to faktycznie nie warto go znosic.
    • froodoo Masz dosyć...? 27.04.05, 10:12
      Dla mnie to trochę niewyobrażalne, że coś się może nagle kończyćc, tym bardziej
      że namiętnośc była, a jej echem to owoc to nie tak odległy..wasze dziecko. Coś
      mi sie wydaje, ze ludzie od początku znajomości lekceważą różne sygnały
      wychodzące od partnera, a potem są te wielkie oczy i słowa w
      ustach ...dlaczego?... Bzykamy się , oddajemy, a nawet rodzimy sobie dzieci ,
      ale się nie znamy, potrafimy poznać ciało, ale nie duszę. Sex ważny jest, ale
      dopiero jak ta więz psychiczna będzie mocniejsza, to łatwiej nam bedzie się
      porozumiewać i rozmowa o tym czego chcemy a czego nie w intymności bedzie
      łatwiejsza.... i bardziej zrozumiała....i nie bedzie tej bezradności....
      patrzmy na nas a nie tylko na siebie
    • ambx Bierz nocne zmiany... 28.04.05, 12:26
      ...i zawsze sie jakiś chętny kolega ze szpitala trafi, a wolne wyrko gdzieś w
      koncie stoi. To jedna z nielicznych zalet pielęgniarskiej profesji. Dostałaś od
      małżonka wypowiedzenie ze związku, który polega na wzajemnym współżyciu - to z
      czystym sumieniem możesz udostępnić twoja nieużywaną ostatnio kobiecość
      pierwszemu facetowi na którego przyjdzie ci ochota. A jak małżonek się zapyta,
      dlaczego bieżesz nocki, powiedz mu wprost albo ogródkowo, że potrzebujesz seksu
      i musisz go szukać poza małżeńskim łożem - na nocnej zmianie.
    • chmiel69 Re: Mam dosyc 01.05.05, 19:09
      Jeśli nic już Was nie łączy, to po co z nim jesteś? Powoływanie się
      na "pielęgniarską pensyjkę" to tylko wymówka.Jeśli naprawdę bedziesz
      zdesperowana - odejdziesz, nie myśląc o tym za ile będziesz żyć.Nic nie piszesz
      o tym, dlaczego on nie ma ochoty na miłośc z Tobą.Czy tak było od zawsze, czy
      od jakiegoś momentu.Jesli to drugie, zastanów się ,gdzie tkwi problem.Mam
      wrażenie,że nie o seks tutaj chodzi...Swoja drogą jesteście w trudnej
      statystycznie sytuacji.Z doswiadczenia wiem/ a jestem z moim mężem już 19 lat,
      w tym 15 po ślubie/, że pierwsze kryzysy powstają kilka lat po ślubie.Kiedy
      wasz maluszek był nieco mniejszy, Ty pewnie zajęta byłaś wychowywaniem go,
      teraz złapałaś trochę oddechu, ale on nie ma ochoty.Może to nie niechęć do
      Ciebie jest powodem jego zachowania.Faceci często zamiast wprost podjąć temat,
      robią uniki.Ta ich jaskinia bywa dla nas niezrozumiała,ale trzeba wiedzieć,że
      po prostu jest!Spróbuj porozmawiać.To przynajmniej wyjaśni Twoją,...Waszą
      sytuację.W Twoim liście wiele jest goryczy, a nawet złości.Odgrywasz się na nim
      pisząc"było kiepsko".Czy powiedziałaś mu, że jest coś nie tak? A może i jemu
      coś nie pasowało???Masz prawo do normalnego życia u boku normalnego faceta.Skąd
      wiesz ,że ten Twój nie jest normalny, skoro rozmowę zastąpiłaś 3-miesiecznym
      oczekiwaniem.Milczeniem niczego nie załatwisz.Pogadaj.Ja też kiedyś spróbowałam
      i dzis wiem, że byuło warto...Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka