Dodaj do ulubionych

On zawsze gotowy, Ona...

26.11.08, 03:10
Witam!
Po przeczytaniu "kilku" wątków zastanawiam się, czy ja jestem jakiś inny? Czy wszystkie te wątki to "podpucha" a jakiś bajkopisarz na potrzeby portalu wymyśla wszystkie te historie aby zachęcić ludzi do dyskusji...? Mniejsza z tym. Nie to jest tematem mojego wątku.

Zauważyłem, że wiele kobiet pisze o problemach z partnerami - on nie chce, albo chce ale rzadko, woli oglądać modelki na komputerze itp. itd. Do rzeczy.

Jestem w związku (niemałżeńskim ale tak go traktuję) około cztery lata. Mam 27 lat, partnerka podobnie - NIEWIELKA różnica. Czy jestem atrakcyjny? Brad Pitt to może nie jestem ale nie jest najgorzej. Myślę, że mojej partnerce też NIC nie brakuje - chociaż Ona jest bardziej krytyczna (jak chyba każda kobieta w kwestii swojego wyglądu)... Chodzi mi o naszkicowanie pewnego obrazu i „problemu”.

Otóż w moim związku występuje podobny „problem” do tego, który opisują owe Panie, z tą różnicą, że to ja zawsze mam ochotę a moja partnerka niestety nie. Ja mam ochotę na zbliżenie o każdej porze dnia i nocy – zwłaszcza rano, kiedy Ona nigdy.
Swoją drogą, czy nie uważacie, że dzień po porannym seksie i porannej kąpieli jest przyjemniejszy? W nocy „robimy swoje”, idziemy spać a rano po przebudzeniu ta wspaniała chwila jest tylko rozmytym wspomnieniem, prawie snem.

Wracając do tematu – mogę być zmęczony, niewyspany, chory, głodny, najedzony, smutny, wesoły, w domu, w drodze – zawsze mam ochotę! Mogę to robić prawie codziennie. U Niej wygląda to nieco inaczej. Raz na dwa tygodnie, czasami rzadziej, czasami częściej – ale raczej rzadziej. Nawet jeżeli kochamy się częściej to i tak wydaje mi się, że między zbliżeniami mijają wieki… Kurde przecież jesteśmy młodzi! To kiedy jak nie teraz? Po 50-ce? Jak nie będzie na czym oka zawiesić?

„Trochę” mnie to męczy. Co mam zrobić z nadwyżką ENERGII? Nie wiem gdzie jest przyczyna i będę starał się poruszać z Nią te tematy aby coś zmienić. Raczej rzadko rozmawiamy o naszej sferze intymnej. Czasami wyjaśniamy sobie różne sprawy, niemniej jednak chyba za rzadko.

Nie uważam, że to Jej wina. Wiadomo, mężczyźni bardzo różnią się od kobiet. Dwa różne światy. Ja, jak każdy facet, jestem wzrokowcem. Wystarczy jedno spojrzenie żeby się nakręcić. Kobiety natomiast reagują na to co się do Nich mówi i jak się mówi, jakim tonem itd itp. Może to jest przyczyna. Ja nie jestem poetą, nie jestem typem błyskotliwego mena na wysoki połysk, twardziela, gościa w którego objęciach miękną nogi. Jak pisałem wyżej – nie jest też najgorzej ale nie mnie to oceniać. Może to we mnie tkwi przyczyna. Jednak przez te lata zauważyłem, że Ona chyba też nie jest do końca dojrzała seksualnie. Nigdy nie kupiła jakiegoś sexi ciuszka – tak dla podkręcenia atmosfery. Zawsze te same pozycje – rutyna. Zawsze się bała o ewentualną ciążę – teraz już nie (raczej mi ufa). Do tego NIGDY nie spędziliśmy wspólnej, namiętnej nocy. Zawsze „numerek” i spać. Tak to nazywam bo ja po chwili mam już naładowane baterie a Ją albo boli, albo nie ma ochoty na więcej. Kiedyś nawet mieliśmy 3 tygodniową przerwę z powodu wyjazdu i nawet po tak długim rozstaniu wystarczył jeden numerek na następne dwa tygodnie. Fakt, że najczęściej „dostaję” przed Nią ale jak pisałem wcześniej – chwila i baterie naładowane. Przecież na jednym wytrysku seks się nie kończy. Nie wiem czy Ona myśli inaczej? Zapytam. Zawsze staram się nie zaniedbywać Jej pragnień. Tak było od początku naszego związku. Bywało nawet tak, że Ją zaspokajałem a sam nie brałem w zamian nic – bo już taka zmęczona była!!! Czasami pytam czy chciałaby spróbować czegoś innego, czy może robię coś źle itd., na co odpowiada – nie. Zapomniałem dodać, że dziewictwo straciliśmy ze sobą więc nie jest to raczej kwestia złych wspomnień! No chyba, że ze mną.

Rozpisałem się trochę ale chciałem uniknąć odpowiedzi w stylu "podałeś za mało szczegółów żeby Ci pomóc".

Drogie Panie – bardzo proszę o komentarze.
Obserwuj wątek
    • gomory Re: On zawsze gotowy, Ona... 26.11.08, 07:17
      Na pozadanie mamy wplyw w bardzo ograniczony sposob. Zgadzam sie z
      Toba - to faktycznie nie jej wina, ze ja srednio krecisz. Pewnie
      chcialaby czuc porywy serca i przewalajace sie fale namietnosci -
      ale coz, tego sie nie da wywolac tylko checiami.
      W seksowne fatalaszki wbijaja sie kobiety chcace zwracac na siebie
      uwage w sposob erotyczny. Jak sam widzisz z Toba nie przezywa
      wielkich uniesien wiec po co mialaby starac sie podkrecac atmosfere?
    • avide Re: On zawsze gotowy, Ona... 26.11.08, 10:07
      Miały być panie a zaczęli panowie.
      ;-))

      To, że tak się dzieje nie jest winą ani Twoją ani Twojej partnerki.
      To jest WASZA wiana. Po prostu źle się dobraliście.
      Z tego co piszesz aspirujesz nie dość, że do wysokolibidowca, to
      jeszcze i nowe pomysły, urozmaicenia w łóżku nie są Ci obce i
      chciałbyś ich spróbować. Słowem w sferze seksualnej ciągle się
      rozwiasz. Jesteś ciekaw i dlatego chcesz wicej i wiecej.

      Twoja partnerka zaś wygląda na nierozbudzoną erotycznie. Uprawia z
      Tobą seks, bo... bo to się robi a nie dlatego, że tego tak pragnie
      (najprawdopodobniej). Poza tym ma ogromne aspiracje do
      niskolibidowca. Z erotyką u niej też nie za dobrze, bo gdyby
      potrzebowała tej sfery choć rzadko, to jednak jak już dochodzi do
      zbliżeń powinna wymagać, próbować różnych rzeczy, tak z czystej
      ciekawości.

      Zatem z tego co piszesz jesteście na dwóch zupełnie skrajnych
      biegunach. Z jednej strony facet wysokolibidowy i co najmniej
      średnio jak nie wysokoerotyczny, z drugiej strony na pewno
      niskolibidowa oraz nisko lub co najwyżej średnioerotyczna kobieta.
      Przypadek beznadziejny.

      Na pewno spory wpływ ma to, że byliście dla siebie pierwszymi
      partnerami. Gdyby partnerka miała wcześniej kilku facetów, istniała
      by szansa że, choć przez przypadek trafiła by na takiego, który może
      choć w części obudziłby w niej kochankę. Tobie się to nie udało.

      Prawdopodobnie, kocha Cię bardzo. Uważa Cię za świetnego faceta,
      ale... erotycznie nie potrafiłeś do niej dotrzeć.

      Co będzie dalej.
      Oczywiście wszystko to gdybanie ale....
      Jest szansa, że za 5-7 lat coś w niej drgnie. Ciąża czy magiczna 30-
      stka, mogą spowodować zmiany w jej ciele które mogą jej seksualność
      wywrócić wręcz do góry nogami. Będziesz wtedy mówił że, ktoś Ci
      chyba kobietę podmienił. Szanse na to są, jednak jest to trochę jak
      granie w totolotka. Graja miliony, wygrywają nieliczni. Kobieta do
      30-stki, (=+ 3 lata) oraz do ciąży, jest trochę nieprzwidywalna w
      dziedzinie swoejej seksualności. Dlatego może się zmienić, może ...
      ale nie musi. Może być jeszcze gorzej bo mając dziecko kompletnie
      może stracić zaiteresowanie seksem. Opcje są różne.

      Jeżeli jesteście ze sobą 4 lata, myślę że nie masz juz szans obódzić
      w niej kochanki. Opatrzyliście się sobie, nie działa efekt nowości,
      jest rutyna jak sam zauważyłeś. Powiem tak, masz baaardzo duże
      szanse że będzie gorzej.

      Wg mnie w końcu się wykończysz i zaczniejsz ją zdradzać albo
      odejdziesz. Nierozładowane libido będzie powodować w Tobie napięcia,
      a te będą się przekłądały na stopniową większą arognację w stosunku
      do partnerki oraz coraz mniejszą cierpliwość do niej. Spadnie Ci też
      ochota do walki o związek. Będziesz zły, sfrustrowany, będziesz
      ciągle myslał o seksie. w końcu jest szansa, że jak tylko trafi się
      okazja, choć teraz nie mieści Ci się to w głowie, skorzystasz z
      niej. Takie związki tak zwykle kończą. Poczytaj forum a się
      przekonasz.

      Pytasz co masz zrobić z nadwyżką energii ? Odpowiadam: Znaleść inną
      kobietę, lub... polubić sie z Renią Rączkowską.


      A na koniec fragment który spodobał mi się najbardziej:

      > Nie uważam, że to Jej wina. Wiadomo, mężczyźni bardzo różnią się
      > od kobiet. Dwa różne światy. Ja, jak każdy facet, jestem
      > wzrokowcem. Wystarczy jedno spojrzen sie żeby się nakręcić.
      > Kobiety natomiast reagują na to co się do Nich mówi i jak się
      > mówi, jakim tonem itd itp. Może to jest przyczyna.

      To nie tak. Są kobiety, które w tej kwesti są identyczne jak i
      faceci. Nie dość, że są wzrokowcami, lubią seksowna bieliznę, to
      jeszcze wystarczy im zaledwie jedno słowo by być gotową do seksu.
      Warunek:
      1) Muszą lubieć ten sport (a lubią, oj lubią, sa takie)
      2) Musi szeptać to odpowiedni facet

      jak spełnione oba warunki, będą się chciały bzykać choćby w branie,
      na klatce, czy obskurnym kiblu pociągu PKP relacji Warszawa-
      Ciechocinek ;-).

      Wiej. Choć będzie bolało.
      Tyle z mojej strony.

      PS. Nie bież do siebie tego z "odpowiednim facetem". Jesteś
      odpowiednim facetem, tylko prawdopodobnie nie dla tej kobiety. To
      już tak jest. Źle trafiłeś i tyle.
      • biglibido Re: On zawsze gotowy, Ona... 26.11.08, 22:20
        avide 26.11.08, 10:07

        >To, że tak się dzieje nie jest winą ani Twoją ani Twojej partnerki.
        To jest WASZA wiana. Po prostu źle się dobraliście.

        Myślę, że tak może być. To niedopasowanie przekłada się chyba również na życie codzienne. Tzn. często mamy odmienne zdanie na różne tematy tylko, że ja starałem się nie zwracać na to uwagi ponieważ uważam, że każdy ma prawo do swojego zdania – co w ogóle jakimś absurdem jest. Jeżeli podobają nam się różne perfumy, lubimy różne potrawy, mi podobają się koronkowe sexowne majteczki a Jej ”wełniane majtki w kropeczki – specjalnie przerysowuję”, mamy różne zainteresowania, zachwycamy się odmiennymi sprawami to w jaki sposób ma być magia między nami czy tzw. chemia.

        >Uprawia z Tobą seks, bo... bo to się robi a nie dlatego, że tego tak pragnie
        (najprawdopodobniej).

        Myślę, że nie do końca. Ona też lubi seks i też go pragnie – tylko w mniejszych ilościach. A dlaczego w mniejszych? Próbuję to rozgryźć. Wydaje mi się, że nie jest to problem mojej urody bo czasami prawi mi komplementy typu „fajna pupa” itp. Może Ona nie czuje się wystarczająco sexi bo czasami mówi to i tamto… Nie wiem. Przyczyna może być we mnie lub w Niej. Tak jak napisałeś w innym wątku „Jak się rozstaliśmy poszła do łóżka z facetem, który nie kęcił jej tak bardzo. Tamten, po prostu, bez zbędnych technik zwyczajnie ją pieścił, jak umiał i ... strzał w 10-tkę”.

        >Z erotyką u niej też nie za dobrze

        Tu może być trochę racji. Jak pamiętam zawsze bała się seksu – tzn. na początku. Niewiedziała z czym to się je. Ja zresztą też. Zawsze czekała aż ja ustawię jakąś pozycję i ja zacznę coś robić. Co zawsze wydawało mi się trochę dziwne bo niektóre rzeczy wykonuje się intuicyjnie i instynktownie a niektórych można się nauczyć. A przecież każdy ma jakieś marzenia i pragnienia pod które ustawia się „sytuację”. Zawsze stosowaliśmy prezerwatywy i za każdym razem bała się, że ta pękła… Do czego dążę. Jeżeli Ona daję wolną rękę – to ja zawsze uzyskam satysfakcję, jeżeli kochamy się tak, że Ona ma kontrolę i ustawia wszystko pod siebie, tak jak lubi – tempo, siłę, itd. to nawet wtedy ma problem z osiągnięciem szczytu. Może to jest problem – może za każdym razem zadaje sobie pytanie czy tym razem „dostanę”, skupia się i w efekcie blokuje co powoduje, że nie osiąga takiej satysfakcji jakby pragnęła i kiedy dochodzi do następnego zbliżenia to ma w pamięci poprzednie nieudane chwile. Chociaż nie raz i nie dwa doprowadzałem ją do mety. Muszę też dodać, że chyba najczęściej przyczyną niepowodzeń były same prezerwatywy. Często mówiła mi, że nic nie czuje podczas stosunku i kiedy spróbowaliśmy bez, oboje zauważyliśmy diametralną różnicę! Zwłaszcza u Niej.

        >Prawdopodobnie, kocha Cię bardzo. Uważa Cię za świetnego faceta,
        ale... erotycznie nie potrafiłeś do niej dotrzeć.

        Może i tak. Kocha i nie dotarłem. Tylko o jakiej miłości mówimy skoro nie dotarłem do Niej erotycznie?

        >Jeżeli jesteście ze sobą 4 lata, myślę że nie masz juz szans obódzić
        w niej kochanki. Opatrzyliście się sobie, nie działa efekt nowości,
        jest rutyna jak sam zauważyłeś.

        Znowu racja. O świeżości to chyba nie ma co marzyć. W zasadzie nasze początki nie były takie różowe, nie było wielkiej chemii. A to z różnych powodów o których nie będę pisał… Nawet kiedyś Jej o tym wspominałem. Zawsze wydawało mi się, że kogoś poznam, i że nie będziemy mogli bez siebie wytrzymać! Przynajmniej na początku póki trwa faza zauroczenia! A później jak iskry opadną pozostanie to czyste uczucie aż do starości. Niezła baja! W rzeczywistości było nieco inaczej. I może dlatego, że nie było wirów namiętności tym ciężej o nie teraz co przekłada się na jakość seksu i jego częstotliwość?

        >Nierozładowane libido będzie powodować w Tobie napięcia,
        a te będą się przekłądały na stopniową większą arognację w stosunku
        do partnerki oraz coraz mniejszą cierpliwość do niej. Spadnie Ci też
        ochota do walki o związek. Będziesz zły, sfrustrowany, będziesz
        ciągle myslał o seksie. w końcu jest szansa, że jak tylko trafi się
        okazja, choć teraz nie mieści Ci się to w głowie, skorzystasz z
        niej.

        Znowu przytaknę. Myślę, że powoduje i dlatego powstają między nami kłótnie czasami zaczynające się od błahostki. Nie raz spadała ochota do walki. Parę razy próbowałem odejść tłumacząc, że to (ogólne niedopasowanie) zabija nas oboje. Ale Ona zawsze walczyła o mnie i zawsze ze skutkiem. To prawda ciągle myślę o seksie i faktycznie nie mieści mi się w głowie, że mógłbym kogokolwiek skrzywdzić w ten sposób. Prędzej zerwę albo walnę sobie w łeb.

        >Odpowiadam: Znaleść inną kobietę, lub... polubić sie z Renią >Rączkowską.

        A jeżeli Renia nie daje rady?
      • kila-cherish Re: On zawsze gotowy, Ona... 26.11.08, 23:07
        avide napisał:
        > To nie tak. Są kobiety, które w tej kwesti są identyczne jak i
        > faceci. Nie dość, że są wzrokowcami, lubią seksowna bieliznę, to
        > jeszcze wystarczy im zaledwie jedno słowo by być gotową do seksu.
        > Warunek:
        > 1) Muszą lubieć ten sport (a lubią, oj lubią, sa takie)
        > 2) Musi szeptać to odpowiedni facet
        >
        > jak spełnione oba warunki, będą się chciały bzykać choćby w
        branie,
        > na klatce, czy obskurnym kiblu pociągu PKP relacji Warszawa-
        > Ciechocinek ;-).

        No normalnie jakby o mnie pisał(nieskromnie mówiąc).
        PS.Biglibido,szkoda,że nie spotkałam Ciebie na swej drodze swego
        czasu...
      • markos28mr Re: On zawsze gotowy, Ona... 01.12.08, 17:56
        Popieram w 100 % , uciekaj póki czas i nie ma ślubu. Później , po
        ewentualnym ślubie, będzie tylko gorzej i trudniej odejść . I radzę
        Ci powiedz jej to wprost, odchodzę i życzę Ci żebyś trafiła na
        odpowiedniego faceta. I nie ulegaj jej ewentualnym płaczom itp
        bo to może pomóc tylko na krótko. Mam to samo , niestety jestem w
        związku małzeńskim , 28lat,ale nie wykluczam rozstania. Powodzenia-
        nikos
    • arronia Re: On zawsze gotowy, Ona... 26.11.08, 12:12
      > Zawsze się bała o ewentualną ciążę – teraz już nie
      > (raczej mi ufa).

      Nie wiem, jaką stosujecie antykoncepcję, że musi Tobie (a nie jej) ufać. Ale
      jeśli nadal jest w niej lęk przed ciążą, to to też na pewno nie pomaga.
      • biglibido Re: On zawsze gotowy, Ona... 26.11.08, 22:22
        >Nie wiem, jaką stosujecie antykoncepcję, że musi Tobie (a nie jej) ufać.

        Jak wyżej – zawsze się bała – a to że gumka pęknie – a to że coś wycieknie…
    • stinefraexeter Re: On zawsze gotowy, Ona... 26.11.08, 14:03
      Hej, a nie przyszło ci do głowy, że ona po prostu nie czerpie z seksu aż tak
      wielkiej przyjemności, jak ty?
      Co z tego, że jesteś wiecznie gotowy i naładowany? To wcale nie oznacza, że
      jesteś dobrym kochankiem. Ona może również w ogóle sama z siebie mieć małe
      potrzeby seksualne, itd. Nie dobraliście się, ot tyle.

      I sorry, ale czemu niby miałaby zakładać seksowne ciuszki, skoro jej na seksie
      nie zależy?
      • biglibido Re: On zawsze gotowy, Ona... 26.11.08, 22:23
        >Co z tego, że jesteś wiecznie gotowy i naładowany? To wcale nie oznacza, że jesteś dobrym kochankiem.

        Nigdzie nie napisałem, że jestem.
        • stinefraexeter Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 00:17
          biglibido napisał:

          > >Co z tego, że jesteś wiecznie gotowy i naładowany? To wcale nie oznacza, ż
          > e jesteś dobrym kochankiem.
          >
          > Nigdzie nie napisałem, że jestem.

          Wiem i to nie jest żadna złośliwość z mojej strony.
          Coś jej w seksie nie odpowiada, czyli, siłą rzeczy, jesteś za to po częsci
          odpowiedzialny. Nie oznacza to, że się nie starasz, że brak ci umiejętności, po
          prostu do niej akurat nie potrafisz dotrzeć.

          Za twoją dziewczynę zgadywać nie będę, ale mogę wypowiadać się z własnego
          doświadczenia. Istnieją kobiety - i ja do nich należę - które nie mają
          wrodzonego talentu do uprawiania seksu i muszą się siebie uczyć. Zajęło mi to
          naprawdę sporo czasu, a w zasadzie nauka wciąż trwa. Może ona ma podobnie. Ma
          jakieś kompleksy na punkcie własnej seksualności, może za bardzo się spina, może
          podświadomie jest zawiedziona, że coś co miało być jak "trzęsienie ziemi",
          okazuje się...mało specjalne ;) (ja tak miałam!).
          Do tego może dojść poczucie przytłoczenia przez ciebie. Ty jesteś wiecznie
          gotowy, nabuzowany, a ona potrzebuje sporo czasu by się rozgrzać, co wywołuje u
          niej frustrację. Akurat w moim przypadku było tak, że wszelka "otwartość na
          nowinki i eksperymenty" w seksie wywoływała w pewnym okresie zniechęcenie.
          Zwykłe podniecenie się i wejście w nastrój zajmowało mi trochę czasu, a tu
          jeszcze facet - napalony i gotowy- chciał nowych pozycji, itd. To sprawiało, że
          się jeszcze bardziej spinałam i stresowałam, i dochodziło do tego, że na seks
          nie miałam ochoty, aż mnie naprawdę przypaliło po poście.
          Też miałam podobnie z gumkami: seks w prezerwatywie w ogóle nie sprawia mi
          przyjemności (do dziś), a czasem poczucie dyskomfortu. SUmma summarum, seks
          okazywał się często zbyt frustrujący, męczący i nie warty całego zachodu ( a
          jeszcze te wyrzuty sumienia, że facet taki podniecony i starający się mnie
          rozgrzać najlepiej jak umiał, a tu nic..)
          Oczywiście, nie twierdzę, że tak jest w przypadku twojej dziewczyny. Chcę
          jedynie pokazać, że nie dla wszystkich kobiet pewne zachowania są "intuicyjne",
          jak piszesz. Ja miałam sporo dyskomfortu i wysokie libido oraz wieczna gotowość
          do działania partnera wywoływała zniechęcenie.
          • biglibido Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 04:24
            > może podświadomie jest zawiedziona, że coś co miało być jak "trzęsienie ziemi",
            > okazuje się...mało specjalne ;) (ja tak miałam!).

            Całkiem możliwe!

            > Do tego może dojść poczucie przytłoczenia przez ciebie. Ty jesteś
            > wiecznie gotowy, nabuzowany, a ona potrzebuje sporo czasu by się rozgrzać, co wywołuje u
            > niej frustrację. Akurat w moim przypadku było tak, że wszelka "otwartość na
            > nowinki i eksperymenty" w seksie wywoływała w pewnym okresie zniechęcenie.

            U Niej chyba też tak jest...

            > Też miałam podobnie z gumkami: seks w prezerwatywie w ogóle nie sprawia mi
            > przyjemności (do dziś), a czasem poczucie dyskomfortu.

            Przez prezerwatywy chyba oboje czujemy dyskomfort z tym, że Ona zdecydowanie większy - otarcia, pieczenia itp...
      • biglibido Re: On zawsze gotowy, Ona... 06.12.08, 16:56
        stinefraexeter napisała:

        > Hej, a nie przyszło ci do głowy, że ona po prostu nie czerpie z seksu aż tak
        > wielkiej przyjemności...

        Ostatnio rozmawialiśmy, bo poruszyłem temat i w zasadzie też mi tak powiedziała. Stwierdziła, że seks nie jest dla Niej aż tak ważny chociaż jak już pisałem wcześniej - też lubi.

        Wiecie, dzisiaj patrzę na pewne sprawy z zupełnie innej strony. Kiedyś wydawało mi się, że jeżeli spotkam dziewczynę to lepiej żeby była dziewicą itd. itp. Przez takie stereotypowe myślenie (oczywiście chodzi mi o różne kwestie życiowe) wielu ludzi przesiaduje na tym forum zamiast cieszyć się z życia ze swoim partnerem... Bo przecież gdyby moja partnerka była z kimś wcześniej to dzisiaj, z pewnym bagażem doświadczeń, wiedziałaby dokładnie czego chce od życia - nie wiesz, że lubisz czekoladę dopóki jej nie skosztujesz! To samo tyczy się mnie! Może ktoś obudziłby w Niej pewne pokłady energii, których ja nie dotarłem?

        Z drugiej strony wydaje mi się, że jeżeli rozeszlibyśmy się to, jak już było pisane w innych wątkach, pewnie okazałoby się, że z innym nie wychodziłaby w ogóle z łóżka. Ot, taka przemiana :( Czy można to nazwać ironią losu? Gdybanie, gdybanie...
    • twardycukierek Re: On zawsze gotowy, Ona... 26.11.08, 14:18
      Hej, to nie Twoja wina, choc dobrze rozumiem, ze czesto zadajesz sobie to
      pytanie: Co robie nie tak?!
      Jestem kobieta z taka sama potrzeba seksu, jaka Ty opisujesz, mowiac o sobie i
      nie widze mozliwosci zwiazku z kims, komu wystarczy tak niewiele, jak Twojej
      partnerce. Z mezem, a jestesmy razem 11 lat, jestesmy dobrani pod wzgledem
      temperamentu. Wierz mi, kiedy spotkasz kogos z kim 'pasujesz' nie bedziesz mial
      zadnych watpliwosci, to jest bajka i sen na jawie ;-)

      Czy ona sie zmieni? Moze tak, moze nie. Tego Ci nie powie nikt. Chcesz czekac i
      sie przekonac? Twoja decyzja, ja bym nie czekala, zycie jest za krotkie.
      Tak jak napisal Avide: to bedzie bolec, ale odejdz.

      • biglibido Re: On zawsze gotowy, Ona... 26.11.08, 22:24
        >Jestem kobieta z taka sama potrzeba seksu, jaka Ty opisujesz, mowiac o sobie…

        Nie wiedziałem, że istnieją takie Kobiety :)
        • twardycukierek Re: On zawsze gotowy, Ona... 26.11.08, 22:49
          :-) Tak i szczerze zycze Ci spotkania takiej wlasnie. Niezaleznie od tego, co
          zdecydujesz o obecnym zwiazku, badz pewien, ze sa.
    • biglibido Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 05:01
      Wszystkim bardzo dziękuję, zarówno za dotychczasowe komentarze, jak i za te, które dopiero otrzymam!!! Miło wymienić z kimś poglądy, nawet jeżeli temat uchodzi za tabu. Nie wiem czy w "realu" odważyłbym się na taki krok (raczej nie) a o wizycie u jakiegoś psychoanalityka też nie ma mowy. Może wstyd, może męska duma, może jedno i drugie. Nawet trochę mi ulżyło bo mogłem się tym z Wami podzielić. Może o to chodzi... Żeby budować swoją samoświadomość. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem - kim jestem i jaki jestem. Może przez to, że pytam i szukam odpowiedzi stanę się lepszy, nie tylko w tej kwestii... Może czasami zachowuję się jak (ktoś to określił w innym wątku) "pipka" a nie jak prawdziwy facet i Ona to widzi - co ma wpływ na Nas...?!
      • avide Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 11:25
        Powiem Ci tyle, jestem tylko trochę starszy od Ciebie.
        Jakbym chciał opisać swoja historię pewnie byłaby bardzo podobna do
        twojej. Te sama problemy w tym samym czasie życia.
        Powiem Ci tyle, przemyśl to co chcesz zrobić.
        Kobieta takie jak Kila-cheris, wcale nie są rzadkością. Trzeba tylko
        umieć taką znaleźć. Trzeba poszukać, popróbować. Jesteś facet więc
        nie masz biologicznego zegara. Masz czas. Zdążysz znaleźć taką z
        którą z łóżka wychodzić nie będziesz. Która z przyjemnością założy
        koronkową bieliznę i nie będzie się mogła doczekać aż ja z niej
        zedrzesz... zębami, a później zerżniesz jak na faceta przystało.
        Z tą kobietą co jesteś obecnie... szanse są naprawdę małe. W tym
        wieku, pewne rzeczy się już w człowieku klarują. Jeśli ktoś lubi
        seks, jest go ciekawy, chociaż stara się próbować. Jeżeli jest on
        dla niego mniej ważny, zadowala się tym co jest i jak jest.

        Samoświadomość o której pisałeś to podstawa. Jeżeli w życiu chcesz
        być szczęśliwy, zanim zaczniesz szukać kobiety musisz tak naprawdę
        odpowiedzieć sobie na pytanie CZEGO SZUKASZ. Musisz ustalić, jakie
        cechy są dla ciebie niezbędne, priorytetów, jakie ważne a jakie
        pomijalne.
        Wiesz już że lubisz seks. Musisz się zastanowić co w seksie lubisz,
        ile seksu lubisz, jakie kobiety cię kręcą, co w kobiecie cię kręci
        (każdy ma swój seksualny fetysz w człowieku).
        Jaka ma być na co dzień, charakter, poglądy, zachowania. Czy ważne
        jest by była dobra kucharką, czy świetną organizatorką. Ma być
        ekstrawertyczną, taką duszą towarzystwa, czy raczej wolisz
        domatorkę. Ustal kryteria i tego się trzymaj. Bardzo ważna jest
        hierarchizacja.
        np.
        1) seks
        2) osobowość
        3) podejście do dzieci
        itd.

        I wg takiego klucza szukaj kobiety. Z czasem jeżeli będą kłopoty ze
        znalezieniem ;-)), będziesz spuszczał z tonu na wymaganiach. W końcu
        znajdziesz. Tego kwiatu jest pół światu. A przynajmniej będziesz
        miał poczucie, że szukałeś, ale trafiłeś lub nie.

        Oczywiście istnieją "wersje demo", "efekt ciąży", "efekt wypalenia"
        i kilka innych pułapek w które wpadamy wszyscy. Nie mniej, jak
        dobrze wystartujesz na początku to będziesz miał silną podstawę do
        późniejszej walki o związek.

        I pamiętaj. Konkluzja tego forum sprecyzowana przez Yorica
        1. Jeśli na początku było do dupy, to dalej też będzie.
        2 Jeżeli na początku było świetnie, to nie ma żadnej gwarancji, że
        dalej będzie tak samo.

        Z im większego seksualnie pułapu zaczniecie tym większe szanse na
        późniejsze powodzenie. Nie licz na powolne rozkręcanie sie (latami)
        partnerki. Kobieta potrzebuje czasami czasu by przy partnerze
        rozwinąć skrzydła. Jeżeli w ciągu 2-3 miesięcy tego nie zrobi...
        wiej !
        Pozdrawiam
        Avide.
        • avide Sprostowanie ! 27.11.08, 11:27
          zamista "kila-cheris" miał być "twardycukierek" ;-))))
          • twardycukierek Re: Sprostowanie ! 27.11.08, 13:18
            Zrozumialam, ze i kila-cherish zdeklarowala sie po tej samej stronie ;-)
            Napisalam autorowi watku to samo co Ty: sa takie kobiety no i prosze, od razu
            sie jedna ujawnila.
            Mysle, ze czesto brak doswiadczenia sprawia, ze odtracony/odtracona biora wine
            na siebie. W sobie i tylko w sobie szukaja 'bledow', to jest spirala bolu, ktory
            pogarsza poczucie wlasnej wartosci a to juz nikomu nie pomaga...
          • nawrocona5 Re: Sprostowanie ! 27.11.08, 13:53
            >Która z przyjemnością założy
            koronkową bieliznę i nie będzie się mogła doczekać aż ja z niej
            zedrzesz... zębami, a później zerżniesz jak na faceta przystało.<

            Avide - cholernie obrazowe te twoje opisy...ciarki przechodzą...
            Jako że jestem znów po długim okresie przymusowej abstynencji, chyba przestanę
            przez ciebie czytać to forum:DDD
            • avide Re: Sprostowanie ! 01.12.08, 10:51
              Obrazowe opisy powiadasz... ;-))).
              Jestem zdecydowanie, z tych wysoko-erotycznych. Erotyka jest dla mnie nie mniej ważna jak dobre rżnięcie, pewnie dlatego, liczy się każdy szczegół i odpowiednia forma wyrazu.

              ;-))), Nawrócona, piszesz tu od niedawna, nie podejrzewam Cie byś wertowała archiwalne zasoby forum jakoś szczególnie bo i na bieżąco dzieje się wystarczająco sporo.
              Kiedyś forumowiczka o nicku Justysialek założyła bardzo fajny wątek.
              Poniżej zamieszczam link do jednej z moich wypowiedzi w tym wątku, a polecam również przeczytanie całego wątku. Kilka ciekawych, bardzo obrazowych postów tam znajdziesz z pewnością ;-)))))).

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=51590498&a=51609149
          • kila-cherish Avide 27.11.08, 19:51
            Chyba mnie lubisz,że się mylisz:)
            Jasne,że jestem z tych samych temperamentnych co twardycukierek:)
            • twardycukierek Re: Avide 27.11.08, 20:26
              Mowilam. Bardzo fajnie sie wczoraj 'ujawnilas'. Pozdrawiam :-)
              • kila-cherish Re: Avide 28.11.08, 12:34
                Lepiej późno niż wcale:)Pozdrawiam.
            • avide Re: kila-cherish 01.12.08, 10:44
              kila-cherish napisała:

              > Chyba mnie lubisz,że się mylisz:)


              ;-))))), dobra, przyznaję, zastanawiałem się skąd znam Twój nick, albo
              przynajmniej z czym mi się kojarzy, bo wygląda dziwnie znajomo ;-)). Dlatego
              pewnie pomyliłem się ;;-)).
        • kachna79 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:21
          > Z im większego seksualnie pułapu zaczniecie tym większe szanse na
          > późniejsze powodzenie. Nie licz na powolne rozkręcanie sie
          (latami)
          > partnerki. Kobieta potrzebuje czasami czasu by przy partnerze
          > rozwinąć skrzydła. Jeżeli w ciągu 2-3 miesięcy tego nie zrobi...
          > wiej !

          Z tą częścią wypowiedzi Avide się nie zgodzę, a już podany termin 2 -
          3 miesiące na rozkręcenie to wywołuje u mnie uśmiech.
          No więc ja rozkręcałam się ponad dwa lata i moja ochota na seks
          raczej rośnie (co pewnie wynika z wieku, bo dobijam do 30-tki). Może
          w pewnych przypadkach postulat Avide się sprawdza, ale na pewno nie
          jest regułą. Znam np. kilka dziewczyn, dla których radość z seksu po
          porodzie jest dużo większa niż wcześniej (ja do nich należę) - i to
          też nie jest reguła.

          Natomiast trochę dziwi mnie to, że chcesz utrzymać związek - co Was
          właściwie łączy? Macie różne temperamenty, gusta, inaczej odbieracie
          rzeczywistość. Na razie taki układ działa, bo jak napisałeś każde
          żyje trochę po swojemy, ale na dłuższą metę tak się nie da żyć.

          Myślę, że problemem są też Wasze trudne początki. Nawet jeśli w
          związku pojawia sie nieco rutyny - po prostu codzienność - to można
          podgrzać uczucia poprzez odwołanie się do emocji, które towarzyszyły
          nam na początku związku. Do czego wy się odwołacie?
          Ogólnie z tego co piszesz to nawet nie stosuje się do Was
          powiedzenie "miłe złego poczatki"...
          • krzysztof-lis Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:34
            > No więc ja rozkręcałam się ponad dwa lata

            Przepraszam, może mylę osoby pisujące tu na forum, ale czy to nie Ty czasem
            jesteś zwolenniczką seksu po ślubie i miałaś do tej pory tylko jednego łóżkowego
            partnera?
            • kachna79 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:39
              > Przepraszam, może mylę osoby pisujące tu na forum, ale czy to nie
              Ty czasem
              > jesteś zwolenniczką seksu po ślubie i miałaś do tej pory tylko
              jednego łóżkoweg
              > o
              > partnera?

              Tak to ja:) Mam doświadczenia podobne jak autor wątku tzn. młodo
              poznałam mojego męża i byliśmy dla siebie pierwszymi partnerami...
              • krzysztof-lis Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:54
                Skoro tak, to Twój argument nie pasuje do tej dyskusji. ;p

                Avide'owi chodziło raczej o to, ile trwa dopasowanie aktywnej seksualnie kobiety
                do aktywnego seksualnie mężczyzny, a nie ile czasu trwa aktywacja dziewicy do
                normalnego życia seksualnego. :)
                • kachna79 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:57
                  Avide'owi chodziło raczej o to, ile trwa dopasowanie aktywnej
                  seksualnie kobiet
                  > y
                  > do aktywnego seksualnie mężczyzny

                  Jeśli o to chodziło to rzeczywiście mój przykład tu nie pasuje.
                  Autor wątku i jego kobieta razem uczą się jak czerpać radość z seksu
                  i dlatego wyjechałam z moją historią
                  • avide Re: On zawsze gotowy, Ona... 01.12.08, 10:40
                    Krzysztif-lis ma rację. Dziewica a kobieta świadoma już swej seksualności to
                    dwie zupełnie rożne sprawy. Mi chodziło o ten drugi przypadek. Z taka kobietą
                    już po kilku miesiącach wiadomo na czym się stoi, przynajmniej w wersji demo, bo
                    tego nigdy wykluczyć nie można. Jeżeli zaś nawet wersja "demo" nie działa to już
                    z pewnością później będzie tylko gorzej (zazwyczaj, choć pewnie i wyjątek od tej
                    reguły by się znalazł).
                    Dziewica zaś... to zupełnie inna para kaloszy.
        • stinefraexeter Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 13:33
          avide napisał:

          > Z im większego seksualnie pułapu zaczniecie tym większe szanse na
          > późniejsze powodzenie. Nie licz na powolne rozkręcanie sie (latami)
          > partnerki. Kobieta potrzebuje czasami czasu by przy partnerze
          > rozwinąć skrzydła. Jeżeli w ciągu 2-3 miesięcy tego nie zrobi...
          > wiej !

          Z tym fragmentem pozwolę się sobie nie zgodzić. Jest zbyt upraszczający i nie
          może być stosowany do wszystkich sytuacji.

          Wiele kobiet uczy się własnej seksualności przez długi czas. Wiele zależy od
          partnera, ale nie wszystko. Ja sama po tych wszystkich latach nie mogę
          powiedzieć z ręką na sercu, że znam dobrze swoje potrzeby i ciało. Widocznie nie
          mam w tym kierunku talentu, ani wrodzonej intuicji. Cóz, nie każdy się "z tym
          rodzi".

          Chodzi mi o to, że wcale nie musi być tak, że dziewczyna autora nie lubi seksu
          lub że nigdy nie będzie z niej ognista kochanka. Ona po prostu jeszcze nie
          rozgryzła samej siebie i nie wie do końca "jak to się je", a że facet jest młody
          i napalony, to ją to jeszcze bardziej frustruje. W jej przypadku nauka może
          (choć nie musi rzecz jasna) iść nieco wolniej niż w przypadku innych kobiet.
          Nie zapominajmy, że dziewczyna jest jeszcze młoda.
          • avide Re: On zawsze gotowy, Ona... 01.12.08, 11:01
            Po pierwsze, (to chyba powinno być napisane na stronie tytułowej forum w
            stosunku do ludzkiej seksualności nie ma żadnych pewników.
            To że 10 osób tak ma nie znaczy że 11 też.
            Dlatego pisząc o pewnych "schematach" należny zawsze pamiętać, iż tyczą się one
            obserwowanej większości a nie całości populacji.
            Większość zaś to liczba większa jak 50%. Może być 51% a może 100%. O tym trzeba
            pamiętać.

            Co do seksualności kobiety.
            Oczywiście masz rację. Każda uczy się jej w swoim czasie. Każda osiąga pewien
            poziom, który ją satysfakcjonuje. Fakt może partnerka autora wątku już go
            osiągnęła a może osiągnie go za ... 15 lat jak będzie 40 +. Pytanie tylko czy w
            tym czasie psychika oraz fizjologia jej partnera a naszego autora wątku będzie w
            stanie to wytrzymać. Niestety, kobiety jak ta rozpatrywana, wg mnie powinny
            świadomie szukać facetów z co najwyżej średnim libido, a nie takiego co
            "big-libidowca". Co z tego że za 10-15 lat będzie z niej super kochanka jak on
            przez te lata frustracji zupełnie straci na nią ochotę, będzie miał 5 kochanek,
            albo się rozwiedzie. ?????
            A być może nigdy nie osiągnie satysfakcjonującego poziomu ??? Przypomina to
            trochę grę w totolotka. Grają miliony wygrywają jednostki. Nie uważasz ?????
        • t1000m sa, czy nie ma zimnych...? 27.11.08, 17:45
          pytanie troche obok tematu, ale zawsze mnie to nurtowalo:
          czy prawda jest ze nie ma zimnych (pomijajac choroby) kobiet, tylko sa
          nieodpowiednie faceci?czyli - czy sa tzw calkowicie "niepalne"
          kobiety, czy poprostu nie spotkaly "bad boysa" zeby ich pozpalil;
          jesli nawet prawda, nie pocieszy to autora, ale przynajmniej bede
          spokojny - znaczy ze wszyscy potzebuja seksu; kwestia z kim, ale to
          juz inny temat...
          • eit.hel Re: sa, czy nie ma zimnych...? 28.11.08, 02:40
            Nie, nie wszyscy potrzebują seksu, są osoby aseksualne. To w mniejszości, ale faktem jest, że potrzeby seksualnbe ludzi znacznie się różnią. A i od partnera zależy bardzo wiele, jeżeli nawet nie większość...
      • fakir67 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 11:39
        Hej, ja to i tak moge Ci pozazdroscic. Moja zona postanowila w
        pewnym czasie nawet nie isc na kompromis zaspokajania chocby moich
        potrzeb. Zaczelo sie marudzenie, ze nie tak, ze tego nie lubi, ze
        mam za szorstkie dlonie, itp, itd. Potem doszlo jeszcze, ze moze sie
        to zmieni, gdy skoncze studia, zaczne pracowac w innych godzinach
        (pracowalem w nocy). Stawiala wciaz nowe warunki, ktore mialem
        spelniac wylacznie ja, za co czekala mnie ewntualnie "nagroda" w
        postaci seksu z zona. Skonczylo sie rozwodem, ale nie, nie to nie
        ja , tylko ona wystapila o rozwod, po 8miu latach bez seksu. Moje
        wychowanie nie pozwolilo mi w tych 8miu latach szukac alternatyw,
        bylem jej po prostu wierny i mialem nadzieje, ze kiedys to doceni.
        Teraz czuje sie jak wtorna dziewica, boje sie, ze z braku praktyki
        bym sie zblaznil, gdybym kogos znalazl, wiec nawet nie szukam. Za to
        jestem konfrontowany z zarzutami, ze zbyt malo o nia walczylem i
        pozwolilem na rozwod. Oczywiscie, ze zarzuty stawiaja ludzie, ktorzy
        o naszym zyciu seksualnym pojecia nie maja i chyba nigdy by nie
        zrozumieli, ze w moich oczach walczyc nie bylo juz o co.
        • mujer_bonita Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 11:42
          fakir67 napisał:
          > Moja zona postanowila w
          > pewnym czasie nawet nie isc na kompromis zaspokajania chocby moich
          > potrzeb.

          Masz bardzo ciekawą definicję kompromisu :)
          • fakir67 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 11:46
            nie wiedzialem jak sformulowac, ze bedzie miala wiecej spokoju, (nie
            bede jej marudzil), gdy czasem bedziemy mieli seks
            • mujer_bonita Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 11:50
              fakir67 napisał:
              > nie wiedzialem jak sformulowac, ze bedzie miala wiecej spokoju,
              (nie
              > bede jej marudzil), gdy czasem bedziemy mieli seks

              Ja bym to nazwała szantażem ;)
              • fakir67 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 11:52
                moglbym plemizomac, na zasadzie, co to sa obowiazki malzenskie
                • mujer_bonita Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 11:59
                  fakir67 napisał:
                  > moglbym plemizomac, na zasadzie, co to sa obowiazki malzenskie

                  Skoro masz do tego takie podejście to nic dziwnego, że się zwineła ;)
                  • fakir67 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:02
                    czuje jak gdybym dyskutowal z zona... Ola , to TY?
                    • mujer_bonita Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:07
                      fakir67 napisał:
                      > czuje jak gdybym dyskutowal z zona... Ola , to TY?

                      Nie, to nie Ola :P

                      Normalna kobieta chce uprawiać seks dla przyjemności a nie z
                      przykrego 'obowiązku' nic w tym dziwnego :) Był tu niedawno
                      wątek 'Jak mi dasz, będę miły'. Poczytaj sobie.
                      • fakir67 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:20
                        to niestety nie tak, gdyz to Ona wciaz stawiala nowe warunki, przez
                        co zyje/ zylem 8 lat bez seksu. Ja chcialem choc odrobine czulosci
                        od czasu do czasu, bez uslyszenia "nie dotykaj mnie , bo masz takie
                        szorstkie dlonie". Poniewaz uczepilas sie jednej tylko wypowiedzi,
                        dlatego nabralem takiego uczucia, ze rozmawiam z byla zona, z ktora
                        apropos pozostalem w dobrych stosunkach (takze ze wzgledu na wspolna
                        corke). Moze takze dlatego, ze nic sie pomiedzy nami nie zmienilo,
                        jak seksu nie mielismy, tak i dalej nie mamy, tyle ze nikt juz nie
                        stawia warunkow.
                    • krzysztof-lis Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:20
                      Wyjaśnię Ci, bo wygląda na to, że jesteś nieświadomy. :)

                      mujer_bonita w trakcie dyskusji na forum niemal zawsze prezentuje stanowisko, w
                      którym kompromis polega na tym, że to mężczyzna musi ustąpić by spełnić życzenia
                      kobiety.
                      • fakir67 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:22
                        dzieki, to naturalna (chyba) postawa kobiet. Ale jestem nowy na tym
                        forum i jeszcze nie poznalem pogladow tych, ktorzy sa tu czesciej,
                        lub stale.
                      • mujer_bonita Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:28
                        krzysztof-lis napisał:
                        > mujer_bonita w trakcie dyskusji na forum niemal zawsze prezentuje
                        stanowisko, w
                        > którym kompromis polega na tym, że to mężczyzna musi ustąpić by
                        spełnić życzeni
                        > a
                        > kobiety.

                        Nie Krzysztofie. Definicja kompromisu jest bardzo jasna:
                        sjp.pwn.pl/lista.php?co=kompromis
                        Ustępstwa muszą być WZAJEMNE. Zachowywanie się jak człowiek wobec
                        partnera po spełnieniu przez niego żądań nie jest imo ustępstwem.
                        • krzysztof-lis Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:33
                          > Ustępstwa muszą być WZAJEMNE. Zachowywanie się jak człowiek wobec
                          > partnera po spełnieniu przez niego żądań nie jest imo ustępstwem.

                          Znajdź mi więc przykład tego, jak w sytuacji eskalacji żądań ze strony kobiety
                          powinien zachować się mężczyzna i wyjaśnij czymże jeśli nie dążeniem do
                          kompromisu jest próba spełniania tych coraz to kolejnych żądań.
                          • mujer_bonita Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:39
                            krzysztof-lis napisał:
                            > Znajdź mi więc przykład tego, jak w sytuacji eskalacji żądań ze
                            strony kobiety
                            > powinien zachować się mężczyzna i wyjaśnij czymże jeśli nie
                            dążeniem do
                            > kompromisu jest próba spełniania tych coraz to kolejnych żądań.

                            Krzysztofie - odniosłam się konkretnie do słów Fakira 'iść na
                            kompromis zaspokajania chocby moich potrzeb'. Zaspokajanie potrzeb
                            jednej strony nie jest kompromisem, nie uważasz? Tyle w temacie.

                            A co do ustępstw - Fakir jeszcze nie napisał, że wymagania żony
                            spełniał, tylko, że ona je stawiała.
                            • krzysztof-lis Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:56
                              > Zaspokajanie potrzeb jednej strony nie jest kompromisem, nie
                              > uważasz?

                              Właśnie to Ci próbuję wyjaśnić.

                              Tyle tylko, że Ty uważasz, że

                              > Fakir jeszcze nie napisał, że wymagania żony spełniał, tylko, że
                              > ona je stawiała.

                              co jest wynikiem różnej interpretacji stwierdzenia "stawiała coraz nowe
                              żądania". Dla mnie oznacza ona, że po zaspokojeniu jednych stawiała kolejne.
                              • mujer_bonita Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:59
                                krzysztof-lis napisał:
                                > Właśnie to Ci próbuję wyjaśnić.

                                Hmmm... nie musisz tłumaczyć mi czegoś, co doskonale wiem, i na co
                                własnie zwróciłam uwagę zaczynając tę dyskusję ;)

                                > co jest wynikiem różnej interpretacji stwierdzenia "stawiała coraz
                                nowe
                                > żądania". Dla mnie oznacza ona, że po zaspokojeniu jednych
                                stawiała kolejne.

                                Prawda. Nie oceniam co się tam stało (za mało danych). 8 lat bez
                                seksu to tragedia sama w sobie.
                      • markos28mr Re: On zawsze gotowy, Ona... 01.12.08, 18:43
                        Wiem coś o tym ,swego czasu zaatakowały mnie z niejaka eelą i
                        jeszcze jedną, eela pisała ,że wie ,że ma racje i dlatego tak jest.
                        • songo3000 Re: On zawsze gotowy, Ona... 02.12.08, 00:19
                          Swego czasu to pisałeś takie pierdoły, że po kilku postach to się nawet śmiać odechciewało.
        • kachna79 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:29
          > Teraz czuje sie jak wtorna dziewica, boje sie, ze z braku praktyki
          > bym sie zblaznil, gdybym kogos znalazl, wiec nawet nie szukam.

          To już chyba przesada. Seks to jak jazda na rowerze - tego się nie
          zpomina:) - chyba...
          • fakir67 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:33
            kachna79 napisała:

            >>
            > To już chyba przesada. Seks to jak jazda na rowerze - tego się nie
            > zpomina:) - chyba...
            No wlasnie , pozostaje to "chyba".
            • kachna79 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:41
              Wiesz ja jednak myślę, że tego się nie zapomina. A "chyba"
              dopisałam, no bo może jednak pojawi się ktoś kto uzna, że on/ona
              zapomniał i wtedy nie miałabym racji:)
              • fakir67 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:46
                ja wychodze z zalozenia , ze zgadza sie teoria, ze czlowiek w drodze
                ewolucji pozbyl sie niepotrzebnych rzeczy, jak siersc, dobry wech
                itp. Wiec czego sie nie uzywa z czasem zanika, lol.
                • kachna79 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:54
                  teraz żartujesz...
                  • fakir67 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:57
                    no powiedzmy, ze zanikla praktyka, :-)
                    • kachna79 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 13:01
                      > no powiedzmy, ze zanikla praktyka, :-)

                      No to teraz możesz przystąpić do rzeczy z nową energią - wiesz takie
                      kolejne, wielkie otwarcie:)
                    • eit.hel Re: On zawsze gotowy, Ona... 28.11.08, 02:48
                      Nie wszystkie kobiety są też gwiazdami porno, ażeby wymagać od Ciebie nie wiadomo jakich umiejętności i doświadczenia.
                • krzysztof-lis Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 12:59
                  > Wiec czego sie nie uzywa z czasem zanika, lol.

                  To wygląda trochę inaczej, niż napisałeś, ale jest w gruncie rzeczy całkiem
                  logiczne.

                  Facet chce seksu. Kobieta poświęca się dziecku. Facet nie dostaje seksu. Z
                  czasem aby usunąć ten rozdźwięk między tym co by chciał a tym co dostaje,
                  przestaje chcieć seksu. Dziecko wychodzi z domu. Kobiecie się nagle przypomina,
                  że ona też lubił seks. A mężowi już nie zależy.
                  • bi_chetny Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 13:15
                    wypisz wymaluj moi rodzice na przykład. coś jak żuraw i czapla :D
                    • wwwybredna Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 17:19
                      Ech...z tą gotowością co i rusz jest problem...
                      Wracjąc do wątku wiodącego to muszę przyznać,że jestem pełna podziwu
                      dla faceta 23-letniego (bo jeśli dobrze liczę tyle lat miałeś gdy
                      zaczynaliście ) ,ktory jest nabuzowany jak czynny wulkan
                      i ...uprawia sex tylko raz na 2 tygodnie.Toż to samoumęczenie,
                      prawie jak klęczenie na grochu przez całą noc!
                      A teraz wyobraź sobie, że tak będzie przez kolejnych 40-50 lat...
                      • sagittka Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 17:25
                        > A teraz wyobraź sobie, że tak będzie przez kolejnych 40-50 lat...

                        Nie strasz faceta, za 40 lat on już nie będzie "nabuzowany jak
                        czynny wulkan".
                        • kila-cherish Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 20:09
                          Przez te 40 lat to on biedny wybuchnie:)
                          • songo3000 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 21:37
                            A lawa zaleje wiele innych szczelin :)))
                  • biglibido Re: On zawsze gotowy, Ona... 06.12.08, 17:40
                    krzysztof-lis napisał:

                    > Facet chce seksu... ...Facet nie dostaje seksu. Z
                    > czasem aby usunąć ten rozdźwięk między tym co by chciał a tym co dostaje,
                    > przestaje chcieć seksu... ...Kobiecie się nagle przypomina,
                    > że ona też lubił seks. A mężowi już nie zależy.

                    Martwię się żeby u mnie tak nie było. Jak dla mnie całkiem realny scenariusz. Zresztą kilka osób już tak pisało. Chociaż do mnie to trochę nie pasuje chociażby dlatego, że nie jestem w związku małżeńskim.
    • andulka65 Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 23:14
      Ja poszukałabym Tej której wystarczy Twoje spojrzenie, oddech na
      szyji i będzie CALUTKA TWOJA, o której godzinie będziesz chciał. A
      może nawet ona będzie częściej chciała, tak jak to stało się ze mną.
      Po 12 latach rozwiodłam się. Sex napoczatku 3-4 raazy /tydz.,
      później 1x na 2 tyg. bez zaangażowania ze strony męża. Spotkałam
      MĘŻCZYZNĘ z którym przeżywam coś NIEWIARYGODNEGO!!!!!!! Gdyby ktoś
      kiedyś powiedział mi że można kochać się 12 razy w ciągu niecałej
      doby NIGDY nie uwieżyłabym w to. Jak jesteśmy w domu kochanie się 4-
      5 razy w ciągu dnia nie jest dla nas czymś dziwnym. To ze mały jest
      w pokoju też nas nie powstrzymuje żeby zniknąć na kilka minut w
      łazience. To jest niesamowite, nidgy dotąd NIKT mnie tak nie
      rozbudził!!!! Więc uwazam że naprawdę warto. KOhcanie się rano na
      dzień dobry to najlepszy zastrzyk energii na cały dzień. Z moim
      mężęm zrobiłam to tylko raz, powiedział że wykończyło go go.
      Pozdrowionka
      • kila-cherish Re: On zawsze gotowy, Ona... 27.11.08, 23:20
        andulka65 napisała:
        KOhcanie się rano na
        > dzień dobry to najlepszy zastrzyk energii na cały dzień. Z moim
        > mężęm zrobiłam to tylko raz, powiedział że wykończyło go go.
        Sorki,ale czy nie mamy tego samego męża???
        mój mi to samo powiedział:)
        • andulka65 Re: On zawsze gotowy, Ona... 28.11.08, 10:58
          Hallo,
          z tego co wiem to mój ex jest w wolnym związku, więc to nie ten
          sam :-)) Pozdrowionka
      • sagittka Re: On zawsze gotowy, Ona... 28.11.08, 11:22
        > Spotkałam MĘŻCZYZNĘ z którym przeżywam coś NIEWIARYGODNEGO!!!!!!!
        Gdyby ktoś kiedyś powiedział mi że można kochać się 12 razy w ciągu
        niecałej doby NIGDY nie uwieżyłabym w to.

        Eee, to nic takiego niewiarygodnego, raczej typowe objawy silnej
        fascynacji erotycznej i przyciągania.
        Jak napiszesz, że po 5 czy 10 latach wspólnego życia macie taki
        seks, to uznam to za coś niewiarygodnego.
        • biglibido Re: On zawsze gotowy, Ona... 06.12.08, 17:49
          sagittka napisała:

          > Jak napiszesz, że po 5 czy 10 latach wspólnego życia macie taki
          > seks, to uznam to za coś niewiarygodnego.

          Ale nawet jeżeli po 5 czy 10 latach wspólnego życia ich seks już nie będzie taki to przynajmniej będą mieli co wspominać. A może jak już ochota spadnie to i tragedii nie będzie bo przecież wyszumieć to się wyszumieli!
    • miranda_frost Re: On zawsze gotowy, Ona... 29.11.08, 12:31
      Myślę, że ludzie po prostu się dopasowują albo nie. Wszystko jest wypadkową
      oczekiwań, temperamentów, umiejętności, chęci uczenia się i spełniania oczekiwań
      partnera. Jasne, że jak spotkają się wysokolibidowiec z niskolibidowcem, to mogą
      próbować osiągnąć kompromis, tylko że zawsze ktoś będzie mniej zadowolony,
      niestety. No i ja niestety mało mam w sobie wiary, że ludzie jakoś mocno
      potrafią się zmienić. Przynajmniej w moim związku partner owszem, maił zrywy,
      ale generalnie był niskolibidowcem i tego się trzymał;) A ja przecierpiałam lat
      kilka (naprawdę ładny kawałek czasu) zastanawiając się - klasycznie, jak wiele
      kobitek na tym forum - co ZE MNĄ jest nie tak. Teraz już wiem, że nic. I co z
      tego, że człowiek fantastyczny, wartościowy... związek jest przeszłością, choć
      gdyby nie to cholerne łóżko to pewnie chciałabym być już tylko z nim.
      Dopasowanie to słowo-klucz. Co masz zrobić z nadwyżką energii? Spożytkować ją na
      właściwą (dla Ciebie) kobietę. Niestety. Nawet jeśli teraz brzmi to dość
      przykro, to - moim zdaniem - to jedyna słuszna rada.
    • biglibido Re: On zawsze gotowy, Ona... 29.11.08, 15:13
      Kurde, trochę to smutne ale wychodzi na to, że i tak wszystko sprowadza się do seksu!!! Możesz kogoś bardzo kochać ale co z tego? Pozostaje jeszcze ta kwestia… Wiele związków rozpada się, i wygląda na to, że często przyczyną jest właśnie seks. Można powiedzieć „cichy zabójca”. Problemem jest też fakt, że żyjemy w takim a nie innym społeczeństwie! Temat seksu zawsze był tabu (weźmy pod uwagę lata naszych rodziców lub dziadków), chociaż dzisiaj to się zmienia. Społeczeństwa, które preferuję pewną otwartość seksualną, które uważają seks za coś naturalnego chyba nie mają (albo mają, tylko w mniejszym stopniu) takich problemów, jakie można zaobserwować chociażby na tym forum...

      Nie uważacie podobnie?
      • miranda_frost Re: On zawsze gotowy, Ona... 29.11.08, 22:01
        Z perspektywy myślę, że nie należy brnąć w związek, który nie rokuje dobrze
        seksualnie. Oczywiście, mogą się zaraz odezwać głosy, że to droga na skróty,
        pójście na łatwiznę i że nie z samego seksu życie się składa - i to wszystko
        może być prawdą. Ale wiem też, że frustracja wynikająca z niezaspokojenia
        seksualnego przekłada się na inne sfery życia. Czasem nawet to dzieje się
        podświadomie tak, jakbyśmy się "mścili" na partnerze, że nie jest pod tym
        względem taki, jakbyśmy chcieli. Trzeba sobie odpowiedzieć po jakimś czasie na
        pytanie, czy warto, czy zwyczajnie będziemy w stanie to wytrzymać, czy nie
        będzie skoku w bok, czy nie jest tak, że zwyczajnie męczymy się obok siebie, bo
        jednak jest uczucie, przywiązanie, czasem tylko przywiązanie, czasem strach, że
        zostaniemy sami.. Masz rację, smutne to wszystko.
        • biglibido Re: On zawsze gotowy, Ona... 06.12.08, 17:56
          miranda_frost napisała:


          > ...frustracja wynikająca z niezaspokojenia
          > seksualnego przekłada się na inne sfery życia. Czasem nawet to dzieje się
          > podświadomie tak, jakbyśmy się "mścili" na partnerze...

          Mam wrażenie, że nasze kłótnie często były wyrazem mojej frustracji.
      • markos28mr Re: On zawsze gotowy, Ona... 01.12.08, 18:56
        Jesteś kolego w błędzie. Jeżeli się kogoś kocha naprawdę to chce
        się rownież z nim seksu i to bardzo. Można natomiast chcieć seksu z
        kimś kogo się nie kocha.
    • loppe Re: On zawsze gotowy, Ona... 29.11.08, 15:16
      Skupię się na tym fragmencie -

      Swoją drogą, czy nie uważacie, że dzień po porannym seksie i
      porannej kąpieli jest przyjemniejszy? W nocy „robimy swoje”, idziemy
      spać a rano po przebudzeniu ta wspaniała chwila jest tylko rozmytym
      wspomnieniem, prawie snem.


      Absolutnie!
      • biglibido Re: On zawsze gotowy, Ona... 29.11.08, 15:31
        > Absolutnie!

        Czy mogę prosić o zdefiniowanie słowa "absolutnie"? Z doświadczenia wiem, że ludzie stosują ww słowo zamiennie w różnych sytuacjach. Np. absolutnie - kategoryczne nie, absolutnie - ależ owszem...
        • loppe Re: On zawsze gotowy, Ona... 29.11.08, 15:39
          Zawsze wybieram to co pozytywne
          • songo3000 Re: On zawsze gotowy, Ona... 02.12.08, 00:24
            Jakby mnie luba zaczęła rano budzić (tzn. < 11:00) bo się jej na seks zebrało to by chyba normalnie plombę zarobiła ;)
    • uhbertal podobna sytuacja 01.12.08, 13:52
      Powiem Ci, że miałem dosyć podobnie, kiedy ożeniłem się z małżonką w wieku 28
      lat (ona miała 26) wyglądało to tak, że ja byłem wiecznie niezaspokojony, mogłem
      uprawiać seks 3 razy dziennie bez najmniejszego problemu i bardzo chciałem to
      robić, ale żona zawsze miała jakąś wymówkę, to ją bolała głowa, to zmęczona,
      etc. W każdym razie kochaliśmy się dużo mniej niż bym chciał. Zacząłem się nawet
      oglądać za jakimiś dziewczynami, u których mógłbym wyładować swój popęd
      seksualny, ale na szczęście do niczego nie doszło i przeważyła miłość do żony.
      Sytuacja jednak rozwinęła się dosyć dziwnie, bo mniej więcej w wieku 37
      lat(kiedy ona miała 35) zaczęła wykazywać coraz większe zainteresowanie seksem.
      Trwało to około dwóch lat, kochaliśmy się jak małe króliczki, minimum raz
      dziennie, poprostu druga miłość. Niestety dwa lata temu pojawiły się u mnie
      poważne komplikacje zaburzające moją zdolność do ars amandi. O ironio, stało się
      to w momencie kiedy żona nabierała ochoty i myślałem, że wreszcie się dotrzemy
      na tym polu...
      • kwiitek Re: podobna sytuacja 01.12.08, 14:12
        nie wiem dlaczego, niby takim prosty normalnym językiem napisany tekst, ale
        powiem szczerze, ze bardzo mi się podoba sposób w jaki opisujesz swoją
        żonę:):):) widać, że ją kochasz:)
      • nahawiza Re: podobna sytuacja 01.12.08, 14:39
        To żadna ironia:) Nie przesadzaj, zdarza się to każdemu:) Trzeba się nie
        poddawać:) Być twardym. Nie mietkim:)
        • gdykhasz Re: podobna sytuacja 01.12.08, 15:02
          Ale co ma zrobić?!?!?! Jak mu nie staje to nawet jakby go przywiązał do szyi to
          nie da rady:/ Biologii nie oszukasz:/
          • ompaka Re: podobna sytuacja 01.12.08, 15:21
            a nie slyszales nigdy o tabletkach? wiagrze? maxigrze? w ktorym ty wieku
            rzyjesz...duh
            • yambiaka Re: podobna sytuacja 01.12.08, 15:43
              No racja...ja od 3 lat jadę na tych drugich i problem mnie już nie dotyczy.
              Szczerze, nie obawiałbym się stwierdzić, że stałem się lepszy w seksie:)
              • hebanman Re: podobna sytuacja 01.12.08, 16:16
                ale macie przerąbane...płacicie za każdy seks jak za pannę lekkich
                obyczajów...50 zł za numerek:D:D:D
                • yessyessyess Re: podobna sytuacja 02.12.08, 10:20
                  Eeee tam przesadzasz:P 50 zł to nawet zachodnie leki nie kosztują, a polska
                  maxigra to nawet mniej niż połowa tej kasy chyba. Zresztą każdy musi kupować
                  jakieś tabletki nie wiem apap na ból głowy, albo alertek na alergie, ja
                  przynajmniej kupuję lek, który jak zażyję to widać, że go brałem. Dosłownie:D
                  • oponak Re: podobna sytuacja 02.12.08, 11:54
                    Sorry, ale jestem za młody i za piękny, żeby za to płacić
                    • sagittka Re: oponak 02.12.08, 12:30
                      > Sorry, ale jestem za młody i za piękny, żeby za to płacić

                      to na razie słuchaj starszych kolegów, ucz się i pracuj, żeby mieć
                      za co to kupić, jak już będziesz stary i brzydki
    • mujer_bonita Re: On zawsze gotowy, Ona... 01.12.08, 14:14
      biglibido napisał:
      > To niedopasowanie przekłada się chyba również na życie
      > codzienne. Tzn. często mamy odmienne zdanie na różne tematy tylko,
      że ja starał
      > em się nie zwracać na to uwagi ponieważ uważam, że każdy ma prawo
      do swojego zd
      > ania – co w ogóle jakimś absurdem jest. Jeżeli podobają nam się
      różne per
      > fumy, lubimy różne potrawy, mi podobają się koronkowe sexowne
      majteczki a Jej
      > wełniane majtki w kropeczki – specjalnie przerysowuję”, mamy
      > różne zainteresowania, zachwycamy się odmiennymi sprawami to w
      jaki sposób ma
      > być magia między nami czy tzw. chemia.


      Ujmę to tak: różnorodność zdań jest bardzo fajna ale nie w związku.
      Jak wyobrażasz sobie wspólne życie, podejmowanie decycyzji,
      wychowywanie dzieci przy rożnych zdaniach? IMO na wstępie fundujesz
      sobie problemy na wszystkich frontach.
    • desma78 Re: On zawsze gotowy, Ona... 02.12.08, 13:30
      Powiem Ci jak to u mnie działa. Męża mam cudownego na każdym
      froncie. oprócz seksu. I nie, nie myśl sobie, że mały, krzywy lub
      coś w tym stylu. Zupełnie odwrotnie. Inna widząc powiedziałaby, że
      cudo. Ale cóż z tego kiedy mnie zupełnie nie wzrusza, no może raz w
      miesiącu. I całe życie dotychczasowe obwiniałam siebie za moją
      oziębłośc, zmuszałam do seksu, żeby nie był na mnie zły. Rok temu
      pewne okoliczności sprawiły, że zdradziłam mojego męża. Oczywiście
      nie chciałam i takie tam. Ale wiesz co? Od tamtego razu, kocham się
      codziennie, kilka razy dziennie, i ciągle chcę, nigdy nie mam dośc.
      Oczywiście nie z moim mężem. Wiem strasznie to wszystko brzmi, ale
      chcę ci pokazac jak straszną rzeczą jest niedopasowanie. Ja sobie z
      niego zdałam sprawę po kilkunastu latach, zupełnie przypadkowo.
      Gdybym skupiła się na wyrzutach sumienia, które mną targały w
      związku ze zdradą, nigdy nie dowiedziałabym się jak super jest się
      kochac i jak to jest miec ochotę na seks. Ja straciłam w tej kwestii
      kilkanaście lat. Przemyśl czy także musisz? Pozdrawiam i życzę
      dobrych wyborów
      • avide desma78 i cała reszta 02.12.08, 21:55
        Nie będę tutaj cytował Twojej odpowiedzi Desma, ale odnoszę się
        bezpośrednio do niej.

        Jesteś dla mnie jednym z wielu przykładów potwierdzających moją
        teorię, którą wygłosiłem tutaj:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=61399167&a=61399167
        To, że kobieta kocha faceta, nie znaczy, że będzie jej dobrze z nim
        w łóżku. Może kochać go za osobowość, za styl, za milion różnych
        rzeczy, przy czym kochać nie znaczy pożądać. I choćby facet stawał
        na głowie nie da tego kobiecie, co inny facet, który zwyczajnie
        będzie do niej pasował w sensie seksualnym.
        Rozwinięcie myśli w wątku, do którego link podałem powyżej.

        Pozdrawiam.
        Avide
        • mega Do Biglibido!!! 03.12.08, 11:21
          Napisałam do Ciebie na priva. Zajrzyj tam proszę. Pozdrawiam.
          • biglibido Do mega!!! 06.12.08, 20:06
            Jestem nowy na tym forum. Niestety nie otrzymałem żadnej wiadomości albo nie potrafię korzystać z tego portalu :) Tak czy inaczej jeżeli chodzi o wątek "Reporterka pyta, mega, 05.12.08, 07:51" to nie jestem zainteresowany. Pozdrawiam i powodzenia - może być ciekawie!
        • desma78 Re: desma78 i cała reszta 03.12.08, 12:03
          Przeczytałam twój wątek. I wiesz jeszcze rok temu podjęłabym z Tobą polemikę i
          udawała wszystkowiedzącą na temat seksu i małżeństwa. Jednak dzisiaj, opierając
          się na własnych doświadczeniach, przyznaję Ci rację w stu procentach. Po 20
          latach mogę przestać myśleć, że jestem oziębła. Nie jestem. Jestem wulkanem
          seksu, cieszę się nim, uwielbiam, tęsknię, marzę itp. I nie jest powodem
          przekroczona 30-ka. Powodem jest inny partner, który nawet zwykłym pocałunkiem
          powoduje, ze mam dreszcze.
          Dlatego też zgadzam się absolutnie - to mężczyzna do kobiety, a nie odwrotnie!
          Pozdrawiam
          Desma
      • krzysztof-lis Re: On zawsze gotowy, Ona... 03.12.08, 12:46
        > Ja straciłam w tej kwestii kilkanaście lat.

        A co z mężem? On jest z niskolibidowych i wystarcza mu raz w miesiącu, czy się
        męczy z Tobą podczas, gdy Ty się nie ograniczasz?
        • desma78 Re: On zawsze gotowy, Ona... 03.12.08, 14:15
          krzysztof-lis napisał:

          > A co z mężem? On jest z niskolibidowych i wystarcza mu raz w miesiącu, czy się
          > męczy z Tobą podczas, gdy Ty się nie ograniczasz?

          Przecież to oczywiste, że się ze mną męczy. Jest świetnym facetem i ma ogromne
          potrzeby. Tylko nie próbuj mnie wpędzać w poczucie winy i robić ze mnie złej
          zdrajczyni. Nie mój przypadek jest tu najważniejszy, tylko to że czasem trzeba
          wziąć sprawy w swoje ręce i podjąć trudne decyzje. Po to właśnie, żeby potem się
          nie zdradzać i nie męczyć, zasłaniając tym że seks to tylko ułamek składający
          się na sukces małżeństwa. Bo to nieprawda. Moje małżeństwo jest do tej pory
          cudowne pod każdym względem, oprócz tego jednego. I co? Ten ułamek powoduje, że
          się rozwodzimy.
          • mujer_bonita Re: On zawsze gotowy, Ona... 03.12.08, 14:18
            A Twój mąż ma przyzwolenie na realizowanie swoich potrzeb gdzie
            indziej?
            • avide Re: On zawsze gotowy, Ona... 03.12.08, 14:25
              A jakie to ma znaczenie skoro i tak się rozwodzą ?
              • mujer_bonita Re: On zawsze gotowy, Ona... 03.12.08, 14:28
                avide napisał:
                > A jakie to ma znaczenie skoro i tak się rozwodzą ?

                Źle przeczytałam i zrozumiałam, że dla tego ułamka się rozwodzić nie
                będą ;)
          • avide Re: On zawsze gotowy, Ona... 03.12.08, 14:28
            Jeśli to nie będzie dla Ciebie zbyt wścibskie... to mam pytanie:

            Odchodzisz OD NIEGO czy odchodzisz DO NIEGO ?
            Bo, że odchodzisz PRZEZ niego to wiadomo.
            A jeżeli nie DO NIEGO to czy idziesz w próżnię szukając kopi tego, który dał Ci
            to o czym mąż mógł tylko pomarzyć ?
            • desma78 Re: On zawsze gotowy, Ona... 03.12.08, 21:55
              Spoko, odpowiem:)nie odchodzę do niego. Nie wiem jeszcze czy będę ja i on, bo
              paradoksalnie w tym "związku" seks jest jak już mówiłam jest jak fajerwerki, ale
              inne kwestie trochę kuleją. Odchodzę, żeby zwyczajnie nie przyprawiać rogów
              mężowi, bo po 18 latach wierności, jednak mnie to dręczy. A co do poszukiwania
              kopii... cóż nie ukrywam, że jestem ciekawa czy istnieją. Chciałabym się
              przekonać. Żałuję, że tak późno... ale cóż to są uroki wczesnego zamążpójścia:)
      • songo3000 Re: On zawsze gotowy, Ona... 07.12.08, 14:09
        Gratuluję! Tylko pochwal się mężusiowi - a nuż umie cieszyć się szczęściem innych? :DDD
    • ajlajksex Re: On zawsze gotowy, Ona... 12.12.08, 15:02
      Chłopie wiej jak szybko tylko umiesz. Miałem podobną sytuację i
      niestety wdepnąłem. Pomyślałem sobie, że jak nie z nią będzie sex to
      na boku. Ale to nie jest życie, to zbyt męczące. Ślepy zaułek, nie
      polecam. Uciekaj!!!
    • misiaczek47 Re: On zawsze gotowy, Ona... 13.12.08, 10:07
      Kiedy słucham wywodów na temat seksu, robi mi się niedobrze. Większość z nas ma
      "wyrobione" pojęcie na ten temat, więc jest "za", bo cementuje małżeństwo, albo
      jest "przeciw", ponieważ powinno się go uprawiać tylko w celu prokreacji.
      Ci pierwsi z nas do których należę i ja, najczęściej nie mają udanego seksu w
      związku, zatem szukają go poza nim, ci drudzy natomiast, najczęściej nie poznali
      wspaniałych zalet, naprawdę dobrego seksu, więc chowają się za parawanem
      bezdusznych zasad KK, który chociaż jest autorem tych zasad, sam je ma za nic i
      kiedy tylko nadarzy się okazja wykorzystuje własne przyrodzenie, by przypadkiem
      mu nie uwiądł z bezużyteczności "interes".
      Beznadzieja... Rzadko zdarza się tak, że para uznaje seks, jako doskonały
      element cementujący związek i podtrzymujący, a nawet rozpalający ogień miłości w
      związku.
      Przykro to stwierdzić, ale większość kobiet nie traktuje seksu, jako czegoś
      pozytywnego, czegoś co nie tylko przydaje uroku, ale także wzmacnia związek,
      zapewne z tego powodu, że ich partnerzy nie dbają o nie podczas fizycznego
      zbliżenia (facet myśli tylko o sobie - może Ty do takich należysz), ale są też mężczyźni, którzy nie mają
      takich potrzeb i w tym przypadku sytuacja jest o wiele poważniejsza, chyba, że
      jest on wielbicielem tzw. miłości francuskiej i należycie pojmuje słowa płynące
      z biblii "więcej szczęścia wynika z dawania, aniżeli z otrzymywania".
      Co zatem robić?
      Korzystać z życia, dopóki ona jest. Mieć w d.... wszelkie zasady, bo głupio
      będzie umierać w poczuciu, że się to życie zmarnowało. Lepiej bowiem przeżyć
      coś, czego później będzie się żałowało, aniżeli żałować czegoś z czego kiedyś w
      życiu się zrezygnowało.
    • agus.1981 Re: On zawsze gotowy, Ona... 13.12.08, 14:33
      Witam szukam do programu tv osób które po narodzinach dziecka nie
      maja ochoty na seks...jeśli byliby Pańswto skłonni porozmawiać na
      ten temat z dziennikarzem proszę o kontakt na numer gg 10138298
      pozdrawiam serdecznie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka