Dodaj do ulubionych

Telefon do przyjaciela ;-)

31.03.09, 09:58
Tak sobie wczoraj gadałam z psiapsiółą i w toku rozmowy przeszłyśmy na tematy
seksualne...ona szczęśliwe zakochana z wizja rychłej konsumpcji a ja po
rozstaniu, którego jednym z powodów było podejście do seksu. Od ostatniego
dobrego razu minął ponad miesiąc. Na początku nie miałam ochoty, żeby mnie
nawet jakiś facet dotknął, ale czas robi swoje i teraz zaczynam lekko
świrować. Nie chodzi bynajmniej o brak orgazmu, bo to sobie sama najszybciej
zapewnię, ale właśnie o taki typowy dobry seks z facetem. I jak sobie wczoraj
uświadomiłam, ze wśród grona moich znajomych brakuje takiego jednego, do
którego w wyżej wymienionej, zaistniałej sytuacji możnaby wykonać telefon pt
"mam ochotę na dobry seks". I żeby wszytko było jasne, ze seks jest dobry ale
bez zobowiązań. Takie ...pogotowie ratunkowe ;-)

Czy można mieć takiego kogoś? Jak to widzicie?

Bo jak sie zaczęłam zastanawiać to żaden z moich wolnych znajomych nie
podpada- fajnymi znajomymi są, ale fizycznie mnie nie ruszają. W końcu gdyby
tak było to raczej na którymś tam etapie próbowalibyśmy być ze sobą normalnie
a nie pozostawałoby to w sferze znajomości. Zajęci są interesujący, ale w
czyjeś związki nie wchodzę. Z drugiej strony ja do seksu potrzebuje jednak
jakiegoś poczucia bliskości i zrozumienia. Wiec jakbym znalazła faceta, z
którym seks jest fajny i te aspekty tez dochodzą to znowu raczej pewnie
pojawiłaby sie kwestia bycia razem a nie przygodnych spotkań.
Pewnie byłoby łatwiej, gdybym potrafiła skutecznie oddzielić seks od uczuć, a
tak zostało mi marudzenie na forum ;-)
Obserwuj wątek
    • ortopedawawa Re: Telefon do przyjaciela ;-) 31.03.09, 10:23
      Nie wierzę w sex bez zobowiązań - konstrukcja Kobiety jest taka, że
      bardzo trudno oddzielić jej sferę seksualną od emocjonalnej -
      facetom przychodzi to łatiwej ale również jest ryzykowne :.
      Wydzielanie różnych hormonów podczas UDANEGO sexu - a szczególnie
      oxytocyny warunkuje więź emocjonalną - radzę być ostrożną ;)
      • zyg_zyg_zyg Re: Telefon do przyjaciela ;-) 31.03.09, 10:40
        Eee tam... Relacje oparte na UDANYM seksie bez zobowiązań też są dla
        kobiet. Sama byłam w takiej relacji i oprócz radości z seksu,
        zaufania, zainteresowania, dbałości o drugą osobę, akceptacji itp.
        oboje oddzielaliśmy to od miłości. Do dzisiaj zresztą mam świetny
        kontakt z tamtym mężczyną - z nim najwięcej w życiu przegadałam o
        seksie. A to, że seks w połączeniu z miłością jest dla mnie
        nieporównywalnie bardziej fascynujący, jest zupełnie inną bajką... :-
        )
      • misssaigon schemat schemat schemat 02.04.09, 20:28
        dla kobie seks bez zobowiazan istnieje jak najbardziej, jedyne zobowiazanie do
        te do zalozenia gumki i zadbania o szeroka pojete antykoncepcje...
        do szalu doprowadza mnie to powtarzanie przez mezczyzn, ze kobiety to istoty
        emocjonalne, co to do seksu potrzebuja milosci i tym podobnych pierdol...
        a kobiety pozwalaj to sobie wmowic...
        coz...kazdy sposob na zagwarantowabie prawa wylacznosci jest dobry, o ile
        prowadzi do celu
    • avide Re: Telefon do przyjaciela ;-) 31.03.09, 10:32
      Ot i sama sobie odpowiedziałaś na zadane wcześniej pytanie.
      Jedni tak potrafią, Ty jak widać nie.
      Dobrze mieć tego świadomość by unikać sytuacji po których później będzie się płakało bo on jednak chce tylko seksu.

      Oglądałem ostatnio w niedzielę serial "Teraz albo nigdy" na TVN (tak przyznaję się, czasami lubię sobie na niego popatrzeć, głównie ze względu na panią Żmudę-Trzebiatowską ;-)) ). Była tam fajna scena. Facet umówił się z laską na seks. Tzn, umówili się, że się będą bzykać i tyle. No i po kilka spotkaniach ona nie wytrzymała i zaczęły się wyrzuty.

      Myślę że jak seks jest naprawdę dobry a partner seksualny atrakcyjny i oboje wolni bez zobowiązań to z takim seksem jest jak z chodzeniem w szpilkach po lodzie. Pytanie brzmi nie "czy", tylko "kiedy" się wywrócisz.
      Gdy obie stron maja zarówno partnerów jak i rodziny jest pewnie dużo łatwiej. Zwłaszcza jak sferą szwankującą jest tylko seks a cała reszta gra jak należy, choć to rzadki przypadek, ale zdarza się. Wtedy po rozstaniu się kochanków nikt nie czuje się samotny, ma się do kogo przytulić, do kogo odezwać. A i to może oczywiście nie uchronić przed tym o co pytasz Lily.
      • ortopedawawa Re: Telefon do przyjaciela ;-) 31.03.09, 10:47
        Zgadzam się całkowicie :) - z prawdziwymi emocjami gra jest zawsze
        niebezpieczna.
    • stary.kawaler Re: Telefon do przyjaciela ;-) 31.03.09, 10:51
      Pogotowie seksualne...:D, telefon do przyjaciela? Bez trudu, na
      rynku jest duża podaż facetów szukających takiej darmowej rozrywki :D
    • glamourous Re: Telefon do przyjaciela ;-) 31.03.09, 11:32
      Przypomina mi to moja sytuacje z mezem na poczatku naszego zwiazku.
      Z racji bardzo duzej odleglosci ktora nas dzielila, postanowilismy
      sobie ze nie pozwolimy sobie na zadne emocje i bedziemy cynicznie i
      okazjonalnie widywac sie w weekendy "tylko na seks". Niestety, juz
      po pierwszym takim weekendzie strasznie mnie "wzielo" i musialam
      mocno zaciskac zeby zeby nie zaczac mu marudzic "ale wlasciwie
      DLACZEGO nie moglibysmy sie w sobie zakochac?" On z kolei zaczal byc
      zazdrosny, kazal sie zapewniac, ze miedzy jednym a drugim naszym
      spotkaniem nie widuje sie z zadnym innym fagasem w celach
      konsumpcyjnych, oraz mimochodem spytal czy teoretycznie moglabym
      kiedys z nim zamieszkac. Nasz nowoczesny i wyzwolony zwiazek "tylko
      na seks" skonczyl sie w koncu tym, ze na 2 randce wyznalismy sobie
      plomienne uczucie i zwyczajnie zostalismy para.

      IMO klimaty w stylu "fuck buddy" sa tylko dla ludzi, ktorzy :
      a) potrafia uprawiac seks "na zimno"
      b) partner/ka nie kreci ich jakos niebotycznie
      c) seks nie kojarzy im sie specjalnie z emocjami
      No i predestynowani do tego sa chyba raczej faceci... Powiem
      szczerze, ja bym tak nie mogla. Jezeli facet mnie bardzo kreci, to
      zakochuje sie blyskawicznie. Jezeli zas kreci mnie srednio, to nie
      mam specjalnej ochoty na seks - czyli problem rozwiazuje sie sam :-)
    • gardenersdog Re: Telefon do przyjaciela ;-) 31.03.09, 15:38
      Seks bez zobowiązań jest jak 'dziecko poczęte' - nie istnieje.
      ;)
    • gacusia1 Oczywiscie,ze mozna! 31.03.09, 22:13
      Po rozwodzie,mialam takiego "przyjaciela". Oboje wiedzielismy,ze nic
      z tego nie bedzie poza sexem,bo zwyczajnie sie nie dogadywalismy w
      innych kwestiach. To bardzo wygodna forma "przyjazni".
      • lilyrush Re: Oczywiscie,ze mozna! 01.04.09, 00:43
        no właśnie to pewnie byłoby dobre, tylko nie bardzo wiem jak miałabym dojść do
        dobrego seksu bez dogadywania sie w innych sprawach.
        Eh...mam chyba niestety jak Glam...
        Trzeba zacisnąć zęby i wytrzymać...
        • bartm7911 Re: Oczywiscie,ze mozna! 01.04.09, 14:00
          Powodzenia... Ja juz zaczynam 3 rok tak się meczyc... Jednak bez seksu mozna zyc
          w przypadku faceta... Ale gdybym trafil na taka kolezanke pewnie bym sie jej
          oddal :)

          Po prostu uwielbiam seks.
          • skarpetka_szara Re: Oczywiscie,ze mozna! 01.04.09, 16:10
            No prosze, Bartm7911, prosze poznaj sie z autorka wpisu, i problem
            rozwiazany ! :-)
            • skarpetka_szara Re: Oczywiscie,ze mozna! 01.04.09, 16:12
              acha, a ja w podonej sytuacji chyba bym nie miala oporow zeby miec
              takiego przyjaciela. Tylko to by musialo byc na moich warunkach -
              kiedy JA chce, kiedy MI wygodnie. Zeby nie bylo tak, ze chlopak
              przychodzi regularnie 4 razy w tygodniu na obiad i seks. hehehe
            • bartm7911 Re: Oczywiscie,ze mozna! 01.04.09, 18:09
              No spoko jestem otwarty :))


              skarpetka_szara napisała:

              > No prosze, Bartm7911, prosze poznaj sie z autorka wpisu, i problem
              > rozwiazany ! :-)
              • glamourous Re: Oczywiscie,ze mozna! 01.04.09, 19:00
                bartm7911 napisał:

                > No spoko jestem otwarty :))
                >
                > skarpetka_szara napisała:
                >
                > > No prosze, Bartm7911, prosze poznaj sie z autorka wpisu, i problem
                > > rozwiazany ! :-)

                Ha, zeby to bylo takie proste, ze wystarczy sie tylko "poznac" i problem
                rozwiazany, a chemia na mur beton zaskoczy ;-/ Niestety w praktyce zazwyczaj nie
                wyglada to tak rozowo. Nie wiem, moze za bardzo oceniam to swoja miarka (bo nie
                wszyscy ludzie musza byc tacy selektywni jak ja) ale IMO chemia miedzy dwojgiem
                ludzi to sprawa o wiele bardziej skomplikowana niz po prostu stwierdzenie "oboje
                jestesmy niedopieszczeni, no to sie poznajmy". Poznac kogos, komu brakuje seksu
                mozna bardzo latwo - ale dobrac sie tak, zeby z obu stron zaskoczyly "motylki"
                to juz niestety inna sprawa.

                Pisze to dlatego, ze nie raz i nie dwa spotkalam sie wlasnie z taka reakcja
                facetow "Aha, maz nie spelnia Twoich oczekiwan w lozku? To W CZYM PROBLEM? Sluze
                swoja osoba - JA ci dam czego potrzebujesz" Zawsze slyszac cos takiego mysle
                sobie "Hehe, jaaaasne ;-))" To obrazuje ich (facetow) podejscie do sprawy : seks
                mozna uprawiac z obojetnie jaka partnerka - byleby tylko byla akceptowalna pod
                wzgledem atrakcyjnosci fizycznej, a pozadanie przyjdzie samo. Zapominaja o tym,
                ze kobiecie do lozkowej nirwany nie wystarcza tylko zestaw pt. OBOJETNIE JAKI
                FACET + sprawny penis + umiejetnosci (chocby nawet duze). Potrzeba jeszcze, zeby
                najpierw zaskoczyla z jej strony chemia. A to sie nie przydarza z obojetnie
                jakim facetem, tylko dlatego ze on TEZ spragniony jest seksu...

                A potem facet pyta zdziwiony "DLACZEGO nie chcesz ze mna isc do lozka??? Nie
                rozumiem - przeciez potrzebujesz tego samego co ja, a sie wzbraniasz...."
                • gardenersdog Re: Oczywiscie,ze mozna! 01.04.09, 19:14
                  Jak to szło? "Kobiety potrzebują powodu, by uprawiać seks, a mężczyźni - tylko
                  miejsca" Billy Crystal
                  • yayamiomur Re: Oczywiscie,ze mozna! 02.04.09, 11:49
                    > Jak to szło? "Kobiety potrzebują powodu, by uprawiać seks, a
                    mężczyźni - tylko
                    > miejsca" Billy Crystal

                    a mi się wydaje, że to spłycanie sprawy, że to podtrzymywanie
                    stereotypu, młyn na wodę feministek i "kobiet zranionych przez
                    męskie świnie".
                    co nie znaczy, że dla jakiejś części męskiej populacji nie jest to
                    stwierdzenie prawdziwe.
                    ale... spora część facetów jest jednak zorientowana na coś więcej
                    niż tylko znaleznienie chętnej partnerki i metra kwadratowego
                    poziomej powierzchni.
                    mężczyźni też szukają w seksie nie tylko przyjemności ale też
                    akceptacji, bliskości, czułości... niektórzy nawet płaczą ze
                    wzruszenia (pamiętacie marka kondrada w filmie "pułkownik
                    kwiatkowski"?)
                    • glamourous Re: Oczywiscie,ze mozna! 02.04.09, 13:00
                      yayamiomur napisał:

                      > mężczyźni też szukają w seksie nie tylko przyjemności ale też
                      > akceptacji, bliskości, czułości... niektórzy nawet płaczą ze
                      > wzruszenia (pamiętacie marka kondrada w filmie "pułkownik
                      > kwiatkowski"?)


                      Niemniej facetowi latwiej zaakceptowac przypadkowa, obojetna i
                      niekoniecznie pasujaca do zyciowej ukladanki kobiete pod katem
                      uprawiania z nia seksu - wynika to z Waszej biologicznego
                      uwarunkowania na rozsiewanie genow. Natura tak to zaprogramowala, ze
                      mniej inwestujecie w potencjalne konsekwencje seksu, wiec bardziej
                      jestescie gotowi na podejmowanie niezobowiazujacych zachowan
                      seksualnych. W Waszej naturze lezy po prostu wykorzystywanie roznych
                      okazji. Pewnie, ze wiekszosc panow powie "wcale nie, bo ja jestem
                      bardzo wymagajacy jesli chodzi o selekcje moich partnerek, a w ogole
                      to milosc, wiernosc, przywiazanie i motylki sa priorytetem, zas
                      lapanie okazji mnie nie bawi", ale... Gerenalnie jednak nie da sie
                      zaprzeczyc, ze podczas gdy kobiety dokonuja przed pojsciem do lozka
                      podswiadomych kalkulacji wspolrzednych oceniajacych faceta jako
                      ewentualnego partnera do seksualnych "inwestycji", mezczyzni
                      wykazuja glownie wrazliwosc na (werbalna lub pozawerbalna)
                      informacje, ze kobieta jest od biedy atrakcyjna, chetna i
                      dyspozycyjna. Sama kobieca ochota na seks jest juz dla Was sama w
                      sobie atrakcyjna. Dla nas zas facet nie robi sie atrakcyjny tylko
                      dlatego ze jest fizycznie akceptowalny i akurat ma na nas ochote.
                      I zazwyczaj jakos Wam, chlopom, ciezko to zrozumiec. Wiele razy
                      bylam zmuszona tlumaczyc roznym mniej lub bardziej zaprzyjaznionym
                      (i inteligentnym!) facetom DLACZEGO - pomimo mojego temperamentu i
                      wyposzczenia - nie mam ochoty na wskoczenie z nimi do lozka ;-)
                      • yayamiomur Re: Oczywiscie,ze mozna! 02.04.09, 13:59
                        > Niemniej facetowi latwiej zaakceptowac przypadkowa, obojetna i
                        > niekoniecznie pasujaca do zyciowej ukladanki kobiete pod katem
                        > uprawiania z nia seksu - wynika to z Waszej biologicznego
                        > uwarunkowania na rozsiewanie genow.

                        pewnie.
                        ja z kolei czytałem, że kobiecym uwarunkowaniem ewolucyjnym jest chęć uprawiania seksu z kilkoma partnerami pod rząd bo wtedy tylko prawdziwy plemnik-champion dotrze do jajeczka. stąd właśnie wiele pań ma fantazje seksualne na ten temat.
                        tak mówią niektórzy psychologowie ewolucyjni. czy to znaczy, że tacy jesteśmy? pewnie jakaś część z nas właśnie tak się zachowuje - bo leży to w ich naturze. z tym, że - podkreślam - część. chciałbym unikać stereotypów. nikt ich nie lubi jeśli odnoszą się do naszej osoby a wiele osób używa stereotypowych skrótów myślowych w odniesieniu do innych.

                        oprócz biologii i ewolucji składamy się jeszcze z wielu innych czynników.
                    • gomory Re: Oczywiscie,ze mozna! 03.04.09, 00:57
                      > mężczyźni też szukają w seksie nie tylko przyjemności ale też
                      > akceptacji, bliskości, czułości... niektórzy nawet płaczą ze
                      > wzruszenia (pamiętacie marka kondrada w filmie "pułkownik
                      > kwiatkowski"?)

                      Nie, ale zeby pozostac w emocjonalnych klimatach to pamietam cycki Dancewicz :).
                      • yayamiomur Re: Oczywiscie,ze mozna! 03.04.09, 11:15
                        > Nie, ale zeby pozostac w emocjonalnych klimatach to pamietam cycki Dancewicz :)

                        ja jej cycków nie pamiętam (chyba nie mój tyb bo nie wpadły mi w oko) ale "wzruszenie" kondrada rozbawiło i wzruszyło mnie prawie do łez...

                        o. znalazłem:
                        nudografia.pl/Renata_Dancewicz
                      • anais_nin666 Re: Oczywiscie,ze mozna! 05.04.09, 12:08
                        gomory napisał: Nie, ale zeby pozostac w emocjonalnych klimatach to pamietam
                        cycki Dancewicz :)

                        Ja też pamiętam cycki Dancewicz. Bardzo ładne cycki;)

                        I wiem, że mężczyźni płaczą po lub w trakcie seksu ze wzruszenia i jest to
                        cholernie wzruszające!!!
                • bartm7911 Re: Oczywiscie,ze mozna! 01.04.09, 20:07

                  > A potem facet pyta zdziwiony "DLACZEGO nie chcesz ze mna isc do lozka??? Nie
                  > rozumiem - przeciez potrzebujesz tego samego co ja, a sie wzbraniasz...."
                  >

                  Zgadzan sie z Toba w 100% ..dlatego nie zrobilem tego do tej pory z pierwsza
                  lepsza :)
                  • athroposs Re: Oczywiscie,ze mozna! 03.04.09, 22:02
                    bartm7911 napisał:

                    >
                    > Zgadzan sie z Toba w 100% ..dlatego nie zrobilem tego do tej pory z pierwsza
                    > lepsza :)

                    Są jeszcze na ziemi tacy faceci jak Ty ??
                  • athroposs Re: Oczywiscie,ze mozna! 03.04.09, 22:03
                    To było pozytywne pytanie :)
                    Prawie komplement... no :)
              • avide Re: Oczywiscie,ze mozna! 01.04.09, 20:15
                No to napisz do niej a nie robisz podchody jakbyś miał 15 lat.
                Dziewczyna wolna, chętna a nóż widelec przypadniesz do gustu.
                Po co się tak czaisz ?
                • bartm7911 Re: Oczywiscie,ze mozna! 01.04.09, 20:23
                  Ale ja nie robie podchodow :) Poza tym watek nie jest o mnie.
    • gomory Re: Telefon do przyjaciela ;-) 01.04.09, 23:55
      Siostra znajomej funkcjonuje w takim ukladzie i sobie chwali. Na tyle entuzjastycznie reklamuje, ze i siostra ma taki plan jak jej stary kiedys wyciagnie kopyta ;).
      Jakim cudem to trwa skoro kobiety "nie oddzielaja uczuc i seksu"? Zlosliwie stwierdzilbym, ze trwa poniewaz kobieta nie prosi o bycie razem dzieki czemu gosc moze grac role nakreconego uczuciami monogamisty. Jak dla mnie to oni wystepuja w swego rodzaju przedstawieniu, nie skupiajac sie na realnosci. Przy zachowaniu pewnej iluzji oboje czerpia profity wiec niech im tak dobrze bedzie i bedzie :).
      Aczkolwiek z drugiej strony pewna psychoterapeutka powiedziala mi kiedys, ze w gabinecie przewinelo sie jej mnostwo kobiet ktore swietnie poradzily sobie z rozdzielaniem tych dwoch sfer. Wierze wiec, ze i kobieta potrafi.
      Zreszta o czym tu gadac. Pewnie kazdy zna sytuacje gdy kobiete w zwiazku ponosi temperament i da upust zadzy bynajmniej nie ze stalym partnerem. No to kurde pogotowie seksualne moze dzialac tak samo, tylko znika element zdrady ;).
      Patrzac na to ze tej strony to mi wychodzi, ze prawdziwym problemem nie jest "potrafilabym tak, czy nie" tylko "losie postaw mi na drodze kochanka ktory potrafi mnie rozpalic i dac milosne spelnienie". Na horyzoncie tego lovelasa nie widac, a Ty juz sie zastanawiasz co zrobisz jak bedzie chcial przyniesc swoja szczoteczke do zebow. Moze nie wybiegaj tak daleko w przod ;)?
      • lilyrush Re: Telefon do przyjaciela ;-) 02.04.09, 13:13
        gomory napisał:


        > Patrzac na to ze tej strony to mi wychodzi, ze prawdziwym problemem nie jest "p
        > otrafilabym tak, czy nie" tylko "losie postaw mi na drodze kochanka ktory potra
        > fi mnie rozpalic i dac milosne spelnienie". Na horyzoncie tego lovelasa nie wid
        > ac, a Ty juz sie zastanawiasz co zrobisz jak bedzie chcial przyniesc swoja szcz
        > oteczke do zebow. Moze nie wybiegaj tak daleko w przod ;)?

        O Gomory- złapałeś podstawę problemu- właśnie wśród moich znajomych obecnych nie
        ma takiego faceta, który by mnie tak fizycznie ruszał, żebym miała ochotę obecny
        układ złamać i zaryzykować seks. Tu nawiąże do Glam- mogę świrować z braku
        seksu, ale w przeciwieństwie do niektórych panów nie chodzi o to, żeby mnie
        ktokolwiek przeleciał.

        Co sie zaś tyczy szczoteczki do zębów- wrażenie błędne, bo po ostatnim fiasku
        bardzo mocno będę pilnować, żeby nie robic wody z mózgu mojemu maluchowi
    • zakletawmarmur Re: Telefon do przyjaciela ;-) 02.04.09, 00:09

      No to ja się wyłamie...

      > którego w wyżej wymienionej, zaistniałej sytuacji możnaby wykonać
      telefon pt
      > "mam ochotę na dobry seks". I żeby wszytko było jasne, ze seks
      jest dobry ale
      > bez zobowiązań. Takie ...pogotowie ratunkowe ;-)

      Jest we mnie sporo sprzeczności... Uwielbiam kiedy to facet
      przejmuje inicjatywę i mnie zdobywa (tak było do tej pory, ale wtedy
      potrzeby miałam mniejsze)... Z drugiej strony, wiem, że bez seksu
      długo nie pociągnę. W końcu zaciągnęłabym do łóżka jakiegoś
      napalonego ale nie zbyt śmiałego znajomego (raczej onieśmielam
      mężczyzn)... Mógłby być moim przyjacielem na telefon. Raczej nie
      zaangażowałabym się uczuciowo (jednak kto wie). Facet nie musi
      bardzo na mnie działać. Sorki ale po 6 latach to mój narzeczony już
      średnio mnie kręci. Po prostu lubię seks i mało rzeczy jest w stanie
      mnie do niego zniechęcić...
      Myślę, że dobrym rozwiązaniem dla mnie byłaby przyjaciółka bi:-)

      Wiec jakbym znalazła faceta, z
      > którym seks jest fajny i te aspekty tez dochodzą to znowu raczej
      pewnie
      > pojawiłaby sie kwestia bycia razem a nie przygodnych spotkań.
      > Pewnie byłoby łatwiej, gdybym potrafiła skutecznie oddzielić seks
      od uczuć, a
      > tak zostało mi marudzenie na forum ;-)

      We wszystkie związki wchodziłam z jakimś poczuciem straty.
      Wiedziałam, że kończy się ten intensywny etap i zaczyna stabilizacja
      czyli nuda. Fajnie byłoby być w takim związku z stałym dostępem do
      seksu i zarazem z brakiem tej pewności... Oczywiście, że emocje by
      były. Ale chyba o to chodzi, żeby coś czuć? Jednak wiadomo, że w
      końcu musiałbym pomyśleć o czymś poważniejszym (taki wiek, że
      człowiek o dzieciach myśli).
      • wers-alik Re: Telefon do przyjaciela ;-) 02.04.09, 14:07
        Czytając Wasze posty czuję się czasem jak mrówka, która spadła z drzewa na słonia i potem relacjonowala niesamowite wrażenia koleżankom.

        Zawsze "lubiałem te robote". Kiedyś zafascynowała mnie kobieta (mężatka z dzieckiem)i uprawialiśmy ćwiczenia kilka razy na dobę.
        Wyjechałem na wywczasy za granicę. Tam pewnej nocy przyszła do pokoju
        ledwo poznana, atrakcyjna fizycznie kobieta, nie bacząca na fakt, że
        było nas tam dwóch. Zrzuciła szlafrok (pod nim nic) i weszła do łóżka
        I... klops. Nie stanął(em) na wyokości zadania, bo nawet w ciemności
        widziałem ciągle TAMTĄ.

        I o czym to świadczy, czego dowodzi? Moim zdaniem niczego poza kryteriami indywidualnymi, uzależnionymi od setek warunków, splotów
        okoliczności. Wprawdzie był to przypadek odosobniony, jednak odstręczający od zbytnich uogólnień. Zarówno na temat mężczyzn jak i
        kobiet! :)
        • gomory Re: Telefon do przyjaciela ;-) 03.04.09, 00:25
          > I o czym to świadczy, czego dowodzi?

          A mi to swiadczy o tym, ze kombinujesz i dorabiasz na sile akceptowalne dla ego wytlumaczenie zwyczajnej meskiej niemocy pod wplywem stresu.
          Miloscia sie bedziesz wykrecal? Daj spokoj w internecie jestesmy :).
          Uczucie toby Ci kazalo sie wycofac z tej historii zanim mialbys okazje sprawdzic jak jest z twardoscia czlonka. Sytuacje maksymalnie nietypowa wiec mogles miec problem ze wzwodem bo to jest naturalne i tak bywa.
          • kinkygirl Re: Telefon do przyjaciela ;-) 03.04.09, 01:06
            przygnebila mnie twoja historia.
            a wiec tak wyglada szara rzeczywistosc realizacji fantazji seksualnych.
            a wiec jestem sobie na wczasach, postanowilam zaszalec, w koncu raz sie zyje.
            wchodze chlopakom do pokoju, zrzucam szlafrok... a im nie staje.
            albo moze i staje, ale sie okazuje, ze przysluguje tylko jeden na pokoj...
            • gomory Re: Telefon do przyjaciela ;-) 03.04.09, 10:08
              To Ty postrzegasz rzeczywistosc jako szara badz kolorowa. Zycie jest
              zyciem i moze w nim byc roznie. Wskoczysz chlopakom do pokoju a oni
              Cie pogonia bo beda woleli siebie albo dadza Ci taki wycisk, ze rano
              mycie bedzie bolesne. Ktoremus moze taka zabawa sie nie spodobac
              albo napiecie odbije sie na jego mozliwosciach. Kazda wersja jest
              dosc prawdopodobna.
              De facto to nie przysluguje Ci zaden mezczyzna. Twoja gotowosc by
              zrzucic szlafrok nie spowoduje, ze kazdy facet bedzie mial wzwod na
              te okolicznosc ;).
              • zakletawmarmur Re: Telefon do przyjaciela ;-) 03.04.09, 11:11
                Gomory, ja myślę, że dziewczynę po prostu przeraziła możliwość
                usłyszenia odmowy:-) Kobiety jednak rzadziej wychodzą z inicjatywą
                spędzenia pierwszej wspólnej nocy. Ja na przykład bardzo przeżyłabym
                taką odmowę. Mogłabym się zamknąć na sprawy seksu na jakiś czas a
                już na pewno zastanowiłabym się 10-razy zanim próbowałabym zaciągnąć
                do łóżka innego faceta...

                > De facto to nie przysluguje Ci zaden mezczyzna. Twoja gotowosc by
                > zrzucic szlafrok nie spowoduje, ze kazdy facet bedzie mial wzwod
                na
                > te okolicznosc ;).

                Oczywiście, że facet też ma prawo powiedzieć "nie":-)
                Dlatego wypadałoby przeanalizować kogo do łóżka ciągniemy...
                Z drugiej strony mam też świadomość, że czasami trzeba zrobić coś
                bardzo ryzykownego, tylko po to, żeby do końca życia nie zastanawiać
                się, co by było gdyby...
                • glamourous Re: Telefon do przyjaciela ;-) 03.04.09, 11:32

                  zakletawmarmur napisała:

                  > Ja na przykład bardzo przeżyłabym
                  > taką odmowę. Mogłabym się zamknąć na sprawy seksu na jakiś czas a
                  > już na pewno zastanowiłabym się 10-razy zanim próbowałabym
                  zaciągnąć
                  > do łóżka innego faceta...


                  Hehe, Zakletawmarmur, przeczytaj sobie link zamieszczony w watku obk
                  przez Marka_Gazeta, a konkretnie fragment jak PUAs podchodza do
                  kobiecej odmowy. BARDZO to - rowniez dla nas kobiet - pouczajace.
                  Oni maja jedna recepte na to jak poradzic sobie z odmowa : olac i
                  wyjsc z zalozenia, ze nie ta to inna. Nie jest to latwe na pierwszy
                  rzut oka, zwlaszcza dla kobiety, ale da sie wyrobic w sobie takie
                  podejscie.
                  Kurcze, gdybym mogla sama zapisalabym sie na taki kurs. Nie zeby
                  latac po klubach i wyrywac facetow, ale zeby nauczyc sie takiej
                  autokreacji i zmienic swoje podejscie do wieeeelu rzeczy...
                  • stary.kawaler Re: Telefon do przyjaciela ;-) 03.04.09, 11:44
                    Ale co pozostaje innego? Kopać sie z koniem ? :D
                    Przecież to oczywiste, że ta nie chce, to będzie inna :). To kwestia
                    samooceny: czy jestem wart/warta tego, żeby się komuś podobać?
                    jeżeli tak, to fak, że komuś się nie podobam nie powinien
                    załamywać...:)
                  • zakletawmarmur Re: Telefon do przyjaciela ;-) 03.04.09, 11:58

                    Niestety u mnie problem jest poważniejszy. Dotyczy dokładnie spraw z
                    dzieciństwa. Wykazałam duże zainteresowanie kontaktem z moim ojcem
                    (wcześniej mieszkaliśmy z dziadkiem, który mnie rozpieszczał jak
                    mógł) i zostałam dość ostro odtrącona. Do tego dochodzi jeszcze
                    wrodzone poczucie dumy. Rzutuje to na stosunkach z mężczyznami w
                    początkowej fazie znajomości. Wtedy jestem zdecydowanie zbyt
                    niedostępna. Potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, żeby okazać
                    sympatie. No chyba, że facet mi się nie podoba lub jestem pod
                    wpływem C2H5OH:-) Zawsze mogę powiedzieć, że pijana byłam:-)
              • kinkygirl Re: Telefon do przyjaciela ;-) 14.04.09, 06:22
                > To Ty postrzegasz rzeczywistosc jako szara badz kolorowa. Zycie jest
                > zyciem i moze w nim byc roznie.

                no wlasnie. czego dowodzi powyzsza historia.

                Wskoczysz chlopakom do pokoju a oni
                > Cie pogonia bo beda woleli siebie albo dadza Ci taki wycisk, ze rano
                > mycie bedzie bolesne. Ktoremus moze taka zabawa sie nie spodobac
                > albo napiecie odbije sie na jego mozliwosciach. Kazda wersja jest
                > dosc prawdopodobna.
                > De facto to nie przysluguje Ci zaden mezczyzna.

                Mialam na mysli, ze jeden wzwod na pokoj przysluguje... po uiszczeniu oplaty
                klimatycznej u pani Haneczki w okienku 4.

                Twoja gotowosc by
                > zrzucic szlafrok nie spowoduje, ze kazdy facet bedzie mial wzwod na
                > te okolicznosc ;).

                jak to? do tej pory dzialalo! ;)
          • wers-alik Re: Telefon do przyjaciela ;-) 03.04.09, 11:55
            Gomory! Wystąpiły chyba zakłócenia między nadajnikiem i odbiornikiem.
            Być może niejasno się wyraziłem. Nie było tam stresu. Nie było miłości do wybranki - jedynie czyściutka chuć. Ten drugi wyszedł z pokoju (na miejsce tej, co przyszła). Byłem nawet trochę wyposzczony.
            A jednak... O tym jak NIEZALEŻNA jest konstrukcja psychofizyczna penisa, napisał pięknie Elia Kazan w UKŁADZIE. Polecam. Bo spłyciłeś
            problem. Ja apelowałem tylko o niegeneralizowanie!

            Oczywiście, bywa też inaczej. Np. Zegadłowicz w ZMORACH pisał o zwyczajach pasterzy, którzy zaspokajali potrzeby robiąc dziurę w ziemi. To dopiero musiało być libido!!! Też bym się nie odważył...
            • glamourous Re: Telefon do przyjaciela ;-) 03.04.09, 12:05
              W wypadku pasterzy z rozbuchanym libido to chyba logiczniej i
              higieniczniej byloby z pasanymi zwierzetami. Dziura w ziemi to jakas
              fanaberia :-)
              • wers-alik Re: Telefon do przyjaciela ;-) 03.04.09, 12:27
                Kiedy czytam wypowiedzi większości kobiet, to mógłbym nabrać przekonania, że same "cnotki" chodzą po tym świecie. I że żadnych brewerii nie ma np. w miejscowościach sanatoryjnych, czy wczasowych.
                Tylko skąd się biorą takie "wyrodne"? Na wczasach w Bułgarii spotkałem kobietę (mężatka, 2 dzieci). Niedwuznacznie obiecywała wspólne przeżycia. Z uwagi na to, że trochę zwlekałem (ZBYT pośpieszne to było), pewnej nocy trafiła do meliny, gdzie baraszkowała z 6 Bułgarami. Opowiedziała mi jej koleżanka z pokoju,
                że potem siedzieć nie mogła. Inna młodziutka (20) była tuż przed ślubem i... zamknęła się w pokoju z fagasem.

                Mam znajomego zamieszkałego niedaleko Iwonicza-Zdroju. Jeździ tam regularnie. Wystarczą 2 zdania wymienione na deptaku i już "dama" prowadzi do pokoju. To są świadectwa... czego?
                • gomory Re: Telefon do przyjaciela ;-) 03.04.09, 13:01
                  > To są świadectwa... czego?

                  Ze chlopaki pokonczyli kursy podrywania i daja rade :).
                • anais_nin666 Re: Telefon do przyjaciela ;-) 05.04.09, 12:14
                  Zdarza mi się czasem być w jakimś dziwnym domu wczasowym za granicą i przyznaję,
                  że roi się tam od samotnych pań, które wcale nie przyjechały zwiedzać i się
                  opalać. Z reguły mężatki - młode i niemłode - przyjeżdżają się wyszumieć. Lub
                  mówiąc wprost przyjeżdżają na seks. Nie tylko z miejscowymi. Z każdym kto
                  wpadnie im w oko. Polki, Angielki, Rosjanki, Amerykanki, Włoszki, narodowość nie
                  ma znaczenia. Z każdej nacji znajdzie się choć jedna poszukiwaczka przygód. Cel
                  jeden - seks. Przygodny i gorący.
                  Sądzę, że wiele kobiet DOSKONALE rozgranicza seks od uczuć. Doskonale też wie,
                  który seks może zakończyć się uczuciem, a który "jedynie" orgazmem i miłym
                  wspomnieniem.
            • gomory Re: Telefon do przyjaciela ;-) 03.04.09, 12:55
              > Nie było tam stresu

              To glownie leki i stresy powoduja, ze mezczyzna ma problem ze
              wzwodem. Ewentualnie problemy somatyczne, cala reszta to mechanizm
              wyparcia.
              Stres moze generowac lek przed zona, lamaniem tabu, wyrzuty
              sumienia, obawy co do sprawnosci, wielkosci i milion innych
              czynnikow. Ale napiecie buduje sie w glowie mezczyzny - nie kobiety.
              Nie zrozumiales mnie - piszac o milosci mialem na mysli niezwykla
              TAMTA a nie jednonocna przygode ;). Oczywiscie mozesz pozostac przy
              swojej wersji, ze TAMTA magicznie odebrala Ci seksualnosc, a ta noc
              byla somatycznym katharsis twojej niezmordowanej witalnosci.
              Przynajmniej w jednym sie zgadzamy ja, Ty i Kazan - nie jestes
              automatem majacym pod kontrola swoje cialo :).
              • gardenersdog Re: Telefon do przyjaciela ;-) 03.04.09, 16:02
                >> a ta noc
                byla somatycznym katharsis twojej niezmordowanej witalnosci


                I gdzie tu spłycanie?! Aż musiałam byłam przesylabizować sobie;)
    • yoric Re: Telefon do przyjaciela ;-) 11.04.09, 18:30
      Z moich doświadczeń wynika, że kobiety się niestety wkręcają w znajomość. To, co
      się wcześniej słownie ustali nie ma kompletnie żadnego znaczenia, bo emocje i
      tak potem idą swoim torem. Jeśli kobiecie jest z facetem dobrze w łóżku, to
      prędzej niż później zacznie chcieć z nim być. Pewnie wszystko zależy jeszcze od
      wieku kobiet i ich sytuacji (np. mężatka ma już bezpieczne zaplecze, więc może
      mieć inne postrzeganie świata), więc nie twierdzę, że to jakaś żelazna reguła.
      Ale tak jak mówię moje doświadczenia zdecydowanie potwierdzają stereotyp.
      • bi_chetny Re: Telefon do przyjaciela ;-) 14.04.09, 09:23
        yoric, nawet mężatki potrafią się wkręcić, mimo tego że z góry zakładają że
        będzie inaczej. czasem trafiają na osobę, która odpowiada im tak mocno, że
        zaczynają myśleć o zostawieniu męża. To oczywiście mija, ale potrafi trwać dość
        długo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka