Dodaj do ulubionych

przemyślenia

14.06.05, 13:14
Witam,
po raz pierwszy na forum (chodzi o rozpoczecie wątku).
Mam parę przemyśleń, które mnie nurtują, wię pozwoliłam sobie napisać.
1. dlaczego my, baby, jesteśmy traktowane i dajemy się traktować jako remedium
dla życiowych nieudaczników, którym nawet seks z własną ślubną nie wychodzi?
2. w związku z powyższym, dlaczego dajemy się uprzedmiotowić tworząc na własną
potrzebę otoczkę sentymentalno-uczuciową powyższego faktu?
3.dlaczego tak trudno jest nam zrozumieć, że jeśli seks mu nie wychodzi, to
jest to już tylko gwóźdź do trumny, bo wszystko zaczęło się od czegoś innego?
4. w związku z powyższym, dlaczego jesteśmy mimo wszystko tak zadufane w
sobie, ze sądzimy, że z nami cokolwiek mu wyjdzie?
5.co jest takiego w niektórych kobietach, ze przyciągają same życiowe męskie
klęski, co więcej, dumne są z faktu egzystowania z taką klęską, która nie
wstydzi się przyznać, że "żona mu nie daje"?
6. dlaczego, jak taka klęska odchodzi (z reguły do żony - zaczęła dawać? ;-),
zamiast odetchnąć z ulgą, wpadamy w otchłań rozpaczy?
7.i gdzie jest nasz mózg?
8. itakdalej.
pozdrawiam - Justysia
Obserwuj wątek
    • tomek_abc Re: przemyślenia 14.06.05, 13:42
      "wyznania kochanki"?
      • justysia34 Re: przemyślenia 14.06.05, 13:57
        Raczej idiotki.
        "ojezujakajagupiabyłam" w posttytule.
        ;-)
        • silie Re: przemyślenia 14.06.05, 14:04
          Cóż, pewnie dlatego, że takie jest życie, a uczuć nie da się trzytmać na
          smyczy.Racjonalne podejście do tematu chyba nie ma sensu.Przynajmniej w moim
          wypadku, bo zdroworozsądkowe argumenty, które sama sonie przedsatwiam, nie
          skutkują.A szkoda, faktycznie.
          s.
          • zdzichu-nr1 Re: przemyślenia 14.06.05, 14:11
            No, to że "żona nie daje" nie zawsze oznacza że facet jest życiową klęską
            (aczkolwiek często tak własnie jest).

            Wyrazy współczucia dla autorki wątku. I życzenia lepszych facetów w przyszłości
            • justysia34 Re: przemyślenia 14.06.05, 14:29
              Nie chodzi o to, że to "dupa_nie_facet", bo mu żona nie daje, ale, że w ogóle o
              tym mówi, potencjalnej, od której chce "wziąć".
              A potem dodaje, jak ewentualny, którego rozważała Sharon_stone44, że nie
              zniesie, jak jakaś "przeleci go" z litości. A niby z czego?
              A może w świecie jest tak, ze wszystko musi się uzupełniać? Jak ktoś jest silny
              to opiekuje się słabszym, jak ktoś jest mądry, to lgną do niego sami idioci?????
              Dzięki zdzichu-nr1 z życzenia, ale na z "lepszymi facetami" jest jak z laskami z
              Playboy'a - takich nie ma.
              • tomek_abc Re: przemyślenia 14.06.05, 15:46
                Justysia34
                chyba rzeczywiscie naiwnością jest sądzić, ze facet który mówi, ze "zona mu nie
                daje"....myśli o czymś wiecej niż o zapełnieniu tego braku na boku (i tylko o
                tym).
                Zazwyczaj (co mozna wyczytać na tym forum)wiekszość facetów kocha swoje żony,
                kocha dzieci itp....

                • justysia34 Re: przemyślenia 14.06.05, 16:09
                  No to ja raczej nie będę żoną. Już wolę nie mieć "kochającego męża', który
                  oczywiście niewatpliwie mnie kochając, opluwa nasz związek w imię kopulacji.
                  I dlaczego tacy szukają kochanki? Z wygody/przygody? Czy może z chęci
                  oszczędzenia paru groszy, które musieliby wydać w agencji tow.? Czy może to jak
                  w dowcipie - seks małżeński to jak świniobicie, a im chodzi o polowanie?
                  Dla mnie wzorem jest małżeństwo moich Rodziców. Bardzo przystojny ojciec, mający
                  łatwy dostęp (wykładowca) do młodych ciałek, cały czas trwający przy boku Matki,
                  a zapewne bywało różnie z tym "dawaniem".
                  Myślę, po głębszym zastanowieniu, że to jednak faceci się uprzedmiotowiają
                  stawiając na równi z nie mogącym się wyłączyć wibratorem.
              • tomek_abc Re: przemyślenia 14.06.05, 15:46
                Justysia34
                chyba rzeczywiscie naiwnością jest sądzić, ze facet który mówi, ze "zona mu nie
                daje"....myśli o czymś wiecej niż o zapełnieniu tego braku na boku (i tylko o
                tym).
                Zazwyczaj (co mozna wyczytać na tym forum)wiekszość facetów kocha swoje żony,
                kocha dzieci itp....

          • alien81 Re: przemyślenia 14.06.05, 16:03
            Tak samo tłumaczy się pedofil - "nie mogłem się powstrzymać". Życie polega na
            byciu coraz lepszym człowiekiem, uczeniu się na własnych błędach i dokonywaniu
            zmian. Sorki, ale tłumaczenie głupoty wyłącznie uczuciem może przejść u
            nastolkatki. Kobiecie dorosłej i dojrzałej (zdawałoby się) jednak od czasu do
            czasu potrzebne są głębsze przemyślenia i podjęcie działania. A nie wieczne
            rozkładanie rąk.


            silie napisała:

            > Cóż, pewnie dlatego, że takie jest życie, a uczuć nie da się trzytmać na
            > smyczy.Racjonalne podejście do tematu chyba nie ma sensu.Przynajmniej w moim
            > wypadku, bo zdroworozsądkowe argumenty, które sama sonie przedsatwiam, nie
            > skutkują.A szkoda, faktycznie.
            > s.


    • alien81 Re: przemyślenia 14.06.05, 15:57
      No o to samo pytałam w moim poście "Za co go kochasz kobieto-męczennico":)
      Sporo kobiet niestety tylko kombinuje:
      - jak tu szybko wyjść za mąż i godzą się przy tym na milion różnych
      "kompromisów" (najczęściej jednostronnych), bo przecież "misiu się zmieni po
      ślubie" albo "ja go kocham przecież, jakoś się ułoży",
      - jak przeżyć życie z klapkami na oczach, bezpiecznie, bo o niczym nie trzeba
      decydować (a jak otoczenie naciska to zawsze można wszystko zwalić na dzieci i
      stwierdzić, że to tylko dla nich się z nim jest; dzieci najczęściej zresztą
      wcale tego poświęcenia nie chcą),
      - jak tu wytłumaczyć "misia" ze wszystkich jego grzeszków (bo to tamta go
      uwiodła, a on oczywiście własnej woli i rozumu nie ma, a bo to koledzy go
      podjudzają, a bo to jego mamusia go buntuje).

      Gdzie takie kobiety mają mózg? Skoro funkcje życiowe trwają to widać jednak
      jakieś mózgi tam mają. Tylko co to za życie:)
      • justysia34 Re: przemyślenia 14.06.05, 16:16
        A może chodzi o to, zeby się właśnie nie móc związać? Może większość kobiet
        żyjących w takich układach podświadomie poszukuje kogoś nieosiągalnego, bo to ją
        usprawiedliwi - to nie ona nawaliła, to nie ona boi się związku?
        Prawdą jest natomiast, ze jeśli kobieta poszła do łóżka z facetem, to z reguły
        była już zaangażowana, choćby nie chciała się do tego przyznać, a facet - bo mu
        się klawisz OFF zablokował.
        • dosia.samosia Re: przemyślenia 14.06.05, 22:05
          Bredzisz. Można być kobietą i niekiedy seks traktować instrumentalnie - jako
          rozładowanie napięcia. Wtedy to z kim idzie się okazjonalnie do łóżka jest
          niezbyt istotne.
    • yoric Re: przemyślenia 14.06.05, 18:48
      >7.i gdzie jest nasz mózg?

      Dobre pytanie w kontekście tytułu wątku.
      pzdrv
      • petar2 Re: przemyślenia 14.06.05, 19:27
        Ja nie widziałem. Sugeruję ostrożność przy odkurzaniu i przejrzeniu później
        dokładnie worka w odkurzaczu.
        • kampai Re: przemyślenia 15.06.05, 08:59
          Kobiety różnią sie od mężczyzn co naturalne. Kobiety mają inne wyobrażenie o
          związku, mężczyźni inne. Oboje popełniają błędy. Wkrada się rutyna. Najgorzej
          gdy wszystko jest poukładane, wtedy szuka sie problemów lub samemu je tworzy.
          Jest praca, dom, samochód, pieniądze. Ale ułomność człowieka polega na tym, że
          jak nie ma problemów to źle się z tym czuje. Dlatego wystarczy by kobieta kilka
          razy wieczorem zamiast kochać się z mężem spała na kanapie przy filmie, który z
          konieczności oboje oglądają. U mnie jest tak, że właściwie na "te" tematy
          przestaliśmy rozmawiać, bo mnie się odechciało. Starałem się kiedyś, ale nie
          udało się wypracować jakiegoś stałego układu. Ja po prostu nie rozumiem, że
          można wspólnie na wieczory wyporzyczać filmy, pić dobre wino i notorycznie przy
          tym zasypiać. Więc dałem sobie spokój w ogóle. No to teraz jest też problem, bo
          się nie interesuję, bo nie okazuję uczuć. Fakt jest taki, że ona potrzebuje ich
          kiedyindziej, ja kiedyindziej. I trudno. Dla facetów świat jest tak prosty, oni
          zawsze sobie poradzą i ja sobie świetnie radzę. I to też jest czasem problem.
          Ale kobiety lubią wszystko tak komplikować...
          • alien81 Re: przemyślenia 15.06.05, 09:38
            Jasne. To co powiesz na pary, którym się nic dotąd nie znudziło w byciu razem, w
            których obydwie strony się starają (i doceniają wzajemnie!!!). Brak ciepła i
            miłości to nie jest szukanie dziury w całym. Naturalnie, są i osoby (nie tylko
            kobiety mój drogi), które zawsze coś znajdą, aby mieć powód do narzekań. Ale
            wiele osób tutaj chce tylko nieco zrozumienia i ciepła ze strony partnera.
            Kobiety się różnią od mężczyzn, ale większość ludzi dąży jednak do jednego:
            udanego bycia z kimś, ciepła, radości, czułości. Błędy można popełniać, gdy
            wysili się na wyciągnięcie z nich wniosków. Widać Ty i Twoja żona przeoczyliście
            moment, w którym coś między Wami zaczęło się psuć. Albo jesteście niedopasowani.
            Ale nie znaczy to, że każdy tak ma lub mieć będzie. Weź pod uwagę to, że źle
            wybrałeś partnerkę i tyle. Nie rób od razu smutnego podsumowania dla wszystkich
            związków. A w życiu jest tak, że robienie problemów z niczego to domena pewnego
            typu ludzi, płeć nie ma tu większego znaczenia.
            • ewolwenta Re: przemyślenia 15.06.05, 09:44
              alien81 podpisuję się pod każdym słowem
            • kampai Re: przemyślenia 15.06.05, 11:05
              Cenię ludzi walczących o związki i z zasadami, uśmiechniętych, którzy w
              przypadku problemu mówią sobie: no to co, walczymy!
          • ewolwenta Re: przemyślenia 15.06.05, 09:42
            > Dla facetów świat jest tak prosty, oni
            > zawsze sobie poradzą i ja sobie świetnie radzę. I to też jest czasem problem.
            > Ale kobiety lubią wszystko tak komplikować...

            ciekawa filozofia w kontekście początku Twojego postu

            >Oboje popełniają błędy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka