Dodaj do ulubionych

Maminsynek

08.10.07, 15:00
Niedawno zauważyłam, że mój mąż jest maminsynkiem.
Wcześniej mi to nie przeszkadzało, ale od dnia w którym przestałam darzyć
sympatią moją teściową zaczeło mnie to drażnić.
Denerwuje mnie to, że ona o wszystko wypytuje mojego męża (nawet intymne
sprawy), a On głupi wszystko jej opowiada.
Widze, że zaczynam zamykać się w sobie coraz mniej rozmawiamy bo cały czas mam
świdomość, że o wszyskim musi wiedzieć jego mamusia
(to kolejny powód dla którego nie lubie mojej teściowej)
Czuje się jakby mnie ktoś kontrolował 24 godz. na dobe.
Pisze to bo może ktoś zetkną się z podobnym "przypadkiem" i może coś ciekawego
poradzi.
Obserwuj wątek
    • glosatorr Re: Maminsynek 08.10.07, 15:04
      Na to jest tylko jedna rada:
      Stawiasz męża przed sobą i mówisz na spokojnie:

      ALBO MAMUSIA ALBO JA.

      Jeśli wybierze mamusię - pakujesz się i odchodzisz, a jeśli
      wybierze Ciebie - lookaj na to, czy za Twoimi plecami do mamusi nie
      lata. Wtedy i tak przekonasz się jak brak lojalności boli i sama
      podejmiesz decyzję.
    • serret Re: Maminsynek 09.10.07, 19:11
      > Niedawno zauważyłam, że mój mąż jest maminsynkiem.

      Niedawno też zauważyłaś, że Twój mąż jest pracoholikiem.
      Ten typ tak ma - żona nie akceptuje, to mamusia pogłaszcze
      po główce i powie "mądry jesteś, kochany, ona się nie zna".

      Myśmy na początku mieli taki maminsynkowate zgrzyty, ale
      po półtorarocznej nieobecności i kilku rozmowach z teściami
      troszkę się Mężowi sposób myślenia zmienił i pod tym względem
      jest OK. Także myślę, że zanim pomyślisz o stosowaniu
      rady Glosatora, warto pogadać z teściową. I zapytać się
      jej, czemu tak bardzo zależy jej, żeby wam się nie układało
      i czy naprawdę chce synka z powrotem dostać. U mnie działało...
      ... tylko my z mężem stanowimy dosyć... trudny związek ;))
      • 333a13 Re: Maminsynek 09.10.07, 19:21
        wydaje mi się, że na początek powinnaś porozmawiać ze swoim M i mu
        uzmysłowić, że źle się czujesz gdy opowiada o szczegółach Waszego
        życia mamusi... Myślę, że nie należy krytykować jego "mamusi"
        wprost, tylko starać się uświadomić M, jaka jest teraz Twoja rola a
        jaka Mamusi w jego życiu.
        Żadne dziecko nie lubi przecież, jak się umniejsza jego rodzicom...
        Poza tym facom czasem należy wyjaśnić pewnie kewstie, gdyż z całym
        szacunkiem czasem nie zdają sobie sprawy z meandrów kobiecej nauty i
        ich wzajemnych relacji.
        A jeśli to zawiedzie, to zgadzam się z poprzedniczką... czas na
        zdecydowane działanie...
        pozdrawiam i życzę powodzenia
    • kalina1970 Re: Maminsynek 09.10.07, 23:09
      Jestes mlodym dziewczeciem,ktore niedawno wyszlo za maz,wiec wydaje
      Ci sie.ze masz ogromny problem:)Nie masz zadnego problemu,jezeli od
      razu przedstawisz partnerowi swoja "wizje" zwiazku.TO wy tworzycie
      rodzine i wszystkie problemy dotyczace WASZEJ rodziny rozwiazujecie
      sami.To wcale nie jest trudne:)Zycze Ci powodzenia w walce z
      tesciowa i z naprawianiem zonkosia:)
      • iwoneczka_1 Re: Maminsynek 15.10.07, 20:52
        kalina nie zgodze sie z tobą ze to jest proste ja mam podobną
        sytuacje dla mojego meza najwazniejsza jest mamusia a jak potrafi
        mnie kłamac mąż ale tesciwa mowi ze to dla mojego dobra nie cierpie
        jej wszystko by chciala wiedziec jak moj mąż ma jakies plany albo
        jak gdzies jedzie to MAMUSIA pierwsza o tym wie szlag mnie chce
        trafić ile razy o to sie kuciłam ze to ja nasza rodzina jest nasza
        najwazniejsz ja i nasz syn .jak sie kłocę z M to twierdzi ze znowu
        sie nie slusznie czepiam i odbija sie to na naszym synku bo nie
        oddzywa sie do niego albo jedzie cos załatwic po pracy .tak ze
        rozumiem co to jest mamini synek strasznie ci wspołczuje walcz z nim
        co jest wazne ja walcze juz 3lata i czasami mam ochote
        uciec.podkreslam ze moja tesciowa jest kłamliwa fałszywa okropna
        buntuje mojego meza i co jest najgorsze ze moj mąz pracuje ze swoim
        ojcem awiec nie wiem nawet ile mąz dokładnie zarabia.musiała bym
        godzine pisac aby opisac wszystko .trzymam kciuki ze wyw
    • avide Re: Maminsynek 15.10.07, 15:02
      Mam bardzo podobny układ w małżeństwie.
      Żonę z rodzicami łączy bardzo silna więź.

      Jak sobie z tym poradziłem ???
      Trochę pomogło mi życie niejako. Przeniosłem sie z żona do innego miasta.
      Pozostał jednak telefon. Cokolwiek się wydarzyło zaraz łapała za telefon i
      "relacja" do teściów. Na początku ignorowałem to bo w sumie mi to nie
      przeszkadzało. Z czasem jednak przyznaję że zaczeło być irytujące. Czułem się
      niejako jakbyśmy mieszkali razem pod dachem.

      Kiedyś złapaliśmy gumę w aucie, jej pierwszy odruch to był "telefon do
      przyjaciela" (taty) z pytaniem co robić czym podważyła niejako mój autorytet jak
      mężczyzny bo zmienić koło w aucie to żadna filozofia. Wtedy przesadziła.

      Cóż, powiedziałem w końcu dość. Ograniczyłem jej srodki finansowe na telefon, no
      i trułem jej za każdym razem gdy chciała dzwonić do teściów. Czy pomogło ??? Tak
      naprawde niewiele, trochę jednak tak. Ograniczyła się z relacjami do kilku
      "sprawozdań" pt. "co ta m u nas" na tydzień :)), z pomijaniem szczegółów.
      Poza tym spytałem się jej kiedyś że skoro tak jej obrze z rodzicami to może się
      do nich wyprowadzi.Też to dało jej trochę do myślenia.
      Na koniec tłumaczyłem, że teraz jest moją żona i do mnie powinna wydzwaniać a
      nie do taty czy mamy.

      Rozwiązanie glostarora jest raczej w dłuższej mecie nie skuteczne, bo skończy
      się tym że obieca ci to co chcesz usłyszeć czyli, że przestanie tak jak mi
      obiecała po czym i tak będzie robić to dalej, może jedynie nie przy tobie.

      Irytująca sprawa ale nie widzę na chwilę obecną większej możliwości całkowitego
      rozwiązania sprawy. Jedyne co tak naprawdę podziałało to odseparowanie niejako
      od rodziców.
      Kiedy mieszkali w pobliżu (20km od nas) potrzeba kontaktu była na nałóg
      narkotyczny. Z czasem więzy sie rozluźniły i zrobiło sie bardziej normalnie
      choć, 3-4 telefony w tygodniu to standard.

      Pozdrawiam.
      A.
      • anais_nin666 Re: Maminsynek 15.10.07, 18:29
        avide napisał: Ograniczyłem jej srodki finansowe na telefon

        Alez Avide fatalnie to zabrzmiało. Jakbyś miał do czynienia z krnąbrnym
        dzieckiem, które je za duzo cukierków i postanowiłes je ograniczyć. Tymczasem
        żona to teoretycznie Twoja partnerka zyciowa, osoba pełnoletnia, dokonująca
        samodzielnych wyborów. A z tej wypowiedzi można wnioskować, że wychowujesz żonę
        - poprzez nagradzanie i karanie;)

        Gdy się wyjeżdża z miasta, w którym sie urodziło, wychowało, zostawiło
        przyjaciół, bliskich taki częsty kontakt z rodzina daje naprawdę duże wsparcie.
        Coś o tym wiem, bo tez wyprowadziłam się ze swojego miasta rodzinnego i
        znalazłam sie w zupełnie obcym mi środowisku.
        Kontakty zwłaszcza z mama pozwalały mi przetrwać.
        Mąż stranowił podorę, ale też trudno mu było stale truć o problemach, smutkach itd.
        Póki rodzice nie staniowią wyroczni, a są jedynie (lub aż) powiernikami,
        przyjaciólmi to sądzę, że wielkiego problemu nie ma.
        Chyba, że finansowy:P
      • kalina1970 Re: Maminsynek 15.10.07, 22:24
        No skoro ograniczyles srodki na telefon...byles panem sytuacji.
        • kalina1970 Re: Maminsynek 15.10.07, 22:51
          Ale,jestem przekonana ,ze wynagodziles to zonie piekna bielizna:))))?
          • avide Kilka wyjaśnień. 16.10.07, 09:35
            Kalina ale Ty żeś się czepiła mnie za tą bieliznę. Chyba Ciebie twój facet nie
            rozpieszcza za mocno z bielizną. To już kolejny post w którym wracasz do tej
            nieszczęsnej bielizny.
            Tak, lubię ładną bieliznę i lubię ją kupować kobiecie, mam takie swoje małe
            zboczenie. Każdy jakieś ma, u mnie padło na fetysz bieliźniany.
            W tamtym wątku pisałem do faceta, a że mężczyźni to z natury słabo domyślne
            bestie więc sie rozpisałem by jak "chłopu" wytłumaczyć jak podejść do tematu by
            ryzyko wtopy zminimalizować. Szczegół po szczególe, myślę że wielu którzy to
            czytali na tym skorzystali, bo starałem się pisać maksymalnie praktycznie.

            Zaś co do ograniczenie środków finansowych.
            Wiem jak to zabrzmiało. Winny jestem sprostowanie bo nie do końca tak jest ale
            nie chciało mi sie wczoraj rozpisywać. Dziś to zrobię.

            Pisząc o ograniczeniu środków finansowych miałem na myśli coś przewrotnego i
            trochę innego, choć sedno jest mnie więcej takie czyli ograniczenie funduszy na
            telefon.
            Otóż do tej pory żona wydzwaniała do rodziców z mojej komórki bo mam telefon
            firmowy, który co prawda podobno posiada jakiś limit ale mi ise jeszcze nie
            udało go wyczerpać. Zatem mogą sobie gadać niejako za zupełne friko bo moja
            firma stawiała. Jak doszło do tego że z byle pierdołą łapała za telefon i
            dzwoniła powiedziałem dość. Powiedziałem jej by dzwoniła sobie do rodziców ze
            swojej komórki. A że swoją komórkę ma n kartę to kasa szybko uciekała. Żona
            bardzo oszczędna z natury kobieta (co niestety przejawia sie również w bieliźnie
            dlatego sam muszę czasem wziąć sprawy w swoje ręce) zatem sama naturalnie
            ograniczyła liczbę telefonów. Dalej mogła by sobie wydzwaniać, ale przesadziła i
            musiałem przyciąć te telefoniczna pępowinę.

            Ot cała historia.


            Pozdrawiam.
            Avide.
    • kraszan1 Re: Maminsynek 15.10.07, 18:52
      re.ne napisała:

      [...]
      > Pisze to bo może ktoś zetkną się z podobnym "przypadkiem" i może
      > coś ciekawego poradzi.

      Bardzo podobnie miała moja była żona.

      Zwróć szczególną uwagą na słowo "była"...
      Wnioski do samodzielnego przemyślenia ;-))))

      pzdr
      -K
    • re.ne Re: Maminsynek 16.10.07, 07:18
      Moja sytuacja jest bardziej skomplikowana, mąż wraz z rodzicami prowadzi wspólną
      firme, więc przez 6 dni w tygodniu jest w stałym kontakcie z nimi.
      Chciałabym tak zrobić jak Avide, wyjechać do innego miasta, ale ze względu na
      jego prace nie możemy.
      Od kilku tygodni mąż pracuje coraz więcej, więc jeszcze więcej czasu spędza z
      rodzicami. Moje prośby nic nie pomagają.
      Korzystając z rady Glosatorra -skończyło się tak jak pisze Avide mówi to co ja
      chce usłyszeć, a robi swoje.
      Powiedziałam, że skoro tak bardzo potrzebuje mamusi i pracy (pieniędzy) to może
      wróci do mamusi- usłyszałam, że przecież on to wszystko robi dla nas.
      Sex jest często, ale już chyba tylko dla zaspokojenia własnych potrzeb z obu stron.
      Życie napisze scenariusz jak będzie dalej, ale nie wiem czy znajde w sobie tyle
      siły aby nadal walczyć.
      Pozdrawiam
      • serret Re: Maminsynek 16.10.07, 09:55
        > Powiedziałam, że skoro tak bardzo potrzebuje mamusi i pracy (pieniędzy) to może
        > wróci do mamusi- usłyszałam, że przecież on to wszystko robi dla nas.

        Świetnie, a czy ty też nie możesz zacząć robić czegoś "dla was".
        W moim przypadku perspektywa zmiany pracy bardzo dużo daje Mężowi
        do myślenia... a ja idę w zaparte: "Co z tego, że dużo trzeba
        będzie jeździć - będzie firmowe auto, a jak nie, to przecież moje
        ma niespełna pół roku, poza tym, ja bardzo, ale to bardzo lubię
        siedzieć za kółkiem? No będę zarabiać więcej, to chyba dobrze,
        będę finansowo niezależna (to boli najbardziej - bo jak wiadomo,
        kobieta niezależna finansowo to kobieta samodzielna :))? Dziecko,
        przecież dla dziecka zawsze znajdę czas, a jak będę w pracy to MOJA
        MAMUSIA sie nim zajmie.... itd itp." Efekt: inna organizacja czasu
        wolnego: jest seks, są spacery, rodzinne wypady do kina/parku,
        romantyczne spacerki.
        Nie twierdzę, że odniosłam sukces, ale jest poprawa. Na sukces
        musimy jeszcze trochę popracować :))

        Ludzie w związku czasem pozwalają sobie na to, by mniej cenić
        i zauważać partnera... z tym trzeba walczyć od razu, bo im dalej
        w, tym trudniej.

        > Życie napisze scenariusz jak będzie dalej, ale nie wiem czy znajdę w sobie tyle
        > siły aby nadal walczyć.

        Scenariusz trzeba współtworzyć. Jeśli teraz załamiesz ręce i będziesz
        się nad sobą użalać, to OK, tylko nie mów, że nie będziesz miała
        siły walczyć. Bo walczenie ma to do siebie, że raz się wygrywa, raz
        się przegrywa. Trzeba próbować. Jeśli się uda, to będzie sukces,
        jeśli nie - nie będziesz miała wyrzutów, że "można było coś jeszcze
        zrobić."

        pozdrawiam
        :)
        • avide Re: Maminsynek 16.10.07, 10:29
          serret napisała:

          > >> Świetnie, a czy ty też nie możesz zacząć robić czegoś "dla was".
          > W moim przypadku perspektywa zmiany pracy bardzo dużo daje Mężowi
          > do myślenia... a ja idę w zaparte: "Co z tego, że dużo trzeba
          > będzie jeździć - będzie firmowe auto, a jak nie, to przecież moje
          > ma niespełna pół roku, poza tym, ja bardzo, ale to bardzo lubię
          > siedzieć za kółkiem? No będę zarabiać więcej, to chyba dobrze,
          > będę finansowo niezależna (to boli najbardziej - bo jak wiadomo,
          > kobieta niezależna finansowo to kobieta samodzielna :))? Dziecko,
          > przecież dla dziecka zawsze znajdę czas, a jak będę w pracy to MOJA
          > MAMUSIA sie nim zajmie.... itd itp." Efekt: inna organizacja czasu
          > wolnego: jest seks, są spacery, rodzinne wypady do kina/parku,
          > romantyczne spacerki.


          Bardzo, bardzo cenna uwaga Serret. Zdecydowanie kobieta niezależna finansowo to
          kobieta samodzielna ale i kobieta 100000 razy ciekawsza.
          Jest to uczucie lekkiego zagrożenia, i poczucie że Jego świat nie jest dla niej
          całym światem zatem trzeba się starać by te światy były jak najbardziej
          zbliżone. A to wymaga pracy OBU stron :)).

          Poza tym tekst że "MOJA MAMUSIA" zajmie sie TWOIM dzieckiem :)))) genialne, jak
          to facetowi nie dało by do myślenia to znaczy że albo nie kocha labo jest jakimś
          cholernym egocentrykiem i tylko on sam jest dla niego najważniejszy. Mnie by
          szlag trafił jakby moje dziecko miała wychowywać teściowa, bo choćby, w życiu
          nie pozwolę by zrobili z nim to co zrobili w "pewnych sferach" z zoną :))).,
          wiecie jakich :)))).

          Niezłe to było Serret.
          Pozdrawiam
          Avide
    • your_and Re: Maminsynek 16.10.07, 10:02
      Generalnie trudno wracać ciągle do tych samych przemyśłeń
      dotyczących toksycznych nadopiekuńczych wiezi z rodzicami którzy
      traktowali dzieci (zwłaszcza relacja matka syn) jako bliższe osoby
      niż ich małzonek i partner a potem oczekuja sprawiedliwej opłaty i
      tego samego swoich dorosłych dzieci i rozpiepszaja im zwiazki nie
      mogąc przeżyc zdrady że syn może kokoś darzyć wieksza bliskością (a
      powinen bo taka jest rola rodziców).

      rozmowy.onet.pl/artykul.html?ITEM=1138056&OS=52869
      kobieta.wp.pl/kat,26325,wid,8491638,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=2
      kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,66914,553162.html
      Poleczam raczej spojrzenie i rady specjalistów że to problem którego
      nie mozna bagatelizować.
    • re.ne Re: Maminsynek 16.10.07, 17:01
      Chyba rzeczywiście już czas wrócić do pracy,
      choć moja Niunia ma niecałe dwa latka i będzie musiała być 8 godz. w przedszkolu.
      Pozdrawiam Serret i Avide- podziwiam za wiedze życiową której na studiach nie uczą.
    • zelm71 Re: Maminsynek 16.10.07, 17:05
      Udaj że kochasz jedo mamusię i z uśmiechem na twarzy zacznij
      opowiadać jego mamie o np. waszych sprawach łóżkowych. Jak palniesz
      parę opowieści przy nim jego mamie i zwali cegłę (np. jaki jest
      nieudolny) to szybko się oduczy paplać mamie ozorem. Udawaj słodką
      idiotkę, że wymsło ci się. Jak zrozumie to dopiero wtedy mu powiedz
      prawdę i opierdol go od stóp do główy.
    • kacprzak0 Re: Maminsynek 25.10.07, 15:59
      To troche jak pan premier…. BBYŁY
      • woman-in-love Re: Maminsynek 25.10.07, 20:19
        Przerąbane. Ograniczyc kontakty własne z teściową. Co małżonek przekabluje - nie
        poradzisz. Za wszelką cenę nie wpuszczaj jej do swojego domu, żeby przynajmniej
        z tego nie miała pożywki. Nie mów do męża na starą marnego słowa. Mój mąż (
        świeć panie nad jego duszą) był maminsynkiem do sześcianu. Powiedział mi kiedyś:
        "jak narzekasz na moja mamusię, to wiem, że masz rację. Ale zły jestem nie na
        nią, a na ciebie". Więc nie dawaj okazji. Never complain, never explain. W ogóle
        przy starej mów jak najmniej. Współczuję serdecznie, naprawdę maminsynek to
        przesrane dla żony.
        • woman-in-love Re: Maminsynek 25.10.07, 20:22
          odradzam metodę "ona albo ja" ponieważ synal odpowie natychmiast: matka jest
          jedna, żone mogę zmienić. To choroba psychiczna zwana kompleksem Edypa.
    • agusia-1966 Re: Maminsynek 26.10.07, 08:18
      u mnie cos takiego skonczylo sie rozwodem.
      • re.ne Re: Maminsynek 26.10.07, 09:34
        Jest mi coraz ciężej.
        Wczoraj mój mąż dostał zimowe buty od swojej mamusi - i cały wieczór
        wysłuchiwałam, że tylko mamusia o niego dba.
        Spytałam dlaczego tak mówi i dowiedziałam się, że mamusia powtarzała cały dzień
        "jak ja o Ciebie nie zadbam to żona napewno tak niezadba"
        Mam rozumieć mamusia "robi pranie mózgu 33 letniemu chłopu i on w to wierzy"
        Normalnie ręce mi opadły.
        • gomory Re: Maminsynek 26.10.07, 11:27
          Trzeba bylo sie spytac kto mu lepiej loda zrobi ;)?
          Moze on tak mowi bo widzi, ze nie lubisz jego Mamy i chce poprawic jej obraz w Twoich oczach? Takiego niedomyslnego faceta sobie wybralas :P
    • miedzianakonefka Re: Maminsynek 26.10.07, 11:58
      To nie takie proste. Moja mażonka też uważała że jestem maminsynkiem
      że matka chce mnie jej "ukraść" a znowu matka że żona mnie nastawia
      mnie przeciwko niej że tylko jej słucham. Czułem sie jak między
      młotem a kowadłem. Miny zrzedły jak się separowałem i wyniosłem z
      domu. Teraz siedzą sobie razem i nie mają na kim rozgrywać tych
      swoich gierek. Czasami mam wrażenie że niektóre baby to chcą
      zawłaszczyć faceta tylko dla siebie w ogóle nie licząc się z tym czy
      coś przeżywa, czy że ma jakieś uczucia, tak jakby to była jakaś
      rzecz czy zabawka w piaskownicy.

      Alleluja i do przodu...
      • woman-in-love Re: Maminsynek 26.10.07, 13:34
        konefka, nie widzisz różnicy miedzy matka a zona? To chyba ty rozgrywasz gierkę,
        bo normalny facet odchodzi od rodziców i staje się z żona "jednym ciałem". Nie
        zaimponowałeś mi.
        • miedzianakonefka Re: Maminsynek 26.10.07, 14:11
          Nie jest moim celem komuś imponować. Jestem zwykłym człowiekiem
          który ma prawo do swojej osobistej sfery wolności choćby była
          niewielka, a stawanie się "jednym ciałem", wybacz ale pozostawię
          innym.

          Alleluja i do przodu...
    • zelm71 Re: Maminsynek 26.10.07, 12:24
      Ciekawe kiedy tą "pierdołę" zrąbałaś od góry do dołu?
      Powinnaś być bardziej upierdliwa dla niego. Pośmiać się z niego też
      można. Mam pytanie: czy był w wojsku? Zapewne nie.
      • re.ne Re: Maminsynek 26.10.07, 13:01
        Masz racje Zelm71 w wojsku nie był.
        Jakby przeszedł taką szkołe życia "wojsko" to może by umiał samodzielnie myśleć.
        • woman-in-love Re: Maminsynek 26.10.07, 13:14
          u mnie też skonczyło się rozwodem mamunia aż rwała się do bycia świadkiem,
          naturalnie po stronie syneczka "jedynego kochanego", ale zagroziłam, że w takim
          razie nie dam rozwodu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka