avide
05.09.08, 09:40
W nawiązaniu do tematu wątku trzydziestoletniej
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=84232867&v=2&s=0
o kobiecych orgazmach, by nie zaśmiecać jej wątku off topic-em, pogadajmy o
tym samym w drugą stronę.
najpierw zacytuję temat który ujęła już driadea
"(...)
Czy ten męski orgazm nie jest często ważniejszy dla kobiety (no dobra, nie
jest ;D)? Czy to, że mężczyzna miał orgazm świadczy o tym, że kobieta jest
dobrą kochanką (jak wyżej..? ;D)? Czy mężczyzna "MUSI" mieć orgazm, żeby seks
był zadowalający (tutaj już tylko się uśmiechnę...)?
Ciekawa jestem refleksji nie tylko panów, ale i forumowych pań - a szczególnie
różnic (o ile będą) w postrzeganiu ważnosci orgazmu oraz tego, czy męski
orgazm świadczy o dobrej kochance...
_________________________
A teraz moje spostrzeżenia.
Tyle się mówi o tych facetach dopominających się orgazmu partnerki itp.
Kobiety wybijają nam, facetom z głowy priorytetowość owego, mówiąc, że
przecież on wcale nie jest najważniejszy itp.
Zarówno na podstawie własnych doświadczeń jak i w oparciu o kilka
przeczytanych badań przeprowadzonych przez seksuologów wynika, że ...
uwaga, będzie kontrowersyjnie ;-))) ....
wynika zatem, iż kobiety dużo gorzej znoszą brak męskiego orgazmu niż np.
krótki seks bez specjalnych fajerwerków, w dodatku mały satysfakcjonujący ale
z orgazmem partnera.
Obie sytuacje budzą w kobiecie diametralnie inne odczucia. Jedno frustrację
drugie niepewność.
Czego to dowodzi ??? Ano tego że o ile ich własny orgazm nie jest dla nich
taki ważny, o tyle orgazm partnera jest i to bardzo, choć pewnie nie każda
sobie z tego zdaje sprawę lub nie jest wstanie się przyznać.
Warto teraz zastanowić się dlaczego tak się dzieje ?
Co takie może powodować tenże mechaniczny wytrysk męski, iż kobieta czuje się
taka z siebie zadowolona ??
Pomyślmy, .. hymmm
Zakładając, iż orgazm męski jest kulminacją jego podniecenia, facet czyż facet
szczytujący jak automat na widok danej kobiety nie potwierdza jej
atrakcyjności seksualnej ?? Zatem brak orgazmu mógłby oznaczać, że nie pociąga
faceta jak należy. Nie jest atrakcyjna, nie jest dobra w łóżku. To z kolei
może wywołać obawy, że poszuka sobie innej itp.
Zatem, drogie panie gdyby się tak bliżej przejrzeć temu procederowi wychodzi
na to, że tak samo jak mężczyźnie tak i kobiecie zależy na satysfakcji w
postaci orgazmu swojego partnera. Jest to postrzegane jako pewna informacja
przekazywana każdorazowo o potrzymaniu atrakcyjności w ochach partnera.
Zasadnicza różnica wg mnie polega jedynie w tym, iż faceci są z natury
łatwiejsi w "obsłudze" i mają tenże proces bardziej z automatyzowany.
Nie mam danych ale podejrzewam, że wiele się nie pomylę jak powiem, iz 9 na 10
facetów w 99% przpadków osiąga orgazm podczas stosunku. Dlatego też kobiety
tymże problemem nie zawracją sobie głowy.
Rozpatrując ów temat w odniesieniu do sytuacji przeciwnej stawiam tezę iż
kobiety w tym temacie sa dużo bardziej bezwzględne i przede wszystkim
wrażliwe. Dużo trudniej znoszą zawody w postaci "sorry kochanie, dziś mnie nie
doprowadzisz". Dużo bardziej siedzi im to później w psychice.
I co wy na takie postawienie sprawy ???????
Pozdrawiam
Avide.
PS. Zwłaszcza do pań. Zanim odpowiecie, wyobraźcie sobie (wiem trudno będzie
;-)))) ) sytuację w której orgazm waszego partnera nie jest czymś
obligatoryjnym, czymś o co musicie walczyć. Czymś danym od święta. Czy nie
było by to z lekka upokarzające ? Nie rodziło by pytań w stylu "czy jestem dla
niego wystarczająco dobra" ??? Jakby jeszcze wiedzieć, że ten sam facet z inną
szczytował jak automat ?????????