Dodaj do ulubionych

seksoholizm/siecioholizm - gdzie szukać pomocy?

20.08.06, 07:12
Witam
Piszę tu poraz pierwszy. Bardzo potrzebuję pomocy. Mój mąż jest
najprawdopodobniej seksoholikiem - wykazuje prawie wszystkie tego objawy.
Gdzie szukać pomocy dla takiego człowieka? do kogo się zgłosić? Czy może mi
ktoś poradzić jakiegoś specjalistę lub poradnię w Warszawie dla mojego męża?
Jego nałóg niszczy nasz związek i nasze życie. Maż woli wirualny seks ze
swoimi cyber-przyjaciólkami niż bliskość i seks ze mną. Spędza mnóstwo czasu
na sekssitach, seksczatach i seksblogach. Ukrywa się z tym i wpada w złość jak
mu zwracam na to uwagę. Nie może się skoncentrować w pracy bo też spędz czas
na cyberseksie. Ma potem doły psychiczne, ale nic to nie pomaga - nie walczy z
nałogiem. Potrzebuje pomocy jakiegoś fachowca. Bardzo proszę o pomoc.
L.
Obserwuj wątek
    • misssaigon Re: seksoholizm/siecioholizm - gdzie szukać pomoc 20.08.06, 11:39
      lati, trzeba poszukac specjalisty od uzaleznien, najlepiej z rekomendacja
      Polskiego Towarzystwa Psychologicznego -
      aczkolwiek jeseli twoj maz nie przyznaje sie do swojego nalogu to bedzie trudno
      go zaciagnac sila na leczenie....
      jezeli sam dojdzie do wniosku ze nalog rujnuje jego zycie osobiste i zawodowe -
      wtedy moze byc dopiero odpowiedni moemnt na podjecie leczenia...

      polecam forum "Uzależnienia"
    • martik1 lati .... 21.08.06, 10:38
      .. sprawdz poczte
      • bambisarenka Re: lati .... 22.08.06, 12:12
        No cóż, mam bardzo podobny kłopot do Twojego z tym że mąż twierdzi że zdaje sobie sprawę z uzależnienia i jego wpływu na naszą rodzinę.
        Tylko co z tego jak zwiedziliśmy całą Warszawę i jej "ośrodki" łącznie ze szpitalami psychiatrycznymi skoro wszędzie mówiono że im b.przykro ale leczą tylko alkochol i narkotyki??
        Teraz będziemy próbować w TRR strona www.trr.org.pl
        Mam nadzieje że chciaż tam znajdzie się człowiek który podejmie się ratowania naszego związku i szczęścia córeczki.
        Jeżeli ktoś z Was ma jakieś inne przydatne namiary to poproszę o info...Nie chce się jeszcze poddawać a już jestem wykończona tą walką...
        • your_and Re: lati .... 22.08.06, 12:29
          > Jeżeli ktoś z Was ma jakieś inne przydatne namiary to poproszę o info...Nie chc
          > e się jeszcze poddawać a już jestem wykończona tą walką...

          Poszukaj na stronach katolickich. Tam pare razy widziałem że sie tym zajmują.
        • martik1 bambisarenka.... 22.08.06, 13:14
          poczta
          • motyl1973 Re: bambisarenka.... 28.08.06, 16:28
            Dlaczego chcecie leczyć TYLKO swoich męzów ? Skoro uciekaja w wirtualny seks, to
            znaczy, że ten realny seks, prawdziwy, z Wami - jest do niczego....Proponuję
            rowniez i Wam drogie Panie udac sie do specjalisty.
            • bambisarenka Re: bambisarenka.... 07.09.06, 14:34
              Kolejna "wielce oświecona" co nic rozsądnego nie umie napisać...
              A wiesz chociaż czym różni się uzależnienie od dobrowolnego przeniesienia popędu?
              Otóż jedną z różnic może być to że ten kto skieruje swój popęd na np. cyberseks robi to w pełni świadomie i (przynajmniej na początku)panuje nad tym.
              Jego preferencje nie zagrażają w większości jego zdrowiu,życiu,pracy.
              Robi to co lubi.
              Natomiast osoba uzależniona czuje wewnętrzny przymus wykonywania czynności o danym podłożu mimo że ma świadomość że to ją niszczy w większości sfer życia.
              Leczenie polega na poznaniu podstaw na których się rozwinęło uzależnienie i pracy nad wyeliminowaniem destrukcyjnych zachowań z życia pacjenta.
              Mistrzostwem (chyba) jest tak szczęśliwie prowadzona terapia że chory czuje się lepiej i zmienia swoje zachowanie i myślenie bez konieczności zmian w otoczeniu (np. skoro te zachowania prowadziły chorego do toalety to wyobraź sobie wybużanie ścian łączących toaletę np. z kuchnią coby pacjent nie mógł się tam schować.)

              Ale zawsze tak było że syty głodnego nie zrozumie więc nie ma co męczyć klawiatury.
              Zyj sobie w tym swoim światku zadowolona ze akurat Twój partner jest zdrowy.
              Tylko nie mów innym co mają robić skoro nawet nie masz na tyle dobrej woli żeby poczytać coś więcej na temat choroby z którą się zmagamy...
              A może inaczej podchodzisz? Skoro facet nie chce Cię w łóżku to go zostawiasz i szukasz następnego...Gratulować w takim wypadku dojżałości i świadomości podstaw partnerstwa.
              • martik1 Re: bambisarenka.... 07.09.06, 14:42
                hej bambisarenka, informacje pomogly? znalazlas kontakt? :))
              • motyl1973 Re: bambisarenka.... 07.09.06, 17:58
                Skoro ktoś mi zarzuca "wielce oświeconą" , to ośmielam się zauważyc, że
                :wybużanie i dojżałości - piszemy przez "rz"...:-)
                Powiem Wam tylko jedno: trzeba szukać zawsze PRZYCZYN...Gdy boli ząb, to
                faszerujes się tabletkami, czy idziesz do stomatologa i usuwasz PRZYCZYNĘ ? A
                widocznie powody jakieś musiały być ,skoro Wasi partnerzy wybrali cyberseks,
                zamiast WAS...NIE DOCIERA TO DO WAS ? To tak jak ze zdradą - zawsze są jakieś
                przyczyny...Winy trzeba poszukać także w sobie, a leczenie partnera - to inna
                bajka...też potrzebne, ale nie zapominajcie o genezie zjawiska...
                • martik1 Re: bambisarenka.... 07.09.06, 18:05
                  masz w jednym racje "nie zapominajcie o genezie zjawiska". tylko, ze ta geneza
                  to lezy w 95% w traumie dziecinstwa a nie w obecnym partnerze. pozostale 5% to
                  nacisk durnych spolecznych norm moralnych, koscielnych itd., ktorych niektorzy
                  nie wytrzymuja i uciekaja w siebie. dokladnie tak samo jak zfrustrowany siega po
                  narkotyk - dokladnie ten mechanizm i przyczyny.
                • gomory Re: bambisarenka.... 07.09.06, 20:10
                  Tylko, ze Ty przedstawiasz to w ten sposob jakby wine za taka chorobe ponosila
                  np. partnerka. A przeciez ktos z taka osobowoscia i problemami juz wstapil w
                  zwiazek, a nie w nim wyrobil sobie takie sklonnosci.
                  • lukrecjusz_videt Re: bambisarenka.... 08.09.06, 10:30
                    przyznam ,że moją uwagę przykuł temat gdyż rozważam możliwość tego ,że mogę
                    mieć taki sam problem .... nie jestem jeszcze do końca przekonany bo moje życie
                    to nie gruzowisko (byćmoże jeszcze) .
                    oscyluje pomiędzy tym ,że mam niezaspokojone potrzeby seksualne gdyż moja
                    partnerka nie zaspokaja ich z uwagi na ... tutaj do końca sam nie rozumiem
                    dlaczego nie choć zapewniam ,że jestem daleki od fantazji bycia przebranym w
                    strój batmana i udawania ,że moja partnerka jest batomobilem ( wiem mało
                    wyszukane porównanie prosze wybaczyć ) ... i w związku z niezaspokojeniem moich
                    potrzeb które zostały zdeterminowane w wyniku imprintingu seksualnego poszukuję
                    innych 'możliwości ' ... byćmoże tutaj pobrzmiewają nuty przemówienia Pani o
                    nicku motyl**** .... oczywiście rozmowy z partnerką odbyłem jednakże z Jej
                    strony brak zaangażowania i zrozumienia 'mojego problemu i mych potrzeb' były
                    itd ....
                    drugą stroną w której me myśli i obawy zmierzają jest problem Pani męża ...
                    przyznam ,że ciężko mi określić czy faktycznie powinienem się martwić , na
                    podstawie opisu sporządzonych przez Panie nie jestem w stanie stwirdzić niczego
                    wierzę ,że wszystko sie Paniom dobrze ułoży czego również życzę

                    pozdrawiam z Poznania
            • dixia Re: bambisarenka.... 08.09.06, 12:10
              No niestety nie zawsze odpowiadają za to nasze partnerki... Czasem
              przyzwyczajenia i podniety z czasów kawalerskich dają znać o sobie...
              • forumowy_nick Re: bambisarenka.... 08.09.06, 13:32
                Z całym szacunkiem większość tu ma minimum 30 latek i więcej.
                Nasz internet na skalę krajową zaczął tak naprawdę działać jakieś 8 lat temu.
                Wcześniej tylko wybrańcy mieli do niego dostep. Więc jakoś nie wyobrażam tutaj
                sobie kawalerów namiętnie biegających po necie a poźniej przenoszących swoje
                zachowania na związku.
      • morla5 Re: lati .... 13.09.06, 19:37
        czy rowniez mnie mozesz pomoc- mam podobny problem
    • kasiencia71 Re: seksoholizm/siecioholizm - gdzie szukać pomoc 08.09.06, 15:08
      Ja tez odkrylam,ze moj maz regularnie(gdy nie ma mnie w domu)odwiedza te strony
      (sa to przewaznie same panie zadowalajace sie nawzajem).Gdy mu o tym
      powiedzialam,powiedzial,ze to normalne.Jest dorosly i te strony sa dla
      ludzi.Znalazlam w komputerze,w jego danych zdjecia,ktore wgrywa sobie z
      kolejnych sesji.Po datach doszlam ,ze robi to wlasciwie co tydzien,kiedy wie ze
      nie ma mnie w domu.Nie robilabym z tego afery,ale nasze kontakty od roku sa
      minimalne(raz,dwa razy w miesiacu).Wiem ,ze woli sie onanizowac przy tych
      stronach niz kochac ze mna.Podejrzewam ,ze normalne stosunki(chociaz ja zawsze
      proponowalam zeby urozmaicic nasz zycie seksualne)juz go nie
      zadowalaja.Wymawial sie zawsze,ze jest zmeczony.Ale teraz wyszlo na jaw ,jak
      jest naprawde.Na wszelkie proby rozmowy na te tematy reaguje zloscia,mowi ,ze
      byl tam tylko pare razy,ale ja mam dowody ,ze robi to conajmniej od
      roku.Zapewnia,ze mnie kocha i chce byc ze mna,ale ja nie chce byc tylko
      zona,chce byc pozadana.U niego w pracy znalazlam tez koperte z takimi
      zdjeciami,wiec na pewno robi to takze w pracy,gdy ma okazje.Jestesmy 5 lat po
      slubie,wczesniej maz byl 2 lata sam.Ja zawsze bylam ta strona aktywna,takze nie
      ma mowy ,zeby zrzucac na mnie moj brak inwencji w tych sprawch.Uwazam,ze przy
      onanizowaniu ,wyrobil sobie taki nawyk,ze normalny stosunek nie satysfakcjonuje
      go juz.No i nie musi byc strona aktywna,w tym zawsze byl do tylu.Najgorsze jest
      to,ze nie chce o tym ze mna rozmawiac,niby jest wszystko w porzadku,ale ja
      jestem juz wypalona.Na pewno odmowi ,jesli zaproponuje mu wizyte u
      specjalisty,jestem zdana tylko na siebie.Kocham go i widze ,ze on mnie tez,ale
      ta sytuacja mnie powoli wyniszcza .
      • ak70 Re: seksoholizm/siecioholizm - gdzie szukać pomoc 08.09.06, 17:48
        Hmmm.... ja tez założyłam taki wątek... tyle, że na innym forum.
        • bambisarenka Re: seksoholizm/siecioholizm - gdzie szukać pomoc 08.09.06, 21:45
          Dobrze,Motylu.
          Może i jestem niedouczona ale mam na tyle kultury żeby nie
          wcinać się w sprawy o których nie mam pojęcia.
          Wg. Twojej teorii możemy wnioskować że skoro jest narkomania powodowana w sporej części chęcią ucieczki od świata to nie mamy leczyć narkomana uczyć go jak żyć na tym świecie bez dragów tylko zmienić cały świat tak żeby narkomanowi było dobrze.
          martik1 Dziękuję za dobre chęci i pomoc.
          Na tej stronie jest sterta przydatnych info tylko muszę znaleść chwilę spokoju by ją przeczytać dokładniej bo z dzieckiem na ręku to żadne czytanie.
          Brak zrozumienia ze strony partnera i jego niechęć do pomocy może wzmacniać i utrwalać chorobowe wzorce zachowań więc Lukrecjuszu, może watro pogadać z kimś doświadczonym kto będzie miał moralne i być może medyczne prawo wyrokować czy powinieneś zadbać o swoje ozdrowienie czy to tylko kryzys w partnerstwie.
          Jendakże już sam fakt Twoich wątpliwości może wskazywać raczej na koniecznośc pracy nad sobą bo przecież uświadomienie sobie choroby to pierwszy krok do wyleczenia.
          kasiencia71 - jeżeli myślisz że on ma z tym problem ale nie zgadza się na terapie a kochacie się może powinnać leczyć Was sama.
          Tzn zgłosić się do jakiegoś terapeuty konkretnie od tego typu spraw albo "zwykłego" psychologa rodzinnego aby w miarę kompetencji podpowiedział Ci jakieś sposoby i "sztuczki" na ratowanie rodziny.
          Mi jedna terapeutka w sytuacji gdy dopiero się zaczynałam orientować że to już choroba zaleciła mi/Nam lekarstwo "Spanish Fly" a wtedy prawie niezauważalnie dla męża część Naszego życia wróciła do normy i mogliśmy bez nerwów i pretensji pogadać o innych jego sferach tak że mąż dobrowolnie zgodził się na leczenie a teraz czasem żartuje czy nie mam trochę muchy bo on chyba "miętę czuje".
          • motyl1973 Re: seksoholizm/siecioholizm - gdzie szukać pomoc 09.09.06, 14:55
            Bambisarenko:
            skoro coś piszesz na forum ,to licz się z tym ,ze komentarze i odpowiedzi moga
            być nie tylko po Twojej mysli i nie tylko takie, jak oczekujesz.
            Wiesz dlaczego faceci sięgają po porno ? Bo nie mają tego w domu z własną
            partnerką . Proste i oczywiste, ale widać nie dla wszystkich...
            Czy uprawiacie np. milośc francuską ? Czy zgadzasz sie na różne eksperymenty,
            nowości, urozmaicenia ? Czy sama inicjujesz seks, czy proponujesz mu coś nowego ?
            Czy okazujesz mu, że go pożądasz , że jest męski, pociągajacy, kochany ?
            Oczywiście, wyleczenie JEGO pewnie jest potrzebne, ale ja pokazuję nieco inny
            aspekt tej sprawy, co chyba wprowadza Cie we wsciekłośc...Jak rozumiem, sobie
            absolutnie nic nie masz od zarzucenia ?



    • asw19 Re: seksoholizm/siecioholizm - gdzie szukać pomoc 09.09.06, 11:37
      Witaj!
      Przeczytałam treść wszytkich postów napisanych powyżej i no cóż... sama mam
      podobny problem. Próbowałam wszytkiego, łącznie z zaspokajaniem najbardziej
      wybujałych potrzeb partnera (16 lat razem) - nie zgodziłam się zdecydowanie
      na "anal" i "trójkąciki". Po pewnym czasie odmówiłam także wspólnego oglądania
      sexstron, gdyż zaczęło być coraz gorzej. Zaczął ściągać dla mnie (!) super
      filmy, abym sobie obejrzała i odpowiednio się nakręciła (?). Co piewien czas
      jest lepiej - chociaż wiem, że aby osiągnąć zaspokojenie musi zamknąć oczy i
      zacząć wyobrażać sobie inne "panienki" - to informacja od niego. Jednak zawsze
      po pewnym czasie wraca do cyberprzestrzeni i tych wszystkich wspaniałości na
      które może chociaż popatrzeć. W domu robi się wtedy napięta atmosfera, wścieka
      się na wszytko i wszytkich, jest apatyczny, czeka na każdę chwilę kiedy wyjdę z
      domu aby zasiąść przed komputerem, po moim powrocie osiąga apogeum złego
      humoru, a winę za całą sytuację przenosi na mnie. Ja już się poddałam, nie
      wierzę w żadną terapię i w to że kiedyś będzie naprawdę normalnie przez dłuższy
      czas. To jest jak choroba - w moje sytuacji nieuleczalna, trzeba nauczyć się z
      nią żyć, co nie znaczy że jest się szczęśliwym. Pozdrawiam i życzę pogody ducha
      i wytrwałości dla Ciebie
      • ewolwenta Re: seksoholizm/siecioholizm - gdzie szukać pomoc 09.09.06, 13:39
        Czemu myślisz, że nieuleczalna?
        On temu zaprzecza?
        • asw19 Re: seksoholizm/siecioholizm - gdzie szukać pomoc 09.09.06, 14:42
          Rok temu przeprowadziliśmy poważną rozmowę. Jednym z wątków był problem
          internetowy. Mój mąż określił to słowami :"To jest silniejsze odemnie. Kiedy
          mam depresje (a ma ją często) to muszę wejść na te strony aby się rozerwać. To
          mnie wycisza i uspokaja".
          Tak wogóle to zauważa że jest w sprawach sexu "rąbnięty". Ale uważa że taka
          jego natura i nic nie robi szkodliwego.
          Zostawił kilka razy w Historii te swoje stronki i dobrał się do nich nasz 8
          letni syn. Była awantura. Teraz lepiej się pilnuje.
          • ewolwenta Re: seksoholizm/siecioholizm - gdzie szukać pomoc 09.09.06, 19:01
            Masz rację, on jest w błędzie bo robi coś złego Tobie i sobie ale nie jest w
            stanie tego zrozumieć. Jak wynika z tego wątku nawet kiedy jest wola terapii z
            uzależnienia to nie ma do kogo pójść.
            Jednak jeśli on sam mówi o depresji (zaburzeniach nastroju) to czy nie warto
            podążyć w tym kierunku?
            Może jest coś co powoduje takie stany? Może jest na to rada. Nie wiem ale może
            psycholog by wiedział.
          • martik1 Re: seksoholizm/siecioholizm - gdzie szukać pomoc 11.09.06, 09:36
            asw - nie masz racji. jego stwierdzenie:
            > "To jest silniejsze odemnie. Kiedy mam depresje (a ma ją często) to muszę
            wejść > na te strony aby się rozerwać. To mnie wycisza i uspokaja".
            jest jednoznacznym przyznaniem sie do uzaleznienia. naturalnie JESZCZE nie robi
            nic szkodliwego. co bedzie za pare lat.

            nie masz racji z tym, ze nie mozna tego leczyc. MOZNA ale wymaga to checi z jego
            i twojej strony, musicie leczyc sie razem (jestes prawdobodobnie
            wspoluzalezniona) i trwa to minimum 2-3 lata. proces jest dlatego taki trudny,
            poniewaz w przypadku np. narkomana jedynie nalezy odstawic prochy i pilnowac
            jego postepowanie i psychike, natomiast w przypadku erotomani nie jestesmy w
            zdecydowanej ilosci przypadku odstawic seksu, ktory jest nasza zyciowa sila
            napedowa. kontrola jest tu duzo trudniejsza.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka