Dodaj do ulubionych

Jak szybko....

25.11.05, 12:33
Jak szybko u Was dochodziło do obniżenia aktywności sexualnej. Chodzi mi o
to, że moja żona ma 25 lat, a wystarczy jej, że kochamy się raz w tygodniu.
Woli oglądać film, czytać księżki itp. Na domiar złego, jak się już kochamy,
to ona kończy bardzo szybko (paradoksalnie tłumacząc to tym, że od naszego
stosunku do stosunku minęło zbyt dużo czasu, poczym następny raz jest po
tygodniu). Maciej jakąś radę?
Obserwuj wątek
    • madainn Re: Jak szybko.... 25.11.05, 12:45
      myślę, że to normalne, że przyzwyczajamy się do partnera i do seksu z nim również,
      takie normalne przyzwyczajenie jak do wszystkiego, taki life, nie ma bata i nie
      poradziesz; po jakim czasie ? chyba bardzo różnie i tu nie będę się mądrzyć, bo
      nie wiem, a u siebie nie pamiętam, po 2 latach, może trochę szybciej, z tym że
      mnie generalnie wiele rzeczy szybko nudzi...
      ale, uwaga, kobiety seksualnie i emocjonalnie dojrzewają po trzydziestce i to
      jest fakt i sprawdzone i zasłyszane i doświadczone; mój temperament i świadomośc
      seksualna wzrosły od jakiegoś czasu tak, że mój Boże
      nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale zawsze jakaś perspektywa
      :)
      • brakiss Re: Jak szybko.... 25.11.05, 12:52
        Hmm, w sumie to jeszcze tylko jakieś 5 lat.....
    • iwona.j3 Re: Jak szybko.... 25.11.05, 13:04
      jezeli twoja ona jest w pelni zaspolkojona seksualnie, to wydaje mi sie ze to
      zaden problem.kochac sie raz w tygodniu i przy tym szczytowac-to ok. sa rowne
      kobiety o roznych potrzebach seksualnych, ja osobiscie tez lubie
      ksiazki....itp. gorzej jest jezeli ona sie nie chce z toba kochac bo ma jakis
      inny powod- ale o tym to ty juz musisz wiedziec.bo jezeli tak to bedzie coraz
      gorzej. ale znajac zycie nawet jak sie jej zapytasz to ona ci powie ze szystko
      ok,ze 1 raz w tygodniu to ok. aha jeszcze jedno. czy wczesniej ona chciala
      czesciej? teraz to kto zaczyna ty czy ona?
      • brakiss Re: Jak szybko.... 25.11.05, 13:14
        Przed ślubem było częściej, i nawet ona zaczynała. Teraz (dwa lata po ślubie),
        jest fatalnie (średnio raz na tydzień), i ona zaczyna raz na sto. Jak zaczęła
        pracować to już w ogóle porażka.
        • iwona.j3 Re: Jak szybko.... 25.11.05, 13:24
          to w takim razie wydaje mi sie ze sex nie jest dla niej taka przyjemnoscia jak
          kiedys, (jestem w takiej samej sytuacji wiec wiem co mowie,). moze powinienes
          wyjsc z nia na romantyczna kolacje , pokazac ze tobie bardzo na niej zalezy,
          jakies kwiaty, czekoladki, perfumy, kobiety to lubia i doceniaja.a potem super
          sexy wieczor.moze tez jakies nowe pozycje w lozku, jakas zmiana. zapytaj siebie
          co robiles kiedys, jak sie zachowywales ze ona chciala wiecej sexu, moze cos
          zmieniles.to bardzo delikatna sprawa, pamietaj nie mozesz jej do niczego
          zmuszac, moze ona ma jakies problemy. a macie dzieci????
          • brakiss Re: Jak szybko.... 25.11.05, 13:33
            Dzieci nie mamy. Prezenciki i kwiatuszki "przelatują" co jakiś czas (na pewno
            średnio raz w tygodniu). Co do nowści łóżkowych to i tak ja zawsze coś
            proponuję, i tak w zasadzie nic z tego w życie nie wchodzi. Jak się już kochamy
            ten raz w tygodniu (najczęściej w sobotę - Boże to już jutro) to jest "po"
            zadowolona i żałuje, że nie robimy tego częściej. Dlatego na prawdę nie wiem o
            co tu chodzi.
            • iwona.j3 Re: Jak szybko.... 25.11.05, 13:40
              no to jezeli ona jest zadowolona to polowa sukcesu. to jutro stary masz zadanie
              zeby namowic ja na jeszcze jeden raz w niedziele.powiedz jej ze skoro bylo tak
              dobrze to moze to powtorzymy...albo jak bedzie w kuchni cos tam robic to czule
              obejmij i zacznij calowac szyje i cala reszta pojdzie sama.
              • brakiss Re: Jak szybko.... 25.11.05, 13:46
                Uwierz mi, że było już to przerabiane. Rozmawiałem z nią na te tematy otwarcie
                (bez skutku - po prostu twierdzi że jej się nie chce. Nawet z tego powodu
                odstawiliśmy pigułkową antykoncepcję, bo ponoć hamuje popęd).
                Zastanawiam się powoli czy kogoś nie ma na boku. Albo że jej już nie pociągam.
            • iwona.j3 Re: Jak szybko.... 25.11.05, 13:45
              a jestes pewien ze ona jest zadowolona.....? ja po wszystkim mowie tez mojemu
              mezowi ze mi sie podobalo, co jest nie prawda. i w zyciu nie powiem mu prawdy
              zeby go nie zranic. to tylko takie moje przemyslenia.
              • brakiss Re: Jak szybko.... 25.11.05, 13:47
                Nie wiem - jestem załamany.
                • iwona.j3 Re: Jak szybko.... 25.11.05, 13:58
                  glowa do gory!!!!!!!!!!!!!!!nie samym seksem zyje czlowiek.teraz to mowisz jak
                  moj maz. ale wiesz co wydaje mi sie ze ty moze jej nie pociagasz. ona sie z
                  toba kocha bardziej z przyzwyczajenia niz z namietnosci i porzadania.i ten raz
                  w tygodniu jej starcza. to strasznie smutne co piszesz i wyobrazam sobie teraz
                  mojego meza, ktory czuje dokladnie to samo co ty.ale nie poddawaj sie i walcz o
                  te milosc.
                • iwona.j3 Re: Jak szybko.... 25.11.05, 14:10
                  moze znasz jakas jej przyjaciolke ktorej moglbys sie podpytac co twojej zonie
                  lezy na sercu. tylko to musi byc bardzo dobra przyjaciolka i nie mozesz jej
                  znac tylko z imienia.
                  • brakiss Re: Jak szybko.... 25.11.05, 14:17
                    Hmm, bardzo się nie lubię z jej przyjaciółką, może inaczej ja jej nie lubię i
                    ona o tym wie. Przyjąłem od dziś następujący schemat postępowania. Nie
                    rozpoczynam w ogóle zabaw łóżkowych - tylko czekam na nią i wówczas oczywiście
                    nie odmawiam. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
                    • iwona.j3 Re: Jak szybko.... 25.11.05, 14:23
                      wieszco to smieszne ale moj maz robi dokladnie to samo i efekt jest taki ze jak
                      widze ze ten biedaczek juz nie moze to inicjuje cos.natomiast jest to raz na
                      1.5 tygodnia albo na 2 tygodnie , wiec uzbroj sie w cierpliwosc.......chociaz
                      moze ona zareaguje inaczej i doda jej to motywacji.
                      • brakiss Re: Jak szybko.... 25.11.05, 14:28
                        Na razie tylko jest taki plan. Jak wyjdzie zobaczymy. Nie wiem tylko jak długo
                        wytrzymam w takiej sytuacji.
                        • iwona.j3 Re: Jak szybko.... 25.11.05, 14:44
                          w kazdym razie zycze powodzenia. a moze twoja zona kogos w tej pracy poznala?
                          • brakiss Re: Jak szybko.... 25.11.05, 14:50
                            Pracodawcę (to on), bo to firma jednoosobowa.
                            • iwona.j3 Re: Jak szybko.... 25.11.05, 14:57
                              to moze on jej zaimponowal, wiesz samochod, kasa......i tak sobie porownala
                              zycie z toba a z nim i wyszedl bilans..... a czy on jest mlody czy starszy czy
                              ma zone?
                              • brakiss Re: Jak szybko.... 25.11.05, 14:58
                                Kawaler, 30 lat, nie widziałem na oczy.
                                • iwona.j3 Re: Jak szybko.... 25.11.05, 15:03
                                  to duzo mowi....a czy ona duzo mowi o tej pracy w domu nie koniecznie o nim,
                                  ale o samej przcy.i jak dlugo tam pracuje?
                                  • brakiss Re: Jak szybko.... 25.11.05, 16:31
                                    Mówi raczej nie wiele. Raczej sytuacje zawodowe. A pracuje tam od przeszło
                                    roku. Problem w tym, że ten problem nie pokrywa się z pójściem do pracy.
                                    • iwona.j3 Re: Jak szybko.... 26.11.05, 21:21
                                      i jak dzisiaj sobota juz po czy jeszcze przed.....
                                      • brakiss Re: Jak szybko.... 26.11.05, 22:12
                                        Niestety dzisiaj też nici.
                                        • iwona.j3 Re: Jak szybko.... 26.11.05, 23:31
                                          to co ty robisz o tej godzinie???????????????do zony idz, jak ci sie nie uda
                                          dzisiaj to na pewno jutro z rana. powodzenia
        • tomek_abc Re: Jak szybko.... 25.11.05, 15:25
          Życzę Ci , abyś za kilka lat nie wspomninał...jak to fajnie było 2 lata po
          slubie, gdy kochałeś sie z zona co tydzien
    • dixia Re: Jak szybko.... 25.11.05, 13:27
      Ja zaniemogłem w wieku 31 lat... teraz wystarcza mi raz na kwartał i to też
      czasem jest zbyt często... :(((
      • brakiss Re: Jak szybko.... 25.11.05, 13:34
        z jakiego powodu?
        • dixia Re: Jak szybko.... 25.11.05, 13:38
          Nie rozumiem pytania, trochę...
          Ale nie mam potrzeb i ochoty by częsciej - i tyle.
    • misssaigon Re: Jak szybko.... 25.11.05, 14:04
      moze twoja małzonka ma np problemy w pracy, stresy, kłopoty w rodzinie o
      których ci nie mówi? To sa sparwy, które wpływaja na chęc do seksu i do zycia w
      ogóle. Moze jest zwyczajnie pzrepracowana. Ale stres bardzo obniża libido-
      zwyczajnie dlatego że bardzo trudno sie wtedy oderwać od myslenia o kłopotach i
      zacząc myslec o seksie . Spróbuj to zniej wyciagnąc. Moze boi sie ciązy po
      prostu?? (odstawiła pigułki). Ja bym proponowła troche nacisku z twoje strony =-
      żeby po jednym razie zaraz nastapił nastepny kiedy ten poprzedni ma jeszce w
      pamieci. Powodzenia
      • brakiss Re: Jak szybko.... 25.11.05, 14:30
        Tabletki odłożone, przed podjęciem pracy było identycznie. Dobrze było tylko w
        okresie narzeczeństwa. Po ślubie koniec.
        • sagittka Re: Jak szybko.... 25.11.05, 16:38
          brakiss napisał:
          > Dobrze było tylko w
          > okresie narzeczeństwa. Po ślubie koniec.

          Znam taki przypadek. W okresie narzeczeństwa dobrze, bo w ten sposób zdobywała
          męża. Po ślubie mąż juz zdobyty, klamka zapadła, nie trzeba już udawać, starać
          się, itp. Potem wykazała jedynie trochę chęci, gdy chciała zajść w ciążę, gdy
          się udało pożycie się skończyło.

          PS. Nie twierdzę, ze twoja żona też ma takie pobudki, tylko że są kobiety,
          które tak postępują.
          • violka30 Re: Jak szybko.... 25.11.05, 17:45
            sagittka napisała:

            > PS. Nie twierdzę, ze twoja żona też ma takie pobudki, tylko że są kobiety,
            > które tak postępują.

            dlaczego kobiety tak postepuja?
            • sagittka Re: Jak szybko.... 25.11.05, 18:25
              violka30 napisała:
              > dlaczego kobiety tak postepuja?

              Piszę jedynie o przypadkach, nie generalizuję.

              Czym innym jest to, ze w okresie narzeczeństwa, czy budowania związku partnerzy
              starają się bardziej, to jest naturalne, na tym także polega zdobywanie.

              Natomiast udawanie, ze się lubi seks wiedząc, że po ślubie (czyli zdobyciu
              faceta) mozna będzie przestać udawać jest wyrachowaniem i oszustwem.
              Znam taką parę, facet nie akceptuję zdrady, został wmanewrowany w celibat, ale
              według mnie to on jest w pewien sposób zdradzony.

              Oczywiście taka motywacja nie dotyczy wszystkich kobiet, które po ślubie
              przestały mieć ochotę na seks, bo moze być wiele innych powodów.
        • woman8 Re: Jak szybko.... 26.11.05, 18:48
          Koniecznie powiniens porozmawiac ze swoją zoną.Coś jest nie tak:(
          Również jestem mezatką i równiez mam 25 lat.A na sex mam własciwie ciagle ochote:)
          CZesto sama inicjuje te ekscytujaca zabawe:))
          • brakiss Re: Jak szybko.... 26.11.05, 18:58
            Bardzo zazdroszczę Twojemu męzowi. Rozmowy na ten temat odbywałem ze swoją żoną
            wielokrotnie - niestety skutek był taki, że przez tydzień było dobrze, potem
            powrót do "normy". Szczerze powiedziawszy nie wiem co może być tego przyczyną.
            Na dzień dzisiejszy już 10 dzień minął od ostatniego razu (i nic się nie
            zapowiada).
            • woman8 Re: Jak szybko.... 26.11.05, 19:03
              10 dni??!! nie wytrzymałabym tyle dni !
              sory mialam napisac cos co Cie wesprze, a nie zdoluje.
              A moze jednak Twoja zona nadal bierze tabletki, (o czym nie wiesz) a to na pewno
              obniza pozom libido.
              • brakiss Re: Jak szybko.... 26.11.05, 19:06
                W toraczej nie wierzę. Skłonny jestem przychylić się do zdania, że jej już nie
                pociągam.
                • woman8 Re: Jak szybko.... 26.11.05, 19:13
                  Ale chybe nie przestoczyłes sie w potwora???
                  Zresztą ja uważam, że pociąg fizyczny jako taki na pewno jest/powinien byc wazny
                  ale nie najwazniejszy.Jesli kocha sie druga osobe, to przede wszystkim ma sie
                  ochote na sex.Bo sex jest wspanialym , cudowynym wyrazeniem, okazaniem uczuc
                  drugiej osobie:))
                  • brakiss Re: Jak szybko.... 26.11.05, 19:15
                    Tak jak Was wszystkich czytam, to co raz bardziej nie wiem o co chodzi.
                    • woman8 Re: Jak szybko.... 26.11.05, 19:23
                      Nie pozostaje Ci nic innego, jak szczera rozmowa, bez wykrętów i powracania do
                      punktu wyjscia, ze za tydzien bedzie "to samo".
                      Sex jest nieodłączym składnikiem dobrego pozycia małżenskiego, wiec trzeba sie
                      postarac by wszystko wróciło do normy, czego Ci z całego serca zycze.

                      Powodzenia!
                      Woman
                      • brakiss Re: Jak szybko.... 26.11.05, 22:11
                        Choć, w sumie jest jeszcze jedno wyjście....
    • ewcia1976 Re: Jak szybko.... 26.11.05, 20:24
      Cóż taki temperament. Podobno takie kobiety po urodzeniu ciąży nie lubią seksu.
      No nie wiem u mnie po urodzeniu córy ochota wzrosła z raz w tygodniu na raz
      dziennie. Może warto cierpliwie czekać?
    • sutra Re: Jak szybko.... 26.11.05, 20:35
      Jedyna rada, ktora jeszcze nie padla, to taka, zebys sprobowal czesciej ja
      piescic nieseksualnie - glaskac, dotykac itp. Tak, zeby wiedziala, ze wazna
      jest dla ciebie ONA, a nie seks. To potrafi otwirzyc kobiety na inne doznania
      (pisze z wlasnego doswiadczenia).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka