Dodaj do ulubionych

seks po zdradzie

30.11.05, 12:47
Jak przywrócić magię, która towarzyszyła wszystkiemu - od najintymniejszych
momentów po przelotne muśnięcie czoła ustami?
Nie chcę, nie umiem być w związku bez uczuć. Duszę się, zmuszam się do
wszystkiego. Kiedy mnie przytula, sztywnieję. Kiedy mówi, że kocha, czuję się
winna, że ja nie. Nawet, jeśli sama inicjuję zbliżenie (bo jestem z krwi i
kości, a nie z drewna), to potem czuję niechęć, rozczarowanie.
Jak "od nowa" zakochać się w "starym" mężu?
Obserwuj wątek
    • cofitofi Re: seks po zdradzie 30.11.05, 12:57
      a kto zdradził...ty, czy on?
      • mujer102 on n/txt 30.11.05, 13:08
    • cofitofi Re: seks po zdradzie 30.11.05, 13:36
      ten kto by odkrył lekarstwo na miłość dostałby zapewne Nobla.
      Wyjscia sa dwa:
      1. odejść, aby nie tkwić w związku bez uczucia i szukać nowej miłości.
      2. przeczekać, pozostawić sprawę w rękach losu i czasu łudząc się, ze kiedyś
      miłość do "starego" męża wróci.
    • ewolwenta Re: seks po zdradzie 30.11.05, 14:07


      1) Uzbroić się w bardzo dużo cierpliwości,
      2) starać się myśleć pozytywnie o związku,
      3) starać się nie miętosić urazy w myślach,
      4) starać się tłumaczyć wszystkie jego zachowania z pozytywnej strony (tak jak
      kiedyś),
      5) nie starać się być jednością w związku a dwojgiem,
      6) mieć coś własnego, co cieszy, jakąś pasję,
      7) wiedzieć kiedy odpuścić.
      • mujer102 Re: seks po zdradzie 30.11.05, 22:20
        ad.1 i 2 - zapas cierpliwości i pozytywnego myślenia skończył mi się jakiś czas
        temu, była nadzieja, że pewne wydarzenie to odmieni, ale też nie wyszło

        ad.3 - staram się ze wszystkich sił, ale jak jej (urazy) nie będę "miętosić w
        myślach", to co mam zrobić - wykrzyczeć na głos?

        ad.4 - robiłam tak do poznania "faktów" i jeszcze jakiś czas po - poczytano mi
        to raczej za naiwność; teraz brak zaufania nie pozwala mi na to

        ad.5 - nie staram się, choć może robię to bezwiednie, nawet nie wiem, jakie
        moje zachowania są takim byciem

        ad.6 - mam pasje, nigdy nie byłam typem kobiety, dla której istnieje tylko mąż,
        dom, dzieci, choć bywały okresy, że musiałam zaniedbywać jedne dziedziny, bo
        inne akurat były bardziej wymagające; teraz akurat mam mniej czasu na większość
        i pieniędzy na część moich hobby

        ad.7 - to chyba mój największy problem - bardzo często tracę energię na coś, co
        powinnam olać od początku i odpuszczam tam, gdzie są jednak szanse; gdybym
        miała taką wiedzę, to albo byłabym już po rozwodzie, albo nie pisała tu o
        swoich rozterkach

        Problem zdecydowanie jest we mnie, nie wiem, jak go "ugryźć":(
        • ewolwenta Re: seks po zdradzie 30.11.05, 22:28
          A jeszcze chcesz przywracać "seks po zdradzie"? Faktycznie? Czy też to
          działania, które _należy_:/ podjąć jeśli się pozostało w związku?
          Czemu pozostałaś? Miłość, przyzwyczajenie, wiara, zasady, presja otoczenia?
          Te 7 punktów może się sprawdzić tylko, gdy autentycznie się chce walczyć o
          przywrócenie utraconej bliskości
          • mujer102 Re: seks po zdradzie 30.11.05, 22:53
            Tytuł wątku, to trochę z przekory.
            Ale ja też próbuję wzbudzić w sobie ponownie uczucia do męża. Bo sam seks jest -
            na poziomie czysto fizycznym nic się nie zmieniło, jest nawet lepiej. Ale
            emocjonalnie - klęska.
            Nie wiem, czy myślałam stereotypowo, ale do tej pory sądziłam, że tylko faceci
            są zdolni sypiać z kobietą bez uczuć, tylko dla seksu.
            Czemu zostałam? Bo kochałam bardzo i nie umiałam odkochać się z dnia na dzień.
            Bo wierzyłam, że nam się uda, że czas zagoi rany. Bo uważałam, że każdemu
            należy się jeszcze jedna szansa, że gdyby mnie się to przytrafiło, to pewnie
            też bym tego oczekiwała. Bo za długo się "schodziliśmy", żeby to miał być
            przypadkowy związek, który rozpadnie się po krótkim czasie. Bo nie chciałam, w
            imię "urażonej dumy" zafundować dzieciom takiego piekła, jakie było moim
            udziałem. Bo myślałam, że wybieram to, co słuszne, a nie to co łatwe.
            Czy jeśli nie ma się pewności, że się nie kocha, ale słowo "kocham" nie chce
            przejśc przez ściśnięte gardło, to rzeczywiście jednak świadczy o wypaleniu
            uczucia, czy to może jakaś postawa obronna?
            • ewolwenta Re: seks po zdradzie 30.11.05, 23:08
              Więc jednak masz nadzieję? Zdaje mi się, że wierzysz może jeszcze być dobrze.
              Chwile zwątpienia to nieodłączny składnik wieloletnich związków.
              Jeszcze jedna historia:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=30515266&a=31033337
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=30515266&a=31582887
              • mujer102 Re: seks po zdradzie 30.11.05, 23:26
                Wciąż mam nadzieję, od jakiegoś 1,5 roku.
                Ale przez te 3 lata zmieniły się proporcje - teraz zwątpienie jest stanem
                ciągłym i tylko czasem jest mi lepiej.
                Ja bym nawet chciała, żeby mnie znowu zdradził, żeby mieć jakiś bieżący punkt
                zaczepienia, powód do podjęcia ostatecznej decyzji.
                A tak trwam przy nim chyba siłą inercji: wtedy nie zakończyłam tego związku,
                teraz jakoś mi "dziwnie" zrobić to z przeszłych powodów.
                • ewolwenta Re: seks po zdradzie 30.11.05, 23:37
                  Długo. Ale co jest teraz? Bo chyba nie może być dobrze skoro Twoje odczucia idą
                  ku gorszemu? Więc czemu jest źle. Czy tylko przyczyną jest to co stało się 3
                  lata temu?
                  • mujer102 Re: seks po zdradzie 01.12.05, 00:12
                    Przyczyna chyba tkwi we mnie, nie umiem sobie poradzić z demonami przeszłości.
                    Staram się o tym nie myśleć, nie pamiętać, uśmiechać się, w nadzieji, że z
                    czasem ten wymuszony uśmiech stanie się naturalnym. Jak na razie, tylko mi
                    zmarszczek mimicznych przybyło.
                    Czasem myślę, że tamto może nie było próbą dla naszego związku, z którą sobie
                    poradzimy lub nie, ale obnażyło słabości i niedociągnięcia, które były od
                    początku? Bo może nam/mnie tylko się zdawało, że jesteśmy dla siebie stworzeni?
                    Nie wiem, czy kocham, nie mam pewności, że nie kocham.
                    A teraz? M. zachowuje się zwyczajnie, nie mam mu do zarzucenia ani mniej, ani
                    więcej, niż zazwyczaj ma żona.
                    Wiem, że to we mnie powinna nastąpić jakaś przemiana, ale nie mam pojęcia, jak
                    to zrobić.
                    • ewolwenta Re: seks po zdradzie 01.12.05, 10:18
                      Tak jak napisałam wcześniej w 7 punktach, inna sprawa jak to zrealizować :)
                      • mujer102 Re: seks po zdradzie 01.12.05, 11:12
                        A są jakieś szkolenia albo grupy wsparcia pt. jak zakochać się w mężu, którego
                        się już nie kocha (chyba)?
                        • rosemary4 Re: seks po zdradzie 01.12.05, 11:44
                          To faktycznie ciężka sprawa. Ale ze swego doświdzczenia wiem, że w życiu
                          miewamy różne etapy naszych uczuć. Jeżeli dobrze zrozumiałam, to ta zdrada, po
                          której Ty nie możesz się "naprostować" na męża była już kilka lat temu. Jeżeli
                          tak, to podziwiam Cię. Ja mam trochę inny problem i kilka miesięcy za sobą. Ale
                          wiem, że jeszcze dwa miesiące temu mąż mógłby odejść i chyba bym nawet nie
                          płakała. Ale to jest bardzo indywidualne podejście do zdrady (jakiejkolwiek)
                          partnera; i tak jak piszesz nie jest łatwo. Ale chyba najważniejsze, że jeszcze
                          chcesz.
                          I chyba te punkty mogą być pomocne, dla mnie i dla Ciebie. Trzymam kciuki.
                        • ewolwenta Re: seks po zdradzie 01.12.05, 11:45
                          Chyba na tym polega terapia małżeńska. Może warto spróbować.

                          Nie kocha... A potrafisz wyobrazić sobie życie zupełnie bez niego?
                          • mujer102 Re: seks po zdradzie 01.12.05, 14:54
                            Chciałabym, żeby zniknął z mojego życia, tak zupełnie. Żebym już nigdy więcej
                            go nie zobaczyła, ani o nim nie słyszała.
                            Ale jak się ma dzieci, to jest to niemożliwe.
                            • edi001 Re: seks po zdradzie 01.12.05, 14:57
                              i tak powstają 'martwe związki'... może warto jednak dać mu jeszcze szanse?
                              • mujer102 Re: seks po zdradzie 01.12.05, 15:14
                                A co ja innego robię, od tak długiego czasu.
                                Daję szanse - jemu, naszemu związkowi, rodzinie.
                                Dla siebie szansę widzę w absolutnym rozstaniu (co jednak, jak pisałam, jest
                                niewykonalne), albo w "reanimacji" uczuć. Tego drugiego próbuję od jakichś
                                nastu miesięcy. Od czterech jest tragicznie.
                            • ewolwenta Re: seks po zdradzie 01.12.05, 15:23
                              Smutne to co piszesz, bo jest w tym straszna apatia i myślę że nie warto tak
                              żyć. A może jest szansa na poprawę? W końcu zdradził ale w ostatecznym
                              rozrachunku jest z Tobą.

                              • madainn Re: seks po zdradzie 01.12.05, 15:30
                                ewolwenta napisała:

                                > A może jest szansa na poprawę? W końcu zdradził ale w ostatecznym
                                > rozrachunku jest z Tobą.

                                łaskawca
                                a nie myslisz, że jak ktoś decyduje się na zdradę, to tym samym już wybiera ?
                                gdyby Mujer wybaczyła i bezwarunkowo (czy warunkowo) kochała, nie byłoby
                                problemu, a tutaj on zdradził, a ona już nie kocha - ja wierzę, że ona zasługuje
                                na pogodniejsze życie, tym niemniej wymaga to na pewno dużej odwagi
                                • ewolwenta Re: seks po zdradzie 01.12.05, 16:21
                                  Łaskawca, wybory... Nie umiem powiedzieć, bo nie znam szczegółów. Łaskawca,
                                  może też być skruszonym winowajcom, ale nie chcę usprawiedliwiać.

                                  Zwróć uwagę, że bardziej pogodne życie, które proponujesz, prawdopodobnie
                                  oznacza w przypadku mujer102, egzystencję samotnej matki z małymi dziećmi. A to
                                  jest w naszym świecie dość trudna rola. Wydaje mi się, że lepszym wyjściem jest
                                  jednak spróbować powalczyć o szczęście w dotychczasowym układzie, tym bardziej
                                  że miała taką wolę.

                                  Jak nie wyjdzie to można poszukać szczęścia gdzie indziej.

                                  Mujer ma małe roczne dziecko. Potrzebuje wsparcia jego ojca, jak przypuszczam.
                                  Dodatkowo ten okres w macierzyństwie wiąże się z ogromnym wysiłkiem i
                                  przemęczeniem. Czy taki stan ducha nie wpływa na sposób postrzegania sytuacji?
                                  Mujer na ile m. Cię wspiera?
                            • madainn Re: seks po zdradzie 01.12.05, 15:24
                              mujer102 napisała:

                              > Chciałabym, żeby zniknął z mojego życia, tak zupełnie. Żebym już nigdy więcej
                              > go nie zobaczyła, ani o nim nie słyszała.
                              > Ale jak się ma dzieci, to jest to niemożliwe.

                              no to mocne słowa i jeżeli takie są Twoje uczucia od 1.5 roku (a nie chwilowy
                              jesienny dół), to może spróbuj jednak ułożyc sobie życie inaczej... może
                              zamieszkać osobno na jakiś czas i wtedy zobaczysz, czy będąc sama z dziećmi
                              jesteś wreszcie spokojna i szczęśliwa czy po jakimś czasie zatęsknisz do męża...
                              rozstanie jest możliwe również wtedy gdy są dzieci, bo Twoje dzieci odejdą
                              kiedyś, żeby żyć swoim życiem, a Ty zostaniesz z gościem, którego od dawna nie
                              kochasz, ale jesteś do niego przyzwyczajona;
                              co robisz w tej chwili - wahasz sie, bo nie jesteś pewna czy poświęcasz się ? z
                              obserwacji powiem Ci, że na poświęceniu nie zbudujesz szczęścia ani swojego ani
                              swoich dzieci
                              • edi001 Re: seks po zdradzie 01.12.05, 15:27
                                zgadzam się... nie wiem kiedy dzici uciekną z gniazda, ale na pewno bedą
                                uciekać... nadchodzi moda, że z domu to należy wiać, póki czas... i to jest
                                prawda. A Ty zostaniesz z ... (niewiadomo z kim) Pracujesz?
                                • mujer102 Re: seks po zdradzie 01.12.05, 16:08
                                  Paradoksalnie, dla mnie odejście dzieci byłoby dzwonem wolności.
                                  Ale do tego czasu jeszcze daleko - najstarsze ma 8 lat, najmłodsze niedawno
                                  skończyło rok.
                                  • madainn Re: seks po zdradzie 01.12.05, 16:14
                                    OK, ja o tym mówię, dzieci kiedyś kiedyś pójdą swoimi ścieżkami, a Ty
                                    zostaniesz...o 20 lat starsza... z kim ? i co wtedy ? i jak przeżyjesz swoje życie ?
                                  • madainn Re: seks po zdradzie 01.12.05, 16:19
                                    mujer102 napisała:

                                    > Dla siebie szansę widzę w absolutnym rozstaniu (co jednak, jak pisałam, jest
                                    > niewykonalne), albo w "reanimacji" uczuć

                                    piszesz, że najmłodszy dzieciaczek ma nico ponad rok - czy Ty przypadkiem nie
                                    boisz sie, że nie sama podołasz ? czy próbujesz "reanimować" miłość, bo nie masz
                                    innego realnego wyjścia ?
                                    • tomek_abc Re: seks po zdradzie 01.12.05, 16:30
                                      czy cos w tym złego, ze próbuje reanimowac zwiazek ze wzgledu na dzieci,
                                      na rodzinę, na przyzwyczajenie itp ???
                                      chyba ważne jakie będą efekty końcowe, a nie motywacja do reanimacji

                                      zresztą czy ktoś powie , ile tzreba próbowac (jak długo)?
                                      miesiąc ? rok? 5 lat?


                                      • madainn Re: seks po zdradzie 01.12.05, 16:43
                                        tomek_abc napisał:

                                        > czy cos w tym złego, ze próbuje reanimowac zwiazek ze wzgledu na dzieci,
                                        > na rodzinę, na przyzwyczajenie itp ???
                                        > zresztą czy ktoś powie , ile tzreba próbowac (jak długo)?

                                        nic złego, przeciwnie - chwała jej za to, że próbuje już tyle czasu, po tym jak
                                        szanowny mąż skutecznie ten związek zdeptał; ale, właśnie, ile można próbować ?
                                        myślę, że kilkanaście miesięcy to bardzo długo, a dla mnie sztuką jest rozstać
                                        się po ludzku i być na tyle odważnym, żeby poszukać szczęścia gdzie indziej, a
                                        nie "poświęcać się", żeby sprostać bezlitosnym jakimś społecznym oczekiwaniom
                                        • tomek_abc Re: seks po zdradzie 01.12.05, 16:47
                                          > myślę, że kilkanaście miesięcy to bardzo długo, a dla mnie sztuką jest rozstać
                                          > się po ludzku i być na tyle odważnym, żeby poszukać szczęścia gdzie indziej, a
                                          > nie "poświęcać się", żeby sprostać bezlitosnym jakimś społecznym oczekiwaniom

                                          Nigdy do konca nie wiemy, czy kryzys dla autora/ki watku to:
                                          - warczenie na siebie, zdrady, przemoc, kłótnie...
                                          - znudzenie (naturalne) po iluś latach małżenstwa
                                          - wile stanów pośrednich....
                                          Poza tym nie znamy 2 strony.
                                          Nasze rady są wiec czesto bezuzyteczne



                                    • mujer102 Re: seks po zdradzie 01.12.05, 16:36
                                      Nie byłabym pierwszą, która została sama z trójką dzieci.
                                      I pewnie byłoby mi ciężko wstawać w nocy trzy razy do malucha, a potem z
                                      uśmiechem biec do pracy. I pewnie musiałabym rozwiązać wiele problemów czasowo-
                                      finansowo-logistycznych. I pewnie radziłabym sobie lepiej lub gorzej, jak wiele
                                      innych kobiet.
                                      Ja mam tę kartkę przed sobą. Na środku kreska. Po jednej "za", po
                                      drugiej "przeciw". Po równo.
                                      To nie jest tak, że coś się stało kilka lat temu, a ja pielęgnuję w sobie
                                      poczucie krzywdy.
                                      Uczucia zanikały stopniowo. Najpierw niezauważalnie, po trochu, aż w końcu
                                      zaczęło mi być z tym źle.
                                      • ewolwenta Re: seks po zdradzie 01.12.05, 16:42
                                        > To nie jest tak, że coś się stało kilka lat temu, a ja pielęgnuję w sobie
                                        > poczucie krzywdy.
                                        Wiec powiem, jeszcze raz. Spróbuj skorzystać z pomocy specjalisty. Bo z tego
                                        co mówisz, to Ty nie radzisz sobie z problemem. To nie jest krytyka, bo problem
                                        wcale nie banalny.
                                        • madainn Re: seks po zdradzie 01.12.05, 16:47
                                          ewolwenta napisała:

                                          > Wiec powiem, jeszcze raz. Spróbuj skorzystać z pomocy specjalisty

                                          dokładnie tak; oprócz tego, że poczytasz sobie nasze tutaj dysputy, przede
                                          wszystkim porozmawiaj z psychologiem, bo to bardzo dużo daje
                              • mujer102 Re: seks po zdradzie 01.12.05, 16:20
                                Czy będąc sama z dziećmi, będę bez niego?
                                Technicznie, to nawet jest możliwe, mogę zawozić dzieci do dziadków, gdzie on
                                mógłby przychodzić tak, żebyśmy się nie spotkali.
                                Ale co z tłamaczeniem na codzień, dlaczego nie mieszkamy razem, dlaczego nie
                                pozwalam tacie wrócić; co z opowieściami, gdzie byli, co robili, co tata
                                powiedział? Jak odizolować siebie, nie izolując dzieci?
                                Czy będę umiała być spokojna i szczęśliwa, jak mi dzieci zaczną "przynosić"
                                rewelacje o pani, która teraz się spotyka, albo mieszka z tatusiem.


                                Ja nie czuję, że się poświęcam. Dopóki mieszkamy razem, to mam jakąś kontrolę
                                (choć nie o kontrolę tu chodzi), jak mu wolność zasmakuje, to nie będę w stanie
                                zapewnić dzieciom regularnych kontaktów. Z autopsji wiem, jak to wygląda, gdy w
                                życiu rodzica pojawia się nowy partner, nowe dzieci.
                                • ewolwenta Re: seks po zdradzie 01.12.05, 16:25
                                  ojej
                                  Czy Ty jesteś tylko i wyłacznie matką? Czy przestałaś być człowiekiem i kobietą?
                                  • mujer102 Re: seks po zdradzie 01.12.05, 16:39
                                    Tak do końca nie wiem, jak to jest mieć matkę, więc być może gubię się w swoim
                                    własnym macierzyństwie.
                                    • ewolwenta Re: seks po zdradzie 01.12.05, 16:49
                                      Gubisz? Nie Ty jedna. :) Myślę, że wiele mam przeżywa rozterki.

                                      Myślę, ze skoro masz takie doświadczenia z dzieciństwa to strata zaufania do
                                      partnera może, być tym bardziej silnym ciosem.
                                      Z tego co zrozumiałam, zdrada miała też charakter emocjonalny a nie tylko
                                      fizyczny?
                                    • kawitator Re: seks po zdradzie 01.12.05, 17:13
                                      Po przeczytaniu tego wątku oraz wątku
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=30515266&a=31033337
                                      do którego skierowała nas Ewolwenta
                                      stwierdziłem dziwną zbieżność odczuć Mujer oraz opisów Oliwki 30 dotyczących
                                      jej męża.
                                      Ta sama atmosfera beznadziei opisywana z obu stron Są oczywiście różnice
                                      wynikające z osobowości oraz płci obu tych osób. Należało by się zastanowić nad
                                      tym czy oboje nie stanowią przykładu osobowości depresyjnych Z opisów Oliwki i
                                      Mujer mnie to pasuje. Tutaj nie pomogą rozmowy czy silna wola depresja po
                                      prostu jest chorobą. Wynika ze złego działania, niedoboru pewnych
                                      neuroprzekaźników Tak jak silną wola nie pokonamy złamania nogi czy
                                      nadciśnienia tak też stany depresyjne nie poddadzą się naszej woli. To się
                                      leczy. Tylko lekarz po serii badań może odpowiedzieć na pytanie czy ktoś ma
                                      obniżenie nastroju czy też zaczyna szwankować mu organizm.
                                      Tak jak nadciśnienie wyzwalane jest przez stres u osób do tego predestynowanych
                                      tak traumatyczne przeżycia mogą wyzwolić stany depresyjne w rozumieniu choroby a
                                      nie nastroju.

                                      • ewolwenta Re: seks po zdradzie 01.12.05, 17:29
                                        Czyli trzeba iść do specjalisty (lekarza)
                                        Tamten wątek też doprowadził do takiego wniosku.
    • madainn Re: seks po zdradzie 30.11.05, 19:51
      mujer, chyba nie tylko o sex tu chodzi a o całe życie, prawda ?
      jeżeli dusisz się w związku i nie kochasz (tak mówisz), to spokojnie,
      ale szczerze zastanów się czy chcesz w tym związku pozostać, bo związek bez
      miłości jest jak dzień bez słońca - pochmurny, szary i zimny i czekasz
      właściwie, żeby już się skończył, bo może kolejny będzie lepszy...
      ja pozostałam pomimo zdrady, chociaż na początku było bardzo bardzo ciężko, ale
      w ekstremalnej sytuacji okazuje się, że są wartości o niebo ważniejsze niż
      przygodny seks, i dla zdradzonego i, co dziwniejsze, dla zdradzającego; może
      przed "czy kocham ?" odpowiedz sobie na pytanie "czy chcę z nim być, czy on chce
      być ze mną ?"
      • mujer102 Re: seks po zdradzie 30.11.05, 20:56
        Zastanawiam się od dłuższego czasu.
        I o ile na początku chciałam w naszym związku pozostać, to z czasem tę pewność
        straciłam. A teraz to nie wiem. Nie wiem, czy chcę z nim być. On mówi, że tak,
        ale przestałam już się zastanawiać, czy tym razem to prawda.
        I to nie był tylko przygodny seks.
        • woman-in-love Re: seks po zdradzie 01.12.05, 17:44
          to jest moze sprawa głębokiego wybaczenia? Ale jak, co to znaczy?
    • mujer102 KTO SIĘ ZE MNĄ ZAMIENI? 04.12.05, 10:28
      Większość tu pisze: kocham męża/żonę, we wszystkich innych dziedzinach jest
      ok., tylko seksu brak.
      Mam za sobą kolejną noc, przepełnioną super seksem, ale odartym z uczuć.
      Po każdym odlotowym orgaźmie chce mi się wyć z rozpaczy.
      Właściwie mogłabym zamienić męża na wibrator, przynajmniej nie miałabym
      wyrzutów, że go nie kocham, nie ufam, gardzę nim za to, co zrobił.
      Tylko ta iskierka nadziei, że to się zmieni. Tylko jak długo może tlić się
      iskra?
      • petar2 Re: KTO SIĘ ZE MNĄ ZAMIENI? 04.12.05, 11:19
        Przeczytaj jeszcze raz wypowiedź Kawiatora.
        Tu nie chodzi o zdradę czy seks ani dylemat czy masz odejść czy zostać.
        Psycholog lub psychoterapeuta.
        • oliwka30 Re: KTO SIĘ ZE MNĄ ZAMIENI? 04.12.05, 13:31
          Oni mają rację,
          Na razie nic więcej, by nie zapeszać :)
          • margarita17 Mujer 04.12.05, 13:49
            Słuchaj, potwierdzam rady z dwóch poprzednich postów. Sama chodzę... mój
            m.wybrał sobie inne życie... jeszcze nie mamy wszystkiego poukładane....
            jeszcze nie wiem co i jak... radzę sobe coraz lepiej.... problemy techniczne
            też rozwiążesz, jak już będziesz musiala je rozwiązywać.... dzieciom powiesz
            prawdę... bez opisów ale prawde.... o oinnych kobietach w zyciu męża nie
            myśl... Idż do psychoterapety... poukladaj siebie wewnętrznie... postaraj się z
            pomoca specjlalisty oddzielić zal do męża od uczuc jakie w tobie sa.... nie
            zasypuj żalu ... wydobądz to na zewnatrz... poukładaj to i wtedy pomyśl.. rób
            kartki za i przeciw .... dasz radę kobieto... nikt się z Tobą nie zamieni...
            inni mają mniejsze lub większe problemy...
            Ale sama z tym sobie nie poradzisz...
            Jeżeli chodzi o psychologa to możesz skprzystac z "rejonizacji" przedszkolnej
            mówiąc o dziecku a potem będzie to terapia Twoja (darmowa), jezeli masz trochę
            funduszy to godzina terapii prywatnej 70-100 zl (no jedna czy 5 godzin nie
            wystarczą)
            Ale powiem Ci jedno: wiele siły, zrozumienia siebie, nie ważne czy będziesz z
            męzem czy nie, będzie to cos dla siebie , poukładaj sie w środku, co by się
            działo, jest to jedno co naprawde warto. Nawet dla dzieci , one czują dużo
            więcej niz nam się wydaje
            Powodzenia
      • sutra Re: KTO SIĘ ZE MNĄ ZAMIENI? 04.12.05, 14:17
        Mujer - ty mu tego nie wybaczylas, moze on sie niewystarczajaco pokajal. A moze
        nawet gdyby sie pokajal, nie potrafilas mu wybaczyc. Myslalas, ze bedziesz
        potrafila, ale sie okazalo, ze rana byla zbyt gleboka. Przemysl sobie, czy
        rzeczywiscie na pewno nie wiesz, czy kochasz, i slowo kocham nie przechodzi ci
        przez gardlo, bo jestes zraniona, czy wiesz, ze nie kochasz. W zaleznosci od
        tego potrzebne sa rozwiazania, albo terapia malzenska, albo rozne rozwiazania
        zwiazane z tym, ze nie zaslugujesz na cos takiego, jak opisalas w ostatnim
        poscie. I nie musi to byc koniecznie faktyczny rozwod, moze byc koniec seksu i
        znalezienie sobie innego kochanka (z przyzwoleniem na to, zeby maz zrobil to
        samo). Sa rozmaite opcje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka