loppe 26.02.09, 19:18 Pogłębić zrozumienie zjawiska Miłości, co powiecie o Miłości? (staram się tu zagaić możliwie otwracie, bez konkretnych np. pytań prawda) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
loppe Re: Miłość 26.02.09, 19:23 ja słyszałem, że wszystko wybaczy, ale nie chciałem tego do zagajenia włączać, żeby nie zawężyć Odpowiedz Link
loppe Re: Miłość 26.02.09, 19:38 a zatem trzeba tylko chcieć, by kochać? (tu nadmienię, że kochać jest nawet jeszcze fajniej niż być kochanym, paradoks Miłości prawda, bo przecież normalnie lepiej znaleźć 100zł niż stracić) Odpowiedz Link
galaxyradio Re: Miłość 26.02.09, 19:36 Czy milosc wszystko wybaczy?Tak ale wylacznie milosc macierzynska,bezwarunkowa,do dziecka.Inna milos wszystko wybacza tylko w piosence Ordonowny,nie w prawdziwym zyciu. Wiem jeszcze z wlasnego doswiadczenia,ze przegladanie sie w oczach osoby,ktora nas kocha i ktora my kochamy,jest uczuciem nie z tej ziemi.Wiecej nic nie wiem bo zamiast madrzec z wiekiem,mam wrazenie ze glupieje. Odpowiedz Link
loppe Re: Miłość 26.02.09, 19:40 A zatem masz w sercu swem doświadczenie Miłości i to nawet wzajemnej! (bo lękałem się po Twoim 1. poście - to "podobno" - że nie, że życie Twe było drogą przez pustynię...) Odpowiedz Link
galaxyradio Re: Miłość 26.02.09, 19:44 Nie,no co ty,bylo calkiem duzo sympatycznych oaz po drodze przez pustynie.W niektorych spedzilam calkiem sporo czasu. Odpowiedz Link
loppe Re: Miłość 26.02.09, 19:51 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=91943925&a=91944086 :) Odpowiedz Link
loppe Re: Miłość 26.02.09, 19:48 W małżeństwie nie bądź mężem, ani żoną, bądź miłością łączącą tych dwoje... taką sugestię znalazłem tej zimy w lekturze swej Odpowiedz Link
juzia214 Re: Miłość 26.02.09, 21:43 a mozna wiedziec jakaz to lektura sugeruje tak zakodowane zachowania? Odpowiedz Link
loppe Re: Miłość 03.03.09, 21:15 Mądrość Wschodu, ja w ogóle o tych sprawach czytam głównie w literaturze Wschodu, wydaje mi się że akurat pod tym względem Zachód został daleko w tyle Odpowiedz Link
kachna79 Re: Miłość 27.02.09, 09:33 "Gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę, gdzie ty przenocujesz, tam ja przenocuję, twój lud będzie moim ludem, a twój Bóg będzie moim Bogiem. Gdzie ty umrzesz, tam ja umrę i tam mnie pogrzebią..." Mam nadzieję, że to tekst o moim małżeństwie. P.S. Wiem, że to patetyczne, ale jak się zastanowić to jednak proste. Odpowiedz Link
black-antoinette Re: Miłość 27.02.09, 21:00 Nie mam pewności jej wieczności, choć żyję taka nadzieją. Tu i teraz jest siłą, która chroni nas przed światem. To ona jest ciepłem w którym się rozwijam. Czyni mnie bezbronną, bo darzę zaufaniem, ale jestem nim tez obdarzona. Skąd wiem, że to miłość, a nie zauroczenie? Kocham, choć nie zawsze jest łatwo i czuję, że jestem kochana - mimo wszystko. Teraz wydaje mi się, że jeśli ona by się skończyła to moje życie też... To bardzo silne emocje, trudne do wyrażenia słowami... Odpowiedz Link
caline-czka78 Re: Miłość 27.02.09, 21:12 a ja mysle ze nie da sie sprecyzowac milosci-bo jest ich wiele i kazda inna i zalezna-milosc matki do dzieci,milosc dzieci do matki,milosc do malzonka/zonki,milosc do boga,i niektorzy mowia ze oddanie sie w jakims celu np. pomoc innym to znaczy "kochac ludzi" itd.kazdy interpretuje milosc po swojemu.dla kazdego milosc moze oznaczac cos innego.jednego moge byc pewna-kazdy chce byc kochanym,myle sie? Odpowiedz Link
kachna79 Re: Miłość 02.03.09, 07:33 > a ja mysle ze nie da sie sprecyzowac milosci-bo jest ich wiele i kazda inna Dla mnie taką ogólną definicją jest stwierdzenie, że miłość to "bezinteresowny dar z siebie" - mąż, dziecko, przyjaciółka każdy potrzebuje od nas innego daru... Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Miłość 03.03.09, 21:22 Miłość to chemicznie wywołany stan szaleństwa :) Coś w tym jest... Odpowiedz Link
bi_chetny Re: Miłość 10.03.09, 16:18 miłość jest ciężką chorobą psychiczną, z której na szczęście się wychodzi. I, moim zdaniem, lepiej być kochanym niż kochać. Mniej boli. Odpowiedz Link
loppe Re: Miłość 17.03.09, 12:31 Oddajmy więc głos wybitnemu teoretykowi miłości - 7 form miłości wg Sternberga lubienie: intymność, ale bez zobowiązań czy namiętności. zadurzenie: namiętność bez zobowiązań czy intymności. pusta miłość: zobowiązanie bez namiętności czy intymności. romantyczna miłość: intymność i namiętność, ale bez zobowiązań. niedorzeczna miłość: zobowiązanie i namiętność, ale bez intymności. partnerska miłość: zobowiązanie i intymność, ale bez namiętności. miłość doskonała: zobowiązanie, intymność i namiętność. Poszczególne fazy związku wg Sternberga: 1. Faza zakochania Zaczynają rozwijać się trzy składniki, przy czym najsilniej przybiera na sile namiętność. Pojawią się symptomy charakterystyczne dla miłości. 2. Faza romantycznych początków Charakteryzuje się wzrostem intymności. Jest zazwyczaj krótkotrwała. Rozbudzeni namiętnością partnerzy zaczynają częściej się spotykać, rozmawiać o sobie, lepiej się poznawać, efektem tego jest wzrost intymności. Pojawia się także decyzja co do utrzymania związku i przechodzi on w fazę trzecią. 3. Faza związku kompletnego Charakteryzuje się występowaniem wszystkich trzech składników. Wiąże się to zazwyczaj z podjęciem decyzji o ślubie, zamieszkaniu razem, a więc decyzji co do trwania danego związku. Jest to faza najbardziej zadowalająca dla partnerów, a także najbardziej nasycona emocjami. Osiągają oni najwyższy stopień intymności. Podobnie teraz ich zobowiązanie jest bardzo mocne. Koniec tej fazy jest jednoznaczny z nieuchronnym końcem namiętności. Nagłe osłabnięcie namiętności wyznacza wejście w fazę czwartą. 4. Faza związku przyjacielskiego Jest pozbawiona składnika namiętności, który jeśli był utożsamiany z samą miłością, może oznaczać, że w danym związku miłość wypaliła się. Dla wielu ludzi wejście w fazę związku przyjacielskiego oznacza najbardziej satysfakcjonujący okres dla ich związku. Uwzględniając fakt, że w fazie tej dominuje zaangażowanie, które jest zależne od naszej woli, jak i intymność, która tylko po części także jest od niej zależna, możemy stwierdzić, że przedłużenie tej fazy jest zależne od woli obojga partnerów. Problemem może być dla nich podtrzymanie intymności na wysokim poziomie, a więc wzajemne zaufanie, lubienie się, chęć pomagania i otrzymywania pomocy. Jeśli nie uda się podtrzymać intymności, związek przechodzi w ostatnią z faz. 5. Faza związku pustego Charakteryzuje się jedynie zaangażowaniem, które jest jedynym składnikiem podtrzymującym go. Diada taka jest jedynie pozostałością po miłości, gdyż opierając się na samym zaangażowaniu należy się liczyć z możliwością, że któryś z partnerów zapragnie zmiany i zrezygnuje z dalszego trwania takiego związku. Jest to faza, która nie musi pojawić się w związku, o ile partnerom uda się podtrzymać intymność. Jednak w momencie spadku intymności, zaangażowanie może również podtrzymywać dany związek z równie dobrym rezultatem. Jeżeli dochodzi do tej fazy najczęściej związek przechodzi w fazę szóstą. 6. Rozpad związku Odpowiedz Link
ollele Re: Miłość 10.03.09, 22:52 miłość to poszanowanie drugiej osoby. a udany seks dopełnienie ;) Odpowiedz Link
zakletawmarmur Prawdziwa miłość 11.03.09, 10:01 Jest sobie wariat, żyje w swoim prywatnym świacie, w którym jest szczęśliwy. Ludzie nie potrafią go zrozumieć, jego pomysł na życie wydaje mi się absurdalny. Więc wariat błąka się samotnie po świecie. Niektórzy ludzie przystają na chwilę. Chcą mu pomóc wyjść na ludzi. Wariat próbuje żyć normalnie, jednak na dłuższą metę nie potrafi czerpać z takiego życia radości. W pewnym momencie zaczyna rozumieć, że jest samotny, zawsze... Zamieszkuje, więc w pustelni. I wtedy, gdy już jest pogodzony ze swoim losem, spotyka wariatkę. Okazuje się, że jego świat jest jej światem. Może dzielić się z nią tym wszystkim, co sprawia mu radość, bo jej to też się podoba. Są szczęśliwi na swój prywatny sposób, nieograniczony przez żadne normy świata. Wariat dalej jest wariatem, ludzie dalej się z niego wyśmiewają, ale nie jest już samotny. To właśnie jest prawdziwa miłość. Odpowiedz Link
bi_chetny Re: Prawdziwa miłość 11.03.09, 12:09 zakleta: ładnie to napisałaś. szkoda, że tak rzadko to się zdarza. Odpowiedz Link
loppe Re: Prawdziwa miłość 11.03.09, 12:46 Tekst tego songu wydaje się a propos' Twojego spojrzenia na sprawę - Whenever I'm alone with you You make me feel like I am home again Whenever I'm alone with you You make me feel like I am whole again Whenever I'm alone with you You make me feel like I am free again Whenever I'm alone with you You make me feel like I am clean again However far away I will always love you However long I stay I will always love you Whatever words I say I will always love you I will always love you Odpowiedz Link
bi_chetny Re: Prawdziwa miłość 11.03.09, 14:13 loppe: jedna z moich ulubionych o miłości. Odpowiedz Link
stary.kawaler Re: Miłość 11.03.09, 10:34 Zjawisko rzadko spotykane, nie do zastąpienia przez żaden substytut. Postać trwała trudna do utrzymania, bo istota zjawiska jest dynamiczna, zmienna w czasie i silnie podlegająca wpływom zewnętrznym, a także fizjologii...:) Charakteryzuje się równoczesnym w czasie, przestrzeni, w sferze emocji dawaniem i otrzymywaniem - poczucia bezpieczeństwa, przyjaźni, fascynacji erotycznej, wiary w druga osobę, bezwarunkowego wsparcia i akceptacji. Przedmiot natchnienia do twórczości niezliczonych tabunów artystów tworzywa wszelkiego :D Dla wielu ludzi jest celem życia, wartością nadrzędną. Upośledzenie ich życia w tym zakresie nieproporcjonalnie zaburza funkcjonowanie w innych sferach. :-) Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Miłość 11.03.09, 12:53 Podobno "nie ma wolności bez prawdziwej miłości" a może jednak "nie ma miłości bez prawdziwej wolności"? Odpowiedz Link
stary.kawaler Re: Miłość 11.03.09, 13:02 Bajki...nie ma wolności bez "Solidarności" - to się zgodzę :DDD Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Miłość 11.03.09, 15:22 > Bajki... Tylko pytanie czy bardziej o Roszpunce, czy Małym Księciu? :-) I kto tu jest bajkopisarzem? Czy to ja tworzę bajkę o samej sobie ograniczona jedynie zasobem słów? Zawsze mam przecież jakiś wybór... Zgoda na zniewolenie też jest formą wolności. Zawsze mogę przecież zaprotestować. Pozbyć się kajdan i jak pionier wyruszyć karczować lasy... Tylko po to, aby za kilkaset lat, banda ekologów znów zasadziła tam drzewka... A może to wszystko jest już jakoś zaplanowane. Taki stały porządek świata, w którym nie da się nic zmienić na stałe... Jedynie jesteśmy w stanie zainicjować następny etap, który prowadzi do kolejnego i jeszcze następnego, aż wracamy do punktu wyjścia. Taka "społeczna teoria Gai" (u Jamesa Lovelocka dotyczyła ziemi). Wszystko w jakiś sposób się samo reguluje, jesteśmy tylko częścią większej całości. Ale to właśnie my jesteśmy tą częścią większej całości, która, w wyniku różnych nachodzących na siebie mniejszych zdarzeń, została zaprogramowana, żeby dokonywać tego małego, niewidocznego gołym okiem kroczku w jedną stronę... Wtedy okazałoby się, że jednak jesteśmy niewolnikami i wszystkie nasze decyzje już w jakiś sposób są nieuniknione. Jeśli jesteśmy tylko niewolnikami to znaczy że nie ma miłości... Tylko czy w ogóle nie ma czy tylko w systemie zerojedynkowym? 1. Nie ma wolności bez prawdziwej miłości. Im bardziej wartość miłości zmierza do 1 (prawdziwej miłości) tym mamy więcej wolności? 2. Nie ma miłości bez prawdziwej wolności. Im bardziej jesteśmy wolni tym większa nas czeka miłość? Chyba wychodzi na to samo... wolność=miłość Jeśli nasza miłość jest słaba to oznacza, że jesteśmy bardziej zniewoleni? Czy gdy miłość zaczyna słabnąć stajemy się również większymi niewolnikami? A co gdy przestajemy kochać? Czy wtedy wpadamy w "zero" czyli totalnego zniewolenia? :-) Odpowiedz Link
stary.kawaler Re: Miłość 11.03.09, 15:32 > > Bajki... > > Tylko pytanie czy bardziej o Roszpunce, czy Małym Księciu? > :-) - :D żartowałem :)) > I kto tu jest bajkopisarzem? Czy to ja tworzę bajkę o samej sobie > ograniczona jedynie zasobem słów? - nigdy nie ma pewności, czy się sami nie oszukujemy > Zawsze mam przecież jakiś wybór... Zgoda na zniewolenie też jest > formą wolności. Zawsze mogę przecież zaprotestować. Pozbyć się > kajdan i jak pionier wyruszyć karczować lasy... Tylko po to, aby za > kilkaset lat, banda ekologów znów zasadziła tam drzewka... > > A może to wszystko jest już jakoś zaplanowane. Taki stały porządek > świata, w którym nie da się nic zmienić na stałe... Jedynie jesteśmy > w stanie zainicjować następny etap, który prowadzi do kolejnego i > jeszcze następnego, aż wracamy do punktu wyjścia. Taka "społeczna > teoria Gai" (u Jamesa Lovelocka dotyczyła ziemi). Wszystko w jakiś > sposób się samo reguluje, jesteśmy tylko częścią większej całości. > Ale to właśnie my jesteśmy tą częścią większej całości, która, w > wyniku różnych nachodzących na siebie mniejszych zdarzeń, została > zaprogramowana, żeby dokonywać tego małego, niewidocznego gołym > okiem kroczku w jedną stronę... Wtedy okazałoby się, że jednak > jesteśmy niewolnikami i wszystkie nasze decyzje już w jakiś sposób > są nieuniknione. - bez wątpienia wszystkie nasze bolączki i radości były juz kiedyś czyimś udziałem, nie warto zatem nadawać im miana wyjątkowych. Sa nudne, aż do ... znudzenia :) > Jeśli jesteśmy tylko niewolnikami to znaczy że nie ma miłości... > Tylko czy w ogóle nie ma czy tylko w systemie zerojedynkowym? > 1. Nie ma wolności bez prawdziwej miłości. > Im bardziej wartość miłości zmierza do 1 (prawdziwej miłości) tym > mamy więcej wolności? > 2. Nie ma miłości bez prawdziwej wolności. > Im bardziej jesteśmy wolni tym większa nas czeka miłość? > Chyba wychodzi na to samo... wolność=miłość > > Jeśli nasza miłość jest słaba to oznacza, że jesteśmy bardziej > zniewoleni? > Czy gdy miłość zaczyna słabnąć stajemy się również większymi > niewolnikami? > A co gdy przestajemy kochać? Czy wtedy wpadamy w "zero" czyli > totalnego zniewolenia? > :-) - dobre pytania, nawiązują w pewien sposób, to przynależnego ludzkiej naturze konfliktu pomiędzy wolnością a pewnością, pomiędzy poczuciem bezpieczeństwa i poczuciem zniewolenia. Większość postów na tym forum dotyczy przytłoczenia poczuciem zniewolenia (np. sytuacją, która ciąży jak kajdany, podczas, gdy nasz dusza domaga się wolności). Konflikt jest istotą naszego bytowania, po przedłużeniu gatunku jedynie narasta, bo już funkcja biologiczna dopełniła się i pozostaje czekanie na Godota. Dlatego, mój pogląd ogólny jest taki, że owo czekanie należy sobie organizować w sposób godny, uczciwy, ciekawy, przyjemny. I pamiętać, że nasz partner/ka również tak to odczuwa, może nie wypowiada. W pewnym sensie nie ma celu ranienie partnera/ki kwestionowaniem jego wyboru lub braku wyboru w sferze seksu. Lepiej próbować się dogadać, nawet za wysoką cenę. jest to też kwestia asertywności - na ile jesteśmy w stanie uciec od walki o narzucenie swojego zdania partnerce/owi na rzecz wspólnego, kompromisowego rozwiązania. Reasumując....Ludzie, kochajcie się, bo wasze dni i tak odliczone :))) Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Miłość 11.03.09, 18:44 > Większość postów na tym forum dotyczy przytłoczenia poczuciem > zniewolenia (np. sytuacją, która ciąży jak kajdany, podczas, gdy nasz > dusza domaga się wolności). > Konflikt jest istotą naszego bytowania, po przedłużeniu gatunku > jedynie narasta, bo już funkcja biologiczna dopełniła się i pozostaje > czekanie na Godota. > Dlatego, mój pogląd ogólny jest taki, że owo czekanie należy sobie > organizować w sposób godny, uczciwy, ciekawy, przyjemny. I pamiętać, > że nasz partner/ka również tak to odczuwa, może nie wypowiada. > W pewnym sensie nie ma celu ranienie partnera/ki kwestionowaniem jego > wyboru lub braku wyboru w sferze seksu. Lepiej próbować się dogadać, > nawet za wysoką cenę. > jest to też kwestia asertywności - na ile jesteśmy w stanie uciec od > walki o narzucenie swojego zdania partnerce/owi na rzecz wspólnego, > kompromisowego rozwiązania. Zwróć uwagę, że nie pisze nigdzie o mojej definicji prawdziwej wolności... Sama nie potrafię pojąć jej myślami. Prawdziwa wolność jest nieskończona a wszystko co znam, widzę i czuje jest skończone, tak jak mój mózg... Tak więc nie mogę odczuwać i prawdziwej miłości:- ) Co więc zrobić, żeby chociaż się zbliżyć do tej jedynki na tyle na ile mamy możliwości? Polecasz kompromis... Przypomina mi się wykład z zarządzania. Pan profesor pyta: żona chce nad morze, mąż w góry, rozważmy wszystkie możliwości... 1. 2 tygodnie nad morzem żona zyskuje, mąż traci (1,-1) 2. 2 tygodnie w górach (-1,1) 3. Nigdzie, nad jeziorem (-1,-1) 3. Tydzień tu i tydzień tu. Wszyscy myślą (0,0) a pan prof twierdzi, że jednak (-0.5,-0,5) Strata bardziej boli niż zysk cieszy. Więc przekonuje nas, że kompromis to najgorsze rozwiązanie:-) Wymyśliłam jeszcze jedno rozwiązanie góry nad morzem i nawet + za to dostałam;-) Tylko życie to nie wykład... Tu trudniej coś takiego wymyślić, żeby nikt nie tracił... Odpowiedz Link
loppe Re: Miłość 18.03.09, 12:56 Frank Sinatra kochał Avę Gardner być może bardziej niż większość kiedykolwiek kogokolwiek. Jeszcze długo po tym jak zrobiła go w trąbę, wł. do końca życia, obsypywał ją prezentami i ponownie prosił o rękę www.youtube.com/watch?v=11SJlgUFiG4 Odpowiedz Link
kachna79 Re: Miłość 18.03.09, 13:43 kochał Avę Gardner być może bardziej niż większość > kiedykolwiek kogokolwiek. Może po prostu gonił króliczka... Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Miłość 18.03.09, 20:15 Mnie się podoba historia tej miłości... www.youtube.com/watch?v=2bNsI9eXpAc Odpowiedz Link
loppe Re: Miłość 18.03.09, 21:30 Frank i zwłaszcza Ava pili dużo alkoholu, ale Serge za tych dwoje by wystarczył. Jego też ona-Jane zostawiła, jak Ava Franka, więc co to za miłość? Miłość Franka do Avy to jest miłość - wiele lat po rozwodzie, wciąż zabiegając o jej przyjaźń (chociaż), potrafił na przykład udostępnić jej swój dom w Palm Springs mimo że jej warunkiem było, że jego tam nie będzie. Czy gonił króliczka? No ale on ją skonsumował, tak?, i to w małżeństwie, więc to nie była jakieś gonienie za fantomem wyobraźni. Odpowiedz Link
zakletawmarmur Re: Miłość 19.03.09, 01:10 > wystarczył. Jego też ona-Jane zostawiła, jak Ava Franka, więc co to > za miłość? To można było przewidzieć... Czy naprawdę chodzi o to, żeby kochać wiecznie? Byli ze sobą 12 lat. Kurcze, jeszcze nie wiem, czy ja tyle wytrzymam z jakimkolwiek facetem:-) Poza tym tacy ludzie jak Jane i Serge żyją kilka razy szybciej. Dla nich 12 lat z jednym partnerem to tak jak dla Kowalskich 40 lat:-) Wg mnie ich miłość była wyjątkowa. Mieli siłę, żyć wg innych zasad, niż nakazywały społeczne normy. Dzięki temu zmieniali te normy. Nie dostosowali się do społeczeństwa, tylko społeczeństwo do nich. Rozstali się... ale Jane dalej śpiewa ich wspólne piosenki. Co do Franka... Może to potwierdzenie zasady "mężczyźni to masochiści, im bardziej masz ich w d***e tym bardziej im na tobie zależy"? Odpowiedz Link
aandzia43 Re: Miłość 13.03.09, 14:08 Maksymalna otwartość na bliźniego. Intensywne przeżywanie drugiego człowieka. Uruchomienie najgłębszych potencjałów i wykorzystywanie ich w relacji z tymże. Jednym słowem - Fromm. Odpowiedz Link
loppe Re: Miłość 16.03.09, 08:52 Fromm pozostawał pod wpływem Mądrości Wschodu i stąd psychologiczna głębia jego pism, tak rzadko osiągana przez zachodnich myślicieli. Odpowiedz Link
cyklista6 Re: Miłość 17.03.09, 15:18 Avide - czekam co napiszesz, na pewno nie ja jeden :-) Odpowiedz Link
glamourous Re: Miłość 18.03.09, 15:09 Milosc to chemia, zapierajaca dech hormonalna burza generowana przez maksymalna genetyczna kompatybilnosc. Po kilku latach chemia slabnie, ale przeradza sie w czule przywiazanie, przyjazn i glebokie porozumienie (poparte dobrym wieziotworczym seksem) i patrzenie wciaz na siebie z wielka zmyslowa przyjemnoscia. Oraz brak nudy i zrutynizowania partnera - wciaz odkrywamy go na nowo, bo przeciez caly czas stymuluje nas swiadomosc ze to "ten Graal". Tak to wyglada w moim odczuciu. Odpowiedz Link
killarney5 Re: Miłość 18.03.09, 19:20 Miłość to prywatny cud. Taką definicję gdzieś spotkałam - i sądzę, ze w zwięzłej formie zawiera ona wszystko, co różni prawdziwą miłość od innych uczuć. Odpowiedz Link
urquhart Od strony technicznej - chemiczne uzależnienie 18.03.09, 20:54 Uzależnienie od pewnych substancji chemicznych wywołujących uczucie przyjemności w mózgu, a zaburzających trzeźwą ocenę sytuacji. >>> To właśnie fenyloetyloamina jest tym związkiem chemicznym, który neurobiolodzy najczęściej kojarzą ze stanami emocjonalnymi określanymi jako miłość lub zakochanie. Od dawna było wiadomo, że PEA należy do grupy amfetamin (narkotyków) i że jej podwyższone stężenie w mózgu objawia się stanami podobnymi do tych, jakie odczuwają narkomani: euforią, bezsennością, uczuciem nieuzasadnionej radości, pewnością siebie, zaburzeniami łaknienia czy depresją na przemian z ożywieniem i brakiem koncentracji. Krótko mówiąc, zakochani są w stanie nieustannego amfetaminowego rauszu. Towarzyszy mu bezkrytyczne oczarowanie kochaną osobą. Reakcją na podniesienie poziomu PEA w mózgu jest zwiększone wydzielanie noradrenaliny - hormonu zwanego też substancją miłości. Nie znamy dokładnie jej działania, ale wiemy, że jej wysoki poziom w mózgu uwalnia wydzielanie innego związku - dopaminy. Dopamina, nazywana "cząsteczką szczęścia", odpowiada za chemiczne procesy w mózgu kontrolujące ruch i zdolność odczuwania przyjemności. Razem dopamina i PEA wywołują doznania, które ludzie odczuwają jako miłość. Poza tym dopamina w reakcji na zdarzenia lub zachowania wywołujące przyjemność, np. seks, pobudza obszar mózgu zwany "ścieżką nagrody". Zależności między PEA i dopaminą sprawiają, że przebywanie z kochaną osobą wywołuje takie same uczucia, jakie towarzyszą odbieraniu nagród i wyróżnień. Dopamina pobudza też produkcję innej ważnej substancji - oksytocyny. Hormon ten produkowany jest głównie w mózgu, ale także w jajnikach i w jądrach. Magia oksytocyny polega na tym, że działa ona w momentach niezwykle istotnych dla człowieka. Wywołuje skurcze macicy wypychające w trakcie porodu dziecko na świat. Przy orgazmie kobiety nasila uczucie rozkoszy. Odpowiada także za laktację w trakcie karmienia niemowlęcia. Wysoki poziom tego hormonu pobudza również uczucia macierzyńskie u matek nowo narodzonych dzieci. Szczurzyce, którym do mózgu wstrzykiwano substancję hamującą działanie oksytocyny, porzucały młode zaraz po urodzeniu. (...) Jak zgodnie twierdzą naukowcy, nasz organizm z czasem uodparnia się na jej działanie. Tolerancja na PEA pojawia się między 18. miesiącem a 4. rokiem trwania związku. Statystycznie miłość trwa zatem nie dłużej niż cztery lata. Zakończenie fazy fenyloetyloaminowej w miłości nie oznacza jednak, że ludzie muszą się rozstać. W większości wypadków tak nie jest. Do głosu dochodzą endorfiny, tłumione dotąd przez PEA. W swym "znieczulającym" działaniu podobne są do morfiny. Przynoszą spokój, przywiązanie, przyjaźń, harmonię, ale także bardzo często nudę. Jeżeli u obu partnerów procesy chemiczne związane z PEA i endorfinami zachodzą w tym samym czasie, związek pozostaje trwały. Jeśli jednak biochemiczne zegary mają inaczej ustawione wskazówki, pary zazwyczaj się rozstają. Miłość jest chemią. Naukowcy mają prawo opisywać ją jako ciąg skomplikowanych reakcji. Ale nie oznacza to, że traci ona magię, niepowtarzalne piękno i wzruszenia, jakie w nas wywołuje. Żadna reakcja chemiczna nigdy nie opisze uniesienia, jakiego doświadczymy, gdy ukochana osoba szepcze nam "kocham cię". I obojętne jest, czy szeptała to na pierwszej randce, będąc na fenyloetyloaminowym haju, czy w noc po srebrnych godach, pod wpływem oksytocyny wpływającej na harmonię i przywiązanie. Odpowiedz Link