12.07.05, 23:20
No dobrze, wszyscy poskarżyliśmy się na swoich partnerów.
A może są na tym forum drugie połówki. Może powiedzą dlaczego nagle z niezrozumiałych dla
partnera powodów stracili ochotę na seks. Może powiedzą, jak to możliwe, że życie bez seksu jest
dla niech też normalne. Widzę, że nie dotyczy to tylko kobiet, że to nie po porodzie wszystko się
kończy. Dlaczego wy, z tej drugiej strony uważacie, że można normalnie żyć bez seksu. Że seks nie
jest w życiu potrzebny.

Pozdrawiam
Peter
Obserwuj wątek
    • kampai Re: Dlaczego 13.07.05, 08:08
      To jak z alkoholem. Jedni nie wyobrażają sobie życia bez drinka wieczorem a
      inni nie tykają nawet piwa karmi. Sprawa osobnicza. Nie ma czego zgłębiać. De
      gustibus non est disputandum.
      • ewolwenta Re: Dlaczego 13.07.05, 08:10
        kiedy pytam on mówi: "nie wiem ale źle mi z tym"
        • kampai Re: Dlaczego 13.07.05, 08:24
          ??????????
          • ewolwenta Re: Dlaczego 13.07.05, 08:33
            odpowiadam na post petera1
            • kampai Re: Dlaczego 13.07.05, 08:36
              Mimo to nie rozumiem. "Prawisz Waszmość dość zawile".
      • peter1 Re: Dlaczego 13.07.05, 09:27
        kampai napisał:

        > To jak z alkoholem. Jedni nie wyobrażają sobie życia bez drinka wieczorem a
        > inni nie tykają nawet piwa karmi. Sprawa osobnicza.
        Nie, to nie jest sprawa osobnicza. Gdyby tak było z moją żoną, nigdy byśmy się nie pobrali. Na początku
        było super. Potem coś ... i koniec pieśni. Dlaczego?
        • kampai Re: Dlaczego 13.07.05, 13:28
          Ty też kiedyś zbierałeś znaczki. Teraz już nie zbierasz, jak myślę. Ale nie
          rozpaczasz z tego powodu. Poradziłeś sobie, więc i tu dasz sobie radę.
          • ewolwenta Re: Dlaczego 13.07.05, 15:19
            Kampai co mają z znaczki do seksu?! Kiedyś jadłeś a terasz przestałeś, kiedyś
            piłeś napoje a teraz nie bierzesz wody do ust? Seks to pierwotna potrzeba,
            niezależna od woli! Możesz ją stłamsić, tak samo jak głód, ale w końcu gdzieś
            ci to wylezie najpewniej we frustracjach.
            • kampai Re: Dlaczego 14.07.05, 14:05
              Trzeba się wtedy leczyć. Nadmierany pociąg do alkoholu też skutkuje
              frustracjami, ale wszyscy zgodnie stwierdzą, że alkoholik nie ma prawa zmuszać
              żony by chlała z nim gorzałę. Pita z umiarem może być nawet smaczna. Dobrze
              jest czasem ściągnąć lejce emocji i korzystać z seksu rzadziej, ale pełniej,
              lub nie frustrując się, że go nie ma.
              • ewolwenta Re: Dlaczego 14.07.05, 14:15
                Jest pewna różnica miedzy rzadziej a w ogóle bez. Poza tym czy rzadziej to raz
                na rok czy raz na tydzień?

                Jeżeli na początku było raz na dwa dni to można się ograniczyć i pogodzić z raz
                na tydzień. Trudniej już zaakceptować z raz na miesiąc, a raz na rok to
                zupełnie nieakceptowane.

                Taki spadek chęci (i woli walki o seks) u jednego z partnerów traktowałabym
                raczej jak sprzeniewierzenie się temu, co deklarowało się w początkach związku.
                Zgodnie z regułą „widziały gały co brały” i może by nie wzięły gdyby nie
                zostały omamione.
                • kampai Re: Dlaczego 14.07.05, 15:04
                  1. Rzadziej znaczy nie tak często jak dotychczas.
                  2. Niektórym nie trudno zaakceptować raz na miesiąc. Również raz na rok.
                  3. Sory, w sprawach seksu nikt na początku niczego nie deklaruje. Dlatego
                  romanse sa usprawiedliwione.
                  4. Brały nie tylko gały, ale i rozum. Rozum podpowiada, że małżeństwo to
                  stabilizacja na przyszłość. Fascynacja seksem się kończy u jednego wcześniej, u
                  drugiego później. Jeśli ktoś w małżeństwie doświadcza za mało seksu, powienien
                  sobie radzić w inny sposób, mając na względzie własny "interes" tak, jak własny
                  interes ma na względzie partner, który z seksu w danym związku rezygnuje.
                  • ewolwenta Re: Dlaczego 14.07.05, 16:09
                    kampai napisał:

                    > 1. Rzadziej znaczy nie tak często jak dotychczas.

                    Wykręcasz się. Zgadzam się, że RZADZIEJ ale 2-3 razy a nie 10 x, lub w ogóle.

                    > 2. Niektórym nie trudno zaakceptować raz na miesiąc. Również raz na rok.

                    A co jeśli trudno? Mają sobie odpuścić i szukać kochanka/ki. Wielu ludzi nie
                    potrafi prowadzić podwójnego życia i takie przygody prowadzą ich raczej do
                    kłopotów emocjonalnych zamiast rozwiązania problemu


                    > 3. Sory, w sprawach seksu nikt na początku niczego nie deklaruje. Dlatego
                    > romanse sa usprawiedliwione.

                    Owszem, w sprawach seksu nie ma deklaracji u tych par które pragną zachować
                    cnotę do ślubu, co nie jest postawą typową dla osób odwiedzających to forum.
                    Powszechnie dziś dwoje poznających się ludzi wymienia się informacjami
                    dotyczącymi życiowych postaw, stosunku do religii, rodziny, ulubionych
                    rozrywki, potraw jak i seksu. Udawanie wampa przez górę lodu jest takim samym
                    oszustwem jak przez zapewnianie przez alkoholika abstynencji.

                    > 4. Brały nie tylko gały, ale i rozum. Rozum podpowiada, że małżeństwo to
                    > stabilizacja na przyszłość. Fascynacja seksem się kończy u jednego wcześniej,
                    u>
                    > drugiego później.

                    Są tacy ludzie u których nie kończy się nigdy (lub w bardzo późnym wieku jak
                    dożyją).
                    Czy to Twoje wcześniej czy później oznacza, że strata zainteresowania seksem w
                    wieku około trzydziestu lat jest normalna? To najczęstszy problem poruszany na
                    tym forum.


                    Jeśli ktoś w małżeństwie doświadcza za mało seksu, powienien
                    > sobie radzić w inny sposób, mając na względzie własny "interes" tak, jak
                    własny
                    >interes ma na względzie partner, który z seksu w danym związku rezygnuje.

                    Radzenie sobie samemu jest dla mnie zaprzeczeniem idei związku.
                    W tej sferze nie ma własnego interesu.
                    • kampai Re: Dlaczego 14.07.05, 23:16
                      ewolwenta napisała:

                      > Wykręcasz się. Zgadzam się, że RZADZIEJ ale 2-3 razy a nie 10 x, lub w ogóle.

                      Tak. Również w ogóle.

                      > A co jeśli trudno? Mają sobie odpuścić i szukać kochanka/ki. Wielu ludzi nie
                      > potrafi prowadzić podwójnego życia i takie przygody prowadzą ich raczej do
                      > kłopotów emocjonalnych zamiast rozwiązania problemu

                      Tak właśnie. Wielu ludzi przez prowadzenie życia "niepodwójnego", jak widać w
                      wielu postach, również popada w kłopoty emocjonalne.

                      > Owszem, w sprawach seksu nie ma deklaracji u tych par które pragną zachować
                      > cnotę do ślubu, co nie jest postawą typową dla osób odwiedzających to forum.
                      > Powszechnie dziś dwoje poznających się ludzi wymienia się informacjami
                      > dotyczącymi życiowych postaw, stosunku do religii, rodziny, ulubionych
                      > rozrywki, potraw jak i seksu. Udawanie wampa przez górę lodu jest takim samym
                      > oszustwem jak przez zapewnianie przez alkoholika abstynencji.
                      >
                      A ileż dziewczyn broni siewolwenta napisała:

                      > kampai napisał:
                      >
                      > > 1. Rzadziej znaczy nie tak często jak dotychczas.
                      >
                      > Wykręcasz się. Zgadzam się, że RZADZIEJ ale 2-3 razy a nie 10 x, lub w ogóle.
                      >
                      > > 2. Niektórym nie trudno zaakceptować raz na miesiąc. Również raz na rok.
                      >
                      > A co jeśli trudno? Mają sobie odpuścić i szukać kochanka/ki. Wielu ludzi nie
                      > potrafi prowadzić podwójnego życia i takie przygody prowadzą ich raczej do
                      > kłopotów emocjonalnych zamiast rozwiązania problemu
                      >
                      >
                      > > 3. Sory, w sprawach seksu nikt na początku niczego nie deklaruje. Dlatego
                      >
                      > > romanse sa usprawiedliwione.
                      >
                      > Owszem, w sprawach seksu nie ma deklaracji u tych par które pragną zachować
                      > cnotę do ślubu, co nie jest postawą typową dla osób odwiedzających to forum.
                      > Powszechnie dziś dwoje poznających się ludzi wymienia się informacjami
                      > dotyczącymi życiowych postaw, stosunku do religii, rodziny, ulubionych
                      > rozrywki, potraw jak i seksu. Udawanie wampa przez górę lodu jest takim samym
                      > oszustwem jak przez zapewnianie przez alkoholika abstynencji.
                      >
                      Nie bardzo. Mąż alkoholik do pracy autem cię nie podrzuci. Ale mąż impotent jak
                      najbardziej.

                      > Są tacy ludzie u których nie kończy się nigdy (lub w bardzo późnym wieku jak
                      > dożyją).
                      > Czy to Twoje wcześniej czy później oznacza, że strata zainteresowania seksem
                      w
                      > wieku około trzydziestu lat jest normalna? To najczęstszy problem poruszany
                      na
                      > tym forum.

                      Trudno uznać co jest normą. Dla mnie normą jest by każdy czuł się dobrze. Jeśli
                      ktoś mi odmawia czegoś, zdobywam to w inny sposób. Tak jak z forsą: nie możesz
                      zarobić jej tu, zarabiasz ją gdzie indziej. Niektóre kobiety posuwają się do
                      prostytucji. Ja ich nie potępiam. Jeśli to co robią, robią dobrze...

                      > Radzenie sobie samemu jest dla mnie zaprzeczeniem idei związku.
                      > W tej sferze nie ma własnego interesu.

                      Jest w momencie gdy druga strona mówi: nie chcę i już. Seks robi sie w
                      najlepszym przypadku raz, dwa razy w tygoniu wieczorem/rano jak kto woli. To
                      zaledwie procent aktywności człowieka w ogóle. Dam głowę, że częściej gotujesz
                      niż robisz seks. Bardziej bym sie wkurzył, gdybyś przestała gotować. Niby są
                      stołówki pracownicze, ale jak to, nie ma obiadu w domu??? Seks to sprawa
                      intymna, jak np. przepraszam za porównanie, załatwianie potrzeb
                      fizjologicznych. Jeśli moja żona robi "ee" ja wychodzę z łazienki, bo ona nie
                      chce mnie tam widzieć. Gdy mi mówi, że nie chce ze mną robić seksu i nie robi
                      przez długi czas usuwam sie i radzę sobie w inny sposób. Tyle. Każdy ma swoją
                      prywatność. Na własne z resztą życzenie, ponosząc konsekwencje swoich decyzji.
                      • ewolwenta Re: Dlaczego 15.07.05, 08:56
                        Postaraj się nie cytować cytatów – trudno to czytać


                        > Tak. Również w ogóle.


                        TO ma być argument?


                        >Tak właśnie. Wielu ludzi przez prowadzenie życia "niepodwójnego", jak widać w
                        wielu postach, również popada w kłopoty emocjonalne.

                        chyba jednak nieco mniejsze są te kłopoty niż w sytuacja podówjnych, choć
                        faktycznie to sprawa indywidualna

                        >A ileż dziewczyn broni się

                        nie rozumiem

                        >Nie bardzo. Mąż alkoholik do pracy autem cię nie podrzuci. Ale mąż impotent
                        jak
                        najbardziej.

                        Jeśli o mnie chodzi mam swój samochód i lubię jeździć, mniej lubię natomiast
                        wibratory

                        >Trudno uznać co jest normą. Dla mnie normą jest by każdy czuł się dobrze.

                        zgoda tyle, że niektórzy do dobrego samopoczucia potrzebują seksu z kochanym
                        człowiekiem
    • mariamagdalena66 Re: Dlaczego 13.07.05, 08:21
      Miałam w życiu taki okres, do dzisiaj nie wiem dlaczego tak czułam. W każdym
      razie kiedy to przechodziłam nie zastanawiałam się dlaczego tak jest. Teraz nie
      znajduję odpowiedzi na pytanie dlaczego tak było. Poza tym w pamięci wiele
      rzeczy się zaciera. Mogę o czymś nie pamiętać, co było w tamtym okresie ważne.
      Dlatego trzeba na bieżąco rozwiązywać problemy i analizowac je, bo potem może
      być za póżno.
    • thistle Re: Dlaczego 13.07.05, 13:25
      Ja tam piszę o tym dosć często - seks się nudzi.
      Po kilku latach staje się jedna z wielu rozrywek, a presja wywierana przez
      partnera,któremu"stygnie"wolniej, dodatkowo przyspiesza obnizanie libido. I
      kółko się nakreca, im bardziej jedna strona chce, tym bardziej niszczy ochotę w
      tej drugiej stronie, bo demoluje spontanicznosć, okazje do nabrania ochoty,
      wywiera taki, czy inny nacisk. Dodatkowo po kilku latach potrzeby jakościowe
      też sie zmieniają, niektróym zaczynają przeszkadzać "drobiazgi, doktórych nie
      przywiązywali wagi wcześniej (zauważyliście, ze brak orgazmu, na który kilka
      kobiet tu narzekało, zaczynał przeszkadzać dopiero po kilku latach?) i kobiety
      rezygnują z seksu,żeby sobie oszczedzić zawodu, faceci pewnie też tak mają.
      Zmienia się człowiek ,przybywa kilogramów,a nawet gdy nie przybędzie, to
      najpiękniejszy królewicz też jest tylko tym podrecznym królewiczem (jak z tego
      dowcipu "zebyś ty choc trochę cudza była....") i argument "przecież INNYM się
      podobam" mozna sobie na makatce wyhaftowac.
      Seks moze i jest potrzebny,ale nie niezbędny, jedni potrzebują go raz na dwa
      dni, inni raz na parę miesięcy, bo co innego sprawia im radosc. I u kobiet,i u
      mężczyzn tak samo. Generalnie, zawsze przeważa opcja przyjemniejsza,i jesli nie
      jest to seks - to sorry, nie ma mocnych.
      • kampai Re: Dlaczego 13.07.05, 13:34
        I tu się zgadzam. Jeśli jednak wciąż w życiu ważna jest rodzina, czy też luźny
        ale jednak długoletni związek (chęć zestarzenia się razem), to by w nim trwać
        trzeba zachować pewną "sprawność" duchową i fizyczną. W końcu do pracy trzeba
        chodzić i swoje rachunki płacić. By nie mieć rozstrojów nerwowych tylko z tego
        powodu, że żona bądź mąż mają zerowe libido, trzeba ratować siebie samego w tym
        związku, dla dobra tegoż związku. Ja nie jestem terapeutą i w takiej sytuacji
        nie mógłbym żonie pomóc, nie jestem fachowcem. Dlatego np. ewentualna kochanka
        to świetne rozwiązanie. Bez zobowiązań, ale dla zdrowia. Emocje rozładowane,
        chumor dopisuje i związek trwa. Cóż więcej chcieć!
        • kampai Re: Dlaczego 13.07.05, 13:35
          Oczywiście druga połowa NIE MOŻE się o tym dowiedzieć. Jak się dowie, należy w
          pełni zmierzyć się zkonsekwencjami tego faktu.
        • thistle Re: Dlaczego 13.07.05, 13:39
          hehe, widzę ,że ci Chumor dopisuje, jakos taki mało agresywny dzisiaj jesteś?;)
          jak nie ten Kampai;)))
          U niektórych jednak np. powody religijne nie pozwalają na skorzystanie z twojej
          rady,dlategokorzystają z terapeutów, pomagaja bliskim tak, czy
          inaczej.Kochanka/nek, to jednak ciągle duże ryzyko rozwalenia właśnie tej
          stabilizacji, o której piszesz - skórka za wyprawę, niestety.
          Chyba,ze małżonek wyrazi zgodę, ale to nieczęste.
          • kampai Re: Dlaczego 13.07.05, 14:23
            Ja nigdy nie byłem agresywny. To uczucie mi zupełnie obce. Jestem po prostu
            konkretny.
            • thistle dobra, dobra ;) 13.07.05, 15:20

      • abdulian Re: Dlaczego 13.07.05, 13:42
        Ale ja do dzisiaj nie potrafię zrozumieć, jak ktoś może chcieć seksu rak na
        kilka miesięcy, po prostu nie mieści mi się to jeszcze w mojej młodej głowie :)
        Oczywiście nie zmienia to faktu, że usiłuję to pojąć i czynię wszelkie starania
        po temu :)

        Najgorsze w tym wszystkim jest to, że moja narzeczona jest włąśnie taka i
        ostatnio jej libido zmalało drastycznie (pisałem to już w jednym odgrzebanym
        wątku) - teraz mamy przerwę ze zwględu na odczekanie 3-4 miesięcy po
        zaprzestaniu plasterków :) poziom hormonó podobno powinien się ustabilizować do
        tego czasu i powinno być lepiej. Teoretycznie. Mineły bowiem 3 miesiące i
        kompletnie nic. Aptety na seks jest dalej tak mały, że w zasadzie to muszę się
        go doszukiwać, a kiedyś (powiedzmy 1.5 roku temu) było duuuuuużo lepiej. Jestem
        trochę przerażony, ale cierpliwie czekam, wyluzowałem i obserwuję co się
        dzieje.

        Szkoda tylko, że jest tak wspaniale, jest lato, świeci słoneczko, w weekend
        jedziemy w góry i jak kiedyś potrafiliśmy się kochać zaszywszy się uprzednio
        gdzieś na jakiejś polanie, tak teraz mogę co najwyżej liczyć na buziaka (no
        może coś więcej) a mnie po porstu skręca, bo brakuje mi właśnie tego typu
        bliskości... NIe tylko dlatego że seks sam w sobie jest przyjemny, ale właśnie
        całej tej otoczki i tych chwil "po". Ech, jakie to wszystko jest
        skomplikowane :) no ale przeceiż życie nie jest usłane różami...
        • pepegi Re: Dlaczego 14.07.05, 07:58
          ech, a mi się chce już wyć; wiem, że mój problem jest naprawdę pomijalny, bo nie
          kochaliśmy się "zaledwie" parę dni; ale ja się staram, przyrządzam kolacyjki
          (wczoraj musiałam czekać do 22 na powrót lubego), dbam o siebie, przytulam go,
          proszę, żeby mnie pieścił, powstrzymuję płacz i napady złego humoru (bynajmniej
          nie jest to łatwe)... i nic; zmieniłam taktykę - nie będę się już starać, choćby
          mnie miało skręcić nie będę próbowała nic zainicjować; bo natykam się na
          obojętność i łaskawe przyjmowanie hołdów;
          koniec z tym, koniec z próbami rozmów, w których ja się otwieram a on wynajduje
          jakieś śmieszne powody, żeby mnie unikać; koniec z wysłuchiwaniem wiecznych
          "jeszcze nie wiem" i "problem jest w twojej głowie"; a jak moja obojętność nie
          pomoże to....
        • mroovka3 Re: Dlaczego 16.07.05, 00:35
          .....mój organizm po odstawieniu pigułek anty, dochodził do stanu normalności
          przez siedem miesięcy......tak więc chyba musisz uzbroić się jeszcze trochę w
          cierpliwość.
          inna sprawa to ta, że naprawdę trzeba chcieć, żeby się chciało :-) mi osobiście
          bardzo pomogło właśnie to forum, kiedy przeczytałam jak wiele smutku, bólu i
          frustracji może wywoływać u partnera sytuacja braku seksu w stałym związku. i
          dlatego postanowiłam po pierwsze, odstawić pigułki, a po drugie bardziej
          chcieć, żeby było lepiej...... i jak na razie jest dużo lepiej, a i ja sama mam
          lepsze samopoczucie widząc zadowolenie na twarzy mojego męża.

          pozdrawiam i życzę powodzenia
      • przygarnij_mnie Re: Dlaczego 13.07.05, 14:24
        Strasznie to dołujące
    • yoric Re: Dlaczego 13.07.05, 21:01
      Tak mi się wydaje:

      raz hormony, itd. (ogólny spadek zainteresowania seksem), dwa - zmiana tego, co
      postrzegamy jako pociągające.

      Jeśli ogólny spadek, to trzeba rozważyć badanie hormonalne i jeśli ktoś się temu
      sprzeciwia, to jest nieodpowiedzialny. [Nawiasem mówiąc dziwię się, jak silne
      jest w XXI w naszej kulturze takie 'kartezjańskie' rozumienie człowieka - ciało
      to ciało, a psychika to rzecz osobna, w dużym stopniu niezależna - prawie że
      niematerialna 'dusza'].

      Ale wydaje mi się, że w zdecydowanej większą chodzi głównie o to drugie. Jak już
      to było napisane wyżej, większość z tych 'oziębłych' jest całkowicie zdolnych do
      w pełni seksualnych zauroczeń lub zakochań - tylko, że z kimś innym. No trudno,
      my się zmieniamy (ciała, zwyczaje, zachowania) i zmieniają się nasze
      preferencje. Bardzo łatwo, by to, co kiedyś pasowało, nagle przestało.
      W takim przypadku trzeba mieć odwagę i odpowiedzialność zmierzyć się ze sobą i
      powiedzieć partnerowi/partnerce 'kochanie, nie podniecasz mnie'. Inaczej to jest
      chowanie głowy w piasek.
      pzdrv
      • thistle Re: Dlaczego 13.07.05, 21:11
        tylko co potem?
        "Kochanie nie podniecasz mnie,pogódź się z tym, tak już zostanie " - a potem
        radzenie sobie z furią/deprechą (właściwe podkreślic) kochającego, genetycznie
        monogamicznego wciąz partnera ,PRZERABIAŁAM, NIEPOLECAM.
        Jakbyś TY zareagował na takie dictum?
        • yoric Re: Dlaczego 13.07.05, 23:35
          No i wtedy jest sytacja krytyczna,

          i wtedy trzeba wybrać. O tyle lepiej i uczciwiej, że gra jest w otwarte karty.
          Albo rozstanie, albo akceptacja nowej sytuacji.
          Jak sądzę, wybrałbym rozstanie.
          pzdrv
      • pepegi Re: Dlaczego 14.07.05, 08:05
        aha - ja właśnie to usłyszałam - "nie podniecasz mnie"; dlaczego? - "no ten twój
        wąsik"; zapisałam się na depilację laserową - problem znikł? nie; jemu się
        podoba gładkie bikini (tzw. głębokie bikini czyli zero włosów "tam"), więc też
        wybuliłam 900 zł na zabieg; i co? i nic; i wiecie co? myślę, że problem tak
        naprawdę jest gdzie indziej, tylko on nie ma odwagi tego powiedzieć i się
        wykręca jakimiś bzdurami
    • martyna14 Re: Dlaczego 14.07.05, 01:50

      Powiedzialabym Ci dlaczego tak sie dzieje w 90% ale po 1 nie uwierzysz a po
      drugie nie chce Cie urazic.
      • pepegi Re: Dlaczego 14.07.05, 08:06
        może jednak powiedz; czasem bolesna prawda pomaga rozwiązać problem
        • martyna14 Re: Dlaczego 14.07.05, 13:57
          pepegi napisała:

          > może jednak powiedz; czasem bolesna prawda pomaga rozwiązać problem

          Ja tylko moge sie wypowiadac na temat kobiet nie wiem jak to jest jak facet
          nie ma ochoty na seks a Ty jak rozumiem jestes kobieta. Moge Ci tylko wspolczuc
          nie wyobrazam sobie takiej sytuacji zeby moj mezczyna nie chcial by sie ze mna
          kochac. A jakis to jest wogole typ faceta? i jak to byla na poczatku kiedy
          przestal sie z Toba kochac?

    • fajna-kobitka Re: Dlaczego 14.07.05, 09:20
      czytam wasze posty i widzę, ze panowie skarzą sie na panie, ze nie chcą sie
      kochać, a panie na panów. Jak to mówią , w tym cały ambaras...
      Ale jakaś przyczyna musi być. Mężczyżni sa gotowi do sexu praktycznie zawsze -
      mają potrzebę i to wystarcza.Nieważne gdzie, nieważne z kim- byle był sex.
      Kobieta musi mieć jeszcze ochotę na sex i to z TYM właśnie mężczyzną. Na to
      żeby wieczorem mieć ochotę na sex, składa sie cały dzień. Jeśli mężczyzna nie
      ma czasu, zeby z żona porozmawiać, pocieszyć, rozśmieszyć, przytulić, nie maja
      wspólnych tematów czy pasji - jak mozna sie dziwić , ze wieczorem kobieta nie
      chce zbliżenia? Trzeba dużo rozmawiać, wyjaśniać wszystkie bolączki, bo jak ich
      narośnie zbyt dużo, to powstanie mur nie do zburzenia. Sama to przerabiałam - w
      ciągu dnia byłam dobra do roboty i bawienia dzieci , a w nocy miałam byc dobrą
      kochanką. Ale ja nie czułam potrzeby przytulania sie do niego, całowania, a bez
      tego sex to tylko sex z obowiązku. Coraz mniejszą miałam ochotę na sex, nawet
      myslałam, że ze mną coś nie tak. Ale poznałam faceta, do którego chciałąm sie
      tulić, być blisko, całować , pieścić- i wtedy zrozumiałam, że nie straciłam
      ochoty na sex, tylko na mojego męża. Przykre, ale prawdziwe. Ale to oczywiście
      tylko moje spostrzeżenia....
    • martyna14 Re: Dlaczego 14.07.05, 14:04
      peter1 napisał:

      > No dobrze, wszyscy poskarżyliśmy się na swoich partnerów.
      > A może są na tym forum drugie połówki. Może powiedzą dlaczego nagle z
      niezrozum
      > iałych dla
      > partnera powodów stracili ochotę na seks. Może powiedzą, jak to możliwe, że
      życ
      > ie bez seksu jest
      > dla niech też normalne. Widzę, że nie dotyczy to tylko kobiet, że to nie po
      por
      > odzie wszystko się
      > kończy. Dlaczego wy, z tej drugiej strony uważacie, że można normalnie żyć
      bez
      > seksu. Że seks nie
      > jest w życiu potrzebny.
      >
      > Pozdrawiam
      > Peter

      Hey!

      Moja opinia bedzie moze troche kontrowersyjna ale tez z drugiej strony to
      chyba logiczne, ze jak kobieta nie chce sie kochac to musza istniec powody i
      przewaznie widac je jak na dloni. Czytalam wiele forow, wypowiedzi psychologow,
      seksuologow i mam cala mase przyjaciolek poza tym doswiadczenie osobiste.

      Moim zdaniem w wiekszej czesci istnieje kilk apowodow dlaczego kobiety nie
      hca sie kochac
      1. Chyba najlatwiejszy do rozwiazania powod - wtedy kiedy para sie na poczatku
      bardzo kochala i mieli udany seks ale z czasem po kilku latach namietnosc
      wygasla wtedy trzeba isc na terapie i niestety zmienic relacje w zwiazku co
      wymaga pracy az w koncu znowu zaiskrzy
      2.Kobieta nie kocha juz faceta -facet jej nie pociaga. Wiekszosc kobiet tak
      latwo nie oddziela uczuc od seksu jesli kobieta jest naprawde zakochana
      romantycznie w facecie to chce sie z nim kochac i go pozada. Jesli nie chce to
      albo nigdy go nie kochala albo po prostu to uczucie wyblaklo.

      3. NAJWAZNIEJSZY


    • martyna14 Re: Dlaczego 14.07.05, 14:19

      Sorry przez pomylke nacisnelam enter. NAJWAZNIEJSZY
      jest tak, ze wielu przypadkach po prostu faceci nie sa dobrymi kochankami. To
      bardzo proste. Nie chce tutaj nikogo urazic ani obrazic ale ilu z was panowie,
      ktorzy cierpicie na brak seksu przeczytalo ksiazki i doksztalcalo sie na temat
      seksu? ile z was swietnie komunikuje sie z kobieta i potrafi rozmawiac na temat
      seksu( wiem tutaj to czesto wina kobiet bo nie wiedza jak rozmawiac),
      Czy ciagle uwodzice swohe kobiety czy po prostu juz seks sie wam nalezy i
      basta. Kiedys w jakiejs kosazce poczytalam, ze seks zaczyna sie 24 godziny
      przed wlasciwa" akcja".
      Uwazam, ze kobieta , ktora nawet nie jest juz szalenczo zakochana w facecie ale
      ktora bedzie:
      1. Powoli zmyslowo uwodzona przez niego
      2. On bedzie potrafil stworzyc atmosefere bliskosci, dobrej zabawy, luzu
      a nastepnie bedzie dla niej wspanialym kochankiem( i tutaj uwaga to,ze kobieta
      ma orgazm nie jest jedynym wyznacznikiem tego, ze seks byl bardzo udany)i
      doprowadzi ja do napawde wspanialych przezyc to wtedy taka kobieta bedzie
      kuszona aby taki seks powtorzyc i bedzie dmagala sie wiecej.

      W dzisiejszych czasach czesto uwodzenie polega np po prostu na
      wyciagnieciu "fujarki" ze spodni i nastawieniu bierz sie do roboty a gdzie
      sztuka uwodzenia?

      Sorry ja tutaj nie napssalam nic o kobietach bo nie o nich jest ten watek.
      Nie znaczy to, ze uwazam , ze kobieta ma lezec i czekac az facet sie o wszystko
      postara. Ale ten watek jest o rozbudzaniu zimnych ryb a nie generalnie o seksie.

      Z mojego doswiadczenia mialam zwiazku gdzie bylam zimna ryba ale rowniez takie
      gdzie bylam dzika kotka i kochalismy sie 3 razy dziennie.

      • ewolwenta Re: Dlaczego 14.07.05, 16:12
        stereotyp
    • kartisa Re: Dlaczego 14.07.05, 14:25
      Wracając do środków hormonalnych typu tabletki anty - one NAPRAWDĘ obniżają
      libido i to znacznie. Dopóki się nie porówna efektów przed i po to trudno w to
      uwierzyć. Rozmawialam z koleżanką - po odstawieniu tabletek powrót do
      stanu 'wyjściowego', czyli normalnej ochoty na seks zajął jej 6 MIESIĘCY.
      • pepegi Re: Dlaczego 14.07.05, 15:45
        eeee tam - bujda na resorach; ja biorę jeanine i najpierw się martwiłam, że mi
        spadnie libido, a teraz żałuję, że tak nie jest
        • yoric Re: Dlaczego 14.07.05, 18:19
          Znaczy, że u nikogo nie powodują spadku, tak?
          • pepegi Re: Dlaczego 18.07.05, 09:28
            nie, nie sadze; raczej mialam na mysli, ze bujda jest uogólnianie, ze pigulki u
            wszystkich powoduja zmniejszenie ochoty na seks; mysle, ze w obie strony to
            sprawa indywidualna
    • kartisa Re: Dlaczego 14.07.05, 14:32
      Nikt nie wspomniał o relacji intelektualnej między partnerami. Czułośc jest
      ważna, zaufanie itd. ale nie oszukujmy się. Mialam taki związek, kiedy mój
      partner nie rozwijał się intelektualnie. gazety go nie interesowały, ksiązki
      też, jak cos podsuwalam, to było 'EEE tam takie nudy', oglądając programy
      telewizyjne plótł androny.. bylismy ze sobą pół roku. I, niestety, był młodszy.
      A już całkiem odechciało mi się seksu, jak kiedyś powiedział 'schizofremia'.
      OK, poleciałam na to, że byl atrakcyjny. Czlowiek głupi był.
      Jak to wspominam, to się zastanawiam: jak ja mogłam w ogóle z nim....;-)
      • walker22 Re: Dlaczego 14.07.05, 21:18
        he he, dobre, schizofremia... ja znałam jednego kolegę, który raz
        powiedział "penioratywny" i też mi się odechciało...
    • yoric Re: Dlaczego 14.07.05, 23:02
      Mam takie zastrzeżenia (wobec Martyny):

      1. "...az w koncu znowu zaiskrzy" - niestety nie ma żadnej gwarancji, wręcz
      szanse są znikome (vide choćby nasze forum)

      2. właśnie na tym forum, ale nie tylko, nie brak dowodów na to, że uczucie a
      pociąg fizyczny to dwie różne rzeczy. Nie tylko mogą się rozmijać, ale często to
      robią.

      3. i w takiej sytuacji cały punkt 3 się nie sprawdza, bo chodzi o coś inego (j.w.).
      • martyna14 Re: Dlaczego 15.07.05, 02:17
        yoric napisał:

        > Mam takie zastrzeżenia (wobec Martyny):
        >
        > 1. "...az w koncu znowu zaiskrzy" - niestety nie ma żadnej gwarancji, wręcz
        > szanse są znikome (vide choćby nasze forum)
        Zpomoca jakiegos terapeuty te szanse chyba sa wieksze.
        >
        > 2. właśnie na tym forum, ale nie tylko, nie brak dowodów na to, że uczucie a
        > pociąg fizyczny to dwie różne rzeczy. Nie tylko mogą się rozmijać, ale często
        t
        > o
        > robią.

        Wiesz mozna kogos kochac ale jak sie go nie pragnie to jest to milosc jakas
        braterska lub przyjacielska a nie romantyczna milosc miedzy kobieta a
        mezczyzna./
        >
        > 3. i w takiej sytuacji cały punkt 3 się nie sprawdza, bo chodzi o coś inego
        (j.
        > w.).
    • marylia Re: Dlaczego 15.07.05, 08:32
      > Dlaczego wy, z tej drugiej strony uważacie, że można normalnie żyć bez
      > seksu. Że seks nie jest w życiu potrzebny.

      Ja jestem stroną odmawiającą seksu, ale nie uważam, że można bez niego żyć, czy
      że jest niepotrzebny. Unikam seksu z moim mężem, bo jest on (seks) kompletnie
      niesatysfakcjonujący. Ale mój mąż nie chce o tym rozmawiać, nie chce iść (razem)
      do seksuologa czy psychologa, nie chce czytać książek, które mu podsuwam, nie
      chce spróbować czegoś innego...
      Po co mi to nudne, bolesne, niekończące się trykanie (sorry!) jeśli przy
      samoobsłudze pierwszy odlot mam po pięciu minutach, a później kilkanaście
      następnych. Gdyby mój mąż potrafił mi dostarczyć przynajmniej części takich
      wrażeń, to pewnie by sie ode mnie nie opędził. A tak, to z jego punktu widzenia
      jestem "zimną kłodą".
      Pewnie, gdyby tu napisał, dostałby rady, że powinien zakończyć ten związek albo
      przynajmniej poszukać kochanki. Cóż, nawet próbował, może się nawet udało? Nie
      wiem. Może też powinnam sobie poszukać kogoś lepszego w te klocki? Szkoda tylko,
      że go kocham i jakoś nie podobają mi się inni faceci. Nadal go pragnę, tylko co
      z tego? Jak przychodzi co do czego, znów jest okropnie :-(
      • thistle mało ambitny jakis czy odporny na sugestie?n/t 15.07.05, 12:04

        • marylia Re: mało ambitny jakis czy odporny na sugestie?n/ 15.07.05, 16:25
          Raczej zbyt ambitny, czy co. Nie wiem, co powoduje, że nie sposób z nim
          porozmawiać o problemach z seksem. Może z powodu ambicji właśnie. A na sugestie
          odporny.
      • martyna14 Re: Dlaczego 15.07.05, 13:48

        No wlasnie glownie o tym pisalam w moim poscie . Wiekszosc kobiet jest zimna
        bo niestety faceci nie sa dobrymi kochankami.
        • petar2 Re: Dlaczego 15.07.05, 14:19
          > No wlasnie glownie o tym pisalam w moim poscie . Wiekszosc kobiet jest zimna
          > bo niestety faceci nie sa dobrymi kochankami.

          W porównianiu z kim? Z wibratorem czy marsjanami?
          Większość kobiet jest kiepskimi kierowcami bo samochody są trudne w prowadzeniu?
          • yoric Re: Dlaczego 15.07.05, 16:36
            Trafienie w punkt!
            • marylia Re: Dlaczego 15.07.05, 16:48
              yoric napisał:
              > Trafienie w punkt!

              No i właśnie, facetom się wydaje, że trafiają w punkt, a jest jak jest... ;-)
          • thistle z tym, czego w danej chwili kobieta potrzebuje 15.07.05, 21:17
            dowcip ma ratować samoocenę,co?
            Ona ma rację, parę postów ostatnio o tym mówi - nie sypiam z nim, bo jest
            słabym kochankiem,nie czuję zaspokojenia, tylko tracę czas.
            Ciekawe tylko, ilu facetów, pokonawszy pokłady ego walnie się w pierś szeroką i
            naprawdę spróbuje dogodzić małżonce,zamiast chandryczyć sie o byle co?

          • martyna14 Re: Dlaczego 16.07.05, 00:54
            petar2 napisał:

            > > No wlasnie glownie o tym pisalam w moim poscie . Wiekszosc kobiet jest zi
            > mna
            > > bo niestety faceci nie sa dobrymi kochankami.
            >
            > W porównianiu z kim? Z wibratorem czy marsjanami?
            > Większość kobiet jest kiepskimi kierowcami bo samochody są trudne w
            prowadzeniu

            Czy konieczne sa porownania z czyms? Chodzi o umiejetnosc dostarczenia
            kobiecie przyjemnych wspanialych przezyc nie ma czego takiego jak porownania
            kazda kobieta jest inna poczytaj kup kilka ksiazke porozmawiaj z kobieta.
            Jedna bedzie preferowac ostro i szybko dluga pragnie emocjonalnego
            erotycznego, czulego seksu.
            > ?
        • troijnis Re: Dlaczego 15.07.05, 20:56
          Jako podgladacz tego forum nie wytrzymałam i powiem jedno: hahahaha ;-)
    • ona_czyli_ja Re: Dlaczego 15.07.05, 23:53
      ja też jestem ta druga połówka
      Mam 29 lat i śledzę to forum od dłuższego czasu. Wcale nie uważam, że można
      normalnie życ bez seksu. Ale dla mnie również seks nie jest niczym
      niesamowitym. Nie mam orgazmów, partnerów jak do tej pory miałam dosyć
      kiepskich. Jakoś zawsze tak się składało, że byłam ich pierwszą partnerką.
      Oczywiście wcale ich nie winię.
      Mój pierwszy związek to była wielka miłość, niestety pierwszy raz był wielkim
      rozczarowaniem. Oczywiście wtedy nie miałam o tym pojęcia, kochałam go bez
      pamięci, sam dotyk, pocałunek był już wystarczająco ekscytujący. Seks był
      wspaniały ale dlatego, że był bliskością z nim a nie z powodu fizycznych
      doznań. Po dwóch latach jakoś tak wyszło, że wolałam jemu zrobić dobrze ręką a
      potem samej sobie w łazience. Szło szybciej i wydawało mi się, że jemu też tak
      odpowiada. Byliśmy dosyć młodzi i niedoświadczeni więc trudno było nam o tym
      rozmawiać.
      Mój następny partner był ode mnie starszy i pewny siebie w stosunku do kobiet.
      Sporo przechwalał się swoimi podbojami. Dopiero gdy doszło między nami do
      pierwszego zbliżenia zorietnowałam się, że to jego pierwszy raz. Zapewniał
      mnie, że nie, ale trudno było mu ukryć nieporadność. Po roku trwania związku
      przyznał się, że mnie wtedy okłamał.
      Na początku oczywiście było super, kochaliśmy się namiętnie gdzie i kiedy tylko
      się dało. Nie, nie miałam orgazmów, nie takich jak przy masturbacji, ale mimo
      to było cudownie. Póżniej fala ekscytacji nieco opadła i seks stał sie coraz
      bardziej rutynowy, krótki i frustrujący. Kiedy tylko ja nieco się rozgrzałam u
      niego było już po sprawie.
      To z nim po raz pierwszy postanowiłam otwarcie porozmawiać o tym. Ale szybko
      zauważyłam, że możliwe były tylko dwie skrajne postawy. Albo totalnego
      zaprzeczania ("przecież widziałem, że było ci dobrze") albo użalania się nad
      sobą ("jestem do niczego, to wszystko przeze mnie")
      Znów dochodziło do sytuacji, gdy byłam podniecona, kochaliśmy się, on kończył i
      wychodził do łazienki a ja zostawałam "napalona" i kończyłam sobie sama w
      tajemnicy przed nim. Muszę przyznać, że okropna była ta ciągła frustracja i
      niezaspokojenie. To, że on udawał, że nie ma problemu. Kiedyś w końcu otwarcie
      mu powiedziałam, że po seksie się masturbuję bo muszę jakoś rozładować
      napięcie. Niestety na niewiele to się zdało. Był to chyba zbyt wielki cios w
      jego męską dumę. Być może nie mógł znieść faktu, że kiedyś na prawo i lewo się
      przechwalał w tym temacie a jak przyszło co do czego to kończył w 3 minuty. Być
      może łatwiej było negować problem i przekonywać siebie i mnie, że wszystko jest
      w porządku.
      W następnym związku było chyba trochę lepiej. On miał więcej doświadczenia i
      przede wszystkim fantazji. Potrafiliśmy godzinami leżeć w łóżku i po prostu się
      pieścić. Nie brakło też szybkich i namiętnych numerków. Nie powiem, że było
      odlotowo, ale przez te 2 lata z tym facetem praktycznie się nie masturbowałam a
      kochaliśmy się po kilka razy w tygodniu. Związek ten jednak rozpadł się po
      dwóch latach.

      Teraz jestem znów z facetem, którego jestem pierwszą kobietą (nie wiem, to
      jakieś fatum nade mną??). On ma 25 lat, jest cudowny, czuły, kochający. Na
      początku wydawało się, że będzie super, ja nieco wygłodzona po 2 latach bycia
      singlem, on młody i pełen energii. Przez pierwsze miesiące nie wychodziliśmy z
      łóżka. On co prawda nie trwał długo ale po kilku, kilkunastu minutach był znów
      gotowy. Muszę przyznać, że zaczęłam wtedy doznawać zupełnie nowe rzeczy. Jednak
      wkrótce znów zaczęła się wkradać frustracja i niezaspokojenie. Czułam, że moje
      ciało podnieca się, reaguje, ale potem jakby zatrzymuje się i do niczego nie
      doprowadza. Oczywiście nie pomagało mi to, że stosunki były dosyć krótkie,
      kilkuminutowe, a gdy on nagle kończył lub dotykał w jakiś nieumiejętny sposób
      moje podniecenie pryskało jak mydlana bańka. Czułam znów tę znajome momenty,
      kiedy to doprowadzana jestem, rozpalana, ale bez finału.
      Moja frustracja jest potęgowana tym, że znów powtarza się ten sam schemat. Że
      może to ze mną coś jest nie tak. Powoli zaczęłam się zniechęcać do seksu. Po
      prostu nie chcę sobie robić nadziei, wolę oszczędzić rozczarowań. Wiem, że na
      obecny związek nakładają się moje poprzednie porażki i niespełnienie w
      poprzednich związkach. Ale nic nie mogę poradzić na to, że nie mam juz tej
      cierpliwości, którą miałam w wieku 20 lat.
      Znów robię to sama ze sobą, on robi sam ze sobą, czasem mu pomagam, bo on tak
      lubi. Czasem nas najdzie ochota i wtedy w głupiej nadziei kochamy się.
      Oczywiście nic z tego nie wychodzi i góra rozczarowania tylko rośnie i czas do
      następnego razu się wydłuża.
      On jest bardzo kochany i bardzo chętny, nie ma zachamowań, zrobi wszystko o co
      poproszę. Tylko, że ja nie mam już siły za każdym razem mu tłumaczyć,
      pokazywać. Chciałabym móc oddać się namiętności a nie urządzać lekcję
      poglądową. Co najgorsze to to, że jak mu pokażę, wytłumaczę o on to spróbuje
      raz, może dwa, potem wylatuje mu z głowy i znów jest buzi buzi, pościskać
      cycuszki i siup!
      Tłumaczę mu, że to tak nie działa, ale on jakoś nie ma pomysłu na nic innego.
      Czasem wydaje mi się, że mogę uśpić swoje ciało i nie potrzebować seksu, ale to
      jest tak naprawdę tylko mechanizm obronny przed frustracją i rozczarowaniem.
      Wiem, bo średnio raz na miesiąc we śnie doznaję orgazmu. Więc jednak nie jestem
      zimną kłodą. Moje ciało chce i potrzebuje.
      Próbowaliśmy rozmawiać ale kończyło się albo kłotnią albo łzami. To bardzo
      trudny temat. Ja nie winie mojego obecnego partnera, ale chcę żeby zrozumiał co
      się dzieje i dlaczego. On twierdzi, że zrobi wszystko co mu powiem. Ale
      przecież to tak nie działa. Mi czasem w masturbacji przeszkadza hałas zza
      ściany a co dopiero dawać pełen instruktarz podczas kochania się.

      Wyszło przydługie trochę, ale może komuś da to pojęcie jak to może wyglądać od
      drugiej strony. Kiedyś przeczytałam na tym forum, że nie ma kobiet oziębłych,
      są tylko nierozbudzone. To mi dało jakąś nadzieję i przerwało błędne koło
      obwiniania siebie i trwania w przekonaniu, że to ze mną jest coś nie tak. Nic
      nie jest czarno białe. Wierzę, że wina zawsze leży gdzieś pośrodku.

      Dlatego naprawdę warto wysłuchać drugą stronę. Wysłuchać czyli zrozumieć, a nie
      podświadomie odrzucać bo godzi to w naszą dumę czy wyobrażenie o sobie,
      wysłuchać czyli uszanować, a nie dalej robić swoje, tak jak nam jest dobrze.


      • ewolwenta Re: Dlaczego 16.07.05, 13:56
        A czego oczekujesz od seksu? Jak chciałabyś, żeby było?

        U mnie jest wiele czułości i radości z bycia blisko.
        Jedyne czego mi brakuje to większej spontaniczności z jego strony. On prawie
        nie inicjuje zbliżeń, choć kiedy widzi, że mam ochotę to stara się mnie
        dopieścić. Sam natomiast cieszy się raczej dotykiem i pocałunkami, a nie
        seksem. Niestety dla mnie to nieco frustrujące bo brak mi tej chwili wspólnego
        zapomnienia. Chciałbym doprowadzać partnera do lekkiej utraty kontroli, a tak
        czuję się chwilami jakbym go ... :/ „używała”. Fu okropne.

        Wiem z czego to się wzięło, lub tak mi się wydaje. Problemy ze zdrowiem w
        pewnym okresie stresem i antykoncepcją. Spowodowało to określone zachowania w
        łóżku i nastawienie do seksu.
        O ile ja sobie poradziłam, to on nie, choć widzę że bardzo by chciał, aby było
        inaczej. I niestety nie potrafię mu pomóc.
        • mariamagdalena66 Re: Dlaczego 18.07.05, 13:22
          "A czego oczekujesz od seksu? Jak chciałabyś, żeby było? "
          namiętności, to namiętnośc najmocniej przywiązuje ludzi do siebie, nie czułość.
          Szkoda tylko, że namiętność mija, a czułość pozostaje.

          • martyna14 Re: Dlaczego 18.07.05, 14:12
            mariamagdalena66 napisała:

            > "A czego oczekujesz od seksu? Jak chciałabyś, żeby było? "
            > namiętności, to namiętnośc najmocniej przywiązuje ludzi do siebie, nie
            czułość.
            >
            > Szkoda tylko, że namiętność mija, a czułość pozostaje.

            Wiesz co my sie powinnysmy zamienic bo ja jak juz mialabym wybierac to bym
            wolala czulosc moze dlatego, ze zawsze mialam namietnych facetow to czuje
            jakies braki czulosci. Najlepiej chyba jak najpierw jest czula dluga gra
            wtsepna a pozniej namietne kochanie.
            >
      • przygarnij_mnie Re: Dlaczego 18.07.05, 14:45
        Wiesz co, myślę że jest Ci trudno i będzie, bo bardzo analitycznie podchodzisz
        do życia. Trochę to rozumiem bo też tak mam. Poćwicz sobie cierpliwość i
        zdolność odrywania się od rzeczywistości. Niech sobie tam hałasy za ścianą i
        niech tam niezręczny kochanek...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka