Dodaj do ulubionych

Jak traktowac kobiete?

01.08.05, 21:32
Hey!
Wlasnie, czesto sie slyszy z ust kobiet, ze ich partner nie traktuje ich jak
kobiete. Prawde powiedziawszy, oprocz tego trudno wydusic co znaczy to
stwierdzenie, co nalezy zmienic itp.
Moze drogie forumowiczki, czesto zblazowane, wymienia choc kilka takich
rzeczy, po ktorych czuly by sie docenione i bardziej kobiece.
Pozdrawiam
Ps. Traktowanie kobiety jak partnera w interesach raczej odpada, tak
przynajmniej wynika z moich doswiadczen.
Obserwuj wątek
    • liczy_sie_tylko_1wrazenie Re: Jak traktowac kobiete? 01.08.05, 22:01
      man_with_trouble napisał:

      Dla mnie na przyklad oznacza to, ze partnet bedzie mnie dostrzegal ... jako
      kobiete a nie swojego kumpla z akademika. Najbardziej banalne: bedzie niosl
      ciezsza torbe jak idziemy razem do sklepu, nie bedzie kazal mi rowni z nim robic
      gladzi na scianie (no, do tego akurat najbardziej nadaja sie murarz a nie moj
      facet - prawda ktorej on jakos nie potrafi przyjac do wiadomosci:)), do
      przenoszenia ciezkich mebli zaprosi silnego kolege albo wynajmie ekipe
      przeprowadzkowa a nie mnie.
      A poza tym: bedzie dostrzegal we mnie kobiete czyli zobacze pozadanie w jego
      oczach, spojrzy nam nie czasami jak na ladna kobiete a nie jak na swoja "stara
      znajoma z ktora mieszka od kilku lat".

      A ciekawi mnie dlaczego uwazasz forumowiczki za zblazowane?

      > Ps. Traktowanie kobiety jak partnera w interesach raczej odpada, tak
      > przynajmniej wynika z moich doswiadczen.

      Nie rozumiem. O co chodzi z tym traktowaniem kobiety jak "partnera w
      interescah"? Czytalam twoj poprzedni watek. Traktowales (traktujesz) zone jak
      partnera w interesach? hmmmm, moze niewiele to ma do rzeczya le.. slyszales np o
      tym, ze nie istnieje asertywnosc w zwiazku? Tak mis ie skojarzylo kiedy
      powiedzailes o tym partnerze w interesach.
      • man_with_trouble Re: Jak traktowac kobiete? 01.08.05, 22:10
        Hey!
        Hmm, cos mi sie wydaje, ze jeszcze duzo sie musze nauczyc.
        Czemu zblazowane? Moze zle sie wyrazilem, bardziej mi chodzilo ze sa smutne.
        A czemu nie ma asertywnosci w zwiazkach? Ech, faceci nie dosrzegaja jednak
        pewnych rzeczy, a kobiety nie potrafia im tego pokazac, otworzyc oczu.
        Najczesciej wyskakuja po faktach z pretensjami, zamiast wczesniej spokojnie
        wytlumaczyc. Ale z drugiej strony, czemu faceci sa zosiami-samosiami, bo chca
        zaimponowac, ze potrafia cos zrobic, chca sie czuc potrzebni. A ze czasami im
        nie wychodzi. :)
        Jest tyle roznic, a wystarczy jedna spokojna rozmowa rzeczowa wieczorkiem.
        Pozdrawiam
        • utka2 Re: Jak traktowac kobiete? 01.08.05, 22:27
          Taaak, rozmowa wieczorkiem? Kiedy taką odbyłeś z żoną? Ja też uważnie
          przeczytałm twój poprzedni wątek>Coś ci doradę - kobiety nie lubią się
          czuć "zaszczute" przez partnera, nie chcą czuć nacisków w sytuacjach, których
          nie lubią ("ona nie chce ze mną ćwiczyć"); lubią jak im się okazuje
          zainteresowanie - i jako partnerkom w interesach, i jako żonie wspomnianym
          wieczorem. Nawet jak nie wiesz o co chodi twojej żonie, to podejdź i przytul
          ją, może trzy razy cię odepchnie ale za czwartym razem to zadziała. Spokój i
          delikatność, wsparcie duchowe i bezpeczeństwo - tego potrzebujemy od swoich
          partnerów.
          Czy to nie jest zbyt trudne dla mężczyzn?
          • yoric Re: Jak traktowac kobiete? 01.08.05, 23:04
            Tak, tak.

            >nie lubią się czuć "zaszczute" przez partnera, nie chcą czuć nacisków w
            sytuacjach, których nie lubią...

            a przecież lubia, jak się im rozkazuje, lubią mocnych i zdecydowanych facetów,
            itd. itp.
            pzdrv
            • utka2 Re: Jak traktowac kobiete? 01.08.05, 23:14
              pomyliłeś pojęcia
          • man_with_trouble Re: Jak traktowac kobiete? 01.08.05, 23:04
            Hey!
            Nawet nie wiesz jakie to trudne, gdy oboje nadaja na innych falach. Co do
            przytulania, wlasnie to ja nie chce sie przytulac, i to ja odpycham.
            Wczoraj mialem rozmowe z kumplem, o kobietach wlasnie, i doszlismy do wniosku,
            ze tak naprawde to kobiety sa mocniejsze psychicznie. To one wytrzymuja pewne
            sytuacje a pozniej nagle wybuchaja i znikaja z oczu.
            Ale pytanie jest nadal otwarte jak je traktowac w zyciu codziennym. bo tego
            trzeba sie nauczyc.
            Kiedys uzlyszalem od zony, ze chciala by byc naszym psem, bo jego lepiej
            traktuje od niej. Nie wiem czy to prawda, ale rzeczywiscie psa przytule itp, bo
            on nigdy nie narzeka i jest strasznie posluszny itp.
            Ale te slowa daly mi do myslenia, i wciaz sie zastanawiam co moge zmienic w
            sobie, ale tez chcialbym aby ktos w koncu i mnie zrozumial.
            Pozdrawiam
            • utka2 Re: Jak traktowac kobiete? 01.08.05, 23:17
              Polecam sposób, który od niedawna ja stosuje: zawsze chciałam być traktowana z
              większą wyrozumiałością, szacunkiem, żeby mąż zwracał wiekszą uwagę na to co
              robię, jak się czuje, żeby liczył się z moim zdaniem.
              Robię tak: zaczęłam to wszystko "stosować" wobec niego, zaczęłam naprawiać
              związek od siebie. Na razie działa ...
              Polecam metodę.
            • gwiazda37 Re: Jak traktowac kobiete? 01.08.05, 23:35
              Oj, to się narobiło..........
              My kobiety potrzebujemy bliskości, przytulenia, otarcia łzy.........podanie
              ręki przy wysiadaniu z autobusu, tramwaju, podanie płaszcza.........czułych
              słówek i potwierdzenia, że wciąż nas kochacie..........o ciężkich torbach z
              zakupami nie będę wspominać bo to powinno być na porządku dziennym......... a
              Ty co? Od żony uciekasz gdzie pieprz rośnie.........ale psa tulisz choć mu
              brzydko pachnie z pyska..........
              Dobrze, że zastanowiłeś się nad swoimi ostatnimi słowami:

              > on nigdy nie narzeka i jest strasznie posluszny itp.

              Czy to oznacza, że chcesz sobie żonę podporządkować? że buntujesz się jeśli ona
              sprzeciwia się Twojemu reżimowi?
              Zastanów się...........my nie lubimy jak nasi mężczyźni narzucają nam
              coś.......
              Chcemy być kochane.............
              • man_with_trouble Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 00:07
                Hey!
                Co do psa to ma regularnie myte zeby :). Co do zonki, hmm, czasami nie chodzi o
                podporzadkowanie, ale krotkie polecenie (wrecz prosbe do zalatwienia), ktore
                wymaga zbyt dlugich wyjasnien, a tlumaczenie ze to dla nas nie skutkuje. Krotko
                mowiac oboje zaparci na nie. Moje odepchniecie jej, zostalo spowodowane, ze
                tylko ta jedna rzecz na nia dziala. Ale wciaz (jestem facetem ,pragne to
                przypomniec) nie moge dostrzec konkretow w waszych wypowiedziach. Moze jakies
                przyklady? Cos co lepiej to zobrazuje.
                Pozdrawiam
                • liczy_sie_tylko_1wrazenie Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 11:29
                  I ty chcesz przykladow....Masz przyklad, a raczej rade: Idz do sklepu i kup
                  sobie (jak juz wczesniej ktos radzil): "Mezczyzni sa z Marsa, Kobiety z Wenus
                  (albo na odwrot)", nie ciepie tej ksiazki ale...dla fecetow jest chyba calkiem
                  niezla. Prosta, "od akapitu", z przykladami, z tego co pamietam to z mnostwem
                  przykladow.
                  A tak przy okazji, to twoje wypowiedzi pozwilily mi na 100% zrozumiec zachowanie
                  mojego partnera... Kiedys wscieklam sie niesamowicie (praktycznie to stalo sie
                  powodem naszego rozstania) bo... znalazlam przypadkiem jego liste ktora dotad
                  nazywam "instrukcja obslugi mnie". Lista zawierala szereg instrukcji z opisem..
                  jak ze mna postepowac (nie zapomniac o tym, o tamtym, co najmniej raz w tygodniu
                  itd itp). Wtedy poczulam sie straszliwie upodmiotowiona, upokorzona, nie
                  kochana, ehhh, poczulam sie naprawde okropnie. A teraz widze a raczej bardziej
                  rozumiem sposob rozumowania niektorych facetow. On zapewne mial na mysli i na
                  celu zmiane swojego postepowania na lepsze. A ze potrzebowal superkonkretnych
                  wskazowek?;/
                  Taaa, jak widac "mezczyzna jest prosty", wystarczy powiedziec czego sie
                  chce...Tylko co zrobic kiedy swiat jest juz tak urzadzony ze kobiety wolalyby
                  zeby sie mezczyzna domyslil, a u mezczyzn z tym "domyslaniem" jakos bardzo
                  ciezko idzie. Moze by sie jakos dogadac co?

                  Moja "instrukcja obslugi zony" i twojego zwiazku: porzuc niepotrzebna dume i
                  naucz sie kochac, a raczej okazywac uczucie (oczywiscie jesli naprawde wogole ja
                  jeszcze kochasz a twierdzisz ze tak). Zwiazek to nie jest "rozmowa w
                  interesach", tu nie ma wygranych i przegranych, nie unos sie duma ani pycha,
                  naucz sie przebaczac albo zapominac, jesli wymagasz szacunku dla siebie okazuj
                  go takze zonie. Naucz sie dosterzegac (i przynajmniej w mysli_ krytykowac tez
                  wlasne bledy. Przestan "dzialac na nie".

                  I bardzo konkretny przyklad: IDZ I PRZYTUL JA. Moze to glupie ale... potraktuj
                  ja lepiej niz traktujesz swojego psa.

                  Rozumiem cie (twoje postepowanie jako dumnego mezczyzny) ale... jak ta kobieta z
                  toba wytrzymuje...Ty chyba nie wyobrazasz sobie co to znaczy byc odrzucanym
                  przez kogos najblizszego.
                  • monjan Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 11:51
                    kobiety potrzebuja tez czasem komplementu, ze ładnie wygladaja, pachna, sa super
                    itd. Nie tylko przed wielkim wyjsciem ale i na codzień
                    mi maż to mówi jak jestem bez makijazu, z potarganymi włosami, najlepiej zaraz
                    po przebudzeniu, ale sposób w jaki to mówi i jak na mnie patrzy, sprawia, ze
                    wierze w Jego słowa i czuje sie kobietą-kobieta Jego Marzeń!
                    poza tym przytulic, przytulic, przytulic!!!i może pomasowac brzuszek, jak ma
                    okres i jest zła...

                    nie zaszkodzi też potraktować ja jak królewne i od czasu do czasu przynieść cos
                    do picia, zrobic sniadanie
                    • yogi.net Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 13:38
                      Ok. Rozumiem. Ale jak długo należy obsypuwać kobiete komplementami, czynić
                      masaże i takie tam by samemu usłyszeć chociaż swoje imię w jakiejś czulszej a
                      nie kalendarzowej formie?
                      Po ilu latach dopieszczania kobiety wciąż mam wrażenie że witając się po
                      kilkutygodniowej rozłące jakbym witał się z szafą albo jakimś innym meblem.
                      Zwątpiłem...
                      Pozdr.
                      • monjan Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 13:57
                        smutne co piszesz
                        moim zdaniwm zawsze!!!albo inaczej-kiedy ty masz na to ochote, a ona tego potrzebuje
                        czyli wychodzi na to samo-zawsze...
                        • yogi.net Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 23:14
                          > Zwątpiłem
                          I zrozumiałem.
                          Jak długo można poświęcać samego siebie (swoje marzenia, potrzeby, stan
                          emocjonalny).
                          Poznałem. Co traciłem przez te lata.
                          Pozdr.
                      • randzit Re: Jak traktowac kobiete? 03.08.05, 23:03
                        Takie jest życie. Nie wiem na ile to będzie pocieszające, ale nie jesteś sam. Ot
                        trafiło się na taką bryłkę lodu, jedną, drugą. Na nic kwiaty, uczucie, czułości,
                        pieszczoty. Tak, kobiety są na to łase, ale żeby oddać choć odrobiną czułości.
                        Takie to wyproszone, wręcz wyżebrane. Czyż za wiele oczekuję? Może brak szczęścia.
                        Czas leczy rany, a kolejny "kopniak" czegoś uczy.
                        Pozdr.
                  • man_with_trouble Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 14:15
                    Hey!
                    Byc odrzuconym, moze i nie wiem jak to jest, ale wiem na pewno,ze cale zycie
                    bylem "samotnikiem" i nie potrzebowalem zadnego towarzystwa. Wiec chyba to
                    wyjasnia czemu nie wiem czego oczekuje kobieta, bo przeciez jest tak ze obie
                    strony tak naprawde daja drugiej stronie to czego sami pragna.
                    Czy mozesz sobie wyobrazic ile "uczucia" kosztowalo Twojego bylego partnera aby
                    stworzyc taka liste? A Ty odebralas to jako obraze. To sa wlasnie dwa rozne
                    punkty widzenia.
                    Wiem, ze wiele rzeczy robie zle, ale nie mozna tylko mnie tym obarczac. Swoja
                    droga najczesciej to my sie pytamy czego potrzeba kobiecie, a rzadko ktora
                    kobieta zapyta sie czego oczekuje mezczyzna. I gdzie tu sprawiedliwosc? :(

                    Pozdrawiam
                    • anais_nin666 Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 14:45
                      Swoja
                      > droga najczesciej to my sie pytamy czego potrzeba kobiecie, a rzadko ktora
                      > kobieta zapyta sie czego oczekuje mezczyzna.
                      Może poznawałeś do tej pory niewłaściwe kobiety...
                      Panie mają niejako wrodzoną opiekunczość i w związku z tym lubią się dopytywać
                      co zrobic, by kogos uszczęsliwić. Zwłaszcza swego faceta.
                      A może byłeś do tej pory na tyle nie w porządku wobec kobiet, ze zadna nie
                      miala Ci ochoty zadać tego pytania.
                    • liczy_sie_tylko_1wrazenie Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 14:51
                      NO chyba nie do konca jest tak ze dajemy drugiej osobie tego czego samego
                      pragniemy.
                      Tak, oczywiscie ze wyobrazam sobie ile kosztowalo mojego niebylego ale obecnego
                      partnera stworzenie tej listy. Uwierzylam mu wtedy ze ta lsiat powstala z
                      milosci do mnie a nie z przedmiotowego traktowania i pozniej takich list
                      (najczesciej z opisem w podpunktach(!) co chcialbym/chcialabym zmienic w moim
                      zwiazku) powstalo jeszcze wiele wiele, spogladamy do nich kiedy po jakiejs
                      kolejnej glupie klotni o pierdole twierdzimy ze nic nie osiagnelismy przez tyle
                      lat. No i okazuje sie ze osiagnelismy i to bardzo wiele.

                      Nie wiem czy rzadko ktora kobieta pyta czego potrzebuje mezczyzna. Watpie w to.
                      Mysle ze pytaja i to czesto i w zdecydowanej wiekszosci przypadkow nie otrzymuja
                      odpowiedzi. CZy odpwoiedzialbys swojej zobie gdyby cie zapytala (bez wymienianai
                      w podpunktach) czego od niej oczekujesz? Podejrzewam ze uznalbys to pytanie za
                      malo konkretne.

                      Naprawde wymyslilam patent na swojego superkonkretnego mezczyzne (zeby wrecz
                      sposobem dowiedziec sie czego potrzebuje i co mu sie podoba/nie podoba). Moge go
                      "sprzedac" jelsi znajda sie zainteresowani:)
                      • man_with_trouble Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 15:01
                        Hey!
                        Widzisz ja nie raz podejmowalem jakeis decyzje, druga polowka ze swojej strony
                        tez mowila ze je podejmie. Tylko, ze u mnie konczylo sie na czynach u niej na
                        slowach. Wiec w pewnym momencie tez rezygnowalem z podjetych zobowiazan. To
                        chyba naturalne. Hee,hee ja czesto mowie czego wymagam bez pytania mnie o to. A
                        naprawde nie wymagam zbyt wiele (przynajmniej wedlug mnie).
                        Te czeste zapewnienia, ze sie zmieni itp, a pozniej brak efektu zaowocowaly
                        starta zaufania, i tak dalej, i tak dalej. Milosc istnieje, ale zostala
                        przywalona pewnymi sprawami dnia codziennego i teraz nie potrafi ujrzec swiatla
                        dziennego. A nie widze checi z zadnej ze stron aby to "cos" odgrzebac.
                        Wiec?
                        Pozdrawiam
                        • liczy_sie_tylko_1wrazenie Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 15:17
                          no wiec... czy ty przypadkiem nie szukasz powodu i usprawiedliwienia dla rozwodu?
                          jesli masz ochote (rozmawiac) gg 4234886
                          • man_with_trouble Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 15:28
                            Hey!
                            Chetnie porozmawiam, ale jesli mozna to wieczorkiem, po pracy.
                            Pozdrawiam
                        • ewolwenta ROZKAZY 02.08.05, 16:44
                          "polecenie", "wymaganie" jak poszukam to znajdę jeszcze kilka takich
                          sformułowań w trycie rozkazującym.
                          Man_with_trouble, spróbuj dla odmiany POPROSIĆ swoją zonę, żeby coś zrobiła.


                          Jak ktoś by mi powiedział „musisz zrobić to a to”, dał rozkaz „zawieź ten
                          papier do urzędu”, „zapłać rachunki” to ja bym się spięła i wściekła i nic nie
                          zrobiła. Ale zawsze się zgodzę na prośbę mojego mężczyzny sformowaną
                          tak: "Kochanie czy możesz zadzwonić i porozmawiać z panią urzędnik o czymś
                          tam". Zwłaszcza jak doda "Ty sobie doskonale radzisz z ludźmi." To prawda ale
                          ja od razu wiem, że on dostrzega moje starania i jest ze mnie dumny.
                          • man_with_trouble Re: ROZKAZY 02.08.05, 17:25
                            Hey!
                            Hmm, jakby to powiedziec, sformulowania "wez i zrob to dzisiaj" najczesciej
                            pojawiaja sie po tygodniu zwyklych prosb, czyli czy moglabys itp, itp. Ja
                            zawsze najpierw grzecznie porsze i tlumacze, potem juz nie ma czasu na prosby
                            bo czas sie konczy, a pozniej w koncu sam to robie, itp, itp. To jest troche
                            bardziej skomplikowan eniz na to wyglada. Aczkolwiek musze przyznac, ze nie
                            slodze (gdyz sam zaczynam sie wkurzac gdy mi ktos slodzi, wole jak mnie ktos
                            opieprza wtedy spinam sie w sobie i dostaje "turbo").

                            Pozdrawiam
                      • monjan Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 15:16

                        > Naprawde wymyslilam patent na swojego superkonkretnego mezczyzne (zeby wrecz
                        > sposobem dowiedziec sie czego potrzebuje i co mu sie podoba/nie podoba). Moge
                        go "sprzedac" jelsi znajda sie zainteresowani:)


                        dawaj!
                        • liczy_sie_tylko_1wrazenie Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 15:20
                          a co ci dokaldnie potrzebne?;) mozesz napisac na maila gazetowego
          • sioraol Re: Jak traktowac kobiete? 03.08.05, 13:38
            I tu sie zgadzam kobieta potrzebuje od partnera bliskosci chociaż w takim
            zwykłym przytuleniu delikatnym pocałunku. Czasem nawet lubimy położyć się i
            poprostu zasnąć w waszych ramionach. Mój mąz też nie bardzo wie co to znaczy
            poprostu przytulić lub utulić zaraz mnie maca i próbóje dziwnych sztuczek. Wiem
            ze facet jak sie zdenerwuje to najlepiej żeby się wyładował ale kobiety czasem
            potrzebują tylko bliskości żeby im przeszło i poczóły sie potrzebne. Jest
            jeszcze coś np. dziękuje za wspaniały obiad lub ślicznie posprzątałaś
            mieszkanie to tak niewiele a tyle zmienia. :)
    • najnowszyowy_pan Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 09:01
      hmm...ciekawe? nauczyc się?
      Chłopie tego się nie moża nauczyć(!!!), albo ja kochasz albo Ci sie wydaje. Najlepsza metoda jeżeli można mówić o nauce to iść za głosem serca i robić to co Ci podpowiada. Po nauke to do szkoły, a jezeli nie wiesz co Twoja panna lubi to sie dowiedz najlepiej od niej. Czasem wystaczy drobny gest, miłe słowo...Nie przegap tego bo później możesz mieć pretensje, ale...wyłącznie do siebie.
      Pozdrawiam
      • man_with_trouble Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 15:03
        Hey!
        A jednak kobieta potrafi oduczyc to, co nazywasz "glosem serca". Wiec skoro
        mozna oduczyc to pewnie i mozna sie powtornie nauczyc.
        Pozdrawiam
    • ewolwenta Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 16:57
      Kilka przykładów zachowań męskich które sprawiają że czuje się kobieco:

      • ciepły gest – muśnięcie ręką gdy się nie spodziewam,
      • uśmiech po przebudzeniu na mój widok,
      • buziak znienacka podczas wiązania krawatu,
      • niespodziewane zaproszenie na obiad w ciągu dnia,
      • kwiatek bez okazji,
      • zachwyt nad czymś z czego jestem dumna (np. zawieszonej prze ze mnie
      samodzielnie szafki w łazience ),
      • podziw w oczach nad nową kiecką (bez pytania o cenę),
      • dostrzeganie rzeczy banalnych (o pozmywałaś, a była taka sterta),
      • komplement o mojej jeździe samochodem,
      • uznanie dla udanego zdjęcia, które zrobiłam,
      • zachwalanie dobrego obiadu.
      i tak dalej, i tak dalej...

      Takie banały codzienne, byle częste i bardzo różnorodne.
      • man_with_trouble Re: Jak traktowac kobiete? 02.08.05, 17:30
        Hey!
        Super mozna chwalic, kiedy ktos sie stara cos zrobic, kiedy ktos stara sie
        czegos nauczyc, ale skoro ta osoba ciagle sie tlumaczy, ze jej nie wyszlo bo
        nie umie...?! Sorki, po prostu nie czego czasami chwali i trzeba opier...c.
        Tyle spraw, tyle upchanych problemow, ktore nie zostaly dopowiedziane, i chyba
        nikt ich juz nie wypowie normalnie. Z mojej strony to chyba tylko zostaje
        olanie takich problemow, i zaczac sie cieszyc z tego ze jestesmy razem. Ech...
        Pozdrawiam
        • niezapominajka333 Re: Jak traktowac kobiete? 03.08.05, 09:48
          Wydaje mi się, że strasznie zaplątaliście się w swoim związku.
          Brak seksu i czułości z Twojej strony jest tego konsekwencją. Tak naprawdę
          tracicie czas i młodośc na pozostawanie w stanie zimnej wojny.
          Oboje zacięliście się, żeby pokazac drugiemu, ze to jego wina.
          Odnoszę wrazenie, że Twoja para idzie w przysłowiowy gwizdek. Więcej energii
          tracisz na tłumaczenie na forum, dlaczego nie jesteś w stanie zmienic swojego
          stosunku do żony, niż na faktyczną zmianę.
          Trwasz w czymś w rodzaju letargu, jesteście razem, ale nie razem. Nie
          odchodzisz, ale i nie naprawiasz sytuacji.
          Czekasz, aż żona też dojrzeje do zmian i wtedy jak Cię przeprosi, obieca
          poprawe i faktycznie zacznie sie zmieniac, mozesz okazywac jej więcej czułości
          i nawet się z nią kochac.
          Piszesz, że prosisz często żonę o załatwienie jakiejś sprawy, a ona odwleka to
          jak moze, aż w końcu Ty musisz to zrobic, często w ostatniej chwili.
          Nie piszesz na forum, jakie to sprawy i dlaczego żona z takimi oporami
          podchodzi do ich załatwiania, , byc moze nie jest to dla niej tak proste, jak
          dla Ciebie. Może to wynikac z wielu powodów, nie tylko z lekceważenia czy
          lenistwa. Wygląda na to, że tak naprawde niewiele wiesz o przyczynach tych
          oporów, ponieważ wasze rozmowy sprowadzaja się do kłótni i do wytykania błędów
          drugiej osobie. Jeśli nie zaczniecie rozmawiac, ale tak normalnie rozmawiac, to
          spędzicie resztę życia w swoim własnym piekiełku.
          Bo nawet, jak się rozstaniecie, jest jeszcze dziecko, przed którym dalej
          będziecie przerzucac się odpowiedzialnością za rozstanie. Prawdę mówiąc bardzo
          mu współczuję, bo w moim rodzinnym domu większośc problemów była rozwiązywana
          przez awantury i do kłótni jestem nastawiona wręcz alergicznie.
          Nie zmienisz swojej żony przez kłótnie, chyba, ze chcesz cały czas wywierac na
          nią presję. To jest szantaż. Piszesz, że tylko takie postępowanie prowadzi do
          zmiany zachowania Twojej żony w dziedzinie - nazwijmy to - interesów. Stosując
          odpowiednio silną presję można wymusic zmianę.
          W ten sposób bardzo łatwo mozna zmienic też Twoje zachowanie i przełamac opory,
          jakie odczuwasz przed okazywaniem żonie czułości. Wystarczy odpowiednio silna
          motywacja, na przykład jakas realna groźba.
          Siedzisz, jak ślimak w swojej skorupie. Z jednej strony chciałbyś żeby znów
          było dobrze, bo widzisz, jak cierpi zona i Tobie też brakuje normalności, z
          drugiej strony nie wiesz, jak się przełamac, żeby okazac zonie uczucia, bo ona
          pomyśli, ze wygrała, przetrzymała Cię i nie musi sie zmieniac.
          Wspomniałeś, że wpada w depresję, żal Ci jej, ale nie możesz się przemóc.
          Człowiekowi w depresji przychodzą różne myśli do głowy i na różne sposoby moze
          komunikowac je otoczeniu. Koleżanka mojej koleżanki, przytłoczona obowiazkami
          nad dwójką niemowlaków chciała w dramatyczny sposób zwrócic uwagę męża na to,
          że za mało jej pomaga w domu. Wybrała drastyczny sposób, mianowicie poprzez
          próbę samobójstwa. Uważała, że wszystkie inne sposoby zawiodły. Cała akcja była
          dobrze zaplanowana, miała zażyc odpowiednia dawkę tabletek, oczywiście
          śmiertelną dawkę, żeby mąż zrozumiał, że sprawa była poważna. Wszystko miała
          tak wyliczone, żeby mąż wracając z pracy znalazł ją nieprzytomną, ale żeby
          zdążyli ją uratowac. Niestety mąż z jakiegos powodu przyszedł do domu dużo
          później. Jak to się mówi, mimo wysiłków lekarzy nie dało się już nic zrobic.
          Wierz mi, że czasem lepiej sobie wyjaśnic sporne rzeczy wcześniej. Obyś nie był
          przykładem przysłowia "mądry Polak po szkodzie". Pozdrawiam.
          • man_with_trouble Re: Jak traktowac kobiete? 03.08.05, 12:37
            Hey!
            Masz duzo racji i rzeczywiscie jest tak jak piszesz, ta obawa zamyka wszystkie
            drzwi. Obecnie probuje sie przelamac, ale mam taka hustawke emocjonalna, ze raz
            jestem mily, a za chwile juz nie. I z tym wlasnie nie potrafie sobie poradzic,
            ta hustawka meczy i mnie i moja zone. Na razie probuje z tym walczyc, moze mi
            sie uda, nie zmienia to faktu, ze od nowa sie musze nauczyc ja doceniac. Ale
            powoli zaczynam rozumiec pewne rzeczy, poznaje nowych ludzi, ktorzy maja inne
            ale podobne problemy i probuje na to patrzec z boku. Dostrzegam podobienstwa, i
            niestety musze tos twierdzic, ze duzo facetow to po prostu emocjonalne
            fajtlapy, w ogole nie wychowani pod tym wzgledem.
            Pozdrawiam
      • yogi.net Re: Jak traktowac kobiete? 04.08.05, 07:19
        Reakcje jakie najczęsciej odbieram...

        > • ciepły gest – muśnięcie ręką gdy się nie spodziewam,
        Oj, przestraszyłeś mnie. Nie rób tego więcej !
        > • uśmiech po przebudzeniu na mój widok,
        Pozostaje niezauważalny...
        > • buziak znienacka podczas wiązania krawatu,
        Sam wiąże krawat. Ew usłyszę tylko uwagę - popraw sobie, bo masz krzywo..
        > • niespodziewane zaproszenie na obiad w ciągu dnia,
        Przecież jest w domu! (obiad)
        > • kwiatek bez okazji,
        Nad prezentami zastanawiam się i z reguły rezygnuje. Nie udało mi się jeszcze
        ani razu teafić w gust. Zawsze coś jest nie tak. Niezależnie co to jest. Głupio
        potem słuchać tych uwag. W najlepszym wypadku jest - Nooo dobrze, może być.
        > • zachwyt nad czymś z czego jestem dumna (np. zawieszonej prze ze mnie
        samodzielnie szafki w łazience ),
        > • podziw w oczach nad nową kiecką (bez pytania o cenę),
        O... dobry temat. I co z tego że zachwycę się ten pierwszy raz, jak potem
        namówić na ubranie jej jest skazane na niepowodzenie. A to czegoś do niej
        brakuje, ato brak okazji, sto innych wymówek. I mogę popatrzeć sobie jak wisi na
        wieszaku w szafie.
        > • dostrzeganie rzeczy banalnych (o pozmywałaś, a była taka sterta),
        > • komplement o mojej jeździe samochodem,
        > • uznanie dla udanego zdjęcia, które zrobiłam,
        > • zachwalanie dobrego obiadu.
        (cztery powyżej) Chyba zbyt często to robiłem i robię. Po prosu się osłuchało i
        jest traktowane jako norma. Spróbować nie pochwalić np obiadu ...
        > i tak dalej, i tak dalej...
        Nie wiem co pod tym się kryje, ale jakoś straciłem chęć do czego kolwiek.
        Chodzę na nogach (nie na głowie), uszami przebierać nie umię, robić z siebie
        Klowna - nie będe.

        Do jakiegokolwiek działania potrzebna jest motywacja. A tego mi brak.
        Wiecznie coś stoi na przeszkodzie:
        a to nie wypada (Czułe przywitanie)
        po co (obiad w knajpie)
        a to nie pasuje (ubrać się w coś co szczególnie podoba się męzowi)
        "facet tego nie potrzebuje" sic! (odrobina pieszczot, dotyk kobiecej dłoni)
        ... I tak można by długo wyliczać.
        Jestem wściekły i zbuntowany...

        Pozdr.
        • yogi.net Re: Jak traktowac kobiete? 04.08.05, 07:25
          PS...
          A spróbować porozmawiać o "bolączkach" to albo stary, głupi, zboczeniec,
          zachciewa ci się. Ostatnio nowe wytłumaczenie - nie nadążam za tobą. Oczywiście
          nigdy nie mam racji albo nie prawda co mówię.

          Pozdr.
          • ewolwenta Re: Jak traktowac kobiete? 04.08.05, 22:57
            :(
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: Jak traktowac kobiete? 04.08.05, 13:49
      aby poczuć się kobieco kobieta musi przede wszystkim
      być młodsza, ładniejsza, zgrabniejsza, lepiej ubrana od wszystkich koleżaek z pracy
      to 75% sukcesu
      pozostałe 25% to twoje komplementy i dobre wyrko
      • anais_nin666 Re: Jak traktowac kobiete? 04.08.05, 15:35
        Absolutnie nie masz racji Krzysiu:) Poczucie, ze sie jest ladniejszym czy
        zgrabniejszym niz ktos tam nie wplwa na podniesienie kobiecosci, ewentualnie
        polepsza samopoczucie na chwile. Na kobieosc sklada sie wiele elementow, ale
        najwazniejszy z nich (albo jeden z istotniejszych) to to jak facet traktuje
        kobiete, jak sie w stosunku do niej zachowuje itd. Komplementy? Moze tez, ale
        wazniejsze jest dobre slowo, cieply usmiech, calus poranny, zainteresowanie
        osoba, nie tylko cialem. Masa drobnych elementow, ktore po zlozeniu buduja
        dobre samopoczucie kobiety gdy przebywa z facetem. + dobre wino, tego nigdy za
        wiele;)
        • paszczak54 Re: Jak traktowac kobiete? 05.08.05, 02:59
          Napiszę banał, że do każdej pasuje inny klucz.Byc może trzeba się
          wsłuchiwać dokładnie w to co mówi.Kobiety jak wszyscy ludzie rożnią się od siebie
          i pewnie rację mają ci , którym przypadły zołzy , że nie mają już sił do
          delikatności,czułości, całusków, jesli w odpowiedzi słyszą gderanie odbierające
          siły. Im może chodzi o akceptację i dowartościowanie się, poprzez poniżenie
          partnera.
          Ech, tak sobie bajdurzę w kolejną noc
      • skrzydlate Re: Jak traktowac kobiete? 06.08.05, 13:35

        no co TY, jestem starsza od większości kobiet, ktore spotykam w pracy itede...
        ;) i nic tego nie zmieni, a jesli to na gorsze.. i czuje sie bardzo kobietą, ucz
        sie .. ucz... to moze zrozumiesz o co biega ;) a komplementy? bardzie mi pasi,
        czy ON jest inteligentny i kulturalny niz te durne komplemetny, bo ja i tak wiem
        jaka jestem :)
        • skrzydlate to bylo do Krzyśkadwadzieściacośtam............ :) 06.08.05, 13:37
    • skrzydlate Re: Jak traktowac kobiete? 06.08.05, 13:26
      Wiesz Kłopotliwy", ja pracuje z mężczyznami i jestem bardzo zadowolona, bo
      nauczyłam sie nie oczekiwac tego, żeby mnie traktowali w ogóle jakoś, są
      beznadziejnie nieudacznie niedelikatni na ogół. Jestem czyms w rodzaju
      współpracownika albo pracownika. To jest rewelka. Pracuje sie dobrze, bo
      jesteście konkretni i logiczni, w tych samych sytuacjach kobiety tak potrafia
      zawikłac temat ze makabr... ale takie z Was czesto niezgrabiasze, najbardziej
      winien jest ten męski seksizm i przekonanie o własnej płciowej wyższosci, to
      wyłazi wszystkimi porami ;)

      A ostatnio poznałam CUUUUUUDO.. jak narazie traktuje mnie cudownie, jesli pobędę
      na tych kawach z nim dłużeji nie wyląduje na kardiologii z powodu naduzycia
      kofeiny ;)) byc moze że znajomość się rozwinie i wyjrzę zza tej mgły zadurzenia,
      w której obecnie sie pogrążyłam, sporządzę dokładny opis jak powinien mężczyzna
      traktowac kobietę... ;)))
      • skrzydlate Re: Jak traktowac kobiete? 06.08.05, 13:31
        narazie czuje ze w rozmowie jest na MNIE skupiony, odnosi sie do mnie w taki
        sposob, ze czuję się delikatna, kobieca, subtelna i wrazliwa ... BINGO!!! .. bo
        ja taka jestem.. i szybko sie wypalam, kiedy musze robic za kumpla albo za
        babochlopa... ale uwaga.. idealne kumpele tez sie zdarzaja... wiec trzeba
        uwazac.... i wtedy inaczej ;)
        • ewolwenta Re: Jak traktowac kobiete? 06.08.05, 15:26
          Rzeczywiście z facetami, mnie jako kobicie, pracuje się bardzo dobrze.

          Też mam problem z nadmiarem kawy. U mnie wynika on chyba z faktu że mam jedyny
          dobry ekspres do kawy i zbyt wielu jej amatorów w sąsiedztwie ;)?
          • woman-in-love Re: Jak traktowac kobiete? 06.08.05, 18:08
            ki diabeł z ta kawą? mam to samo. Kawoholizm. Pracuję z samymi facetami i oni
            traktują mnie nieco protekcjonalnie( cyt: "wspalniale uzupełniasz naszą pracę")
            że niby jestem taka "wtórna", ale pienadze biorę takie same jak oni, więc niech
            sobie gadają. Natomiast Mężczyzna Mojego Serca trktuje mnie tak, że czuję się
            ładna, zgrabna, wiotka słodka i powabna. Patrzy na mnie z takim zachwytem! I
            chyba o ten zachwyt w oczach, niekłamany blask Miłosci chodzi! Zresztą w drugą
            strone tak samo...
            • skrzydlate Re: Jak traktowac kobiete? 06.08.05, 22:45
              aż się rozczuliłam... tymi spojrzeniami........ i przypomniało mi sie ze
              ostatnio przerzucilam sie z kawy na soczki owocowe i wodę bez bombelków ... w
              niektorych kawiarniach to dają....

              a w pracy? ja nie robię za maskotę, bo mam dośc odpowiedzialne sprawy i mam do
              czynienia z utkwionym we mnie służbowo skupionym męskim spojrzeniem...
              cholerycznie nie lubie słuchac, jak oni czasem mówią o innych kobietach... nie
              żeby jakas solidarnośc, bo zdanie w sumie mam to samo tylko ta forma, np: "chyba
              ta baba jakas niedopieszczona".. o fuuu...

              ale lubie pracowac z męskimi konkretnymi kobietami i z męzczyznami, ale do licha
              odpoczywac też lubie w takim gronie... brak testosteronu czy nadmiar? ;)
              • ewolwenta Re: Jak traktowac kobiete? 06.08.05, 23:11
                spróbowałby mnie który potraktować jak maskotkę, to bym im kota popędziła
          • yogi.net Re: Jak traktowac kobiete? 06.08.05, 23:13
            Kawa ...
            Rozamrzyłem się. Kawa powinna być jak brazylijskie kobiety. Gorąca/e, Slodka/ie
            ...Sorry trzeciego przymiotu zapomniałem (To było tak dawno).
            Ale pić kawę z ekspresu - profanacja.
            Pozdr.
            • ewolwenta Re: Jak traktowac kobiete? 07.08.05, 00:37
              a przepraszam jak? z fusami?
              • yogi.net To nie na temat 09.08.05, 18:53
                Rozpuszczalna - nie.... zbożowej nie pijam
                "Cedzona" przez "serwetkę" - lura nie kawa
                Jeśli bez fusów - wyłącznie z ekspresu "parowego", ale na to potrzeba "okazji"

                Pozdr.
                • man_with_trouble Re: To nie na temat 09.08.05, 22:54
                  Hey!
                  A ja kawy nie pijam, wole zimny prysznic rano i troche ruchu, to lepsze niz
                  kawa, na caly dzien starcza. :P
                  Pozdrawiam
                  • ewolwenta Re: To nie na temat 10.08.05, 07:44
                    rozsądnie ale jakieś nałogi trzeba mieć ;)
                    • yogi.net Brak seksu + kawa 10.08.05, 13:36
                      Popieram.
                      Skoro się rezygnuje z jednego nałogu (seks uważam za zdrowy nałóg), trzeba sobie
                      wyszukać inny. Ponoć czekolada daje w mózgu taki sam efekt (jak seks
                      oczywiście), ale ma efekt uboczny. A gorzkiej nie lubię. :)
                      Pozdr.
                      • yogi.net Re: Brak seksu + kawa 10.08.05, 13:37
                        Sorry...
                        Głodnemu zawsze chleb na myśli....
                        Pozdr.
                      • thistle Re: Brak seksu + kawa 17.08.05, 14:21
                        Ponoć czekolada daje w mózgu taki sam efekt (jak seks
                        > oczywiście), ale ma efekt uboczny. A gorzkiej nie lubię. :)


                        daje, niektórym lepszy :)
                        a zamiast gorzkiej- szwajcarska lub belgijska deserowa - też super, a słodycz
                        zostaje, i duża zawartosc kakao,
                        mmmmmmmmmmmmmmmmmmmm,rozmarzyłam się;)
                        pozdrawiam ;)
                  • yogi.net Re: To nie na temat 10.08.05, 13:38
                    Żałuj. Nie wiesz co tracisz....
                    Pozdr.
                • ewolwenta Re: To nie na temat 10.08.05, 07:43
                  Jak nie pożałujesz kawy do tej serwetki nie musi być lura
                  • saana lepiej bylo nie pytac. 15.08.05, 19:02
                    Bo po odpowiedziach zglupiejesz jeszcze bardziej.
                    po pierwsze- Ona musi czuc sie kobieta - osiagniesz to poprzez dlugie
                    spojrzenia tajemnicze usmiechy ,komplementy, kwiaty.
                    Ona musi zuc sie seksowna- musisz pokazac ze jej pozadasz , wcale nie musisz
                    sie z nia kochac...to taki niuansik.
                    Ona musi czuc sie dowartosciowana- nie tylko Ty masz stresy w pracy, ona ma tez
                    idiote szefa. Musisz wiec ja poza praca doceniac ...mowiac cos o jej
                    inteligencji odkrywczosci itd.
                    Ona musi czuc ze moze Ci sie wyzalic. Jak sie zali przytul i powiedz ze bedzie
                    lepiej ....zadnych prob rozwiazania problemu!!!
                    Jak na Ciebie wrzeszczy to wcale nie Ty jestes winny tylko wszystko dookola
                    jest nie tak. -w wiekszosci wypadkow.
                    zaproponuj kino teatr basen, swietnie rozladuje.
                    Nigdy nie odpowiadaj na zarzut....zarzutem mozesz sie zagalopowac a wtedy Ona
                    Ci nie wybaczy.

                    itd itd.
                    • ewolwenta Re: lepiej bylo nie pytac. 15.08.05, 19:51
                      saana lepiej się tego nie dało powiedzieć
                      • man_with_trouble Re: lepiej bylo nie pytac. 15.08.05, 22:09
                        Hey!
                        Powiem tak, ani jedno zdanie z tego stwierdzenia do niej nie pasuje. Po
                        pierwsze nie pracuje tylko jest na moim urzymaniu od lat (w sumie od poczatku),
                        wiec nie ma glupiego szefa :).
                        Po drugie, ona nie zali mi sie nigdy, dlaczego nie wiem, zreszta ja tez tego
                        nie robie.
                        Po trzecie, ostatni sobie wymyslila, ze ja moge byc tylko mily, a jak nie
                        jestem to mi znowu "odjebalo", czyli wracamy do poczatku.
                        Ja mam tego dosc, tez w koncu jestem tylko czlowiekie, o ktorym moze tez druga
                        osoba czsami powinna pomyslec.
                        Cos mi sie wydaje, ze kobiety ostatnio staly sie egoistkami, wedlug nich to
                        facet jest wimmy, ze ona taka jest. Ogolnie mowiac:
                        Kiepskiej baletnicy to i rabek u spodnicy :P
                        Tym oto stwierdzniem pragne zakonczyc ten topic
                        Wszystkim milo dziekuje.
                        • ewolwenta Re: lepiej bylo nie pytac. 16.08.05, 09:46
                          To było stwierdzenie ogólne nie dotyczące Twojej sytuacji, tylko pewnej
                          hipotetycznej i prawdopodobnej. W drugim wątku masz szczegółowe odniesienie do
                          twoich relacji z problemu.

                          Ale ton przyjąłeś nader kategoryczny. Zakończyć? Rzecz w tym, że tu się nie da
                          tak rozmawiać, jak masz to w zwyczaju domowym :), czyż nie?
                          • man_with_trouble Re: lepiej bylo nie pytac. 16.08.05, 22:56
                            Hey!
                            Masz calkowita racje, ale jesli najczesciej slyszysz odpowiedz "nie wiem", to w
                            koncu podejmujesz decyzje Ty. Tak samo ja dzialam. A naprawde wystarczy zamiast
                            slowa nie wiem, jakas proba podjecia decyzji, typu "a moze bysmy". Proba, ktora
                            z checia zaakceptuje. Ja naprawde chce byc inny "w domu", ale czasami nie mam
                            mozliwosci. Mimo wszystko, daje sobie pol roku aby sie zmienic, to wymaga ode
                            mnie wilekiego samozaparcia, ale mam silna wole, w kazdym razie duzo dzieki Wam
                            zroumialem, za co dziekuje.
                            Pozdrawiam
                            • yogi.net Re: lepiej bylo nie pytac. 16.08.05, 23:19
                              Tu się absolutnie zgadzam. Lecz muszę stwierdzić że jesteśmy w pewnym sensie
                              despotyczni. Po prostu życie na nas wymogło podejmowanie wielu decyzji w
                              "samotności". nie raz usłyszałem że dostałem "jebolca wieku średniego" ale
                              rozmawiająć z "rowieśniakmi" będącymi w podobnej sytuacji (również kobiety),
                              okazuje się że moje zachowanie nie odbiega od "normy".
                              Czytając posty na forum (nie tylko tym) popadam w coraz większy pesymizm. Życie
                              jet tak po.... (pokręcone) że zostaje jedynie "palnąć sobie w łeb". Ale....
                              Można mieć przecież inne cele w życiu.
                              Nie.... Ten rozdiał należy zamknąć. A życie (oczywiście z nzaszą pomocą) niech
                              pisze nowy. (Tylko inny scenariusz poproszę)
                              Pozdr.
                            • ewolwenta Re: lepiej bylo nie pytac. 17.08.05, 08:24
                              MiT – jak ona jest taka zależna od Ciebie we wszystkim (finansowo też) to
                              przyzwyczaiła się do bierności. Chce byś podejmował decyzję bo się boi że sobie
                              nie poradzi. Myśli pewnie, że nic nie potrafi nic jej nie wychodzi a jak za coś
                              się weźmie to pewnie się ośmieszy. Ośmieszy nie tylko w twoich oczach ale we
                              oczach innych też. Boi się krytyki.
                              W takim stanie ducha człowiek strasznie potrzebuje sukcesu. Dowodu, że jednak
                              sobie radzi.

                              Zobacz jak ona sobie daje radę w kontaktach z ludźmi? Towarzyska, czy typ
                              zahukanej myszki?
                              • man_with_trouble Re: lepiej bylo nie pytac. 17.08.05, 09:05
                                Hey!
                                Jesli chodzi o kontakty towarzyskie, to ludzie ja lubia i lgna do niej :),
                                latwo nawiazuje nowe znajomosci. Jedynie komunkacje ze mna uznaje za
                                niemozliwa :). Ale wydaje mi sie ze masz czesciowo racje, ja wymagam od niej
                                czesto wrecz idealnego zalatwienia sprawy. Czyli ja podpowiadam tylko czesc a
                                oczekuje, ze zrobi co wiecej (czyli tzw. wlasna inicjatywa) a tego brak. Oj
                                chyba sie musze zweryfikowac bo inaczej to kiepsko sie widze.
                                Pozdrawiam
                                • ewolwenta Re: lepiej bylo nie pytac. 17.08.05, 10:40
                                  Nie sądzę byś mógł się zmienić z lwa w owieczkę i odwrotnie. Zresztą może to
                                  nie do końca potrzebne. Raczej kwestia wypracowania wspólnego sposobu radzenia
                                  sobie z tym zlepkiem waszych cech - bierności i potrzeby dominacji. Jakaś
                                  boczna ścieżka? Po prostu by nie reagować atakiem irytacji na takie zachowania
                                  partnera.

                                  Moje Szczęście jest oślo uparty. Zacina się czasem nad czymś i np. nie powie
                                  albo nie zrobi czegoś tak jak bym chciała. Przyjmuje postawę typu „udowodnię,
                                  że mogę to zrobić po swojemu nawet jeżeli głupio”. Kiedyś dostawałam piany,
                                  próbowałam dociec albo go namówić do zrobienia czegoś po mojemu. Teraz
                                  odpuszczam, wiem, że nie tędy droga. Trudno, jakieś straty myszą być. Czasem
                                  się podśmiewam, „no skoro musisz tak, to bardzo proszę baw się”. I wiesz on
                                  zaczyna się śmiać z siebie. Już wie, że ja wiem. Ale i tak robi po swojemu :).
                                  Tyle, że mnie to już nie denerwuje.
                                  • man_with_trouble Re: lepiej bylo nie pytac. 17.08.05, 16:44
                                    Hey!
                                    Moja polowka nie jest owieczka :), to tez jest uparte stworzenie. Problemem
                                    zostalo znalezienie wspolnej komunikacji, ja po prostu nie wiem jak rozmawiac.
                                    Moja rozmowa to jak negocjacje i to chyba moj blad. Ja sam nie jestem idealem i
                                    chyba dlatego tego idealizmu szukalem (wymagalem) w niej. Ale bede sie staral
                                    jakos zminimalizowac te efekty i byc moze odwroce pewne relacje, czyli najpierw
                                    beda przyjemnosci a potem spokojna rozmowa (bedzie latwiej jak oboje beda
                                    wyluzowani, a moze sie myle??).
                                    W kazdym razie czas zaczac szanowac to co sie kiedys zdobylo. Bozdobyc cos
                                    nowegoto nie problem, problemem jest utrzymac. Aczkolwiek jak facet wie, ze
                                    kobieta jest z nim bo dzieci, bo cos tam jeszcze, to czasami poniewiera nia. I
                                    to jest przykre, a kobiety powinny miec wieksza godnosc. Dzieci zostawic
                                    tatusiowi (krzywdy im nie zrobi) a same zrobic sobie urlopik. :)
                                    I jedno i drugie zmadrzeje (moze).

                                    Pozdrawiam
                                    • ewolwenta Re: lepiej bylo nie pytac. 17.08.05, 20:01

                                      >czyli najpierw
                                      >beda przyjemnosci a potem spokojna rozmowa (bedzie latwiej jak oboje beda
                                      >wyluzowani, a moze sie myle??).

                                      Najpierw to musi być poczucie, że co by się nie stało, to mój mąż (facet) jest
                                      moim przyjacielem i mogę na niego liczyć. Co to znaczy przyjemności? Kwiaty,
                                      komplement czy co?

                                      >Aczkolwiek jak facet wie, ze
                                      >kobieta jest z nim bo dzieci, bo cos tam jeszcze, to czasami poniewiera nia. I
                                      >to jest przykre, a kobiety powinny miec wieksza godnosc. Dzieci zostawic
                                      >tatusiowi (krzywdy im nie zrobi) a same zrobic sobie urlopik. :)
                                      >I jedno i drugie zmadrzeje (moze).

                                      Ja nie wiem jak to jest być z kim z poczucia obowiązku. Trudno mi się wczuć.

                                      Wkurzasz się na nią bo jej nie szanujesz. Nie szanujesz bo jest bierna? A może
                                      jej bierność to sposób na radzenie sobie z konfrontacją?

                                      Z mojego babskiego punktu widzenia, konfrontacje to coś czego cholernie nie
                                      lubię. Według mnie do niczego nie prowadzą poza zaostrzeniem konfliktu. Nie
                                      jestem stworzona do ataku i odwetu, czuję, że przegrywam. Mimo to podejmuje
                                      walkę i nie poddaję się nawet na straconej pozycji. Dalej spirala w dół przez
                                      rozciągnięte w czasie kopanie dołków.
                                      A przecież moja domena to działanie na spokojnie. Wtedy nawet potrafię być
                                      konstruktywna :).

                                      Ta opcja „nie wiem” jest jakimś wyjściem, kiedy otwarta konfrontacja przeraża.
                                      Jest rozwiązaniem tymczasowym, jak nie ma pomysłu na coś lepszego. Akurat na
                                      Ciebie to działa jak płachta na byka?
                                      Albo może właśnie jest jej jedynym sposobem na odwet?

                                      Ona też nie wie jak rozmawiać, gdy dzieje się źle. Ty o tym wiesz i ona pewnie
                                      też. Tylko czy ona wie, że Ty wiesz?

                                      ale nabełkotałam
                                      • atopik Re: lepiej bylo nie pytac. 18.08.05, 12:17
                                        A może sformułowanie "nie wiem" ma prowokować ? Jest jakby wołaniem: Zauważ
                                        mnie, tu jestem ! Wiem, że to głupio brzmi... ale sama czasami tak robiłam.
                                        Kiedy miałam dość mojego męża schowanego w skorupie i tego nadmiernego dystansu
                                        do siebie, to przy nadarzającej się okazji przkornie prowokowałam go, w
                                        zależności od sytuacji albo nadmierną aktywnością albo biernością. Oczywiście
                                        przynosiło to efekt odwrotny do zamierzonego i kończyło się obustronną irytacją
                                        lub kłótnią.
                                        • man_with_trouble Re: lepiej bylo nie pytac. 18.08.05, 22:13
                                          Hey!
                                          Powoli zaczynaja wychodzic konkrety, czyli robie cos mimo ze mam nadzieje na
                                          inna reakcje. Taki sam wlasnie efekt zaobserwowlame u siebie. Czyli irytacja, a
                                          jest to zwiazane z troche innym podejsciem do zycia. Ciekawy jestem innych
                                          zachowan i czemu one sluzyly, gdzy jak wiadomo od wlasnej polowicy sie nigdy
                                          nie dowiemy, czemu tak wlasnie reaguje.
                                          Pozdrawiam
                                          • atopik Re: lepiej bylo nie pytac. 19.08.05, 19:45
                                            Myślę, że analiza zachowań twojej żony do niczego dobrego nie prowadzi. Lepiej
                                            zastanów się co ciebie drażni i dlaczego, co cię boli, dlaczego żona jest dla
                                            ciebie ważna, za co ją cenisz i szanujesz... Skoncentruj się na tych
                                            pozytywnych emocjach i zacznij z Nią rozmawiać. Na początek o tym co dobre i
                                            cenne jest w waszym związku. Wysłuchaj jej i nie krytykuj. Nie stawiaj jej
                                            zarzutów typu: "bo ty mówisz nie wiem" ale raczej wyjaśnij jej dlaczego tak
                                            bardzo cię to irytuje. Zacznijcie budować tą dobra przyszłość bez zbędnej
                                            analizy przeszłości. Krok po kroczku...
    • thistle Re: Jak traktowac kobiete? 17.08.05, 14:34
      przebrnęłam przez cały watek, i tylko jeszcze trzy grosze dorzuce :
      nie bierz gotowych recept, tylko dowiedz się u źródła, tylko ona wie,jak
      chciała by byc traktowana - a jak potrzebuje, żebys był miły - to bądź - i
      wtedy się dowiedz szczegółów.
      I jeszcze: Jeśli to wyłacznie ty utrzymujesz dom, to własnie TY jesteś tym
      szefem, który wymaga, egzekwuje i opieprza. Takich szefów sie nie lubi. Kryje
      się potencjalne niedociagnięcia, żeby uniknac przykrości. I chowa się za takim
      mentalnym murkiem, obwarowanym blokadami.
      Kazdy człowiek ma swoje wpadki i niedoskonałości, i albo się je bierze z cała
      resztą i dobrą wola, albo zmienia sie w cyborga.
      I traktowanie się wzajemnie jak kobiete/męzczyznę, to juz dodatek do kochania
      niedoskonałego człowieka, warts and all.
      sorry za truizmy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka