Dodaj do ulubionych

Prośba o opinię

18.06.06, 15:11
Historia jak tutaj wiele. Na początku było fajnie blah blah blah, po 6 latach
jest seks góra co 2 tygodnie w pozycji na zimną rybę. Kochamy się, nie chcemy
się rozstawać. Małżeństwem nie jesteśmy.

ONA: mówi, że to normalne, że z czasem się chce mniej; że seks nie jest już
czymś nowym; że dawniej kiedy było niby fajnie ona czasami się zmuszała dla
mnie; że moje podejście ją przeraża, bo chcę tylko jednego; że czuje się
osaczona moim podejściem; że boi się normalnie przytulić, bo zaraz będę
wymagał; że dawniej nie zdawała sobie sprawy, że to aż tak dla mnie ważne; że
nie czuje już mojego zaangażowania w związek.

JA: odpowiadam, że dla mnie to kluczowy (nie jedyny, ale kluczowy) element
związku; że jeśli się miało post od kilku tyg. to ciężko jest myśleć o czymś
innym; że ciężko jest wtedy przytulać się do atrakcyjnej dziewczyny, kłaść się
koło niej spać i nie myśleć o seksie; że również nie czuję tej bliskości co
dawniej i zaangażowania z jej strony.

Moje propozycje: może Vamea? może wspólna wizyta u fachowca?
Jej propozycje: to nie ma sensu. Musiałbym zmienić nastawienie, nie wymagać,
dać czas i wtedy może się zmieni.
Ja: czyli de facto musiałbym w ogóle zrezygnować z seksu na czas nieokreślony,
może na zawsze?

Sytuacja się pogłębia od paru lat. Po licznych zapowiedziach, że wreszcie
zacznę tę sferę życia spełniać z kimś innym, zacząłem tak robić. Na żywo na
razie nie, mimo kilku bardzo dobrych okazji 'uczciwość' (wygoda?) zwyciężyła.
Natomiast w internecie już wcześniej wszedłem w bardzo przyjemną znajomość,
ale po rozmowie z moją dziewczyną zakończyłem ją; jednak ponieważ w naszym
związku nic się nie poprawiło (wręcz przeciwnie), znów rekompensuję to sobie
internetowo, nie kryję się z tym i kończyć nie mam zamiaru.

Czy to jest fair?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Prośba o opinię 18.06.06, 15:20
      opinia moja _ pamietaj o prezerwatywach, chetne laski z netu z pewnoscia nie
      tobie pierwszemu uprzyjemnialy zywot.
      czy to jest fair? Jesli oboje sie zgadzacie na taki uklad- nie mnie to oceniac.
      Ja w takiej sytuacji ( zero seksu, coraz mniej zaaangazowania) bylam zbyt
      zmeczona takim zwiazkiem zeby go kontynuowac.
      Acha i jeszcze jedno- uwazam ze zdradzac jednak trzeba po cichu- jawne
      wielokaty nawet przy przyzwoleniu drugiej strony moga rozpetac w niej taka
      burze uczuc ktora uczyni wasze wspolne zycie pieklem.
    • ewolwenta Re: Prośba o opinię 18.06.06, 17:06
      Piszesz „kochamy się” i pytasz czy jest ok. „robić skok w bok”
      To zależy od Waszego sposobu patrzenia na związek. Większość osób, raczej we
      własnym związku tego by nie zaakceptowała, choć są wyjątki. Ryzykujesz, że „coś”
      złapiesz i nie chodzi tylko o kaca moralnego, który może okazać się przy tym
      najmniej dolegliwy (ale o tym już było :). Jest też szansa, że zostaniesz
      przyłapany i będzie awantura, albo zmienisz obiekt uczuć.

      Tak sobie przeczytałam Twoje stwierdzenie,

      > że dawniej kiedy było niby fajnie ona czasami się zmuszała dla
      > mnie;

      i rozumiem, że to przykre, ale masz jasność, co do jej potrzeb. Pytanie czemu
      tak jest. Choroba, uraz psychiczny, nierozbudzenie czy jej „uroda”.

      I dalej piszesz,

      >że moje podejście ją przeraża, bo chcę tylko jednego; że czuje się
      > osaczona moim podejściem; że boi się normalnie przytulić, bo zaraz będę
      > wymagał;

      co pewnie jest też przyczyną dalszego pogłębiania się problemu. Ona już nie umie
      myśleć o seksie jak o przyjemności a jedynie obowiązku. Nastawia się, że będzie
      źle i jest źle. Bo żeby było dobrze kobieta musi się nakręcić pozytywnie.

      Kolejne zdanie zastanowiło mnie jako babę w wieku podobnym, chodzi o to:

      >że dawniej nie zdawała sobie sprawy, że to aż tak dla mnie ważne; że
      > nie czuje już mojego zaangażowania w związek.

      I to było powiedziane tak jednym ciurkiem? Bo jeżeli tak to może warto się
      zastanowić, co ona rozumie przez większe zaangażowanie w związek. Jesteście
      pewnie przed trzydziestką, pytanie jakie są dalsze perspektywy. Czy zbieżne?
      Jeśli nie, spodziewaj się, pojawienia kolejnych źródeł konfliktu i zapomnij o
      poprawie w tej sferze.

      >JA: odpowiadam, że dla mnie to kluczowy (nie jedyny, ale kluczowy) element
      > związku;

      a jaki dla niej jest kluczowy? Wiesz to?

      Stwierdzenie

      >że jeśli się miało post od kilku tyg. to ciężko jest myśleć o czymś
      > innym; że ciężko jest wtedy przytulać się do atrakcyjnej dziewczyny, kłaść się
      > koło niej spać i nie myśleć o seksie; że również nie czuję tej bliskości co
      > dawniej i zaangażowania z jej strony

      dla niej jest kompletnie niezrozumiałe. Ona czuje się w tym momencie jak
      „maszynka do zaspakajania”. Ktoś kto nie lubi sportu nie rozumie jego miłośnika
      po kontuzji :).
      Zauważyłeś, że słowo „zaangażowanie postrzegacie inaczej”?

      Tak mi się przypomniało po przeczytaniu tego:

      >Moje propozycje: może Vamea?
      o pewnym ciekawym wątku:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=31270066&a=31270066
      Sam sprawdziłeś i wniosek chyba był negatywny co do jej skuteczności ?

      A druga propozycja:
      >może wspólna wizyta u fachowca?
      bardzo fajna. Może trzeba ją poprzeć bardziej motywującym zestawem zachowań? I
      tu powraca pytanie, co dla niej jest marchewką bo kijem stał się seks.

      Dalej piszesz o jej odpowiedzi na Twoje propozycje i była ona łatwa do
      przewidzenia i bardzo obronna:

      > Jej propozycje: to nie ma sensu. Musiałbym zmienić nastawienie, nie wymagać,
      > dać czas i wtedy może się zmieni.

      Nachodzi mnie chęć ironicznego komentarza odnoście czekania na wyrównanie się
      Waszych potrzeb, które zdarzyć się może po 60 –tce ale już sobie daruję, bo
      chyba Cię to nie rozśmieszy.

      Jeżeli chcesz kontynuować związek to warto może zgłębić przyczynę jej niechęci
      do współżycia i jej oczekiwania odnośnie związku.
      Czy jest taka "zimna" bo coś w psychice nie gra, a może ze zdrowiem. To niestety
      wymaga bardzo dużego zaangażowania przy braku pewności sukcesu.

      Nie wiem czy warto pytać „czy to w porządku ?” Raczej pytałabym „czy warto?„

      Evo -
      Po tej samej stronie barykady
      • yoric Re: Prośba o opinię 18.06.06, 17:24
        Dzięki.

        Jedna ważna kwestia. Co do obecnego flirtu chyba się nie zrozumieliśmy: mam
        dobrego antywirusa oraz Kerio Firewall i wydaje mi się, że to starczy; dodatkowe
        używanie prezerwatyw byłoby co najwyżej ciekawą perwersją ;).

        Co do uwag, to - jako czytacz Forum z dlugoletnim stażem - ja to wszystko wiem.
        Mógłbym odpowiedzieć na wszystkie Twoje pytania, ale nic to nie rozjaśni.
        Generalnie chodzi mi o to, czy moje zachowanie jest w porządku.
        Skoro sam czuję, że nie jest, to chyba nie jest.
        Z drugiej strony nie widzę żadnej alternatywy, poza rozstaniem (z dziewczyną),
        na które żadne z nas nie ma siły (próbowaliśmy wczęsniej, nie da rady).

        Pozdrawiam
        • anais_nin666 Re: Prośba o opinię 18.06.06, 17:32
          Yoric... chesz usprawiedliwienia Twego onanizmu przed pc??? A musisz go mieć?
          Czujesz, że zdradzasz gdy patrząc na inne kobiety, tudziez rozmawiajac z innymi
          czujesz podniecenie?
          Mowisz partnerce o tym chcac, by ona dala Ci rozgrzeszenie (nie sadze, by dala),
          pytasz tu szukajac prostych odpowiedzi. A takiech nie ma.
          Jesli sam ze soba nie dojdziesz w tej kwestii do ladu, to nikt inny za Ciebie
          tego nie zrobi.
          Dla mnie to nie zdrada (rozm. przez net o seksie), nie widze w tym niczego
          zlego, zwlaszcza gdy partner zwyczajnie nie chce nam dac tego czego oczekujemy i
          tak bardzo pragniemy, ale pewnie dostaniesz tu wiele odpowiedzi innych.
        • ewolwenta Re: Prośba o opinię 18.06.06, 17:55
          > dobrego antywirusa oraz Kerio Firewall i wydaje mi się, że to starczy;
          > dodatkowo

          faktycznie bardzo dobry też stosuję :)))

          > Mógłbym odpowiedzieć na wszystkie Twoje pytania, ale nic to nie rozjaśni.

          To nie są pytania stawiane w celu uzyskania odpowiedzi :) ale czy faktycznie
          jesteś pewien, że ona odpowie tak jak Tobie się wydaje? Ja, jako czytasz z
          wieloletnim stażem, nadal nie mam pewności czy to co myślę, że on myśli jest
          prawdą. ;) Niestety nie wiem jak o to pytać. Głupia jestem.

          > Skoro sam czuję, że nie jest, to chyba nie jest.

          W porządku czy nie, do niczego to nie prowadzi z perspektywy związku trwającego
          "w zawieszeniu". Na krótką metę taka przygoda nie ma znaczenia. Na dłuższą, jest
          czymś destrukcyjnym dla związku bo prowadzić będzie do pogłębiania się żalu do
          partnerki. Tak mi się wydaje w kontekście Twoich wątpliwości.

    • anais_nin666 Re: Prośba o opinię 18.06.06, 17:27
      Yoric ... Co czy jest fair? To, że internetowo się zaspakajasz? Czyli co?
      Wirtulany sex?
      Czy planujesz przez net poznać jakąś kobietę celem realizacji fantazji w świecie
      relnym?
      Sądzę, że na dłuższą mete, nawet przy jej akceptacji, nie da to rezultatu.
      Predzej czy pozniej bedzie miala o internetowe czy realne seks fascynacje
      pretensje, oczywiscie przy zalozeniu, ze jej zalezy an Tobie, a z postu wynika,
      ze tak.
      Rozumiem, że masz potrzebe bycia uczciwym wobec niej i chcesz jej o wszystkim
      swoich poczynaniach mowic. Nie wiem jak dlugo bedzie potrafila Twa kobieta to
      znosic. POza tym ta otwartosc jest kolejna forma nacisku, a zdaje sie ona
      wlasnie tych sugestii, nagabywan, podchodow, zlosci ma dosc.

      Ogromnym problemem Waszego zwiazku są absolutnie niedobrane temperamenty i moim
      zdaniem zadna wizyta u specjalisty tego nie zmieni. Twoja dziewczyna lubi mniej
      seksu, bardziej ceni sobie przytulanie i cieplo, to jej daje naped. Ty dla
      odmiany mialbys "kopa" gdybys mogl czesto i z urozmaiceniem.
      Gdybys Ty ja przytulal bezinteresownie - ona czulaby sie szczesliwsza i moze
      czasem sama by zainicjowala seks. Gdyby ona czasem na przytulenie odpowiedziala
      zmyslową zachętą, Ty bys wiecej emocji wkladal w zwiazek. Może specjalista i Wam
      pomoze odszukac zloty srodek Waszego zwiazku... Może...
      Wasze priorytety są różne, potrzeby zupelnie inne. Nie stykacie sie w sferze
      cielsnosci, tylko mijacie.
      Jesli kochasz i masz duzo sil - trwaj w tym , co masz. Staraj sie czasem dac
      czulosc bez oczekiwania czego w zamian. Na pewno zyskasz tym jej przychylnosc,
      pytanie tylko czy o przychylnosci Ci chodzi, czy raczej o jej prawdziwą chęć...
      Na to nie powinienes liczyc i sam o tym wiesz...
      Powodzenia...:)
      Pozdrawiam ciepło Yoric.
      • ewolwenta Re: Prośba o opinię 18.06.06, 17:47
        > Ogromnym problemem Waszego zwiazku są absolutnie niedobrane temperamenty i moim
        > zdaniem zadna wizyta u specjalisty tego nie zmieni. Twoja dziewczyna lubi mniej

        A z anais się zgodzę, z wyjątkiem tekstu, że specjalista nie pomoże.

        Anais weź poprawkę, że stwierdzenie „kiedyś się zmuszałam” może być nie do końca
        prawdziwe. Pewne jest to, że teraz ma jakiś problem z pozytywnym nastawieniem.
        Seks odbiera jak zagrożenie. I nawet przy dużej różnicy potrzeb inaczej jest się
        kochać dwa razy w miesiącu z zimną rybą a inaczej z namiętną kochanką.
        • anula36 Re: Prośba o opinię 18.06.06, 18:59
          a jeszcze jedno a propos psychiki- zgadzacie sie w kwestii ( braku) malzenstwa
          i posiadania lub nie dzieci?
        • anais_nin666 Re: Prośba o opinię 18.06.06, 19:17
          Evo - nie wierzę, że specjalista może spowodowac, ze nagle ktoś kto uważa seks
          za cos co może, ale nie musi istnieć, spowoduje, ze ta osoba zobaczy w seksie
          coś więcej. Zawsze będzie do seksu podchodzic instrumentalnie - nie jak do
          przyjemnosci,a jak do czegos co moze posluzyc czemus innemu - zatem seks jako
          moneta przetargowa. Dziekuje bardzo za taki seks...

          I nawet przy dużej różnicy potrzeb inaczej jest si
          > ę
          > kochać dwa razy w miesiącu z zimną rybą a inaczej z namiętną kochanką

          Jeśli ktoś lubi seks, to kocha sie więcej niż 2 x w miesiacu...(czy nie??)
          Jeśli nie przepada, to nawet przy checi zrobienia przeyjmnosci swemu facetowi
          nie bedzie ognista.
          Ogień się ma lub nie. I żadne medykamenty tego nie zmienią.
          Opisywana kobieta za seksem prawdopodobnie szczególnie nie przepada i nawet
          seksuolog nie bedzie w stanie zrobic z niej namietnej kochanki. Ewentualnie
          spowoduje, ze kobieta przemysli sprawe i dla dobra zwiazku swemu partnerowi
          czasem zrobi niespodzianke w postaci "tak" dla seksu. Przy czym do konca gdzies
          w sobie bedzie na "nie" czujac, ze kocha sie dla zwiazku, a nie dla samej
          przyjemnosci bycia w cielesnym kontakcie z mężczyzną.
          • ewolwenta Re: Prośba o opinię 18.06.06, 19:34
            :) może poradzić, sama miałam taki okres :) – okazało się to zwiaznae z
            zaburzeniam i hormonalnymi
            • anais_nin666 Re: Prośba o opinię 18.06.06, 19:38
              Evo, jasne. Piszę jednak o sytuacji gdy sprawy zdrowotne są jak najbardziej ok,
              a brak ochoty to zwyczajnie nieskie libido, z którym trudno walczyć;)
              • ewolwenta Re: Prośba o opinię 18.06.06, 19:45
                Warto to sprawdzić.
                Poza tym może być wszystko ok. ze zdrowiem fizycznym i jednocześnie można sobie
                psychicznie utrwalić jakiś mechanizm, który uniemożliwia osiąganie satysfakcji.
                I tu znów myślę o tym co się przydarzyło w moim związku.

                • anais_nin666 Re: Prośba o opinię 18.06.06, 20:09
                  Ależ Bestykjo:) - ta kobieta prawdopodobnie zwyczajnie nie potrzebuje sie
                  kochać. Nie rób Yoricowi złudnej nadziei;)
                  Mozna odczuwac satysfakcję, a jednocześnie nie mieć chęci na powtarzanie tej
                  satysfakcji. Wydaje Ci się, że owa pani nie odczuwa przyjemności z kochania się
                  z autorem wątku?? ;)
                  Poza tym wiele kobiet szybko nudzi się jednym partnerem i trudno im się zmusic
                  do seksu z nim... Na to nic nie poradzisz. Wola w ogóle sie nie kochać niż
                  kochać właśnie z tym...
                  Podobno kobiety zdradzają mniej niz faceci. Zaczynam w to szczerze wątpić,
                  zwłaszcza gdy słysze opowieści wokól siebie... Sądzę, że kobiety jedynie się
                  lepiej kryją...
                  • ewolwenta Re: Prośba o opinię 18.06.06, 20:23
                    :P
                    możesz mieć rację - nie przeczę
    • justyna302 Re: Prośba o opinię 18.06.06, 19:12
      Czy ktos w ogóle zwrócił uwagę na fragment "Moje podejście ją przeraża, bo chcę
      tylko jednego; że czuje się osaczona moim podejściem; że boi się normalnie
      przytulić, bo zaraz będę wymagał; że dawniej nie zdawała sobie sprawy, że to aż
      tak dla mnie ważne; że nie czuje juz mojego zaangażowania w związek."?

      Napiszę z punktu widzenia kobiety, która to tez przeraża. Chłód w moim zwiazku.
      Zero przytulania, czułości na codzień. Mąż całuje mnie zdawkowo w czoło, czasem
      poklepie jak starego znajomego i to wszystko. A to dopiero rok po ślubie! Nie ma
      niespodziewanego "kocham Cie" w ciagu dnia.. Nie ma spontanicznego pocałunku..
      Nie ma "Slicznie dziś wyglądasz".. Jest szaro.. Jak jedna z wielu, wielu żon
      zastanawiam się dlaczego kiedys wiedział że potrzebuje czułości i okazywanie jej
      nie sprawiało mu jakos trudności, a teraz to olewa?? Dlaczego, pytam? Bo juz
      mnie ma na zawsze? A przecież wie że ja tego chcę, bo mu po prostu o tym mówię.

      Lecz kiedy przychodzi noc.. moja połowa przysuwa sie do mnie z uśmiechem, który
      niestety odbieram jako cwany. Przylega do mnie całym ciałem i zaczyna odpinać mi
      pizamę. Wymsknie mu się nawet jakieś "Kocham cie". I wtedy ja sztywnieję: "Ooo
      niee! teraz? Dopiero teraz? A cały dzień jednego miłego słowa?" W duchu rośnie
      mi bunt. I im bardziej on sie rozkręca, tym ja czuje się gorzej. Nie umiem
      oddzielić chłodu dnia od gorącej nocy. Jego zachowanie wydaje mi się coraz
      bardziej cwaniackie, pełne zarozumialstwa i namolne. I bywa rónie: albo si ę
      jednak zmuszę ale często go niestety odepchnę..

      A potem wszystko oczywiscie moja wina bo go nie chcę..

      Po tym przydługim wstępie odniosę się do problemu. A może partnerka czuje się
      osaczona z powodów jakie opisałam wyżej? Może Ty nigdy nie przytulasz jej bez
      zamiarów seksualnych? Może mówisz ze kochasz, tylko (brutalnie mówiąc) leżąc na
      niej? Czy całujesz ją namiętnie tak po prostu, np. przed telewizorem? Czy mówisz
      jej że jest najpiękniejsza na świecie?
      Mówisz że dla Ciebie seks ma kluczowe znaczenie. Choc nie tylko on. A może
      jednak zatraciłeś nieco proporcje? Może przesadziłeś w tę stronę? Może ona woła
      o coś innego niż tylko seks a Ty tego nie widzisz? Pomyśl o tym.
      • anais_nin666 Re: Prośba o opinię 18.06.06, 19:24
        Justynko, zgodzę się, że jest to problem. Seks staje sie przyjemnością gdy
        wiemy, że sie podobamy, jesteśmy akceptowane, pożądane, piękne dla danego
        mężczyzny. Drobne gesty w ciągu dnia nakręcają pozytywnie, a od takiego
        nakręcenia do seksu prosta droga.
        Kobieta lubi być zdobywana przez całą długośc związku, nie tylko na jego
        początku. Zdobywana słowem, zdobywana gestem, zdobywana czułością, zdobywana
        zaangażowaniem.
        Sądze jednak, że to Yoric wie...i w jego przypadku na nic się owe gesty zdały.
        • woman-in-love Re: Prośba o opinię 18.06.06, 20:30
          moja opinia: uczucie gaśnie i nie zawsze jest na to rada.
        • justyna302 Re: Prośba o opinię 18.06.06, 20:34
          No, z tymi zabiegami i gestami, to często jest tak, że mężczyzna jest swięcie
          przekonany że zaspokaja wszystkie potrzeby zony, ale jest to wyłącznie jego
          mylne zdanie.
          Z moim mężem np. jest tak: "No przecież wczoraj na przystanku cię przytuliłem,
          nie pamietasz?"
          Smiac sie czy płakać? Może to i taki przypadek..
          • woman-in-love Re: Prośba o opinię 18.06.06, 20:48
            z mojego "wieńca wspomnień" - co do przytulania: ściskając mnie niemiłosiernie
            mąż pyta niby zartem: czy jak bedzie mocniej to może być krócej? i potem z
            tydzień nic. Niby dowcip ale jakoś mało śmieszny.
    • yoric Re: Prośba o opinię 18.06.06, 22:44
      Widzę tu wiele spraw.

      Co do wspólnych planów - ona troszkę tego chce, ja też bym chciał, ale w obecnej
      sytuacji... nie ma mowy.

      'Wrodzony' temperament: Ona potrafi(ła) być autentycznie gorąca. Może obecny
      spadek to kwestie hormonalne? Raczej nie, ale tego się nie dowiemy bez badań, a
      na to ona się nie zgodzi. Może kwestia katolickiego wychowania? Ignorabimus...
      Ona też nie umie sobie poradzić z tą sytuacją, choć stara(ła) się - w tym celu
      zdecydowała się zmienić pigułki na spiralę - nieprzyjemny zabieg.

      Justyna302 - 1. wydaje mi się (to moje zdanie), że nie odpowiadam Twojemu
      opisowi. 2. Jesli Ona ma jakieś oczekiwania, musi umieć je zakomunikować,
      inaczej nie da rady :). 3. czy odwróciły mi się proporcje - seks zawsze był dla
      mnie bardzo ważny i nadal jest; gdyby był 'najważniejszy' nie zawracałbym sobie
      głowy tym konkretnym związkiem tylko szukał przygód.

      >nawet przy dużej różnicy potrzeb inaczej jest się
      kochać dwa razy w miesiącu z zimną rybą a inaczej z namiętną kochanką.

      to sama prawda

      No i wreszcie mam takie delikatne wrażenie, że Ona tak do końca nie jest
      przekonana co do mnie: różnimy się zainteresowaniami, Ona jest bardziej
      'rodzinna', itd. Jeśli tak jest w istocie, to to też może mieć znaczenie.

      W każdym razie dzięki (również ciepło pozdrawiam, Anais) za słowa... jednak
      wsparcia. zobaczymy, co z tego wyjdzie. Pozdrawiam
      • anula36 Re: Prośba o opinię 18.06.06, 22:57
        mysle ze takie podejscie w stylu mamy plany ale nie w takiej sytuacji jest dosc
        smutne dla kobiety. A gdyby byla chora albo po mastektomii tez szybki odwrot?
        Spirala oznacza staly stan zapalny blony sluzowej macicy i moze podwyzszac
        ryzyko zakazen w obrebie narzodow plciowych kobiety.
        Z tego co piszesz to chyba wiecej w was strachu przed rozstaniem niz
        autentycznego uczucia. Zainteresowan wspolnych nie ma, rodziny nie ma, seksu
        nie ma, planow nie ma- wiec co jest??
        • yoric Re: Prośba o opinię 19.06.06, 02:08
          Prawda prawda.

          Jest ogromny strach przed rozstaniem, z obu stron. Ale jest i wiele fajnych
          rzeczy, znakomite dogadywanie się, śmianie się z tych samych rzeczy, no i kupa
          czasu spędzonego razem. Ale nie będę rozwijał, kolejna banalna historia.

          O spirali wczęsniej naprawdę sporo czytałem (także na Forum Zdrowie Kobiety)i
          wypowiedzi, że może zaszkodzić były w zdecydowanej mniejszości. Ale spiralę źle
          znosiła, więc przerzuciliśmy się na gumki (2x w miesiącu to i wydatek niewielki :)).

          Zgoda, że smutne dla kobiety. Zgoda.
          A teraz wpisz tak w tych wszystkich wątkach, gdzie ludzie mówią "już przed
          ślubem było słabo" a wszyscy na to "to po cholerę się w to było pchać??? Ty
          durniu?".

          >A gdyby byla chora albo po mastektomii tez szybki odwrot?
          Ale nie jest.

          Pozdrawiam
          • kawitator Re: Prośba o opinię 19.06.06, 10:15
            Właściwie nie za bardzo wiem czy traktować wątek Yorica poważnie. Albo nie do końca rozumiem przedstawienie problemu albo mój obraz Yorica zbudowany na podstawie poprzednich wypowiedzi jest nieprawidłowy.
            Odpowiem więc tak też na poły poważnie.
            Problem Yarica można przedstawić w sposób następujący Kiedyś było wystarczająco seksu teraz jest ogromna dysproporcja .
            Najpierw przyczepiłbym się do „wielkiej dysproporcji” Jest to według mnie znany przykład kas biletowych . Kasa biletowa może obsłużyć 50 klientów na godzinę. Mamy 10 kas czyli możemy sprzedać w ciągu godziny bilety 500 klientom Jeżeli przychodzi do kas nie 500 a 550 klientów to stanowi to zaledwie 10 % różnicy Po 10 godzinach w hali kłębi się tłum 500 niezałatwionych. Przed każdą kasą kolejki po 50 osób Jakiż mamy wielki problem, gdy tymczasem zwiększenie ilości kas tylko o jedna rozwiązało by problem całkowicie Biorąc oczywiście poprawkę na stany nieustalone czyli stan osiągania równowagi. Zastanówmy się Mamy tu głosy osób spragnionych seksu w swoich związkach Małoooooo ! Mam raz na miesiąc a chcę codziennie No nich będzie co dugi dzień Czyżby ? Ile mało? Gdyby taka wylewająca żale osoba miała codziennie to prawdopodobnie juz po kilku dniach mógłby napisać post „Ratunku!. Dosyć czy nie można we dwójkę robić czegoś innego?”
            Na potwierdzenie tego mogą służyć opisywane na forum przykłady. Najpierw ona nie chcę a on chcę i to jest straszna różnica a zaraz potem ze to on nie chce a ona chce i to też jest straszna różnica Piszą to te same osoby Z przeprowadzonego rozumowania wynika ze zmiany libido na poziomie kilku procent mogą odwrócić sytuację i tego zaborczego żądającego przenieść na pozycje głuchego i żądającego czułości ale nie seksu
            cbdo.

            Drugi problem Było dobrze jest gorzej a nawet źle
            Na ten temat powołując przykład współpracujących silników parowych po przerwie.
          • anula36 Re: Prośba o opinię 19.06.06, 12:56
            szkoda ze nie widzisz innego wniosku wynikajacego z watkow " po co sie bylo
            pchac" - jesli partner nie spelnia czy przestal spelniac twoje oczekiwania
            zamiast zamieniac mu zycie w pieklo swoimi dasami i niezrealizowanymi
            oczekiwaniami lepiej dla obu stron isc szukac szczescia gdzie indziej.
            Zwlaszcza jesli nei ma ani dzieci, ani planow, ani woli wytrwania w szczesciu i
            nieszczesciu.
    • yoric Re: Prośba o opinię 19.06.06, 13:51
      Zastanawiam się, czy nie można by skopiować wpisu Kawitatora do osobnego wątku,
      oprawić w ramkę i dać na górze jako "przyklejony", po czym zawiesić Forum, bo
      nasz problem wreszcie został rozwiązany [cbdo]?
      Miałoby to również tę dobrą stronę, że oszczędziłoby mi wypowiedzi Kawitatora w
      tym wątku.
      Pozdrawiam
      • niezapominajka333 Re: Prośba o opinię 19.06.06, 16:17
        Ale Kawi napisał naprawdę bardzo mądrą uwagę. I mało kto zdaje sobie sprawę z
        tego spostrzeżenia.
        Apetyt na seks, podobnie jek apetyt na jedzenie bywa przeszacowywany. Gdy
        dostaniesz tyle, ile pragniesz, a jeszcze ten stan będzie sie stabilnie
        utrzymywał, po pewnym czasie spadnie zapotrzebowanie i z cierpiącego z powodu
        braku seksu można łatwo stac sie cierpiacym z powodu jego nadmiaru. Z goniacego
        mozna stac sie uciekającym.
        • yoric Re: Prośba o opinię 19.06.06, 17:19
          No dobrze, ale do kogo skierowana jest ta... hmm... 'mądra' uwaga?
      • kici10 Re: Prośba o opinię 19.06.06, 19:19
        Tylko, że Kawitator ma rację. Kto nie doświadczył, ten nie wie. A co gorsza,
        nie chce wiedzieć.
    • rumiane Re: Prośba o opinię 19.06.06, 17:09
      tak Ciebie czytam i z punktu widzenia kobiety napiszę: niezły z Ciebie egoista

      niewiele kobiet lubi czuć się jak seksualne maszynki czy też maszynki tylko do seksu. co ci szkodzi po prostu ją przytulać, okazywać czułość- bez żadnych podtekstów- bez błagania, marudzenia i wymuszania seksu?
      nawet nie wiesz jakie są potrzeby Twojej żony- czego pragnie, czego chce- w związku a nie tylko w seksie.
      nie miałabym ochoty kochać się z kimś kto nie okazuje mi czułości, tylko od razu chciałby numerek: najlepiej jak w pornosie albo na czacie z jakąś puszczalską- szybko i łatwo.

      jesteś po prostu leniwy! wolisz szukać winy w żonie, nie zastanawiając się nad sobą! na terapię się nie wybierzesz bo być może nie będziesz mógł w międzyczasie uprawiać seksu... no ręce opadają

      chyba faktycznie spisałeś ten związek na straty
      • yoric Re: Prośba o opinię 19.06.06, 17:22
        Rumiane, bardzo ciekawy wpis. A kto jest jego adresatem?
        • kawitator Re: Prośba o opinię 19.06.06, 17:25
          Ona to pisała do ciebie
          Uśmiechnij jednak się Yoric, Ze mnie Z Siebie Z życia. Jeżeli uważasz ze
          się wygłupiam to masz rację. Jeżeli poczułeś się urażony to
          przepraszam nie było to moim zamierzeniem.
          Co do wstępu mojej wypowiedzi. Piszesz juz na forum od jakiegoś
          czasu. Każdy kto czyta posty w jakiś sposób buduje sobie obraz
          autora. Wiem ze nie jesteś stary, gruby i upierdliwy jak ja. Ale jak
          napisałem coś mi tutaj nie pasuje. Może się mylę ale zabrzmiało mi
          tu jakimś fałszem emocjonalnym. Czymś co nie pasowało do innych
          Twoich wypowiedzi. Oczywiście nie robiłem żadnej poważnej analizy.
          Piszę o odczuciach.
          A teraz napiszę coś juz bez jaj
          Poruszasz w swojej wypowiedzi kilka problemów i pozwolisz że skupie
          się tutaj tylko na jednym. Na Twoich moralnych rozterkach czy to co
          robisz a w szczególności twoje odczucia z tym związane
          nie są nielojalnością wobec twojej dziewczyny. Nie ma żadnej
          obiektywnej miary do której mógłbyś przyłożyć swoje postępowanie i
          stwierdzić jeszcze się mieszczę w granicach przyzwoitości lub już
          nie . Każdy w swoim sumieniu określa te granice. Dla jednego małe
          bzykanko po alkoholu to przecież nic zdrożnego bom pijany był, dla
          innego tak jak dla Ciebie dopuszczenie do pewnej bliskości
          psychicznej w czasie rozmów z inną dziewczyna juz stanowi problem
          moralny. Na własnych granic dochodzą granice nakładane
          bezpośrednio i pośrednio przez partnera Zwykle choć nie zawsze są
          one bardziej restrykcyjne niż nasze własne . Tutaj rozpiętość też
          może być olbrzymia Od związków symbiotycznych gdzie problem stanowić
          może samodzielne wyjście na spacer do związków gdzie partnerzy dają
          sobie całkowita swobodę łącznie z seksualną Napisałem to i
          pomyślałem. Po jakiego grzyba to piszesz? Przecież Yaric jako
          rozumny facet to wszystko wie i potraktuje to jako zrzędzenie
          starego dziadka. Czyż nie tak pomyślałeś ??? Wiec dlaczego piszesz
          ? Chcesz wykrzyczeć z siebie, że zaczyna się coś złego dziać w
          Twoim związku. Że rozchodzicie się mentalnie ze swoja dziewczyną,
          że najczulsza strona związku seks zaczął jako pierwszy sygnalizować
          problemy Nie mam pojęcia a co więcej nie pasuje mi to do Ciebie
          Dlatego pozwoliłem sobie na taka zabawowa konwencję Zastanów się
          nad tym co napisałem U Ciebie akurat to nie o brak seksu chodzi.
          Pozdrawiam
          Kawitator
          i jeszce raz uśmiechij się wypij koniaczek napij się kawki i idz na
          spacer to dobrze robi każdemu
          • ewolwenta Re: Prośba o opinię 19.06.06, 19:11
            Też, aż mi z tych postów krzyczy, że nie chodzi o seks czy rozterkę moralną.
            To właśnie chcialam powiedzieć, może mi nie wyszło. :)
        • rumiane Re: Prośba o opinię 19.06.06, 17:25
          wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Ty :)
    • yoric Re: Prośba o opinię 19.06.06, 17:40
      No dobrze....

      właśnie, tuż po wpisaniu dwóch powyższych odpowiedzi stwierdziłem (wiedziony
      pewnym impulsem), że zamiast bycia zgryźliwym może bardziej przysłużę się
      dyskusji i odpowiem normalnie, bez naciąganej ironii.

      Niezapominajko (i Kawitatorze): możliwe, że moje potrzeby są przeszacowane.
      Zwróćcie jednak uwagę na drugą możliwość, tj. że nie są. Ta pierwsza
      ewentualność jest czystym zgadywaniem. Ta druga jest osobistą obserwacją samego
      zainteresowanego :) na podstawie kilkunastoletniego doświadczenia w różnych
      warunkach (i kiedy było seksu dużo, i kiedy mało). Wniosek...

      Rumiane:
      > tak Ciebie czytam
      czytasz, ale niezbyt dokładnie. Małżeństwem nie jesteśmy. Na terapię się nie
      wybierzemy, bo Ona nie chce, choć ja namawiam. Czułość okazuję, a żeby znać
      potrzeby - to też napisałem wyżej - muszą one być zakomunikowane. Nie wiem, czy
      po sprostowaniu tych kwestii nadal konluzje Twego wpisu są uprawnione.

      Pozdrawiam
      • kici10 Re: Prośba o opinię 19.06.06, 19:38
        Ależ nikt nie zarzuca Ci, że Twoje potrzeby są przeszacowane. Z pewnością tak
        to odbierasz, jak piszesz. Chodzi o to, że obwiniasz za swoje niedostatki
        bezkrytycznie drugą stronę. Ma chcieć tyle co Ty i już. Nie ważne, czy ma
        mniejsze libido, czy zmęczona, czy dostaje wystarczająco dużo uwagi (nie tylko
        w chwili apetytu na seks), wystarczająco dużo uczucia, itd. Ma chcieć. Ale z
        doświadczenia wiem, że los bywa złośliwy i pozwala nam na własnej skórze
        przećwiczyć to co czuje druga strona. Z wiekiem libido kobiece rośnie, a męskie
        (ku rozpaczy) maleje. Tak więc wilk może się zmienić w lisa. I wtedy to dopiero
        jest głupio. Równowaga w seksie jest osiągana dynamicznie. Nigdy nie jest
        stała. Ma na to wpływ tak wiele czynników, jak: stres, zmiany hormonalne,
        utrata pracy, choroba w rodzinie itp. Cała sztuka polega nie na tym, żeby
        zmusić partnera, ale na takim działaniu, aby mu się chciało chcieć. Ale to już
        nie przedszkole, ale uniwersytet życia. Nie każdemu sie chce włożyć trochę
        wysiłku. Woli sobie poszukać nowego partnera i chociaż trochę pojechać na
        początkowym zauroczeniu. Lekko, łatwo i przyjemnie.
        • rumiane Re: Prośba o opinię 19.06.06, 20:00
          no tak- łatwiej sobie poszukać kochanki, zamiast postarać się cokolwiek zmienić w swoim zachowaniu...
          ale my to przecież "nie do niego" piszemy, prawda?
          • ewolwenta Re: Prośba o opinię 19.06.06, 20:02
            drogie panie warto czasem poszukać starszych wpisów przez wydawaniem takich opinii
    • yoric Re: Prośba o opinię 19.06.06, 20:54
      To fakt, że każdy czegoś na tym Forum szuka: jedni "promują swoje ego" (w tej
      grupie Kawitator... i ja sam), nieliczni naiwni mają nadzieję na radę - tu jej
      nie dostaną, bo takich prostych rad nie ma. Zdecydowana wiekszość po prostu chce
      się wyżalić i to chyba jest główna funkcja Forum. Jeszcze inni szukają
      'rozgrzeszenia'.
      Mnie akurat głównie chodziło o 'rozgrzeszenie'; częsciowo dostałem, dziękuję.
      [mógłbym co prawda wziąć poprawkę na niereprezentatywność tego Forum, ale to
      inna sprawa].

      Z tym, że 'los bywa złośliwy' zgodziłbym się, tylko nie wiem, jak to rozwinąć? W
      końcu również osobom upominającym się o więcej czułości (albo pieniędzy, czy
      czegokolwiek) można odpowiedzieć, że 'los bywa złośliwy' i może za lat kilka to
      ich partner będzie się dopominał o uczucia. No dobrze. Może i tak. Tylko co z tego?

      Osoby piszące o "włożeniu odrobiny wysiłku" bardzo proszę chociaż spróbować
      przyjąć do wiadomości, że (jak już to było wielokrotnie opisane na Forum) czasem
      włożenie odrobiny, czy nawet całkiem sporego wysiłku żadnej poprawy nie daje. I
      wtedy możemy dalej dyskutować.

      Rumiane, jestem pod wrażeniem Twojej wyobraźni nt. mojej osoby i mojego związku,
      jednak chyba owocniej rozmawiałoby się o faktach.
      Pozdrawiam
      • kici10 Re: Prośba o opinię 20.06.06, 08:13
        Osoby piszące o "włożeniu odrobiny wysiłku" bardzo proszę chociaż spróbować
        przyjąć do wiadomości, że (jak już to było wielokrotnie opisane na Forum) czasem
        włożenie odrobiny, czy nawet całkiem sporego wysiłku żadnej poprawy nie daje. I
        wtedy możemy dalej dyskutować.

        To nie takie proste, jak sie na pierwszy rzut oka wydaje. Włożenie nawet
        całkiem sporego wysiłku, ale nie tam gdzie trzeba, nie przynosi efektów.
        Na każdego działa coś innego. Jednemu pomoże więcej czułości, drugiemu
        całkowite go olanie, a trzeciemu walnięcie pięścią w stół. Każdy sam sobie
        wybiera co mu pasuje. I tak np. jeśli się ma w domu księcia (księżniczkę),
        której się cały czas usługuje, to z pewnością więcej czułości i zainteresowania
        przyniesie odwrotny skutek. Tak samo jest z osobą wygłodniałą uczucia.
        Zdystansowanie się od niej pogłębi tylko jej niechęć.
        A tak naprawdę to często nie o to chodzi, że nie chce nam się wysilić, ale
        często poprostu nie potrafimy. Nie wiemy jak i co.
    • windy78 Re: Prośba o opinię 20.06.06, 00:07
      > Historia jak tutaj wiele. Na początku było fajnie blah blah blah, po 6 latach
      > jest seks góra co 2 tygodnie w pozycji na zimną rybę. Kochamy się, nie chcemy
      > się rozstawać. Małżeństwem nie jesteśmy.

      Większość długichhhhhh związków przechodzi swój większy kryzys w okolicach
      piątego roku...
      Zauroczenie prysnęło, chemia się kończy, pytanie co dalej? Może Ona chciałaby
      czegoświęcej niż tylko bzykanka kilka razy w tygodniu...

      > ONA: mówi, że to normalne, że z czasem się chce mniej; że seks nie jest już
      > czymś nowym; że dawniej kiedy było niby fajnie ona czasami się zmuszała dla
      > mnie; że moje podejście ją przeraża, bo chcę tylko jednego; że czuje się
      > osaczona moim podejściem; że boi się normalnie przytulić, bo zaraz będę
      > wymagał; że dawniej nie zdawała sobie sprawy, że to aż tak dla mnie ważne; że
      > nie czuje już mojego zaangażowania w związek.

      Z tego co piszesz to od początku były pewne różnice w Waszych temperamentach...

      Pytanie, czy coś się zmieni jeśli dziewczyna będzie wiedziała, że łączysz z Nią
      przyszłość a nie tylko seks...

      • niezapominajka333 Re: Prośba o opinię 20.06.06, 08:06
        Mądra uwaga Kawiego powinna byc rozważona przez wszystkich. Nie jako złota
        recepta na problem braku seksu, jak ironizowałeś, ale jako pewnego rodzaju
        memento.
        Uważasz że głód seksu, jaki odczuwasz odpowiada twoim faktycznym, a nie
        zawyżonym potrzebom. Byc może, ale zwróc uwagę, że swoją ocenę opierasz na
        dwóch okresach. Pierwszy (czas dostatku) to początek związku, gdy seksu było
        dużo. Nie wiem, ile ten okres u was trwał, rok - dwa lata? Wtedy duża ochota na
        seks z jedną partnerką to stan naturalny dla większości mężczyzn.
        Po tym czasie nastąpił okres posuchy, w którym twoje potrzeby nadal były i są
        duże, ale mozliwości ich zaspokojenia bardzo zmalały.
        Śmiem twierdzic, że gdybyś nadal miał seksu pod dostatkiem, to po sześciu
        latach radosnego bzykania z tą samą partnerką, Twoje potrzeby znacznie by sie
        zmniejszyły i raczej twoja dziewczyna zakładałaby tu wątek pod tytułem "Co
        robic? Mój chłopak/mąż woli erotyczne czaty i ogląda porno zamiast się ze mną
        kochac"
        Było tu już tyle dyskusji na ten temat, że nie będę szerzej omawiac tej
        ewentualności. Problem w tym, że ponieważ jest tak jak jest, nie możesz
        sprawdzic jak by było, gdyby było inaczej. Reszta to już domniemywanie.

        A co do rekompensowania sobie niedostatków seksu poza związkiem, czy naprawdę
        potrzebna ci ocena innych? Sam czujesz, że to nie jest w porządku, chyba, że
        szukasz argumentu w odpieraniu ewentualnych zarzutów twojej partnerki.
        Wystarczy postawic się w sytuacji odwrotnej - czy gdybym ja nie miał ochoty na
        seks z moją dziewczyną i gdybym mimo wielu prób nie potrafił od niej odejśc,
        (bo rozstanie za bardzo boli) - to jakbym odbierał jej analogiczne zachowanie.
        Nie mam pojęcia, co może czuc facet w takiej sytuacji? Może jako kobieta
        zupełnie inaczej to odbieram?
        No i należy przyjac poprawkę na fakt, ze są to dalej rozważania czysto
        hipotetyczne, bo ani ona, ani ty nie macie doświadczeń z bycia po drugiej
        stronie barykady.

        Może się zdziwisz, ale ja nie oceniam negatywnie twoich zamiarów, głównie ze
        względu na przewidywaną skutecznośc.
        A skutek może byc taki, że albo coś się między wami poprawi na tyle, że
        będziecie mogli byc razem i stworzyc coś stałego, albo na tyle pogorszy, ze
        wreszcie się rozstaniecie.
        Bo na razie osiągnęliście stan równowagi, (w którym jakoś wytrzymujecie mimo
        cierpienia), ale jakiekolwiek jej naruszenie sprawia jeszcze większy ból.
        Rodzaj uzależnienia od partnera mimo ewidentnego dyskomfortu.
        Potrzebujecie solidnego kopa, który albo pozwoli wam odejśc od siebie, albo
        skieruje was w stronę naprawy związku.
        • petar2 Re: Prośba o opinię 20.06.06, 08:45
          > Mądra uwaga Kawiego powinna byc rozważona przez wszystkich. Nie jako złota
          > recepta na problem braku seksu, jak ironizowałeś, ale jako pewnego rodzaju
          > memento.

          Uwaga Kawiego była żartobliwa i prowokacyjna, trochę jak włożenie kija do
          mrowiska. I tak należy ją traktować. Dywagacje o tym, że seks w przypadku braku
          ograniczeń może się znudzić to tak jak przekonywanie wiecznie głodnego
          Etiopczyka, że ludzie syci chorują z przejedzenia bądź urządzają głodówki
          oczyszczające czy odchudzające.

          Natomiast drugi post Kawiego jest celny, sprawa tylko pozornie dotyczy seksu.
          Yoric, wspomniałeś że ona jest bardziej 'rodzinna'. Myślę, że przedłużający się
          okres narzeczeństwa, brak decyzji co do przyszłości bije szczególnie w nią. Z
          upływającym czasem miotają nią coraz bardziej dwie sprzeczności, z jednej
          strony miłość i nadzieja na założenie rodziny, z drugiej rosnące wątpliwości co
          do Twoich intencji. A to sprzężenie zwrotne, odbija się na seksie bo ten u
          kobiety głównie w głowie i dla większości związany z uczuciem i poczuciem
          bezpieczeństwa. Kółko się nakręca a czas, przyzwyczajenie i pewne cechy
          osobowości stwarzają stan pewnego uzależnienia i poczucia beznadziei co odbiera
          siły na radykalniejsze kroki i rozsrzygnięcia.

          Zgadzam się również z Kici, bywa, że usilne starania i sporo chęci są niecelne
          bo partnerka oczekuje czegoś innego. To trudna sztuka spojrzeć oczami drugiej
          osoby, wczuć się w jej sposób postrzegania i potrzeby.
          • niezapominajka333 Re: Prośba o opinię 12.07.06, 09:30
            Przekonywanie wiecznie głodnego Etiopczyka, że w przypadku swobodnego dostępu
            do jedzenia będzie miał problemy podobne, jak ludzi syci, rzeczywiście niewiele
            da.
            Ale zapewnienie głodnym Etiopczykom jedzenia w tej ilości, w jakiej by chcieli
            przez odpowiednio długi czas sprawi, że większośc z nich będzie miała problem z
            otyłością i chorobami z niej wynikającymi. A niektórzy będą sie ratowac
            głodówkami lub wpadna w pułapkę diet.
            A gdyby ich jeszcze przenieśc do środowiska, gdzie panuje kult szczupłej
            sylwetki, przy nadmiarze dobrego pożywienia, to pewien procent członków tej
            grupy będzie się zmagał np. z anoreksją. Ale nigdy im tego nie wytłumaczysz,
            póki są głodni
    • a.b1 Re: Prośba o opinię 20.06.06, 11:34
      jeśli rozmawiałeś, prosiłeś, przekonywałeś, i masz poczucie, że zrobiłeś
      wszystko co mogłeś, to jest to usprawiedliwione. Ale chciałam zadać Ci
      pytania, czy Wasz związek przetrwa? Czy jeśli kiedyś przypadkowo trafisz na
      kogoś o podobnych potrzebach, dalej będziesz ze swoją dziewczyną? Czy Wasz
      problem to nie wierzchołek góry lodowej?
      Jeśli ona mówi, że seks już jej nie kręci, pomyśl jakby go urozmaicić, pozatym
      piszesz "dawniej kiedy było NIBY FAJNIE" czyli co, jej to nigdy nie
      satysfakcjonowało co dostawał od Ciebie? Może od czasu do czasu zapanuj nad
      soba i daj jej godzinę dwie samego przytulania i bliskośći, to jest naprawdę
      ważne, być może tego jej brakuje.
      Powodzenia
    • yoric Re: Prośba o opinię 22.06.06, 19:38
      A co tam... jednak odpowiem.

      Z zastrzeżeniem, że celowo nie prosiłem o rady ani diagnozy, ponieważ na
      podstawie kilku linijek tekstu portretującego sytuację niekompletnie i zapewne
      jednostronnie nie można dać żadnej sensownej diagnozy ani rady (a już na pewno
      takiej, która nie pojawiłą się co najmniej 100 razy 1000 sądiednich wątków).

      Pewnie, że seks to tylko wierzchołek góry. Trudno jednak ustalić, co konkretnie
      pod tym wierzchołkiem się znajduje.
      Co do wspólnych planów to kółko się zamyka, bo ja w życie nie wpakuję się w
      małżeństwo, gdzie seks od początku jest problemem. Poza tym to wcale tak nie
      wygląda, że jedna strona dąży do ślubu, a druga unika. Raczej jedna się waha, a
      druga (ja) chciałaby, ale nie jest spełniony sine qua non.

      No zawsze jest taka możliwość, jak w tym wątku.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=43768237
      Tu dziewuchy nie mają pretensji do męża, że coś robi nie tak. Po prostu ich już
      nie kręci...

      No i wreszcie co do stwierdzenia:
      > Śmiem twierdzic, że gdybyś nadal miał seksu pod dostatkiem, to po sześciu
      latach radosnego bzykania z tą samą partnerką, Twoje potrzeby znacznie by sie
      zmniejszyły i...

      Tak? A o ile by się zmniejszyły (tak mniej więcej, z dokł do 10%) :P:P:P

      Pozdrawiam
      • niezapominajka333 Re: Prośba o opinię 12.07.06, 10:35
        Yoric, nie staram się diagnozowac twojego przypadku. Moja opinia, to tylko
        próba zwrócenia uwagi na fakt, że często pragniemy czegoś, ale nie bierzemy pod
        uwagę wszystkich konsekwencji wynikajacych ze spełnienia tego pragnienia.
        Teraz pomijam zupełnie fakt, że w pewien sposób szantażujecie się wzajemnie ze
        swoją dziewczyną. Na ten temat się nie wypowiadam, nie dlatego, że nie mam nic
        do powiedzenia, ale dlatego, że chciałam pokazac ci tylko jeden aspekt całej
        sprawy.
        Jest takie powiedzenie - uważaj, czego sobie życzysz, bo może sie spełnic.
        Jak teraz oceniasz swój apetyt na seks? Raz, dwa razy dziennie?
        Przy takim poście, jaki masz teraz, ta ilosc wydaje sie satysfakcjonująca.
        Ale uwaga, to też zobowiązanie wobec partnerki. Bo chcesz, zeby ona naprawdę
        miała ochotę, a nie poświęcała się dla ciebie. A więc seks nie tylko wtedy,
        kiedy ty pragniesz, ale też wtedy, gdy ona będzie miała ochotę. Dopóki stale
        jesteś głodny, sytuacja odmawiania wydaje się abstrakcyjna. Powiesz, ja jej
        stale pragnę, zawsze jestem gotowy, tylko ona nie chce. Teraz tak. Ale
        wystarczy przemęczenie, jakieś dodatkowe problemy, a może się okazac, że
        stałbyś sie stroną odmawiającą.
        Na jakiej podstawie sądzisz, że twój apetyt na seks będzie sie utrzymywał na
        niezmiennym poziomie? Gdy czytasz wypowiedzi na forum okazuje się, ze niewiele
        jest związków, w których tak sie dzieje. Większośc postów zaczyna się od słów
        kiedyś było cudownie, a teraz.... Zwróc uwagę, jak często skarżą się kobiety.
        Dlaczego sądzisz, że nie byłbyś jednym z tych facetów, których przestanie
        pociągac partnerka w ciaży, po urodzeniu dziecka, czy po prostu będziesz miał
        ochotę na seks, ale nie z nią.
        Napisałes w jakiejś wypowiedzi, że ciebie tez pociągają takie klimaty i była
        tam mowa o erotycznych rozmowach w sieci. Moim zdaniem, teraz jest to wynikiem
        braku seksu. Gdybyś nie miał problemu braku, mogłoby to wynikac ze znudzenia, z
        szukania odmiany.
        Sam sobie odpowiedz, jak i o ile zmieniłyby się Twoje potrzeby. To zawsze
        będzie mniemanologia.

    • kin.szym Re: Prośba o opinię 27.06.06, 15:14
      cześć mam prawie podobną sytuację z mężem,tylko u nas jest na odwrót bo to jemu
      się nie chce,a też jest gościem w domu i też zaczęłam dogadzać sobie przez
      internet,ale na stopie koleżeńskiej i myślę,że wszystko jest dla ludzi tylko
      trzeba wiedzieć,kiedy przestać...pozdrawiam i mam nadzieję,że jakoś Ci
      dojdziecie do ładu i składu czego życzę
    • wojtekws Re: Prośba o opinię 27.06.06, 17:17
      Koncz to poki jeszcze mozesz. Ja mam dokladnie to samo, ale my jestesmy juz
      malzenstwem i mamy dziecko, wiec jest mi o wiele trudniej to zakonczyc, i
      emocjonalnie, i formalnie W.
    • yoric Re: Prośba o opinię 12.07.06, 12:23
      Niezapominajciu...

      każesz mi udowodnić, że nie jestem wielbłądem...
      A mi trochę nie pasuje, żeby głownym argumentem miała być sytuacja wysoce
      hipotetyczna. W taki sposób można uzasadnić wszystko. Np. 'nie buduj domu, bo
      może się zawali?', 'nie ściągaj długów, bo może sam będziesz miał długi', 'nie
      potępiaj zdrady, bo może sam kiedyś zdradzsz', itd.
      W jednym masz racje - obecna moja sytuacja to obustrony szach mat (chyba jednak
      zmierza do rozwiązania).
      Ale co do sedna, nijak nie mogę się zgodzić.
      Pozdr
      • niezapominajka333 Re: Prośba o opinię 12.07.06, 14:38
        No proszę! Niezapominajciu....
        Posłuchaj! Nie każę ci udowadniac, że nie jesteś wielbłądem. Tego, czym piszemy
        w ogóle nie można udowodnic. Można jedynie z grubsza oceniac prawdopodobieństwo
        takiej, czy innej wersji wydarzeń. A ja naprawdę nie mam ambicji, żeby Ci
        udowadniac, ze moja wersja jest bardziej prawdopodobna od twojej, bo to nie ma
        sensu. Każda sytuacja inna od obecnej jest hipotetyczna.
        Z czym się nie zgadzasz? Z tym, że twoje obecne potrzeby mogłyby się zmniejszyc
        po kilku latach kochania sie z jedna partnerką?
        To jesteś jednym z niewielu facetów, którzy daja 100% gwarancję na swoje
        libido. Gratuluję.
        Z tym, że po kilku latach twoja dziewczyna mogłaby już nie budzic u ciebie
        takiego pożądania jak teraz? Było tu mnóstwo wypowiedzi usprawiedliwiajacych
        facetów, którzy wolą zaspokajanie sie przed kompem z uwagi na to, że nie
        pociaga ich własna partnerka (obiektywnie atrakcyjna dla innych), a nie chcą
        zdradzac w realu. Wypowiedzi popartych opiniami seksuologów, ze to uzasadnione,
        ze łatwośc dostępu do atrakcyjnych bodźców... itp.
        Mogłabym tak jeszcze przytaczac wiele przykładów, ale nie o to chodzi. Jedynym
        sposobem na sprawdzenie na ile spadłyby Twoje potrzeby byłoby postawienie cię w
        takiej sytuacji, co jest niemożliwe.
        Nawet, gdyby twoja dziewczyna stała sie nagle demonem seksu, to nie daje ci to
        zadnej gwarancji, że np.za dwa lata będzie podobnie.
        Tak samo, jak ty nie możesz zagwarantowac, że gdy twoja dziewczyna będzie w
        ciązy, będziesz jej pragnął tak samo, jak teraz, a po porodzie nie stanie się
        dla ciebie aseksualną matką twojego dziecka. To tylko przykłady sytuacji, które
        moga miec wpływ na częstotliwośc kochania.
        Widzisz, tak naprawdę starałam się zwrócic uwagę na to, że w każdej chwili
        sytuacja w związku może się zmienic. W każdym związku, nie tylko twoim.

        Zaryzykowałam stwierdzenie, że gdybyś miał seksu pod dostatkiem, to po kilku
        latach nastąpiłoby znudzenie i mógłbyś byc stroną unikajacą zbliżeń, szukajacą
        przed kompem szybkiego rozładowania. Czy naprawdę jest to takie niemożliwe?
        Ja uważam, że raczej dośc prawdopodobne. Nie pewne, ale dośc prawdopodobne.

        Co z tego wynika? Nic! Może zmusza tylko do refleksji, jak by to było, gdybym
        to ja był po drugiej stronie, gdybym to ja odmawiał, szukał wymówek, twierdził,
        że nie potrzebuję, albo rozłożył bezradnie rece i stwierdził -już mnie nie
        pociagasz i nic na to nie poradzę. Jak by to było, gdybym to ja widział
        rozczarowanie u kochanej osoby, jakbym to ja miał szukac pomocy u specjalisty?

        Powiesz mi, że gdyby nie różnica temperamentów, to już bylibyście szczęśliwym
        małżeństwem. Możliwe, o ile doszlibyście do porozumienia w sprawie posiadania
        dzieci. Dośc często wypowiadałeś się na tym forum w obronie prawa do
        niedecydowania się na dziecko w małżeństwie. Broniłeś tego prawa z pełnym
        przekonaniem, jak najświętszej wartości. Ale to już twoja sprawa i nie
        zamierzam w to wnikac.

        • yoric Re: Prośba o opinię 12.07.06, 15:32
          Jesli faktycznie jedynie zwracasz uwagę na pewien aspekt, to wracamy do mojej
          wcześniejszej odpowiedzi. Możliwe (albo trafniej: nie jest niemożliwe), że
          mogłoby być tak jak piszesz. Albo że za kilka lat tak będzie. No dobrze. Tylko
          jaki z tego wniosek?
          Otwarcie piszesz, że nie ma żadnego, tymczasem sugerujesz, że jakiś jest. Jaki?

          Ja konsekwencję Twoich wypowiedzi rozumiem w pewien sposób, który zilustruję
          przez analogię [popraw mnie, jesli to nadinterpretacja]. Gdyby libido zamienić
          na wierność, wyszłoby, że nie warto patrzeć jaka partnerka jest do tej pory, bo
          za dwa lata wszystko się może zmienić. jesli zdradziła, to nic takiego, bo za 2
          lata ty sam możesz zdradzić. A poza tym nikt nie da 100% gwarancji wierności,
          więc może w ogóle nie warto się z nikim wiązać.
          Więc z tym się nie zgadzam. Jeśli libido *może* się zmienić, to nie znaczy, że
          jest zmienną losową, która zmienia się w zupełnie nie dający się przewidzieć
          sposób. Przede wszystkim zaś fakt, że libido może się zmienić, nie sprawia, że
          staje się ono czymś marginalny w perspektywie długoletniego związku.
          W razie nadinterpretacji - j.w.

          Co do dzieciaków, to dobre pytanie. Nie pamiętam (serio), żebym zażarcie bronił
          prawa do nieposiadania dzieci. Ale możliwe, że dawniej tak twierdziłem. IMO jest
          to sprawa, co do której para stanowczo powinna się dogadać przed ślubem - i tyle.
          Pozdrawiam
          • niezapominajka333 Re: Prośba o opinię 19.07.06, 13:13
            Jest taka anegdota o prezydencie USA, który zwiedzał z żoną fermę kur. Anegdota
            powszechnie znana, cytowana niejednokrotnie na tym forum.
            W związku z tą anegdotką pojawił się nawet taki termin jak "efekt coolidge'a"
            mowi on ze po roku współzycia z kobietą napięcie seksualne towarzyszące
            facetowi spada o połowę, oczywiście w kolejnych latach spada ono coraz
            bardziej, dotyczy to również kobiet choc dzieje się to wolniej
            oczywiście jesli facet pozna nową kobiete napięcie seksualne wróci do
            najwyższego poziomu.
            Oczywiście nie dotyczy to wszystkich facetów, ale wystarczająco wielu, by
            prawdopodobieństwo takiego efektu wystąpiło i u ciebie. A jeszcze gorzej, gdyby
            twoja dziewczyna miała większe potrzeby od ciebie.
            Jaki z tego wniosek pytasz? Wniosek i jest i go nie ma.
            Nie ma wniosku, jeśli rozpatrywac go jako konkretna wskazówkę do zastosowania.
            Bo to przeciaż tylko hipotetyczne rozważania, w dodatku całkowicie sprzeczne z
            Twoimi obecnymi odczuciami.
            Jest wniosek, jako pewna refleksja nad faktem, ze wcale nie tak trudno znaleźc
            sie po drugiej stronie, z goniącego stac sie uciekającym. Czasem -
            paradoksalnie - wystarczy otrzymanie tego, czego nam brakowało (patrz - główny
            temat forum)
            Nad taką możliwością zastanawiałam sie już wcześniej, zanim Kawitator podał ten
            przykład o kasach. Jak wygladałoby życie osób, które skarżą się na brak seksu,
            gdyby ich partnerzy zapewniliby im seksu pod dostatkiem (mam tu na uwadze
            obecny apetyt na seks) U ilu z nich pojawiłby sie przesyt i po jakim czasie?

            To działa też w drugą stronę. Ile to małych potrzeb rośnie zdecydowanie, gdy
            nie jest zaspokojonych. Pamiętam taki wątek, gdy skarżyła się kobieta, której
            mężowi spadło libido z wysokiego, na zerowe (pod wpływem choroby i leków). Ona
            skarżyła się, ze mąż mie chce nic z tym zrobic, że nie dba o jej potrzeby, a
            one przecież nie są duże, ot - raz w miesiacu potrzebuje, nie więcej, a mąż
            dawniej miał ochotę 2xdziennie. Jak na osobę, która ma tak małe potrzeby, ta
            pani była dośc zdesperowana (nie jestem pewna, czy nie padło nawet zdanie o
            szukaniu sobie kochanka). Forumowicze zapytali w zwiazku z tym, czy jak jej mąż
            miał ochotę 2x na dzień ona też dbała o zaspokojenie jego potrzeb? Odpowiedź
            była raczej wymijająca.
            To tylko jeden z przykładów, bo rzecz całą przedstawiam z konieczności w
            zarysie.
            Ponieważ ta żartobliwa uwaga pojawiła sie w twoim wątku, więc chciałam niejako
            podkreślic jej znaczenie biorąc za przykład twój związek.
            Jeśli chodzi analogię, którą przedstawiłes to tylko na pozór sprawa tak
            prosto wygląda. Libido może sie zmienic i na to ani ty, ani twoja partnerka
            możecie nie miec wpływu. To prawda, że lepiej rokują zwiazki, gdzie partnerzy
            dobiorą się pod względem temperamentu, przy tym podobno jeszcze lepiej, gdy
            przeważa temperament faceta.
            Gdy jakaś kobieta skarży się, ze jej mężczyzna wcześniej nie miał zbyt dużych
            potrzeb, a teraz jeszcze bardziej spadły, to zazwyczaj opdpowiedź jest
            jedna: "widziały gały, co brały". Sama sobie winna, nie musiała się z nim
            wiązac. To samo stosuje się do mężczyzn narzekających na partnerki, które przed
            ślubem były prawie oziębłe.
            Poprzez dobranie sie pod względem temperamentów zmniejszasz ryzyko
            niepowodzenia. Ktoś, kto decyduje sie mimo wszystko na taki niedobrany związek
            ma skłonności do umartwiania się.
            Zobacz jednak, co dzieje się z parami, które się dobrały? Masz tu na forum
            pełno przykładów kryzysów w zwiazkach, w których było kiedyś bardzo dobrze.

            A teraz kwestia zdrady. To prawda, że jak partner do tej pory nie zdradził i
            zdradę potępia w każdym przypadku, to punkt wyjścia dla zwiazku jest lepszy.
            Ale, pozwolę sobie tu zacytowac stwierdzenie Your-anda:..." Ale tak naprawdę to
            nie poglądy zadecydują o zdradzie tylko to, jak satysfakcjonujący zwiazek
            bedziecie umieli stworzyć we dwoje." I myślę, że relacje w związku maja też
            duży wpływ na libido partnerów, bo jak zauważyłes zapewne, brak seksu to często
            tylko przykrywka dla innych problemów.
            System wartości bardzo łatwo może ulec zmianie. Zdrada z potępianej moze stac
            sie dopuszczalna. Czasem wystarczy wpływ środowiska,a czasem okazja, która
            akurat nam się trafiła.
            Miła i rozumiejaca koleżanka w pracy, która właśnie doceniła w nas to, czego
            nie docenia żona, znajomy prawiacy komplementy, po których znów mozna poczuc
            się kobietą. Można znaleźc sobie usprawiedliwienie lub bezradnie rozłożyc ręce
            i powiedziec - nie wiem dlaczego zdradzam, ale nie umiem przestac. Jakże wielu
            zdradzajacych potępiało wcześniej zdradę, jak bardzo byli przekonani, że oni
            nigdy...
            Do tego dochodzi duża łatwośc nawiązywania kontaktów (internet, portale
            randkowe, czaty, telefony komórkowe), można na poważnie zafascynowac się kimś,
            zanim dojdzie do spotkania.
            A co do dzieci, to odniosłam takie wrażenie, po twoich wypowiedziach w różnych
            wątkach. Też uważam, że para powinna się dogadac w tak ważnych kwestiach dla
            związku, ale ja może mam jeszcze steroświeckie podejście. Dla mnie małżeństwo
            to związek, gdzie opcja dzieci jest zaznaczona niejako automatycznie. A jeśli
            ktoś z jakichś powodów nie chce miec dzieci, to powinien uzgodnic stanowisko z
            partnerem ( używając zwrotu komputerowego: odkliknąc).
            Ty jesteś zwolennikiem poglądu, że posiadanie dzieci lub nie posiadanie, to
            dwie równorzędne opcje i należy uzgodnic przed ślubem, jaką partnerzy
            wybierają, byle sie w tej sprawie dogadali. Sposób twoich wypowiedzi
            zasugerował mi, może błędnie, że niejeden raz broniłeś swojego stanowiska
            przeciwko opinii wiekszości. I że ze swoja dziewczyna też w podobnym tonie
            omawiałes ten aspekt waszego przyszłego związku. Ale to tylko wrażenie, nie
            upieram się że tak było.




            • yoric Re: Prośba o opinię 20.07.06, 18:45
              Wow!

              Wyrazy uznania - no i czuję się mile połechtany tak obszernym wpisem.
              Na początek jednak sprawa najważniejsza: temat jest właściwie nieaktualny, bo
              już nie jestem w związku. Uznaliśmy, że różnica jest nie do przezwyciężenia.

              Myślę, że zgadzamy się co do pewnego stweirdzenia: "nikt i nic nie zagwarantuje,
              że zgadzające się na początku temperamenty danej pary nadal będą się zgadzać po
              X latach". Wniosek, jak mówisz, 'jest i go nie ma' - ja uważam, że 'refleksja
              nad faktem' to nie wniosek. Dużo bardziej do tej ostatniej roli pasuje mi ten
              fragment: "Gdy jakaś kobieta skarży się, ze jej mężczyzna wcześniej nie miał
              zbyt dużych potrzeb, a teraz jeszcze bardziej spadły, to zazwyczaj opdpowiedź
              jest jedna: "widziały gały, co brały". Sama sobie winna, nie musiała się z nim
              wiązac. To samo stosuje się do mężczyzn narzekających na partnerki, które przed>
              ślubem były prawie oziębłe. Poprzez dobranie sie pod względem temperamentów
              zmniejszasz ryzyko niepowodzenia. Ktoś, kto decyduje sie mimo wszystko na taki
              niedobrany związek ma skłonności do umartwiania się."

              Z dzieckiem to ciekawa sprawa. Owszem, uważam, że dziecko/dzieci są wpisane w
              małżeństwo, ale że zanim do małżeństwa dojdzie, każda ze stron może powiedzieć
              'veto' w tej sprawie. I można to zaakceptować lub nie.
              Faktycznie moja (była już) dziewczyna czasem narzekała, że po tych 6-ciu latach
              nie ma jakichś nawet wstępnych deklaracji co do rodziny, dzieciaków, itd. A ja
              nawet chęcie - gdybyśmy tylko najpierw uporządzkowali inne sprawy...
              Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka