niskolibidowiec
27.02.09, 13:01
Był kiedyś taki wątek założony tu przez kobietę. Mam ochotę wrócić do tego tematu. Ogólna konkluzja wyrażona przez wiele kobiet była taka, że skoro tak pisze, to widocznie nie wie co to prawdziwy seks, orgazm, a może w ogóle go dotąd nie przeżyła. Być może tak było, nie wykluczam tego.
A co powiecie facetowi, który seks lubi, potrzebuje, docenia, bo po obniżeniu poziomu testosteronu łatwiej się w życiu funkcjonuje i skupia na innych sprawach, ale czasami dziwię się, gdy (zwłaszcza kobiety) piszą o euforii, utracie przytomności, orgazmach wielokrotnych, płaczu z emocji. Podczas seksu jeśli zapomniałbym wyłączyć telewizor to jestem w stanie śledzić kurs franka w wiadomościach ekonomicznych. I nie dlatego, że mnie to bardziej interesuje niż seks, tylko seks nigdy nie angażował mojego umysłu aż tak mocno. Nie wiem dlaczego tak jest? Widzę po partnerce, że z seksu miewa jakby więcej radości niż ja. Czy wy faceci rzeczywiście przeżywacie coś jak chwila całkowitego zatracenia? Czy ja też jak autorka owego listu nie wiem co to prawdziwy seks? Zapewniam, że moje orgazmy nie są udawane.