rewolwerimelonik 02.07.05, 12:59 Czy nasze żony nie potrzebują tego,czy może są samolubne albo leniwe?A może nie chcą szczęścia własnego i swoich mężów? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
thistle punkt widzenia żony 02.07.05, 15:33 Często nie potrzebują. szczęścia potrzebuja, ale seks to nie szczescie, a przyjemnosć - dla niektórych. Dla innych nie. pod przymusem, niestety, to nie przykrosć, a prawdziwe nieszczescie Odpowiedz Link
williamshakesbeer Re: punkt widzenia ..... 03.07.05, 01:24 Seks to szczęście.Dobry seks daje radość i bliskość, wzmacnia więzi. Dla mężczyzny jest uczuciem, o które walczy , które powoduje, że jego związek z kobietą jest czymś wyjątkowym. Seks powinien dawać szczęście. Nie tłumaczcie do upadłego mężczyznom jak widzicie seks, spróbujcie się dowiedzieć jak mężczyźni go widzą. My to czujemy 1000x bardziej niż inne sposoby okazywania miłości. Odpowiedz Link
woman-in-love Re: punkt widzenia ..... 03.07.05, 02:09 Normalne kobiety czują to identycznie. Bez różnicy. Odpowiedz Link
petar2 Re: punkt widzenia ..... 04.07.05, 09:42 woman-in-love napisała: > Normalne kobiety czują to identycznie. Bez różnicy. Normalne kobiety? Nie zagalopowałaś się Woman? Że co, że "seks to szczęście"?? Czyli bzykanko na boku albo wypad do agencji to chwile szczęścia? Szczęście to bycie razem z kimś, kogo się kocha. To wspólny urlop, poranne wylegiwanie się w łóżku (u mnie raz na 10 lat), radości i niepokoje związane z dziećmi, spotkania z przyjaciółmi. Seks jest chyba najważniejszym z tych elementów, takim sygnałem bliskości, dostarczaniem sobie rozkoszy a przynajmniej zadowolenia. Ale to tylko element a nie podstawa szczęścia !!! Czasem szwankuje ten element, czasem jest papierkiem lakmusowym relacji w innych aspektach. Jeśli wynika tylko z oziębłości jednej ze stron albo kłopotów zdrowotnych to dobrze "ułożony" związek poradzi sobie. Jak nie to są problemy, ale seks nie jest jedyną ich przyczyną. Tak czy inaczej przypisywanie mu zbyt dużej roli to cecha charakterystyczna tego forum. No ale mało tu osób zadowolonych w tym aspekcie (ja nie narzekam, stąd spojrzenie z dystansem na wiele wypowiedzi) więc "wypaczenie" zrozumiałe :- ) Odpowiedz Link
ewolwenta Re: punkt widzenia ..... 04.07.05, 09:52 Zgoda, seks to nie podstawa związku a jego cześć. Z pośród tych wszystkich przejawów szczęścia, które wymieniłeś Petar to właśnie seks jest wyróżnikiem partnerskiej relacji damsko-męskiej. Jak szwankuje, z innych powodów niż zdrowotne, to prawdopodobnie przyczyna tkwi gdzieś poza łóżkiem. Odpowiedz Link
woman-in-love Re: punkt widzenia ..... 04.07.05, 12:51 petar, miałam tylko na myśli, że w podejściu do seksu - jako immanentnej części szczęśliwej miłosci nie ma różnicy między normalnymi męzczyznami i kobietami. Za takie uważam osoby potrzebujące seksu ( no, tak powiedzmy - średnio dwa razy na tydzień minimum) Odpowiedz Link
tomek_abc Re: punkt widzenia ..... 04.07.05, 13:30 WinL W zupełności popieram.... To forum uświadamia...że nie nie zawsze to JĄ boli głowa... tak sobie tez pomyślałem, że gdyby poprawić metody doboru partnerów... to zapanowałaby ogólna szczęsliwośc...(przynajmniej w sferze seksu) Ci co chcą raz na miesiac kochają sie raz na miesiąc... Ci co chcą raz dziennie ..robią raz dziennie... Odpowiedz Link
thistle Re: punkt widzenia ..... 07.07.05, 16:16 Ta "norma" jest chyba dosć umowna. Jak dla mnie,to tylko jeden, i to dalece nie najważniejszy sposób poprawienia sobie humoru (jak akurat to kogoś cieszy, a z tym róznie bywa, inaczej nie byłoby tego forum, nie? ;) Odpowiedz Link
sekret_admin Re: nasze żony... 04.07.05, 12:09 no to ja jestem nienormalną żoną, bo gdyby nasz seks był do kitu wogóle nie byłoby mowy o małżeństwie lub inaczej nie zakochałabym się w moim obecnym mężu do szaleństwa. co nie znaczy, że kocham go tylko dlatego, że daje mi wspaniałe przeżycia erotyczne, ale to jest jeden z bardzo ważnych fundamentów (o ile może być ich kilka?) naszego życia. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~ sekretarka... Odpowiedz Link
tomek_abc Re: nasze żony... 04.07.05, 12:25 problem w tym....ze w momencie slubu zazwyczaj wszytsko jest ok...albo przynajmniej nam sie tak wydaje Odpowiedz Link
yogi.net Re: nasze żony... 04.07.05, 14:16 Do ślubu wszystko jest OK. Ale po ślubie ONA myśli że zmieni swego Faceta i on na to pójdzie. Natomiast ON myśli że jego Wybranka się nie zmieni. W życiu bywa raczej na opak. ON się nie zmienia, a ONA zawiedziona postawą męża ulega metamorfozie. I jest wielkie BUUUUUUM. Pozdr. Odpowiedz Link
anais_nin666 Re: nasze żony... 04.07.05, 23:47 ja - zona potrzebuje i chcę, a nie mam; odwracam pytanie: czy nasi męzowie nie potrzebują tego,czy może są samolubni albo leniwi? Odpowiedz Link
viola_2005 Re: nasze żony... 06.07.05, 16:04 Ja też jako żona potrzebuję, a mój mąż chyba nie. A jeśli już ma ochotę (prawie święto!), to tylko rano, kiedy trzeba się szykować do pracy i nie może zrozumieć, że wtedy ja nie chcę. Wieczorem on po prostu idzie spać i ja oczywiście też powinnam... Najlepiej każde osobno. Odpowiedz Link
edycia274 Re: nasze żony... 06.07.05, 17:14 ja potrzebuje i pragne, a moj chyba o tym zapomnial............. Odpowiedz Link
woman-in-love Re: nasze żony... 06.07.05, 19:42 skoro męzowie nie chcą lub zapominają - powinni przysłać pełnowartościowego zmiennika :-0 Odpowiedz Link
kawitator Re: nasze żony... 07.07.05, 11:00 skoro żony nie chcą lub zapominają - powinne przysłać pełnowartościową zmienniczkę :-0 Odpowiedz Link
tomek_abc Re: nasze żony... 07.07.05, 11:12 albo przynajmniej przymykać oko na zmienniczkę.... ps choć niestety wydaje mi się,że na takie coś raczej mała szansa....feminizm, godnośc kobiety itp....(mamy XXI wiek a nie XIX).... czyli...możemy liczyć....na typową postawę psa ogrodnika;) Odpowiedz Link
kampai Re: nasze żony... 07.07.05, 12:35 Kobiety uwielbiają gdy im się współczuje. Lubią się wyżalać, nie oczekując rozwiązania. Wpadają w furię dla samej zasady a nie by rozwiązać problem. Ulegają emocjom. Każą się domyślać. Pragną, by faceci dopraszali się o seks po to, by mogły im odmawiać. Po jakimś czasie należy przestać starać się je zrozumieć, bo można niechcący przejąć te niemęskie cechy. Odpowiedz Link
ewolwenta Re: nasze żony... 07.07.05, 12:40 A mężczyźni (niektórzy) uważają że zjedli wszystkie rozumy. Odpowiedz Link
edycia274 Re: nasze żony... 07.07.05, 12:44 a niektorzy mezczyzni zagubili instrukcje obslugi i sie rozregulowali Odpowiedz Link
tomek_abc Re: nasze żony... 07.07.05, 12:48 Męskie, niemęskie.... chyba wszyscy mamy (jedni większe inni mniejsze) skłonności do stosowania zasady Scarlet z "Przeminęło z wiatrem"...czyli...."pomyslę o tym jutro..." ;) Odpowiedz Link
anais_nin666 Re: nasze żony... 07.07.05, 13:54 Faceci też uwielbiają gdy się im wspólczuje. Wyżalanie sie jest może i cechą częściej widoczną o kobiet, ale nie zgodzę się, że kobiety nie szukają rozwiązań. Szukają. Ich potrzeba rozmowy jest miedzy innymi próba omówienia problemu, znalezienia wyjscia z patowej sytuacji. Gdy żalę się mężowi to nie gadam ot tak, by pogadac, chce dialogu i wspolnego znalezienia rozwiazania. Uleganie emocjom? To prawda. Czy jednak nie to (m.in.) facetów pociąga w kobietach? Ich lekka nieobliczalność, spontaniczność, tajemniczość...;) Nie pragne by facet dopraszał się o seks i nie sądzę, by którakolwiek kobieta to lubiła. Dopraszanie się o cokolwiek ma w sobie coś niesmacznego, nie wierzę, że czyms takim kobiety sobie i facetowi psuja oskomę na seks! Wierzę za to, ze niektore kobiety mowia nie, majac na mysli tak, by facet czasem zabawil sie w samca i wziął kobiete bez pytania i proszenia. Mowie tu o zwiazkach z jakims stazem, gdzie partnerzy wiedza kiedy owe "nie" jest omdlewajacym "tak";) Odpowiedz Link
paszczak54 Re: nasze żony... 07.07.05, 14:20 żeby pożniej być oskarżanym o gwałt.. Nic z tego. W moim rozumieniu tego problemu ludzie, którzy są ze sobą, dzielą problemy i radości dnia codziennego powinni być dla siebie wyrozumiali i przede wszystkim lubić się.Specjalnie piszę lubić się.Jeżeli jedno (obojętne czy kobieta czy mężczyzna)nie ma akurat ochoty na seks, a widzi ,że chęć taką przejawia drugie, to chyba nic mu nie ubędzie jeżeli w ramach owego lubienia zrozumie potrzebę partnera.Jest to seks mały.Jeżeli oboje w tym samym momencie chcą seksu wówczas jest seks WIELKI.Pewne problemy mogą występować u mężczyzn ze zmniejszonym libido, ale od tego moje panie jest odpowiednia dieta i wasza inwencja. Odpowiedz Link
anais_nin666 Re: nasze żony... 07.07.05, 14:57 Nie przesadzajmy z tym gwałtem. Gdy jesteśmy ze soba jakis czas to wyczuwamy potrzeby, gry, prowokacje. Sa kobiety, które lubią kochac się szaleńczo i lekko zwierzęco, a taki typ seksu wyzwalają czasem małe prowokacje wlasnie, albo slynne mowienie nie, ale wysylanie sygnalow "bierz mnie tu i teraz". Sygnaly pozawerbalne to bardzo wazna czesc erotyki, warto sie w nie "wczytywac". Odpowiedz Link
tomek_abc Re: nasze żony... 07.07.05, 15:14 i wyszło....że my faceci to ślepi jesteśmy;) kobitki wysyłają te sygnały "bierz mnie tu i teraz". a my....zamiast do dzieła...smucimy na forum;) Odpowiedz Link
ewolwenta Re: nasze żony... 07.07.05, 15:23 W ramach tego lubienia trzeba też zrozumieć komunikat "nie mam ochoty na seks". Oczywiście mówię o pojedynczych zdarzeniach, które mają miejsce od czasu do czasu, a nie o patologicznej postawie wobec spraw łóżkowych. PS> To tak na pocieszenie tych co muszą powściągać swe potrzeby, żeby wiedzieli że tez są dobrzy i lubiący. Odpowiedz Link
kampai Re: nasze żony... 08.07.05, 08:08 Żeby czerpać radość z seksu trzeba umieć czerpać radość z życia. Wystarczy być w nim odpowiednio aktywnym. Trochę ruchu. Cóż z tego, kiedy np. na 100% rowerzystów, których widzę w W-wie dojeżdżających do pracy, to mężczyźni. Nawet nie wiecie ile to frajdy, bo sam jeżdżę. Na basenach to samo, większość to faceci. Większość kierowców to faceci. Bo kobiety po prostu nie garną się do tego aż tak bardzo. Kobiety zawsze znajdują tyyyyle argumentów przeciw. Seks sam w sobie nie jest niczym wielkim. Ale to człowiek dopiero może uczynić z tego coś wielkiego. Ale człowiek zadowolony, optymistycznie nastawiony do świata. Dla człowieka, który poddał się codzienności, będzie to tylko powód do wielkiej irytacji. Odpowiedz Link
ewolwenta Re: nasze żony... 08.07.05, 09:11 No tylko pogratulować żonie skoro Ty innych kobiet poza nią nie dostrzegasz, a chyba tak tylko o mogę wytłumaczy Twoje dziwne spostrzeżenie. No chyba że jeździsz rowerem na basen przeznaczony do hodowli ryb dla wędkarzy, wtedy zgoda, mało kobiet tam znajdziesz :). Odpowiedz Link
ewolwenta Re: nasze żony... 08.07.05, 09:32 ech, jaka konstruktywna odpowiedź... Nie masz racji. Widzę głownie kobiety na basenie tam gdzie pływam. Spotykam wiele biegaczek tam gdzie biegam (choć faktycznie panów biega więcej) i wyprzedana jestem przez sporo rowerzystek chyba tyle samo co i rowerzystów, nawet paralotniarek znam niemało. Odpowiedz Link
woman-in-love Re: nasze żony... 08.07.05, 11:12 Chodzę na jogę. Osiemdziesiąt procent to kobiety, drogi Kampai. Odpowiedz Link
kampai Re: nasze żony... 08.07.05, 11:23 Na 100% zawodników 80% facetów uprawia podnoszenie ciężarów. Joga to typowo kobiecy "sport". Kobiety wyciszają się w spokojnej gimnastyce a mężczyźni wolą wypoczynek aktywny. Dlatego potrzeby seksualne mogą być większe. Bo oni lubią wysiłek fizyczny. A wysiłek fizyczny to klucz do dobrego zdrowia psychicznego. Żadna fizyczna praca nie umorduje tak bardzo, jak ośmiogodzinna praca biurowa. Odpowiedz Link
ewolwenta Re: nasze żony... 08.07.05, 15:44 Jak bym chciała Ci uwierzyć Kampai to musiałbym zwątpić we własną kobiecość. Odpowiedz Link
anais_nin666 Re: nasze żony... 09.07.05, 22:22 Nie masz racji. Rowerzystek wokol mnie mnostwo, pan kierujacych samochodem tez (tylko coz to za aktywnosc, siedzenie za kolkiem...),plywaczek nie mniej, o osobach uprawiajacych jogging nie wspomne (wiecej widze pań). Nawet na silowni, choc przyznaje jest wiecej panow, to i pan ciagle przybywa. Odpowiedz Link
rewolwerimelonik Re: nasze żony... 08.07.05, 13:12 A co w przypadku tych patologicznych postaw wobec spraw łóżkowych?Ja myślę ....że nic się nia da zrobić.A te dobre rady typu:zmień partnera to..... .Owszemłatwo zmienić,trudniej się uwolnić od poprzedniego.Ale przecięż nie chodzi nam o zaspokajanie chuci sexualnej tylko bycie z Tą drugą osobą.W końcu sam sex można sobie kupić.Co zrobić by kobiety też chciały jak mężczyźni? To pytanie do Was kobietki...bo wasza psychika jest na tyle niezrozumiała dla faceta ,że nijak jej rozgryźć nie idzie... Odpowiedz Link
petar2 Re: nasze żony... 08.07.05, 13:24 Święta racja! Już G. B. Shaw twierdził, że "Trzeba czasem mówić do kobiety zgodnie z jej kobiecością, a to jest tak, jakby mówić do wariata zgodnie z jego obłędem." "Znawcy kobiet rzadko bywają skłonni do optymizmu." z kolei Jean Anouilh słusznie zauważył "Nikt nie ma szczęścia u kobiet. Chodzi tylko o to, by nie robić z tego dramatu." wobec tego zasadne jest stwierdzenie Nicolasa de Chamfort "Trzeba wybierać: albo kochać kobiety albo je znać." a potwierdza to N.L. Meneckea "Nieżonaci znacznie więcej wiedza o kobietach niż żonaci; inaczej także byliby żonaci." i może kobiety powinny posłuchać Devala "Kobieta rzadko rozumie, że kochać ją wiecznie, wcale nie znaczy kochać ją cały czas, bez przerw." Odpowiedz Link
rewolwerimelonik Re: nasze żony... 08.07.05, 12:51 hmm... każda kobieta jest inna i każda zmienia się z czasem.Jednak one wszystkie mają wspólną cechę-są perfidne i wyrachowane.Dlatego do ślubu jest ok,a potem nie.Na tym forum mężowie zwykli narzekać na swe żony a żony na mężów.Do tanga trzeba dwojga,tak więc samemu się nie naprawi związku lub złych relacji w tymże związku.Dlatego kobiety dbajcie o swoich facetów a mężczyźni nie będą widzieć innych kobiet oprócz Was.A sex?No coż..... po ślubie to za wiele go nie będzie Odpowiedz Link
drobiazg Re: nasze żony... 08.07.05, 13:14 rewolwerimelonik napisał: > hmm... każda kobieta jest inna i każda zmienia się z czasem.Jednak one > wszystkie mają wspólną cechę-są perfidne i wyrachowane. jasne a ziemia jest płaska i spoczywa na grzbiecie czterech słoni > Dlatego do ślubu jest ok,a potem nie. potem już tylko płacz, lament i zgrzytanie zębami a wszyscy pobieramy się z masochizmu. A założenie w dniu ślubu, że teraz to już może być tylko gorzej jest bardzo motywujące ! > Do tanga trzeba dwojga, tak więc samemu się nie naprawi związku lub złych > relacji w tymże związku. Dlatego kobiety dbajcie o swoich facetów a mężczyźni > nie będą widzieć innych kobiet oprócz Was. no to się zastanów, bo to jakaś sprzeczność jest, trzeba dwojga, bo samemu się nic nie naprawi, czy kobiety mają dbać o mężów (chyba, że chodzi o opcje, że na faceta mają przypadać dwie kobiety nie tylko do tanga ??? > A sex?No coż..... po ślubie to za wiele go nie będzie bo jak by przypadkiem był to pluton egzekucyjny ?? apartament w Tworkach za brak normalności ? Takie truizmy działają na mnie jak czerwona płachta na byka. Odpowiedz Link
rewolwerimelonik Re: nasze żony... 08.07.05, 13:21 i tylko tyle mają do powiedzenia zapatrzone w siebie FEMINISTKI Odpowiedz Link
drobiazg Re: nasze żony... 08.07.05, 13:26 rewolwerimelonik napisał: > i tylko tyle mają do powiedzenia zapatrzone w siebie FEMINISTKI to miał być zarzut czy komplement ? nie wiem co prawda na jakiej podstawie wysnułeś wniosek o moim zapatrzeniu w siebie i feminiźmie ? chętnie przeczytam jakieś uzasadnienie, Odpowiedz Link
petar2 Re: nasze żony... 08.07.05, 13:41 Oj, Rewolwerimelonik pracuje dla min. Jarugi-Nowackiej i wyłapuje feministki do jej nowej partii coby chociaż 2 kanapy zapełnić. Zapisz się Drobiażdżku, czekają ciepłe posadki u min. Środy. Nic nie peniaj o kwalifikacje, podrzucimy Ci co jakiś czas raporcik o cięzkiej doli kobiet w PL a to wykorzystywanych przez mężów-seksoholików a to skazanych na oziębłych eunuchów ;-) Odpowiedz Link
drobiazg Re: nasze żony... 08.07.05, 13:48 Tylko ja obiadki gotuje , drugie śniadanie szykuje mężowi do pracy i prasuje koszule boje się, że to mnie dyskwalifikuje jako feministkę ;-( no i zacięcia do polityki nie mam ...choć "kurwiki w oczach" pewnie by sie czasem znalazły ;-) Odpowiedz Link
petar2 Re: nasze żony... 08.07.05, 14:06 > Tylko ja obiadki gotuje maksymalnie co drugi dzień i to pod warunkiem, że on pozostałe > drugie śniadanie szykuje mężowi do pracy farciarz .... sorry, rozmarzyłem się, natychmiast skończ z tym hańbiącym procederem!!! > prasuje koszule oszalałaś?!?!? w czasie gdy on będzie prasował koszule i Twoje plisowane spódnice, sporządź spis rzeczy do zrobienia w domu oraz ustal o której ma Cię odebrać z feministycznej manify ;-) Odpowiedz Link
drobiazg Re: nasze żony... 08.07.05, 14:22 Tylko,że ja to lubię robić... On za to w weekendy robi coś pysznego na obiad (tylko kuchnia potem wygląda jak po katakliźmie - staram sie nie komentować, żeby się nie zniechęcił ;-) Odpowiedz Link
petar2 Re: nasze żony... 08.07.05, 14:36 Tragedia. Nie dość, że tkwisz w toksycznym związku wielokrotnie przekraczając barierę 4 lat to jeszcze wypisujesz takie teksty publicznie psując robotę agitacyjną towarzyszek-feministek. A gdzie wspólnota jajników? Odpowiedz Link
drobiazg Re: nasze żony... 08.07.05, 14:25 Petar ...my to jeszcze w PL mieszkamy ...nie RP ??? Odpowiedz Link
petar2 Re: nasze żony... 08.07.05, 14:41 drobiazg napisała: > Petar ...my to jeszcze w PL mieszkamy ...nie RP ??? no to spróbuj wejść na forum forum.gazeta.RP/forum/ ;-) Odpowiedz Link
drobiazg Re: a propo feminizu 08.07.05, 14:58 CIA zatrudnia zabójcę. Jest trzech kandydatów: dwóch facetów i kobieta. Zanim dostaną swoje pierwsze zadanie muszą zostać sprawdzeni, czy są gotowi na wszystko. Pierwszy facet dostaje do ręki pistolet i ma wejść do pokoju, w którym jest jego żona i ja zabić, ale odmawia - nie nadaje się na zabójcę. Drugi facet dostaje takie samo zadanie. Bierze pistolet, wchodzi do pokoju, ale po chwili wychodzi i oddaje pistolet: - Nie mogę zabić własnej żony, nigdy tego nie zrobię. Wreszcie przychodzi kolej na kobietę; ona ma zabić swojego męża. Bierze pistolet, wchodzi do pokoju, słychać strzał, potem drugi, potem jeszcze jeden - cały magazynek wystrzelany, potem jakieś krzyki i hałas. Wreszcie z pokoju wychodzi kobieta i mówi: - Dlaczego nikt mi nie powiedział, ze w pistolecie są ślepe naboje?!! Musiałam go zatłuc krzesłem! Odpowiedz Link
petar2 Re: a propo feminizu 08.07.05, 15:12 aaaa, to był test i dlatego ślepaki. Ale dlaczego go zatłukła krzesłem? No i nie napisałaś zakończenia, przyjęli ją? A w ogóle to po co CIA zabójcy? To chyba niezgodne z prawem ... Odpowiedz Link
rewolwerimelonik Re: a propo feminizu 09.07.05, 00:33 czy jest tam jeszcze jedno krzesło? Odpowiedz Link