Dodaj do ulubionych

..co myslec?

05.07.08, 00:15
Zaczne od poczatku...
Pare miesiecy temu urodzilam pierwsze dziecko. Staram sie jak moge
by sprostac jak najlepiej pracy w domu...Moj maz cale dnie pracuje
wiec praca domowa, zakupy, dziecko-wszytsko wzielam na siebie...bo
on jest przemeczony i zestresowany...
Wieczorami zjadamy wspolny posilek. Potem on „siedzi“ przy
komputerze by sie odprezyc, a ja z reguly prasuje albo piore, albo
poprostu robie to czego nie udalo mi sie wykonac w cigu dnia...

Wiem, ze zalogowal sie na naszej-klasie..i..

Dzis rano o 6 wstalam, by przygotowac mleko dla syna.
Widze w lustrze, ktore jest naprzeciwko komputera, ze maz siedzi
przy nim i oglada jakies zdjecie. Weszlam do pokoju a on (ku mojemu
zaskoczeniu) calkowiecie wystraszony wylaczyl je.
Na moje pytanie co oglada odpowiedzial „nic“...Byl okropnie
zmieszany..

Oboje znamy swoje hasla. Nigdy (a jestesmy malzenstwem 3 lata) nie
kontrolowalam go..Jednak zastanowila mnie jego reakcja. Weszlam na
jego portal..i...jak sie okazalo jest w kontakcie z jakas
dziewczyna, ktora ma meza i syna...Przesylaja sobie zdjecia na inne
adresy mailowe, zycza milego dnia, milo zegnaja na dobranoc..Moj M
wyslal jej nawet link fajnej, romantycznej piosenki, ktora razem
sluchalismy...Ciesza sie na czas kiedy razem beda
online....Opowiadaja co u nich, co robili w ciagu dnia...itd

Odnalezli sie pare dni temu...i wysylaja do siebie maile
codziennie...czasem nawet 8 razy na dzien....Najbardztiej zabolalo
mnie to, ze maz pisal do niej w trakcie swojej przerwy..Do domu nie
mogl zadzwonic..bo jest „przecizaony praca“....

Bedac pare dni temu na urlopie u rodzicow poszlam do fryzjera..M
mial sie w tym czasie zajac synem...jak sie okazalo pisal do niej-
doslownie co 3 minuty.....


Dzis zadzwonilam do niego do pracy i powiedzialam mu zeby nie
zapomnial w swojej przerwie napisac maila do (nazwijmy ja) S..
Byl w ciezkim szoku...i praktycznie zaraz po moim teleofnie wrocil
do domu... ( normalnie wraca wieczorami !!!!)...

Bylam pewna, ze nie mamy przed soba tajemnic......

Co mam o tym sadzic? Jak zachowac?
Prosze o rade. Z gory dziekuje..
Obserwuj wątek
    • songo3000 Re: ..co myslec? 05.07.08, 00:50
      Pranie, sprzątanie, gotowanie, ... A co robisz, żeby mąż nie oglądał się za innymi kobietami?
      Rozwiń temat waszego pożycia, wzajemnego porządania, malutkich flirtów i innych takich.
      Wiemu już, że mężuś nie jest 'skapciałym eunuchem' bo konkretnie flirtuje z osobiczką płci przeciwnej (chyba! ech, te pułapki netu :)

      A jak jest z tym u Ciebie?

      Obserwuję u większości znajomych jak po porodzie Panie 'skupiają się na dzidzi' i tym samym kręcą sobie sznur. Obstawiam potem z żoną kiedy dana koleżanka (niestety) na nim zawiśnie :(
      • eeela Re: ..co myslec? 05.07.08, 01:10
        Ja się całkowicie zgadzam, że faceta po narodzinach dziecka nie należy odstawiać
        całkowicie na boczny tor. Ale na miłość boską, przecież większość pań na forum
        chyba dobrze wie, jak potwornie absorbująca jest opieka nad dzieckiem, jak
        trudno wykrzesać z siebie entuzjazm do CZEGOKOLWIEK, śpiąc po kilka godzin na
        dobę, i to snem przerywanym. A zajmowanie się jeszcze podczas tego pierwszego
        okresu życia dziecka domem w każdym aspekcie, bez żadnej pomocy, to już jest
        mordęga. Sama nie doświadczyłam, ale moja przyjaciółka obecnie doświadcza i
        widzę, dociera do mnie, jak na zupełnie nic nie ma czasu i siły ze swoich
        dawnych przyjemności. To na pewno nie trwa w nieskończoność, ale przez pewien
        okres tak.

        Nie można traktować dorosłych mężczyzn jak nieporadnych dzieci. Facet na tym
        etapie związku powinien rozumieć, pod jaką presją żyje jego partnerka, i że może
        przez jakiś czas nie być jednym wielkim wybuchem namiętności, i że niekoniecznie
        mają siłę wskakiwać w strój seksownej pielęgniarki, kiedy cały Boży dzień ciężko
        pracują przy zmianie pieluch i czyszczeniu domowego srebra.
        • songo3000 Re: ..co myslec? 05.07.08, 16:31
          Droga Elu :) mogę wypowiadać się tylko za tych, z którymi rozmawiałem. Więszość z nich doskonale rozumie położenie swych kobiet i >czasowe< niedomaganie spraw łóżkowych (co jest IMHO oznaką dojrzałości właśnie). Ja jednak zasygnalizowałem, że Panie generalnie odsuwają się od facetów, również w sensie emocjonalnym (bo przecież mają dzidzi - dla kogo się 'poświęcać') co jest protą drogą do sytuacji jak w temacie. I tutaj przykro mi ale nie widzę żadnego wytłumaczenia.

          Jak jest u autorki tematu to nie wiem, dlatego też się grzecznie zapytałem.
    • motmot Re: ..co myslec? 05.07.08, 18:46
      A ja mysle, ze skoro on jest tak bardzo zapracowany i przemeczony to powinnas jeszcze bardziej go odciazyc... konkretnie w zarabianiu pieniedzy - powinnas jak najszybciej poszukac (wrocic do?) pracy (oczywiscie z uwzglednieniem potrzeb dziecka) i tym sposobem zdjac choc troche tego brzemienia z jego barkow. Chocby wiekszosc Twoich poborow miala pojsc na opiekunke to i tak cos powinno jeszcze zostac, maz bedzie mial wiecej czasu, bedzie sie mogl dzieckiem zajac, moze chociaz troche domem.. Jest szansa, ze dostrzeze, ze ma rodzine a nie tylko dwie dodatkowe osoby na utrzymaniu. Nie musisz tego robic od razu, ale przynajmniej o tym mow - kuj zelazo poki gorace - teraz z "poczuciem winy" latwiej bedzie mu to zaakceptowac.
      Pozdrawiam
      • kaachna1 Re: ..co myslec? 05.07.08, 22:18
        Moi drodzy ja mam dwoje dzieci,jedno jeszcze nie ma 2 lat,wiem co to znaczy
        wstawać w nocy i wiem ile w domu jest obowiązków,a na pomoc męża też nie mogę
        liczyć,a mimo to jakoś znajduję czas na wszystko i wciąż mam ochotę na seks,więc
        powiem tylko,że jak się bardzo chce to można zadbać o męża tylko w moim
        przypadku on ma mniejszą ochotę niż ja niestety
    • wierna8385 Re: ..co myslec? 05.07.08, 22:28
      nie no e wierze wlasnym ocza!!!zaraz prosze pani to nie jest wiek 19
      gdzie kobiety cale dnie byly korami domowymi i podsowaly kapcie
      swoim pana po powrocie do domu!!!prosze cie otrzasnij sie!!!to ze on
      pracuje nie oznacza ze po powrocie z pracy nie moze pozmywac po
      kolacji uspic dziecka lub poprostu zrobic cos milego dla ciebie!!!
      nie ma sie co oszukiwac on idzie do pray z duza ulga ze nie musi
      caly dzien sluchac jekow dziecka i chodzic z toba na zakupy-wiem to
      wszystko tez mam male dziecko i mez i widze co sie dzieje i wiem ze
      gdyby nie moj upor to jego praca konczyla by sie na 8 godzinach a
      moja trwala by 24-bo nie ma sie co oszukiwac my przy dzieciach
      ciagniemy pelny etat.Moze jak bys przestala byc dla niego taka
      slodka i wreczyla mu zelazko do reki to nie mial by czasu na
      pierdoly i nie zajmowal sie tamta pania a pozatym zaloze sie ze po
      domu biegasz w starych rozciagnietych dresach bo nie masz czasu dla
      siebie!!!a wracajac do sprawy tej pseldo kolezanki twojego meza to
      przykro mi ale jest on na prostej drodze do romansu z nia i masz
      pelne prawo na ostra reakcje i na to by sobie z ta kobieta
      porozmawiac i powiedziec jej co o tym wszystkim myslisz i ze jezeli
      to sie natychmiast nie skonczy to poinformujesz o wszystkim jej meza-
      powinna wymieknac i dac spokoj ale jesli chodzi o twojego meza to
      uwierz mi ze moj by juz za to pod drzwiami skamlał bo jest to jak by
      na to nie patrzec zdrada-interesowala go od ciebie bardziej inna
      kobieta czas ktory mogliscie spedzic razem poswiecal dla niej dla
      niej sie usmiechal i to o niej ciagle myslal ty zeszlas na drugi
      plan!nie bede ci pisac co powinnas z nim zrobic bo to jest
      indywidualna sprawa kazdej kobiety ale tak tego zostawic napewno nie
      powinnas!!!!!zycze wytrwalosci i odwagi-badz dzielna!!!!!!!!!!!!
      • krzysztof-lis Re: ..co myslec? 07.07.08, 15:56
        > nie no e wierze wlasnym ocza!!!zaraz prosze pani to nie jest wiek 19
        > gdzie kobiety cale dnie byly korami domowymi i podsowaly kapcie
        > swoim pana po powrocie do domu!!!prosze cie otrzasnij sie!!!to ze on
        > pracuje nie oznacza ze po powrocie z pracy nie moze pozmywac po
        > kolacji uspic dziecka lub poprostu zrobic cos milego dla ciebie!!!

        To, co napisałaś, to kompletna bzdura!

        Jeśli mężczyzna ZARABIA, to kobieta PRACUJE W DOMU. To jest podział obowiązków w
        domu. Jedna strona w utrzymanie domu wkłada pracę (gotowanie, sprzątanie), druga
        • nico_priv Re: ..co myslec? 07.07.08, 16:11
          normalnie nie zdzerżę. Jeśli nawet traktować ekwiwalentność
          obciążenia pracą, to skoro mąż ma czas siedzieć przed komputerem, a
          żona zasuwa, to chyba jest coś nie tak, bo pracuje w takim razie
          WIĘCEJ. I do tego zapewne nie dosypia po nocach.
          Sam brałem bardzo aktywny udział w zajmowaniu się dzieckiem, wiem,
          co to znaczy nie mieć przespanej nocy przez pół roku. Żadna "męska"
          praca nie jest tak frustrująca i dołująca.
          Oczywiście, że trzeba męża zagonić do wspólnych obowiązków po jego
          powrocie z pracy.
          • kaachna1 Re: ..co myslec? 07.07.08, 16:47
            Każdy podchodzi do obowiązków domowych indywidualnie,mój mąż wraca do domu o
            20-21,jeden dzień w tygodniu ma wolny,czasami po drodze zrobi mi zakupy w
            supermarkecie,nie mam serca wymagać od niego więcej,kiedy jest w domu spędzamy
            czas wspólnie z dziećmi,kiedy pracowałam obowiązki dzieliliśmy po równo,teraz
            jeszcze przez kilka miesięcy będę w domu potem wracam do pracy,ale sezonowo
            zajmuję się działalnością i dokładam do wspólnego budżetu,tak więc też jestem
            raczej zajęta,ale nie czuję się przez to gorsza,lubię ugotować mężowi jego
            ulubione danie bo sprawia mi to przyjemność,codziennie rano robię
            makijaż,układam włosy i ubieram się tak jakbym szła do pracy
          • krzysztof-lis Re: ..co myslec? 08.07.08, 09:46
            > Jeśli nawet traktować ekwiwalentność obciążenia pracą, to skoro mąż
            > ma czas siedzieć przed komputerem, a żona zasuwa, to chyba jest coś
            > nie tak, bo pracuje w takim razie WIĘCEJ.

            To zależy, ile pracy ma ta żona w ciągu dnia, gdy mąż jest w pracy.

            Jeśli rzeczywiście zapier--la jak mały samochodzik od rana do nocy, bez przerwy
            na cokolwiek, to należy się jej pomoc. Obciążenie pracą powinno być w związku
            równe. Co do tego się zgadzam, choć mogłeś odnieść inne wrażenie.
            Jeśli za to w ciągu dnia ma tyle pracy, że zdąży pooglądać sobie seriale
            brazylijskie, za to musi pracować w domu wieczorami, to w mojej opinii nie ma
            powodu, by jej pomagać.
        • aandzia43 Re: ..co myslec? 08.07.08, 00:16
          Drogi Krzysztofie-lisie, przedstawicielu gatunku szczęśliwie nam
          wymierającego ostatnimi czasy, to, co napisałeś to oczywiście
          bzdura. Chciałam tylko dla formalności zapytać, czy pani Krzystofowa-
          lisowa wyceniła ci wykonywaną przez siebie pracę na etacie
          sprzątaczki, praczki, kucharki, dostarczyciela zakupów do domu,
          guwernantki i oczywiście całodobowej niańki do dzieci? Myslę, ze
          gdyby to uczyniła i zażądała kasy, to nie wypłaciłbyś się jej z tej
          pensji, co ją przynosisz do domu, by potem zalegać w nim tylko i
          wyłącznie nei kiwnąwszy palcem. Nie wiem, ile zarabiasz i nie
          interesuje mnie to szczególnie. Ale jakie by to sumy nei były, nie
          zrekompensują one smutku, jakiego doświadczałabym mając w domu taką
          wątpliwą ozdobę.

          P.S. Tak mi przyszło do głowy, że dobrze zarabiający, zrealizowani,
          znani mi faceci, mają szacunek do pracy wykonywanej w domu przez ich
          żony. Im mniej facet zarabia, tym bardziej zacietrzewiony w swojej
          histerycznej wersji machyzmu. Ale to tylko spostrzeżenie z mojego
          podwórka.
          • urquhart Re: ..co myslec? 08.07.08, 07:59
            aandzia43 napisała:
            > Chciałam tylko dla formalności zapytać, czy pani Krzystofowa-
            > lisowa wyceniła ci wykonywaną przez siebie pracę na etacie
            > sprzątaczki, praczki, kucharki, dostarczyciela zakupów do domu,
            > guwernantki i oczywiście całodobowej niańki do dzieci? Myslę, ze
            > gdyby to uczyniła i zażądała kasy, to nie wypłaciłbyś się jej z tej
            > pensji,

            Stare gatunki wymierają nowe roszczeniowe sie pojawiają. Podobnie jak babki co
            robią dla siebie to co wymieniłaś i wmawiając ze to przecież dla partnera,
            podobnie faceci co siedzą pod budka z piwem, (sorry, dziś juz biedronka) i jest
            świecie przekonany że kasa z bezrobotnego świecie mu się należy.
            • urquhart babska rozczeniowość 08.07.08, 08:32
              Kedys baby były szczęśliwe jeśli trafił się frajer do sponsorowania ich potrzeb realizowania się jako pani domu teraz zaczynają jeszcze próbować to wyceniać...

              To że baby lubią zabawę w dom a mali faceci w jeżdżenie autkami widać już w każdym przedszkolu. Ale nie każdej babie należy się opłacanie tej dorosłej zabawy w dom , podobnie jak nie każdy facet dostanie pieniądze za kierowanie samochodem.
              W większości przypadków facet ma gdzieś to że jego połowica lubi krzątanie się przy porządkach i kurzach (wolałby np żeby nadstawiła dupy), podobnie jak pracodawca faceta ma gdzieś to że on lubi poprowadzić autko bo potrzebuje go do innych rzeczy, a jak tego nie będzie robił to go wyleje.
              • aandzia43 Re: babska rozczeniowość 08.07.08, 17:14
                Następny po Korwinie-Mikke znawca kobiecych potrzeb i sposobów na
                realizację życiową żeńskiej części ludzkości.

                Prowadzenie domu i opieka nad dziećmi to nie jest zabawa, tylko
                ciężkie zap...lanie. Robota, którą trzeba odwalić, żeby szczenięta
                ludzkie nie szczezły z głodu, chłodu, insektów, wypadków, braku
                edukacji i nie doprowadzenia na czas na angielski, basen i
                kinderbal, oraz żeby chałupa nei zarosła brudem i puszkami po piwie,
                a domownicy nei żarli codziennie pizzy. Nie widzę w tej robocie
                niczego szczególnie przyjemnego, ani uwnioślającego. Tym bardziej,
                że nie tylko nie jest ona płatna, ale jeszcze nie cieszy się żadnym
                szacunkiem i jej znaczenie jest umniejszane. Większość moich
                znajomych płci różnej też nie widzi w tych zajęciach nic godnego
                pożadania. Rzecz w tym, że ktoś to musi zrobić, a kobiety się powoli
                wymiksowują z konieczności orania 24 godziny na dobę za darmo i bez
                słowa podziękowania.

                P.S. Też wolę "nadstawianie dupy", jak to byłeś łaskaw określić, od
                głupawej i nudnej czynności wycierania kurzy. Ale powyżej pewnego
                stężenia tej substacji w mojej jaskinii zabieram się za energiczne
                machanie ścierką. Wolę również owo "nadstawianie dupy" od
                pielęgnacji niemowlęcia, ale sorry, ono nie przeżyje bez tych
                nudnych, powtarzanych przez mnie do ogłupienia czynności. Tak, masz
                racje, nie zawsze możemy robić to, co najbardziej lubimy.
                • audwork Re: babska rozczeniowość 08.07.08, 17:32
                  aandzia43 napisała:

                  > Następny po Korwinie-Mikke znawca kobiecych potrzeb i sposobów na
                  > realizację życiową żeńskiej części ludzkości.
                  >
                  > Prowadzenie domu i opieka nad dziećmi to nie jest zabawa, tylko
                  > ciężkie zap...lanie. Robota, którą trzeba odwalić, żeby szczenięta
                  > ludzkie nie szczezły z głodu, chłodu, insektów, wypadków, braku
                  > edukacji i nie doprowadzenia na czas na angielski, basen i
                  > kinderbal, oraz żeby chałupa nei zarosła brudem i puszkami po piwie,
                  > a domownicy nei żarli codziennie pizzy. Nie widzę w tej robocie
                  > niczego szczególnie przyjemnego, ani uwnioślającego. Tym bardziej,
                  > że nie tylko nie jest ona płatna, ale jeszcze nie cieszy się żadnym
                  > szacunkiem i jej znaczenie jest umniejszane. Większość moich
                  > znajomych płci różnej też nie widzi w tych zajęciach nic godnego
                  > pożadania. Rzecz w tym, że ktoś to musi zrobić, a kobiety się powoli
                  > wymiksowują z konieczności orania 24 godziny na dobę za darmo i bez
                  > słowa podziękowania.
                  >
                  > P.S. Też wolę "nadstawianie dupy", jak to byłeś łaskaw określić, od
                  > głupawej i nudnej czynności wycierania kurzy. Ale powyżej pewnego
                  > stężenia tej substacji w mojej jaskinii zabieram się za energiczne
                  > machanie ścierką. Wolę również owo "nadstawianie dupy" od
                  > pielęgnacji niemowlęcia, ale sorry, ono nie przeżyje bez tych
                  > nudnych, powtarzanych przez mnie do ogłupienia czynności. Tak, masz
                  > racje, nie zawsze możemy robić to, co najbardziej lubimy.


                  Wklejam ponownie ten swietny, dosadny tekst...moze poszukujacy kochanek
                  wspaniali mezczyzni wreszcie pojma jaka jest mi.innymi zasadnicza roznica miedzy
                  zona a kochanka:))

                  Pozdrawiam serdecznie.
                  • urquhart Re: babska rozczeniowość 08.07.08, 19:07
                    audwork napisał:
                    > Wklejam ponownie ten swietny, dosadny tekst...moze poszukujacy kochanek
                    > wspaniali mezczyzni wreszcie pojma jaka jest mi.innymi zasadnicza roznica miedz
                    > y
                    > zona a kochanka:))

                    Niech zatem zgadnę: woli nadstawiać dupy od wycierania kurzy a żona odwrotnie?
                    • aandzia43 Re: babska rozczeniowość 08.07.08, 21:19
                      Są panowie, na widok których nawet kochanka z pewnym stażem zaczyna
                      łapać nerwowo za ścierkę w obawie, że będzie od niej wymagany seks.
                      Niech zgadnę: bo traktuje ją jak żonę. A była żona odwrotnie:
                      nadstawia zadu do uciech z facetem, który traktuje ją jak kochankę.
          • krzysztof-lis Re: ..co myslec? 08.07.08, 09:54
            > Chciałam tylko dla formalności zapytać, czy pani Krzystofowa-
            > lisowa wyceniła ci wykonywaną przez siebie pracę na etacie
            > sprzątaczki, praczki, kucharki, dostarczyciela zakupów do domu,
            > guwernantki i oczywiście całodobowej niańki do dzieci?

            Nie, nie wyceniła.

            > Myslę, ze gdyby to uczyniła i zażądała kasy, to nie wypłaciłbyś
            > się jej z tej pensji, co ją przynosisz do domu, by potem zalegać
            > w nim tylko i wyłącznie nei kiwnąwszy palcem.

            Nie. Zdecydowanie nie byłoby mnie stać na to, by płacić osobie trzeciej za
            sprzątanie i gotowanie. Więc gdyby wyceniła tę pracę na takim poziomie, nie
            byłbym w stanie się wypłacić.

            > P.S. Tak mi przyszło do głowy, że dobrze zarabiający, zrealizowani,
            > znani mi faceci, mają szacunek do pracy wykonywanej w domu przez
            > ich żony. Im mniej facet zarabia, tym bardziej zacietrzewiony w
            > swojej histerycznej wersji machyzmu.

            Niewykluczone.

            Nie rozumiem jednak, dlaczego uważasz, że to jest histeryczny machyzm? W mojej
            opinii utrzymanie domu powinno być wspólnym obowiązkiem obydwojga małżonków.
            Równo podzielonym.
            Jeśli facet pracuje i wraz z dojazdami nie ma go w domu przez godzin 11 (co nie
            jest niczym niezwykłym), żona powinna pracować w domu w zbliżonym wymiarze. Czy
            nie uważasz, że to jest uczciwe?
            • aandzia43 Re: ..co myslec? 08.07.08, 17:23
              >
              > Nie rozumiem jednak, dlaczego uważasz, że to jest histeryczny
              machyzm? W mojej
              > opinii utrzymanie domu powinno być wspólnym obowiązkiem obydwojga
              małżonków.
              > Równo podzielonym.
              > Jeśli facet pracuje i wraz z dojazdami nie ma go w domu przez
              godzin 11 (co nie
              > jest niczym niezwykłym), żona powinna pracować w domu w zbliżonym
              wymiarze. Czy
              > nie uważasz, że to jest uczciwe?

              Uważam. Mąż wraca o 18 do domu, dzieciątko wypielęgnowane, domek
              takoż zarówno, żona rzuca żarcie na stół i od 18 z zegarkiem w ręku
              zaczyna zajmować się sobą. Tak, jak pan mąż. Na przykład siedzi na
              kanapie, gapi się w telewizor, czyta, idzie na siłownię, spacer,
              rower i takie tam inne przyjemności. Dziecko zasikane i głodne drze
              ryja, gary po obiedzie nie pozmywane, pies sika po nogach. Mija 21,
              dziecko dalej się drze (a może juz zmarło z odwodnienia). W nocy też
              nikt do niego nie wstaje, rano nie ma śniadania, pies nadal nie
              wyprowadzony. Punkt 7 małżonek wypoczęty wyrusza do swoich zajęć,
              małżonka też. Przez 11 godzin spełniają swoje obowiązki. Równo i
              sprawiedliwie.
              • krzysztof-lis Re: ..co myslec? 08.07.08, 17:55
                > Punkt 7 małżonek wypoczęty wyrusza do swoich zajęć, małżonka też.
                > Przez 11 godzin spełniają swoje obowiązki. Równo i sprawiedliwie.

                Wiesz, ja nie mam doświadczeń z posiadania i wychowywania dzieci, bo nie mam
                dzieci. Mogę się więc mylić i jestem tego świadom.

                Mam jednak wrażenie, że przy siedzeniu w domu i dbaniu o ten dom plus
                wychowywaniu dzieci jednak znajdzie się trochę czasu wolnego zanim mąż wróci z
                pracy. Zresztą przekonam się pewnie o tym dopiero, kiedy sam będę siedział i
                wychowywał dzieci. Co wbrew pozorom byłoby dla mnie idealnym rozwiązaniem, bo
                wcale nie lubię pracować na etacie. ;)
                • aandzia43 Re: ..co myslec? 08.07.08, 18:14
                  > Mam jednak wrażenie, że przy siedzeniu w domu i dbaniu o ten dom
                  plus
                  > wychowywaniu dzieci jednak znajdzie się trochę czasu wolnego zanim
                  mąż wróci z
                  > pracy. Zresztą przekonam się pewnie o tym dopiero, kiedy sam będę
                  siedział i
                  > wychowywał dzieci. Co wbrew pozorom byłoby dla mnie idealnym
                  rozwiązaniem, bo
                  > wcale nie lubię pracować na etacie. ;)

                  Czasem można, czasem nie.
                  Rzecz w tym, że nawet przy najlepszej organizacji czasu, braku
                  występowania okoliczności nadzwyczajnych (przy dzieciach takowe
                  wystęują często), zajęcia domowe nie kończą się po godzinie 18, czy
                  nawet 19. Nie ma też wolnych sobót, niedziel i świąt. I właśnie to
                  jest najbardziej uciążliwe w całym tym burdelu zwanym domem. Kiedy
                  się jest jedyną osobą zaprzęgniętą do obsługi tego chaosu, to sie
                  można pochlastać. To jest całodobowy, całotygodniowy, całoroczny
                  dyżur. Obrzydliwość
        • laska251 Re: ..co myslec? 30.07.08, 00:14
          do krzysztof lis-ty chyba masz 15 lat dziecko drogie i idac ze nie
          wiesz co znaczy wychowywanie dzieka,podział obowiazkow he he he w
          jakim ty swiecie zyjesz?słbo mi sie robi jak czytam takie głupkowate
          posty jak twoje i wielu kobietom tutaj pewnie tez.
        • kachna79 Re: ..co myslec? 30.07.08, 09:36
          > Jeśli mężczyzna ZARABIA, to kobieta PRACUJE W DOMU. To jest
          podział obowiązków w domu

          Z takim podejsciem to naprawdę życzę szczęścia w małżeństwie! Wybacz
          za osobistą wycieczkę, ale mam alergie na takich facetów (nie
          napiszę jakich, bo same wulgaryzmy przychodzą mi do głowy).
          Ja mam dwoje dzieci (2 lata i 1 rok) i gdybym miała takiego męża jak
          Ty to bym wykorkowała. A jak słyszę, że żona to ma super w domu, bo
          może seriale poogladać, to się zastanawiam gdzieś Ty się uchował, że
          taką masz wizję opieki nad dziećmi.
          Nie będę opisywać jak wyglądają pierwsze miesiace życia i opieki nad
          maluchem, bo sama się na to decydowałam i po prostu ponoszę
          konsekwencję tej decyzji.
          Natomiast było mi tak fajnie przed telewizorem w domu, że uciekłam
          do pracy. Teraz jestem podziwianą mamą dwójki dzieci, która do tego
          pracuje zawodowo:/ i osobiście uważam, ze medale należą się mamom
          spędzającym czas z dziećmi i osługujacym facetów Twojego pokroju.
    • a.b1 Re: ..co myslec? 07.07.08, 16:41
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
      lepiej tam zadaj to pytanie ..... i nie sugeruj się nazwą
      • kaachna1 Re: ..co myslec? 08.07.08, 21:48
        Ja nie rozumiem dlaczego wy tak narzekacie na pracę w domu,przecież gdybyście
        byli singlami też musielibyście prać, sprzątać itd.sami podjęliście decyzję o
        założeniu rodziny i zdecydowaliście się na dzieci więc wiedzieliście czym to
        grozi,jeśli nie odpowiada wam taka sytuacja to idźcie do pracy i wynajmijcie
        nianię i sprzątaczkę,kiedy słucham tych narzekań to nie dziwię się,że faceci
        uciekają do kochanek lub siedzą przed kompem bo mają dość tych narzekań,poza tym
        skoro siedzicie przed kompem kiedy mąż jest w pracy to chyba jednak nie jest tak
        źle z wolnym czasem u was,pozdrawiam:)
        • songo3000 Ja nieśmiało wspomnę 08.07.08, 22:49
          Ja tylko nieśmiało wspomnę, że kiedyś (z ciekawości) podliczyłem, ile by mnie kosztowało sprzątanie (znajoma, miła i seksowna panienka z bratniej Ukrainy :), żarcie (jestem zboczeńcem - uwielbiam bary mleczne) i seks raz w tygodniu (taka wersja minimum, hehe). Od prania mam pralkę a i żelazo nie jest mi obce.

          Wyszło.... hehe, znacznie taniej niż kochana połowica :D

          Aha, mimo tych niewątpliwych plusów jakoś nie przyszło mi do głowy wykopywać żonę z domu. Pewni jestem jakimś nieudacznikiem ;)
        • aandzia43 Re: ..co myslec? 08.07.08, 22:52
          Pranie, sprzątanie i robienie sobie kanapek, kiedy się jest singlem
          to jest pestka wobec obsługiwania kilkuosobowej rodziny w tym
          zakresie.
          Decyzja o małżeństwie i posiadaniu dzieci zaś nie równa się decyzji
          o wzięciu sobie na garb całodobowego, całotygodniowego, całorocznego
          i dożywotniego solowego etatu Siłaczki.

          Faceci miewają kochanki z tysiąca różnych powodów. Niechęć żony do
          prac domowych to chyba jednak jakiś zupełnie marginesowy powód.
          Gdyby szukać jakichś powiązań między robotą w domu a zdradą, to mnie
          nasuwa się jedno skojarzenie: panowie szybko tracą zainteresowanie
          kobietami zbyt pochłoniętymi gospodarstwem domowym. Chyba żaden temu
          nie zaprzeczy. Każdy chce mieć mieszkanko, do ktrego nie wstyd
          zaprosić znajomych, obiadek smakowity i dzieci obsłużone w kwestii
          lekcji, żarcia, ciuchów i rozrywek, ale kiedy małżonka świata poza
          tymi czynnościami nie widzi, oni tracą zainteresownanie nią, jako
          kobietą. A i czasem zaczynają się z lekka wstydzić przed znajomymi
          takiego garkotłuka. Na marginesie: praca zawodowa nie chroni przed
          syndromem garkotłuka.

          Potrzebny jest złoty środek. Takie ustawienie sobie życia rodzinnego
          i domowego, aby nie dopuścić do zaszczurzenia jaskinii i zdziczenia
          młodych z jednej strony, nie zajeździć chłopa z drugiej i nie
          stracić na kobiecości z trzeciej. Bo kobiecość interesująca facetów
          (a mężowie to też faceci) to nie gary i podcierania tyłka młodym.
          Każdy facet ci to powie. Ale już nie każdy mąż. Niektórym to nie po
          drodze - jeszcze zostaliby nieco zaprzęgnięci do prac domowych, by
          żona mogła przez godzinę dziennie, albo jeden wieczór w tygodniu
          popielęgnować swoją kobiecość. Albo jeszcze lepiej -
          człowieczeństwo. Po co, jeśli można poślinić się do sąsiadki i
          popodziwiać jej osobowość, intelekt i obycie.

          Ja akurat siedzę przed kompem, bo mam dużo wolnego czasu. Jestem
          stara, mam duże dziecko, z mężem mieszkamy oddzielnie i spotykamy
          się weekendowo. Wtedy, jeśli gotujemy, to robimy to razem.
          Chociaż... chyba jednak on częściej. To są właśnie uroki wieku
          średniego (pod warunkiem, że się człowiek nie obłozy licznym
          potomstwem z rozrzutem 20-letnim). Czekam na wnuki i związany z nimi
          rozgardiasz, aczkolwiek bez zbytniej niecierpliwości. Nie wiem, jak
          tam u pozostałych dziewczyn kwestia czasu wolnego w czasie pracy
          zawodowej męża. U mnie te dwie sprawy płyną dwoma oddzielnymi
          nurtami.

          Pozdrawiam:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka