szarablues
11.01.06, 08:54
Witam Was:)
Prosze o pomoc,poradę, wskazówki...
Szkopuł tkwi w seksie młżeńskim mego małżeństwa trwającego prawie 9 lat.
Otóż seks nasz mnie nie zadowala,właściwie go nie ma.Przypomina raczej seks
młodej pary niż doświadczonych ludzi.Maz nie lubi się skupiac zanaddo na
wstępie, chciałaby szybko i po sprawie...przede wszystkim dlatego,że jest
zapracowany- ja to rozumiem. Ciężko pracuje i brak mu ochoty.Mi natomiast
brak ochoty w ogóle jesli ograniczać mam się do 10 min.
Problem pozornie zaden-można pogadać...
I tu tkwi największy problem- nie potrafimy rozmawiać.
każda rozmowa to powód do kłótni
czuje sie winna, bo rzeczywiście on cięzko pracuje a mnie nie ponosi na jego
pięciominutowa grę wstępną, więc pewnie jestem oziębła...
trochę się opamiętałam z tymi winami- nie o to chodzi kto winny,ale o to ze
ja nie jestem gotowa na seks po 5 min, i to nie znaczy że go nie kocham ...
Jak tylko zaczynamy się kochac myślę o tym że zaraz skończy,kiedy już
zaczynam się rozkręcać , on uważa że czas minął...Jesli mówie, że to dla
mnuie za krótko... przytula mnie i piesci mechanicznie ,odbębnia robotę-
czar prysł
Potrzebuje tylko czasu żeby się rozgrzac, i żeby czuc przyjemność i móc z
radością odwazajemnić mu pieszczoty, potrzebuję myśli,że zaraz się ta
intymność nie skończy...
Ale nie umiem mu tego powiedzieć tak by zrozumiał,tak żebyśmy przesytali się
wzajemnie osadzać,żeby byc ze sobą bez skrępowania....
Jak mam z nim porozmawiać,jak wysłuchać i znaleźć wspólne rozwiązanie????