Dodaj do ulubionych

Nie potrafię odejść

07.05.06, 07:14
Witam miło!
Jestem prawie 25 lat po ślubie nasze małżeństwo od początku nie było udanym.
Z mężem byłam ze względu na córkę cóż z latami nasz związek się coraz bardziej
wypalał do tego nigdy nie miliśmy żadnych wspólnych zainteresowań, rozmów nic ,
co by nas łączyło przeciwnie wszystkie dzieliło inne spojrzenie , poglądy.
Trwałam chyba w dziwnym śnie będąc z mężem? tak naprawdę nigdy go nie
kochałam.Co do sexu nie było dobrze , tak nie dobrze ,że mąż zraził mnie do
siebie swoją osobą mimo to , nadal próbowałam scalać nasze małżeństwo.
Na dzień dzisiejszy od pięciu lat jesteśmy prawie w sepracji -mieszkamy razem
lecz w osobnych pokojach ja jako żona wszystko robię co do mnie należy prócz
jednego nie dzielimy łoża małżeńskiego.
Tutaj winię męża za ten fakt dodam iż jestem osobą potrzebującą
do tej pory wytrzymywałam , jednak od pewnego czasu chodzą myśli w głowie,
aby poszukać dla siebie przyjaciela ( kochanek żle brzmi)
Nie mam zamiaru resztę życia spędzić w samotności , potrzebuję ciepła ,
bliskości.Jednak nie potrafię odejść od męża, ktoś zada pytanie dlaczego?
Może to przyzwyczajenie?napewno nie miłość.Wszystko się wypaliło pozostały
zgliszcza.Nie jestem jeszcze stara mam 43 lata , zadbana , komunikatywna,
lubię ludzi wychodzić na przeciw losowi.A moje małżeństwo pozwala mi jedynie
na wegetację , tego nie zniosę , chcę zmienić swoje życie.
Ktoś pomyśli dlaczego wyszłam za mąż skoro nie kochałam ?
To pytanie pozostawię bez odpowiedzi , tylko dlatego iż za dużo byłoby
pisania.Ktoś inny może pomyśleć , że krzywdzę męża ? nie prawda
Na to pytanie odpowiem iż , to mąż bardzo mnie skrzywdził zostawiając
pięć lat temu w bardzo ciężkiej chorobie ( Nowotwór) zwlaczyłam sama
raczka nawet dałam mężowi kilka szans cóż jak w przysłowu
"Dać paluszek chce całą rękę" nie potrafił docenić tego.
Dlatego postanowiłam definitywnie odłączyć się od męża.
Dziś łączy nas wyłącznie przysięga małżeńska nic po za tym ,żadnych miłych
wspomnień , jeśli już , to same złe .Jak odejść od człowieka z którym jestem
prawie ćwierć wieku ( z przerwami) mimo , to jeszcze jestem.
Obserwuj wątek
    • rdbms Re: Nie potrafię odejść 07.05.06, 07:31
      > tak naprawdę nigdy go nie kochałam.
      Rozumiem, że męża wygrałaś na loterii fantowej jako nagrodę pocieszenia.

      A wracając do Twojego pytania, daj ogłoszenie na schadzka.com, a potem to samo
      poleci.
      • doti103 Re: Nie potrafię odejść 07.05.06, 07:49
        myśle, ze kpiny sa tu zupełnie nie na miejscu
        takich zwiazków jest mnówstwo
        ale wiele kobiet za żadne skraby się do tego nie przyzna
        bo teraz sa już mądre, życie im wiele pokazało, uświadomiło
        i wstydzą się jak mogły tak głupio zmarnowac najlepsze lata
        ratuj sie dziewczyno przed marazmem
        koniecznie znajdż sobie przyjaciela
        • rdbms Re: Nie potrafię odejść 07.05.06, 08:09
          Przykro mi, ale jeżeli ktoś bierze ślub wiedząc że to nie jest ten/ta, to rodzi
          się pytanie po co w ogóle to robi?
          Moim zdaniem jest oszustwo popełnione z premedytacją.
          Małżeństwo to nie powszechana służba wojskowa i nie jest obowiązkowe.
          • woman-in-love Re: Nie potrafię odejść 07.05.06, 08:48
            Nie jest obowiązkowe, ale tak juz urządzono ten świat, ze marne są szanese
            uchowania się. Presja ekonomiczna itp. Jak odejść? Zwyczjnie. Podzielić
            mieszkanie (zamienić na dwa mniejsze) złozyć pozew o rozwód i adieu! Ile to
            roboty?
            • mimoza131 Re: Nie potrafię odejść 07.05.06, 17:59
              Wiesz woman czasem łatwo powiedzieć , gdybanie , gdybanie .
          • mimoza131 Re: Nie potrafię odejść 07.05.06, 17:58
            rdbms jeśli byłbyś młodą dziewczyną i pod presją rodziny musiałbyś wziąć ślub -
            jestem ciekawa z perspektywy lat jakie byłoby Twoje spojrzenie? o ile byłbyś z
            wziązku małżeńskim taki długi czas o to jest pytanie?????Nie mam zamiaru więcej
            Tobie odpowiadać dziecko drzemie w Tobie , tak pozostanie żegnam Cię.
        • mimoza131 Re: Nie potrafię odejść 07.05.06, 17:55
          doti zauważ iż dużo osób kpi na bardzo poważne tematy , widać iż nie dorośli do
          życia , a tak naprawdę nie dostali od życia kopa.Dlatego ich wypowiedzi są tak
          śmiesznie dziecinne.Dziękuję za komentarz i radę czas zmienić swoje życie
          pozdrawiam.
      • mimoza131 Re: Nie potrafię odejść 07.05.06, 17:53
        rbms wyjątkowy jesteś cyniczy widać u Ciebie gołym okiem solidarność plemników
        męskich , a także sexizm .Wiesz skorzystam z Twojej rady www.ogłoszenia.com.
        Choć sama potrafię bez Twojej pomocy.
    • killarney5 Re: Nie potrafię odejść 07.05.06, 09:40
      > Jak odejść od człowieka z którym jestem
      > prawie ćwierć wieku ( z przerwami) mimo , to jeszcze jestem

      Ja to zrobilam, Mimozo - choc nie bylo tak zle, jak u ciebie (byl seks, jakis
      kontakt, ale brakowalo prawdziwej bliskosci i porozumienia, za to byla
      dominacja i przemoc psycholigiczna, a czasem i fizyczna). Zrobilam to majac
      piec lat wiecej niz ty - i bylo to wspaniale. Nagle caly swiat stanal przede
      mna otworem, bo pozbylam sie duszacego mnie ciezaru, wyrwalam sie z wiezienia
      na wolnosc. Zmienilam calkowicie swoje zycie, mimo trojki dzieci, z ktorych
      tylko jedno osiagnelo wlasnie pelnoletnosc. I jak w Alchemiku Coelho zycie
      nagrodzilo mi wybor wlasciwej drogi - pod wszystkimi wzgledami. Zyje pelnia
      zycia, o jakiej kiedys tylko marzylam, ale bez nadziei spelnienia tych marzen -
      a gdyby moja historie po rozwodzie sfilmowano, nikt nie uwierzylby, ze cos
      takiego moze zdarzyc sie w prawdziwym zyciu... Wiec otworz drzwi swego
      wiezienia i wyjdz - swiat do nas nalezy, jesli tylko starczy nam odwagi, by go
      sobie wziac... Bo najgorsze sa te wiezienia, ktore stwarzamy sobie sami.
      • mimoza131 Re: Nie potrafię odejść 07.05.06, 18:05
        killarney brawo za podiętą decyzję.Wiesz w moim małżeństwie już nawet nie łączy
        nas córka od trzech lat wyszła z domu , jest zamężna ogólnie od dawna czuję się
        jak wolny ptak mimo to zawsze żal mi męża , jednak czy mąż kiedyś żałował mnie?
        w to wątpię , dla niego musiałam być zawsze silną osobowością.Każdy z nas ma
        jedno życie czasem warto skorzystać zaczać żyć na nowo niż wegetować w chorym
        związku z myslami kłębiącymi się w głowie.Czas przestać żałować męża muszę
        pomyśleć o sobie egoizm tu jest wręcz wskazany.Pozdrawiam ,życzę wszystkiego
        dobrego.
    • mikoway1 Re: Nie potrafię odejść 08.05.06, 00:43
      Widze ze masz duzy dylemat ktory sadze wymaga duzo sily z twojej strony aby
      zostal rozwiazany.Z jednej masz corke ktora nie wiem czy mieszka z wami z
      drugiej ten chlod miedzy wami.Wydaje mi sie ze u Ciebie bierze gore
      przyzwyczajenie i moze lek przed zmiana?Nie wiem nie chce ani przypuszczac ani
      tym bardziej oceniac ale sadze ze jesli nic nie czujecie do siebie jestescie
      tylko z obawiazku to nie wazna jest przysiega ani to ze jestes tyle lat po
      slubie.Wydaje mi sie ze najlepiej bedzie jak sie rozejdziecie choc wiem ze to
      bedzie trudne ale sadze ze po wszystkim byloby ci(wam)lzej nawet bedac sama bys
      nabrala checi do zycia energii do dzialania jestes mloda osoba moze kogos
      spotkasz ,ale nawet bycie samej przez jakis czas jest lepsze niz meczenie sie z
      kims kto jest obcy dla Ciebie .Powodzenia w swoich dazeniach pozdrawiam
      • mimoza131 Re: Nie potrafię odejść 08.05.06, 02:40
        mikoway problem owszem jest , jednak odrobina chęci i zostanie rozwiązany.Nie
        boję się zmian.Córka od 3 lat nie mieszka za nami właściwie od dawna jestem
        sama.Pozdrawiam
        • olenka7958 Re: Nie potrafię odejść 08.05.06, 11:54
          Witam, nie wiem czy mam prawo radzic cos kobiecie starszej ode mnie, napewno
          zyciowo madrzejszej i bardziej doswiadczonej, ale skoro piszesz na forum, to
          chcialabym dodac Ci troche otuchy. Mimo, ze urodzilam sie znaczni pozniej, to
          wiem z opowiesci mamy, ze jeszcze te 25 lat temu byly zupelnie inne czasy, i
          bylo tez inne wychowanie. Kobieta musiala wyjsc zamaz, bo
          przeciez "staropanienstwo" wytykalo sie palcami:( No coz, bylas mloda,
          dokonalas zlego wyboru, lub po drodze cos przeoczyliscie (on czy ty, a moze
          razem). Ale, jak mowi moja mama, po 40 zycie dopiero sie zaczyna i naprawde
          warto zaczac od nowa:) Nalezy ci sie z zycia cos wiecej, niz prowadzenie
          gospodarstwa dla mze, ktory, po uplywie tylu lat razem, napewno jest ci bliski,
          ale nie w tym stopniu w jakim powinien byc maz. Nie patrz na corke, jako
          kobieta, ona ciebie zrozumie, przynajmniej, jabym mame zrozumiala. Ukladaj
          sobie zycie na nowo, bo przeciez nadal jestes mloda kobieta, maz tez sobie
          poradzi, nie musis byc dla niego matka. Wiem, ze sprawa nie jest prosta, ciezko
          jest wszystko rozerwac, ale czy warto tkwic i wegetowac?
          Bede trzymala za ciebie kciuki. Powodzenia.
          • mimoza131 Re: Nie potrafię odejść 11.05.06, 03:11
            Witaj miło Ola owszem jak każdy masz prawo wymienić swój pogląd.Co do wyboru -
            cóż nie każdy ma to szczęscie.Dziękuję za miłe słowa pozdrawiam.
        • mikoway1 Re: Nie potrafię odejść 10.05.06, 11:08
          dzieki za pozdrowienia jesli masz checi to zycze powodzenia mam nadzieje ze
          ulozysz sobie zycie tak jak pragniesz.Ja tez chce sobie ulozyc na nowo i jakos
          sobie radze choc wiele raf przede mna, ale juz nie stoje na mieliznie.pa
          • mimoza131 Re: Nie potrafię odejść 11.05.06, 03:13
            Witaj pozdrowienie moje zawsze są szczere.Przyznam chciałabym ułożyć sobie życie
            choć dziwnie idzie mi po gruzie?Życzę powodzenia , oraz pokonania mielizny pa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka