Dodaj do ulubionych

Brutalna prawda...jak to jest?

25.01.06, 10:55
Ciągle to sam... i to samo.
Trywialne i nieskuteczne rady:kup sobie seksi bieliznę...obejrzyjcie jakis
filmik porno...zrób kolację przy swiecach itp,itd.
Oj naiwni...naiwni...:)
Przecież natura zaprojektowała seks jako sposób rozmnażania sie naszego
gatunku.Rozkosz seksualna to produkt uboczny tego procesu który nas ma
zachęcić do kontaktu z samcem(samicą)...i tyle :)Jest to prawda banalna ale
warto ją przypomniec niektórym na tym forum.
Naturalny jest proces opadania gotowości seksualnej mężczyzny w stałym
związku...bo przecież on juz wykorzystał w pełni limit czasu jaki dała mu
natura : odbył ileś tam stosunków,zapłodnił kobietę(jesli nie zabezpieczała
się)...that`s it!
Ciągła atrakcyjność seksualna partnerów żyjących w stałym związku jest mitem
naszej kultury roztrąbionym przez ksążki,filmy,piosenki itd,itp.
Pewnie,że cudownie by było być razem całe życie i być nawzajem atrakcyjnym dla
siebie non- stop i w dodatku czerpać rozkosz seksualną z tej bliskości na
maksa ...ale (przeważnie) tak sie nie da :)
Zapyta ktoś...a dlaczego nie?
Odpowiadam:dlatego nie...bo natura tego nie potrzebuje do utrzymania naszego
gatunku.
Wiadomo że są pary które potrafią być atrakcyjne seksualnie dla siebie
wiele...wiele lat.Zwróccie jednak uwagę,że po pierwsze...jest to zjawisko dość
rzadkie a po drugie...myślę,że parka taka nie poprzestaje na naturalnym zewie
płci - tylko pracuje bez przerwy nad pobudzaniem i rozwijaniem erotycznej
atmosferki(i to od samego początku...od pierwszego dnia!).
Też bym chciał milion złotych na koncie...ale cóż... nie mam szczęścia...no i
nie lubię cięzko pracować.Czy mam być nieszczęśliwym z tego powodu?Ależ skąd!...:)
Krótki wniosek.
Trudno jest sie nam doskonale dobrać pod kazdym względem.Trzeba mieć
szczęście.Musimy z tym żyć i pogodzić się z tym co jest...bo to sie nie
zmieni.Myli się ten kto sądzi że pożądanie wygasające po 2-5 latach da się
rozpalić.Tak...da się obudzić w skapcaniałym mężusiu żądzę...ale w łóżeczku z
pachnacą młodą sąsiadeczką...:)
Krótka rada.
Jest rozwiązanie dość dobre ale niewygodne.
Mieć partnera "na boku"
i zaspokajać swoje potrzeby erotyczno-emocjonalne dyskretnie.Nie jest to
łatwe rozwiązanie(jak wszystko w zyciu) zwłaszcza dla kobiet .Ale myslę,że to
rozwiązanie jest "zdrowsze" niz rozwód i daremna pogoń za mitem cudownego
męża-kochanka.
Takie sa wnioski oparte na życiowym doświadczeniu dojrzałego mężczyzny.
Obserwuj wątek
    • kamao1 Re: Brutalna prawda...jak to jest? 25.01.06, 11:14
      Skoro ludzie nie są zaprogramowani na ciągłą gotowość seksualną, jak piszesz,
      itak gotowość naturalnie wygasa, t dlaczego wygasła w naszych partnerach a nie
      w nas? To my jesteśmy jakoś inaczej zaprogramowani? Myślę, że dużo więcej ludzi
      ma takie kłopoty, że jedno chce a drugie nie, tylko garstka trafiła na to
      forum. Więc pewno na swiecie są miliony który sie chce w stałym związku i pewno
      tez miliony którym się nie chce. Dlaczego wiec normą ma być "niechcenie:?
      • viles Re: Brutalna prawda...jak to jest? 25.01.06, 11:34
        **to dlaczego wygasła w naszych partnerach a nie w nas? **

        Dlaczego?
        Dlatego bo gotowość seksualna mężczyzny(osiągnięcie erekcji i co wiecej...jej
        utrzymanie) oparta jest na dość pierwotnych mechanizmach fizjologicznych
        pośrednio tylko zaleznych od ich woli(tę prawdę boleśnie poznaje
        mężczyzna...któremu "nie stanie" w łóżeczku ze ślicznotką...:)
        • kamao1 Re: Brutalna prawda...jak to jest? 25.01.06, 11:41
          Ale na tym forum sa nie tylko kobiety, których faceci juz nie maja ochoty. Jest
          tez duzo facetów, wciąż chętnych, których zony juz nie chcą...
          • kawitator Re: Brutalna prawda...jak to jest? 25.01.06, 14:33
            Witam sojusznika w przekazywaniu na tym nostalgiczno poprawnopolitycznym forum
            prawd prostych, znanych, choć niepopularnych. Musisz mieć duzo cierpliwości
            bowiem na stwierdzenie ze statystycznie gruby alkoholik, nałogowy palacz cygar,
            depresyjny, żyje znacznie krócej niż wysportowany abstynet pogodnego ducha,
            zaraz odezwie się jakś nawiedzona kobitka ( to większość dyskutantów ) i powie a
            mój wujek to pił, palił i bił żonę . Był gruby i dożył dłuzej niz kuzyn co to
            taki nie był. I nigdy przenigdy nie zrozumie pytania No i co z tego ????
            • kamao1 Re: Brutalna prawda...jak to jest? 25.01.06, 14:37
              Ale wydaje mi się, że tych wujków na naszym forum jest trochę za dużo i wyjatek
              przestaje być wyjątkiem.
              • woman-in-love Re: Brutalna prawda...jak to jest? 25.01.06, 14:39
                Od dawna trąbię: Zalegalizować bigamię! Oraz poliandrię! Które sa faktem i
                zjawiskiem nagminnym. To chyba bardziej ludzkie i potrzebne niz małżeństwa
                homo :-)
                • tomek_abc Re: Brutalna prawda...jak to jest? 25.01.06, 16:39
                  na szczeście u władzy ...wiadomo kto...
                  i wcale sie nie zdziwię jak ktoś wprowadzi "singlowe"
                  czyli podatek od singli
                  (kiedyś już było "bykowe"-podatek od kawalerów)
                • borisvallejo Re: Brutalna prawda...jak to jest? 25.01.06, 17:18
                  Tak jest ;-)))))))
                  Jeśli tak, jeśli już takie małżeństwo, to tylko pod kilkoma warunkami :
                  - poligynia - facet musi dokumentować kwartalnie możliwości utrzymania
                  wszystkich żon
                  - poliandria - faceci muszą udokumentować kwartalnie możliwości utrzymania żony
                  ;-)))))))))))))))))
                  • wiesia42 Re: Brutalna prawda...jak to jest? 25.01.06, 19:36
                    i muszą wszystkie umieć zadowolić w sypialni;).
    • jatzek30 Re: Brutalna prawda...jak to jest? 25.01.06, 16:28
      a ja zawsze myslalem ze seks i odczuwanie z tego przyjemnosci sluzy nie tylko
      celom prokreacji. I nadal tak uwazam. Spadek potencji jest faktem ale czy tylko
      zwizany z tym ze zyje w zwiazku z jedna kobieta ?
      Seks pelni nie tylko role prokreacyjna ale jest istotnym elementem tworzenia
      wiezi miedzyludzkich czyli naszego spoleczenstwa. Sprawia ze trud wychowania
      naszych dzieci jest czyms wynagradzany, kochajac sie fizycznie wytwarzaja sie
      wiezi miedzy partnerami. Rozkosz seksualna ma nie tylko prowadzic do
      zaplodnienia ale prowadzi do innych celow. Spojrzcie na malpy bono-bono jaka tam
      role pelni seks :regulatora zycia spolecznego. Podobnie jest u ludzi.
      Rada typu znajdz sobie kochanka, kochanke moim zdaniem jest rada bezsensowna.
      Wprowadzenie jej w powszechne uzycie tworzy stan anomii, w ktorej celem nie
      bedzie tworzenie trwalych zwiazkow, wychowanie dzieci a pogon za coraz to
      bardziej podniecajacym partnerem. No taka sytuacja coraz starsi panowie polujacy
      na 13 latki dziewice jeszcze. Fajna. Poliandria, poligamia -kiedys to bylo i
      zginelo tak samo jak plemiona barbarzyncow. Albo swiat samotnych singli
      rzucajacych sie od jednego do drugiego partnera. Tez piekne. Tylko jak ktos juz
      nie bedzie mogl to co na smietnik pojdzie ? Zycie w stanie niepewnosci
      permanentnej. A co stanie sie z Toba kiedys bedziesz stary, pomarszczony bez
      dzieci i wnukow, sam jeden ????
      Owszem sa problemy z dopasowaniem, z wygasnieciem zaru ale to dotyczy tylko
      czesci ludzi. Chyba takie rady sa nie do parady. Ignoruja one jakze nieoczywiste
      dla autora prawdy ze nawet natura wyposazyla nas w mechanizmy abysmy byli razem
      nie mowiac juz o kulturze ktora nas otacza.
      • borisvallejo Re: Brutalna prawda...jak to jest? 25.01.06, 17:44
        1. Pozostaje tylko pytanie co było pierwsze : jajo czy kura ?
        Prokreacja czy więż społeczna ?
        2. Funkcja prokreacyjna seksu nie zaprzecza jego aspektom duchowym, estetycznym.
        Każdy ma taki matrix na jaki sobie zasłużył a stan anomii, którym tak
        relatywizujesz swoje rozważania, w zasadzie wydaje się przeczyć tezom które
        ferujesz. Wydaje się że zespoły dezadaptacyjne do życia w społeczeństwie
        wynikają nie tylko z rozwiązłości ale chyba jednak częściej z blokad jakie
        stawiane są przez rutuały, reguły społeczne (na poziomie rodziny i większych
        zbiorowości) (+ oczywiście patologie). Matrix jednostki = Real społeczny ?

        3. Znasz etymologię słowa barbarzyńca ?
        O ile wiem, a wiem na pewno : tych, których nazwałeś barbarzyńcami,
        wyrżnęli "nie-barbarzyńcy"

        4. Już kiedyś pisałem w podobnym duchu - w innym watku : nie zaprzeczasz
        autorowi wątku
        • jatzek30 Re: Brutalna prawda...jak to jest? 26.01.06, 07:38
          oj chyba nie do konca zrozumiales o co mi chodzi.
          Napisalem ze wprowadzajac w zycie rozwiazania typu powszechne skoki w bok
          wprowadzamy w nasze zycie stan chaosu, niepewnosc, niszczymy utarte schematy,
          normy ktore wytworzyly sie w ciagu wielowiekowej ewolucji naszego gatunku w
          jakims konkretnym celu. Prokreacja i wiez spoleczna w przypadku gatunkow
          naczelnych jak i np. u wilkow sa juz ze soba scisle powiazane. Nie jestesmy w
          koncu mieczakami, prawda ?? To z tytulu tego ze czesc ludzi nie moze sie
          odnalezc w swiecie regul i norm nalezy je zniesc ?? to od razu zalegalizujmy
          mordowanie hmm bo niektorzy maja wielkie checi do zabijania ale te cholerne
          normy im pozwalaja !!! no a jeszcze obawa przed spolecznymi sankcjami.

          Po łacinie: barbarus to ‘cudzoziemiec’ a w wersji greckiej bárbaros

          Znaczenia:

          * człowiek dziki, niecywilizowany.
          * staroż. w Grecji - każdy cudzoziemiec, w Rzymie - ten, kto nie był
          Rzymianinem lub Grekiem
          * człowiek okrutny, o prymitywnych odruchach
          * człowiek pierwotny nieznający kultury europejskiej
          No to tyle jesli idzie o barbarzyncow :)

          • borisvallejo Re: Brutalna prawda...jak to jest? 26.01.06, 16:16
            „Wlajzłem” no i teraz wypadałoby się tłumaczyć ...
            Ależ zrozumiałem doskonale ...
            O ile ograniczasz się do negacji utracjuszowskiego trwonienia potencji
            seksualnej w między „udami a brzegiem pucharu „ kochanki /kochanka - to OK. I
            to by było jeśli chodzi o OK.
            Natomiast przesłanki, z których wnioskujesz o wierności – mają wiele punktów
            słabych. To forum, to nie miejsce aby kontynuować „takowego autoramentu”
            kwestię ani roztrząsać różnic światopoglądowych.
            Podobnie zresztą ma się sprawa dot. „bar-bar” (nie mylić z „bara-bara”).

            Na koniec dodam (bo „mię” już „kręgopogląd” rozbolał), z pełnym szacunkiem dla
            bolączek wszystkich „homo internautus”, że jak to zwykle bywa w stanach
            emocjonalnego rozchwiania dochodzi do polaryzacji poglądów i dalej postaw
            (które bywają skrzętnie ukrywane bądż też eksplodują) - tak czy inaczej są
            wyczuwalne lub boleśnie odczuwalne. Nie uważam abyś reprezentował jedną z
            powyższych opcji, chyba że się mylę. Z nieukrywanym zainteresowaniem i aprobatą
            czytam wypowiedzi, które wydają się dalece niepoprawne dla obrazu niniejszego
            wątku / forum. Wg mnie "pionizują" polemikę (w mniej lub bardziej uroczy
            sposób) i często pozwalają uniknąć poszukiwań tam gdzie tak na prawdę nie ma
            czego szukać bądż dają odpowiedź brutalnie najprostszą i co najgorsze
            właściwą albowiem poparte próbą statystyczną. A piszę to jako „osobliwość”
            dorosła , która parę rzeczy widziała i paru doświadczyła.

            Niżej podpisany
            Conan Barbarzyńca
            (nie mylić z Onan Barbarzyńca)

            • jatzek30 Re: Brutalna prawda...jak to jest? 27.01.06, 08:16
              jestem pod wrazeniem potoku slow. elekwencja najwyzszego lotu ale chyba sie
              nadal nie rozumiemy :)))
              • borisvallejo Re: Brutalna prawda...jak to jest? 28.01.06, 01:42
                Dziękuję za wyrozumiałość dla mojego "słowotłoku" ...
                A w ogóle chcemy się zrozumieć ?
                Sądzę, że ja doskonale rozumiem Twoją opinię. W drugą stronę niestety nie.
                Jeśli gdzieś wyraziłem się nieprecyzyjnie - chętnie wyjaśnię.
                A czemóż by nie ...

                Pozdrawiam

    • borisvallejo Re: Brutalna prawda...jak to jest? 25.01.06, 17:09
      Jakkolwiek nie zgadzam się we wszystkim (detale), to jednak przesyłam Panom
      wyrazy uszanowania ...
      Brzytwa Ockhama - chociaż jej rodowód wydaje się być zbyt klasyczny, tradycyjny
      a tym samym niepopularny. Niestety najprostsze rozwiązania bolą, a nieświadomość
      (sztucznie czy też automatycznie / naturalnie podtrzymywana) jest jak opium dla
      dla "wyemancypowanej/-go byty/-u".
      Jeszcze jedno, uważam ,że to forum w całej swej rozciągłości wcale nie jest w
      swych nastrojach nostalgiczne (i choć to bez związku : wydaje się pozytywnie
      wyróżniać pośród innych).
      Pozostaję więc dalej "obleśnym podglądaczem" i pozdrawiam.
    • e.globtrotuar Re: Brutalna prawda...jak to jest? 25.01.06, 22:12
      Brutalna prawda jest taka, ze jeden ma krotkie nogi, a inny dlugie, jeden rudy i
      piegowaty, a drugi ognisty brunet, zdarza sie madry, ale rownie czesto glupi -
      matka natura nierowno dzieli. I tak tez wrazliwoscia, moznoscia przekroczenia
      pewnej bariery ewolucyjnej jednego obdarzy w nadmiarze, a innemu jej
      poskapi.Troche mnie bawi gloszenie tych "prawd objawionych" z taka swada i
      calkowitym brakiem pokory wobec zjawiska, nad ktorym tezsze glowy od naszych sie
      biedzily i nierzadko kapitulowaly zostawiajac nam zwyklym smiertelnikom
      dowody zawilych procesow zachodzacych w sferze psychiki odpowiedzialnej za
      kierowanie uczuc erotycznych w konkretnym (niekoniecznie wybranym) kierunku i
      ich trwania.

      Zgadzam sie, ze rady : "filmik porno i koszulka" sa trywialne. Rownie trywialne
      jednak wydaje mi sie sprowadzanie tej delikatnej materii do najnizszego
      wspolnego mianownika
      rytmow biologicznych (plodzenie i wychowywanie potomstwa). Tak sobie mysle, ze
      prawdziwa plaga nie jest mitomania na temat milosci, tylko nagminne zanizanie
      sobie poprzeczki do poziomu "atmosferek" , pachnacych mlodych sasiadeczek, i
      przyjmowanie ukladu "na boku" za "zdrowszy" i naturalny. Dla kazdego
      wrazliwego i zdrowego czlowieka takie uklady sa koszmarne i nikt taki nie
      pakowalby sie w nie swiadomie w celu ulatwienia sobie zycia.
      Pojawila sie na forum krytyka ratowania zwiazkow za wszelka cene. Zadac by
      nalezalo pytanie co rozumiemy przez "wszelka cene" ? Przebaczanie mordobicia,
      lekkomyslnych zdrad, publicznego dlubania w nosie ? Kazdy ma inny prog
      tolerancji. Kazdy ma tez inna chec do pracy nad miloscia. Tu zaznaczam, ze
      chodzi mi o prace, ktora daje radosc i owocuje glebszymi pokladami uczuc, a nie
      szamotanina w seksownych koszulkach i dusznej atmosferce, od ktorej sie tylko
      mozna przeziebic lub tez zaczadzic. Gdzie, do diabla, podziala sie milosc w stylu:

      Ile razem dróg przebytych
      ile ścieżek przedeptanych
      ile deszczów , ile śniegów
      wiszących nad latarniami

      ile listków , ile rozstań
      ciężkich godzin w miastach wielu
      i znów upór , żeby powstać
      i znów iść i dojść do celu

      ile w trudzie nieustannym
      wspólnych zmartwień , wspólnych dążeń
      ile chlebów rozkrajanych
      pocałunków ? schodków? książek?
      oczy twe jak piękne świece
      a w sercu żródło promienia
      więc ja chciałbym twoje serce
      ocalić od zapomnienia

      u twych ramion płaszcz powisa
      krzykliwy , z lesnego ptactwa
      długi przez cały korytarz
      przez podwórze , aż gdzie gwiazda Wenus
      a tyś lot i górność chmur
      blask wody i kamienia
      chciałbym oczu twoich chmurność
      ocalić od zapomnienia.
      • kawitator Re: Brutalna prawda...jak to jest? 26.01.06, 07:52
        O widzę ze ktoś jeszcze czyta Gałczyńskiego
        A ty Brunchildo pytasz gdzie się podziały takie miłości ??????
        Wywal kochanka Powiedz o nim mężowi i już po kilku miesiącach będziesz w
        zależności od Twoich zdolności i temperamentu
        1 Pisała żałosne posty na forum -Dlaczego jestem sama
        2 pisała wściekłe posty na forum -Te niewdzięczne męskie szowinistyczne świnie
        3 Rozbijała talerze z babcinego serwisu rosenthala ... Ups tego żadna
        kobitka nie zrobi Rozbijała talerze fajansowe kupione na wyprzedaży
        4 pisała wiersze o miłości bowiem
        Cytat – przeważająca większość poezji miłosnej powstała w wyniku niespełnienia
        erotycznego autorów

        W ten sposób powiększysz kanon polskich utworów romantyczno-erotycznych lub
        dasz zatrudnienie ludziom w fabryce fajansów lub w hucie szkła i kryształów
        • kawitator Re: Brutalna prawda...jak to jest? 26.01.06, 08:19
          Zapomniałem o jednym Znajdziesz sobie nowego męża lub(i) nowego kochanka i
          wrócisz na to forum po jakimś czasie oczywiscie aby po raz kolejny ze
          zdumieniem stwierdzic, że życie to harlekin
        • e.globtrotuar do kawitatora 26.01.06, 13:12
          No dobra, z Galczynskim to trafiony i zatopiony...Ale gdyby nie wodka ?:)

          Obiecuje solennie wierszydel nie pisac, bo talenta mam ulokowane w prawej
          polmozgownicy. Meskie szowinistyczne swinie nie przeszly by mi przez usta, bo
          panow lubie i raczej kieruje mna ciekawosc genezy "swinskich" zachowan, a nie
          zalosc i wscieklosc. Rozbijanie talezy (na wyprzedazach nie kupuje, bom za
          leniwa) i zmiany malzonkow juz przerobilam, i jestem cala za nowymi
          rozwiazaniami - jezeli czytales co napisalam w innym watku to wiesz, ze probuje :)

          A swoja droga, to co Ty kochaniutenki robisz buszujac po tym zalosnym z
          zalozenia forum? Pod maseczka wesolka/twardziela wyczuwa sie spora doze
          agresji. Kazdy orze jak moze - jeden ckliwie, a inny sola drugiemu po rankach -
          niech jeszcze bardziej boli. Fe, nieladnie - taki inteligentny, a taki
          nieprzyjemny. Ale, ze wesola ze mnie (mimo wszysko) kobita, to sie obsmialam i
          prosze o Twoja historie, zeby sie dowiedziec jak taki madrala radzi sobie w
          zyciu :)))
          • kawitator Re: do kawitatora 27.01.06, 07:11
            Rozbijanie talezy (na wyprzedazach nie kupuje, bom za leniwa) i zmiany
            malzonkow juz przerobilam, i jestem cala za nowymi rozwiazaniami - jezeli
            czytales co napisalam w innym watku to wiesz, ze probuje :)
            Nie czytałem sorki
            A swoja droga, to co Ty kochaniutenki robisz buszujac po tym zalosnym z
            zalozenia forum? Pod maseczka wesolka/twardziela wyczuwa sie spora doze
            agresji.
            Kurde Dawno już mnie taki komplement nie spotkał „doza agresji” Dziękuję
            bardzo że w starym prawie zgrzybiałym facecie tak męską cenioną cechę
            dostrzegłaś Widać nie całkiem jeszcze spróchniał. A co robię? Czasami cztam i
            jeszcze rzadziej piszę .

            Twoja historie, zeby sie dowiedziec jak taki madrala radzi sobie w zyciu :)))
            I znowu komplement nie tylko męski ale też inteligentny
            Miarkuj waćpanna bowiem rozpunknąć się mogę z nadmiaru komplimentów szkodę w
            okolicy czyniąc znaczną.
            A radzi sobie wyśmienicie i jako facet sam rozwiązuje swoje problemy na
            szczęście rzadkie i drobne
            • e.globtrotuar Re: do kawitatora 27.01.06, 18:58
              Kokiet ! I szczesciarz. Choc z tym szczesciarstwem to tak czasem roznie bywa. Ot
              czlowiek problemiki majac male i nie skomplikowane czytuje o cudzych . Moze
              problemy jednak sa do szczescia nieodzowne, jak sol do miesa, bo bez nich jak by
              czlek poznal prawdziwy smak zycia ?
              Ja jako "nie facet" tez rozwiazuje swoje problemy sama . Na tym forum po prostu
              ocieram sie o ludzkosc (prosze nie swintuszyc ! ) w celu poszerzenia punktu
              widzenia :).
      • your_and Re: Brutalna prawda...jak to jest? 26.01.06, 07:53
        > Tak sobie mysle, ze
        > prawdziwa plaga nie jest mitomania na temat milosci, tylko nagminne zanizanie
        > sobie poprzeczki do poziomu "atmosferek" , pachnacych mlodych sasiadeczek, i
        > przyjmowanie ukladu "na boku" za "zdrowszy" i naturalny

        Żeby utrzymać satysfakcjonujący długoletni zwiazek trzeba sie wysilić i zabiegać
        o to żeby był satysfakcjonujący. Seks jest w tym niezbedny. To nie przychodzi samo.
        Bardzo ładnie opisuje to wstęp do wymyślonej w tym celu kampanii Akcja36
        www.zdrowie.com.pl/INFORMACJE/Akcje/_20040711448/
      • maheda :) skojarzylo mi sie... 26.01.06, 09:05
        Ile światłem prowadzeni
        Dróg powietrza przejść zdołamy
        W ilu rzekach zanurzymy stopy
        Ile w nas zdumienia jeszcze
        ile złudzeń nie straconych
        światów ile nie odkrytych wokół

        zadajemy te pytania głosem ptasim
        niech prowadzą nas bez odpowiedzi nawet
        Niech się wznoszą, niech się wznoszą
        aż zabłysną tęczą
        do krainy łagodności bramą

        białych plam poszukiwacze
        wszędzie w sobie poza sobą
        odkrywamy kary niezwyczajne
        oto morza falowanie
        statek ze szkarłatnym żaglem
        oto splot płomienia życiodajny

        Niech zakwita, niech oczyszcza, niech kształt nada
        temu co w nas tkwi gdzieś na dnie samym
        niech się wznosi, niech się wznosi
        aż zabłyśnie tęczą
        do krainy łagodności bramą...

        /Wojciech Belon/
        • e.globtrotuar do kawitatora 26.01.06, 16:46
          partrz 3 posty wyzej
          • e.globtrotuar Brutalna prawda 29.01.06, 14:36
            Tak mi szkoda tego watku. Apeluje niniejszym do wszystkich brutali, zeby nie
            zaniedbywali sie w gloszeniu prawdy !
            • viles Re: Brutalna prawda 29.01.06, 15:53
              **Tak mi szkoda tego watku**
              Miło mi,że zajrzałaś tutaj e.glob.

              A mi jest szkoda lata...znasz tę piosenkę?
              • e.globtrotuar Re: Brutalna prawda 29.01.06, 16:50
                Znam, abo co ?
                Ty nie zagaduj spolegliwie, tylko polemizuj. A propos piosenek, ksiazek itp ,
                to nie wydaje Ci sie, ze nie mozna tesknic za czyms czego nie ma ? Mowa
                oczywiscie o "mitologii" wspomnianej przez Ciebie wczesniej, a nie o lecie :).
                • e.globtrotuar Re: Brutalna prawda 29.01.06, 17:08
                  wiecie co? Jak brałam przez wiele lat pigułki antykoncepcyjne to moje libido
                  spadło do zera. A brałam je od 18 roku życia, mimo ze współżycie rozpoczełąm 2
                  lata później. Nie wiedziałam, że seks moze być przyjemny, dla mnie był raczej
                  obowiązkiem małżeńskim. Po urodzeniu pierwszego dziecka nie brałam pigułek i co
                  się okazało? Że tkwi we mnie demon seksu!!!! Mój mąż nie chciał wierzyć, że to
                  ta sama dziewczyna -czyli ja :) - hehe. Ja sama dotąd jestem w szoku. Jesteśmy
                  razem prawie 11 lat, i powiem wam, ze seks z każdym rokiem staje się
                  fantastyczniejszy!!!! Może dlatego że dużo czytam na ten temat i ochoczo
                  wprowadzam nowinki do sypialni i nie tylko....., ech, żeby jeszcze mój mąż
                  czytał o tych wszystkich technikach to nie musiałabym go sama naprowadzać, ale
                  nie narzekam, ja nie mogę sie od niego oderwać.... no to tyle, pozdrawiam :)

                  Cytat z watku obok. I tak to jest z tym odechciewaniem sie po latach - hehe
                  • e.globtrotuar Re: Brutalna prawda 29.01.06, 17:46
                    Nie wydrukowal mi sie autor powyzszego wpisu ( zawsze cos z tym komputrem) :

                    "Re: Czytam i oczom nie wierze- Faceci co Wy robic
                    Autor: zuzaeb
                    Data: 29.01.06, 11:30"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka