donpierro
17.07.07, 19:23
Zanim poznałem moją żone prowadziłem bardzo bujne życie seksualne.
Miałem chyba z 40 partnerek o ile nie więcej. Zasmakowałem nawet
czworokątu. Miałem nawet koleżanke, która przyjeżdżała do mnie tylko
po to żeby się z nią bzykać.Zawsze wydawało mi się że jedna kobieta
nie jest w stanie mnie zadowolić, ze to nuda i obłuda tkwic przy jednej partnerce. Potem poznałem moją żone. Zakochałem się(bez kitu) od
pierwszego wejrzenia. Wydawała sie normalna, nieśmiałą ale jakże
piękna kobietą. Nie chciała mnie :( musiałem walczyć o niąprzez
pół roku. W końcu była moja.To co wyczynialismy w seksie w czasie
narzeczeństwa przechodzi wszelkie pojęcie. Na samą myśl mi dobrze.
To z nią po raz pierwszy zasmakowałem seksu analnego. Nasz seks był
dziki i pełen namietnośći. Potem nadszedł kryzys. Kiedy urodziło
się dziecko to wszystko się zmieniło. I nadszedl kryzys, ktory z dnia
na dzień sie pogłebiał. Stała się ciągle zmęczoną i oziebła kobietą.
Miałem nawet myśli by poszukać sobie kochanki. Potem trochę sie
polepszyło ale i tak nie było tak jak kiedyś. I znowu zaszła w ciąże.
Pomyślałem sobie ze teraz to będzie już tylko gorzej. Ale po drugiej
ciąży stała sie ponownie namiętna kochanką a jej temperamnt wrócił
ze zdwojoną siłą!! Seks z nią jest cudowny, to jest jak ekstaza, coś
tak cudownego że jest nie do opisania. Spełnia moje wszyskie marzenia
i fantazje. Nawet przez chwile nie jestem w stanie pomyśleć o innej
kobiecie. Ona w jednej jest lepsza od miliona innych. Ostatnio
zrobiliśmy sobie mała sesję zdjęciowa. Siedze w pracy i gapię się
na jej zdjęcia w komórce jak napalony szczeniak. Jest cudowna i piękna.
Moja żona to skarb...