urquhart
18.07.09, 11:09
Zainspirowany wątkiem "to jakieś chore....." o rozczarowaniu wszystkimi facetami erotomanami...
Standardowy model mężczyzny jest tak przez Stwórcę zaprogramowany że myśli kutasem. I seks to najważniejszy dla niego z biologicznych instynków. Nie z jedną to z będzie szukać z inną (jeżeli ma tylko szanse).
Dla standartowego modelu kobiety seks nie jest najważniejszy bo mają silniejszy instynkt, zresztą jak u niemal wszystkich innych stworzeń samic: macierzyństwo. I wieź z partnerem nie ma w jakiejkolwiek konfrontacji szans z tą siłą. Dziecko jest najważniejsze.
Hormonalnie te zjawiska reguluje oczywiście hormon więzi: oksytocyna, dla mężczyzn wydzielany w seksie a u kobiet przy kontakcie z potomstwem i w mniejszej ilości w orgaźmie. Nie ma hormonu, nie odczuwa się długoterminowej więzi. Jedna więź jest silniejsza od innej zależnie od dawki oksytocyny.
Czy ślubne przekonanie, deklaracje że partner partnerka ma być odtąd BEZWARUNKOWO najważniejszą osobą w życiu i wieź się ślubuje, nie brzmią w tym kontekście naiwnie i śmiesznie?