magdalenka01
16.05.06, 13:11
fakty - jesteśmy po 30-ce, oboje z przeszłością, mamy dzieci z pierwszych
małżeństw, mieszkamy z moim potomstwem sztuk 1, druga sztuka dojeżdża.
Dzieciaki to już w zasadzie młodsza młodzież, pozbyć się ich można
najwcześniej około 23:00. Ja od dłuższego już czasu pracuję dużo, chyba za
dużo, chwilowo nie bardzo widzę możliwość zmiany sytuacji. Mój mężczyzna ma
przerwę od pracy od kilku miesięcy, rozkręca swój biznes. Ja -
niskociśnieniowiec, bóle głowy, ogólna senność, jadę na witaminach, kawie i
red bullu i staram się trzymać. On - wysokie ciśnienie, wystarczy mu
przekimać się 5 godzin na dobę, zajęć w ciągu dnia nie za wiele więc energia
go rozpiera.
No i tu jest klapa - o 23.00 to ja jestem normalnie dętka, zaczęłam pić kawę
o 20.00 - nic nie daje, wspomagacze i napoje energetyzujące - nic nie dają,
raz na kilkanaście dni jak się zaprę to figlujemy po nocy, a potem chodzę
nieprzytomna przez kolejne 3 dni... poza tym trzeba kombinować jak
dzieciarnia wyjdzie z domu co nie zdarza się często:(( 14-latków nie da się
po prostu wysłać do babci...
kocham mojego faceta, pragnę go ogromnie mocno, mówię mu o tym - ale nie
nadaję się do niczego w okolicach północy:((
jakiś czas temu zaczęły się jazdy, i tak to trwa do dziś. Rozmawiamy, owszem,
ale rozmowa polega na tym, że on ma pretensje że mnie i dzisiaj już się oczy
zamykają,
cholera, przecież moje przypadłości ciśnieniowe to nie moja wina tak jak nie
moją winą jest że mam oczy szare a nie brązowe...
co robić?!? on już nie chce słuchać, i w sumie to ja mu się nie dziwię:(