Dodaj do ulubionych

nasze żony...

02.07.05, 12:59
Czy nasze żony nie potrzebują tego,czy może są samolubne albo leniwe?A może
nie chcą szczęścia własnego i swoich mężów?
Obserwuj wątek
    • thistle punkt widzenia żony 02.07.05, 15:33
      Często nie potrzebują.
      szczęścia potrzebuja, ale seks to nie szczescie, a przyjemnosć - dla
      niektórych. Dla innych nie.
      pod przymusem, niestety, to nie przykrosć, a prawdziwe nieszczescie
      • williamshakesbeer Re: punkt widzenia ..... 03.07.05, 01:24
        Seks to szczęście.Dobry seks daje radość i bliskość, wzmacnia więzi. Dla
        mężczyzny jest uczuciem, o które walczy , które powoduje, że jego związek z
        kobietą jest czymś wyjątkowym. Seks powinien dawać szczęście. Nie tłumaczcie do
        upadłego mężczyznom jak widzicie seks, spróbujcie się dowiedzieć jak mężczyźni
        go widzą. My to czujemy 1000x bardziej niż inne sposoby okazywania miłości.
        • woman-in-love Re: punkt widzenia ..... 03.07.05, 02:09
          Normalne kobiety czują to identycznie. Bez różnicy.
          • petar2 Re: punkt widzenia ..... 04.07.05, 09:42
            woman-in-love napisała:
            > Normalne kobiety czują to identycznie. Bez różnicy.

            Normalne kobiety?
            Nie zagalopowałaś się Woman?
            Że co, że "seks to szczęście"??
            Czyli bzykanko na boku albo wypad do agencji to chwile szczęścia?
            Szczęście to bycie razem z kimś, kogo się kocha. To wspólny urlop, poranne
            wylegiwanie się w łóżku (u mnie raz na 10 lat), radości i niepokoje związane z
            dziećmi, spotkania z przyjaciółmi. Seks jest chyba najważniejszym z tych
            elementów, takim sygnałem bliskości, dostarczaniem sobie rozkoszy a
            przynajmniej zadowolenia. Ale to tylko element a nie podstawa szczęścia !!!

            Czasem szwankuje ten element, czasem jest papierkiem lakmusowym relacji w
            innych aspektach. Jeśli wynika tylko z oziębłości jednej ze stron albo kłopotów
            zdrowotnych to dobrze "ułożony" związek poradzi sobie.
            Jak nie to są problemy, ale seks nie jest jedyną ich przyczyną.
            Tak czy inaczej przypisywanie mu zbyt dużej roli to cecha charakterystyczna
            tego forum. No ale mało tu osób zadowolonych w tym aspekcie (ja nie narzekam,
            stąd spojrzenie z dystansem na wiele wypowiedzi) więc "wypaczenie" zrozumiałe :-
            )
            • ewolwenta Re: punkt widzenia ..... 04.07.05, 09:52
              Zgoda, seks to nie podstawa związku a jego cześć. Z pośród tych wszystkich
              przejawów szczęścia, które wymieniłeś Petar to właśnie seks jest wyróżnikiem
              partnerskiej relacji damsko-męskiej. Jak szwankuje, z innych powodów niż
              zdrowotne, to prawdopodobnie przyczyna tkwi gdzieś poza łóżkiem.
            • woman-in-love Re: punkt widzenia ..... 04.07.05, 12:51
              petar, miałam tylko na myśli, że w podejściu do seksu - jako immanentnej części
              szczęśliwej miłosci nie ma różnicy między normalnymi męzczyznami i kobietami.
              Za takie uważam osoby potrzebujące seksu ( no, tak powiedzmy - średnio dwa razy
              na tydzień minimum)
              • tomek_abc Re: punkt widzenia ..... 04.07.05, 13:30
                WinL
                W zupełności popieram....
                To forum uświadamia...że nie nie zawsze to JĄ boli głowa...
                tak sobie tez pomyślałem, że gdyby poprawić metody doboru partnerów...
                to zapanowałaby ogólna szczęsliwośc...(przynajmniej w sferze seksu)
                Ci co chcą raz na miesiac kochają sie raz na miesiąc...
                Ci co chcą raz dziennie ..robią raz dziennie...

          • thistle Re: punkt widzenia ..... 07.07.05, 16:16
            Ta "norma" jest chyba dosć umowna.
            Jak dla mnie,to tylko jeden, i to dalece nie najważniejszy sposób poprawienia
            sobie humoru (jak akurat to kogoś cieszy, a z tym róznie bywa, inaczej nie
            byłoby tego forum, nie? ;)
        • rewolwerimelonik Re: punkt widzenia ..... 08.07.05, 12:43
          zgadzam się:))
    • sekret_admin Re: nasze żony... 04.07.05, 12:09
      no to ja jestem nienormalną żoną, bo gdyby nasz seks był do kitu wogóle nie
      byłoby mowy o małżeństwie lub inaczej nie zakochałabym się w moim obecnym mężu
      do szaleństwa. co nie znaczy, że kocham go tylko dlatego, że daje mi wspaniałe
      przeżycia erotyczne, ale to jest jeden z bardzo ważnych fundamentów (o ile może
      być ich kilka?) naszego życia.

      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      sekretarka...
      • tomek_abc Re: nasze żony... 04.07.05, 12:25
        problem w tym....ze w momencie slubu zazwyczaj wszytsko jest ok...albo
        przynajmniej nam sie tak wydaje
        • yogi.net Re: nasze żony... 04.07.05, 14:16
          Do ślubu wszystko jest OK. Ale po ślubie ONA myśli że zmieni swego Faceta i on
          na to pójdzie. Natomiast ON myśli że jego Wybranka się nie zmieni.
          W życiu bywa raczej na opak. ON się nie zmienia, a ONA zawiedziona postawą męża
          ulega metamorfozie. I jest wielkie BUUUUUUM.
          Pozdr.
    • anais_nin666 Re: nasze żony... 04.07.05, 23:47
      ja - zona potrzebuje i chcę, a nie mam; odwracam pytanie: czy nasi męzowie nie
      potrzebują tego,czy może są samolubni albo leniwi?
      • viola_2005 Re: nasze żony... 06.07.05, 16:04
        Ja też jako żona potrzebuję, a mój mąż chyba nie. A jeśli już ma ochotę (prawie
        święto!), to tylko rano, kiedy trzeba się szykować do pracy i nie może
        zrozumieć, że wtedy ja nie chcę. Wieczorem on po prostu idzie spać i ja
        oczywiście też powinnam... Najlepiej każde osobno.
        • edycia274 Re: nasze żony... 06.07.05, 17:14
          ja potrzebuje i pragne, a moj chyba o tym zapomnial.............
          • woman-in-love Re: nasze żony... 06.07.05, 19:42
            skoro męzowie nie chcą lub zapominają - powinni przysłać pełnowartościowego
            zmiennika :-0
            • kawitator Re: nasze żony... 07.07.05, 11:00
              skoro żony nie chcą lub zapominają - powinne przysłać pełnowartościową
              zmienniczkę :-0
              • tomek_abc Re: nasze żony... 07.07.05, 11:12
                albo przynajmniej przymykać oko na zmienniczkę....

                ps choć niestety wydaje mi się,że na takie coś raczej mała szansa....feminizm,
                godnośc kobiety itp....(mamy XXI wiek a nie XIX)....
                czyli...możemy liczyć....na typową postawę psa ogrodnika;)


                • kampai Re: nasze żony... 07.07.05, 12:35
                  Kobiety uwielbiają gdy im się współczuje. Lubią się wyżalać, nie oczekując
                  rozwiązania. Wpadają w furię dla samej zasady a nie by rozwiązać problem.
                  Ulegają emocjom. Każą się domyślać. Pragną, by faceci dopraszali się o seks po
                  to, by mogły im odmawiać. Po jakimś czasie należy przestać starać się je
                  zrozumieć, bo można niechcący przejąć te niemęskie cechy.
                  • ewolwenta Re: nasze żony... 07.07.05, 12:40
                    A mężczyźni (niektórzy) uważają że zjedli wszystkie rozumy.
                    • edycia274 Re: nasze żony... 07.07.05, 12:44
                      a niektorzy mezczyzni zagubili instrukcje obslugi i sie rozregulowali
                  • tomek_abc Re: nasze żony... 07.07.05, 12:48
                    Męskie, niemęskie....
                    chyba wszyscy mamy (jedni większe inni mniejsze) skłonności do stosowania
                    zasady Scarlet z "Przeminęło z wiatrem"...czyli...."pomyslę o tym jutro..." ;)

                  • anais_nin666 Re: nasze żony... 07.07.05, 13:54
                    Faceci też uwielbiają gdy się im wspólczuje. Wyżalanie sie jest może i cechą
                    częściej widoczną o kobiet, ale nie zgodzę się, że kobiety nie szukają
                    rozwiązań. Szukają. Ich potrzeba rozmowy jest miedzy innymi próba omówienia
                    problemu, znalezienia wyjscia z patowej sytuacji. Gdy żalę się mężowi to nie
                    gadam ot tak, by pogadac, chce dialogu i wspolnego znalezienia rozwiazania.
                    Uleganie emocjom? To prawda. Czy jednak nie to (m.in.) facetów pociąga w
                    kobietach? Ich lekka nieobliczalność, spontaniczność, tajemniczość...;)
                    Nie pragne by facet dopraszał się o seks i nie sądzę, by którakolwiek kobieta
                    to lubiła. Dopraszanie się o cokolwiek ma w sobie coś niesmacznego, nie wierzę,
                    że czyms takim kobiety sobie i facetowi psuja oskomę na seks! Wierzę za to, ze
                    niektore kobiety mowia nie, majac na mysli tak, by facet czasem zabawil sie w
                    samca i wziął kobiete bez pytania i proszenia. Mowie tu o zwiazkach z jakims
                    stazem, gdzie partnerzy wiedza kiedy owe "nie" jest omdlewajacym "tak";)
                    • paszczak54 Re: nasze żony... 07.07.05, 14:20
                      żeby pożniej być oskarżanym o gwałt.. Nic z tego.
                      W moim rozumieniu tego problemu ludzie, którzy są ze sobą, dzielą problemy i
                      radości dnia codziennego powinni być dla siebie wyrozumiali i przede wszystkim
                      lubić się.Specjalnie piszę lubić się.Jeżeli jedno (obojętne czy kobieta czy
                      mężczyzna)nie ma akurat ochoty na seks, a widzi ,że chęć taką przejawia drugie,
                      to chyba nic mu nie ubędzie jeżeli w ramach owego lubienia zrozumie potrzebę
                      partnera.Jest to seks mały.Jeżeli oboje w tym samym momencie chcą seksu wówczas
                      jest seks WIELKI.Pewne problemy mogą występować u mężczyzn ze zmniejszonym libido,
                      ale od tego moje panie jest odpowiednia dieta i wasza inwencja.
                      • anais_nin666 Re: nasze żony... 07.07.05, 14:57
                        Nie przesadzajmy z tym gwałtem. Gdy jesteśmy ze soba jakis czas to wyczuwamy
                        potrzeby, gry, prowokacje. Sa kobiety, które lubią kochac się szaleńczo i lekko
                        zwierzęco, a taki typ seksu wyzwalają czasem małe prowokacje wlasnie, albo
                        slynne mowienie nie, ale wysylanie sygnalow "bierz mnie tu i teraz". Sygnaly
                        pozawerbalne to bardzo wazna czesc erotyki, warto sie w nie "wczytywac".
                        • tomek_abc Re: nasze żony... 07.07.05, 15:14
                          i wyszło....że my faceci to ślepi jesteśmy;)
                          kobitki wysyłają te sygnały "bierz mnie tu i teraz".
                          a my....zamiast do dzieła...smucimy na forum;)
                      • ewolwenta Re: nasze żony... 07.07.05, 15:23

                        W ramach tego lubienia trzeba też zrozumieć komunikat "nie mam ochoty na seks".

                        Oczywiście mówię o pojedynczych zdarzeniach, które mają miejsce od czasu do
                        czasu, a nie o patologicznej postawie wobec spraw łóżkowych.

                        PS> To tak na pocieszenie tych co muszą powściągać swe potrzeby, żeby wiedzieli
                        że tez są dobrzy i lubiący.
                        • paszczak54 Re: nasze żony... 07.07.05, 15:30
                          święta prawda
                        • kampai Re: nasze żony... 08.07.05, 08:08
                          Żeby czerpać radość z seksu trzeba umieć czerpać radość z życia. Wystarczy być
                          w nim odpowiednio aktywnym. Trochę ruchu. Cóż z tego, kiedy np. na 100%
                          rowerzystów, których widzę w W-wie dojeżdżających do pracy, to mężczyźni. Nawet
                          nie wiecie ile to frajdy, bo sam jeżdżę. Na basenach to samo, większość to
                          faceci. Większość kierowców to faceci. Bo kobiety po prostu nie garną się do
                          tego aż tak bardzo. Kobiety zawsze znajdują tyyyyle argumentów przeciw. Seks
                          sam w sobie nie jest niczym wielkim. Ale to człowiek dopiero może uczynić z
                          tego coś wielkiego. Ale człowiek zadowolony, optymistycznie nastawiony do
                          świata. Dla człowieka, który poddał się codzienności, będzie to tylko powód do
                          wielkiej irytacji.
                          • ewolwenta Re: nasze żony... 08.07.05, 09:11
                            No tylko pogratulować żonie skoro Ty innych kobiet poza nią nie dostrzegasz, a
                            chyba tak tylko o mogę wytłumaczy Twoje dziwne spostrzeżenie. No chyba że
                            jeździsz rowerem na basen przeznaczony do hodowli ryb dla wędkarzy, wtedy
                            zgoda, mało kobiet tam znajdziesz :).
                            • kampai Re: nasze żony... 08.07.05, 09:27
                              Pitu, pitu. Dobrze wiesz, że mam rację.
                              • ewolwenta Re: nasze żony... 08.07.05, 09:32
                                ech, jaka konstruktywna odpowiedź...

                                Nie masz racji. Widzę głownie kobiety na basenie tam gdzie pływam. Spotykam
                                wiele biegaczek tam gdzie biegam (choć faktycznie panów biega więcej) i
                                wyprzedana jestem przez sporo rowerzystek chyba tyle samo co i rowerzystów,
                                nawet paralotniarek znam niemało.
                                • woman-in-love Re: nasze żony... 08.07.05, 11:12
                                  Chodzę na jogę. Osiemdziesiąt procent to kobiety, drogi Kampai.
                                  • kampai Re: nasze żony... 08.07.05, 11:23
                                    Na 100% zawodników 80% facetów uprawia podnoszenie ciężarów. Joga to typowo
                                    kobiecy "sport". Kobiety wyciszają się w spokojnej gimnastyce a mężczyźni wolą
                                    wypoczynek aktywny. Dlatego potrzeby seksualne mogą być większe. Bo oni lubią
                                    wysiłek fizyczny. A wysiłek fizyczny to klucz do dobrego zdrowia psychicznego.
                                    Żadna fizyczna praca nie umorduje tak bardzo, jak ośmiogodzinna praca biurowa.
                                    • ewolwenta Re: nasze żony... 08.07.05, 15:44
                                      Jak bym chciała Ci uwierzyć Kampai to musiałbym zwątpić we własną kobiecość.
                              • anais_nin666 Re: nasze żony... 09.07.05, 22:22
                                Nie masz racji. Rowerzystek wokol mnie mnostwo, pan kierujacych samochodem tez
                                (tylko coz to za aktywnosc, siedzenie za kolkiem...),plywaczek nie mniej, o
                                osobach uprawiajacych jogging nie wspomne (wiecej widze pań). Nawet na silowni,
                                choc przyznaje jest wiecej panow, to i pan ciagle przybywa.
                          • rewolwerimelonik Re: nasze żony... 08.07.05, 13:01
                            wielka myśl ...tylko słowa małe:))
                        • rewolwerimelonik Re: nasze żony... 08.07.05, 13:12
                          A co w przypadku tych patologicznych postaw wobec spraw łóżkowych?Ja
                          myślę ....że nic się nia da zrobić.A te dobre rady typu:zmień partnera
                          to..... .Owszemłatwo zmienić,trudniej się uwolnić od poprzedniego.Ale przecięż
                          nie chodzi nam o zaspokajanie chuci sexualnej tylko bycie z Tą drugą osobą.W
                          końcu sam sex można sobie kupić.Co zrobić by kobiety też chciały jak mężczyźni?
                          To pytanie do Was kobietki...bo wasza psychika jest na tyle niezrozumiała dla
                          faceta ,że nijak jej rozgryźć nie idzie...
                          • petar2 Re: nasze żony... 08.07.05, 13:24
                            Święta racja!

                            Już G. B. Shaw twierdził, że
                            "Trzeba czasem mówić do kobiety zgodnie z jej kobiecością, a to jest tak, jakby
                            mówić do wariata zgodnie z jego obłędem."
                            "Znawcy kobiet rzadko bywają skłonni do optymizmu."

                            z kolei Jean Anouilh słusznie zauważył
                            "Nikt nie ma szczęścia u kobiet. Chodzi tylko o to, by nie robić z tego
                            dramatu."

                            wobec tego zasadne jest stwierdzenie Nicolasa de Chamfort
                            "Trzeba wybierać: albo kochać kobiety albo je znać."

                            a potwierdza to N.L. Meneckea
                            "Nieżonaci znacznie więcej wiedza o kobietach niż żonaci; inaczej także byliby
                            żonaci."

                            i może kobiety powinny posłuchać Devala
                            "Kobieta rzadko rozumie, że kochać ją wiecznie, wcale nie znaczy kochać ją cały
                            czas, bez przerw."



                  • rewolwerimelonik Re: nasze żony... 08.07.05, 12:51
                    hmm... każda kobieta jest inna i każda zmienia się z czasem.Jednak one
                    wszystkie mają wspólną cechę-są perfidne i wyrachowane.Dlatego do ślubu jest
                    ok,a potem nie.Na tym forum mężowie zwykli narzekać na swe żony a żony na
                    mężów.Do tanga trzeba dwojga,tak więc samemu się nie naprawi związku lub złych
                    relacji w tymże związku.Dlatego kobiety dbajcie o swoich facetów a mężczyźni
                    nie będą widzieć innych kobiet oprócz Was.A sex?No coż..... po ślubie to za
                    wiele go nie będzie
                    • drobiazg Re: nasze żony... 08.07.05, 13:14
                      rewolwerimelonik napisał:

                      > hmm... każda kobieta jest inna i każda zmienia się z czasem.Jednak one
                      > wszystkie mają wspólną cechę-są perfidne i wyrachowane.

                      jasne a ziemia jest płaska i spoczywa na grzbiecie czterech słoni


                      > Dlatego do ślubu jest ok,a potem nie.

                      potem już tylko płacz, lament i zgrzytanie zębami a wszyscy pobieramy się z
                      masochizmu. A założenie w dniu ślubu, że teraz to już może być tylko gorzej
                      jest bardzo motywujące !

                      > Do tanga trzeba dwojga, tak więc samemu się nie naprawi związku lub złych
                      > relacji w tymże związku. Dlatego kobiety dbajcie o swoich facetów a mężczyźni
                      > nie będą widzieć innych kobiet oprócz Was.

                      no to się zastanów, bo to jakaś sprzeczność jest, trzeba dwojga, bo samemu się
                      nic nie naprawi, czy kobiety mają dbać o mężów (chyba, że chodzi o opcje, że na
                      faceta mają przypadać dwie kobiety nie tylko do tanga ???

                      > A sex?No coż..... po ślubie to za wiele go nie będzie

                      bo jak by przypadkiem był to pluton egzekucyjny ?? apartament w Tworkach za
                      brak normalności ? Takie truizmy działają na mnie jak czerwona płachta na byka.
                      • rewolwerimelonik Re: nasze żony... 08.07.05, 13:21
                        i tylko tyle mają do powiedzenia zapatrzone w siebie FEMINISTKI
                        • drobiazg Re: nasze żony... 08.07.05, 13:26
                          rewolwerimelonik napisał:

                          > i tylko tyle mają do powiedzenia zapatrzone w siebie FEMINISTKI

                          to miał być zarzut czy komplement ? nie wiem co prawda na jakiej podstawie
                          wysnułeś wniosek o moim zapatrzeniu w siebie i feminiźmie ? chętnie przeczytam
                          jakieś uzasadnienie,
                          • petar2 Re: nasze żony... 08.07.05, 13:41
                            Oj, Rewolwerimelonik pracuje dla min. Jarugi-Nowackiej i wyłapuje feministki do
                            jej nowej partii coby chociaż 2 kanapy zapełnić.
                            Zapisz się Drobiażdżku, czekają ciepłe posadki u min. Środy.
                            Nic nie peniaj o kwalifikacje, podrzucimy Ci co jakiś czas raporcik o cięzkiej
                            doli kobiet w PL a to wykorzystywanych przez mężów-seksoholików a to skazanych
                            na oziębłych eunuchów ;-)
                            • drobiazg Re: nasze żony... 08.07.05, 13:48
                              Tylko ja obiadki gotuje , drugie śniadanie szykuje mężowi do pracy i prasuje
                              koszule boje się, że to mnie dyskwalifikuje jako feministkę ;-(
                              no i zacięcia do polityki nie mam ...choć "kurwiki w oczach" pewnie by sie
                              czasem znalazły ;-)
                              • petar2 Re: nasze żony... 08.07.05, 14:06
                                > Tylko ja obiadki gotuje

                                maksymalnie co drugi dzień i to pod warunkiem, że on pozostałe

                                > drugie śniadanie szykuje mężowi do pracy

                                farciarz .... sorry, rozmarzyłem się, natychmiast skończ z tym hańbiącym
                                procederem!!!

                                > prasuje koszule

                                oszalałaś?!?!?
                                w czasie gdy on będzie prasował koszule i Twoje plisowane spódnice, sporządź
                                spis rzeczy do zrobienia w domu oraz ustal o której ma Cię odebrać z
                                feministycznej manify ;-)
                                • drobiazg Re: nasze żony... 08.07.05, 14:22
                                  Tylko,że ja to lubię robić...
                                  On za to w weekendy robi coś pysznego na obiad (tylko kuchnia potem wygląda jak
                                  po katakliźmie - staram sie nie komentować, żeby się nie zniechęcił ;-)
                                  • petar2 Re: nasze żony... 08.07.05, 14:36
                                    Tragedia.
                                    Nie dość, że tkwisz w toksycznym związku wielokrotnie przekraczając barierę 4
                                    lat to jeszcze wypisujesz takie teksty publicznie psując robotę agitacyjną
                                    towarzyszek-feministek.
                                    A gdzie wspólnota jajników?
                            • drobiazg Re: nasze żony... 08.07.05, 14:25
                              Petar ...my to jeszcze w PL mieszkamy ...nie RP ???
                              • petar2 Re: nasze żony... 08.07.05, 14:41
                                drobiazg napisała:
                                > Petar ...my to jeszcze w PL mieszkamy ...nie RP ???

                                no to spróbuj wejść na forum forum.gazeta.RP/forum/ ;-)
                                • drobiazg Re: a propo feminizu 08.07.05, 14:58
                                  CIA zatrudnia zabójcę. Jest trzech kandydatów: dwóch facetów i kobieta. Zanim
                                  dostaną swoje pierwsze zadanie muszą zostać sprawdzeni, czy są gotowi na
                                  wszystko. Pierwszy facet dostaje do ręki pistolet i ma wejść do pokoju, w
                                  którym jest jego żona i ja zabić, ale odmawia - nie nadaje się na zabójcę.
                                  Drugi facet dostaje takie samo zadanie. Bierze pistolet,
                                  wchodzi do pokoju, ale po chwili wychodzi i oddaje pistolet:
                                  - Nie mogę zabić własnej żony, nigdy tego nie zrobię.
                                  Wreszcie przychodzi kolej na kobietę; ona ma zabić swojego męża. Bierze
                                  pistolet, wchodzi do pokoju, słychać strzał, potem drugi, potem jeszcze jeden -
                                  cały magazynek wystrzelany, potem jakieś krzyki i hałas.
                                  Wreszcie z pokoju wychodzi kobieta i mówi:
                                  - Dlaczego nikt mi nie powiedział, ze w pistolecie są ślepe naboje?!! Musiałam
                                  go zatłuc krzesłem!
                                  • petar2 Re: a propo feminizu 08.07.05, 15:12
                                    aaaa, to był test i dlatego ślepaki.
                                    Ale dlaczego go zatłukła krzesłem?
                                    No i nie napisałaś zakończenia, przyjęli ją?
                                    A w ogóle to po co CIA zabójcy?
                                    To chyba niezgodne z prawem ...
                                  • rewolwerimelonik Re: a propo feminizu 09.07.05, 00:33
                                    czy jest tam jeszcze jedno krzesło?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka