Dodaj do ulubionych

Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido?

15.09.07, 02:00
Zakladam ten watek zainspirowana zwierzeniem yorica i cyklisty (w watku
you_and) co do ich ulubionego typu kobiet ;-)

Jaki jest Wasz, drodzy Forumowicze, szczegolnie ulubiony typ urody/osobowosci
u plci przeciwnej? Czy sa jakies szczegoly powierzchownosci, anatomii, lub
osobowosci, ktore postrzegacie jako szczegolnie atrakcyjne? I jak to sie ma do
Waszego aktualnego partnera?

Zaznaczam, ze nie jest to bynajmniej kolejna plytka forumowa "ankietologia" :
ten watek ma wykazac jak nasze idealy kofrontuja sie z tzw. zyciem i jaki to
ma wplyw na dluzsza mete na nasze libido. Czy jesli kobieta lubi silnych,
zdecydowanych facetow w typie srodziemnomorskim na przyklad, to znaczy, ze
szczuply i romantyczny szatyn po dwoch latach zwiazku bedzie mial z niej w
lozku kawal klody?
Czy jesli mezczyzna stwierdzi, ze "woli dlugonogie brunetki z kraglosciami" to
oznacza, ze filigranowa blondynka bedzie go na dluzsza mete mniej podniecala -
i czy on, pozostajac z nia w stalym zwiazku bedzie mial ogolnie mniejsza
ochote na seks? A moze w ogole on woli teraz wysokie brunetki, bo w domu od
15 lat ma drobna blondynke? Moze tak to dziala? ;-)))

Czy myslicie, ze "oszukanie" naszych biologicznych, instynktownych preferencji
i zwiazanie sie z kims zupelnie nie wpisujacym sie w ich kanony msci sie
predzej czy pozniej na naszym libido? Moim zdaniem taka jest wlasnie przyczyna
duzej czesci permanentnych malzenskich ozieblosci u kobiet.

I odwrotnie : czy zwiazanie sie z naszym "biologicznym faworytem" sprawia, ze
nasze pozadanie utrzymuje sie niezmiennie na wysokim poziomie calymi latami,
pomimo codziennosci i zyciowych zakretow ?

Jak to jest Waszym zdaniem ?
Obserwuj wątek
    • aandzia43 Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 15.09.07, 03:50
      Mocnej budowy, umięśniony, włochaty blondyn. Mocne ręce i szeroka klata. Jasne
      oczy i duża żuchwa. Jednym słowem Wiking prosto z wyprawy łupieżczej, albo
      słowiański chłop przy swoich męskich zajęciach. O ile mnie moja starcza pamięć
      nie myli, wszyscy moi panowie kręcili się wokół tego wzorca. A moje myśli
      kręciły się wokół ich wyrazistych ramion, ud, dłoni, karków i ...itd.
      W tym ciężkim (och, jak ja lubię ten ciężar...), umięśnionym ciele mieszkać ma
      żywa inteligencja, cięty dowcip, jednoznaczność postaw i działań, odwaga i
      energia. I bezczelne spojrzenie tez ma być.

      To ideał. Ale nie wydumany w czasach pensjonarskich, tylko towarzyszacy mi od
      najmłodsych lat wzorzec, matryca od której się nie uwolniłam, pewnie już nie
      uwolnię i która nie wiem, tak do końca, skąd się wzięła w moim życiu (tatuś był
      nieco inny).

      Miło by było, gdyby pan był nieco szurnięty i mocno mroczny w duszy swej
      przepastnej. Ideał to Heathcliff z "Wichrowych Wzgórz" Emily Bronte. Ale zdaję
      sobie sprawę, że to już eskalacja i odlot zupełny i w "naturze" bym nadmiaru
      tych dobrodziejstw nie przeżyła. Kasia wszak nie przeżyła, chociaż charakterek
      miała nie lepszy od swego kochanka i nawet powiedziała: "Heathcliff to ja".

      Ale do rzeczy: Obecny mój, ten sam od stu dwudziestu lat mężczyzna, jest lajtową
      wersją wyżej wymienionego idealnego, według mnie, typu fizycznego. Kręci mnie
      więc już na wstępie samym swym jestestwem, wystarczy, że się nie wychudzi i nie
      zapasie nadmiernie i już ma plus na wejście. Do tego fajnie pachnie.
      A osobowość? No cóż, nie Heatcliff, bo to samobójstwo, a ja mam jednak silny
      instynkt samozachowawczy. Jeden Heathcliff w domu wystarczy. Odważny, idealista,
      wrażliwy, szorstki i twardy z wierzchu, delikatny w środku. Wyzwie bez wahania
      na pojedynek typa, który kopnął psa, powali go ziemię i tuż przed zadaniem
      ostatecznego ciosu ciupagą daruje bezecnikowi życie (ja tam bym zarąbała;-). Nie
      umie mówić o emocjach i uczuciach. Zupełne kalectwo w tej materii. Chyba nawet
      biedaczek nie potrafi o nich myślec. Po prostu Facet :-)

      Kończąc ten przydługi pean na cześć Księcia Małżonka: wiem, że mam w domu
      mężczyznę z mojej bajki. I fizycznie i osobowościowo. Chociaż bywa ciężko, nasza
      kompatybilność to dobry materiał na wspólne życie. Pożycie nie utrzymuje się na
      niezmiennie wysokim poziomie, ale zawsze jest do czego wracać i na czym budować
      po kolejnej wojnie.
      Amen.

      I jeszcze jedno: myślę, że głęboko tkwiących preferencji lepiej nie oszukiwać,
      bo prędzej czy później zemści się to srodze.
      • glamourous Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 15.09.07, 12:09
        Moj pielegnowany w sercu ideal od lat jest, podobnie jak u aandzi, rowniez
        mocnej budowy, umiesniony i owlosiony. Tez blondyn, ale nie nordycki - raczej
        ciemny, taki "zlotowlosy", o ciemnej karnacji i lagodnych rysach twarzy.

        I choc zycie zweryfikowalo troche moje wymagania i z czasem z pewnych cech
        (glownie kolorystycznyh ;-) zwyczajnie zrezygnowalam, to sedno jednak musi
        pozostac. A wiec moze byc i brunet, i szatyn, ale obowiazkowo mocnej budowy, z
        owlosionym torsem, o pelnych ustach i miekkich rysach twarzy.

        Moj maz jest pieknie zbudowanym brunetem o dosc ciemnej karnacji i fizycznie az
        nadto wpisuje sie w moje gusta, kreci mnie niesamowicie. Mimo to zawsze kiedy
        widze na ulicy duzego, opalonego, ciemnego blondyna to odlatuje kompletnie i
        jestem w stanie ogladac sie za nim z jezykiem na brodzie przez kolejne piec
        minut ;-))) Na szczescie tu, gdzie mieszkam, taki typ urody nie chodzi stadami ;-)

        Wiem natomiast, ze niektore fizyczne typy facetow kompletnie na mnie nie
        dzialaja i choc zdarzylo mi sie zauroczyc kims takim np. ze wzgledow
        intelektualnych, to moje poczatkowe pozadanie - wywolane przez porozumienie dusz
        - dosc szybko wyparowywalo.

        Poniewaz przekonalam sie juz wiele razy, ze w moim przypadku to jednak konice
        koncow biologia bierze gore, nauczylam sie wsluchiwac sie w nia bardzo wnikliwie
        przy doborze partnera. Slucham mojego samiczego instynktu po prostu ;-) I
        owocuje to tym, ze moje pozadanie do wybranka potrafi utrzymywac sie calymi
        latami na tym samym - bardzo wysokim - poziomie.

        Przypuszczam jednak, ze jest cale mnostwo ludzi, zarowno kobiet jak i mezczyzn
        ktorzy calkowicie ignoruja swoj instynkt biologiczny - wybieraja sobie partnerow
        glownie pod katem przymiotow intelektualnych, spolecznych, rodzinnych, czy
        zwyczajnie z "braku laku" - a potem jest placz i zgrzytanie zebami, bo ochota na
        seks gdzies ucieka i nie wraca, a zwiazek sie sypie...
        • k873 Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 15.09.07, 15:03
          >Na szczescie tu, gdzie mieszkam, taki typ urody nie chodzi stadami ;-)

          a gdzie mieszkasz(pytam, bo już się wcześniej nad tym zastanawiałam)? :)

          jeśli o mnie chodzi, to w kwestii(i nie tylko w tej :> ) doboru właściwego
          partnera bardzo swojemu instynktowi ufam. od zawsze mój ideał uosabiał wysoki,
          dobrze zbudowany(ale nie "napakowany") szatyn/brunet o ciemniejszej karnacji i
          również ciemnych oczach. i z takimi facetami właśnie byłam - oczywiście zdarzało
          się, że pewne cechy zewnętrzne temu ideałowi nie odpowiadały, np. kolor oczu,
          szczuplejsza sylwetka( choć do stereotypowego zagłodzonego poety-intelektualisty
          nigdy się nie przekonałam), ale zawsze musiał on być wysoki i mieć ciemne włosy.
          blondynów o jasnej karnacji w ogóle nie trawię - może dlatego, że sama jestem
          raczej bladą blondynką? :D chłopięca, delikatna uroda także odpada - facet musi
          w swym wyglądzie mieć jakiś rys silnego charakteru, osobowości i męskości(choć
          to pewnie często bywa mylące). i jak na razie mój instynkt nigdy mnie nie
          zawiódł :) i zauważyłam, że jednak jest trochę ludzi, którzy w moc tego
          biologicznego instynktu wierzą.
    • killarney5 Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 15.09.07, 11:47
      U mnie było dokładnie odwrotnie niż sugerujesz, glamorous. Do mojego, dość
      banalnego zresztą, "ideału" męskiej urody męskiej urody całkiem nieźle pasował
      mój były mąż. Seks był dobry do samego końca naszego długiego małżeństwa -
      zakończonego rozwodem - ale brak w nim było prawdziwej namiętności.

      To dał mi dopiero mój obecny partner - który jest absolutnym zaprzeczeniem
      mojego "ideału", jeśli chodzi o fizyczność. Niewiele wyższy ode mnie, rudowłosy
      - a do tego włosów tych nie ma zbyt wiele :-), na pewno nie w typie określanym
      jako przystojny mężczyzna, typowa karnacja rudowłosego... Absolutne
      przeciwieństwo wysokiego, przystojnego ciemnowłosego mężczyzny, pięknie
      opalonego w lecie, którego sobie kiedyś wymarzyłam.

      I dokładnie dlatego w momencie, gdy wkrótce po poznaniu go zauważyłam, że
      zachowuję sie inaczej niż zwykle, zrozumiałam, ze jest to coś poważnego. I było
      - bo dopiero przy nim poznałam prawdziwą magię seksu i miłości, absolutną
      fascynację, która nie maleje od 10 lat. A mój męski ideał to teraz jego typ
      urody, i tylko tacy mężczyźni przyciągają mój wzrok, gdy jego przy mnie nie ma.
      • nail_enamel Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 15.09.07, 14:09
        a u mnie niestety jakby sparawdza sie to co piszesz.
        mój maż jest dla mnie ideałem, facetem marzeń. wysoki, ciemnooki, z
        długimi wlosami, romatyczny, stanowczy ... i dużo by jeszcze
        wymieniac. pociąga mnie fizycznie cały czas - od poczatku znajomosći.
        natomiast ja dla niego nie jestem dziwczyną z marzeń. tzn. jesli
        chodzi o wyglad. on woli blondynki niebieskookie, a ja zupełne
        przeciwieństwo. i widze niestety że w sferze seksualnej to jakoś nam
        nie bardzo idzie. pod tym kątem to niedobralismy sie zupełnie. mysle
        ze on mnie wybrał akurat z innych powodów. szukał dobrej żony i
        matki dzieciom, zakochał się we mnie i oswiadczył zanim sie pierwszy
        raz kochalismy. seks jakby nigdy nie był istotny w naszym związku

        niestety teraz zaczynam odkrywać siebie i dochodze do wniosku, że
        jednak jest istotny! i ja tak poznając siebie myslę caly czas o moim
        mężu i jego ciele. a on...? widze wyraźnie ze w ogóle nie działam na
        niego jako kobieta...
    • mam_to_w_nosie Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 15.09.07, 15:06
      Mój ideał mężczyzny to dobrze zbudowany, szeroki w barach
      niebieskooki blondyn, mający trochę ciała - nie cierpię chucherek.
      Ostre rysy twarzy. Klata
      owłosiona, w ogóle lubię dużo włosów. No i oczywiście broda, taka na
      całą twarz (na rumcajsa jak ja to nazywam), to jest normalnie jakiś
      mój fetysz, każdy facet mający porządną brodę od razu staje
      się dla mnie bardziej atrakcyjny. Ponadto poczucie humoru i cięta,
      cyniczna inteligencja. Lubię kiedy mężczyzna potrafi okazać wzruszenie. No i
      niestety nie lubię humanistów, jak facet nie wie
      co to jest logarytm albo przestrzeń Hilberta to nadaje się jedynie na
      przelotny romansik - to wynika z mojego wykształcenia i zboczenia zawodowego :P

      Mój mąż jest kruczo-czarnym brunetem, oczy piwne, ciemna karnacja,
      owłosienie w normie, bary jak u kulturysty, ale ciała to on ma zdecydowanie
      za wiele ;) Oczywiście ma brodę i to właśnie ową brodę moje oko
      wyłowiło z tłumu. Jest typem cynika, ale o ogromnym poczuciu
      humoru, umysł ścisły. Generalnie zdecydowanie bardziej odpowiada moim
      preferencjom pod względem intelektualnym niż fizycznym. Jesteśmy razem
      6 lat, od roku małżeństwo. Mój poprzedni poważniejszy związek z facetem
      całkowicie pasującym do mego fizycznego ideału zakończył się z wielkim
      hukiem. Oczywiście jedna jaskółka wiosny nie czyni, więc nie jest to
      żaden dowód tezy przeciwnej do glamourous, zwłaszcza, że rozstając się
      z tamtym facetem miałam raptem 20 lat.

      Moim zdaniem wygląd fizyczny i jego zbieżność z tym co nas pociąga ma
      drugorzędne znaczenie, ważniejsza jest sfera intelektualno-emocjonalna
      bo nad fizycznością zawsze można popracować. 6 lat związku to nie jest
      powalająco długo, ale wystarczająco żeby zacząć wchodzić w fazę pracowania
      nad związkiem. I moim zdaniem problem jest taki, że często tylko jedna
      strona zdaje sobie sprawę z tej konieczności i wtedy zaczyna się źle dziać.

      Ogólnie na razie nasze wspólne życie pod wszystkimi względami układa
      się ok, faza seksualna jest satysfakcjonująca dla obu stron, mamy
      podobne spojrzenie na życie, oboje lubimy aktywnie spędzać czas itp.
      Życie nie kończy się sypialni i seksie, choć oczywiście jest on cholernie
      ważny. Co mi z tego że miałabym tego blondyna w łóżku, jak nie miałabym
      z nim o czym pogadać PO?
      • alta_rica Re: mam_to_w_nosie 15.09.07, 17:30
        "Moim zdaniem wygląd fizyczny i jego zbieżność z tym co nas pociąga
        ma
        drugorzędne znaczenie, ważniejsza jest sfera intelektualno-
        emocjonalna
        bo nad fizycznością zawsze można popracować."

        Nie zgodzę się absolutnie. Oczywiście, że jest tak, że jak ktoś
        ładnie powiedział : "podnieca jednak inteligencja", więc ten ideał
        fizyczny nie może cierpieć na brak mózgu. Ale żeby facet był nie
        wiem zabójczo inteligenty, dowcipny etc. etc. to żadna chemia nie
        zadziała jeżeli okaże się być np. wątłym blondynem lub bladym
        rudzielcem.
        Dosłownie tak jak mówił Osioł : "chemia nie teges".
        W moim przypadku przynajmniej.
        • mam_to_w_nosie Re: mam_to_w_nosie 15.09.07, 20:33
          alta_rica napisała:

          > Ale żeby facet był nie
          > wiem zabójczo inteligenty, dowcipny etc. etc. to żadna chemia nie
          > zadziała jeżeli okaże się być np. wątłym blondynem lub bladym
          > rudzielcem.
          > Dosłownie tak jak mówił Osioł : "chemia nie teges".
          > W moim przypadku przynajmniej.

          Masz rację. Napisałam, że fizyczność ma drugorzędne znaczenie, a nie
          żadne. Dla mnie to jest tak, jak facet intelektualnie mi odpowiada to
          może mieć jakiś mankamenty w urodzie (chuderlawy rudzielec z młodzieńczym
          trądzikiem faktycznie by nie przeszedł ;)) i da się z takim stworzyć
          długotrwały związek. A jak jest chodzącym ideałem męskiej urody a intelektem
          nie grzeszy to nadaje się co najwyżej na jednorazową przygodę lub krótki
          romansik.

          Inaczej mówiąc nie może być tak, że facet mnie kompletnie nie kręci,
          bo na dłuższą metę to się nie uda, ale kręcić może nie tylko wygląd
          fizyczny i ważniejszy jest dla mnie intelekt. Może się nieprecyzyjnie
          wyraziłam, ale się z Tobą zgadzam tylko mam większy priorytet na intelekt :P
    • misssaigon Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 15.09.07, 16:05
      hehe...a ja ta sobie skonstantowalam, ze im bylam starsza tym moi mezczyzni byli
      mniej urodziwi za to inteligentniejsi:))

      uroda u mezczyzny kompletnie nic nie gwarantuje - ani uniesien w sferze
      hm..intelektu...ani w sferze seksu...zwykle ci najprzystojniejsi byli
      najslabszymi kochankami - moze dlatego, ze uwazali, ze oni juz nic nie musza:))
      • aandzia43 Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 15.09.07, 23:17
        misssaigon napisała:

        > hehe...a ja ta sobie skonstantowalam, ze im bylam starsza tym moi mezczyzni byl
        > i
        > mniej urodziwi za to inteligentniejsi:))
        >

        U moich krzywa inteligencji nie zmieniła się zbytnio, za to urodziwi (w
        znaczeniu: przystojniaki) to oni nie byli nigdy. Lubię brzydali, a na widok
        blizn ślinię się prawie tak samo, jak na widok owłosionej klaty i wyraźnej
        muskulatury. Nóżki rozjeżdżają mi się same ;-)


        > uroda u mezczyzny kompletnie nic nie gwarantuje - ani uniesien w sferze
        > hm..intelektu...ani w sferze seksu...zwykle ci najprzystojniejsi byli
        > najslabszymi kochankami - moze dlatego, ze uwazali, ze oni juz nic nie musza:))

        Coś w tym jest. Na pohybel leniwym przystojniakom ;-)
        • misssaigon Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 16.09.07, 12:00
          ja w tych przystojnych i zbudowanych pieknie od razu zaczynam doszukiwac sie
          jakis ukrytych wad - bo idealow nie ma w przyrodzie...
          sama cierpie na dziwna przypadlosc, a mianowicie podobam sie szalenie duzo
          starszym ode mnie mezczyznom i moimi najwiekszymi wielbicielami byli ojcowie
          moich partnerow...

          moj obecny maz slabo sie wpisuje w moj kanon meskiej urody - jest łysy, z broda
          i troskliwie pielegnowanym brzuszkiem - ale za to jakie nam wyszly fantastyczne
          dzieciaki i to w momencie kiedy juz prawie z macierzynstwa zrezygnowalam...

          czyli to co wpada w oko niekoniecznie jest biologicznie dopasowane?
    • anais_nin666 Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 15.09.07, 16:26
      Nie mam ideału, choć są faceci, którzy na pewno zwrócą moja uwagę (wysoki,
      szczupły, choć z lekko zarysowaną muslulaturą, b. krótkie włosy, często okulary,
      jędrna zgrabna pupa, za która ma sie chec chwycic lub klepnac na dzien dobry i
      koniecznie "góra" ubrania podkreślająca tors, czyli dopasowana, żadnych
      garniturów, w kt. cialo faceta "ginie", fajne cialo ubrane w stroj, ktory lubie
      - ideal? hehe).
      Jednak, to że ktoś mi sie podoba fizycznie na to jak nam jest w innych sferach
      zycia nie ma kompletnie przełożenia.
      Zawsze na łopatki rozkładał mnie sposób bycia, inteligencja i poczucie humoru.
      Jesli posiadał te przymioty, to mężczyzna mógł być niższy ode mnie i stanowić
      zaprzeczenie jakiejkolwiek urody, a ja miękłam na jego widok i myślałam o nim
      jak o super samcu.
      Innymi słowy zawsze podniecał mnie mózg, a jego oprawa była najmniej ważna. Z
      wiekiem wręcz zaczęłam czuć pociąg do facetów o nietypowej urodzie, lubię
      blizny, zbyt duży nos. Lubie ciekawe twarze. Te zbyt ładne mnie zwykle nudzą.
      Jeżeli mężczyzna będący moim fizycznym antyideałem potrafi podziałać na mą
      kobiecośc swoim zachowaniem, to ... mozna długo i z powodzeniem się realizowac w
      seksie:)
      W domu mam faceta bardzo w moim typie fizycznym i bardzo inteligentnego, ale
      niestety kompletnie nie mającego podejścia do takich "dzikich" kobiet jak ja,
      więc przestalo iskrzyc dawno temu.
    • alta_rica Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 15.09.07, 17:20
      W którymś momencie mojego życia uświadomiłam sobie, że wszyscy moi
      panowie wpisywali się dokładnie w jeden typ fizyczny - ciemnowłosi,
      ciemnoocy, wzrost 175-182, ciemny widoczny wyraźnie zarost, dużo
      wlosów w ogóle wszędzie (przy czym na głowie najmniej istotne),
      ciemna karnacja. Umięśnieni - nie mylić z mięśniakami ;-)
      Zdecydowanie nie typ wątłego humanisty w kazdym razie.

      Największą zagadką jest dla mnie to, że zawsze uważałam, że facet
      musi być wysoki, tak od 185 najmarniej w górę, ale w rzeczywistości
      wiązałam się z niższymi od ideału.... Biologia?
    • yoric Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 15.09.07, 18:10
      Heh, lubię takie dyskusje...

      Moje oko przyciąga kombinacja szczupła-wysoka plus długie, ciemne włosy.
      Wysoka to mniej więcej mojego wzrostu, czyli pod 180cm. Mogałby nawet być wyższa
      ode mnie, ale wiem, że kobiety źle się czują w takim układzie.
      Szczupła - tu jest haczyk, bo 'estetycznie' (wzrokowo) podobają mi się szczupłe
      laski, ale 'erotycznie' (dotykowo) zdecydowanie trochę ciałka musi być,
      zwłaszcza na pupie. No musi mieć (cyt. Kawitatora) "szerokie biodra czyli mówiąc
      kolokwialnie dużą dupę"!!!
      Włosy - raczej ciemne, niż blond, przy czym zdecydowanie działają długie włosy.
      Oczy - no niby im ciemniejsze, tym lepsze. Haczyk: właśnie poznałem dziewczynę
      (tfu... żeby nie zapeszyć ;)), która realizuje mój typ urody w 100%, tj. trudno
      nawet wyobrazić sobie "lepszy model", a oczy ma ciemnozielone...

      Z cech fizycznych szalenie ważny jest też zapach - vide wątek Your_anda.

      Moja ex bez wątpienia była w moim typie fizycznym (zresztą nie tylko fizycznym -
      poczucie humoru, dogadywanie się, itd.) - uważałem ją za bardzo atrakcyjną i
      najchętniej kochałbym się z nią kilka razy dziennie. Trudno powiedzieć, czy tak
      samo miałbym w stosunku do kogoś o innym typie urody. Osobiście jestem
      przekonany, że jeśli partner nie jest w czyimś typie, to szybko odbije się to na
      libido.

      Pozdrawiam
      • glamourous Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 15.09.07, 20:55
        yoric napisał:

        Osobiście jestem
        > przekonany, że jeśli partner nie jest w czyimś typie, to szybko odbije się to n
        > a
        > libido.

        Ja tez tak uwazam. Pisalam juz, ze zdarzaly mi sie juz kilkukrotnie romanse z
        mezczyznami kompletnie nie w moim typie, zdarzyl mi sie nawet kiedys o pol glowy
        nizszy ode mnie ;-) Niby jakas tam chemia z mojej strony byla, ale glownie bylo
        to pokrewienstwo dusz, niesamowite porozumienie i fascynacja bardzo seksownym
        mozgiem tych panow.

        Niemniej bez komponenty fizycznej oraz, jak ja to mowie, "organoleptycznej" ;-)
        moje pozadanie konczylo sie zazwyczaj na pierwszym razie. Potem wlasciwie
        musialam zmuszac sie do seksu i wmawiac sobie ze on przeciez taki seksowny
        intelektualnie
        - az do wygaszenia zwiazku (notabene sytuacja wypisz - wymaluj jak ta, ktora
        opisywala Anais Nin (ta prawdziwa ;-)) odnosnie swojego zwiazku z fascynujacym
        ja psychoanalitykiem Huckiem Rankiem ;-)

        Wiec dzisiaj wiem juz, ze lepiej mi w lozku bedzie z facetem, ktory wprawdzie
        Einsteinem czy Woodym Allenem nie jest (ale oczywiscie ma IQ niezbedny do bycia
        z nim - oraz dluuugich rozmow "przed" i "po") ale biologicznie wstrzela sie w
        moje preferencje i wywoluje burze hormonow samym swoim widokiem ;-)

        Zaznaczam jednoczesnie, ze wyglad to nie wszystko. Mezczyzna musi spelniac
        ogolne meskie standardy, ale to chyba oczywiste ;-)
    • xleilax Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 15.09.07, 20:58
      Mój typ jak i poprzedniczek,to wysoki facet,ja jestem niska(160cm/45-
      50kg)i nie wyobrazam sobie niskiego faceta obok siebie.Poprzdeni
      partnerowie i aktualny to granica 180-190cm.Moim ideałem jest
      również dobrze zbudowany,jędrna pupka,o ciemnej karnacji i ciemnych
      włosach mężczyzna-(oczy nie mają aż tak wielkiego znaczenia).A w
      życiu bywali nie zawysocy blondyni z kręconymi kędziorami o
      niebieskich oczach i taki jeden kręcił mnie na zabój,to spojrzenie-
      wysiadka.Długoletni zwiazek z wysokim,ale ciemnym
      blondynem,szczupłym,z zaznaczonymi partiami mięśnii,kochanek
      wyśmienity,miłosć od pierwszego wejrzenia,5 lat zmarnowałam aby się
      przekonać,ze jest alkoholikiem...Przyszły maż wysoki,ciemne
      włosy,piwne oczy,ciemne owłosienie(ale nie na klacie i plecach,bo
      nie lubię) i wpaniałe duze,silne dłonie.Buźka łobuziakia,niepokorny
      i nie dajacy sobie w kaszę dmuchać.Lubię dominować,ale nie moge mieć
      ciepłej kluchy w domu.Musimy walczyć o siebie i nie zagłaskiwać się
      na śmierć.
      Ostatnio spotkałam mojego ex,190-zaczał cwiczyć,wiec prezentuje
      sie...fiu-fiu,ciemne włosy,oczy braz,duze dłonie,ale nie był za
      dobrym kochankiem,nie zdązyliśmy sie siebie nauczyć.Ale partia do
      wzięcia,(chartakter-mundurowy)więc fantastycznie jakby znalazł
      seksowną kobitkę...juz nie mnie...a było na,co popatrzyć:)

    • lilyrush Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 16.09.07, 12:33
      Cóż...mój mąż zawsze wolał brunetki...
      Ja zawsze chciałam faceta sporo wyższego i na pewno szczupłego
      Koniec historii znany
    • loppe Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 17.09.07, 09:30
      Jaki jest Wasz, drodzy Forumowicze, szczegolnie ulubiony typ
      urody/osobowosci
      > u plci przeciwnej? Czy sa jakies szczegoly powierzchownosci,
      anatomii, lub
      > osobowosci, ktore postrzegacie jako szczegolnie atrakcyjne?

      Duża, ładna, dobra i bystra.
    • avide Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 17.09.07, 13:53
      No ciekawie piszecie, ciekawie.
      Powyżej rozgorzała przez moment dyskusja na temat charakter czy wygląd.
      Ja mam ściśle określone zdanie na ten temat. Charakter musi być ściśle
      skorelowany z pociągiem fizycznym koniec i kropka. Żadnych kompromisów. Przy
      czym moim kluczem do wyboru partnerki jest schemat:
      1) ciało
      2) mózg
      3) ciało + mózg.

      O co chodzi. Idę i widzę kobietę. Musi sie najpierw wstrzeliwać w moje
      preferencje wizualne. Fizyczność to jest to co powoduję że chce z nia
      porozmawiać. Jeśli przejdzie pierwszy pobieżny test wyglądu, przechodzę do
      badania osobowości, rozmowa oczywiście. Wiadomo, dowcip, poglądy, osobowość itp.
      Następnie następuje konfrontacja wrażeń wizualnych z wrażeniami intelektualnymi.
      Zazwyczaj albo ciało jest boskie albo intelekt niesamowity :)) jednak nigdy nie
      jet tak żeby wszystko grało idealnie dlatego mam swój pkt nr3. No dobra raz
      tylko w życiu spotkałem taką kobietę, która pociągała mnie zarówno fizycznie jak
      i intelektualnie bez żadnych zastrzeżeń. :)) na (nie)szczęście była już zajęta.
      Poza tym zawsze były jakieś mankamenty urody czy charakteru.

      Typ urody. Zdecydowanie mam swój fetysz. Lubię kobiety filigranowe, wszystkie w
      życiu jakie miałem nie były wyższe niż 165-170 cm. Sam jestem stosunkowo wysoki
      i jakoś wszystkie mi sięgały max do nosa :)). Ja rozumiem, że kobiety muszą
      urodzić dziecko, że to że tamto. Ale niestety podnieca mnie tylko i wyłącznie
      zadbane, szczupłe, zgrabne ciało. Szczupłe nie mylić z chude. Lubie jak kobieta
      ma kawałek pupy, który mogę dać klapsa. Lubię jak ma zgrabny brzuch, który może
      pokazać przy okazji różnych mniej lub bardziej sexi ciuszków. No i mam fioła na
      punkcie kruczoczarnych włosów. Żadne blondynki. Biust nigdy nie miał większego
      znaczenia. Będzie to fajnie nie tez nie ma problemu.. Nie wiem o co w tym chodzi
      ale jak widzę taką filigranową szczupłą kobietę w kruczoczarnych włosach,
      odpływam. No nie ma siły żeby nie wodził oczami.
      Byłem na niedawno na weselu. Kumpel przyszedł właśnie z dziewczyna w tym typie
      urody... ojjj .. kręciła mnie kręciła...

      Podsumowując, gdybym miał wymienić dwa najważniejsze elementy, kryteria doboru
      kobiety to postawiłbym na figura + osobowość, przy czym jedno nie istnieje bez
      drugiego.
      Wiem z autopsji, bo miałem okazję w życiu kochać się i z bardzo szczupłymi i z
      tymi mniej szczupłymi i wiem, że kręcą mnie te szczupłe, a jak jeszcze ma coś
      ciekawego do powiedzenia, ma "charakter" (może być nawet trudny, żadne uległe
      ciche myszki wryyyy) ale potrafi również pierwsza powiedzieć "przepraszam" i
      jest ogólnie "talkative" (właśnie, zapomniałem ja lubię takie bystre gadulstwo,
      nie mylić z paplaniną bez ładu i składu) ...och...

      A teraz życie.
      Żona, ... hym jak dla mnie fizycznie na dziesięć punktów daję jej 9,5. te 0,5
      odejmuje bo to ... blondynka (o ironio). Kiedyś nawet prosiłem ja by ufarbowała
      sobie włosy ale niestety naturalne blondynki mają to do siebie, że niezbyt im do
      twarzy w takim ciemnym kolorze. Do tego trzeba mieć cała cerę wpadająca w ten
      deseń. Reszta, ...boska. Od stóp do głów fizycznie mnie kręci niesamowicie.
      Heheh wiecie co ... wybierając ja na żonę zwracałem nawet uwagę na jej rodziców.
      Oboje szczupli mimo 50+ na karku, a cała linia genetyczne generalnie szczupła.
      Nie to żebym tak lustrował rodzine przed ślubem ale ten fakt przyjąłem do
      świadomości z zadowoleniem :)).
      Żona natomiast należy do tych co to matka natura sama im figurę podarowała. Jemy
      prawie tyle samo, ona siedzi na tyłku nic nie robi a niejedna chciałaby tak
      wyglądać po godzinach spędzonych na fitnessie.

      Intelektualnie, osobowościowo ... 8. Pewne mankamenty sa, ale mógłbym z nią
      przegadać całe życie a to jest dla mnie wyznacznikiem partnerstwa. Nie wyobrażam
      sobie tzw cichych dni. Jeśli nie mam z kim o czym rozmawiać, tzw gadka się nie
      klei, choćby była najpiękniejsza wieję gdzie pieprz rośnie. Lubie bystre
      kobiety, z którymi mogę dyskutować, spierać, zgadzać, przyznać jej rację lub gdy
      ona będzie potrafiła przyznać mi rację gdy ja faktycznie mam. Takie logicznie
      myślące.

      A seksualnie ??? ... Kula w płot. Inaczej lubimy, inaczej pragniemy, tu gdzie ja
      się zaczynam rozkręcać dla niej to szczyt perwersji itp. Ciągle szukamy
      kompromisu. Kompromisu pomiędzy moimi oczekiwaniami a jej możliwościami.

      Mam żonę z którą tworzę podobno śliczną parę i wszystko jest super dopóki nie
      wejdziemy do "sypialni". Wybierając sobie ją za żonę jestem pewien, że będzie
      mnie pociągała nawet za 20-30 lat. Tylko, że teraz się zastanawiam co zrobić z
      tym całym pożądaniem. Ups....

      Tak, zgodzę się, że nasz partner fizycznie oraz intelektualnie (bo ja bym nie
      rozdzielał tego myśląć o partnerze na dłużej) musi się wstrzeliwać w nasze
      preferencje z dość dużą dokładnością. Inaczej szybko się w nas wypali początkowa
      namiętność i pozostanie niesmak. Nie można iśc na zbyt wielkie ustępstwa w stylu
      ... bo "on taki mądry i szlachetny". Bo ona taka dobra tak cudownie gotuje.
      Sorry ale nawet najlepszy obiadek i troska nie spowoduje że będę pożądał kobietę
      która mnie nie pociąga. Mogę być jej najlepszym przyjacielem ale nie będę miał
      na nią ochoty, mam taka przyjaciółkę nota bene, cudowna, świetna, całkowicie
      aseksualna jak dla mnie kobieta. Podobnie kobieta która mnie nie pociąga
      intelektualnie, ok będę miał na nią ochotę ... raz. Później i tak wybiorę tą z
      intelektem właściwym dla moich upodobań.
      Sam bym wolał dostać kosza niż gdyby, ktoś wybrał mnie jako zło konieczne, bo
      nie było chwilowo nic lepszego. Idealista jestem, wiem. Trochę mam w sobie za
      dużo męskiej dumy na coś takiego. Jałmużna ...wrrrry nikt jej chyba nie lubi.

      I tak na koniec.
      Niestety odnalezienie swojej fizycznej i nawet intelektualnej doskonałości, nie
      gwarantuje dopasowania seksualnego. To zupełnie inne "story". Bo żonie podobam
      sie niesamowicie, ma hopla na moim punkcie zarówno fizycznym jak i
      intelektualnym, wiem to na 100% a mimo wszystko "majtki jej przez głowę" z
      podniecenia nie spadają.
      Tak bywa.
      Pozdrawiam i wybaczcie mi ten przydługi post, dla wytrwałych.
      Avide.
      -
      • yoric Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 17.09.07, 17:05
        Faktycznie długie - ale ciekawe (co nie wszystkim się udaje :P).

        Z tymi wymaganiami to prawda. Moja ex była 'kompatybilna' fizycznie i
        intelektualnie, no ale nie łóżkowo... I właśnie to do mnie dociera - i jest to
        bardzo przygnębiające - jak rzadko spotyka się taką pasującą osobę. Raz na rok?
        I jeszcze może dać kosza. Albo nie da kosza, ale znowu po jakimś czasie wyjdzie
        brak porozumienia w łóżku. Horror!

        Wątek osobowości poprzednio jakoś mi umknął :). Pewnie dlatego, że - jak to u
        faceta - pożądanie, stan zakochania, odpala jednak fizyczność. Ale tak jak
        mówiłem - kiedy widzę ideał urody i zostaję 'trafiony', to myśli erotyczne są
        raczej na drugim, albo i trzecim planie. Na pierwszym jest pewien zachwyt
        estetyczny :) prowadzący do pewnego zauroczenia mocniejszego, niż czyste pożadanie.

        Pozdrawiam
      • glamourous Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 17.09.07, 23:16
        avide napisał:

        > Niestety odnalezienie swojej fizycznej i nawet intelektualnej doskonałości, nie
        > gwarantuje dopasowania seksualnego. To zupełnie inne "story".


        Jak zwykle sie zgadzam :-)

        Tez mam tak z mezem - fizycznie wrecz boski, na sam jego widok slina cieknie mi
        po brodzie niczym wodospad Niagara, ale... jest miedzy nami jednak pewna
        niekompatybilnosc, niestety :-( Glownie w proporcji miedzy dawaniem a braniem,
        oraz w samym podejsciu do seksu.

        Ale przynajmniej magnetyzm jest. To na pocieszenie. Zawsze powtarzam, ze wole
        faceta ktory mnie fizycznie kreci, ale w lozku jest powiedzmy bardzo sredni -
        niz lozkowego wirtuoza, ktory podobalby mi sie na przyklad tylko polowicznie.

        Bo w ideal z gatunku fizycznie 10/10 + absolutny artyzm w lozku juz chyba nie
        wierze ;-)
        • avide Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 18.09.07, 07:22
          glamourous napisała:
          >Zawsze powtarzam, ze wole
          > faceta ktory mnie fizycznie kreci, ale w lozku jest powiedzmy bardzo sredni -
          > niz lozkowego wirtuoza, ktory podobalby mi sie na przyklad tylko polowicznie.

          Wiesz co ... bardzo długo miałem identyczne podejście. Jednak obecnie ...
          hymmmm. Wiesz nie samymi doskonałościami człowiek żyje. Po tym wszystkim co
          przeczytałem i sie dowiedziałem na temat kobiet, seksu, seksualności człowieka
          itp. zmieniłem trochę swoje poglądy.

          Kiedyś mijając kobiety na ulicy patrzyłem na nie jak zwykły facet. Czyli
          kategoriami ich doskonałości fizycznej. Patrzyłem jak na faceta przystało na
          różne części ciała i ogólną harmonię. Czyli coś takiego co właśnie opisujesz.
          100% kręcenia fizycznego. Tak też sobie żonę wybrałem. Najpierw wygląd, później
          mózg, później konfrontacja fizyczności z intelektem.

          Teraz ... przyłapałem się że zwracam uwagę na dużo szerszą gamę kobiet. Teraz
          bardzo często jak widzę kobietę zastanawiam się jaka jest. Co lubi i jak lubi.
          jak PACHNIE !!!! Zapach ... taaa kiedyś wcale na to nie zwracałem uwagi teraz to
          absolutna podstawa. Coś tak jakby nos miałby mi podpowiedzieć TA kobieta mimo iż
          nie jest może doskonała w sensie wizualnym w sensie seksualnym da ci to czego
          nie zaznasz z żadną inna.

          Idąc ulicą, miając kolejne kobiety zastanawiam się czy pod tymi dżinsami oraz
          nie najwyższej jakości koszulką jest wulkan namietności, a po tamtą wystrzałową
          kiecką skrywająca niezwykle ponętne kształty być może zupełnie zimne, nieczułe
          na bodźce ciało. Czy te spojrzenie to to spojrzenie przyczajonej kocicy z
          ostrymi pazurami, które z przyjemnością wbije w jakieś męskie plecy w czasie gdy
          ten biedzie pożądliwie chciał ją posiąść czy raczej to zwykłe, paznokcie
          umalowane na pokaz z którymi właścicielka nie koniecznie wie co czasami powinno
          się zrobić? Co mówi to spojrzenie, ten wyraz twarzy, ta mowa ciała, ten strój.

          Patrząc w ten sposób można dostrzec naprawdę wiele, wiele ciekawych rzeczy.
          Powiedz mi, co mi po pieknej lasce w łóżku, która nie bardzo bedzie wiedziała co
          z tym swoim ciałem zrobić ?? Bede się podniecał a później umartwiał na ręcznym ????
          Dziękuję postoje, .... znaczy się mi postoi ... i pewnie w końcu opadnie :)))).
          (taki niewybredny żarcik na koniec :-)).

          Avide
          • sylwiamich Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 18.09.07, 07:46
            Mam podobne doświadczenia.Nawet powiem więcej.Zawsze zwracałam uwagę
            na wzrost u faceta.Min.180.Ale w łóżku było mi lepiej z męzczyznami
            o podobnym do mnie wzroście.To pasowanie ciał...hm.Zapach...kiedyś
            byłam z facetem który dla mnei śmierdział zjełczałym tłuszczem.I
            chociaż byl pieknym męzczyzną, chociaż świetnie się z nim czułam,
            chociaż...odrzucało mnie:((Zapach potu, innych wydzielin ciała moze
            odrzucać lub podniecać.I wiem z własnego doświadczenia że bez
            intymności związek umiera, tak bez urody może kwitnąć.Ale do tego
            trzeba dorosnąć, przewartościować swój świat.Kiedyś pierwszą
            selekcją jaką robiłam facetom był wygląd tyłka:))Az poznałam przez
            neta faceta któremu nigdy w realu nie dałabym szansy...chyba nawet
            na pogadanie.I on mnie kręcił.Jego głowa.I okazało sie że nie tylko.
            Po nim juz inaczej patrzę na nieatrakcyjnych facetów....
          • aandzia43 Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 18.09.07, 10:00
            Avide, czy czytałeś "Kochanicę Francuza" Folows'a, ewentualnie
            oglądałeś film w/g tej książki (z Meryl Streep i Ironsem)? Bohater
            poznaje kobietę, która wstrzeliwuje sie w jego potrzebę przezywania
            zmysłowości, ale i, tak naprawdę, przeżywania świata w ogóle. Jest
            to kobieta nie z jego sfery i (jakżesz pozornie) nie z jego bajki.
            Ponieważ akcja toczy się w wiktoriańskiej Anglii, wszyscy płaca za
            swoje wybory cenę nieporównie większą niż my dzisiaj. Płacą całym
            swoim życiem. Ale nie oto chodzi. Przeczytaj.
            • avide Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 18.09.07, 11:21
              Andzia nie czytałem ... pędzę do Merlina zamówić ;):):)
              Pozdrawiam.
              Avide :)
        • mam_to_w_nosie Re: Ideal czy kompromis : jakie skutki dla libido 18.09.07, 11:24
          glamourous napisała:

          > Zawsze powtarzam, ze wole
          > faceta ktory mnie fizycznie kreci, ale w lozku jest powiedzmy
          > bardzo sredni -
          > niz lozkowego wirtuoza, ktory podobalby mi sie na przyklad tylko
          > polowicznie.

          Nigdy się nad tym nie zastanawiałam co wolę, ale patrząc na mój obecny
          związek wychodzi na to, że wybrałam opcję b, mąż nie jest ucieleśnieniem
          mojej wizji męskiego ideału, powiem więcej, myślę, że tak ogólnie nie
          jest specjalnie atrakcyjny, ale za to w łóżku nam świetnie.

          I jak się głębiej zastanowić, to świadomie wybieram również opcję b,
          na co mi 100% kręcący mnie facet jakbym miała na niego głównie patrzeć
          (i się przy okazji katować) bo w seksie byłoby coś nieteges albo on
          byłby kompletną fajtłapą w te klocki.
    • avide Jeszcze kilka przeysleń w tym samym temacie.... 18.09.07, 11:19
      Glam tak czytam sobie ten wątek i tak mi jeszcze przyszła do głowy taka myśl...
      Piszesz że męża masz "ciacho" ale jednak czujesz się niezaspokojona w łóżku.
      Sama obecność na tym forum mówi sama za siebie.

      Pomyśl a gdyby jednak pójść na kompromis, facet mniej by Cię kręcił ale
      doskonale sprawdzał w łóżku nie uważasz, że nie miałabyś problemu pod tytułem
      seks w małżeństwie ????? Tak jesteś jednak w jakimś stopniu niezaspokojona i to
      niespokojnie będzie powodowało, że nie jesteś totalnie zamknięta na ew.
      kochanka, który zrobi to co mąż nie umie. Bo dopóki coś takiego siedzi w
      człowieku zawsze jest w nim ta nuta niepewności.

      Kierując się doborem żony jak pisałem miałem podobnie jak ty.
      Jak oboje na tym wyszliśmy wszyscy wiedzą.

      A teraz najlepsze. Najlepiej w łóżko było mi z kobietą która nie do końca
      wstrzeliwała sie w ten mój ideał kobiecości. Ale wiesz co ... wiedziałem jakie
      ma mankamenty, wiedziałem co mi się w niej podoba a co nie. Ale właśnie jak
      sobie teraz myślę ... to jaka była w łóżku oraz jak pachniała w połączeniu z
      osobowością sprawiało, że po seksie z nią wszystkie inne kobiety stawały się dla
      mnie aseksualne. Nie miałem wtedy kompletnie potrzeby oglądania się za innymi
      kobietami czego w obecnym związku niestety powiedzieć nie mogę.
      Mam po prostu tak, że jak czuję się zaspokojony nie patrze na inne bo nie mam
      takiej potrzeby.

      W życiu zawsze będzie tak, że trafi się ładniejszy, piękniejsza, jednak wcale to
      nie znaczy że LEPSZY/A. Uroda poza tym to "rzecz nabyta". Jesteśmy relatywnie
      młodzi w stosunku do reszty forumowiczów (bez urazy dla reszty po grubo
      trzydziestce) bo ja np. jeszcze 2 mam z przodu w cyfrze wieku. Powiedz co będzie
      jak nasi piękni, równie młodzi partnerzy za 5-7 lat stracą swe walory
      urody??????? Mężczyzna wyłysieje, dostanie brzucha, kobieta po porodzie nie
      wróci do swojej formy. ????

      Śmiem twierdzić, że jeśli łóżko z nimi nas nie do końca zaspokajało wtedy gdy
      byli piękni, nie osiągaliśmy pożądanej satysfakcji, w momencie gdy stracą swą
      atrakcyjność fizyczną wiążącą się z młodością kompletnie przestanie nas do nich
      ciągnąć. Nie uważasz ??? I co wtedy ??? rozwód z dzieckiem na reku, kochanek/ka
      ???? czy przerzucamy sie na ascetyzm i umartwianie ciała w imię ... no właśnie
      czego ??????

      Poza tym poptrz, przecież jesli jest tak, że partnerzy nasz w łóżku zadowalają
      to podświadomie przymykamy oko na pewne niedoskonałości. Jak sobie teraz tak
      myśle o mojej przesłości to tak właśnie było. W róznych względów z tamtymi
      kobietami nie wypaliło.
      Ale łóżko ... niewiem czy gdyby jedna czy druga "ex" tak mnie zagadała czy bym
      się nie złamał, zwłaszcza dwie takie blondynki działały na mnie tak ogromnie, że
      do dziś pamiętam ich wyraz twarzy, ich oczy rozpalone podnieceniem, pożądaniem,
      to jak przezywały zbliżenie. Ciężko jest zapomnieć coś takiego. Zwłaszcza jak
      się jest człowiekiem z temperamentem dla którego intymność to niekoniecznie
      ruchy posuwisto-zwrotne.

      Na prawdę jak sobie tak myślę, pełna satysfakcja z łóżka jest trudna do
      przecenienia, nawet kosztem pięknego ciała.
      Podoba mi się cholernie moja żona, podnieca mnie, jednak gdyby miał taką
      techniczną możliwość zamiany (np. mógłbym zawrzeć taki bajkowy pakt z diabłem):
      traci na urodzie ale zyskuje w łóżku ... wszedłbym w to. Bo przecież po to mamy
      to "piękne" ciało po to one nam się podoba u drugiego człowieka żeby doprowadzić
      nas do zbliżenia. Biologia.

      Tutaj docieramy do punktu w którym jak zwykle trzeba umieć określić swój środek
      ciężkości oczekiwań i pragnień w stosunku do rzeczywistości.
      Jak to w życiu trzeba szukać złotego środka pomiędzy urodzą a dopasowaniem w
      łóżku oraz sferą intelektualną.

      Zatem ja bym się chyba jednak skłonił ku kompromisowi.
      Jednak każdy musi sam ocenić jak bardzo jest w stanie zejść oczekiwań. Mam swoje
      fioły na punkcie urody kobiet (ach te szczupłe brunetki z jędrnymi tyłkami)
      jednak w życiu trafiałem (o ironio) na same blondynki. Wszystkie !!!! :)))
      Jedne podniecały mnie bardziej, inne mniej. Wybrałem na żonę jedną z
      najładniejszych jakie mi się trafiły bo właśnie dążyłem do tego swojego ideału
      ciało + umysł. Wtedy nie wiedziałem że w łóżku można byc niedopasowanym. Seks
      się uprawiało i już, a nie sie "dopasowywało". Młody byłem, ciągle jestem. Dwa
      razy chciałem już o żony odejść, było wiele łez, właśnie przez łózko.

      Powiedz mi co mi po moim ideale kobiecości ?????
      Powiedz czy wg Ciebie zatem właściwe miałem kryteria ????

      Gdybym teraz szukał żony, na pewno uroda była by istotna, w końcu jednak musi mi
      się podobać, ale w tej chwili chyba jednak bym przewartościował swój system
      doboru partnerki z
      1) Ciało
      2) Mózg
      3) Ciało + mózg
      na
      1) Ciało
      2) Mózg + dopasowanie w łóżku
      3) Mózg + dopasowanie w łóżku + ciało.

      (kolejność bardzo istotna zarówno w pionie jak i w poziomie!!!!!!)

      Przy czym Ciało traci procentowo na wartości z 50% do 30%, 30% idzie dla
      dopasowanie w łóżku a reszta (40%) na mózg.
      Bo jednak bzykamy sie przez powiedzmy godzinę w ciągu dnia a pozostałem 23
      trzeba jakoś wspólnie wytrzymać :))))) by dotrwać znowu to tej kolejnej godziny
      rozkoszy :)))

      Dlatego właśnie kompromis.
      Najistotniejsze jednak by wiedzieć jakim sie jest człowiekiem.
      Ja dla przykładu wiem, że nawet jeśli kobieta mnie za bardzo wizualnie nie
      podnieca, nie mam erekcji na samą myśl o niej, ale jest "technicznie" świetna to
      jak się odpowiednio mną zajmie i tak podnieci. Dla mnie zatem dotyk jest
      istotniejszy niż wrażenia wizualne. Po prostu jak sobie pomyśle o tym co ona
      może mi dać, co ze mną w łóżku zrobić, właśnie ta świadomość doprowadza mnie na
      skraj podniecania. Najstarsza kobieta z jaką się kochałem była duuużo starsza
      ode mnie i daleka od doskonałości fizycznej jednak właśnie ta świadomość co
      potrafi w łóżku swego czasu ciągnęła mnie do niej jak magnes.
      Być może za 8-10 lat będę miał około 35-40 lat jak wejdę w wiek średni mi się to
      zmieni i będę potrzebował zarówno elementu wizualnego jak i dotykowego bo
      wiadomo póki co młodość za mną przemawia, nie wiem. Tutaj ktoś straszy musiałby
      sie wypowiedzieć jak po jest po tej 40-stce.

      Natomiast jeśli np dla Ciebie wrażenia wizualne, sama ta rodząca się myśl w
      głowie (np. stoi przed mną niesamowite ciało z którym zaraz będę się kochała)
      stanowi meritum podniecenia i chęci na seks, na jej powtarzalność, bo TAK JEST
      SKONSTRUOWANA TWOJA PSYCHIKA i nie masz na to wpływu, to faktycznie, żadnych
      kompromisów w sferze cielesności.

      Chyba tyle w temacie z mojej strony.

      Pozdrawiam.
      Avide

      PS. I znowu się rozpisałem. ... Kurde to chyba magia Twoich wątków Glam sprawia,
      że produkuje te moje posty w nieskończoność.
      • glamourous Re: Jeszcze kilka przeysleń w tym samym temacie.. 18.09.07, 16:50
        avide napisał:


        >Powiedz co będzie
        > jak nasi piękni, równie młodzi partnerzy za 5-7 lat stracą swe
        walory
        > urody??????? Mężczyzna wyłysieje, dostanie brzucha, kobieta po
        porodzie nie
        > wróci do swojej formy. ????
        >
        > Śmiem twierdzić, że jeśli łóżko z nimi nas nie do końca
        zaspokajało wtedy gdy
        > byli piękni, nie osiągaliśmy pożądanej satysfakcji, w momencie gdy
        stracą swą
        > atrakcyjność fizyczną wiążącą się z młodością kompletnie
        przestanie nas do nich
        > ciągnąć. Nie uważasz ??? I co wtedy ??? rozwód z dzieckiem na
        reku, kochanek/ka
        > ???? czy przerzucamy sie na ascetyzm i umartwianie ciała w
        imię ... no właśnie
        > czego ??????


        Masz niewatpliwie racje!

        Ale widzisz, ja jeszcze nie osiagnelam Twojego etapu rezygnacji oraz
        swiadomosci pewnych rzeczy w zwiazku, mnie jeszcze nadal przesladuje
        mnie ten cholerny wewnetrzny idealizm, ktorego Ty sie wlasnie powoli
        pozbywasz. Zgadzam sie z Toba, ze co mi po ideale, skoro przez
        wiekszosc czasu czuje z nim niedosyt...

        Przy czym :

        To nie jest do konca tak, ze ja MUSZE miec w lozku jakiegos Apolla
        rodem z boysbandu ;-)To nie tak. Facet musi podobac sie MNIE. Za
        moim mezem jakos kobiety nie lataja stadami po ulicy. Nie jest to
        facet w stylu modela, typu czuprynka na zel i wydepilowana klata - o
        nie. Na mnie tacy ewidentni pieknisie niespecjalnie dzialaja. Moj
        maz jest atrakcyjny, ale dosc dyskretny, wiec na szczescie na
        kilometr tej jego atrakcyjnosci nie widac. Ten moj "idealizm" jest
        wiec bardzo subiektywny, nie szukam w nim bynajmniej modela, ale
        faceta, ktory akurat MNIE powalilby na kolana. Ale tak totalnie. Co
        nie zawsze idzie w parze z idealnym, zurnalowym pieknem. Tacy
        tradycyjni przystojniacy w stylu np. Clooney'a czy np. Oliviera
        Janiaka ;-)kompletnie mnie nie kreca. Moj eks na przyklad bardzo
        lysial. No i co? Ano byl tak apetyczny i mial w sobie takie cos, co
        powalalo akurat mnie na kolana. Wiec jak widac te idealy tez sa
        wzgledne. I jezeli maz mi do szczetu wylysieje czy tez przytyje z
        dziesiec kilo - to przezyje, bo jego symbolika bedzie dla mnie nadal
        taka sama. Tak mysle.

        Ale fakt faktem - po niedawnych wydarzeniach - inni forumowicze
        wiedza o co chodzi, Ty zas avidku z racji swej nieobecnosci na forum
        przoczyles moj niedawny dluuugi i burzliwy watek ;-) moje podejscie
        zmienilo sie o tyle, ze nie wykluczam juz drobnego doinwestowania
        mojego malzenskiego seksu z kims, kto istotnie moze bedzie mniej
        idealny, ale za to bardziej do mnie dopasowany. A co z tego wyjdzie -
        zobaczymy. Byc moze spotkam kogos kompatybilnego, ktory uswiadomi
        mi do jakiego stopnia masz racje, odrzucajac idealy na
        rzecz "wzgledow praktycznych" ;-). A moze nie spotkam nikogo takiego
        i juz do konca zycia bede sie czula jak sportowy samochod w rekach
        kogos kto zamiast wyjechac nim na autostrade, dac buta i wycisnac
        maksimum jego mozliwosci, pyrkocze sobie nim spokojnie 20 km na
        godzine robiac kolka po osiedlowych uliczkach... ;-)
        • avide Re: Jeszcze kilka przeysleń w tym samym temacie.. 20.09.07, 09:47
          Na początek krótki cytat, który powalił mnie na kolana. :)):

          glamourous napisała:
          ... A moze nie spotkam nikogo takiego
          > i juz do konca zycia bede sie czula jak sportowy samochod w rekach
          > kogos kto zamiast wyjechac nim na autostrade, dac buta i wycisnac
          > maksimum jego mozliwosci, pyrkocze sobie nim spokojnie 20 km na
          > godzine robiac kolka po osiedlowych uliczkach... ;-)
          >
          :))))))))))))))))))) Boskie !!!! Zwłaszcza to z osiedlowymi kółkami :))))

          A teraz sedno.

          Cóż, jasne i oczywiste że na faceta patrzysz subiektywnie przez pryzmat własnych
          upodobań. Ten ideał to będzie twój ideał, i ty musisz zdecydować czy żyć z tym
          własnym ideałem ciągle przepełniona niedosytem czy spuścić z tonu i poczuć pełna
          satysfakcję. Jak byś na to nie spojrzała idziesz na kompromis. Ideał kosztem
          idealnej satysfakcji lub idealna satysfakcja kosztem ideału. Bo masz racje
          Idealny ideał oraz idealna satysfakcja to "takie rzeczy chyba tylko w erze".
          Choć na pewno warto szukać.

          Nic, pozostaje na sam koniec życzyć Ci samych ewentualnych trafnych "inwestycji"
          o wysokiej stopie zwrotu. :))))))))).

          Pozdrawiam
          Avide
          • lilyrush Re: Jeszcze kilka przeysleń w tym samym temacie.. 20.09.07, 10:14
            jak was czytam to bardzo bardzo sie ciesze, że nigdy nie miałam tak
            zdeterminowanego ideału urody/wyglądu mężczyzny, żeby go szukać. Ok,
            zdarzyło sie 2 o których wystarczyło tylko pomyśleć i żadna gra
            wstępna nie była nam potrzebna. Z jednym nawet żartowaliśmy, ze
            musimy sporo ze sobą pobyć i poczekać zanim będziemy myśleć o sobie
            na tyle stonowanie, żeby potrzebować w łóżku czegokolwiek bardziej
            wyrafinowanego, bo zazwyczaj kończyło sie na seksie typu "napalone
            króliczki" ;-)
            Ale o żadnym z nich nie mogłabym powiedzieć, ze to mój ideał...ja go
            chyba zwyczajnie nie mam. Albo raczej mam, ale to nie ciało tylko
            mózg. Świetnym kochankiem był facet, za którym nie obejrzałbym sie
            na ulicy na pewno i pójście do łóżka na chłodno nie przyszłoby mi do
            głowy.
            Z perspektywy czasu i wieku (w porównaniu do Avide czy Glam to je
            jestem stateczna matrona w średnim wieku ;-) ) wiem, ze jeśli mam z
            kimś być, to ten facet ma mnie pozbawiać zdolności logicznego
            myślenia na odległość i zupełne nie ma znaczenia jak będzie wyglądał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka