Dodaj do ulubionych

To już mój koniec-dalej nie dam rady

06.01.06, 23:15
Nie wiem,co robić.Najgorsze,że nie wiem tego od bardzo dawna.Miotam się,jestem
jak na uwięzi.
Mam męża,dziecko,ale jestem samotną kobietą,która dostaje obłędu.Bo to,że od
kilku lat mam depresję,to nie watpię,mój stan zdrowia fizycznego, o tym mówi.

Nikt mnie nie rozumie.Każdy kwituje,to stwierdzeniem,że są gorsze problemy,niż
brak seksu.Ale mnie chodzi o bliskość bardziej niż sam seks.
Mój mąż jest prawdopodobnie homseksualistą,bo jak wytłumaczyć fakt,że mając
kobietę woli zadowolić się sam,a mnie odrzuca.Tysiące razy byłam
odrzucana,poniewierana,wyrzucana z łóżka.
Zawsze jest zmęczony i "nie teraz".

Kiedyś wydusiłam z niego,że kobieta,w sensie,jej fizycznych atrybutów go aż
tak nie kręci.
A teraz ,gdy zaproponowałam mu ,żeby Sylwestra urządzić sobie tylko we dwoje,z
dobrą kolacją,winem,mamy nową piękną sypialnię,swój dom,czego chcieć więcej.
Usłyszałam,że ja to jestem stary onanista i nie potrzebuję.
W rezultacie,zostałam zmuszona do zaproszenia jego znajomych,których musiałam
obsługiwać jak kuchta.

Mam dość wszystkiego,nie chce mi się żyć,z drugiej strony czuję się jak jakaś
dziwka,bo przecież kobiety mają gorsze problemy.

Po co ten człowiek założył rodzinę i zmarnował moje życie,które mam jedno.
Dlaczego?
Obserwuj wątek
    • katechina Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 07.01.06, 00:00
      A czy myślałaś o tym,żeby odejść i poskładac życie na nowo?Od jak dawna
      jesteście "małżeństwem"?
      • anula36 Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 07.01.06, 00:04
        z jakichs powodow jednak za niego wyszlas, chyba nie zmusil Cie do malzenstwa.
      • elusia26 Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 16.01.06, 01:33
        Może poprostu weź się w garść?Kopnij Go w tyłek i zajmij się sobą
        nareszcie!Wiem,łatwo się mówi,ale...spróbuj:)POWODZENIA
    • kami48 Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 07.01.06, 00:17
      Mam podobny problem i ogólnie jest mi z nim źle. Rozmawiałm z mężem na ten
      temat. te rozmowy to raczej awantury, a potem poszliśmy do seksuologa - totalna
      porażka. Zaproponował nam rozwód - gdyz jesteśmy zupełnie nie dopasowani. to
      było pół roku temu. potem mąż sie staral bardzo.......... Ale z czasem z m-cz
      na m-c emocje opadły, ale tego podobno nie robi. Choc tak naprawde to nie wiem
      czy jeszcze chcę mu wierzyć.
      • zona_sama Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 07.01.06, 00:29
        Nie,nie przymuszał mnie oczywiście.
        Ale uważam,że wiedząc o swoich problemach,preferencjach,powinien się
        zastanowić,czy jest mu potrzebna kobieta i czy wolno komuś życie marnować.
        Jesteśmy 10 lat,i z czasem było coraz gorzej,choć zawsze musiała to być moja
        inicjatywa,aby doszło do zbliżenia.

        Jestem w potrzasku-co nie zrobię,to źle.Odejść jest mi trudno,a raczej było,ze
        względu na bardzo prozaiczne sprawy,życiowe.Dziecko,wiele wspólnych spraw,ja nie
        mam w nikim oparcia,dziecko jest chore, więc nie pracuję.
        To nie jest takie proste.
        A on to wykorzystuje,a ja nie daję rady.I myślę o najgorszym.
        Bo to nie jest oczywiście jeden problem,ale jestem przekonana,że bliskość
        małżonków pozwala im rozwiązywać spory,zależy im na sobie.
        My jesteśmy spółką cywilną,przy czym ja jestem osobą o bardzo silnej potrzebie
        bycia z kimś blisko.A obok mam zimnego cynika,od którego jestem zależna.

        Prośby o terapię nie skutkują.:(

    • kami48 Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 07.01.06, 00:40
      posłuchaj ale moze rozwiązaniem jest dyskretne znalezienie sobie kogoś "na
      boku". Wkońcu on jest zadowlony -dlczego ty masz nie być??
    • zonaniezona1 Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 07.01.06, 15:30
      Odpowiadając sobie na filozoficzne pytania..ładujesz się w dalsza
      depresję ...Rozumiem Cię , ale bez odpowiedzi na małe, krótkie pytaia nie
      wyleziesz z depresji. Ta frustracja ze związku powoduje doły , a brak
      rozwiązywania problemów ładuje w depresję . Trzeba provblemy
      rozwiązywać ...choćby bolało...a to wcale nie chodzi tylko o sex, ale o
      całokształt relacji z partnerem.
      • anula36 Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 07.01.06, 15:49
        Ty poprostu chcesz miec dobre relacje zkims kto sie w ogole do tego nie nadaje.
        pragniesz niemozliwego w dodatku samobiczujac siei oskarzajac druga strone za
        zmarnowanie Twojego zycia- tylko ze ty nei jestes dzieckiem - jestes dorosla
        kobieta i jestes sama odpowiedzialna za swoje zycie - jesli bedzie ono
        zmarnowane to tylko i wylacznie na podstwie twoich decyzji.
        Nie jest dobry zwiazek w ktorym jedna strona nie czuje sie na silach zyc
        samodzielnie i musi koniecznie zyc uwieszona kogos jaki by nie byl.
        Sama piszesz ze maz wykorzystuje ze jestes zalezna - on po prostu wie ze jestes
        slaba- po co sie ma z Toba liczyc? wie ze i tak bedziesz przy nim trwac
        szczesliwa czy nie.
        Problemy trzeba rozwiazywac - masz racje..moze warto zaczac od terapii wlasnej?
        • zonaniezona1 Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 07.01.06, 19:36
          to było do autorki postu...czy do mnie?.. chętnie odpowiem....
    • kami48 Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 07.01.06, 20:17
      no dobrze ale co w takiej sytuacji z dzickiem. Jeśli ktos nie umie być mężem, a
      jest dobrym ojcem? To czy mamy prawo pozbawiać dzieci ojca bo on pozbawił nas
      sexu i miłości? Co w takiej sytuacji??
      • katechina Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 07.01.06, 21:54
        Problem duży,każdy musi sam zdecydować.A wyrastanie w rodzinie,gdzie rodzice są
        sobie obcy nie jest komfortem dla dzieciaka.Warto tez pamiętać,ze dzieci
        dorastają i odchodzą.
    • zona_sama Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 11.01.06, 17:32
      Nie zgadzam się z niektórymi wypowiedziami,bo mnie krzywdzą.Każde małżeństwo to
      rodzaj współzależności.I nie ma nic nagannego,ani wymagającego zmiany,że żona
      nie pracuje,opiekuje się dziećmi ,czyli pracuje ciężko w domu.
      Nie mogę być za to traktowana jak tłumok,który sie uzależnił,to niech się teraz
      wyzwoli.
      Chodziło mi o to,że mąż wiedząc o swoim zboczeniu czy zaburzeniu,definicja
      nieważna,niszczy mnie i niszczy wszystko,co jest poza tym w małżeństwie,bo jest
      to system naczyń połączonych.
      Ciekawa jestem,czy ktoś miał takie problemy i czy to w ogóle,jest do
      naprawienia.Bo jedna z osób stwierdziła,że seksuolog sugeruje rozwód.
      Fajnie-coś się nie układa,komuś się nie chce popracować nad sobą,to rozwód od razu.
      Po diabła te śluby.
      Zaczynam rozumieć feministki
      a już lesbijki zaczynam podziwiać. ;)
    • drak62 Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 11:30
      jedyna osobą która moze podjąć decyzje jesteś ty sama.
      1Możesz dalej tkwić z onanistą
      2. Być z onanistą i znaleźć sobie kochanka
      3. Odejść od onanisty i znaleźć sobie innego partnera (zostawiając mu w
      pezencie dmuchaną gumową lalke z seks shopu)
      • 1magnolia Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 11:41
        Swiete słowa!
      • zona_sama Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 12:10
        Decyzję w małżeństwie podejmuje się razem.Jeśli jedno ma problem,to jest to ich
        wspólny problem-tak to widzę.
        Dlatego pytam,czy to zaburzenie jest do wyleczenia.I co to w ogóle jest?
        Czy moja diagnoza jest słuszna?
        • drak62 Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 12:17
          zona_sama napisała:

          > Decyzję w małżeństwie podejmuje się razem.Jeśli jedno ma problem,to jest to
          ich
          > wspólny problem-tak to widzę.
          > Dlatego pytam,czy to zaburzenie jest do wyleczenia.I co to w ogóle jest?
          > Czy moja diagnoza jest słuszna?

          Dobrze rozumujesz, tyle że powinnas raczej porozmawiać z mężem i seksuologiem.
          A najlepiej z obydwoma jednoczesnie.
          • zona_sama Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 12:19
            No jasne.A to po co jest forum? :o
            Nie można zadać pytania?
            A jak mąż nie chce iść do seksuologa?To szukam odpowiedzi na nurtujące mnie
            pytania,żeby zrozumieć.
            Jak pozostałe oosoby na forum,tak mi się wydaje.
        • oliwiki Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 16.01.06, 19:30
          Gdy go kiedys przylapiesz to nie rob mu awantury tylkousiac naprzeciw niego i
          zrob to samo. Jesli i to nie zadziala to czas go zostawic.
    • frankhestain Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 12:31
      zmarowałaś a wlasciwie marnujesz zycie sobie sama oskarzanie innych jest wygodne
      ale niczego nie zmienia drugi czlowiek to nie jest twoja zabaweczka ma prawo do
      tego zeby nie chcieć to ze 10 lat temu bylo inaczej niz teraz to dziecinny
      argument ludzie dorastaja zmieniaja sie staja sie inni za to ze zwiazek sie nie
      uklada odpowiedzialni jestescie obydwoje

      • zona_sama Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 12:38
        Jesteś bardzo niesprawiedliwy.
        To nie ja sobie marnuję życie.I masz rację człowiek-ja też -nie jestem zabaweczką.

        Nie ma czegoś takiego-że jest się ZAWSZE odpowiedzialnym we dwoje.
        Czasem winna jest wyłącznie,albie bardziej,albo trochę bardziej jedna strona.
        I nie zamierzam tutaj poddawać się pod sąd.

        Dla mnie nie jest normalne,że ktoś,kto ,ma jakieś zaburzenia,nie chce o tym
        rozmawiać,nie chce tego zmienić,nie chce iść do specjalisty.

        Tu nie ma żadnej mojej winy!!
        • drak62 Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 12:50
          zona_sama napisała:

          > Jesteś bardzo niesprawiedliwy.
          > To nie ja sobie marnuję życie.I masz rację człowiek-ja też -nie jestem
          zabawe
          > czką.
          >
          > Nie ma czegoś takiego-że jest się ZAWSZE odpowiedzialnym we dwoje.
          > Czasem winna jest wyłącznie,albie bardziej,albo trochę bardziej jedna strona.
          > I nie zamierzam tutaj poddawać się pod sąd.
          >
          > Dla mnie nie jest normalne,że ktoś,kto ,ma jakieś zaburzenia,nie chce o tym
          > rozmawiać,nie chce tego zmienić,nie chce iść do specjalisty.
          >
          > Tu nie ma żadnej mojej winy!!

          Szukasz rady i opini ale gdy one nie zgadzaja się z twoimi oczekiwaniami , wtedy
          je odrzucasz. Zapytaj kobiet na tym forum dlaczego nie chcą kochać sie ze
          swoimi mężami - bo maja już ich dosc w sensie seksualnym, nie pociągają ich.
          Przyczyny tego mogą byc rózne ale konćowy efekt to brak pożądania.
          Aby wzbudzić pożądanie na nowo to już jest zupełnie nowa historia.
          • zona_sama Re: drak 12.01.06, 13:00
            To nei tak,że odrzucam niewygodne mi zdania.
            Odrzucam zarzuty,że jestem winna.
            Nie jestem winna.To najprościej tak powiedzieć,skoro nie pożąda,to musi być coś
            w Tobie.
            Biorąc pod uwagę odmienności między płciami wolę wiedzieć dlaczego mężczyźni tak
            się zachowują,a nie kobiety-ta wiedza niewiele mi się przyda.
            • drak62 Re: drak 12.01.06, 13:13
              zona_sama napisała:

              > To nei tak,że odrzucam niewygodne mi zdania.
              > Odrzucam zarzuty,że jestem winna.
              > Nie jestem winna.To najprościej tak powiedzieć,skoro nie pożąda,to musi być
              coś
              > w Tobie.
              > Biorąc pod uwagę odmienności między płciami wolę wiedzieć dlaczego mężczyźni
              ta
              > k
              > się zachowują,a nie kobiety-ta wiedza niewiele mi się przyda.

              W tym sęk ,że to nie jest twoja wina. To ze cię przestał pozadać nie wynika
              bynajmniej z tego ze jesteś gorsza, nie zaspakajasz go itp.
              Niefortunnie próbujesz odczytywać posty jako próby obarczanie cię
              odpowiedzialnoscią. Nie wiemy dlaczego przstał z toba sypiać i dlaczego go nie
              pożądasz. Wiem że to zdarza sie bardzo często i dotyczy obydwu stron.
              generalnie pożadanie z czasem maleje , pytanie jak odbudować w jakimś
              przynajmnie stopniu wzajemne relacje seksualne - napewno nie przez obwinianie
              siebie.
              • zona_sama Re: drak 12.01.06, 13:29
                No tak,to jest właśnie problem.Dlatego pytamdlaczego przestał mnie pożądać-choć
                teraz dochodzi do mnie,że to nie kwestia pożądania,lecz poważniejszy problem.
                Zaczynam brać pod uwagę inne opcje,których może nie chciałam widzieć,wiedzieć.
                Mam wrażenie,że może tu wchodzić w grę inna orientacja-maskowana,być może nie
                będzie nigdy zrealizowana.
                Myślę,że zdrowy facet potrzebuje kobiety-w różny sposób,jeśli samozaspokajanie
                mu wystarczy,nie szuka innych kobiet,to znaczy,że woli mężczyzn,albo
                z jakiejś przyczyny nie traktuje kobiet seksualnie.

                Nie wiem też,czy długotrwałe zastępowanie seksu onanizmem nie wprowadza
                uzależnienia,a to bywa przykre nie tylko dla otoczenia,ale i dla uzależnionego
                no i można to leczyć,a przynajmniej próbować.
                A jak nie chce leczyć,to znaczy,że albo ambicja albo ....
                • drak62 Re: drak 12.01.06, 13:40
                  zona_sama napisała:

                  > No tak,to jest właśnie problem.Dlatego pytamdlaczego przestał mnie pożądać-
                  choć
                  > teraz dochodzi do mnie,że to nie kwestia pożądania,lecz poważniejszy problem.
                  > Zaczynam brać pod uwagę inne opcje,których może nie chciałam widzieć,wiedzieć.
                  > Mam wrażenie,że może tu wchodzić w grę inna orientacja-maskowana,być może nie
                  > będzie nigdy zrealizowana.
                  > Myślę,że zdrowy facet potrzebuje kobiety-w różny sposób,jeśli samozaspokajanie
                  > mu wystarczy,nie szuka innych kobiet,to znaczy,że woli mężczyzn,albo
                  > z jakiejś przyczyny nie traktuje kobiet seksualnie.
                  >
                  > Nie wiem też,czy długotrwałe zastępowanie seksu onanizmem nie wprowadza
                  > uzależnienia,a to bywa przykre nie tylko dla otoczenia,ale i dla uzależnionego
                  > no i można to leczyć,a przynajmniej próbować.
                  > A jak nie chce leczyć,to znaczy,że albo ambicja albo ....

                  To jest przykre i smutne jednocześnie. Czy nie warto by jednak było zacząć
                  bardziej myśleć o sobie . faceci dosyć pazernie reagują na zmiany, stałosc ich
                  nuży . Być moze zwróciłby uwagę na twój nowy image. Moze warto zachowywać się
                  tak jakbyś zamierzała kogos uwieść (niekoniecznie jego). Mówić krotko moze
                  warto zastanowic się jak byc bardziej pociągającą nie tylko dla meża ale wogóle
                  dla otoczenia- nie sadzę aby przeoczył coś takiego. Problem wbrew pozorom tkwi
                  w jego głowie. Wcześniej sypiał z tobą i twierdzisz ze było o.k. - sądze ze
                  raczej nie ma skłonnosci homoseksualnych. Powinienzobaczyć w tobie świerzosć-
                  kobiete która emanuje na codzien seksapilem. KObiety maja cały asortyment
                  środków- sposób poruszania sie, ubiór, makijaż, fryzura, sposób mówienia itp
                  Unikłabym jednakże dosłowności - nie sadze aby kolejkcja gadżetów z sekshopu
                  coś zmieniła, postawilbym raczej na nieanse sztuki uwodzenia:)
                  • zona_sama Re: drak 12.01.06, 14:18
                    Prawda jest taka,że od poczatku limitował seks.
                    Ale ponieważ ja zanim się ocknę,to muszę siebie poobwiniać przez kilka lat,
                    to mam teraz.
                    Co Ty,jego nie rusza nic. :))
                    Bo jemu baba nie w głowie-dlaczego,to jest pytanie właśnie.
                    I to on jest bardzo zachowawczy,w tym sęk właśnie,że to go nie kręci.

                    Być może za silny związek z matką i lojalność wobec niej-zaczynam brać i tę
                    opcję pod uwagę.

                    Ale na pewno muszę zacząć myśleć o sobie-już chyba ten czas nadszedł,ale naturę
                    nie jest tak łatwo zmienić.
      • tomek_abc Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 12:49
        > ale niczego nie zmienia drugi czlowiek to nie jest twoja zabaweczka ma prawo
        do tego zeby nie chcieć

        w tym problem, że NIE MA PRAWA !
        Wiążąc sie z kimś decydujemy sie na zycie we dwoje z wsyztskimi tego
        konsekwencjami (w tym seks), stąd nie-chcenie po kilku latach małżenstwa
        (zwiazku)jest zaprzeczeniem tego co ślubujemy sobie na poczatku.
        Ktoś powie...a choroba, jeśli niechcenie jest chorobowe to trzeba się leczyć.
        Jeśli ktoś chce mieć prawo do NIE-chcenia to niech zyje z mamusią, a nie
        zakłąda rodzinę.

        • drak62 Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 12:52
          tomek_abc napisał:

          > > ale niczego nie zmienia drugi czlowiek to nie jest twoja zabaweczka ma pr
          > awo
          > do tego zeby nie chcieć
          >
          > w tym problem, że NIE MA PRAWA !
          > Wiążąc sie z kimś decydujemy sie na zycie we dwoje z wsyztskimi tego
          > konsekwencjami (w tym seks), stąd nie-chcenie po kilku latach małżenstwa
          > (zwiazku)jest zaprzeczeniem tego co ślubujemy sobie na poczatku.
          > Ktoś powie...a choroba, jeśli niechcenie jest chorobowe to trzeba się leczyć.
          > Jeśli ktoś chce mieć prawo do NIE-chcenia to niech zyje z mamusią, a nie
          > zakłąda rodzinę.
          >

          Tu nie chodzi o prawa,psychika ludzka nie podlega takim prawom. To bardzo
          skomplikowana sfera i takie proste zasady nie działają, gdyby działały nie
          byłoby tych setek czy tysięcy niesczęśliwych kobiet i mężczyzn - takie jest
          życie i takim skomplikowanym zwierzęciem jest człowiek.
        • zona_sama Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 12:56
          tomek
          dzięki za te słowa.

          Jak by mój mąż dostał wylewu,to go nie wyrzucę,tylko dlatego,że jest nieprzydatny.
          Choć z punktu psychologii pewno powinnam.

          Ale ja brałam ślub na dobre i na złe,a nie tylko
          na ładne
          miłe
          i przyjemne
          • mia-majta Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 14:37
            Zgadzam się z zona... . Domyslam sie jak sie czuje. Chcecie zobaczyc
            zwozrcowa rodzine z sasiedztwa zaopraszm , pratnerski podizął obowiązków,
            wpsolne zkupy, niedzla kwaka do łuzeczka. I co i koniec czas wolny osbno,
            moze teatr? nie che mi sie idz sama, basen? kiedy indizej, narty? za
            ekstremalne , sex ? daj spokoj wiesz jak ja ciekzo pracuje - a własnie mijał
            2 tydzien wylegiwania sie na plazy. Dziecko? jeszcze nie dojrzałem do
            ojcostwa. Powinnam to zostawic i ukladc sobei zycie an nowo . Tak by mi tu
            poradzili. Al ja mysle jak zona , mielismy byc na dobre i złe a nie pryz
            pierwsyzm problemie biore zabwki i ide do domu. Trzymaj sie "żona" kiedsy
            musi byc w koncu na wozie a nie ciagle pod. Tak sie pocieszam:(
    • loppe Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 13:30
      Jesteś wspaniałą kobietą
    • ivonkaa Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 14:51
      ZS, dlaczego uważasz że może być homoseksualistą? Dlatego bo się onanizuje?
      Przyłapałaś go na tym?
      • zona_sama Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 14:57
        Nie,sam mi to mówi.
        Inne rzeczy też mi mówił,że kobieta jako taka to go nie kręci za bardzo.
        • ivonkaa Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 12.01.06, 15:08
          Ale mówił otwarcie że jest homosexualistą czy tylko że się onanizuje?

          Inne rzeczy tzn. jakie?

          A że kobieta go nie kręci, to może chodzić o Ciebie wyłącznie - albo może być
          przykrywką że go już coś w tobie nie kręci, a nie koniecznie że żadna go nie
          kręci.

          Wybacz, nie chcę cię zdołować ale tylko sprostować co Ci dokładnie powiedział
          i jak to tłumaczy.
    • daaga Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 16.01.06, 18:50
      ...przeczytałam to w całości...hmmmm ja na Twoim miejscu już bym podjeła decyzję, a nie dawała komuś szanse. On nie jest tego warty, pamiętaj nie bedzie lepiej, a na gorzej hmmm musisz mieć wiele cierpliwości. A tak w ogóle, to dziewczyno...sama powiedz , czy warto w tym tkwić. Życie przed Tobą. Ja po iluś latach małżeństwa postanowiłam ze dość /miałam inne problemy, zdrada meża/ i pieknego dnia oświadczyłam to mojemu ex.Wiem jak ciężko sie na to odważyć. Mam dzieci i super faceta.
      Pozdrawiam Daga.
      • onaaa8 Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 17.01.06, 07:35
        Witaj...Przeczytalam wszystko co napisałaś...Zdaje sobie sprawe,ze jest Ci
        trudno...Podziwiam to ,ze sie nie poddajesz,walczysz o malżeństwo...Dlaczego
        wzielas pod uwage tylko fakt,ze Twoj mąz ma inna orientacje...Tu sie mozesz
        zdziwic..To bardzo zlozone...Moja droga, moze zwyczajnie ma kochanke...Nie chce
        abys mnie zle zrozumiala,sama jestem zona....Nie neguje tez tego ,ze kobieta
        zajmuje sie domem..Masz chore dziecko i dla Ciebie liczy sie tylko
        rodzina...Lecz pomysl...Czasem meżczyzni nie doceniaja tego co maja w
        domu..widzi Cie ciagle gotujaca,pioracą i sprzatajaca...a w pracy sa
        kobietki ..no wiesz nie musze chyba pisac..Zupelnie inne niz Ty,co nie
        znaczy,ze jestes gorsza.Moze go to zafascynowalo...Przestał Cie
        pragnac..pragnie jej..nie ma przyjemnosci z seksu z Toba...Dlatego woli
        zadowolic sie sam np.myslac o niej..Bo z nia zapomina o calym swiecie a z Toba
        to zwyczajne rozladowanie...Nie chcialam Ci sprawic przykrosci..Tak sie dzieje
        czesto...Wiec pomysl,przygladaj mu sie...Moze jest inna...Moze w takim wypadku
        jesli to potwierdzisz musisz walczyc inaczej...A masturbacja nie oznacza ,ze
        ktos jest homoseksualista..A jesli nawet zle sie wypowiadal o kobietach to
        tylko dlatego aby uspic Twoja wyobraznie-co mu sie widze udalo
        znakomicie...Pomysl ..Pozdrawiam i zycze powodzenia
        • woman-in-love Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 17.01.06, 09:56
          To dziwne, ale jeśli jedna kobieta pisze do drugiej taki post i w dodatku
          zwraca sie "moja droga", z taką wyrozumiałościa opisując motywy kierujące
          mężczyzna, to mysle, że nie ma bladego pojęcia o byciu zona i matką.
          • onaaa8 Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 17.01.06, 10:51
            woman-in-love napisała:

            > To dziwne, ale jeśli jedna kobieta pisze do drugiej taki post i w dodatku
            > zwraca sie "moja droga", z taką wyrozumiałościa opisując motywy kierujące
            > mężczyzna, to mysle, że nie ma bladego pojęcia o byciu zona i matką.


            Mylisz sie mam i to doskonale..Bylam po jednej stronie i po drugiej.."Moja
            droga" to przenosnia,jak i kobieto,etc.Widac nie wszyscy to rozumieja...Dziwie
            sie tylko, dlaczego wczesniej sie nie wypowiedzialas(w temacie watku
            oczywiscie)...Oczywista przyjemnoscia(nie dla wszystkich) jest tylko komus
            dokuczac,jesli ma sie cos sensownego powiedziec ,to juz brak
            weny...Coz...Pozdrawiam


            • woman-in-love Re: To już mój koniec-dalej nie dam rady 17.01.06, 15:53
              wysiliłam sie strasznie wymyslając historię Zmysława i Lody, tu już mi
              faktycznie nie starczyło weny. jak dla mnie strasznie jesteś wyrozumiała dla
              faceta, aż dziw bierze. Tak jakbys mówiła do ciężarnej zony; "postaraj się
              bardziej".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka