bomba44
26.10.07, 16:59
Rzadko myślę, że jakiś problem wymaga eskalacji, ale w tym przypadku tak chyba
jest. Yenna rozpoczynała kilka nowych wątków w tej samej sprawie, kto chce
niech sprawdzi. Dla mnie w streszczeniu tu chodzi o dobro dzieci. Dlaczego
wszyscy pozwalają, żeby facet wykorzystywał swoją przewagę wieku,
doświadczenia, wykształcenia pedagogicznego, a przede wszystkim swoją pozycję
w relacji nauczyciel - uczeń i molestował te dzieci? Dlaczego nikt się nie
oburza, że ona myśli tylko o sobie i o swoim związku, a nie myśli w ogóle o
tych dzieciach? Dlaczego nikt nie zasugerował, że skoro on popełnił
przestępstwo, to ona powinna pójść z tym na policję, do prokuratora, do
szkoły, do rodziców tych dzieci? Skoro dla wszystkich tu piszących ważniejszy
jest związek Yenny i to czy powinna dać mężowi drugą szansę, czy nie, od losu
tych biednych dzieci, które on molestuje, to nie strach Wam posyłać dzieci do
szkół?
Yenna:
Ty mu wybacz i daj mu ostatnią szansę.
ALE DOWODY WINY MĘŻA PRZEKAŻ DO PROKURATURY, SZKOŁY W KTÓREJ PRACOWAŁ I
RODZICÓW DZIEWCZYNEK, UCZENNIC, KTÓRE PRÓBOWAŁ UWIEŚĆ.
I pozwól prokuraturze zdecydować, czy on popełnił przestępstwo, czy nie.
I pozwól szkole ocenić, czy on postąpił zgodnie z etyką zawodową i ze
standardami pracy w tej szkole.
I pozwól rodzicom ocenić, czy on postąpił zgodnie z ich oczekiwaniami wobec
pracowników oświaty, którym oni powierzają swoje dzieci.
A Ty jemu wybacz i daj mu drugą szansę (oczywiście jeśli chcesz).
PS. Obserwuję ten wątek od dłuższego czasu i jestem zszokowany. Jeżeli on
popełnił przestępstwo, a Ty nikogo nie powiadomisz, to jesteś współwinna
przestępstwa. Jeżeli on nie popełnił przestępstwa, to powinnaś być spokojna,
że prokuratura, szkoła i rodzice po zbadaniu sprawy orzekną, że on ma czyste
sumienie, i wtedy możesz mu wybaczyć bez żadnych wątpliwości.
Pozdrawiam, i życzę więcej empatii, bo na razie to wydaje mi się że myślisz
TYLKO o sobie i swoim związku. Ciekaw jestem jak byś postąpiła, gdyby to
twoje dziecko (wraz z innymi dziećmi) molestował nauczyciel w szkole. Też byś
siedziała cicho i zastanawiała się czy temu nauczycielowi osobiście wybaczyć,
czy nie?
yenna29 napisała:
> Zebrałam dowody winy męża , przedstawiłam je jasno na spokojnie ,
> bez krzyków mężowi. Powiedziałam, że to koniec ponieważ nie mam
> zamiaru żyć z człowiekiem, który mnie okłamuje pozornie wiodąc
> szczęśliwe i ustablilizowane życie a potajemnie flirtując z
> nastolatkami. Powiedziałam, że nie mam do niego zaufania i że chyba
> już nigdy nie da sie odbudowac tego co było. Powiedziałam , żeby to
> wszystko przemyślał i żebyśmy potem na spokojnie porozmawiali o
> rozstaniu. Mąż był tak zaskoczony, że nic nie mówił. Spędził cały
> wieczór w swoim pokoju patrząc tępo w okno, bez słowa... Wczoraj po
> pracy wparował do domu z kwiatami, przepraszając za wszystko,
> płacząc i obiecując że się zmieni. Prosi o drugą szansę... i co
> teraz?