Dodaj do ulubionych

czy to ma jeszcze sens?

23.09.08, 11:27
Witam wszystkich....jestem tu nowa i mam nadzieję, że ktoś pomoże mi
odpowiedzieć na moje pytanie postawione w tytule ;-( Jestem podobno
atrakcyjną dziewczyną a zarazem mężatką z ponad dziesięcioletnim
stażem. Coś ponad dwanaście lat....mam przystojnego męża za którym
często oglądają się nawet małolatki...ale on podobno tego nie
zauważa :-) Ja też mogę podobać się facetom ale .....no własnie
ale.....na mojego męża kompletnie nie działam...on nawet na mnie nie
patrzy....o seksie mogę zapomnieć. Podobno mu się podobam ale nie
pociągam go. Staram się wygladać zadbanie, chodzę w krótkich
spódnicach, z dużym dekoltem (oddychać mam czym tak więc chyba coś
tam widzi)..i nic...po prostu zero reakcji.....I co tu z tym zrobić?
Straciłam już nadzieję, że mój facet się rozrusza....Przecież on
jest w takim wieku, że seks powinien być ważny....
Obserwuj wątek
    • nico_priv Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 11:32
      Po pierwsze dowiedzieć się, gdzie się stołuje. Potem zastanawiać
      się, co z tym zrobić.
    • driadea Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 11:32
      Tylko widzisz, to nie długie nogi i głębokie dekolty są ważne, a chemia. Jeśli
      jej między wami nie ma, to choćbyś nie wiem jak się starała, jak rozbierała, jak
      pachniała i jakie sztuczki wyprawiała, pożądania nie będzie.
      To, że się podobasz,nie znaczy, że pociągasz. Niestety.
    • glamourous Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 11:39
      A jak bylo wczesniej? Pociagalas go? I czy to jego zainteresowanie
      Toba jako kobieta gaslo powoli czy moze nastapilo jakies nagłe
      tąpniecie? To dosyc istotne..
      • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 11:45
        kiedyś było ok....bymanjmniej ja tak uważałam...ale teraz okazuje
        się, że nie dla mojego męża....mam za mało seksapilu w sobie, nie
        potrafię cieszyć się z tego co mam ( czyt. z swojego ciała). Nie
        potrafię zachowywać się jak te dziewczyny z filmów erotycznych nie
        mówiąc o tych mocniejszych...nie potrafię uwodzić...to chyba moje
        wszystkie grzechy....a co do "stołowania" się mojego męża na mieście
        to nie ma czegoś takiego...mieszkamy w małej mieścinie i wiem, że
        nikogo nie ma......
        • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 11:51
          pieknalady napisała:
          > Nie
          > potrafię zachowywać się jak te dziewczyny z filmów erotycznych nie
          > mówiąc o tych mocniejszych...nie potrafię uwodzić...to chyba moje
          > wszystkie grzechy....

          Dwa :)

          --
          Hobby czy uzależnienie?
      • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 11:47
        ....po prostu nie potrafię go rozpalić i nie potrafię zachowywać się
        wyzywająco choć mi się wydaje, że tak się zachowuję....ale to tylko
        mi się wydaje :-(
        • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 11:51
          Może po prostu kiedyś (parę lat temu, jak miał (strzelam) 22-25 lat) miał więcej
          testosteronu, którego poziom mu spadł?
          • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 11:56
            podobno to ja zapracowałam na ten stan....ale ja kiedyś lubiłam seks
            a teraz pomału zaczyna się to zmieniac...
            • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 11:58
              No dobra...

              Jak masz zamiar nam dawkować obraz sytuacji po małym kawałeczku, to się nie
              dogadamy. Napisz całą historię, będziemy mogli się zastanawiać.
            • driadea Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 11:59
              Jakież to męskie: powiedzieć kobiecie, że jest niepociągająca, nieseksowna, nie
              ma seksapilu i że to wszystko jej wina...
              Założę się, że zacząłby się Tobą natychmiast interesować i byłabyś dlań
              najseksowniejsza na świecie, gdyby tylko zaczął się kręcić koło Ciebie jakiś
              inny samiec...
              • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:07
                zaczęło się od tego, że mój mąż chciał abym zaczęła zaznaczać swoją
                atrakcyjność, mówiła o tym co lubię robić, jakie mam fantazje,
                zaznaczała to że jak naprzykład pokazuję coś to robię to celowo a
                nie tylko przypadkowo....a ja nie zawsze wiem co robić w takich
                sytuacjach....chodziliśmy razem np. do seks shopu abym mogła trochę
                nabrac pewności siebie ale nic z tego cały czas coś mnie
                krępuje....nie potrafię być wyluzowana w tych sprawach....i w tym
                cały problem....nie chcę się rozwodzić bo są dzieci ale też chce aby
                mój mąż wreście mnie chciał....ja go nadal pragnę ale co z
                tego....pewnie jest mnóstwo takich par ale co to za pocieszenie dla
                mnie :-(
                • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:11
                  pieknalady napisała:
                  > cały problem....nie chcę się rozwodzić bo są dzieci ale też chce
                  aby
                  > mój mąż wreście mnie chciał....

                  Chciał Ciebie czy panienkę z pornosa?

                  Piszesz, że jesteście razem od 10-12 lat? Od jakiego czasu trwa taka
                  sytuacja?

                  --
                  Hobby czy uzależnienie?
                  • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:14
                    razem jesteśmy ponad trzynaście lat choć z przerwami a taki stan
                    trwa od trzech la choć od czasu do czasu coś tam było bo mi się
                    udało coś tam zrobić ale niewiem czy to ja na niego zadzialałam czy
                    był tak wyposzczony, że było mu wszystko jedno.....
                  • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:15
                    chciał zmian w naszym pożyciu łóżkowym ale mnie się nie udaje ich
                    wprowadzić....nie wiem jak !!!!!!!
                    • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:24
                      pieknalady napisała:
                      > chciał zmian w naszym pożyciu łóżkowym ale mnie się nie udaje ich
                      > wprowadzić....nie wiem jak !!!!!!!

                      A czy Ty sama dla siebie chcesz je wprowadzić? Czy tylko chcesz coś
                      zrobić (nawet wbrew sobie) żeby mąż Cię chciał?

                      --
                      Hobby czy uzależnienie?
                • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:24
                  > nie potrafię być wyluzowana w tych sprawach....

                  Czyli masz zahamowania.

                  Wersja dla mujer-bonita: nie jesteś otwarta.
                  • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:27
                    krzysztof-lis napisał:
                    > Czyli masz zahamowania.
                    > Wersja dla mujer-bonita: nie jesteś otwarta.

                    I wychodzi na to, że nigdy nie była. Panu małżonkowi sie natomiast
                    zmieniło. Pytanie w kontekście sąsiedniego wątku: Czy mąż ma prawo
                    żądać od niej zmian, skoro nie należało to do 'układu'?

                    --
                    Hobby czy uzależnienie?
                    • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:34
                      podczas naszego związku uczyłam sie wielu rzeczy które podobały się
                      mojemu męzowi aby nie musiał szukać tego gdzie indziej.
                      Przyznaję,moze nie za często byłam to stroną która zaczyna i ma nowe
                      pomysły ale teraz to kompletnie mnie zablokowało...a jak ja nie
                      pokażę że jestem warta grzechu to z seksu nici....:-(
                      • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:40
                        pieknalady napisała:
                        > a jak ja nie
                        > pokażę że jestem warta grzechu to z seksu nici....:-(

                        Taaaa... zapewniam Cię, że jesteś warta tyle że może nie dla Twojego
                        męża a dla innego faceta! NIC POD PRESJĄ!

                        --
                        Hobby czy uzależnienie?
                      • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:40
                        > jak ja nie pokażę że jestem warta grzechu to z seksu nici....:-(

                        Abstrahując od całej reszty tego wątku: czy Ciebie to dziwi?
                        • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:44
                          krzysztof-lis napisał:
                          > Abstrahując od całej reszty tego wątku: czy Ciebie to dziwi?

                          Dobre pytanie. Samo w sobie nie dziwne ale w kontekście - to ONA ma
                          być dla niego grzechu warta sama w sobie a nie porno-panienka którą
                          być może stara się z niej zrobić.

                          --
                          Hobby czy uzależnienie?
                          • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:50
                            > Dobre pytanie. Samo w sobie nie dziwne ale w kontekście - to ONA ma
                            > być dla niego grzechu warta sama w sobie a nie porno-panienka którą
                            > być może stara się z niej zrobić.

                            Nie do końca.

                            Na początku związku człowiek nie patrzy na drugiego człowieka trzeźwo, tylko z
                            uwzględnieniem "bonusa nowości". Potem ten bonus się zużywa i już nie wystarczy
                            samo to nowe ciało, aby się nim podniecać.

                            Mam wrażenie, że taki właśnie tu widzimy obrazek. Z czasem mężowi się żona
                            znudziła i chciałby, żeby włożyła więcej wysiłku w uwodzenie, zamiast tylko być
                            i wyglądać, co wcześniej działało.

                            Mąż wykazuje w moim odczuciu całkiem uczciwe podejście. Rozmawiał, zachęcał,
                            tłumaczył, zaprowadził do seks shopu. Nie zdradza, co jest chyba w tym wszystkim
                            najważniejsze...
                            • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:58
                              krzysztof-lis napisał:
                              > Na początku związku człowiek nie patrzy na drugiego człowieka
                              trzeźwo, tylko z
                              > uwzględnieniem "bonusa nowości". Potem ten bonus się zużywa i już
                              nie wystarczy
                              > samo to nowe ciało, aby się nim podniecać.

                              Nie mam niestety takiego doświadczenia, żeby wypowiadać się co za 10-
                              20 lat jednak dla mnie sytuacja, gdzie gadżety są WYMAGANE aby się
                              podniecić bo inaczej nici świadczy jednoznacznie o tym, że partner
                              przestał być atrakcyjny. Rozumiem urozmaicenia - to samo danie
                              serwowane przez 20lat może przyprawić o mdłości. Jednak jeżeli leci
                              się na same urozmaicenia to jest bardzo kiepsko!

                              --
                              Hobby czy uzależnienie?
                              • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 13:01
                                > Jednak jeżeli leci się na same urozmaicenia to jest bardzo kiepsko!

                                A na co ma lecieć? Na samo danie, serwowane wciąż w niezmieniony sposób?
                                • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 13:11
                                  krzysztof-lis napisał:
                                  > A na co ma lecieć? Na samo danie, serwowane wciąż w niezmieniony
                                  sposób?

                                  I znów nie doczytałeś. Napisałam przecież wyraźnie, że to samo danie
                                  serwowane przez 20 lat przyprawia o mdłości! Jednak zwykle tak jest,
                                  że po eksperymwntach chce się wracać do wersji bazowej - jeżeli nie
                                  to zaczyna się problem. Jeżeli wcale nie podnieca Cię
                                  partner/partnerka w wersji standard to dla mnie jest to już problem!

                                  Pomyśl sam przez chwilę o własnej żonie. Urozmaicenia - super! Ale
                                  czy są one absolutnie konieczne, żeby seks był? Czy jeżeli żona nie
                                  przebierze się w erotyczną bieliznę to Ci za przeproszeniem nie
                                  stanie w ogóle?

                                  --
                                  Hobby czy uzależnienie?
                                  • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 13:18
                                    > I znów nie doczytałeś.

                                    Czego nie doczytałem?

                                    Napisałaś:

                                    > jednak dla mnie sytuacja, gdzie gadżety są WYMAGANE aby się
                                    > podniecić bo inaczej nici świadczy jednoznacznie o tym, że
                                    > partner przestał być atrakcyjny.

                                    Na razie sytuacja jest taka, że ma tylko zwykłą żonę, która już mu się znudziła.
                                    No więc Cię pytam, czy on ma na to mimo znudzenia lecieć?

                                    > Pomyśl sam przez chwilę o własnej żonie.

                                    A po co? Mnie się żona jeszcze nie znudziła, więc nie wniesie to niczego
                                    konstruktywnego do wątku.
                                    • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 13:24
                                      krzysztof-lis napisał:
                                      > Na razie sytuacja jest taka, że ma tylko zwykłą żonę, która już mu
                                      się znudziła.
                                      > No więc Cię pytam, czy on ma na to mimo znudzenia lecieć?

                                      No właśnie chyba nadal nie rozumiesz. On nie ma 'zwykłej' żony -
                                      zauważ, że autorka napisała, że spełniała jego zachcianki, żeby nie
                                      musiał szukać gdzie indziej. Więc urozmaicenia były.

                                      Może dla Ciebie nie jest to problem ale dla mnie tak jeżeli wersja
                                      bazowa 'nudzi' się na tyle, że nie jest w stanie, przy rónych
                                      urozmaiceniach podniecić od czasu do czasu solo. Jeżeli partnera nie
                                      podniecam JA tylko właśnie te urozmaicenia to dobrze nie jest.

                                      --
                                      Hobby czy uzależnienie?
                                      • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 13:36
                                        > Może dla Ciebie nie jest to problem ale dla mnie tak jeżeli wersja
                                        > bazowa 'nudzi' się na tyle, że nie jest w stanie, przy rónych
                                        > urozmaiceniach podniecić od czasu do czasu solo.

                                        Z tego, co ja widzę, teraz nie ma tych urozmaiceń. Wcale.

                                        > Jeżeli partnera nie podniecam JA tylko właśnie te urozmaicenia to
                                        > dobrze nie jest.

                                        A co, jeżeli urozmaiceń nie ma? Bo o tym tu rozmawiamy. One BYŁY, ale wygląda na
                                        to, że ich nie ma.
                                        • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 13:52
                                          krzysztof-lis napisał:
                                          > Z tego, co ja widzę, teraz nie ma tych urozmaiceń. Wcale.

                                          Wersja bazowa też nie podnieca. Wcale.

                                          > A co, jeżeli urozmaiceń nie ma? Bo o tym tu rozmawiamy. One BYŁY,
                                          ale wygląda na
                                          > to, że ich nie ma.

                                          Owszem - urozmaicenia są ważne tylko, że w 'przerwach' między nimi
                                          powinna wystarczać wersja bazowa. Pana męża przestała ta wersja
                                          bazowa kręcić, próbuje wzbudzić swoje zainteresowanie gadżetami i
                                          jeszcze zwala winę na nią. Uczciwjej byłoby przyznać wprost 'już
                                          mnie nie podniecasz' niż wyawiać jej, że to jej wina bo nie jest
                                          taka jak on sobie (teraz) chce.

                                          --
                                          Hobby czy uzależnienie?
                                          • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 14:00
                                            > Wersja bazowa też nie podnieca. Wcale.

                                            Można by mówić, że to wersja bazowa, gdyby była wersja rozszerzona.

                                            > Owszem - urozmaicenia są ważne tylko, że w 'przerwach' między nimi
                                            > powinna wystarczać wersja bazowa.

                                            Nie rozumiem, po co Ty się ze mną dalej spierasz.
                                            Upierasz się przy tym, że wersja bazowa powinna wystarczać w przerwach między
                                            urozmaiceniami. Tylko, że to nie pasuje do aktualnego opisu tego związku, w
                                            którym tych urozmaiceń nie ma.

                                            > Uczciwjej byłoby przyznać wprost 'już mnie nie podniecasz' niż
                                            > wyawiać jej, że to jej wina bo nie jest taka jak on sobie (teraz)
                                            > chce.

                                            Jestem przekonany, że facet może naprawdę uczciwie wierzyć w to, co mówi.
                                            Wierzyć w to, że jak żona się zmieni, to i jemu się zmieni.
                                            • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 14:15
                                              krzysztof-lis napisał:
                                              > Nie rozumiem, po co Ty się ze mną dalej spierasz.
                                              > Upierasz się przy tym, że wersja bazowa powinna wystarczać w
                                              przerwach między
                                              > urozmaiceniami. Tylko, że to nie pasuje do aktualnego opisu tego
                                              związku, w
                                              > którym tych urozmaiceń nie ma.

                                              Nie ma urozmaiceń czyli jest PRZERWA w urozmaiceniach. Przerwa
                                              nastąpiła - wersja bazowa nie podnieca.

                                              > Jestem przekonany, że facet może naprawdę uczciwie wierzyć w to,
                                              co mówi.
                                              > Wierzyć w to, że jak żona się zmieni, to i jemu się zmieni.

                                              Oczywiście. Jak mówi głupia piosenka 'Gdybyś był kimś innym niż
                                              jesteś...'. Żona go nie podnieca więc chce ją zmienić w coś innego.
                                              Ona nie chce/nie może więc jej wina. Skoro nie chce jej takiej jaką
                                              jest to jaki sens ma ten związek?

                                              --
                                              Hobby czy uzależnienie?
                                              • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 14:20
                                                > Nie ma urozmaiceń czyli jest PRZERWA w urozmaiceniach. Przerwa
                                                > nastąpiła - wersja bazowa nie podnieca.

                                                Jeśli nie ma tych urozmaiceń dajmy na to od roku, trudno patrzeć na to w
                                                kategoriach przerwy.
                      • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:43
                        pieknalady napisała:
                        > podczas naszego związku uczyłam sie wielu rzeczy które podobały
                        się
                        > mojemu męzowi aby nie musiał szukać tego gdzie indziej.

                        Wracając do tematu.
                        1) Czy to, czego się uczyłaś sprawiało Tobie przyjemność, czy
                        robiłać to tylko jak piszesz 'aby nie musiał szukac gdzie indziej'
                        2) Czy to co teraz mąż Ci proponuje jest inne od tego co było
                        wcześniej?

                        --
                        Hobby czy uzależnienie?
                      • glamourous Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:49
                        pieknalady napisała:


                        a jak ja nie
                        > pokażę że jestem warta grzechu to z seksu nici....:-(


                        Eeee tam. Na moj gust to taka jego sciemka, pretekst. Nie wierze,
                        zeby facet dobrowolnie rezygnowal z seksu z kobieta( ktora, jak sam
                        twierdzi podoba mu sie fizycznie) tylko dlatego ze ona nie zaskakuje
                        go na codzien erotycznymi pomyslami. Przeciez facet to facet.
                        Przeciez z powodu samego tylko cisnienia w jadrach powinien chciec
                        sie kochac z dostepna, atrakcyjna, w dodatku CHETNA kobieta, ktorej
                        jedyna(!) wada jest brak pomyslowosci. Tez cos!

                        Nie dorabiajmy ideologii. To, ze ona go nie kreci to nie jest
                        kwestia jej braku lozkowej inwencji, tylko prawdopodobnie chemia do
                        niej lekko mu siadla. I tu jest pies pogrzebany. Moj maz tez jak
                        wiadomo do pomyslowych nie nalezy, tez w lozku pomyslami mi nie
                        tryska (;-)) ale nie wyobrazam sobie, zebym mogla nie chciec sie z
                        nim kochac.

                        Jezeli do partnera/ki czuje sie chemie, to mozna mu/jej wybaczyc
                        nawet i nie takie grzeszki jak brak wyuzdania.
                        • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:53
                          > Eeee tam. Na moj gust to taka jego sciemka, pretekst.

                          Niekoniecznie
                          • driadea Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:59
                            krzysztof-lis napisał:

                            > > Eeee tam. Na moj gust to taka jego sciemka, pretekst.
                            >
                            > Niekoniecznie
                            • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 13:01
                              > Postawa roszczeniowa, niech będzie, ale od siebie też niechby coś
                              > dał, na litość boską.

                              Myślę, że daje całkiem sporo, skoro żonie na tym jednak trochę zależy.
                              • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 13:15
                                krzysztof-lis napisał:
                                > Myślę, że daje całkiem sporo, skoro żonie na tym jednak trochę
                                zależy.

                                Hmmm... a może powodem jest to, że ona go kocha i dlatego jej
                                zależy? To już pytanie do autorki wątku.

                                --
                                Hobby czy uzależnienie?
                          • glamourous Krzysztof 23.09.08, 13:23
                            krzysztof-lis napisał:


                            > I tu właśnie może być źródło tych opisywanych problemów: brak
                            ciśnienia w jądra
                            > ch.

                            Chodzilo mi o takie obiektywne, fizjologiczne cisnienie w jadrach. Z
                            reguly znanych mi facetow po ilus tam dniach braku seksu tak cisnie,
                            ze przelecieliby wszystko co nawinie sie pod reke. Dla mnie fakty sa
                            takie : jezeli czlowiek jest glodny to zje apetyczne danie,
                            obojetnie czy podane jest ono na plastikowym talerzyku czy na
                            wykwintnej porcelanie z Limoges.
                            Czyz nie?

                            Doswiadczam zreszta tego codziennie na wlasnym przykladzie. Co z
                            tego, ze maz nie wymysla mi coraz to nowych milosnych scenariuszy -
                            jezeli mam cisnienie na seks, to je mam i w naturalny sposob zwracam
                            sie ku niemu. Facet mi sie podoba, wiec pal juz licho jego brak
                            seksualnej inwencje. W koncu seks to seks, jak to powiedzial bohater
                            pewnego amerykanskiego filmu, nawet jesli jest kiepski to i tak jest
                            zajebiscie dobry ;-))

                            I o to mi chodzilo z tym cisnieniem ;-)
                            • krzysztof-lis Re: Krzysztof 23.09.08, 13:25
                              > Dla mnie fakty sa takie : jezeli czlowiek jest glodny to zje
                              > apetyczne danie, obojetnie czy podane jest ono na plastikowym
                              > talerzyku czy na wykwintnej porcelanie z Limoges.
                              > Czyz nie?

                              Tego nikt nie zaprzeczy.

                              Tylko moja wątpliwość dotyczy tego, czy mąż wątkotwórczyni jest głodny...

                              Jeśli nie jest, łatwiej go zachęcić do jedzenia na tym wykwintnym talerzu, niż
                              na tym plastikowym.
                              • driadea Re: Krzysztof 23.09.08, 13:26
                                krzysztof-lis napisał:
                                > Tylko moja wątpliwość dotyczy tego, czy mąż wątkotwórczyni jest głodny...
                                >
                                > Jeśli nie jest, łatwiej go zachęcić do jedzenia na tym wykwintnym talerzu, niż
                                > na tym plastikowym.

                                Albo już tylko się napić...
                              • glamourous Re: Krzysztof 23.09.08, 14:40
                                krzysztof-lis napisał:


                                > Tylko moja wątpliwość dotyczy tego, czy mąż wątkotwórczyni jest
                                głodny...
                                >
                                > Jeśli nie jest, łatwiej go zachęcić do jedzenia na tym wykwintnym
                                talerzu, niż
                                > na tym plastikowym.


                                Jezeli nie jest glodny to mozliwosci (obok problemow z erekcja of
                                course) sa wlasciwie tylko dwie :

                                a) stoluje sie na boku
                                b) danie (chociaz apetyczne) obrzydlo mu juz tak bardzo, ze woli
                                jakikolwiek smutny substytut (np. onanizm) niz konsumpcje.

                                W obu przypadkach sytuacja jest bardzo nieciekawa i to chyba
                                oczywiste, ze wydumane problemy pt. "bo TY nie inicjujesz", "bo TY
                                sie nie przebierasz" nie maja tu nic do rzeczy.

                                Jak ze dla mnie sprawa jest jasna. Co zreszta autorka watku
                                potwierdza ponizej : maz jest aktualnie na pozycji exit ze zwiazku.
                                • krzysztof-lis Re: Krzysztof 23.09.08, 14:47
                                  > Jezeli nie jest glodny to mozliwosci (obok problemow z erekcja of
                                  > course) sa wlasciwie tylko dwie :
                                  >
                                  > a) stoluje sie na boku
                                  > b) danie (chociaz apetyczne) obrzydlo mu juz tak bardzo, ze woli
                                  > jakikolwiek smutny substytut (np. onanizm) niz konsumpcje.

                                  Albo po prostu nie ma ochoty na seks w ogóle. Nie wiem, czemu nie bierzesz
                                  takiego wyjścia pod uwagę.
                                  • glamourous Re: Krzysztof 23.09.08, 15:01
                                    krzysztof-lis napisał:


                                    > Albo po prostu nie ma ochoty na seks w ogóle. Nie wiem, czemu nie
                                    bierzesz
                                    > takiego wyjścia pod uwagę.


                                    Zakladam ze facet jest zdrowym trzydziesto(kilku)latkiem, wiec skoro
                                    wczesniej libido utrzymywalo mu sie na przyzwoitym poziomie, to
                                    raczej nie ma takiej mozliwosci zeby nagle w tym wieku stal sie
                                    kompletnie aseksualny.
                                    Sorry, ale w takie bajki nie wierze. Jego seksualnosc musi miec
                                    gdzies swoje ujscie.

                                    No chyba ze na zlosc zonie ukradkiem bierze brom ;-/
                                    • krzysztof-lis Re: Krzysztof 23.09.08, 15:24
                                      > Zakladam ze facet jest zdrowym trzydziesto(kilku)latkiem, wiec skoro
                                      > wczesniej libido utrzymywalo mu sie na przyzwoitym poziomie, to
                                      > raczej nie ma takiej mozliwosci zeby nagle w tym wieku stal sie
                                      > kompletnie aseksualny.

                                      Jak dla mnie, nie musi być KOMPLETNIE aseksualny. Wystarczy, żeby mu się poziom
                                      hormonów obniżył do takiego poziomu, że po dodaniu znudzenia żoną i innych
                                      kłopotów w związku seksu nie ma wcale.
                                  • mujer_bonita Re: Krzysztof 23.09.08, 15:11
                                    krzysztof-lis napisał:
                                    > Albo po prostu nie ma ochoty na seks w ogóle. Nie wiem, czemu nie
                                    bierzesz
                                    > takiego wyjścia pod uwagę.

                                    Taaa.. dlatego szuka urozmaiceń? Jeżeli seks go nie interesuje to
                                    dlaczego zwala winę na żonę?

                                    Troszkę obiektywizmu Krzysztofie - mam wrażenie, że na siłę starasz
                                    się znaleźć dla niego usprawiedliwienie.

                                    --
                                    Hobby czy uzależnienie?
                                    • krzysztof-lis Re: Krzysztof 23.09.08, 15:25
                                      > > Albo po prostu nie ma ochoty na seks w ogóle. Nie wiem, czemu nie
                                      > > bierzesz takiego wyjścia pod uwagę.
                                      >
                                      > Taaa.. dlatego szuka urozmaiceń?

                                      Jeżeli sam nie wie, co się z nim dzieje i dlaczego, może poszukiwać wyjścia z
                                      sytuacji nieco na oślep. Wcale mnie to nie dziwi. Wcale nie oznacza to, że ją
                                      okłamuje...

                                      > Troszkę obiektywizmu Krzysztofie - mam wrażenie, że na siłę starasz
                                      > się znaleźć dla niego usprawiedliwienie.

                                      Jeżeli już, to raczej PRZYCZYNĘ, nie usprawiedliwienie.
                                      • mujer_bonita Re: Krzysztof 23.09.08, 15:52
                                        krzysztof-lis napisał:
                                        > Jeżeli sam nie wie, co się z nim dzieje i dlaczego, może
                                        poszukiwać wyjścia z
                                        > sytuacji nieco na oślep. Wcale mnie to nie dziwi. Wcale nie
                                        oznacza to, że ją
                                        > okłamuje...

                                        Prawda. Wychodzi na to, że okłamuje sam siebie, ją i wyrządza tym
                                        samym krzywdę obojgu. Właśnie o to mi chodzi.

                                        > Jeżeli już, to raczej PRZYCZYNĘ, nie usprawiedliwienie.

                                        Może i przyczynę ale tutaj już baaaaardzo naciąganą ;)

                                        --
                                        Hobby czy uzależnienie?
                                    • songo3000 Re: Krzysztof 23.09.08, 15:27
                                      Skoro mówisz o usprawiedliwieniu to założyłaś winę faceta - oto cała Bonita.

                                      Autora wyraziła się dosyć jasno (choć pewnie nie było to jej celem):
                                      Nie pociągam męża, nie zabardzo umiałam i umiem swobodnie poruszać się w sferze seksu. Mąż jasno wyraził swoje potrzeby ale ja nie umiem ich spełnić.

                                      ale obiektywna Bonitka o winie faceta....jak zwykle.
                                      • mujer_bonita Re: Krzysztof 23.09.08, 15:48
                                        songo3000 napisał:
                                        > Skoro mówisz o usprawiedliwieniu to założyłaś winę faceta - oto
                                        cała Bonita.
                                        >
                                        > Autora wyraziła się dosyć jasno (choć pewnie nie było to jej
                                        celem):
                                        > Nie pociągam męża, nie zabardzo umiałam i umiem swobodnie poruszać
                                        się w sferze
                                        > seksu. Mąż jasno wyraził swoje potrzeby ale ja nie umiem ich
                                        spełnić.

                                        Autorka wyraziła się jasno - 'potrzeby' mężowi pojawiły się 3 lata
                                        temu! Wersja bazowa przestała być wystarczająca a facet zwala winę
                                        na nią! I nie winię go za to, że się znudził - niestety zdarza się.
                                        Winę widzę jedynie w fakcie zwalania na partnerkę zamiast uczciewej
                                        oceny stanu rzeczy!

                                        > ale obiektywna Bonitka o winie faceta....jak zwykle.

                                        Jego winą nie jest to, że jest facetem tylko tchórzem. W identycznej
                                        sytuacji facetowi powiedziałabym 'Żona straciła tobą zainteresowanie
                                        i wymyśla wszystko, żeby to usprawiedliwić, zamiast to przyznać'.

                                        Utrata zainteresowania nie zna płci.

                                        --
                                        Hobby czy uzależnienie?
                    • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:36
                      > I wychodzi na to, że nigdy nie była. Panu małżonkowi sie natomiast
                      > zmieniło.

                      Nie wiadomo, czy się zmieniło. Wiadomo, że "chciał, żebym zaznaczała swoją
                      atrakcyjność":
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=85031160&a=85033377 .
                      Czy miało to miejsce w małżeństwie, czy przed nim, tego nie wiemy.

                      > Czy mąż ma prawo żądać od niej zmian, skoro nie należało to do
                      > 'układu'?

                      Póki co nie wiemy, czy należało, czy nie.
                      Jeśli należało, ma prawo oczekiwać.
                      Jeśli nie należało, nie ma prawa egzekwować, choć proponować, prosić i marzyć --
                      chyba już ma prawo.
                      • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:45
                        niewiem czy to zmienia postać rzeczy ale mój mąż już kilka razy
                        powiedział mi, że mnie nie kocha.....to chyba jest odpowiedź na moje
                        pytanie....
                        • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:50
                          Jeśli rzeczywiście Cię nie kocha, to i owszem.

                          Bo to, że coś takiego powiedział, samo z siebie nie wiele znaczy.
                        • glamourous Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:52
                          pieknalady napisała:

                          > mój mąż już kilka razy
                          > powiedział mi, że mnie nie kocha.....to chyba jest odpowiedź na
                          moje
                          > pytanie....


                          No wlasnie. Czyli to, co napisalam pieterko wyzej. Brak wyuzdania to
                          tylko pretekst, no bo przeciez trzeba to jakos umotywowac :-/
                          • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 12:59
                            a marzyła mi się wielka miłośc aż do grobowej deski.....a zepsułam
                            to brakiem temperamentu.....:-(
                            • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 13:13
                              pieknalady napisała:
                              > a marzyła mi się wielka miłośc aż do grobowej deski.....a zepsułam
                              > to brakiem temperamentu.....:-(

                              ALE BZDURA!!!!!!!!! Mąż Ci chyba niezłe pranie mózgu zrobił, skoro
                              sama w to wierzysz!

                              --
                              Hobby czy uzależnienie?
                              • songo3000 Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 15:31
                                Jeśli na niego była cienka jak barszcz ... to trudno budować na tym wielki i szczęśliwy związek.
                                • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 15:53
                                  songo3000 napisał:
                                  > Jeśli na niego była cienka jak barszcz ... to trudno budować na
                                  tym wielki i sz
                                  > częśliwy związek.

                                  Właśnie. Jak nie ma zainteresowania samą partnerem to żadne gadżety
                                  nie pomogą. Ale to bardzo nieuczciwe w takim przypadku zwalać winę
                                  na partnera!

                                  --
                                  Hobby czy uzależnienie?
                          • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 13:04
                            po moim mężu widać, że to małżeństwo jest dla niego strasznym
                            ciężarem....
                            • kachna79 Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 13:08
                              > po moim mężu widać, że to małżeństwo jest dla niego strasznym
                              > ciężarem....

                              No zlituj się:/ Jak mu tak źle to niech ruszy d... i coś zmieni.
                              Jeśli ktoś coś spieprzył to śmiem twierdzić, że obydwoje macie w tym
                              udział. Nie rozczulaj się nad chłopem - może kopa mu trzeba żeby
                              poczuł się mężczyzną i zaczął działać we współpracy z Tobą.
                              • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 13:10
                                ja myślę, że za zaistniałą systuację odpowiadamy obydwoje może nie
                                po równo ale wina lezy po obydwóch stronach ale według mojego męża
                                to ja jestem winna, że jest jak jest....
                                • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 13:17
                                  pieknalady napisała:
                                  > ja myślę, że za zaistniałą systuację odpowiadamy obydwoje może nie
                                  > po równo ale wina lezy po obydwóch stronach ale według mojego męża
                                  > to ja jestem winna, że jest jak jest....

                                  Oczywiście - najlepiej jest zwalić winę na drugą stronę. Jak się
                                  chce psa uderzyć to kij się znajdzie!

                                  Dlaczego chcesz z nim być. Ze względu na dzieci?

                                  --
                                  Hobby czy uzależnienie?
                                • kachna79 Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 13:21
                                  > według mojego męża to ja jestem winna, że jest jak jest....

                                  To nic się nie da zrobić - albo chcecie coś zmienic i działacie
                                  razem, albo trzeba sobie powiedzieć - nic z tego nie będzie.
                                  • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 14:19
                                    ale czy mój mąż chce jeszcze ze mną być....z jego zachowania wynika,
                                    że chyba nie...a ja nie chcę aby był ze mną z litości....on już
                                    wspominał o rozwodzie....
                                    • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 14:24
                                      pieknalady napisała:
                                      > ale czy mój mąż chce jeszcze ze mną być....z jego zachowania
                                      wynika,
                                      > że chyba nie...a ja nie chcę aby był ze mną z litości....on już
                                      > wspominał o rozwodzie....

                                      Przestań myśleś w końcu w kategoriach 'ON'. Naprawdę mam wrażenie,
                                      że dałaś wyprać sobie mózg! Czego Ty chcesz? Chcesz z nim być?
                                      Dlaczego? Jak wyobrażasz sobie wasze dalsze wspólne życie?

                                      --
                                      Hobby czy uzależnienie?
                                      • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 14:38
                                        dalsze życie pewnie będzie wyglądać tak jak teraz....raz dobrze, raz
                                        źle, mało czułosci i bliskości.....o rany ..to jest do kitu
                                        • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 14:43
                                          pieknalady napisała:
                                          > o rany ..to jest do kitu

                                          I sama sobie odpowiedziałaś.

                                          'You hold the answers deep within your own mind.
                                          Consciously, you've forgotten it.
                                          That's the way the human mind works.
                                          Whenever something is too unpleasant, to shameful for us
                                          to entertain, we reject it.
                                          We erase it from our memories.
                                          But the imprint is always there. Nothing is ever really forgotten'

                                          --
                                          Hobby czy uzależnienie?
                                    • songo3000 A nie można tak było od początku???? 23.09.08, 15:37
                                      Oszczędziło by to nam bicie piany i domysłów.

                                      \ /
                                      oo
                                      ----
                                      / \
                                    • kaachna1 Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 16:22
                                      pieknalady napisała:

                                      > ale czy mój mąż chce jeszcze ze mną być....z jego zachowania wynika,
                                      > że chyba nie...a ja nie chcę aby był ze mną z litości....on już
                                      > wspominał o rozwodzie....

                                      To niech idzie w cholerę...
                                      a tak zupełnie serio to pogadaj z nim,że ty też się męczysz w tym związku i albo
                                      oboje coś z tym zrobicie albo się rozstaniecie, najgorsze to trwać w zawieszeniu
                                • songo3000 Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 15:33
                                  pieknalady napisała:

                                  > h ale według mojego męża
                                  > to ja jestem winna, że jest jak jest....
                                  Tego akurat nie daj sobie wmówić. Winny jednostronnie to może być gwałciciel.
                        • bi_chetny Re: czy to ma jeszcze sens? 26.09.08, 11:23
                          pieknalady napisała:
                          > niewiem czy to zmienia postać rzeczy ale mój mąż już kilka razy
                          > powiedział mi, że mnie nie kocha.....to chyba jest odpowiedź na moje
                          > pytanie....

                          oczywiście że to jest odpowiedź. pytanie, co ty z tym zrobisz.
          • taddik Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 20:55
            Może kocha chłopców?
    • loppe Re: czy to ma jeszcze sens? 23.09.08, 14:40
      pl.youtube.com/watch?v=LBmUBMnuU2k
      • loppe Re: czy to ma jeszcze sens? how logical 23.09.08, 17:07
        pl.youtube.com/watch?v=AOwDXNJbZK0
    • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 24.09.08, 08:27
      Witam ponownie. Wczoraj znów próbowałam rozruszać mojego
      męża...założyłam frywolny strój łóżkowy, umalowałam się i
      zaczęłam "podchody". I co? I nic...usłyszałam, że ubrałam się jak
      papuga i robię z siebie kretynkę....i nici z seksu....i jeszcze te
      poczucie odrzucenia po raz kolejny.....
      • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 24.09.08, 08:48
        Bo widzisz... nie każdy mężczyzna reaguje entuzjazmem na umalowaną i ubraną w
        erotyczną bieliznę kobietę.
        • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 24.09.08, 08:51
          To co ja mam robić....jak mam mu się "zaprezentować"....
          • wwwybredna Re: czy to ma jeszcze sens? 24.09.08, 09:37
            Mieliśmy podobny problem.Mąż przestał mnie kochać,miał mnie dosyć...
            Cierpiałam koszmarnie,ale stwierdziłam,że takie życie nie ma sensu i
            wyprowadziłam się (mam jedno dziecko).
            Po dwóch miesiącach mąż stwierdził, że się pomylił, że szaleje za
            mną...Błagał,prosił żebym wróciła i jak na razie (minęło ponad 2
            lata) jest dobrze.
            Sądzę,że brak zainteresowania z mojej strony był tutaj jedynym
            wyjściem.
            • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 24.09.08, 09:43
              ja też od wielu osób słyszałam,że dopiero docenia się kogoś jak
              odejdzie i że tak samo o tym może przekonać się mój mąż....
          • krzysztof-lis Re: czy to ma jeszcze sens? 24.09.08, 10:46
            > To co ja mam robić....jak mam mu się "zaprezentować"....

            Wiesz co, są różne teorie na ten temat.

            Jest teoria taka, że mężczyzna chce na kobietę "polować" i sam fakt, że ona mu
            się regularnie narzuca, odbiera mu przyjemność z polowania. Gdyby okazało się,
            że to właśnie Wasz przypadek, będzie kłopot, bo jakiekolwiek działanie z Twojej
            strony nie zadziała.

            W każdym razie to pytanie powinnaś zdecydowanie przedstawić swojemu mężowi.
            Przeprowadzić z nim po prostu długą, uczciwą i szczerą dyskusję, w trakcie
            której powiesz mu:
            * że lubisz seks,
            * że masz na niego ochotę częściej, niż on się tu zdarza,
            * że ciągłe zabieganie o niego Cię męczy,
            * że ciągłe odrzucanie przez męża odbiera Ci ochotę na kolejne "proszenie" i
            "inicjowanie",
            * że sama dokładnie nie wiesz, w jaki sposób masz go zachęcić,
            * że chciałabyś, żebyście poszli do specjalisty.

            Może ten specjalista, w rodzaju seksuologa, Wam pomoże?
            • pieknalady Re: czy to ma jeszcze sens? 24.09.08, 11:29
              do specjalisty mój mąż nie pójdzie bo według niego to są debile i
              tylko tacy też tam chodzą....a on jak mi powtarza jest zdrowy
              • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 24.09.08, 11:34
                pieknalady napisała:
                > do specjalisty mój mąż nie pójdzie bo według niego to są debile i
                > tylko tacy też tam chodzą....a on jak mi powtarza jest zdrowy

                W takim razie zapytaj dlaczego zdrowy mężczyzna nie ma ochoty na
                seks.

                --
                Hobby czy uzależnienie?
                • glamourous Re: czy to ma jeszcze sens? 24.09.08, 12:19

                  mujer_bonita napisała:


                  > W takim razie zapytaj dlaczego zdrowy mężczyzna nie ma ochoty na
                  > seks.


                  Odpowiedz jest prosta : ten zdrowy mężczyzna nie ma ochoty na seks konkretnie z
                  nią, bo jej już nie kocha. Powiedział jej to przecież sam prosto w oczy (tak
                  napisała powyżej) - a Wy nadal drążycie i dalej szukacie przyczyny :-/

                  Moim zdaniem ciąganie po "specjalistach" faceta, który ma jawnie dosyć tego
                  związku mija się z celem. Seksuolog niewiele poradzi na ewidentny brak uczuć. Tu
                  ewentualnie może pomoc tylko terapia szokowa. Autorka wątku powinna powiedzieć
                  mężowi co następuje : "Nie będę prosiła się o seks i o uczucie, nie będę żyła z
                  facetem, który mnie jawnie odrzuca. Skoro rzeczywiście już mnie nie kochasz, po
                  prostu się rozstańmy." I pójść za ciosem, wyprowadzić się do rodziców na
                  przykład. JEŻELI jest jeszcze coś do uratowania w tym związku, to być może facet
                  zreflektuje się i będzie starał się ją odzyskać - wtedy powinny wrócić mu i
                  uczucia, i ochota na seks.

                  Innej drogi naprawienia sytuacji - gdzie facet jawnie deklaruje brak uczuć - nie
                  widzę.
                  • mujer_bonita Re: czy to ma jeszcze sens? 24.09.08, 12:38
                    glamourous napisała:
                    > Odpowiedz jest prosta : ten zdrowy mężczyzna nie ma ochoty na seks
                    konkretnie z
                    > nią, bo jej już nie kocha. Powiedział jej to przecież sam prosto w
                    oczy (tak
                    > napisała powyżej) - a Wy nadal drążycie i dalej szukacie
                    przyczyny :-/

                    Ja też tak sądzę lecz panowie próbują znaleść przyczyne
                    bardziej 'obiektywną' względnie zależną od postępowania autorki
                    wątku. IMO sprawa jest dość jasna i nie ma nic wspólnego z płcią.
                    Utrata atrakcyjności w oczach partnera płci nie zna ;)

                    --
                    Hobby czy uzależnienie?
                    • kawitator Re: czy to ma jeszcze sens? 24.09.08, 19:10
                      Czy to nie jest wątek męża autorki tak jakby w lusterku krzywym sie odbijało
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=84961975
                      • alice734 Re: czy to ma jeszcze sens? 25.09.08, 10:06
                        Ręce mi opadają, jak czytam niektóre wypowiedzi panów. Dziewczyno,
                        Twoje zabieganie o względy męża przynosi Ci odwrotny skutek do
                        zamierzonego. Im bardziej o niego zabiegasz, tym bardziej on Cię
                        lekcewazy. Wmawia Ci Twoją winę a Ty dajesz się manipulować,
                        próbujesz robić to, co on chce, a on i tak ma Cię gdzieś. Jasnie pan
                        siedzi na tronie jak znudzony król, a Ty biegasz wokół niego i
                        żebrzesz o zainteresowanie sobą. Jesteś jak lalka na sznurkach za
                        które on pociąga. Moja rada jest taka: przestań od zaraz całkowicie
                        zabiegać o niego w jakikolwiek sposób, zajmij sie swoim zyciem i
                        swoimi sprawami, wychodź z domu, umawiaj się z kolezankami, znajdź
                        sobie jakieś zajęcia, które sprawią Ci radość. Skieruj swoją uwagę
                        na siebie i zapewnienie sobie dobrego samopoczucia gdzie indziej, a
                        nie w oczach męża. Pokaż, że potrafisz być radosna bez niego. Jeżeli
                        on Cię zupełnie już nie kocha, to i tak z tego małżeństwa nic już
                        nie będzie, a przynajmniej zrobisz coś dobrego dla siebie. Natomiast
                        jeśli jego zachowanie i przykre słowa są po to by móc Tobą
                        manipulować, to wytrącisz mu tą broń z ręki. Ja osobiście
                        proponowaną tu Ci zmianę poprzedziłabym rozmową na ten temat, tzn.
                        powiedziałabym jasno, że od dziś nie zamierzam dłużej grać
                        narzuconej mi roli, dlatego zajmę się sobą i tym, co ja bym chciała
                        od zycia, a mąż niech się zastanowi czego chce, jeżeli kocha, to
                        niech ruszy tyłek i zacznie sam tez walczyć o zwiazek, a jeżeli nie,
                        to Ty nie chcesz z nim być i czas się rozstać, bo na dotychczasowych
                        warunkach nic juz się nie osiągnie.
                        • wwwybredna Re: czy to ma jeszcze sens? 25.09.08, 11:02
                          Zgadzam sie z przedmówczynią.Wiem,że to przykre,ale pamiętam co mi
                          kiedyś powiedział mój mąż -Nadal jesteś piękna,ale już Cię nie
                          kocham więc Twoje zaczepki tylko mnie denerwują.Czułam isę taka
                          smamotna,bardziej niż gdybym mieszkała sama.
                          Sądzę,że gdybym się wówczas nie wyprowadziła,męczylibyśmy się ze
                          sobą jeszcze wiele lat.A tak, rozstanie pozwoliło mu zrozumieć na
                          czym tak naprawdę mu zależy.Teraz jest dobrze,zdarzają się kłótnie i
                          nieporozumienia,ale to takie normalne codzienne sprawy.
                          • bi_chetny Re: czy to ma jeszcze sens? 26.09.08, 11:28
                            jak nie kocha, wyprowadź go albo sama odejdź. nic nie zrobisz w tej sytuacji,
                            jeśli on cię nie kocha.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka