Dodaj do ulubionych

stare żony - dopust boży

30.06.09, 22:43
Nie wiem, czy tylko ja mam taki problem. Wyłuszczę go w kilkuset słowach. Ja i
moja żona jesteśmy oboje zdecydowanie po czterdziestce.
Od kilku lat bezpowrotnie straciłem zainteresowanie seksualne moją żoną.
Niestety, nie z wzajemnością. Z racji zawodowych widuję się z żoną tylko w
weekendy. Ona oczekuje aktywności seksualnej z mojej strony, ale bez
zainteresowania z mojej strony. Przyczyny są dosyć oczywiste. Seks wymaga
jednak atrakcyjności fizycznej. Wprawdzie moja żona może nadal uchodzić
uchodzić za ładną jak na swój wiek, ale jednak konkurencji z kobietami o 15
lat młodszymi nie wytrzymuje. Ząb czasu zdołał również nadgryźć cielesność
mojej osoby, ale ku mojemu zdziwieniu zauważam, że nie przeszkadza to znacznie
młodszym kobietom w kontaktach seksualnych ze mną. Chciałbym w tym miejscu
podkreślić, że wprawdzie jestem dobrze sytuowany, ale jednak milionerem nie
jestem i oferowanie korzyści finansowych w zamian za seks nie wchodzi w grę.
Moja żona jest przeraźliwie zazdrosna. Zazdrość wywołuje nawet pozytywna uwaga
z mojej strony pod kierunkiem kobiet z naszego otoczenia starszych ode mnie.
Nie mam sumienia, żeby jej odpowiedzieć, że te stare pudła mnie kompletnie nie
interesują, tak okrutny jednak nie jestem.
Nie zaproponuję jej przecież, że ma sobie kogoś znaleźć, bo wiem, że mnie
kocha i pewnie by się załamała. Ja też ją kocham i chcę z nią być, ale moje
potrzeby seksualne chciałbym zaspokajać gdzieś indziej. Jak jej to
wytłumaczyć, żeby nie zdemolować jej psychiki ?
Ja wiem, że ten tekst zostanie odebrany jako ekstremalnie wredny i cyniczny,
ale taka jest prawda. Nie piszcie też proszę, że ja też kiedyś będę starym
piernikiem i w końcu żadna na mnie nie spojrzy. Ja doskonale o tym wiem i z
pewnością się z tym pogodzę. Z tego co widzę u znajomych wokół to chyba jednak
stale uprawiają seks ze swymi żonami, choć mam wrażenie, że jest to
poświęcenie z ich strony. Myślę, że chętnie spróbowali by czegoś innego, ale
po prostu brak im odwagi. Ja raz spróbowałem i wciągnęło mnie na dobre.
Totalnie zaskoczyło mnie, że tak wiele jest kobiet, które są zainteresowane
tylko seksem. Jednak po pewnym czasie taki związek zaczyna się zmieniać i
zaczyna ewoluować w niepożądanym kierunku. Głębsze zobowiązania są w moim
wypadku nie do zaakceptowania.
Zarzuty typu, że żona pierze mi skarpety i prasuje krawaty nie są uzasadnione.
To załatwia nam gosposia. Dzieci są już dorosłe i poza domem. I wszystko
byłoby super, gdyby ona nie oczekiwała ode mnie seksu. Czy jest ktoś z
podobnymi problemami ?
Obserwuj wątek
    • ania_05 Re: stare żony - dopust boży 30.06.09, 22:52
      Nie chciałabym być z facetem, któremu sie nie podobam fizycznie i
      którego juz nie kręcę. I wolałabym o tym wiedzieć. A Ty masz kryzys
      wieku sredniego. Typowe :) Po co jesteś ze swoją żoną? Przyjaźń?
      Wspólne dobra? Ona ma inne oczekiwania. Nie wiem jaka jest, ale ja
      chciałabym znać prawdę(nawet bolesną) i decyzja należałaby do mnie.
      • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 30.06.09, 23:25
        Być może mam ten kryzys, choć ja nie odbieram tego jako coś krytycznego dla mnie.
        W jaki sposób chciałabyś poznać prawdę ? Jeśli miałbym wyłożyć kawę na ławę to
        brzmiałoby to tak:
        " nie chcę się z Tobą kochać, ponieważ nie sprawia mi to przyjemności, lubię z
        Tobą spędzać wolny czas, tańczyć na imprezach, odwiedzać naszych znajomych,
        odwiedzać nasze dzieci, ale proszę zaakceptuj, że wieczorami, gdy kładziemy się
        spać nie będę się do Ciebie zbliżał szukając rozkoszy, a tylko po to, żeby się
        niewinnie przytulić". Co byś wtedy powiedziała ?
        • aandzia43 Re: stare żony - dopust boży 30.06.09, 23:37
          fajnyschatz napisał:

          > Być może mam ten kryzys, choć ja nie odbieram tego jako coś
          krytycznego dla mni
          > e.
          > W jaki sposób chciałabyś poznać prawdę ? Jeśli miałbym wyłożyć
          kawę na ławę to
          > brzmiałoby to tak:
          > " nie chcę się z Tobą kochać, ponieważ nie sprawia mi to
          przyjemności, lubię z
          > Tobą spędzać wolny czas, tańczyć na imprezach, odwiedzać naszych
          znajomych,
          > odwiedzać nasze dzieci, ale proszę zaakceptuj, że wieczorami, gdy
          kładziemy się
          > spać nie będę się do Ciebie zbliżał szukając rozkoszy, a tylko po
          to, żeby się
          > niewinnie przytulić". Co byś wtedy powiedziała ?

          Już chichoczę na myśl, że żona odpowie ci tymi słowy:
          "Łeeee, to ja jestem z tobą tylko dla seksu. Od stu lat nie lubię z
          tobą tańczyć, spędzać wolnego czasu, odwiedzać znajomych. Nudzisz
          mnie. Jesteś stary i od dawna się już nie rozwijasz. Powtarzasz te
          same dowcipy od dwudzeistu lat, tańczysz jak Godzilla, dłubiesz w
          nosie w towarzystwie i kładziesz każdą ciekawszą dyskusję. Jak nie
          ma seksu, to nie ma przytulania się. Kup sobie pluszowego misia,
          albo pierdzącego labradora."
          • gacusia1 Hahahaha..to dobre! 01.07.09, 21:37

          • scarlett.o-hara Re: stare żony - dopust boży 11.07.09, 14:42
            no rewelacyjna odpowiedź!!!
        • ania_05 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 22:28
          fajnyschatz napisał:

          > Być może mam ten kryzys, choć ja nie odbieram tego jako coś
          krytycznego dla mni
          > e.
          > W jaki sposób chciałabyś poznać prawdę ? Jeśli miałbym wyłożyć
          kawę na ławę to
          > brzmiałoby to tak:
          > " nie chcę się z Tobą kochać, ponieważ nie sprawia mi to
          przyjemności, lubię z
          > Tobą spędzać wolny czas, tańczyć na imprezach, odwiedzać naszych
          znajomych,
          > odwiedzać nasze dzieci, ale proszę zaakceptuj, że wieczorami, gdy
          kładziemy się
          > spać nie będę się do Ciebie zbliżał szukając rozkoszy, a tylko po
          to, żeby się
          > niewinnie przytulić". Co byś wtedy powiedziała ?
          Nie wiem co bym powiedziała odrazu. Ale pewnie chciałabym żyć po
          swojemu. Dlaczego nie pozwolisz jej na to? A moze jednak zaakceptuje
          na zasadzie ,,niech będzie byle jak ale żeby tylko był,,? Nie znamy
          Twojej żony, nie wiemy jaka jest. Ale być z kimś w charakterze
          wygodnego kapcia mi bynajmniej nie odpowiada. A już z całą pewnością
          nie odpowiada mi rola kapcia, do którego sie wraca po bieganiu w
          przyciasnych pantofelkach. :)
    • gomory Re: stare żony - dopust boży 30.06.09, 23:11
      Tego posta czytalem na innym forum dawno temu. O dziwo ludzie
      licznie na niego odpowiadali traktujac bardzo powaznie.
      Az sie zaciekawilem czy tutaj kogos poruszy :).
      • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 30.06.09, 23:17
        Gwarantuję Ci, że nigdzie indziej o tym nie pisałem. Nie jestem trollem i nie
        podniecam się dziwnymi reakcjami. Wybrałem to forum, ponieważ widzę, że jest ono
        dynamiczne i można liczyć na szybką odpowiedź.
        • aandzia43 Re: stare żony - dopust boży 30.06.09, 23:23
          fajnyschatz napisał:

          > Gwarantuję Ci, że nigdzie indziej o tym nie pisałem. Nie jestem
          trollem i nie
          > podniecam się dziwnymi reakcjami. Wybrałem to forum, ponieważ
          widzę, że jest on
          > o
          > dynamiczne i można liczyć na szybką odpowiedź.

          Zależy ci na odpowiedzi szybkiej, czy odpowiedzi z treścią?
          Koniecznie musisz rozwiązać swój problem dzisiejszej nocy?
          • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 30.06.09, 23:28
            no nie przesadzaj, po co ten sarkazm ? Nie liczę na to, że w ogóle jest wyjście
            z tej sytuacji. Czeka mnie następne 20 lat udawania, aż poziom testosteronu
            spadnie na tyle, że i tak będzie mi wszystko obojętne.
            • possessive Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 00:05
              Dobra, a Twoja żona co ma robić wtedy gdy Ty będziesz/jesteś z tymi
              młodszymi paniami? Ma robić na drutach? Jak to sobie wyobrażasz?
              Dajesz jej możliwość bzykania się z młodszymi czy tylko dla siebie
              rezerwujesz ten przywilej?
    • fanny Re: stare żony - dopust boży 30.06.09, 23:18
      fajnyschatz napisał:

      > Nie zaproponuję jej przecież, że ma sobie kogoś znaleźć, bo wiem, że mnie
      > kocha i pewnie by się załamała. Ja też ją kocham i chcę z nią być, ale moje
      > potrzeby seksualne chciałbym zaspokajać gdzieś indziej.

      Nie wiem dlaczego a priori zakladasz, ze zona zalamie sie jak powiesz jej, ze moze z Twoim przyzwoleniem poszukac sobie atrakcyjniejszego i bardziej niz Ty napalonego na nia mezczyzne???
      Tobie milosc do zony nie przeszkadza checi realizowania sie poza malzenstwem, a jej myslisz, ze przeszkadzac bedzie?
      Malo to logiczne i chyba bardziej pokazuje swiat taki, jakim chcialbys, zeby byl, niz taki, jaki sie moze okazac.
      A moze sie okazac, ze przez 5 dni w tygodniu w Twoim lozku (i nie tylko) Twoja zona z radoscia bedzie przezywac wielokrotnie wielokrotne orgazmy, ktorych Ty z racji wieku, dac jej nie mozesz.

      f.
      • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 30.06.09, 23:37
        Otóż nie całkiem. Mam już za sobą próbę odejścia z tego związku, ale reakcja
        była tak gwałtowna, że wycofałem się natychmiast z tego pomysłu, bo nie chcę
        mieć na sumieniu jej zdrowia psychicznego.
        Aaa, i jeszcze jedno. Niech Cię nie martwi, co ja z racji mojego wieku mogę lub
        nie. Jeśli nawet ma kochanka, to jest on na tyle nieudolny, że jednak jej to nie
        starcza. A ja nie bardzo się kwapię, żeby to poprawiać. To oczywiście żart.
        Bardzo życzyłbym jej kochanka, który by ją zaspokoił na tyle, żeby mi dała spokój.
        • aandzia43 Re: stare żony - dopust boży 30.06.09, 23:41
          Jesoooo, facet, to w końcu kochasz ją, czy chcesz odjeść z tego
          związku? Jedo wyklucza drugie. Sprawniej prowadź swój wątek, bo
          plączesz się w zeznaniach już na wstępie;-D
          • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 30.06.09, 23:55
            Nie wiem, czy 43 w Twoim nicku oznacza wiek, jeśli tak to oczekiwałbym z Twojej
            strony pewnego doświadczenia życiowego. Odpowiedź na pytanie , czy się kogoś
            kocha nie jest prosta. "Kochać" dla dowolnej osoby może oznaczać coś zupełnie
            innego. Rozważając taki przypadek, że od jutra miałbym jej nie widzieć, byłby to
            dla mnie głęboki wstrząs. Odejść chciałem dlatego, że jej reakcje i oczekiwania
            wpływają na mnie bardzo destrukcyjnie. Nie mam dość siły, żeby jej powiedzieć,
            że seks z nią mnie nie pociąga. Kamufluję to przemęczeniem, spadkiem popędu (po
            prostu jestem impotentem), nadużywaniem alkoholu itd. Nie widzę niekonsekwencji
            w tym co piszę. Dlaczego uważasz, że źle prowadzę ten wątek ?
            • aandzia43 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 00:06
              Tak, odpowiedź na pytanie, czy się kogoś kocha, czasem nie jest
              prosta. I nie jest prosta odpowiedź na pytanie, czy się chce z kimś
              być. Pewne doświadczenie życiowe mi to podpowiada. Ale ty
              twierdzisz, że ją kochasz (jak starą wygodną szlafmycę) i
              jednocześnie nie chcesz z nią być. To w końcu co do niej czujesz? Bo
              ze starym, wygodnym rupieciem raczej chce się być, no nie? I chcesz
              z nią być, czy nie?

          • jesod Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 12:02
            aandzia43 masz rację w tym, co piszesz. :)
            Miłością można nazywać różne stany emocjonalne - wtedy kiedy, brak
            jest odwagi, żeby powiedzieć, że już jej nie ma, a może nigdy nie
            było?
            Można się też samemu oszukiwać i udawać....bo "miłość" to tak ładnie
            brzmi.....

            W poscie autora wątku brakuje konsekwencji i masz rację, że plącze
            się w zeznaniach.
            Buduje swój zamek, jak twierdzę własnego egocentryzmu.

            To, że kocha, nie wierzę - bo miłość, nie takie ma oblicze. :)
        • comments Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 00:00
          Moj maz "zdobyl mnie" zdaniem: chcialbym sie z toba zestarzec. Nie
          chce byc zbyt naiwna, ale gdybym uslyszala, ze nie jestem dla niego
          atrakcyjna pod wzgledem seksualnym (wolalabym o tym wiedziec) to
          raczej nasz zwiazek nie mialby juz dluzej sensu. I chyba wolalabym o
          tym uslyszec z jakas odrobina taktu niz prosto z mostu " wszystko ci
          obwislo" albo cos podobnie "szczerego".
          Generalnie trudno jest przekazac to co ty chcesz powiedziec swojej
          zonie - bez zadnego uszczerbku. To sa bolesne slowa.
          Chociaz osobiscie wolalabym je uslyszec, niz nieswiadomie uwodzic
          kogos, kto nie ma na mnie najmniejszej ochoty. Chyba najtrudniej
          jest zaakceptowac fakt, ze chodzi ci o wiek twojej zony - cos na co
          nikt z nas nie ma wplywu.
          • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 00:23
            No i co byś wtedy zrobiła, gdyby Twój mąż właśnie coś takiego Ci powiedział ? W
            bardzo oględny sposób. Zgodziłabyś się na to, że ma stosunki z innymi kobietami
            ? Strach przed zranieniem kogoś może być naprawdę paraliżujący.
            • kag73 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 00:29
              mozesz sprobowac powiedziec, ze Twoje libido jest rowne zeru i Ci
              nie staje. Powiedz zonie zupelnie na powaznie i nie z polwyrzutem,
              ze nie masz nic przeciwko temu, zeby znalazla sobie kogos do lozka,
              bo Ty nie jestes w stanie jej zadowolic.
              Hmm, albo to zrobi, albo zrezygnuje z seksu, no bo skoro z mezem nie
              moze, tylko szkoda troche babki, bo moze moglaby sie jeszcze troche
              nacieszyc swoja seksualnoscia.
              • aandzia43 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 00:33
                Tak, Kag, to bardzo humanitarne (wobec żony) rozwiązanie. Przed
                chwilą zaproponowałam naszemu bohaterowi to samo kilka postów niżej.
                Aż się dziwię, że sam na to wcześniej nei wpadł. Ostatecznie całkiem
                inteligentny z niego facet.
            • fanny Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 00:43
              fajnyschatz napisał:

              > No i co byś wtedy zrobiła, gdyby Twój mąż właśnie coś takiego Ci powiedział ? W
              > bardzo oględny sposób. Zgodziłabyś się na to, że ma stosunki z innymi kobietami
              > ?
              No jak by mi zaserwowal tekst, ze ja jestem do bani i on chce bzykac na boku, to zadowolona bym nie byla. Ale jesliby powiedzial, ze choc mnie kocha, to przy mnie jest impotentem i dlatego zgadza sie, zebym JA zaczela sie bzykac na boku, to po pierwszym szoku, mysle, ze z milosci zaproponowalabym mu, zeby sprobowal reanimowac swoja meskosc z mlodszymi.

              Generalnie chodzi o zmiane kolejnosci - najpierw Ty pozwalasz zonie na 'boczki' a jak rybka chwyci, liczysz na rewanz.

              f.
            • comments Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 02:31
              Co bym wtedy zrobila? Juz powiedzialam, ze nasz zwiazek nie mialby
              wtedy sensu - rozstalabym sie z nim.
            • krolikbaks Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 11:50
              Ponieważ w innym wątku przyznałam się do swego wieku nie będę go tu ukrywać i
              podam mam 41 lat, z mężem jestem od lat 23. Nie wiem, czy zakwalifikujesz mnie
              jako starą, młodą;), czy średniozaawansowaną wiekiem, ale wiem jedno, wolałabym
              wiedzieć, choćbym miała przepłakać i nie przespać wielu kolejnych nocy. To co
              robisz żonie jest świństwem niezależnie w jak ładne słowa to ubierzesz. Ona ma
              również prawo do miłości i rozkoszy, jeśli nie z Tobą to z innymi mężczyznami.
              To jest jak z psem ogrodnika co to sam nie zje i drugiemu nie da. Kręcą Cię
              młode babki, ale wolałbyś mieć w odwodzie kogoś, kto w razie choroby poda Ci
              szklankę gorącej herbaty, bo te pierwsze kopną Cię wtedy w tyłek, albo bardzo
              oględnie powiedzą"wiesz misiu nie mam dziś czasu, bo muszę się bzyknąć z panem
              Y."Bardzo wygodne podejście.A czemu to stara żona ma znosić Twoje humory, Twoje
              żarty i jeszcze ma się cieszyć, że w ogóle chcesz z nią być? Wyobraź sobie, że
              starsze kobiety też mają prawo do miłości również cielesnej i również są
              mężczyźni, którzy takich kobiet pragną. Daj jej prawo wybrać, jeśli boisz się o
              jej zdrowie psychiczne to zrób wszystko, aby tę traumę zminimalizować. Chyba,że
              o co innego tu chodzi, boisz się aby nie zasmakowała w tym i nie odeszła tam
              gdzie poczuje się piękna i pożądana, bo zostałbyś wtedy sam, no może co najwyżej
              z gosposią, ale nikt by na Ciebie nie czekał z obiadkiem, nikt by nie
              wysłuchiwał o Twych sukcesach i porażkach, nie miałbyś audytorium.
        • mmmniam Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 20:58
          > Jeśli nawet ma kochanka, to jest on na tyle nieudolny, że jednak
          jej to nie starcza. A ja nie bardzo się kwapię, żeby to poprawiać.
          To oczywiście żart. Bardzo życzyłbym jej kochanka, który by ją
          zaspokoił na tyle, żeby mi dała spokój.

          No wiesz, z tego, co ja wiem, to u kobiet apetyt rośnie w miarę
          jedzenia... Może właśnie rozochocona przez kochanka na boku, szuka
          dokładki z Tobą?

          Na podstawie jej reakcji na odejście (w dodatku kiedyś tam, nie
          piszesz jak dawno) nie wyciągałabym raczej wniosków na temat jej
          życia pozamałżeńskiego...

      • elf_15 Re: stare żony - dopust boży 30.06.09, 23:58
        > A moze sie okazac, ze przez 5 dni w tygodniu w Twoim lozku (i nie tylko) Twoja
        > zona z radoscia bedzie przezywac wielokrotnie wielokrotne orgazmy, ktorych Ty z
        > racji wieku, dac jej nie mozesz.

        O ile juz tego nie robi;)
        • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 00:12
          poczytaj co już wcześniej odpowiedziałem na ten tekst.
    • songo3000 Bądź w końcu facetem z jajami 30.06.09, 23:49
      Wypadałoby być po prostu uczciwym, zarówno wobec żony jak i siebie. Powiedz jej co i jak a potem zastanówcie się co dalej. Pierdzielenie w stylu "dla jej zdrowia psychicznego" i swoje fantazje jak to jesteś centrum jej wszechświata zostaw dla przedszkolaków. I bądź przygotowany, że możesz sie okrutnie zdziwić.

      Jednym słowem - bądź facetem, zmierz się z problemem i licz się z konsekwencjami.
      • fajnyschatz Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 00:07
        Dzięki za rady twardziela. Zakładam,że już kilku żonom powiedziałeś prosto w
        oczy: " wiesz co, dymam młodsze i ładniejsze kobiety od Ciebie, doceniam to, że
        urodziłaś nasze dzieci i tak bardzo się starałaś przy ich wychowaniu, ale teraz
        jesteś niezbyt atrakcyjną, marudną babą i doszedłem do wniosku, że najwyższy
        czas wynieść się z domu i zacząć rozkoszować wolnością ".
        Jeśli tak to ma wyglądać to nie jestem facetem z jajami. Ja na prawdę kocham
        moją żonę, tylko dlaczego to musi być powiązane z seksem ?
        • songo3000 Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 01:43
          Żonę mam jedną i jeszcze mi przy niej staje. Jak przestanie to najpierw jej o tym powiem a później będę bzykał bardziej interesujące wersje.

          Zresztą wątek chyba nie ma wielkiego sensu. Skoro do jako takiej uczciwości w związku musiałbyś być 'twardzielem' to pogadasz tu sobie a potem i tak nic sie nie zmieni.
          • fajnyschatz Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 09:41
            To racja. Myślę, że nic się nie zmieni.
            Wątek ma tylko o tyle sens, że nie wyssałem tematu z palca.
          • avide Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 10:19
            Songo za przeproszeniem gó..no wiesz na temat kobiecej psychiki.
            Niektóre kobiety choć wiedzą wolą żyć w takim a nie innym układzie.
            Może to ona żyje z nim bo jej WYGODNIE ???????????????
            Dlaczego zaraz zakładać ze to tylko autorowi musi być wygodnie związku (Pyt. do Andzi ?) Może to żona czerpie z pracy męża ?

            Songo, pytanie/. Czy byłeś kiedykolwiek z kobietą, która kochała Cię chorą wręcz miłością ? Czy kiedykolwiek spojrzałeś takiej kobiecie w oczy i powiedziałaś "Chcę odejść" ?
            Czy wiesz jak takie kobiety potrafią zareagować ?

            Ja niestety tak. Stanąłem, powiedziałem. A godzinę później zabierałem jej tabletki z ręki które łykała jak cukierki owocowe.

            Może Ty masz psyche i jaja ze stali. Niektóre (zwłaszcza kobiety) osoby nie potrafią sobie wyobrazić życia bez drugiego człowieka. Tak się dzieje jak się żyje życiem drugiego człowieka. Jak jego świat jest twoim światem. Taka miłość przypomina chorobę.

            To co mi się cholernie podoba w paniach tutaj piszących (poza tym że generalnie lubią seks ;D) to właśnie ich pewna niezależność. Umiejętność życia własnym życiem. Niestety są osobniki, które zatracają sie w drugim człowieku. To jest dramat.

            Songo jeśli masz jaja by świadomie skazać drugiego człowieka nawet na psychiatryk lub co najmniej długą głęboką kilkuletnią depresję tylko dlatego, że nie masz na nią ochoty w łóżku, wiedząc w dodatku, że owe potrzeby seksualne spokojnie przez kilka lat można realizować poza związkiem to jestem pełen uznania. Nie wszyscy tak potrafią.
            Wszak za kilka - kilkanaście lat przestanie im się chcieć kochać i pozostanie przyjaźń. A w tej się ponoć odnajdują doskonale. Czy zatem jest sens niszczyć życie drugiemu człowiekowi ? Przecież cała reszta nie jest taka zła. Co innego gdyby była wredną babą i w dodatku furiatką. Wtedy, jej sprawa. Ale jeśli na co dzień to dobry i kochający człowiek ???????????????????????????????????????????????????

            Podziwiam ludzi z takim zero-jedynkowym systemem wartości.
            Też bym tak chciał. Egoistom żyje się znacznie łatwiej.


            Do autora.
            Zrób jak Ci poradzili powyżej. Najpierw uczyń z siebie osobę aseksualną. Weź to na swoje barki. Później powiedz jej, że będziesz szczęśliwy jak ona będzie szczęśliwa i sam poszukaj jej kochanka.
            Sam zaś postaraj się by NIGDY się nie wydało jaka jest prawda.
            Za kilka lat ... kto wie, może faktycznie razem się zupełnie szczęśliwie zestarzejecie.

            CZASAMI LEPIEJ NIE WIEDZIEĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • possessive Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 12:23
              Bardzo Cię szanuję za to co wcześniej Twojego czytałam ale nie
              zgadzam się tym razem.

              Kto Ci dał prawo wybierać za drugą osobę co będzie dla niej lepsze?
              Też miałam do czynienia z toksycznymi postaciami które zmuszały mnie
              do grania opiekuna i przejmowania odpowiedzialności ale nie tędy
              droga. Nie możesz przejmować odpowiedzialności za partnera i
              wchodzić w rolę rodzica które ukrywa przed niewinnym dzieckiem jaki
              świat jest brudny i zły. Każdy kto ma ileś tam lat ma obowiązek i
              prawo podejmować decyzje samodzielnie. Nie wolno dawać się wkręcać w
              taki absurd.
              Ponadto wypraszam sobie mówienie, że zatracanie się w drugiej osobie
              jest domeną kobiecej psychiki. Też byłam w życiu terroryzowana
              samobójstwem i mężczyźni którzy chcą zabluszczyć też istnieją.
              Takie osoby są bardzo skrzywdzone najczęściej i chowają się w
              związku aby uciec przed dorosłością i odpowiedzialnością jeśli
              partner współpracuje - to prowadzi do tragedii człowieka a nie
              szczęścia.

              Jedną z niewielu rzeczy za które kocham mojego męża to fakt, że
              nigdy nie był mi ojcem, opiekunem, wujaszkiem i nie traktował mnie
              protekcjonalnie jak "zagubionego kobieciątka". Fakt, że ja nie mam
              syndromu Marylin Monroe. Niestety wielu mężczyzn daje się złapać na
              odpowiedzialność za partnerkę bo to ich dowartościowuje jako
              mądrych, dojrzałych panów losu małego kobieciątka-kociątka.

              W końcu nie bez powodu Marylin to symbol tradycyjnego seksu.
            • songo3000 Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 21:57
              avide napisał:

              > Songo za przeproszeniem gó..no wiesz na temat kobiecej psychiki.
              Oczywiście :) wiem, że g... wiem o kobiecej psychice. Dawno już straciłem nadzieję, że kiedykolwiek ją zgłębię :)))

              > Niektóre kobiety choć wiedzą wolą żyć w takim a nie innym układzie.
              > Może to ona żyje z nim bo jej WYGODNIE ???????????????
              Możliwe, nie jestem jasnowidzem (buu, te numery lotto :) I dokładnie tak samo możliwe że nie.

              > Dlaczego zaraz zakładać ze to tylko autorowi musi być wygodnie związku (Pyt. d
              > o Andzi ?) Może to żona czerpie z pracy męża ?
              >
              > Songo, pytanie/. Czy byłeś kiedykolwiek z kobietą, która kochała Cię chorą wręc
              > z miłością ? Czy kiedykolwiek spojrzałeś takiej kobiecie w oczy i powiedziałaś
              > "Chcę odejść" ?
              TAK. I tylko dlatego się tu wypowiadam. Żeby było śmieszniej to 'dbam' tu o długookresowe interesy autora wątku.


              > Czy wiesz jak takie kobiety potrafią zareagować ?
              >
              > Ja niestety tak. Stanąłem, powiedziałem. A godzinę później zabierałem jej table
              > tki z ręki które łykała jak cukierki owocowe.
              WIEM. Niestety byłem w związku z dziewczyną, która IMHO miała nierówno pod sufitem. Wiem też, że trwając w nim zniszczyła by nie tylko siebie ale w końcu także i mnie.

              > Może Ty masz psyche i jaja ze stali. Niektóre (zwłaszcza kobiety) osoby nie pot
              > rafią sobie wyobrazić życia bez drugiego człowieka. Tak się dzieje jak się żyje
              > życiem drugiego człowieka. Jak jego świat jest twoim światem. Taka miłość przy
              > pomina chorobę.
              Wystarczy, że w chwili kategorycznego zerwania (no, i około roku po :) miałem te stalowe jaja. Na szczęście dla mojej ex, ona ich nie miała.

              > Songo jeśli masz jaja by świadomie skazać drugiego człowieka nawet na psychiatr
              > yk lub co najmniej długą głęboką kilkuletnią depresję tylko dlatego, że nie mas
              > z na nią ochoty w łóżku, wiedząc w dodatku, że owe potrzeby seksualne spokojnie
              > przez kilka lat można realizować poza związkiem to jestem pełen uznania. Nie w
              Avide, nigdy nie 'chodzi tylko o seks'. Związek z tak toksyczną osobą jest (prędzej czy później) chory w całym spektrum. Mojej ex nie ja skazałem na depresję - ona sama się na nią skazała. Po prostu nie dałem się w to wciągnąć.

              > szyscy tak potrafią.
              > Wszak za kilka - kilkanaście lat przestanie im się chcieć kochać i pozostanie p
              > rzyjaźń. A w tej się ponoć odnajdują doskonale. Czy zatem jest sens niszczyć ży
              > cie drugiemu człowiekowi ? Przecież cała reszta nie jest taka zła. Co innego gd
              > yby była wredną babą i w dodatku furiatką. Wtedy, jej sprawa. Ale jeśli na co d
              > zień to dobry i kochający człowiek ????????????????????????????????????????????
              > ???????
              Teraz to mnie załamałeś. Dobry, kochający partner w białym związku? Gdy nie mówimy o bezlibidowcach??

              > Podziwiam ludzi z takim zero-jedynkowym systemem wartości.
              > Też bym tak chciał. Egoistom żyje się znacznie łatwiej.
              Jeśli chodzi o sprawy fundamentalne to tak się składa, że wybory przeważnie są zero/jedynkowe. Jeśli chcesz nazywaj mnie egoistą :) po drugiej stronie mógłbym być tylko męczennikiem.
              • avide Re: Bądź w końcu facetem z jajami 02.07.09, 10:18
                W takim układzie Songo szacun.

                Nie ukrywam, że jestem baardzo mało odporny na kobiece łzy no i niestety jak się
                ma miękkie serducho to trzeba mieć twardą dupę. ;-) To jest taki zbiór
                wzajemnie uzupełniający się.

                Songo, napisz mi ma mejla kiedy masz na uczelni godziny konsultacji wpadnę po
                nauki ;-))).
                • songo3000 Nie ma sprawy - umówimy się na prv :) 02.07.09, 23:50
                  Co prawda semestr i sesja właśnie się skończyła (a co za tym idzie moje zainteresowanie przebywaniem w pracy :) ale coś na to poradzimy - podciągnę to pod realizowanie 'misji edukacyjnej', hehe.
            • aandzia43 Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 22:49
              > Dlaczego zaraz zakładać ze to tylko autorowi musi być wygodnie
              związku (Pyt. d
              > o Andzi ?)

              Zapewne nie tylko autorowi jest nieźle w tym małżeństwie. Ale póki
              co, to ona przegrywa. Nie jest realizowana ważna dla niej potrzeba.
              I to zapewne od dłuższego czasu. A dlaczego? Bo mąż jest hipokrytą,
              egoistą i lawirantem. Jest mu bardzo wygodnie utrzymywać ich związek
              w takim stanie zawieszenia. Jego potrzeby są wszak realizowane. Z
              jednej strony fajny seks, z drugiej wygodny pantofel, czyli stare,
              dobre małżeństwo. Sytuacja żony mu wisi. Niepokoić się zaczął z
              lekka, bo małżonka zaczyna coraz niecierpliwsza być ostatnimi czasy.
              Nie oszukujmy się, to bardzo bystry facet. Bystry i potrafiący
              nadzwyczaj chłodno myśleć. Gdyby chciał, już dawno wpadłby na którys
              z pomysłów podsuwanych tu przez nas. Na pomysł, którego realizacja
              pozwoliłaby żonie nie gnić bezproduktywnie w prawie białym
              małżeństwiei i nie robić z siebie idiotki żebrzącej o seks z kimś,
              kto się jej brzydzi.

              Lepiej powiedzieć żonie, czy nie powiedizeć? Zależy keidy, w jakim
              momencie i ile zdążył nagrzeszyć. Gdyby mi mąż zakomunikował, że
              jest mu przykro, ale już go nie kręcę, i że daje mi wolną rękę, to
              bym była bardzo nieszczęśliwa. Ale gdybym się dowiedziała, że
              dłuższy czas zmuszał sie do spania ze mna, i że posuwał w tym czasei
              inne panie, to moja nienawiść nie miała by granic. Wtedy byłabym po
              prostu bardzo, bardzo zła i jemu też życzyłabym i robiłabym bardzo,
              bardzo źle;-/

              Co do reszty postu - zgadzam się z odpowiedzią Songo. Co do słowa.
        • evenjo Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 12:24
          Nie musi. Ja bym chciała, żeby mój-były-mąż chciał był sie do mnie
          tylko poprzytulać i tańczyć na imprezach, a nie tylko posuwać...cóż,
          teraz nie muszę brać tego za tamto. Ale fakt-on mnie nie podnieca. I
          wie o tym. Tylko, że kochając go - daję mu czasami to, czego ode
          mnie chce. Nie mam poczucia, że się poświęcam, że jestem
          zakłamana...ale nie sądzę, żeby to by było możliwe, gdybym nadal
          była jego żoną, w małżeństwie z..powiedzmy 20 letnim stażem.
          • fajnyschatz Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 20:42
            Dzięki za ten post. Właśnie w tym kierunku staram się dążyć. Wychodzi mi to
            mniej więcej raz w miesiącu. To oczywiście dla niej zbyt mało. Ale może z czasem
            jej potrzeby spadną.
            • kag73 Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 20:51
              "Dzięki za ten post. Właśnie w tym kierunku staram się dążyć.
              Wychodzi mi to
              mniej więcej raz w miesiącu. To oczywiście dla niej zbyt mało. Ale
              może z czasem
              jej potrzeby spadną."
              Powiem Ci szczerze, jestes zasrancem. Co innego gdybys Ty jeszcze
              nie chodzil na boki. Wiec ona ma To wszystko przegapic co Tobie sie
              teraz przydarza, bo na jej przygody seksualne moze z czasem byc za
              pozno. A sam mowisz, ze ludzie nie wiedza co traca, zwlaszca
              mezczyzni i obce kobiety, ale nie wlasna zona, co?
              • fajnyschatz Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 21:13
                Bardzo lubię emocje w dyskusji. Szczególnie u innych. Zasrańcem nie jestem.
                Codziennie się podmywam i zmieniam majtki.
                Niemniej jednak przyznaję, że duża część krytyki jest bardzo słuszna.
                • ania_05 Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 21:22
                  Ale ,,jedrne pośladki,, Cie oleją kiedy cos Ci się prytrafi. Albo
                  im... np ktoś bardziej macho? Ja Cie nie oceniam. Każdy człoweik ma
                  swoje wartości w życiu, jedni wolą jędrne pośladki, inni domowe
                  obiadki a jeszcze inni pewnośc i zaufanie drugiego człwowieka.
                  Kązdy wybiera sam. A mi sie wydaje, ze błysnąć na krótko to jest
                  łatwo. Trudniej jest świecić długo. A jak to zrozumiesz, to juz
                  Twoja sprawa.
                  • aandzia43 Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 21:50
                    ania_05 napisała:

                    > Ale ,,jedrne pośladki,, Cie oleją kiedy cos Ci się prytrafi.

                    Ależ Ania, Fajny doskonale o tym wie;-) To facet, który doskonale
                    potrafi zadbać o SIEBIE. Prawda, Fajny?
                    • ania_05 Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 21:53
                      aandzia43 napisała:

                      > ania_05 napisała:
                      >
                      > > Ale ,,jedrne pośladki,, Cie oleją kiedy cos Ci się prytrafi.
                      >
                      > Ależ Ania, Fajny doskonale o tym wie;-) To facet, który doskonale
                      > potrafi zadbać o SIEBIE. Prawda, Fajny?
                      Dlatego trzyma stare pudło w rezerwie??? Aha...;)
                      >
                      • aandzia43 Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 22:06
                        > Dlatego trzyma stare pudło w rezerwie??? Aha...;)
                        > >

                        Tak.
                        • fajnyschatz Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 22:58
                          Brawo Watsonie. Wszystkie poszlaki wskazują w tym samym kierunku :-)
      • kag73 Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 00:16
        A jak spotykasz sie z tymi mlodymi kobietami, ktore podobno bardzo
        lubia z Toba sypiac, to placisz za nie i robisz prezenty? Bo to dla
        mnie jest najwieksza nielojalnoscia wobec wlasnej zony. Wydajesz
        WASZE pieniadze. Chyba, ze za nic nie placisz, to przepraszam.
        Nie jestem pewna, ale mysle, ze jezeli bylbys "tylko" taksowkarzem z
        mala wyplata, na pewno by na Ciebie nie lecialy. Bez obrazy, moze
        wygladasz jak Bred Pit a ja podejrzewam Cie o wielki gest jezeli
        chodzi mlode kobiety.
        Hmm, albo zastanow sie czego chcesz, postaw sprawe jasno, albo daj
        zonie czego potrzebuje, lampka wina, zgas swiato i do boju!
        Polecam film "Married Life", niestety nie znam polskiego tytulu,
        moze "Zycie malzenskie", warto obejrzec.
        • fajnyschatz Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 00:32
          wprawdzie odpowiedziałaś Songo, ale z treści wnioskuję, że to było do mnie.
          Krótki cytat z pierwszego tekstu: "Chciałbym w tym miejscu
          podkreślić, że wprawdzie jestem dobrze sytuowany, ale jednak milionerem nie
          jestem i oferowanie korzyści finansowych w zamian za seks nie wchodzi w grę."
          Żeby być do końca uczciwym to przyznam, że kilka razy byłem w burdelu i wydałem
          NASZE pieniądze, ale to nie rujnowało naszego budżetu. Zresztą odradzam. I
          zapewniam Cię, że na randkę nie przychodzę z paskiem z wypłaty.
          • kag73 Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 00:44
            nie musisz pokazywac paska wyplaty, myslisz, ze jak za nia nie
            zaplacisz, to pojdzie z Toba do lozka? To raczej sie grubo mylisz,
            bo niektorym chodzi(co mnie bardzo dziwi)"tylko" o dobra koalcje i
            dobre wino, bo na frytki do baru, to by mogla isc z 15 lat mlodszym
            od Ciebie studentem bez pieniedzy.
            • fajnyschatz Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 09:38
              :-)))
              To pewnie byłby student ze studiów zaocznych. O 15 lat młodsi
              studenci ode mnie to pewnie niesamowite lenie ;-)
        • bigbadpig Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 00:33
          argument lojalności finansowej jest idiotyczny - małżeństwo to nie spółka
          gospodarcza, złamanie monopolu seksualnego jest zagadnieniem do rozważania i
          oceny a nie wypływ pieniędzy z niekoniecznie wspólnej kasy.
          nie wszystkie pary wrzucają każde przyniesione pieniądze do wspólnej skarbonki
          aby je potem wspólnie wyciągać, po naradzie. szczególnie jak sądzę w związkach
          zaocznych jak ten, taki komunizm nie ma racji bytu.
          @kag73 - nie każda żona wisi na garnuszku męża, aby przed wierność przekładać
          jego portfel.
          • kag73 Re: Bądź w końcu facetem z jajami 01.07.09, 00:41
            nie musi byc na jego garnuszku, zeby miec z nim wspolne pieniadze.
            Razem pracujemy, nasze pieniadze, nasza rodzina, dla naszych dzieci
            czy jescze na cos innego.
            • mmmniam Re: Bądź w końcu facetem z jajami 02.07.09, 21:36
              Trochę jednak przesadzasz z tymi pieniędzmi.
              My akurat nie mamy czegoś takiego, jak wspólna kasa.
              Nie wyobrażam sobie w swoim małżeństwie wymówek z tytułu tego, kto
              na co wydaje zarobione przez siebie pieniądze. Małżeństwo to
              niekoniecznie ubezwłasnowolnienie finansowe.

              Autorowi wątku się nie dziwię, że pociągają go romanse i erotyczne
              przygody. Dziwi mnie tylko to święte przekonanie,że to samo nie
              pociągałoby jego żony... Pociągałoby z pewnością! W końcu sam pisze,
              że jest atrakyjną kobietą, która wciąż ma apetyt na seks. Z
              pewnością mogłaby przeżyć jeszcze dużo fajnego, czy to dzięki
              otwarciu się na jakieś flirciki na boku, czy - jeśli jej to nie
              odpowiada, bo jest zdecydowaną monogamistką - u boku innego
              partnera.
    • aandzia43 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 00:29
      Dobra, konkretnie. Co masz zrobić?

      Załóżmy, że małżonka rzeczywiście na objawioną prawdę zareaguje
      spazmami nie do ugaszenia. I że istnieje zagrożenie, że w szale
      narobi strasznego zamieszania - dzieci zwrócą się przeciwko tobie,
      pieniążki będą szarpane i wydzierane, życie towarzyskie się
      skomplikuje. Nie, to nei jest dobre rozwiązanie, o nie!

      Zalozmy też, że małżonka zareaguje w sposób, jaki opisałam kilka
      postów wyżej. "Łeeee, to ja jestem z tobą tylko dla seksu. Od stu
      lat nie lubię z
      tobą tańczyć, spędzać wolnego czasu, odwiedzać znajomych. Nudzisz
      mnie. Jesteś stary i od dawna się już nie rozwijasz. Powtarzasz te
      same dowcipy od dwudzeistu lat, tańczysz jak Godzilla, dłubiesz w
      nosie w towarzystwie i kładziesz każdą ciekawszą dyskusję. Jak nie
      ma seksu, to nie ma przytulania się. Kup sobie pluszowego misia,
      albo pierdzącego labradora. Wyskakuj z kasy, jadę w podróż dookoła
      świata. Nie ma barabara, lecę na Bora-Bora".
      O nie, to też nie jest dobre rozwiazanie. Twoje ego nei wytrzyma
      takiej dawki nagiej prawdy. A jak się znajomi obśmieją. O mój Boże,
      hi, hi...

      Jak zaoszczędzić sobie tych poniżeń, szarpaniny i problemów?
      Rozwiązanei jest proste: zacznij udawać impotenta. Konskwentnie,
      planowo, z głową. W końcu ją przekonasz. Bystry facet jesteś i masz
      duże doświadczenie w kręceniu i motaniu. Nie wmawiaj nam, że nie
      dasz rady;-)
      • aandzia43 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 00:48
        Dodam jeszcze (tak dla porządku), że był tu jakiś czas temu wątek
        założony przez kobietę, której mąż w taki właśnie sposób wyłgał się
        z pożycia. Ona go pielęgnowała w udawanej niemocy, on spijał
        grzecznie ziółka i bzykał ledwie pełnoletnie prostytuki. Potem się
        sprawa rypła i było paskudnie. Jak widać, nie ma rozwiązań
        idealnych. Ale jesli już bzykasz na boku bez wyrzutów sumienia, to
        weźmiesz bez problemu na siebie następne kłamstwo. Kto powieedział,
        że w życiu każdemu ma być lekko?
    • kici10 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 00:57
      Jeśli już tak boisz sie postawić sprawę jasno, to jest jeszcze inny
      sposób, żeby wilk był syty i owca cała.
      Wyszukaj jakiegoś swojego kumpla, któremu twoja żona się podoba i
      który miałby na nią ochotę. Szepnij mu słówko, że nie miałbyś nic
      przeciwko ich kontaktom. Znasz swoją żonę, wiesz co na nią działa,
      więc możesz kumpla odpowiednio podszkolić. A najlepiej to wyszukaj
      dwóch, albo trzech, coby jej się za szybko nie znudzili. I
      koniecznie urodziwych. Dużo bardziej niż ty. Możesz jeszcze
      wyposażyć ich w odpowiednią literaturę pt. jak dogodzić kobiecie.
      Możesz też wysupłać parę groszy na odlotowe kolacyjki, kwiatki i
      inne takie duperele. W odpowiedniej chwili dobrze też będzie szepnąć
      jej słówko, że skoro jesteś impotentem, to nie masz nic przeciwko
      temu, żeby ktoś inny cię zastąpił. Pozwoli to pozbyć się resztek
      wyrzutów sumienia, jeśli by takie były. No i masz kobitkę z głowy.
      Legalnie bzykać się za twoje pieniądze - bezcenne.
      • kag73 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 01:01
        dobre, kici10, to chyba najlepsza z serwowanych tutaj rad!
      • aandzia43 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 01:06
        Iście diabelski plan, Kici;-D Bardzo mi się on podoba.
        Ale skąd nasz wątkotwórca weźmie takiego chętnego. Wszak napisał, że
        koledzy co prawda z żonami spółkują, ale jego zdaniem wiąże się to z
        niejakim poświęceniem z ich strony. Więc chętnego na starą żonę
        raczej nei znajdzie. Oczywiście, jesli dobrze zapłaci, znajdzie pana
        spoza grona koleżeńśkiego, który za sowitą opłatą wyzwoli go z
        okowów małżeńskiego obowiązku.
        • kici10 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 01:20
          Z cudzą żoną to przecież nie poświęcenie. Już to kiedyś ustaliliśmy.
          Pisał przecież, że ona atrakcyjna. A nie wszyscy gustują w siksach.
          Myślę, że jak pomyśli to znajdzie. Może jeszcze dla zachęty dorzucić
          jakieś wczasy na Kanarach, albo co tam kto chce.
          • kag73 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 01:24
            dziwie sie, ze facet sam na to nie wpadl, ale byc moze, bo cytuje go:

            "Nie zaproponuję jej przecież, że ma sobie kogoś znaleźć, bo wiem,
            że mnie
            kocha i pewnie by się załamała. Ja też ją kocham i chcę z nią być,
            ale moje
            potrzeby seksualne chciałbym zaspokajać gdzieś indziej. Jak jej to
            wytłumaczyć, żeby nie zdemolować jej psychiki ?"

            Hmm, on sam jakos sie nie zalamal, chociaz sobie kogos do lozka
            znalazl a przeciez tez ja kocha.
            • kag73 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 01:29
              my sobie tu zartujemy a facet naprawde ma problem.
              Mam tylko nadzieje,fajny skarbie, ze Twoja zona w ciagu tygodnia ma
              kogos do lozka a dla niepoznaki w weekendy chce od Ciebie seksu.
              Niektorzy maja duze potrzeby seksualne
              • niezapominajka333 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 07:44
                A może się tak szczęśliwie zdarzy, że autor nie będzie musiał
                podejmować żadnych kroków, bo jego sfrustrowana żona trafi na to
                forum( albo już trafiła) i skojarzy swoją sytuację po informacjach
                przez niego podanych.
                W końcu sytuacja jest dość typowa. Mąż przyjeżdżający tylko na
                weekendy, wymigujący się od seksu, dzieci odchowane, dość dobre
                warunki materialne...
                Niejednej takiej żonie zapali się czerwone światełko i zacznie na
                własną rękę szukać prawdziwych przyczyn impotencji małżeńskiej
                męża...
                A finał może być w sądzie na sprawie rozwodowej z winy autora.
                Bo zdaje się, takiej sytuacji autor nie bierze pod uwagę...
                Jak również spektakularnych akcji typu próba samobójcza, itp.
                Co może czuć żona, która dowie się, że mąż ją od dawna zdradza,
                chociaż od seksu z nią wymiguje się jak może.
                Pewnie to samo, co mąż odrzucany przez żonę, który dowiaduje się że
                porożem rysuje sufit.
                • kawitator Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 11:04
                  Jejku jejku chyba nie trolik bo myślenie i działanie typowe do obrzydliwości

                  To nie ty masz problem ze starą żoną a żona ma problem ze starym stetryczałem mężem
                  Cała reszta to taka racjonalizacja mająca podtrzymać dobre mniemanie o sobie

                  Jesteście jak się domyślam w strefach wiekowych 40 ++
                  W tym wieku Panie są super! Rozbudzone, pomysłowe i w związku z tym wymagające ;-) Jak facet nie daje rady bo już mu opada To sobie racjonalizuje
                  - Nie ja jestem do dupy a żona stara i nie podnieca

                  nie zauważając jakoś że jak był młody to miał ochotę na wszystko co miało cycki i nie uciekało na drzewo a teraz taki dziwnie wymagający się stał ;-)
                  - Ja jestem macho bo jak trafie na na jakąś młódkę to ho ho jaki jestem ogier
                  Po pierwsze nawet może Ci stanąć na chwile a po drugie zadowolić taka gówniarę nie jest specjalnym wyczynem

                  Jestem przy żonie bo.... ( tu wstaw różne górnolotne dyrdymały jakie można przeczytać powyżej ) a tak naprawdę, że w głębi ducha boję się ze z każą inną nawet młoda laską na dłuższą metę tez będę do niczego i poza kilkoma zrywami nic nie wykrzesam
                  A stara dobra zona przytuli da jeść i nie będzie się za bardzo naprzykrzać

                  Albo pogódź się z tym ze lada moment będziesz musiał powiesić na strychu i zasuszyć tak zwane rodowe klejnoty i przejść nieodwołanie w wiek gawędziarza albo bierz się kurwa do roboty

                  -lekarz endokrynolog poziom hormonów szczególnie testosteronu
                  -siłka czyli pomachaj czymś naprawdę ciężkim do tego coś aerobowego i testosteron sam wzrośnie
                  -nie graj macho jak nie jesteś
                  -Graj z zona w otwarte karty bowiem tego wymaga męska przyzwoitość ale nie wmawiając je swoje bzdurne teoryjki dla pokrzepienia serc ale szczerze do bólu Ona jest mądrzejsza niż ci się wydaje

                  Potem zobaczysz co dalej może być dobrze.
                  Może być do dupy ale wtedy będziesz mógł rano spojrzeć się do lustra bez obrzydzenia i pomyśleć zrobiłem wszystko co mogłem nie wyszło taki lajf
                  Jak do tej pory to pierdzielisz
                  • krolikbaks Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 12:12
                    kawitator napisał:
                    > Jesteście jak się domyślam w strefach wiekowych 40 ++
                    > W tym wieku Panie są super! Rozbudzone, pomysłowe i w związku z tym wymagają
                    > ce ;-) Jak facet nie daje rady bo już mu opada To sobie racjonalizuje
                    > - Nie ja jestem do dupy a żona stara i nie podnieca
                    Kawitator już Cię lubię;-)
                  • lilyrush Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 13:11
                    No nareszcie Kawi coś mądrego napisał.

                    Z racji częstego ostatnio bywania na portalach randkowych nabrałam szczególnego
                    obrzydzenia do tego typu osobników. Najlepsze jest jednak to, że ta ich
                    atrakcyjność w rzeczywistości oznacza zazwyczaj wygląd fizyczny zdecydowanie
                    gorszy od nawet mojego taty i totalne zapuszczenie. Za to na pewno ego ma się
                    dobrze. Bleeee...
                    • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 21:22
                      Też bywałem na serwisach randkowych. Totalna porażka. O dziwo umawiałem się
                      nawet z dosyć atrakcyjnymi kobietami, ale zawsze się kończyło na jednym
                      spotkaniu. Z reguły były to sfrustrowane kobiety mające mężów alkoholików albo
                      innych dziwaków, które szukały bardziej wsparcia duchowego i jakiejś podpory,
                      czego ja im nie mogłem dać, bo jak już wiadomo głównie chodziło mi o seks. Jedna
                      z nich nawaliła się totalnie na pierwszym spotkaniu w knajpie i tylko się wstydu
                      najadłem, wyprowadzając ją stamtąd i później odwożąc do domu. No i widzisz.
                      Mogłaś mnie nawet spotkać na jakimś serwisie i może nawet byłoby fajnie :-)
                  • uczula Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 13:28
                    kawitator napisał:
                    > Albo pogódź się z tym ze lada moment będziesz musiał powiesić na
                    strychu i zasu
                    > szyć tak zwane rodowe klejnoty i przejść nieodwołanie w wiek
                    gawędziarza albo
                    > bierz się kurwa do roboty

                    piekny tekst:)
                  • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 21:06
                    Sorry, ale to Ty pierdzielisz.
                    Odpowiem pytaniem:
                    Wolisz się kochać z kobietą o gładkiej i jędrnej skórze i smukłych
                    nogach, czy z kobietą tych cech nie posiadającą ?
                    Jeśli odpowiesz twierdząco to już wiem skąd się biorą pornograficzne serwisy pod
                    tytułem MATURE.
                    Nie wiem skąd wyciągasz wnioski, że lada moment mam coś powiesić na strychu.
                    Jeśli miałoby być analogicznie u mnie jak u mojego dziadka i ojca to mam jeszcze
                    przed sobą dobre 30 lat ostrego bzykania.
                    Jeśli dla Ciebie 30 kilkuletnie kobiety są gówniarami to ponownie odsyłam do
                    mojego pierwszego pytania.
                    Pozostałe rady też sobie możesz o kant z dupy potłuc, bo je dałeś nie znając
                    mnie. Nie będę bliżej wyjaśniał skąd, ale zapewniam Cię, że mam naprawdę dobrą
                    formę fizyczną oraz seksualną. To że rzadko sypiam z żoną chyba nie jest dowodem
                    na to, że musi być inaczej.
                    Gdybym jeszcze miał podnosić poziom testosteronu to pewnie już dawno zatłukłbym
                    dwóch sąsiadów i poderżnął kilku kierowców.
                  • songo3000 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 22:11
                    Kawi, teraz to żeś, sorry pier.....ł. Za co autor niby ma się brać? Przecież pigułek na wzbudzenie pożądania do określonej (typu) kobiety jeszcze nie wymyślono (chyba, że w ZSRR bo tam radziedzcy naukowcy podobno wszystko już wymyślili).
                    Ja na przykład nie lubię ciemnoskórych kobiet. Jeśli by połowica któregoś dnia zamieniła się w, dajmy na to Halle Berry to bym jej nie tknął - nie podniecają mnie takie i NIC na to nie poradzę.
                    Też byś mnie wtedy zjechał, że wolę białe, żółte, niebieskie :) czy kosmate, i nie idę z tym na badania?
                    • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 23:01
                      Człowieku, ja to przy Tobie to jestem do rany przyłóż :-))))))
                      • songo3000 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 23:24
                        W świetle tego jak tu się pokazałeś do rany by Cię nikt przykładać raczej nie chciał.
          • panajotaa Re: stare żony - dopust boży 06.07.09, 19:36
            Oczywiście, że wszyscy gustują w siksach. Takie są wymogi
            fizjologii. Stąd wzięła się dominacja kultury obrazkowej:-)
            Z absolutyzmu męskich doznań wzrokowych.
            A więc młode i wiotkie mięsko.
            Naprężone ciałko pod bródką.
            Biust jak Czomolungma (niekoniecznie z miocenu)
            i aromat absolutnej nowości.

            A najśmieszniejsze jest to, że sami rdzy swojej nie dostrzegają.


      • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 20:38
        Z pewnością jestem wredny, ale głupi to na pewno nie :-))))
        Poza tym nie mam czasu na te całe zabiegi, o których piszesz. Jestem bardzo
        zabieganym człowiekiem.
    • kachna79 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 08:17
      Ja proponuję jednak wyjawić żonie prawdę. Wcale nie musisz mówic
      tego w sposób brutalny, po prostu coś się wypaliło i chciałbyś
      opuścić małżeńskie łoże. Spodziewasz się spazmatycznej reakcji żony,
      ale myślę, że może to wyglądać zupełnie "normalnie". Żona kopnie Cię
      w d... i zacznie sobie organizować zycie bez Ciebie - ma wprawę, w
      końcu widujecie się tylko w weekendy. To jest naprawdę proste.
      Tyle, że Ty właśnie tego się obawiasz - tego kopa w d...
    • winomusujace Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 08:47
      Najuczciwiej będzie zaproponować żonie związek otwarty lub
      powiedzieć jej prawdę. udając imptenta pozbawiasz ją seksu - a z
      tego co piszesz to dla niej ważne. Tak się nie zachowuje osoba która
      kocha, może żona też ma ochotę na jakiegoś młodego jurnego Pana a
      też ceni sobie wasze życie razem. Dzięki związkowi otwartemu
      będziecie mieć wszystko na raz.



      ;)
    • possessive Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 09:17
      To co teraz uprawiasz to głęboko nieuczciwy układ. Robisz z żony
      zwyczajnego głupka, a twierdzisz że ją kochasz. Ponadto nie pisz, że
      kobiety po 40-stce to stare pudła - bo to tylko Twoja opinia ja np.
      tak nie myślę.

      Uwierz - Twoja żona jest osobą która tylko Tobie się nie podoba, a
      tając przed nią te prawdy, podobnie jak to że sypiasz z młodszymi
      robisz rzecz gorszą niż sama zdrada, poniżasz ją pozwalając jej
      myśleć, że ma szanse na seks z Tobą - tak robić nie wolno.

      Własne tchórzostwo usprawiedliwiasz litością (sic!). Ależ na Boga
      nie lituj się tak nad kobietami z powodu własnych kompleksów
      dotyczących wieku - my mamy gdzieś Twoją litość.

      Ta kobieta być może mogłaby cieszyć się seksem i adoracją jakiegoś
      fajnego faceta - a ty jej to uniemożliwiasz. Fakt, że postawiła na
      złego konia już pominę.

      Bądź łaskaw wyjawić wszystko żonie jeśli masz odrobinę szacunku do
      siebie i rozumiesz jakiekolwiek wartości oprócz marketingowych
      atrybutów produktu (którym jest dla Ciebie kobieta).

      Pozwól żonie podjąć decyzję - jeśli jest dla Ciebie starym pudłem
      tzn. jest dorosła i ma prawo decydować o swoim życiu. Ty już
      wybrałeś więc nie masz prawa blokować jej tej możliwości.
      Dołącz do pajaców w stylu Silvio B. i nie zmuszaj żony aby tkwiła w
      komedii o której dopiero co rozpisywała się prasa. Twój śmieszny
      problem jest stary jak świat.
    • avide Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 10:39
      A tak swoją drogą....
      Mówiłeś jej to co nam opisałeś ?
      Tzn że cię nie pociąga ? Można to ładnie ubrać w słowa i sprzedać zupełnie gładko.
      Fakt, będzie w szoku ale będzie to inny rodzaj szoku niż "odchodzę".
      Mówiąc jej że jej atrakcyjność seksualna się wypaliła wobec ciebie i nie masz pojęcia co zrobić by znowu na ciebie działała. Mówiąc że lubisz i kochasz ją ale jak przyjaciela. Mówiąc że nie masz nic przeciwko związkowi otwartemu lub jej ewentualnemu kochankowi możesz upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.
      Po pierwsze zrzucisz z siebie ciężar odpowiedzialności za podjęcie decyzji oraz ewentualną psychiczną reakcje żony. Co innego powiedzieć odchodzę a co innego pozwolić komuś wybrać. Będzie ciężko ale jest wtedy zupełnie inny ciężar gatunkowy. Może zechce się sprawdzić, wścieknie się i sama sobie bez Twojego pytania znajdzie faceta. Może tamten ją dowartościuje i spowoduje, że nagle to ONA z podniesiona głowa kopnie Cie w tyłek, czym nota bene wyświadczy Ci przysługę. ?
      Myślałeś o takim podejściu do sprawy ?
      Wszystko co musisz jej zakomunikować to fakt iż ONA (konkretnie) już na ciebie nie działa. Jeśli seks jest dla niej taki ważny (w końcu inicjuje systematycznie) kto wie, pewnie będzie wiedziała co z tym zrobić. Kobieta jeśli jest względnie atrakcyjna prawie w każdym wieku poderwie sobie faceta. W końcu mężczyźni w każdym wieku są jak psy ;-). Kwestia tylko jak wysoko powiesi poprzeczkę ;-))).
      • kag73 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 11:12
        Hmm, chyba jednak byloby lepiej jezeli powie jej, ze po prostu z
        jakiegos powodu nie ma ochoty na seks, zero libido. Bo jezeli powie
        zonie, ze go nie pociaga, to kobitka bedzie miala "skopane" cale
        popoludnie. Teraz pewnie mysli, ze jest calkiem atrakcyjna jak na
        swoj wiek. Ale oczywiscie moze sie zdarzyc, ze wysle go do lekarza
        po jakies tabletki. Dlatego lepiej zaproponowac jej kochanka, ale to
        dla wieku rzecz bardzo "dziwna".
        On wcale nie chce bys kopniety w tylek, jemu taki uklad odpowiada. Z
        drugiej strony jakby nie bylo, laczy ich przyjazn i dobre wspolne
        zycie.
        A prawda jest taka, ze wszystko byloby OK gdyby gosc nie zasmakowal
        skokow w bok. Dlaczego ma sie kochac w weekend z zona skoro lepiej
        oszczedzac energie na przygody w ciagu tygodnia, z innymi, albo tez
        jest zaspokojony, bo wczoraj mial kochanke. Gdyby nie mial tych
        innych, bylaby wieksza szansa, ze mialby ochote na zone, albo
        powiedzmy dokladniej, na seks a ze w domu czeka zona ochota by mu
        przyszla. A tak, szkoda zony, bo dlaczego ma rezygnowac z seksu,
        gdyby go nie potrzebowala, byloby wszystko OK.
      • zakletawmarmur Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 11:47
        Zgadzam się z Tobą Avi.
        Lepiej zwalić winę na przyzwyczajenie, opatrzenie... Można
        powiedzieć, że potrafi docenić jej urodę, jednak tak już się do niej
        przyzwyczaił, że nie rusza go.

        Swoją drogą dlaczego od razu zakładać, że to koniec związku, że ktoś
        powinien odejść? Może żona chętnie poszuka sobie kochanka... Z moich
        obserwacji wynika, że takie atrakcyjne czterdziestki cieszą się
        sporym powodzeniem, szczególnie wśród napalonych, nie znajdujących
        zrozumienia wśród rówieśniczek dwudziestolatków:-)
        Mój kumpel swoją przygodę z seksem zaczynał w ramionach właśnie
        takich sporo starszych kobiet. Obie strony potrafiły czerpać z tego
        układu to co najlepsze...

        Po tylu latach małżeństwa to może łączyć ludzi zbyt silna nić
        przywiązania, żeby chcieć ją zrywać... Szkoda jednak poświęcać życie
        seksualne którejś ze stron.

        Nie mówiłaby natomiast o zdradach. Świadomość, że męża na seks
        namówić nie potrafi, gdy ten bez problemu bzyka inne pewnie by ją
        bardzo zraniła. Zraniona kobieta jest niebezpieczna zarówno dla
        siebie jak i dla otoczenia...
        • kachna79 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 12:21
          > Lepiej zwalić winę na przyzwyczajenie, opatrzenie... Można
          > powiedzieć, że potrafi docenić jej urodę, jednak tak już się do
          niej
          > przyzwyczaił, że nie rusza go.

          Tyle, że to może spowodować, że żona zacznie się bardziej starać:
          skoro docenia urodę to może... A tymczasem Pan spożytkuje swoją
          energię w zupełnie innym miejsce.

          > Nie mówiłaby natomiast o zdradach. Świadomość, że męża na seks
          > namówić nie potrafi, gdy ten bez problemu bzyka inne pewnie by ją
          > bardzo zraniła. Zraniona kobieta jest niebezpieczna zarówno dla
          > siebie jak i dla otoczenia...

          Czyli nasz bohater powinien zasugerować żonie, że z dobrego serca
          życzy jej kochanka? W sumie fajnie: w ten sposób pan mąż będzie
          wręcz bohaterem...
          • zakletawmarmur Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 13:45
            > Tyle, że to może spowodować, że żona zacznie się bardziej starać:
            > skoro docenia urodę to może...

            IMO właśnie postawienie sprawy "nie podobasz mi się" może
            spowodować, że kobita będzie o siebie dbać i dbać bo będzie myśleć,
            że to coś zmieni... Stwierdzenie "z tobą wszystko jest ok ale już
            tak się do tego przyzwyczaiłem, że mnie to nie rusza" właśnie zamyka
            tą drogę.

            > Czyli nasz bohater powinien zasugerować żonie, że z dobrego serca
            > życzy jej kochanka? W sumie fajnie: w ten sposób pan mąż będzie
            > wręcz bohaterem...

            Obie wiemy, że bohaterem to on nie jest... Nie podoba mi się, że
            facet oszukuje i zdradza żonę. Dla mnie szczerość i lojalność to
            podstawa związku. Jednak staram się postawić w jego sytuacji.
            Oczekiwanie od kogokolwiek, że będzie nas pragnął przez całe życie,
            że będzie rezygnował z tylu przyjemności dla naszego świętego
            spokoju, też wydaje mi się egoistyczne. Można powiedzieć "odejdź".
            Tu zawsze jednak ktoś będzie cierpiał, więc nie ma idealnego
            rozwiązania dobrego dla wszystkich.

            Nie widzę nic złego w instytucji kochanka/kochanki pod warunkiem, że
            wszyscy mają świadomość sytuacji w której sie znaleźli. Ludzie nie
            decydują sie na takie rozwiązanie bo ciągle jest to temat tabu. Dla
            mnie wprowadzenie osób trzecich, wydaje się w pewnym momencie
            jedynym sensownym pomysłem. Zresztą sama powiedz, co z punktu
            widzenia interesu takiej żony byłoby lepsze? Żeby mąż zmuszał się do
            seksu raz w tygodniu? Czy dał jej pozwolenie na seks z nowym,
            bardziej pociągającym ją kochankiem, który doceni jej urodę? Żonie
            pewnie ta możliwość nie przyszła do głowy, tylko dlatego, że chce
            być uczciwa względem męża. Mąż może zwolnić ją z poczucia obowiązku
            wierności. Bo nikt mi nie wmówi, że wierność to dar a nie
            obowiązek:-)

            Jeśli żonie się pomysł nie spodoba (tylko trzeba dać jej trochę
            czasu do namysłu) to faktycznie rozwód będzie najlepszym
            rozwiązaniem dla wszystkich.
            • krolikbaks Re: stare żony -konieczność podziału majątku 01.07.09, 16:27
              A może właśnie o to chodzi, gość ma w tej chwili panienki i niczego nie
              podejrzewającą żonę, a jak się wsypie, to może się okazać, że ślubna go puści w
              skarpetkach. Nie wiem jak tam jest, ale jeśli będzie miała trudności z pracą z
              utrzymaniem się na odpowiednim poziomie do którego została przyzwyczajona, to
              przecież może zażądać alimentów na siebie, a majątek gromadzony od lat przy
              dobrym adwokacie może przejąć i gość zostanie z walizką koszul i przeniesie się
              do 18- letniej dziewczyny, dla której przestanie być niewyżytym samcem, a stanie
              się pryszczem na nosie, którego nie da się ani zamaskować, ani wydusić? Może to
              jest właściwy trop, dlaczego ów Pan tak "miłosiernie" nie uświadamia współmałżonki?
              • kici10 Re: stare żony -konieczność podziału majątku 01.07.09, 17:31
                i gość zostanie z walizką koszul

                Ale zostanie mu jego urok osobisty, który tak powala na kolana całe
                rzesze małolat :-)

                Dobrze kombinujesz, nie puści ślubnej, bo jednocześnie musiałby
                puścić conajmniej połowę majątku. Ani nie pozwoli na kochanka.
                Jeszcze by się okazało, że lepszy od niego, a wtedy to ślubna by
                miała dylemat. Teren obszczany, prawa własności nabyte. Niech siedzi
                w kącie i popłakuje, lub sobie kupi porządny wibrator. Nie dopuści
                by mu jego domowy azylek poszedł się pieprzyć. Gdzieś przecież
                trzeba nabierać sił.
                • krolikbaks Re: stare żony -konieczność podziału majątku 01.07.09, 18:12
                  kici10 napisała:

                  > i gość zostanie z walizką koszul
                  >
                  > Ale zostanie mu jego urok osobisty, który tak powala na kolana całe rzesze
                  małolat :-)- I zobaczymy jak wtedy ten urok mu pomoże w podbojach;-)
                  >
                  > Dobrze kombinujesz, nie puści ślubnej, bo jednocześnie musiałby
                  > puścić conajmniej połowę majątku. Ani nie pozwoli na kochanka.
                  > Jeszcze by się okazało, że lepszy od niego, a wtedy to ślubna by
                  > miała dylemat.- Z wątku wynika, że jestem w podobnym wieku do jego ślubnej,
                  więc może się okazać, że ślubna też coś zacznie kombinować i pozostaną te
                  koszule...tylko kto je mu będzie wtedy prasował?:-)
                  Teren obszczany, prawa własności nabyte. Niech siedzi
                  > w kącie i popłakuje, lub sobie kupi porządny wibrator._Bidula, żal mi jej, ale
                  może wcale niepotrzebnie i dziewczyna zamieni starego, nielojalnego zgreda na
                  młodego jurnego chłoptasia, a jak dobrze pomyśli to jeszcze za jego pieniądze na
                  Majorkę na wycieczkę pojadą:-)
                  Nie dopuści by mu jego domowy azylek poszedł się pieprzyć. Gdzieś przecież
                  trzeba nabierać sił.- Tak właśnie myślę, sam chce się d.yć, ale innym nie da,
                  ale "Chamstwu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom...wężykiem,
                  wężykiem"(kabaret Dudek)
              • fajnyschatz Re: stare żony -konieczność podziału majątku 01.07.09, 21:27
                He, he. Pobożne życzenia. Jesteśmy w Polsce. Nie w USA. Twoja naiwność nie zna
                granic. Zapoznaj się z prawem cywilnym, a w szczególności rozwodowym to może
                przestaniesz pisać głupoty i źle doradzać młodszym koleżankom.
                • krolikbaks Re: stare żony -konieczność podziału majątku 02.07.09, 09:56
                  fajnyschatz napisał:

                  > He, he. Pobożne życzenia. Jesteśmy w Polsce. Nie w USA. Twoja naiwność nie zna
                  granic.-He,he. Obyś się nie przeliczył w swoich kalkulacjach. To prawda Polska
                  to dziwny kraj i zaskakujące są wyroki, które tu zapadają, ale mogą zaskoczyć
                  również Ciebie, chociaż taki jesteś "obeznany" z prawem.
                  Zapoznaj się z prawem cywilnym, a w szczególności rozwodowym to może
                  przestaniesz pisać głupoty i źle doradzać młodszym koleżankom.
                  -Rozumiem, że Ty się zapoznałeś i wiesz co Cię czeka, ale wiedz też, że naczelną
                  zasadą w "walce" jest nie lekceważyć przeciwnika(może się okazać, że
                  rzeczywistość Cię zaskoczy), jesteś cyniczny, pewny siebie, egoizm zionie z
                  każdego Twego postu i powiem Ci tak jak Miller powiedział Pewnemu członkowi
                  komisji śledczej: "Pan jest zerem,Panie...(wstaw sobie własne nazwisko)", kończę
                  tę rozmowę bo dla mnie nie jesteś wart mojego zainteresowania, Żegnam
    • dadaczka szkoda słów... 01.07.09, 11:33
      żeby pisać, co sobie pomyślałam po lekturze postów tego pana...
      • possessive Re: szkoda słów... 01.07.09, 12:04
        No cóż ten Pan nie szuka na forum rozwiązania które prowadzi w dobrą
        stronę bo wydaje mu się że wciąż wszystko przed nim. Szuka porady
        jak się wygodnie ustawić w obecnej sytuacji, w której pojawił się
        mały problem. Sam napisał, że nie chce nic zmieniać: żona go chce,
        młode też go chcą - co tu majstrować przy sprawnie działającym
        urządzeniu. Po co spoglądać w przyszłość skoro według tego Pana wiek
        nie działa na korzyść. Na szczęście nie wszyscy tak myślą - kwestia
        światopoglądu. Hedonizm jest zawężeniem światopoglądu raczej niż
        rozszerzeniem jakby nie patrzeć. Szczęście nie polega na tym, żeby
        wciąż sprawiać sobie przyjemności - to zbyt proste.
        • krolikbaks Re: szkoda słów... 01.07.09, 12:31
          To prawda, jemu jest wygodnie, ma żonę, ma kochanki, jest na fali...Ale On
          również zdaje sobie sprawę, że czas nie czeka i to co ma teraz niekoniecznie
          musi mu się przydarzyć jutro. Mam jedno wrażenie po przeczytaniu jego postów -
          jest cholernym egoistą i tłumaczenie tego dlaczego nie odchodzi od żony jest tak
          naprawdę oszukiwaniem samego siebie, stawianiem siebie na piedestale zostaję z
          nią bo inaczej ona może tego nie przetrzymać. Ciekawi mnie co by zrobił, gdyby
          rzeczywiście zaproponował jej kochanka a ona by się na to zgodziła, czy nie
          byłoby wtedy tekstów typu: no wiesz, jak możesz, nie zależy ci na niczym, chcesz
          to co nas łączy zniszczyć?Mogłoby się okazać, że zranione ego tego Pana by nie
          wytrzymało w relacji do rzeczywistości...
    • uczula Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 13:11
      no to mnie zalamalo...

      > Ja też ją kocham i chcę z nią być, ale moje
      > potrzeby seksualne chciałbym zaspokajać gdzieś indziej.

      a to jest bardzo dziwne :
      Ona oczekuje aktywności seksualnej z mojej strony, ale bez
      > zainteresowania z mojej strony
      takie cos jest mozliwe???
      reszty nie komentuje i nic nie poradze i mam nadzieje ze osobiscie
      NIGDY sie w takiej sytuacji nie znajde.
      daj mi boze!
    • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 17:21
      Sorry, że nie odpowiem na wszystkie posty, które są do mnie
      adresowane i napiszę coś w rodzaju zbiorczej odpowiedzi.
      Wiele/u z Was bardzo trafnie oceniło moją sytuację i częściowo
      również moją osobę. To fakt. Jestem egoistą. Chyba nie uleczalnym.
      Zgadzam się również z tym, że jestem nieuczciwy (jeśli chodzi o
      małżeństwo, bo ogólnie rzecz biorąc nie mogę sobie nieuczciwości
      zarzucić). Niektóre rady wydają mi się zupełnie rozsądne.
      Szczególnie ta, żeby otwarcie powiedzieć żonie, że mnie nie pociąga.
      Powiem szczerze, że ona mnie już o to pytała, ale coś tam ściemniłem
      i jakoś się rozeszło po kościach. Udawanie impotenta na dłuższą metę
      jest niemożliwe. Chyba wszystkie obecne tu Panie potwierdzą, że są
      coś takiego w stanie rozszyfrować w ciągu kilku dni jeśli nie godzin.
      Chciałbym też odpowiedzieć na zarzut, że być może wykorzystywałem
      zamożność w nawiązywaniu kontaktów. Otóż nie. Naprawdę są kobiety (
      w bardzo różnym wieku), które są zainteresowane tylko seksem, z
      podobnych względów jak moje, a być może nawet, że mają sytuację
      podobną do mojej żony. I nie trzeba im stawiać kolacji ani kupować
      naszyjnika lub seksownej bielizny. Wystarczy ładny kwiatek i kilka
      miłych słów. Różnica wieku aż tak nie przeszkadza. Oczywiście, że
      nie wyglądam jak stary ramol o odpychającym obliczu, ale do Seana
      Connery sprzed 30 lat sporo mi brakuje :-)) .
      Dziękuję również za wsparcie ze strony avide, który najwyraźniej ma
      pewne doświadczenie, choć chyba w innym konteście.

      Ja myślę, że problem polega głównie na tym, że z powodu otoczenia i
      tysięcy lat wpływu chrześcijaństwa i różnych sztucznych norm
      społecznych jesteśmy zmuszeni żyć zgodnie z tymi normami.
      Tyle, że obecnie cywilizacja poszła mocno do przodu. Pary po
      wychowaniu dzieci, często są w dobrym stanie fizycznym, są
      zabezpieczone finansowo i materialnie i mają przed sobą 30-40 lat
      życia, które można naprawdę fajnie spędzić. Dlaczego jeśli nie
      jesteśmy całkiem dobrze dopasowani mamy się przez resztę życia
      męczyć ?
      Ślubowanie wierności po grobową deskę to zmuszanie ludzi do bycia
      nieuczciwymi. Gdybyśmy mieli wszyscy wpojone w naszą mentalność, że
      jednak się zmieniamy i że wolno nam zamknąć jakiś rozdział swojego
      życia i że jest to powszechnie akceptowane to chyba byłoby łatwiej.
      Oczywiście mam poczucie winy, szcególnie gdy zdaję sobie sprawę, że
      wobec kochanki jestem uczciwszy niż wobec żony.
      Wiem, że użyłem wczoraj nie całkiem eleganckiego słownika i że
      wyrażenia typu "stare pudło" są obraźliwe. Ale miałem jakiś taki
      zdołowany stan umysłu. Mam nadzieję, ze tutejsze Panie nie poczuły
      się urażone :-)
      Chciałbym też przestrzec te Panie, które są bardzo pewne, że ich coś
      takiego nie spotka, że być może na razie mają szczęście, że ich
      partner stale ma na nie ochotę. Z kalkulatorem w ręku, po 20 latach
      małżeństwa średnio ma się już za sobą około 2000 zbliżeń. Ja nie
      wiem komu tu może jeszcze jakieś urozmaicanie i wprowadzanie innych
      innowacji pomóc. Po prostu trzeba spróbować z kimś innym. Człowiek
      nawet nie wie ile się traci poprzez monogamię dopóki nie spróbuje
      czegoś nowego.
      • krolikbaks Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 17:52
        fajnyschatz napisał:


        To fakt. Jestem egoistą. Chyba nie uleczalnym.
        > Zgadzam się również z tym, że jestem nieuczciwy (jeśli chodzi o
        > małżeństwo, bo ogólnie rzecz biorąc nie mogę sobie nieuczciwości
        > zarzucić). Niektóre rady wydają mi się zupełnie rozsądne.
        > Szczególnie ta, żeby otwarcie powiedzieć żonie, że mnie nie pociąga. - Tak
        naprawdę to jest Twój obowiązek, po wielu latach Twoja żona ma prawo wiedzieć,
        co się dzieje i dlaczego, co ona z tym zrobi to zupełnie inna sprawa, ale
        szacunek polega m.in. na tym,że się komuś bliskiemu mówi prawdę w tak ważnej
        kwestii.
        > Powiem szczerze, że ona mnie już o to pytała, ale coś tam ściemniłem i jakoś
        się rozeszło po kościach. Udawanie impotenta na dłuższą metę jest niemożliwe.
        Chyba wszystkie obecne tu Panie potwierdzą, że są coś takiego w stanie
        rozszyfrować w ciągu kilku dni jeśli nie godzin. - To prawda, kłamstwo ma
        krótkie nogi i prędzej czy później się wyda, a jej wściekłość po tym jak się
        dowie prawdy, możesz odczuć bardzo boleśnie, wiem po sobie, na razie zaufałam i
        sprawdzam, ale jak się okaże, że jestem oszukiwana moja zemsta będzie bardzo
        bolesna.
        > Chciałbym też odpowiedzieć na zarzut, że być może wykorzystywałem
        > zamożność w nawiązywaniu kontaktów. Otóż nie. Naprawdę są kobiety ( w bardzo
        różnym wieku), które są zainteresowane tylko seksem, z
        > podobnych względów jak moje, a być może nawet, że mają sytuację
        > podobną do mojej żony. I nie trzeba im stawiać kolacji ani kupować
        > naszyjnika lub seksownej bielizny. Wystarczy ładny kwiatek i kilka
        > miłych słów. Różnica wieku aż tak nie przeszkadza. Oczywiście, że
        > nie wyglądam jak stary ramol o odpychającym obliczu, ale do Seana
        > Connery sprzed 30 lat sporo mi brakuje :-)) .- Nie wiem, nie znam się nie będę
        się wypowiadać.

        > Ja myślę, że problem polega głównie na tym, że z powodu otoczenia i tysięcy
        lat wpływu chrześcijaństwa i różnych sztucznych norm
        > społecznych jesteśmy zmuszeni żyć zgodnie z tymi normami.
        Nie zwalaj na normy, bo jak dobrze pamiętam jest coś w dekalogu o tym, że nie
        będziesz cudzołożył, bardzo wybiórczo traktujesz zatem te normy.
        > Tyle, że obecnie cywilizacja poszła mocno do przodu. Pary po
        > wychowaniu dzieci, często są w dobrym stanie fizycznym, są
        > zabezpieczone finansowo i materialnie i mają przed sobą 30-40 lat
        > życia, które można naprawdę fajnie spędzić. Dlaczego jeśli nie
        > jesteśmy całkiem dobrze dopasowani mamy się przez resztę życia
        > męczyć ?_ to prawda, ale czemu jej zabraniasz zatem z tego korzystać skoro
        tobie z tym tak dobrze?
        > Ślubowanie wierności po grobową deskę to zmuszanie ludzi do bycia
        > nieuczciwymi. -Po coś ślubował?
        Gdybyśmy mieli wszyscy wpojone w naszą mentalność, że
        > jednak się zmieniamy i że wolno nam zamknąć jakiś rozdział swojego
        > życia i że jest to powszechnie akceptowane to chyba byłoby łatwiej.
        Mentalność także się zmienia i postępuje to coraz szybciej.
        > Oczywiście mam poczucie winy, szcególnie gdy zdaję sobie sprawę, że wobec
        kochanki jestem uczciwszy niż wobec żony. - No to chociaż tyle się nauczyłeś z
        tego wątku.
        > Wiem, że użyłem wczoraj nie całkiem eleganckiego słownika i że
        > wyrażenia typu "stare pudło" są obraźliwe. Ale miałem jakiś taki
        > zdołowany stan umysłu. Mam nadzieję, ze tutejsze Panie nie poczuły
        > się urażone :-)-Mnie to akurat nie uraża, bo nie mam o sobie takiego zdania, a
        do określeń innych ludzi podchodzę seksualnie, tzn. pie...ę je.
        > Chciałbym też przestrzec te Panie, które są bardzo pewne, że ich coś takiego
        nie spotka, że być może na razie mają szczęście, że ich
        > partner stale ma na nie ochotę. Z kalkulatorem w ręku, po 20 latach
        małżeństwa średnio ma się już za sobą około 2000 zbliżeń. Ja nie wiem komu tu
        może jeszcze jakieś urozmaicanie i wprowadzanie innych innowacji pomóc.
        To prawda, że nikt nie jest pewny za drugiego człowieka, ponieważ do końca nie
        wiadomo jak sami się w podobnej sytuacji zachowamy.
        Po prostu trzeba spróbować z kimś innym. - To jest akurat Twoje zdanie, ja tak
        nie myślę i wiem, że są osoby na forum, które też nie uważają tego za imperatyw.
        Człowiek nawet nie wie ile się traci poprzez monogamię dopóki nie spróbuje
        czegoś nowego.- Natomiast bardzo ciekawi mnie jak dużo zyskasz i jak dużo
        stracisz i najważniejsze jaki będzie tego bilans, ale to Twoje życie i Ty nim
        rządzisz.
      • minifruzia Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 19:12
        Jako, że stoję po przeciwnej stronie barykady, napiszę parę zdań,
        jak to wygląda z drugiej strony. Mam 50 lat i siedzę w samym środku
        dylematów małżenskich, o których byłeś uprzejmy napisać.

        W tym wieku ma się pewien bagaż doświadczeń życiowych, żeby móc na
        sprawę spojrzeć trochę szerzej, niż tylko przez pryzmat swej
        urażonej dumy.
        Takie rzeczy się zdażają, choć nikt tego nie planował. A zwłaszcza
        na początku małżeństwa. Przez te wszystkie lata ludzie się
        zmieniają, czasami ich ścieżki życiowe się rozbiegają, ulegają
        zmianie potrzeby, priorytety. Co z tym zrobić. Cokolwiek nie zrobisz
        będzie żle. Zawsze ktoś będzie cierpiał. Albo ty, albo twoja zona.
        Choć twoja żona jest w gorszej sytuacji, bo albo będzie cierpieć z
        powodu twojego odejścia, albo z powodu twojego zostania w
        charakterze niewolnika, bez szans na udane życie seksualne.
        Tak więc, wydaje się, że odejście jest bardziej humanitarne,
        ponieważ zostawia komuś szansę na poukładanie swojego życia na nowo.
        Można kogoś kochać i nie mieszkać z nim, tak jak z bratem czy
        siostrą. Ale można mu w ten sposób dać szansę. Myślisz, że nikt inny
        nie skusi się na "stare pudło", że bez ciebie nie ma już dla niej
        życia? Może tak, a może nie. Doświadczenia mojej rodziny mówią, że
        nie ma takiej granicy wieku, kiedy nie ma już nic.Żebyś wiedział
        jakie urozmaicone życie można wieść po 70-ce. I narzekać na nadmiar
        adoratorów, a nie brak.
        Najgorsze co może być to systematyczne oszustwo w związku. Najgorsza
        prawda jest lepsza niż najlepsze kłamstwo. Nie ma gorszego
        upokorzenia niż życie z cynicznym oszustem. Lepsze jest życie w
        samotności, niż z kimś takim.
        Możesz tutaj pisać niestworzone rzeczy, a tak naprawdę chodzi o
        kasę, wygodę, poczucie bezpieczeństwa, że jakby co, to spadasz na
        cztery łapy.
        Mój mąż też chciał zaznać innych. Też długo to ukrywał. Też zgrywał
        impotenta. Ale się wydało. Co zresztą było do przewidzenia, z uwagi,
        że arogancja i poczucie bezkarności rośnie z każdym łykniętym
        kłamstwem. No a teraz nie chce rozwodu. Pytam dlaczego? Jest we mnie
        tyle energii, tyle planów, tyle pomysłów, co dalej zobić ze swoim
        życiem, dlaczego mi to chce uniemożliwić? I całe morze
        niewykorzystanej energii seksualnej. Dlaczego chce mi zabronić żyć
        po swojemu. Dlaczego chce mi odebrać szansę, którą sobie dał. Na
        doświadczenie czegoś innego. Pies ogrodnika. Na szczęście, guzik ma
        do gadania. Myśl, że po domu, który mi wybudował, będzie się plątał
        jakiś obcy facet, jaest nie do przyjęcia? No właśnie, a samemu
        trzeba sobie dopiero uwić gniazdko. Nieprawdaż? Zamiast latać na
        coraz to nowe fruzie, trzeba siedzieć na budowie, albo zbierać na
        nowe mieszkanko. Sama proza życia. Jeśliś nie milioner, to zajmie ci
        to troche czasu. Chyba, że bedziesz szukał tylko takich z
        mieszkaniami. Choć, nie wiem czy dobrze zrozumiałam, to gustujesz w
        mężatkach. Wtedy to może być problem.
        Masz prawo żyć tak jak chcesz, ale daj również to prawo innym. Daj
        jej wolność wyboru. Daj jej prawo do decyzji. Bo inaczej to będzie z
        ciebie mały skurwysynek. I nie chodzi tu o moją lub innych opinię,
        chodzi o to jak wyglądasz we własnych oczach. Możesz ignorować ten
        fakt, ale przypomnisz sobie o tym, kiedy sam znajdziesz się w takiej
        sytuacji. Wykluczyć tego nie możesz. Każdy kiedyś dochodzi do swojej
        ściany. Zwłaszcza jak gustujesz w dużo młodszych.

        W moim przypadku kolejnosć była następująca:
        - to co powinno być twarde, zaczęło się robić miętkie
        - pojawiła się fruzia
        - fruzia wykryta - próba naprawy - 3 lata
        - miętkości ciąg dalszy
        - znowu fruzia
        - fruzia wykryta - pozew rozwodowy
        - szarpanina emocjonalna
        - ? cdn.
        Czy z nową fruzią miętkość zaniknie? Na jak długo? Co potem? W
        zasadzie można sobie palnąć w łeb.

        Człowiek
        > nawet nie wie ile się traci poprzez monogamię dopóki nie spróbuje
        > czegoś nowego.

        Zatem daj poznać smak tego również swojej żonie.

        I na koniec. Śmieszy mnie jak jedno "stare pudło" wypowiada się o
        innym "starym pudle", że to stare pudło. Przecież to tak, jakbyś
        mówił o sobie. Chwytasz to?
        • ania_05 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 20:04
          Q nie! to tylko żony robią sie starymi pudłami, panowie mężowie są
          superprzystojniakiami. Prężą pierś, wciągają brzuch kiedy wychodzą z
          domu. Bo przy starych pudłach nie warto sie wysilać. W domu to sie
          można zamienić w stare pudło rodzaju męskiego. Miałam takie. Do
          czasu. Kiedy wykryłam, ze się ,,dowartościowuje,, na boku chciałam
          pokazać drzwi. Ale błaganie, przeprasznie i takie tam... wybaczyłam,
          co nie znaczy że zapomniałam. Po czym powtórka z rozrywki. Więc?
          Dlaczego ja mam znosić jego humory? Prać i gotować? Wspierać,
          pocieszac? Spokojnie, po namyśle kazałam sie wynosić. I wyniósł się,
          chociaż był bardzo zdziwiony. A ja teraz żyję pełną piersią. I nie
          jestem starym pudłem, bo jestem o 10 lat młodsza od niego, problem w
          tym, ze jestem JEGO, A raczej BYŁAM. Jednego żałuję... Że tak późno
          zmądrzałam.
          • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 20:31
            Gratuluję :-))
            W zasadzie nie gra roli, czy ktoś jest przystojny i atrakcyjny fizycznie. Jeśli
            jest w stanie wzbudzić zainteresowanie płci przeciwnej to w sumie wiek i wygląd
            są drugorzędne, ale nie ulega wątpliwości, że pomagają.
            Twój przykład pokazuje też, że różnica wieku na korzyść kobiety również nie
            zapewnia jej wierności męża. Po prostu facetów (kobiety zresztą też) nosi na
            boki i tego się nie zmieni. Jedni mają dość odwagi i inicjatywy, żeby tego
            spróbować. Inni mają fantazje, ale pewnego progu nie przeskoczą.
            • ania_05 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 20:37
              fajnyschatz napisał:

              > Gratuluję :-))
              > W zasadzie nie gra roli, czy ktoś jest przystojny i atrakcyjny
              fizycznie. Jeśli
              > jest w stanie wzbudzić zainteresowanie płci przeciwnej to w sumie
              wiek i wygląd
              > są drugorzędne, ale nie ulega wątpliwości, że pomagają.
              > Twój przykład pokazuje też, że różnica wieku na korzyść kobiety
              również nie
              > zapewnia jej wierności męża. Po prostu facetów (kobiety zresztą
              też) nosi na
              > boki i tego się nie zmieni. Jedni mają dość odwagi i inicjatywy,
              żeby tego
              > spróbować. Inni mają fantazje, ale pewnego progu nie przeskoczą.
              Czy to odwaga? no nie wiem. Po prostu niektórzy ludzie mają zasady i
              pewne wartości życiowe. Myślę, ze mój mąż teraz żałuje, ale ja nie.
              Jestem wolna. A partnera mam teraz młodszego od siebie. Nie ma
              reguł :)
            • twojabogini Re: stare żony - dopust boży 17.07.09, 15:06
              fajnyschatz napisał:

              > Po prostu facetów (kobiety zresztą też) nosi na
              > boki i tego się nie zmieni. Jedni mają dość odwagi i inicjatywy,
              żeby tego spróbować. Inni mają fantazje, ale pewnego progu nie
              przeskoczą.

              Niezupełnie. Jedni mają w sobie dość miłości, fantazji seksualnej i
              wigoru aby kontynuować w małżeństwie intymność, seks i erotyzm z
              upływem lat. Inni z kolei mylą seks z pornografią i tuż po 40 muszą
              posuwac młode dupy, bo inaczej im nie staje. Potem próbują innych
              rzeczy które widzieli na filmach,i myslą, że się realizują
              seksualnie.


              • bi_chetny Re: stare żony - dopust boży 17.07.09, 16:49
                twojabogini napisała:
                > Niezupełnie. Jedni mają w sobie dość miłości, fantazji seksualnej i
                > wigoru aby kontynuować w małżeństwie intymność, seks i erotyzm z
                > upływem lat. Inni z kolei mylą seks z pornografią i tuż po 40 muszą
                > posuwac młode dupy, bo inaczej im nie staje. Potem próbują innych
                > rzeczy które widzieli na filmach,i myslą, że się realizują
                > seksualnie.

                celowo zapominasz o roli żony w tej miłości, fantazji etc ?
        • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 20:21
          Bardzo ciekawe to wszystko co piszesz. Trochę mnie dziwi, że Twój były mąż musi
          opuścić Wasz dom. Czyżby sąd nie orzekł podziału majątku ?
          W sumie to mało istotny szczegół i na marginesie. Na szczęście ja nie mam tego
          problemu. Przy rozwodzie każde miałoby swój dom. Jeśli dociskasz go materialnie
          to mnie nie dziwi, że nie daje Ci rozwodu.
          Przede wszystkim ja nie mam zamiaru się z nikim wiązać na stałe. Może kiedyś w
          naprawdę podeszłym wieku to ma większy sens. Z bardzo praktycznych względów. Za
          "stare pudło" już zdążyłem przeprosić :-) Myślę, że w stosunku do facetów używa
          się określenia "stary piernik" :-)), ale pudło w sumie też pasuje. Byle nie
          pudernica.
          Minifruziu ja wręcz jestem pewien, że moja żona szybko by znalazła przyjaciela.
          Ma wysokie notowania w najbliższym towarzystwie i nadal nie jest brzydka. I w
          zasadzie by mi to nie przeszkadzało (przynajmniej teraz tak myślę), byle by to
          było w miarę dyskretne. Mogę nosić rogi, ale nie aż tak, żeby nimi zawadzać o
          sufit.
          Ja próbuję czasem coś poprawić, ale jest to za trudne. Zastanawiam się też nad
          tym, czy nie zażywać jakichś silnych afrodyzjaków przebywając z nią. Może by
          wyszła na swoje, że tak to nazwę. Zaryzykować i wszystko rozwalić nie mam
          zamiaru. Trudno przewidzieć konsekwencje.
          • minifruzia Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 22:20
            To nie miejsce na szczegóły. Ale będzie tak jak piszę.

            Dlaczego nie dziwi cię brak zgody na rozwód, z powodu dociskania
            materialnego? Czyż wolność nie jest bezcenna?

            Przede wszystkim ja nie mam zamiaru się z nikim wiązać na stałe.
            Może kiedyś w
            > naprawdę podeszłym wieku to ma większy sens. Z bardzo praktycznych
            względów

            Ten tekst poraża swoją arogancją i wyrachowaniem. Obyś się nie
            przeliczył. Stare próchno to nie taki miód, żeby sobie brać na
            głowę.

            Mogę nosić rogi, ale nie aż tak, żeby nimi zawadzać o
            > sufit.

            Czyli tak, żeby kumple się nie śmieli?

            Ja próbuję czasem coś poprawić, ale jest to za trudne. Zastanawiam
            się też nad
            > tym, czy nie zażywać jakichś silnych afrodyzjaków przebywając z
            nią.

            Oj coś ściemniasz z tym swoim potencjałem seksualnym. Wg. opowieści
            panów, jak się ma wysoki poziom testosteronu, to by się przerżnęło
            dziurę w płocie, a nie tylko chętną kobitkę. Ale może ja czegoś nie
            zrozumiałam. Nie wiem, nigdy nie byłam facetem. Chyba, że w weekendy
            musisz się oszczędzać, żeby nie dać plamy w tygodniu. Miałoby to
            swoje uzasadnienie.

            Zaryzykować i wszystko rozwalić nie mam
            > zamiaru. Trudno przewidzieć konsekwencje.

            Kolejne zdanie powalające arogancją.
            A czy szanowny pan przewiduje wogóle taką możliwośc, że ktoś inny za
            niego zadecyduje? Że nie będzie miał w tej kwestii nic do gadania?
            Myślę, że przeceniasz wielką miłośc swej żony w obliczu prawdy
            objawionej o swoim małżeństwie. Los jest pełen głupich przypadków i
            wrednych ludzi. Nie zapominaj o tym.
            • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 23:31
              Skoro tak piszesz to Ci wierzę. Od strono finansowo-prawnej rozwód nie jest mi
              straszny. Ale to jest inny wątek. Nie będę dawał rad potencjalnym rozwodnikom.
              Za wiedzę się płaci.
              Myślę, że nie całkiem mnie zrozumiałaś, jeśli chodzi o związek w podeszłym
              wieku. Ja nie zakładam, że stosunkowo młoda kobieta weźmie sobie wapniaka na
              głowę, lecz, że dwa wapniaki się zejdą, żeby dalej pchać ten wózek w kierunku
              domu seniora. Przy czym panie mają tu słabą kartę. Mojemu 65 letniemu sąsiadowi
              zmarła żona i gościu się nie może opędzić od kobiet o kilkanaście lat młodszych.
              Jeśli chodzi o rogi to myślę, że kumple by się nie śmieli. Błędnie zakładasz, że
              zdradzane kobiety sobie nawzajem współczują, a faceci się nawzajem wyśmiewają.
              Zresztą, gdyby sprawa była zbyt jawna to po prostu bym odszedł tak jak Ty to
              zrobiłaś.
              Jeśli chodzi o przerżnięcie dziury w płocie to nie masz racji. To dotyczy
              młodych chłoptasi, którzy nie mają wyboru. Jeśli ktoś ma wybór to nie będzie
              marnował amunicji na wróbla jeśli może ustrzelić bażanta :-) .
              I w ostatniej kwestii to dla mnie sprawa jest jasna. Jeśli ktoś za mnie
              zadecyduje to ja taką decyzję będę musiał przyjąć. Czy jest inna możliwość ? Co
              do wrednych ludzi to się zgadzam. Mogę uchodzić za jednego z nich, ale
              pamiętajmy, że tutaj tylko piszemy na forum i jest to jakaś wirtualna
              rzeczywistość.

              • minifruzia Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 00:17
                Przy czym panie mają tu słabą kartę. Mojemu 65 letniemu sąsiadowi
                > zmarła żona i gościu się nie może opędzić od kobiet o kilkanaście
                lat młodszych

                To masz inne dane niz ja. Zależy jaki facet i jaka kobieta. Moja
                własna rodzicielka w przeciagu roku spławia już trzeciego chętnego
                umościć się w jej gniazdku. Wszyscy o dobrą dekadę, albo i więcej
                młodsi. Wszyscy po woltach wykonanych dekadę wcześniej - czyli w
                twoim wieku. Szukają bezpiecznej przystani i kobiety, która się nimi
                zajmie na stare lata. Ale ona nie z takich. Nie szuka nikogo na
                stałe, a raczej do wspólnych wyjść, potańcówek dla emerytów itd.
                Jeśli ktoś skraca dystans, to się go pozbywa. To kobieta niezależna
                i konsumpcyjnie nastawiona do życia, i bardzo atrakcyjna. Zależy co
                komu potrzeba. Nie jest tak łatwo znaleźć bratnią duszę. Więc
                proszę, nie mów, że to żaden problem. A opieka nad starym facetem
                nie jest najprzyjemniejszą rzeczą w życiu. Znam lepsze.

                Jeśli ktoś ma wybór to nie będzie
                > marnował amunicji na wróbla jeśli może ustrzelić bażanta :-) .

                Właśnie o tym oszczędzaniu amunicji pisałam.

                Jeśli ktoś za mnie
                > zadecyduje to ja taką decyzję będę musiał przyjąć. Czy jest inna
                możliwość

                Mój mąż też był taki arogancki i butny, do czasu aż złożenie pozwu
                nie stało się faktem. Wtedy, mówiąc kolokwialnie, zmiękła mu rura.
                Teoria z praktyką często się mijają. Dopóki nie byłeś w takiej
                sytuacji, to nie wiesz jak się zachowasz.

                do wrednych ludzi to się zgadzam. Mogę uchodzić za jednego z nich

                Pisząc o wrednych ludziach miałam na myśli uprzejmie donoszących, że
                widzieli cię tam i tam, z tą i tą. Wykluczyć tego nie można.
                A i bystrość umysłu twojej małżonki może się nagle obudzić i zechce
                cię sprawdzić. Niedocenianie przeciwnika, to największy grzech, jaki
                możesz popełnić. Mści się okrutnie.
          • twojabogini Re: stare żony - dopust boży 17.07.09, 15:07
            > Bardzo ciekawe to wszystko co piszesz. Trochę mnie dziwi, że Twój
            były mąż musi
            > opuścić Wasz dom. Czyżby sąd nie orzekł podziału majątku ?

            Sprostujmy ponownie - nie tyle "ciekawi" - co "troszkę przeraża".
      • kag73 Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 20:47
        "Z kalkulatorem w ręku, po 20 latach
        małżeństwa średnio ma się już za sobą około 2000 zbliżeń. Ja nie
        wiem komu tu może jeszcze jakieś urozmaicanie i wprowadzanie innych
        innowacji pomóc. Po prostu trzeba spróbować z kimś innym. Człowiek
        nawet nie wie ile się traci poprzez monogamię dopóki nie spróbuje
        czegoś nowego."

        No wlasnie, to daj zonie tez sprobowac. Ona potrzebuje seksu a Ty
        jestes pod reka, bo jej zaslubiony, normy, zasady, wiernosc
        malzenska. Powiedz co i jak, sypiajcie z kims innym a poza tym
        badzcie razem, jezeli sie uda i oboje zechcecie. Ale rozumiem, boisz
        sie, ze wyjdze na jaw i beda sie kumple z Ciebie smiali, ze Ci zona
        na boki chodzi. Zreszta to, ze Tobie wolno nie znacy, ze jej tez,
        prawda?
      • jesod Re: stare żony - dopust boży 01.07.09, 22:47
        fajnyschatz napisał:
        >Po prostu trzeba spróbować z kimś innym. Człowiek nawet nie wie ile
        >się traci poprzez monogamię dopóki nie spróbuje czegoś nowego.

        W takim razie do dzieła, Łowco przyjemnych przygód! :-)))
        Nikt i nic nie stoi Tobie na przeszkodzie. Ten problem dawno już
        masz za sobą.
        Nie należy dorabić teorii i jedynie słusznej ideologii do reszty
        świata.

        Wierność jest z zawsze wyboru, a nie z racji poczucia obowiązku
        wynikającego z danego ślubowania. Żadne ślubowanie nie jest w stanie
        jej zagwarantować, to tylko słowa.....

        fajnyschatz napisał:
        > Naprawdę są kobiety ( w bardzo różnym wieku), które są
        > zainteresowane tylko seksem, z podobnych względów jak moje, a być
        > może nawet, że mają sytuację podobną do mojej żony. I nie trzeba
        > im stawiać kolacji ani kupować naszyjnika lub seksownej bielizny.
        > Wystarczy ładny kwiatek i kilka miłych słów. Różnica wieku aż tak
        > nie przeszkadza.

        Owszem są kobiety różne jak mężczyźni. Lubią byle jak, byle z kim,
        byle gdzie - byle by było. Może jest to z ich strony forma
        dowartościowywania samej siebie? Sposób na życie, który ma im
        udowadniać we własnych oczach swoją atrakcyjność.

        Według Ciebie najistotniejsze w tym wszystkim jest to, że można je
        mieć za darmo. Bez żadnego wysiłku inwestowania jeszcze w emocje,
        uczucia - wystarczy kwiatek i kilka miłych słów.
        Wszystko za frajer, a Ty masz z tego tyle radości! No i oszczędności.

        Jeśli to tylko o to chodzi - to powiem, że jest O.K. Jesteś na
        właściwej ścieżce i masz to, czego sam chciałeś.
        W sumie odnoszę wrażenie, że jesteś bardzo z siebie zadowolony,
        tylko przy tym, chciałbyś być jeszcze dobrze postrzegany i
        rozgrzeszony. :-))))

        Chcesz po prostu dobrze się czuć sam ze sobą, to Ciebie interesuje
        najbardziej. :)
        • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 00:09
          Zdecydowanie spłycasz, nie rozumiem tego "byle jak, byle gdzie i z byle kim"
          Zakładasz,że spotykam się z kochanką pod mostem, każę jej się pochylić i ściągać
          majty, po czym wykonuję 30 ruchów frykcyjnych a może i 300 (nie liczyłem) i
          umawiam się na następną sesję za trzy dni ? Po prostu mi ubliżasz.
          Skąd Ty wiesz, że te kobiety można mieć za darmo i bez wysiłku ? Byłaś już
          kiedyś czyjąś kochanką ? Kochanką żonatego mężczyzny ?
          Skąd wiesz, że jestem całkiem bez emocji ? Napisałem, że wystarczy "kwiatek i
          kilka miłych słów", ale to nie miało znaczyć, że jestem sknerą, tylko, że myślę,
          że potrafię się wsłuchać w to czego kobiety potrzebują. Tylko nie pisz proszę:
          "mam w dupie kwiatek, wolę czekoladki" .
          No i na końcu prawidłowo dostrzegłaś, że jestem z siebie zadowolony :-). Czy
          jestem dobrze postrzegany, raczej mi zwisa. Jestem na tyle gruboskórny, że
          nawet bym nie zauważył, że mnie ktoś źle postrzega :)
          • jesod Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 11:39
            fajnyschatz napisał:
            > Zdecydowanie spłycasz, nie rozumiem tego "byle jak, byle gdzie i z
            byle kim".........Po prostu mi ubliżasz.

            Szkoda, że źle mnie zrozumiałeś, ale to potwierdza fakt, że jesteś
            badzo czuły na punkcie swojej osoby - odnosząc wyłącznie do siebie
            każde zdanie wypowiedzi. Od razu tracisz cierpliwość i przestajesz
            być elegancki. :)
            Czy wszystko ma być podporządkowane tylko Tobie, nawet odbiór postów
            w tym wątku, które piszesz, musi być zgodny z tym, czego tylko Ty
            oczekujesz? :)

            Sam napisałeś, że jest wiele kobiet chętnych do niezobowiązującego
            seksu, a ja odpisałam Tobie, że kobiety są różne tak, jak mężczyźni
            itd.....
            Co skłania je do takich, a nie innych zachowań jest zawsze
            tajemnicą - to Ty wciągnąłeś wniosek, że są w sytuacji takiej, jak
            Ty...ale tak naprawdę to tego nie wiesz.

            > Skąd Ty wiesz, że te kobiety można mieć za darmo i bez wysiłku ?

            Wracam do poprzedniej mojej wypowiedzi. Ludzie są różni. Jesteś
            mężczyzną z doświadczeniem życiowym, więc chyba nie sądzisz,a że
            wszyscy są jednakowi i nie masz złudzeń, że i tak się nie zdarza.
            Dotyczy to obu płci.

            Tak naprawdę nie wiesz, jaka jest motywacja działań kobiet.
            Sam wcześniej napisałeś, że jak znajomość ewoluuje w złym kierunku,
            starasz się ją przerwać, bo nie jesteś zainteresowany niczym innym
            tylko czystym seksem z obydwu stron.

            Być może część z tych kobiet, które poznałeś podejmując układ, który
            im proponujesz liczą na coś więcej... Mają nadzieję, że z upływem
            czasu, to Ty właśnie zmienisz się zmieniając zasady przyjętego
            układu. Czy rozumiesz, o czym napisałam?
            Wszystko, co nam tutaj napisałeś, o tej drugiej stronie ( o
            kobietach), to jest to tylko Twoja interpretacja i Twoja postać
            prawdy.

            fajnyschatz napisał:
            > Skąd wiesz, że jestem całkiem bez emocji ? Napisałem, że
            > wystarczy "kwiatek i kilka miłych słów", ale to nie miało znaczyć,
            > że jestem sknerą, tylko, że myślę, że potrafię się wsłuchać w to
            > czego kobiety potrzebują.

            Nigdzie nie napisałam, że jesteś całkiem bez emocji, ale uważam, że
            doskonale nad nimi panujesz. Wiesz czego chcesz i zdobywając
            kobiety, których pożądasz, potrafisz dokładnie wsłuchać się w to,
            czego one potrzebują, szukają lub na co mają nadzieję.
            Jednocześnie w dziwnie przewrotny sposób nie potrafisz, a raczej nie
            chcesz wsłuchać się w swoją żonę, którą, jak nas tu zapewniasz
            bardzo kochasz..... Mamy sprzeczność???? :)

            Co do sknerstwa, o którym Ty wspomniałeś, to chcę zauważyć, że
            wcześniej sam podkreślałeś, że seks za pieniądze nie wchodzi w grę,
            mimo, że jesteś człowiekiem dość zamożnym, a takie wydatki nie
            naruszją Waszego budżetu....
            A przy tym kochasz żonę, więc uczucia lokowane, gdzie indziej Ciebie
            nie interesują, więc Tobie tylko chodzi o seks i kobiety chętne do
            niego, ale bez żadnych zobowiązań finasowych z Twojej strony w tym
            układzie. Jaki byś wyciągnął wniosek?
            W kochankę też się inwestuje.... Mam tu na myśli przede wszystkim
            uczucie, bo seks wydaje się smaczniejszy w takim układzie. Ale jak
            są uczucia, to człowiek nie przywiązuje, aż takiej wagi do pieniędzy
            i nie bywa sknerą. Prawda, czy fałsz? :-))))

            fajnyschatz napisał:
            >Tylko nie pisz proszę: "mam w dupie kwiatek, wolę czekoladki" .

            Nie, nie napiszę, bo z natury nie jestem materialistką i nie
            przywiązuję wagi do pieniędzy.
            Jednak najważniejsze jest to, że nie oddaję się za kwiatka lub
            pudełko czekoladek, bo mam więcej szacunku do samej siebie, a przede
            wszystkim cenię u człowieka wierność, lojalność i uczciwość.

            fajnyschatz napisał:
            > No i na końcu prawidłowo dostrzegłaś, że jestem z siebie
            zadowolony :-).
            > Czy jestem dobrze postrzegany, raczej mi zwisa. Jestem na tyle
            gruboskórny, że nawet bym nie zauważył, że mnie ktoś źle postrzega :)

            To nie było trudne, nawet przy najbardziej gładko napisanym tekście
            przez Ciebie. :-)
            W takim razie, może warto zapytać żony, jak ona Ciebie postrzega?
            Pod warunkiem, że Tobie to nie zwisa.... i nie chcesz być przez nią
            źle postrzegany.
            Parę szczerych rozmów, jest w stanie wiele zmienić... W jej życiu
            też.





    • sagittka Oto odwieczny deylemat... 01.07.09, 17:37
      żonatego mężczyzny: wyjść i patrzeć na to czego nie może mieć, czy
      zostać i mieć to, na co się nie może patrzeć?

      A tak poważnie, fajnyschatz dziękuję ci za ten wątek.
      Bardzo do mnie przemawiają twoje argumenty nt. miłości i
      jedneczesnego braku pociągu erotycznego do partnera. Tak się zdarza
      przecież niezwykle często (także na tym forum) i myślę, że im
      dłuższy staż związku, tym to bardziej prawdopodobne. W końcu, mimo
      wielkiej fascynacji erotycznej na początku, w końcu bodźce tępieją,
      a partner staje się kochany i potrzebny, ale niezauważany jak własna
      noga.
      Jak sobie wtedy radzić z sytuacją? Wszystko zależy od moralności i
      motywacji.
      Kluczowa jest sprawa lojalności i uczciwości, tutaj się nie
      popisałeś. Promujesz postawę mieć ciastko i zjeść ciastko, ale chcąc
      być w porządku nie można mieć wszystkiego. Jedni rezygnują z seksu
      pozamałżeńskiego, inni z prawdy i uczciwości, którą ślubowali.
      • sagittka Re: Oto odwieczny dylemat... 01.07.09, 17:44
        > A tak poważnie, fajnyschatz dziękuję ci za ten wątek.

        Nie napisałam dlaczego. Dlatego, że zainspirował mnie do
        zastanowienia się, czy można uniknąć takiej sytuacji, jaką
        opisujesz.
        Wydaje mi się, że mają na to szansy pary, dla których seks jest
        sferą głównie więziotwórczą, które większe znaczenie przykładają do
        wartości wspólnych przeżyć seksualnych, niż do samego seksu jako
        zaspokojenia popędu, czy jako obowiązku małżeńskiego.
        Pary, dla których wygląd partnera jest drugoplanowy, ważniejszy jest
        efekt współżycia w postaci wspólnego intymnego świata, do którego
        inni nie mają dostępu i w którym obcy nie mieliby szans się
        odnaleźć, bo nie posiadają kluczy i kodów do wszystkich etapów,
        które para ma za sobą.
        Piszę trochę enigmatycznie, bo to trudne do wyrażenia, raczej
        odbieram to intuicyjnie, ale jest to dla mnie ideał życia
        erotycznego w długim związku.
        • aandzia43 Re: Oto odwieczny dylemat... 01.07.09, 23:21
          > Wydaje mi się, że mają na to szansy pary, dla których seks jest
          > sferą głównie więziotwórczą, które większe znaczenie przykładają
          do
          > wartości wspólnych przeżyć seksualnych, niż do samego seksu jako
          > zaspokojenia popędu, czy jako obowiązku małżeńskiego.
          > Pary, dla których wygląd partnera jest drugoplanowy, ważniejszy
          jest
          > efekt współżycia w postaci wspólnego intymnego świata, do którego
          > inni nie mają dostępu i w którym obcy nie mieliby szans się
          > odnaleźć, bo nie posiadają kluczy i kodów do wszystkich etapów,
          > które para ma za sobą.

          Sagittka, zajebisty post:-) Zgadzam się z każdym słowem.
          • bi_chetny Re: Oto odwieczny dylemat... 02.07.09, 12:04
            to jest dla mnie jedna z przyczyn, dla których nie mam ochoty na skakanie na
            boki - takiej więzi nie zbuduje się szybko. Wiem, dziwne rzeczy wypisuję, ale
            przemyślałem i przegadałem parę spraw i poukładało mi się w głowie :)
    • gacusia1 Kup sobie normalne lustro chlopie 01.07.09, 21:35
      Myslisz,ze te o 15 lat mlodsze "leca" na twoja atrakcyjnosc
      fizyczna??? Nie dosc,ze stary,to jeszcze naiwny jak 15-latek!
      Wspolczuje twojej zonie i zycze by spotkala takiego napalonego 20-
      latka,ktory pokaze jej co to znaczy sex! Kryzys wieku sredniego
      dopadl cie czlowiku bez litosci.
      • fajnyschatz Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 01.07.09, 21:47
        Ale z Ciebie głuptasek, a może tylko niedoświadczona. 20 latkowi fujarka się
        zaślini po kilku nutkach i kobiecina sfrustrowana będzie czekać na drugi raz.
        Już nie mówiąc o tym, jak wytłumaczyć 20 latkowi, żeby zostawił swoją 18-latkę i
        poszedł pobierać nauki tam gdzie inni "zęby zjedli".
        • ania_05 Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 01.07.09, 21:56
          Może lepiej poczekać na drugi raz z lekką frustracją ;) niż nie mieć
          żadnego razu? :):)
          • fajnyschatz Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 01.07.09, 22:03
            tyz prowda, ale 20 latek raczej nie będzie dostawcą jakiegoś superorgazmu. Wiem
            to, bo też kiedyś byłem 20 latkiem :-)
            Strasznie nerwowe takie młodziki są, ale pewnie są tu Panie mające do dyspozycji
            takich młodzieniaszków i może się podzielą swoim doświadczeniem ? :-))
            • ania_05 Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 01.07.09, 22:05
              20 latek to ciut zamłody jak na mój gust. :) ale 28??? :P
              • fajnyschatz Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 01.07.09, 22:39
                Szczerze mówiąc mam zerowe doświadczenie w kontaktach seksualnych z młodymi
                mężczyznami, więc nie odważyłbym się czegoś doradzać.
                Pamiętam, że w wieku 19 lat byłem straszliwie napalony i bywało, że z moją
                ówczesną dziewczyną robiliśmy te rzeczy nawet kilkanaście razy dziennie. Teraz
                wiem, że ona z tego praktycznie nic nie miała. Czy kobieta 20 lat starsza ode
                mnie osiągnęła by satysfakcję tego nie wiem.
                Niewykluczone, tylko skąd miałem taką wziąć, żeby spróbować ? Wtedy nie było
                netu, a mojej seksownej ciotki nie odważyłbym się zapytać. Choć nie raz sobie
                ulżyłem wyobrażając sobie, że pozwala mi pieścić swój wielki biust :-)))
              • glamourous Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 01.07.09, 22:57
                ania_05 napisała:

                > 20 latek to ciut zamłody jak na mój gust. :) ale 28??? :P

                No właśnie, tez nie rozumiem, dlaczego autor wątku tak uparcie przeciwstawia
                sobie tych dyskredytowanych 20-latków? Tak jakby nie istnieli JESZCZE bosko
                jurni a JUŻ doświadczeni 28 czy 30 latkowie...

                I do autora : pocieszasz się, facet. Ja znałam i znam wielu dobrych w łóżku
                dwudziestoPAROlatków i nie każdy z nich miał - tak jak Ty twierdzisz -
                przedwczesny wytrysk. Za to tacy młodzi faceci mogą się bzykać seryjnie X razy
                pod rząd, czego już raczej - jak sadze (bo nigdy się z facetem w Twoim
                przedziale wiekowym nie bzykałam) - czterdziestolatek nie dokona.
                Tak, ze pozostaje mi tylko życzyć Twojej zonie spotkania takiego młodego,
                jurnego ciacha na swojej drodze. Zdrowego byczka, które wynagrodzi jej te
                wszystkie lata uprawianej na tobie żebraniny.
                • aandzia43 Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 01.07.09, 23:15
                  > No właśnie, tez nie rozumiem, dlaczego autor wątku tak uparcie
                  przeciwstawia
                  > sobie tych dyskredytowanych 20-latków? Tak jakby nie istnieli
                  JESZCZE bosko
                  > jurni a JUŻ doświadczeni 28 czy 30 latkowie...
                  >

                  No właśnie. O ile sobie dobrze przypominam, to jako dwudziestolatka
                  miałam przyjemność z dwudziestolatkami o wielkiej "sile rażenia" i
                  już niezłej celności;-) Byli (jak dla mnie wówczas) nadzwyczaj
                  zadowalający. W kwestii formalnej: orgazmy miałam. Zupełnie nie
                  rozumiem, po co miałabym zamieniać wydolnych pod każdym względem
                  dwudziestolatków na niepewnych piećdziesięciolatków. Ale, jak już
                  się kiedyś dogadałyśmy Glam, zawsze lubiłam młodszych:-)
                  • aandzia43 Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 01.07.09, 23:17
                    Ale, jak już
                    > się kiedyś dogadałyśmy Glam, zawsze lubiłam młodszych:-)

                    Zawsze, czyli w okresie niespokojnej młodości.
                    • fajnyschatz Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 01.07.09, 23:42
                      Interesujące, a teraz jednak wolisz starszych albo rówieśników ?
                      • aandzia43 Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 01.07.09, 23:57
                        fajnyschatz napisał:

                        > Interesujące, a teraz jednak wolisz starszych albo rówieśników ?

                        Teraz jednak wolę męża, który jest o rok młodszy. Tego samego od
                        ponad dwudziestu lat. Bez żalu, że nie dorywam się od czasu do czasu
                        do ciała jakiegoś dwudziestolatka. Bez niedosytu. Bo seks jest dla
                        mnie głównie sferą więziotwórczą*. Wspólny, intymny świat*, jaki
                        budujemy przy pomocy seksu (nie tylko wspólnych dzieci, obiadków u
                        cioci i imprez ze znajomymi), jest wystarczający.
                        Piękno młodych ciał oczywiście doceniam, ślepa nie jestem:-)
                        Konsumpcję pozostawiam innym. Jak Kawitator.

                        *sformułowania Sagittki:-)
                        • aandzia43 Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 07.07.09, 16:24
                          > Piękno młodych ciał oczywiście doceniam, ślepa nie jestem:-)
                          > Konsumpcję pozostawiam innym. Jak Kawitator.

                          Powinno być: "tak samo, jak Kawitator". Nie chodziło bowiem mi o to, że Kawi
                          konsumuje jakies panie, tylko, że podziwia panie, a od konsumpcji się
                          powstrzymuje, bo jest wiernym mężem:-)Pamiętam z dawnych postów, to się powołałam.
                  • fajnyschatz Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 01.07.09, 23:37
                    Sorry, ale w takim razie w ogóle nie rozumiem Waszych krytycznych słów pod moim
                    adresem. To młodziki mają Wam wybzykać duszę z ciała, a ja mam się wspinać na
                    wyżyny ars amandi, żeby zadowolić kobietę w wieku balzakowskim. Nie uważacie, że
                    to jakaś niekonsekwencja ? A być może hipokryzja ?
                    • ania_05 Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 01.07.09, 23:44
                      Nie!!! Ty nie musisz jej bzykać! Bron Cię panie! Ty jej tylko
                      powiedz, ze jej bzykać nie chcesz. I daj jej wybór. Ot i po sprawie.
                    • kag73 Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 02.07.09, 00:03
                      "Sorry, ale w takim razie w ogóle nie rozumiem Waszych krytycznych
                      słów pod moim
                      > adresem. To młodziki mają Wam wybzykać duszę z ciała, a ja mam się
                      wspinać na
                      > wyżyny ars amandi, żeby zadowolić kobietę w wieku balzakowskim.
                      Nie uważacie, ż
                      > e
                      > to jakaś niekonsekwencja ? A być może hipokryzja ?"

                      To wszystko sa rozwazania czysto teroretyczne, to nie stan rzeczy.
                      Jestesmy zdania, ze spoko z 20-sto latkiem. Chodzi o to, ze to rzecz
                      normalna, ze dojrzewa sie w zwiazku i ludzie ze soba sypiaja,
                      wiadomo, ze sie starzeja, ale starzeja sie oboje. Nie rozumiesz o co
                      chodzi? Chodzi o to, ze Ty bzykasz babki na boku a Twoja
                      zona "obsycha", bo wierzy w nierozerwalnosc malzenska, wiernosc i
                      dzielenie loza z malzonkiem. O to chodzi!
                      Ty sam jest w wieku balzakowskim, czlowieku.
                      Napisales ten post, bo chyba chciales uslyszec co by tu podac zonie,
                      moze jakies tabletki czy ziolka, zeby stracila ochote na seks, wtedy
                      Twoje rzycie byloby na 5 z plusem, a tu masz...
                      • kag73 Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 02.07.09, 00:07
                        mam na mysli "zycie" oczywiscie
                    • aandzia43 Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 02.07.09, 00:05
                      fajnyschatz napisał:

                      > Sorry, ale w takim razie w ogóle nie rozumiem Waszych krytycznych
                      słów pod moim
                      > adresem. To młodziki mają Wam wybzykać duszę z ciała, a ja mam się
                      wspinać na
                      > wyżyny ars amandi, żeby zadowolić kobietę w wieku balzakowskim.
                      Nie uważacie, ż
                      > e
                      > to jakaś niekonsekwencja ? A być może hipokryzja ?

                      Ja pisałam o sobie sprzed dwudziestu paru lat:-D Wówczas nie
                      interesowali mnie starsi panowie, tylko rówieśnicy i czasem młodsi o
                      rok, dwa lata. Kompletnie nie rozumiałam o co biega z tym pociągiem
                      dziewcząt do starszych facetów. Raz zresztą przespałam się z takim
                      starcem (miał chyba ze 37 lat). Technicznie nie miał do
                      zaproponowania nic ponad to, co proponowali mi koledzy ze studiów. A
                      kondycyjnie mniej, bo drugi raz mu nie stanął. Żaden interes.
                      Teraz interesują mnie strarsi panowie (a właściwie starszy pan), bo
                      sama jestem starszą panią. Czyli tak, jak dawniej - interesują mnie
                      rónieśnicy.
                    • glamourous Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 02.07.09, 11:09

                      fajnyschatz napisał:

                      > Sorry, ale w takim razie w ogóle nie rozumiem Waszych krytycznych
                      słów pod moim
                      > adresem.

                      Krytyczne slowa biora sie stad, ze wyrazasz sie tu dosc pogardliwie
                      o mozliwosciach seksualnych 20+latkow, arogancko przyjmujac za
                      pewnik, iz mlodzi sa na mur beton kiepscy w lozku, ze wszyscy maja
                      przedwczesny wytrysk, ze nie potrafia dac partnerce orgazmu (???
                      sic!) i nic nie maja do zaproponowania kobiecie w zadnym wieku. To
                      zreszta bardzo typowe gadanie starszych panow, biedni pocieszaja sie
                      jak moga - taka samozwancza waloryzacja samych siebie przez
                      dyskredytowanie konkurencji. Kiedy jako nastolatka bylam namietnie
                      rwana przez takich czterdziestolatkow+ i grzecznie odpowiadalam ze
                      nie jestem zainteresowana, bo mam chlopaka, zawsze i nieodmiennie
                      slyszalam w odpowiedzi lekcewazace "a co taki mlody chlopak ci da?
                      oni sa tacy szybcy i nie potrafia delektowac sie kobieta. JA to bym
                      ci pokazal !!" Tymczasem moj niewiele ponad dwudziestoletni wtedy i
                      piekny jak mlody bog amant potrafil bzykac mnie godzinami, po kilka
                      razy z rzedu i dawal mi mega orgazmy. Nie wiem, czym taki przywiedly
                      zalotnik moglby go przebic.
                      Ale ja tez jestem z tych, co zawsze wolaly i wola rowiesnikow lub
                      mlodszych.
                • krzysztof-lis Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 04.07.09, 18:33
                  > I do autora : pocieszasz się, facet. Ja znałam i znam wielu
                  > dobrych w łóżku dwudziestoPAROlatków i nie każdy z nich miał - tak
                  > jak Ty twierdzisz - przedwczesny wytrysk.

                  Dla ścisłości dodam, że to, o czym pisze autor to wytrysk wczesny a nie
                  PRZEDwczesny. :)
            • kag73 Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 01.07.09, 22:17
              za to kobiety po 30-stce,po 40-stce wiedza czego i jak chce, to
              ulatwia sprawe!
              To ta roznica, ktorej pewnie nie poznales, bo Twoja partnerka wtedy
              byla rownie mloda i niedoswiadczona jak Ty.
              Jak za pierwszym razem sie pospieszy, to za drugim zwolni.
              A o "ladies first" juz kiedys slyszales?-stce,
        • zakletawmarmur Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 12.07.09, 14:24

          > Ale z Ciebie głuptasek, a może tylko niedoświadczona. 20 latkowi
          fujarka się
          > zaślini po kilku nutkach i kobiecina sfrustrowana będzie czekać na
          drugi raz.

          Tylko, ze na ten drugi raz nie będzie musiała długo czekać:-) Na
          pewno już nie tyle co w przypadku kolesia około pięćdziesiątki.

          Takim napalonym 20-latkom już na samą myśl o seksie stoi. Gdy tylko
          mają okazje rzucają się na kobietę i dążą do jak najszybszego
          rozładowania. Uwielbia widzieć w oczach faceta tą nieposkromioną
          żądze, dzikość. To jak walczy z tym pożądaniem, jak chciałby, żeby
          to trwało dłużej i zwalnia (bo przecież tyle słyszy, że kobiety wolą
          dłużej)... Tylko, że ta świadomość tak mnie podnieca, że nie
          potrafię mu na to pozwolić. Całkowicie odlatuje, jestem tak
          napalona, że robię wszystko, żeby to trwało jak najkrócej. Lubie gdy
          szybko kończy, tak silnie to na mnie działa, że automatycznie też
          dochodzę:-)
          Młodość i u mężczyzn jest piękna:-)

          Ok, lubie też gdy trwa to dłużej... Ale w przypadku 20-latka nie
          trudno o kolejną i to szybką erekcję:-) Wtedy można już dłużej się
          podelektować:-) W przypadku 50-latka podejrzewam, już tylko
          delektować się możemy... Najbardziej kręcą mnie goście ok 5-10 lat
          starsi. Myślę, że gdyby w wielu dojrzałym została sama to szybko bym
          się mogła przestawić na tych napalonych, nadpobudliwych gówniarzy...
          • sagittka Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 12.07.09, 19:47
            > Myślę, że gdyby w wielu dojrzałym została sama to szybko bym się
            mogła przestawić na tych napalonych, nadpobudliwych gówniarzy...

            O ile byłoby w czym wybierać, bo znowu nie ma aż tak wielu
            napalonych na takie starsze panie :)
            • zakletawmarmur Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 12.07.09, 22:21

              Tą wersję zakładam w przypadku, gdy panowie w "stosownym" wieku nie
              będą chcieli mnie bzykać, bo będą bzykać tylko dwudziestolatki:-)
              Jeśli tak będzie, to rówieśniczki dwudziestolatków będą zajęte...
              Logiczne więc się wydaje, że będę miała z czego wybierać:-)
              Gorzej jak te dwudziestki będą zaspakajać potrzeby panów wszystkich
              grup wiekowych. Wtedy już tylko rówieśniczki mi zostają. W sumie to
              i w tym przypadku jakoś będę potrafiła się odnaleźć:-)

              Swoją drogą to pamiętam jak moja mama była w wieku 40+ to właśnie
              najwięcej propozycji seksualnych miała od takich dwudziestolatków...
              Miała specyficzny typ urody, że jednak na swoje lata nigdy nie
              wyglądała a może po prostu trafiała na miłośników milf?
              • bi_chetny Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 13.07.09, 11:11
                mało który 20 latek pogardzi starszą, zadbaną, chętną panią z dobrym
                doświadczeniem :)
                • sagittka Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 13.07.09, 17:38
                  bi_chetny napisał:

                  > mało który 20 latek pogardzi starszą, zadbaną, chętną panią z
                  dobrym
                  > doświadczeniem :)

                  Jasne, raz czy dwa ją przeleci, choćby po to, zeby zdobyć
                  doświadczenie, pochwalić się przed kolegami, itd.

                  Czy będzie ją zabierał na randki? Uwodził, zdobywał, oferował swoje
                  towarzystwo w innych sferach życia? Wątpię.
                  • nutka07 Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 13.07.09, 18:11
                    Mowa jest o niezobowiazujacym seksie.

                    Ile 40latek chcialoby sie zwiazac z dwudziestoparolatkiem?

                    Przeczytaj czego chce Autor tego watku od mlodszych kobiet. On chce seksu.
                    Dlatego nie chce odchodzic od zony.
                    • sagittka Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 13.07.09, 20:06
                      > Mowa jest o niezobowiazujacym seksie.
                      >
                      > Ile 40latek chcialoby sie zwiazac z dwudziestoparolatkiem?
                      >
                      > Przeczytaj czego chce Autor tego watku od mlodszych kobiet. On
                      chce seksu.
                      > Dlatego nie chce odchodzic od zony.


                      Tak, on jest w niezłej sytuacji, bo ma towarzyszkę życia oraz seks
                      na boku.

                      Jednak ta część wątku odnosi się do zdania zaklętej, która napisała
                      o innej sytuacji:
                      "Myślę, że gdyby w wielu dojrzałym została sama to szybko bym
                      się mogła przestawić na tych napalonych, nadpobudliwych gówniarzy."

                      Czyli wtedy, zakładając że znajdą się młodzi chętni, można mieć
                      seks. Tylko seks, bo o innych aspektach związku nie ma mowy, jak
                      sama przyznałaś. Można oczywiście chodzić na kolacje i do teatru z
                      koleżanką, ale to już nie będzie mężczyzna - towarzysz życia.

                      I tutaj
                      • bi_chetny Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 14.07.09, 12:26
                        ale dokładnie tak. zakleta nie mówiła raczej o spotkaniach i jakichś rozmowach -
                        aczkolwiek czasem wyjątki się zdarzają. Generalnie związek 20latka z 40-50 latką
                        może być tylko seksualny. Oboje będą mieli z tego frajdę i małe szanse na chęć
                        większego zaangażowania z obu stron.
                        • possessive Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 17.07.09, 10:00
                          bi_chetny napisał:

                          > ale dokładnie tak. zakleta nie mówiła raczej o spotkaniach i
                          jakichś rozmowach
                          > -
                          > aczkolwiek czasem wyjątki się zdarzają. Generalnie związek 20latka
                          z 40-50 latk
                          > ą
                          > może być tylko seksualny. Oboje będą mieli z tego frajdę i małe
                          szanse na chęć
                          > większego zaangażowania z obu stron.
                          >
                          Dlaczegóż to nie może być zaangażowania? Przemawiają przez ciebie
                          uprzedzenia do diaska?
                          Nie wszystkie czterdziestki robią na drutach i ogórki na zimę i nie
                          wszyscy dwudziestolatkowie latają na paralotni. To że ty sobie jakoś
                          wyobrażasz taki związek jako seksualny jedynie nie oznacza że inni
                          patrzą przez pryzmat kompleksów i uprzedzeń.
                          Raczej wątpię aby do zaangażowania byli zdolni faceci których
                          nobilituje w ich mniemaniu pokazywanie się z młodszymi, a z
                          czterdziestkami się wstydzą. Czy tacy konformiści stworzą jakiś
                          trwały związek?
                          • bi_chetny Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 17.07.09, 12:16
                            jak często takie związki rzeczywiście będą związkami zaangażowanymi z obu stron.
                            dwudziestolatek nie będzie raczej szukał towarzyszki życia wśród 40latek, i
                            odwrotnie. z wielu względów. natomiast może to być bardzo fajny związek oparty
                            przede wszystkim na dobrym seksie. I uwaga, nie potępiam, uważam że to bardzo
                            fajne dla obu stron.
                            • sagittka Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 17.07.09, 16:00
                              Ale nie mówimy tu o 40-stkach.
                              Sama zaklęta pisała o wieku dojrzałym:
                              "Myślę, że gdyby w wielu dojrzałym została sama to szybko bym się
                              mogła przestawić na tych napalonych, nadpobudliwych gówniarzy..."

                              Wiek dojrzały to może być więcej niż 40-stka. Zresztą żona autora
                              tego wątku też ma około 50-tki. I wiele żon odtrąconych przez mężów
                              na rzecz młodych lasek ma więcej niż 50 lat. I rady w stylu
                              znajdziesz sobie napalonego 20-latka, który każdą dziurę zapcha są
                              marnym pocieszeniem. Zwłaszcza że nie chodzi tylko o seks.
                              • bi_chetny Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 17.07.09, 16:48
                                50latka też znajdzie. a jak szuka kogoś na dłużej, to spoko jakiegoś 30 latka
                                chapnie.
                          • dosia2308 Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 20.08.09, 12:25
                            Nie no, muszę coś napisać:)! Otóż właśnie zakończyłam w swoim życiu okres
                            "napalonych dwudziestolatków":). Rozpoczęłam okres "napalonego
                            trzydziestoparolatk". Mało tego - tydzień temu wyszłam za niego za mąż!
                            Jednocześnie dodam, że mam JUŻ 37 lat! Nie szydełkuję:) Przetwory robiłam jak
                            byłam młodsza. Teraz u schyłku życia więcej wolnego czasu poświęcam na uciechy
                            cielesne:) Moi drodzy, przychylam się do prośby o nie głoszenie jakiś ogólnych,
                            przedziwnych prawd uniwersalnych. Ponieważ odbieramy dyskusji to co
                            najciekawsze: różnorodność doświadczeń. Co znaczy stwierdzenie, że nie ma innego
                            związku niż oparty na seksie między 40sto letnią kobietą i dwudziestoletnim
                            chłopakiem?.... A ja mówię, że jest. Jest miłość, czułość, sex i wszystko co
                            tam jeszcze chcesz.
                  • bi_chetny Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 14.07.09, 12:24
                    a czy ja mówiłem o randkach ???
                  • zakletawmarmur Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 17.07.09, 00:03
                    > Jasne, raz czy dwa ją przeleci, choćby po to, zeby zdobyć
                    > doświadczenie, pochwalić się przed kolegami, itd

                    A taka pani po czterdziestce to będzie się chciała z gówniarzem
                    wiązać? Koleżankom młodym kochankiem się nie pochwali? Jasne:-)
                    • urquhart Re: Kup sobie normalne lustro chlopie 17.07.09, 02:20
                      zaloguj sie na czacie wp pod nickiem chetna_4Ostka_mezatka_pozna_jurnego a zobaczysz nie będziesz miala czasu żeby sie opędzić z odpowiedziami :)
      • songo3000 i vice versa? 01.07.09, 22:44
        > Myslisz,ze te o 15 lat mlodsze "leca" na twoja atrakcyjnosc
        Idąc tym tropem, żaden 20 latek nie poleci na 40-letnią 'starą procę' ze względu na jej atrakcyjność...

        Sorry, życie pokazuje, że najzwyczajniej pierniczysz co by tylko 'dowalić'. Jestem całym sercem za 'dowalaniem' :) ale z głową.
        • avide Re: i vice versa? 02.07.09, 10:09
          I tutaj się zgadzam z Songo w całej rozciągłości.
          Niektóre 40-letnie "stare proce" są takie, że mózg staje i nie tylko ;-)))))))
          na sam widok. A jak do tego dołożyć doświadczenie i technikę .... ufffff idę pod
          zimny prysznic ochłodzić "główkę".... ;-))).
          • songo3000 Re: i vice versa? 02.07.09, 10:18
            > Niektóre 40-letnie "stare proce" są takie, że mózg staje i nie tylko ;-)))))))
            Jak to kiedyś wyczytałem - "dobrze zakonserwowane" ;)

            PS. Twój wczorajszy post skłonił mnie do przemyśleń, których wynikiem jest twierdzenie, że każdy prawdziwy informatyk to egoista O!
    • fajnyschatz Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 00:34
      Jutro po południu zaczynam urlop i prawdopodobnie nie odpowiem na żadnego posta
      przez najbliższe cztery tygodnie. Nie jest to przejaw arogancji, mojego
      wrodzonego skurwysyństwa, a nawet zwykłego olewnictwa. Po prostu będę odpoczywał
      w kompletnej głuszy bez kontaktu z ludźmi (a są takie miejsca w Europie). Nie
      przepadam za tłumem w moim pobliżu i jak tylko się da to go unikam.
      Prawdę mówiąc to tutejsze forum rozwija się w kierunku absolutnie niezgodnym z
      tym co jest napisane na stronie tytułowej.
      Po cichu sobie myślałem, że wystawię mój tekst na forum dla ludzi
      niekopulujących małżeńsko, a tu właśnie za to zostałem zjebany jak młody
      żołnierz, który źle pościelił łóżko. Więc teraz nie wiem, czy jest to forum, dla
      których "(Brak) Seks(u) w małżeństwie" jest miejscem dla chcących się wypłakać,
      czy raczej dla tych, którzy chcą ten brak jakoś zrekompensować. Teraz widzę, że
      raczej czyhacie tu na jakiegoś naiwniaka, który zapyta "Czy jest tu jakaś Pani,
      mająca ochotę zapoznać dobrze wyposażonego blondyna z własną kawalerką, wiek nie
      gra roli" ;-))
      I potem jak mu się przypierdzieli z wszystkich dostępnych kalibrów to blondyn
      oniemieje.
      A może ja sie myle ? (jak powiedział swego czasu Rewiński)
      • songo3000 Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 00:44
        Jednym słowem spodziewałeś się pogłaskania po główce i rad jak skutecznie mydlić oczy 'głupiej żonie'. A tu niespodzianka. Idź już sobie na garsoniere.pl czy tam innej głuszy...
        • kag73 Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 00:50
          Masz racje songo3000, dokladnie tego szukal.
          A facet jest naprawde przekonany o sobie, chyba mu sodowa do glowy
          uderzyla, bo nagle znalazl babke na boku. I w dodatku mysli, ze jego
          zona z rozpaczy popelni amobojstwo, bo zycia bez niego sobie nie
          potrafi wyobrazic, co mozna zrozumiec, taki "ogier".

          A tobie fajnyschatz zycze milego urlopu, bo to chyba jedyna rzecz,
          ktora oboje lubimy, piekne miejsca bez tlumow ludzi.
          • aandzia43 Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 01:14
            > A tobie fajnyschatz zycze milego urlopu, bo to chyba jedyna rzecz,
            > ktora oboje lubimy, piekne miejsca bez tlumow ludzi.

            O kurcze, ja też lubię. Jest więc szansa, że wpadneimy na siebie. I
            w odludnym miejscu zrobi się tłum;-) Miłego urlopu, Fajnyschatz.
            • efi-efi Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 11:08
              A ja mam do Fajnego pytanko.
              Kiedy pierwszy raz zdradziłeś żonę?
              Jakoś nie chce mi się wierzyć po przeczytaniu wszystkich Twoich wypowiedzi, że
              miało to miejsce dopiero wtedy jak jej stuknęła magiczna czterdziecha.
              Umawiałeś się z mężatkami , wolnymi, z portali randkowych, chodziłeś do burdeli
              , nie wygląda mi na to, że byłeś wiernym, kochającym mężem do czasu aż żonie
              obwisło to i owo.

              I druga sprawa. Kobieta nie starzeje się tak z poniedziałku na wtorek. Jeżeli w
              wieku powiedzmy 35 czy 38 lat zaczęła tyć albo ciało traciło jędrność dlaczego
              jej wtedy nie powiedziałeś, zrób coś z tym, zacznij ćwiczyć, stosuj dietę.

              Mam wiele koleżanek w wieku poczterdziestkowym i są naprawdę niezłymi dupami,
              bez botoksów, silikonów itp.
              • sagittka Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 11:12
                efi, w większości podobnych przypadków, to naprawdę nie chodzi o to,
                ze coś obwisło tu i ówdzie, nie chodzi o obiektywną atrakcyjność.
                Po 20 latach związku spada atrakcyjność subiektywna, zwłaszcza jeśli
                związek się nie rozwija, a relacje słabną (poza przywiązaniem i
                wygodą).

                PS. W tym samym czasie zadałyśmy podobne pytanie autorowi, o to co
                było najpierw :)
      • boba-ska Re: stare żony - dopust boży 03.07.09, 23:58
        a... sam jedziesz? z żoną? z kochanką?
        tak z ciekawości:)
        • dar.ja Re: stare żony - dopust boży 04.07.09, 16:52
          boba-ska napisała:

          > a... sam jedziesz? z żoną? z kochanką?
          > tak z ciekawości:)

          Stawiam na to że z żoną, przecież urlop zwykle spędza się z kimś
          kogo sie kocha ;)
          • nutka07 Re: stare żony - dopust boży 04.07.09, 17:52
            dar.ja napisała:

            > Stawiam na to że z żoną, przecież urlop zwykle spędza się z kimś
            > kogo sie kocha ;)

            Dlatego wlasnie pojedzie sam ze soba ;)
    • sagittka Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 11:09
      Fajnyschatz, zastanów się jeszcze co było najpierw.

      Czy żona ci zbrzydła, a seks nie, więc poszukałeś sobie do seksu
      nowej, innej, młodej?

      Czy uprawiałeś seks z nową, inną, młodą, więc w naturalnej
      konsekwencji żona ci zbrzydła?

      Jakie to ma znaczenie? Dla ciebie już żadne, dla czytających
      forumowiczów to może być wskazówka jak uniknąć takiego bagna, w
      którym siedzisz.
      • efi-efi Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 13:23
        Facet jest po prostu krętacz pewnie od urodzenia.
        Zdradzał babę cały czas nawet jak była piękna i młoda. Taki układ mu zawsze
        pasował bo wierna małżonka w domku dzieci wychowywała i czekała z otwartymi
        nóżkami na mężusia, a on brykał i ruchał co popadnie.

        Teraz się zastanawia jak zgonić na żonę swój brak zasad.
        • sagittka Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 13:43
          Nie, no bez przesady w drugą stronę. Takiej pewności nie mamy, więc
          ja nie zaryzykuję takich sądów.
          Myślę, że mało kto kręci od początku, raczej jest tak, że w każdym
          związku przychodzi czas, kiedy coś się kończy, coś się psuje, ale
          nie wszyscy idą wtedy na łatwiznę.
          • woman-in-love Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 15:16
            przeczytałam dośc pobieznie - ale czuję - podobnie, jak inni forumowicze, że
            "fajny" jest zwykłym tchórzem. Ot i wszystko.
          • possessive Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 15:22
            Może jego przypadek nie jest jeszcze najgorszy. Są faceci co na
            stare lata bardziej głupieją np.udają nastolatków, kupują motor i
            wystają pod gimnazjum albo robią dziecko najmłodszej jaką udało im
            się złapać. To dość wstydliwy problem - najgorzej ma żona która musi
            się wstydu najeść jak się wyda któryś z głupich wyskoków.
            W sumie jedyną atrakcją starego faceta jest to co ma do zaoferowania
            na płaszczyźnie dojrzałości, mądrości, doświadczenia ale jak taki
            facet ujawnia przemyślenia na poziomie nastolatka to już kropka.
            Z czego on się cieszy, że poderwał kogoś w serwisie randkowym za
            darmo. W sieci to nawet mój pies by znalazł jakiegoś zoofila gdyby
            zamieścił anons. Co to są za osiągnięcia? Żeby dojrzały facet tak
            nisko stawiał sobie poprzeczkę.
            • efi-efi Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 16:44
              A ja obstawiam swoje.
              Jakoś trudno mi uwierzyć, że facet z zasadami , nigdy nie zdradzający, nagle
              zaczyna zaliczać na kopy panienki.
              Do tego jego jedynym problemem jest co zrobić żeby "stare pudło" nie chciało się
              bzykać z nim.
              Z jednej strony deklaruje miłość do żony z drugiej totalnie mu wisi z kim będzie
              się bzykać byle robiła to dyskretnie.
              • kag73 Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 17:49
                "Z jednej strony deklaruje miłość do żony z drugiej totalnie mu wisi
                z kim będzie
                się bzykać byle robiła to dyskretnie."

                Efi-efi, chociaz tyle, bo inaczej bylby niezlym hipokryta i egoista,
                przeciez sam sie bzyka na boku.


    • jeanne_d_arc Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 17:40
      Co za obrzydliwa persona! I nawet się tego nie wstydzi... Dla mnie niepojęte.
      • sagittka Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 17:45
        > Co za obrzydliwa persona! I nawet się tego nie wstydzi... Dla mnie
        niepojęte.

        A można było wykorzystać ten wątek do ciekawej dyskusji i
        konstruktywnych wniosków.

        Ja przynajmniej próbowałam, na początku tej strony, ale jak widać
        większość woli biadolić i odsądzać autora od czci i wiary, co akurat
        on ma głęboko gdzieś.

        • songo3000 Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 18:18
          Hehe, tylko zauważ kto biadoli :) Facet wskazał niby oczywisty mechanizm - baba sie starzeje i w pewnym momencie przestaje kręcić faceta. Kręcą go za to młodsze. Byłoby pół biedy, gdyby nie zilustrował tego mechanizmu swoim żywym przykładem, nie pokazał konsekwencji.

          I tutaj zaczynają się schody. Ja na miejscu babeczki pewnie poczuł bym się dotknięty, że jednak kiedyś (może już zaraz) i mnie to się może przytrafić. Ojej, sama 'potencjalność' czegoś takiego jest dosyć straszna. I podszyte tym strachem zaczynają wyć ad persona.
          • possessive Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 18:44
            Gadasz głupoty. Nie wiem do kogo to było ale ja dla mojego męża już
            dawno przestałam być kręcąca i rzeczywiście strasznie płaczę z tego
            powodu, wielka mi tragedia. Mogę mieć w łóżku kogo chcę kobietę
            mężczyznę, dmuchanego mężczyznę i zawsze tak będzie - jestem
            kobietą. Można być wściekłym że się jest oszukiwanym ale jeśli dajmy
            na to mój mąż mnie zdradza(biorę to pod uwagę) to nawet mi się nie
            chce go szpiegować choć teoretycznie mam prawo jako żona. Nawet nie
            jestem zazdrosna, szczerze mówiąc mam to gdzieś może się wyda może
            nie. Gorzej jak się wyda - godność nakazuje coś z tym zrobić
            niestety. Z facetami ciągle kłopoty.
            Co do wieku teoria fajnegoszajsa jest nieprawdziwa po prostu. Moja
            matka ma 55 odkąd została sama wymiotuje od nagabywań różnych panów.
            Nie wiem czym wy faceci karmicie te mity ale z nimi wam wygodniej.
            Po prostu z takim tłumaczeniem lepiej się czujesz.
            • songo3000 Dobrze mówiłem - lament i racionalizacja ;) 02.07.09, 19:11
              > Co do wieku teoria fajnegoszajsa jest nieprawdziwa po prostu. Moja
              To nie teoria koleżanko, to czysta praktyka. Jeżeli u niego tak JEST to jest to potwierdzenie słuszności mechanizmu. Pierdzieleniem byłaby próba uogólnienia go na wszystkich facetów.

              > matka ma 55 odkąd została sama wymiotuje od nagabywań różnych panów.
              No i? To dowodzi, że żadnemu facetowi kobieta 40++ nigdy nie zbrzydnie? Możesz sobie pomarzyć...

              > Nie wiem czym wy faceci karmicie te mity ale z nimi wam wygodniej.
              > Po prostu z takim tłumaczeniem lepiej się czujesz.
              Wskaż jakikolwiek 'mit' w tych postach to wtedy pogadamy. Jak na razie tylko potwierdzasz moje słowa: ciśnienie->zero logiki->maksimum emocji.
              • possessive Re: Dobrze mówiłem - lament i racionalizacja ;) 03.07.09, 00:45
                Uwaga teraz będzie Wielka Obrona w imię męskiej solidarności? :)))

                songo3000 napisał:

                > To nie teoria koleżanko, to czysta praktyka. Jeżeli u niego tak
                JEST to jest to
                > potwierdzenie słuszności mechanizmu. Pierdzieleniem byłaby próba
                uogólnienia g

                Kolego jaką Pan Szajb ma praktykę i wiedzę na temat szans na seks
                kobiet po czterdziestce, przecież takimi się nie interesuje. Ja się
                odnosiłam do stwierdzenia iż starsze kobiety mają słabą kartę
                przetargową cytuję: "Ja nie zakładam, że stosunkowo młoda kobieta
                weźmie sobie wapniaka na
                głowę, lecz, że dwa wapniaki się zejdą, żeby dalej pchać ten wózek w
                kierunku
                domu seniora. Przy czym panie mają tu słabą kartę. Mojemu 65
                letniemu sąsiadowi
                zmarła żona i gościu się nie może opędzić od kobiet o kilkanaście
                lat młodszych."
                liczy na to że na starość też znajdzie młodszą:) - to
                przyjemniaczek - to jest kolego teoria - Pan Szajb wnioskuje na
                podstawie sąsiada.:)
                Ależ owszem uogólniam:) go na wszystkich facetów - facet jak ma
                problem z pociągiem do żony - obwinia za to żonę wyszukując jakieś
                mętne argumenty - u Pana Szanta winą okazał się wiek, u mnie winą
                jest brak orgazmu.

                > No i? To dowodzi, że żadnemu facetowi kobieta 40++ nigdy nie
                zbrzydnie? Możesz
                > sobie pomarzyć...

                To miało dowodzić na przekór teorii Schantza na podstawie równie
                wybiórczego przykładu.
                Czy mnie podejrzewasz o pensjonarskie marzenia o wiecznym pożądaniu
                ze strony męża? :))Skąd wolałabym być pożądana przez tysiąc mężczyzn
                przez chwilę niż przez jednego całe życie (w sumie tak jest).:)
                I jakąż to Amerykę odkrył ten Kolumb Szantz?:))) Że żona może
                zbrzydnąć? A to mi kurde nowina. Rzeczywiście co za geniusz. Potem
                odkrył serwis randkowy i chwali się swoimi osiągnięciami? Doprawdy
                nie wiedziałam że mogę oszukiwać męża umawiając się z facetami na
                czacie. Dziękuję za oświecenie. Dalej odkrywa ze zdumieniem Pan
                Szajb iż można zdradzać a wszystkie normy są zbędne?:))) Naprawdę
                trochę późno na zostanie hippisem. Ciekawi mnie za co go tak
                podziwiasz?

                > Wskaż jakikolwiek 'mit' w tych postach to wtedy pogadamy. Jak na
                razie tylko po
                > twierdzasz moje słowa: ciśnienie->zero logiki->maksimum emocji.

                mit to teoria Szajba , dalej Twoje zarzucanie z uporem maniaka
                kobietom braku logiki - też mit. Mit Pana Schantza iż rzekomo
                katolicki światopogląd broni nam uprawiać wolną miłość żyjąc w
                stadle małżeńskim. EE nie chce mi się szukać.
                • songo3000 Re: Dobrze mówiłem - lament i racionalizacja ;) 03.07.09, 02:22
                  No i wyszło jak zwykle :) Zaciekłe argumenty tylko rozmowa zdaje się o czyms innym.

                  > I jakąż to Amerykę odkrył ten Kolumb Szantz?:))) Że żona może
                  > zbrzydnąć? A to mi kurde nowina. Rzeczywiście co za geniusz. Potem
                  Jakoś poprzednio z Twojego postu wynikało że tu głupoty gada. No, skoro jednak potwierdzasz to się już nie ciskam.

                  > mit to teoria Szajba , dalej Twoje zarzucanie z uporem maniaka
                  > kobietom braku logiki - też mit. Mit Pana Schantza iż rzekomo
                  > katolicki światopogląd broni nam uprawiać wolną miłość żyjąc w
                  > stadle małżeńskim. EE nie chce mi się szukać.
                  Ah, o ten 'mit' chodzi. IMHO zupełnych podstaw mu nie brakuje ale mechanizm jest o wiele bardziej złożony więc rzeczywiście, nie ma co tak spłycać.

                  Pragnę też zauważyć, że nie zarzucam 'kobietom' braku logiki tylko konkretnym osobnikom na podstawie ich pisaniny czyli faktów.

                  W świetle moich poprzednich postów w tym wątku pisanie o solidarności plemników ma ... słabą podstawę :)
                  • possessive Re: Dobrze mówiłem - lament i racionalizacja ;) 05.07.09, 12:50
                    Współczuję. Ale to nie moja wina że masz klapki na oczach i myślisz
                    że każdej kobieta wpada we frustrację z powodu nagłego zgłupienia
                    męża w grę wchodzą też inne mity. Ogólnie tropisz wszystko co
                    odbiega od sterotypu i piętnujesz żeby tylko podtrzymać istniejący
                    sposób myślenia. To że kompletnie nie masz pojęcia co myślą kobiety -
                    nie przeszkadza Ci wyrokować o tym co powinny myśleć.
                    Skąd wiesz, że lamentuję lub że przeżywam jakikolwiek dysonans -
                    widziałeś moją minę? Myślisz że każda kobieta i mężczyzna jest
                    podporządkowana myśleniu w stylu durnowatego CKMu?
                    Ty byś się czuł urażony gdybyś był kobietą a mąż polował na młodsze?
                    NO i co z tego? Skąd wiesz co myślą żony.
                    • songo3000 Re: Dobrze mówiłem - lament i racionalizacja ;) 05.07.09, 14:09
                      Schematycznego myślenia i wypowiedzi poszukaj raczej w swoich postach. Nigdzie nie używałem zwrotów w znaczeniu KAŻDA kobieta czy KAŻDY facet. Co nie oznacza, że pomiędzy jednostka a ogółem nie ma czegoś takiego jak grupa i do takowego tworu tutaj się odniosłem. Dla mnie to oczywiste bo wynika z logiki konstrukcji zdań, no ale skoro Ty widzisz albo chcesz widzieć 'inaczej' to też współczuję.

                      > sposób myślenia. To że kompletnie nie masz pojęcia co myślą kobiety - nie przeszkadza Ci wyrokować

                      Jeżeli jedynym kryterium w komunikacji pomiędzy osobnikami byłoby w miarę kompletne zrozumienie toku myślenia drugiej strony mało kto by ze sobą w ogóle gadał. Zresztą tu też zasklepiłaś się w schemacie właśnie prezentowanym m.in. przez cwaniaczka Graya.
                      Na szczęście istnieją takie mechanizmy jak interpolacja czy 'soft computing' zaszyte w naszych umysłach. No, przynajmniej w większości jak widać.
                      Odniosłem się zresztą tylko do tego co grupa kobiet sama wyskrobała w tym wątku jak najbardziej w reakcji na tezy ‘prowokatora’. Chcesz mieć pretensję o takie a nie inne reakcje (co nie tylko ja zresztą zauważyłem) – czep się autorek tych postów.

                      CMK-a, Playboy-a, Cosmo i innych życiowych poradników nie czytam więc nie wiem co z tymi schematami ale rozumiem, że trafiłem na miłośniczkę.
                      • possessive Re: Dobrze mówiłem - lament i racionalizacja ;) 05.07.09, 14:36
                        Och dobra nie denerwuj się. Ja się tu staram autentycznie coś
                        zrozumieć nie metodą przybliżoną i nie na podstawie analogii.
                        Ponadto gardzę Grayem typowy przykład zabiegów ku podtrzymaniu
                        schematów nieporadnej kobiecości i zaradnej męskości- jesteś
                        szydercą. Nawet gdybym strasznie chciała być kobieciątkiem z Wenus
                        to nie potrafię. To podstawowy problem większości kobiet. Doszyć
                        sobie cycki aby być bardziej z Wenus i jeszcze dawać bez końca ku
                        obopólnemu zadowoleniu. Ale i tak takie nie są starają się
                        dostosować. Łatwiej Schantzowi przejdzie przez usta że jest egoistą
                        i ma wszystkich gdzieś niż np. mnie to nic nie zmienia. Łatwo sobie
                        wyrokować gdy problem nas konkretnie nie dotyczy.
                        Skoro przed starością ucieka rzeczony prowokator, musisz od razu
                        doszyć wypowiedziom kobiet analogiczne lęki? To interpolacja? Dzięki.
                        Nie widzisz, że podlizywanie się mężczyznom (typu schantz) i żal że
                        nas nie chcą, zachodzi jedynie na urojonej planecie Wenus która
                        istnieje tylko w umyśle Graya?(oczywiście jeszcze w CKM - którego
                        jestem wielbicielką i przy pomocy którego się masturbuję).
                        • songo3000 Re: Dobrze mówiłem - lament i racionalizacja ;) 05.07.09, 20:51
                          possessive napisała:

                          > schematów nieporadnej kobiecości i zaradnej męskości- jesteś
                          > szydercą.
                          No, nareszcie jakiś komplement - dzękuję :D
          • dadaczka ale o czym tu dyskutować? 02.07.09, 19:22
            wg. intencji autora - o tym, co zrobić, żeby się żona od niego
            seksualnie odczepiła?

            czy jakiś inny ciekawy temat? Np. co to za upośledzenie emocjonalne,
            moralne czy osobowościowe żeby tak traktować inną osobę (i to nie
            przypadkowego człowieka, ale żony z którą ma dzieci, z którą był
            bliżej niż z kimkolwiek innym w życiu i którą ponoć "kocha")?

            myślę, że potencjalność tak przedmiotowego traktowania innego
            człowieka jak to robi autor, jest równie nieprzyjemna dla kobiet jak
            i dla mężczyzn. Dla Ciebie nie songo?

            Ale z tego powodu wyć? E tam. To forum, kazy ma prawo wrzucać swoje
            3 grosze, takie, jak mu się podoba. Mnie się tacy ludzie nie
            podobają, uważam, że to, co robi żonie jest zwykłą podłością. A na
            zło, podłość czasem jeszcze chce mi sie reagować. Choćby po to, żeby
            wyraźnie powiedzieć, że coś jest złem. Ze autor się na pewno nie
            przejmie? Oczywiście, nie mam złudzeń. Ale niech milczenie nie
            oznacza akceptacji, taka osoba po prostu nie zasługuje, zeby ją
            pozostawić w błogostanie własnego dobrego samopoczucia.

            I jeszcze jedno: cóż za śmieszna pretensja i rozczarowanie - co to
            za mało postępowe forum i towarzystwo :-) Jak widać nawet do głowy
            mu nie przyszło, że brak seksu w małżeństwie (a nie poza nim) może
            być dla kogokolwiek problemem. No po prostu wszyscy ci, którzy chcą
            się realizować seksualnie z własną żoną lub mężem są jakimś
            podgatunkiem, którego istnienia autor nawet nie podejrzewał. Bo o
            seksie wiedzą (i chcą rozmawiać, ba - a może jeszcze z przyjemnością
            go uprawiają) wyłącznie kochanki i kochankowie :-) No tak....
            dobrymi kierowcami też są wyłącznie złodzieje. Bo legalni
            własciciele aut to nudziarze, którzy jezdzić nie potrafią ;-)

            nie wiadomo: smiać się czy płakać ...
          • minifruzia Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 19:24
            Ojej, s
            > ama 'potencjalność' czegoś takiego jest dosyć straszna. I podszyte
            tym strachem
            > zaczynają wyć ad persona.

            W sumie to dosyć smutne. Pokazujące, że po przekroczeniu jakiegoś
            wieku człowiek staje się zbędny. Ale.... Tak się dzieje w pierwszym
            szoku. Potem przychodzi otrzeźwienie. Na szczęście. Zaczynają
            działać mechanizmy obronne i te sławetne zdolności adaptacyjne.
            Zaczynasz się zastanawiać - a na cholerę mi taki dziad, co to go
            wiecznie w domu nie ma, dupczy wszystko inne, tylko nie mnie,
            przychodzi do domu jak do hotelu i rząda obsługi na wysokim
            poziomie, przyłazi po wsparcie jak u się dupa pali, i nie ma nic
            więcej do zaoferowania. Myślisz sobie - mam jeszcze 20 lat w miarę
            sprawnego życia, o ile mnie choroby nie dopadną. Czy te lata
            poświęcić na pielęgnowanie nastolatka w skórze ramola? Czy te lata
            zagospodarować po swojemu. Odpowiedź nasuwa się sama. Pod warunkiem
            oczywiście, że masz za co to zrobić. Dlatego dziewczyny, zadbajcie o
            to zawczasu. Parafrazując przysłowie - "dziad z wozu, koniom lżej".
            Kurna nawet nie wiesz o ile lżej. Najwięcej energii zabiera
            frustracja, dylematy, miotanie się. Odchodzą również zajęcia
            związane z obsługą faceta. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jaka to
            oszczędność czasu codziennie. Nie pędzisz z wywieszonym jęzorem do
            domu, a zaczynasz przymulać z powrotem. Zahaczysz o kino, knajpę,
            czy spacer. Powolutku, bez pośpiechu. Masz w końcu czas, żeby skupić
            się na swojej pracy, rozwijać się, co zaczyna przynosić wymierne
            korzyści. Matko, jest tyle rzeczy do zrobienia, zobaczenia,
            posmakowania. Wdajesz się w długą pogawędkę z sąsiadem, na nowo
            odkrywasz czar flirtowania, zabierasz psa na długie spacery,
            czytasz, oglądasz, słuchasz, co tylko zechcesz i ile zechcesz.
            Nikomu się nie tłumaczysz, nikogo nie pytasz o zgodę. I obiecujesz
            sobie - nigdy więcej żadnych mężów. Przyjaciele, czemu nie. Mężatką
            to ja już się dość nabyłam. Taka może być perspektywa jak masz kasę.
            Jak jej nie masz, to zostajesz na stendbaju, albo czekasz na innego
            powracającego ze swych wypraw z podkulonym ogonem.
            • sagittka Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 20:36
              > "dziad z wozu, koniom lżej".

              minifruzia, masz rację w swoim poście, ale tylko w przypadku gdy
              związek jest zły, a mąż jest tylko ciężarem.

              Faktycznie, najczęściej panowie na emeryturze odpoczywają, zajmują
              się hobby i leczeniem korzonków, a panie dalej ciągną etat w domu.
              Oczywiście w polskich realiach łatwiej jest żyć z dwóch emerytur niż
              jednej, ale zgadzam się, że to nie powinno być jedyne kryterium
              utrzymania małżeństwa.

              Jeśli jednak ten "dziad" nie jest ciężarem, ale przyjacielem,
              towarzyszem w wyjściach do opery i chodzeniu na grzyby, wsparciem w
              chorobie, czyli jest takim starym mężem, o jakim marzymy, to wtedy
              warto być we dwoje do końca.
              I teraz pytanie, czy jest możliwe, żeby taki mąż który w wieku 50-60
              korzystał z resztek energii seksualnej na boku, potem powrócił na
              łono żony i dobrze spełniał ww. rolę starego dobrego męża?
              • kag73 Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 21:32
                "I teraz pytanie, czy jest możliwe, żeby taki mąż który w wieku 50-
                60
                korzystał z resztek energii seksualnej na boku, potem powrócił na
                łono żony i dobrze spełniał ww. rolę starego dobrego męża?"

                Sagittka, uwazam, ze jak najbardziej jest to mozliwe, dlaczego by
                nie. Dla mnie istotny jest fakt, ze moze jego zona tez chcialaby
                korzystac z jej resztek seksualnej energii a z nim nie moze, bo gosc
                sie wymiguje a prawdy nie wie i nie dano jej opcji poszukania sobie
                kogos do lozka.
              • songo3000 Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 23:35
                Powiedział bym, że nagminne. A że jest to mocny kompromis z przechyłem w stronę 'starej żony' to inna sprawa. Akurat siebie w czymś takim nie widzę, w moim związku muszą być silne emocje (miłość, nienawiść, awantury :) a nie 'ciche przyzwolenie' na to i owo oraz niedopowiedzenia.
                • bombonierka-only Gość mnie zafascynował:) 03.07.09, 09:07
                  Czytam ten wątek i czytam i powiem Wam,że gość mnie zafascynował, bo jeszcze
                  takiego na swej drodze nie spotkałam. Jedna uwaga Panie Fajny, co prawda piszesz
                  Pan, że nie chcesz się kochać z kobietami w wieku balzakowskim, a jednak się
                  kochasz(chociaż pie...sz, to może lepsze określenie).Wiek balzakowski wg autora
                  Honoriusza to kobieta po trzydziestce, a z postów wynika, że takie głownie
                  bzykasz, więc nie rozumiem czemu tak mylisz się w zeznaniach;)Myślę, że chyba
                  źle oceniono Twe intencje, bo może szukałeś tu jakiejś kolejnej pozycji do
                  bzykania(no może chciałeś, aby ktoś kogo będziesz bzykał, oprócz szeroko
                  rozłożonych nóg miał jeszcze coś do powiedzenie, bo jednak pieprzenie o niczym
                  nie jest zbyt nakręcające, szczególnie jak czytam twoje posty i widzę jaki
                  jesteś obyty), a tu brak takiego odzewu... No kurcze drogie Panie, a może my go
                  tu przetestujemy, na ile on sprawny i w ogóle...;)Kurcze, taki potencjał nam
                  przechodzi bziuuut, koło nosa:)
                  A do Songo, wiesz, że Cię lubię:) szczególnie za te awantury, u mnie też musi
                  być burza z piorunami od czasu do czasu, aby ozon mógł się uwolnić(taki trochę
                  włoski typ miłości preferuję), ale gościu Cię jednak przebił, przy nim Ty jesteś
                  jak biały miś, chociaż lubię misie, tak mam od dzieciństwa:)
              • minifruzia Re: stare żony - dopust boży 03.07.09, 00:17
                Uwierz, że mąż, w takim wydaniu, jak autor wątku, staje się
                ciężarem. To są jakby inne stany świadomości. Infantylność
                nastolatka, skupienie wyłącznie na sobie i swoich potrzebach,
                Arogancja, buta, wszechwiedza, postrzeganie ludzi, którzy żyją
                inaczej jako kompletnych frajerów, brak odpowiedzialności za słowa i
                czyny, negowanie jakichkolwiek zasad, wewnętrzne przekonanie, że
                życie to sklep z zabawkami, pogarda dla biedniejszych, chorych,
                brzydkich, starych. Omnipotencja. Zakaz rozmów o chorobach,
                starości, śmierci, tak jakby od samego mówienia można było się
                zarazić.

                Myślę, że nie jest możliwy taki powrót marnotrawnego na
                dotychczasowych zasadach. Za dużo rzeczy się stało, za dużo słów się
                wypowiedziało. To w zasadzie karykatura związku. Możliwe jest to
                natomiast na zasadzie układu. Tak mi się przynajmniej na chwilę
                obecną wydaje. Oczywiście jeśli ma dokąd wracać. I jeśli nie narobi
                po drodze dzieci, które będzie musiał wychować. Diabli wiedzą, czas
                pokaże.
          • kag73 Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 21:40
            songo, nie tylko "baba", dziad tez sie starzeje. A myslisz,
            ze "baba" czasami nie wolalaby mlodszego. To nie jest tak, ze tylko
            mezczyzni a kobiety nie widza, nie "czuja" roznicy miedzy cialem
            ponad 40 latka a fizycznoscia 30 latka. Uwierz mi, widza.
            Zona fajnegoschatza ma ochote na seks, on jest pod reka, jest jej
            mezem, wiec chce z nim sypiac, ale gdyby wiedziala, ze on ma
            kochanki i dal jej tez wolna reke,na pewno wybralaby mlodszego jakby
            sie nadarzyl.
            To nie jest tak.Faceci mysla, ze oni cale zycie piekni i mlodzi, nie
            ludz sie, ze ich zony brzuchow i lysiny nie widza, widza moj drogi,
            widza.
            • songo3000 Re: stare żony - dopust boży 02.07.09, 23:42
              A czy ja o tym nie wiem albo to neguję? Powiem tylko, że świadomość zmniejszania się swojej atrakcyjności z wiekiem postępuję łagodniej. Może jest to związane z generalnie mniejszą presją u facetów >przez całe życie< na wygląd?

              Co do reszty sytuacji szanownego autora chyba się już dobitnie wypowiedziałem.
    • kicia031 Nie ma wiekszego glupca niz stary glupiec 02.07.09, 20:35
      Chciałbym w tym miejscu
      > podkreślić, że wprawdzie jestem dobrze sytuowany, ale jednak milionerem nie
      > jestem i oferowanie korzyści finansowych w zamian za seks nie wchodzi w grę.

      Jestes zaiste niezlym frajerem. Kobieta potrafi bez problemu odenic status
      materialny mezczyzny. Nie musi jej placic za sex pieniedzmi, placi jej nadzieja,
      ze wymieni stara zone na nowszy modej, i dom, samochod i gosposia beda jej na
      wieki. W sumie niewielka to cena za okazjonalny sex ze starym glupcem, prawda?
      • jesod Re: Nie ma wiekszego glupca niz stary glupiec 02.07.09, 21:09
        Nieco wcześniej fajnyschatz wyjaśnił mi, iż słusznie zauważyłam, że
        jest z siebie zadowolony.
        To chyba mówi samo za siebie i nie pozostawia złudzeń.

        fajnyschatz napisał:
        > No i na końcu prawidłowo dostrzegłaś, że jestem z siebie
        > zadowolony :-).
        > Czy jestem dobrze postrzegany, raczej mi zwisa. Jestem na tyle
        > gruboskórny, że awet bym nie zauważył, że mnie ktoś źle
        > postrzega :)

        • efi-efi Re: Nie ma wiekszego glupca niz stary glupiec 03.07.09, 09:02
          >>Ja na miejscu babeczki pewnie poczuł bym się dotknięty, że jednak >kiedyś
          (może już zaraz) i mnie to się może przytrafić. Ojej, sama >'potencjalność'
          czegoś takiego jest dosyć straszna. I podszyte tym >strachem zaczynają wyć ad
          persona.

          - jak jakiś koleś napisze, że odkąd żona się zestarzała to zaczęły go kręcić
          Murzynki od 5 do 10 lat, wyrażę swoją opinię na ten temat, to będzie znaczyło,
          że boję się, że mój mąż w przyszłości też to zrobi?

          Nie doszukuj się drugiego dna w wypowiedziach.
    • weisefrau Re: stare żony - dopust boży 06.07.09, 20:09
      Fajny watek, rozczulający, aż doczytać do końca nie mogłam. Jaka ta żona
      obrzydliwa, bo stara, pewnie po menopauzie. Jak te płodne, młodsze panie z
      gładką skórą i wcięciem w talii, bez zarostu i bez łysiny lecą na Skarbeńka -
      pewnie że lecą. Na alimenty będzie go stać. Niech dzieciaka zmaluje i potem
      utrzymuje panią z dziecinką, bo ma z czego. A jemu się wydaje, ze to dlatego, ze
      jest śliczny. Od takich zawirowań losu panowie w okolicy 40-50 łatwo konają na
      zawał. Żona się dowie przy podziale spadku. Ale będzie niespodzianka!
      Jeśli chcesz utrzymać status quo używaj koleś prezerwatyw najlepszej jakości i
      nie wierz w pigułkę.
      • jesod Re: stare żony - dopust boży 06.07.09, 21:42

        Nie strasz, bo i po co??? :-))))
        Fajny Skarb jest teraz na urlopie, gdzieś tam w europejskiej głuszy,
        odpoczywa.... i jest z siebie zadowolony.

        Jest również w pełni świadomy tego, co robi. A robi to, co lubi i
        nikt mu tego nie może zabronić.
        On już wcześniej dokonał sam wyboru, który uznał za stosowny - to
        jest jego życie.

        Myślę, że podniecają go po prostu kobiety dużo młodsze od jego żony
        i tu tkwi problem, nad którym nie jest w stanie zapanować, ani też
        nie może go rozwiązać w żaden inny sposób, a może.... nie chce?

        weisefrau napisała:
        > Jak te płodne, młodsze panie z gładką skórą i wcięciem w talii,
        > bez zarostu i bez łysiny lecą na Skarbeńka - pewnie że lecą.

        Czy to oznacza, że większość starszych kobiet posiada zarost i
        łysinę?! :-))))) Ciekawe....
        • songo3000 Re: stare żony - dopust boży 06.07.09, 21:52
          Przypominam tylko, że zupełnie nie mamy wpływu na to, co nas podnieca. Co w tym kontekscie można 'poradzić' czy też 'rozwiązać' i niby dlaczego?
          • panajotaa Re: stare żony - dopust boży 06.07.09, 22:10
            Nie mamy wpływu, niestety:-)
          • jesod Re: stare żony - dopust boży 06.07.09, 22:36
            songo3000 napisał:
            > Przypominam tylko, że zupełnie nie mamy wpływu na to, co nas
            > podnieca.

            Tu, nie masz co przypominać. :)
            Napisałam, że fajnyschatz robi to, co lubi..... Zwykle nie podnieca
            nas to, czego nie lubimy, a raczej zniechęca lub wyprowadza z
            równowagi, nie stanowiąc żadnej zachęty do miłego, dobrego seksu.
            • songo3000 Re: stare żony - dopust boży 06.07.09, 22:45
              Yyyy, niektórzy zakonni znafcy sugerują, że można z tym walczyć... ;)
          • possessive Re: stare żony - dopust boży 07.07.09, 09:44
            Rozumiem Songo, że wiedziony tym sposobem myślenia, chętnie
            poprowadzisz pikietę na rzecz praw pedofilów i zoofilów z wielkim
            obrazem Fritzla na czele kolumny. Hasło przewodnie: za wolność tego
            co nas podnieca, wszak to naturalne.
            • sagittka Re: stare żony - dopust boży 07.07.09, 14:10
              > Rozumiem Songo, że wiedziony tym sposobem myślenia...

              eee, nie szukajmy analogii, gdzie jej być nie może
              czyli: nie wszystko co nas podnieca mieć możemy i nie wszystko co
              mamy musi nas podniecać
              • bi_chetny Re: stare żony - dopust boży 07.07.09, 14:12
                po co tyle jadu ? facet chciał podzielić się swoim problemem. Czy szuka
                akceptacji ? Wątpię. Raczej chciał się wygadać i sprawdzić, czy jest odosobniony
                w swoich problemach.
                I uwaga - my doskonale widzimy, że nie jesteśmy pięknymi młodzieńcami, ale jakoś
                młode dziewczyny widzą w nas atrakcyjnych facetów. I jak z tym walczyć ? :D
                • sagittka Re: stare żony - dopust boży 07.07.09, 14:32
                  > po co tyle jadu ?

                  a to do kogo było?
                  bo pod moją wypowiedzią, ale ja w tym watku jadem nie zionęłam :)
                  • bi_chetny Re: stare żony - dopust boży 07.07.09, 14:45
                    a ogólnie :), przepraszam, że dokleiłem się akurat do ciebie :)
                • nutka07 Re: stare żony - dopust boży 12.07.09, 09:38
                  Nie walczyc ;)

                  Jezeli skupimy sie tylko na seksie i milym spedzeniu czasu to raczej nie ma
                  znaczenia z jakich pobudek spotykaja sie ze straszymi. Przynajmniej dla
                  mezczyzny wg mnie ;)

                  Jezeli chodzi o jakas glebsza znajomosc to pytanie co ich pociaga? Fizycznosc
                  danego mezczyzny czy wlasnie wiek a co za tym idzie to wyobrazenie o
                  dojrzalosci, doswiadczeniu, poczuciu bezpieczenstwa? Co jest dla nich
                  atrakcyjne? Mozna to roznie rozumiec ;)

                  Ja swego czasu gustowalam w starszych mezczyznach a moja bliska rowiesnica nie
                  mogla tego w ogole pojac ;) jak i reszta znajomych.

                  Teraz jako mezatka z dwojka dzieci na koncie mam zupelnie inne potrzeby ;)
            • songo3000 Pikieta pod TAKIM hasłem - oczywiście 07.07.09, 16:32
              Realizacja tych podniet to już niekoniecznie, prawda?

              Dam Ci mniej ekstremalny przykład: żona sąsiada to bombowa laska, bardzo mnie podnieca. I co z tego jak sąsiad jest zawodowym bokserem :)))
              • kag73 Re: Pikieta pod TAKIM hasłem - oczywiście 07.07.09, 16:41
                "Dam Ci mniej ekstremalny przykład: żona sąsiada to bombowa laska,
                bardzo mnie podnieca. I co z tego jak sąsiad jest zawodowym
                bokserem :)))"

                Hmm, ze sasiad jest bokserem to jedno, ale pytanie czy TY ja
                podniecasz, to zupelnie inna kwestia:))
                Bo fakt, ze ona Cie podnieca to troche malo i nie wystarczy!
                • songo3000 Re: Pikieta pod TAKIM hasłem - oczywiście 09.07.09, 01:51
                  > Hmm, ze sasiad jest bokserem to jedno, ale pytanie czy TY ja
                  > podniecasz, to zupelnie inna kwestia:))
                  Samo sprawdzenie tej sprawy może mieć przykre konsekwencje ;)
                  • kag73 Re: Pikieta pod TAKIM hasłem - oczywiście 09.07.09, 13:27
                    Ach, gdzie sie podziali Ci faceci z jajami? Boksera sie boisz? Moze
                    sie nie dowie:))
                    • songo3000 Re: Pikieta pod TAKIM hasłem - oczywiście 11.07.09, 22:50
                      Jakie BOJĘ??? Ponieważ jestem facetem z jajami mój analityczny umysł obliczył, że istnieje pewne niezerowe prawdopodobieństwo dostania po tych jajach właśnie ;)
    • mahadeva Re: stare żony - dopust boży 11.07.09, 17:04
      dwie rzeczy
      po pierwsze moze nie mow jej, ze spotykasz sie dla seksu z innymi, ale spotykaj
      sie na zdrowie
      po drugie, odmawiaj seksu tak dlugo, az ona sama sobie kogos znajdzie, powiedz
      tylko, ze nie przeszkadzaja Ci takie rozwiazania
      jestescie dorosli i mysle, ze uda sie takie dojrzale zalatwienie sprawy
      • nutka07 Re: stare żony - dopust boży 12.07.09, 09:43
        Czy to jest dojrzale zalatwienie sprawy? Raczej paskudna manipulacja drugim
        czlowiekiem.
    • jarz11 Re: stare żony - dopust boży 11.07.09, 18:21
      Ty już jej nie kochasz, to oczywiste, inaczej nie mówiłbyś w ten sposób, nie
      tylko o jej fizyczności. to, że chcesz seksu z inną kobietą, kobietami, to
      normalne. znaczy, że jesteś normalnym facetem i wszystko z Tobą ok. musisz
      zrozumieć, że teoria, iż ludzie dobierają się w pary na całe życie to mit,
      bzdura. Taka jest natura człowieka. Twój czas z nią już minął, ona też to wie,
      ale chce Cię zatrzymać na przymus, nie widzi alternatywy, boi się. możesz żyć
      sam, w wolnych związkach bez zobowiązań na dłuższą metę. potrzebujesz nowego
      życia, ale czy masz tyle odwagi? coś się skończyło i czas się do tego otwarcie
      przyznać. Nie wykluczone, że poznasz kobietę w takim wieku jak Ty, która
      pochłonie Cię całkowicie. Nie musi być koniecznie młodsza.
      to Cię może zdziwi, ale pisała to kobieta młodsza od Ciebie.

      • sagittka Re: stare żony - dopust boży 11.07.09, 18:29
        jarz11 napisała:
        > to Cię może zdziwi, ale pisała to kobieta młodsza od Ciebie.

        No właśnie to nie dziwi :)

        Dojrzała kobieta inaczej patrzyłaby na problem. Ba, nawet dojrzały
        meżczyzna nie uważałby że najlepszym rozwiązaniem w tym wieku jest
        życie w wolnych związkach (to dobre dla 30-latka, ale nie 60-latka).

        • jarz11 Re: stare żony - dopust boży 11.07.09, 19:24
          ale bzdura. totalny brak zrozumienia treści listu.
          • songo3000 Re: stare żony - dopust boży 11.07.09, 22:57
            To oświeć nas ciemnych łaskawie. Tylko podeprzyj się jakimiś konkretami w swoich 'tezach' bo "tak jest bo JA tak mówię" może nie wywołać odpowiednio mocnego wrażenia…
            • zawsze-wenus Re: stare żony - dopust boży 12.07.09, 09:26
              Ja też jestem na takim portalu randkowym i to pewnie na tym samym co autor wątku.Jakiś czas temu spotkałam sie dwa razy z takim jednym facetem, a za trzecim razem zaproponował mi hotel, propozycja nie do odrzucenia.Prawda? Jasne że nie skorzystałam.Wiecie co sobie wtedy pomyślałam, że jak on się tak łajdaczy na prawo i lewo, to jeszcze mi sprzeda jakieś gó...no, a raczej da za darmo,nigdy nie wiadomo z kim on się tam zadaje.Teraz druga sprawa.Napisał do mnie 55-letni męszczyzna, ja mam 39 lat i przyszło mi wtedy do głowy, że po co mi facet w tym wieku, tyle starszy.Może pociągnie jeszcze kilka lat bez wiagry a potem co? Będę się nim zajmować i niańczyć go, po co mi taki kłopot na głowę.Także fajnyschatz, myślisz że później tak łatwo ułożysz sobie życie w razie rozwodu, chyba że ewentualna kandydatka poleci na twoją kasę.
              • viviene Re: stare żony - dopust boży 12.07.09, 09:41
                jeszce parę latek Fajny i będziesz cienki jak d...pa węża:)
                i nawet twoja wyrozumiała żona na ciebie nie poleci.
                Wiec spiesz się miły z tym bzykankiem bo nic nie trwa wiecznie:)
                a twojej żonie życzę zeby natkneła się na normalnego faceta
                bez kompleksów i spróbowała a jak spróbuje ty pójdziesz w odstawke
                i bedziesz miał problem z głowy.
                powodzenia :)
      • zdradzona1970 Re: stare żony - dopust boży 12.07.09, 09:52
        No jarz11, ciekawam jak w wieku lat 68 powiedzmy, będziesz szukała
        kogoś kto "pochłonie cię całkowicie"? :) Związki dwojga ludzi mają
        jedną fundamentalną cechę - ulegają przeobrażeniom, ewoluują w
        różnych kierunkach.. A w związku gdzie jest "porozumienie dusz", nic
        nie jest w stanie go rozwalić. NIC, rozumiesz, bo taka para świetnie
        się ze sobą czuje i rozumie wzajem. Bez względu na to czy są starzy,
        grubi, pomarszczeni i nieatrakcyjni fizycznie, nieseksowni. Ludzie
        dobierają się ze sobą na całe życie, tylko nie wszystkim ten dobór
        właściwie wyszedł...ot co!


        najbardziej wkurzają mnie sygnaturki w obcych językach, bo nic nie
        rozumiem.... i nie wiem... czy piszą o mnie dobrze czy źle? :)
        • efi-efi Re: stare żony - dopust boży 20.08.09, 08:36
          A ten wątek już Ci się znudził?
    • emka.easy Re: stare żony - dopust boży 20.08.09, 22:42
      fajnyschatz napisał:

      " bo wiem, że mnie
      kocha i pewnie by się załamała. Ja też ją kocham i chcę z nią być,
      ale moje"

      szczerość godna podziwu, ale z tym kochaniem to bym nie przesadzała.
      To raczej przywiązanie. Jeśli się kogoś kocha on pachnie inaczej,
      myśli się o nim gdy go nie ma, ma się ochotę dotknąć bez powodu jego
      ramienia etc.
      Jeżeli tak jest wygodniej, może rzeczywiście nie warto burzyć tej
      ułudy. Natomiast miej świadomość, że odmowa seksu z Twojej strony,
      gdy partneka się go domaga jest dla niej upokorzeniem. Kobiety z
      takich powodów czują się odżucane, nieatrakcyjne, nieakceptowane ...
      po prostu nieszczęśliwe. Zrób więc coś w tej sprawie, nawet ze
      wzgledu na wspólna przeszłość i przywiązanie.
    • ferero Re: stare żony - dopust boży 21.08.09, 16:49
      buahahahaa dawno sie tak nie usmiałam. z podobnymi problemami to dzwonia ludzie
      do radia. przeleć parę audycji, problem pewnie nie zniknie, ale kto wie, może
      poznasz swoje przeznaczenie, skoro ta proza codzienności tak ci z obecną
      panterka przeszkadza hehee
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka