Dodaj do ulubionych

mam ochotę, ale nie w środku nocy!!!

16.05.06, 13:11
fakty - jesteśmy po 30-ce, oboje z przeszłością, mamy dzieci z pierwszych
małżeństw, mieszkamy z moim potomstwem sztuk 1, druga sztuka dojeżdża.
Dzieciaki to już w zasadzie młodsza młodzież, pozbyć się ich można
najwcześniej około 23:00. Ja od dłuższego już czasu pracuję dużo, chyba za
dużo, chwilowo nie bardzo widzę możliwość zmiany sytuacji. Mój mężczyzna ma
przerwę od pracy od kilku miesięcy, rozkręca swój biznes. Ja -
niskociśnieniowiec, bóle głowy, ogólna senność, jadę na witaminach, kawie i
red bullu i staram się trzymać. On - wysokie ciśnienie, wystarczy mu
przekimać się 5 godzin na dobę, zajęć w ciągu dnia nie za wiele więc energia
go rozpiera.
No i tu jest klapa - o 23.00 to ja jestem normalnie dętka, zaczęłam pić kawę
o 20.00 - nic nie daje, wspomagacze i napoje energetyzujące - nic nie dają,
raz na kilkanaście dni jak się zaprę to figlujemy po nocy, a potem chodzę
nieprzytomna przez kolejne 3 dni... poza tym trzeba kombinować jak
dzieciarnia wyjdzie z domu co nie zdarza się często:(( 14-latków nie da się
po prostu wysłać do babci...
kocham mojego faceta, pragnę go ogromnie mocno, mówię mu o tym - ale nie
nadaję się do niczego w okolicach północy:((
jakiś czas temu zaczęły się jazdy, i tak to trwa do dziś. Rozmawiamy, owszem,
ale rozmowa polega na tym, że on ma pretensje że mnie i dzisiaj już się oczy
zamykają,
cholera, przecież moje przypadłości ciśnieniowe to nie moja wina tak jak nie
moją winą jest że mam oczy szare a nie brązowe...
co robić?!? on już nie chce słuchać, i w sumie to ja mu się nie dziwię:(
Obserwuj wątek
    • ben-oni Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 16.05.06, 13:30
      A z samego rana, zaraz po przebudzeniu próbowałaś? Ręczę ci, że żaden facet nie
      przepuści okazji porannego stosunku, tak na "Dzień dobry".
      • magdalenka01 Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 16.05.06, 13:36
        ben-oni napisał:

        > A z samego rana, zaraz po przebudzeniu próbowałaś? Ręczę ci, że żaden facet
        nie
        >
        > przepuści okazji porannego stosunku, tak na "Dzień dobry".

        bardzo rzadko to wychodzi - on kładzie się później, ok. 1 w nocy, ewentualnie
        zasypia na kanapie, a wstaje pierwszy - jakoś po 6...
        czyli w zasadzie zasypiam sama i budzę się sama - więc ja nie wiem jak ten seks
        ma wyjść:((
        • woman-in-love Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 16.05.06, 19:13
          Dla chcącego nie ma nic trudnego, grymasicie, kochanieńcy.
          • katy.8 Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 00:35
            Skoro Twoj mężczyzna budzi sie o szóstej a Ty np masz nastawiony budzik na
            siódma to może spróbujecie kochać się o szóstej trzydzieści? Możesz nie wstawać
            z łóżka, pieszczoty będą senne,ale podniecające.
            Inna opcja-kładź się spać o 22,nastawiaj zegarek na pierwszą w nocy-Twój
            mężczyzna jeszcze nie śpi a Ty po trzech godzinach snu juz troszkę wypoczniesz.
            Ostatnia opcja,może troche kosztowna,ale powinna zadziałać : czternastoletnie
            dzieciaki można wysłać do kina lub do kafejki internetowej. Oni się bawią i Wy
            się bawicie :)
            • rabena Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 11:16
              Tylko nie do kafejki internetowej!!! przestrzegam w pozbywaniu się dzieciarni w
              ten sposób, sama teraz mam problem jak odzwyczaić syna od kompa (bo nam nie
              przeszkadzał jak siedział w pokoju), a problem mam podobny jak autorka wątku
              (tak jakbym ja to pisała, oprócz pracy bo mam mniej absorbującą i ja mam
              dziecko z 1 małżeństwa), ale za to mój facet pracuje na zmiany (nocki też), a
              ja jestem niskociśnieniowiec i też jestem dętka w nocy, najbardziej mam ochotę
              na sex w określonych godzinach tj 17 - 19 i to nie mój wymysł, więc W-i-l to
              nie chodzi o brak "chcenia" i zaangażowania, nie wszystko da się tak prosto
              wytłumaczyć
              • woman-in-love Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 11:25
                Życie jest proste. Wyszukiwanie pretekstów i wymówek to gra o dominację. Skoro
                nie chce wam sie kochać - zawsze znajdzie się wymówka. Po co te gierki?
                • rabena Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 11:32
                  Jakie gierki ??!! to nie o dominację chodzi a o zgranie pewnych aspektów życia
                  i nowych sytuacji, pewie że sex się udaje ale nie tak często jakbyśmy chcieli,
                  jesteśmy razem rok więc nawet nie wchodzi w grę znudzenie,
                  TO życie właśnie komplikuje proste sprawy pani W-i-l
                  • woman-in-love Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 11:33
                    Więc bawcie się dalej w kotka i myszkę, skoro lubicie.
                • ak70 Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 11:34
                  Upraszczasz! Zero zrozumienia tematu...
                  Ale niektórzy maja dobrze, że wszystko jest dla nich takie proste...
                  pozazdrościc!
                  • woman-in-love Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 11:39
                    upraszczam? To uwazaj, żeby twoje "gry i zabawy: Cie nie uprosciły. Masz
                    chłopa, to go szanuj i znajdż sposób na dobry i udany seks, a potem nie
                    zapomnij pochwalic męża. Chcesz zabawy w ciuciubabkę? Twoja wola.
                    • juli_anna1 Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 11:51
                      Czytam Twoje wypowiedzi, woman-in-love, i nie rozumiem tego "jadu", który z
                      nich płynie. Może wynika to z tego, że nie masz problemów... A jeśli je masz,
                      to dziwi mnie brak zrozumienia innych.
                • necia100 Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 11:34
                  Hej Magdalenka ! coś kręcicisz i szukasz wymówek dla siebie : ).Ja też nie
                  lubię nocnego seksu,bo podobnie jak i Ty jestem koszmarnie zmęczona po całym
                  dniu i zazwyczaj nasz nocny seks wyglada tak ,ze zanim ja się obudzę to o on
                  dawno skończy :DDDD.Wiec co to za seks ?
                  Ale uważam,że seksić się nie trzeba koniecznie i tylko w nocy i...hmm.... nie
                  tylko w domowych pieleszach.....Macie cały dzień,przecież? Moze wypad do
                  jakiegoś hotelu albo na łono natury- Twój mąż napewno byłby zadowolony ! I nie
                  tłumacz sie pracą! W końcu nie ona najważniejsza....Możesz sobie zrobić 2h
                  wolnego i wykorzystać czas w którym np. dzieciaki są w szkole.A mąż też nie ma
                  za dużo roboty ,jak sama wspominałaś : )Niech przygotuje dla Ciebie kąpiel i
                  czeka ....
                  • rabena Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 11:57
                    Szkoła przerabiana (strach bo dziecko wcześniej wróci jak brak jakiś lekcji),
                    na hotel nie ma kasy bo wiecznie na coś trzeba pieniędzy, łono natury tak
                    raczej się zacznie bo rowerujemy, ale też ludzi wszedzie pełno i komarów ;) ale
                    co tam da się radę czasem, myślę że Magda nie ustaje w wymyślaniu jak by tu...
                    a krytyka to nie jest to pewnie czego oczekuje w tym wątku, a Woman ostro trwa
                    przy swoim zamiast spojrzeć obiektywnie
                    • necia100 Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 12:06
                      rabena napisała:

                      > ".... a Woman ostro trwa
                      > przy swoim zamiast spojrzeć obiektywnie..."
                      Rabena to Ty jeszcze W-I-L nie znasz? Ona tak zawsze jadem sączy ;) .Pewnie
                      zaraz i nasze wpisy usunie...Normalka.
                      A co do Madzi to niech myśli...w końcu dla chcącego nic trudnego ...ponoć : )
                    • ben-oni Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 12:25
                      Szkoła przerabiana (strach bo dziecko wcześniej wróci jak brak jakiś lekcji),

                      Ale to już brzmi jak jakas wymówka. jesli Ty tak do tego podchodzisz to nawet w
                      nocy nie masz pewnosci, że dzieciak nie wejdzie do sypialni bo ma problem z
                      zadaniem z matematyki i nie może zasnąć,
                      Wczesniej wróci ze szkoły. I co z tego? Nastoletnie dziecko chyba sie
                      orientuje, że wy TO czasem robicie. A przecież nie odbywacie stosunków na
                      chodniczku w przedpokoju, więc (za przeproszeniem) gołego tyłka taty między
                      udami mamy nie zobaczy zanim zdążycie się czymś przykryć i oznajmić
                      dzieciakowi, że trochę wam przeszkadza.
                      Trochę cie nie rozumiem, bo widzisz, gdy ja chcę się pobawić ze swoją kobietą
                      wystarczy nam 20 minut wspólnej kąpieli gdy dziecko odrabia lekcje w swoim
                      pokoju.
                      • rabena Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 12:35
                        Między wie a zobaczy jest duża róznica, jak wspominałam 20-minutówki nie
                        wchodzą w grę przy obecności dziecka w domu bo mój partner nie jest jego ojcem,
                        więc nie są na etapie wielkiej przyjaźni i chyba zrozumiałe że partner się
                        krępuje w takich sytuacjach a ja denerwuję, więc nic i tak nie wyjdzie z tego,
                        pogratulować ben-oni fantazji i kobiety oraz zdyscyplinowanego dzieckam, myślę
                        że z czasem się to ułoży a na razie jest duży problem, a krew nie woda...
                        • ben-oni Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 14:11
                          Na moją żonę narzekać nie mogę i na jej fantazję też. Najlepszy nasz "wyczyn"
                          to szybki seks w kuchni podczas gdy córka poszła wynieść śmieci. Było naprawdę
                          ekscytująco. A dzieci to już musisz wyedukować sobie sama.
                          • magdalenka01 Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 15:21
                            ben-oni napisał:

                            > Na moją żonę narzekać nie mogę i na jej fantazję też. Najlepszy nasz "wyczyn"
                            > to szybki seks w kuchni podczas gdy córka poszła wynieść śmieci. Było
                            naprawdę
                            > ekscytująco. A dzieci to już musisz wyedukować sobie sama.

                            ben-oni, fantazji mnie też chyba raczej nie brakuje, ostatnio na działce u
                            rodziców wykorzystaliśmy stół stojący przy oknie w kuchni, korzystając ze
                            spaceru po lesie reszty działkowiczów, przy czym istotne było, aby non stop
                            gapić się w to okno czy nie wracają:) nie chodzi więc o brak fantazji ani o
                            brak chęci!
                            problem z dziećmi to też nie jest do końca kwestia wyedukowania. młodsza
                            młodzież jest w bardzo trudnym wieku, jeżeli chodzi o ich własną seksualność -
                            jest to dla nich temat na razie bardzo trudny i wrażliwy, więc o ile np. kilka
                            lat temu można było kąpać się z dzieckiem w jednej wannie, o tyle w wieku lat
                            12-14 takie coś odpada, dzieciaki zdecydowanie wolałaby żeby nie oglądać ich
                            np. w bieliźnie i nas też oglądać nie chcą. Rozumiem, że to jest przejściowe,
                            bo sama tak miałam, natomiast musimy bardzo się pilnować. Tłumaczenie dzieciom
                            w tym wieku, nawet delikatne i lekko dowcipne, że chwilowo troszkę nam
                            przeszkadzają, po prostu nie wchodzi w grę.
                        • magdalenka01 Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 15:23
                          rabena napisała:

                          > Między wie a zobaczy jest duża róznica, jak wspominałam 20-minutówki nie
                          > wchodzą w grę przy obecności dziecka w domu bo mój partner nie jest jego
                          ojcem,
                          >
                          > więc nie są na etapie wielkiej przyjaźni i chyba zrozumiałe że partner się
                          > krępuje w takich sytuacjach a ja denerwuję, więc nic i tak nie wyjdzie z
                          tego,

                          dokładnie, zgadzam się, choć u nas jest już chyba etap przyjaźni i totalnej
                          akceptacji, ale mimo wszystko....

                          > pogratulować ben-oni fantazji i kobiety oraz zdyscyplinowanego dzieckam,
                          myślę
                          > że z czasem się to ułoży a na razie jest duży problem, a krew nie woda...
                          >
                          i tu też się zgadzam:)
                          • rabena Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 17:27
                            no to wypada nam wzajem sobie życzyć póki co wspaniałej pogody latem ;)
                            magdalenko
                            • ben-oni Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 17:41
                              Co tak pesymistycznie?
                              Wypada życzyć sobie nawzajem wspaniałej pogody latem ale i wielu wykorzystanych
                              okazji na przyjemny seks. Czyż nie?
                  • amelika14 Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 21:34
                    juz widze, jak leci i szykuje zonie kapiel, ktora nie ma od jakiegos czasu
                    ochoty seks!!! przeciez ONA powinna miec zawsze ochote i byc gotowa i zwarta,
                    kiedy ON tylko zapragnie!!!
                    • ben-oni Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 19.05.06, 11:38
                      Dlaczego wy robicie z seksu jakąś kampanię wrześniową, dobrze zaplanowaną i
                      precyzyjnie przeprowadzoną?
                      Akurat w tym wypadku było tak, że żona przygotowała sobie kąpiel a widząc, że
                      córka spokojnie i zapamiętale odrabia lekcje zapytała czy nie mam ochoty na
                      wspólną kapiel. A, że na wspólną kapiel z zoną mam zawsze ochotę to nie
                      omieszkałem skorzystać z okazji. Z OKAZJI, bo życie seksualne polega na
                      wykorzystywaniu właśnie takich okazji.
                      • magdalenka01 Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 21.05.06, 12:36
                        ben-oni napisał:

                        > Dlaczego wy robicie z seksu jakąś kampanię wrześniową, dobrze zaplanowaną i
                        > precyzyjnie przeprowadzoną?
                        > Akurat w tym wypadku było tak, że żona przygotowała sobie kąpiel a widząc, że
                        > córka spokojnie i zapamiętale odrabia lekcje zapytała czy nie mam ochoty na
                        > wspólną kapiel. A, że na wspólną kapiel z zoną mam zawsze ochotę to nie
                        > omieszkałem skorzystać z okazji. Z OKAZJI, bo życie seksualne polega na
                        > wykorzystywaniu właśnie takich okazji.

                        i w zupełności się zgadzam - a w moim życiu okazji jest mało, i w tym mój
                        problem a nie w braku chęci! a poza tym wannę mamy za małą :))
                        • ben-oni Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 21.05.06, 18:06
                          Mała wanna pobudza do wymyślania szczególnie ciekawych pozycji.:-)
                          Jeszcze w akademiku robiliśmy prawdziwe cuda pod prysznicem oddzielonym od
                          łazienki ogólnodostępnej li tylko zasłonką...
                          Życzę powodzenia i wielu OKAZJI.
                • remax2 Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 12:06
                  "Zycie jest proste."

                  Gratuluje !!! Jak dla mnie to w konkursie na najbardziej kuriozalną wypowiedż
                  na tym forum zdecydowanie prowadzisz ;)
                • magdalenka01 Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 15:21
                  woman-in-love napisała:

                  > Życie jest proste. Wyszukiwanie pretekstów i wymówek to gra o dominację.
                  Skoro
                  > nie chce wam sie kochać - zawsze znajdzie się wymówka. Po co te gierki?

                  a gdzie wyczytałaś, że nam się nie chce?!
                  • woman-in-love Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 17:40
                    w Twoim poscie wyczytalam
                    • woman-in-love Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 17:53
                      Jesli chcecie moje posty odbierac jako jadowite, to ja nic na to nie poradzę.
                      Jeśli jednak macie trochę isnstynktu samozachowawczego, to postaracie sie
                      zrozumiec, że mąz może i da sobie wytłumaczyć te "przeciwności", na poziomie
                      umysłu pojmie i przyjmie. Niestety, jego fallus tego nie zrozumie i bedzie
                      doagał sie swego. Koniec, kropka. Wybór należy do was, drogie.
                      • your_and Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 18:14
                        woman-in-love napisała:
                        > Niestety, jego fallus tego nie zrozumie i bedzie
                        > doagał sie swego. Koniec, kropka. Wybór należy do was, drogie.

                        Podoba się :-)
                        Idea tłumaczenia fallusowi.

                        Przecież facet maszyna nieskomplikowana. Nie podoba sie o pólnocy, to trzeba
                        zakrecić sie o innej porze. Dużo nie trzeba, wygonić dzieciaki z domu, wskoczyć
                        w seksi bieliznę, i zawiesic na chwile żale, zgryźliwość, narzekania i miło
                        pomruczeć i żaden nie bedzie marudził że nie w porę (no chyba że właśnie
                        rozpoczął się mecz). No chyba że nie chce się, duma i te sprawy...
                        • woman-in-love Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 18:19
                          wstyd mi czasem za kobiety, które nie rozumieja, ze dawanie mężowi dobrego
                          seksu po prostu jest w ich interesie. One wolą manipulowac i marudzić
                          wyszukujac coraz nowe przeszkody. A potem wściekaja sie jak necia for examle.
                          • szater Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 19:29
                            Wstyd to to że ktokolwiek może sprowadzać kobiety do takiej roli jak Ty. To
                            również sprowadza mężczyzn tylko do roli falusa, a nie myślącej istoty. Zgadzam
                            si, że jest bardzo fajnie i dobrze dla wszystkich kobiet i mężczyzn, którzy
                            lubią "to" robić, i idealnie zawsze wszystkim się jednakowo chce i podoba.
                            Problem jest wtedy gdy są różnice, i o takich tutaj dyskutujemy. A tego typu
                            różnice są bardzo częste:( niestety.
                            Bo cały bajer polega o tym że mężczyźni kochają się dla relaksu a kobiety
                            wtedy gdy są zrelaksowane i wypoczęte.
                            • rabena Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 20:13
                              szater napisała:

                              > Bo cały bajer polega o tym że mężczyźni kochają się dla relaksu a kobiety
                              > wtedy gdy są zrelaksowane i wypoczęte.

                              tyż prowda, trzeba to zapisać,
                              ale ale W oman a czemu ja mam służyć mężczyźnie swoim czasem kroczem za
                              przeproszeniem a nie odwrotnie?? gdzie to jest zapisane, że to ja kobieta mam
                              się zmuszać kiedy nie chcę lub nie dążyć do kompromisu bo mu akurat fallus
                              stoi, nooo przepraszam bo czegos tu nie bardzo rozumiem, jestem z jednym
                              facetem z jego humorami i wadami i on tez ze mna, jak dany osobnik chce kiedy
                              on chce niech zyje wolno i biega za panienkami o roznych porach
                              • katechina Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 21:32
                                Nie chodzi o to żeby być gotową na seks w każdej godzinie czy minucie,ani
                                "służyć kroczem" :),ale o to ,ze często kobieta znajduje czas na
                                pranie,zmywanie,odrabianie z dzieckiem lekcji,rozmawianie przez
                                telefon,ogladanie tv,odkurzanie,plotkowanie i inne.Robi to bo "musi",a po tym
                                wszystkim jest tak zmęczona,ze dla swojego faceta czasu i chęci jej brak.

                                Dalszy ciąg scenariusza znany większości tutaj obecnych.

                              • killarney5 Dlaczego służyć? 18.05.06, 21:49
                                > ale ale W oman a czemu ja mam służyć mężczyźnie swoim czasem kroczem za
                                > przeproszeniem a nie odwrotnie?? gdzie to jest zapisane, że to ja kobieta mam
                                > się zmuszać kiedy nie chcę lub nie dążyć do kompromisu bo mu akurat fallus
                                > stoi,

                                No po prostu pieknie to napisałaś, Raben. No właśnie - dlaczego? Bo go kochasz,
                                więc chcesz, by był szczęśliwy; bo miłość oznacza radość dawania? Co
                                za "idotyzm", prawda?

                                Krótko mówiąc - uważam, że u podstaw większości problemów z brakiem seksu leży
                                po prostu brak prawdziwej miłości po jednej lub obu stronach. Choć wiele
                                skarżących się tu osób deklaruje miłośc swoją lub patnera, podjerzewam, że
                                jest to zwykle niechęć do przyznania sie do prawdy. Jak bowiem można naprawdę
                                kochać kogoś nie kochając jego ciała i odmawiając mu prawdziwej bliskości? I na
                                odwrót, jak długo można kochać kogoś, kto wciąż nas odrzuca i ignoruje nasze
                                pożądanie czy pragnienie czułości? Ale przyznanie się do braku miłości do
                                przyznanie się do całkowitej klęski. Więc lepiej mówić, że to "tylko" brak
                                seksu - a w naszej polskiej kulturze seks to przecież nadal coś gorszego i
                                mniej ważnego od "podniosłej", czysto duchowej miłości - a wszystko inne jest
                                wspaniałe...

                                > nooo przepraszam bo czegos tu nie bardzo rozumiem, jestem z jednym
                                > facetem z jego humorami i wadami i on tez ze mna, jak dany osobnik chce kiedy
                                > on chce niech zyje wolno i biega za panienkami o roznych porach

                                No i prędzej czy później będzie biegał przy takim podejściu partnerki...

                                Dla jasności: uważam oczywiście, że zasada "służenia" (wybór tego terminu jest
                                bardzo znaczący)obowiązuje w obie strony - tylko mężczyźni moga miec
                                czasem "problemy techniczne", których kobiety raczej nie mają. Choć i wtedy
                                moga oczywiście zdziałać, co trzeba, w troche inny sposób.
                          • amelika14 Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 21:39
                            a moze w ogole nie chodzi o dawanie dobrego seksu, tylko o odczuwanie z tego
                            przyjemnosci dla samej siebie. Czy najwazniejsze wobec tego, to wlozyc i wyjac?
                            Czy o to chodzi kobietom? To one nie czuja, nie chca, nie pragna?.... Jak
                            to "zadowolic" faceta, bo mu sie "chce"?! Chore!
                            • your_and Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 19.05.06, 07:58
                              > Czy o to chodzi kobietom? To one nie czuja, nie chca, nie pragna?.... Jak
                              > to "zadowolic" faceta, bo mu sie "chce"?! Chore!

                              No włąśnie. Ale co zrobić jak tym żonom brak seksu nie przeszkadza i wymyślają
                              tys. powodów a ich mężom owszem przeszkadza.
                          • necia100 Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 19.05.06, 11:48
                            woman-in-love napisała:

                            > wstyd mi czasem za kobiety, które nie rozumieja, ze dawanie mężowi dobrego
                            > seksu po prostu jest w ich interesie. One wolą manipulowac i marudzić
                            > wyszukujac coraz nowe przeszkody. A potem wściekaja sie jak necia for examle.

                            Women oszczędz sobie ten jad chociaż raz...Tym bardziej ,że chyba nicki Ci sie
                            pomieszały z faktami...problemów to mam pełno,ale akurat nie z seksem,wiec nie
                            wiem skąd to Twoje nawiązanie?
                      • amelika14 Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 21:36
                        to straszne, ze faceci nie potrafia myslec mozgiem, tylko swoim penisem. To po
                        co im glowy?!!! A podobno sa tacy niepodwazalnie madrzy.... ciekawe kiedy?
    • sutra Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 18.05.06, 18:29
      magdalenka01 napisała:

      > cholera, przecież moje przypadłości ciśnieniowe to nie moja wina tak jak nie
      > moją winą jest że mam oczy szare a nie brązowe...
      > co robić?!? on już nie chce słuchać, i w sumie to ja mu się nie dziwię:(

      To nie twoja wina, a on powinien raz na zawsze zrozumieć, jaki jest twój rytm
      dnia. Nie jest to rzeczywiście takie proste, ja mojemu też tłumaczyłam bardzo
      długo i na różne sposoby, czesem dramatyczne. Na szczęście nasze dziecko jest
      dopiero na początku szkoły i możemy je położyć o 9. O 10 jeszcze się do czegoś
      nadaję, tylko jemu się wtedy nie chce klaść, a ma ochotę o 12-1. Teraz już wie,
      że jak nie chce o 10, to ja nie chcę o 12 i już. W dodatku to ja w domu więcej
      zarabiam, więc muszę w pracy funkcjonować i nie ma gadania. Chyba że chce
      przejść na zasiłek socjalny. Też mam niskie ciśnienie, potrzebuję zdecydowanie
      więcej snu niż 6 godzin - a gwałcenie organizmu w tej kwestii kończy się lukami
      w pamięci i bełkotaniem oraz myślami samobójczymi - na co sobie ani w pracy,
      ani poza pracą nie mogę i nie chcę pozwolić.
      Musicie znaleźć sobie inne godziny na seks... A przynajmniej spróbować...
    • misssaigon Re: rabena czy magdalenka? 19.05.06, 08:03
      ciekawe czemu uwazasz ze czytelnicy na forum lepiej uloża ci grafik codzinnych
      zajec tak abys jeszcze miala czas na seks ze swoim mezczyzna??? jesli ci na nim
      zalezy i cchesz utrzymac ten zwiazek to staniesz na glowie i cos
      wymyslisz...zamaist wymyslania kolejnych wymowek..moze na poczatek wez krotki
      urlop tylko dla was obydwojga i odrobcie zaleglosci przy okazji wspolnie
      omawiajac problem i szukajac jego rozwiazania...

      ....mysl pozytywnie przede wszystkim.
      • rabena Re: rabena czy magdalenka? 19.05.06, 09:58
        misssaigon napisała:
        moze na poczatek wez krotki
        > urlop tylko dla was obydwojga i odrobcie zaleglosci
        właśnie jest brany pod uwagę,
        odpisałam na wątek magdalenki żeby nie poczuła się sama w tym wszystkim, ze są
        pary które przeżywają podobnie a jednak się kochają i sa ze sobą, a własnie tu
        na forum co poniektórzy usiłują mnie przekonać, ze tak naprawdę nie kocham itp,
        ze to tylko wymówki, a to totalna bzdura, bzdurą jest też to, że tu piszę po to
        żeby oczekiwać grafików od innych czy układania mojego życia a ja będę sie do
        tego stosować, po prostu co poniektórych ton wypowiedzi (niedokładnie
        precyzyjnych), skrajne upraszczanie, wręcz uprzedmiotowienie, mnie bulwersuje,
        jeśli chcecie coś radzić, nie znając prawdziwej przyczyny, to lepiej nic nie
        pisać
      • magdalenka01 Re: rabena czy magdalenka? 21.05.06, 12:33
        misssaigon napisała:

        > ciekawe czemu uwazasz ze czytelnicy na forum lepiej uloża ci grafik
        codzinnych
        > zajec tak abys jeszcze miala czas na seks ze swoim mezczyzna??? jesli ci na
        nim
        >
        > zalezy i cchesz utrzymac ten zwiazek to staniesz na glowie i cos
        > wymyslisz...zamaist wymyslania kolejnych wymowek..moze na poczatek wez krotki
        > urlop tylko dla was obydwojga i odrobcie zaleglosci przy okazji wspolnie
        > omawiajac problem i szukajac jego rozwiazania...
        >
        > ....mysl pozytywnie przede wszystkim.

        Nie uważam, że ktokolwiek ułoży mi grafik, i nie wymyślam wymówek.
        Właśnie myślę pozytywnie, i stąd próba dowiedzenia się na forum, czy inni też
        mają takie problemy i jak sobie z nimi radzą. Może ktoś ma jakiś fajny pomysł,
        na który ja nie wpadłam. Taki był cel założenia wątku.
        Urlop - pewnie, że tak, zamierzam wziąć, z tym że na urlop to można iść raz na
        parę miesięcy, a ja szukam sposobu na ułożenie spraw między nami na stałe, a
        nie dwa razy w roku.

        • killarney5 Szukanie rozwiązania czy wymówek? 21.05.06, 13:22
          > Nie uważam, że ktokolwiek ułoży mi grafik, i nie wymyślam wymówek.
          > Urlop - pewnie, że tak, zamierzam wziąć, z tym że na urlop to można iść raz
          na
          > parę miesięcy, a ja szukam sposobu na ułożenie spraw między nami na stałe, a
          > nie dwa razy w roku.
          >
          A mnie to, co piszesz, przypomina moją często powtarzaną radę do własnych
          dzieci: jak chcesz coś zrobić, to nie szukaj ciągle nowych argumentów,
          dlaczego "nie da się" tego zrobić, tylko sposobów na to, by to zrobić.
          Dokładnie to dotyczy ciebie: na każdą radę, jak rozwiązać problem, znajdujesz
          kontrargument. Był kiedyś list z cała listą rozwiązań - ale jakimś sposobem
          zaraz zniknął, a ty nie dałaś na niego żadnej odpowiedzi. Więc może teraz ja
          spróbuję:

          1. W sobotę chyba nie ma problemu - możesz się wyspać, ile chcesz, a w
          niedzielę nie idziesz rano do pracy - więc raz w tygodniu powinien byc "jak w
          banku".

          2. W domu mieszka na stałe tylko jedno nastoletnie dziecko - czy nie ma ono
          żadnych zajęć poza domem (języki, basen sport), nie ma kolegów, których
          odwiedza lub chodzi z nimi na lody czy do kina, nie jeździ na rowerze? Takich
          nastolatków jest chyba mało...

          3. Jeśli nawet tak jest, to pozostaje sposób tak oczywisty, że pomijanie go
          wskazuje na szukanie wymówek, a nie sposobów rozwiązania problemu: po przyjściu
          z pracy można się powiedziec dziecku, że mama musi odpocząc, położyć sie w
          sypialni na godzinę-dwie, nastawiając budzik - i wstać z zupełnie nowym zapasem
          sił.

          Teraz czekam na argumenty, dlaczego to niemożliwe - bo jakoś mi się dziwnie
          wydaje, że żadne rady nie są Ci naprawe potrzebne, a szukasz tylko
          usprawiedliwienia i poparcia przez ogół dla Twojej praktyki unikania seksu.
          • woman-in-love Killarney szkoda słów 21.05.06, 13:27
            czy nie widzisz, ze to gra znana psychologom jako TAK, ALE....To bardzo
            perfidna gra. Manipulacja, zeby trzymać partnera przy ziemi. Niech się stara i
            wyszukuje rozwiązania, a ja udowodnię, ze tak, ale......Dalrzy ciąg mozna
            przeczytać w wątku Halszki. Tak sie kończą takie gry.
            • your_and Re: Killarney szkoda słów 21.05.06, 13:56
              Fakt że często o tym pisza seksuolodzy że kobiety (głównie) jedne świadomie inne
              podświadomie próbują sie odgrywać w ten sposób jak poczują że w ten sposób
              trzymają główną realną władzę nad facetem. Bo dobrze mieć władzę...
            • killarney5 Re: Killarney szkoda słów 21.05.06, 14:47

              > czy nie widzisz, ze to gra znana psychologom jako TAK, ALE....To bardzo
              > perfidna gra. Manipulacja, zeby trzymać partnera przy ziemi. Niech się stara
              i
              > wyszukuje rozwiązania, a ja udowodnię, ze tak, ale......

              Ależ oczywiście, że widzę - i właśnie dlatego, że nie znoszę
              wszelkich "gierek" postnowiłam "wyciągnąć" ten mechanizm na wierzch, by droga
              Magdalenka w końcu przestała udawać. A tu jest jeszcze drugie dno - nie dość,
              że prowadzi grę, to jeszcze chce uzyskać powszechne zrozumienie i współczucie i
              w tym celu zawraca wszystkim głowę swoimi "problemami". Chyba już tego
              wystarczy..

              By the way - choć zrezygnowałaś z roli admina, dla mnie osobą nr 1 na tym forum
              byłaś i pozostaniesz zawsze ty. Z prostego powodu - patrze na większość spraw
              podobnie, jak ty. Widzę też u Ciebie podobny stosunek do życia i "dynamikę"
              osbowości - a takich kobiet jest w tym kraju bardzo niewiele, więc poznanie
              kogoś takiego jest cenne.

              > Dalrzy ciąg mozna
              > przeczytać w wątku Halszki. Tak sie kończą takie gry.

              Ale wtedy można jeszcze polamentować i poobwiniać niewiernego partnera... No
              coż, jestem kobietą (i to bardzo :-)), ale nie znoszę takich manipulacji - i tu
              jestem zdecydowanie po stronie męzczyny. Który, według mnie, w penwym momencie
              (nie po latatch!) powinien jednak huknąć pięśćią w stół i powiedzieć: Dość! I
              postawić, zgodnie z Twoją radą, spakowaną walizkę w przedpokoju...
              • misssaigon Re: Killarney szkoda słów 21.05.06, 16:54
                zauwazcie, ze gros osob opisujacych tutaj swoje historie oczekuje tylko i
                wylacznie akceptacji i poparcia dla swojej postawy wzgledem partnera przy
                okazji uzalajac sie nad swoim trudnym polozeniem.Proba w miare obiektywnej,
                zdystansoweanej oceny przez reszte forum jest odrzucana a autor/ka kipi swietym
                oburzeniem.
                Jesli prosi sie o szczere opinie to trzeba przyjac ze zamiast glaskania po
                glowce mozna trzymac kilka szturchancow - ale w celu "obudzenia" delikwenta czy
                delikwentki.
                Dodatkowo uwazam ze w takich sytuacjach mogliby sie wykazac moderatorzy
                odpowiednio i madrze ukierunkowujac dyskusje.

                ps. do raben i magdalenki - pisze dlatego bo uwazam, ze mam "cos" do
                powiedzenia na poruszany temat, gdyby bylo inaczej moj post zapewne bylby
                wyciety przez światle grono moderatow ;P
                • magdalenka01 Re: Killarney szkoda słów 22.05.06, 09:45
                  misssaigon napisała:

                  > zauwazcie, ze gros osob opisujacych tutaj swoje historie oczekuje tylko i
                  > wylacznie akceptacji i poparcia dla swojej postawy wzgledem partnera przy
                  > okazji uzalajac sie nad swoim trudnym polozeniem.Proba w miare obiektywnej,
                  > zdystansoweanej oceny przez reszte forum jest odrzucana a autor/ka kipi
                  swietym
                  >
                  > oburzeniem.
                  > Jesli prosi sie o szczere opinie to trzeba przyjac ze zamiast glaskania po
                  > glowce mozna trzymac kilka szturchancow - ale w celu "obudzenia" delikwenta
                  czy
                  >
                  > delikwentki.
                  > Dodatkowo uwazam ze w takich sytuacjach mogliby sie wykazac moderatorzy
                  > odpowiednio i madrze ukierunkowujac dyskusje.
                  >
                  > ps. do raben i magdalenki - pisze dlatego bo uwazam, ze mam "cos" do
                  > powiedzenia na poruszany temat, gdyby bylo inaczej moj post zapewne bylby
                  > wyciety przez światle grono moderatow ;P

                  Mój boże, współczuję partnerom osób piszących powyższe komentarze... o ile
                  takowych posiadacie. Musi to być bardzo stresujące i męczące - żyć z kimś tak
                  wszechwiedzącym, idealnym, a jednocześnie cynicznym i ziejącym jadem jak Wy...

                  Po raz kolejny zaznaczam - nie oczekuję akceptacji i głaskania po głowie,
                  chciałam po prostu wymienić się doświadczeniami z osobami w podobnej sytuacji.
                  Np. uważam za bardzo pożyteczne komentarze odnośnie ewentualnej tarczycy,
                  problemów hormonalnych itp. - ja szukam po prostu pomysłów na rozwiązanie
                  problemu, i dzięki nielicznym życzliwym na tym forum zaczęłam zdawać sobie
                  sprawę, że w grę mogą wchodzić również powyższe kwestie zdrowotne, co wcześniej
                  raczej nie przyszło mi do głowy.
                  Seksu nie unikam, bardzo lubię kochać się z moim facetem, i po prostu żałuję że
                  nie robimy tego częściej (tzn. częściej niż średnio 1-2 razy w tygodniu, tak
                  jak to jest obecnie).
                  Komentarze zajadłych forumowiczów, jak to przez brak seksu (zresztą, jaki brak
                  seksu!? po prostu mało, a nie brak...) chcę kontrolować mojego faceta nie
                  zdając sobie sprawy, że jemu trzeba po prostu zrobić dobrze wtedy kiedy ma na
                  to ochotę, bo inaczej pójdzie na panienki - uważam za żałosne. Jeżeli ktoś miał
                  takie doświadczenia, to współczuję. I życzę trochę więcej życzliwości dla
                  świata.
                  • misssaigon tolerancja 22.05.06, 10:01
                    magdalenko, to forum jest zasadniczo otwarte dla wszystkich przy uwzglednieniu
                    oczywiscie zasad, ktore sa opisane na stronie tytulowej...moze po prostu
                    wybierz z komentarzy te rady czy informacje, ktore sa dla ciebie pozyteczne...a
                    reszte?...zostaw bez komentarza....ci, ktorzy przebywaja na tym forum
                    dluzej..zdazyli nabrac dystansu tak do poruszanych problemow jak i do
                    pojawiajacych sie czasami zlosliwych komentarzy.
                    Jesli wystawiasz tu swoje zycie na widok publiczny - zgadzasz sie na swoisty
                    reality show to musisz przyjac ze reakcje i komentarze beda rozne....

                    generalnie..wiecej dystansu..:-))
                    • magdalenka01 Re: tolerancja 22.05.06, 10:16
                      misssaigon napisała:

                      > magdalenko, to forum jest zasadniczo otwarte dla wszystkich przy
                      uwzglednieniu
                      > oczywiscie zasad, ktore sa opisane na stronie tytulowej...moze po prostu
                      > wybierz z komentarzy te rady czy informacje, ktore sa dla ciebie
                      pozyteczne...a
                      >
                      > reszte?...zostaw bez komentarza....ci, ktorzy przebywaja na tym forum
                      > dluzej..zdazyli nabrac dystansu tak do poruszanych problemow jak i do
                      > pojawiajacych sie czasami zlosliwych komentarzy.
                      > Jesli wystawiasz tu swoje zycie na widok publiczny - zgadzasz sie na swoisty
                      > reality show to musisz przyjac ze reakcje i komentarze beda rozne....
                      >
                      > generalnie..wiecej dystansu..:-))

                      ok:) ja z kolei czasem nie umiem powstrzymać się od riposty, i tak się to
                      kręci...
          • magdalenka01 Re: Szukanie rozwiązania czy wymówek? 22.05.06, 09:58
            killarney5 napisała:

            > 1. W sobotę chyba nie ma problemu - możesz się wyspać, ile chcesz, a w
            > niedzielę nie idziesz rano do pracy - więc raz w tygodniu powinien byc "jak w
            > banku".

            masz rację, oczywiście, że tak, i właśnie to jest jak w banku, ale uważam że to
            mało jak na parę trzydziestolatków
            co drugi weekend chodzę na uczelnię, na 8 rano, ale tym staram się nie
            przejmować, przysypiam na wykładach i tyle:)
            >
            > 2. W domu mieszka na stałe tylko jedno nastoletnie dziecko - czy nie ma ono
            > żadnych zajęć poza domem (języki, basen sport), nie ma kolegów, których
            > odwiedza lub chodzi z nimi na lody czy do kina, nie jeździ na rowerze? Takich
            > nastolatków jest chyba mało...
            >
            i tu masz rację, oczywiście że chodzi na zajęcia w ciągu tygodnia, właściwie
            codziennie - z tym że chodzi zwykle tuż po szkole a ja wracam z pracy do domu
            zwykle ok. 19.00, wtedy w zasadzie jest już w domu, chce spędzać wieczory z
            nami i nie kładzie się przed 23.00. Jeżeli mam okazję wrócić z pracy wcześniej
            lub wyjść później a tym samym zostać w domu we dwoje przez chwilę- to zwykle
            taką okazję wykorzystujemy, ale to zdarza się niezmiernie rzadko.

            > 3. Jeśli nawet tak jest, to pozostaje sposób tak oczywisty, że pomijanie go
            > wskazuje na szukanie wymówek, a nie sposobów rozwiązania problemu: po
            przyjściu z pracy można się powiedziec dziecku, że mama musi odpocząc, położyć
            sie w sypialni na godzinę-dwie, nastawiając budzik - i wstać z zupełnie nowym
            zapasem sił.

            I tu masz rację, robię tak czasami, choć ostatnio przyznam szczerze, że ja po
            prostu nie mogłam się obudzić z takiej drzemki, wstałam nieprzytomna o 21.00,
            zakręciło mi się w głowie i poszłam dalej spać. I to mnie załamało. Dopiero
            teraz, po poście maheba, zaczęłam podejrzewać po prostu problemy zdrowotne
            (poza niskim ciśnieniem, które jednak nie powinno powodować aż takiego
            zmęczenia).

            > Teraz czekam na argumenty, dlaczego to niemożliwe - bo jakoś mi się dziwnie
            > wydaje, że żadne rady nie są Ci naprawe potrzebne, a szukasz tylko
            > usprawiedliwienia i poparcia przez ogół dla Twojej praktyki unikania seksu.

            Powyższe oczywiście jest możliwe, rzadko ale jednak. Seksu nie unikam, tylko
            fizycznie mi to nie wychodzi czasem - nie fizycznie w takim sensie, że nie mam
            ochoty na seks, tylko że nie mam siły na uprawianie seksu (i nie tylko seksu,
            nie mam siły ogólnie), a to jednak różnica.
    • maheda Badałaś tarczycę? 21.05.06, 18:56
      Niskie ciśnienie, senność, bóle głowy... przebadaj tarczycę - może masz
      niedoczynność?
      Może jakieś inne zaburzenia hormonalne?
      To nie jest normalne, żeby po 30tce nie mieć na nic siły koło 24-tej, tak mi się
      wydaje... chyba, że wstajesz wcześnie.
      I tak - pogadaj z lekarzem.
      • rabena Re: Badałaś tarczycę? 21.05.06, 21:58
        W każdych wypowiedziach jest troche racji, nie ma jednak tylko jednej strony
        medalu, są dwie i te dwie trzeba zauważać nie tylko jedną, chodzi mi o tych,
        którzy nie chcą zrozumieć problemu, a nie o tych którzy się szczerze
        wypowiadają bo to widać i to cenię, po prostu nigdy nie uciekałam od sex-u jak
        od ognia wręcz przeciwnie, ale napiszę jeszcze raz: jestem w nowej dla siebie
        sytuacji, partner też i jeszcze nie za bardzo nam wychodzi pogodzenie
        wszystkiego, chęci przerastają możliwosci, ja bym chciała na pewno więcej niż
        zwykłą wannę ben-oni, a może rzeczywiscie wstrętne z nas leniuchy :P
      • magdalenka01 Re: Badałaś tarczycę? 22.05.06, 09:33
        maheda napisała:

        > Niskie ciśnienie, senność, bóle głowy... przebadaj tarczycę - może masz
        > niedoczynność?
        > Może jakieś inne zaburzenia hormonalne?
        > To nie jest normalne, żeby po 30tce nie mieć na nic siły koło 24-tej, tak mi
        si
        > ę
        > wydaje... chyba, że wstajesz wcześnie.
        > I tak - pogadaj z lekarzem.

        wiesz co, nie badałam, choć przypominam sobie, że jakiś czas temu przy okazji
        zwykłego przeziębienia lekarz zwrócił uwagę na moje bardzo suche łokcie i
        kolana, itp. objawy podobne do objawów tarczycy... więc dokładnie to zrobię!
        ja również chciałabym prowadzić trochę bardziej zróżnicowany i intensywny tryb
        życia i też uważam, że padanie na twarz o 24 nie jest fajne.
        dziękuję za rzeczową odpowiedź i poradę, jedną z nielicznych jak na razie:))
        • your_and Re: Badałaś tarczycę? 22.05.06, 10:08
          magdalenka01 napisała:
          > dziękuję za rzeczową odpowiedź i poradę, jedną z nielicznych jak na razie:))

          To nie jest oficjalne forum medyczne Gazety. Ludzie dzielą się swoimi
          przemyśleniami i bazują w odpowiedziach na własnych życiowych doświadczeniach -
          takich a nie innych, a przy okazji sami poszukuja odpowiedzi na inne pytania.
          • magdalenka01 Re: Badałaś tarczycę? 22.05.06, 10:14
            your_and napisał:

            > magdalenka01 napisała:
            > > dziękuję za rzeczową odpowiedź i poradę, jedną z nielicznych jak na razie
            > :))
            >
            > To nie jest oficjalne forum medyczne Gazety. Ludzie dzielą się swoimi
            > przemyśleniami i bazują w odpowiedziach na własnych życiowych
            doświadczeniach -
            > takich a nie innych, a przy okazji sami poszukuja odpowiedzi na inne pytania.

            rozumiem, i po to tu jestem - właśnie poszukuję, może nie tyle prostych
            odpowiedzi, ile jakiegoś światełka w tunelu. natomiast widzę, że niektórzy nie
            tylko dzielą się przemyśleniami i doświadczeniami ale korzystają z okazji, aby
            wyładować swoją frustrację na innych. Chociaż - może rzeczywiście brak mi
            dystansu:)
            • your_and Re: Badałaś tarczycę? 22.05.06, 10:39
              magdalenka01 napisała:
              > że niektórzy nie
              > tylko dzielą się przemyśleniami i doświadczeniami ale korzystają z okazji, aby
              > wyładować swoją frustrację na innych. Chociaż - może rzeczywiście brak mi
              > dystansu:)

              Każdy ma własne zranienia i rozczarowania i różne tematy powodują im złe
              wspomnienia i emocje czasem, nikt nie zna twoich pięt achillesowych.
              Takich co bez ogódek lubia wyżyć sie na innych co bywa moderatorzy zaraz
              wycinają i i tak ich nie widać.
    • e_magnolia Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 22.05.06, 23:24
      mój mąz ma pretensje, że ja o 3 w nocy nie jestem w formie, też jestem
      niskociśnieniowcem i najchętniej bym chodziła spać o 21 razem z moim 2 latkiem:(
      • woman-in-love Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 23.05.06, 15:55
        na podniesienie cisnienia najlepiej działa rywalka. Wtedy wszelkie przeszkody
        znikają, tylko często okazuje się, ze jest za póżno.
        • rabena Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 24.05.06, 09:57
          Woman, płyta Ci się zacięła ????
          • your_and Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 24.05.06, 11:24
            rabena napisała:
            > Woman, płyta Ci się zacięła ????

            A mi sie celny komentarz Woman podobał.
            Bo problem jakoś nie jest w godzinie i w ciśnieniu a w braku ochoty. W tym ze
            ochota na spanie z mężem zamieniła sie na ochotę w spanie z 2latkiem.
            A na taki brak ochoty rywalka to niezawodny środek.

            • rabena Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 24.05.06, 12:04
              Cel... pal... ==> ja o 3 w nocy... gryzę :P , nie strasz, nie strasz bo się...
              a która się ze mną może równać, no co ;)
              • rabena Re: mam ochotę, ale nie w środku nocy!!! 24.05.06, 12:07
                "obudź się !!!, zima się skończyła, nie śpij snem niedźwiedzia, zrozum że
                drzemie w Tobie siła, o której nikt nie wiedział...uwierz że chcesz, a dokonasz
                tego, wszytsko możesz mieć" dedykuję wszystkim fajnym zaspanym kobitkom :)
                dacie? damy !!! :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka