fajnyschatz
30.06.09, 22:43
Nie wiem, czy tylko ja mam taki problem. Wyłuszczę go w kilkuset słowach. Ja i
moja żona jesteśmy oboje zdecydowanie po czterdziestce.
Od kilku lat bezpowrotnie straciłem zainteresowanie seksualne moją żoną.
Niestety, nie z wzajemnością. Z racji zawodowych widuję się z żoną tylko w
weekendy. Ona oczekuje aktywności seksualnej z mojej strony, ale bez
zainteresowania z mojej strony. Przyczyny są dosyć oczywiste. Seks wymaga
jednak atrakcyjności fizycznej. Wprawdzie moja żona może nadal uchodzić
uchodzić za ładną jak na swój wiek, ale jednak konkurencji z kobietami o 15
lat młodszymi nie wytrzymuje. Ząb czasu zdołał również nadgryźć cielesność
mojej osoby, ale ku mojemu zdziwieniu zauważam, że nie przeszkadza to znacznie
młodszym kobietom w kontaktach seksualnych ze mną. Chciałbym w tym miejscu
podkreślić, że wprawdzie jestem dobrze sytuowany, ale jednak milionerem nie
jestem i oferowanie korzyści finansowych w zamian za seks nie wchodzi w grę.
Moja żona jest przeraźliwie zazdrosna. Zazdrość wywołuje nawet pozytywna uwaga
z mojej strony pod kierunkiem kobiet z naszego otoczenia starszych ode mnie.
Nie mam sumienia, żeby jej odpowiedzieć, że te stare pudła mnie kompletnie nie
interesują, tak okrutny jednak nie jestem.
Nie zaproponuję jej przecież, że ma sobie kogoś znaleźć, bo wiem, że mnie
kocha i pewnie by się załamała. Ja też ją kocham i chcę z nią być, ale moje
potrzeby seksualne chciałbym zaspokajać gdzieś indziej. Jak jej to
wytłumaczyć, żeby nie zdemolować jej psychiki ?
Ja wiem, że ten tekst zostanie odebrany jako ekstremalnie wredny i cyniczny,
ale taka jest prawda. Nie piszcie też proszę, że ja też kiedyś będę starym
piernikiem i w końcu żadna na mnie nie spojrzy. Ja doskonale o tym wiem i z
pewnością się z tym pogodzę. Z tego co widzę u znajomych wokół to chyba jednak
stale uprawiają seks ze swymi żonami, choć mam wrażenie, że jest to
poświęcenie z ich strony. Myślę, że chętnie spróbowali by czegoś innego, ale
po prostu brak im odwagi. Ja raz spróbowałem i wciągnęło mnie na dobre.
Totalnie zaskoczyło mnie, że tak wiele jest kobiet, które są zainteresowane
tylko seksem. Jednak po pewnym czasie taki związek zaczyna się zmieniać i
zaczyna ewoluować w niepożądanym kierunku. Głębsze zobowiązania są w moim
wypadku nie do zaakceptowania.
Zarzuty typu, że żona pierze mi skarpety i prasuje krawaty nie są uzasadnione.
To załatwia nam gosposia. Dzieci są już dorosłe i poza domem. I wszystko
byłoby super, gdyby ona nie oczekiwała ode mnie seksu. Czy jest ktoś z
podobnymi problemami ?