19.10.06, 08:07
Nie jestem oryginalny na tym forum. Żona prawie w ogóle nie ma ochoty na
seks. Do ślubu (rok temu) było cudownie. Po ślubie coś się w niej zmieniło.
Twierdzi, że w czasie seksu czuje ból. Wcześniej się na to nie skarżyła. Ja
ją proszę, żeby mi powiedziała, jak najbardziej lubi, żeby ją pieścić. Ona że
w ogóle nie chce pieszczot. Mówię, żeby poszła z tym do ginekologa, albo
żebyśmy razem poszli do seksuologa, ona odmawia. Rezultat: kochamy się
rzadko, ledwie 2 - 3 razy w miesiącu i zawsze ona jasno daje mi do
zrozumienia, że robi to dla mnie i się poświęca. To powoduje we mnie nie
tylko poczucie winy ale i rekacje nerwicowe, raz mi w ogóle nie staje, choć
jestem powtornie napalony, to znów wytryskam zanim w nią wejdę. Jestem coraz
bardziej nerwowy w łóżku. Tak więc napędza się błędne koło. Ja coraz gorszy,
ona coraz mniej lubi seks, nie dziwię się jej, skoro ja jestem taki kiepski.
ale ja coraz bardziej kiepski, im ona mniej lubi seks i tak dalej. W
rezultacie częściej się onanizuję niż współżyję z żoną. Jeszcze trochę a
zacznę szukać kochanek albo chodzić do burdelu.
Wiem, że powinienem ją przekonać, żebyśmy poszli do lekarza, ale ona nie chce
o tym słyszeć.
No i zupełnie nie wiem, co robić. Jstem kompletnie bezradny
Obserwuj wątek
    • marcinle1 Re: bezradny 19.10.06, 08:34
      Oj Bracie, powiem Ci tyle: skąd ja to znam...to błędne koło, błędne do bólu i
      granic wytrzymałości.Ja tego nie robiłem, ale dziś po latach cofając się bym
      zrobił: Włodzimierz powiedział, że najlepszym sposobem zaufania jest kontrola.
      Są moim zdaniem dwie przyczyny: choroba żony, o której nie chce Ci mówić, lub
      też...jakieś zauroczenie, oby tylko. Ja po latach dowiedziałem sie, ze
      miala "delikatny" romans no i ze nie dawalem jej w ogole satysfakcji, bo gdy
      ona sie dopiero rozgrzewala ja juz konczylem, a dzialo sie tak poniewaz
      robilismy to raz, dwa razy w misiacu.
      Burdel? ...jest dla ludzi. Choć nie jest najoptymalniejsze rozwiązanie.
      • mja-1 Re: bezradny 19.10.06, 09:17
        Nie poddawaj się, jesteście młodym małżeństwem. Użyj wszystkich możliwych metod
        perswazji, by namówić ją na wizytę u lekarza czy seksuologa. Rozmawiaj do
        upadłego. Może teściowa, rodzeństwo żony, jej przyjaciółka pomogą Ci w
        nakłonieniu żony do wizyty u specjalisty.Życzę odwagi (ewentualna rozmowa z
        rodzicami żony, skoro żona nie chce sama sobie pomóc)i wytrwałości.Jedno jest
        pewne: kobiety, które osiagają satysfakcję w łożu po prostu lubią seks.I nawet,
        jeśli problem leży w częstotliwości, nigdy nie ma mowy o "poświęcaniu się" i
        oddawaniu sie "z łaski".
        • trzydziestoletnia DONIESC rodzicom??? 28.10.06, 17:19
          Daj spokoj, mja-1! Z tą radą by naskarżyć rodzicom to chyba przesadziła/e/ś... :-/
    • lolant Re: bezradny 19.10.06, 09:12
      Skoro przed ślubem było dobrze ( co znaczy dobrze ? obojgu ? napewno , czy
      tylko tak ci sie wydaje ?) coś poważnego musiało się stać . Nie wiem dlaczego
      broni się przed lekarzam , to najważniejsza sprawa , najważniejsza . Czy macie
      dziecko , a może najzwyczajniej boi się ciąży , może być i tak , że nagle sie
      obudziła w nowej rzeczywistości i żałuje decyzji o ślubie .
      Nie mniej najpierw musicie wiedzieć , czy ten ból to wynik braku podniecenia ,
      czy może faktycznie jakiejś choroby. W tym czasie myślę , że takie kontakty w
      nerwowej atmosferze raczej nie najlepiej wychodzą , sam widzisz , tak się nie
      da żyć , ale zanim pomyślisz o zdradzie , to takie najprostsze wydawało by się
      rozwiązanie , to koniecznie musisz jakoś od niej wyciągnąć o co właściwie
      chodzi .
    • anais_nin666 Re: bezradny 19.10.06, 10:16
      Jeśli żona odczuwa ból podczas stosunku może być to oznaką np. stanu zapalnego.
      Nie wolno bagatelizować takich objawów. Wizyta u ginekologa obowiązkowa.
      • menk.a Re: bezradny 19.10.06, 14:52
        ale o tym to ona sama powinna wiedzieć i po prostu to zrobić, zamiast wzbraniać
        się przed seksem
        problem jt głębiej
        w ogóle uważam, że brak seksu w związkach zazwyczaj jt natury psychicznej ,
        nie fizycznej;)
    • eeela Re: bezradny 19.10.06, 20:18
      Mówię, żeby poszła z tym do ginekologa, albo
      > żebyśmy razem poszli do seksuologa, ona odmawia.

      Odmawia tez pojscia do ginekologa???
      Przepraszam, ale to krancowa glupota jest.
      Wytlumacz jej, ze powinna chodzic na wizyty kontrolne przynajmniej raz w roku,
      i robic sobie przy okazji cytologie.
    • misssaigon Re: bezradny 19.10.06, 22:31
      przed slubem lubiła seks bo miała konkretny cel do osiagniecia - wyjście za
      maz..teraz juz nie "musi" lubic..bo ma meża...
      cel osiagniety - po co sie wysilać..
      a biedny facet wpedza sie w frustracje, kompleksy....
    • justysialek Re: bezradny 19.10.06, 22:50
      Przemku! Po pierwsze cierpliwości - żadnych burdeli, bo rozwód murowany.
      Po drugie powiedz swojej żonie, że bardzo ją kochasz, jest dla ciebie
      najpiękniejsza, jedyna itd, ale... potrzebujesz seksu, jest on ważnym
      składnikiem związku i nie wyobrażasz sobie waszego wspólnego życia bez niego.
      Dlatego zrobisz wszystko, żeby jej jakoś pomóc ale ona też musi chcieć.

      Może ona ma zahamowania typu: seks jest brudny, zły. Albo obowiązki domowe,
      nowy styl życia, odpowiedzialność ją przytłaczają, a ty jej nie pomagasz, jest
      na ciebie zła itd.
      • przemek.plywak Re: bezradny 20.10.06, 09:30
        Dziękuję Wam za wszystko, co napisaliście. Jasne, że będę próbował rozmawiać.
        Tyle że do rozmowy trzeba dwojga, a ja ciągle trafiam na mur. Ile razy
        podejmuję temat, spotykam się z radykalną odmową.
        Źle się wyraziłem co do lekarza, żona chodzi do ginekologa, ale rzadko (od
        slubu była tylko raz)i nic mi nie mówi o rezultatach tej wizyty. Ja chciałbym
        porozmawiać z jej lekarzem, ale ona sie nie zgadza.
        Jasne, macie racje, może przed ślubem tylko mnie było dobrze, ale też nie
        widziałem żadnego sygnału, żeby jej miało być źle, nawet często sama inicjowała
        seks.
        Nie wiem, może kogoś poznała, ale jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że żyłaby
        aż w takim zakłamaniu. Może jednak jestem naiwny. Bardziej prawdopodobne wydaje
        mi się, że to jakieś zahamowanie, albo jakaś choroba. Albo jakies złe
        doświadczenia z przeszłości.
        No i chcę znaleźć przyczynę w sobie, ale przecież mogę żyć tylko domysłami, ja
        po prostu nie wiem, co robię źle. W łóżku teraz na pewno jej nie zaspokajam,
        ale chyba nie było najgorzej jeszcze rok temu (ale mogę sie mylić). W życiu na
        pewno nie jestem bez zarzutu, ale przecież nie jestem w stanie przeniknąć jej
        mysli i przewidzieć, na co czeka. W każdym razie sprzątam, gotuję itd, tzn
        robimy to na zmianę. Ja jestem gotowy na wiele, ale nie wiem, co o i jak mam
        zmieniać.
        Piszę, żeby sobie ulżyć. Czasem próbuję o tym gadać z bardziej doswiadczonymi
        kumplami, ale mówię z nimi oględnie. Przecież nie przyznam im się, że zamiast
        uprawiać seks z żoną ja się onanizuję, a jak już ona mnie dopuszcza to wciąż
        narzeka a ja wytryskam na prześcieradło po trzech minutach. A nie reagowalem
        tak nawet podczas moich pierwszych stosunków, gdy byłem niemal prawiczkiem.
        Nie, nie chcę jej zdradzać, te burdele to tylko w mojej wyobraźni. Ja ją po
        prostu niesłychanie kocham. Nawet masturbując się, mam poczucie, że ją
        zdradzam. Tyle że nie mam wyjścia.
        Może ogarnia mnie histeria, będę robił, co sie da. mam nadzieje, że w końcu uda
        nam się pogadac.
        • lolant Re: bezradny 20.10.06, 09:53
          Przykre to wszystko między wami . Nie rozumiem jej postawy dlaczego nie możesz
          wiedzieć o co chodzi , każdy ma prawo do tego żeby przynajmniej wiedzieć
          konkretnie o co chodzi , bo jak piszesz nie możliwe jest zgadywanie czego w
          danym momencie oczekuje . Jeśli pod względem zdrowia fizycznego wszystko jest
          ok , to należy się zastanowić, nie wiem nad psychiką , jakaś terapia , może
          nawet jakaś osoba zaufana z rodziny , przyjaciel . Takie kontakty miedzy wami i
          rosnące poczucie winy , upokorzenia nie prowadzą donikąd.Musisz jej to otwarcie
          zakomunikować , nie chciej od niej od razu odpowiedzi , ale powiedz otwarcie
          dokładnie jak tu na forum jak się z tym czujesz i zobacz jaką ona wobec tego
          podejmie decyzję . Powodzenia.
        • kawitator Re: bezradny 20.10.06, 10:21
          Nie, nie chcę jej zdradzać, te burdele to tylko w mojej wyobraźni. Ja ją po
          > prostu niesłychanie kocham. Nawet masturbując się, mam poczucie, że ją
          > zdradzam. Tyle że nie mam wyjścia.

          Rzeczywiście nie masz wyjścia Jeżeli tak strasznie kochasz a kobitka to bezbłędnie wyczuje to masz stary przechlapane i żadna rozmowa nie pomoże będziesz miał ciosane polana na głowie do czasu aż kobitka poczuje ze jej się wymykasz.
          Musisz przestać tak strasznie kochać, gotować sprzątać, nadskakiwać Nie ?? Nie to nie idę na miasto i wyjść Nie namawiam cię oczywiście do wizyty w burdelu ale na piwo z kumplami potem cuś mocniejszego aby się troszkę zaprawić aby odpowiednio znieczulony przyjść do domku. Ona ci reglamentuje seks ty jej reglamentuj forsę. To jest najbardziej skuteczne.
          • justysialek Re: bezradny 20.10.06, 11:32
            Kawitator - czy tobie się wydaje, że seks to małżeński obowiązek kobiety? I ma
            go wykonywać bez szemrania, zawsze kiedy ty masz ochotę, czy jej się to podoba
            czy nie? Nie dziwię się, że w konsekwencji musisz za to płacić! Bo tak to
            właśnie wygląda jeśli wydzielasz komuś pieniądze!!!
            Absolutnie odradzam takie podejście - może się zamknąć już całkowicie.
            Natomiast rada, żeby trochę się zdystansować, wyjść gdzieś z kolegami (tylko
            bez przesady) jak najbardziej na miejscu. A co do zwierzania się z tego
            problemu kolegom - to pewnie otrzymasz taką dojrzałą odp jak od kawitatora!
            No chyba, że takiej właśnie chcesz.
            • eeela Re: bezradny 27.10.06, 14:15
              Nie popieram calkowicie rad Kawitatora, ale mysle, ze jest taka mozliwosc, ze ma
              w jednym racje. Jest taka mozliwosc, ze kobieta traktuje swojego meza jak
              wlasnosc, o ktora juz nie trzeba w zaden sposob zabiegac i w zaden sposob sie
              dla niego starac. Gdyby raz czy drugi wrocil pozniej z piwka z kumplami do domu,
              raz czy drugi w jej przytomnosci wypowiedzial pozytywna opinie o wygladzie
              jakiejs kolezanki, moze by jej przyszlo do glowy, ze maz to nie przedmiot do
              zmywania i zarabiania pieniedzy i ze tez ma swoje potrzeby.
              • avide Re: bezradny 27.10.06, 14:23
                Panowie! Bijmy brawo tej pani... :):)
                Ludzkie spojrzenie na mężczyzne oczami kobiety...
                Baaaaaardzo mi sie spodobało :):)
                Pozdrawiam
        • justysialek Re: bezradny 20.10.06, 11:36
          Dodam,że nie znam was, ale z twoich wpisów wnioskuję, że jesteś fajnym facetem.
          A ona - skoro tak bardzo ją kochasz - też chyba nie jest zła. Więc cierpliwości
          i wszystkiego dobrego.
          • przemek.plywak Re: bezradny 20.10.06, 12:57
            Dzięki, Justysialek. Wiesz, tak w gruncie rzeczy to ja cały czas wierzę, że uda
            nam się dogadac. Wiem, że żona mnie tez kocha, przecież to się czuje. A że
            różne myśli mi chodzą po głowie, też takie jak te rady wyżej dawane w tym
            wątku, to tak już jest. Czasem chciałoby sie dać tej drugiej osobie porządną
            nauczkę. A niechby to jej zaczęło zależeć. Ale jest jsane, że to nie tylko
            ryzyko, ale i najczęściej ślepa uliczka. Swoją ddrogą to żona wcale nie ma za
            złe, gdy spotykam się z kumplami, a nawet gdy się upijam, choć upijam się
            rzadko (może trzeba częściej?). Nawet umawia się z przyjaciólkami, że sie
            spotkamy i mężowie się napiją, a one sobie poplotkują.
            Naprawdę, byłaby sielanka, gdyby nie ten seks...
            • lolant Re: bezradny 20.10.06, 13:49
              :) no więc widzisz , nie jest tak zle , przy szczerości obu stron da się to
              jeszcze jakoś poukładać , w dobrym małżeństwie jest i miesce na rozrywkę ,
              spotkania z kuplami i na przedawkowanie ;)) alkoholu też jest , nie ma miejsca
              natomiast na jakieś szantaże , wydzielanie pieniążków , skoki w bok czy coś w
              tym stylu , ale co ja tu się będę rozpisywać , ty sam doskonale o tym wiesz , a
              jeśli sie kochacie możecie przenosić góry , trochę wiary i optymizmu i do
              dzieła !
    • remicius Re: bezradny 20.10.06, 15:46
      Na moj gust chlopie to ona po prostu złapała Cie i nie musi juz udawac.
      Osiagnela swoj cel - ma meza i nie boi sie staropanienstwa. Tak to wyglada.
      • ewolwenta Re: bezradny 20.10.06, 17:53
        Jeśli nie chce rozmawiać bo blokuje ją wstyd to drążenie tematu nie doprowadzi
        do niczego.

        Czy żona pochodzi z rodziny np b. religijnej traktującej surowo sprawy seksu?
        Wprawdzie trudno zgadywać jakie jest życie erotyczne teściów ale czasem
        pośrednio z rozmowy można wywnioskować w jakim duchu wychowano naszego partnera.
        W chwili wyjścia z domu młodzi ludzie często wpadają w skrajne zaprzeczenie,
        łamiąc stawiane im przez rodziców zakazy. Potem jednak najczęściej zaczynają
        powielać schematy rodzinne. Może poczucie winy bierze górę? Ta zupełna niechęć
        do pieszczot jest zastanawiająca.

        Oczywiście problem może być zdrowotny. Jeżeli pieszczoty kojarzą się z seksem a
        ten z bólem to ona może unikać zbliżeń lub dążyć do szybkiego ich zakończenia
        aby tego bólu unikać.

        Prawdopodobnie, dziewczyna też widzi, że jest źle w łóżku i to sprawia, że i ona
        jest zestresowana co nie sprzyja intymności.

        Przemku a czy Wasze kontakty prowadzą tylko do seksu? Czy zdarzają się Wam
        chwile bliskości i czułości bez stosunku? Chodzi o taki kontakt, w którym ona
        jest pewna, że seksu nie będzie?
        • przemek.plywak Re: bezradny 23.10.06, 10:51
          Tak, żona uwielbia się przytulać. Trochę mniej pieszczoty, ale też. Z tymi
          pioeszczotami to cały teatr, bo gdy jestem zbyt delikatny, to narzeka, że
          jestem za mało zdecydowany i ją łaskoczę, gdy moje ruchy są mocniejsze, to
          jestem zbyt brutalny i zadaję jej ból: bądź tu człoieku mądry. To jednak nie
          jest problem, najczęściej jakoś znajdujemy złoty środek. Ona lubi mnie pieścić,
          zwłaszcza sutki. Godzinami potrafimy leżeć przytuleni, często tak czytamy
          książki lub oglądamy telewizję. Jak pisałem, próblem zaczyna sie wtedy, gdy
          inicjuję seks.
          Jeśli chodzi o rodzinę mojej żony to jest zupełnie na odwrót, żadne wychowanie
          religijne, rodzice to dzieci kwiaty z lat 70tych. Swoboda, wolnomyslicielstwo
          itd. Mówiąc jednak szczerze, nie za bardzo wchodzę w sprawy relacji mojej żony
          z rodzicami i tego, jak ją wychowywali do erotyki, wiem tyle, ile sama mi mówi.
          Nic wykraczającego poza standardy zycia w Polsce. Obawiam się, że problemem -
          jeśli przyczyna tkwi w psychologii - jest jakieś złe doświadczenie, o którym
          nic nie wiem.
          I jeszcze jedno. Może jesstem naiwny, ale nie dopatruję się i nie chcę się
          dopatrywać w jej zahamowaniach udawania czegokolwiek, nie potrafie uwierzyć, że
          najbliższa mi osoba miałaby mnie oszukiwać. Jeśli to naiwność, to wolę cierpieć
          z jej powodu, a nie z powodu chorobliwej podejrzliwości.
          Na razie chyba nie mam innego wyjścia, tylko uzbroić sie w cierpliwość i
          próbować jednak ją jakoś nakłonić do rozmowy. No bo cóż innego mi zostaje?

          • mreck Re: bezradny 23.10.06, 13:30
            jesu, ona ciebie poprostu nie kocha.
            • justyna302 Re: bezradny 23.10.06, 13:58
              O rany, nie piernicz! Z opisu wychodzi fajna kobieta, wyrozumiała, przytulaśna,
              a Ty od razu: nie kocha! Na pewno kocha, ma tylko jakąś blokadę, zahamowanie,
              które pewnie dobry seksuolog mógłby pomóc usunąć, szkoda tylko, że boi sie
              pójść na wizytę..
              Moim zdaniem trzeba po prostu zmusić ją do pójścia, nawet jakimś szantażem,
              byle się przełamała. Skutki wizyty mogą okazać się zbawienne.
              • killarney5 Re: bezradny 23.10.06, 17:23
                > O rany, nie piernicz! Z opisu wychodzi fajna kobieta, wyrozumiała,
                przytulaśna,
                > a Ty od razu: nie kocha! Na pewno kocha, ma tylko jakąś blokadę, zahamowanie,
                > które pewnie dobry seksuolog mógłby pomóc usunąć, szkoda tylko, że boi sie
                > pójść na wizytę..
                Sorry, ale to chyba Ty nie masz racji: czym według Ciebie jest miłość? Dla mnie
                jest stan, w którym szczęście ukochanej osoby jest równie ważne lub ważniejsze
                niż własne. Więc jakim cudem twierdzisz, że kobieta, która odmawia współżycie z
                mężem, nie podaje przyczyny i nie chce się leczyć, kocha go?
                • ewolwenta Re: bezradny 23.10.06, 19:06
                  > jest stan, w którym szczęście ukochanej osoby jest równie ważne lub ważniejsze
                  > niż własne. Więc jakim cudem twierdzisz, że kobieta, która odmawia współżycie z
                  >
                  > mężem, nie podaje przyczyny i nie chce się leczyć, kocha go?

                  Myślę, że mimo wszystko kocha. Ma problem ale go wypiera ze świadomości i
                  bagatelizuje.

                  Miłość nie oznacza z resztą spełniania wszelkich pragnień partnera. Przypuścimy,
                  że ukochany uwielbiałby wędrówki górskie, a ja miałbym lęk wysokości. Mogę się
                  leczyć lub mogę oczekiwać kompromisu, oboje jedziemy nad morze albo spędzamy
                  urlop oddzielnie. Problem w tym, że w seksie trudno o taki kompromis z
                  oczywistych względów.

                  Osoba, która potrzeb seksualnych nie ma, często nie jest w stanie wyobrazić
                  sobie co targa partnerem o dużym temperamencie. I odwrotnie.

                  Tym bardziej jeśli ktoś ma złe doświadczenie może reagować paniką na próby
                  współżycia i to też jest trudne do pojęcia dla człowieka bez problemów. Ktoś kto
                  miał jakieś traumatyczne doświadczenie związane z seksem często ma też poczucie
                  wstydu i winy, i nie umie nawet szukać pomocy.
                • justyna302 Re: bezradny 24.10.06, 09:21
                  No nie! Każdy kocha jak potrafi, każdego kochanie ma jakąś ułomność. Dlatego
                  uważam że słowa "Gdybyś mnie kochał, to inaczej byś postępował, ale ty mnie nie
                  kochasz.. " są głupie. Zona może być przekonana, że kocha Przemka przeogromnie
                  i może w ogóle nie rozumieć, że swoją odmową sprawia mu tyle przykrości. Może
                  jej postępowanie wynika z niewiedzy czym może być dla innych seks i jaką wagę
                  przykładają do niego ludzie. Może wydaje jej się że troszcząc się o niego,
                  przytulając się okazuje mu swoją miłość w pełni. Może być to bezmyślność, mała
                  wiedza o fizjologii, może infantylizm. Ale dobitne stwierdzenie "Ona cie nie
                  kocha" - to dla mnie teza z licealnego wypracowania a nie dojrzała rada.
            • kachaa17 Re: bezradny 23.10.06, 14:03
              jak czytałam jedna z twoich wypowiedzi to mi sie zapaliła taka lampka.
              Napisałes, że twoja żona szczególnie lubi pieścić ci sutki. Moze ona jest
              lesbiją. Tak mi sie nasunęło.
          • ewolwenta Re: bezradny 23.10.06, 19:09
            > religijne, rodzice to dzieci kwiaty z lat 70tych. Swoboda, wolnomyslicielstwo

            znudzenie, ambiwalencja...

            ale nie dorabiajmy ideologii


            przemek.plywak a ile Wy macie lat?


    • avide Re: bezradny 24.10.06, 08:41
      Moja żona tez uciekała gdy chciałem pogadać o podobnym problemie.
      Ale byłem na tyle "upierdliwy" chodziłem mówiłem co do niej czuje że kocham że
      mi sie podoba a potem co czuje jak sie tak ciągle podniecam jaj boskim widokiem
      itp itd a ona mnie odtrąca, nie chce sie kochać, nie okazuje czułości
      namietności, porządania. Napisałem do niej kilka email-i. A jak tak po ok 2 m-c
      marudzenia wiedziała ze fajnie wewnątrz mnie nie jest po prostu zapisalem nas do
      lekarza seksuologa za rączke zaprowadzilem, razem wszlismy i pogadalismy z
      lekarzem. Sam poprowadziłem rozmowę bo żona prawie się na początku nie odzywała,
      odpowiadała pojedyńczymi słowami. I wiesz co... u lekarza na fotelu pękła jak
      bańka mydlana... zalała się łzami, było strasznie smutno ale przynajmniej
      złamała się i przyznała ze jest problem i ze nie umie sobi z nim poradzić. Po
      wizycie idąc za ciostem przeprowadziłem kolejną rozmowę ... kolejne łzy, wkońcu
      coś z siebie wyrzuciła, bo cały czas tematu unikała jak ognia... niby problem
      jest ale go nie ma...
      to było wczoraj...:) a teraz ... czas pokaze badania, jakas terapia, zobaczymy.
      Cały czas wszedzie jestem z nią i wie ze w kazdej chwili ma we mnie wsparcie.
      Dużo cierpliwości, zrozumienia, miłości, wytrwałości i czułości. A może się uda.
      Niestety dla kobiet nie ma tabletki na dobry seks - a szkoda :):)
      Pozdrawiam.
      • przemek.plywak Re: bezradny 24.10.06, 16:05
        Dzięki Avide za Twój post. Spróbuję zrobić tak jak Ty. Czy masz konto e-mailowe
        w gazecie? Mogę do Ciebie napisać?
        • avide Re: bezradny 24.10.06, 17:06
          jasne
          avide@gazeta.pl
          zapraszam
    • joy44 Rozwód 24.10.06, 10:04
      Kochająca kobieta przygotowuje się na spotkanie już wcześniej.
      Jest wilgotna.
      Już nie kocha.
      Rozumiesz???
      Powtórz to sobie 2 razy i rozwiedź się!
      Odwagi.
      Życie jest za krótkie.
      j
      • shalimar1 Upraszczasz... 24.10.06, 20:57
        joy44 napisał:

        > Kochająca kobieta przygotowuje się na spotkanie już wcześniej.
        > Jest wilgotna.
        > Już nie kocha.

        Mylisz miłość z pożądaniem.
        Można pożądać i nie kochać.
        Czyżbyś joy o tym nie wiedział?
        Pzdr.S.
    • artobald Re: bezradny 24.10.06, 22:15
      Przeczytaj uważnie swój post, przez pryzmat kultury osobistej.To może sporo
      wyjaśnic. Sorry, że się czepiam. :))
    • klaris29 Re: bezradny 28.10.06, 15:50
      kiedyś także narzekałam na ból, musieliśmy wybierać pozycje, które były trochę
      płytsze...czasmi w chwili uniesienia nawet ból minie przeszkadzał, ale póżniej
      nie było dobrze...strasznei to było flustrujące, bo tak człwoeik chciał się
      docisnąć do kochanka a tu się nie dało, wypracowalismy sobie jednak techniki,
      które to minimalizowały, poczytałam Wisłocką, tam pozycji pod
      dostatkiem...Zapomniałam o problemie. Urodziłam dziecko i jakoś tak pół roku po
      porodzie stwierdziłam, że w końcu możemy to robić "do końca" nie czuję już
      żadnego bólu.
      Ale Wisłocką polecam Wam goroąco.
      Klara

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka