takaowaka1
04.10.05, 12:11
Tak mi strasznie wstyd o tym pisac, ale musze, poradzcie mi cos
prosze.
Mam taki problem: przez ok pol roku maz nie moze mnie zaspokoić
seksualnie. Nie mam orgazmu podczas kochania, nigdy nie miałam.
Zawsze mąż zaspokajał mnie oralnie lub palcem i byłam zadowolona, raz
nawet wibratorem.
Kocham męża, lubię z nim to robić ale coś się zmnieniło.
Mam bardzo słabe orgazmy, tak słabe że prawie nic nie czuję.
On lubi mnie zaspokajac ustami, mi sie wydaje, że mi już się
to przejadło i dlatego orgazm jest tak słaby.
Po moim orgaźmie kochamy sie i on dochodzi.
A ja potem czuje sie fatalnie, pobudzona, rozdygotana, nerwowa.
za pol godziny nachodzi mnie ogromna ochota na pieszczoty, a on
już spi;(.
I...? robię to sama i najgorsze jest to, ze wtedy orgazm odczuwam całym
ciałem, kazdym nerwem, potem jestem rozładowana tak bardzo jak to możliwe.
Na drugi dzien bardzo sie tego wstydze, mam dola psychicznego.
Czuje jakbym zdradzala meża, bo z nim nigdy czegos takiego nie przezylam.
I tak jest za kazdym razem po seksie z nim. I za kazdym razem zle sie z tym czuje.
Czasem po seksie z nim sama sie przy nim zaspokajałam, on wtedy mnie dotykal
i staral sie mnie podniecic, ale to byl wymuszony orgazm, po ktorym
rowniez czulam sie zle.
To tak jakby zebrac w sobie cala energie, caly wysilek, wszystkie napiecia
dnia, stresy, skupic w jednym miejscu a potem nie ma rozladowania,
to wszystko przechodzi bokiem a potem jestem jednym wielkim klebkiem nerwow.
Czy ja sie zmienilam, moze moje potrzeby sie zmienily, jestem po 2 porodach
moze to ma na to wpływ?
Czy ja jestem nienormalna, czy ktos z Was ma podobny problem?
Prosze poradzicie cos.