Dodaj do ulubionych

chyba mam w domu głąba z domieszką lenistwa

12.06.07, 14:19
Witam!
Jestem w 21tyg.ciąży i moja frustracja,nie jest spowodowana hormonami tylko
zachowaniem mojego męża. Myślałam ,że jest bardziej dojrzały i
wyrozumiały...Czasem zupełnie na luzie mówię ,że mam dość siedzenia w domu, że
czuję się po prostu mało atrakcyjna ,nie moge zaplić papierosa, czy wypic
drinka żeby zaszumiało w głowie, bo nie mogę(!), a po drugie, nie ma nawet
takiej okazji,poniewaz na zadna dyskoteke czy imprezę nie pójdę przez
najbliższe kilka miesięcy.On za to popija piwko sam lub czasem z kolegą( w
ilościach- bez komentarza) pali papierochy w toalecie rano i wieczorem chociaz
tego nie znoszę i nas na to nie stać.Podaje tu kilka takich moich żałości ,
kóre dotyczą kobiet w ciąży. On oczywiście każdą moja uwagę odczytuje jakoś
bardzo osobiście i kwituje wszystko stwierdzeniem,że to "wszystko to jego
wina"... czyli ,ze to ja go za wszystko obwiniam i mam pretensje...
Mówi sie ,ze facetowi trzeba powiedziec wprost czego sie oczekuje,bo się nie
domysli. Kiedy tak robię on czuje się krytykowany. Powoli zaczynam to wszystko
olewać i pomimo,że jest osobą, która ma więcej zalet niż wad przestaje mysleć
,że oprócz męża jest moim przyjacielem.Mąż chyba myśli ,ze te wszystkie moje
"pretensje" spowodowane sa ciążą, jesli tak jest to dlaczego nie ustapi, nie
porozmawia i nie powie ,że rozumie itd.?!! Tłumaczy mi,ze gdyby tak robił to
traktowałby mnie jak niedorozwinięta lub jak małe dziecko... Siedzę w domu,i
staram sie byc przykładną żoną chociaz nienawidzę tej "domowej roboty". Mój
mąż przyzwyczaił sie do tego.
Staram sie dbać o siebie ale on raczej tego nie widzi...
Najbardziej jednak irytuje mnie fakt ,że w łóżku juz nie jest tak jakbym
chciała.Ja rozumiem ,ze w ciąża to nie czas na szaleństwa, ale czy to powod
żeby zaniedbywać pieszczoty? najlepiej od razu wsadzic.. . sorry za brutalność
ale tak sie czuję...Z seksem oralnym juz sie dawno pożegnałam " bo tam...w
środku...dziecko" -on ma opory. jednak jemu owszem ,jak najbardziej!.Sam się
jeszcze wystawia ,żeby go całować, jego pieszcoty trwaja minutę. Nie czuję się
porządana tylko jak pojemnik na wlewanie spermy. Myślę ,ze od kiedy zaszłam w
ciążę jest pewiem ,że juz mnie ma,że nie musi się starać.Jezeli ktos nie
zrozumiał o co mi dokładnie chodzi to wyjasniam mysl przewodnią- mówię wprost
mojemu facetowi czego oczekuje czego mi brakuje co jest " nie tak" Skutek-
albo kłotnia, brak zrozumienia lub zwyczajne "nicnierobienie" z jego strony.
Mam takie nerwy,ze z truden powtrzymywałam sie tutaj od dosadniejszych epitetów.
Jeśli ktoś przezywał takie chwile ,był w takiej sytuacji to proszę o kilka
słow..O komentarz proszę TYLKO takie osoby.
Dzięki serdeczne.
Pozdrawiam M.
Obserwuj wątek
    • lilyrush Re: chyba mam w domu głąba z domieszką lenistwa 12.06.07, 14:23
      No to pewnei wielu komentarzy nei dostaniesz.
      Ja w ciązy w koncu zrobiłam to, co mój maz kazał-czyli napisalam mu maila z
      tym, co do niego mam . Pomogło na 2 dni

      Powodzenia
      • gesta Re: chyba mam w domu głąba z domieszką lenistwa 12.06.07, 14:27
        Moja Droga! Kiedyś zrobiłam to samo (nie będac jeszcze w ciązy) taki triczek w
        ksiązki "Męzczyzni z Marsa..." nie pomogło. Czuł się skrytykowany:)))))
        • lilyrush Re: chyba mam w domu głąba z domieszką lenistwa 12.06.07, 14:50
          joj biedactow..i jak on to przeżył??
          Jeog nie wolno krytykowac?

          Ja napisłąm maila, bo mój maz sobie tego dosławnie zażyczył.
    • misssaigon gesta 12.06.07, 14:39
      poniekad czuje sie uprawniona do komentarza bo wlasnie jestem na koncowce naszej
      trzeciej ciazy...

      moje uwagi-
      to nie jest WINA twojego męza, ze jestes w ciazy , to wasz wybor, albo
      przypadek..nie wiem...ale zapewniam cie, ze jemu wcale nie jest weselj z toba
      niz tobie z nim
      wcale nie musisz siedziec w domu, no chyba , ze jest to wskazanie lekarza, ale
      jesli nie jest to rób teraz to wszytko na co nie bedziesz miec czasu za pare
      miesiecy, pięciomiesieczna ciaza to jeszcze jest stan przedwielorybi - i mozna
      sobie pohasac
      seks w ciazy to duze wyzwanie dla faceta - i zapewniam cie ze duza czesc
      mezczyzn ma przed tym opory - czasami konczy sie to calkowitym odrzuceniem,
      spotkalam kilku zaledwie mezczyn dla ktorych kobieta z brzuszkiem jest seksi,
      reszta podchodzi z nabozna czcia przemieszana z lekiem i lekkim obrzydzeniem
      humory i skoki nastroju kobiet w ciazy nie sa tylko wymyslem mezczyn - czasami
      samej ze soba trudno wytrzymac ...a co dopiero spanikowanemu facetowi, ktoremu
      trudno sie przyznac, "ze chyba sytuacja go lekko przerasta i nie sadzil, ze
      bedzie tak trudno"


      generalnie - wiecej wyrozumialosci, pojawienie sie dziecka to trudny okres dla
      zwiazku a nerwowa atmosfera nie przygotuje odpowiednio gruntu na pojawienie sie
      malego uzurpatora
      • gesta Re: misssaigon 12.06.07, 15:04
        a o czym ja pisze ?!! to nie jest odrzucenie?? sam zapewnia sobie satysfakcję a
        jeśli chodzi o te niby moje humory to uwierz mi ,że sam powiedział,że zmieniłam
        sie i jestem o wiele bardziej spokojnieszja niz przed ciążą... i jeszcze piszesz
        o wyrozumiałości dla niego ,a ja pisze ,że to on nie jest wyrozumiały dla mnie.
        ludzie czytajcie uważnie.
        • eeela Re: misssaigon 12.06.07, 15:42
          > o wyrozumiałości dla niego ,a ja pisze ,że to on nie jest wyrozumiały dla
          mnie.
          > ludzie czytajcie uważnie.

          Oj, zebys ty tak sama siebie uwazniej przeczytala.

          Wyrozumialosc jemu sie nalezy tak samo, jak i tobie.

          Nie badz znowu taka roszczeniowa.
          • gesta Re: misssaigon 12.06.07, 16:17
            byłaś w podobnej sytuacji?
            • eeela Re: misssaigon 12.06.07, 16:23
              W sytuacji, w ktorej mam pretensje do meza, ze popija piwko, kiedy ja nie moge?

              Nie. I nigdy nie bede.
              • gesta Re: misssaigon 12.06.07, 16:36
                kiedy on nie pił ja nie mogłam pic, bo robiłam mu ochotę kiedy on rzucał palenie
                ja nie mogłam palic,sama nie mogłam iśc na dyskotekę on mógł.teraz kumasz o co
                mi chodzi czy jeszcze nie bardzo? nie masz pojęcia o czym piszę. ja się
                stosowałam do jego próśb on do moich nie. nie rób ze mnie rozbestwionej głu[piej
                baby ktora ma pretensje do chłopa ,że zrobił jej dziecko,to nie ma nic do
                rzeczy! będzie dzidziuś i jest git! chce poznać opinie kobiet ,które przezywały
                coś podobnego co ja, Ty kompletnie nie wiesz o co mi chodzi,więc dzięki za
                komentarz. Jednak mam kochanego męża:)
                • aandzia43 Re: misssaigon 12.06.07, 17:15
                  Gesta, zacznij sprawiać sobie różne przyjemności, dostępne kobiecie w ciąży. Do
                  licha, picie i palenie to chyba nie są jedyne przyjemności w życiu! Miss ma
                  racje, wychodź z domu póki możesz, ciesz się tym wyjątkowym okresem życia. I
                  postaraj się wciągać męża w to wspólne cieszenie się. Może zaproponuj jakieś
                  nowe formy spędzania wspólnie czasu?

                  To rzeczywiście przykre, ze szanowny małż kazał ci towarzyszyc w swoich próbach
                  abstynencji od papierosów i dyskoteki, a sam nie raczy wspomóc przyszłej matki.
                  Wniosek na przyszłość: więcej samodzielności i swobody, mniej trwania w stanie
                  przyklejenia do małża. Może chciałby mamuśki towarzyszącej wszystkim jego
                  poczynaniom sam nie odwzajemniając się tym samym? No a mamuśkom mówimy
                  zdecydowane nie! :-)

                  Jesteście młodzi i prowadzicie chyba dość rozrywkowe życie. Trudno jest
                  przeskoczyć w rodziclestwo z dyskoteki, wiem. Moja ciąża 20 lat temu też nie
                  była planowana (i w abstynencji też byłam sama :-)) Ty już zaczynasz wchodzić w
                  nowy etap życia, on jeszcze harcuje sobie. Rozumiem, że jest ci przykro. Jeśli
                  cieszy sie z dziecka, to jest szansa, że wyciszy się i wskoczy w rodzicielstwo
                  na silnych, trzeźwych nogach.

                  Powodzenia

                  • gesta Re: aandzia43 12.06.07, 17:29
                    dzięki za słowa wsparcia,pocieszenia i zrozumienia!!!!!!.wreszcie osoba ,która
                    wie co jest na rzeczy:))) dzięki serdeczne. postaram się stosować do Twoich
                    wskazówek,może coś wskuram.
      • gacusia1 Pozwole sobie wtracic 13.06.07, 02:59
        To wszytsko,co piszesz,to prawda.Jednak jesli ma sie za meza inteligentnego i
        dojrzalego faceta,to mozna czuc sie lepiej,niz autorka watku.Gdy jednak maz
        jest niedojrzalym dupkiem,egoista i zapatrzonym w siebie samcem,to sie ma
        taka "ciaze do dupy".Niestety przeszlam przez to.Moj maz nie dorosl do
        zrozumienia zmian nastroju,potrzeb i niedoleznosci kobiety ciezarnej.Bylo mi
        okrponie.No ale coz..."Urodzilismy" i jakos sobie radze,nie godzac sie na
        przyjecie propozycji o kolejnym dziecku.
    • miedzianakonefka Re: chyba mam w domu głąba z domieszką lenistwa 12.06.07, 14:47
      Może nie liczył w związku na dziecko i to go dobiło. Tak se myślę że chciał
      sobie pobrąbrać za friko a tu taki zonk. Nagle został ojcem. Jakoś nie
      napisałas czy to było ustalone umówione czy to tylko Twoja decyzja.
      Jeżeli tylko twoja to już Cię nie lubię. A kysz..!!!

      Zachodzącym bez pytania mówimy stanowcze NIE...
      • gesta miedzianakonefka 12.06.07, 14:57
        Jesli to tylko Twoja...- a co to ma do rzeczy?, ale jeżeli juz ciagniesz watek
        "chcenia czy niechcenia dziecka"-czyli zupełnie inny niz moim poscie-to biorąc
        slub wiedzielismy że kiedys bedziemy mieć dzieci...
        To ja kiedy dowiedziałam się o ciąży byłam załamana i to ja płakałam... on sie
        cieszył i cieszy do dnia dzisiejszego chyba bardziej niz ja...Jesli jestes lub
        nie długo zostaniesz matka to zrozumiesz o co chodzi.
        • miedzianakonefka Re: miedzianakonefka 12.06.07, 15:06
          UPS. Ja akurat matką zostac nie mogę. Mam takie genetyczne uwarunkowania że nie
          dam rady. ;) Biorąc pod uwagę twoja reakcje to sprawa jest prosta. Ciąża nie
          była planowana i włożyłaś ją chłopu na głowe bez pytania. Teraz sie z tym
          będziesz bujała sama :P Jak piszesz On sie cieszy i przesiaduje w knajpie na
          piwie. rewelacja nie ?

          Tajemniczo zachodzącym mówimy zdecydowane NIE...
          • gesta Re: miedzianakonefka 12.06.07, 15:11
            że co jak proszę??? ja mu włozyłam ciąże na głowę???!! jak się we mnie spuszczał
            bez zabezpieczenia to oboje wiedzielismy o takim ryzyku!!! Ty jestes pewnie z
            gartunku tych co sądzą ,ze jak suka nie da to pies nie wezmie. dzieki za
            komentarze ale juz może starczy...
            • miedzianakonefka Re: miedzianakonefka 12.06.07, 15:18
              Fajnie. To oboje jesteście nieodpowiedzialni. Ale nie martw się tak ma dużo
              ludzi, między innymi ja tak sobie tez sprawę załatwiłem.

              Alleluja i do przodu...
              • gesta Re: miedzianakonefka 12.06.07, 15:25
                nie wiedziałam ,że zrobienie dziecka takie "planowe" jest gwarancja braku
                rozterek w małżenstwie...
                nie wiedziałam ,ze jesteś facetem, zmylił mnie Twoj nick. gdybym wiedziała w
                ogóle bym się nie fatygowała odpisywać. na tym juz zakończe moją wymiane mysli z
                Tobą.
                • miedzianakonefka Re: miedzianakonefka 12.06.07, 15:31
                  A co szukasz poklasku u kobiet a nie odpowiedzi ? To po H.. się tu wpisujesz ?
                  To nie forum "samotne matki jebią na swoich facetów" Tutaj można wymienić
                  doświadczenia ew. porady a nie wylewać brudy na to co sobie człowiek sam
                  spieprzył.

                  Różnym takim mówimy stanowcze NIE...
                • eeela Re: miedzianakonefka 12.06.07, 15:45
                  Jesli do meza odnosisz sie podobnie jak do ludzi w tym watku, to juz mu sie
                  specjalnie nie dziwie.
        • lilyrush Re: miedzianakonefka 12.06.07, 15:38
          Abstrahując od dalszej dyskusja z konefka..

          jeżeli dla Twojego faceta ciaza była zaksoczeniem to iwele tłumaczy. I nie
          pisz "nie wiedizał jak sie spuszczał"
          Prawda ejst taka, ze to jest ostatnia rzecz a jkeij mysi facet "jak sie
          spuszcza". Skoro nie uzgodniliscie formalnie od tego i tego dnia robimy
          dizecko, to zawsze ciaża bedize zaskoczeniem
          • gesta Re: miedzianakonefka 12.06.07, 16:19
            nie wiedizał jak sie spuszczał" w którym miejscu to napisałam?
            • misssaigon gesto:)) 12.06.07, 19:35
              polecam valeriane lub melise w tabletkach - naprawde działa...mozesz oczywiscie
              sie jeszcze przejechac na kilku osobach na forum - jesli ci to pomoze...

              sama swoja pierwsza ciaze znosiłam bardzo zle psychicznie i długo zyłysmy sobie
              odzielnie - moja ciąza i ja..zbieglo sie to z powaznym kryzysem w moim obecnym
              zwiazku i powaznymi innymi problemami zyciowy na zewnatrz...teraz mam do tego
              dystans co wcale nie znaczy, ze trzecia ciąza jest sielankowa..o nie..

              ale..łatwiej by było gdybys zrozumiala, że w zyciu sie nie dzieli wszytkiego
              fifty fifty..maz piwko-ja piwko, maz papierosek - ja papierosek, maz wyjscie
              wieczorne - ja wyjscie wieczorne - jest to idealnie nierealne...a nawet gdyby
              sie udalo to i tak pojawiły by sie inne punkty do "zaczepienia"...

              chciałabym cie równiez uczulic na jedna rzecz - jesli teraz zacznie wam sie
              mocno psuc w zwiazku - to po urodzeniu dziecka wcale nie bedzie łatwiej tego
              naprawic...a zeby osiagnac cel nie trzeba koniecznie tupac nozka i wrzeszczec -
              sa bardziej skuteczne i spokojne sposoby.

              • niezapominajka333 Re: gesto:)) 13.06.07, 06:09
                Gesto, pozwolisz, ze zacytuję:

                "...jeśli chodzi o te niby moje humory to uwierz mi ,że sam powiedział,że
                zmieniłam
                sie i jestem o wiele bardziej spokojnieszja niz przed ciążą... i jeszcze piszesz
                o wyrozumiałości dla niego ,a ja pisze ,że to on nie jest wyrozumiały dla mnie.
                ludzie czytajcie uważnie...."

                Jeśli teraz jesteś spokojniejsza, to aż boję się pomyślec, jaka byłaś przed
                ciążą.
                Masz bardzo irytujący sposób dyskusji i to zauważyło wiele osób. Jeśli do męża
                odnosisz się podobnie, to nie jest wesoło.

                A co do jego zachowania, to zastanów się, co ci bardziej przeszkadza. Czy
                rzeczywiście potrzebujesz tego, zeby on nie pił piwa lub nie palił papierosów
                gdy ty tego nie możesz robic? Czy może przeszkadza ci świadomośc, ze on kiedyś
                oczekiwał czy nawet wymagał podobnego wsparcia, a teraz ani myśli się
                odwzajemnic, nawet jak mu mówisz, że ci to potrzebne.
    • gw75 Re: chyba mam w domu głąba z domieszką lenistwa 13.06.07, 22:09
      witaj
      Przypadkiem przeczytałam o twoim problemie.Wiele osób potraktowało cię jak
      rozhisteryzowaną prawie mamę.Wolno im tak sądzić.Ale ja ujrzałam jakby samą
      siebie z czasów pierwszej ciąży i mojego męża w tej sytuacji.Powiem jedno:witaj
      w klubie.Wielu facetów tak reaguje,co wcale nie znaczy,że im to zostaje.
      • giobanna Re: chyba mam w domu głąba z domieszką lenistwa 15.06.07, 16:32
        ^w ciazy nie jestem, ale jak sa problemy z jego lenistwem, zarozumialstwem i
        checia kierowania mna, to wine zawsze zwala na mnie- a dokladnie na okres. za
        kilka dni ci przejdzie- mawia. tez sobie wiele nie robi z jego bledow. jak
        zaczynam wrzeszczec i plakac, to ja jesem przewrazliwiona i slaba. z zycia
        natomiast nie wcale doswiadczenia. nie wie nic, bo go caly czas rodzice
        popychali w zyciu, jak chcieli. czasami wpadam w kropke. jestesmy razem 2 lata.
        czy to wina docierania sie z poczatku czy zly wybor. przed chwila byla znowu
        klotnia, a do niego wciaz nie moze dotrzec, ze ja nie potrzebuje jego rad i
        naciskow. zle sie dzieje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka