Dodaj do ulubionych

jakość czy ilość

26.05.08, 14:32
Żona opowiadała, że rozgadała się z koleżankami z pracy na temat:
wyższości jakości nad ilością...
Oczywiście ona była za jakością..aż zazdrościłem jak mówiła o swojej
koleżance co opowiadała się za ilością...
i dodatkowo spełnia fantazje męża. Ciekawe czy wszystkie..?
Więc cóż mi pozostaje...? Pałować się w oczekiwaniu na jakość?
Bruno prawie gotowy na ....
Obserwuj wątek
    • malafide Re: jakość czy ilość 26.05.08, 14:59
      rzadko ale z klasa!
      rzadko = raz na 3-4 tygodnie. z klasa = 15 minut prawie bez gry wstepnej. Moje
      "dziwactwa" są traktowane z taka eee miną.
      to dewiza mojego faceta, mózg się lasuje.
    • glamourous Re: jakość czy ilość 26.05.08, 16:10
      Opowiadam sie za iloscia. Coz mi po jakosci, jesli w oczekiwaniu na
      nia mialabym byc wiecznie sfrustrowana i niedobzykana? Ja tam wole
      seks nawet bez specjalnego celebrowania - ale za to czesciej. Taka
      mam troche meska seksualnosc ;-)
      • mpingo Re: jakość czy ilość 26.05.08, 16:47
        Jakość = ilość?
      • prosty_facet Re: jakość czy ilość 26.05.08, 17:11
        glamourous napisała:

        > Opowiadam sie za iloscia. Coz mi po jakosci, jesli w oczekiwaniu na
        > nia mialabym byc wiecznie sfrustrowana i niedobzykana? Ja tam wole
        > seks nawet bez specjalnego celebrowania - ale za to czesciej. Taka
        > mam troche meska seksualnosc ;-)
        >

        Ja też uważam że ilość jest ważniejsza :-) W moim przypadku im więcej tym za
        kolejnym razem dłużej i melancholijniej a więc i milej dla pani :-) a i na
        eksperymenty przychodzi ochota. A raz na miesiąc to byle szybciej ...
      • eeela Re: jakość czy ilość 26.05.08, 18:56
        Ja tam wole
        > seks nawet bez specjalnego celebrowania - ale za to czesciej. Taka
        > mam troche meska seksualnosc ;-)

        A może wynika to nie z męskiej seksualności, a dobrej znajomości swojego ciała i
        umiejętności sterowania swoimi reakcjami? Kobiecie z takimi umiejętnościami
        długie i wyrafinowane gry wstępne nie są wcale potrzebne do osiągnięcia
        satysfakcji. Wystarcza, że facet się podoba i kręci sam w sobie, a z każdego
        najszybszego nawet numerka na trzy minuty przed wyjściem z domu można wyciągnąć
        mnóstwo przyjemności :-)
        • glamourous Re: jakość czy ilość 26.05.08, 19:30

          eeela napisała:

          Wystarcza, że facet się podoba i kręci sam w sobie, a z każdego
          > najszybszego nawet numerka na trzy minuty przed wyjściem z domu można wyciągnąć
          > mnóstwo przyjemności :-)


          Jest dokładnie tak jak piszesz. Jak już wielokrotnie podkreślałam tu na forum,
          ze całe sedno - przynajmniej dla mnie - tkwi właśnie w kręceniu. Bardziej
          satysfakcjonujący będzie dla mnie seks nawet bez specjalnych wstępów, ale za to
          z facetem, który niesamowicie na mnie działa sam z siebie - niż cala łóżkowa
          wirtuozeria w wykonaniu kogoś kto kręci mnie, powiedzmy, średnio.
        • zakletawmarmur Re: jakość czy ilość 26.05.08, 22:14
          > umiejętności sterowania swoimi reakcjami? Kobiecie z takimi
          umiejętnościami
          > długie i wyrafinowane gry wstępne nie są wcale potrzebne do
          osiągnięcia
          > satysfakcji. Wystarcza, że facet się podoba i kręci sam w sobie, a
          z każdego
          > najszybszego nawet numerka na trzy minuty przed wyjściem z domu
          można wyciągnąć
          > mnóstwo przyjemności :-)

          Należę do tych kobiet, które nie potrzebują wiele żeby mieć
          orgazm... Kiedy jestem kochana a facet mnie kręci to lubie
          delektować się seksem. Myślę ze zaspakaja on wtedy więcej moich
          potrzeb niż tylko stricte zaspokojenie popędu. Oczywiście nie
          oznacza to że nie ma szybkich numerków. Myślę że powinno to być w
          równowadze (nie koniecznie 50:50). Kiedy facet staje mi się obojętny
          to wtedy nie mam ochoty na celebrowanie... Wystarczy mi kilka minut
          seksu bez gry wstępnej. Tylko po takim seksie, pomimo że mam orgazm,
          nie czuje się spełniona. Trochę tak jakbym będąc głodna zjadła bułkę
          z masłem choć miałabym ochotę na Lasagne.
          • eeela Re: jakość czy ilość 26.05.08, 22:26
            Eee, ja nie twierdzę, że nie lubię celebrować seksu. Ale celebracja (jak to tkwi
            w jej definicji) ma być czymś wyjątkowym. Można sobie pocelebrować od czasu do
            czasu, jak się jakoś romantycznie zrobi. Na co dzień to taka zwykła zabawa jest,
            i tyle :-) A jak trzeba rano wstać, to nawet lepiej, że możemy sobie oboje dać
            radę w dziesięc minut, a nie w pół godziny ;-P
      • lilyrush Re: jakość czy ilość 27.05.08, 15:40
        trochę wpasuje sie w Glam- co Ci po jakości, jak ilość szwankuje. Teraz mam
        miesiąc postu i świra lekkiego dostaje. I nie o orgazm tu chodzi, bo to mi
        zajmuje 5 minut. Faceta mi potrzeba mojego tak obok.
        Za to jak już jesteśmy razem i ilość zadowala obie strony to można sobie
        pojakościowac. choć w wypadku seksu "na dzień dobry", kiedy za chwile trzeba
        wstać i gdzieś zdążyć na konkretna godzinę odpuszczę jakośc ;-)
    • al9 wyższość lewicy nad katoprawicą 26.05.08, 16:50
      wiecie że klasycy marksizmu twierdzili, że
      ilość przejdzie w jakość
      Panowie zatem do dzieła!!!
      trening czyni mistrza!
      al
      • prosty_facet Re: wyższość lewicy nad katoprawicą 26.05.08, 17:12
        al9 napisał:

        > wiecie że klasycy marksizmu twierdzili, że
        > ilość przejdzie w jakość
        > Panowie zatem do dzieła!!!
        > trening czyni mistrza!
        > al

        W pojedynkę nie bardzo ;-)
        • glamourous Re: wyższość lewicy nad katoprawicą 26.05.08, 17:24
          A Woody Allen jakos mogl ("-Jestes swietny w lozku!" "-Dziekuje,
          duzo cwiczylem, kiedy bylem sam...")
          :-D
          • prosty_facet Re: wyższość lewicy nad katoprawicą 27.05.08, 07:59
            glamourous napisała:

            > A Woody Allen jakos mogl ("-Jestes swietny w lozku!" "-Dziekuje,
            > duzo cwiczylem, kiedy bylem sam...")
            > :-D
            >

            Widzę, ze jesteś miłośniczką Woodego Allena :-) Nie jestem fanem, ale też lubię
            zobaczyć od czasu do czasu jego surrealistyczne komedie :-) Np Jej wysokość
            Afrodyta :-)
    • malafide Re: jakość czy ilość 26.05.08, 19:44
      heh! Ludu (..) do ROBOTY!!!
      • melania_s Re: jakość czy ilość 26.05.08, 22:55
        im dłuzej jestem ze swoim mężem , znamy się 7 lat, im bardziej znamy swoje
        potrzeby i wiemy co nam sprawia przyjemność tym bardziej nam seks smakuje,
        uwielbiamy się kochać z grą wstępną, ale lubie kiedy raz na jakiś czas, mąż
        zajmie się mną szybko i konkretnie, nawet jesli nie mam wtedy orgazmu, czuję się
        jak "najlepsza kobieta swojego męza"!!!!
    • bia_my Re: jakość czy ilość 27.05.08, 07:54
      ha, i po Waszych wypowiedziach dalej mam pustkę w głowie...
      dlaczego? bo wychodzi, że odnośnie ilości to mogę sobie sam jedynie
      ręką pomóc, a co do jakości to ... po poście baaardzo szybko
      dochodzę i ...nici... z dobrej .... jakości... Bruno (10 lat już)
      • prosty_facet Re: jakość czy ilość 27.05.08, 08:04
        bia_my napisał:

        > ha, i po Waszych wypowiedziach dalej mam pustkę w głowie...
        > dlaczego? bo wychodzi, że odnośnie ilości to mogę sobie sam jedynie
        > ręką pomóc, a co do jakości to ... po poście baaardzo szybko
        > dochodzę i ...nici... z dobrej .... jakości... Bruno (10 lat już)

        A po takim szybkim zakończeniu żona ma jeszcze mniejszą ochotę na sex, co
        skutkuje jeszcze szybszym zakończeniem za kolejnym razem i jeszcze mniejszą
        ochotą żony ... Kwadratura koła. Dlatego jak napisałem wcześniej - im częściej,
        tym w efekcie lepiej bo:
        1. dłużej :-)
        2. skupianie się na innych aspektach sexu niż sama "penetracja"
        3. większa chęć na eksperymenty
        • bia_my Re: jakość czy ilość 27.05.08, 08:14
          prosty_facet napisał:

          > tym w efekcie lepiej bo:
          > 1. dłużej :-)
          > 2. skupianie się na innych aspektach sexu niż sama "penetracja"
          > 3. większa chęć na eksperymenty

          hmm..
          czasem częściej jest na weekend - od piątku do niedzieli:
          3 spotkania ...
          potem dziuuuura
          Co do eksperymentów to żona potrzeeeebuje dużo czasu aby się
          wyłączyć z dnia codziennego.
          Czasem robimy zdjęcia, przebieramy się, ale ...jest to na tyle
          żadko, że wywołuje we mnie tylko tęsknotę i ... flustrację, co
          oczywiście odbija się na relacjach z żoną. Co do szybkich numerków
          to ... może na wakacjach.. ;) Wiem, że narzekam, marudzę, ale mija
          kolejny postny tydzień... Czyżbym musiał zacząć oglądać się za
          koleżankami z pracy? ;)
          • groszek_73 Re: jakość czy ilość 27.05.08, 15:59
            jak żona mówi, że woli rzadko ale z klasą, albo że woli jakość, to
            tak naprawdę unika seksu w dyplomatyczny sposób.
            • bia_my Re: jakość czy ilość 27.05.08, 16:29
              dyplomatyczyny...ona się do tego nigdy nie przyzna...
              (mija kolejny tydzień...pani wciąż zmęczona)
              • lucynkkaa Re: jakość czy ilość 27.05.08, 16:42
                To moze inaczej, popracuj recznie tak z godzine przed, potem
                bedziesz mogl dluzej sie napawac, ona tez
                • bia_my Re: jakość czy ilość 27.05.08, 16:47
                  lucynkkaa napisała:

                  > To moze inaczej, popracuj recznie tak z godzine przed, potem
                  > bedziesz mogl dluzej sie napawac, ona tez
                  niby tak. ale już tak robiłem. i...popadlem w ręczną robótkę, bo
                  kiedy zrobiłem i czekałem słyszałem .... odmowę..potem znów moje
                  przygotowania (ręczne) i .... hahahaha więc potem już tylko robiłem
                  ręcznie..teraz mam sukces: nie robiłem ręcznie od grudnia ub - całe
                  5 miesięcy...chociaż baaardzo za tym tęsknię...
                  • eeela Re: jakość czy ilość 27.05.08, 16:52
                    teraz mam sukces: nie robiłem ręcznie od grudnia ub - całe
                    > 5 miesięcy...chociaż baaardzo za tym tęsknię...


                    A co to za sukces jest? Płacą ci za to? Na wygraną jakowąś liczysz? ;-P
                    • bia_my Re: jakość czy ilość 27.05.08, 16:55
                      eeela napisała:

                      > teraz mam sukces: nie robiłem ręcznie od grudnia ub - całe
                      > > 5 miesięcy...chociaż baaardzo za tym tęsknię...
                      >
                      >
                      > A co to za sukces jest? Płacą ci za to? Na wygraną jakowąś
                      liczysz? ;-P

                      Trenuję samodyscyplinę..;) a na poważnie to wolę jak to Pani robi...
                      • eeela Re: jakość czy ilość 27.05.08, 20:32
                        I na co ci taka samodyscyplina przyjdzie, jak kiedy w końcu Pani zechce, to
                        wybuchasz po trzech minutach? Żadnego pożytku taka samodyscyplina ci nie
                        przyniesie, a Panią tylko jej rezultaty irytować będą.

                        Nie mówiąc już nic o zwykłej higienie psychicznej. Chłopie, przecież we łbie ci
                        się w końcu poprzekręca :-P Mieczyk w garść!
                        ;-)
            • malafide Re: jakość czy ilość 28.05.08, 20:51
              Avide, masz całkowitą rację! Powinniśmy ustalić taką seksualną piramidę Maslowa.
              Kiedy zaspokojony jest najniższy szczebel, czyli ILOŚĆ, można poszukiwać jakości.

              Tylko co w sytuacji, kiedy nie ma ani ilości, żeby było na czym rozwinąć
              skrzydła i nie było tych przysłowiowych (szybkich) strzałów znikąd. CO począć
              kiedy partner uważa, że z jakością wszystko jest "perfectly FINE". CO, drogie
              panie, kiedy robi sie scena łóżkowa, wy wyjeżdżacie ze stripizem (gdzie sie
              facet nawet wysilać nie musi), a gość was traktuje jak perwera i po 3 minutach
              pyta czy kochać się też będziecie. Szlag wtedy trafia!

              Dlatego nie wierzę w JAKOŚĆ. Chyba, że bedzie zewnętrzna kontrola jakości, o! :)

              Poprawiło się, kiedy powiedziałam, że mam argument w postaci wibratora i nie
              zawaham się go używać. A wtedy... może zabraknąć dla niego. :) Ale to już jakby
              osobny wątek.
          • lucynkkaa Re: jakość czy ilość 27.05.08, 16:13
            No jesli tak to wyglada, to nie dziwie sie zonie, ze robi uniki.
            Wiesz numerki w czasie 3 minut sa naprawde ekscytujace od czasu do
            czasu, a nie tylko i wylacznie.
            Bo, gdy juz jest po i Ty smacznie chrapiesz, Towja zona
            prawdopodobnie zaciska mocno zęby ze "zgruzoty" ze to juz.

            Troche wysilku w jakosc z twojej strony powinno zaowocowac iloscia z
            jej strony, tymi kroczkami moze dojdziecie do obopolnego
            zadowolenia. Moze.

            A i jeszcze... kobieta potrzebuje odrobiny wiecej czasu niz
            facet "by byc wylaczyc sie z dnia codziennego".
            • bia_my Re: jakość czy ilość 27.05.08, 16:29
              dzięki za...ale to już mam za sobą.
              Wpadłem na kilka fajnych pomysłów, aby z 3 przejść do ..no 15 ;)
              Ale wyobraź sobie grę wstępną po ....nastu dniach - przepraszam ale
              ja strzelam wtedy na samo dotknięcie różczki... na 2 czy 3 raz
              czasem brakuje już sił...i podniety (sic!)..
              • melania_s Re: jakość czy ilość 27.05.08, 19:28
                no to klops, mój maz wyjechał na 4 dni, zostawiając mnie nie zaspokojona, co
                dzień miałam pomoc w wibratorze, na co on przyjechal ja nadal chętna i seks
                dzień po dniu, nie raz a dwa razy wieczorkiem, więc nie chwaląc się mam ostatnio
                i ilość i jakość. JEST CUDOWNIE!!!
                • prosty_facet Re: jakość czy ilość 27.05.08, 20:23
                  melania_s napisała:

                  > no to klops, mój maz wyjechał na 4 dni, zostawiając mnie nie zaspokojona, co
                  > dzień miałam pomoc w wibratorze, na co on przyjechal ja nadal chętna i seks
                  > dzień po dniu, nie raz a dwa razy wieczorkiem, więc nie chwaląc się mam ostatni
                  > o
                  > i ilość i jakość. JEST CUDOWNIE!!!

                  Nareszcie ktoś napisał coś optymistycznego :-)
              • lucynkkaa Re: jakość czy ilość 27.05.08, 22:53
                Tak jestem w stanie wyobrazic sobie gre wstepna po kilku dniach
                przerwy i to ze strzelasz w sekunde, dlatego napisalam wczesniej by
                zaaranzowac reczna robotke ze strzelaniem, potem przerwa, z
                godzinke, i znowu - tym razem dluzej intensywniej i z prawdziwym
                wstepem.
                Chyba ze opcja drugiego razu w Twoim wykonaniu w ogole nie wchodzi w
                gre.
                • prosty_facet Re: jakość czy ilość 28.05.08, 07:47
                  lucynkkaa napisała:

                  > Tak jestem w stanie wyobrazic sobie gre wstepna po kilku dniach
                  > przerwy i to ze strzelasz w sekunde, dlatego napisalam wczesniej by
                  > zaaranzowac reczna robotke ze strzelaniem, potem przerwa, z
                  > godzinke, i znowu - tym razem dluzej intensywniej i z prawdziwym
                  > wstepem.
                  > Chyba ze opcja drugiego razu w Twoim wykonaniu w ogole nie wchodzi w
                  > gre.

                  To jest dobra metoda - sprawdzona :-)
                  A po godzinie to kazdy chyba może drugi raz ...
                  • gomory Re: jakość czy ilość 28.05.08, 13:04
                    > A po godzinie to kazdy chyba może drugi raz ...

                    Nie kazdy - to kwestia indywidualna ile czasu mezczyzna musi odczekac pomiedzy gotowoscia do akcji. Nie ma na to zadnych norm, to organizm wyznacza granice.
                    • lucynkkaa Re: jakość czy ilość 28.05.08, 13:47
                      tak tez probowalam i bylo ok:)

                      Gomory - godzina tu byla podana przykladowo, moga byc 2 lub 3
                      lub "poczekac" do switu
                • bia_my Re: jakość czy ilość 28.05.08, 09:34
                  wczoraj zastosowaliśmy następującą metodę:
                  sesja zdjęciowa podczas której wystrzeliłem w sekundę (po 10-cio
                  dniowym poście)
                  potem krótka przerwa (ok. 30 min) i .....jazda....dłuuuugo, ale z
                  trzymanką. Tym razem ze wspomaganiem, czyli obrożą na penisie..
                  zabawa była przednia...tylko co ja teraz zrobię ze zdjęciami? ;)
                  • gomory Re: jakość czy ilość 28.05.08, 13:10
                    > tylko co ja teraz zrobię ze zdjęciami? ;)

                    Sformatuj karte. Bedziesz mial motywacje by czekac (nie)cierpliwie 10 dni.
    • avide Re: jakość czy ilość 28.05.08, 13:38
      Zdecydowanie przede wszystkim ILOŚĆ a dopiero później jakość.

      Dlaczego ?
      To proste Wszyscy mamy popęd seksualny ... jakiś.
      Zatem przede wszystkim, to o co chodzi naszym organizmom to zaspokojenie,
      rozładowanie tegoż popędu. Zatem ILOŚĆ jest tutaj potrzebą nadrzędną.
      "Jakość" jest sposobem do zaspokojenia potrzeby podstawowej.

      Porównałbym to do jedzenia. Jak jesteś baaaaardzo głody zachwycasz się suchą
      bułką czując jaką Ci ona satysfakcje daje. Gdy się już nasycisz, to bys zjadł
      bułkę z masłem bo smakuje dużo lepiej itd.

      Delektowanie się "jakością", rozpatrywanie problemu "jakości" przychodzi dopiero
      w momencie zaspokojenia minimum ilościowego, takiego jak ja to nazywam
      "seksualnego minimum socjalnego".
      Mając owego "socjala ilościowego" zaczynamy wybrzydzać.

      Tak to działa i wszyscy co mówią, że liczy się przede wszystkim jakość, to albo
      seksu mają pod dostatkiem albo bardzo uprzejmie "spławiają nas na drzewo". Czemu
      ???? Zasłaniają tym zdaniem setkę innych powodów dla których rzadziej niż my
      sami chcą uprawiać seks.

      Pozdrawiam
      Avide
      • lucynkkaa Re: jakość czy ilość 28.05.08, 13:50
        Tylko jak okreslic to "seksualne minimum socjalne" po zaspokojeniu
        ktorego bedziemy dazyc do jakosci?
        Dla niektorych to bedzie 1 dzien, dla innych 3 lub 5
        ?
        • lilyrush Re: jakość czy ilość 28.05.08, 13:55
          lucynkkaa napisała:

          > Tylko jak okreslic to "seksualne minimum socjalne" po zaspokojeniu
          > ktorego bedziemy dazyc do jakosci?
          > Dla niektorych to bedzie 1 dzien, dla innych 3 lub 5

          no ale przecież juz chyba napisano na wszelkie możliwe sposoby, ze w tym
          problem. zresztą to minimum dla każdego tez może mieć wahania- sa takie dni w
          ciągu miesiąca, kiedy minimum to 2 razy dziennie, sa takie kiedy jeden a może
          być i raz na dwa dni. A jak umierasz z temperatura 40 stopni to można nie chcieć
          w ogóle.
          Klucz do sukcesy to taki dobór partnerów, kiedy ich wzajemne minima będą zbliżone
          • lucynkkaa Re: jakość czy ilość 28.05.08, 15:48
            lilyrush napisała:

            > lucynkkaa napisała:
            >
            > > Tylko jak okreslic to "seksualne minimum socjalne" po
            zaspokojeniu
            > > ktorego bedziemy dazyc do jakosci?
            > > Dla niektorych to bedzie 1 dzien, dla innych 3 lub 5
            >
            > no ale przecież juz chyba napisano na wszelkie możliwe sposoby, ze
            w tym
            > problem.

            Myslalam ze do tej pory pisano tylko i wylacznie o normie a nie o
            minimum:)))))

            A z kwestia doboru odpowiedniego partnerow zgadzam sie w 100% - to
            klucz do sukcesu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka