Dodaj do ulubionych

Szukam rozwiązań.

21.05.08, 14:39
Mam 33 lata, od 10 lat jesteśmy małżeństwem. Mam problem, bo przez
seks(raczej jego brak) sypie mi się związek. Moja żona nigdy nie
była wulkanem seksu, powoli się rozkręcała, nie zawsze miała ochotę
ale ja to akceptowałem, zresztą byliśmy ze sobą kilka, nieraz
kilkanaście razy w miesiącu. Powoli jednak żona zaczęła tracić
ochotę na seks. Próbowałem jakoś nasze życie w sypialni urozmaicać,
coraz bardziej zajmowałem się żoną, pytałem, słuchałem co mówi.
Nieraz adoracje mej żonki trwały 90% naszego spotkania ale to żaden
problem, zawsze było mi z tym dobrze. Ale apetyt na seks gasł i
gasł. Powoli akceptowalem fakt, że jesteśmy ze sobą kilka razy w
miesiącu i tylko wtedy, gdy żona miała tzw. dni płodne. W między
czasie był okres kiedy zażywała tabletki, które również odbierały
jej ochote na igraszki. Odstawiliśmy je i teraz kozystamy z
prezerwatywy. Obecnie doszło do tego, że jesteśmy ze sobą 1-2 razy w
miesiącu i proszę sobie wyobrazić jak dziwnie to wygląda, gdy
człowiek czeka na ten jeden dzień. Ja raczej jestem otwarty i ciągle
tłumaczę, że seks jest dla mnie ważny, że jestem młody i brakuje mi
spełanienia. Żona uważa, że seks jest na samym końcu i liczy się
miłośc i jeśli ja tak nie uważam to jej nie kocham. Sądze, że gdybym
nie kochał to nie próbowałbym naprawiać tylko poszedł po
najmniejszej lini oporu - patrz zdrada. Może ktoś ma jakiś namiar na
lekarza, psychologa, terapeute, szamana z wawy i okolic. Moze ktoś
poradził sobie z takim problemem. Proszę o jakieś "dobre rady"
doswiadczonych.
Obserwuj wątek
    • pigou Re: Szukam rozwiązań. 21.05.08, 14:57
      Wiem co czujesz, bo jestem w tej samej sytuacji. Żona doskonale wie,
      że cierpię, na co mam ochotę (nie ma możliwości, żeby nie poczuła,
      że mam erekcję jak się przytulamy przed snem). Gdy próbuję coś
      zainicjować - słyszę - myślałam, że JESTEŚMY dziś śpiący ;-) , albo,
      że jutro mam ciężki dzień albo dziś miałam. I tak było od
      początku... Myślałem, że kobieta po 30 nabiera większej ochoty na
      seks. Ale 30 lat minęlo już 5 lat temu a jest jeszcze gorzej.
      Spełniłem swój obowiązek jako samiec i spłodziłem dzieci. I zostałem
      odstawiony. Kobiety tu na forum narzekają na swoich mężczyzn, że nie
      mają ochoty na seks. A my, Stefanie234, mamy apetyt na seks,
      moglibyśmy uszcześliwić inną kobietę a jesteśmy z naszymi zimnymi
      żonami. U mnie nastapił już punkt przegięcia. Nie muszę chyba Ci
      mówić co to znaczy ... Nie licz na poprawę bo nie nastapi. Szukaj
      spełnienia bo przegapisz życie. Najlepsze lata. Dla mnie, ten kto
      odrzuca po prostu zdradza. To jest inny rodzaj zdrady ale tak samo
      boli.
      Powodzenia !
      • lookbill Re: Szukam rozwiązań. 21.05.08, 15:02
        "Dla mnie, ten kto
        > odrzuca po prostu zdradza. To jest inny rodzaj zdrady ale tak samo
        > boli."

        To prawda :(((
        Zapewniam Cię, że kobiety 30-letnie mają większą ochotę na seks! I
        co z tego???

        • tanahoe Re: Szukam rozwiązań. 21.05.08, 15:23
          A największy tak po 40 :P Tylko, że Wam wtedy się nie chce i role się odwracają :)
          Ja już swojemu zapowiedziałam, że sory ale ja mam potrzeby i skoro on nie chce
          to znajdzie się inny co zechce, ewentualnie są takie agencje, w których można
          sobie hydraulika wynająć :)

          Na poważnie to pigułki niekoniecznie są złe. Tylko trzeba je właściwie dobrać.
          Wiem bo sama od wielu lat biorę i rzeczywiście pamiętam takie po których miałam
          0 ochoty. No a z tymi prezerwatywami to tylko kłopot w trakcie i najpewniejsze
          jako środek antykoncepcyjny nie są.
          A może jakieś filmiki :) Na mnie to zawsze działało :)

          • lookbill Re: Szukam rozwiązań. 21.05.08, 15:44
            "Ja już swojemu zapowiedziałam, że sory ale ja mam potrzeby i skoro
            on nie chce
            > to znajdzie się inny co zechce, ewentualnie są takie agencje, w
            których można
            > sobie hydraulika wynająć :)"

            Gdybym ja coś takiego powiedziała, to by się tylko wkurzył i
            odpowiedział, że jak tak bardzo chcę, to mam już "dziś" iść
            romansować
            • prosty_facet Re: Szukam rozwiązań. 22.05.08, 07:06
              lookbill napisała:
              >
              > Gdybym ja coś takiego powiedziała, to by się tylko wkurzył i
              > odpowiedział, że jak tak bardzo chcę, to mam już "dziś" iść
              > romansować

              No i powinnaś iść ...;-)
        • 2bo111 Re: Szukam rozwiązań. 26.05.08, 11:13
          poszukaj kochanki tylko na necie kobiety chcą zawsze w realu nigdy /dotyczy zon/
      • mamuska777 Re: Szukam rozwiązań. 04.06.08, 00:17
        jjakze zycie jest poplatane jestem mloda i moge liczyc na seks raz
        dwa razy w miesiacu i juz mnie to dobija probuje rozgrysc co jest
        tego powodem ze moj maz nie ma ochoty wciaz mowi ze ma ochote ale
        jest tak zmeczony , niewyspany , zajety problemami itd itp ze
        ppoprostu sie nie kochamy za czesto a mnie juz trafia z
        pragnienia ;/;/
        • stefan2345 Re: Szukam rozwiązań. 04.06.08, 07:53
          Ja nie rozumiem, że można być zmęczonym gdy żona ma ochotę. Zdażyło
          mi się kiedyś, że całą noc nie spałem w dzień przekimałem godzinkę i
          wieczorem oczy zamykały się same ale wyczułem, że żona ma płodne
          chwile i zaczepia mnie jednoznacznie. Kochaliśmy sie tej nocy 3 razy
          a ja na drugi dzień nie poszedłem do paracy - nie wiedziałem jak się
          nazywam. Myślę sobie , że to dlatego , że wiedziałem ,że jeśli nie
          teraz to może dopiero za miesiąc. Po za tym było bardzo ogniście!
    • gomory Re: Szukam rozwiązań. 21.05.08, 15:44
      >tylko poszedł po najmniejszej lini oporu

      Jestem zadeklarowanym humanista wiec sie nie czepiam.
      Ale tutaj tylu matematykow i inzynierek bywa, ze na bank sie dowala do bledu w Twoim powiedzonku. No wiesz, ze niby linia nie moze byc najmniejsza ;).

      W temacie:

      Hm... moze to wlasnie o to chodzi?

      Ze umysl scisly nie powinien sie laczyc z humanistycznym bo wychodza takie niedopasowania. Ty ja adorujesz, odliczasz dni do bzykanka, a ona czeka az Romeo wyszepta zarliwe slowa, zlapie za kibic az ciarki przejda, rzuci na loze i bedzie rznal az po blady swit.
      Sorry.... ale chyba nie jestes i nie bedziesz dla niej takim Romeem.

      Hmm... moze to wlasnie tez o to chodzi?

      Taki tajny plan matki natury zeby geny sie mieszaly :P.
      Mezczyzna adoruje kobiete, by ja posiasc. Ja w koncu nuzy to tak bardzo, ze nie chce jej sie uprawiac seksu.
      I jak sie juz tak oboje soba tak smiertelnie znuza to zaczynaja oboje kombinowac - psycholog, terapeuta, kochanek. Cos sie dzieje, jest ruch w interesie, zwieksza sie szansa, ze ktos przy okazji gola strzeli ;).
    • sagittka Re: Szukam rozwiązań. 21.05.08, 17:36
      > Żona uważa, że seks jest na samym końcu i liczy się
      > miłośc i jeśli ja tak nie uważam to jej nie kocham.

      Powiedz jej, że skoro ona uważa, że seks i twoje potrzeby się nie
      liczą, to znaczy że ona cię nie kocha.

      Będzie zdziwiona, bo być może dba o ciebie w inny sposób, ale
      wyprasowana koszula i kanapki na śniadanie nie zastąpią bliskości i
      erotycznej więzi. Podsuń jej fachową literaturę na temat.
      • lunatic_ann Re: Szukam rozwiązań. 21.05.08, 23:52
        moj dobry przyjaciel, ktoremu zona nie daje prawie wcale - ok 4 razy
        do roku, jak zaczyna wszystkie czule teksty, romantyczny nastroj,
        100 procent uwagi skierowane na nia slyszy: "czy milosc dla Ciebie
        to tylko pojscie do lozka? czy tylko tak potrafisz okazac uczucia?"
        to jest cios straszny dla niego - wiem. Omawialismy juz to, i to ja
        namowilam go na te romantyzmy. Mysle, ze baba go wykorzystuje, nie
        pracuje - zamuje sie dzieckiem. Pewnie niebardzo umialaby sobie w
        zyciu poradzic bez niego - facet jest z tych obrotnieszych... szkoda
        mi go... bardzo
        • prosty_facet Re: Szukam rozwiązań. 23.05.08, 15:44
          lunatic_ann napisała:

          > Omawialismy juz to, i to ja
          > namowilam go na te romantyzmy.
          > szkoda mi go... bardzo

          Ale Go pociszyłaś ;-) ?
          • lunatic_ann Re: Szukam rozwiązań. 28.05.08, 12:17
            pocieszylam go slownie.... z doswiadczenia jednak wiem, ze skonczy
            sie to jego zdrada, z jakas chetna panna i prawdopodobnie rozwodem.
            Facet przez te strzyge (swoja zone) ma bardzo bardzo niskie
            mniemanie na swoj temat, uwaza, ze to wszystko jego wina... A on ago
            poprostu wykorzystuje. Taki szantaz emocjonalny, zeby zawsze jej
            pozadal. Juz mu powiedzialam, ze dziecko predzej czy pozniej bedzie
            mialo swoje zycie a on sie obudzi pewnego dnia w sypialni ze
            swiadomoscia, ze nie dopuscil do pieknych chwil w swoim zyciu.
            Zostawanie w takim zwiazku dla dziecka lub dla konwenasow (co powie
            rodzina) jest niedorzeczne
    • murakami2 Re: Szukam rozwiązań. 21.05.08, 18:28
      To wcale nie jest dziwne, że czekasz na ten dzień, niektórzy po kilka miesięcy
      czekają.
      Zmądrzej trochę i przestań się starać. Idź na piwo, idź do kina, idź z koleżanką
      z pracy na kolację i koniecznie o tym opowiadaj. Może na początku będą płacze i
      zgrzytanie zębów. A jeśli nie, to zwiewaj chłopie.
    • yoric Re: Szukam rozwiązań. 21.05.08, 18:55
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=63847890
      Pozdrawiam
    • renebenay Smieszne... 21.05.08, 20:34
      Umartwiajcie sie dziewczyny i chlopaki brakiem elementarnego zycia erotycznego w
      waszych zwiazkach,w imie wiernosci,zwyczajow,rodziny i strachu przed
      tzw.przykazaniami boskich pragniecie cierpiec w swoich niespelnionych
      marzeniach.Pragniecie cierpiec ale nie potraficie zamknac ten rozdzial w waszych
      zyciach,podobnie jak kazde zwierze tak i czlowiek potrzebuje troche
      ciepla,serca,milosci.
      • lookbill Re: Smieszne... 21.05.08, 20:43
        Wybacz, ale generalizujesz. Jestem osobą całkowicie niewierzącą i
        względy religijne mnie nie interesują. W imię nie wierności, a
        normalnej czystej miłości jest mi trudno podjąć decyzję o kochanku-
        przepraszam bardzo, jaki rozdział życia mam zamknąć? Bezseksie? Nie
        przesadzaj. Jeśli małżeństwo ogólnie uważam za baaardzo udane, to
        wierz mi, że podjęcie decyzji o kochanku jest niezwykle trudne, bo
        nie chce się burzyć tego, co jest czyli udanego całokształtu!
        • stefan2345 Re: Smieszne... 21.05.08, 23:09
          Cholera zpomiałem hasła i musiałem zmienić login na stefan2345.

          Wszystkim dziękuję za zabranie głosu. Pewnie wszyscy macie rację.
          Tak sie trochę dziwnie dobraliśmy ja jestem matematykiem, filozofem,
          humanistą ona marzycielka ale twardo stąpająca po Ziemii -
          obowiązkowa, sumienna, pedantyczna. Ktoś radzi:"pakuj się i znikaj".
          Jeszcze nie potrafię, może boję się, może nie wyobrażam sobie innego
          funkcjonowania. Najważniejsze w domu mam dwóch
          wspaniałych "zakładników' tego związku. Syn, który ma 8 lat,
          strasznie przeżywa nasze trudne dni - dni, które mają podłoże w
          sypialni. Nie wiem czy potrafiłbym patrzeć jak cierpi. Mamy wspólne
          plany, mamy wspólne życie, tylko ten jeden aspekt tego związku
          siada. Sympatyczna koleżanka pisze może film- ale moja żona kiedyś
          owszem, a teraz mówi, że to jest obrzydliwe. Jak ma duże ciśnienie a
          mnie wa raz dwa razy w miesiącu to może by obejrzała ale wtedy nie
          wiele jej potrzeba by zaczeła się zabawa. Jeszcze nie chcę rozwalić
          tego związku zcdradą jak radzi ktoś inny, jak to zrobie to już
          będzie inaczej..., a tak może jeszcze coś naprawimy. Ciągle chcę - i
          nie mam u licha jakiś wielkich wymagań. Pozdrawim i zpraszam do
          dalszej dyskusji. Kurcze nie miałem z kim pogadać!
          • sunrise2006 Re: Smieszne... 23.05.08, 09:59
            Kurde, Stefan, ale to życie przewrotne jest. Ty masz żonę - ona nie
            chce. A ja sytuację odwrotną, ja bym mogła to robiąć ciągle, a
            przynajmniej często, a mój Facet - po rpostu tragedi jedna wielka.
            Jemu starcza 4 razy na miesiąc. A ty wies, jak ja się czuję, gdy
            muszę czekac na tę sobotę bo to tylko wtedy jest szansa, ajak akurat
            coś wypadnie to ci przepada. Patrzę sobie nieraz w lustro i się
            zastanawiam, kurcze - tyle facetów na mnie leci, jestem ładną,
            zgrabną dziewczyną, walory typowo kobiece, mimo że szczupała, co
            jest grane. Czyżbym tego jedengo swojego nie pociągała???
            to dopiero przykre, nie? że akurat tego kogoś kto jest z nami
            najwyraźniej nie za bardzo pociągamy
            • stefan2345 Re: Smieszne... 23.05.08, 13:53
              Nie bardzo jest mi do śmiechu ale faktycznie to są figle losu. Gdyby
              moja żona miała takiego męża co ma ochotę raz na miesiąc to byłaby
              szczęśliwa. Sama radość. Ja nie mogę pojąć. Nie jestem jakimś
              brzydalem, dbam o higenę osobistą, zawsze dbałem, niczego mojej
              żonie nie brakuje, nieźle zarabiam i nie może myśleć, że jestem
              jakimś nieudacznikiem. Posiadam jakąś tam pozycję, wokół kobiety i
              nie daję żonie żadnych powodów do zazdrości, bo po porostu nie
              zdradzam. W seksie staram się aby ona miala przede wszystkim
              satysfakcję - facet ma zawsze - więc jak pisałem, przejmuje
              inicjatywę i dbam o nią jak najlepiej potrafię, świeczki, kolacja,
              itd. To zresztą jest męczące bo po 30 minutach "rozkręcania" zdażało
              się, że musiałem iść spać. Kiedyś myślałem, że pociąga ją jakiś
              szybki seks - no niestety pomyliłem się. No i na koniec surise2006
              może musimy ich ze sobą poznać?!
              • lilyrush Re: Smieszne... 23.05.08, 15:00
                Ale co ty chcesz pojmować? Ona ma mniejsze libido i tyle. To na prawdę nie musi
                mieć nic wspólnego z Tobą.
                Masz 2 wyjścia- albo jesteś w tym związku, walczysz jak lew dla dobra dzieci i
                godzisz sie z tym co masz, albo kończysz to coś i układasz swoje życie. Ile
                czasu tak ciągniecie? Już teraz wyłazi z ciebie niechęć, frustracja i
                wściekłość. Za ile lat nie będziesz już potrafił normalnie rozmawiać z żoną a
                dzieci będą słuchały Waszych kłótni? Brak więzi fizycznej rozwala związek. Czy
                może nie wytrzymasz i znajdziesz sobie jednak kochankę, która zadba o Twój
                fizyczny spokój. tylko co będzie jak sie w niej zakochasz???
            • prosty_facet Re: Smieszne... 23.05.08, 15:51
              sunrise2006 napisała:

              > Ty masz żonę - ona nie
              > chce. A ja sytuację odwrotną, ja bym mogła to robiąć ciągle, a
              > przynajmniej często, a mój Facet - po rpostu tragedi jedna wielka.
              > Jemu starcza 4 razy na miesiąc.


              Nic dodać, nic ująć. Życie jest ciężkie ;-)
    • lunatic_ann Re: Szukam rozwiązań. 21.05.08, 23:24
      wg mnie nie ma milosci miedzy kobieta i mezczyzna bez seksu. Jest to
      spelnienie, dopelnienie zwiazku. Chcialabym wykluczyc mozliwosc
      wyjscia za maz z rozsadku, ale tak - niestety - ja to widze.
      Przeczytalam temat yorica (yorika) nie do konca sie z nim zgadzam.
      Uwazam, ze jesli nie ma choroby, jakiegos okaleczenia psychicznego
      czy fizycznego to jest brak akceptacji i milosci. Nie wierze p
      prostu w zwiazki platoniczne. Moze one sa przyjaznia miedzy kobieta
      i mezczyzna, ale nie sa napewno miloscia. Jesli do tego dojdzie
      szantaz emocjonalny i wyczekiwanie na "te chwile" badz nawet gwalty -
      znam takie przypadki, to jest jedno wielkie nieporozumienie. Jest
      tak czasem, ze kobiety moga miec pewne bariery, ale nie zyjemy w
      Sredniowieczu juz, sa lekarze, literatura, rozmowy... Nie wiem. Pada
      czesto argument dzieci i konwenase - jest on bardzo wazny. Wazne
      jest tez to, ze po nie 10 ale 15 latach nagle stwierdzisz, ze dzieci
      zyja swoim zyciem, ludzie jak sie nie dogadywali do kona i tak sie
      zawsze rozwodzili a Ty ciagle cos tracisz, nie z wlasnej winy, bo
      masz pewnie wiele do zaoferowania... Trudno sie wypowiedziec
      jednoznacznie, ale... szkoda zycia. Niemniej, nic nie rob na sile.
      • becik_s Re: Szukam rozwiązań. 22.05.08, 23:52
        >Jeszcze nie chcę rozwalić
        tego związku zcdradą jak radzi ktoś inny, jak to zrobie to już
        będzie inaczej..., a tak może jeszcze coś naprawimy. Ciągle chcę - i
        nie mam u licha jakiś wielkich wymagań.

        rzeczywiscie nie masz, musisz ja bardzo kochać, ale zastanawiam się ile jeszcze
        wytrzymasz? Podziwiam, życze Tobie wytrwałosci a zonie - niech się ogarnie nim
        bedzie za poźno!
        • kamichoco Re: Szukam rozwiązań. 23.05.08, 16:14
          Wiesz, to nie jest tak ze ona musi sie długo rozkręcać. Jak to ktoś kiedyś
          powiedział u kobiety seks i emocje to jedność, u faceta niekoniecznie.
          Pewnie mój maz też uważa że jestem "oziębła" a to wcale nie jest prawda. Nie
          chcę go w swoim lóżku z wielu powodów, po pierwsze dość dużo obowiązków na mnie
          zrzuca co owocuje padaniem na pysk o 19.30,a po drugie i najważniejsze, nie
          czuję jego wsparcia psychicznego. Co z tego ze zapali świeczki czy będzie mi
          prawił słodkie słówka, jak wiem że jego "zabiegi" mają na celu pójście do łóżka,
          a jutro znów na mnie nawrzeszczy że z 20 spraw załatwiłam tylko 19.
          Wiesz, taki romantyzm na chwilę "przed" jest cholernie podejrzany, a tym samym
          malo skuteczny. Bym mogła z facetem być całkiem blisko w seksie, zatracić sie w
          nim bez pamięci, muszę z nim być blisko psychicznie w ciagu całego dnia. Inna
          rzecz jest taka ze mój szanowny małżonek jest głuchy na moje potrzeby, nie
          słucha ani mnie ani mojego ciała "w trakcie", co niestety owocuje tym ze po 5
          minutach głaskania jestem tak znudzona ze mam ochotę zasnąć.
          Więc mimo wszystko zastanów sie czy dajesz swojej żonie oparcie na codzień, czy
          moze na ciebie liczyć w każdej sytuacji.
          • stefan2345 Re: Szukam rozwiązań. 23.05.08, 21:54
            Nie chę wyjść na samochwałe ale naprawde jestem oparciem dla mojej
            żony. Ciągle powtarza(gdy akurat nie ma cichych dni), że dzięki mnie
            osiągnęła w życiu to wszystko coc osiągnęła.
            W łóżku słucham uważnie, obserwuję i spełaniam wszyskie proźby -
            moja żona nie jest wymagająca. Jak jest rozkręcona to jest nam
            dobrze, bez fajerwerków ale nie narzekam i ona też nie. Nigdy nie
            pytam czy było jej dobrze to ona zawsze chce jeszcze raz tej samej
            nocy i ja staję na wysokości zadania- potem miesiąc czekania. Zawsze
            chciałem być wykorzystywany przez kobietę - teraz czuję się
            wykorzystany i nie jest mi z tym dobrze. Ona ma to co chce i kiedy
            chce - nigdy nie odmówiłem jej seksu. prolem, że chce raz ww
            miesiącu nieraz dwa a potem ją już nie interesuję-później oczekuje
            tylko wsparcia, czułości, opieki do 21-szej później idzie spać..
            Pomóżcie może macie namiary na seksuologa, psychologa, w Wawie. Żona
            kiedyś sama uznała, że powinna tam się udać.
            • yoric Re: Szukam rozwiązań. 24.05.08, 02:29
              Ekhem.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=63847890

              Czytałeś? :)
              • avide Re: Szukam rozwiązań. 26.05.08, 11:09
                Hehheheeh Yoric ręce opadają jak się czyta Stefana co ;-))))
                Chyba wiem do czego pijesz i robię identyczne głębokie "ech" ;-))))
            • minsi Re: Szukam rozwiązań. 24.05.08, 10:31
              właśnie dlatego
              dałeś jej za dużo komfortu i poczucia bezpieczeństwa, i ona zaczęła w tobie
              widzieć nie faceta, ale tatusia. Albo przyjaciela, sponsora, ale na pewno nie
              partnera. wasz zwiazek nijak nie jest partnerski.
              Kobiecie nie można dawać wszystkiego na tacy, zapewniać o miłości trzy razy na
              godzinę etc. Trzeba zawsze umieć zachować lekki dystans, pozostawić nutkę
              niepewności, nie dopowiadać wszystkiego do końca. Tak to jakoś działa, że one
              niby tego nie lubią, ale nie potrafią utrzymać partnerskich relacji z kimś, kto
              za bardzo się stara i jest zbyt otwarty.
              • renebenay Re: Szukam rozwiązań. 24.05.08, 21:31
                Wg seksuologow seks jest barometrem zwiazku,fakt-mozna zyc bez seksu,jedzenia
                czy picia-ale jak dlugo?Aby kazdy zwiazek mogl normalnie funktionowac niezbedny
                sa zblizenia partnerow,natomiast gdy jeden z partnerow z roznych przyczyn nie
                moze(choroba,zmeczenie itd) czy tez nie chce uczestniczyc w tej grze to bardzo
                szybko samo istnienie zwiazku jest zagrozone.Same rozwiazanie jest
                proste,kobieta i mezszczyzna musza byc wspolnego zdania i poprostu musza chciec
                albo pragnac sie nawzajem-to jest jedyny warunek aby trwala harmonia w rodzinie
                i jezeli jej nie bedzie to kazdy czlonek rodziny wlacznie z dziecmi bedzie
                cierpial.Poprostu otwarcie zapytac zone o powody jej stanowiska i jak ona widzi
                dalsze zycie bo Tobie jest coraz trudniej sie odnalezc w roli partnera i ojca
                waszych dzieci.W ten sposob dasz jej wyrazny sygnal" nasz zwiazek jest wiecej
                jak zagrozony" bo jestes juz prawie gotowy na radykalne zmiany.Najlepiej byloby
                gdybys zrezygnowal z kolejnego prawa do co miesiecznego seksu i po -+ 10-ciu
                dniach pozniej porozmawial z malzonka,dodatkowo kilka razy w tygodniu przyjsc z
                pracy 2-3 godziny pozniej,byc troche spryskany perfumami ktore malzonka nie
                lubi-poprostu stworzyc atmosfere aby czula ze,nie jest juz sama.W kazdym badz
                razie wyrzuc ze swojego repertuaru slowa:"kocham cie","skarbie" itd i zadnych
                komplementow,niestety aby otrzymac cieple slowo trzeba sobie najpierw
                zasluzyc.To jest dyplomatyczna gra ktora moze zadzialac ale pod warunkiem ze,w
                stosunku do Twojej malzonki stale zachowasz szacunek bez zadnej
                wulgarnosci.Pozdrowienia
    • biegam-boso Re: Szukam rozwiązań. 25.05.08, 18:10
      hmmm...no to powiem Ci ze i ja przerabialem / przerabiam taki temat...sytuacja bardzo podobna do Twojej...z tym ze rok starszy jestem.
      Byly moje starania...i rozmowy...te zwykle konczyly sie szybko stwierdzeniem ze z pktu widzenia mojej zony wszystko jest ok..ze to ja szukam dziury w calym itp itd...
      Hmmm...chyba swiadomosc uciekajacego czasu...chec przezycia czegos jeszcze zanim nie bede mial juz sily wchodzic po schodach pchnela mnie w kierunku innych kobiet - zdradzam zone.
      Oczywiscie nie zachecam Cie do tego :) bron boze...pisze jak jest u mnie.
      hmmm...rodzina...zdrowie...niezaleznosc finansowa...to mam - tylko brakuje malego puzla tej ukladanki zwanej szczesciem...i pewnie dlatego spedzam noce na gapieniu sie w sufit i zastanawianiu sie co by bylo gdyby...

      Pozdrawiam i zycze sukcesu :)
      oraz wytrwalosci w dazeniu do niego ;)




      • biegam-boso Re: Szukam rozwiązań. 25.05.08, 18:44
        i jeszcze w kwestii ewentualnej zdrady ... mozna powiedziec ze pisze to ku przestrodze.
        Chyba z desperacji...bezsilnosci...niedowartosciowania...psychicznego zagubienia (ona mowi ze mnie kocha jednak brak czulosci) przyszedl mi do glupiego łba kretynski plan- zdradze zone...nie bede sie z tym kryl...moze jej sie cos odmieni?zacznie walczyc o mnie? heh...plan wypalil po czesci ;) ... ale jednak nie jest tak jak powinno byc...mozna sie domyslic co sie dzialo - awantura...łzy...obietnice...niby jest lepiej niz bylo...ale zaczyna docierac do mnie ze nigdy nie bedzie ok. Moze ten typ tak ma? ;) Nie wiem...generalnie odradzam moja scieżke :)
        Z drugiej strony nie zaluje tego co zrobilem...moze tylko tego ze moja zona nie potrafi byc tak czula jak kochanka.
        Przypomnialem sobie jakie to cudowne uczucie byc kochanym i pożądanym .
        Powodzenia
        • stefan2345 Re: Szukam rozwiązań. 26.05.08, 10:40
          Dzięki za wszystko, każda opinia coś wnosi - duzo się nauczyłem,
          nadal jednak nie wiem co robić. Ostatnio spróbowałem rozmawiać.
          Usłyszałem jednak, że nie muszę się męczyć i jej męczyć, co prawda
          kocha mnie bardzo ale fizjonomia nie pozwala na zbliżenia tak często
          jakbym chciał. Trochę to zabżmiało alo akceptujesz mnie jaką jestem
          albo mozemy przestać sie męczyć. No i co teraz? Mieliśmy plany:
          wspólny dom juz prawie czeka, wspólna przyszłość dzieci, takie
          wszystko słodkie tylko te łóżko. Juz myślę, że może sobie uciąć?
          Pozdrawiam.
          • pigou Re: Szukam rozwiązań. 26.05.08, 11:04
            Jesteś sympatyczny facet. Znajdź sobie kochankę. Najlepiej mężatkę -
            jasny układ: nie rozwalamy swoich zwiazków ale cieszymy się życiem i
            sobą. Zaznasz słodyczy jakiej nigdy w życiu nie da Ci żona. Bądź
            dyskretny a wszyscy będą zadowoleni. Nie martw się, że zdradzasz
            żonę - ona pierwsza cię zdradziła odmawiając ci bliskości.
            Bliskości, która powinna być podstawą związku. Każdy zwiazek bez
            bliskości/seksu umiera. Ale można go utrzymać pod warunkiem, że
            zrealizujesz się poza. Taka cena.
          • avide Re: Szukam rozwiązań. 26.05.08, 11:26
            Dokładnie Stefanie... zrób jak mówił przedmówca.

            Teraz póki możesz, znajdź sobie kochankę. Najlepiej spragnioną takich samych
            uniesień mężatkę jak i Ty. Zróbcie to dyskretnie. Pieprzcie sie w zaciszu
            jakiegoś hotelu czy wynajmowanego gdzieś na boku mieszkania jak dwa króliki
            nikomu nic nie mówiąc. Ustalcie zasady na początku i później konsekwentnie się
            ich trzymajcie.
            Oboje będziecie wracali do domów duuuużo szczęśliwsi.
            Jeśli będziesz potrafił to rozgraniczyć tzn seks i spełnienie fizyczne od uczuć,
            będziesz szczęśliwy, jeśli nie, .... popłyniesz z kretesem.

            Ale wiesz co.. teraz już jesteś nieszczęśliwy, zatem... możesz tylko wygrać.
            Byle byś miał głowę na karku i był dostatecznie sprytny, a sprawisz, że wszyscy
            których kochasz będą szczęśliwi.
            Ty - bo dostaniesz to czego chcesz
            Żona - bo widząc uśmiechniętego męża, który nie męczy ja o seks a daje
            przytulanie dobre słowo itp będzie dawał jej szczęście.
            Dzieci - bo widząc uśmiechniętych odprężonych rodziców same będą szczęśliwsze
            Kochanka - bo dostanie od Ciebie to czego nie może się doprosić w domu.
            Nawet jakby były z tego seksu dzieci to nieświadomy mąż wychowa je jak swoje.
            ;-))) No ale cóż... tak właśnie kończą faceci nie dbający o swoje kobiety.

            Od zarania dziejów samce strzegły swoich samic. Kiedyś za pomocą dzidy, maczugi
            itp, teraz gdy czasy mamy inne, okazując im odpowiednie względy. (czytaj
            pieprząc je na tyle często by nie myślały o innych facetach). Ci którzy tego nie
            pojęli mają przepiękne poroża i myślą, że wychowują swoje dzieci
            hehehehehehe,... naiwniaki.

            Twój wybór.
            Pozdrawiam.
            Avide.

            PS. hymmm się ze mnie cynik zaczyna robić ;-)
            • justyna.ada Re: Szukam rozwiązań. 26.05.08, 15:44
              > PS. hymmm się ze mnie cynik zaczyna robić ;-)
              >

              Avide, nie poznaję Cię :-)) czyżbyś się do reszty
              zdemoralizował??? ;-)
              • yoric Re: Szukam rozwiązań. 26.05.08, 16:56
                Taaaaaa...

                I kochanka jest tym rozwiązaniem, tak?
                • prosty_facet Re: Szukam rozwiązań. 26.05.08, 17:16
                  yoric napisał:

                  > Taaaaaa...
                  >
                  > I kochanka jest tym rozwiązaniem, tak?

                  No przecież czytałeś co napisał Avide :-)
                  • yoric Re: Szukam rozwiązań. 27.05.08, 23:42
                    Dokładnie. Mądrzy ludzie, a p...lą takie głupoty, że aż mi przykro.
                    • biegam-boso Re: Szukam rozwiązań. 28.05.08, 07:08
                      a masz lepsze rozwiazanie ?
                • avide Re: Szukam rozwiązań. 28.05.08, 13:18
                  Yoric, cholernie sobie cenię Twój analityczny umysł, poglądy, mam Cię na zielono w forum. Podoba mi się twa niezachwiana wiara, że wszystko można jakoś uleczyć. A jak sie nie da do po prostu odejść znaleźć tą odpowiednią połówek i żyć długo i szczęśliwie.
                  Ale Yoric ... kurde czasami ludzie żyją w takich układach małżeńskich że kochanek/kochanka to naprawdę jedyne rozwiązanie żeby nie zapomnieć co to jest seks.
                  Nie mówię że jest to złoty środek dla każdego, ale czasami ... sorry po prostu to jedyne wyjście.
                  Życie jest SZARE, niestety.
                  Pozdrawiam
                  Avide
              • avide Re: Szukam rozwiązań. 28.05.08, 13:27
                Witaj Justyno.
                Czym do reszty się zdemoralizował ????
                Nie, to nie tak. Nie mniej im dłużej żyję tym bardziej widzę, że czasami jeśli
                chce się uszczknąć coś z życia trzeba postąpić wbrew ogólnie przyjętym zasadom i
                normą. Włożyć swoje ideały w but, by na stare lata nie patrzeć z żalem w przeszłość.

                Tylko trzeba zawsze pamiętać by wszystko co robisz, robić z GŁOWĄ !!!
                Ludzie się zdradzają tak długo jak istnieją na tym padole.
                Ci co robią to "bez głowy" ponoszą tego konsekwencje. Ci co trochę wcześniej
                pomyślą, spijają śmietankę. Takie jest życie czy tego chcemy czy nie.

                Pozdrawiam
                Avide
    • kaachna1 Re: Szukam rozwiązań. 05.06.08, 09:54
      kup książkę marsjanie i wenusjanki w sypialni-cd.kobiety są z wenus a mężczyźni
      z marsa,są tam poruszone bardzo ciekawe tematy,poproś żonę żeby ją
      przeczytała,może to pozwoli jej zrozumieć twoje potrzeby,życzę powodzenia
    • pocholita Re: Szukam rozwiązań. 05.06.08, 21:18
      Człowiek prosi o dobre rady a wy mu pieprzycie o kochankach. Tyle,
      że jak żona się dowie i z nim rozwiedzie to najbardziej ucierpią na
      tym dzieci, a z tego co widzę to autorowi wątku zależy na rodzinie.

      Moja rada: Porozmawiaj z żoną, a najlepiej poproś by Cię wysłuchała
      i nic nie mówiła tylko się nad tym zastanowiła przez kilka dni.
      Wybierz moment, kiedy dzieci nie będzie w pobliżu i nie będziecie
      mieli nic konkretnego do roboty. Wytłumacz jej twój punkt widzenia w
      taki sposób, by nie poczuła się winna. Jeśli poczuje się zaatakowana
      to zacznie się bronic i wszystko stracone dlatego musisz bardzo
      uważac na słowa i na ton głosu. Jeśli nie jesteś pewien, czy cię nie
      poniesie to napisz list i poproś by nie odpowiadała od razu. Musi
      miec czas na ochłonięcie i przemyślenia.

      Generalnie uważam, że potrzebujecie terapii, ale przypuszczam, że
      trudno Ci będzie namówic na nią żonę, więc polecam książkę "Rytuały
      Więzi Małżeńskiej" autorstwa Kerry Riley i Diane Riley. Wydawnictwo
      Medium. To jest taki podręcznik seksu małżeńskiego, budowania więzi
      małżeńskiej poprzez różne techniki seksualne. Poczytajcie ją sobie
      razem, pooglądajcie obrazki, może zechcecie spróbowac.

      Mnie ta książka bardzo pomogła więc może pomoże też twojej żonie,
      zawsze to coś nowego a fajnie jest od czasu do czasu
      poeksperymentowac.
      • songo3000 Re: Szukam rozwiązań. 06.06.08, 03:01
        Ale pierdzielenie cioci-kloci z geesu.

        > Człowiek prosi o dobre rady a wy mu pieprzycie o kochankach. Tyle,
        Rada jest dobra. Zawsze pchnie to problem w stronę jakiegoś rozwiązania.

        > że jak żona się dowie i z nim rozwiedzie to najbardziej ucierpią
        > na tym dzieci, a z tego co widzę to autorowi wątku zależy na
        > rodzinie.
        Dzieci już cierpią. Co zrobi żonka (jeśli w ogóle się dowie) to nie wiadomo. BTW. Jeśli żonuś spakuje walizki to znaczy, że ... jej tak bardzo nie zależy na rodzinie, prawda?

        > Moja rada: Porozmawiaj z żoną, a najlepiej poproś by Cię
        > wysłuchała i nic nie mówiła tylko się nad tym zastanowiła przez
        > kilka dni.
        > Wybierz moment, kiedy dzieci nie będzie w pobliżu i nie będziecie
        > mieli nic konkretnego do roboty. Wytłumacz jej twój punkt widzenia
        > taki sposób, by nie poczuła się winna.
        Toż szanowny autor cały czas próbuje rozmawiać. Tyle że do rozmowy jak do tanga - trzeba dwojga chętnych...

        > Jeśli poczuje się zaatakowana
        > to zacznie się bronic i wszystko stracone dlatego musisz bardzo
        > uważac na słowa i na ton głosu. Jeśli nie jesteś pewien, czy cię
        > nie
        > poniesie to napisz list i poproś by nie odpowiadała od razu. Musi
        > miec czas na ochłonięcie i przemyślenia.
        Żonusz jest dobrze tak jak jest więc KAŻDA próba zmiany odbierze jako atak na jej świętą osobę. I tu to ją nawet rozumiem :)

        > Generalnie uważam, że potrzebujecie terapii, ale przypuszczam, że
        > trudno Ci będzie namówic na nią żonę, więc polecam książkę
        > "Rytuały
        > Więzi Małżeńskiej" autorstwa Kerry Riley i Diane Riley.
        > Wydawnictwo
        > Medium. To jest taki podręcznik seksu małżeńskiego, budowania
        > więzi
        > małżeńskiej poprzez różne techniki seksualne. Poczytajcie ją sobie
        > razem, pooglądajcie obrazki, może zechcecie spróbowac.
        Albo nie przeczytałaś ze zrozumieniem poprzednich postów albo najzwyczajniej 'nie kumasz czaczy'. Takie razy to można dawać parom, które mają problem i CHCĄ go rozwiązać, nie wiedzą tylko jak.

        > Mnie ta książka bardzo pomogła więc może pomoże też twojej żonie,
        > zawsze to coś nowego a fajnie jest od czasu do czasu
        > poeksperymentowac.
        Cieszę się. Jednak 'nie kumasz czaczy'.

        • pocholita Re: Szukam rozwiązań. 06.06.08, 15:13
          No oczywiście, że problem jest w tym, że trzeba chciec.

          Ale może problem tkwi w tym, że żona nie zdaje sobie sprawy z powagi
          sytuacji. Może uważa, że są dobrym małżeństwem i nie zostawi jej
          tylko z tego powodu.

          Może trzeba uświadomic żonie jak bardzo męczące jest to małżeństwo i
          zaproponowac terapię małżeńską jako ostatnią deskę ratunku. Myślę,
          że psycholog byłby tu bardzo pomocny. Czasami te same słowa
          wypowiedziane z ust osoby trzeciej docierają dobitniej. Trzeba jej
          po prostu uświadomic, że to jest problem i jeśli nie będzie chciała
          nic z tym zrobic to małżeństwo się rozpadnie. Poza tym jeśli zanik
          libida ma podłoże psychologiczne to psycholog na pewno to wychwyci.
          Jeśli nie, to sam zasugeruje wizytę u specjalisty.
          • songo3000 Re: Szukam rozwiązań. 06.06.08, 15:47
            Masz oczywiście rację. Zadam raz jeszcze pytanie: DLACZEGO żona (w ogólności partner) ma zechcieć coś zmienić jeśli JEJ jest dobrze?

            Namawianie, książki, filmy i inne publikacje są IMHO narzędziami pasywnymi a tutaj potrzeba czynnika aktywnego typu 'łopatą w łeb' :)
    • audwork Re: Szukam rozwiązań. 06.06.08, 15:40
      stefan234 napisał:

      Żona uważa, że seks jest na samym końcu i liczy się
      > miłośc i jeśli ja tak nie uważam to jej nie kocham.

      zona wyraznie Ci powiedziala o co jej chodzi...dla niej seks wiaze sie
      nierozerwalnie z uczuciem milosci (czytaj: przyjazn, zaintersowanie sie jej
      problemami poza lozkowymi itp, itd), a u Ciebie seks jest wyrazeniem
      milosci..tylko jakiej?

      zacznij rozmawiac z zona nie tylko o *symptomie* (niechec do seksu
      z Toba) ale o jego glebszych psychicznych przyczynach. Jesli to nie pomoze, to
      wizyta u terapeuty chyba konieczna.
      • songo3000 Re: Szukam rozwiązań. 06.06.08, 15:52
        Zdaje się, że seks niezależnie od płci wiąże się z pożądaniem. Nie ma pożądania - nie ma seksu. 'Programy naprawcze' uczuć, okazywanie zainteresowania, odciążanie w obowiązkach to bardzo miłe i pożyteczne rzeczy ale co ma piernik do wiatraka???
        • audwork Re: Szukam rozwiązań. 06.06.08, 16:04
          songo3000 napisał:

          > Zdaje się, że seks niezależnie od płci wiąże się z pożądaniem. Nie ma
          pożądania - nie ma seksu.

          u wiekszosci kobiet jest inaczej.
          • pigou Re: Szukam rozwiązań. 06.06.08, 16:16
            audwork napisał:
            > Nie ma pożądania - nie ma seksu.
            >
            > u wiekszosci kobiet jest inaczej.

            Jasne, bo kobiety potrafią w zamian za stabilizację chodzić z mężem
            do łóżka wcale go nie porządając. Ba ! uczą się nie czuć wstrętu jak
            je dotyka a nawet odczuwać przyjemność. Myslę, że wiele kobiet tak
            robi. Dopiero w ramionach kochanka - czyli mężczyzny, którego same
            wybrały tylko dla seksu, rozkwitają. Biologii nie pokonamy rozumem.
            A miłość to tylko wymysł ludzkiego umysłu.
            • audwork Re: Szukam rozwiązań. 06.06.08, 16:24
              pigou napisał:

              A miłość to tylko wymysł ludzkiego umysłu.

              masz racje, dlatego zwierzeta nie znaja tego pojecia....znaja je tylko ludzie:))
      • pigou Re: Szukam rozwiązań. 06.06.08, 15:58
        Jest jeszcze inne wytłumaczenie - Stefan nie jest atrakcyjny
        seksulanie dla swojej żony. W tym wyapdku żadne rozmowy, żaden
        terapeuta nie pomoże. Może nawet jest uczucie ale nie ma pożadania.
        To najsmutniejszy przypadek.
        • audwork Re: Szukam rozwiązań. 06.06.08, 16:10
          Duży wpływ na osłabienie pożądania mają czynniki psychiczne i kulturowe:

          pigou napisał:

          > Jest jeszcze inne wytłumaczenie - Stefan nie jest atrakcyjny
          > seksulanie dla swojej żony.

          nie dobijaj czlowieka:)....bo:

          Typowymi czynnikami psychogennymi eliminującymi z życia kobiety potrzeby
          seksualne jest:
          a/ przewlekle zmęczenie i niedobór snu;
          b/ urazy i szoki seksualne;
          c/ zaburzone relacje partnerskie;
          d/ zaburzony obraz własnego ciała, identyfikacji z płcią;
          e/ monotonia i rutyna w sztuce miłosnej, nieatrakcyjność partnera. Czynnikami
          kulturowymi blokującymi potrzeby seksualne są: błędy w wychowaniu rodzinnym,
          edukacji seksualnej, przesyt seksem, medialna "walka płci”, uzależnienie od
          pornografii, rygoryzm religijny.
          • yoric Re: Szukam rozwiązań. 06.06.08, 16:45
            Ekhem.

            Bzdura.

            Typowym przyczyną, dla której żona nie chce sypiać z mężem jest to, że mąż jej
            nie kręci! Czy to tak trudno zrozumieć? Na tym Forum najwyraźniej tak.
            • songo3000 Re: Szukam rozwiązań. 06.06.08, 16:53
              To i ja o tym właśnie. Seks = pożądanie, pożądanie = seks. Brak pożądania i seks = prostytucja :)
              Niektóre panie i panowie wolą jednak dorabiać do tego wzniosłą ideologię. Co do braku miłości (która jak widac możemy baaardzo szeroko zdefiniować) u zwierząt to nawet nie skomentuję....
              • audwork Re: Szukam rozwiązań. 06.06.08, 17:13
                songo3000 napisał:

                > To i ja o tym właśnie. Seks = pożądanie, pożądanie = seks. Brak pożądania i sek
                > s = prostytucja :)

                zaciekawiles mnie tym *twierdzeniem* wiec az siegnelam do definicji
                tych pojec ..i co sie okazuje:

                Pożądanie – stan silnego pragnienia posiadania czegoś, żądza; pociąg fizyczny,
                zmysłowe pragnienie odbycia stosunku płciowego. Występuje najczęściej pod
                wpływem bodźców wzrokowych (w przypadku mężczyzn), bądź też słuchowych
                (kobiety). Choć nie jest to regułą; jest wielka różnorodność i ilość impulsów,
                czy też sytuacji mogących wywołać pożądanie. U mężczyzn objawia się ono wzwodem
                prącia i obfitym ślinieniem, u kobiet jest jest to wzwód łechtaczki, sutków,
                wilgoć w ustach, a także w pochwie. U niektórych osób pożądanie (seksualne lub
                inne) może być niezwykle silne, może to prowadzić do aktów przemocy, ale bywa
                też motorem ambicji, zwłaszcza męskiej, związane jest z wysokim poziomem
                testosteronu w organizmie.

                - SEX -In biology, sex is a process of combining and mixing genetic traits,
                often resulting in the specialization of organisms into male and female types
                (or sexes).

                Czyli: seks u ludzi i zwierzat rzeczywiscie moze = pozadanie.

                Popatrzmy teraz co pisza ludzie dalej:

                Miłość - uczucie, które przejawia się w relacji do drugiej osoby (lub obiektu)
                połączone z silnym pragnieniem stałego obcowania z nią, czemu może towarzyszyć
                pociąg fizyczny do osoby będącej obiektem uczucia.


                Miłość jest przedmiotem fascynacji i źródłem inspiracji dla twórców sztuki,
                literatury, psychologii i religii. Przez niektórych ludzi bywa uważana za sens
                życia ludzkiego – czyniąca je prawdziwym i w pełni szczęśliwym.

                Milosc w swiecie zwierzecym nie istnieje i to w jakis sposob rozni ludzi od
                zwierzat.
                • songo3000 Re: Szukam rozwiązań. 06.06.08, 20:23
                  audwork napisał:

                  > songo3000 napisał:
                  >
                  > > To i ja o tym właśnie. Seks = pożądanie, pożądanie = seks. Brak pożądania
                  > i sek
                  > > s = prostytucja :)
                  >
                  > zaciekawiles mnie tym *twierdzeniem* wiec az siegnelam do definicji
                  > tych pojec ..i co sie okazuje:
                  No i??? Definicja pożądania jest dosyć jednoznaczna. Definicji miłości możesz znaleźć sobie co najmniej kilkanaście. Tak przy okazji. Nie ma wiążącej definicji 'uczucia'. Najczęściej powiązuje się je ze specyficznymi stanami organizmu wywołanymi feromonami i/lub inną chemią biologiczną generowaną przez 'obiekt uczuć'. De facto wiąże się to dosyć konkretnie z pożądaniem - tyle w temacie definicji.

                  Ale przecież my tu o czy innym. Jeśli dobrze zrozumiałem lansujesz pogląd, że seks dla faceta to pożądanie, takie zwierzęce (prymitywniejsze? po co te XIX wieczne wtręty o świecie zwierząt?)
                  a seks dla kobiety to tylko przez Miłość/Fontannę Uczuć/itp.
                  Ja, Yoric i kilkoro innych z (i poza) forum zauważyło, że tej materii po prostu pierdzielisz farmazony.
                  Najprostszym dowodem na to są spontaniczne (dla formalności heteroseksulane), często jednorazowe numerki na imprezie bynajmniej nie ze swoim mężem/żoną. Seks wynika z pożądania po obydwu stronach, miłości tu nie uświadczysz i tyle.
                  Kolejnym fajnym wnioskiem, który wywoła oburzenie jest sprawa seksu w związku gdzie pożądanie jest tylko z jednej strony (z drugiej jest deklarowana miłość). Seks jest, pożądania brak ale za to są profity - stabilizacja(uczuciowa, mieszkaniowa, bankomatowa), dzieci, zainteresowanie, spełnienie swojej potrzeby bycia atrakcyjnym (co jest chyba najważniejszą ‘zdobyczą’). Nazywając sprawę po imieniu jest to najzwyklejsza prostytucja małżeńska, znana zresztą od wieków.

                  A teraz poczekam jak się wycofujesz raczkiem ze swoich "tez".

                  > Milosc w swiecie zwierzecym nie istnieje i to w jakis sposob rozni > ludzi od zwierzat.
                  Najlepiej wypowiadać się na tematy, o których nie mamy zielonego pojęcia, prawda? A tak się składa, że w powodu braku przejrzystej i w miarę kompletnej płaszczyzny komunikacyjnej jako ludzie nie mamy zielonego pojęcia świecie jakiegokolwiek gatunku zwierząt (a co dopiero o całej faunie). Przypominam, że 'tęgie umysły' XVI - XVIII a nawet XIX wieku z racji braku porozumienia sugerowały, że mieszkańcy środkowej i południowej Afryki tudzież południowej Ameryki to w zasadzie nie ludzie więc dodawanie im przymiotów typu uczucie jest fee.
                  • audwork Re: Szukam rozwiązań. 06.06.08, 23:30
                    songo3000 napisał:

                    >Definicji miłości możesz znaleźć sobie co najmniej kilkanaście.

                    ...ja podalam ta, ktora jest najprostsza...ale widocznie Tobie ona nie odpowiada.

                    Tutaj mozna poczytac wiecej na temat milosci miedzy LUDZMI, jesli kogos takie
                    pojecie w ogole na tym forum interesuje:):


                    pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87
                    Intersujaco to uczucie miedzy ludzmi, opisuje teoria milosci Sternberga.

                    W/g tej teorii pozadanie u ludzi jest tylko jednym ze skladnikow
                    namietnosci.... ale zamiast tlumaczyc, prosze moze przeczytac cytat
                    ktory wklejam za autorem strony internetowej:


                    Namiętność to przeżywanie silnych emocji zarówno pozytywnych jak i negatywnych.
                    Gdy intensywność namiętności jest wysoka, przeżywa się takie emocje jak
                    pożądanie, radość, podniecenie, tęsknotę, zazdrość, niepokój. Stanom tym
                    towarzyszy silna motywacja do połączenia się z obiektem miłości, fizycznej
                    bliskości, kontaktów seksualnych. Często miłość utożsamiana jest z namiętnością.


                    W początkowym etapie zakochiwania się namiętność jest bardzo silna i niepodatna
                    na świadome kierowanie. Na to, czy w danej diadzie jest namiętność czy jej nie
                    ma, nie mamy wpływu. Tak jak szybko namiętność rośnie, tak samo szybko spada i
                    choć jest to fakt nieunikniony, spadek namiętności nie jest równoznaczny z
                    końcem miłości.

                    ----------------

                    ...czyli pozadanie u ludzi jest tylko jednym z elementow ktory sklada sie na
                    cale pojecie milosci, ale jego obnizenie, nie stanowi
                    glownego zagrozenia dla uczucia milosci miedzy partnerami = ludzmi.

                    I na to chcialam zwrocic uwage, piszac ze pozadanie moga odczuwac zwierzeta i
                    ludzie, co pozwala uprawiac im seks mniej lub bardziej satysfakcjonujacy, ale
                    roznimy sie od zwierzat tym, ze potrafimy
                    milowac (od slowa milosc) partnera, nawet kiedy pozadanie stopniowo
                    zmniejsza swa intensywnosc.

                    > Ale przecież my tu o czy innym. Jeśli dobrze zrozumiałem lansujesz pogląd, że s
                    > eks dla faceta to pożądanie, takie zwierzęce (prymitywniejsze? po co te XIX wie
                    > czne wtręty o świecie zwierząt?)
                    > a seks dla kobiety to tylko przez Miłość/Fontannę Uczuć/itp.

                    Niczego podobnego nie zasugerowalam, przykro mi ze tak odebrales moj poprzedni
                    tekst. Zastanawialam sie tylko glosno nad roznicami miedzy ludzmi i zwierzetami,
                    kiedy zaproponowales swoje rownania.

                    Ponadto pozadac w sposob iscie *zwierzecy* moze rowniez kobieta
                    (jak zauwazyles chyba, jest troche tego typu postow na forum).

                    > Ja, Yoric i kilkoro innych z (i poza) forum zauważyło, że tej materii po prostu
                    > pierdzielisz farmazony.

                    Nie rozumiem tego zdania, poniewaz nie znam znaczenia niektorych slow w nim
                    uzytych...przykro mi:(

                    > Najprostszym dowodem na to są spontaniczne (dla formalności heteroseksulane), c
                    > zęsto jednorazowe numerki na imprezie bynajmniej nie ze swoim mężem/żoną. Seks
                    > wynika z pożądania po obydwu stronach, miłości tu nie uświadczysz i tyle.

                    To nie jest zaden dowod...to tylko opowiesc anegdotyczna...

                    > Kolejnym fajnym wnioskiem, który wywoła oburzenie jest sprawa seksu w związku g
                    > dzie pożądanie jest tylko z jednej strony (z drugiej jest deklarowana miłość).

                    ...dlaczego oburzac sie na fakty? Tak tez sie niestety zdarza.

                    > A teraz poczekam jak się wycofujesz raczkiem ze swoich "tez".

                    Staralam sie nie wycofac i stawic dzielnie czola Twoim konrargumentom.

                    > Najlepiej wypowiadać się na tematy, o których nie mamy zielonego pojęcia, prawda?

                    Prawda, o ile to nie byl argument tylko ad personam.
                    Wiele jeszcze nie wiemy o swiecie zwierzat....ale, ale....podobno
                    istnienie *milosci* zauwazono nie tak dawno wsrod osmiornic.
                    Niektore osmiornice potrafia czule oblapywac sie mackami i plywac parami, nawet
                    dosc dlugo pozostajac w takich *zwiazkach* milosnych:)
                    • yoric Re: Szukam rozwiązań. 07.06.08, 03:49
                      Dla ścisłości. Jeżeli chodzi o mój udział w tym wątku, polega on jedynie na
                      zaznaczeniu, jaka jest FAKTYCZNA główna przyczyna braku seksu w małżeństwie (czy
                      nieformalnych długotrwałych związkach). Zaznaczyłem w słowach zdecydowanych
                      ponieważ wkur... wkurza mnie, że sporo osób nie dopuszcza tego do wiadomości
                      [przykład: "przeprowadź z nią/nim szczerą rozmowę" - od rozmowy wróci pożądanie
                      do partnera??? chyba jak się ma zdolności do hipnozy.]

                      Pozdrawiam
                    • songo3000 Do Audwork i Stefana 07.06.08, 19:57
                      Po sprawdzeniu kilkuset mizernych prac nie mogę się skupić ale zapowiadam: jeszcze pogadamy :))) Za wycieczki osobiste to przepraszam.

                      Żeby nie było off-topic:

                      Panie Stefanie, pewnie się powtórzę ale w punktach:
                      - Zacznij dbać o siebie, masz 'brzuszek'? zrzuć, nie masz 'krzepy'? nabierz, nosisz okulary? kup kontakty, idz na basen, rower, graj w tenisa, kup dobre ciuchy, kosmetyki (zamiast żonusi, hehe).
                      - Wyjdź do ludzi, konkretnie innych kobiet :) Flirtuj, podbij poczucie własnej wartości a przy okazji i innych kobiet - będzie z Ciebie taki dobry samarytanin.

                      Poczujesz się znacznie lepiej i pewniej, więc:
                      - Nie rób scen w domu i bez żebrania o seks - po prostu żonę olej w sprawach łoża. Na tym etapie może załączyć się jej ponownie wersja demo. Olanie jej pewnie zaowocuje wyrzutami 'że Ty jej już nie kochasz'. Łatwo je zbijesz jej własną bronią, hehe.
                      - Połowica szybko wyczuje zmianę i będzie coraz bardziej nerwowa. Nie znamy jej charakteru ale jak ktoś jest zdenerwowany to może prowokować awantury. Nie daj się. Ma przywyknąć, że to Ty jesteś tym atrakcyjnym, męskim facetem, za którym oglądają się inne babki. Jeśli wdasz się bitwy i żale to spadniesz do roli 'tego złego' i nici z naszego chytrego planu ;)

                      A chytry plan jest taki aby Twoja żonuś zaczęła Cię pożądać jako prawdziwego ‘mena’ (atrakcyjnego, trochę tajemniczego, z błyskiem w oku i witalnością w ... piersi - DROGIE PANIE, DOBRZE MÓWIĘ? :)

                      Jeżeli to nie zadziała na Twoją żonę to gwarantuję, GWARANTUJĘ, że Twoje bezseksie i tak się szybko skończy ;)
                      • stefan2345 Re: Do Audwork i Stefana 09.06.08, 15:36
                        Wszystkim Wam wielkie dzięki - niemal każda wypowiedź daje mi jakąś
                        podpowiedź. Sam w końcu zdecyduję - ale wiecie to nie chodzi o zakup
                        nowego auta! Nie było mnie kilka dni bo byłem w delegacji służbowej
                        za granicą. Po powrocie chyba żona coś tam przemyślała - no napewno
                        poczuła, że jej jest ciężko jak mnie nie ma. Co to znaczy? Nie wiem
                        ale mjała okazję prawie tydzień pomieszkać sama. A ja sobie dziś
                        poczytałem i jeszcze raz DZIĘKUJĘ. Kupię wymienione lektury
                        obowiązkowe i może coś tam wyczytam(y). No i może porozmawiam z nią
                        o terapii.
                        • kaachna1 Re: Do Stefana 09.06.08, 15:53
                          bardzo spodobała mi się twoja postawa,widzę,że kochasz żonę i zrobisz wszystko
                          żeby na nowo obudzić w niej namiętność życzę powodzenia,trzeba walczyć do końca!
                          • songo3000 Re: Do Stefana 09.06.08, 16:20
                            Ale kogo końca. Stefana czy żony?
                            :)))
                            • stefan2345 Re: Do Stefana 09.06.08, 17:53
                              Dzięki za dobre słowo!
                              Do singo3000 - "to je to"
                        • heterosapiens Re: Do Audwork i Stefana 10.06.08, 16:26
                          Wiesz Stefan, pięć lat temu powiedziałbym ci - walcz!
                          Staraj się, próbuj zrozumieć, szukaj pomocy u specjalistów, kochaj,
                          miej wiarę i nadzieję, bo na pewno warto.
                          Dwa lata temu powiedziałbym ci - chrzań to!
                          Bo jeśli spróbujesz to zdziwisz się jak wiele wokoło jest pięknych,
                          mądrych, wspaniałych kobiet, które mają ochotę na seks z tobą,
                          które się potrafią razem z tobą tym cieszyć, nie chcąc w zamian nic
                          poza szacunkiem, szczerością i uśmiechem.
                          Pół roku temu powiedziałbym ci - na pewno spotkasz tą jedyną, tą
                          która wreszcie w pełni cię zrozumie, którą pokochasz głową, sercem
                          i jajami. Wszystko inne przestanie być ważne.
                          A dzisiaj bym ci powiedział - masz przejebane, facet. Bo pewnie
                          chcesz ale tak naprawdę nie potrafisz niczego zmienić. I jakaś
                          idiotyczna siła (strach, sumienie, odpowiedzialność, głupota?) będą
                          cię trzymać w tym co cię zabija.
                          Czytam co piszesz i bardzo cię rozumiem...
                          I życzę żebyś był mądrzejszy ode mnie.
                          • biegam-boso Re: Do Audwork i Stefana 10.06.08, 16:41
                            no...heterosapiens...widze ze mamy podobne doswiadczenia...

                            co do tej idiotycznej sily...w moim przypadku jest to chyba strach.

                            >będą cię trzymać w tym co cię zabija...
                            to go nie zabije :) co najwyzej zobojetnieje...zapomni do czego sluzy to cos miedzy nogami
                            • heterosapiens Re: Do Audwork i Stefana 10.06.08, 16:57
                              Masz rację szanowny biegam-boso.
                              Moja terapeutka u której wylądowałem po tym wszystkim też
                              powiedziała patrząc mi prosto w oczy - "jest pan tchórzem".
                              Mówi się, że to kobiety ze strachu tkwią przy złych mężach -
                              alkoholikach, sadystach, nieczułych gburach.
                              Ale bywa i tak że to my się boimy coś naprawdę zrobić.
                              W moim przypadku mogłem spokojnie tkwić w trójkącie.
                              I tak jak w paru innych wątkach obok realizować potrzebę bycia
                              odpowiedzianym w domu, a bycia mężczyną - u NIEJ.
                              Ale ja tak cholera nie potrafię. Musiałem wybrać.
                              Dokonałem jedynie słusznego wyboru z którym się całkowicie nie
                              zgadzam. Chciałem być uczciwy wobec siebie, wobec NIEJ, wobec żony,
                              wobec dzieci, wobec świata. No i uczciwie wszystkim udowodniłem że
                              jestem dupkiem :)
                              A co do zapominania "co ma między nogami" to czytając wypowiedzi
                              Stefana nie wydaje mi się żeby łatwo zapomniał. Będzie się
                              wyniszczał próbując karmić tego wiecznie głodnego trola, szukajac
                              coraz to nowych rodzajów strawy, z nadzieją że może drań w koncu
                              zdechnie. Próżna nadzieja...
                              • biegam-boso Re: Do Audwork i Stefana 10.06.08, 20:11
                                a widzisz...ja sie nawet nie ukrywalem przed zona...zajelo jej to prawie rok zeby pokapowac ze cos jest nie tak.
                                Nie ukrywalem nigdy telefonu...nie kasowalem sms'ow...teraz mysle ze chcialem zeby to odkryla...zeby jakiegos impulsu dostala...zeby sie przebudzia. Powiedzmy ze zadzialalo..hmmm....w 10% :)
                                Wiec nie robie sobie juz nadziei ze nastapia jakies drastyczne zmiany.
                                I jesli mnie ktos kiedys spyta czy zaluje ze zdradzalem/zdradzam zone...ze mialem/mam kochanki...ze zakochalem sie w innej - odpowiem z pelna stanowczoscia : NIE
    • biegam-boso Re: Do Audwork i Stefana 10.06.08, 20:56
      no przeciez wyraznie napisal ze udowodnil ze jest dupkiem ;)

      heterosapiens - glowa do gory stary...swiat sie nie konczy...usmiech na twarzy
      pomoze...zobaczysz :)
      Rozpacz po stracie kobiety, ktora kochales (kochanki) minie szybciej niz myslisz.
      hmmm...Ty nie szukasz seksu...Ty szukasz milosci i uczucia...hmmmm...a
      przynajmniej ja tego szukalem.
      • heterosapiens Re: Do Audwork i Stefana 10.06.08, 22:11
        widze ze doskonale to rozumiesz :)
        seksu (nie z zona) to ja mam ile chce
        ale już tym rzygam
        szukalem uczucia, znalazlem milosc i seks w jednej osobie (a już wierzylem ze te rzeczy sie wykluczaja)
        teraz zostalem bez jednego i drugiego
        przykladny maz, ojciec, obywatel... dupek do potegi!
    • heterosapiens Re: Do Audwork i Stefana 10.06.08, 22:01

      > czyli zostałeś z żoną??:)

      czyli zostałem z żoną :(

      • lunatic_ann Re: Do Audwork i Stefana 11.06.08, 11:38
        obiecalam sobie, ze nie bede sie wiecej udzielac na forum, ale nie moge pozostawic bez komentarza Twoich postow. Bardzo Ci wspolczuje. Bardzo wspolczuje Twojej bylej kochance - jesli ja kochales - ona Cie bie pewnie tez. Ty wrociles do zony, ona zostala z niczym. Nie oceniam Cie - absolutnie nie - przeciez ona wiedziala, ze na nic nie moze liczyc...
        Zonie Twojej nie wspolczuje wcale, ma Ciebie, mala stabilnosc, bankomat, jesli nie czula do Ciebie milosci pewnie szybko da Ci szanse... bo - mysle - dla niej najwazniejsza jest ta mala stabilnosc i bankmat, a fakt, ze Ty narozrabiales, a jeszcze jestes facet wrazliwy stawia Cie w pozycji horyzontalnej pod jej butem, bo ona taka dobra i Ci wybaczyla... ja to nazywam MANIPULOWANIEM - jesli troche sie zapedzilam - wybacz,
        swiadczy to tylko o tym, ze nie potrafie - mimo uplywu czasu pogodzic sie z tym, ze facet, ktorego bardzo pokochalam wrocil do zony... pewnie nigdy sie z tym nie pogodze, moze jednak zapomne..
        • heterosapiens Re: Do Audwork i Stefana 12.06.08, 17:23
          lunatic_ann napisała:

          > swiadczy to tylko o tym, ze nie potrafie - mimo uplywu czasu
          pogodzic sie z tym
          > , ze facet, ktorego bardzo pokochalam wrocil do zony... pewnie
          nigdy sie z tym
          > nie pogodze, moze jednak zapomne..

          Ile czasu minęło?
          Co byś zrobiła gdyby do ciebie teraz zadzwonił?
          • lunatic_ann Re: Do Audwork i Stefana 13.06.08, 01:50
            Minelo ponad pol roku.
            sto - tysiac - milion razy myslalam o tym....
            pierwsza mysl jest ciagle taka, ze mam zal, ze nigdy nie pomyslal, ze mnie tez zranil, zawsze uwazal, ze jestem silna i sobie poradze.
            Prawda jest jednak zupelnie inna.
            No i prawda jest tez taka, ze moje uczucie do niego zawsze pozostanie.. Nawet za cene wlasnej dumy chcialabym chociaz raz go zobaczyc, porozmawiac z nim, dotknac go. Bardzo mi go brakuje.
            Wiec gdyby zadzwonil (choc jestem pewna,ze ten moj przypadek akurat nie zadzwoni), porozmawialabym. Jesli masz zamiar to zrobic, nie pytaj mnie, wiesz, rozni ludzie, rozne sytuacje...
            Pozdrawiam :):)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka