Dodaj do ulubionych

Beznadziejna sytuacja...

09.11.07, 14:52
Sam nie wiem, po co to piszę, ale może mi ulży jak opowiem o mojej
sytuacjii... Mieszkam w niewielkim miasteczku w centralnej Polsce. Mam 32 lata
żonę i cureczkę. Pracuję w szkole, w której do tej pory miałem bardzo dobrą
opinię zarówno wśród kolegów, jak i u młodzieży. Niestety, jakiś czas temu
pojawiły się u mnie problemy z seksem. Pojechałem do lekarza (na wszelki
wypadek w innym mieście), który przepisał mi lek. Lek o bardzo rozpoznawalnej
nazwie. Niestety, receptę zrealizowałem dopiero następnego dnia, w miejscowej
aptece, u farmaceuty, którego znam od bardzo dawna. Nie wiem jak to się
wydało... W każdym razie, kiedy pojawiłem się w szkole od razu poznałem, że
coś jest nie tak. Zarówno uczniowie, jak i koledzy zaczęli dziwnie na mnie
spoglądać, za plecami słyszałem szepty i chichoty, atmosfera stała się jakaś
taka napięta. W końcu jeden z kolegów powiedział, że do szkoły dotarła plotka
o moich problemach... Teraz siedzę w domu i nie wiem, jak mam tą sytuację
rozwiązać. Jedyne rozwiązanie, jakie widzę to spakowanie walizek i podróż do
Irlandii, tyle tylko, że trzymają mnie tu jednak żona i córeczka...
Obserwuj wątek
    • loppe Re: Beznadziejna sytuacja... 09.11.07, 14:58
      Współczuję ludzkiego chamstwa. Irlandia, Anglia, duże miasto w
      Polsce.
      • cyklista6 Re: Beznadziejna sytuacja... 09.11.07, 15:14
        Drogi Marku,

        Możesz z tym wygrać tylko humorem. Jeżeli tym lekiem była viagra albo jakiś inny
        lek na potencję, to możesz powiedzieć kilku znajomym np. że 'próbowaliście z
        ciekawości z żoną jak to jest po viagrze i niesamowite - mogłem w jedną noc
        siedem razy!' - to od razu zaczną Ci zazdrościć. Możesz coś jeszcze dodać, że
        np. zrobiłeś to pod wpływem nalegań żony bo chciała spróbować czy można Cię
        zajechać ale się nie dałeś.
        Zaczną Cię podziwiać i jeszcze żony zazdrościć.

        Nie zamykaj się, tylko spróbuj obrócić w żart. No i głowa do góry.

        Napisz chociaż czy lek pomógł :-)
    • kassou Re: Beznadziejna sytuacja... 09.11.07, 16:02
      o kurde nie zazdroszcze! :/
    • miedzianakonefka Re: Beznadziejna sytuacja... 09.11.07, 16:09
      Za bardzo naciągane. Małe miasteczko, znajomy aptekarz, ci koledzy z
      pracy, to powszechne oburzenie i potępienie. Mało wiarygodne, próbuj
      dalej.

      Alleluja i do przodu...
      • marek0032 Re: Beznadziejna sytuacja... 09.11.07, 16:19
        Dzięki za pocieszenie...
        Też bym chciał żeby to nie była prawda...
        • miedzianakonefka Re: Beznadziejna sytuacja... 09.11.07, 17:01
          MHO jaja sobie robisz. Jak kiedyś chciałem kupić viagrę to
          obleciałem setki znajomych szukając który ma po taniej cenie z
          pewnego źródła. Wszyscy wiedzieli tak koleżanki jak i koledzy. Potem
          dzieliłem się refleksjami w pracy jak ktoś pytał. Dziwnym trafem
          większość stanowiły panie. Jakoś nie zauważyłem presji i odrzucenia
          no ale ludzie się różnią. Moim zdaniem jeżeli to prawda polecam
          wyluzować i trochę zwolnić tempo. Tysiące ludzi i robi tysiące
          dziwnych rzeczy a Ty masz mieć to w *upie i robić swoje i nie
          patrzyć kto Cię jak ocenia.

          Alleluja i do przodu...
          • bo_lew_to_ja Re: Beznadziejna sytuacja... 15.11.07, 15:48
            karmcie trola, karmcie...
    • justyna.ada Re: Beznadziejna sytuacja... 09.11.07, 16:53
      > nazwie. Niestety, receptę zrealizowałem dopiero następnego dnia,
      w miejscowej
      > aptece, u farmaceuty, którego znam od bardzo dawna.

      Wiem że to po fakcie ale kto rozsądny w Twojej sytuacji robiłby
      zakupy w miejscowej aptece? Na lekarza rozsądku starczyło a na
      aptekę nie?

      A nie da rady olać ich wszystkich? Jak teraz spękasz to
      potwierdzisz im że słusznie sie nabijają.

      A co do ludzi łamiących tajemnicę zawodową nachodzą mnie mało
      zbożne myśli... <wrrr>
      • marek0032 Re: Beznadziejna sytuacja... 09.11.07, 17:00
        Znam faceta na tyle dobrze, że właściwie cały czas nie wierzę, że to mógł być
        on... Teraz faktycznie sto razy bym się zastanowił.

        > A nie da rady olać ich wszystkich? Jak teraz spękasz to
        > potwierdzisz im że słusznie sie nabijają.
        Staram się, ale to nie takie proste. Może za bardzo zależy mi na opinii innych
        osób, może przyzwyczaiłem się do tego, że byłem postrzegany jako osoba bez
        problemów, a już zwłaszcza "takich"... Nie wiem, ale jakoś trudno mi nad tym
        przejść do porządku dziennego.
        • malz_slask Re: Beznadziejna sytuacja... 11.11.07, 01:42
          Zasadniczo to masz troszkę przesrane. Ale nie z powodu ludzi tylko uczniów bo
          jesteś nauczycielem. Jednak z drugiej strony to oni szybko znajdą inny temat.
          Ludzie zresztą też. A Tobie radzę (nie wiem po ile jest Viagra) iść do apteki i
          ostentacyjnie (najlepiej żeby jeszcze z kilka jakichś babć było kupić jeszcze
          przynajmniej 3 paczki. Ludzie dużo gadają jak mogą się pośmiać. A jak im
          spojrzysz w oczy to widać tylko zazdrość i strach. Jeszcze głosno powiedz że
          może by Ci zniżkę dał bo będziesz więcej kupował. To szybko zamknie większości usta.
        • juzia214 Re: Beznadziejna sytuacja... 11.11.07, 15:18
          marek0032 napisał:
          >>Staram się, ale to nie takie proste. Może za bardzo zależy mi na opinii innych
          osób, może przyzwyczaiłem się do tego, że byłem postrzegany jako osoba bez
          problemów, a już zwłaszcza "takich"... Nie wiem, ale jakoś trudno mi nad tym
          przejść do porządku dziennego.<<
          myślę,że to jest realny Twój problem a nie to,że ktoś ewentualnie mógłby się
          pośmiać ,że >>pan nauczyciel ma problem<<.
          może nawet wcale już nikogo nie obchodzi,że ktoś tam widział ,jak kupujesz swój
          specyfik i co za tym się kryje, ale Ty widzisz to czego nie ma ,bo przejmujesz
          się tym jak Cię inni odbierają.proponuję terapię może dla DDD a może dla DDA.bo
          jeśli teraz nie weżmiesz sie za bary z problemem :>>co ludzie o mnie powiedzą
          <<to za jakiś czs nie tylko sobie zobrzydzisz życie ale i córce i żonie.
          pozdrawiam.
        • gardenersdog Re: Beznadziejna sytuacja... 13.11.07, 02:24
          Nie możesz być zakładnikiem opinii, jaką inni mają o tobie, bo wtedy jesteś
          'upupiony na cacy'. Oderwij się od tego udeptanego gruntu człowieka 'bez
          problemów, a zwłaszcza TAKICH' i zagraj sytuacją. To jest próba sił - ty albo
          oni. Jesli przegrasz, nie odzyskasz dawnej pozycji, i nawet zwykłe uciszenie
          klasy będzie zapewne karkołomnym zadaniem.
    • nostress.ka21 Re: Beznadziejna sytuacja... 09.11.07, 19:14
      Marku wydaje mi się, że to co napisał cyklista jest najlepszym rozwiązaniem ;))

      Obrócenie wszystkiego w żart powinno to załatwić ;)
      Więc głowa do góry i pokaż, że to oni nie mają wyobraźni ;)))

      A małomiasteczkowość ma takie swoje właśnie uroki :|
      Skąd ja to znam :|

      Pozdrawiam
      i nie łam się ;))
    • krissdevalnor100 Re: Beznadziejna sytuacja... 09.11.07, 23:07
      Marek, ja bym poszła w zaparte: OLEW. Do skutku, aż im się znudzi. Na zaczepki odpowiadałabym, ze problemów nie ma. Jak bym sie mocniej wkurzyła, to przywiozłabym sobie autobusem z większego miasta cały karton gadżetów z wielkim napisem sex-shop i przeszła z tym w garści przez centrum miasta.
      Człowieku, jeśli naprawdę nie zamierzałeś się i tak wyprowadzić, to ciesz się dobrodziejstwami terapii a nie zamartwiaj idiotami.
    • 1gniady Re: Beznadziejna sytuacja... 10.11.07, 03:02
      A do jakiej szkoły w tym wieku chodzisz?
      Poza tym córeczka jest przez... no już napisałem.
      A kolegom mów "im starszy byk,tym twardszy róg" hehe ....w końcu jesteś młody:)
    • avide Re: Beznadziejna sytuacja... 10.11.07, 12:09
      Co by nie powtarzać po innych powiem tylko że metoda Cyklisy jedyna skuteczna i
      jak dla mnie właściwa.
      Złośliwość ludzka i drwina bazuje na ludzkich słabościach i kompleksach. Oni
      drwiąc z Ciebie obliczają swoje zachowanie na Twoje zażenowanie, na właśnie taką
      zaściankowość.
      Żartując wytrącisz im wszelkie argumenty z dłoni. Oni oczywiście jeszcze trochę
      będą drwili, ale jak zobaczą Twój luz i totalną olewkę z ich żartów albo jeszcze
      lepiej z tego co dla nich jest wadą jak zrobisz zaletę złośliwe teksty szybko
      ucichną.

      Najlepiej gdyby ktokolwiek puścił ci jakikolwiek podtekst, powiedz właśnie że
      założyłeś się z żoną o roczne zmywanie garów że ten kto pierwszy wymięknie w
      łóżku przegrywa. Gra była warta świeczki. Wiadomo że kobieta może zawsze bo jej
      nic stawać nie musi ale i kobieta może mieć już dość. No i z szelmowskim
      uśmiechem graniczący z dziką satysfakcją dodaj że zajechałeś ją w łóżku.
      Pierwsze kilka razy było bez, a później wziąłeś dopalacz, i jazda była że hej.
      Możesz dodać że ciekawiło Cię jak to jest :)).
      Osobiście znam dwudziestoparolatków którzy braki np. viagre z ciekawości by
      zobaczyć ile wtedy dadzą radę.

      Jednak przede wszystkim żart i luz. Najgorsze co możesz zrobić to uciec od
      problemu i lub udawać, że nie wiesz o co im chodzi.

      W życiu wielokrotnie różni ludzie chcąc mi dowalić próbowali wykorzystać różne
      cechy mojego charakteru, czy też fizyczności. Jednak kwitując wszystko uśmiechem
      i pokazując, że sam się z tego śmieję i żartuję albo obracając wadę w zaletę
      wytrącałem im wszelkie argumenty z ręki i szybko odpuszczali dzięki temu. Nawet
      czasami gdy mnie ściskało ze złości i bardziej chciałem walnąć jednemu czy
      drugiemu ale wiedziałem że jak zobaczą że Tu mnie boli nie zejdą za mnie nigdy.
      Dlatego nie dałem nigdy nikomu takiej satysfakcji. To działa w relacjach zarówno
      z mężczyznami jak i kobietami. Metoda skuteczna w 100%.

      Pozdrawiam
      Avide
      • 1gniady Re: Beznadziejna sytuacja... 11.11.07, 01:29
        Ale smęcisz...
        • miedzianakonefka Re: Beznadziejna sytuacja... 11.11.07, 19:35
          Ale na temat i ma rację. Jednym ze skuteczniejeszych sposobów na
          skończenie podśmiechujek ze swojej osoby jest ich spotęgowanie x10 i
          wykorzystanie na żartującym/wyśmiewającym. Działa za każdym razem.
          MHO życie należy traktować z przymrużeniem oka i nie przejmować się
          duperelkami. To naprawdę wiele rzeczy ułatwia.

          Alleluja i do przodu...
    • rejestratoor Re: Beznadziejna sytuacja... 11.11.07, 14:24
      trzeba było kupić przez sieć. viagrę to bym się bał bo to masowo podrabiają ale jest jeszcze pare innych leków. mój kumpel ostatnio kupił maxigrę przez jakieś ogłoszenie na sieci i nie żałuje. przynajmniej nikt go nie wytyka palcami!
      • marek0032 Re: Beznadziejna sytuacja... 12.11.07, 00:31
        Przez sieć nigdy bym raczej nie próbował - nigdy nie wiadomo na kogo się trafi, poza tym chyba jednak sumienie by mi nie pozwoliło wspomagać bądź co bądź przestępców...
        • rejestratoor jak jesteś frajer 13.11.07, 11:39
          co boi się lekko nawet przekroczyć granicy "prawa" to sam jesteś sobie winny.
          • doman715 Re: jak jesteś frajer 14.11.07, 17:14
            Ten kto nie chce kupować leków z niesprawdzonego źródła to jest frajer? Puknij
            się w głowę.
            • rejestratoor nie będę się w nic pukał. 15.11.07, 14:27
              jak ktoś ma mózg to powinien potrafić wykożystać go w celu odróżnienia ściemy od pożądnej oferty. ale słuchać mnie nie musicie. tylko potem nie zaśmiecajcie forum płaczem nad tym że ktoś was nakrył w aptece.
    • juzia214 Re: Beznadziejna sytuacja... 11.11.07, 15:23
      marek0032 napisał:
      >>Staram się, ale to nie takie proste. Może za bardzo zależy mi na opinii innych
      osób, może przyzwyczaiłem się do tego, że byłem postrzegany jako osoba bez
      problemów, a już zwłaszcza "takich"... Nie wiem, ale jakoś trudno mi nad tym
      przejść do porządku dziennego.<<
      myślę,że to jest realny Twój problem a nie to,że ktoś ewentualnie mógłby się
      pośmiać ,że >>pan nauczyciel ma problem<<.
      może nawet wcale już nikogo nie obchodzi,że ktoś tam widział ,jak kupujesz swój
      specyfik i co za tym się kryje, ale Ty widzisz to czego nie ma ,bo przejmujesz
      się tym jak Cię inni odbierają.proponuję terapię może dla DDD a może dla DDA.bo
      jeśli teraz nie weżmiesz sie za bary z problemem :>>co ludzie o mnie powiedzą
      <<to za jakiś czs nie tylko sobie zobrzydzisz życie ale i córce i żonie.
      pozdrawiam.
    • marek0032 Re: Beznadziejna sytuacja... 12.11.07, 00:28
      Dzięki wszystkim za rady. Jutro znów do pracy... Zobaczę, może się uspokoi. Póki co nie mogę zasnąć... :/
    • marek0032 Jeszcze gorzej 12.11.07, 23:04
      Dzisiaj było jeszcze gorzej niż ostatnio... Niech wystarczy, jeśli napiszę, że na pierwszej lekcji po wejściu do klasy przywitał mnie rysunek oklapniętej wiadomej części ciała na tablicy... W tym momencie miałem ochotę ich wszystkich powybijać, ale zrobiłem się tylko czerwony, starłem tablicę i przez całe 45 minut udawałem, że nic nie widziałem. Nie muszę chyba dodawać, że po takim początku reszta dnia była już dla mnie zmarnowana.
      Póki co nic nie mówię żonie, ale boję się że niedługo również i ona stanie się przedmiotem tego typu żartów... Mam tego wszystkiego serdecznie dosyć...
      • sylwiamich Re: Jeszcze gorzej 12.11.07, 23:06
        Rozumiem Ciebie...też pracuję z dzieciakami.Potrafia zabić
        człowieka.I nie wiem co Ci poradzić...najlepiej żartem...chociaż
        wiem że w takich sytuacjach kiepsko się myśli.
      • gardenersdog Re: Jeszcze gorzej 13.11.07, 02:06
        Ja bym nie ścierała tablicy. To dla "nich" oznaka, że bronisz się jak
        ofiara.Raczej na początek zafundowałabym sobie koszulkę z napisem: "czy się stoi
        czy się leży, (ileś tam złotych) się należy". Może przy okazji zakupu wiagry
        zawalczyć o nauczycielskie uposażenie;))

        Pozdrawiam serdecznie
        (a w ogóle w cywilizowanych warunkach sprawa nadaje się do sądu z powództwa
        cywilnego...zwykły mobbing; czy masz 100% pewności, że to aptekarz był żródłem
        "przecieku"?
      • miedzianakonefka Re: Jeszcze gorzej 18.11.07, 11:13
        Hmmmm. Cały czas mam wrażenie że trolujesz. Jeszcze to ścieranie
        tablicy ze wstydem i czerwoną twarzą. No chyba nic gorszego zrobić
        nie można. Jeżeli to są prawdziwe fakty, to podajesz sie człowieku
        wszystkim na tacy i za pół roku zostaniesz wioskowym pośmiewiskiem a
        z rok powiesisz się na postronku w stodole. Wydawało by sie że od
        nauczyciela ? powinno się wymagać troche znajomości psychologii i
        umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach.

        Alleluja i do przodu...
        • your_and Re: Jeszcze gorzej 18.11.07, 13:42
          miedzianakonefka napisał:
          > Hmmmm. Cały czas mam wrażenie że trolujesz.
          > nauczyciela ? powinno się wymagać troche znajomości psychologii i
          > umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach.

          Ha, ha, o znajomości ortografii to już nawet nie wspomniemy przez grzeczność.
    • gardenersdog A może...UWAGA KONKURS!;)) 13.11.07, 03:20
      Może koszulka z napisem: "Moje spodnie są moimi spodniami" lub "Postaw na swoim"
      - to w nawiązaniu do minionej kampanii. To ty musisz ośmieszyć sytację, tak, by
      dalsze wyszydzanie nie miało sensu i umarło śmiercią naturalną. Nabierz dystansu.
      Niniejszym otwieram konkurs na sensowny slogan na temat (do ewentualnego
      wykorzystania)
      ;)
      • oczy.czarne Re: A może...UWAGA KONKURS!;)) 15.11.07, 19:58
        Wiesz, Gardenersdog, napisy na koszulkach (na przyklad "Zawsze
        gotowy!")mozna mnozyc, ale jezeli Marek - zalozyciel watku bedzie w
        takiej koszulce chodzil czerwony, z niepewnym krokiem i latajacymi
        na boki oczami, to skutku nie przyniesie. Marek - sam musisz
        uwierzyc w to, ze mamy XXI wiek (choc moze do malych miasteczek
        jeszcze nie dotarl...) i w kupowaniu viagry naprade nie ma nic , co
        przynosiloby Ci ujme, przeciwnie, przynajmniej Twoja zona nie
        powiekszy grona zdesperowanych kobiet piszacych na tym
        forum "jestesmy xx lat po slubie i maz ze mna nie spi, a ja nie wiem
        dlaczego - pomozcie...".

        Marek, uwierz w siebie, i zdobadz sie na odrobine zdrowego chamstwa
        w stosunku do tych co Cie zaczepiaja - pewna mina, zaczepny wzrok,
        tekst typu: "no i co z tego? Masz z tym jakis problem? Bo ja nie, a
        tym bardziej nie moja zona", wygloszony z przekonaniem raczej nie
        pobudza do chichotow za plecami. Goraczkowe scieranie rysunkow z
        zaczerwieniona twarza - przeciwnie.

        Na rysunki na tablicy postaraj sie raczej odpowiadac dowcipem,
        typu "co to, dodatkowe zajecia z biologii"? czy cos w tym rodzaju
        (nie przyjda Ci zadne zarty do glowy, chyba ze na schodach, o ile
        sam nie zdobedziesz sie na odrobine luzu i usmiechu myslac o calej
        tej aferze).



    • marek_kolomanski nauczyciel i pisze "cureczkę"??? 13.11.07, 12:07
      marek0032 napisał:

      >Mam 32 lata
      > żonę i cureczkę.

      Nauczyciele w obecnych czasach robią aż takie błędy ortograficzne? Czy po prostu
      pracujesz w szkole na innym stanowisku?

      Sorry, w innej sytuacji bym się nie przyczepił...


    • wiktoriada111 Re: Beznadziejna sytuacja... 13.11.07, 13:02
      Co do rysunku na tablicy... miałam wizję zwisającego fallusa...i bym
      dorysowała faceta do góry nogami. Od razu zmienia się wymowa
      narysowanej częsci ciała:-P
      A tak poważnie to co to za szkoła??
      Pracowałam jako nauczyciel i nie wyobrażam sobie mimo wszystko
      takiego zachowania.
      Scierając tablicę dolałeś oliwy do ognia niestety,ale jeszcze nie
      wszystko stracone:-)
      Zacznij wcielać rady kolegów... dybnij jakiegoś kumpla w pracy, w
      pokoju nuczycielskim, z którym masz najlepszy kontakt i mu nawciskaj
      o zajeżdżaniu, próbowaniu i dzikim seksie :) Zaraz się rozniesie,
      zobaczysz! i będą inaczej na Ciebie patrzeć:-)Komentarze zaraz
      ucichną, bo bogate i udane życie seksualne to nie powód do rozmów w
      naszym zacofanym społeczeństwie, tylko do cichej zazdrości, bo każdy
      by tak chciał:-)
      Pamiętaj, że w kwestiach seksu najgłośniej dokazują, śmieją się,
      żartują z problemu osoby, które same ten problem mają. Większość
      facetów śmieje się z impotnecji, z braku seksu w małżeństwie,ale
      jest to barani śmiech... sami nie mogą, to się pośmieją głośno z
      innych. Olej ich!!
      Zrobiłeś to w końcu dla siebie i dla żony. Jeśli dla nich śmiesznym
      jest, że chcesz się kochać ze swoją żoną, to wspólczuję im
      dojrzałości a tobie współczuję z powodu takich znajomych ...
      • kawitator Re: Beznadziejna sytuacja... 14.11.07, 09:42
        Póki co nic nie mówię żonie, ale boję się że niedługo również i ona stanie się przedmiotem tego typu żartów...
        Będzie przedmiotem zazdrości popatrz na statystyki zaburzeń erekcji i wtedy zobaczysz ile kobitek musi cierpieć na syndrom niedopchnięcia

        Nie mówisz zonie czego ? Tego ze kupiłeś viagrę czy tego ze sprawa wyciekła i stała sie na chwile znana
        Jeżeli zona wiedział o twoich zakupach, więcej jeżeli rozmawialiście o ty to stawiam dukaty przeciw kasztanom, że tu jest źródło wycieku. Doświadczenie uczy, że kobitka pęknie jak sie w największej tajemnicy nie podzieli swoimi problemami z najbliższą, wierną i dyskretna przyjaciółką . Potem to juz reakcja łańcuchowa
        Jeżeli zrobiłeś to w tajemnicy przed żoną to masz chłopie dopiero przechlapane
        Czyli jak sie nie obrócisz to dupa z tyłu
        Do meritum twojego postu
        Nie rób nic Sprawa istnieje już tylko w twojej głowie a miasteczko i szkoła ma nowych jednodniowych bohaterów. Tak jak ci radzili olej i żyj
    • maximiliane Re: Beznadziejna sytuacja... 14.11.07, 23:53
      I dlatego nie realizuje się recept i nie chodzi do lekarzy ze swoimi
      "wstydliwymi" problemami w swoim miasteczku!Lekarzy i aptekarzy obowiązuje
      dyskrecja, ale oni o tym zapomnieli jak o wielu innych rzeczach. Małe
      miejscowości żyją życiem innych ludzi.
      Przykre to, ale masz nauczkę na następny raz.
    • foliowatorebeczka Re: Beznadziejna sytuacja... 27.11.07, 12:09
      Nie wiem jak wygląda sytuacja w tej chwili, ale jeśli byś cały czas miał tego
      typu problemy, to proponowałabym zastanowić się nad jakimiś krokami prawnymi.
      Po pierwsze: najprawdopodobniej aptekarz drastycznie naruszył Twoją prywatność,
      co chyba łapie się pod jakiś paragraf.
      Po drugie: zachowanie kolegów z pracy możnaby zakwalifikować jako mobbing.
      Jeśli wydobędziesz od nich jakieś odszkodowanie, to od razu odechce im się żartów...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka