Dodaj do ulubionych

Nihil novi

16.04.09, 10:23
Witam (bedzie długo..)

Zastanawiałam się czy zacząc, jak zacząc aby Panstwa zainteresować
moim postem, wyszło jak wyszło (tytuł).
Obserwuje to forum od jakiegos czasu, podpatruje, szukam rozwiazan
do z pewnoscia znanej panstwu sytuacji.. stad tez tytuł - nic nowego.

Nie napisze nic nowego, czegoby tu jeszcze nie było, nie wiem
wlasciwie czemu ma to służyć, czy chce sie wyżalić czy szukać
porady, wsparcia, łotever.

Mam 30 lat, choc wygladam i myśle o sobie bardziej jak o
dziewczynie, niz kobiecie, ponoc momentami nie wygladam na
pełnoletnia bo sprzedawac mi papierosów nie chcą bez okazania
dokumentu tożsamosci :)
W lipcu wychodze za mąż za cudownego faceta, którego kocham, choć
czasem doprowadza mnie do szewskiej pasji.
Mój luby jest moim rowiesnikiem, jestesmy ze sobą od trzech lat z
polroczną przerwać. Tak tak z cała świadomościa weszłam drugi raz do
tej samej rzeki, czy jak to tam się zwie.
Ale do brzegu..
Mam dosyć spory temperament, lubie seks, sprawia mi przyjemność,
cieszy, sprawia, że czuje się fantastycznie.
Przez dobre dwa lata nie mieliśmy z lubym problemów w kwestiach
łóżkowych, był spontaniczny, satysfakcjonujący, dopełniający nasze
wspólne pożycie.
Od jakiegos roku cos się zaczeło kaszanić i przestaje sobie z tym
radzić, chodzę sfrustrowana, zła, rozczarowana.
Brak mi adoracji, inicjowania seksu.
Wpierw problemem było to, ze moj luby zatracał sie całkowicie w
grach, świat w okoł niego mogłby nie istnieć, choc wczesniej
reguralnie latał na siłownie, chciał podróżować, mieliśmy czeste
wyjścia do kina, czasem jakiś squash, salsa.
Przysiadł, przywdział kapcie i wołami nie dało się go odciągnać od
kompa. Moje groźby, prośby nie skutkowały - testowałam wszelkie
dostepne mozliwosci - wzbudzanie zazdrości, odpowiednia oprawa
wieczoru, prowokowanie, nawet sytuacje kiedy lądowałam ni stąd, ni
zowąd miedzy jego udami, szybka, namiętna laseczka, po czym wracałam
do swoich prac, licząc ze moze będzie chciał to kontynuować
(zazwyczaj wracał do gry) - z róznym skutkiem, ale co najbardziej
smutne - nie na długo.
Wychodziło na to że sypiamy ze soba raz na miesiąc, co dla mnie jest
stanowczo za rzadko.
Były rozmowy, były łzy, było też wzięcie go na przeczekanie - zero
reakcji.
Po jakims czasie przestał przesiadywać non stop kolor przed kompem,
ale i tak nie zmienilo się nic, przynajmniej na długo.

Kiedy staram się z nim o tym rozmawiać słysze przeróżne wymówki, a
to że nudzi go jego praca i czuje sie sfrustrowany, a to że jak
wróci na siłownie to bedzie miał wiecej energi, a to że jest śpiacy,
ze spie w spodniach od pizamy, i wiele róznych.
Pytałam tez wprost o romans. zaprzeczył.

Ostatnio wiosna na nowo wzbudziła we mnie frutracje, jest ciepło,
wiecej dnia, a u nas posucha.
Usiadłam wczoraj z moim lubym i probowałam dowiedzieć się czemu nie
ma ochoty? Czemu nie inicjuje seksu? Czy mu sie znudziłam? nie
podniecam go?
No i w koncu co moge zrobic aby to zmienic.
Migał się jak zwykle, słyszałam stare wymówki odnosnie braku ruchu,
zmeczenia, nudnej pracy ale dowiedziałam sie tez nowego.

Moj luby stwierdzil ze nie dbam o siebie i zrobilam sie szara mysza.
Kubeł zimnej wody.
Owszem jak kazda kobieta mam kompleksy, za duza pupa za male cycki,
na zime przybyło dwa kilo, nie latam w dopasowanej garsonce
bizneswoman, czy zwiewnych sukienkach, ale do jasnej anielki bez
przesady - w worach na kartofle nie latam! Zawsze mi powtarzał że
jestem dla niego seksowna, ze nie zmieniłby nic.
Uraziło mnie to okrutnie bo mimo własnych kompeksów i bycia dla
siebie surową w ocenie wiem że się podobam, budze zainteresowanie
mezczyzn, jestem zgrabna i filigranowa i zawsze byłam zapeniana
przez mojego lubego, ze bardzo mu sie podobam.

Przełknełam ta gorzka pigułke i starałam się dowiedziec co rozumie
przez dbanie o siebie - dowiedziałam sie ze za rzadko chodze na
fitness (choc zapewnia ze nie zmienilam sie fizycznie, waga tez
kurka wodna nie kłamie) i ze nie maluje sie (??)
Wydało mi sie to po prostu bzdura, bo nie wiem co zmieni fakt ze
bede czesciej biegac na aerobik, no i ja sie maluje - po prostu nie
wykonuje rano pełnego makijażu.
Powiedziałam mu że mnie to zabolało.
Mamy ciche dni, nie mam ochoty z nim rozmawiać.

i na koniec...

W ostatniej rozmowie spytałam sie kiedy ostatnio mu się zdarzyło
samemu sie zadawalac, dowiedziałam sie ze pare dni temu.
Zdebialam, bo wydawało mi sie ze po porstu nie ma potrzeby seksu.

Dobila mnie wiec nasuwajaca sie odpowiedz - moj facet nie kocha sie
ze mna ... z lenistwa.
I choc pytałam sie czy cos mu w naszym seksie nie odpowiada? czy
moze jestem za wymagajaca? (ale do cholery dla mnie gra wstepna moze
ograniczac sie do 2 minut figli, jestem wybitnie nieskomplikowana i
podniecam sie z predkościa błyskawicy) - nie potrafił mi udzielić
odpowiedzi twierdzącej, powiedział ze zadawala sie z przyzwyczajenia.

Do seksuologa nie chce isc, bo nawet to zasugerowałam.

Siedze wiec sobie nad druga kawa w pracy, i raz mi smutno raz jestem
wkurzona.
Wybaczcie ze dlugosc zali i marudzenia - musiałam to z siebie
wyrzucic i z jakis tylko sobie znanych powodow pomyslalam ze to
dobre miejsce..

Pozdrawiam
M.
Obserwuj wątek
    • songo3000 Re: Nihil novi 16.04.09, 10:40
      Bardzo dobrze, że nie 'kisisz' frustracji w sobie i próbujesz coś z nią zrobić. Ameryki nie odkryję, że lekarstwem na nihilizm są zmiany (siebie albo faceta, hehe).
      Tak na gorąco powiem tylko jedną aczkolwiek podstawową rzecz. Jeżeli facet wybiera trzepanie kapucyna zamiast seksu z kobieta to ZAWSZE dlatego, że tenże seks jest mniej satysfakcjonujący dla niego niż 'Renia Grabowska' i na nic smęty mojego ulubionego rogatego inwentarza rogatego, trawożernego inwentarza. Dlaczego mniej fajny (babka zapyziała czy facet psychopata ;) to już my tu powoli ustalimy :D
      • kazia_gugu Re: Nihil novi 16.04.09, 10:55
        Bog zapłać za dobre słowo (albo jak głupia jestem i odebrałam to
        jako dobre - osemke mi ostatnio usuneli wiec wszystko możliwe ;-))

        No dobra, ja tez moge zrobic dobrze trzy razy pod rzad moim
        zaglowkiem do czytania - ale to nie o to chodzi, wole mą chcice
        wykorzystac na wspolnym przewalaniu się po łozku niz tak
        bezproduktywnie :)

        Wiem ze trudno to udowodnic, bez wklejenia jotpegów, ale zapyziała
        nie jestem, musisz mi uwierzyc na słowo ;-)

        Ah - do metod zacheciania do seksu zapomnialam dorzucic domowy
        stripitz.
    • yayamiomur Re: Nihil novi 16.04.09, 11:31
      zawsze jest tak, że jedna osoba kocha bardziej. i bardziej się
      stara. i najczęściej przegrywa.

      może ty go przytłoczyłaś - zachęcasz go, inicjujesz, z zaskoczenia
      lodzika robisz... może on się czuje jak osaczona kobieta? miałem
      kiedyś rozmowę z takim panem - uznanym don juan'em - który to
      kobiety zdobywał ot tak, od niechcenia. spotkał panią, która
      poderwała jego, była bardziej bezpośrednia niż on bywał, powiedziała
      mu po pół godzinie znajomości, co planuje z nim zrobić, poszli do
      niej... i don juan'owi nie stanął.

      ale wiesz co? po przeczytaniu niektórych ustępów twojego posta,
      dochodzę do wniosku, że masz w domu śmierdzącego lenia. jemu się
      chyba nie chce.

      albo jeszcze coś mi przyszło do głowy... a jesteś pewna, że on przed
      tym komputerem to siedzi i gra tylko? może laski ogląda?
    • glamourous Re: Nihil novi 16.04.09, 12:05
      Niecodzienny nick jak na trzydziestolatke ;-)) Kto dzis pamieta o
      kajagoogoo? ;-)

      U mnie bylo bardzo podobnie - goracy poczatkowo seks nam skapcanial
      tuz po akcie wspolnego zamieszkania, a moj luby nabral brzydkich
      seksualnych manier, mianowicie nalogowo zaspokajal sie przed kompem.
      Tyle ze ja jestem z tych raczej nie zakompleksionych kobiet, wiec
      jakos nigdy nie podkopalo to mojego poczucia kobiecej wartosci. Seks
      tez zawsze byl czestszy niz raz na miesiac, ale dla mnie nawet 2
      razy w tygodniu bylo za malo ;-) W miedzyczasie wyszlam za niego za
      maz, bo zwiazek poza seksem byl cudowny, nic dodac nic ujac. Dzisiaj
      z perspektywy czasu przyznam, ze pomimo sporej pracy u podstaw z obu
      stron - on przestal sie nalogowo masturbowac do komputerowych
      pornosow, ja przestalam zgrywac na codzien Ditę Von Teese
      (deprymowalo go to i czul sie przestymulowany, wiec uciekal w
      bezpieczne porno) - nasz seks nigdy nie odzyskal dawnej swietnosci.
      No coz, CZAS I STAZ ZWIAZKU robia swoje i to ze kobieta jest
      atrakcyjna i podoba sie innym facetom nie zapewnia jej dozywotniego
      pozadania faceta z ktorym dzieli lozko na codzien przez X lat. Takie
      sa prawa natury, ze to co jest latwo dostepne, co nosi znamiona
      codziennosci, latwo sie "opatrza" i powszednieje - choc obiektywnie
      atrakcyjnosci mu nie ubywa. Ja wzielabym sobie jednak do serca
      wyznanie Twojego faceta, ze ma mniejsza ochote bo "nie cwiczysz i
      sie nie malujesz" Dla mnie to sygnal, ze on potrzebuje silniejszego
      sygnalu, byc moze jakiejs lekkiej odmiany wizualnej jesli chodzi o
      Ciebie, ktora zasililaby jego pozadanie. Zamiast chodzic ciagle w
      domowych ciuchach i bez makijazu, powinnas pokazac mu sie od roznych
      stron : czasem makijaz mocniejszy, czasem lzejszy, no wiesz, w mysl
      zasady "kobieta zmienna jest". Zmysly z czasem przytepiaja sie a
      propos jednej i tej samej osoby, wiec obiektywna jej atrakcyjnosc
      przestaje miec kluczowe znaczenie - do pozadania potrzebna jest
      swiezosc spojrzenia, wcale nie tak latwa do osiagniecia. Z
      doswiadczenia wiem, ze striptiz striptizem, ale jezeli facet nie
      pozada Cie psychicznie (bo sie nie zmieniasz, bo nie ewoluujesz, bo
      jestes do niego przyssana emocjonalnie i seksualnie, bo nie
      potrafisz czasami wytworzyc atmosfery tajemniczosci i dystansu) to
      takie dzialania zachecajace niewiele pomoga. Fakty sa takie, ze zeby
      stripteasy oraz inne gierki byly skuteczne, facet musi pozadac
      Ciebie w ogole, a nie Ciebie dlatego ze akurat w tym momencie robisz
      striptiz. A zeby pozadac Ciebie po latach (choc i tak nie bedzie to
      to samo co na poczatku, nie ludzmy sie) to on nie moze postrzegac
      Cie jako ciagle tej samej domowej kobiety, bez makijazu, w pizamce
      i bamboszkach.
      • brak.polskich.liter Re: Nihil novi 16.04.09, 12:33
        glamourous napisała:

        > Niecodzienny nick jak na trzydziestolatke ;-)) Kto dzis pamieta o
        > kajagoogoo? ;-)

        O, wypraszam sobie. Jestem zmurszala i mam rozne zaburzenia zwiazane z podeszlym
        wiekiem (jak na 30+ przystalo), ale Kajagoogoo pamietam doskonale ;)

        > Fakty sa takie, ze zeby
        > stripteasy oraz inne gierki byly skuteczne, facet musi pozadac
        > Ciebie w ogole, a nie Ciebie dlatego ze akurat w tym momencie robisz
        > striptiz.

        Podpisuje sie.
        Jesli gentleman nie jest zainteresowany, to zadne striptizy, fikusne gacie i
        piora wsadzone w tylek nie pomoga.
      • kazia_gugu Re: Nihil novi 16.04.09, 12:41
        glamourous napisała:

        > Niecodzienny nick jak na trzydziestolatke ;-)) Kto dzis pamieta o
        > kajagoogoo? ;-)
        >

        Uhh - nie sadzilam ze zostane tak szybko rozszyfrowana :)

        Coz, mam rozumiec ze w mysl kawału, w którym mąz mowi po latach
        związku do żony - Zosiu (Barbaro - czy inna) tyłek nadal masz
        swietny i cycki ale żebyś tak była bardziej obca? :)

        Z jednej strony jestem w stanie zrozumiec i przyjac sugestie
        dotyczaca takiej "stymulacji", z drugiej doswiadczam dysonansu bo
        moj luby jest raczej z tych romantykow co wola delikatny makijaz,
        nie cierpi jak maluje paznokci na ciemniejszy kolor, a do tego jest
        stały w uczuciach i długodystansowy jesli o wybranki chodzi, z
        trzeciej natomiast rodzi sie bunt i ochota powiedzenia "pierdole to
        ide w tango..."

        Mnie nie przeszkadza ze przywdziewa spodnie od dresu i t-shirt po
        przyjsciu do domu, ja znowuz staram sie nie paradowac w
        rozciagnietym swetrze czy sflaczalych spodniach.

        Owszem moglabym dla odmiany sciac moje dlugie wlosy ktore tak
        uwielbia i przefarbowac sie na rudo, albo chodzic namietnei na
        solarium i usmazyc sie i wysuszyc na skwarke, albo zapozyczyc sie i
        zrobic sobie miseczke D ale czy na prawde o to chodzi?

        Teraz o zmiane wizerunku aby pobudzic jego wyobraznie, a np. zaraz
        po gazdzety z seks shopu bo znudzil mu sie seks, w ktorym uzywa sie
        rąk, ust czy innych członków? :)

        Wczoraj przeprosil mnie za swoje slowa odnosnie szarej myszy - choc
        i tak uraz pozostal, nie potrafie raz dwa przeskoczyc i udac ze nic
        sie nie stało...

        Moze faktycznie yaya ma racje i bywam nachalna?
        Zawsze mi sie wydawało, ze fajnie jest jak kobieta wskoczy ci do
        wanny i spontanicznie wykona fellatio, albo zaskoczy oczekujac w
        sypialni w pozycji nie pozostawiajacej złudzen co do intencji - ale
        moze sie myle.

        ps. Spodnie od pizamy leza nieuzytkowane w szafie :)


        • glamourous Re: Nihil novi 16.04.09, 13:23
          kazia_gugu napisała:


          > moj luby jest raczej z tych romantykow co wola delikatny makijaz,
          > nie cierpi jak maluje paznokci na ciemniejszy kolor, a do tego
          jest
          > stały w uczuciach i długodystansowy jesli o wybranki chodzi, z
          > trzeciej natomiast rodzi sie bunt i ochota powiedzenia "pierdole
          to
          > ide w tango..."


          Hehe, skad ja to znam, moj chlop ma podobny profil psychologiczny (i
          dlatego nie przepadal za moim struganiem Dity), ja z kolei zawsze
          mialam podobne mysli z tym tangiem ;-) Widzisz, kochana, prawda jest
          taka, ze trudno jest pogodzic ogien i wode - i jezeli z tym
          czlowiekiem zostaniesz, to bedziesz musiala przyjac do wiadomosci ze
          Ty w tym zwiazku jestes ogniem, a on woda, i pomimo zmian, korekt
          oraz duzej ilosci dobrej woli z obu stron taki uklad juz miedzy Wami
          zostanie. Tego bluesa po prostu trzeba czuc - przy czym Ty go
          czujesz, a on niekoniecznie w takim wydaniu jakie interesuje Ciebie.
          I tak juz bedzie, bedziesz zyla od kompromisu do kompromisu dopoki
          kiedys nie poznasz faceta, ktory bedzie nadawal na tych samych
          falach, doceni Twoja zmyslowosc, stripteasy i spontaniczne lodziki w
          wannie - i wtedy sie znajdziesz miedzy mlotem a kowadlem tak jak
          aktualnie ja :-/

          > Owszem moglabym dla odmiany sciac moje dlugie wlosy ktore tak
          > uwielbia i przefarbowac sie na rudo, albo chodzic namietnei na
          > solarium i usmazyc sie i wysuszyc na skwarke, albo zapozyczyc sie
          i zrobic sobie miseczke D ale czy na prawde o to chodzi?

          Nie chodzi o drastyczne zmiany w wygladzie. NIE CHODZI O TO ZEBY
          DWOIC SIE I TROIC i nie w tym rzecz, zeby co tydzien zmieniac kolor
          wlosow, ale zeby facet nie postrzegal Cie jako "ciagle taka sama".
          Zmiany makijazu, humoru, stylu ubierania sie, nieprzewidywalnosc,
          danie mu swiadomosci ze masz wlasny swiat, momentami nawet lekka
          emocjonalna niedostepnosc - no, KOBIECOSC po prostu :-)

          > Teraz o zmiane wizerunku aby pobudzic jego wyobraznie, a np. zaraz
          > po gazdzety z seks shopu bo znudzil mu sie seks, w ktorym uzywa
          sie
          > rąk, ust czy innych członków? :)


          NIE, NIE! Tu nie chodzi o to, ze masz biegac jak kot z pecherzem i
          znosic mu do lozka rozne zabawki zeby sie bron Boze Toba nie
          znudzil. Zdecydowanie polecam Ci ksiazke "Dlaczego mezczyzni kochaja
          zolzy" Sheryl Argov, tam sa fajnie wyjasnione te subtelne roznice
          pomiedzy zabieganiem o wzgledy faceta, a niewymuszonym wprowadzaniem
          roznych drobnych zmian dla siebie, z ktorych facet potem korzysta.

          > Moze faktycznie yaya ma racje i bywam nachalna?
          > Zawsze mi sie wydawało, ze fajnie jest jak kobieta wskoczy ci do
          > wanny i spontanicznie wykona fellatio, albo zaskoczy oczekujac w
          > sypialni w pozycji nie pozostawiajacej złudzen co do intencji -
          ale moze sie myle.

          To zalezy od profilu psychologicznego faceta oraz od jego podejscia
          do seksu. Nie wszyscy faceci lubia to samo i podobnie reaguja na
          takie gierki. Sa tacy, ktorzy wola miec bezpieczny, swiety spokoj, a
          nie kobiete, ktora ciagnie ich za przyrodzenie (symbolicznie) i
          ciagle czegos chce.
          Poza tym licza sie jeszcze inne szczegoly, ktore byc moze sprawiaja,
          ze sytuacje jakie opisujesz sa dla faceta nie tyle podniecajce ile
          uciazliwe : jeszcze raz polecam lekture ksiazki Argov.
          • kazia_gugu Re: Nihil novi 16.04.09, 13:46
            Dzieki glam.
            Pomysle nad tym i przetrawie sugestie. Doceniam twoje zaangazowanie
            w walkowaniu znanego tematu (pisze bez ironi).
        • aandzia43 Upodobanie do grzecznej stylistyki? 16.04.09, 22:39
          > Owszem moglabym dla odmiany sciac moje dlugie wlosy ktore tak
          > uwielbia i przefarbowac sie na rudo, albo chodzic namietnei na
          > solarium i usmazyc sie i wysuszyc na skwarke, albo zapozyczyc sie
          i
          > zrobic sobie miseczke D ale czy na prawde o to chodzi?
          >

          Uwielbia twoje długie włosy? Hmmm... Chyba jednak nie bardzo. Gdyby
          je uwielbaił to całowałby je, owijałby się nimi, wąchałby je z
          upodobaniem i po prostu podniecałyby go. On ich nie uwielbia. Twoje
          długie włosy są dla niego zapewne tylko elementem bezpiecznego dla
          nieśmiałego i niepewnego siebie mężczyzny wizerunku grzecznej i
          skromnej panienki. Tak jak umalowane blado paznokcie. Mogę się
          zalożyc, że deklaruje również brak upodobania do ciemnych pomadek.
          Czy zauważasz przepaść pomiędzy tym, co twój facet opowiada na temat
          swoich gustów, a tym, co naprawdę go kręci? Wyrwało mu się, że go
          nie kręcisz, bo jesteś myszata. Przeprosił, no i co z tego? Jesteś
          dla niego wystarczająco myszata, by zostać jego żoną, towarzyszką
          życia i matką jego dzieci. A jednocześnie za bardzo myszata, by cię
          bzykał z pasją i upodobaniem.
          Jak dla mnie, to zespół madonny i ladacznicy.

          Twój facet zapewne ma całkiem przyzwoite libido (masturbuje się
          przecież). Tylko niekoniecznie jest ono skierowane na przyzwoitą
          kobietę, towarzyszkę życia, czyli na ciebie.
          • kazia_gugu Re: Upodobanie do grzecznej stylistyki? 17.04.09, 08:53
            Byc moze cos w tym jest. Jesli chodzi o wlosy to faktycznie nie moge
            go odepdzic od nich, niuchacz z niego pospolity, czasami sie smieję,
            że podaruje mu skalp aby mogl sobie je dotykac do woli :)

            Co do paznokci - to w nosie mam czy mu sie podobaja czerwone czy
            nie, jesli mam kaprys maluje je i wsio.

            Owszem jest przepasc - wiem ze go kreci typ bizneswoma, szpilki,
            dobrze skrojona garsonka, typ pani tuz przed waznym spotkaniem w
            interesach - wiec troche odstaje od tego wizerunku ze swoim swoiskim
            wygladem :)

            Z drugiej strony on doskonale wie ze mam silny charakter, ze nie dam
            sobie wejsc na glowe, ze doopa ze mnie nie gospodyni domowa i
            animatorka domowego ogniska - wiedział co brał, także żale że brak
            mi łagodnosci, delikatnosci - także w wygladzie to sobie teraz może
            produkować do woli.

      • glamourous Aha... 16.04.09, 12:45
        ... w powodzi moich ogolnikowych wywodow zapomnialam o
        najwazniejszym - o Twoje konkretnej sytuacji. Jezeli jest tak jak
        piszesz, ze Ty masz duzy temperament, a on oferuje Ci seks RAZ NA
        MIESIAC - w dodatku ta skromniutka oferta pojawila sie juz teraz,
        przed slubem, to niestety czarno to widze. Co innego taka sytuacja
        jak u mnie, kiedy z codziennego seksu czestotliwosc obnizyla nam sie
        po paru latach zwiazku do 3 razy w tygodniu, a ja plakalam ze za
        rzadko (jednak, pomimo watpliwosci, zdecydowalam sie na slub bo seks
        3 razy w tygodniu to obiektywnie nie tragedia, zas to ze ja jestem
        lekka seksoholiczka to juz inna sprawa ;-P). Ale raz na miesiac?
        Jako czestotliwosc seksu na progu wspolnego zycia? Jeszcze przed
        slubem, obowiazkami, dzieckiem??.. Dziewczyno, zastanow sie czy
        wytrzymasz, czy wyobrazasz sobie swoje cale zycie sekszac sie 12
        razy w roku, a kto wie, moze z czasem nawet i rzadziej... Jezeli
        masz faktycznie spory temperament, a on jest AZ TAK leniwy, to jest
        to dla Ciebie droga donikad...
        Nie napisze Ci jednoznacznie "uciekaj" bo sama dobrze wiem, ze zycie
        w zwiazku to nie tylko fajny seks, ale nie ukrywam, ze ja bym sie
        swiadomie nie skazala na az tak drastyczne niedobory.

        Do seksuologa go nie ciagnij, nie ma po co. Zaden seksuolog nie
        zaszczepi Twojemu facetowi na stale pozadania z poczatkow zwiazku.
        To utopia. Jednak powinnas zdecydowanie z nim pogadac, zakomunikowac
        swoje potrzeby i oczekiwania. Tylko zadnego cackania sie, jesli
        bedzie trzeba to walnij piescia w stol, niech wyraznie zrozumie o co
        Ci chodzi. Postawic jakies ultimatum, niech ruszy swoj leniwy tylek
        chociaz troche, w koncu do slubu jeszcze pare miesiecy - moze
        zaczai... A jesli nie, to, hmmmm.....
        • kazia_gugu Re: Aha... 16.04.09, 13:05
          Wlasnie takiej odpowiedzi najbardziej sie obawiałam...

          Jestem tego swiadoma, ze jestesmy dopiero przed innymi obowiazkami
          jak dzieci a juz doopa jest w tej sferze.
          Wiem,że ryzykuje ze w tej kwesti nic sie nie zmieni a ja za trzy
          miesiace slubuje. Kocham go po prostu i chciałabym nad tym
          popracować, w ogole popracować nad związkiem - aby się rozwijał ale
          czasem to jak walenie głową w mur.

          Czasem śmieje się gorzko że u nas (choc twierdzenie stereotypowe,
          wiem) role są odwrócone i to on stroni i "boli go głowa" a ja
          naciskam, molestuje.

          To nie chodzi o poczatki zwiazku ile nastawienia mojego faceta do
          tej kwestii. Coś sie ewidentnie popsuło.
          Probuje sie dokopac do prawdziwej przyczyny i o ile sie da
          wyeliminowac jakies przeszkody.
          Jak dla mnie (jednak zakładam że eni mam patentu na prawde, i mylic
          sie moge) to niestety chodzi o zgnuśnienie i skapcenie a jego
          wyliczanie argumentów dlaczego tak kiepsko u niego z ochota to są
          zwykle wymowki.
          Do kolekcji wymówek jeszcze dodam że on woli w ciagu dnia (argument
          upadł kiedy zapytałam sie w takim razie dlaczego w weekendy nie
          uderza) oraz to, że sie boi odmowy (chociaz nie potrafił sobie
          przypomniec kiedy mu odmowiłam)..

        • merlotka30 Re: Aha... 16.04.09, 13:18
          Uwagi na temat makijażu i ubioru są wymyślone na potrzebę chwili. To na bank nie
          o to chodzi. Gadka-kalka.

          Polecam wam Glam i Kazia w ostatnim papierowym "wproście" artykuł o
          współczesnych Ksantypach.
          Może coś znajdziecie dla siebie.
    • lilyrush Re: Nihil novi 16.04.09, 13:22
      Jak czytam takie posty to się zastanawiam dlaczego cały czas ludzie wolą sie
      uczyć na swoich błędach i cierpieć niż wynieść lekcje z czyiś popełnionych
      wcześniej.

      My będziemy sie rozpisywać- "poczytaj forum, będzie gorzej niż lepiej, będziesz
      nieszczęśliwa, a autorka i tak nie zrozumie, ślub weźmie i albo będzie
      nieszczęśliwa, albo kochanka znajdzie albo będzie sie rozwodzić.
      A jak był czas i można było wszytko prosto załatwić to nic...
      Eh, łapki opadają i wszytko inne tez :-(
      • glamourous Re: Nihil novi 16.04.09, 13:37
        Dokladnie, Lily, tez mam poczucie bezsensu pisanych tu elaboratow.
        Wszystkie glosy rozsadku i tak rozbija sie o mur "ale ja go kocham".
        Nie zebym takiego podejscia nie rozumiala, bo sama jeszcze 3 lata
        temu stalam przed podobnym dylematem "czy ogien powinien wyjsc za
        maz za wode, wiedzac ze woda woda pozostanie", niemniej gdyby moj
        wybranek fundowal mi seks raz na MIESIAC juz w poczatkowej fazie
        wspolnego, bezdzietnego zycia to nie mialabym raczej zadnych zludzen
        ze bede potrafila przezyc z nim szczesliwie 50 lat...
      • kazia_gugu Re: Nihil novi 16.04.09, 13:44
        lilyrush napisała:

        > Jak czytam takie posty to się zastanawiam dlaczego cały czas
        ludzie wolą sie
        > uczyć na swoich błędach i cierpieć niż wynieść lekcje z czyiś
        popełnionych
        > wcześniej.
        >
        > My będziemy sie rozpisywać- "poczytaj forum, będzie gorzej niż
        lepiej, będzies
        > z
        > nieszczęśliwa, a autorka i tak nie zrozumie, ślub weźmie i albo
        będzie
        > nieszczęśliwa, albo kochanka znajdzie albo będzie sie rozwodzić.
        > A jak był czas i można było wszytko prosto załatwić to nic...
        > Eh, łapki opadają i wszytko inne tez :-(


        Bardzo mi przykro ze z powodu mojego posta, mozesz nabawic sie
        zwisów, wiec szybciutko wyjasniam.
        Kocham swojego faceta, jest ciepły, czuły, uwielbiam spedzac z nim
        czas, mamy wspolne hobby, przykurzone ale jednak mamy, zapewnia mi
        inne moje potrzeby jak poczucie bezpieczenstwa, wsparcie, wspolne
        rozmowy, albo wybuchy smiechu do bolu szczeki.

        W imie hedonistycznych pobudek nie zrezygnuje z tego zwiazku i z
        tego czlowieka.
        Chce nad ta sfera popracowac bo jest dla mnie wazna, chce aby miał
        na mnie ochote, i byc dla niego atrakcyjna, zestarzec sie z nim miec
        dzieci (moze kolejnosc inna)... wiem ze dla niektorych to dyrdymały
        ale dla mnie cos najcenniejszego w zyciu.

        On juz sie stał moja rodzina i choc czasem go wybitnie niecierpie i
        wkurza mnie dosadnie, nie rzuce wszystkiego wpizdu bo nie zerżnie
        mnie tak czesto jak bym chciala.
        • kachna79 Re: Nihil novi 16.04.09, 14:17
          > Kocham swojego faceta, jest ciepły, czuły, uwielbiam spedzac z nim
          > czas, mamy wspolne hobby, przykurzone ale jednak mamy, zapewnia mi
          > inne moje potrzeby jak poczucie bezpieczenstwa, wsparcie, wspolne
          > rozmowy, albo wybuchy smiechu do bolu szczeki

          > W imie hedonistycznych pobudek nie zrezygnuje z tego zwiazku i z
          > tego czlowieka.

          wiem ze dla niektorych to dyrdymały
          > ale dla mnie cos najcenniejszego w zyciu.

          nie rzuce wszystkiego wpizdu bo nie zerżnie
          > mnie tak czesto jak bym chciala.

          Wydrukuj sobie powyższe cytaty i opraw w ramkę - serio piszę:) Jeśli
          mając świadomość jego wad, świadomie chcesz tworzyć z nim rodzinę to
          super. Pamiętaj jednak, że sama dokonałaś wyboru (średni seks, ale
          inne sprawy super) i nie oczekuj od narzeczonego, że za kilka dni,
          tygodni czy miesięcy wybuchnie jak wulkan (choć nie jest to
          niemożliwe). Już teraz widzą gały co będą brały - życzę
          konsekwencji. Ze swojej strony dodam, że to brak dojrzałości i życie
          w świecie iluzji, powoduje, że wydaje nam się, że można mieć
          wszystko. Wspólne życie to kompromisy - warto umieć wybierać.
    • sagittka Re: Nihil novi 16.04.09, 13:41
      To że wasze życie erotyczne upadło to normalka. Większość związków
      na pewnym etapie zaniedbuje tę sferę.
      Udaje się tylko tym, którzy się dobrze dopasowali, bardzo się
      starają utrzymać satysfakcjonujący poziom relacji seksualnych i są
      gotowi do kompromisów w tej sferze.
      Po opadnięciu klapek z oczu oraz po latach wspólnego bycia SAMO SIĘ
      NIE UKŁADA, trzeba sobie zdawać sprawę, że jak sobie pościelimy, tak
      się wyśpimy. Najważniejsze: starać się muszą obie strony!

      (tyle tytułem wykładu, bo jestem na tym forum orędowniczką pracy u
      podstaw:))

      Wygląda na to, że twój narzeczony ma w nosie twoje potrzeby, nie
      próbuje nic zmienić, bo pasuje mu model pożycia małżeńskiego "raz w
      miesiącu na odczepnego". Fizjologiczne potrzeby załatwi sobie sam
      przy tzw. graniu na kompie. Ty dla odmiany chciałabyś żeby wasze
      życie erotyczne wyglądało inaczej. I tu mamy konflikt interesów, do
      rozwiązania, ale nie bez znaczenia będzie kto ma silniejszą pozycję
      w związku, komu bardziej zależy na ślubie, na dzieciach, itp.

      Z twojego opisu wynika, ze twojemu facetowi na niczym nie zależy
      (poza świętym spokojem), żyjecie obok siebie, nie macie wspólnych
      planów, hobby, ulubionych sposób spędzania razem czasu - jak razem
      budować rodzinę?

      Zastanów się dlaczego chcesz wyjść za tego mężczyznę?
      • kazia_gugu Re: Nihil novi 16.04.09, 13:52
        Faktycznie z mojego pierwszego postu moze wynikac ze w ogole nic nei
        robimy razem, nie mamy wspolnych plaszczyzn, ale to nie do konca
        prawda.

        Fakt, ze moj luby oklapl, fakt jest leniwy i wiecej rzeczy robie dla
        swietego spokoju, niemniej jednak zdarza nam sie jeszcze wyjsc na
        spacer, albo pojsc na koncert, za tydzien planujemy maly pobyt nad
        morzem.

        Jedno co mi sie rzucilo w oczy, o czym piszesz i co owszem
        dostrzegam ale chyba przyjac do wiadomosci nie bardzo chce - ze on
        ma za bardzo w nosie moje potrzeby, brak chceci aby probowac je
        zaspokoic..

        Chyba musze wziac to wszystko do kupy i przeanalizowac sobie, moze
        cos mi sie ulozy w glowie.
        • sagittka Re: Nihil novi 16.04.09, 14:13
          > Fakt, ze moj luby oklapl, fakt jest leniwy i wiecej rzeczy robie
          dla
          > swietego spokoju, niemniej jednak zdarza nam sie jeszcze wyjsc na
          > spacer, albo pojsc na koncert, za tydzien planujemy maly pobyt
          nad
          > morzem.

          Czy to wystarczy do DOBREGO wspólnego życia?
          Myślę, że nie, tak jak motywacje w stylu: bo jesteśmy już razem tyle
          lat, za późno na szukanie innego narzeczonego, latka lecą, a chcę
          miec dziecko, nikt inny mnie nie zechce, itp.

          Może podchodzę do sprawy zbyt idealistycznie, ale w przeddzień ślubu
          ludzie powinni być szczęśliwi ze sobą, pełni entuzjazmu, wiary że
          będzie im razem wspaniale, a seks jest rzeczą bez której nie
          wyobrażają sobie życia - a potem oczywiście należy pracować nad
          tym, żeby to utrzymać na wysokim poziomie.

          Dlatego jeszcze raz poproszę, zebyś sobie (jeśli nie nam)
          odpowiedziała szczerze jakie są twoje motywacje do ślubu (to w końcu
          zobowiązanie na całe życie, a przynajmniej wierzymy w to w tym
          momencie).
        • glamourous Re: Nihil novi 16.04.09, 14:26
          kazia_gugu napisała:


          > Jedno co mi sie rzucilo w oczy, o czym piszesz i co owszem
          > dostrzegam ale chyba przyjac do wiadomosci nie bardzo chce - ze on
          > ma za bardzo w nosie moje potrzeby, brak chceci aby probowac je
          > zaspokoic..

          ...plus dochodzi do tego fakt, ze ma inna seksualnosc niz Ty, oraz
          ze na fajnym zyciu erotycznym ze stala partnerka zalezy mu o wiele
          mniej niz Tobie. Po prostu ma inna jego wizje.

          Piszesz, ze i tak za niego wyjdziesz, bo (abstrahujac juz od uczuc)
          idealne pozaseksualne dopasowanie, bo wspolne plaszczyzny & hobby -
          slowem, bo poza seksem swietnie sie rozumiecie i dobraliscie jak w
          korcu maku. Wiem, ze te argumenty przemawiaja za slubem, znam to z
          autopsji, moj zwiazek tez tak wyglada ze wszystko pieknie, dwie
          polowki jablka i do tego jeszcze moj maz zapewnia mi przemily, ze
          sie tak wyraze, zyciowy kadr z ktorego trudno zrezygnowac :-) Tyle,
          ze zdajesz sobie chyba sprawe z tego, ze seks raz na miesiac to jest
          dla temperamentnej babki naprawde FATALNIE MALO i trudno Ci bedzie
          przez cale zycie przechodzic nad tym do porzadku dziennego? Tzn.
          teraz jest jeszcze stosunkowo latwo, bo to poczatki, okres
          przedslubny, entuzjazm, rozowe okularki oraz niewielkie jeszcze
          zmeczenie materialu. Oraz dlatego, ze masz nadzieje na zmiany.
          Pomysl jednak, ze za 5-7 lat bedzie pod tym wzgledem
          najprawdopodobniej jeszcze gorzej : czestotliwosc jeszcze bardziej
          sie zmniejszy - dojda obowiazki, dzieci, jemu byc moze syndrom MiL,
          a rosnacy staz zwiazku nie bedzie dzialal w dodatku na Wasza
          korzysc. Co bedziesz czula jako goraca 35 czy 37 latka, uprawiajac
          seks np. raz na 6 tygodni? Czy wiesz, jak takie poczucie
          niespelnienia moze skutecznie zniechecic np. do uprawiania wspolnego
          hobby czy wspolnego smiania sie do bolu szczek? Jak moze wszystkie
          inne aspekty zycia obrzydzic? Dzisiaj jeszcze masz sile i entuzjazm,
          zeby dac zabijac w sobie kobiete, ale czy myslisz, ze za X lat nadal
          nie bedziesz tym zmeczona?

          Powiem tak : osoba z duzym temperamentem moze pojsc kompromis z
          codziennego seksu na co 2 czy 3 dzien. Ale czy naprawde nie
          przerasta Cie wizja seksu raz na miesiac z tendencja znizkowa? Mnie
          by przerosla, nawet pomimo super porozumienia i wspolnego hobby.

          PS. Fakt, zaangazowalam sie w dyskusje, bo temat jest mi bliski, ale
          moze faktycznie nie powinnismy tak tu agitowac - kazdy ma swoja
          wlasna droge do przejscia i swoja lekcje do odrobienia...
          • kazia_gugu Re: Nihil novi 16.04.09, 18:34
            Droga Glam - alez agituj sobie do woli, co dwie glowy to nie
            jedna.. :)

            Poki co sklonilo mnie to do pojscia po porade do fachowca - nie
            mowie tez, ze to rozwiaze moje problemy, a ów spejcjalista poda
            cudowne porady i rzuci ozdrawiajace czary na moj zwiazek, ale byc
            moze poszerze perspektywe tego problemu.
    • fanny Re: Nihil novi 16.04.09, 14:55
      Tak sobie czytam ten watek i mysle, ze cos musi byc w tych
      latwopalnych, latwoobslugowych kobietach. Cos, co im robi kuku.
      Cos, co niby moze wygladac na blogoslawienstwo, okazuje sie przy
      takich watkach, jednak w jakiejs mierze przeklenstwem.
      Facet nie musi sie starac, zabiegac, prosic, namawiac, zeby
      zaciagnac do lozka. Wie, ze przy boku ma kobitke, na ktora wystarczy
      kiwnac palcem z blyskiem w oku, a ona z dzikim entuzjazmem sciagnie
      majtki przez glowe.
      Boje sie, ze to wlasnie powoduje, ze facet sie rozleniwia i
      kapcanieje a kobieta zaczyna powoli usychac.
      Bo mimo, ze fizjologicznie nie potrzebuje godzin podchodow i
      podgrzewania seksualnego drive'u, to bedac namietna z natury, bardzo
      za tym teskni.
      Poki co, sama zastanawiam sie nad rozwiazaniem.

      f.
      • bi_chetny Re: Nihil novi 16.04.09, 15:54
        wynika tego, że najlepiej, żeby to facet miał większe libido, żeby to on gonił
        króliczka. Sam nie wiem jak bym się zachowywał, gdyby kobieta chciała częściej i
        bardziej niż ja. Inna sprawa, że musiałaby chcieć naprawdę sporo :D
        • yayamiomur Re: Nihil novi 17.04.09, 14:54
          > wynika tego, że najlepiej, żeby to facet miał większe libido, żeby to on gonił
          > króliczka.

          to jest stara prawda. nawet taki cyctat mi się po głowie pałęta:
          "czy to wypada, żeby kobieta uganiała się za mężczyzną?
          a czy ktoś widział, żeby pułapka goniła mysz?"
      • glamourous Re: Nihil novi 16.04.09, 16:52
        fanny napisała:

        > Tak sobie czytam ten watek i mysle, ze cos musi byc w tych
        > latwopalnych, latwoobslugowych kobietach. Cos, co im robi kuku.
        > Cos, co niby moze wygladac na blogoslawienstwo, okazuje sie przy
        > takich watkach, jednak w jakiejs mierze przeklenstwem.

        Bo tak rzeczywiscie jest. Kiedys Avide zalozyl tu na forum watek na
        ten temat, jakos tak go chyba zatytulowal (jesli mnie pamiec nie
        myli) : "Natural born Hot Woman - dar czy przeklenstwo?" Z rozwazan
        forumowiczow w tym watku wynikalo, ze taka goraca, wiecznie napalona
        i latwa w obsludze kotka jest marzeniem kazdego przecietnego
        mezczyzny, ale tylko w nastepujacych przypadkach :

        a) na poczatku zwiazku, na pierwsze hormonalne uniesienia
        b) albo na one night stand
        ale raczej nie na dluzsza mete, bo z czasem jej wieczne napalenie z
        czasem robi sie dla niego meczace i podkopujace wiare w jego samcze
        mozliwosci.
        c) moze sie ewentualnie nadac na stale, ale tylko dla faceta, ktory
        sam obdarzony jest ogromnym temperamentem i duzymi mocami
        przerobowymi - wtedy taka kobieta jest do niego dopasowana
        potrzebami i nie kojarzy mu sie z podswiadomym zagrozeniem jego
        meskiej pozycji zdobywcy w seksie.

        Inaczej - tak zreszta zawsze mowil Starowicz o przypadkach, kiedy to
        kobieta ma nadwyzke seksualna nad facetem - predzej czy pozniej
        bedzie klapa. Tzn. facet oklapnie. Czyli faktycznie, jak w tytule
        watku : nivil novi.
      • kazia_gugu Re: Nihil novi 16.04.09, 18:30
        Myslisz, ze kobiety same ukrecily na siebie bata rewolucja
        sekusalna? :)
        • glamourous Re: Nihil novi 16.04.09, 20:01
          To nie do rewolucji seksualnej, tylko do ich gorącej natury trzeba chyba mieć
          pretensje ;-) Kobiety wysokolibidowe i przez to tragicznie niezrozumiane
          zdarzaly sie przeciez w kazdych czasach. Messalina chocby, czy Jagna z Chlopow.
          Albo Lucja z Pokucic ;-)
      • aandzia43 Re: Nihil novi 16.04.09, 22:58
        fanny napisała:

        > Tak sobie czytam ten watek i mysle, ze cos musi byc w tych
        > latwopalnych, latwoobslugowych kobietach. Cos, co im robi kuku.
        > Cos, co niby moze wygladac na blogoslawienstwo, okazuje sie przy
        > takich watkach, jednak w jakiejs mierze przeklenstwem.

        > Poki co, sama zastanawiam sie nad rozwiazaniem.

        Póki co, chyba znalazłam rozwiązanie. Czasem udaję, że mi nie
        zależy, że nie chcę. Udaję obojętność, chłód, ból głowy. Strzelam
        focha i gram niedotykalską;-)
    • skarpetka_szara Re: Nihil novi 16.04.09, 18:06
      wow, naprawde fajny watek i fajne przemyslenia macie.

      wiec moze i ja swoje 5 groszy wtrace...

      Po pierwsze mysle ze nie powinnas brac do serca tego ze
      jestes "szara myszka". Prawdopodobnie facet chcial od ciebie sie
      odczepic, wine za brak seksu zwalic na Ciebie, abys przestala na
      nim sie koncentrowac i zaczela na sobie. Tani chwyt, ale jak widac -
      zadzialal.

      Z drugiej strony nie mozna zapomniec o tym, ze faceci kochaja
      zmiane. Dokladnie jak juz tu moje poprzedniczki mowily: nowy
      ciuszek, pewnego dnia swietny makijarz, czasami nawet na spacer
      mozna sie ubrac tak, zeby zwracac uwage.
      Ja tak robie. Moj maz tez lubi kobiety bardziej naturalne, i sam
      ubiera sie przecietnie, ale mnie to nie obchodzi- ja od czasu do
      czasu (bez okazji) ubieram swoje seksowne sukinki, obcasy, swietny
      makijaz, i mu szczeka opada. Juz nie mowiac o tym ze ciagle widzi
      jak inni faceci sie na mnie patrza, a potem na niego ze znakiem
      zapytania: Co ona z NIM robi? Takie "wyskoki" zmieniaja dynamike
      zwiazku.

      Rowniez zgadzam sie ze zbyt wielki apetyt seksualny u kobiet dziala
      aseksualnie na mezczyzne. Tzn, od czasu do czasu jest ok, ale gdy
      kobieta caly czas jest nienasycona - to odpycha. Ja sama mam
      zwiazek w ktorym mam wiekrze potrzeby niz moj maz. I wiem ze on
      woli "sie dobierac", i byc tym, ktory inicjiuje, niz zebym to ja
      sie do niego dobierala. Dlatego czasami musze udawac ze tak
      naprawde niechce - nawet gdy chce.

      Kiedys tez mialam problemy z seksem: on nie mial ochoty, a ja za to
      mialam ochote caly czas, i wkurzalo mnie to ze wolal sie sam
      zaspokajac pod prysznicem, czy przez porn na internecie - zamiast
      ze mna. I tez dawal mi wymowki: stress w pracy, ze sie klucimy,
      najbardziej mnie rozbawilo: "Jestem jak Panda - nie moge miec seksu
      podczas stresu - poczekaj miesiac bez zadnej klutni". Kiedys mi
      tez powiedzial ze woli sie sam masturbowac bo zrobi to szybciej i
      nie musi sie wysilac (gra wstepna, bla bla bla).

      Wkoncu nie wytrzymalam, powiedzialam mu ze jest egoista, ze w ogole
      nie dba o moje potrzeby, Ze jezeli chce miec taki zwiazek, to
      prosze bardzo - tylko ze ja z jego zycia tez moge zrobic male
      piekielko. Powiedzialam ze to rani moja godnosc ze musze jak pies
      prosic az wielkiemu panu sie zachce, ze jest idiota, bo kazdy inny
      facet by duzo dal aby mnie miec, bla bla bla.

      Ogolnie powiedzialam mu ze oczekuje od niego seksu bo jest to
      czescia moich potrzeb, tak samo jak jedzenie, czy spanie.

      I wiesz co? poskutkowalo. Rowniez... polubil seks na nowo. Tzn
      polubil seks ZE MNA na nowo. A ten problem mielismy po 8 latach
      bycia ze soba. Teraz jest nawet nawet. Tzn, mamy zajebisty seks,
      ale ja bym wolala troszke czesciej. Jednak, wiesz, to kompromis,
      ja trzymam sie na wiezi zeby nie byc natarczywa, za to na weekendy
      ubieram sie ladnie, chodze na silownie biegac czesto, chociaz
      jestem bardzo dobrej budowy - powiem ci ze z jakiegos powodu dziala
      to na meza jak afrodyzjiak. Moze troszke lepiej wygladam przez
      silownie, ale mysle ze to dziala na niego psychologicznie - ze dbam
      o siebie.
      On z kolei wie o moich potrzebach i wie ze gdy nie mam seksu dluze
      to bede chodzic sfrustrowana.

      Ale wiesz co? obydwoje musicie pracowac. Nie mozesz to byc tylko
      ty. On musi zdac sobie sprawe ze ty masz inne potrzeby, i musi dac
      cos z siebie.

      Mam nadzieje ze dasz tu znac czy wyszlas za maz, i jak wam idzie.

      Pozdrawiam i zycze powodzenia.
    • kazia_gugu Re: Nihil novi 16.04.09, 18:28
      Dzieki wszystkim za wpisy, nawet te ktore ciezko sie czyta, tzn mnie
      sie cieżko czyta np. teskty sugerujące rozstanie, nie żeby nie było
      w tym cienia prawdy, ale że trudno przejść nad tym do porzadku
      dziennego, poddać się bez walki.

      Włożyłam w ten związek sporo wysiłku, zaangażowania, nie potrafie
      pstryk i next please..

      Byc moze (badz bardzo prawdopodobne) ma to zwiazek z tym, że
      zagiełam na tego pana parol i że cisnie mam na zakładanie rodziny,
      lecz mimo wszystko mam troche zachowań zdroworozsadkowych i nie
      uważam że za wszelką cene z nim będę.

      I tak sobie czasem nieco ekshibicjonistycznie mysle patrzac na
      siebie w lustrze, kurde fajna doopa ze mnie, a temu mojemu to lepsze
      szkła kupie..

      Nic to - czas na sakramentalne tak jeszcze mam.
      Poczekam, dam sobie na wstrzymanie, a nuz cos sie zmieni?

    • globerr Nihil novi oto jest pytanie 16.04.09, 19:16
      "Cóż tu zdobywać, kiedy wszystko zostało zdobyte, cóż odkrywać kiedy nic nie
      jest już otoczone nimbem tajemniczości. Toż to wyzwania wzmagają energię
      twórczą, a skoro nie ma wyzwań hm...... niewiele jest niestety"
    • krzysztof-lis Re: Nihil novi 16.04.09, 21:10
      > W ostatniej rozmowie spytałam sie kiedy ostatnio mu się zdarzyło
      > samemu sie zadawalac, dowiedziałam sie ze pare dni temu.
      > Zdebialam, bo wydawało mi sie ze po porstu nie ma potrzeby seksu.

      Nie w tym rzecz, że on nie ma potrzeby seksu. On nie ma potrzeby seksu z Tobą.

      Ot, tyle.
      • kazia_gugu Re: Nihil novi 17.04.09, 08:55
        No rozumiem ze nie ma potrzeby ze mna. Dlatego zachodze w głowe co
        zrobic aby wrociła mu ta potrzeba.
        Dałam mu miesiac, wlasciwie to była jego propozycja.
        Potem podejme decyzje czy woz czy przewoz.
        • songo3000 Re: Nihil novi 17.04.09, 12:20
          Pytanie raczej brzmi: niby dlaczego miałby chcieć właśnie z Tobą? Z postów odnoszę wrażenie, że kręcą go inne rzeczy, które Ty niekoniecznie jesteś chętna zaoferować. To co sobą reprezentujesz może być super dla większości męskiej populacji ale Twojego faceta kręci mniej niż gazeta. Nawet się rymuje :)
          'Dawanie czasu do namysłu' czy wystawienie ultimatum i siedzenie w bezruchu na tyłku nie da nic, nie oszukuj się nawet.
          • kazia_gugu Re: Nihil novi 17.04.09, 12:26
            Songo

            Jesli ma ochote z kims innym, ja naprawde nie jestem z tych co
            uwiesza sie nafacecie i beda sie jego trzymały.
            No kreca go inne rzeczy, mecz koszykówki, gazeta, gry - co mam mu
            niby w zwiazku z powyzszym zaoferowac? Kolejna gre?

            To jest "moj czas do namysłu" aby sie zastanowic czy ja jestem
            gotowa na tak dalekie ustepstwo brak swiadoma decyzja na brak seksu
            w malzenstwie. Poniewaz moj szanowny narzeczony nie potrafil
            zaproponowac niczego co mogloby ta sytuacje naprawic, powiedzial
            zebym mu dała miesiac na probe "powrotu" do normalnego stanu rzeczy.

            Zeby byla jasnosc - w ciagu tego m-ca nie wolno mi podejmowac
            zadnych krokow, zachet, blagan, rozmow, marudzenia - wiec sila
            rzcezy musze "siedziec w bezruchu".
    • kazia_gugu Re: Nihil novi 17.04.09, 09:09
      Wiecie co?
      Wczoraj to juz sama nie wiedziałam co o tym myslec.
      Wrocilismy dosyc pozno po polnocy do domu, szykujemy sie do spania,
      a moj luby ni z gruszki ni z pietruszki wrecza mi prezent - seksowne
      majteczki.
      Of kors jak w takich sytuacjach bywa od razu wciagam je na tylek,
      slicznie pasuja fajne, dziekuje, mowi ze podoba mu sie, maca,
      poklepuje, sprawdza czy dobrze leża, jest sympatycznie i.... on
      wraca do czytania gazety.
      No kutwa, o co kaman? Jakies sprzeczne sygnały mi wysyła.
      • gomory Re: Nihil novi 17.04.09, 11:19
        Zajal sie tym co w danym momencie bylo ciekawsze. Gdzie widzisz
        sprzecznosc?
        P.S. Ewentualnie mozesz przyjac wersje, ze padl z zachwytu ;)
        • kachna79 Re: Nihil novi 17.04.09, 11:22
          Dzięki Gomory - cieszę się, że nie ja musiałam to napisać:)
        • kazia_gugu Re: Nihil novi 17.04.09, 11:43
          No tak - wiem ze ciezko mi konkurowac z nowym wydaniem top gearu, ze
          tez od razu nie wpadlo mi do to glowy :)
          • sagittka Re: Nihil novi 17.04.09, 12:13
            I to jest właśnie przykład egoizmu i nie dostrzegania potrzeb
            partnera. Ważne jest to, co dla niego w tym momencie interesujące
            czyli gazeta.
            Przecież taką sytuację z przymierzaniem sprezentowanych majtek można
            wykorzystać i mieć fajny, inny niż zwykle seks. Właśnie takie
            momenty sprawiają że życie erotyczne pary nie ogranicza się tylko do
            małżeńskich obowiązków w sobotę wieczorem. Kazia o tym pomyślała, a
            narzeczony nie wpadł na to, bo po pierwsze nie dostrzega erotycznego
            wymiaru w takich sytuacjach (czyli spontanicznie kazia nie jest dla
            niego już obiektem seksualnym), po drugie nie zależy mu na fajnym
            życiu erotycznym (czyli nawet niespontanicznie nie potrafi i nie
            chce się postarać).
            Dla mnie to nie rokuje dobrze, jeśli taki stan jest już przed ślubem
            i w wieku 30 lat.
            • kazia_gugu Re: Nihil novi 17.04.09, 12:29
              On to wie - uwierz mi mamy przerobione informowaniu sie w zwiazku o
              wlasnych potrzebach, bo juz kiedys mielismy spiecia bo ktores "nie
              czytalo w myslach".
              Ze swojej strony moge w tej sytuacji tylko trzy rzeczy:
              - odejsc
              - zaakceptowac ten stan rzeczy
              - zostac i zdradzac

              Oczywiscie, ze jest egoista :) W dodatku roszczeniowym narcyzem :)
            • songo3000 Re: Nihil novi 17.04.09, 12:32
              Dostrzegam tu pewien ciąg przyczynowo-skutkowy bezsensownie wrzucony do jednego wora :)
              IMO:
              - najpierw "Kazia ma być dla NIEGO obiektem seksualnym"
              - dopiero potem jest szansa na "zależy mu na fajnym życiu erotycznym"
              - po spełnieniu tych warunków może "dostrzega erotycznego wymiaru w takich sytuacjach"
              - i na końcu "nie ogranicza się tylko do małżeńskich obowiązków w sobotę wieczorem"

              Z tego co tu widać wtopa jest na samym początku. Lamenty o pozostałe punkty są bezsenu.
              • kazia_gugu Re: Nihil novi 17.04.09, 12:44
                Songo

                Alez ja tego nie neguje, ze moge go nei pociagac.
                Nie zmienilam sie fizycznie od czasu pierwszych naszych fascynacji
                soba, nie zmienilam swojego stylu zycia, ani zachowania.
                Wiec jedynym powodem moze byc znudzenie, opatrzenie.
                W takiej sytuacji nie rozumiem czemu nie odejdzie?
                Byloby to uczciwe.
                Na wszelakie moje pytania czy ja moge zminic ta sytuacje odpowiada
                ze nie.
                Na moje pytanie czy mu sie znudzilam tez odpowiada nie.
                Dlatego wciaz krece sie w kolko, nie wiedzac jak to ugryzc.
                • aandzia43 Re: Nihil novi 17.04.09, 14:44
                  > soba, nie zmienilam swojego stylu zycia, ani zachowania.
                  > Wiec jedynym powodem moze byc znudzenie, opatrzenie.
                  > W takiej sytuacji nie rozumiem czemu nie odejdzie?
                  > Byloby to uczciwe.

                  A dlaczego miałby odchodzić? Jesteś zapewne stosowną towarzyszką życia, fajnym
                  kumplem, mamuśka... A że nie jesteś już wystarczająco pociągająca, by cię często
                  i z zapałem bzykać, tu już inna sprawa. Jak nie pociąga to po co ze sobą być, to
                  jest twoje podejście do sprawy (moje zresztą też). Jego niekoniecznie.
              • sagittka Re: Nihil novi 17.04.09, 13:28
                > Z tego co tu widać wtopa jest na samym początku. Lamenty o
                pozostałe punkty są bezsenu.

                Zgodzę się, bo jeśli kazia przestała być obiektem seksualnym jeszcze
                przed ślubem, to jest to wtopa kompletna.

                Jednak w miarę upływu czasu nasi długoletni partnerzy powoli
                przestają być takimi obiektami, przynajmniej w takim stopniu jak na
                początku związku, wtedy warto świadomie dostrzegać erotyczny wymiar
                różnych sytuacji i nakręcać się na seks, po to właśnie żeby mimo
                spadku namiętności utrzymać satysfakcjonujący poziom życia
                erotycznego.
      • glamourous Re: Nihil novi 17.04.09, 12:43
        O rany, Kazia...
        Czytelniejszego message'a chyba nie moglas juz dostac. Odnioslam
        wrazenie ze te majtku to tak na odczepnego ci kupil "na
        • kazia_gugu Re: Nihil novi 17.04.09, 12:45
          sugerujesz ze powinnam spakowac walizki? :)
        • glamourous urwalo :-) 17.04.09, 12:52
          ... "na mosz kobieto i sie odczep", ale obiektu do zjedzenia to on
          juz chyba w Tobie nie widzi - niezaleznie od Twojej atrakcyjnosci.
          Nie mam pojecia, co by to moglo pomoc, zeby znow zobaczyl w Tobie ow
          obiekt. Chyba tylko jakies twarde postawienie sprawy na ostrzu noza.
          Gdyby Twoj men poczul, ze Cie traci (ale tak na serio, a nie tylko
          polubowne pseudogrozby w stylu "kochanie jesli nic sie nie zmieni ro
          odejde") to moze cos by zaskoczylo. Jak mi to kiedys ladnie napisala
          Aandzia, niektorzy faceci potrzebuja niestety elekrtowstrzasu, zeby
          sie przebudzic i ruszyc tylek. Po dobroci nic do nich nie dotrze.
          Twoj facet musi na wlasnej skorze odczuc, ze umiejetnosc ruszenia
          tylka jest w stalym zwiazku bezcenna i nieodzowna, wiec warto byloby
          sie jej nauczyc. Ze jesli chce sie utrzymac przy sobie druga,
          obdarzona konkretnymi potrzebami osobe, to nie mozna tak sobie tylko
          biernie dryfowac.
    • gomory Hmmm... 17.04.09, 14:27
      Nie od rzeczy byloby tez przyjrzec sie blizej jego osobowosci. Jesli
      jest faktycznie skrajnym egoista to moze czerpac podswiadoma
      przyjemnosc z faktu uzalezniania Ciebie. Inteligentnie wysylajac
      sprzeczne sygnaly jednoczescie odpycha Cie i przyciaga powodujac
      metlik w glowie. Dzieki temu staje sie totemem wokol ktorego
      tanczysz rytualne tance godowe. To on jest bozkiem w takim ukladzie.
      Bedac jego uwiedziona wyznawczynia traci juz Toba zainteresowanie bo
      tyle mu podswiadomie wystarczylo.
      Ale tego to juz nie da sie rozstrzygnac bez wnikliwego przyjrzenia
      sie jego roznym postawom. Pocieszajace jest, ze to nie jest czesta
      przypadlosc ;).
    • glamourous Tak mi przyszlo do glowy 17.04.09, 16:53
      Kazia, a czy Ty nie jestes czasem typem kobiety "kumpelki"? Twoj
      filuterny nick by troche wskazywal na taki rys charakteru ;-) Twoj
      facet wybral sobie Ciebie na towarzyszke wspolnej drogi, bo taka
      wersja wydaje mu sie bezpieczna na codzienne zmagania z zyciem,
      ale... Moze do seksu marzy mu sie kobieta troche tajemnicza,
      zagadkowa, mniej kumpelska, mniej dostepna emocjonalnie, nie
      narzekajaca mu na swoje "za male cycki i za duza pupe", tylko dumna,
      pewna siebie i zawracajaca sobie (i jemu) glowy jeczeniem "czy mnie
      jeszcze pragniesz?" oraz "co moge zrobic zebys mnie (jeszcze)
      pragnal"...?

      Moze sprobuj porzucic na chwile ten image grzecznej i poprawnej
      politycznie dziewczynki... Tak na probe? Jezeli Twoj facet nie
      zobaczy w Tobie "kobiety z pazurem", tylko wciaz bedzie widzial
      wygodna mamuske, to na dluzsza mete chyba nici z wskrzeszenia
      pozadania...

      • glamourous mialo byc "NIE zawracajaca sobie i jemu glowy n/t 17.04.09, 16:54
      • gomory Re: Tak mi przyszlo do glowy 17.04.09, 17:43
        > Moze sprobuj porzucic na chwile ten image grzecznej i poprawnej
        > politycznie dziewczynki...

        Powatpiewam by dalo sie tak latwo i do tego na chwile zmienic
        wdrukowany komus swoj wizerunek. Gdy ktos Ciebie zaszufladkowal to
        zmiana tego jest trudna. W pierwszej fazie nietypowe zachowanie
        bedzie raczej postrzegane jako nieszczere aktorstwo.
        Do zmiany tego trzeba miec sporo determinacji i konsekwencji.
        Gdy ktos nalepilby Ci etykietke kochanki bez polotu, zerwanie jej
        wymagaloby duzo wiecej zachodu i poswiecenia niz kobiecie
        startujacej z pozycji neutralnej. Choc to niesprawiedliwe ale np.
        robienie tego samego co ona nie wystarczyloby.
      • aveler Re: Tak mi przyszlo do glowy 21.04.09, 21:50
        Kaziu! Bardzo poważnie się zastanów nad ślubem. Jesteśmy przed
        trzydziestką. Mój,od kilku miesięcy już mąż kiedyś był ogierem. Seks
        był codziennie a w weekend cztery-pięć razy. Kilka miesięcy przed
        ślubem częstotliwość zaczęła spadać do dwóch, trzech razy w
        tygodniu. Mieliśmy krysys, inne rzeczy zajmowały moją głowę i wtedy
        tego nawet nie zauważyłam. Od dnia ślubu seks nie istnieje, bo raz
        na miesiąć to dla mnie wielkie nic. Jego tłumaczenia na początku:
        stres w pracy, zmęczenie. Później zaczął mówić, że się roztyłam
        (ważę dwa kilo mniej niż przed ślubem), że nie dbam o siebie
        (fryzjer, kosmetyczka, pedicure-przynajmniej raz w miesiącu). To są
        tylko wymówki. Proszenie o seks jest poniżające. Brak seksu
        wyolbrzymia codzienne problemy. Ludzie się oddalają. Zastanów się.
        ps Dodam tylko, że posiada dziesiątki, jeśli nie setki filmów porno.
        Mimo to nigdy nie widziałam, żeby je oglądał. Pewnie robi to w
        ukryciu.
    • kazia_gugu Re: Nihil novi 20.04.09, 09:21
      Napisze krotko, bo pracy mam sporo.
      W piatek pokazalam lubemu ten watek.
      Wkurzyl sie - to raz, ale moze tez zreflektowal.
      nie wiem na ile weszliscie mu na ambicje, na ile wzial ta sprawe na
      powaznie, co tak naprawde go ruszylo - ale rezultatem procz rozmowy
      na temat rozwiazania tego problemu bylo wyrobienie naszej
      (niechlubnej) normy w weekend :)
      • kazia_gugu Re: Nihil novi 20.04.09, 09:22
        tfu, niesprecyzowałam .. naszej trzymiesiecznej normy w weekend.. :)
        • songo3000 Re: Nihil novi 20.04.09, 10:23
          No to masz już wolne do wakacji ;)
          • yayamiomur Re: Nihil novi 20.04.09, 13:03
            ...albo musisz co tydzień zakładać nowy wątek i pokazywać mu w piątek...
            swoją drogą to dziwne co ludzi kręci...
        • aandzia43 Re: Nihil novi 20.04.09, 13:20
          Kazia, fajny seksik w weekend dobra rzecz:-) Jeśli tak będzie co
          weekend, to bosko. Jak ci się zacznie migać już w następny piątek,
          to czas się zastanowić na zmianą metody.
          Powodzenia:-)
          • macwoj Re: Nihil novi 16.07.09, 12:06
            Oby ta sytuacja coś zmieniłą na dobre :) Kochajcie sie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka