Dodaj do ulubionych

dlaczego nie lubi się feministek?

15.12.08, 14:38
Bo rozsądne giną w szumie, jaki powodują kretynki.


wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80281,6020911,Malzenstwo_jako_forma_prostytucji.html

"Według Jeffreys dzieje się tak, bo wiele kobiet "potrafi dziś powiedzieć nie
poniżającym praktykom seksualnym", a mężczyźni chodzą do prostytutek, aby
nadal korzystać ze swoich tradycyjnych przywilejów."

Kretynizm pani, która na siłę wszystko chce zwalić na kulturę patriarchatu.
Jasne, oczywiście, kiedyś żony miały obowiązek realizować fantazje panów
dotyczące S-M i seksu analnego, a dziś się buntują i biedni panowie muszą
latać po prostytutkach :-D W rzeczywistości kiedyś żonom nawet nie wypadałoby
czegoś takiego proponowac, a zamiast tego latało się po prostytutkach. Dziś
panowie mają o tyle lepiej, że mogą poprosić żonę :-)


W ogóle cały artykuł mnie załamał.
Obserwuj wątek
    • loppe Re: dlaczego nie lubi się feministek? 15.12.08, 14:53

      Tytuł jest tak straszny (link), że nie podejmę się przeczytania
      inkriminowanego artykułu.

      Reading is feeding the mind. Watch what you eat, Eeela :)
      • eeela Re: dlaczego nie lubi się feministek? 15.12.08, 15:03
        Ja jestem jak małe dziecko, wszystko muszę wsadzić do buzi, żeby sprawdzić, jak
        smakuje ;-)
        • loppe Re: dlaczego nie lubi się feministek? 15.12.08, 15:06
          You're such a cutie :))
    • marjot40 Re: dlaczego nie lubi się feministek? 15.12.08, 15:26
      Ja je lubię (tzn. feministki). Pozwalam im na wiele. Robią to jak
      chcą i przede wszystkim dużo. Mają fantazję. Jedna tylko mnie kiedyś
      zaskoczyła stwierdzeniem (gdzieś tak koło 5 nad ranem), cytuję: ,,a
      teraz pomyśl o sobie"..:))).
      pozdrawiam
      Mariusz
    • glamourous Re: dlaczego nie lubi się feministek? 15.12.08, 15:36
      Nie moze byc dobry artykul, w ktorym co teza, to bardziej naciagana :

      "Dlaczego prostytucja, striptiz i pornografia zyskują na popularności w czasie,
      gdy rola kobiet w społeczeństwie rośnie? Według Jeffreys dzieje się tak, bo
      wiele kobiet "potrafi dziś powiedzieć nie poniżającym praktykom seksualnym", a
      mężczyźni chodzą do prostytutek, aby nadal korzystać ze swoich tradycyjnych
      przywilejów."

      Eeela powyzej juz skomentowala.

      albo to :

      "Te przekonania znalazły także swój wyraz na kartach "The Industrial Vagina",
      gdy Jeffreys opisuje małżeństwo jako rodzaj prostytucji, legalnej transakcji,
      która tradycyjnie gwarantuje mężczyźnie dostęp do ciała kobiety w zamian za
      utrzymanie (...) Autorka pisze, że nawet w przypadku pracujących, dobrze
      zarabiających kobiet "prawo mężczyzny do korzystania z ciała kobiety nadal leży
      u podstaw związków heteroseksualnych"."


      Oczywiscie ;-/ przeciez kobiety nigdy nie czerpaly, nie czerpia, i nie beda
      czerpac zadnej przyjemnosci z seksu w zwiazkach heteroseksualnych, wiec dla nich
      malzenstwo to bardzo cierpietnicza, martyrologiczna wrecz transakcja ;-/

      Ech, coz, pani Jeffreys potwierdza chyba niestety stereotyp wasatej feministki
      lesbijki, takiej radykalnej baby rodem z Seksmisji, ktora wszelkiego zla tego
      swiata upatruje w facetach.

      Odnosnie handlu kobietami i prostytucji wymuszanej nie sposob sie oczywiscie z
      nia nie zgodzic, ale reszta....hmmm...
      • eeela Re: dlaczego nie lubi się feministek? 15.12.08, 15:44

        > Odnosnie handlu kobietami i prostytucji wymuszanej nie sposob sie oczywiscie z
        > nia nie zgodzic, ale reszta....hmmm...

        Tu też następuje manipulacja danymi. Broń Boże nie chcę podważać tragizmu i zła
        tych zjawisk, ale kiedy pani pisze, że

        "Prostytutki rzadko dostają wynagrodzenie za swoją pracę, twierdzi autorka,
        obalając popularny pogląd, że zawód ten jest bardzo opłacalny. Na dowód swoich
        teorii Jeffreys prezentuje badania z Australii i Kanady. Wynika z nich, że
        średnie roczne zarobki prostytutki to tylko 15 tysięcy funtów. - Powinniśmy
        przestać dyskutować, czy to szkodzi kobietom czy nie - mówi - i spojrzeć na to
        jak na wielki przemysł, gdzie zarobki nie trafiają do kobiet."

        To całkowicie zapomina, że na ową średnią składają się owszem, te kobiety, które
        nie dostają nic albo dostają bardzo mało, bo są uwięzione w machinie handlu
        kobietami, wręcz niewolnictwa, ale jest też sporo takich, które zajęcie traktują
        dorywczo, jako 'kieszonkowe' do czesnego na studia, opłaty za mieszkanie, etc. -
        tego typu prostytucja, sądząc ze statystyk przedstawianych w prasie, jest o
        wiele bardziej rozpowszechnionym zjawiskiem, a panie są wówczas sobie same
        alfonsami. Uliczne dziewki to zaledwie margines całego zjawiska prostytucji, a
        Jeffrey pisze tak, jakby była to jedyna jej forma.


        > "Te przekonania znalazły także swój wyraz na kartach "The Industrial Vagina",
        > gdy Jeffreys opisuje małżeństwo jako rodzaj prostytucji, legalnej transakcji,
        > która tradycyjnie gwarantuje mężczyźnie dostęp do ciała kobiety w zamian za
        > utrzymanie (...) Autorka pisze, że nawet w przypadku pracujących, dobrze
        > zarabiających kobiet "prawo mężczyzny do korzystania z ciała kobiety nadal leży
        > u podstaw związków heteroseksualnych"."
        >
        >
        > Oczywiscie ;-/ przeciez kobiety nigdy nie czerpaly, nie czerpia, i nie beda
        > czerpac zadnej przyjemnosci z seksu w zwiazkach heteroseksualnych, wiec dla nic
        > h
        > malzenstwo to bardzo cierpietnicza, martyrologiczna wrecz transakcja ;-/


        To właśnie załamało mnie najbardziej, ale aż brakuje mi słów.
    • sagittka Re: dlaczego nie lubi się feministek? 15.12.08, 15:44
      W czasach, gdy kobiety są samodzielne finansowo, a mężczyźni mają
      seks na wyciągnięcie ręki (i nie tylko ręki) bez dozgonnych
      deklaracji, małżeństwo ma zapewniać trwałość rodziny, bezpieczeństwo
      i prawidłowy rozwój dzieci.

      Wśród moich znajomych, wykształconych ludzi grubo po trzydziestce,
      ślub wzięli jedynie ci, którzy planowali dzieci. Reszta żyje bez
      ślubu, obalając teorie Jeffreys.
    • lambert77 Re: dlaczego nie lubi się feministek? 15.12.08, 16:08
      jak widać syndrom niedopchnięcia wśród niektórych feministek ma katastrofalne
      skutki :)... czytałem ten artykuł powinna za to dostać nobla.
      • yoric Re: dlaczego nie lubi się feministek? 15.12.08, 18:04
        Nie ma Nobla w naukach społecznych. Może dlatego.
      • murakami2 lambert77 15.12.08, 19:00
        Po pierwsze, swoim obleśnym tekstem "syndrom niedopchnięcia" wpisujesz się w
        dyskurs chamski i nieprzyjemny. Nawet jeśli artykuł jest głupi, nie powinien
        człowiek cywilizowany używać takich określeń wśród innych cywilizowanych. Tobie
        jako facetowi równie dobrze można sprzedać syndrom niedoje...nia.

        Po drugie, artykuł jest idiotyczny być może nie dlatego, że książka jest
        idiotyczna. Już wielokrotnie postanawiałam nie czytac żadnych opinii o książkach
        na podstawie artykułów w gazecie, bo szkoda nerwów, zwykle książka jest o czymś
        oddalonym od tezy artykułu.

        Po trzecie, nie wiemy, czy rzeczywiście jest tak, że większość kobiet chce i
        potrafi czerpać przyjemność z seksu. Eeela i Glam, rozumiem wasze oburzenie, ale
        przecież nawet przykład kobiet na naszym forum dowodzi, że "przyjemność" jest
        pojęciem niepierwszorzędowym. Niestety, w wielu przypadkach jest tak, że kobiety
        unikają seksu lub swoich mężów, a mężom nie chce się rozpatrywać zawiłości ich
        postawy i znajdują seks gdzie indziej.

        Nie wiem zresztą, czy autorka książki o tym pisała, ale istnieje też przekonanie
        u niektórych panów, że do prostytutki nie chodzi się "zamiast", ale jako
        alternatywną formę rozrywki się stosuje. To tez znak dzisiejszych czasów - seks
        jak kino czy hamburger.

        A feministki lubię. Ale rzeczywiście takie, które w swoich wypowiedziach nie
        zbliżają się do jakiejś formy fanatyzmu. Zachodnia forma feminizmu ewoluuje do
        jakiejś formy obsesji seksualnych, ale nie znaczy, że ogólnie feministki to
        opętane seksem fanatyczki.

        Eeelu, nie wątp w feministki :)
        • eeela Re: lambert77 15.12.08, 20:15
          Po drugie, artykuł jest idiotyczny być może nie dlatego, że książka jest
          > idiotyczna. Już wielokrotnie postanawiałam nie czytac żadnych opinii o książkac
          > h
          > na podstawie artykułów w gazecie, bo szkoda nerwów, zwykle książka jest o czymś
          > oddalonym od tezy artykułu.


          Nie sądzę, żeby w tym przypadku tak było. Pani Jeffreys należy do tych
          feministek, które szminki nazywają narzędziem ucisku kultury patriarchalnej, i
          postuluje, że prawdziwa feministka nie powinna sypiać z mężczyznami. Dla mnie
          tego typu poglądy sa równe w swoim ciężarze gatunkowym do poglądów najbardziej
          zawziętych moherowych wyznawczyń ojca Rydzyka. Chętnie widziałabym eksperyment
          socjologiczno-medyczny, w ramach którego zamknęłoby się w jednym domu
          przedstawicielki jednej i drugiej grupy na jakiś miesiąc ;-P

          Ja nie chcę rzucać gromów na feminizm w ogóle. Godzę się z szeregiem różnic
          międzypłciowych 'nie do przeskoczenia', ale protestuję przeciwko
          niesprawiedliwości - wobec każdej płci, bo wcale nie jest tak, że kobiety są
          jedyną wykorzystywaną i prawnie upośledzoną stroną. Na poglądy skrajne reaguję
          alergicznie, niezależnie z której strony pochodzą.
        • lambert77 Re: lambert77 16.12.08, 07:08
          autorka książki jest biednym cierpiącym babonem.... który gdzieś po drodze
          zapomniał co jest ważne w życiu. Oczywiście nie trudno było wpaść na to, że
          znajdzie się ktoś kto rzuci mi się od razu do gardła za syndrom niedopchnięcia
          :). Przecież autorka tej książki dla walczących z uciskiem feministek (jakby
          było z czym walczyć) jak każdy pseudo profesor nagięła dla siebie masę faktów i
          statystyk tylko po to, żeby jej książka trafiła na listę bestsellerów :).
          Pani poprostu marzy się rewolucja My feministki najlepiej lesbijki ( i żeby nie
          było, że mam coś przeciwko lesbijką) na górze a mężczyźni najlepiej do
          kamieniołomów :) nie mówiąc już o tym, że obraża od groma kobiet, którym dobrze
          jest żyć z mężczyzną ba niektóre wychodzą za mąż ( te to chyba wogóle powinno
          się rozstrzelać :) za kolaborację z wrogiem).
          Szanowna Pani profesor z wiadomym syndromem winna zwrócić uwagę na to, że bez
          kobiety i mężczyzny nie ma innych kobiet i mężczyzn tak więc póki co natura tak
          to skonstruowała nie do przeskoczenia, że Ona i jej podobne będą tylko
          niewielkim odsetkiem błędem statystycznym.
          Na koniec do równouprawnienia tolerancji związków partnerskich gdzie dwoje ludzi
          się uzupełnia nie prowadzi droga nienawiści do mężczyzn tylko raczej nauczanie
          od najmłodszych lat. Kiedy wasz syn pociągnie koleżankę za włosy w szkole to nie
          jest powód do dumy tylko do poważnej rozmowy z dzieckiem. Kiedy twój facet leży
          przed telewizorem a ty latasz wokół niego a na to wszystko gapi się dziecko to
          jak myślisz kto jest winien temu, że powieli stereotyp?? Telewizja??? Mityczny
          patryjarchat?? Zniewolenie kobiet?? Czy może wy sami do tego doprowadziliście??
          Autorka książki jest ..... biedną nieszczęśliwą kobietą zagubioną gdzieś po
          drodze z wiadomym syndromem :)

          Cytując "sfiksowałyście bo dawno chłopa nie miały :D " Dziękuję za uwagę;)
          • kachna79 Re: lambert77 16.12.08, 07:53
            Za "syndrom niedopchnięcia" należy Ci się skok do gardła, bo jest to
            spłycenie tematu i sprowadzenie całości problemu do łóżka.
            Natomiast zgadzam się z teorią, że takie sformuowania jakie
            prezentuje autorka książki są wyrazem jakiegoś braku,
            niedowartościowania czy niespełnienia.
            Masz również rację, że jeśli mężczyzna zalega przed telewizorem i
            oczekuje, że wokół niego będzie krążyć usłużna żona, to najpewniej
            tak wychowała go mamusia.
            Ja jednak nie tracę wiary w feministki, bo imponują mi kobiety
            spełnione (zawodowo i rodzinnie), które są samodziene mentalnie i
            finansowo. Myślę, że takich feministek jest sporo wokół nas, tylko
            są mniej krzykliwe.
            • lambert77 Re: lambert77 16.12.08, 09:22
              skoro autorka książki spłyca to dlaczego ja mam nie spłycać :) Mogę być ponad
              głupiego babiszona ale nie chce mi się :D
              • kachna79 Re: lambert77 16.12.08, 09:26
                lambert77 napisał:

                > skoro autorka książki spłyca to dlaczego ja mam nie spłycać :)
                Mogę być ponad
                > głupiego babiszona ale nie chce mi się :D
                >

                ale skoro "głupiego babiszona" (za to też należy się reprymenda)
                krytykujesz to powinieneś wzbić się nieco wyżej:)
                • murakami2 Re: lambert77 16.12.08, 16:39
                  Lambertowi trudno będzie się wzbić, bo ma już z góry narzucony światopogląd,
                  jak, nie przymierzając, autorka tej głupawej książki.
        • kmoczar Re: lambert77 16.12.08, 09:30
          murakami2 napisała:

          > Po pierwsze, swoim obleśnym tekstem "syndrom niedopchnięcia" wpisujesz się w
          > dyskurs chamski i nieprzyjemny. Nawet jeśli artykuł jest głupi, nie powinien
          > człowiek cywilizowany używać takich określeń wśród innych cywilizowanych. Tobie
          > jako facetowi równie dobrze można sprzedać syndrom niedoje...nia.

          Nie wiem czy razi Cię wulgarne określenie czy sama wiara w istnienie wyżej
          wymienionych dolegliwości - ale jako facet w temacie, zapewniam Cię, że
          przynajmniej jeśli chodzi o mężczyzn i 'syndrom niedoje...nia' jako długotrwały
          brak seksu padający na mózg i skręcający tok myślenia (a w dłuższej perspektywie
          pewnie i światopogląd) w mniej przyjazne tory - istnieje - zapewniam Cię z
          autopsji ale i własnych obserwacji.
          I to raczej powszechne zjawisko.
          Natomiast nie wyobrażam sobie - jeśli jednak wersja kobieca również istnieje -
          aby pod jego dyktando napisać całą książkę i stworzyć jakiś rozbudowany obraz
          świata - więc tym bardziej nie upatruję tu źródła poglądów autorki. Podejrzewam
          natomiast, że Pani ta doskonale zdaje sobie sprawę, że im bardziej zabolą
          niektórych jej hasła tym głośniej będzie o książce czyli to raczej $ stoją za
          radykalnością podnoszonych haseł.
          • kawitator Feministki? A co to za zwirz? 16.12.08, 10:25
            Feministki lub raczej kobitki same nazywające sie tak są mi absolutnie obojętne Nie mam powodu ich lubić lub nie lubić To malutka grupka nic nie znaczących i nikogo nie interesujących sfrustrowanych kobitek które za wszelką cenę próbują zaistnieć.

            Natomiast to co ja rozumiem jako feminizm jest ważna społeczną sprawą. Ponieważ wychowałem się w rodzinie w której pozycja kobiety choć akcentowane były jej różnice psychiczne była taka sama jak faceta więc wiele w postulatów kobiet walczących o równouprawnienie wydawało mi walką z cieniem, walką z problemami które nie istnieją . Problemy istnieją ale dla większości kobiet nie maja nic wspólnego z postulatami „feministek”

            Dla mnie większą feminista jest lekarka czy pielęgniarka pracująca z kobietami potrafiąca przekonać je do badań na nosicielstwo HPV czy robienie regularnie cytologii bo teraz mało kobiet to robi niż ciężka sfrustrowana idiotka ględząca w publikatorach o opresyjnym patriarchacie.

            • eeela Re: Feministki? A co to za zwirz? 16.12.08, 13:30
              wydawało mi walką z cieniem, walką z problemami któ
              > re nie istnieją . Problemy istnieją ale dla większości kobiet nie maja nic ws
              > pólnego z postulatami „feministek”


              O to to wlasnie. Nalezaloby walczyc z brakiem rownouprawnienia placowego, z
              uposledzona pozycja rynkowa kobiet ze wzgledu na macierzynstwo, z przemoca
              domowa, z zaganianiem kobiet do pracy na dwa etaty (w pracy i w domu), ale dla
              niektorych pan wazniejsze jest wylansowanie samych siebie, i dlatego nawijaja o
              mezczzyznach jako zaplutych karlach reakcji i szminkach oraz obcasach jako
              narzedziach ucisku. I to mnie bardzo gniewa, bo nie dosc, ze nie robia te panie
              nic pozytecznego dla kobiet, to jeszcze w ogolnym rozrachunku im szkodza - a to
              wszystko pod sztandarem walki o rownouprawnienie.
              • aandzia43 Re: Feministki? A co to za zwirz? 28.12.08, 13:20
                Paręnaście lat temu to właśnie srodowiska feministyczne podjęły w Polsce temat
                przemocy domowej. Nieśmiało i bez przegięc. Ryk KK i środowisk prawicowych był
                straszny. Najczęściej powtarzały się argumenty o niszczeniu rodziny, działaniu
                wbrew praw naturalnemu, wywlekaniu jednostkowych przypadków by, dokonac dzieła
                zniszczenia na zdrowej tkance narodu i inne takie bzdety. Dziś są to bzdety,
                wtedy dla całkiem sporej rzeszy Polaków to nie były bzdety tylko powody do
                świetego oburzenia na rzekomych wichrzycieli.

                Świadomośc w narodku sie zmieniła, dzisiaj o przemocy domowej mówi się bardzo
                głośno i bez upiększeń, a niechęc do feministek jak była, tak i jest. Wiele
                kwestii, dzisiaj już dawno rozwiązanych i nudnie oczywistch, niedawno jeszcze
                budziło szalone emocje i niechęc do objawiających je światu grup i ludzi. Dziś
                pozostała już tylko niechęci do tych ludzi i grup. Dlaczego właśnie do tych
                ludzi i grup? Skąd ta niepamięc zasług? Ciekawe pytanie.
                • urquhart Re: Feministki? A co to za zwirz? 29.12.08, 00:32
                  aandzia43 napisała:
                  > Świadomośc w narodku sie zmieniła, dzisiaj o przemocy domowej mówi się bardzo
                  > głośno i bez upiększeń, a niechęc do feministek jak była, tak i jest.

                  Nie wiem czy się orientujesz ale w prowadzonych badaniach wychodzi nawet u nas w Polsce aktualnie ze to mężczyźni częściej są ofiarami przemocy domowej niż kobiety. Tyle że kobiety upokarzają najczęściej, a mężczyźni leją co bardziej widać. Do tego takie mężczyzna w roli ofiary jest wydrwiwany i jeszcze częściej to ukrywa.
                  Słaba płeć jakby nie patrzeć jest coraz silniejsza na każdym polu i zamiata po lalusiach. Role się odwróciły. Na garstkę macho, przypada statystycznie tłum ciamajd i lejzorków. :)

                  • aandzia43 Re: Feministki? A co to za zwirz? 29.12.08, 21:15
                    O tym, że to mężczyźni częściej padają ofiarą przemocy domowej, nic
                    mi nie wiadomo. Że ogóle padają - wiadomo. I ze głupio im się
                    skarżyć - też wiadomo. Ale jeszcze całkiem nie tak dawno kobietom
                    też było głupio przyznawać się do swojej gehenny. Dlaczego? Bo ich
                    problem był... praktycznie nie istniejący w świadomości społecznej.
                    A jak tu się skarżyc na coś, co nie istnieje?

                    Wyjście problemu ze strefy cienia robi dobrze ofiarom i daje szansę
                    na rehabilitację katom. Niezależnie od płci. Przede wszystkim
                    odczynienie uroków nad zjawiskiem, zdjęcie z niego piętna tabu,
                    umożliwia w ogóle jakiekolwiek działania na tym obszarze. A jak się
                    już ruszy, to po uprzątnięciu jednej kupki gnoju wyłaniaja się
                    następne. Znęcanie się mężczyzn nad kobietami, potem znęcanie się
                    dorosłych nad dziećmi (mamy leją prawie równo z tatusiami), znęcanie
                    się kobiet nad mężczyznami, itd. Rozumiem, że niektórzy tak bardzo
                    lubią pachnące landszafty, że zatykają nosy i wlepiają wzrok w
                    plastikowe obrazki. A jak im zbraknie takich w zasięgu wzroku, to
                    osadzą je sobie w wyimaginowanym złotym wieku ("jak to drzewiej
                    dobrz bywało"). Im nei w smak będzie jakakolwiek debata na
                    temat: "Nie jest tak doskonale, jak nam się wydaje, ze być powinno".
                    • urquhart Re: Feministki? A co to za zwirz? 30.12.08, 00:48
                      aandzia43 napisała:
                      > O tym, że to mężczyźni częściej padają ofiarą przemocy domowej, nic
                      > mi nie wiadomo.

                      Nie mogę wprost uwierzyć że przy tym jak emocjonalnie traktujesz temat przemocy domowej mogłaś czytać tylko o jednym jej obliczu.
                      pl.wikipedia.org/wiki/Przemoc_domowa#Przemoc_domowa_wobec_m.C4.99.C5.BCczyzn
                      > umożliwia w ogóle jakiekolwiek działania na tym obszarze. A jak się
                      > już ruszy, to po uprzątnięciu jednej kupki gnoju wyłaniaja się
                      > następne.

                      Posty człowiek gubi się i wdaje się anarchia kiedy jeden po drugim znikają obnażone autorytety. Bo jakże żyć kiedy nic nie jest jednoznacznie białe ani czarne.
                      • aandzia43 Re: Feministki? A co to za zwirz? 30.12.08, 08:59
                        > Nie mogę wprost uwierzyć że przy tym jak emocjonalnie traktujesz
                        temat przemocy
                        > domowej mogłaś czytać tylko o jednym jej obliczu.

                        WYRAŹNIE napisałam, ze nie wiedziałam o tym, że mężczyźni CZĘŚCIEJ
                        padają ofiarą przemocy domowej (i nadal nie mam wiarygodnych danych,
                        że faktycznie częściej). Chyba dałam do zrozumienia, że znane są mi
                        różne oblicza przemocy. Nie manipuluj więc moimi słowami. Tak na
                        marginesie: byłam i jestem świadkiem przemocy werbalnej wobec
                        mężczyzn w niektórych znanych mi parach. I zdaję sobie sprawę, ze te
                        wylewania pomyj na głowę męża to przemoc, a nie stan "lekkiego
                        zdenerwowania" delikatnej kobietki. I nie podoba mi się to.
            • siegfriedswaelderin Re: Feministki? A co to za zwirz? 27.12.08, 23:55
              A jednak nie są Ci obojętne, jak widać po poniższym fragmencie Twojej wypowiedzi.


              kawitator napisał:

              > Feministki lub raczej kobitki same nazywające sie tak są mi absolutnie obojętne
              > Nie mam powodu ich lubić lub nie lubić To malutka grupka nic nie znaczących i
              nikogo nie interesujących sfrustrowanych kobitek które za wszelką cenę próbują
              zaistnieć.
              >
              • kawitator Re: Feministki? A co to za zwirz? 28.12.08, 07:56
                Watek jest o lubieniu lub nielubieniu grupy nazywającej się feministkami czyli o emocjach
                Bark emocjonalnego podejścia do tej grupki nie wyklucza czysto intelektualnego zainteresowania tego „co to za zawirze te feministki „ oraz co to jest feminizm.
                Takie czysto intelektualne zainteresowanie miałem kiedyś przez krótki czas. Czytałem Zadrę Dyskutowałem z kobitkami działającymi jako feministki i absolutnie odżegnującymi się od łączenia ich z feminizmem
                Na tej podstawieniowe zorientowałem się, że co osoba podająca się lub uważająca się za feministkę to diametralnie rożne rozumienie tego czym jest i ma być feminizm Nie potrafiłem znaleźć żadnej wspólnej platformy programowej lub ideowej Prezentowane indywidualne poglądy były raczej domeną psychiatrii czy badań nad utopiami niż czymś spójnym i realnym

                To wszystko pozwoliło mi wyrobić sobie zdanie które napisałem
                Mała nic nie znacząca grupka

                Tak nawiasem gdyby usunąć z największej manify facetów z czerwonymi sztandarami chcących przy okazji medialnego wydarzenia pokazać, że istnieją to feministki można by zapakować do jednego autobusu komunikacji miejskiej (to w Warszawie) lub taksówki to w innych dużych wojewódzkich miastach
                "Manifa" to coś takiego jak pikieta ludzi protestujących przeciw noszeniu odzieży ze skór zwierzęcych tak zwanych futer lub , grupka protestującą przeciw wycięciu dziesięciu starych kasztanów bo będzie budowana droga Fajne zdarzenia medialne zapełniające czas antenowy ale bez znaczenia
                Nie ma czym się podniecać taki folklor lewicowy
              • siegfriedswaelderin Re: Feministki? A co to za zwirz? 28.12.08, 10:36
                Powtarzam: poniższe zdanie dobitnie świadczy o tym, że feministki nie są Ci
                obojętne. Nie jest to neutralna opinia - a właśnie taki kit, że jest, próbujesz
                nieudolnie wcisnąć.

                kawitator napisał:

                > > To malutka grupka nic nie znaczących i nikogo nie interesujących
                sfrustrowanych kobitek które za wszelką cenę próbują zaistnieć.

                • kawitator Re: Feministki? A co to za zwirz? 28.12.08, 11:56
                  Powtarzam: poniższe zdanie dobitnie świadczy o tym, że feministki nie są Ci obojętne. Nie jest to neutralna opinia - a właśnie taki kit, że jest, próbujesz nieudolnie wcisnąć.

                  O kurde Kolejna nawiedzona ;-) co to wszystko wie lepiej Szczególnie wie lepiej niż ja sam co sądzę co myślę i dlaczego nie mam racji bo przecież ona zna prawdę objawioną. To się nazywa psychopatia drogie dziecko
                  A kysz uciekaj na forum feminizm i inne zbączenia Tam z podobnymi kilkoma możecie sobie gęgać i basować sobie do woli ;-PPP uzyskując zrozumienie i akceptacje oraz poczucie ważności

                  Jak chcesz podyskutować to proszę o jakieś konstruktywne lub kontrowersyjne myśli na tematy bzykania, jego nadmiaru lub braku.

                  Ewentualnie na temat teorii strun bo to mnie ostatnio bardziej interesuje a odczuwam akurat w tym temacie brak dobrego interlokutora
                  • killarney5 Re: Feministki? A co to za zwirz? 28.12.08, 13:32
                    > Ewentualnie na temat teorii strun bo to mnie ostatnio bardziej interesuje a odc
                    > zuwam akurat w tym temacie brak dobrego interlokutora

                    Przemilczałabym Twoje pogardliwe wzmianki o feministkach, gdyby nie słowa
                    zacytowane powyżej. Tak się pechowo składa, że bardzo dobrym interlokutorem w
                    tym temacie mogłaby być moja córka, robiąca w tej chwili doktorat z pokrewnego
                    tematu. Ale nie sądzę, by po przeczytaniu Twoich pogardliwych wzmianek o
                    feministkach miała ochotę Ci coś tłumaczyć - bo za dobrze pamięta, jak jej
                    uniwersyteccy koledzy na pierwszym roku mówili jej, że jej miejsce jest przy
                    garach, a nie na fizyce teoretycznej. Do chwili, gdy się okazało, że jest jedną
                    najlepszych na wydziale - wtedy im przeszło.

                • siegfriedswaelderin Re: Feministki? A co to za zwirz? 28.12.08, 12:05
                  Umiejętności czytania ze zrozumieniem nie posiadłeś niestety.
                  Opisując feministki jako "malutką grupkę nic nie znaczących i nikogo nie
                  interesujących sfrustrowanych kobitek które za wszelką cenę próbują zaistnieć"
                  dajesz dowód, że nie są Ci one obojętne. To jest Twoja opinia o nich -
                  bynajmniej nie neutralna.

                  Jeżeli chcesz porozmawiać o teorii strun, to idź studiować fizykę, jak już uda
                  Ci się skończyć gimnazjum.

          • murakami2 Re: lambert77 16.12.08, 16:33
            Razi mnie określenie, znamionujące chamstwo zamierzone autora. Pani od książki i
            jej problematyka mnie tu mniej interesują, a że faktycznie brak seksu działa na
            psychikę - w to nikt z nas już nie watpi, ja na pewno nie.
      • aandzia43 Re: dlaczego nie lubi się feministek? 16.12.08, 17:02
        Myślę, Lambert, że co by tej pani nie dolegało, nie musi mieć ta dolegliwość
        przyczyny w "niedopchnięciu". Bardzo sobie cenię cielesną stronę życia (stąd
        moja tu obecność), ale nie wydaje mi się, że każdy przypadek zajadłości pani
        wobec panów, czy odwrotnie, miał podłoże czysto seksualne. To zazwyczaj trochę
        bardziej skomplikowane.
        A tendencja do deprecjonowania kobiety jako kochanki i próba ugodzenia w jej
        kobiecość to jedna z metod zamknięcia jej gęby, ośmieszenia jej i odwrócenia
        uwagi od tego, co ma do powiedzenia (chociaż w tym przypadku...) W druga stronę
        działa to tak samo i też jest praktykowane - dziki wrzask "Ty impotencie!!!" na
        jakiekolwiek argumenty chłopa, który, tak na marginesie, wcale impotentem nie jest.
    • yoric Re: dlaczego nie lubi się feministek? 16.12.08, 13:49
      Feministki muszą sobie znaleźć nowe słowo, bo to się zużyło. Coś jak 'imbecyl' -
      kiedyś funkcjonowało jako określenie medyczne, a teraz... :)))

      Znam co najmniej trzy ekstremalnie inteligentne kobiety (dwie doktorki, jedna
      doktorantka, każda podwójny mgr), o bardzo sensownych poglądach. Miłe, rozmowa z
      nimi to przyjemność, a do tego zdecydowanie podobają się facetom. Określają się
      jako feministki (co prawda nie bez pewnych zastrzeżeń, ale jednak).

      Natomiast kończę teraz czytać polecaną w "Lekturach..." A Natural History of
      Rape. Cytowane tam poglądy z literatury feministycznej są tak bezdennie głupie,
      że od samego czytania organicznie bolą mnie zęby (np. to że gwałcą mężczyźni, a
      nie kobiety, to jest uwarunkowane kulturowo przez kult męskiej dominacji...).

      To są tak różne grupy kobiet, że traktowanie ich tą samą etykietką nie ma
      najmniejszego sensu.
      • aandzia43 Re: dlaczego nie lubi się feministek? 16.12.08, 16:48
        > To są tak różne grupy kobiet, że traktowanie ich tą samą etykietką nie ma
        > najmniejszego sensu.

        O właśnie! Dzięki, Yoric:-)


        > Feministki muszą sobie znaleźć nowe słowo, bo to się zużyło. Coś jak 'imbecyl'
        > -
        > kiedyś funkcjonowało jako określenie medyczne, a teraz... :)))

        Nie sądzą, by w ten sposób należało dążyc do rozwiązania sprawy dewaluacji
        określenia "feminizm";-) Czy ktoś zaproponował zmianę terminu "psychiatria" na
        inny, bo jakiś oszołom przez kilkadziesiąt lat praktykował i propagował
        lobotomię, jako środek zaradczy na wszystko, włącznie z lekką nerwicą?

        Polska to taki kraj (i nie jedyny), w którym panowie programowo dostawali
        sraczki po usłyszeniu słowa "feminizm" grubo przed zetknięciem się z samym
        feminizmem. W przyczyny miłosiernie nie wnikam. Teraz, po latach, sytuacja
        wygląda tak, ze większość Polaków płci obojga utożsamia feminizm tylko i
        wyłącznie z wyłapywanymi skrzętnie kwiatkami i smaczkami. Skoro tak im wygodnie...
        • yoric Re: dlaczego nie lubi się feministek? 18.12.08, 00:53
          No ja też nie sądzę, że jak w dowcipie "to tylko 95% prawników robi reszcie złą
          opinię" - to raczej 5% feministek pracuje na opinię reszty. Ale też nie jest
          tak, że ktoś te 5% "skrzętnie wyłapuje". To naturalna kolej rzeczy wynikająca z
          tego, że te 5% jest najgłośniejsze i najbardziej widowiskowe.
          Jeśli nie nowe słowo, to może rozróżnienie na equity feminism i gender feminism
          ma sens?
          • aandzia43 Re: dlaczego nie lubi się feministek? 28.12.08, 12:54
            Ale też nie jest
            > tak, że ktoś te 5% "skrzętnie wyłapuje". To naturalna kolej rzeczy wynikająca z
            > tego, że te 5% jest najgłośniejsze i najbardziej widowiskowe.

            Kazdy ma swoje sito percepcji, swoją optykę i wyłapuje to, co jest dla niego
            najwygodniejsze. Przez widowiskowośc i krzykliwośc łatwo się przebic i ominąc tę
            pułapkę. To nie jest trudne dla średnio myslącego człowieka. Przez beton
            natomiast nie przebije się żadna informacja, bo właściciel betonu sobie tego nie
            życzy. Wszystko jest kwestią decyzji.

            Jeśli nie nowe słowo, to może rozróżnienie na equity feminism i gender feminism
            > ma sens?

            Żadne subtelne rozróżnienia nie mają sensu. Słowo feminizm wywołuje sraczkę i
            jednoznaczne skojarzenia w naszym narodzie i tak już zostanie, dokąd nie zmieni
            się podskórna świadomośc pewnych rzeczy, nie będzie maił szans wyprodukowac się
            nowy beton i nei wymrze stary beton.
            • urquhart Re: dlaczego nie lubi się feministek? 28.12.08, 20:02
              aandzia43 napisała:
              >Słowo feminizm wywołuje sraczkę i
              > jednoznaczne skojarzenia w naszym narodzie i tak już zostanie, dokąd nie zmieni
              > się podskórna świadomośc pewnych rzeczy

              Jakich pewnych rzeczy? Ciekaw jestem? Bo jak na razie to jestem przekonany że feministki najbardziej zagrażają istnieniu uprzywilejowanej pozycji kobiety w naszym narodzie żądając równouprawnienia podczas gdy większość naszych kobiet przyzwyczajona jest do wygodnego uprzywilejowanego status quo rządów od kuchni bez odpowiedzialności w podstawowej komórce społecznej .
              • aandzia43 Re: dlaczego nie lubi się feministek? 29.12.08, 21:29
                Bo jak na razie to jestem przekonany że f
                > eministki najbardziej zagrażają istnieniu uprzywilejowanej pozycji
                kobiety w na
                > szym narodzie żądając równouprawnienia podczas gdy większość
                naszych kobiet prz
                > yzwyczajona jest do wygodnego uprzywilejowanego status quo rządów
                od kuchni bez
                > odpowiedzialności w podstawowej komórce społecznej .


                Większość? Bez odpowiedzialności w podstawowej komórce społecznej? A
                skąd to wziąłeś? To ja już tam lecę, na tę posadę rozpuszczonej
                księżniczki. Dobrze karmią i rozpieszczają. I muchom można łapki
                wyrywać? Żartuję oczywiście. Zapolska już sto lat temu
                napisała "Żabusię" - rzecz tragiczną, a złosliwą o psychopatycznym
                babonie sprytnie sterującym otoczeniem zza tarczy "przywilejów"
                zywcem wydartych z sentymantalnych mrzonek Korwina-Mikke. Kobieta
                kobiecie to uczyniła;-) Ale Zapolska była Kobietą. I feministką. I
                Żabuś nie cierpiała organicznie. Jako i my ich nie cierpimy. Amen.
                • urquhart Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 01:31
                  aandzia43 napisała:
                  > napisała "Żabusię" - rzecz tragiczną, a złosliwą o psychopatycznym
                  > babonie sprytnie sterującym otoczeniem zza tarczy "przywilejów"
                  > zywcem wydartych z sentymantalnych mrzonek Korwina-Mikke. Kobieta
                  > kobiecie to uczyniła;-)

                  Mężczyźni znacznie częściej w porównaniu do kobiet od dziecka uczą się rywalizacji zespołowej, rywalizacja kobiet zaczyna się od podstawowej komórki na linii synowa-teściowa i jestem przekonany że choć mniej spektakularna i teatralna niż męska jest znacznie bardziej jadowita i wyniszczająca. Dlatego choć patriarchalizm właściwie rozniesiony jest na strzępy to kobiety które naprawdę wiele osiągnęły, nie bardzo ciągną inne za sobą, a ruch feministyczny scala jednoznacznie jakaś frustracja seksualna i atak na seksizm mylnie utożsamiany z patriarchatem.

                  O ile spieranie sie z Korwinem środowisk feministycznych może i jest rubaszne i zabawne, o tyle mnie zastanawia i ostrzega jak zaciekle wrogo odnoszą sie one np do Z. Milskiej jako zdrajczyni i "sztandarowej mizoginki" za teksty w których śmie przedstawiać obiektywnie oczekiwania potrzeby obu stron, zawierać damsko męskie kompromisy w imię partnerstwa. Jej oczywiste częste zauważanie faktu w poradach że brak i reglamentacja seksu przez kobiety w zwiazku które "nie mają ochoty" choćby usprawiedliwione prowadzi do zdrady i rozluźnienia relacji przedstawiane jest jako jaskrawy seksizm i homofobia.
                  • aandzia43 Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 17:12
                    Kobieta
                    > > kobiecie to uczyniła;-) - to był tylko nic nie znaczący żart;-D
                    Pewien rodzaj kobiet po prostu działał na Zapolską, jak płachta na byka.
                    Obśmianie Żabusi, jako zjawiska, nie jest bynajmniej dowodem na brak u
                    Zapolskiej solidarności międzyniewieściej. Źle mnie zrozumiałeś;-) To raczej
                    wyraz niechęci do malutkich duchem manipulantek sprytnie wykorzystujących
                    zresztą pozycję "wiecznej małoletniej", w jakiej ówczesny patriarchat ustawiał
                    kobietę. I psujących tym samym opinię kobietom, tak jak kobiecość pojmowała
                    Zapolska (i większość z nas współcześnie). Solidaryzujesz się z np. damskimi
                    bokserami tylko dlatego, że są facetami? Myślę, że moje pytanie było retoryczne.

                    > Mężczyźni znacznie częściej w porównaniu do kobiet od dziecka uczą się rywaliza
                    > cji zespołowej, rywalizacja kobiet zaczyna się od podstawowej komórki na linii
                    > synowa-teściowa i jestem przekonany że choć mniej spektakularna i teatralna niż
                    > męska jest znacznie bardziej jadowita i wyniszczająca

                    Zgadza się. Wojny między kobietami bywają okrutnymi wojnami podjazdowymi. Im
                    bardziej tradycyjna społeczność, im bardziej kobieta ubezwłasnowolniona i nie
                    uczona rzeczywistej dojrzałosci, samostanowienia i odpowiedzialności, w im
                    ciaśniejszy gorset "łagodnego kobieciątka" się ją upycha, tym mniej ma
                    możliwości załatwiać sprawy konkretnie, jasno, twardo i (jak zwykło się mówić)
                    po męsku. Pozostają metody niegodne człowieka wolnego, a preferowane wśród
                    niewolników.
                    A jeśli chodzi o teściowe i synowe, to mamy się w tej kwestii coraz lepiej.
                    Najgorzej ten układ wygląda w społecznosciach mocno patriarchalnych. Tam jest to
                    nic innego, jak fala: nie mająca rzeczywistego wpływu na swoje życie, oderwana
                    komkpletnie od swojej rodziny, kobieta używa sobie na jedynej osobie, na której
                    użyc sobie w końcu może po latach zgnojenia. Poza tym jest też kwestia zazdrości
                    o syna: jedynego skarbu, jaki taka kobieta posiada. Syn w takich układach, to
                    "mężczyzna życia" swojej mamusi. Najpierw urodzenie go podniosło nieco jej
                    pieską pozycje w rodzinie męża, potem to właśnie z nim, nie z traktującym ją jak
                    szmatę i zakochanym w swoej mamusi męzem, nawiązała silną więź emocjonalną. Ma
                    się rozumieć więź obrzydliwie kazirodczą. I tak z pokolenia na pokolenie. Polacy
                    w dużej mierze już przerobili ten problem.

                    O ile spieranie sie z Korwinem środowisk feministycznych może i jest rubaszne i
                    > zabawne, o tyle mnie zastanawia i ostrzega jak zaciekle wrogo odnoszą sie one
                    > np do Z. Milskiej jako zdrajczyni i "sztandarowej mizoginki" za teksty w któryc
                    > h śmie przedstawiać obiektywnie oczekiwania potrzeby obu stron, zawierać damsko
                    > męskie kompromisy w imię partnerstwa.

                    Na tyle, na ile znam teksty Milkiej-Wrzosińskiej, to mogę powiedzieć, że lubię
                    babę. Dawałam już chyba temu wyraz na forum. A różne feministki mają na jej
                    temat różne zdania. Tak bywa.
      • lilith969 Re: dlaczego nie lubi się feministek? 17.12.08, 05:22
        Lubisz książki, w którym dokopuje się feministkom, oj lubisz. Skoro
        ciekawi Cię analiza ludzkich zachowań, to zastanów się dlaczego.
        Może coś ciekawego dowiesz się o sobie.

        Mógłbyś podać dokładny cytat z literatury feministycznej? W tej
        książce są cytaty, a nie tylko streszczenie przez autorów
        feministycznych poglądów, tak? To co podałeś nie jest wcale głupie,
        ale wolałabym, żebyś był bardziej precyzyjny, kiedy przytaczasz
        cudze poglądy. I dobrze byłoby gdybyś podał czyje one są.
        • yoric Re: dlaczego nie lubi się feministek? 18.12.08, 00:39
          > Może coś ciekawego dowiesz się o sobie.

          a dziękuję za troskę - fakt, że nadal pozostało we mnie trochę dystansu do
          kobiet, ale też odkąd kobiety zaczęły mnie lubić, mój stary mizoginizm miewa się
          coraz gorzej.

          A tak nawiasem mówiąc, czy to nie jest przypadkiem tekst ad personam? Pytam, bo
          tu co trzeci wpis ktoś Ci robi psychoanalizę i każe tłumaczyć: że nie jesteś
          gejem, że nie masz małego, że nie jesteś wielbłądem, itd. Można, tylko trochę to
          męczy.

          > ale wolałabym, żebyś był bardziej precyzyjny, kiedy przytaczasz
          > cudze poglądy. I dobrze byłoby gdybyś podał czyje one są.

          wystarczy nazwisko-data w nawiasie, czy pełna bibliografia w przypisie :P?
          A tak serio, wymaganie jak najbardziej sensowne, ale Forum to nie rozprawa
          habilitacyjna :).

          I tak w ogóle zgadza się, że autorzy ustawiają sobie feministycznego przeciwnika
          jak kukłę, raczej podsumowując, niż cytując poglądy. Niemniej cytaty też są, a
          pisząc wyżej miałem na myśli ten konkretny:

          "Male sex-role socialization [requires] that males separate their sexual
          responsiveness from their needs for love, respect, and affection. . . . Males
          are trained from childhood to separate sexual desire from caring, respecting,
          liking or loving. One of the consequences of this training is that many men
          regard women as sexual objects, rather than as full human beings. . . . [Male
          sex-role socialization] predisposes men to rape. Even if women were physically
          stronger than men, it is doubtful that there would be many instances of female
          rapes of males: Female sexual socialization encourages females to integrate sex,
          affection, and love, and to be
          sensitive to what their partners want. (Russell 1984, pp. 119-120)"

          Pozdro
    • prosty_facet Re: dlaczego nie lubi się feministek? 18.12.08, 08:18
      eeela napisała:

      > Bo rozsądne giną w szumie, jaki powodują kretynki.
      > "Według Jeffreys dzieje się tak, bo wiele kobiet "potrafi dziś powiedzieć nie
      > poniżającym praktykom seksualnym"
      (...)
      > W ogóle cały artykuł mnie załamał.


      Cóż - niektóre babki myślą że są feministkami a są kretynkami ....
      Ja osobiście bardzo lubię feministki bo to są kobiety które wiedzą czego chcą -
      bardzo inteligentne ;-)
      Ta co napisała ten artykuł do nich nie należy ;-)
    • marek_gazeta Odpowiedź 28.12.08, 14:08
      pl.youtube.com/watch?v=rrecm3RajVY&feature=related
      No właśnie, co się stało z Partią Kobiet?
      • aandzia43 Re: Odpowiedź 28.12.08, 23:57
        Dla mnie podstawowe pytanie do tego linku brzmi:
        Dlaczego nie lubimy durnowatych mężczyzn opowiadających rzewne
        bajeczki o mitycznych "dawnych, dobrych czasach" i pierdolety o
        niegdysiejszych przywilejach (długie suknie, hi,hi)?
        A kobitę poniosło, nie ma co;-)
      • eeela Re: Odpowiedź 29.12.08, 22:02
        Kobieta jest zdecydowanie zbyt napięta. Jak już ktoś się godzi gadać z kretynem,
        to musi sobie zdawać sprawę, że naraża się na kretynizmy, i podejść do tego z
        większym dystansem ;-)
        • marek_gazeta Re: Odpowiedź 29.12.08, 22:30
          Nie chciałem wywoływać jakiejś głębszej dyskusji, choć główna sprawa, o którą ta pani walczy jest dla mnie kompletną bzdurą. Ot, po prostu, obejrzawszy ową dyskusję stwierdziłem, że tak agresywnego, głupiego i zwyczajnie brzydkiego babsztyla to już dawno nie oglądałem.
          • lilith969 Re: Odpowiedź 29.12.08, 22:37
            Urodę wypowiadających się w telewizji mężczyzn też oceniasz?
            • marek_gazeta Re: Odpowiedź 29.12.08, 22:51
              Trochę dystansu - pani urodziwa nie jest, ale chodzi mi o wyjątkową kombinację braku wdzięku, agresji i złości.
          • eeela Re: Odpowiedź 29.12.08, 22:49
            Kiedy ona ma rację w swojej krytyce Korwinowych wypowiedzi, tylko ta forma
            bardzo razi, rzeczywiście.
            • kawitator Re: Odpowiedź 30.12.08, 08:06
              Miałem się już tu nie wypowiadać bowiem dowiedziałem się, że zdziwieniem, że nie padając na twarz w osłupieniu i wdzięczności przed typami lewicowych psychopatycznych cór rewolucji reprezentowanymi przez przedstawioną na filmie profesurą "obrażam kobiety"
              Natomiast zabawne jest obserwowanie jak niewątpliwe zachowania przemocowe spowodowane nawet nie zaczepkami Korwina ale wypowiedziami prof Majcherka są usprawiedliwione i bagatelizowane przez niby to mądre i wrażliwe dyskutantki
              Ciekawe czy gdyby Korwin obrażany przez napastliwą, chamską i krzykliwą profesurę dał jej w pysk to tez byłoby komentowane ze troszki go poniosło .
              cytat
              Kobiety znacznie częściej używają przemocy werbalnej
              wobec mężczyzn. Najczęściej kobiety stosują
              wobec męża wyzwiska, oskarżenia i wrzaski. Kobiety
              uciekają się do tego typu przemocy, ponieważ wiąże siê
              ona z mniejszym ryzykiem odwetu.
              cytowane zródło:
              Postêpy Psychiatrii i Neurologii 2005; 14 (3): 201–204
              Kobiece oblicza stosowania przemocy
              MARTA MAKARA-STUDZIÑSKA, ANNA GRZYWA, RENATA TUREK
              Z Katedry i Kliniki Psychiatrii Akademii Medycznej w Lublinie
              polecam wygooglać

              Może się coś dowiecie choć znając psychikę kobiet na pewno uznacie źródło za niewiarygodne bo przecież wszyscy wiedzą, ze to faceci stosują przemoc a kobiety są ofiarami ( to do Andzi)
              Wydawało mi się, że pokazywanie publiczne i dopuszczanie do głosu takich cór rewolucji dla których jedynym argumentem jest wrzask (być może w środowiskach gender profesur jest to podstawowy argument w dyskusjach która głośniej krzyczy ta ma racje)
              jest jakim zakamuflowanym perfidnym męskim spiskiem majaczącym na celu zdyskredytowania wszelkich dążeń kobiecych, ale widzę po reakcjach nawet na tym forum ze to bardziej powszechna przypadłość i one takie som.

              Nie zmienia to mojej opinii, że to co podaje się w Polsce za feministki są to marginalne lewicowe środowiska żyjące na koszt matek samotnie wychowujących dzieci, inwalidów , sierot którym państwowy aparat przemocy zabiera znaczna cześć pieniędzy i przekazuje je takim popłuczynom po marksie i engelsie , które w dupie maja problemy przed jakimi stoją naprawdę ludzie w Polsce.
              Dopóki pierwsza lepsza procesja parafialna gromadzi 10 razy więcej kobiet niż nagłaśniana w mediach przez kilka tygodnia "manifa" w stolicy, dopóty będę to twierdził
              Dla mnie EOT
              Żeganm panie ozięble dalszy moj pobyt tu uznaję za bezcelowy
              • aandzia43 Re: Odpowiedź 30.12.08, 09:04
                > Może się coś dowiecie choć znając psychikę kobiet na pewno uznacie
                źródło za n
                > iewiarygodne bo przecież wszyscy wiedzą, ze to faceci stosują
                przemoc a kobiety
                > są ofiarami ( to do Andzi)

                A gdzie wyczytałeś, że moim zdaniem TYLKO kobiety są ofiarami
                przemocy domowej? Kolejny, który z góry wie, co myślę. Następnym
                razem, zanim będziesz mi cos imputował, zapoznaj się z moimi
                wypowiedziami. Przynajmniej tymi z tego wątku. Nie ma ich aż tak
                dużo i są dość zwięzłe.
        • aandzia43 Re: Odpowiedź 30.12.08, 11:07
          eeela napisała:

          > Kobieta jest zdecydowanie zbyt napięta. Jak już ktoś się godzi
          gadać z kretynem
          > ,
          > to musi sobie zdawać sprawę, że naraża się na kretynizmy, i
          podejść do tego z
          > większym dystansem ;-)

          Zgadzam się.
    • poitevin Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 11:43
      Są zasadniczo dwie frakcje. Pierwsza, wrzeszcząca głośno, zawsze
      grająca "przeciw". Zwą się donośnie feministkami. Są świetne w
      formułowaniu tez ideologicznych prosto z kosmosu. Tych nie lubię i
      się z nimi nie identyfikuję.
      Druga, popierana przeze mnie, to kobiety, które rzadko używają słowa
      feminizm, ale ich działania są ukierunkowane na spokojne i
      konsekwentne budowanie, one działają "na rzecz". I się tym ani nie
      chwalą ani się tego nie wstydzą.
      • marek_gazeta Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 11:48
        Toś wybrnął, chłopie, polytycznie :)
        • poitevin Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 11:53
          marek_gazeta napisał:

          > Toś wybrnął, chłopie, polytycznie :)

          Kobito, chłopie, kobito;)))
    • kor-aaa Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 12:49
      Tytuł wątku jest idiotyczny.

      Życzę Ci, żebyś nigdy nie została potraktowana jak osoba drugiej (trzeciej?)
      kategorii tylko z powodu bycia kobietą. Feminizm nie wziął się znikąd.

      A w tekście brak jakiś szokujących sformułowań, które w literaturze na ten temat
      wcześniej by nie padły.

      A aby odnieść się do książki należałoby ją najpierw przeczytać: w artykule pisze
      autor tekstu, nie ta pani, dodaj do tego tłumaczenie...
      • eeela Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 14:53
        Czytałam kilka artykułów tej pani - to mi wystarczy, by wiedzieć, że jesli
        podlinkowany wyżej artykuł w czymkolwiek zafałszowuje obraz książki, to raczej
        go łagodząc, niż ujaskrawiając.

        Tekst roi się od szokujących sformułowań, a to, że one już gdzieś kiedyś padły,
        nijak ich nie usprawiedliwia i nie uracjonalnia.
        • kor-aaa Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 15:24
          to co ona pisze trzeba widzieć w kontekście dyskursu feministycznego. czyli
          trochę inaczej niż to samo znaczyłoby w języku potocznym.

          jeśli feminiści/stki piszą o "kolonizacji ciała kobiety" to również nie jest to,
          jak Ty oceniasz te sformułowania, nieracjonalna bzdura: bo przecież nikt
          kobiecie flagi w tyłek nie wsadza.

          w feminizmie sformułowanie to interpretuje się, no właśnie, trochę inaczej. i
          dywagacje tej pani przytoczone w artykule mają podobny charakter.

          inna sprawa, że wyborcza nie jest miejscem, które, moim zdaniem, by się na
          publikację takich tekstów nadawało.
          • eeela Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 16:46
            A jak interpretowac sformułowania, że szminka jest wynikiem opresji mężczyzn
            wywieranej na kobietach? jak interpretować słowa, że prawdziwa feministka nie
            powinna sypiac z mężczyznami? Jak interpretować zdanie, że lodzik jest
            poniżającą kobietę praktyką seksualną? Jak interpretować opinię, że małżeństwo
            jest transakcją seks za utrzymanie? Mamy to wszystko rozumieć przenośnie, jak
            Biblię? Stworzenie świata w siedem dni jest przenośnią dla milionów lat, a
            zdanie o transakcji seks za utrzymanie jest przenośnią mającą oznaczać, że
            miłość między ludźmi prowadzi do wyrzeczeń?
            • kor-aaa Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 18:59
              > Mamy to wszystko rozumieć przenośnie, jak
              > Biblię? Stworzenie świata w siedem dni jest przenośnią dla milionów lat, a
              > zdanie o transakcji seks za utrzymanie jest przenośnią mającą oznaczać, że
              > miłość między ludźmi prowadzi do wyrzeczeń?


              dlaczego "jak biblię"? ;O

              jak język, który można rozumieć, jeśli jest się do tego przygotowanym.

              każda dziedzina tak chyba ma. bez przygotowania to jak czytać filozofię, skomplikowaną filozofię, rozumiejąc słowa w znaczeniach takich, jakie mają one w jęz. potocznym. bezsens wyjdzie. albo literaturę sprzed kilku wieków, bez refleksji nad zmianami znaczeniowymi ("kut asy u pasa", dobrze pamiętam?)

              moja odpowiedź na Twoje pytania nie ma sensu, bo to nie miejsce na dyskusje socjologiczne, pokrewne i przytaczanie teoretyków. nie mam też na wysmarowywanie stronicowej odpowiedzi, neistety czasu.

              pozdr.
              • eeela Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 20:13
                Jaka więc specjalistyczna wiedza jest mi potrzebna, żeby pełniej zrozumieć wyżej
                cytowane teksty o szmince jako narzędziu ucisku etc.?
                • krzysztof-lis Re: dlaczego nie lubi się feministek? 31.12.08, 09:38
                  > Jaka więc specjalistyczna wiedza jest mi potrzebna, żeby pełniej
                  > zrozumieć wyżej cytowane teksty o szmince jako narzędziu ucisku
                  > etc.?

                  Ja dodam jeszcze pytanie:
                  dlaczego myśli feministycznych nie można sformułować językiem zrozumiałym dla
                  każdego człowieka?

                  A może można?
              • yoric Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 20:33
                Przyłączam się do zdania, że bzdura jest bzdurą (jest bzdurą) i nie zmienią
                tego: dyskusja socjologiczna, teoretycy, ani skomplikowana egzegeza na cała
                stronę (ani nawet dwie).
              • kawitator Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 20:59
                jak język, który można rozumieć, jeśli jest się do tego przygotowanym.

                Kolejna nawiedzona
                Zresztą typowa bo będąc poza amokiem kolejnego parteitagu lub seansu nienawiści zaczyna tłumaczyć, że to co mówiły i pisały to nie znaczy to co mówiły i pisały bo to znaczy zupełnie coś innego w zależności od sytuacji odczytania może znaczyć wszystko ( kłania się materializm dialektyczny ideowych ojców) . W ogóle to nie jesteście przygotowani bo nasza doktora razem z profesorą są strasznie mądre i w sposób niezwykle wysublimowany udowodniły wyższość latania na miotle od innych samczych sposobów przemieszczania się. Im oczywiście chodziło o coś zupełnie innego Są tak mądre ze nikt nawet one same nie rozumie co mówią i czego tak naprawdę to dotyczy.

                Jeżeli inżynier zbuduje most skonstruuje samolot nawet w bardzo mądry podparty wielce naukowym aparatem i słownictwem sposób przyjmując na początku błędne, idiotyczne założenia dotyczące praw fizyki to niezależnie od skomplikowania i naukowości projektu musi to pierdolnąć czyli całość i tak bedzie do dupy.
                To jest właśnie przypadłość większości gender nauk z wojującym lewicowym feminizmem na czele Wypociny skażone są podstawowymi błędami w założeniach na początku więc nawet gdyby na tej podstawie budowano poprawnie formalnie logiczne wnioskowania to i tak wszytko nadaje się tylko na śmietnik, do kabaretu lub powieści Tolkenowskiej bo stworzone tam światy przełkną każda bzdurę

                Na dodatek nawet te rozumowania nie mają żadnej nawet formalnej poprawności bowiem jak cała gender nauka nastawiona jest nie na poznanie prawdy zbudowanie modeli rzeczywistości tylko na jedno - na uzasadnienie z góry przyjętej tezy
                • kor-aaa Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 22:59
                  > Kolejna nawiedzona
                  > Zresztą typowa bo będąc poza amokiem

                  i skąd w tobie ta złość i nienawiść do kobiet? :) skrzywdziły cię? :)
                  • kawitator Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 23:33
                    Mnie ?
                    Dziewczyny kocham szczególnie jedną ;-) oraz druga młodszą

                    Współpracuje z wieloma. Znam jeszcze wiecej Niektóre są naprawdę rewelacyjne jako kumple czy współpracownicy. Zresztą podział według płci nie jest dla mnie podstawowym.
                    Dzielę ludzi na mądrych i głupich, palantów i fajnych kumpli, takich z którymi mogę pójść w morze i takich z którymi nie wytrzymam dłużej jak 15 minut, oraz w jeszcze kilka innych sposobów i nie zawsze są to podziały zero-jedynkowe a już na pewno nie mają nic wspólnego z podziałem na płcie.
                    Natomiast kobieca odmiana leninizmu polptyzmu i stalinizmu absolutltnie nie nie odpowiada. Ludzie z tych środowisk
                    dzielą się z dwie grupy - bandytów i użytecznych idiotów. Gdzie umieszczam kobitki podajace sie za feministki nietrudno zgadnąć.
                    Natomiast sprawa równych szans, możliwość zapewnienia każdemu równych możliwości rozwoju oraz poszanowania nie jest taka jednoznaczna i prosta sprawa jak próbuja przedstawic nazifeministki.
                    (jak wolisz socjalfeniministki choc to i tak synonimy) To się posuwa mrówcza praca setek tysiecy zarówno kobitek jak i facetów ale aby to zrozumiec trzeba się wyzwolic ze stereotypów czego Ci życze
    • inez37 Re: dlaczego nie lubi się feministek? 30.12.08, 20:08
      ale gorące głowy...

      artykuł faktycznie pokazuje wiele prawd o kobietach które świadczą
      taką "pracę", jednak wielkie gro tych kobiet jest świadoma tego co
      robi i często jest tak że nikt im "pistoletu" nie przykłada do
      głowy, nie mówię o takich które faktycznie zostały oszukane (patrz
      wyjazdy za granicę do pracy), porwane, sprzedane itp.
      Czy faktycznie kobiety się sprzedają za pajdę chleba swoim ślubnym?
      Te które mają to wyssane z mlekiem matki że tak trzeba to tak robią
      ale tylko dlatego że nikt jej nie powiedział że wcale tak nie musi
      być
      często jest tak że to kobiety trobią źle drugiej kobiecie- matka
      córce i tak z pokolenia na pokolenie, no chociażby to że mąż ma
      zawsze rację, że należy koło niego skakć bo się pan i władca
      napracował i teraz jest zmęczony(ktoś o tym pisał),że ma prawo ja
      uderzyć bo "zupa była za słona" i można by tak przytaczać w
      nieskończoność, lub przykład już nie znaszego podwórka-obrzezanie,
      to kobiet dokonuja takiego zabiegu lub licznie uczestnicza w takim
      ceremoniale-dlaczego się nie zbuntuja? bo brak im edukacji nie tylko
      tej seksualnej ale tej zdrowotnej-przecież to prowadzi do wielu
      powikłań nie tylko urologicznych ale tak że ginokologicznych.

      a że kobieta stosuje niewerbalne ataki na facetów to chyba można
      uzasadnić tylko tym że jest słabsza fizycznie,myśle że gdyby mogła
      dać czasem facetowi po ryju to załatwiło by sprawę (ale na krótko-
      przyjkład mojej byłej sąsiadki-biła męża aż jej oddał- i kto tu jest
      ofiarą??)

      Pewnie że seks za pieniądze może być bee, ale myślę że każdy kij ma
      dwa końce- należy się zastanowić ile kobiet to robi bo MUSI a ile
      kobiet to robi bo im to sprawia przyjemność?



    • brucelee00 Re: dlaczego nie lubi się feministek? 05.01.09, 22:14
      Witam,
      Są zarozumiałe i krzykliwe.
      Mają seksistowskie podejście do świata.
      Są egocentyrczne i chcą być w centrum uwagi.
      Wspierają się postawą mesjanistyczną przy jednoczesnej chęci dominacji i podporządkowania sobie świata.
      Nie potrafią się pogodzić z tym że mężczyźni wnieśli dużo więcej dobrego niż złego w świecie...
      Dla mnie osobiści są aseksualne i nie atakcyjne jako grupa odniesienia.
      Tak naprawdę to mi ich żal... nie wystarcza im że manipulują mężczyznami (jako szare eminencje) tylko chcą się awanturować.....
      PPRZEEEROSTTT AMBICJIII I FORMY NAD TREŚCIĄ
      • zyg_zyg_zyg Re: dlaczego nie lubi się feministek? 06.01.09, 10:58
        Ale feministki to nie tylko Kazia Szczuka, Kinga Dunin czy kobiety
        im podobne...
        • yoric Re: dlaczego nie lubi się feministek? 06.01.09, 15:12
          > Ale feministki to nie tylko Kazia Szczuka, Kinga Dunin czy kobiety
          > im podobne...

          no właśnie o tym mówię! Słowo się zużyło poprzez natychmiastowe konotacje z
          osobami typu Jeffreys czy Kazimiera Szczeka.
    • antekcwaniak Re: dlaczego nie lubi się feministek? 06.01.09, 14:13
      A ja lubię feministki. I to bardzo !!!
      • wers-alik Re: dlaczego nie lubi się feministek? 06.01.09, 15:35
        Wybaczcie Drogie Panie i Szanowni Panowie! Jestem prostakiem ze wsi
        i trudno mi podjąc dysputę filozoficzną. Jednak myślę sobie, że to
        się zrobił tygiel, moździerz, do którego wrzucacie kawałki mierzwy i
        tłuczecie do oczekiwanego skutku. Jeśli ktoś napisze "niedo...any", to cacy. Jeśli zdecyduje się na formę "niedojebany", to be. Chore.

        Jeśli kobieta "stoi przy garach", czyli jako drugą swoją pracę wykonuje gotowanie potraw, to be. Jeśli jednak mężczyzna godzinami majsterkuje w garażu wykonując meble, czy inne gadżety, malująć je itp., mając na celu stworzenie większego komfortu życia także dla partnerki, żony, to co to jest? Mizoginizm?

        Myślę sobie (prymitywnie), że zarówno pracę zawodową jak i zajęcia domowe trzeba lubić. Trzeba UMIEĆ je wykonywać. Wtedy przyniosą zamiast udręki, poczucia poniżania, radość życia. Dotyczy to także
        zajęć z dziedziny seksu. Wtedy skończy się feminizm i mizoginizm...
        • twardycukierek Re: dlaczego nie lubi się feministek? 06.01.09, 16:01
          Ja tez tak prymitywnie mysle, jak Ty :)
          Gotuje, bo lubie. Amen.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka