zgnilapannamloda
27.07.06, 17:52
Witam,
poczytuję już Was od b. długiego czasu, ale dopiero wczoraj odważyłam się
odezwać.
Moja historia jest zupełnie inna niż wszystkie tu opisane (czy raczej
wszystkie, które przeczytałam). Między moimi rodzicami nie było seksu. Między
moimi rodzicami nie było dotyku, nawet tego przyjacielskiego, serdecznego.
Między mną a moimi rodzicami nie było dotyku. Nikt mnie nigdy nie przytulał,
nie całował, nie głaskał po głowie, nie opowiadał bajek, nie bronił przed
burzą i przed potworem w szafie. Jedyny dotyk to było ściskanie się przy
opłatku i wielkanocnym jajku - po pijanemu, śmierdząco i nieprzyjemnie dla
wszystkich.
Dziś jestem dorosła, skończyłam studia, dobrze zarabiam , mam mieszkanie i
pieniądze. Do dziś nikt mnie nie dotykał. Nawet serdecznie i po przyjacielsku.
Dla mnie dotyk nie jest normalny. Nie jest obrzydliwy, poprostu nie jest
normalny, jak chodzenie na rękach - da się zrobić, ale to nie jest normalne. I
tak sobie wegetuje... zupełnie sama.
Nie piszę tego, aby uzyskać od Was pomoc - bo jak niby moglibyście mi pomóc?
Piszę troche po to, żeby się przedstawić, piszę troche ku Waszemu opamiętaniu
- ludźmi zawsze COŚ kieruje i to nie jest ich wina. Piszę troche ku Waszemu
opamiętaniu - dzieci widzą zawsze i widzą wszystko, nie ważne jak bardzo
staracie się ich w to nie mieszać. Gdziekolwiek Wasze życie zmierza, cokolwiek
zmiany miały by nie oznaczać róbcie coś...próbujcie...nie czekajcie na
cud...nie mówcie "poczekamy zobaczymy".
To tyle. Nie napisałam wszystkiego. Nie wiem do końca, co by to miało być. Mam
nadzieję, że macie jakiś, chociażby mglisty obraz tego, co chcialam przekazać.
Pozdrawiam