potosia
02.07.07, 12:25
Jestem w rozpaczy emocjonalnej i na skraju życiowych dróg, bo moje małżeństwo
chyba się rozpada. Proszę o pomoc panie i spojrzenie męskim okiem
panów.Jestem mężatką od 10 lat znamy się 14. Jak dotąd bylismy dobrym
małżeństwem. Problem zaczął się 2 lata temu kiedy chciałam zrealizować swoje
dziecięce marzenie o posiadaniu psa. Mąż miał psy w dzieciństwie dlatego
kategorycznie się nie zgadzał mówiąc o obowiązkach z tym związanych. Czekałam
z decyzją aż dzieci podrosną (obecnie 11 i 5lat).Pół roku przed wzięciem
psiaka namawiałm męża, kategorycznie odmawiał. Zawsze dobrze się
dogadywaliśmy, rozumieliśmy, uważałam go za wrażliwego, troskliwego
człowieka, który prędzej czy później zaakceptuje psa kiedy zobaczy jaką
sprawia radość mnie i dzieciom. Starszy syn chętnie opiekuje się pieskiem.
Ale tak się nie stało i jest coraz gorzej. Mąż nie ma absolutnie żadnych
obowiązków związnych z psem. Ja domem zajmuję jak dawniej tj. nienagannie.
Staram się nikogo nie zaniedbywać. A że czasem nie mam ochoty na seks to
dlatego że jestem zmęczona pracą obowiązkami domowymi, ale oczywiście mąż
uważa że to wina psa. Wszystkie nasze niepowodzenia zwala teraz na psa. Nie
robi nic w domu, bo mówi że jeśli chciałam psa teraz on nic nie będzie robił.
Z moich obserwacji wynika że 90% znajomych ma psa bez zgody głowy rodziny tj.
małżonka ale u nich potem się układa ten co nie chciał psa kocha go
najbardziej ze wzajemnością. Mój mąż jest tak zadęty w swojej złości że żadne
argumenty do niego nie docierają. Ja się staram jak mogę a mąż już w ogóle.
Twierdząc że to oczywiście wina psa. Nie chce ze mną spać idzie do pokoju
syna bo to oczywiście wina psa o byle co robi mi awantury mówi że to przez
psa. Czy ktoś z was słyszał żeby dobe małżeństwo rozpadło się przez psa.
Powiedzcie szczerze to ja jestem zła i wredna, czy mój mąż uparty i
samolubny. Juz nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Panowie czy przestalibyście
kochać swoje żony bo kupiły psa, którym się w 100% zajmują?
Są wakacje mąż powiedział że z nami nie pojedzie skoro ma jechać pies. Co wy
na to?