Dodaj do ulubionych

rezygnacja

27.05.07, 00:02
Jesteśmy małżeństwem od 10 lat. Sex sprawiał nam wiele radości, kochaliśmy
się kilka razy w tygodniu. Nie brakowało nam chęci i temperamentu. Do czasu.
3 lata temu urodziam dziecko. Przez okes ciąży nie mogliśmy się kochać ze
wzgledu na zagrożenie ciąży. Potem pomalutku wróciliśmy do seksu. niestety
mam wrażenie, że od tej pory zazęło ukłądać nam się w tej sferze coraz
gorzej. głównie to ja inicjowałam coraz rzadsze stosunki. Ostatnio jest juz
tragicznie. Kiedy mówię wprost, że bardzo potrzebuję zostaję zbywana
obietnicami, że nie teraz ale na pewno jutro... i jutro nowa wymówka. Kurde,
w tym roku chuba raz się kochaliśmy. Powodowało to moją wściekłość, żal,
kłotnie, łzy...i nic. Brakowało mi tego jak cholera. Teraz czuję, że moje
libido opada. Mam dosyć proszenia. Przestaje o tym myśleć, odczuwać brak. Czy
możliwe jest odzwyczajenie się? Przystosowanie do ascezy? Czy wy też z czasem
coraz rzadziej o tym myslicie, pragniecie?
Obserwuj wątek
    • witkacy1975 tak 27.05.07, 08:32
      • misssaigon Re: tak 27.05.07, 10:59
        mozna, tylko prowadzi do nieuchronnie do "wychlodzenia" zwiazku a zlosc,
        frustracja, poczucie odrzucenia zaczyna skutkowac niechęcia wobec partnera

        zatem odpowiedz brzmi "mozna tylko czy warto takim kosztem"
        • witkacy1975 A to oczywiście.... 27.05.07, 21:07
          • xymena72 Re: A to oczywiście.... 27.05.07, 21:39
            Więc co robić? Starać się już mi się nie chce, zresztą nie ma to sensu, kiedy
            druga strona nie chce. Rozstać się, kiedy inne sfery życia są ok?
            • misssaigon Re: A to oczywiście.... 27.05.07, 22:35
              jakos nie chce mi sie wierzyc, że związek jest super, kochamy sie, rozumiemy
              tylko ten sek

              tylko..robi wielka roznice..a pozniej robi jeszcze wieksza..dla mnie zwiazek bez
              seksu jest ułomny i skazany na porazke - no chyba ze jest to swiadomy i
              dobrowolny wybór obydwu stron..a jesli nie jest?

              coz nalezy po kolei rozpatrzyc wszytkie mozliwe powody takiej sytuacji - nie
              przyjmowac tlumaczenia "nie bo nie"...powód zawsze jest i czesto trzeba szukac
              pomocy poza zwiazkiem, u lekarza, seksuologa itp...a czasami juz tylko zostaje
              prywatny detektyw i adwokat
    • gacusia1 Oowszem! n/t 27.05.07, 22:01

    • frida781 Re: rezygnacja 27.05.07, 22:10
      a przypadkiem nieznalazł sobie kogoś na "zastepstwo" w czasie gdy Ty nie
      mogłaś?? i może mu juz tak zostało...??
      • xymena72 Re: rezygnacja 27.05.07, 22:23
        Jestem pewna, że nikogo nie ma. Nie ma możliwości, żebym nie zauważyła.
    • frida781 Re: rezygnacja 27.05.07, 22:34
      to dobrze:)) przynajmniej ten aspekt sprawy masz z głowy!! a może mąż choruje i
      wstyd mu się przyznać?? faceci mają problem jeśli chodzi o "te" sprawy,
      poczytaj sobie poniżej o problemie barleka- niefajny problem -
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka