widela83
19.12.08, 12:51
Jesteśmy parą 8 lat, małżeństwem 6, pięcioletnia córka a obecnie ja 8 miesiąc w ciązy, Nie mamy problemów w sypialni (chociaż ostatnio ja jestem troche oziębła brzuszek mi przeszkadza...)Jesteśmy dla siebei pierszymi i jedynymi kochankami (on może jakis niedowartościowny z tego powodu jest)Ja domator, dbam o dom ale także realizuje się zawodowo. Mąz tym macho, niezbyt emocjonalny, mało wylewny za to wyjątkowo towarzyski ja odwrotnie.
Mąż wyjechał sam na wyjazd na narty do Włoch, nie przeszkadza mi to ale jako zaborcza osoba stawiam warunki (nie mówie ich głośno ale zakładam że wie o co chodzi bo milion razy już o tym rozmawialiśmy):
- żadnego spoufalania sie z laskami (wymaian numerem telefonu, zbyt długie rozmowy, tańczenie itd)
Wyjazd zbliża się do końca i zadaje M pytanie Czy zachowywał sie tak
że ja nie bede się czepiała? Mimo że pyatałam od wczoraj sto razy nie dostałam odpowiedzi tylko sie wkurza: ze jest zaskoczony, podnoszę mu cisnienie, znowu zaczynam, nie wie o co chodzi, jakie laski?
W każdym razie nie było jeszcze wyjazdu po któym nie wkurzyały by mnie telefony od dziewczyn, z którymi złapał świetny kontak, wiadomośći od taki dziewczyn z naszej klasy, zaproszenia na wspólne spotkania po takim wyjeżdzie poprostu zawsze coś. Mój M ostatnio nawet przeprasza za takie zachowanie.
W każdym razie nie mogę dojśc do ładu z emocjami. Jeżeli w sytuacji gdy M zostawił w domu : b. atrakcyjną żonę, nienarodzonego syna i zdolną mała księżniczke i nie umie tego poszanować to KIEDY będzie szanować? Jak się żona postarzeje, jak nie będzie seksu? Więć dochodzi do sytuacji że odpowiedz na TO pytanie jest odpowiedzią na pytanie dalszego sensu trwania tego związku. Bo jeżeli M jest nadal gówniarzem (takim jak 5 lat temu) to ja już mam dość zaciskania zębów rozumienia wybaczania starania się. Czepiam się? :>