Dodaj do ulubionych

zamiana ról

07.05.05, 21:04
Jakiś czas temu zapieprzałam w pracy tak, że czasem nie wiedziałam, jak się
nazywam, w dodatku obniżyli mi wynagrodzenie dokładając obowiązków. Po pracy
pędem do domu, zakupy, dzieci, obowiązki itd. Padałam na pysk, zasypiałam,
zanim jeszcze przyłożyłam głowę do poduszki.
Na seks miałam ochotę najwyżej w weekendowe poranki, a i to nie zawsze...
Mąż w tym czasie miał pracę, w której się nie przemęczał, dzwonił czasem do
mnie z nudów i nie rozumiał, że nie mam czasu z nim rozmawiać.
Zamiast odciążyć mnie od obowiązków, bym miała więcej czasu i sił dla niego,
znalazł sobie kochankę, która z racji samotności i specyfiki pracy miała
jedno i drugie.
Teraz sytuacja się odwróciła. Rano mówi, z przepraszającym uśmiechem, że sam
nie wie, kiedy zasnął. A mnie tak kusi, żeby go spytać, czy zasługuje na moje
zrozumienie, czy może też mam znaleźć sobie kogoś dyspozycyjnego.
Obserwuj wątek
    • bocian20 Re: zamiana ról 11.05.05, 10:08
      oj znaleść znaleść chociasz tak dla picu i żeby się dowartościować
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: zamiana ról 11.05.05, 10:14
      znaleźć - po to, żeby zrozumiał, jakim egoistycznym i niedojrzałym fiutem był.
      Choćby, jak to już padło, dla picu - niech na własnym tylko poczuje "jak to jest"

      A przede wszystkim - kochasz go i ufasz mu po tym, jak cie potraktował?
      bo chyba od tego wszystko sie zaczyna
    • gomory Re: zamiana ról 11.05.05, 17:24
      > A mnie tak kusi, żeby go spytać, czy zasługuje na moje
      > zrozumienie,

      To swietny pomysl zeby sie mscic. Bedziecie mogli sobie tak wzajemnie "umilac"
      zwiazek. Nie bedziesz mogla narzekac na nude, zwlaszcza gdy zwiekszy sie ilosc
      domowych awanturek i wydarzen o ktore bedziecie sie na siebie denerwowac. Moze
      zaczniecie w ramach eskalacji i odwetu np. zakladac na siebie pulapki? Na pewno
      bedzie to pomocne dla odbudowywania dobrych relacji :->.
      • anula36 Re: zamiana ról 11.05.05, 17:27
        ktos to juz wymyslil nakrecil i dal tytul:)
        "Wojna panstwa Rose" :)
        • petar2 Re: zamiana ról 11.05.05, 17:37
          komu kibicowałaś?
          • anula36 Re: zamiana ról 22.08.05, 10:01
            a jak myslisz??
            solidarnosc jajnikow zobowiazuje:)
      • aiszka4 Re: zamiana ról 19.08.05, 20:02
        wyciągam stary wątek, bo u mnie bez większych zmian:(

        napisałam, że kusi mnie, by go zapytać, a nie by znaleźć sobie kochanka

        nie jestem aktorką wszechstronną - świetnie umiem zagrać, udawać gniew,
        oziębłość, ale zauroczonej kimś innym - ani trochę

        poza tym karmię piersią - jak wyjdę z domu na kilka godzin, zabierając
        laktator, to kto mi uwierzy, że miałam spotkanie z facetem;-)

        generalnie rozumiem, że zmęczenie, stres itd., bo sama tak miałam
        tylko czasem, gdy dopada mnie zmora przeszłości, zastanawiam się, czy z jurnego
        kochanka zmienił się w zmęczonego pracownika fizycznego, czy też może
        jednak "realizuje się" gdzieindziej i dlatego nie ma już sił i ochoty na mnie:(
        • oczydiabla Re: zamiana ról 22.08.05, 09:39
          - Zamiast odciążyć mnie od obowiązków, bym miała więcej czasu i sił dla niego,
          znalazł sobie kochankę, która z racji samotności i specyfiki pracy miała
          jedno i drugie.
          Zabieg z odciążaniem od obowiązków domowych nie pomaga, testuję to od paru lat.
          Najgorsze, że tym sposobem odebrałem żonie większą część wymówek. Wariantu z
          kochanką jeszcze nie testowałem.
          • aiszka4 Re: zamiana ról 22.08.05, 13:10
            oczydiabla napisał:

            > Zabieg z odciążaniem od obowiązków domowych nie pomaga, testuję to od paru
            lat.
            >
            > Najgorsze, że tym sposobem odebrałem żonie większą część wymówek. Wariantu z
            > kochanką jeszcze nie testowałem.
            >

            Nie nie pomaga, tylko nie pomógł Tobie.
            A mój m. nawet nie spróbował. Ograniczał się tylko do tekstu " zostaw to i
            chodź do łóżka" Co mu oczywiście nie przeszkadzało w wypranych i wyprasowanych
            przeze mnie ciuchach, spryskać się wodą toaletową, którą dostał ode mnie w
            prezencie, z uśmiechem pożyczyć moją sieciówkę, przyjąć życzenia udanej zabawy
            z kolegami i zapewnienie, że z samego rana zabiorę dzieci na spacer, żeby mógł
            odespać - i szedł do kochanki.

            Oczywiście to ja, swoim zachowaniem "popchnęłam męża w ramiona kochanki"
            Natomiast, w identycznej sytuacji, znajdując kochanka dla siebie, będę tą,
            która nie wykazała zrozumienia dla ciężko pracującego człowieka, który tyra na
            kawałek chleba itd. itp. bla, bla, bla
            Oczywiście kochanka nie będę miała, przynajmniej dopóki jestem w związku. Nie
            dlatego, że przejmuję się obiegowymi opiniami.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka