Dodaj do ulubionych

Płonę...

18.01.06, 12:42
W naszym małżeństwie od jakichś dwóch lat nie dzieje się najlepiej.Próbowałam
już chyba wszystkiego ale jak wiadomo naprawą muszą być zainteresowane
obydwie strony.Mój mąż nie jest.Sam to przyznaje-mówi:zmieniłem się i koniec
rozmowy.
Seksu nie bylo między nami od jakiegoś roku.Niewiem czy on kogoś ma i chyba
nie chcę wiedzieć.Myślę,że to by bolało więc chyba wciąż trochę mi zależy.
Jednocześnie jestem głodna dotyku,czułości i seksu.
5 m-cy temu zmieniłam pracę.Spotkałam faceta(historia podobna do
mojej,najpierw subtelny flirt,ale z dnia na dzień zaczynało się robić coraz
goręcej.Pierwszy raz dotknęliśmy się po miesiącu,niby przypadkiem-czułam
jakby mnie prąd poraził.Bylo jeszcze wiele takich sytuacji równie i bardziej
elektryzujących.Aż wreszcie pocałunek kiedy odprowadzał mnie do domu od
którego dostałam orgazmu-nie żartuję.
Nie byliśmy jeszcze razem ale czuję,że to już zbliża się wielkimi krokami.Mój
brzuch płonie i niewiem czy doznania nie będą porównywalne do huraganu.On
rozpala mnie samym dotykiem,kiedy pieści moją twarz,kiedy ustami muska płatki
uszu,kiedy wdycha mój zapach.Czuję,że oszaleję.Nigdy nikogo tak nie
pragnęłam...
Chciałam poprostu podzielić się z Wami moją historią.
Obserwuj wątek
    • wypasior Re: Płonę... 18.01.06, 13:19
      rok posuchy w domu? ...nie zastanawiaj się i dawaj ognia
      • krybara Re: Płonę... 18.01.06, 13:21
        Też prawda, w imię czego masz trwać w celibacie?
      • wartkoczyk1 Re: Płonę... 18.01.06, 13:24
        nie zastanawiaj się i dawaj ognia
        no to się teraz narobi ale skoro partner nie ma ochoty to nic dziwnego że się
        znalazł inny ,
        hormony nie woda :-)
        • albacor Re: Płonę... 18.01.06, 13:26
          No i działaj, bo się spalisz. Powodzenia.
          • krybara Re: Płonę... 18.01.06, 13:42
            Tym bardziej że później sama mu powiesz że swoją obojętnością pchnął Ciebie w
            ramiona innego, który dał Ci .... (tu sobie odpowiednie słowa wstaw). Sam sobie
            winien, więc niech do siebie ma pretensje.
            • woman-in-love Re: Płonę... 18.01.06, 14:44
              tylko wracając do domu uważaj na płatki uszu, zeby nie były zbyt rubinowe, jak
              równiez, by uzupełnić makijaż po upojnym pieszczeniu twarzy Twej...
    • dorcia33 Re: Płonę... 18.01.06, 14:46
      dlaczego kobiecie nie powiecie, że swojemu mężowi dorabia rogi :-)))))))))))))
      najpierw mężusiowi zaproponuj separację, a później kochaj się z kochasiem do
      woli.
      • krybara Re: Płonę... 18.01.06, 14:48
        Z prostej przyczyny, bo to on ją odtrącił, szkoda tutaj miejsca na
        moralizatorstwo, niech korzysta z życia.
        • woman-in-love Re: Płonę... 18.01.06, 14:51
          Krybara, chyba żartujesz, nic Ci nie mówią te "płatki uszu"? Harlequina nam
          Słodka zasuwa...
          • krybara Re: Płonę... 18.01.06, 14:52
            Z tej dziedziny nie czytam książek, więc nie mam takich odnośni
      • woman-in-love Re: Płonę... 18.01.06, 14:50
        oj, Dorcia, co Ty taka zasadnicza, jesli słodka trochę sie wysłodzi na boku, to
        będzie bardziej strawna w domu???
    • slodka282 Re: Płonę... 18.01.06, 15:42
      Oj niewiedziałam,że taki odzew będzie.
      Słuchajcie chyba rzeczywiście czas przejść od gadania do działania.
      A jeśli chodzi o te uszka to odczucia są w istocie takie jak napisałam, nie
      robię tu żadnej mdłej propagandy,poprostu subtelna ze mnie istota.
    • jimes Re: Płonę... 18.01.06, 16:22
      ty płoniesz...ale jak ten facet wytrzymuje nie mogąc sobie pozwolić dotychczas
      na seks z toba, wyobrażasz sobie jego napiecie i cisnienie
      • slodka282 Re: Płonę... 18.01.06, 16:42
        wiesz,jakoś sobie radzi...sam,ale mimo wszystko postanowiliśmy poczekać z
        pójściem do łóżka.Myślę,że będzie pięknie.Nareszcie...
        • yepes-boski Re: Płonę... 19.01.06, 03:08
          bedzie pieknie jak spuści z korzenia...tak tak dosłownie i brutalnie,dopóki
          będziesz mężatką bedziesz go kręcić,jak zaproponujesz związek oleje Cie i
          pójdzie w przysłowiową długą,a Ty wrócisz do męża,któremu przyprawiłaś rogi.Nie
          lepiej zaciągnąć męża do seksuologa i dociekac czemu rok ze sobą sie nie
          bzykacie?Pozdro
          • jimes Re: Płonę... 19.01.06, 08:24
            Najlepiej na poczatku uzgodnić charakter nowego zwiazku aby później nie było
            rozczarowań; albo jesteśmy tylko kochankami albo angazujemy sie w trwały
            zwiazek.
            A męża i tak zaciągnij do seksuologa. Zabezpiecz sie na dwóch frontach.
            Udanego seksu ...i nie czekaj długo bo się spalisz ;))
    • goldenwomen Idz na całość ! 19.01.06, 07:52
      powaznie :)
    • krybara Re: Płonę... 19.01.06, 08:56
      Nie przejmuj się komentarzami co do książkowego opisu, ważne co Ty czujesz i na
      co masz chęć!
      • slodka282 Re: Płonę... 19.01.06, 10:11
        słuchajcie,jest tak:naprawdę próbowałam już wszystkiego.jestem osobą,która
        twierdzi,że rozmową mozna rozwiązać wiele problemów.Natomiast do dialogu
        potrzebne są dwie strony,niestety tylko ja byłam zainteresowana.wielokrotnie
        namawiałam go na wizytę o seksuologa,myślałam o terapi w poradni rodzinnej
        skoro sami nie potrafimy sobie poradzić,jednak wszystkie moje propozycje
        przeszły bez echa.co więcej można zrobić?straciłam już i nadzieję,i
        siłę.poprostu po ludzku już mi się nie chce!nie jest chyba dziwne (biorąc pod
        uwagę mój temperament),że skoro ktoś jest mną zainteresowany i chce dać mi to
        czego oczekuję i co w danym momencie jest mi potrzebne-to skorzystam.
        pisząc "będzie pięknie" myślałam wyłącznie o sexie.nie jestem naiwną
        panienką,która będzie bronić kochanka przed jego wstrętną żoną i wygłaszać
        opini w rodzaju:to ona nie daje mu rozwodu.uzgodniliśmy obydwoje:jesteśmy
        kochankami.a to,że dobrze się rozumiemy to chyba tylko poprawia sytuację.
        wiem,że uczucia to nieprzewidywalna sprawa,moze zdarzyć się tak,że jedno z nas
        zakocha się w drugim.bierzemy to pod uwagę lecz narazie wybaczcie,nie myślimy o
        tym...
        dzięki krybara za wsparcie.
        tymczasem
        • krybara Re: Płonę... 19.01.06, 10:19
          Sama wiesz jak postąpisz, przecież nie musisz mieć czyjeś akceptacji, również
          niepotrzebna Ci również czyjaś krytyka. Lepiej żałować tego co się zrobiło, niż
          tego co się nie zrobiło. Trzymaj się, to Twoje życie i nie musisz z niego się
          nikomu tłumaczyć.
        • ula_aa Re: Płonę... 19.01.06, 11:31
          U mnie też tak było,teraz jestem z tym drugim wahałam się i to bardzo(wiesz
          nastoletnie dzieci,wspólnie przeżyte lata)ale jeżeli w zwiazku nie ma już
          uczucia nie warto oszukiwać siebie i czekać,że coś sie zmieni.Teraz jestem
          szczęśliwa i niczego nie żałuje.Ale u mnie to nie był tylko seks to był
          prawdziwe szalone uczucie.Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka