Dodaj do ulubionych

Pracoholizm

07.09.05, 19:30
Pracoholizm słabo wpływa na relacje w związkach – wszyscy, którzy potraficie
sobie radzić z pracoholizmem męża, żony piszcie. Jak wypełnić sobie czas
wiecznie czekając, jak nie poddawać się urokom znajomości z osobami, które
mają więcej czasu dla Was niż mężowie i żony i jak być szczęśliwym. Zaznaczam
nie chodzi mi tu o pracoholizm typu – mąż/ żona raz w tygodniu zostaje dłużej
w pracy albo nie wychodzi o 17-18 – najbardziej zależy mi na opiniach połówek
bardziej poważnych pracoholików - czytaj mąż/żona wraca nie wcześniej niż 22-
23 w tygodniu i 20-21 w weekendy (niemal wszystkie pracujące, w lżejszych
chwilach - co drugi) a niejednokrotnie wraca późną nocą, gdy Ty już dawno
śpisz.
Kto ma takie problemy i zna na nie sposób? Przy założeniu, że w takiej pracy
nie chodzi o pieniądze.
A może znacie sposób na odzyskanie mężów/ żony – wyrwanie ich z pułapki?
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Pracoholizm 07.09.05, 21:13
      ja to przerabiam w wersji - pracownik naukowy ktorego najlepsza kochanka jest
      biblioteka:)Zajecia w weekendy, pisanei habilitacji w kazdej wolnej chwili.
      Nie udalo sie wyrwac- zreszta rozumialam to i szczerze mowiac az tak mi sie nie
      nudzilo, ani nei bylam sfrustrowana. W wolnym czasie trzeba sie zajac tym co
      sie lubi ( hobby) ewentualnie rowniez zarabianiem pieniedzy, ktore nalezy
      inwestowac w jakies wlasne przyjemnosci ( samotna podroz itp).
      Wydaje mi sie z pracoholikami zyja szczesliwie tylko ludzie ktorzy nie
      potrzebuja nadmiernie bliskiego kontaktu z obiektem uczuc.
      reszta sie zwyczajnie meczy - nie wiem czy warto.
    • ewolwenta Re: Pracoholizm 07.09.05, 22:20
      W dużym stopniu przedyskutowałyśmy już ten temat w sąsiednim wątku, dlatego:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=28679101&a=28721723
      • lloretka Re: Pracoholizm 07.09.05, 22:47
        my w sensie Ty, ja i candy rzeczywiście już to omawiałyśmy, ale daj nam
        szansę ;) być może jest nas więcej...
        • candy74 Re: Pracoholizm 07.09.05, 22:49
          Dołączam się do lloretki, choć ja już chyba straciłam nadzieję.
    • atopik Re: Pracoholizm 08.09.05, 12:14
      > Kto ma takie problemy i zna na nie sposób? Przy założeniu, że w takiej pracy
      > nie chodzi o pieniądze.
      > A może znacie sposób na odzyskanie mężów/ żony – wyrwanie ich z pułapki?

      O rozwiazaniu problemu pracoholizmu można mówić dopiero wtedy kiedy poznasz
      jego przyczyny. Nie sposób tu generalizować, bo powodów takiego stanu rzeczy
      jest całe mnóstwo. "Leczyc objawowo" się nie da, trzeba dotrzeć do źródła..
      • lloretka Re: Pracoholizm 08.09.05, 12:18
        przyczyny są proste - ambicje, zaangażowanie w prace, lubienie tego co się
        robi, odpowiedzialność za swoje zadania...
        • ewolwenta Re: Pracoholizm 08.09.05, 12:22
          a czasem ucieczka z domu...
        • atopik Re: Pracoholizm 08.09.05, 20:07
          Przypuszczam, że tych powodów jest trochę więcej...
          Tak swoją drogą, to twój mąż zawsze był pracoholikiem ? Kiedy to sie zaczęło ?
          Jak twój mąż ocenia ten stan ? Przeszkadza mu to, że spędza w pracy tyle czasu,
          czy jest mu z tym dobrze ?
          Może rzeczywiście on ucieka z domu ?
          • lloretka Re: Pracoholizm 09.09.05, 10:11
            a skad te przypuszczenia i co to za przypuszczenia?
            Nie zawsze był pracoholikiem, więcej pracowac zaczął gdy zmienił pracę na taką
            o jakiej zawsze marzył, gdy zostal tym kim chciał zawsze być, od kiedy praca
            przynosi mu ogrmoną frajdę i spełnienie tego do czego zawsze dążył.
            Jaj ocenia ten stan? - Jest bardzo zadowolony, że robi w życiu to co zawsze
            chciał robić i jest mu źle, że ma mało czasu dla nas.
      • niezapominajka333 Re: Pracoholizm 08.09.05, 13:19
        To zależy, czy pracocholik jest osobą, która musi zrobic wszystko osobiście,a
        przynajmniej nad wszystkim miec kontrolę. No i czy czuje, że jest niezastąpiony
        w pracy.
        Myślę, że on chciałby byc z tobą, ale ciągle jest jeszcze coś do zrobienia, co
        musi zrobic sam, lub przynajmniej tego dopilnowac.
        Takich ludzi tylko silny wstrzas wyprowadza z pracoholizmu. Cięzka choroba z
        zagrożeniem życia pozwala uswiadomic sobie, że nie samą praca człowiek żyje.
        Bardzo sie wtedy zmieniają priorytety.
        Czasem odejście partnera wstrząśnie takim zapracowanym małżonkiem.
        A dlaczego na niego czekasz.Z twojego opisu wynika, ze wraca na tyle późno,
        żeby tylko się przespac i rano z powrotem do pracy. Pytanie, czy chce wracac
        wcześniej i byc z tobą, ale mu się to nie udaje, bo ciągle jest jeszcze coś do
        zrobienia, czy żyje tylko pracą a ty stanowisz tylko meblopodobny rekwizyt w
        domu.
        Na twoim miejscu zaczęłabym dłużej przesiadywac w pracy, tak, żeby wracac
        później od niego. Niech ciebie też praca bardzo zaabsorbuje. Po pewnym czasie
        przysłałabym mu do pracy kilka anonimów od życzliwej osoby, w których
        sugerowałabym, że Twoje późne powroty mają związek z jakimś mężczyzną.
        Kupiłabym sobie wielki bukiet kwiatów i przyniosłabym do domu niby od klienta.
        Byc moze chwyci przynęte i to on zacznie na ciebie czekac w domu. A ty mu takie
        same wiadomości wysyłaj, jak on tobie. A więc jeszcze coś mam do zrobienia itp.
        Wyznaczaj godzinę za godziną i nie zdążaj. A w domu rozmawiaj z nim głównie o
        pracy. Zasugeruj, że będziesz musiała wyjechac na kilka dni.
        O pracoholiźmie coś wiem, bo mój mąż też zawsze był niezbędny w pracy.
        Odchodzac odebrał ekwiwalent za niewykorzystany urlop za 10 lat. Do tego
        wyjazdy w weekendy i zostawanie do późna w pracy. Gdyby nie jego potrzeby
        seksualne, to pewnie by w pracy nocował. Teraz ma własną działalnośc, więc
        przynajmniej dłużej śpi, ale wraca raczej przed dwudziestą.
        Ale na brak czułości raczej nie mogę narzekac. Do tego ja pracuję na noce,
        średnio 6-7 w miesiącu, co jemu sie nie bardzo podoba, ale przynajmniej ma
        kiedy tęsknic. No i ja mam swój świat, swoje zainteresowania.
        Żadne gry typu wzbudzanie zazdrości ci nie pomogą, jeśli ty nie zmienisz
        swojego nastawienia. Tak jak mówi Ewolwenta poprawa jest konsekwencją zmiany
        nastawienia.
        A jesteś przekonana, że na pewno chcesz z nim byc? Jeśli dla niego naprawdę
        ważniejsza jest praca, a poprawa byłaby tylko doraźna, to może lepiej pozwolic
        mu sie realizowac w całości w pracy, niech dom będzie dla niego tylko
        sypialnią, jak mu tyle w życiu wystarcza. Dzieci nie macie, jesteś samodzielna
        materialnie, można się rozstac, a przyjaciel pewnie czeka.
        Na próbę wyjechałabym na trzy dni nie zostawiajac żadnej wiadomości. Po
        powrocie powiedziałabym ze skruchą
        -Przepraszam, nie było mnie tylko trzy dni. Jesteś tak bardzo zajęty pracą.
        Myślałam, że nawet nie zauważysz, że mnie nie ma.
        • lloretka Re: Pracoholizm 08.09.05, 13:34

          no w mojej pracy jestem już dawno przodowniczką ;) staram się wracać jak
          najpóźniej bo w domu i tak niewiele mam do roboty, ale póżniej od niego się nie
          da - koło 20 wszyscy z roboty znikają - siedzieć sama do 24 tylko po to, by
          wrócić później jakoś mnie nie kręci. Anonimy, kwiaty, prezenty nie działają -
          nie muszę ich sobie kupować, dostaje je często, ale on zawsze dorobi sobie sam
          teorie, że to od wdziecznego klienta albo co - nigdy nawet nie zapyta - nie
          interesuje go to, z drugiej strony jakbym zniknęła jestem pewna, że tego samego
          dnia szukałyby mnie ze 3 biura śledcze i on sam w koncu! - ale to dość szokowa
          terapia - nie chciałabym chyba jej używać, poza tym dość odważna i w ogóle
          gdzie niby jechać, z kim, dokąd? Jakos to wszystko nie w moim stylu...
        • ewolwenta Re: Pracoholizm 08.09.05, 14:17
          Moim zdaniem to za ostra gierka. Ja bym się nie zdobyła na takie manipulacje z
          kwiatami, sugestiami itp. Można się chyba za daleko zapędzić. Doprowadzić w
          końcu do sytuacji, że on poczuje się urażony i zrobi odwet. Wtedy już tylko
          zostanie taka szermierka cios za ciosem i w ślepym zaułku.
          • lloretka Re: Pracoholizm 08.09.05, 14:25
            zgadzam się - to jest odgrywanie się, nie sądze żeby coś poprawiło
    • ally23 Re: Pracoholizm 08.09.05, 12:34
      ciekawa jestem ile tak naprawde wymaga od twojego meza pracodawca i ile pracuja
      inni? moze w tej firmie tak jest przyjete i nikt nie ma prawa sie
      przeciwstawic? ale jesli to jest wlasna firma to bedzie najgorzej. moze na
      poczatek ustalcie ze np. jeden dzien w tygodniu bedzie absolutnie wolny od
      pracy, np. niedziela. staraj sie zorganizowac wtedy czas wolny mezowi tak aby
      choc na chwile zapomnial o pracy. jesli dojdzie do wniosku ze przez caaaly
      jeden dzien:) nie zajmowal sie praca i nie nastapil koniec swiata w zwiazku z
      tym to bedzie juz dobrze. musi dostrzec uroki zycia poza praca, ze sa rzeczy
      rownie ciekawe a moze i ciekawsze.
      • lloretka Re: Pracoholizm 08.09.05, 12:41
        no to jest najgorzej ;) - od siebie wymaga sie zawsze najwięcej - dzięki za
        porady - słucham dalej
    • kampai Re: Pracoholizm 09.09.05, 15:26
      Tak. Faceci zostaną w domach, jeśli ich kobiety zrezygnują z perfum, aerobiku
      co drugi dzień, kosmetyczki i Opla Corsy na dojazdy dopracy. Wtedy mogą
      siedzieć w domu.
      • lloretka Re: Pracoholizm 09.09.05, 15:35
        opla corsy? coś nisko cenisz kobiety ;) ale tak na poważnie podkreślam, że nie
        chodzi mi o sytuacje, w której po prostu nie ma wyjścia i trzeba z czegoś
        utrzymać rodzine, a kiedy pieniadze nie stanowią problemu i spokojnie mogłoby
        ich być mniej i wcale by źle nie było a wręcz przeciwnie - byłoby je na co i z
        kim wydawać
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka