przemek.plywak
19.10.06, 08:07
Nie jestem oryginalny na tym forum. Żona prawie w ogóle nie ma ochoty na
seks. Do ślubu (rok temu) było cudownie. Po ślubie coś się w niej zmieniło.
Twierdzi, że w czasie seksu czuje ból. Wcześniej się na to nie skarżyła. Ja
ją proszę, żeby mi powiedziała, jak najbardziej lubi, żeby ją pieścić. Ona że
w ogóle nie chce pieszczot. Mówię, żeby poszła z tym do ginekologa, albo
żebyśmy razem poszli do seksuologa, ona odmawia. Rezultat: kochamy się
rzadko, ledwie 2 - 3 razy w miesiącu i zawsze ona jasno daje mi do
zrozumienia, że robi to dla mnie i się poświęca. To powoduje we mnie nie
tylko poczucie winy ale i rekacje nerwicowe, raz mi w ogóle nie staje, choć
jestem powtornie napalony, to znów wytryskam zanim w nią wejdę. Jestem coraz
bardziej nerwowy w łóżku. Tak więc napędza się błędne koło. Ja coraz gorszy,
ona coraz mniej lubi seks, nie dziwię się jej, skoro ja jestem taki kiepski.
ale ja coraz bardziej kiepski, im ona mniej lubi seks i tak dalej. W
rezultacie częściej się onanizuję niż współżyję z żoną. Jeszcze trochę a
zacznę szukać kochanek albo chodzić do burdelu.
Wiem, że powinienem ją przekonać, żebyśmy poszli do lekarza, ale ona nie chce
o tym słyszeć.
No i zupełnie nie wiem, co robić. Jstem kompletnie bezradny